Sąd nie dał wiary fałszywm dowodom. Jest uniewinnienie w sprawie stłuczki parkingowej w Lublinie

Artur Mezglewski

Uszkodził ci ktoś samochód na parkingu? Natychmiast zgłoś to na policję! Jeśli tego nie zrobisz to najprawdopodbniej sprawca szkody zawiadomi policję, że to ty jemu uszkodziłeś pojazd. To typowa sytuacją z jaką spotyka się Stowarzyszenie Prawo na Drodze na co dzień. W ubiegłym tygodniu zakończyła się jedna z takich spraw. Zakończyła się szczęśliwie – Sąd Rejonowy Lublin-Wschód nie dał wiary nieprawdziwym zeznaniom rzekomego pokrzywdzonego i wyrokiem z dnia 11 maja 2022 r. uniewinnił osobę, której tenże uszkodził pojazd. Proces trwał dwa i pół roku.

Dziennikarze SPnD zarejestrowali cały proces – w tym nieprawdziwe zeznania rzekomego pokrzywdzonego. Nie będziemy ich jednak publikować, gdyż nie jest rzeczą możliwą dokonanie pełnej anonimizacji wizerunku kłamcy. Opublikujemy za to coś innego – opinię psychologiczną w przedmiocie oceny prawdziwości zeznań. Opinii tej nie ma w aktach sprawy, gdyż Sąd oddalił wniosek o przeprowadzenie takiego dowodu. O wywołanie takiego dowodu prywatnie zwróciło się Stowarzyszenie – a to na wypadek, gdyby jednak Policja zdecydoala sie zaskarzyć uniewinniajacy wyrok…

Rekonstrukcja zdarzenia (na miejscu zdarzenia). Sytuacja przedkolizyjna. Samochód Pegaout stoi wysuniety z wyłączonym silnikiem:

Rekonstrukcja zdarzenia. Sytuacja pokolizyjna. Zamiast Skody Octavii w eksperymencie bierze udział Kia Ceed:

Gdańsk, 24 marca 2022r.

Sygn. akt II W 75/20

OCENA PRAWDZIWOŚCI ZEZNAŃ
OPINIA PSYCHOLOGICZNA

Ocena wiarygodności zeznań wydana w sprawie o wykroczenie zgodnie z art. 98 k.w.
obwinionej Anny G. prowadzonej przez Sąd Rejonowy Lublin – Wschód w Lublinie z
siedzibą w Świdniku II Wydział Karny. Ocenie podlegają zeznania poszkodowanego Jerzego M. Obwiniona Anna G. zwróciła się z wnioskiem o ustalenie czy zeznania
poszkodowanego Jerzego M. spełniają kryteria wiarygodności.

1. Zakres i metody badania
Opinia została sporządzona na podstawie analizy akt sprawy, protokołów zeznań oraz analizy nagrań wizji i głosu zeznań poszkodowanego. Do oceny prawdziwości zeznań wykorzystano treściową analizę materiału (Criteria-Based
Content Analysis – CBCA).

2. Wyciąg z akt sprawy:
W dniu 18.09.2019 roku na parkingu PKP Cargo przy ul. Ratajczaka 15 w Lublinie doszło do kolizji z udziałem obwinionej Anny G., pokrzywdzonego Jerzego M. oraz świadków
Artura D. i Leszka Ł. Obwiniona podczas manewru cofania nie zachowała należytej ostrożności w wyniku czego doprowadziła do kolizji z pojazdem pokrzywdzonego, po czym oddaliła się z miejsca zdarzenia. W wyniku zdarzenia doszło do uszkodzenia pojazdu pokrzywdzonego oraz obwinionej.

Z zeznań obwinionej Anny G.
W dniu 18.09.2019 ok. godz. 12.15 obwiniona zaparkowała pojazd na parkingu PKP Cargo
przy ul. Rataja 15. Pojazd stał z wyłączonym silnikiem na miejscu parkingowym. Pojazd marki Peugot o numerach rejestracyjnych (…) wystawał na drogę z miejsca o kilkadziesiąt centymetrów. Obwiniona przebywała w pojeździe wraz ze świadkiem Leszkiem Ł. Mężczyzna kierujący pojazdem marki Skoda Octavia o numerach rejestracyjnych (…) wykonując manewr cofania doprowadził do kolizji. Kierującym  był mężczyzna w wieku ok 40 lat, wysoki, szczupły z bujnymi czarnymi włosami. Obwiniona dokonała oględzin uszkodzeń pojazdu swojego oraz pokrzywdzonego. Nie wezwała policji. W trakcie dołączył do obwinionej drugi świadek, na którego czekała na parkingu. Obwiniona odjechała wraz ze świadkami.

Z zeznań świadka Artura D.
Zdarzenie miało miejsce na parkingu PKP Cargo w Lublinie. Świadek w chwili zdarzenia
znajdował się ok. 25 metrów, szedł chodnikiem przy budynku PKP Cargo w kierunku pojazdu obwinionej. Pojazd obwinionej był zaparkowany na miejscu parkingowym, stał z wyłączonym silnikiem. W pojeździe przebywała obwiniona wraz ze świadkiem Leszkiem Ł.
Obwiniona wyjechała z miejsca parkingowego o kilkadziesiąt centymetrów. Pojazd ponownie stał zaparkowany, wysunięty z miejsca parkingowego względem linii pozostałych
zaparkowanych pojazdów. W tym czasie nadjechał pokrzywdzony i spowodował kolizję.
Świadek nie pamięta czy pokrzywdzony cofał czy poruszał się zgodnie z kierunkiem jazdy.
Pokrzywdzony odjechał z miejsca zdarzenia i zaparkował pojazd na miejscu parkingowym,
przyszedł do obwinionej. Anna G. wysiadła z pojazdu, rozmawiała z pokrzywdzonym. Świadek w czasie rozmowy pokrzywdzonego z obwinioną znajdował się w pojeździe obwinionej, jednak nie zna treści rozmowy. Świadek nie wie czy pokrzywdzony próbował zatrzymać obwinioną. Po zakończonej rozmowie obwiniona wraz dwoma świadkami odjechała z miejsca zdarzenia.

Z zeznań świadka Leszka Ł.
W dniu 18.09.2019 na parkingu PKP Cargo przy ul. Rataja 15 obwiniona Anna G.
zaparkowała pojazd marki Peugot. Podczas kolizji pojazd stał zaparkowany, wysunięty
względem linii innych zaparkowanych pojazdów. Świadek w chwili zdarzenia przebywał na
miejscu pasażera na przednim siedzeniu i poczuł lekkie uderzenie. Obwiniona wysiadła z
pojazdu, poinformowała pokrzywdzonego o tym, że zarysował jej pojazd. Pokrzywdzony
odjechał i zaparkował w pobliżu, wysiadł z pojazdu nieprzerwanie rozmawiając przez telefon.

Z zeznań pokrzywdzonego Jerzego M.
W dniu 18.09.2019 ok. godz. 12.05 na parkingu PKP Cargo wykonując manewr cofania
pokrzywdzony poczuł uderzenie po czym zatrzymał się. Z lewej strony z miejsca parkingowego obwiniona wycofała pojazd marki Peugot doprowadzając do kolizji, w wyniku której uszkodzony został tylny prawy zderzak pojazdu pokrzywdzonego. Pokrzywdzony wysiadł z samochodu, podszedł do obwinionej, przy czym ona nie wysiadając z pojazdu powiedziała, że wina leży po stronie poszkodowanego. W pojeździe przebywała obwiniona wraz z pasażerem. Pokrzywdzony próbował zatrzymać kierującą pojazdem Peugot ale ona nie reagowała. W tym czasie do jej pojazdu wsiadł drugi pasażer. Gdy poszkodowana ruszyła do przodu wyjeżdżając z miejsca parkingowego poszkodowany stał przed maską jej pojazdu. Aby uniknąć potrącenia poszkodowany odskoczył. Poszkodowany w zeznaniach składanych na komisariacie przy ul. Północnej w Lublinie zeznał, że nie odniósł żadnych obrażeń fizycznych. W zeznaniach składanych w czasie rozpraw sądowych pokrzywdzony zeznał, że po kolizji odjechał i zaparkował w innym miejscu. Obwiniona nie ruszyła do przodu, ponieważ z przodu był płot. Pokrzywdzony zeznał, że przyjechał patrol policji, następnie, że patrol nie przyjechał, natomiast pokrzywdzony udał się na komisariat policji celem zgłoszenia zdarzenia. W zakresie konsekwencji zdrowotnych zeznał, że w wyniku zdarzenia doznał uszczerbku na zdrowiu. Do uszczerbku doszło, gdy pokrzywdzony wysiadając ze swojego pojazdu, potknął się. Po
zdarzeniu, tego samego lub następnego dnia, poszkodowany udał się do poradni podstawowej opieki zdrowotnej, gdzie otrzymał skierowanie do poradni specjalistycznej ortopedycznej. W następstwie leczył się u ortopedy, doktora S. w poradni przy ul. Stężyckiej w D.

3. Analiza zeznań poszkodowanego Jerzego M.

Zeznania pokrzywdzonego cechuje brak struktury logicznej, zaburzenia chronologii wydarzeń oraz znaczna niepamięć wydarzeń. Zeznania nie spełniają kryterium narracji logicznej i spójnej. Pokrzywdzony podaje sprzeczne ze sobą fakty, które w naturze nie mają możliwości wystąpić. Zgodnie z zeznaniami, pokrzywdzony po zdarzeniu składał zeznania na policji w Lublinie, pojechał do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w G. oraz udał się do lekarza rodzinnego w D., co jest sprzeczne z prawami czasu i przestrzeni.

