Minister Sprawiedliwości uchyla decyzję w sprawie zwolnienia z funkcji biegłego Jąderko i uznaje, że SPnD nie ma prawa jej otrzymać!

Minister Sprawiedliwości, jako organ II instancji, uchylił decyzję Prezesa Sądu Okręgowego w Katowicach o zwolnieniu Andrzeja Jąderki z funkcji biegłego i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia. Mimo wszczęcia przedmiotowego postępowania na wniosek Stowarzyszenia Prawo na Drodze minister uznał, że SPnD formalnie nie zostało dopuszczone do postępowania i dlatego nie doręczył nam decyzji, chociaż Naczelny Sąd Administracyjny i inne sądy administracyjne wskazują wprost, że wszczęcie postępowania na wniosek organizacji społecznej oznacza automatycznie dopuszczenie jej do postępowania. Błąd czy celowe działanie?

SPnD w poniedziałek złoży skargę na bezczynność Ministra Sprawiedliwości i zażąda od sądu, aby zobowiązał ministra do doręczenia Stowarzyszeniu wydanej  decyzji.

W kwietniu br. SPnD, jako organizacja społeczna, wystąpiła do Prezesa Sądu Okręgowego w Katowicach o wszczęcie postępowania administracyjnego w przedmiocie zwolnienia Andrzeja Jąderki z funkcji biegłego uzasadniajać to faktem, że Sąd Karny warunkowo umorzył wobec wymienionego biegłego postępowanie o czyn z art. 212 k.k. (zniesławienie adwokata podczas wykonywania czynności służbowych na rozprawie), tym samym uznając, że biegły dopuścił się popełnienia zarzucanego czynu. Prezes Sądu podzielił naszą argumentację w tym zakresie i zwolnił Andrzeja Jąderkę z funkcji biegłego. Sprawę opisywaliśmy tutaj:

Andrzej Jąderko decyzją Prezesa SO w Katowicach zakończył karierę biegłego przy tym sądzie

Biegły zaskarżył tą decyzję do organu II instancji tj. Ministra Sprawiedliwości. Wobec faktu, że SPnD w ciągu miesiąca od przekazania akt ministrowi nie otrzymało decyzji organu II instancji, wniosło ponaglenie. Pismem z dnia 5 listopada 2020 r. minister nie uwzględnił ponaglenia, jednocześnie informując, że uchylił decyzję Prezesa Sądu i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Jednak SPnD nie otrzymało tej decyzji, bo minister uznał, że Stowarzyszenie nie zostało formalnie dopuszczone do postępowania (Prezes Sądu, w ocenie ministra, powinien wydać odrębne postanowienie o dopuszczeniu organizacji społecznej do postępowania).

Stanowisko organu II instancji jest kuriozalne z kilku powodów. Najważniejszym z nich jest to, że sprawą zajmował się sędzia Karol Dałek, delegowany do Ministerstwa Sprawiedliwości, a nie ulega wątpliwości, że od sędziego wymaga się większej znajomości prawa niż zwykłego obywatela. Czy zatem można uwierzyć, że sędzia nie zna dość ugruntowanego orzecznictwa sądów administracyjnych, zgodnie z którym uwzględnione przez organ żądania wszczęcia postępowania, którego domaga się organizacja społeczna, oznacza z mocy prawa, że organizacja ta jest dopuszczona do postępowania i ma prawa strony? Dla przykładu można chociażby wskazać wyrok WSA w Warszawie z dnia 24 października 2018 r. (sygn. akt VII SA/Wa 84/18):

“Nie budzi także wątpliwości Sądu, że uwzględnienie żądania organizacji społecznej na podstawie art. 31 par 1 pkt 1 k.p.a. przesądza o prawach tej organizacji w postępowaniu. Innymi słowy, wszczęcie postępowania na wniosek organizacji społecznej stanowi jednocześnie o dopuszczeniu tej organizacji do udziału w postępowaniu (bez względu na to, czy zapadnie osobne rozstrzygnięcie tej treści, czy też nie).”

Podobne stanowisko wyrażone zostało m. in. w wyrokach: NSA z dnia 24 maja 2018 r., sygn. akt I OSK 1621/16; WSA w Łodzi z dnia 7 października 2020 r., sygn. akt II SA/Łd 474/20; WSA w Rzeszowie z dnia 27 listopada 2019 r., sygn. akt II SA/Rz 955/19 oraz II SA/Rz 956/19.

