Komendant KPP w Nysie przegrywa w Naczelnym Sądzie Administracyjnym. Dokumenty zgromadzone przez Policję w sprawie o wykroczenie co do zasady stanowią informację publiczną.

Tomasz Hankus

Naczelny Sąd Administracyjny uchylił wyrok WSA w Opolu o oddaleniu skargi na bezczynność Komendanta Komendy Powiatowej Policji w Nysie i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia. Sprawa dotyczy ujawnienia dokumentów z postępowania prowadzonego przez Komisariat w Głuchołazach, w sprawie wykroczenie z art. 86 k.w. Członek SPnD zwrócił się do komendanta o udzielenie informacji, ponieważ prowadzenie postępowania przez policjantów budziło ogromne wątpliwości.

Sprawa dotyczyła zdarzenia z 28 maja 2018 r. Poszkodowany kierowca, który zwrócił się o pomoc, prowadził spokojnie samochód, nagle pojawił się motocyklista jadący z dużą prędkością i doprowadził do kolizji. Kierujący motocyklem widząc, że poszkodowany wzywa Policję oddalił się pieszo z miejsca zdarzenia. Na miejscu zdarzenia zjawili się sierż. Michał Barcik wraz ze st. post. Markiem Wijatyk. Funkcjonariusze sprawdzili pojazdy i okazało się, że tablice rejestracyjne, które posiadał motocykl należały do poprzedniego właściciela. Szybko ustalono obecnego właściciela, którym okazał się 25 letni chłopak – jednak funkcjonariusze nie zastali jego w domu. Z notatki policyjnej wynika, że jego rodzice potwierdzili, że to on musiał kierować motocyklem, gdyż jest jedynym właścicielem i użytkownikiem. Następnie okazało się, że motocykl nie miał obowiązkowego ubezpieczenia OC oraz nie był zarejestrowany. Pomimo tego motocykl został oddany rodzicom domniemanego sprawcy. Co jednak najdziwniejsze Policja najprawdopodobniej nie zawiadomiła Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego o ujawnieniu pojazdu bez obowiązkowego ubezpieczenia, chociaż taki obowiązek wynika z mocy prawa i odmówiła nam udzielenia informacji w tym zakresie. Prowadzenie postępowania budziło wątpliwości, czynności były dokonywane pozornie, a sprawę zakończono dzień przed przedawnieniem czynu, co uniemożliwiło poszkodowanemu samodzielne skierowanie wniosku o ukaranie do Sądu.

SPnD zażądało wyjaśnień w trybie informacji publicznej:

Członek SPnD – Tomasz Hankus zażądał informacji w tej sprawie od Komendanta Powiatowego Policji w Nysie (Komisariat w Głuchołazach podlega pod KPP w Nysie). Najważniejsze kwestie o które zapytaliśmy to: czy Policja zawiadomiła UFG o ujawnieniu pojazdu bez obowiązkowego ubezpieczenia OC, czy Policja odpowiedziała na zapytanie zakładu ubezpieczeń o udostępnienie notatki z tego zdarzenia, także czy motocykl został zabezpieczony. Poprosiliśmy także o kopie notatek służbowych i notatników służbowych z tej kontroli oraz wykazu dokumentów znajdujących się w aktach sprawy.

Policja udostępniła jedynie wykaz dokumentów z akt sprawy. Nie udostępniła natomiast żadnych dokumentów dotyczących podejmowanych czynności w sprawie. Wątpliwości budzi udzielona odpowiedź na pierwsze pytanie, że komisariat udzielił odpowiedzi zakładowi ubezpieczeń, podczas gdy z pisma Generali wynika, że Policja nie udzieliła informacji. Czy Policja kłamie? Zapewne wszelkie wątpliwości rozwiałoby udostępnienie pisma przewodniego przesłanego przez Policję.

Co ciekawe WSA w Opolu oddalił skargę naszego członka uznając, że żądamy dokumentów z akt czynności postępowania wyjaśniającego, a te stanowią informację publiczną dopiero gdy trafią do sądu z wnioskiem o ukaranie.

Z takim stanowiskiem się nie zgodziliśmy. Członek SPnD złożył skargę kasacyjną od tego wyroku. W dniu 24 wkeitnia 2020 r. (sygn. akt I OSK 2901/19) zapadł wyrok NSA. Sąd drugiej instancji zmiażdżył argumentację WSA i w zasadzie w całości podzielił zarzuty opisane w skardze kasacyjnej. W szczególności przyznał rację, że wyrok jest wewnętrznie sprzeczny, a żądane informacje co do zasady stanowią informacje publiczną. Nie podzielił także stanowiska WSA, że dokumenty znajdujące się aktach czynności wyjaśniających prowadzonych przez Policję nie stanowią informacji publicznej, a ponadto NSA zauważył, że część wnioskowanych informacji dotyczyło sfery faktów.

Podsumowując wyrok ten dowodzi, że obywatele mogą wnioskować o konkretnie oznaczone dokumenty z czynności wyjaśniających prowadzonych przez Policję w sprawie o wykroczenie. Wcześniej można zażądać, również w trybie dostępu do informacji wykazu dokumentów znajdujących się w tych aktach.

Link do wyroku NSA wraz z uzasadnieniem w PDFie: Wyrok NSA

Zaszufladkowano do kategorii Informacja publiczna, Kolizja drogowa, Policja | 1 komentarz

Pomiar prędkości jako przedmiot dowodzenia

Stowarzyszenie Prawo na Drodze organizuje w dniach 25-28 czerwca  2020 r. konferencję naukową nt. Pomiar prędkości jako przedmiot dowodzenia. Konferencja odbędzie się w Hotelu nad Przełomem w Sromowcach Niżnych nad Dunajcem. Oprócz referatów naukowych przewiduje się również panele  dyskusyjne oraz warsztaty praktyczne. Tematy referatów publikujemy poniżej.