Zeznania pokrzywdzonego są niezgodne ze zgromadzonymi dowodami. Pokrzywdzony twierdzi, że udał się na komisariat policji bezpośrednio po zdarzeniu, gdy tymczasem zdarzenie i wizytę na komisariacie dzieli ponad dwugodzinna przerwa. Rozbieżne z dowodami pozostają także zeznania o leczeniu urazu nabytego podczas kolizji. Pokrzywdzony deklarował leczenie w POZ w D. (…) oraz w POZ w S. (…), które to poradnie potwierdziły, że nie posiadają dokumentacji medycznej Jerzego M. Szczególne wątpliwości budzi fakt, że zgodnie z deklaracją pokrzywdzonego, jest on osobą niekorzystającą z ochrony zdrowia, poradnictwa i leczenia. Leczenie wynikające z doświadczonego urazu było jedynym jakim był objęty przez okres kilku miesięcy. Tym samym, było to zdarzenia nietypowe w jego życiu. Zgodnie z mechanizmami zapamiętywania i przechowywania śladów pamięciowych w pamięci długotrwałej, zdarzenia nietypowe, szczególnie związane z zagrożeniem zdrowia są znacznie bardziej odporne na zapominanie. Pokrzywdzony w procesie leczenia korzystał z jednego podmiotu leczniczego POZ, natomiast w toku postępowania sądowego wskazywał trzy różne jednostki w różnych miejscowościach. Pokrzywdzony w zeznaniach podaje sprzeczne informacje o tym, że na miejsce zdarzenia nie była wezwana policja, w innych zeznaniach podając, że na miejsce przyjechał patrol policji.

Zeznania dotyczące powstania urazu zmieniały się wraz z upływem czasu w sposób niezgodny z funkcjonowaniem procesów poznawczych. Narracja ma charakter fabuły budowanej wraz z kolejnymi zeznaniami, ma cechy tworzenia obrazu, a nie jego rekonstrukcji. Pokrzywdzony w pierwszym zeznaniu podał, że nie doznał żadnych obrażeń, przy czym w kolejnych zeznaniach podawał, że do uszczerbku doszło w wyniku uderzenia głową w zagłówek, potknięcia się podczas wysiadania z pojazdu oraz w wyniku odskoczenia od pojazdu obwinionej aby uniknąć potrącenia. Zeznania pokrzywdzonego są niestabilne, zaburzona jest główna oś zdarzeń przy jednoczesnym szczegółowym zeznaniu sposobu przewrócenia się podczas odskakiwania od pojazdu obwinionej. Opis momentu odskakiwania od pojazdu znacznie bardziej odpowiada obrazowi kreowanemu, wyobrażonemu niż obrazowi odtworzonemu. Moment przewrócenia się jest zdarzeniem krótkim, nagłym, nieplanowanym. Znaczna dynamika takich sytuacji i towarzyszący im na ogół komponent emocjonalny, wpływają negatywnie na proces zapamiętywania szczegółów zdarzenia. Pokrzywdzony jednak szczegółowo jest w stanie podać przebieg tej części zdarzenia przy jednoczesnej niepamięci urazów powstałych w jego wyniku. Pan Jerzy M. dokładnie pamięta pozycję jaką przybrało jego ciało podczas odskakiwania od pojazdu obwinionej jednak nie pamięta czy doznał obtarć, siniaków lub zranień będących widocznymi śladami na ciele.

Zeznania pokrzywdzonego cechuje brak elastyczności. Narracja jest sztywna, powtarzalna. Zeznania opierają się na schematycznie powtarzanym ogólnym opisie. Zeznanie pozostaje niezmienne pomimo upływu czasu w tych częściach, które mają znaczenie dla potwierdzenia wersji wydarzeń prezentowanej przez pokrzywdzonego i jednocześnie wykazuje zmienność w części niepotwierdzającej zeznania Pana M.

Zeznania charakteryzuje nieproporcjonalność pomiędzy niepamięcią fragmentów zdarzenia będących ważnymi, kluczowymi punktami wydarzenia, takimi jak przyjazd policji na miejsce, a dobrym zapamiętaniem i odtwarzaniem informacji mało istotnych takich jak wygląd policjanta spisującego zeznania, kolejność czynności na komisariacie.

W pozawerbalnej analizie zeznań widoczny jest dystans świadka do wypowiadanych treści i lakoniczność przekazu. Wraz z kolejnymi, szczegółowymi pytaniami obrońcy obwinionej, wzrasta niepewność relacji, pokrzywdzony częściej powołuje się na niepamięć zdarzenia i jego szczegółów, widoczny jest wzrost ekspresji emocjonalnej. Zmianie ulega dynamika składanych zeznań, pokrzywdzony opóźnia udzielenie odpowiedzi, wydłuża pauzy, co wskazuje na tworzenie reprezentacji umysłowej zdarzenia, a nie odtwarzanie.

Wnioski

1. Zeznania pokrzywdzonego są niespójne, mają zaburzoną strukturę logiczną i chronologiczną. Pokrzywdzony zmienia zeznania, wnosi korekty, które zaprzeczają lub wykluczają wcześniejsze wersje.

2. Pokrzywdzony zeznaje w sposób schematyczny, natomiast na pytania szczegółowe odpowiada po namyśle, natomiast dopytywany o szczegóły lub konkretne informacje powołuje się na niepamięć.

3.Zakres niepamiętanych informacji jest niezgodny z typowym procesem zapominania wynikającym z upływu czasu.

4. Zeznania nie spełniają kryteriów treściowych zeznań prawdziwych

 

O niniejszej sprawie pisaliśmy też w ponizszym materiale:

Jak się w Policji fałszuje dokumenty, czyli samouczek dla aspiranta

Zaszufladkowano do kategorii Kolizja drogowa, Parking, Stłuczka parkingowa | Otagowano | 6 komentarzy

Osiedlowy kapuś i niedouczeni policjanci

Artur Mezglewski

Ustawa prawo o ruchu drogowym określa zasady ruchu na drogach publicznych, w strefach zamieszkania oraz w strefach ruchu. Jeśli zatem właściciel nieruchomości gruntowej, na której nie ma ustanowionej strefy zamieszkania lub strefy ruchu, postawi sobie znak drogowy, to za niezastosowanie się do niego nie można nikogo karać!

Jednak w Międzyrzeczu Podlaskim jakiś osiedlowy kapuś donosi na mieszkańców osiedla, że ci (będąc współwłaścicielami gruntu) nie stosują się do oznakowania właścicielskiego umieszczonego pod blokami, zaś  niedouczeni policjanci z KP w Międzyrzecu Podlaskim nakładają na biedaków mandaty karne. Jedna z osób mandatu jednak nie przyjęła i weszła z policjantami w spór. Sąd Rejonowy w Radzyniu Podlaskim w dniu 8 kwietnia 2022 r. wydał w tej sprawie wyrok: osoba ta jest niewinna!

 Kim jest osiedlowy kapuś?

Redakcja Czasopisma „prawonadrodze.org.pl” prowadzi dziennikarskie śledztwo, aby ustalić dane osiedlowego kapusia. Sporo już o nim wiemy: wiemy jak działa, czym się kieruje i chyba wiemy jak ma na imię. Prosimy mieszkańców osiedla o sprawdzenie wszystkich swoich sąsiadów, którzy noszą imię Grzegorz.

Kim są policjanci, którzy terroryzują miejscową ludność?

Mózgiem „operacji specjalnej”, skierowanej przeciwko mieszkańcom osiedla znajdującego się pomiędzy ulicami Balladyny i Lecha Kaczyńskiego, jest Zespół ds. Wykroczeń Komisariatu Policji w Międzyrzeczu Podlaskim. Zespół ten – zanim oddał przeciwko obywatelce sprawę do sądu – ustalił ponad wszelką wątpliwość, że znak drogowy, do którego ona się nie zastosowała, nie jest ujęty w żadnym planie organizacji ruchu. Trzeba wiedzieć, że jeśli nie ma planu organizacji ruchu, to nawet, gdyby znak znajdował się na drodze publicznej, nie można niezastosowanie się do niego traktować jako naruszenia prawa. A zatem Komisariat Policji w Międzyrzeczu Podlaskim z pełną premedytacją złożył wniosek do Sądu przeciwko współwłaścicielce gruntu, na którym zaparkowany został samochód – mając wiedzę o tym, że czyn nie stanowił wykroczenia.

Fałszywy dokument mający stanowić dowód w postępowaniu karnym

Policjanci z Międzyrzeca złożyli do akt sprawy dokument zawierający następującą treść:

„miejsce parkingowe dla niepełnosprawnych znajdujące się przy ul. Balladyny 7D w Międzyrzecu Podlaskim usytuowane jest na osiedlu, którego wjazd od strony ul. Balladyny oznaczony jest znakiem drogowym G-40 „strefa zamieszkania”.

Pismo to miało zapewne na celu skłonić Sąd do wydania wyroku skazującego. Jego treść jednak jest fałszywa – co wyjaśniam poniżej.

Ulica Balladyny jest drogą gminną. Zarządca tej drogi rzeczywiście znakiem „D-40” ustanowił na niej strefę zamieszkania. Można ten znak obejrzeć na Google maps:

https://www.google.pl/maps/@51.9908054,22.7910264,3a,75y,319.24h,75.5t/data=!3m6!1e1!3m4!1sCIpxtgNgN-u_AJcpJlp9jw!2e0!7i13312!8i6656?hl=pl

Przedmiotowa strefa rozciąga się jednak jedynie na tej ulicy oraz na miejscach parkingowych znajdujących się przy blokach usytuowanych przy tej drodze. Bloki te są widoczne na „Google”.