Chcielibyśmy wierzyć, że był to błąd, a nie celowe działanie w celu ukrycia decyzji ministra i ochrony biegłego przez Ministra Sprawiedliwości. W każdym razie pełnomocnik SPnD złoży skargę do sądu administracyjnego na bezczynność Ministra Sprawiedliwości, z jednoczesnym zobowiązaniem tego organu do doręczenia nam wydanej decyzji.

Najbliższy czas pokaże faktyczne powody podjęcia takiej decyzji. Jeżeli po wniesieniu skargi Minister Sprawiedliwości nie uwzględni jej w trybie art. 54 §  3 Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi i doręczy SPnD wydaną decyzję, można uznać to za rzeczywiście błąd. Natomiast jeżeli będzie szedł w zaparte, że skarga jest bezzasadna, w naszej ocenie będzie to oznaczać, że minister chroni “kolegę” biegłego przed konsekwencjami swoich czynów. Czas pokaże…

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | 5 komentarzy

Sąd Okręgowy w Białymstoku wyznawcą marketingowego bełkotu importerów mierników prędkości

      We wtorek 13 X 2020 r. Sąd Okręgowy w Białymstoku rozpatrywał sprawę o sygnaturze VIII Ka 436/20, na skutek wniesienia przez oskarżyciela publicznego – komendę policji z Siemiatycz – apelacji od wyroku o sygnaturze VIII W 18/19 wydanego przez Sąd Rejonowy w Bielsku Podlaskim wydział zamiejscowy w Siemiatyczach. Przedmiotem sprawy był pomiar “z czapki” urządzeniem LTI TruCam.

Sprawę opisaliśmy tu:

“Zabugom nie darujemy”, czyli łobuzy z Siemiatycz

      Niestety, SSO Przemysław Wasilewski nie zdobył się na prawdziwie merytoryczną ocenę podniesionych przez policję zarzutów, a zdecydował o uchyleniu wydanego wyroku w I instancji i skierowaniu sprawy do ponownego rozpatrzenia w dużej mierze – jak wynika z ustnego uzasadnienia – na podstawie wiary w marketingowe brednie importera o doskonałości miernika oraz na braku wiedzy, jakie zapisy znajdują się w instrukcji urządzenia.

      I tak sędzia Wasilewski jest wyznawcą mitu, wykreowanego przez GUM i importera mierników, że urządzeniami lidarowymi LTI, jakimi dysponuje polska policja, można mierzyć cele odległe nawet o 1 300 m od stanowiska pomiarowego! Oznacza to, że wg Sądu Okręgowego w Białymstoku policjanci mają zamiast gałek ocznych lunety powiększające,  i to o olbrzymich wartościach, bo zapewniam pana Przewodniczącego – już z odległości 500 m w wizjerze celownika kolimatorowego auto przypomina mały punkcik, a nie wyraźny obiekt, a z 1 000 m to już można co najwyżej pocelować takim urządzeniem Panu Bogu w okno. Co ciekawe, sam producent urządzenia twierdzi, że optymalny dystans pomiarów jest mniejszy niż 100 m!

      SSO Wasilewski twierdzi też, że dokładnie przeanalizował 5 klatek z filmu dokumentującego rzekomy pomiar i wg niego żadnego przemieszczania punktu celowniczego po pojeździe tam nie ma – to chyba Przewodniczący widział inny film niż ten, który był dostarczony przez policję do Sądu w Siemiatyczach. Ta grafika pokazuje owe 5 klatek i każdy może ocenić, czy faktycznie punkt celowania nie zmienił położenia nawet o milimetr:

      Wg Przewodniczącego rozprawie nie ma też wymogu celowania markerem w okolice tablicy rejestracyjnej. Warto by było, przed gadaniem takich bredni, zapoznać się jednak z instrukcją miernika LTI TruCam:

      Sędzia Wasilewski uznał też za błąd to, że Sąd I Instancji oparł swoje ustalenia częściowo na materiałach ze spraw rozpatrywanych przez inne sądy – ma to stanowić rzekomo poważne naruszenie procedury, gdyż wg Przewodniczącego sądy mają opierać się wyłącznie na własnych ustaleniach, a nie posiłkować materiałami z akt innych sądów. Jest to stwierdzenie dziwne, a nawet kuriozalne – bowiem zgodnie z art. 7 kpk., implementowanym do procedury wykroczeniowej art. 8 kpow., sądy powinny kształtować przekonanie na podstawie wiedzy i doświadczenia życiowego. A skąd sędziowie mają mieć wiedzę o miernikach prędkości, metodach pomiarów, powstających w nich błędach? Przechodzą szkolenie z obsługi lidarów? GUM zaprasza ich na wykłady i pokazy? Właśnie bardzo dobrą praktyką jest sięgniecie po materiały sporządzone w podobnych przedmiotowo postępowaniach, w tym do opinii innych biegłych, aby ową wiedzę i doświadczenie życiowe zdobyć. Czynienie zarzutu Sądowi I Instancji z takiego właśnie trybu działania, który dzięki zapoznaniu się z materiałami z innych spraw mógł prawidłowo ocenić, że opinia sporządzona przez biegłego Dziejmę powinna trafić na półkę obok literatury braci Grimm i J. Ch. Andersena, jest co najmniej zadziwiające.

Poniżej przedstawiamy zapis z ogłoszenia wyroku i wygłoszenia jego ustnego uzasadnienia.

 

 

Zaszufladkowano do kategorii Biegli sądowi, Jawność postępowania, Kontrola drogowa, Monitoring sądów powszechnych, Nadzór na działalnoscią sądów, Opinie biegłych, Policja, Postępowanie przed sądem, TruCam, TruCam | 1 komentarz

Wszczęto śledztwo w sprawie pomówień i fałszywych oskarżeń blogera Sławomira J.

Prokuratura Rejonowa w Zambrowie wszczęła śledztwo przeciwko  blogerowi Sławomirowi J., który na facebookowych portalach internetowych Nielegalne Radary do Kosza oraz Certare od lat prowadzi kampanię nienawiści przeciwko osobom publicznie znanym. Przedmiotowe śledztwo wszczęto w sprawie o: fałszywe oskarżenia Artura Mezglewskiego o popełnienie przestępstwa – czyli o czyn z art. 234 Kodeksu karnego, składania fałszywych zeznań – czyli o czyn z art. 233 Kodeksu karnego, uporczywego nękania Artura Mezglewskiego – czyli o czyn z art. 190 a Kodeksu karnego, usiłowania doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem dwóch osób – czyli o czyny z art. 286 Kodeksu karnego.

Zanim wszczęto powyższe śledztwo, Sąd Rejonowy Lublin-Zachód oddalił powództwo Sławomira J. przeciwko Arturowi Mezglewskiemu w związku z jego bezzasadnym domaganiem się od niego nienależnych środków finansowych. Poniżej publikujemy postanowienie Prokuratury Rejonowej  w Zambrowie oraz wyrok Lubelskiego Sądu.

Niezależnie od powyższych postępowań, Sąd Rejonowy w Bochni prowadzi przeciwko Sławomirowi J. postępowanie karne z art. 212 Kodeksu karnego. Jakkolwiek lista dowodów jest dość obszerna, to jednak osoby posiadające wiedzę na temat powyżej wskazanych czynów proszone są o kontakt z organami prowadzącymi postępowania karne.

Postanowienie Prokuratury Rejonowej w Zambrowie:

Wyrok Sądu Rejonowego Lublin-Zachód:

 

Zaszufladkowano do kategorii Stowarzyszenie Prawo na Drodze | Otagowano | 1 komentarz

Andrzej Jąderko decyzją Prezesa SO w Katowicach zakończył karierę biegłego przy tym sądzie

Andrzej Jąderko – jako biegły w zakresie pomiarów prędkości – na zlecenie sądów sporządzał wiele opinii, które finalnie stały się podstawą do wydania wyroków skazujących wobec obywateli, którzy przed sądami starali się dowodzić (wbrew podstawowej zasadzie prawa karnego) swojej niewinności.

Wszystko wskazuje na to, że błyskotliwa kariera tego biegłego jednak powoli dobiega końca. Stowarzyszenie Prawo na Drodze – jako organizacja społeczna – złożyło wnioski do Prezesów Sądów Okręgowych, w których Andrzej Jąderko jest wpisany na listę biegłych, o zwolnienie go z tej funkcji, gdyż powstał brak rękojmi należytego wykonywania obowiązków. Podstawą wniosku był przede wszystkim wydany przez Sąd Rejonowy w Tomaszowie Lubelskim (a utrzymany w mocy przez Sąd Okręgowy w Zamościu) wyrok o warunkowym umorzeniu postępowania wobec oskarżonego Andrzeja Jąderki, a tym samym uznaniu, że wypełnił on znamiona przestępstwa określonego w art. 212 § 1 Kodeksu Karnego.

