Terroryzują cały powiat. Mija już 7 lat! Wracamy do sprawy

Artur Mezglewski

Jest w Kraśniku policjant, któremu wszystko wolno. Chociaż jest to najpilniej strzeżona tajemnica Wymiaru Sprawiedliwości, okoliczni ludzie wiedzą dlaczego. We wrześniu 2017 r. policyjny lovelas oraz jego kompan wjechali na podwórze prywatnego domu i napadli na niewinnego i zupełnie przypadkowego człowieka (prawdopodobnie pomylili go z kimś innym).  Wsadzili go siłą do radiowozu i chcieli wywieść w nieznane miejsce i w niewiadomym celu.

W obronie napadniętego bohatersko stanęła rodzina. Krewni zamknęli bramę wjazdową i udaremnili porwanie. Mieli z tego wiele nieprzyjemności. Napadniętemu postawiono  cztery zarzuty  wykroczeniowe, a jego mamie zarzut karny. Procesy trwały wiele lat, ale zakończyły się szczęśliwie. Może dlatego, że sprawy wykroczeniowe prowadził jeden z dwóch uczciwych sędziów w Kraśniku. A może dlatego, że procesu pilnowała kamera Stowarzyszenia Prawo na Drodze.

Lovelasowi nie spadł jednak włos z głowy. Ani prokuratura, ani Komenda Powiatowa Policji w Kraśniku nie wszczęły przeciwko niemu żadnego postępowania. My jednak wracamy do sprawy. W dniu dzisiejszym złożone zostało zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przekroczenia uprawnień. Zamieszczamy poniżej link do sprawy oraz pełny tekst pisma procesowego.

  1. Oto sprawa, do której po latach wracamy

Terroryzują cały powiat. Są nie do ruszenia!

 

2. Tekst zawiadomienia do prokuratury 

Zaszufladkowano do kategorii Kontrola drogowa, Legitymowanie, Policja, Prokuratura | 5 komentarzy

Narkotyki za kierownicą – diagnozowanie, wiarygodność narkotestów

Zaszufladkowano do kategorii Badanie trzeźwości, Narkotyki | Jeden komentarz

Utrzymanie tej samej odległości na początku i na końcu odcinka pomiarowego jest nierealne” (chodzi o pomiar prędkości wideorejestratorem)

Artur Mezglewski

Mamy absolutny hit! Oto biegły sądowy, wpisany na listy biegłych w czterech sądach okręgowych: we Wrocławiu, Legnicy, Sieradzu i Świdnicy przyznał, że  „utrzymanie tej samej odległości na początku i na końcu odcinka pomiarowego jest nierealne”. A zatem każdy pomiar  wideorejestratorem jest nieprawidłowy! Poniżej publikujemy tę wypowiedź, która padła w ramach opinii ustnej składanej do sprawy II W 35/22, która toczyła się przed Sądem Rejonowym w  Miliczu.

 

  1. Pośredni pomiar prędkości, czyli wielka mistyfikacja w wykonaniu Policji

Zamontowane w nieoznakowanych radiowozach wideorejestratory nie mierzą prędkości nagrywanego pojazdu. Sterownik urządzenia otrzymuje sygnały z czujników umieszczonych przy kołach policyjnego auta. Na ekranie pojawia się więc prędkość radiowozu.

Żródło: https://motofakty.pl/wideorejestratory-pod-lupa-poslow-czy-zmieni-sie-prawo/ar/c4-16205905

Cała „logika” tego rodzaju pośredniego pomiaru, opiera się zatem na założeniu, że radiowóz utrzymuje taką samą prędkość, jak pojazd, którego prędkość jest kontrolowana.

Stała prędkość wiąże się ze stałą odległością – przynajmniej na początku i na końcu odcinka pomiarowego. Ale przecież tej stałej odległości nikt i nic nie mierzy! Mało tego: polska drogówka w pośrednich „pomiarach prędkości” stosuje jedynie tryb automatyczny, tzn. operator urządzenia ustawia jedynie odpowiedni dystans (najczęściej 100. metrowy) i uruchamia urządzenie. Następnie urządzenie samo się wyłącza (i automatycznie kończy pomiar) po przejechaniu zadanego dystansu.