Ze względu na rygory epidemiologiczne konferencja, tym razem, będzie miała charakter zamknięty. Po jej zakończeniu – na łamach naszego czasopisma internetowego – opublikujemy  teskt stanowiący podsumowanie konferencji.

OGÓLNOPOLSKA KONFERENCJA NAUKOWA

Pomiar prędkości jako przedmiot dowodzenia

Sromowce Niżne, 25-28 czerwca 2020 r.

P R O G R A M

26 czerwca 2020 r. – piątek

Sesja I. Aspekty teoretyczne, historycze i konstytycyjne

Piotr Steczkowski (UR), Funkcjonariusz Policji jako świadek w sądzie. Aspekty etyczne

Konrad Walczuk (ASzWoj), Zatrzymanie prawa jazdy za przekroczenie prędkości bez postępowania dowodowego jako dylemat konstytucyjny

Andrzej Szymański (UO), Kwalifikacje policjantów do obsługi mierników predkości w ujęciu historycznym

Sesja II. Aspekty prawnoadministracyjne

Tadeusz Stanisławski (UZ), Pomiar prędkości jako czynność materialno-techniczna

Marek Bielecki (ASzWoj), Odcinkowy pomiar prędkości

Marzena Toumi (ASzWoj), Żandarmeria wojskowa jako organ kontroli ruchu drogowego

Artur Mezglewski (ASzWoj), Uwzględnienie granic błędu pomiarowego w procesie karnym i administracyjnym

27 czerwca 2020 r. – sobota

Sesja III. Aspekty prawnokarne

Sebastian Kowalski (UZ), Ocena dowodu na okoliczność prędkosci tempore criminis w postępowaniu karnym

Aleksandra Rusin-Batko (KUL), Rodzaje dowodów i ich znaczenie procesowe w sprawach o przekroczenie prędkości

Anna Tunia (KUL), Przekroczenie dozwolonej prędkości przez funkcjonariusza organu kontroli ruchu drogowego

Tomasz Hankus (Wyższa Szkoła Prawa we Wrocławiu), Rażące przekroczenie prędkości jako przyczyna wypadku ze skutkiem śmiertelnym

Hotel Nad Przełomem

Zaszufladkowano do kategorii Stowarzyszenie Prawo na Drodze | 3 komentarze

Prawo o ruchu drogowym. Komentarz.

Chciałem wyrazić szczere podziękowania Rządowi, a przede wszystkim Ministrowi Łukaszowi Szumowskiemu, za ten długi, wspaniały czas fajowej kwarantanny. Gdyby nie Wasz wspaniałomyślny dar w postaci zorganizowania mi wolnego czasu, nigdy by to dzieło nie powstało.  Jesteście wspaniali.

                                                                                                                        Artur Mezglewski

Wprowadzenie

Ustawa z dnia 20 czerwca 1997 r. – Prawo o ruchu drogowym ogłoszona w swojej pierwotnej wersji w Dzienniku Ustaw z 1997 r. Nr 98, poz. 602 liczyła 40 stron i obejmowała m. in. całościową regulację statusu kierujących pojazdami – a więc materię, która obecnie została wyodrębniona z PRD i ogłoszona w odrębnej ustawie z dnia 5 stycznia 2011 r. o kierujących pojazdami (tj. Dz. U. Z 2019 r., poz. 341 ze zm.). W chwili obecnej przepisy PRD zajmują 268 stron. Trzeba też dodać do tego 165 stron tekstu ustawy o kierujących pojazdami. Do tego “przyrostu” trzeba również doliczyć setki stron różnorakich dyrektyw i rozporządzeń unijnych powiązanych przedmiotowo z uregulowaniami obu wymienionych wyżej ustaw oraz tysiące stron aktów wykonawczych. Osiągnięcie stanu pełnej orientacji w tym gąszczu przepisów przekracza możliwości percepcyjne zwykłego użytkownika dróg.

Komentowana ustawa od samego początku podlega zjawisku permanentnej fluktuacji. Od wydania tekstu pierwotnego była już nowelizowana 196 razy. Średnioroczna liczba zmian oscyluje wokół cyfry 8,5. Użyte przez nas określenie “fluktuacja” ma zabarwienie pejoratywne – zostało jednak użyte świadomie i z wyrachowaniem, bowiem znacząca liczba dokonywanych zmian nie jest wynikiem racjonalnego, długofalowego i przemyślanego procesu doskonalenia pierwotnego dzieła, lecz uchwalana jest impulsywnie, na potrzeby doraźne, w klimacie demagogicznej argumentacji. Kolejna taka “impulsywna” nowelizacja właśnie jest procedowana i ma wejść w życie w lipcu 2020 r.

Zmienia się nie tylko Prawo o ruchu drogowym z 1997 r., ale zmieniają się także inne powiązane z nim akty prawne: unijne oraz krajowe , (zarówno o randze ustawowej, jak i akty wykonawcze). Powiązania te są na tyle istotne, iż poszczególne normy prawne niejednokrotnie wywieść można tylko przy uwzględnianiu wszystkich skorelowanych przepisów.