Otrzymaliśmy – jako pierwszą – decyzję Prezesa Sądu Okręgowego w Katowicach o zwolnieniu Andrzeja Jąderki z funkcji biegłego. Decyzja jest nieprawomocna, biegły może od niej się odwołać do Ministra Sprawiedliwości.

Wg posiadanych przez nas informacji biegły wciąż nie wykonał wyroku Sądu i nie przeprosił Mecenasa Skwarzyńskiego.

Zaszufladkowano do kategorii Biegli sądowi, Iskra-1, Laserowe mierniki prędkości, Opinie biegłych, Organizacje społeczne, Rapid-1A, Ręczne mierniki prędkości, Sąd, Stowarzyszenie Prawo na Drodze, TruCam, Uncategorized, Wydarzenia | 5 komentarzy

“Zabugom nie darujemy”, czyli łobuzy z Siemiatycz

Artur Mezglewski

W Sądzie w Siemiatyczach toczył się niesamowity proces. Dwóch nieprzyjemnych policjantów chciało wrobić w trefny pomiar prędkości kobietę zza Buga. Kobieta prosiła ich, żeby dali spokój, ale oni na to “Zabugom nie darujemy”…

Sprawa trafiła do sądu, a tam – pomimo niekorzystnych zeznań tychże policjantów, a także niekorzystnej opini biegłego z Białegostoku – kobieta wygrała sprawę i została uniewinniona.

Ten proces to całkowita kompromitacja podlaskiej Policji oraz podlaskiego biegłego, który podjął się opiniowania choć nie miał zielonego pojęcia o pomiarach prędkości urządzeniami laserowymi.

  1. Skąd wiadomo, że niewinna? Publikujemy nagranie pomiaru

Poniżej publikujemy nagranie pomiaru – i niech każdy z czytelników sam go oceni, a oceniając, niech odpowie na trzy pytania:

  1. Czy policjant dokonujący pomiaru zachował kąt 5, 74º?
  2. Czy policjant wycelował w okolice tablicy rejestracyjnej?
  3. Czy wiązka laserowa utrzymywała się na jednym punkcie w całym cyklu pomiarowym?

A oto nagranie pomiaru:

Pomiar prędkości 

Nie wiem jak czytelnicy, ale piszący te słowa wyraźnie dostrzegł na nagraniu “efekt ślizgania”. Pozostaje tylko pytanie: czy policjant wykonał go specjalnie, czy też po prostu nie umiał obsługiwać urządzenia – i tak wyszło? Sąd na to pytanie odpowiedział w uzasadnieniu wyroku (o czym będzie mowa poniżej).

2. Bliższe szczegóły dotyczące pomiaru

Zakwestionowany pomiar wykonany został w dniu 5 grudnia 2018 r. o godz. 8.00 na ul. Armii Krajowej w Siemiatyczach. Operatorem urządzenia był asp. Michał Piotrowski z Komendy Powiatowej Policji w Siemiatyczach. Dzielnie towarzyszył mu w tym procederze st. asp. Norbert Szymczuk.

3. Czy asp. Piotrowski przeszedł szkolenie obsługi urządzenia?

Stowarzyszenie Prawo na Drodze zwróciło się w dniu 26 lutego 2019 r. do Komendanta Powiatowego Policji w Siemiatyczach o udostępnienie informacji, czy asp. Michał Piotrowski posiada przeszkolenie w zakresie obsługi urządzenia pomiarowego TruCam?

Odpowiadając na to pytanie – w piśmie z dnia 5 lutego 2019 r. – Komendant Powiatowy Policji w Siemiatyczach mł. inspektor Tomasz Wyszkowski odpowiedział:

“W załączeniu przesyłam kserokopię świadectwa ukończenia przez w/w funkcjonariusza kursu specjalistycznego potwierdzającego posiadanie przez niego kwalifikacji do obsługi miernika prędkości typu LTI 20-20 TruCam”

mł insp. Tomasz Wyszkowski

Komendant Wyszkowski to jednak zwyczajny łgarz. Załączone świadectwo ukończenia szkolenia wydane zostało w lipcu 2009, a tymczasem pierwsze TruCamy pojawiły się na wyposażeniu polskiej Policji w 2017 roku. Natomiast w 2009 r. policjanci szkoleni byli na Iskrze i innych starociach.

