Sędzia Agnieszka Urszula Jaźwińska

Artur Mezglewski

W dniu 6 lutego 2020 r. o godzinie 10.00 w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa miał zostać ogłoszony wyrok w sprawie II W 1526/19. Kiedy Przewodnicząca zobaczyła, że na salę rozpraw wchodzi dziennikarz – poinformowała go, że ogłoszenia wyroku jednak nie będzie. Ale gdy ten wyszedł z sali – wyrok został ogłoszony. Na czas ogłaszania wyroku mikrofon został wyłączony… A oto, co zarejestrowała kamera.

Dokładnie przebieg zdarzeń wyglądał następująco:

W dniu 4 lutego 2020 r. – w czasie 20. minutowej rozprawy Sąd Rejonowy w osobie SSR Agnieszki Jaźwińskiej wszczął przewód sądowy w sprawie, a po 13 minutach go zamknął odraczając ogłoszenie wyroku do dnia 6 lutego 2020 r. na godz. 10.00. Sąd nie wskazał numeru sali – wskazał jedynie, że 5 minut przed ogłoszeniem wyroku należy w sekretariacie zapytać, w której sali ogłoszony zostanie wyrok.

W dniu 6 lutego 2020 r. – przed godziną 10.00 – stawił się w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa w Warszawie dziennikarz Marek Walczak, chcąc zarejestrować kamerą video ustne motywy wyroku. Dziennikarz zapytał w sekretariacie III Wydziału Karnego, gdzie będzie ogłoszony wyrok w sprawie III W 1526/19. Sekretariat poinformował go o numerze sali oraz oznajmił, że ogłoszenie nastąpi o godz. 10.00. 

Dokładnie o godz. 10.00 dziennikarz wszedł na salę rozpraw. Sąd zapytał go, czy chodzi mu o sprawę z art. 96 § 3 k.w. – a gdy dziennikarz potwierdził – Sąd poinformował go, że ogłoszenia wyroku nie będzie, gdyż Przewodnicząca przemyślała sprawę i będzie powoływać biegłego.

Kiedy dziennikarz oddalił się z sądu – o godzinie 10.16 Sąd wywołał sprawę III W 1526/19 i ogłosił wyrok w sprawie – bez podania ustnych motywów wyroku. Wcześniej Sąd wyłączył aparaturę do nagrywania rozpraw (lub nie włączył jej w ogóle).

W protokole ogłoszenia wyroku zapisano:

“Wywołano sprawę o godz. 10.16. Rozprawa odbyła się jawnie. Na ogłoszeniu wyroku stawili się: nikt się nie stawił. Przewodnicząca ogłosiła wyrok, pouczyła o prawie i terminie wniesienia zaskarżenia. Zakończono o godz. 10.20”.

Przedmiot sprawy

Sprawa, którą prowadziła Sędzia Agnieszka Jaźwińska jest banalna. Straż Miejska z Warszawy obwiniła obywatela o to, że nie wskazał samego siebie jako sprawcę rzekomego wykroczenia, polegającego na zaparkowaniu pojazdu w strefie zamieszkania w miejscu niewyznaczonym. Strefa ta jednak była nielegalna – co zostało wykazane autentycznymi dokumentami – a zatem Straż Miejska nie miała prawa prowadzenia żadnego postępowania w tym względzie.  Tego jednak Sędzia Jaźwińska nie była w stanie pojąć. A w ogóle to Sędzia zachowywała się, jakby była nienormalna. Rozpoznawała ludzi, których w życiu na oczy nie widziala, myliła nazwiska osób występujących w różnych sprawach, zamknęła przewód sądowy, pomimo, że go jeszcze nie wszczęła, myliła wyrok z postanowieniem, a rozprawę z posiedzieniem.

Do Sędzi Jaźwińskiej nie można było trafić. Nie rozumiała co się do niej mówi, przerywala mówiącemu, nie była w stanie ani na chwilę się skupić. Odnosiło się wrażenie, że ona nie czyta akt (chociaż jej stół prezydialny zawsze zawalony jest aktami), a w szczególności nie jest w stanie przeczytać z uwagą i ze zrozumieniem nawet krótkiego pisma procesowego. Nie potrafiła prawidłowo zinterpretować wyroku Trybunału Konstytucyjnego. W szczególności zaś nie była  w stanie pojąć znaczenia zasady nemo se ipsum accusare tenetur (zakaz zmuszania kogokolwiek do samooskarżenia i dostarczania dowodów przeciwko samemu sobie) oraz jej związku z konstytucyjnym prawem do obrony.

Wyszukiwarka Google wskazała, że Sędzia Jaźwińska orzekała w wielu głośnych i poważnych sprawach. Aż strach pomyśleć…

Apelacja

Wyrok wydany przez Sędzię Jaźwińską został zaskarżony. Apelację rozpatrzy Sąd Okręgowy w Warszawie w dniu 22 września 2020 r. o godz. 9.00 – sala 237 (korytarz J, II piętro). Sygnatura sprawy nadana przez Sąd Okręgowy: X Ka 508/20.

Zaszufladkowano do kategorii Dziennikarstwo obywatelski, Jawność postępowania, Niewskazanie kierującego, Parking, Parkowanie, Sądownictwo, Strefa zamieszkania | 1 komentarz

W Bartoszycach policja stosuje Prawo o ruchu drogowym nawet tam, gdzie nie obowiązuje

Za naruszenie przepisów z materii ruchu drogowego można być ukaranym – tak przez uprawnione do przeprowadzania kontroli organy (policja, ITD, straż miejska, etc.), jak i przez sąd. Zastosowanie sankcji karnych jest możliwe jednak tylko wtedy, kiedy doszło do popełnienia czynu zabronionego. O tym, czy wystąpiły przesłanki do wyciągnięcia konsekwencji wobec obywateli, decydują funkcjonariusze, którzy – w związku z pełnioną funkcją – muszą być najlepszymi specjalistami w zakresie, w jakim podejmują czynności.

Czy można ponieść konsekwencje, mimo, że się nie popełniło żadnego  wykroczenia? Odpowiedź brzmi – niestety – tak. W starciu z funkcjonariuszem, który wmawia “lipne” wykroczenie, bez gruntownej wiedzy prawnej, obywatel ma niewielkie szanse na obronę swoich racji – szczególnie w sytuacji, gdy system dba, abyśmy byli potulni jak baranki w obliczu “władzy” i broń Boże nie kwestionowali nawet najgłupszych stwierdzeń policjanta (o czy świadczą choćby regulacje związane z obowiązkiem wykonywania wszelkich poleceń funkcjonariuszy, “wrzucane” do systemu prawnego w ostatnim czasie).

1. Akty prawne dotyczące ruchu drogowego

Podstawowym aktem prawnym, regulującym zasady ruchu drogowego, jest ustawa Prawo o ruchu drogowym. Uchwaloną ją co prawda niedawno (1997 r.), ale na przestrzeni ostatnich 23 lat była tak często i licznie nowelizowana (często ad hoc, “na kolanie”, pod doraźne potrzeby przypodobania się oczekiwaniom grup społecznych), że przejrzystość i spójność tej ustawy – mówiąc bardzo delikatnie – pozostawia wiele do życzenia.