W ocenie Autorów, nowelizacje Ustawy Prawo o ruchu drogowym dokonywane są nie tylko zbyt często i pochopnie, ale także “na wyrost”. Ustawa ta z punktu widzenia zasad techniki prawodawczej stanowi doskonały, wręcz akademicki przykład błędów legislacyjnych. Popełniane powielokrość przez polskiego prawodawcę grzechy zaniechania w wydaniu aktów wykonawczych doprowadziły do sytucji w której przepisy latami oczekują na faktyczne wejście w życie – “zalegając” w oficjalnym tekście ustawy i “udając, że obowiązują“. Druga kategoria to przepisy – które choć uchylone i w tekście normatywnym nie figurujące- latami “potajemnie” obowiązują z tylnego siedzenia.

Autorami permanentnych reform przepisów ruchu drogowego – zarówno tych, które pomieszczono w ustawie Prawo o ruchu drogowym, jak też tych, które “przeniesiono” do ustawy o kierujących pojazdami – są czynniki biurokratyczne, nomenklaturowe. Do udziału do tworzeniu tego prawa nie zaprasza się głównych adresatów norm – czyli kierowców. Kolejne projekty nowelizacji ustawy powstające przy urzędniczych biurkach zwielokrotniają tylko ilość nakazów i zakazów oraz rozbudowują “aparat ucisku” – czyli ogromną machinę urzędniczą, która z kierowców żyje, a niekoniecznie sprzyjają poprawie bezpieczeństwa ruchu drogowego. W 2016 r. powstał pierwszy społeczny projekt nowelizacji ustawy Prawo o ruchu drogowym oraz niektórych innych ustaw, który dzięki poparciu grupy posłów trafił do laski marszałkowskiej (druk sejmowy nr 1197). W projekcie tym postulowano m. in. dokoanie zmian w obszarze upodmiotowienia uczestników ruchu drogowego oraz utransparentnienia procedur kontrolnych, jednakże projekt ten został odrzucony po I czytaniu – a wiec pozostawiono bez jakichkolwiek konsultacji na poziomie komisji sejmowych. Stąd mamy w Polsce anty obywatelskie, urzędnicze, bezduszne i nieludzkie prawo o ruchu drogowym.

W efekcie powyższego – po 23. latach obowiązywania – ustawa Prawo o ruchu drogowym, przekształciła się z aktu o zgrabnej i logicznie poukładanej strukturze, który aż miło było czytać, w brzydki, “szczerbaty” i charakteryzujący się licznymi “biurokratycznymi naroślami” potworek legislacyjny z dwuliterowymi indeksami, który jest przeregulowany nieczytelny nie tylko dla zwykłego użytkownika dróg, ale nawet dla większosci prawników. W tym warunkach, zamierzeniem Autorów jest wesprzeć czytelników w przedzieraniu się przez tak powstały “perz legislacyjny” w drodze ku prawidłowej i uzasadnionej aksjologicznie subsumpcji przepisów o ruchu drogowym.

                                                                                                                               Autorzy

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | 2 komentarze

Wykładnia NSA niezgodna z Konstytucją! Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił o dokonanie zmian w przepisach o zatrzymaniu prawa jazdy

Rzecznik Praw Obywatelskich  skierował do Przewodniczącego Komisji Ustawodawczej Senatu RP wystąpienie generalne z postulatem przeprowadzenia zmian legislacyjnych w obrębie treści artykułu 102 ust. 1 pkt 4 ustawy o kierujących pojazdami. Chodzi o zatrzymanie praw jazdy na trzy miesiące za przekroczenie dopuszczalnej prędkości w obszarze zabudowanym o ponad 50 km/h.

W opinii Rzecznika, wykładnia zawarta w uchwale Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 1 lipca 2019 roku (I OPS 3/181), ukształtowała taki sposób rozumienia powyższego przepisu, iż przedmiot postępowania dowodowego leżącego u podstaw decyzji starosty o zatrzymaniu prawa jazdy nie obejmuje weryfikacji prawidłowości dokonania pomiaru prędkości, w tym jego zgodności z przepisami oraz sprawności sprzętu użytego do dokonania pomiaru prędkości, z jaką poruszał się pojazd, w chwili stwierdzenia rzekomego naruszenia – co  stoi w sprzeczności z unormowaniami zawartymi w art. 2  w zw. z art. 45 ust. 1  w zw. z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Wystąpienie Rzecznika nastąpiło na wniosek Szefa Regionu Śląskiego Stowarzyszenia Prawo na Drodze – Tomasza Hankusa. To kolejny sukces tego młodego prawnika. 

Wystąpienie Rzecznika zamieszczamy w poniższym linku.

Wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich

Zaszufladkowano do kategorii Organizacje społeczne, Stowarzyszenie Prawo na Drodze, Zatrzymanie prawa jazdy | 1 komentarz

Czy odcinkowe pomiary prędkości działają legalnie?

Artur Mezglewski

Odcinkowe pomiary prędkości wykorzystywane są nielegalnie. Wyłuszczam to w trzech krótkich punktach i życzę zdrowia.

  1. Art. 129h ust. 2 Ustawy – Prawo o ruchu drogowym zawiera upoważnienie do stosowania przez Inspekcję Tramsportu Drogowego – w szczególnie uzasadnionych bezpieczeństwem ruchu drogowego przypadkach – urządzeń rejestrujących, które ujawniają naruszenia przepisów ruchu drogowego na określonym odcinku drogi.

  2. Urządzenia do odcinkowego pomiaru prędkości nie są jednak urządzeniami rejestrującymi, bowiem nie spełniają ustawowych kryteriów wskazanych w  art.  2 pkt 59 Ustawy, gdyż rejestrują wszystkie pojazdy wjeżdżające w obszar kontrolowanego odcinka, a nie jedynie te, których kierujących popłnili wykroczenia.