W późniejszym czasie, czego mapa Google nie uwzględnia, w znacznym oddaleniu od ul. Balladyny wybudowano kolejne bloki, do których dojazd odbywa się drogami wewnętrznymi – lub nawet dojazdami, które nie mają statusu drogi. Miejsca pod tymi  nowymi blokami nie znajdują się w obszarze działania zarządcy ul. Balladyny – są to bowiem tereny prywatne. Dlatego strefa zamieszkania nie może się tam rozciągać!

W opinii Zespołu ds. Wykroczeń KP w Międzyrzecu Podlaskim moc obowiązująca znaku drogowego rozciąga się zatem w przestrzeni niczym „aerozol” – obejmując łąki, pola, bloki i grzęzawiska. Czy ktoś słyszał bardziej idiotyczny pogląd?…

Niestety, to kolejne nasze działanie podejmowane na skutek wszczynania przez policję spraw za niezastosowanie się do znaków, które – w sensie prawnym – nie istnieją. Nie tak dawno przeszliśmy niezły „szlak bojowy” w starciu z KPP w Bartoszycach, która – mimo „łopatologicznego” wskazania jej w pierwszym piśmie braku jakichkolwiek podstaw prawnych do karania obywatela za niezastosowanie się do tablicy imitującej znak drogowy – z uporem maniaka wysyłała nowe patrole po kolejnych donosach od osiedlowego „sygnalisty”. O sprawie pisaliśmy tu:

W Bartoszycach policja stosuje Prawo o ruchu drogowym nawet tam, gdzie nie obowiązuje

Policyjna logika, czyli jak zaprzeczyć samemu sobie w dwóch kolejnych zdaniach

Czyżby KPP w Bartoszycach wywiesiła białą flagę?

 

 

 

Zaszufladkowano do kategorii Organizacja ruchu, Parkowanie, Policja, Znaki drogowe | 6 komentarzy

Duch Poznania

 

Policja i ITD chwalą się, że zakupują tysiące sztuk przyrządów do pomiaru prędkości. Ale zakupy te to setki milionów złotych. Czy to subtelny sposób na tzw. piratów drogowych? Patrząc na oficjalne statystyki to wniosek jest prosty – NIE, bo liczby kar ciągle rosną.

Pewien człowiek w Poznaniu pokazuje jak ograniczyć ilość wykroczeń i to niewielkim kosztem. Zainwestował ok. 100 zł, ma dwie tablice z napisem radar i oraz jedną z ograniczeniem 50 km. Widzimy go nieraz na ulicach Poznania, a szczególnie tam gdzie ustawia się drogówka.

Na filmie jest to ul. Bukowska w miejscu z ograniczeniem do 50 km (obszar zabudowany). Tamże pewna część kierowców po prostu zapierdala nawet do 100 km. I pada łupem policyjnych laserów. I tu wkracza Duch Poznania z tablicą radar. Efekt jest zawsze piorunujący czyli zero łamania przepisów drogowych, w tym przekraczania prędkości. Co więcej kierowcy jadą znacznie poniżej 50 km.

Wniosek: to może zamiast wydawania setek milionów na mało skuteczny sprzęt wyposażyć takich duchów w/w tablice i niech wpływają na bezpieczeństwo w ruch drogowym. Mogą to być np. emeryci policyjni i z Inspekcji Transportu Drogowego. A może nawet osoby bezrobotne za odpowiednim wynagrodzeniem. Panie Premierze może warto się nad tym pochylić.

Z harcerskim „Czuwaj” Jerzy Lelonkiewicz.

Zaszufladkowano do kategorii Fotoradary, Piraci drogowi, Stowarzyszenie Prawo na Drodze | 10 komentarzy

Policja naprawia swój błąd

Artur Mezglewski

Miesiąc temu pisaliśmy o kuriozalnej sytuacji, polegającej na tym, że Policja uznała za sprawcę kolizji kierowcę BMW, który jadąc prawidłowo po drodze głównej został staranowany przez kierującą, która w tym samym momemcie wykonywała skręt z drogi głównej w lewo.

W dniu wczorajszym dotarła do nas informacja, że Policji wycofała z Sądu wniosek o ukaranie przeciwko kierowcy BMW.  Na wysokości zadania stanął Wydzial Kontroli Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu.

Na temat kolizji, która miaław miejsce dniu 21 czerwca 2021 r.  w miejscowości Jerzykowo na drodze wojewódzkiej łączącej Gniezno z Poznaniem pisaliśmy w poniższym materiale.

Znajomy policjant to skarb

Sąd Rejonowy w Gnieźnie wyznaczył w niniejszej sprawie rozprawę na dzień 6 kwietnia 2022 r. Rozprawa się odbędzie, ale prawdopodobnie szybko się zakończy, gdyż – jak się wczoraj dowiedzieliśmy – Policja wycofała wniosek o ukaranie przeciwko kierowcy BMW i prawdopodobnie skieruje do Sądu nowy wniosek – tym razem o ukaranie prawdziwego sprawcy zdarzenia, czyli kierującej Tiguanem. Nasze pisemne i telefoniczne interwencje przyniosły niespodziewany skutek. Policja naprawia swój błąd.

 

 

 

Zaszufladkowano do kategorii Kolizja drogowa, Likwidacja szkody komunikacyjnej, Policja | Jeden komentarz

Jak się w Policji fałszuje dokumenty, czyli samouczek dla aspiranta

Artur Mezglewski

Prawie wszystkie dokumenty jakie wytworzył st. aspirant Grzegorz Kochaniec z Komendy Miejskiej Policji w Lublinie oraz jego kumple z Lublina i Zamościa w sprawie stłuczki parkingowej zaistniałej w dniu 18 września 2019 r. (RSOW 2878/19) są sfałszowane. Fałszerstwa te miały na celu zatajenie faktu, że pojazd uczestniczący w tej kolizji (Skoda Octavia) uczestniczył w kolejnej stłuczce oraz, że sprawcą kolizji  jest osoba de facto poszkodowana. Każde z tych fałszerstw zostanie poniżej  szczegółowo omówione. 

Opis przebiegu stłuczki parkingowej, która miała miejsce w Lublinie na parkingu firmy PKP Cargo  w dniu 18 września 2019 r. został opisany w poprzednim materiale. Oto link do materiału:

Sędziowie, drastycznie łamiąc prawo, uniemożliwili przeprowadzenie postępowania przeciwko sprawcy kolizji drogowej

  1. Protokół przyjęcia zawiadomienia o wykroczeniu

Na karcie nr 1 akt czynności wyjaśniających o sygnaturze RSOW 2878/19 znajduje się protokół przyjęcia zawiadomienia o popełnieniu wykroczenia przez Annę G. Zawiadomienie składał rzekomy uczestnik kolizji – Jerzy M. Wedle  zamieszczonej w tym dokumencie daty czynność przyjęcia zawiadomienia przez st. aspiranta Grzegorza Kochańca miała miejsce w dniu 18 września 2019 r. od godz. 14:45 do godz. 15.10.  Jest to nieprawda.

Stowarzyszenie Prawo na Drodze wystąpiło do Komendy Miejskiej Policji w Lublinie z wnioskiem o udostępnienie kopii zapisów w księdze wyjść i wejść do budynku Komendy Miejskiej w Lublinie w dniu 18 września 2021. Na liście tej nie widnieją personalia Jerzego M. W dniu 18 września 2019 r. nie było zatem żadnego przyjęcia zawiadomienia, a więc dokument zawiadomienia został sfałszowany. Protokół ten został sporządzony w październiku, a więc już po tym, gdy Skoda (prawdopodobnie) została „stuknięta” po raz drugi.

Dokument zgłoszenia zdarzenia do baz statystycznych.

Stowarzyszenie Prawo na Drodze wystąpiło ponadto do Komendanta Wojewódzkiego Policji z wnioskiem o udostępnienie kopii karty MRD-5, dotyczącej zdarzenia drogowego z dnia 18 września 2019 r. Kartę taką – każdy funkcjonariusz, który ujawnił wykroczenie drogowe – ma obowiązek bezzwłocznie sporządzić i przesyłać do policyjnych baz statystycznych. Okazało się, że asp. Kochaniec nie sporzadził takiej karty – ani po rzekomym przyjęciu zawiadomienia o wykroczeniu w dniu 19 września 2019r. , ani po rzekomym otrzymaniu w dniu 30 września 2019 r. telefonogramu z Zamościa, w którym wskazane zostały dane osobowe uczestnika zdarzenia. Informację o zdarzeniu asp. Kochaniec przekazał dopiero w dniu 5 grudnia 2019 r. A zatem ten dokument również potwierdza hipotezę, że we wrześniu 2019 r. nie były podejmowane żadne czynności dochodzeniowe w sprawie, a dokumenty, w których wstawione zostały daty z września 2019 r. są sfałszowane.

2. Szkic miejsca zdarzenia

Na karcie nr 4 znajduje się szkic miejsca zdarzenia, który sporządzony  został przez aspiranta Kochańca. Szkic ten również datowany jest na dzień 18 września 2019 r. Tutaj również mamy do czynienia z antydatowaniem dokumentu. Skoro nie było zawiadomienia, to i nie było szkicu. Logiczne.