W punkcie 1 tego normatywu prawodawca postanowił, że zasady w nim określone obowiązują wyłącznie na drogach publicznych, w strefach ruchu i strefach zamieszkania (jej regulacje zatem nie dotyczą np. dróg wewnętrznych, placów manewrowych, terenów przydomowych czy przysklepowych parkingów). Nie mniej przewidziano od tej zasady wyjątek, który opisano w punkcie 2 PoRD – kiedy ma to związek z koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa lub wynika z obowiązujących znaków i sygnałów drogowych.

Na podstawie delegacji zawartych w PoRD, właściwe urzędy wydały rozporządzenia, regulujące szczegółowe zadania związane z ruchem drogowym – są to m.in.  Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 3 lipca 2003 r. w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania oraz Rozporządzenia Ministrów Infrastruktury oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 31 lipca 2002 r. w sprawie znaków i sygnałów drogowych.

2. Odpowiedzialność za niezastosowanie się do nielegalnego oznakowania

O tej kwestii już wielokrotnie pisaliśmy na swoich łamach – przypomnimy więc tylko, że mocno ugruntowane w orzecznictwie Sądu Najwyższego jest stanowisko, że nie stanowi wykroczenia niepodporządkowanie się dyrektywom, wynikającym z oznakowania umieszczonego przez nieuprawniony podmiot, bez zatwierdzonego planu organizacji ruchu, w sposób niezgody z tym planem lub za pomocą oznakowania nie spełniającego wymogów prawnych co do jego wykonania (por. wyrok SN z 23-04-2008 r. syg. III KK 445/07, wyrok SN z 24-04-2013 r. syg. IV KK 99/13, wyrok SN z 14-06-2013 r. syg. IV KK 140/13, wyrok SN z 17-03-2016 r. syg. V KK 34/16).

Warunkiem odpowiedzialności za wykroczenie z art. 92 § 1 k.w. jest legalny charakter znaku drogowego

3. Opis przypadku

Do redakcji prawonadrodze.org.pl zgłosił się lokator, p. Ksawery (imię zmienione), który mieszka w jednym z bloków nowego mini osiedla w Bartoszycach, na którego prywatnym i ogrodzonym terenie developer wykonał kilka stanowisk postojowych, część z nich oznaczając, że są przeznaczone do wykorzystywania przez osoby niepełnosprawne. W dniu 13-06-2020 r. p. Ksawery chciał odkurzyć wnętrze swojego pojazdu, z powodu lokalizacji mieszkania wybrał na chwilowe zaparkowanie auta jedyne miejsce, do którego sięgał posiadany przez niego przedłużacz elektryczny, a które to stanowisko nosi oznaczenia pozorujące oznakowanie miejsc dla osoby niepełnosprawnych, stosowane na drogach publicznych. Postój miał być tylko na czas sprzątania, a więc kilka – kilkanaście minut, właściciel był cały czas obecny przy aucie i był gotowy – gdyby pojawiła się taka potrzeba – natychmiast udostępnić miejsce osobie niepełnosprawnej.

                    

Teren osiedla i oznakowanie w miejscu postoju samochodu

Około godziny 13:30 pod samochód, w którym p. Ksawery odkurzał, podjechał patrol policji z KPP w Bartoszycach w składzie mł. asp. Marcin Grzyb i sierż. Marta Chadaj. Ich przyjazd był efektem telefonicznego zgłoszenia od jednego z mieszkańców, który – czując zapewne  w sobie ducha pozostałego w spadku po formacjach ORMO – “obywatelsko” czuwa, by “nieuprawniona” osoba nie skalała niebieskiego miejsca swoją obecnością. Przybyli funkcjonariusze podjęli wobec p. Ksawerego interwencję, związaną z rzekomym wyczerpaniem znamion wykroczenia, polegającego na niestosowaniu się do znaków drogowych, tj. parkowania bez uprawnień na miejscu dla osoby niepełnosprawnej (art. 92 kw w zw. z § 90 ust. 2 i § 92 Rozporządzenia Ministrów Infrastruktury oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 31 lipca 2002 r. w sprawie znaków i sygnałów drogowych). P. Ksawery został wylegitymowany, poinformowany, że popełnia rzekome wykroczenie, i – mimo wyrażenia swoich obaw, czy do wykroczenia doszło – na podstawie art. 41 kw, w związku z “popełnionym” wykroczeniem w ruchu drogowym (sic!), zastosowano wobec niego pouczenie.

4. Analiza zdarzenia

W omawianym przypadku do zdarzenia doszło na prywatnym, ogrodzonym terenie, przyległym do bloku mieszkaniowego. Bez wątpienia nie jest to droga publiczna, co więcej,  nie ma tam żadnych przesłanek, które mogłyby policjantom sugerować, że jest tam ustanowiona strefa ruchu lub strefa zamieszkania, a nawet, że została wyznaczona choćby droga wewnętrzna. Powyższe ustalenia potwierdza pismo, które przesłał do SPnD w dn. 22-07-2020 r. zarządca tego terenu, tj. Lokum sp. z o.o. w Bartoszycach, w którym poinformowano nas, że „jest to teren prywatny” oraz „iż nie została ustanowiona droga wewnętrzna ani strefa ruchu”.

Funkcjonariusze już podczas przyjazdu powinni powziąć co najmniej uzasadnione obawy, czy mają podstawę faktyczną do przeprowadzenia interwencji. Niestety, fakt wjazdu na ogrodzony teren osiedla, bez jakiegokolwiek oznakowania o strefie ruchu bądź strefie zamieszkania, nie wzbudził w nich żadnej refleksji.

Ściśle określony jest w prawie także sposób oznakowania miejsc postojowych dla osób niepełnosprawnych – o czym pisaliśmy tu:

Oznakowanie miejsc postojowych dla niepełnosprawnych – radosna twórczość wielu zarządców dróg nadal kwitnie

Określone są także minimalne wymiary, jakie powinno posiadać stanowisko postojowe dla osoby niepełnosprawnej – wymagana jest długość 4,5 m oraz szerokość 3,6 m.

W przedmiotowym miejscu, nawet bez użycia przyrządów pomiarowych (można to było stwierdzić choćby po policzeniu betonowych kostek nawierzchni), od razu widać, że wykonawca oznakowania nie zachował wymagań dla oznakowania poziomego i pionowego – przedmiotowe miejsce ma wymiary 4,97 m x 2,16 m (czyli prawie 1,5 metra poniżej wymaganej szerokości!), a pseudo znak pionowy jest posadowiony na wysokości ok. 1,7 m (minimum to 2 m). W związku z powyższym, gdyby nawet założyć, że do zdarzenia doszłoby w miejscu, które spełnia wymogi art. 1 ust. 1 pkt 1 PoRD, funkcjonariusze posiadający specjalistyczną wiedzę z zakresu RD powinni od razu stwierdzić, że oznakowanie nie spełnia wymogów prawnych, a tym samym parkowanie na nim bez posiadania karty osoby niepełnosprawnej nie może stanowić powzięcia podejrzenia– choćby w minimalnym stopniu – że doszło do wypełnienia przesłanek popełnienia czynu zabronionego przez kierującego pojazdem.

Zauważyć należy, że patrol, który podejmował interwencję, był złożony z funkcjonariuszy referatu ruchu drogowego – asp. Grzyb ukończył kurs specjalistyczny z zakresu RD, a sierż. Chadaj – podstawowy. Tym samym należało oczekiwać, że są to policjanci, którzy w zakresie ruchu drogowego są specjalistami i do poziomu ich wiedzy merytorycznej w tym zakresie nie można mieć żadnych obaw – szczególnie w sytuacjach i zakresie, w jakim podejmują interwencje wobec kierujących. Tym samym rodzi olbrzymie zdziwienie, że w ww. przypadku podjęli oni bezrefleksyjnie interwencję i zastosowali środki wychowawcze w postaci pouczenia, choć już po pobieżnym zapoznaniu się z sytuacją powinni stwierdzić, że nie mają do czynienia z wykroczeniem, a tym samym brak jest podstawy faktycznej do działań. Ot, taka polska rzeczywistość.