Wynika z tego, że nie o pomiar tutaj chodzi. Kierowca radiowozu pojedzie z taką prędkością, jaką chce. I tę prędkość przypisze kierowcy samochodu kontrolowanego.

W polskiej Policji królu statystyka. Jeśli zatem policjanci premiowani są za wyniki (np. za ilość zatrzymanych praw jazdy), to funkcjonariusz pojedzie zawsze te 102, 103 km/h w obszarze zabudowanym – chociażby jadący przed nim kierowca-nieszczęśnik jechał  znacznie wolniej.

2. Co się dzieje, gdy kierowca nie zgodzi się z pomiarem i odmówi przyjęcia mandatu?

Wówczas sprawa trafia do sądu. Naiwni ludzie, odmawiając przyjęcia mandatu, liczą, że bezstronny sąd rozstrzygnie sprawę sprawiedliwie, tzn. przeanalizuje prawidłowość dokonanego pomiaru.

Naiwnym ludziom trzeba przede wszystkim wytłumaczyć, że slogan „bezstronny sąd” jest jedynie figurą retoryczną. Bezstronni ludzie nie istnieją. W zdecydowanej większości spraw (ok. 80%) oskarżyciele publiczni w ogóle nie przychodzą na rozprawy – bo i po co? „Bezstronne sądy” doskonale sobie radzą w jednoczesnym wykonywaniu funkcji oskarżania i sądzenia…. W praktyce zatem, to sąd oskarża! A przecież sąd ma sądzić. Oskarżać ma oskarżyciel…

W praktyce orzeczniczej mamy do czynienia z dwoma typami sędziów: „wierzącymi” i „niewierzącymi”. Sędziowie „wierzący” (a takich jest ponad połowa) dają wiarę każdemu słowu policjanta, który wykonywał pomiar – i na tym „daniu wiary” opierają cały wyrok. Sędziom „wierzącym” nie są potrzebne już żadne inne dowody do skazania człowieka.

Z kolei sędziowie „niewierzący” zwykle powołują biegłego z zakresu technologii pomiarów prędkości (czy z jakiejś inne, pokrewnej, dziedziny).

3. Czy pomiar prędkości dokonany wideorejestratorem można zweryfikować?

Autor niniejszego opracowania monitoruje od kilkunastu lat postępowania sądowe w sprawach z zakresu wykroczeń oraz przestępstw popełnionych w ruchu drogowym. Obserwował rozprawy w niemal każdym okręgu sądowym w Polsce. Zetknął się z kilkudziesięcioma opiniami biegłych, dotyczącymi pomiarów dokonanych wideorejestratorami. Na bazie tych doświadczeń oraz własnych analiz wyraża następujące przekonania:

  • nie jest możliwy taki pomiar dokonany wideorejestratorem, który odzwierciedlałby prawdziwą prędkość pojazdu śledzonego;
  • żaden biegły nie jest w stanie zweryfikować prawidłowość takiego pomiaru, gdyż nie istnieje metoda badawcza, która by mu to umożliwiała.

4. Przedmiot opinii biegłych – czyli dlaczego kierowcy przegrywają w sądach?

Kierowcy przegrywają w sądach z wideorejetratorami dlatego, że przedmiot opinii cwanych i przebiegłych biegłych nie polega na badaniu prędkości pojazdu obwinionego na odcinku pomiarowym, ale na odcinku dowolnie wybranym przez biegłego. Biegły wybiera sobie jakieś dwa punkty stałe, które są widoczne na nagraniu, a które następnie  „odnajduje” w rzeczywistej przestrzeni. Dysponując takimi danymi jak odległość oraz czas, wylicza średnią prędkość na wybranym przez siebie odcinku, stosując wzór matematyczny: V = s / t.

Wypada jednak zapytać, czy takie procedowanie jest zgodne z zasadami prawa, a także – czy jest uczciwe?