  3.  A zatem kamery zainstalowane na odcinkowych pomiarach prędkości rejestrują nie tylko dane oraz wizerunek osób naruszających przepisy, ale także wizerunki tych kierujących, którzy naruszeń nie popełnili (a pewnie także i wizerunki pasażerów tych pojazdów). Zasadne zatem wydaje się pytanie, czy odcinkowe pomiary prędkości działają legalnie? ITD nie ma bowiem umocowania do przetwarzania danych (np. numerów rejestracyjnych, obrazu samochodu) i wizerunku tych osób, które nie popełniły wykroczenia. Także przepisy ogólne dotyczące przetwarzania danych osobowych w ramach procedur kontroli ruchu drogowego nie przewidują możliwości przetwarzanai danych osobowych oraz wizerunku osób trzecich.

W tej sprawie SPnD skierowało wnioski do Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

Wniosek do RPO

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | 10 komentarzy

Albo zabiorą ci prawo jazdy, albo dmuchaj po koronawirusie

Artur Mezglewski

Policja używa do badania trzeźwości niehigienicznych urządzeń (AlcoBlow). Codziennie tysiące kierowców “wpluwają” w te urządzenia miliardy bakterii, wirusów i innych zarazków. Nikt tego nie myje, nie czyści, nie dezynfekuje. Każdemu kto odmówi dmuchania w zaśliniony, brudny ustnik – odbierane jest prawo jazdy (co najmniej na miesiąc). Tak na złość. Żeby się każdy nauczył, że z policją się nie dyskutuje…

Tydzień temu, podczas akcji “Trzeźwość” Krakowska Policja zatrzymała kierowcy prawo jazdy tylko dlatego, że ten poprosił o przeprowadzenie badania innną metodą – bojąc się zarażenia koronawirusem. Zawieziono go na badanie krwi, następnie zatrzymano prawo jazdy i wszczęto postępowanie wykroczeniowe o prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości.

Kierowca nie wykazywał żadnych symptomów upojenia alkoholowego. Był grzeczny i miły. Teraz czeka na wyniki badania i nie może prowadzić samochodu.

Działania Policji są antyspołeczne i bezprawne. Prawdziwym motywem zatrzymywania prawa jazdy są statystyki. Konkretna liczba zatrzymanych praw jazdy to konkretne premie dla konkretnych policjantów. My obywatele jesteśmy dla policji jedynie “dostawcami bonusów”.

W powyższej sprawie przeprowadziliśmy interwencję dziennikarską. Poniżej publikujemy: nasze zapytanie, odpowiedź Policji oraz krótki komentarz do tej odpowiedzi.

Pytania Redakcji “prawonadrodze.org.pl”

  1. Jaka była treść zarządzenia Komendanta, dotycząca przeprowadzanych w dniu 21 lutego 2020 r. kontroli trzeźwości i który Komendant je wydał?
  2. Czy zadaniem policjantów było kontrolowanie wszystkich kierujących, czy jedynie tych, wobec których istniało uzasadnione podejrzenie, że prowadzą pojazd w stanie nietrzeźwości?
  3. Czy policjanci otrzymali dyspozycje, jak postępować z kierującymi, którzy odmawiali poddania się badaniu urządzeniem przesiewowym AlcoBlow i prosili o zbadanie zawartości alkoholu w organizmie inną metodą? W szczególności, czy otrzymali od komendanta polecenie zatrzymywania w takich sytuacjach prawa jazdy?
  4. Dlaczego Policja Krakowska nie korzysta z metod ustalania zawartości alkoholu w organizmie na podstawie próbek moczu, chociaż – jak wiadomo – wynik takiego badania uzyskiwany jest w ciągu jednej godziny, a nie w ciągu miesiąca?

Odpowiedź Policji

W nawiązaniu do wiadomości dotyczącej kontroli trzeźwości przy ul. Powstańców w Krakowie w dniu 21 lutego 2020 roku informuję co następuje.

Kontrolę trzeźwości realizował patrol WRD Komendy Miejskiej Policji w Krakowie zgodnie z wyznaczonym przez przełożonego posterunkiem w ramach tzw. porannych „Działań Trzeźwość”

Podstawą realizacji czynności kontrolnych dotyczących stanu trzeźwości kierujących pojazdami, jest art. 129 pkt. 2 ppkt 3 Prawa o ruchu drogowym, który brzmi: „policjant uprawniony jest do: „żądania poddania się przez kierującego pojazdem (…) badaniu w celu ustalenia zawartości w organizmie alkoholu lub środka działającego podobnie do alkoholu;”. W powyższym zakresie szczegółowe uregulowania dla policjantów pełniących służbę na drodze zostały uregulowane w Rozdziale 6 Zarządzenia nr 30 KGP z dnia 22 września 2017 roku w sprawie pełnienia służby na drogach.

Ponadto nie należy zapominać o Rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 28 grudnia 2018 w sprawie badań na zawartość alkoholu w organizmie, które szczegółowo reguluje sposób i warunki przeprowadzania badań .

Policjant realizując czynności kontrolne na drodze w sposób indywidualny określa, którzy kierujący zostaną poddani badaniu. Wskazanie kierującego do poddania się badaniu jest zazwyczaj uzależnione od sposobu jego zachowania się, poruszania pojazdem i fizjonomii. Sposób i zasady wyboru kierowców do badania wynikają także z doświadczenia funkcjonariuszy, zdobytych w trakcie wieloletniej służby. Wspomniany art. 129 pkt 2 ppkt 3 pozwala także na rutynowe badania – wszystkich kierujących. W Małopolsce każda kontrola drogowa wiąże się z badaniem trzeźwości. Z uwagi niebezpieczeństwo jakie stwarzają nietrzeźwi kierujący (codziennie ujawniamy na drogach od kilkunastu do kilkudziesięciu pijanych kierowców w Małopolsce) będziemy kontynuować dotychczasowe działania w przedmiotowym względzie.