4. Biegły 

W sprawie wywołana została opinia biegłego Zbigniewa Dziejmy z listy biegłych Prezesa Sądu Okręgowego w Białymstoku – z tym, że nie figuruje on na tej liście jako biegły od metrologii, czy też pomiarów prędkości w ruchu drogowym. A zatem na czym Dziejma się zna (skoro wpisano go na listę)? Ano zna się na stawianiu znaków drogowych i funkcjonowaniu sygnalizacji świetlnej… Dlaczego Dziejma podjął się opiniowania w zakresie, o którym nie ma pojęcia? Pewnie dla pieniędzy….

Biegły Dziejma zawarł w swojej opinii szereg takich informacji, jak np. to, że: urządzenie miało zatwierdzenie typu, że posiadało ważne świadectwo legalizacji, że pomiar został dokonany zgodnie z instrukcją itp. Czyli same rewelacje…

A najlepsze jest to, że biegły przeprowadził eksperyment, aby “zbadać: pomiar prędkości pojazdu nieruchomego znajdującego się w odległosci okolo 160 metrów oraz  pomiar pojazdu jadącego z prędkością 50 km/h” – i na podstawie tego eksperymentu  wykluczył, że “urządzenie pomiarowe mogło pokazać błędnie prędkość ze względu na przejechanie wiązki laserowej po boku pojazdu”.

To co zrobił i co napisał biegły Dziejma ociera się o przestepstwo. Przede wszystkim, jakim prawem biegły wykonuje samodzielnie i bez udziały Sądu (a także poza wiedzą obwinionej) eksperymenty procesowe?! Eksperyment procesowy wykonuje się przecież jedynie na skutek postanowienia Sądu i przy udziale wszystkcih stron! No i ta żelazna logika: skoro w eksperymencie nie wyszedł efekt ślizgania, to znaczy, że efektu tego nie było podczas pomiaru prędkości obwinionej…

5. Wejście smoka, czyli mecenas Skwarzyński w akcji

Sprawa wyglądała zatem beznadziejnie: niekorzystne zeznania policjantów i niekorzysta opinia biegłego. Wyglądało na to, że Sąd klepnie wyrok skazujący bez jakiejkowliek reflekcji (jak to zazwyczaj bywa). A tu tymczasem nastąpił niesmowity zwrot akcji.

Na wniosek mec. Michała Skwarzyńskiego biegły Dziejma został wezwany na rozprawę w celu ustnego uzupełnienia opinii. Dziejma stawił się na wezwanie. Wszedł na salę sądową z dumnie podniesioną głowa (jak to biegły) i pewny siebie zaczął pleść kolejne bzdury. Im jednak rozprawa trwała dłużej (a trwała bardzo długo) i po każdym kolejnym pytaniu obrońcy, Dziejma się robił coraz mniejszy. Kiedy wychodził z rozprawy był już takim bardzo malutkim Dziejmą…

W postępowaniu tym – co jest naprawdę rzeczą bardzo rzadką – Sąd samodzielnie dokonal na rozprawie analizy nagrania pomiaru, posiłkujac się opinaimi biegłych z innych spraw. Opinia biegłego Dziejmy okazała się kompletnie nieprzydatna dla sprawy. Analiza ta doprowadziła Sąd do następującego wniosku, wyrażonego w uzasadnieniu wyroku:

“Sąd dokonał zweryfikowania usytuowania plamki celowniczej w stosunku do bryły samochodu podczas pomiaru prędkości pojazdu obwinionej. Otóż na podstawie analizy nagrania wideo z pomiaru prędkości pojazdu obwinionej należy stwierdzić, że funkcjonarisuz Policji dokonujący w dniu zdarzenia pomiaru prędkości nie utzrymał w całym cyklu pomiarowym czoła wiązki laserowej na okolicy tablicy rejestracyjnej, dokładnie widać na nagraniu, że wiązka laserowa przesuwa się w czasie cyklu pomiarowego po karoserii samochodu i zmierza w kierunku boku pojazdu. Okoliczność ta świadczy, że funkcjonariusz policji dokonujacy pomiaru, w czasie cyklu pomiarowego, utrzymał niestabiolnie marker celowniczy na pojeździe obwinionej”.