Swoją drogą – jak można wykonać miejsce postojowe i przeznaczyć je rzekomo dla osoby niepełnosprawnej, kiedy z jednej ze stron za wysokim krawężnikiem znajduje się gwałtowny spadek terenu, a z drugiej wąski chodnik??? Czy projektant oczekiwał, że osoba niepełnosprawna ma zdolności lewitacji??? Takie bezmyślne wykonawstwo powoduje, że osoba korzystająca z tego miejsca nie parkuje w wyznaczonym miejscu, tylko wjeżdża częściowo na chodnik. I powstaje pytanie – czy bartoszycka policja też podejmie interwencję, bo kierujący nie pozostawia wymaganego minimum 1,5 m szerokości chodnika dla pieszych?

SPnD podejmie stosowne działania, by w KPP w Bartoszycach podobne interwencje odeszły do historii. O efektach poinformujemy.

 

Zaszufladkowano do kategorii Kontrola drogowa, Organizacja ruchu, Parking, Parkowanie, Policja, Znaki drogowe | Dodaj komentarz

Bez kamery do sądu ani rusz…

Artur Mezglewski

Protokoły utrwalające przebieg rozpraw za pomocą urządzeń rejestrujących zasadniczo nie przyjęły się. Większość sędziów woli kreować rzeczywistość za pomocą protokołu tradycyjnego.

W niniejszym materiale przedstawiamy dwa fragmenty rozprawy sądowej, które zarejestrowane zostały przez dziennikarza. Porównamy je protokołem tradycyjnym sporządzonym przez Sąd. A wszystko po to, aby zrozumieć, czym różni się protokół rozprawy od rzeczywistego jej przebiegu…

Fragment I

We fragmencie tym zadawane świadkowi pytania zmierzają ku ustaleniu, czy w dniu wykonania pomiaru prędkości pojazdu, kierowanego przez obwinionego, policjanci wykonali test stałej odległości – czyli test, który sprawdza zbieżność urządzenia optycznego z urządzeniem celowniczym. Instrukcja obsługi nazywa ten test “weryfikacją poprawności pomiaru”. Zobacz strona 33-34 instrukcji.

Przesłuchiwany policjant zupełnie nie rozumiał pytań, bo prawdopodobnie w ogóle nie słyszał o istnieniu takiego testu. Jego odpowiedzi były nie na temat. Sąd zapisał w protokole  odpowiedzi – ale nie zapisał pytań oraz oświadczeń obwinionego. Wyszedł z tego bełkot. Protokół zniekształcił przebieg rozprawy w takim stopniu, że w ogóle nie oddaje tego, jaka była teza dowodzenia oraz jaką wiedzę miał policjant w przedmiocie umiejętności weryfikacji poprawności działania urządzenia pomiarowego, którym się posługiwał.

Protokół rozprawy dotyczący fragmentu I nagrania

 

Fragment II

We fragmencie tym zadawane pytania zmierzają ku ustaleniu czy policjant rozumie, że czerwona kropka, która w trakcie dokonywania pomiaru pojawia się w wizjerze urządzenia, jest punktem rzeczywistym, czy punktem pozorowanym – a tym samym, czy wie, że kropka ta, jeśli urządzenie jest rozregulowane, może wskazywać inny cel, niż ten, który jest mierzony przez policjanta. Policjant zupełnie nie rozumiał, o co jest pytany, a Sąd nie zaprotokołował pytań i oświadczeń obwinianego.  I znowu powstał bełkot.

Pod koniec tego nagrania obwiniony składa do akt sprawy dwa pisma oraz omawia i komentuje ich treść. Sąd pisma przyjął i zamieścił w protokole informację o złożonych dokumentach, jednak treść złożonych przez obwinionego oświadczeń pominął w protokole. A oto skany złożonych dokumentów: nie ma szkolenia Ultralyte                nie ma kursu rd

Protokół dotyczący II fragmentu nagrania.

Decyzja Sądu

Sąd Rejonowy w Ropczycach (sgn. akt II W 450/18) postanowił wywołać dowód z opinii biegłego i przesłać biegłemu akta sprawy, w tym sporządzony przez siebie protokół – pozostawiając bez rozpoznania wniosek obwinionego o jego sprostowanie. Co jednak  biegły zrozumie z tego protokołu, skoro został on w tak zmanipulowany sposób, że zupełnie nie oddaje sensu oraz treści realizowanych tez dowodowych?…

Zarówno biegły, jak i Sąd Rejonowy, zrobią z tą sprawą, co chcą – takie jest ich prawo. Obwiniony wszedł jednak w posiadanie zapisu rozprawy, który został sporządzony przez dziennikarza i nagranie to – w razie potrzeby – będzie dowodem przed Sądem II Instancji. Jakie jednak miałby szanse na prawidłowe rozpatrzenie sprawy obywatel, który nie skorzystałby z pomocy dziennikarza i nie zarejestrował przebiegu rozprawy – naiwnie wierząc, że cecha bezstronności i niezawisłości jest Sądowi immanentnie wlana, a nie zadana, jako postulat prawodawcy?…

 

Dziennikarstwo monitorujące pracę wymiaru sprawiedliwości jest jedynym skutecznym instrumentem, który wymiernie wpływa na jakość pracy sądów.

 

S Z K O L E N I E

n.t. Status prawny dziennikarza

Tych, którzy chcą poznać meandry statusu prawnego dziennikarza zapraszamy na szkolenie.

  • Miejsce szkolenia: Inowrocław.
  • Termin: 25 lipca 2020 r.  (godz. 10:00 – 14:00).
  • Liczba uczestników: 15
  • Odpłatność: 170 zł (dla członków SPnD oraz studentów – 100 zł)

Szkolenie poprowadzi prof. dr hab. Joanna Taczkowska-Olszewska – wybitny znawca zagadnień z zakresu prawa prasowego oraz czynny adwokat.

Zgłoszenia proszę kierować na adres: zarzad@prawonadrodze.org.pl

 

 

Materiał powiązany:

Strzał dzielnicowego

Zaszufladkowano do kategorii Bezstronność sądu, Biegli sądowi, Dziennikarstwo obywatelski, Laserowe mierniki prędkości, Policja, Postępowanie dowodowe, Postępowanie przed sądem, Protokoły rozpraw, Ręczne mierniki prędkości | 2 komentarze

Strzał dzielnicowego

Artur Mezglewski

Laserowe mierniki prędkości typu LTI Ultralyte 20-20 nie są bez wad. Pośrednia metoda pomiaru prędkości wykorzystywana w tych urządzeniach wymaga szeregu ograniczeń, bez zastosowania których pomiaru nie można uznać za miarodajny. Urządzenia te nie mogą zostać użyte, jeśli nie został wcześniej wykonany test stałej odległości, który sprawdza zbieżność urządzenia optycznego z urządzeniem celowniczym. Sprzętem tym nie można ponadto wykonywać pomiarów ze zbyt dużej odległości – ze względy na zjawisko dywergencji wiązki pomiarowej. Istotnym wymogiem dla prawidłowego użycia urządzenia Ultralyte 20-20 jest także to, aby w wiązce pomiarowej nie znalazł się obiekt, który znajduje się w innej odległości od pojazdu, którego prędkość jest mierzona.