Ale to nie jedyny fałsz dotyczący tego dokumentu. Asp. Grzegorz Kochaniec nigdy nie był na miejscu zdarzenia, a to co narysował na szkicu ma się nijak do rzeczywistości. Na sporządzonym przez niego szkicu widnieją jakieś dwie rozwidlające się drogi przed budynkiem PKP Cargo. Tymczasem przed budynkiem tym znajduje się po prostu plac – w całości wykorzystywany do parkowania samochodów.

Szkic sporządzony przez aspiranta Kochańca

Plac przed budynkiem PKP Cargo. Wydruk z Geoportalu. Na wydruku naniesiono sytuację przedkolizyjną. Z lewej pojazd Skoda, z prawej samochód Peugeot.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

3. Protokół oględzin samochodu Skoda

Na karcie nr 5 znajduje się protokół oględzin samochodu Skoda. Wedle protokołu oględziny pojazdu uczestniczącego w kolizji odbyły się w dniu 18 września 2019 r. pomiędzy 14:30 a 14:35. Ten dokument również został antydatowany. Oględziny pojazdu odbyły się bowiem w październiku…

W czasie tych oględzin aspirant Kochaniec wykonał tylko dwa zdjęcia: jedno ukazujące przód samochodu, a drugie ukazujące jedynie mały wycinek tylnej karoserii, a mianowicie miejsce zderzenia z Peugeotem. Dlaczego aspirant Kochaniec nie wykonał dodatkowych fotografii tyłu pojazdu w szerszej perspektywie? Może dlatego, że na pojeździe były ślady innej kolizji, w której uczestniczyła Skoda – np. rozbita lampa?

Żeby dać odpowiedź na powyższą „insynuację” porównajmy ze sobą opis uszkodzeń odnotowany przez asp. Kochańca w protokole oględzin z kosztorysem sporządzonym przez Ergo Hestię, która likwidowała szkodę zgłoszoną przez właściciela Skody.

W protokole oględzin asp. Kochaniec zapisał:

„Podczas oględzin pojazdu marki Skoda Octavia (…) w kolorze czarnym na tylnym zderzaku, na jego lewym narożniku widnieją podłużne zarysowania i odprysk lakieru na wysokości od 40 cm do 62 cm od podłoża. Na tym oględziny zakończono”.

Natomiast w kosztorysie postępowania szkodowego uwzględniono: lakierowanie nakładki zderzaka, listwy lewej, wspornika amortyzatora zderzaka oraz zakup następujących części zamiennych: nakładki zderzaka T, listwy T, zamocowania czujnika TLZ, zamocowania czujnika TPZ, zamocowania czujnika TLW, zamocowania czujnika TPW, lampy TL.

 

4. Notatka dotycząca monitoringu

W aktach sprawy znajduje się notatka urzędowa datowana na dzień 19 września 2019 r. następującej treści:

„W dniu dzisiejszym w toku wykonywania czynności wyjaśniających do RSoW 2878/19 przeprowadziłem telefoniczną rozmowę z pracownikiem PKP Cargo w Lublinie przy ul Rataja 15 ds. monitoringu p. Radosławem B., który poinformował, że kamery od dnia 16 września 2019 r. do dnia dzisiejszego z uwagi na awarię nie działały. W związku z powyższym brak jest nagrania zdarzenia z  dnia 18 września 2019 r. Notatkę sporządzono celem dołączenia do akt sprawy”.

Notatka urzędowa.

Powyższa notatka jest sfałszowana. Pan Radosław B. został przesłuchany w charakterze świadka w ramach postępowania sądowego. Zeznał, że jakiś policjant dzwonił do niego w sprawie monitoringu. Było to jednak w październiku, a nie we wrześniu…

5. Telefonogramy

W aktach sprawy znajdują się dwa sfałszowane telefonogramy. W telefonogramie datowanym na dzień 19 września 2019 r. asp. Kochaniec zwraca się do Komendy Miejskiej Policji w Zamościu, aby ta przeprowadziła czynności związane z ustaleniem personaliów osoby, która brała udział w zdarzeniu. Samochód Peugeot był bowiem zarejestrowany na Krystynę G. (matkę pani Anny), która mieszka w Zamościu.

Telefonogram z Lublina do Zamościa.

Dwójka policjantów z Zamościa udała się do mieszkania pani Krystyny, aby dowiedzieć się kto był kierowcą Peugeota w dniu 18 września 2019 r.  Wizyta w domu pani Krystyny miała miejsce w dniu 15 października 2019 r. Natomiast telefonogram stanowiący odpowiedź na pytanie asp. Kochańca datowany jest na dzień 30 września 2019 r.

Telefonogram z Zamościa do Lublina.

Jest rzeczą charakterystyczną, że oba telefonogramy nie zostały wpisane na dziennik podawczy. A dlaczego? Bo oba zostały antydatowane.

 

 

6. Analiza całości materiału dowodowego zgromadzonego przez Kochańca

Z analizy zgromadzonych dokumentów wynika, że do dnia 15 października 2019 r. nie toczyły się żadne czynności w sprawie stłuczki parkingowej z dnia 18 września 2019 r. Cała akcja procesowa zaczyna się od wizyty zamojskich policjantów w domu Krystyny G.  Wówczas dopiero ustalono, kto był uczestnikiem zdarzenia. Nie toczyło się także żadne postępowanie szkodowe. Czynności ubezpieczyciela w sprawie likwidacji szkody z dnia 18 września 2019 r. podjęte zostały w dniu 22 października 2019 r.

Pomimo powyższych fałszerstw zebrany w sprawie materiał dowodowy wskazuje, że sprawcą zdarzenia był kierowca Skody. W sprawie przesłuchano dwóch świadków oraz panią Annę G. Zeznania świadków są jednoznaczne: samochód Peugeot stał na parkingu z wyłączonym silnikiem, a samochód Skoda cofając uderzył w Peugeota. Także fotografie uszkodzeń wskazują, że nie mogło być takiej sytuacji, że oba samochody podczas zdarzenia były w ruchu. Szkody byłyby wówczas znacznie większe.

W celu dochowania rzetelności dziennikarskiej zamieszczam poniżej pełne teksty zeznań złożonych na Policji przez świadków zdarzenia: Leszka Ł. oraz Artura D., jak również wyjaśnień złożonych przez Annę G.

Zeznania Leszka Ł.:

„Zeznaję co następuje; w dniu 18 września 2019 r. byłem pasażerem pojazdu Peugeot w chwili zdarzenia. W czasie zdarzenia przebywałem w samochodzie na przednim siedzeniu pasażera. Kierująca wycofała się z miejsca parkowania i zatrzymała się żebym mógł wejść do pojazdu. W momencie kiedy zapinałem pasy poczułem lekkie kołysanie samochodu, który cały czas stał bez ruchu. Koleżanka wyszła ze swojego samochodu i zwróciła uwagę kierującemu Skodę, że zarysował jej samochód. Kierujący Skodą rozmawiał przez telefon komórkowy. Kiedy wysiadł z pojazdu nie przerywał jej.  Nie pamiętam czy kierujący Skodą próbował zatrzymać kierującą Peugeotem. Koleżanka musiała odjechać z miejsca zdarzenia z powodu ważnej sprawy służbowej. To wszystko co mam do zeznania w tej sprawie”.

Zeznania Artura D.:

Dokładnej daty dziennej nie pamiętam ani w jakim miesiącu to było, ale było to w 2019 roku, w okresie może jednego miesiąca wstecz ok. godz. 14:00 szedłem po chodniku od strony biurowca PKP Cargo w Lublinie przy ul. Rataja 15 w kierunku samochodu mojej koleżanki Anny nazwiska nie pamiętam, z którą pracuję. Jechaliśmy do kina na film. Jej samochód był zaparkowany na parkingu wewnętrznym naszego zakładu w stanie nieczynnym, nie miał uruchomionego silnika. W tym pojeździe czekała na mnie koleżanka Anna z kolegą Leszkiem, nazwiska również nie pamiętam, z którym pracuję. Oni siedzieli już w tym pojeździe. Był to pojazd marki nie wiem w kolorze czarnym. Jak szedłem to zauważyłem jadący drogą od strony garaży pojazd marki nie znam w kolorze ciemnym w kierunku bramy wyjazdowej. On jechał przodem. Przed tym zdarzeniem koleżanka Anna wyjechała tyłem z miejsca parkingowego kilkadziesiąt centymetrów i zatrzymała się a ten drugi kierujący uderzył w koleżanki pojazd. Ja nie pamiętam czy uderzył przodem swojego samochodu czy tyłem. Jak doszedłem do nich po jakimś czasie ponieważ powoli chodzę to ten drugi kierujący zaparkował swój samochód na tym parkingu koło latarni. Przyszedł do Anny. Rozmowę oni przeprowadzili, lecz nie wiem czego dotyczyła. Ja siedziałem już w samochodzie. Koleżanka wysiadła i po chwili wróciła do pojazdu po czym odjechaliśmy bo spieszyliśmy się do kina. Ja nie jestem pewien czy ten kierujący z drugiego pojazdu próbował zatrzymać Annę przed odjazdem. Jak odjeżdżaliśmy to stał on blisko swojego pojazdu. Koleżanka była roztrzęsiona tą sytuacją. Jak jechaliśmy to nie mówiła o kolizji. Nie poruszaliśmy tego tematu, żeby ona się uspokoiła. Jak doszło do kolizji to ja byłem w odległości 25 metrów. To wszystko co mam do zeznania”.