6. Namiary na sprawę

Sprawa toczyła się w VII Wydziale Zamiejscowym Sądu Rejonowego w Bielsku Podlaskim – z siedzibą w Siemiatyczach. Sygnatura sprawy: VIII W 18/19. Sędzia referent: SRR Elżbieta Smoktunowicz. Wyrok wydany został w dniu 24 lipca 2020 r.

Wyrok nie jeszcze prawomocny – został bowiem zaskarżony przez siemiatycką Policję. W apelacji – tak napradę – nie podniesiono żadnego konkretnego zarzutu, poza “elementami rozalenia na Sąd”. Ta apelacja to kolejna kompromitacja Policji.

Odwołanie rozpatrzy Sąd Okręgowy w Białymstoku (sygnatura akt Sądu Okręgowego VIII Ka 436/20).Skład orzekajacy: SSO Przemyslaw Wasilewski  (były Prezes Sądu Okręgowego w Białymstoku). Termin: 13.10.2020 r., sala 1, godz. 10:15.

Zaszufladkowano do kategorii Laserowe mierniki prędkości, Opinie biegłych, Policja, Postępowanie dowodowe, Ręczne mierniki prędkości, TruCam | 3 komentarze

Prezydent Szczecina przegrywa sprawę w postępowaniu egzekucyjnym o niezapłacenie opłaty dodatkowej za parkowanie w nielegalnie wyznaczonej strefie płatnego parkowania

Artur Mezglewski

Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Szczecinie uchyliło postanowienie Prezedenta Miasta Szczecin o nieuwzględnieniu zarzutu w postępowaniu egzekucyjnym. Najprościej rzecz ujmując chodzi o to, że obywatel się uparł i nie płaci. Nie zapłacił za parkowanie i nie zpałacił tzw. opłaty dodatkowej. Prezydent Szczecina wszczął zatem postępowanie egzekucyjne i “zabrał obywatelowi pieniądze z konta” na poczet tej rzekomej wierzytelności. Ale będzie musiał je oddać. Z nawiązką…

O sprawie pisaliśmy wielokrotnie. Oto linki do opublikowanyuch materiałów:

Opłaty w szczecińskiej strefie płatnego parkowania są nielegalne. Zapadł prawomocny wyrok

Prezydent Szczecina jest tygrysem

Zarzut w postępowaniu egzekucyjnym w przedmiocie opłaty dodatkowej za nieopłacony postój w strefie płatnego parkowania

Poniżej publikujemy postanowienie SKO w Szczecinie uchylające postanowienei Przezydenta Szczecina. Jest to pełny tekst postanowienia – bez anonimizacji. Ci, którzy walczą z samorządowym bezprawiem mogą je wykorzystać w swoich sprawach.

Postanowienie SKO Szczecin

Samorządowe KOlegium Odwoławcze  zobowiązało Prezydenta Sczecina do wykazania, że na ulicy Małopolskiej w Szczecinie były w dniu zdarzenia wyznaczone miejsca postojowe. Ale jak biedak to wykarze, skoro wyznaczoncyh miejsc nie było?…

 

Zaszufladkowano do kategorii Parkowanie, Strefa płatnego parkowania | Dodaj komentarz

Uchylono wyrok skazujący kierowcę za to, że nie doniósł na samego siebie

Artur Mezglewski

Sąd Okręgowy w Warszawie wyrokiem z 25 września 2020 r. (X Ka 508/20) uchylił wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy Mokotowa z 6 lutego 2020 r. (III W 1526/19), w którym skazano kierowcę pojazdu za to, że nie doniósł na samego siebie.

Można już śmiało powiedzieć, że linię orzeczniczą w zakresie właściwego interpretowania art. 96 § 3 k.w. w zakresie obowiązku wskazania osoby, której został powierzony pojazd, kształtuje Stowarzyszenie Prawo na Drodze. Jest to już bowiem czwarta wygrana przez nas sprawa tego rodzaju.

 

O co chodziło w sprawie?

Pan Bonarski został obwiniony przez warszawską straż miejską o czyn z art. 96 § 3 k.w. – czyli o to, że nie wskazał osoby, która w dniu 6 lipca 2018 r. zaparkowała pojazd w nielegalnie oznakowanej strefie zamieszkania na ul. KEN w Warszawie.  Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa błędnie uznał, że pan Bonarski miał obowiązek wskazać tę osobę – nawet wówczas, gdyby trzeba było wskazać samego siebie.