Należy zaznaczyć, że część wspomnianej definicji badania poświęcona jest innym osobom wobec których istnieje uzasadnione podejrzenie, że mogły kierować pojazdem np. oddalenie się z miejsca zdarzenia, kilka osób obecnych na miejscu i brak wstępnie ustalenia kto kierował („żądania poddania się przez kierującego pojazdem lub przez inną osobę, w stosunku do której zachodzi uzasadnione podejrzenie, że mogła kierować pojazdem, badaniu w celu ustalenia zawartości w organizmie alkoholu lub środka działającego podobnie do alkoholu”).

Sposób postępowania z kierowcami odmawiającymi badania trzeźwości jest określony w Rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 28 grudnia 2018 w sprawie badań na zawartość alkoholu w organizmie. Jeżeli kierujący nie chce poddać się badaniu na żadnym urządzeniu działającym na zasadzie badania próbki powietrza to alternatywą jest jedynie pobranie krwi w myśl par.6 ( tego Rozporządzenia)

Zatrzymanie uprawień do kierowania pojazdem wynika bezpośrednio z zapisu Art. 135.1. Ustawy Prawo o ruchu drogowym zgodnie, z którym policjant:

1) zatrzyma prawo jazdy za pokwitowaniem w razie:

a) uzasadnionego podejrzenia, że kierujący znajduje się wstanie nietrzeźwości lub wstanie po użyciu alkoholu albo środka działającego podobnie do alkoholu, jeżeli kierujący odmawia poddania się badaniu trzeźwości to powstają przesłanki do uzasadnionego podejrzenia, ze kierujący ma w tym cel aby uniknąć badania i tym celem jest znajdowanie się pod wpływem alkoholu

Policja zobligowana jest przepisami do pobrania próbki krwi. W każdym wspomnianym akcie prawnym wskazuje się ją jako podstawowy materiał dowodowy podlegający dalszemu badaniu. Nie przewiduje się innej alternatywy.

                                                                                                          mł. insp. Sebastian Gleń

                                                                                                   Rzecznik Prasowy KWP w Krakowie

 

Komentarz do wypowiedzi Rzecznika Prasowego Policji

Odpowiedź Rzecznika jest nie na temat. Dziennikarz chciał się dowiedzieć kto stoi za tym, że prawa jazdy zatrzymywane są osobom, które nie odmawiają poddania się badaniu, lecz proszą o wykonanie go inną metodą – bardziej higieniczną. Przede wszystkim zaś nie ujawniono dziennikarzowi treści zarządzenia Komendanta Wojewódzkiego Policji – co może wskazywać, że to on wydał policjantom bezprawne rozkazy.

Prośba kierującego o przeprowadzenie badania w inny sposób (np. poprzez badanie krwi) nie jest stanowi symptomu pozostawania w stanie nietrzeźwości i nie moze rodzić takiego podejrzenia. Istnieje obszerna literatura prawnicza oraz ugruntowane orzecznictwo na temat terminu “uzasadnione podejrzenie”.  Do policjantów trzeba jednak mówić prosto: człowiek pijany to taki, od którego śmierdzi alkoholem! Jeśli policjant poczuje smród – to wtedy można mówić o uzasadnionyum podejrzeniu. Proste?

Każdy, kto domaga sie badania trzeźwości poprzez badanie krwi – ma do tego prawo, a każdy kto realizuje prawo nie może być traktowany jak przestępca!

 

Z ostatniej chwili.

Decyzją Komenanda Głównego Policji badania trzeźwości niehigienicznymi urządzeniami zostały zawieszone. Rzekomo na skutek zaleceń Głównego Inspektora Sanitarnego…

 

 

 

 

Zaszufladkowano do kategorii Badanie trzeźwości, Policja | 22 komentarze

“Elitarny” radiowóz plicyjnej elity

Zaszufladkowano do kategorii Policja, Stowarzyszenie Prawo na Drodze | 3 komentarze

Badania na zawartość różnych substancji w organizmie – wywiad z toksykologiem

Przezentujemy wywiad autorski z toksykologiem na temat badań na zawarość w organizmie alkoholu oraz substancji działających podobnie do alkoholu. W felietonie padają również pytania o wpływ owych środków na kondcję fizyczną oraz psychofizyczną kierujących pojazdami.

Zaszufladkowano do kategorii Badanie trzeźwości | Otagowano | 1 komentarz

Kto rozpoznaje pojazd jadący pod prąd?

Zaszufladkowano do kategorii Wypadki drogowe | Dodaj komentarz

Festiwal Kłamliwych Tóg

Artur Mezglewski

Sędziowie kłamcy i matacze. Jeden kryje drugiego. Sędzia Arkadiusz Zmudziński (Nidzica) oddalił wszystkie wnioski obwinionego i skazał go bez jakiegokolwiek dowodu. Sędzia Magdalena Chudy (Olsztyn) utrzymała ten krzywdzący wyrok w mocy, uznając postępowanie dowodowe za “wnikliwe i prawidłowe”. Festiwal Kłamliwych Tóg.

 

Ten proces i te wyroki to jedne z najohydniejszych rzeczy, jakie widziałem. Bezwstyd, buta i arogancja sędziowska, a słowo KŁAMCY, to jedno z najdelikatniejszych określeń, jakich można tutaj użyć.