Wyjaśnienia Anny G.:

„Mój pojazd stał z wyłączonym silnikiem. Siedziałam w środku z jednym kolegą, a na drugiego czekaliśmy. Jest to teren prywatny należący do mojego pracodawcy. Ten pan wjechał na ten teren nieuprawniony, nie jest pracownikiem ani klientem PKP Cargo. Jest to teren prywatny, ogrodzony z bramą wjazdową i wyjazdową. W rozmowie z ubezpieczycielem dowiedziałam się, że ten pan zgłosił uszkodzony zderzak i lampę a w protokole nie ma mowy o lampie. Do protokołu dołączam wydruk geoportalu z terenu PKP Cargo, na który ten pan wjechał. Rysunek złożony przez tego pana jest nieprawdziwy, nie ma tam tych dróg, które porysował. W momencie, w którym wysiadłam ten pan od razu wyjechał i wycofał. Schował swój tył samochodu. Ten pan jak cofał cały czas rozmawiał przez telefon. Domniemuję, że ten pan w trakcie uderzenia również rozmawiał przez telefon. To, że ja go chciałam przejechać to nie było takiej sytuacji. Po zdarzeniu powiedzaiłam temu panu, że daruję mu ponieważ mam znikome uszkodzenie i pytałam skąd on się wziął na tym terenie. On nie odpowiadał na żadne pytania. Poszłam do samochodu i odjechałam. To wszystko co mam do wyjaśnienia w tej sprawie”.

Takim oto materiałem dysponował st. asp. Grzegorz Kochaniec, gdy w dniu 4 grudnia skierował do sądu wniosek o ukaranie przeciwko Annie G. Wniosku przeciwko Jerzemu M. nie skierowano. Sprawa sądowa nadal jest w toku. Relacja z postępowania sądowego zostanie opublikowana na portalu prawonadrodze.org.pl

Stowarzyszenie Prawo na Drodze postanowiło przeprowadzić eksperyment na miejscu zdarzenia. Nagranie z eksperymentu zostanie opublikowane. SPnD zwróciło się także do psychologa z prośbą o przeprowadzenie analizy rzeczoznawczej zeznań złożonych w sądzie przez Jerzego M. Wyniki tych analiz również zostaną opublikowane.

 

 

 

Zaszufladkowano do kategorii Czynności wyjaśniające, Kolizja drogowa, Likwidacja szkody komunikacyjnej, Parking, Policja, Postępowanie dowodowe, Stłuczka parkingowa, Ubezpieczenie OC | 4 komentarze

Sędziowie, drastycznie łamiąc prawo, uniemożliwili przeprowadzenie postępowania przeciwko sprawcy kolizji drogowej

Artur Mezglewski

Sąd Rejonowy Lublin-Wschód w Lublinie z siedzibą w Świdniku przez pięć miesięcy świadomie zwlekał z wydaniem  postanowienia w przedmiocie wszczęcia postępowania – doprowadzając do przedawnienia karalności czynu popełnionego przez osobę protegowaną przez Policję.  Gdyby Sąd wszczął postępowanie w terminie, mogłoby ono toczyć się jeszcze przez dwa lata. Było zatem dość czasu, aby przeprowadzić proces i ukarać winnego. Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Czynności wyjaśniające, Kolizja drogowa, Likwidacja szkody komunikacyjnej, Parking, Policja, Postępowanie dowodowe, Sąd, Stłuczka parkingowa | 5 komentarzy

Sędzia zastrasza dziennikarza. Następuje putinizacja Wymiaru Sprawiedliwości

Artur Mezglewski

Sędzia Urszula Zwolak (Sąd Okręgowy w Zamościu) – po ogłoszeniu wyroku w sprawie o sygn. akt II Ka 401/21 oraz  po wygłoszeniu ustnych motywów zapadłego orzeczenia – usiłowała zobowiązać obecnego na sali dziennikarza, aby  ten w ciągu 7 dni dostarczył sądowi wszystkie nagrania, które w tym Sądzie zarejestrował. Na pytanie dziennikarza w jakim to ma nastąpić w trybie – Sędzia Zwolak odpowiedziała „bo ja tak chcę” – nie wskazując żadnej podstawy prawnej. 

Dziennikarz tego bezprawnego wezwania Sądu nie wykonał i składa wniosek do Krajowej Rady Sądownictwa o zbadanie sprawy. W opinii dziennikarza Sąd przekroczył granicę, która jest nieprzekraczalna. Sędzia musi ponieść konsekwencje swojego wybryku. Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Bezstronność sądu, Dziennikarstwo obywatelski, Sąd, Sądownictwo | 6 komentarzy

Policyjni łowcy OC na ławie oskarżonych

Aleksandra Madej

W Sądzie Rejonowym Grunwald i Jeżyce w Poznaniu odbyła się pierwsza rozprawa policjantów z poznańskiej drogówki, którzy zostali oskarżeni o usiłowanie „wrobienia” przypadkowego kierowcy w rozbicie przedniej szyby w radiowozie. Na ławie oskarżonych zasiadło trzech – byłych już – policjantów i ich – również już były – naczelnik, który sam złożył rezygnację z pełnionej funkcji i poprosił o przeniesienie na emeryturę. Obrońca Przemysława K. złożył wniosek o utajnienie procesu, a miał za tym przemawiać interes oskarżonego. Sąd jednak nie przychylił się do tego wniosku, dlatego rozprawa jest jawna, a sala była wypełniona dziennikarzami.

Sprawa ta rozpoczęła się w maju 2019 r. od uszkodzenia przedniej szyby w półrocznym, nieoznakowanym policyjnym BMW. Wtedy to jeden z policjantów rozpoczynając służbę odnotował uszkodzenie auta, ale żaden z funkcjonariuszy nie chciał się przyznać do spowodowania szkody. Radiowóz nie miał polisy AC, co oznaczałoby poniesienie kosztów naprawy z własnej kieszeni przez policjanta, na którego służbie BMW uległo uszkodzeniu, dlatego wpadli na genialny plan – wyjechali autem w celu tzw. „ustrzelenia jelenia”, czyli znalezienia przypadkowego kierowcy, który miał odpowiedzieć za rzekome zniszczenie szyby. Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Dziennikarstwo obywatelski, Kolizja drogowa, Policja, Ubezpieczenie OC | Otagowano | 4 komentarze

Znajomy policjant to skarb

Artur Mezglewski

Polska to taki kraj, w którym ktoś skręcając z drogi głównej w podporządkowaną może rozwalić ci samochód i nie ponieść za to żadnej odpowiedzialności – tylko dlatego, że ma w okolicy znajomych policjantów. Nie dość tego, że to ciebie obarczą odpowiedzialnością za to, że ktoś rozwalił ci pojazd, to jeszcze zapłacisz za szkodę, którą ktoś sam sobie wyrządził.

Taka sytuacja zdarzyła się m. in. w Pobiedziskach. Sylwia P. wykonując manewr skrętu w lewo – przy zjeździe z drogi głównej – uderzyła w prawidłowo jadący z naprzeciwka samochód BMW. Policjanci z Pobiedzisk uznali, że winnym zdarzenia jest kierowca BMW, gdyż – jadąc drogą główną – z nieprawidłowej (tzn. prawej) strony wyprzedzał pojazd skręcający w lewo.

 

  1. Komisariat Policji w Pobiedziskach w akcji

Zdarzenie miało miejsce w dniu 11 czerwca 2021 r. w ciągu drogi wojewódzkiej wiodącej z Gniezna do Poznania. Kierujący pojazdem BMW poruszał się tą drogą w kierunku Poznania. Natomiast Sylwia P. jechała z naprzeciwka – zamierzając skręcić w lewo na skrzyżowaniu z ul. Okrężną. Oto link do tego skrzyżowania: https://www.google.pl/maps/@52.4687152,17.1734025,3a,75y,108.65h,85.34t/data=!3m6!1e1!3m4!1sy5wgIgqcEoTlJUZMm4-q5g!2e0!7i16384!8i8192?hl=pl

Uszkodzenia samochodu VW Tiguan

Kierowca BMW, dojeżdżając do tego skrzyżowania zatrzymał się na czerwonych światłach. Przed nim zatrzymał się samochód osobowy o dużych gabarytach, który sygnalizował zamiar skrętu w lewo, w ul. Mieszka I.  Gdy zapaliły się zielone światła, samochód o dużych gabarytach – z włączonym lewym kierunkowskazem – zbliżył się do osi jezdni zamierzając skręcić w ul. Mieszka I, a następnie zatrzymał się na wysokości osi ul. Okrężnej, aby przepuścić samochody jadące drogą wojewódzką w kierunku Gniezna. Natomiast kierowca BMW – omijając z prawej strony pojazd wykonujący manewr skrętu w lewo – podążył na wprost w kierunku Poznania. I w tym momencie jego pojazd został uderzony przez VW Tiguana, którego kierowca – wymuszając pierwszeństwo – skręcał w ul. Okrężną. Do zderzenia doszło na pasie jezdni, po którym jechał BMW – na wysokości lewego pasa (patrząc w kierunku miejscowości Kowalskie) – przed przejściem dla pieszych, znajdującym się na tym skrzyżowaniu.

 

Uszkodzenia pojazdu BMW.

Jest rzeczą oczywistą, że samochód BMW znajdował się na drodze z pierwszeństwem przejazdu. Jest też rzeczą oczywistą, że kierująca Tiguanem, skręcając w ul. Okrężną była zobowiązana do ustąpienia przejazdu wszystkim pojazdom jadącym z kierunku Gniezna w kierunku Poznania – i to bez znaczenia, czy pojazdy te poruszałyby się po tej drodze w sposób zgodny z przepisami ruchu, czy też z ich naruszeniem. Jest też rzeczą oczywistą, że to VW Tiguan uderzył w przednie lewe koło pojazdu BMW, a nie odwrotnie. Świadczą o tym chociażby fotografie uszkodzeń pojazdu, które w dniu zdarzenia wykonał pokrzywdzony.