Policja nie dba jednak o zasady i nie szkoli swoich strzelców. Do wykonywania pomiarów prędkości wysyłani są funkcjonarisze, którzy nie posiadają odpowiedniego przygotowania oraz wiedzy w obszarze wykorzystywanej technologii. Poniżej opisany zostanie jeden z takich przypadków, który miał miejsce w Sędziszowie Małopolskim.

I. Profil strzelca

W dniu 31 marca 2018 r. do pełnienia służby w ruchu drogowym skierowany został sierżant Adam Sroka – na co dzień wykonujący funkcję dzielnicowego pozamiejskiego rewiru IV, podlegającego Komendzie Powiatowej Policji w Ropczycach. Sierżant Sroka nigdy nie był szkolony w zakresie obsługi laserowych dalmierzy typu LTI Ultraylyte 20-20.  Nie przeszedł też szkolenia z zakresu ruchu drogowego. Potwierdzają to poniżej podlinkowane dokumenty.

Jak wykazało postępowanie dowodowe, sierżant Sroka nie posiadał nawet pobieżnej  wiedzy na temat działania urządzenia laserowego. Na rozprawie w dniu 13 lutego 2020 r. stwierdził m. in., że czerwona kropka w wizjerze celownika wskazuje punkt rzeczywisty pomiaru (a nie punkt pozorowany). Sroka nie słyszał też o tym, że urządzenia celownicze i optyczne mogą nie być ze sobą zbieżne – i wówczas laser może wykonać pomiar innego obiektu, niż ten w który mierzy strzelec, albo też przyjąć jako podstawę pomiaru błędny algorytm.

Komendant Powiatowy Policji w Ropczycach mł. insp. Wojciech Rak

Do sierżanta Adama Sroki nie można mieć jednak pretensji o to, że wykonywał pomiary prędkości na drodze – chociaż nie miał o tej czynności bladego pojęcia. Policja jest przecież strukturą hierarchiczną – a zatem, skoro Komendant Powiatowy Policji wyznaczył mu określone zadanie do służby – to sierżant Sroka musiał je wykonać. Godna napiętnowania jest natomiast postawa Komendanta Powiatowego Policji w Ropczycach – inspektora Wojciecha Raka, któremu ewidentnie nie zależy na rzetelnym wykonywaniu zadań przez profesjonalnie przygotowanych funkcjonariuszy.

St. sierżant Adam Sroka – dzielnicowy rewiru IV

Pretensje do sierżanta Adama Sroki można mieć jednak o to, że okazał się zwyczajnym kłamcą, bowiem na rozprawie w dniu 13 lutego 2020 r. zeznał:

“Poinformowałem obwinionego, że pomiar jest prawidłowy i jest to pomiar jego pojazdu, ponieważ żaden pojazd nie jechał ani w przeciwnym kierunku ani w kierunku tym co jechał obwiniony, dlatego nie było możliwości dokonania pomiaru prędkości innego pojazdu.”

Sroka zeznał tak, choć musiał wiedzieć, że w aktach sprawy znajduje się nagranie z rejestratora samochodowego, na którym wyraźnie widać, iż pomiędzy stanowiskiem funkcjonariuszy a pojazdem obwinionego – dokładnie na linii strzału – poruszał się w przeciwnym kierunku inny pojazd, a ponadto – bezpośrednio za pojazdem obwinionego – także jechał inny pojazd. A oto film z tego zdarzenia:

 

II. Postępowanie przed Sądem

Postępowanie przed Sądem Rejonowym w Ropczycach toczy się już od ponad 2 lat. Czynności dowodowe w tym postępowaniu przybierają dość typowe, charakterystyczne i powszechnie spotykane cechy:

  • jeśli coś mówi policjant – to protokolantka nawet nie czeka na znak od Przewdoniczącego, tylko zapamiętale wszystko notuje
  • jeśli coś dowodzi obwiniony, to protokolantka nie pisze…
  • rozprawa nie jest nagrywana i nikt się z tego nie tłumaczy

Spotykamy się z tym zjawiskiem niemal we wszystkich polskich sądach i umiemy temu zaradzić. Jedynym ratunkiem w takim przypadku jest prasa – ale nie ta prasa z pierwszego obiegu, tylko prasa społecznościowa. Dziennikarze pierwszego obiegu nadają się  jedynie do publikowani politycznych szwindli, a nie do rzetelnej roboty.

III. O czym powinien był wiedzieć Strzelec z Niedźwiady?

  1. Z odległości 446,7 metra nie da się wykonać prawidłowego pomiaru

Przyjmuje się, że rozbieżność wiązki pomiarowej emitowanej przez urządzenie pomiarowe Ultralyte 20-20 wynosi 3 miliradiany. A zatem na każde 100 metrów odległości pomiaru wiązka rozszerza się o ok. 30 cm. Jeśli zatem pomiar prędkości został wykonany z odległości 446,7 metra, to wiązka laserowa w miejscu zetknięcia się z pojazdem miała szerokość ponad 1,3 metra.

St. sierżant Adam Sroka zeznał w Sądzie, że “dokonał pomiaru mierząc w tablicę rejestracyjną”. Nawet gdyby rzeczywiście udało mu się z takiej odległości wycelować w tablicę, to jakaś część wiązki pomiarowej musiałaby obejmować inne powierzchnie samochodu, a nawet przenikać przez szyby i obejmować także pojazd jadący za pojazdem obwinionego. Do tego musimy uwzględnić to, że Sroka nie używał ani lunety, ani statywu – a zatem drgania jego ręki wyznaczałyby pole celowania co najmniej rzędu kilku (jeśli nie kilkunastu) metrów. Przekonalibyśmy się o tym, gdyby  urządzenie Ultralyte zostało poddane testowi przy użyciu trenażera strzeleckiego. Zresztą posłuchajcie Jędrka:

Kwestia właściwej odległości pomiarowej wielokrotnie podnoszona była w orzecznictwie. I tak np. Sąd Rejonowy w Elblągu w uzasadnieniu wyroku uniewinniającego  z dnia 10 czerwca 2019 r. (VIII W 444/17) stwierdził, że

“Wiązka pomiarowa, która w odległości 413 metrów miała szerokość sięgającą prawie 124 centymetrów mogła objąć częściowo pojazd obwinionego, a częściowo pojazd poprzedzający go lub jadący za nim, czemu sprzyjał pomiar pod kątem. Zdaniem biegłego ta okoliczność dyskwlifikuje pomiar”.

Trafiają się nawet takie wyroki, w których Sądy uznają za miarodajne jedynie pomiary wykonane  maksymalnie z odległości 80 metrów, gdyż jedynie do takiej prędkości Ultralaty zostały przebadane przez GUM.

2. Jeśli nie został przeprowadzony test stałej odległości, to wynik pomiaru nie można uznać za miarodajny

Urządzenie Ultralyte 20-20 wykorzystuje niewidoczne dla oka ludzkiego promieniowanie w paśmie podczerwieni. Użytkownik urządzenia nie widzi “pędzących promieni” – i aby mógł wycelować w konkretny pojazd, w wizjerze celownika naprowadza go na ten cel pozorowany czerwony punkt w kształcie kropki. Ów punkt wyznacza w sposób prawidłowy cel – o ile celownik urządzenia jest prawdłowo ustawiony, tzn. o ile jest on zbieżny z urządzeniem optycznym. Zbieżność ta ustawiana jest każdorazowo w czasie procesu legalizacji urządzenia (a wiec co rok), jednakże celownik w każdej chwili może zostać rozregulowany – wskutek wstrząsu będącego wynikiem uderzenia, upadku lasera itp.