O ile zasady postępowania karnego mają zastosowanie także do postępowania mandatowego, to w powyżej przedstawionym modelu postępowania dochodzi do ewidentnego naruszenia zakazu reformationis in peius. Istotę tego naruszenia opiszemy językiem prostym, zrozumiałym przez każdego – ujmując przy tym rzecz chronologiczne:

  • Funkcjonariusz policji, zatrzymując hipotetycznego sprawcę wykroczenia z art. 92 a k.w.,  okazuje mu nagranie z wideorejestratora i mówi: zmierzyliśmy ci prędkość – zapłać nam teraz mandat;
  • Kierowca, nie zgadzając się z wynikiem pomiaru,  odmawia przyjęcia mandatu i mówi: idziemy do sądu. Niech sąd zbada ten wasz pomiar – czy jest on miarodajny;
  • W sądzie – za każdym razem okazuje się, że pomiar wykonany wideorejestratorem jest niemiarodajny (co powierdził biegły sądowy w powyższym materiale). Ale „wymiar sprawiedliwości” nie odpuszcza i rzecze: nie popełniłeś wykroczenia wówczas, kiedy mierzono prędkość, ale poszukamy, czy nie popełniłeś wykroczenia w innym miejscu…

Nie mamy Pańskiego płaszcza i co nam Pan zrobi?

W związku z powyższym, chciałbym wyrazić tezę własną, którą poddaję pod dyskusję:

Jeśli mandat został zakwestionowany przez „oskarżonego”, to nie można w dalszym toku postepowania (na etapie sądowym) modyfikować zarzutu, wychodząc poza przedmiot postępowania mandatowego – naruszałoby to bowiem zakaz reformationis in peius.

Oczywiście, istnieje możliwość ukarania sprawcy wykroczenia w powyżej przedstawionym, hipotetycznym przypadku. Ale komu by się chciało…

Bo wyobraźmy sobie taką sytuację. Policyjny wideorejestrator zarejestrował nagranie, z którego wynika, że kierujący pojazdem prawdopodobnie przekroczył prędkość. Ustalamy dane takiego delikwenta i nie proponujemy mu mandatu, ale wszczynamy czynności wyjaśniające i w ramach tych czynności powołujemy biegłego. Biegły ustala, że na pewnych, wybranych przez niego odcinkach, kierujący przekroczył prędkość. I wtedy kierujemy do sądu wniosek o ukaranie z prawidłowo uargumentowanym zarzutem. Wówczas wszystko jest de lege artis

Tylko co wtedy ze statystyką?…

5. Ci wspaniali młodzieńcy na swych szalejących gruchotach

To jeszcze nie koniec opowiadania. Pozostaje bowiem do oceny kwestia odpowiedzialności wykroczeniowej kierowców policyjnych radiowozów z wideorejestratorami. Kierowcy ci, w każdym przypadku „dokonywania pomiarów przy użyciu wideorejestratora”, popełniają takie samo (albo jeszcze większe) wykroczenie drogowe, co „zwierzyna, na którą polują”. Funkcjonariusze za każdym razem winni zatem płacić mandaty, a w przypadku pomiarów w obszarze zabudowanym – powinni tracić prawa jazdy. Polowania na kierowców przy użyciu  wideorejestratorów to nie tylko jedna wielka mistyfikacja, ale także najlelszy dowód na to, że funkcjonariuszom tego państwa nie chodzi o respektowania zasad państwa prawa. Ich jedynym celem jest upodlenie i poniżenie tego narodu.

Kilka lat temu opublikowaliśmy na ten temat tekst, który nie stracił na aktualności:

Prawo jazdy powinno być zatrzymywane także policjantom

Pomijając już kwestie prawne – zapytam retorycznie: czy radiowóz pędzący 100 km/h pędzi bezpieczniej niż pędzący z taką samą prędkością przykładowy pan Kazio? Czy jadący z astronomiczną prędkością radiowóz nie stwarza zagrożenia w ruchu drogowym? Czy określenie „pirat drogowy”, które z taką lubością używane jest w policyjnych programach propagandowych, nie należy odnosić także do wideorejestratorowych szaleńców?…

 

 

 

 

 

Zaszufladkowano do kategorii Biegli sądowi, Kontrola drogowa, Legalizacja, Opinie biegłych, PolCam, Policja, Postępowanie dowodowe, Wideorejestratory | 11 komentarzy