Komisariat Policji w Pobiedziskach za sprawcę wykroczenia uznał jednak kierującego BMW – i to przeciwko temu kierującemu skierowany został wniosek o ukaranie do sądu za spowodowanie kolizji stawiając mu absurdalny zarzut wyprzedzania z niewłaściwej strony i w doprowadzenie do zderzenia z pojazdem skręcającym w lewo!!

Kierująca Tiguanem –  będąc przesłuchiwana w charakterze świadka na okoliczność przedmiotowej kolizji –  wyraziła pogląd, z którego wynika, że kierowca wykonujący manewr skrętu w lewo z drogi głównej w drogę podporządkowaną, nie ma obowiązku ustąpienia pierwszeństwa pojazdom, które poruszając się z przeciwnego kierunku po drodze głównej, omijają z prawej strony pojazdy wykonujące manewr skrętu w lewo. Oto fragment jej zeznań:

„Gdy przód mojego samochodu minął już samochód, który mnie przepuścił z dużym impetem uderzył we mnie samochód marki BMW, który jechał od strony Gniezna. On wyprzedzał stojące w zatorze drogi pojazdy z prawej strony. Tam nie ma drugiego pasa ruchu, więc wydawało mi się, że mogę bezpiecznie wykonać manewr skrętu. Nie spodziewałam się, że z prawej strony będzie jechał jeszcze jakiś samochód z dużą prędkością”.

Kobieta nawet sobie sprawy nie zdaje, że jej zeznania świadczą przeciwko niej…

2. Komenda Miejska Policji w Poznaniu w akcji

Ponieważ policjanci z Pobiedzisk nie skierowali wniosku o ukaranie przeciwko prawdziwemu sprawcy zdarzenia, Stowarzyszenie Prawo na Drodze złożyło do Komendanta Miejskiego w Poznaniu formalne zawiadomienie o wykroczeniu popełnionym przez Sylwię P. W przypadku takiego zawiadomienia Policja ma obowiązek zarejestrować sprawę pod nową sygnaturą i przeprowadzić czynności wyjaśniające.

W ślad za powyższym zawiadomieniem otrzymaliśmy pismo podpisane przez I Zastępcę Komendanta Miejskiego Policji w Poznaniu – nadkomisarza Leszka Steinitza, z którego wynika, że nie ma on zamiaru przeprowadzać żadnych czynności wyjaśniających. Ponadto nadkomisarz Stainitz nie pouczył nas o prawie do złożenia zażalenia do Komendanta Wojewódzkiego Policji, a nawet nie zarejestrował w rejestrze RSOW zgłoszonego zawiadomienia. Wobec tego zamieszczamy poniżej fotografię czlowieka (nadkomisarza), który uważa, że prawo go nie obowiązuje.

Nadkomisarz Leszek Steinitz – człowiek, którtego prawo nie obowiązuje.

 

 

 

Zaszufladkowano do kategorii Czynności wyjaśniające, Kolizja drogowa, Likwidacja szkody komunikacyjnej, Policja | 2 komentarze

Zderzenie z szambowozem

 Artur Mezglewski, Piotr Jakubiak

W dniu 16 września 2020 r. w miejscowości Udrycze Wola pijany policjant z zamojskiej drogówki spowodował zdarzenie drogowe, zderzając się czołowo z szambowozem – na skutek czego niestety poniósł śmierć na miejscu. W mediach nie podawano jednak informacji dotyczących potwierdzonego stanu nietrzeźwości sprawcy wypadku i wykonywanego przez niego zawodu. Dbałość zamojskiej  komendy o dobrą pamięć po zmarłym koledze jest zrozumiała, jednak KMP powinna również zadbać o tych, których ów policjant za życia skrzywdził. Miał on bowiem taki zwyczaj, że nakładał mandaty karne za prędkość, którą „mierzył” bez  uruchomiania miernika prędkości…

Pani Anna miała wątpliwą przyjemność spotkania się ze śp. Markiem Prusem, który zatrzymał ją do kontroli drogowej i obwinił o przekroczenie prędkości, chociaż miernika prędkości nawet nie miał w ręku. Odmówiła przyjęcia mandatu karnego, licząc na sprawiedliwy osąd zamojskiego Sądu. Tymczasem spotkanie z Sądem okazało się niczym… zderzenie z szambowozem. Sąd pierwszej instancji posłużył się dyspozycyjnym biegłym, który po półgodzinnym przejrzeniu akt wydał jednoznacznie negatywną opinię ustną. Natomiast Sąd Okręgowy odrzucił wszystkie wnioski obrony i zapowiedział ogłoszenie wyroku skazującego na dzień 3o grudnia 2021 r. na godz. 9.00.

  1. Zdarzenie drogowe

Zdarzenie miało miejsce w dniu 1 kwietnia 2019 r. ok. godz. 9:15 w Zamościu na ul. Legionów (ciąg Drogi Krajowej nr 17).  Ruch na drodze był duży, pani Anna jechała w ciągu kilku pojazdów w kierunku Lublina. Odległości pomiędzy autami były niewielkie.

Niespodziewanie na skraju jezdni pojawił się policjant (st. asp. Marek Prus) – wydając jej  sygnał do zatrzymania. Policjant nie miał w ręku żadnego miernika. Okazało się, że „zmierzona” prędkość  to 76 km/h. Kierująca autem poprosiła o okazanie jej wyniku pomiaru oraz innych parametrów. Aspirant Prus udał się do radiowozu, wyciągnął z niego miernik UltraLyte 20-20 i okazał jej dwa parametry pomiaru: prędkość oraz odległość. Odmówił natomiast okazania parametru upływu czasu od dokonania pomiaru.

Pani Anna odmówiła przyjęcia zaproponowanego mandatu w wysokości 100 zł. Wobec tego aspirant Marek Prus sporządził notatkę urzędową, w której zapisał, że pomiar został wykonany z wnętrza samochodu, z odległości 230 metrów.

Jeszcze tego samego dnia Pani Anna skierowała skargę do Komendanta Wojewódzkiego Policji na działania funkcjonariusza. Podniosła w niej m. in. to, że nie okazano jej wszystkich parametrów pomiaru oraz, że rzekomo wykonano jej pomiar prędkości z wnętrza samochodu.

W związku ze skargą aspirant Marek Prus usunął w notatce urzędowej słowa „z wnętrza samochodu”, nadpisując słowa „z zewnątrz samochodu”. I odtąd już konsekwentnie twierdził, że pomiar wykonał znajdując się poza radiowozem.

Problem jednak w tym, Marek Prus dokonał zatrzymania pojazdu obwinionej nie mając przy sobie urządzenia – i jest to bezsporne. Potwierdził to świadek – kierowca zatrzymanego wcześniej samochodu, który w tym momencie przyjmował mandat wypisywany przez innego policjanta. Potwierdziła to także pani Anna, składając wyjaśnienia. Co ciekawe, nie zaprzeczył temu także asp. Marek Prus, który będąc przesłuchiwany przed Sądem Rejonowym w Zamościu w dniu 21 stycznia 2020 r., zeznał:

„Nie wiem dlaczego podchodząc po raz pierwszy do samochodu obwinionej urządzenie zostawiłem w samochodzie. Nie jest to pierwszy taki przypadek w mojej służbie, jak i innych kolegów. Okazuje się na życzenie kierowcy wynik pomiaru”.

Powyższe zeznanie asp. Marka Prusa nosi oczywiste znamiona mataczenia, bowiem zgodnie z zarządzeniem nr 30 Komendanta Głównego Policji, policjant dokonujący kontroli prędkości urządzeniem laserowym MA OBOWIĄZEK OKAZAĆ kierującemu parametr upływu czasu od dokonania pomiaru. § 26 ust. 2 pkt 2 tegoż zarządzenia stanowi, iż policjant ma obowiązek odnotować w notatniku służbowym czas, jaki upłynął od pomiaru do okazania jego wyniku kierującemu pojazdem. A zatem, skoro parametr ten winien by wpisany w notatniku, to znaczy, że okazanie go kierującemu jest obowiązkowe.

Jeżeli w aktach sprawy nie ma odnotowanego parametru upływu czasu od momentu dokonania pomiaru do momentu okazania pomiaru kierującemu, to wyniku określonego pomiaru w żaden sposób nie można przypisać konkretnemu kierującemu, gdyż parametr ten jest dowodem, że pomiar został wykonany aktualnie, bezpośrednio przed zatrzymaniem pojazdu. Należy bowiem pamiętać, że urządzenie Ultralyte zapamiętuje ostatni wykonany pomiar – a zatem pomiar okazany pani Annie mógł został wykonany nawet poprzedniego dnia, innemu kierującemu.

Aspiranta Marka Prusa – niestety – nie zapytamy już o bliższe wyjaśnienie tej sytuacji, gdyż ten w dniu 16 września 2020 r. będąc w stanie nietrzeźwości, spowodował wypadek drogowy – zderzył się czołowo prowadzonym przez siebie autem osobowym z szambowozem, na skutek doznanych obrażeń poniósł śmierć na miejscu. Oto link do materiału TV Zamość:

https://zamosc.tv/tv/17907-smiertelny-wypadek-w-m-udrycze-kolonia/

Pozostała po nim zatem następująca wersja zdarzenia:

Aspirant wykonał pomiar prędkości w czasie, kiedy znajdował się poza pojazdem służbowym (chociaż wcześniej wydawało mu się, że pomiar był wykonany z wnętrza samochodu). Następnie zaniósł miernik prędkości do wnętrza pojazdu i – już bez miernika – podszedł do krawędzi jezdni, aby zatrzymać pojazd, którego prędkość rzekomo została zmierzona. Zatrzymana do kontroli drogowej kierująca pojazdem zażądała okazania wyniku pomiaru oraz pozostałych parametrów pomiaru. W związku z tym aspirant poszedł po miernik do samochodu i pokazał jej dwa parametry, a trzeciego – z jakiegoś powodu – jej nie okazał.