Sędzia Arkadiusz Zmudziński

Proces dotyczył rzekomego pomiaru pomiaru prędkości. Słowo “rzekomego” jest tutaj w pełni uzasadnione. Pomiar nie został zarejestrowany, a policjanci nie pamiętali zdarzenia. Nie było zatem żadnych dowodów obciążających obwinionego.

Uszkodzona plomba

Ale to nie wszystko. Okazało się, że urządzenie pomiarowe (UltraLyte 20-20), którym rzekomo dokonano pomiaru, miało zerwaną plombę legalizacyjną – co oznacza, że jego legalizacja utraciła ważność.

Nikt nie miał prawa czymś takim mierzyć prędkość. Posługiwanie się takim urządzeniem stanowi wykroczenie. Zerwanie plomby legalizacyjnej wykazała kontrola przeprowadzona na zlecenie Głównego Urzędu Miar . W tej sprawie toczyło się odrębne postępowanie, o którym pisaliśmy na naszych łamach:

Jak policja pała żądzą karania, jeśli sprawa dotyczy funkcjonariuszy dokonujących nielegalnych pomiarów

Uszkodzony miernik Ultralyte 20-20

Ale to nie wszystko. Okazało się, że funkcjonariusz dokonujący pomiaru, nie miał żadnych szkoleń w zakresie obsługi urządzenia pomiarowego. Nie uczestniczył nawet w podstawowym szkoleniu z zakresu ruchu drogowego. Sam przyznał się, że nigdy nie czytał żadnych przepisów metrologicznych. Tabula raza. Na rozprawie nie potrafił prawidłowo wyjaśnić, na czym polega kalibracja urządzenia.

Ale to nie wszystko. Rzekomy pomiar wykonany został ponoć z odległości prawie 700 metrów! A przecież wykonanie pomiaru z takiej odległości nie jest możliwe. Wiązka lasera miałaby wówczas ponad 1,80 metra, a więc nie jest rzeczą możliwą “zmieszczenie” jej w okolicach tablicy rejestracyjnej. Nie mówiąc już o tym, że wcelować w cokolwiek z takiej odległości było – bez użycia statywu i lunety – absolutnie niemożliwe!

Przede wszystkim jednak świadek, który miał rzekomo dokonać pomiaru, w ogóle nie pamiętał takiego zdarzenia. Będąc przesłuchiwany po raz pierwszy w dniu 13 lutego 2018 r. (wówczas sprawę prowadziła sędzia Elżbieta Lewandowska) zeznał:

Niestety z uwagi na mnogość takowych zdarzeń i odstęp czasowy nie kojarzę sobie pana ani zdarzenia z jego udziałem. Być może miałem kontakt służbowy z obwinionym, ale nie jestem w stanie sobie przypomnieć szczegółów tego spotkania. Mógł to być jednorazowy kontakt”.

Wówczas sędzia Lewandowska – łamiąc w sposób drastyczny obowiązujące procedury – odczytała świadkowi treść notatki urzędowej. Po odczytaniu notatki świadek Szypulski zeznał:

“Takiej treści notatkę sporządziłem. Poza treścią nic mi nie wraca pamięcią do niczego”.

W czasie rozprawy w dniu 12 września 2018 r., kiedy sprawę prowadził już sędzia Zmudziński (sędzia Lewandowska przeszła w stan spoczynku i sprawa toczyła się od nowa), świadek Szypulski był przesłuchiwany ponownie na okoliczność pomiaru, którego w ogóle nie pamiętał. Zeznał wówczas tak:

Ja z tego praktycznie nie pamiętam nic.”

I w tym momencie sędzia Zmudziński znowu odczytał świadkowi treść notatki urzędowej – czyli po prostu podpowiedział mu, co ma zeznawać, żeby doprowadzić do skazania obwinionego! A oto nagranie z rozprawy, na której świadkowie ponownie składali zeznania, a sędzia czyta jednemu z nich (wobec “niepamięci”), co ma zeznać:

Sędzia Zmudziński popełnił delikt dyscyplinarny, gdyż Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia nie dopuszcza możliwości odczytywania notatek. Można odczytać wcześniejsze zeznania świadka z postępowania wyjaśniającego, jeśli takie składał. Funkcjonariusz ten nie został jednak przesłuchany bezpośrednio po zdarzeniu – nie było zatem czego odczytywać.

W związku z powyższym i obwiniony, i adwokat, podjęli próbę wyłączenia sędziego Zmudzińskiego z orzekania w sprawie. Niestety, przepisy prawa polskiego są takie, że nieuczciwego sędziego wyłączyć się nie da. A oto nagranie z rozprawy, na której złożono wniosek o wyłączenie Zmudzińskiego:

 

Sędzia Zmudziński oddalił wszystkie wnioski dowodowe obwinionego i jego obrońcy. Wszystkie !!! Zmudziński uzasadnił to tym, iż zmierzają one w oczywisty sposób do przedłużenia procesu. Nadmienić należy, iż obwiniony złożył swoje wnioski w dniu 11 lutego 2018 r., a sędzia rozpatrzył je dopiero 5 grudnia 2018 r. – czyli po 10 miesiącach od ich złożenia!!!