Przypadki niewłaściwego zastosowania laserowego miernika prędkości TruCam II

Artur Mezglewski

Monitorując postępowania sądowe, których przedmiotem jest przekroczenie dozwolonej prędkości, zarejestrowane przy użyciu najnowszego policyjnego miernika prędkości TruCam II, zauważyliśmy następujące przypadki  jego niewłaściwego zastosowania lub wykorzystania: a) brak nagrania pomiaru,  b) wykonanie pomiaru urządzeniem, którego obudowa była uszkodzona,        c) wykonanie pomiaru w warunkach zbyt wysokiej względnej wilgotności powietrza, d) wykonanie pomiaru w porze nocnej bez zastosowania trybu śledzenia, e) wykorzystanie do pomiaru urządzenia, które nie przeszło pozytywnie testu stałej odległości, f) uznanie za miarodajny pomiar w przypadkach, gdy w  zasięgu wiązki laserowej znajdował się inny pojazd, g) uznanie za miarodajny pomiar w przypadkach, gdy pomiędzy urządzeniem a pojazdem, którego prędkość jest mierzona znajdowała się przeszkoda stała (słup, latarnia, znak drogowy). Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Laserowe mierniki prędkości, Policja, Ręczne mierniki prędkości, TruCam | 14 komentarzy

Sąd Okręgowy w Szczecinie: „nie można uznać nikogo za winnego wykroczenia na podstawie jedynie zeznań policjantów”

Artur Mezglewski

Komenda Powiatowa Policji w Stargardzie chciała doprowadzić do skazania kierowcy za przekroczenie dozwolonej prędkości, jednakże do akt sprawy  nie dołączyła nagrania tego pomiaru. Cały proces opierał się na mistyfikacji, że  nagranie istniało, ale zostało utracone z powodu awarii policyjnego komputera. Pomimo braku nagrania, Sąd Rejonowy w Stargardzie skazał owego kierowcę, opierając się na zasadzie domniemania winy. Sąd Okręgowy w Szczecinie uchylił jednak powyższy wyrok i uniewinnił kierowcę od stawianego mu zarzutu, a w uzasadnieniu stwierdził, że nie można uznać nikogo za winnego wykroczenia jedynie na podstawie zeznań policjantów.

Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Policja, Ręczne mierniki prędkości, TruCam, TruCam | 18 komentarzy

Prokuratorskie zarzuty za błogosławieństwo znakiem krzyża z wnętrza samochodu

Artur Mezglewski

Prokurator Dariusz Sudak z Łańcuta wniósł akt oskarżenia przeciwko panu Maurycemu z zarzutem popełnienia przestępstwa z art. 190 k.k. (groźby karalne)  za rzekome wykonywanie z wnętrza  samochodu znaku krzyża oraz krat w kierunku swojej teściowej – Marzeny J. Czyn ten miał być rzekomo powtarzany kilka razy w czasie przejazdów samochodem na trasie Rzeszów –  Kraczkowa. Wedle ustaleń Prokuratury Rejonowej  w Łańcucie  pokrzywdzona odbierała te gesty jako groźbę pozbawienia życia.

Pan Maucycy zaprzecza, jakoby powyższe czyny w ogóle miały miejsce. Załóżmy jednak, że miały. I rozważmy, czy pani Marzena J. miała się czego bać i czy rzeczywiście się bała?...

Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Bezstronność sądu, Groźby karalne z wnętrza samochodu, Jawność postępowania, Prokuratura Krajowa | 10 komentarzy

Sąd Okręgowy w Lublinie bezprawnie ogranicza jawność oraz unicestwia ustawę o petycjach

Artur Mezglewski

Sędzia Magdalena Kurczewska-Śmiech z Sądu Okręgowego w Lublinie nie udzieliła zezwolenia dziennikarzowi na rejestrowanie video przebiegu jawnej rozprawy – bez wskazania jakichkolwiek podstaw prawnych, jak również faktycznych odmowy. Art. 357  § 1 k.p.k. nie pozostawia sędziemu żadnego wyboru. Według powyższego przepisu przewodniczący składu orzekającego MUSI wydać takowe zezwolenie. Pani sędzia stawia się jednak ponad prawem…

W powyższej sprawie SPnD skierowało petycję do Prezesa Sądu Okręgowego w Lublinie, ale ów jej w ogóle nie rozpatrzył. Nie, bo nie. Prezes nie zamieścił petycji na stronie Sądu Okręgowego, pomimo jednoznacznego brzmienia art. 8 ust. 1 ustawy o petycjach. Nie zamieścił też petycji w zbiorczej informacji o petycjach – wbrew art. 14 w/w ustawy. Tak kasta się broni przed jawnością.

Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Bezstronność sądu, Dziennikarstwo obywatelski, Jawność postępowania, Petycje, Sąd, Sądownictwo, Stowarzyszenie Prawo na Drodze | 10 komentarzy

Policja zaprzestała używania wideorejestratorów PolCam, ale sprawy w sądach nadal się toczą. Zapadły kolejne wyroki uniewinniające kierowców. Jednak nie wszyscy wygrywają…

Artur Mezglewski

Powoli kończymy projekt śledczego monitorowania postępowań dotyczących pomiaru prędkości  zarejestrowanych prędkościomierzem kontrolnym typu PolCam. W ostatnim czasie zapadły dwa kolejne wyroki uniewinniające: w Miliczu oraz w Gdańsku. W sumie mamy już 7 takich wyroków (ich wykaz zamieszczamy poniżej). W dniu 7 listopada br. zakończy się kolejna sprawa w Sądzie Okręgowym w Kielcach. Pozostanie jeszcze w obserwacji  postępowanie toczące się przed Sądem Rejonowym w Mogilnie.

Dla kierowców najważniejszą informacją jest ta, że policja w końcu zaprzestała nielegalnych pomiarów tym podejrzanym ustrojstwem. Ale cóż z tego, skoro w sądach nadal toczy się kilkadziesiąt spraw sprokurowanych takim pomiarem, a większość z nich kończy się wyrokami skazującymi. Wygrywają tylko ci, którzy w sądzie udowodnią swoją niewinność. W pozostałych przypadkach sądy stosują typową dla polskiego wymiaru sprawiedliwości zasadę „lepiej kogoś skazać, niż nie”.

Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Domniemanie winy, PolCam, Wideorejestratory | 7 komentarzy

Sąd Okręgowy w Olsztynie zmienił kuriozalny wyrok Sądu Rejonowego w Bartoszycach, skazujący obywatela za czyn, który wykroczeniem nie jest …

Straże miejskie/gminne zostały powołane po to, by wspierać – na szczeblu lokalnym – działania policji w sprawach utrzymania porządku i bezpieczeństwa. Niestety, możliwość zasilania budżetów samorządów wpływami z mandatów szybko doprowadziło do tego, że spora część tych formacji skupiła się praktycznie wyłącznie na działaniach związanych z ruchem drogowym, często wręcz w formie przydrożnej bandyterki  i w mętnych układach, bo to tam były do zgarnięcia największe „konfitury”.  Udało się co prawda doprowadzić do zlikwidowania najbardziej patologicznego obszaru tej zbójowskiej działalności, czyli likwidacji formacji fotoradarowych, ale to nie znaczy, że temat łupienia kierowców został odpuszczony. Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Monitoring miejski, Monitoring sądów powszechnych, Niewskazanie kierującego, Organizacja ruchu, Postępowanie przed sądem, Sąd, Straż gminna (miejska), Uncategorized, Wniosek o ukaranie, Wskazanie kierującego (art. 96 par. 3 kw), Znaki drogowe | 14 komentarzy

Zawiadamiamy o stosowaniu tortur wobec zatrzymanego

Artur Mezglewski

Policjanci z Komendy Powiatowej Policji torturowali na stacji benzynowej pana Marcina S. Od tego momentu mijają już trzy lata. Pomimo, iż całe zdarzenie zostało nagrane kamerą znajdującą się na budynku stacji ORLEN – do tej pory nikt nie wszczął w tej sprawie żadnego śledztwa. Dlatego też pokrzywdzony oraz Stowarzyszenie Prawo na Drodze złożyli w lipcu bieżącego roku złożyli zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa.  

Poniżej publikujemy fotokopie złożonych zawiadomień, w których szczegółowo zostały opisane nadużycia kraśnickich policjantów. Niech każdy się przekona, czego prokurator nie widzi. Czytelnicy naszego czasopisma mają też okazję zweryfikować każde słowo zawarte w zawiadomieniu, gdyż udostępniamy poniżej w link do nagrania z monitoringu, który zarejestrował policyjną bijatykę. Zamieszczamy też skany ewidentnie fałszywych zeznań, jakie trzy lata temu złożyli policjanci. Na podstawie tych fałszywych zeznań  pobity przez policjantów pan Marcin został skazany za czyny, których na pewno nie popełnił. Każdy może porównać tekst zawiadomienia z nagraniem z monitoringu oraz fałszywymi zeznaniami policjantów.