Z powyższego opisu przedstawionego przez aspiranta wynika, że żadnego pomiaru prędkości pojazdu kierowanego przez panią Annę nie było – a w każdym razie taki stan faktyczny należy przyjąć. Zdegenerowany policjant najzwyczajniej w świecie bawił się swoją robotą. Czuł się na drodze Panem Bogiem, który wszystko może i któremu wszystko wolno. Jest też bardzo prawdopodobne, że był w tym dniu w takiej niedyspozycji, że nie był w stanie wykonać precyzyjnego pomiaru. Wrabiał zatem przypadkowych kierowców w wykroczenia, które sam wymyślał…

To była parodia kontroli drogowej. A teraz nastąpić miała parodia, jaką odstawi Sąd. Bo parodią jest to, że Sąd z całą powagą zaczął zajmować się pomiarem prędkości, którego nie było…

2. Sprawa w sądzie I instancji – dyspozycyjny biegły

Sprawa pani Anny trafiła do Sądu Rejonowego w Zamościu do referatu sędzi Małgorzaty Ziomek-Zabawy. Wydawać by się mogło, że przed panią Sędzią pojawiło się trudne zadanie, gdyż  zadaniem sądu karnego jest dokładne ustalenie okoliczności czynu, a w sprawie pojawiło się mnóstwo wątpliwości związanych z pomiarem, którego nie było:

  • w materiale dowodowym wskazywane są różne odległości pomiaru;
  • w materiale dowodowym wskazywano różne miejsca dokonania rzekomego pomiaru;
  • w notatnikach służbowych nie ma informacji o przeprowadzonych testach miernika przed rozpoczęciem służby;
  • w aktach sprawy nie było informacji o czasie, jaki upłynął od momentu dokonania pomiaru do momentu okazania go kierującej ;
  • policjant Marek Prus nie został przeszkolony w zakresie obsługi laserowych mierników prędkości (co jest obowiązkowe);
  • w czasie dokonywania pomiaru na ul. Legionowej panował duży ruch – istnieje zatem duże prawdopodobieństwo, że rzekomy pomiar mógł zostać zakłócony przez inny poruszający się pojazd.

Pełny tekst ustnej opinii biegłego Michała Bańko

Okazało się jednak, że sędzia Małgorzata Ziomek-Zabawa miała pomysł na „pomyślne” przeprowadzenie procesu i zakończenie go skazaniem obwinionej. Kluczem do tego sukcesu okazał się Michał Bańko – dyspozycyjny biegły. Autorzy niniejszego opracowania naprawdę wiele już widzieli, ale z czymś takim zetknęli się po raz pierwszy. Otóż biegły Michał Bańko został wezwany na termin rozprawy i przed rozprawą otrzymał na chwilę akta sprawy do wglądu. Po półgodzinnym przejrzeniu akt (bo przeanalizować ich w tym czasie nie byłby w stanie) biegły oświadczył, że jest gotowy do opiniowania (sic!!!) – i na rozprawie w dniu 20 września 2020 r. złożył ustną opinie, jednoznacznie obciążającą panią Annę!

Opinię tę można streścić w następujący sposób: laserowy miernik prędkości UltraLyte LTI 20-20 100 LR jest urządzeniem tak doskonałym, że nie ma żadnej możliwości wykonania nim błędnego pomiaru. Można nim mierzyć nawet z odległości 1200 metrów z dowolnej pozycji (także siedzącej) – UltraLyte zawsze wykona prawidłowy pomiar, albo wyświetli błąd. Można nim mierzyć celując nawet w kawałek auta, nawet, gdy samochody jadą „na ciasno” – jeden za drugim. Biegły Michał Bańko stwierdził ponadto, że pomiar byłby prawidłowy także w przypadku, gdyby został wykonany z wnętrza samochodu.

Radiowóz stojący na ul. Legionowej – w miejscu, w którym odbywała się kontrola drogowa w dniu 1 kwietnia 2019 r.

Na szczegółowe roztrząsanie wszystkich absurdów wyartykułowanych przez biegłego Michała Bańko szkoda czasu. Zajmijmy się tylko jednym z nich – a mianowicie stwierdzeniem, że przedmiotowy pomiar mógł być wykonany z wnętrza samochodu (i byłby to na pewno pomiar prawidłowy).  Fotografie znajdujące się obok wykonane zostały przez Komendę Miejską Policji w Zamościu. Radiowóz został ustawiony w tym samym miejscu, w którym stał w dniu 1 IV 2019 r. Samochód obwinionej nadjeżdżał od strony kierowcy. Na siedzeniu kierowcy siedział kolega aspiranta Prusa. Na drodze znajdowało się mnóstwo samochodów. I teraz zobaczcie Państwo, czy jest rzeczą możliwą, aby osoba siedząca na siedzeniu pasażera (a więc bez zachowania pozycji celowniczej), celując przez ramię siedzącego obok kierowcy radiowozu, byłaby w stanie „ustrzelić” pojazd znajdujący się w odległości 200 – 350 metrów, poruszający się w kolumnie kilku samochodów? To zdjęcie wykazuje jasno, że biegły Michał Bańko jest zwyczajnym oszołomem, wpisanym nieopatrznie na listę biegłych, a jego wiedza zaczyna się i kończy na tym, co naopowiadali mu niedouczeni policjanci.

Biegły Michał Bańko zawarł w swoje ustnej opinii kilka stwierdzeń, które świadczą, że nie posiada on podstawowych kwalifikacji do wykonywania swojej funkcji. Oto one:

  • posługiwanie się laserowymi miernikami prędkości nie wymaga wiedzy
    specjalistycznej;
  • „to, skąd wykonuje się pomiar (z samochodu czy z zewnątrz), nie ma żadnego
    znaczenia”;
  • prawidłowy pomiar może być wykonany z pozycji siedzącej;
  • kalibracja (chodziło o test stałej odległości) może zostać dokonana w każdym
    miejscu, nawet w miejscu właściwego pomiaru;
  • pomiar może zostać wykonany „jedną ręką”;
  • „obecność innych pojazdów przed mierzonym nie stanowi przeszkody, pod
    warunkiem, że jest widoczny choćby fragment mierzonego pojazdu – na tyle szeroki, by
    padał na niego promień lasera”.

Warto w tym miejscu tutaj przywołać tezy z orzecznictwa Sądu Najwyższego odnoszące się do cech, jakie winna spełniać każda opinia biegłego.

W wyroku z dnia 13 października 1998 r. (II KN 225/96) Sąd Najwyższy zauważył, że :

„Nie wystarczy, aby biegli przedstawili swoją ostateczną konkluzję, winni bowiem także wskazać drogę, która doprowadziła ich do odpowiedzi na postawione pytanie. Winni więc przedstawić opis metod i sposób przeprowadzonych badań oraz ich wynik. Jest to szczególnie ważne w każdej opinii, a już z całą pewnością w opinii, w której konkluzja prowadzić ma do tak doniosłych konsekwencji prawnych, jak to, czy oskarżony może ponosić odpowiedzialność karną”.

Z kolei w innym wyroku Sąd Najwyższy jeszcze dobitniej akcentuje konieczność zaprezentowania przez biegłego zastosowanych metod badawczych. I jest to wymóg na tyle poważny, że brak jego spełnienia dyskwalifikuje opinię. Sąd Najwyższy stwierdził bowiem, iż:

„Nieujawnienie przez biegłego stosowanych przez niego metod badawczych pozostaje w sprzeczności z istotą dowodu z opinii biegłego, będącej wywodem specjalistycznym, w którym biegły odwołuje się do swoich widomości specjalnych, wskazuje etapy wnioskowania (badanie, ustalone fakty), przedstawia przesłanki, którymi kierował się wydając opinię (koncepcje naukowe przyjęte do interpretacji ustalonych faktów). Brak wiedzy o stosowanych przez biegłego metodach badawczych nie pozwala na pełną weryfikację wyników jego pracy”.

Dowód: wyrok Sądu Najwyższego z dnia 14 marca 2017 r. II KK 375/16.

W doktrynie prawa karnego mocno akcentuje się konieczność zamieszczenia w opinii rzetelnego sprawozdania z badań. Sprawozdanie to stanowi najistotniejszą część opinii. Podkreśla się też, że biegli nie mogą ograniczyć się jedynie do podania wyników swoich eksperymentów, ale muszą dokonać szczegółowego opisu ich przebiegu. W związku z tym część sprawozdawcza musi zawierać informację o całości zastosowanych metod badawczych i sposobie ich zastosowania oraz jednoznaczne i kategoryczne wnioski stanowiące odpowiedzi na postawione w postanowieniu pytania, zarówno główne, jak i szczegółowe. Jest to ugruntowane stanowisko w literaturze fachowej, np.: Stefański, Zabłocki, Kodeks postępowania karnego, t. 1, 2003, s. 911) czy D. Świecki w Komentarzu do art. 200 Kodeksu postępowania karnego, ak. 5.