O sprawie tej pisaliśmy dwukrotnie.  Oto linki do tych materiałów:

Sędzia Agnieszka Urszula Jaźwińska

 

Sędzia, która nie czyta i nie słucha – czyli parodia procesu

 

Sąd Okręgowy uchylił niesprawiedliwy wyrok Sądu Rejonowego i uniewinnił pana Bonarskiego od stawianego zarzutu. W ustnych motywach wyroku Sąd ograniczył się jedynie do uwzględnienia zarzutu obrazy prawa materialnego, jaki został podniesiony w obu apelacjach (apelacje złożyli obwiniony i jego obrońca). Uwzględnienie tego zarzutu zaskutkowało zmianą zaskarżonego wyroku i uniewinnieniem pana Bonarskiego od popełnienia zarzucanego mu czynu. Ponieważ było to wystarczające do rozstrzygnięcia sprawy – na podstawie art. 436 k.p.k. – Sąd uznał rozpoznanie pozostałych zarzutów za bezprzedmiotowe.

Sąd Okręgowy stwierdził stanowczo, że zachowanie pana Bonarskiego nie wyczerpywało znamion wykroczenia, o którym mowa w art. 96 par. 3 Kodeksu wykroczeń.

Znaczną część ustnego uzasadnienia Sąd poświęcił ocenie działań Straży Miejskiej w Warszawie. Działania te poddane zostały gruntownej krytyce. Przede wszystkim Sąd stwierdził, że straż miejska nie miała żadnych podstaw do skierowania przeciwko panu Bonarskiemu wniosku o ukaranie.

Odnosząc się do oceny przepisów materialnoprawnych, Sąd Okręgowy powołał się przede wszystkim na orzeczenie  Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdził, że:

Odpowiedzialność za wykroczenie określone w art. 96 § 3 k.w. jest bowiem wyłączona w sytuacji, gdy właściciel lub posiadacz pojazdu uchyli się od obowiązku wskazania, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie w ramach prawa do obrony na podstawie art. 74 § 1 k.p.k. w związku z art. 2 § 3 k.p.w”.

Sąd oparł się ponadto na wykładni art. 96 § 3 k.w. dokonanej przez prof. Bojarskiego – autora akademickiego podręcznika Prawo wykroczeń.

Zaszufladkowano do kategorii Niewskazanie kierującego, Parkowanie, Strefa zamieszkania | 2 komentarze

Policja dostała brawa

Zaszufladkowano do kategorii BRD, Policja, Ręczne mierniki prędkości | 4 komentarze

Wygrał z laserem, bo miał nagranie….

Artur Mezglewski

Sąd Rejonowy w Kraśniku uniewinnił kierowcę obwinionego przez lubelską policję o przekroczenie prędkości o 45 km/h na obszarze zabudowanym. Pomiar wykonywany był urządzeniem laserowym UltraLyte 20-20. Podstawę wyroku stanowiła – korzystna dla kierowcy – opinia biegłego. Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Biegli sądowi, Laserowe mierniki prędkości, Ręczne mierniki prędkości | 20 komentarzy

Policyjna logika, czyli jak zaprzeczyć samemu sobie w dwóch kolejnych zdaniach

Czasami trudno zrozumieć “zwykłemu” obywatelowi logikę urzędniczego myślenia. Szczególnie, kiedy otrzymujemy od różnych organów pisma pełne nieścisłości, błędów, opisy spraw niezgodne z prawdą lub ustalenia wzięte “z sufitu”. To niestety pochodna tego, że najważniejszym kryterium w licznych naborach do siadania za biurkiem nie są posiadane kwalifikacje, ale to, kogo się zna lub jakie ma koligacje rodzinne.

W tej urzędowej logice jest jednak prawdziwa perła. Bo tak, jak każde pasmo gór ma swój najwyższy szczyt, a każdy akwen skrywa największą głębię, tak i “organowy” bełkot ma top topów. Tym drogocennym klejnotem jest policyjny stan umysłu. Absolutne maksimum, niedościgniony wzór.