O sprawie pisaliśmy tutaj:

Jak obowiązek noszenia maseczek w Kraśniku wprowadzano

I. Zawiadomienie pokrzywdzonego o uzasadnionym podejrzeniu popelnienia przestępstwa

 

II Zawiadomienie Stowarzyszenia Prawo na Drodze o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa

 

III. Nagranie zdarzenia z dnia 10 października 2020 roku

Fałszywe zeznania funkcjonariusza Bartłomieja Falkowskiego

Fałszywe zeznania funkcjonariusza Damiana Szmita

 

III. Reakcja Prokuratury Generalnej oraz Prokuratury Regionalnej w Lublinie na zawiadomienie o torturowaniu zatrzymanego przez kraśnickich policjantów

 Prokuratorzy z Kraśnika od samego początku mieli dostęp do nagrania torturowania pana Marcina na stacji ORLEN i do tej pory  nie zrobili niczego, aby sprawców tego czynu pociągnąć do odpowiedzialności. Nagranie to widzieli nie tylko kraśniccy i lubelscy prokuratorzy, ale także wszyscy sędziowie orzekający w wydziale karnym kraśnickiego sądu. W  opublikowanych na naszych łamach materiałach  wykazano (i to na podstawie dokumentów), że w Kraśniku działa potężna grupa towarzyska, do której należą sędziowie, prokuratorzy oraz policjanci. Nikt się z tym nie kryje.  Pani sędzia, przy świadkach,  na korytarzu sądowym, zwraca się do policjantów „per ty” i umawia się z nimi na grilla. Do tego dochodzą stosunki towarzyskie kraśnickich sędziów z kraśnickimi prokuratorami (a na pewno z jednym). Oni w ogóle się z tym nie kryją i uważają za coś normalnego. Skala zjawiska jest ogromna i nieporównywalna z żadnym innym polskim miastem. Nie ma tu miejsca na wstyd, ani na przyzwoitość. Sprawą (i charakterem) tych powiązań dawno powinna się zainteresować ABW.

Dlatego prosiliśmy Prokuratora Generalnego, aby do prowadzenia sprawy przeciwko policjantom z Kraśnika wyznaczył jednostkę prokuratury spoza okręgu lubelskiego. Pisaliśmy, dzwoniliśmy… Na nic. Zero reakcji. Prokuratura Generalna nasze pismo „spuściła” do Prokuratury Regionalnej w Lublinie, a ta z kolei przekazała sprawę do okręgu lubelskiego. Ostatecznie nasze zawiadomienie wylądowało w Kraśniku.

Warto zwrócić uwagę na rzecz znamienną. Pismo Prokuratury Regionalej w Lublinie podpisała pani prokurator Prokuratury Okręgowej w Lublinie – Aldona Stefańczak. Czyli pani Aldona Stefańczak, która jest prokuratorem Prokuratury Okręgowej w Lublinie (na delegacji w Prokuraturze Regionalnej) przekazała sprawę do Prokuratury Okręgowej w Lublinie…. Nie mieć dyszla, to mało powiedziane…

Oto pisma z Prokuratury Generalnej oraz z Prokuratury Regionalnej:

 

 

 

Skoro nie znaleźlimy pomocy w kraju, będziemy jej szukać za granicą. Poszukujemy kogoś, kto przetłumaczy fachowo nasze zawiadomienia na inne języki europejskie.  Ze sprawą z Kraśnika przebijemy się do europejskich mediów. O torturach w Polsce będą mówić wszyscy!

Sprawą z Kraśnika – w innym kontekście – zajmuje się Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich.

Wniosek o kasację do Sądu Najwyższego w sprawie pobicia pana Marcina przez policjantów z Kraśnika

 

 

 

 

 

 

 

Zaszufladkowano do kategorii Bezstronność sądu, Kasacja, Prokuratura, Prokuratura Krajowa, Rzecznik Praw Obywatelskich | 9 komentarzy