Przed zakończeniem sprawy sędzia Zmudziński udzielił głosu obwinionemu, który obszernie i doskonale wypunktował kuriozalność wniosku o ukaranie i przeprowadzone postępowanie – brak dowodów w sprawie, użycie nielegalnego przyrządu, brak choćby podstawowej wiedzy o użytkowaniu UltraLyte u policjanta, który rzekomego pomiaru dokonywał, bezzasadne oddalenie wszelkich wniosków obrony. Sędzia Zmudziński nie słuchając wystąpienia podsądnego ostentacyjnie okazywał, że ma w czterech literach to, co on mówi – przeglądał i czytał sobie jakieś akta, kodeksy, rozmawiał z protokolantką, gdzieś ją wysłał z sali, a nawet dłubał sobie w nosie patrząc pod sędziowski stół. Tak wygląda w Sądzie Rejonowym w Nidzicy konstytucyjne prawo do rozpoznania sprawy przez niezawisły sąd.

Sędzia Zmudziński odroczył ogłoszenie wyroku na następny dzień, rzekomo ze względu na zawiłość sprawy – zapewne licząc na to, że  na to ogłoszenie nikt nie przyjedzie. Był jednak w błędzie, bo na sali rozpraw pojawił się dziennikarz i nagrał ustne “motywy” wyroku. “Motywy”, bo tak naprawdę był to istny bełkot intelektualny. A oto, co miał sędzia do powiedzenia w “zawiłej” sprawie:

“Sąd nie znalazł podstaw, żeby zakwestionować odczyt urządzenia kwestionowanego przez obwinionego. Nie można też było nie uwierzyć policjantom, którzy stwierdzili, że wszystko było w porządku z tym urządzeniem. Było sprawne wówczas i nie można też w ten sposób przyjmować linii obrony pana J. w związku z tym Sąd uznał jego winę i wymierzył mu karę 400 zł. Co do bardziej szczegółowych argumentów będzie wniosek obwinionego bądź stron sporządzę uzasadnienie na piśmie”.

Sędzia Arkadiusz Zmudziński jest kłamcą i mataczem, gdyż:

  • w aktach sprawy nie ma zarejestrowanego żadnego odczytu urządzenia, który trzeba było by kwestionować;
  • żadnego odczytu nie pamiętali także wezwani świadkowie – policjanci;
  • określenie “Sąd nie znalazł podstaw” sugerowało by, że Sąd taki podstaw szukał, gdy tymczasem Sąd oddalił wszystkie wnioski dowodowe, aby na pewno czegokolwiek nie znaleźć;
  • policjanci niczego nie pamiętali, a więc nie stwierdzili, “że wszystko było w porządku”, a sędzia podpowiedział im, co mają zeznawać – naruszając obowiązujące procedury oraz zasadę bezstronności;
  • nie było żadnego dowodu, a nawet poszlaki, że urządzenie pomiarowe było sprawne w dniu zdarzenia, bezspornym było natomiast to, że Główny Urząd Miar wydał zakaz jego używania do czasu dokonania ponownej legalizacji.

A zatem każde jego słowo jest kłamstwem.

Sędzia Magdalena Chudy

Sędzia Magdalena Chudy jest kłamcą, krętaczem i krasomówcą. A oto jej kłamliwe tezy (tłustym drukiem) wyartykułowane podczas podawania ustnych motywów wyroku:

  1. Dowodem był pomiar UltraLyte. W aktach sprawy nie ma żadnych dowodów na to, że jakikolwiek pomiar został wykonany. Świadkowie niczego nie pamiętali, a urządzenie UltraLyte nie rejestruje pomiaru. Ponadto Sąd nie zwrócił się o dostarczenie dokumentacji pomiaru (jeśli takowa w ogóle istniała).
  2. Jeśli urządzenie działa wadliwie, to wynik nie pojawi się na urządzeniu . Gdyby pani sędzia dopuściła dowód z eksperymentu lub choćby z oględzin urządzenia pomiarowego (obwiniony o to wnosił, miał na każdej z rozpraw miernik tego typu), to mogła by zobaczyć na własne oczy, że urządzenie UltraLyte 20-20 zmierzy prędkość np. budynku sądowego – a więc da się potwierdzić, że pomimo, iż działa wadliwie, jakiś wynik pokaże się na wyświetlaczu. Wynik taki pokaże się także wówczas, gdy wiązka lasera zmierzy inny samochód, a nawet drogę. Pani sędzia powtórzyła zatem bezmyślnie błędną policyjną teorię – bez sprawdzenia i bez posiadania nawet minimum wiedzy specjalnej na ten temat.
  3. W toku postępowania udowodniono, że rzekomy pomiar został wykonany z prawie 700 metrów, że pomiar został okazany obwinionemu, czyli istniał (został zrobiony). Policjanci niczego nie pamiętali, a więc w toku postępowania niczego nie udowodniono, także tego, że pomiar został okazany obwinionemu i że w ogóle został zrobiony.
  4. W sprawie nie ustalono, żeby były takie okoliczności, które utrudniły pomiar. Sąd w ogóle nie badał i nie ustalał, czy istniały takie okoliczności. Mimo wniosków obwinionego i obrony nie przeprowadził oględzin, nie przeprowadził eksperymentu, nie powołał biegłego, nie dołączył do akt niezbędnej dokumentacji, takiej jak np. notatniki służbowe policjantów, protokół odprawy do służby, dokumenty dotyczące szkoleń policjantów itp.
  5. W odległości ok. 150 m jechał jakiś samochód, który był badany przez funkcjonariuszy policji i po rzekomym ustaleniu, że jechał prawidłowo, pojazd ten nie był zatrzymywany i kontrolowany. Jeżeli rzeczywiście w czasie dokonywania pomiaru na drodze jechał inny pojazd, to w takim razie w jaki sposób Sąd wykluczył, że samochód ten nie zakłócił pomiaru? Przecież wiązka lasera w odległości ponad 600 metrów ma średnicę ponad 1,8 metra – a zatem wiązka ta (zakładając nieuniknione drżenie rąk operatora urządzenia) wykracza poza obręb mierzonego samochodu i może objąć także inne pojazdy.
  6. Urządzenie było sprawne i posiadało wymagane prawem świadectwo legalizacji. Z chwilą, gdy zostaje zerwana lub uszkodzona plomba legalizacyjna, świadectwo legalizacji ponowne staje się nieważne. A zatem w momencie dokonywania pomiaru urządzenie nie posiadało wymaganego prawem świadectwa legalizacji. Urząd Miar zakazał używania tego urządzenia.
  7. Przeprowadzone zostały stosowane szkolenia, które przeszli [policjanci] – co gwarantowało, że znają to urządzenie i umieją się posługiwać. Sąd nie zwrócił się do Komendanta Powiatowego Policji o dostarczenie świadectw szkoleń, w których uczestniczyli funkcjonariusze. Funkcjonariusz, który przeprowadzał kontrolę, zeznał, że w żadnych szkoleniach nigdy nie uczestniczył. Ponadto Komendant Powiatowy Policji w Nidzicy w piśmie z dnia 21 listopada 2017 r. (Pr-7171/7035/17) oficjalnie potwierdził, iż asp. Mirosław Szypulski nie posiada przeszkolenia specjalistycznego z zakresu ruchu drogowego, jak również szkolenia z zakresu użytkowania urządzenia kontrolno-pomiarowego typu UltraLyte LTI 20-20 100/200 LR.”