Niedawno informowaliśmy o zgłoszonym nam zdarzeniu z Bartoszyc, podczas którego policjanci z wydziału RD tamtejszej komendy powiatowej podjęli interwencję i zastosowali środki z kodeksu wykroczeń wobec kierowcy, który miał rzekomo zaparkować auto – bez stosownej karty – na miejscu dla osoby niepełnosprawnej. Sęk w tym, że do zdarzenia doszło na prywatnym terenie, na którym nie obowiązują przepisy ustawy Prawo o ruchu drogowym, a ponadto umieszczone pseudo oznakowanie dyskwalifikowałoby możliwość przypisania winy kierowcy nawet wtedy, gdyby do zdarzenia doszło np. na drodze publicznej, gdyż nie spełnia ono wymagań przewidzianych dla tego umieszczanego na drogach publicznych, w strefach ruchu lub zamieszkania.

W Bartoszycach policja stosuje Prawo o ruchu drogowym nawet tam, gdzie nie obowiązuje

W związku z wykazaną przez podejmujących interwencję policjantów niekompetencją SPnD skierowało do komendanta powiatowego policji w Bartoszycach wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec funkcjonariuszy, którzy bezprawnie zastosowali środki przewidziane w kodeksie wykroczeń wobec osoby, która nie popełniła żadnego wykroczenia. Właśnie otrzymaliśmy odpowiedź na nasz wniosek. Jak łatwo się domyślić, to klasyczny przykład policyjnej logiki, która każe bronić “swoich” za wszelką cenę.

Zastępca komendanta z Bartoszyc, pan mł. insp. Robert Zabuski, podpisując dzieło spłodzone przez kom. Arkadiusza Czeczkę, wspiął się na wyżyny policyjnego bełkotu, kierującego się barejowym “nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobi?”. Bo jak inaczej ocenić to, że w przesłanym wniosku bezspornie wykazaliśmy, że do zdarzenia doszło na prywatnym terenie, na którym nie obowiązują regulacje PoRD, bo nie została na nim ustanowiona strefa ruchu (co potwierdził nam w przesłanej korespondencji zarządca terenu). Nic to, pan Zabuski ręką podkomendnego wciąż twierdzi, że podstawą interwencji był Kodeks drogowy. Panu zastępcy polecamy więc, aby dorzucił jeszcze, jako podstawę prawną tej interwencji, ustawę o rzemiośle i rozporządzenie ministra rolnictwa i rozwoju wsi w sprawie szczegółowych wymagań weterynaryjnych mających zastosowanie do nasienia bydła.

Drugi akapit to istny crème de la crème policyjnej logiki. Otóż pan mł. insp. oznajmia, że oznakowanie miejsca dla osoby niepełnosprawnej znakiem pionowym i poziomym było zgodne z wymogami wynikającymi z Rozporządzenia MI w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych (mimo, że w tym miejscu i w opisywanym stanie żadnych znaków – w myśl PoRD – być nie mogło). I już w następnym zdaniu pan Zabuski umieszcza wisienkę na tym śmietankowym torcie – czyli informuje, że o nieprawidłowości w oznakowaniu policja powiadomiła zarządcę terenu. Tak, dobrze szanowni czytelnicy rozumiecie – oznakowanie wg bartoszyckiej policji jest prawidłowe, będąc zarazem  nieprawidłowym …

Odpowiedź ta jest nawet nie tyle kuriozalna, co przerażająca. Oznacza bowiem, że bezprawne działania funkcjonariuszy z bartoszyckiej jednostki nie tylko, że nie zostaną zatrzymane, ale że mają pełną akceptację kierownictwa jednostki! Oznacza ona, że na terenie powiatu bartoszyckiego można zostać ukaranym za wydumane wykroczenia drogowe gdziekolwiek – wystarczy, że ktoś cokolwiek namaluje, cokolwiek postawi, byle przypominało oznakowanie drogowe, a potem zadzwoni z donosem. Słowem – chcesz zrobić psikusa sąsiadowi, poczekaj, aż zaparkuje w nocy auto na podwórku, pod osłoną ciemności wkop za samochodem coś przypominającego znak B-36 z tabliczką T-24 i dzwoń na 997 – dzielne chwaty z komendy na Warszawskiej 9 nie tylko wlepią mandat, ale jeszcze auto odholują.

Sprawy tak nie pozostawimy. CDN.

Zaszufladkowano do kategorii Kontrola drogowa, Parkowanie, Policja, Stowarzyszenie Prawo na Drodze, Znaki drogowe | 4 komentarze