Test stałej odległości wykonywany jest na tzw. strzelnicy, którą zwykle sytuuje się na obiektach komend Policji. Na owej strzelnicy wyznacza się precyzyjnie:

  • strefę testową wraz z wyznaczonym punktem weryfikacji przyrządu,
  • cel, który winien zostać oznaczony na płaskiej, pionowej powierzchni (np. na ścianie budynku) – dokładnie w odległości 60 m metrów od punktu weryfikacji

Podczas tego testu istotne jest to, w jaki sposób operator stoi podczas pomiaru oraz w jaki sposób trzyma przyrząd.

Taki test winien być przeprowadzany na początku każdego dnia pomiarowego. Jeśli w danym dniu testu nie przeprowadzono – nie domniemuje się, że celownik był prawidłowo ustawiony, a urządzenie było zdolne do wykonywania miarodajnych pomiarów.

Podczas rozprawy sądowej oskarżyciel publiczny – asp. Tomasz Gajdek z Komendy Powiatowej Policji w Ropczycach złożył do akt sprawy świadectwo legalizacji ponownej urządzenia Ultarlyte 20-20 – które miało stanowić “koronny dowód” potwierdzający, że urządzenie pomiarowe użyte przez sierżanta Srokę było sprawne w dniu pomiaru. Proszę  jednak zauważyć, że owo świadectwo zostało wydane w dniu 17 maja 2017 r., a przedmiotowy pomiar prędkości został wykonany w dniu 31 marca 2018 r.! A zatem badania zbieżności celownika wykonane w maju 2017 r. mają być dowodem na to, że celownik tego urządzenia nie został przestawiony do dnia 31 marca 2018 r. ! Ot policyjna logika!

Jednocześnie obaj policjanci: oskarżyciel oraz świadek, zgodnie stwierdzili, że w tamtym czasie Komenda Powiatowa Policji w Ropczycach nie dysponowała strzelnicą – a zatem zbieżność celownika w ogóle nie była badana przez ponad 10 miesięcy! Co zatem wskazywała kropka w wizjerze urządzenia Snajpera z Niedźwiady, gdy ten celował w rejestrację pojazdu obwinionego? – domy, góry, księżyc? Bo na pewno nie tablicę rejestracyjną…

Warto ponadto zauważyć, iż sierżant Adam Sroka w swoich zeznaniach wyraził przekonanie, że czerwona kropka w wizjerze urządzenia wyznacza rzeczywisty cel – tym samym wyraził przekonanie, że jeśli celuje tam, gdzie kropka, to na pewno wiązka trafia w cel. Tymczasem punkt tworzony w wizjerze przyrządu pomiarowego  może w zasadniczy sposób odbiegać od rzeczywistego miejsca padania wiązki pomiarowej.

3. W wiązce pomiarowej nie może być żadnego obiektu poza celem mierzonym

Istotnym wymogiem dla prawidłowego użycia urządzenia Ultralyte 20-20 jest to, aby w wiązce pomiarowej nie znalazł się inny obiekt  – poza tym, który jest mierzony (np. inny pojazd). Wymóg ten wynika z metody pomiarowej, jaka zastosowana została w tym urządzeniu. Otóż przyrząd Ultralyte jest klasycznym dalmierzem. Jego podstawową funkcją jest pomiar odległości. Natomiast pomiar prędkości dokonywany jest metodą pośrednią. Polega to na tym, że urządzenie wykonuje kilkadziesiąt pomiarów odległości i na podstawie tych pomiarów oraz obliczonego czasu powrotu wiązki laserowej wyznacza średnią prędkość pojazdu na danym odcinku.

Jeśli w wiązce pomiarowej znajdzie się choćby jeden obiekt, którego odległość od punktu pomiarowego jest inna – to przynajmniej niektóre spośród pomiarów odległości będą dotyczyć tego obiektu – a wynik pomiaru pojazdu, którego prędkość jest mierzona będzie niemiarodajny.

Nie ulega wątpliwości, że pomiędzy miejscem pomiaru a celem (pojazdem obwinionego) poruszał się inny pojazd, który został zarejestrowany przez samochodową kamerkę. A zatem, przynajmniej niektóre pomiary odległości mogły dotyczyć tego pojazdu. Z tego też powodu wynik pomiaru należy zdyskwalifikować.

 

Zaszufladkowano do kategorii Bezstronność sądu, Biegli sądowi, Laserowe mierniki prędkości, Opinie biegłych, Policja, Postępowanie dowodowe, Protokoły rozpraw, Ręczne mierniki prędkości, Sąd, Sądownictwo | 2 komentarze

Reklama

W Akademii Sztuki Wojennej – na nowoutworzonym kierunku prawo – będzie m. in. możliwość przygotowania prac magisterskich oraz doktorskich pod kierunkiem prof. dr hab. Artura Mezglewskiego oraz dra hab. Marka Bieleckiego – profrsora ASzWoj  z zakresu prawa administracyjnego (w tym w szczególności prawa o ruchu drogowym) oraz postępowania w sprawach o wykroczenia.

prawo a-1

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Status dziennikarstwa obywatelskiego – szkolenie otwarte

Stowarzyszenie Prawo na Drodze organizuje szkolenie otwarte pod wskaznym w nagłówku tytułem. Poprowadzi je prof. dr hab. Joanna Taczkowska-Olszewska – wybitny znawca zagadnień z zakresu prawa prasowego oraz prawa odchrony danych osobowych. Jest autorką wielu cenionych publikacji. Ponadto jest adwokatem. Wygrywa najtrudniesze  sprawy – występując w charaketrze pełnomocnika oraz obrońcy dziennikarzy.

Postanowiliśmy nie czekać z organizacją tego szkolenia do zakończenia wakacji, gdyż sprawy, które podejmujemy są pilne. Sądy zamknęły się na publicznośc oraz dziennikarzy. Postępowania toczą się z wyłączeniem jawności wewnętrznej oraz zewnętrznej – pomimo, iż żaden przepis nie uchylił, ani nie zredukował zasady jawności postępowań. Dziennikarze nie są wpuszczani na sale rozpraw. Dziennikarze społeczni, którzy wyręczając upolitycznioną prasę pierwszego obiegu i sygnalizują lokalne nadużycia prawa – są zastraszani i bezpodstawnie oskarżani. Musimy się skonsolidować oraz poznać swoje prawa.

  • Miejsce szkolenia: Inowrocław.
  • Termin: 25 lipca 2020 r.  (godz. 10:00 – 14:00).
  • Odpłatność: 170 zł (dla członków SPnD 100 zł).
  • W cenie jest tzw. bufet kawowy (kawa, hedbara, woda mineralna, ciasto).

Bezpieczeństwo epidemiologiczne

Rozmiar sali pozwala na rozmieszczenie uczestników w odległości ponad 1 m od siebie. Dezynfekcja lokalu przed rozpocząciem konferencji oraz dwukrotnie  w przerwach obrad.

Ilość miesc: 22.