8. Jak świadek pewnych rzeczy nie pamięta, “kapek” przewiduje, pozwala, dozwala na odczytanie uprzednio złożonych wyjaśnień. Kwestię odczytywania w postępowaniu w sprawach o wykroczenie świadkowi akt sprawy nie reguluje żaden “kapek”, tylko Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia. Przedmiotowe regulacje znajdują się w art. 75   § 1 w zw. z art. 74 § 1 k.p.w. Przepisy te nie dopuszczają możliwości odczytywania świadkom treści notatek urzędowych. Warto też, aby Sędzia Sądu Okręgowego przyswoiła sobie tego rodzaju elementarną wiedzę, że świadek nie składa wyjaśnień, tylko zeznania…

9. Świadkowie nie mieli żadnych wątpliwości związanych z prawidłowością tego pomiaru.  Świadkowie niczego nie pamiętali – a mimo tego Sędzia Magdaleny Chudy wydedukowała, że oni nie mieli wątpliwości związanych z prawidłowością pomiaru.

10. Z instrukcji wynika, że pomiar może być dokonywany nawet z powyżej 1000 metrów. Te słowa zupełnie kompromitują Panią sędzię. Średnica promienia lasera w odległości 1000 metrów wynosi 3 metrów. Jak więc można umiejscowić wiązkę lasera w okolicach przedniej tablicy rejestracyjnej? Ktoś podrzucił Pani sędzi marketingowe instrukcje importera urządzeń laserowych, który zapisał w niej takie dyrdymały, aby wygrać przetarg i zareklamować swój towar. W oryginalnej instrukcji producenta nic takiego nie ma!!! Gdyby Pani sędzia wykonała wniosek dowodowy obwinionego o dostarczenie do akt sprawy wiarygodnej instrukcji – dowiedziała by się, jak się sprawy mają.

11. Z przedstawionych dokumentów i dowodów wynika, że kalibracja została dokonana. W aktach sprawy nie ma żadnych dokumentów ani dowodów potwierdzających przeprowadzenie kalibracji przedmiotowego miernika, a świadkowie niczego  nie pamiętali… Taki z pani sędzi oszust.

12. W chwili, gdy pobierali urządzenie, plomby były nienaruszone i wszystko działało dobrze. Nie ma w sprawie żadnych dowodów na potwierdzenie okoliczności, że w chwili, gdy policjanci pobierali urządzenie, plomby były nienaruszone. A jeśli by tak miało być, to oznaczało by, że to właśnie funkcjonariusz Szypulski zniszczył plomby i być może włamał się do urządzenia, aby go rozkalibrować. Bo być może to po jego służbie urządzenie nie nadawało się do użytku ze względu na zniszczone plomby.

13. Zebrany materiał dowodowy nie wykazywał, że pomiar był nieprawidłowy. Na tym konkretnym urządzeniu, które było używane tego dnia, wszystkie te elementy: odległości, legalizacji, kalibracji były wykonane – i to w dostatecznym stopniu uwierzytelniło kwestię wiarygodności, czy też prawidłowości uzyskanego pomiaru. Z zebranego materiału w żaden sposób nie wynika, aby jakikolwiek pomiar w ogóle był dokonany. Nie ma żadnych dowodów, że przeprowadzona została kalibracja. Jest oczywiste, że z odległości ponad 600 metrów nie da się wykonać prawidłowego pomiaru. Stąd nie można ocenia prawidłowości czegoś, co do czego nie mamy wiedzy, że  w ogóle miało miejsce.

14. Szczegółowo, bardzo szczegółowo zostali przesłuchani funkcjonariusze Policji. Jak można przesłuchać szczegółowo człowieka, który nic nie pamięta?! Za te szczególne matactwa oboje sędziowie powinni wylecieć z zawodu!

 

Zaszufladkowano do kategorii Bezstronność sądu, Domniemanie winy, Laserowe mierniki prędkości, Postępowanie dowodowe, Sądownictwo | 12 komentarzy