Kontakt: zarzad@prawonadrodze.org.pl

Rachunek bankowy do wpłat: 33 1240 2470 1111 0010 4500 8158  (opłata za szkolenie).

Przyjęto już zgloszenia od: MP, GG, JS, MW, AM, PT, JL.

Zaszufladkowano do kategorii Dziennikarstwo obywatelski, Stowarzyszenie Prawo na Drodze | 1 komentarz

Udział on line w konferencji naukowej nt. Pomiar prędkości jako przedmiot dowodzenia

Postanowiliśmy, że jedna z sesji Konferencji naukowej nt. Pomiar prędkości jako przedmiot  dowodzenia, która odbywać się bedzie w Sromowcach Niżnych n/Dunajcem w dniach 25-28 czerwca, będzie dostępna na platformie Google Meet. Za dostęp do udziału w konferencji w tej formie będzie pobiera opłata konferencyjna w wysokości 20 zł (członkowie SPnD 10 zł.). Czas transmisji: sobota (27.06.2020 r.) godz. 10:00 – 12:00. 

W Sromowcach jest bardzo słaby zasięg – postaramy się jednak odnaleźć takie miejsce (choćby w plenerze), z którego połączenie internetowe będzie możliwe. Opłata konferencyjna podlega zwrotowi w przypadku braku możliwości nawiązania połączenia.

Na sobotnią sesję przewidziane są następujące referaty:

  • S. Kowalski (Uniwersytet Zielonogórski), Ocena dowodu na okoliczność
    prędkości tempore criminis w postępowaniu karnym;
  • A. Rusin-Batko (Katolicki Uniwersytet Lubelski), Rodzaje dowodów i ich znaczenie procesowe w sprawach o przekroczenie prędkości;
  • A. Mezglewski (Akademia Sztuki Wojenne), Uwzględnienie granic błędu pomiarowego w procesie
    karnym i administracyjnym;
  • T. Hankus (Wyższa Szkoła Prawa we Wrocławiu), Rażące przekroczenie prędkości jako przyczyna wypadku ze skutkiem śmiertelnym.

Osoby zainteresowane wskazaną powyżej formą uczestnictwa proszone są o kontakt mailowy. nasz adres email: zarzad@prawonadrodze.org.pl

Wpłaty z tytułem płatności “opłata konferencyjna” należy dokonywać na konto SPnD:

33 1240 2470 1111 0010 4500 8158

 

UWAGA!!! Oferta last minute.

Ponieważ jeden z uczestników konferencji zrezygnował w ostatnie chwili, istnieje możliwość wynajęcia pokoju 1. osobowego w Hotelu Nad Przełomem w terminie 25-28 czerwca 2020 r.  Cena: 190 zł za dobę, w tym: śniadania, obiadokolacje oraz dostęp do basenu sauny i innych takich tam.

 

Zaszufladkowano do kategorii Stowarzyszenie Prawo na Drodze | Dodaj komentarz

Prawo jazdy powinno być zatrzymywane także policjantom

Artur Mezglewski

Ci, co zamierzają wprowadzić nowe przepisy o zatrzymaniu prawa jazdy za przekroczenie dopuszczalnej prędkości o ponad 50 km/h także poza obszarem zabudowanym, zapewne nie mają pełnej  świadomości, że normy te dotyczyć będą również policjantów, sędziów (w tym sędziów Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego, Naczelnego Sądu Administracyjnego) prokuratorów itp. Stowarzyszenie Prawo na Drodze przypilnuje, aby prawa jazdy tracili na trzy miesiące również kierowcy policyjnych radiowozów – na równi z innymi użytkownikami dróg. Obiecujemy.

Poniżej wklejam fragment komentarza do ustawy Prawo o ruchu drogowym, których ukaże się za tydzień w Wydawnictwie C.H. Beck. Warto poczytać i egzekwować twarde prawo także od tych, którzy tego prawa winni strzec.

Komentarz do przepisów o zatrzymaniu prawa jazdy (fragment)

12. Zatrzymanie prawa w przypadkach określonych w punkcie 1a następuje bezpośrednio po ujawnieniu wskazanego w nim naruszenia. Mamy tutaj do czynienia z zatrzymaniem faktycznym, polegającym na zatrzymaniu blankietu prawa jazdy, który następnie przekazywany jest staroście właściwemu ze względu na zamieszkanie kierującego – wraz z informacją o ujawnionym naruszeniu. W przypadkach, gdyby kierujący nie okazał dokumentu organowi kontroli, nie wstrzyma to postępowania administracyjnego w przedmiocie zatrzymania prawa jazdy. W takim przypadku – na mocy z art. 102 ust. 1aa ustawy o kierujących pojazdami – starosta wyda decyzję o zatrzymaniu, nadając jej rygor natychmiastowej wykonalności i zobowiąże kierującego do zwrotu prawa jazdy. Zgodnie bowiem z obowiązującymi przepisami, podstawą zatrzymania prawa jazdy jest informacja o ujawnionym naruszeniu, a nie fakt zatrzymania prawa jazdy.

13. Omawiane przepisy tworzą swoisty konglomerat naruszeń: wykroczeniowego i administracyjnego. Naruszenia te wynikają z jednego czynu, ale oba rozpatrywane są równolegle – w dwóch odrębnych procedurach: wykroczeniowej i administracyjnej. Wynika z tego cały szereg zaskakujących konsekwencji w kwestii zakresu podmiotów podlegających sankcjom, o których mowa. Odpowiedzialności za wykroczenie z art. 92a (przekroczenie dozwolonej prędkości) podlegają wszyscy – poza osobami objętymi immunitetami materialnymi. Immunitety krajowe nie chronią jednak przed zastosowaniem sankcji w postaci zatrzymania prawa jazdy za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h na obszarze zabudowanym. Dotyczy to: posłów, prokuratorów, sędziów, sędziów Sądu Najwyższego, sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego oraz wojewódzkich sądów administracyjnych, członków Trybunału Stanu, sędziów Trybunału Konstytucyjnego, Rzecznika Praw Obywatelskich, Rzecznika Praw Dziecka, Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. Tak więc – w przypadku przekroczenia prędkości, o którym mowa powyżej – osoby te nie podlegają postępowaniu wykroczeniowemu (poza przypadkami, w których osoba ta może przyjąć mandat karny – co wyłącza możliwość podjęcia postępowania dyscyplinarnego o ten sam czyn) – podlegają jednak postępowaniu administracyjnemu w celu zatrzymania prawa jazdy na trzy miesiące. Dlatego też funkcjonariusz Policji zatrzymuje tym osobom prawo jazdy i przekazuje go właściwemu staroście. Natomiast co do immunitetów zakrajowych – będzie mowa o tym w kolejnym artykule.

14. W konsekwencji powyższego, prawo jazdy powinno być także zatrzymane policjantowi, który kierując pojazdem służbowym, posiadającym na swym wyposażeniu prędkościomierz kontrolny, ujawnił wykroczenie przekroczenia prędkości na obszarze zabudowanym w trakcie śledzenia pojazdu lub wykonywania pomiarów przekroczył prędkość na obszarze zabudowanym o ponad 50 km/h więcej niż to jest dozwolone. Wprawdzie w środowisku policyjnym kreuje się istnienie kontratypu działania w ramach powierzonych zadań i obowiązków, jednakże – nawet jeśli przyjąć, że taki kontratyp istnieje, to nie rozciąga się on na postępowanie administracyjne o zatrzymanie prawa jazdy prowadzone przez starostę w przedmiocie zatrzymania prawa jazdy za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h na obszarze zabudowanym.

15. Zatrzymanie prawa jazdy za przekroczenie dozwolonej prędkości o ponad 50 km/h na obszarze zabudowanym nie nastąpi – o ile po uwzględnieniu granic błędu pomiarowego, o których mowa w rozporządzeniu Rozporządzenia Ministra Gospodarki z dnia 17 lutego 2014 r. w sprawie wymagań, którym powinny odpowiadać przyrządy do pomiaru prędkości pojazdów w ruchu drogowym, oraz szczegółowego zakresu badań i sprawdzeń wykonywanych podczas prawnej kontroli metrologicznej tych przyrządów pomiarowych (t.j. z 2019 r., poz. 1081) – skorygowany wynik pomiaru wskazuje, iż nie doszło do przekroczenia prędkości o ponad 50 km/h więcej niż prędkość dopuszczalna na danym odcinku.

16. Policjant nie zatrzyma prawa jazdy, jeżeli kierujący pojazdem dopuścił się naruszenia w postaci przekroczenia prędkości na obszarze zabudowanym lub przepisu dotyczącego liczby przewożonych osób, jeżeli popełnił to naruszenie działając w celu uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa grożącego dobru chronionemu prawem, jeżeli niebezpieczeństwa tego nie można było uniknąć inaczej, a poświęcone dobro w postaci bezpieczeństwa na drodze przedstawiało wartość niższą od dobra ratowanego. Komentowany przepis odnosi się w szczególności do służb medycznych i ratunkowych, wykonujących zadanie związane z ratowaniem ludzkiego życia.

Zaszufladkowano do kategorii Policja, Zatrzymanie prawa jazdy | 4 komentarze

Zarzut w postępowaniu egzekucyjnym w przedmiocie opłaty dodatkowej za nieopłacony postój w strefie płatnego parkowania

Artur Mezglewski

Na prośbę cztelników udostępniam skan oryginału pisma procesowego w postępowaniu egzekucyjnym o nienależną należność z tytułu parkowania w nieprawidłowo oznakowej strefie  płatnego parkowania w Szczecinie. Zamieszczam także wniosek skierowany przeze mnie do Wojewody Zachodniopomorskiego o zapobieżenie nadużyciom dokonywanym przez Prezydenta Miasta Szczecin. Jeśli ktoś uzna te materiały za przydatne – może korzystać do woli.

Pismo procesowe dotyczy sprawy, o której pisaliśmy w poprzednuim materiale: Prezydent Miasta Szczecin od wielu lat – bezprawnie i bezczelnie – pobiera opłaty parkingowe oraz wytacza postępowania egzekucyjnego ludziom, którzy nie zapłacili mu haraczu. Tekturowa prokuratura nie reaguje na obywtaelskie zawiadomienia – pomimo, iż wartość szkody wyrządzonej dziesiątkom tysięcy poszkodowanych wynosi wiele milionów złotych. Obywatele muszą zatem brać sprawy w swoje ręce….

Prezydent Szczecina jest tygrysem

Zarzut w postępownaiu egzekucyjnym

Wniosek do Wojewody

Zaszufladkowano do kategorii Parkowanie, Strefa płatnego parkowania | Dodaj komentarz

Prezydent Szczecina jest tygrysem

  • Grzegorz Gruca
  • Artur Mezglewski

Prawo jest jak płot – żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, a bydło przynajmniej się nie rozłazi, gdzie nie powinno.

Powyższa maksyma doskonale sprawdza się na przykładzie Prezydenta Miasta Szczecin  – Piotra Krzystka. Krzystek od wielu lat pobiera nielegalnie opłaty za parkowanie pojazdów w miejscach niewyznaczonych oznakowaniem poziomym, zaś wobec osób uchylających się od dokonania takiej bezprawnej opłaty – wytacza postępowania egzekucyjne. I nikomu nie przeszkadza to, że czyni to wbrew prawu powszechnemu i lokalnemu, wbrew orzecznictwu administracyjnemu, wbrew orzecznictwu sądowoadministracyjnemu oraz wbrew orzecznictwo sądów cywilnych. Z tymi, którzy podejmują z nim walkę – przegrywa w sądach. Ale setki tysięcy innych pokornie płaci haracze.

I. Stan prawny – prawo powszechnie obowiązujące

W obszarze strefy płatnego parkowania, na którym nie wyznaczono znakami poziomymi i pionowymi miejsc przeznaczonych do parkowania pojazdów – obowiązek uiszczania opłaty parkingowej nie istnieje. Z przywołanego poniżej przepisu ustawy o drogach publicznych (art. 13b ust. 1) wynika bowiem, iż pobieranie opłat w strefach płatnego parkowania jest możliwe jedynie w wyznaczonych miejscach:

„Opłatę, o której mowa w art. 13 ust. 1 pkt 1, pobiera się za postój pojazdów samochodowych w strefie płatnego parkowania, w wyznaczonym miejscu, w określone dni robocze, w określonych godzinach lub całodobowo”.

W sposób kompatybilny do powyższego przepisu ustawodawca w ar. 13 b ust. 6 pkt 1 u.d.p. nałożył na zarządcę drogi obowiązek wyznaczenia w strefie płatnego parkowania miejsc przeznaczonych na postój pojazdów:

„Organ właściwy do zarządzania ruchem na drogach w uzgodnieniu z zarządcą drogi: wyznacza w strefie płatnego parkowania miejsca przeznaczone na postój pojazdów, w tym stanowiska przeznaczone na postój pojazdów zaopatrzonych w kartę parkingową”.

Na mocy noweli rozporządzenia wykonawczego, która weszła w życie w dniu 14 lutego 2014 r., w strefie oznakowanej znakiem D-44 miejsca dla postoju pojazdu samochodowego wyznacza się jednocześnie znakiem pionowym D-18 oraz adekwatnymi znakami poziomymi: P-18 „stanowisko postojowe” , P-19 – „linia wyznaczająca pas postojowy”, P-20 – „koperta”, P-24 – „miejsce dla pojazdu osoby niepełnosprawnej”. Oznacza to, że naliczanie opłaty za postój (a także opłaty dodatkowej) nie jest dopuszczalne, jeśli miejsce parkowania jest oznakowane jedynie znakiem pionowym lub jedynie znakiem poziomym.

II. Stan prawny – prawo miejscowe

Uchwały Rady Miasta Szczecin z dnia 6 września 2016 r. nr XXII/532/16 oraz z dnia 18 października 2016 r. nr XXII/560/16 w sprawie skarg na działanie Prezydenta Miasta uznały za zasadne skargi obywateli. W uzasadnieniach obu w/w uchwał wyrażone zostało następujące stanowisko RM:

„Komisja Gospodarki Komunalnej, Rewitalizacji i Ochrony środowiska Rady Miasta Szczecin przyjęła, że pobieranie opłat w strefie płatnego parkowania na całym wydzielonym obszarze strefy, a nie w wyznaczonych miejscach prowadzi do naruszenia przepisów art. 13 ust. 1 pkt 6 ustawy o drogach publicznych. Cała strefa płatnego parkowania nie może być bowiem uznana za miejsce wyznaczone w rozumieniu przepisu art. 13 b ust 1 ustawy o drogach publicznych. Oprócz tego, że granice SPP wyznaczają znaki drogowe pionowe D-44 (początek strefy) i znak G-45 (koniec strefy) zastosowane winno być także oznakowanie poziome w postaci wyrysowanych linii dla każdego miejsca postojowego w strefie”.

Przedmiotowe uchwały nie są wprawdzie normatywami, posiadają jednak charakter wykładni przepisów prawa miejscowego, która dokonana została przez samego prawodawcę, czyli wykładni autentycznej. Nie trzeba chyba dodatkowo przekonywać, że tego rodzaju wykładnia ma charakter wiążący dla organu władzy wykonawczej, jaką jest Prezydent Miasta podległy miejscowej Radzie.

III. Stanowisko doktryny

Nieistnienie obowiązku uiszczania opłaty za parkowanie w miejscach niewyznaczonych przez zarządcę znajduje potwierdzenie w doktrynie. Renata Strachowska – autorka komentarza do ustawy o drogach publicznych (dostępnego m. in. w systemie informacji prawnej Lex) – wyraziła pogląd, iż „opłatę za parkowanie w strefie płatnej można pobierać tylko w wyznaczonym miejscu, w określonych godzinach lub całodobowo”.  Z kolei Jonatan Hasiewicz w artykule opublikowanym w dzienniku „Rzeczpospolita” (2 kwietnia 2014 r.) prezentuje pogląd, że: „Od 14 lutego 2014 r. nie ma konieczności ponoszenia opłaty za postój w miejskich strefach płatnego parkowania w miejscach, gdzie stanowiska postojowe nie są wyznaczone odpowiednimi znakami pionowymi i poziomymi w sposób zgodny z obowiązującymi przepisami.”

IV. Orzecznictwo administracyjne

Kolegium Samorządowe w Szczecinie wielokrotnie wypowiadało się w swoich orzeczeniach – w sposób klarowny i jednoznaczny, iż:

„…utworzenie strefy płatnego parkowania wiąże się z obowiązkiem wyznaczenia w tej strefie miejsc dla postoju pojazdów, a opłaty pobiera się za postój w wyznaczonym w strefie płatnego parkowania miejscu, stosownie do treści art. 13b ustawy o drogach publicznych. Nie do zaakceptowania jest tym samym stanowisko organu I instancji (t.j. Prezydenta Miasta Szczecina), iż cała strefa płatnego parkowa nią może być uznana za „miejsce wyznaczone” w rozumieniu przepisu art. 13b ust. 1 ustawy o drogach publicznych”.

Dowód: postanowienie SKO w Szczecinie z dnia 7 listopada 2017 r., sygn. SKO/Ke/480/3209/2017 – w załączeniu

V. Orzecznictwo sądowo-administracyjne

Na gruncie obowiązujących przepisów orzecznictwo sądowo-administracyjne można uznać za jednolite. Przedmiotową linię orzeczniczą wyznaczyła uchwała Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 28 września 2017 r. (II GSK 3447/15), w której NSA stwierdził, iż:

„Nie można podzielić poglądu, że korzystający z dróg publicznych zobowiązani są do ponoszenia opłat za parkowanie pojazdów samochodowych na drogach publicznych w strefie płatnego parkowania i że zawiadomienie o nieopłaconym postoju w strefie płatnego parkowania należy uznać za wystarczającą podstawę faktyczną do przyjęcia, że pojazd w określonym dniu i godzinach był zaparkowany w tym miejscu. Nie do zaakceptowania jest stanowisko, że cała strefa płatnego parkowania może być uznana za “miejsce wyznaczone” w rozumieniu przepisu art. 13b ust. 1 u.d.p.”

W przedmiotowej kwestii wydanych zostało szereg orzeczeń wojewódzkich sądów administracyjnych. W przedmiocie tym orzekał też m. in. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Szczecinie – a więc Sąd miejscowo właściwy. W wyroku WSA w Szczecinie z dnia 17 listopada 2017 r. (sygn. I SA/Sz 987/17) Sąd uchylił zaskarżone postanowienie Dyrektora Izby Skarbowej w Szczecinie oraz uznał za uzasadniony zarzut nieistnienia obowiązku w postępowaniu egzekucyjnym prowadzonym na podstawie tytułu wykonawczego nr […] w części dotyczącej opłaty dodatkowej w kwocie […]zł za postój pojazdu marki R. C. o nr rej. […] w dniu 19 grudnia 2013 r. w strefie płatnego parkowania i w tym zakresie umorzył postępowanie egzekucyjne. Natomiast w uzasadnieniu powołanego orzeczenia WSA stwierdził m. in., że:

„…aby można było pobrać opłatę za postój spełnione muszą zostać następujące przesłanki jakim ma odpowiadać postój pojazdu:
• na drodze publicznej,
• w strefie płatnego parkowania,
• w wyznaczonym miejscu.
Przesłanki te muszą być spełnione łącznie, a rozumieć je należy w ten sposób, że na drodze publicznej możliwe jest wyznaczenie strefy płatnego parkowania, a w tej strefie niezbędne jest wyznaczenie miejsca postoju.
Sąd rozpoznający przedmiotową sprawę w pełni zgadza się z poglądem Naczelnego Sądu Administracyjnego wyrażonym w sprawie II GSK 3447/15 co tego, że obowiązek poniesienia opłaty tytułem zaparkowania pojazdu samochodowego w strefie płatnego parkowania pojawia się w momencie pozostawienia pojazdu w wyznaczonym do tego miejscu na terenie tej strefy, co wyklucza jednocześnie pobór tej opłaty za postój pojazdu w każdym innym miejscu strefy poza miejscem do tego przeznaczonym.
Nie ma zatem możliwości poboru opłaty za parkowanie pojazdu samochodowego poza miejscem do tego wyznaczonym znajdującym się w obszarze strefy”.

VI. Orzecznictwo cywilne

W obiegu prawnym zalega kilkadziesiąt wyroków sądów cywilnych, w tym Sądu Rejonowego Szczecin-Centrum w Szczecinie uznających powództwa stron w sprawie zwrotu od Gminy Miasto Szczecin na rzecz powodów kwot bezprawnie pobranych z tytułu opłaty parkingowej w nieprawidłowo oznakowanej strefie płatnego parkowania.

Dowód: wyrok Sądu Rejonowego Szczecin-Centrum w Szczecinie z dnia 30 sierpnia 2018 r. (sygn. III C 434/17); wyrok Sądu Okręgowego w Szczecinie z dnia 24 lipca 2019 r. (sygn. II Ca 1406/18).

………………………………………………………………………………

Pomimo tak klarownej sytuacji prawnej oragny ochrony prawnej – w tym w szczególności szczecińska prokuratura – nie podejmują żadnych działań w celu przywrócenia stanu zgodnego z prawem – pomimo, iż na skutek bezprawnych działań Zachodniopomorksiego Samorządowca setki tysięcy ludzi utraciło setki milionów złotych. Również Wojewoda Zachodniopomorski nie podejmuje żadnej reakcji – chociaż gdy był członkiem szczecińskiej Rady Miejskiej podejmował uchwały w przedmiocie skarg składanych na Krzystka – uznając te skargi za zasadne. Prawdziwy tygrys…

Nierówną walkę z Pomorskim Tygrysem prowadzi od lat społecznik i dziennikarz Grzegorz Gruca. Oto link do jednego z jego materiałów:

Pobierane opłaty w strafach płatnego parkowania w Szczecinie – nielegalne?

 

Zaszufladkowano do kategorii Strefa płatnego parkowania | Otagowano | 2 komentarze