Jak ponadto słusznie stwierdził Sąd Apelacyjny w Białymstoku w uzasadnieniu wyroku z dnia 30 maja 2014 r. (II AKa 95/14), sprawozdanie z przeprowadzonych przez biegłego czynności jest warunkiem uznania jego opinii za rzetelną i fachową. Pełna teza tego poglądu wybrzmiała w powołanym wyroku następująco:

„Opinia biegłego powinna zawierać sprawozdanie z przeprowadzonych czynności i spostrzeżeń oraz oparte na nich wnioski. Opinia biegłego nie może ograniczać się wyłącznie do odpowiedzi na pytanie zadane przez organ procesowy. Takiej opinii nie można uznać za rzetelną i fachową, gdyż bez sprawozdania z przeprowadzonych badań i bez zapoznania z materiałami źródłowymi nie jest możliwe dokonanie przez sąd takiej oceny”.

Biegły Michał Bańko nie tylko nie przedstawił w założeniach do swojej opinii  jakiejkolwiek metodologii, ale też nie zawarł w niej sprawozdania z przeprowadzonych badań, bo żadnych badań po prostu nie przeprowadził.

Przedstawiona przez biegłego Michała Bańko „opinia” nie zawiera jakichkolwiek cech opinii jako dowodu w sprawie. Jego wywód zaprezentowany na rozprawie  powinien stanowić  przedmiot postępowania karnego o czyn z art. 233 § 4 Kodeksu karnego.  Nierzetelność jego „opinii” jest oczywista.

Trzeba również zauważyć, iż niewyobrażalnym skandalem jest postawa sędziego, który z góry założył, że biegły Michał Bańko nie przeprowadzi żadnych badań, a jedynie przygotuje podkładkę pod wyrok skazujący. Jakie bowiem badania mógł przeprowadzić biegły w sytuacji, gdy Sąd udostępnił mu akta do wglądu tuż przed rozprawą!? Sędzia Małgorzata Ziomek-Zabawa powinna odpowiedzieć za ten czyn przed sądem dyscyplinarnym. To jest oczywisty, poważny i niebezpieczny delikt. To, co zrobiła Pani Sędzia określić należy mianem „metody iście stalinowskiej”.  W Sądzie Rejonowym w Zamościu wydarzyło się zatem coś, co  nie miało prawa się wydarzyć!

3. Wyrok Sądu I Instancji

Sąd Rejonowy w Zamościu skazał panią Annę za niepopełnione wykroczenie. Całość orzeczenia wklejamy do tekstu. Do niektórych ustaleń Sądu nie omieszkamy się jednak odnieść.

Wyrok Sądu Rejonowego w Zamościu z dnia 28 kwietnia 2020 r., sygn. II W 518/19

Wątpliwości w przedmiocie ustalenia, z jakiej odległości faktycznie został wykonany rzekomy pomiar, Sąd nie rozstrzygnął, gdyż uznał to za nieistotne – Sąd stwierdził, że skoro biegły Michał Bańko zaopiniował, że pomiary urządzeniem Ultralyte mogą być dokonywane  z odległości do 1200 metrów, to nie ma potrzeby rozstrzygania tej wątpliwości… Trudno z takim poglądem polemizować. Zauważamy jedynie, że wynika z niego to, iż Sąd w ogóle nie był zainteresowany ustaleniem przebiegu zdarzenia. Był jedynie zainteresowany skazaniem obwinionej…

Sąd Rejonowy ustalił ponadto, że policjant dokonujący pomiaru miał dobrą widoczność na okolicę, gdyż „pomiędzy zatoczką, w której stał radiowóz, a pojazdami jadącymi od strony Carrefoura, nie było żadnych przeszkód w postaci budynków lub innych obiektów, które mogłaby przesłaniać widoczność … Sąd nie odniósł się natomiast do zagadnienia, że jeden pojazd mógł zasłonić drugi pojazd. Najważniejsze, że na drodze nie było budynków…

Pismo Komendy Miejskiej w Zamościu w sprawie szkolenia Marka Prusa

Sąd ustalił także, że policjant Marek Prus „odbył szkolenie służbowe, nabywając umiejętność obsługi przyrządów służących do pomiaru prędkości. Podstawą tego ustalenia były zdaniem Sądu następujące dowody: znajdujące się w aktach sprawy zaświadczenie o ukończeniu kursu oraz pismo z Komendy Miejskiej Policji w Zamościu.

Powyższe ustalenie obraża ludzką inteligencję – jest ponadto contra legem, bowiem w aktach sprawy znajduje się zaświadczenie o ukończeniu przez Marka Prusa przeszkolenia specjalistycznego kontrolerów służby ruchu drogowego (a nie w zakresie obsługi mierników prędkości). Problem ponadto w tym, że Marek Prus owo szkolenie odbył na przełomie 1999/2000 roku – a więc w czasie, kiedy polska policja nie korzystała jeszcze z mierników laserowych i nie szkoliła policjantów w zakresie ich obsługi.

Świadectwo ukończenia kursu przez Marka Prusa, znajdujące się w aktach sprawy

Wzór świadectwa potwierdzającego ukończenie szkolenia uprawniającego do dokonywania pomiarów prędkości w ruchu drogowym

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pierwsze urządzenia laserowe pojawiły się w Polsce dopiero w 2012 roku. W kontekście powyższego niepojęte jest to, że Komenda Miejska Policji w Zamościu w znajdującym się w aktach sprawy piśmie z dnia 7 kwietnia 2019 r. stwierdziła, że „Marek Prus posiada przeszkolenie z zakresu ruchu drogowego, co upoważnia go do użytkowania wszelkiego rodzaju mierników prędkości”. Komenda Policji z Zamościa nie miała prawa takiego stwierdzenia wyartykułować, gdyż Komendant Główny Policji w zarządzeniu z dnia 22 września 2017 r. w sprawie pełnienia służby na drogach (a zarządzenie KGP jest prawem wewnętrznym wiążącym wszystkich policjantów) zaliczył stosowanie przyrządów kontrolno-pomiarowych do pomiaru prędkości do czynności wymagających wiedzy specjalistycznej. Takie szkolenia przeprowadzane są od 2017 roku w Szkole Policji w Katowicach. Marek Prus nie miał zatem prawa znaleźć się na drodze publicznej z laserowym miernikiem prędkości w ręku!

Znamienne jest także to, że zamojski Sąd – zamiast ustalić stan prawny na podstawie obowiązujących przepisów prawnych, oparł na interpretacji tychże przepisów dokonywanej przez niedouczonych policjantów!

4. Postępowanie przed Sądem II Instancji

Wyrok Sądu Rejonowego w Zamościu został zaskarżony. Postępowanie odwoławcze prowadzi SSO Urszula Zwolak. Sędzia Zwolak oddaliła wszystkie wnioski i nie zapoznała się nawet z tym materiałem, który jest w aktach. Zgodziła się jedynie na przeprowadzenie uzupełniającej – tym razem pisemnej – opinii przez Michała Bańko. Poniżej publikujemy przedmiotową opinię w całości, a następnie ją skomentujemy.

A oto tekst opinii pisemnej, którą przedstawił biegły Michał Bańko:

Uwagi do opinii biegłego Michała Bańko
Opinię biegłego Michała Bańko można by skrótowo określić „stekiem bzdur” Nieprzygotowany czytelnik (np. Sąd Okręgowy) może w te bzdury uwierzyć. Dlatego też, przynajmniej do niektórych, bzdur się odniesiemy.

Biegły Bańko – odpowiadając na pytanie dotyczące braku przeprowadzenia testów – napisał, że:

„Jeśli chodzi o kwestię wykonywania testów czy sprawdzeń przez policjantów przed wyjazdem w teren, w ocenie biegłego nie mają one żadnego znaczenia dla eksploatacji tego urządzenia. Tzw. testowanie (przed wyjazdem w teren) jest formalnym wymogiem, nie związanym bezpośrednio z technologią, poprawnością, czy innymi kwestiami technicznymi pomiarów”.

Powyżej wyrażony przez biegłego Bańko pogląd jest przede wszystkim sprzeczny z prawem policyjnym oraz z instrukcją obsługi. Zgodnie z zarządzeniem nr 30 Komendanta Głównego Policji przeprowadzenie  owych testów jest obowiązkowe na początku każdego dnia pomiarowego. O istotności testów wypowiadają się jednoznacznie wszyscy biegli sądowi, zajmujący się technologią pomiarów prędkości. Poniżej wskażemy fragment jednej z opinii sporządzonej przez biegłego Piotra Białobrzyckiego dla Sądu Okręgowego w Zielonej Górze w sprawie VII Ka 770/17. Wybraliśmy – spośród wielu – tę opinię dlatego, iż Piotr Białobrzycki jest osobą, która kilkanaście lat temu sprowadziła z USA i sprzedała polskiej policji pierwsze laserowe mierniki prędkości UltraLyte 20-20. Mało kto zatem zna to urządzenie tak dobrze, jak on. A oto stosowny fragment, odnoszący się do braku przeprowadzenia testów urządzenia:

„Pomiary laserowym przyrządem ULTRALYTE LTI 20-2- można uznać za prawidłowe i miarodajne co do zasady, pod warunkiem, że celowa była zbieżna z wiązką lasera. Niestety, w przedmiotowej sprawie brak jest dowodów na tę okoliczność, w szczególności na przeprowadzone przez któregoś ze świadków, zgodnie z instrukcją obsługi, czynności sprawdzających przyrząd przed jego pierwszym użyciem. Wobec braku powyższych informacji w aktach sprawy (w szczególności testu zbieżności wiązki lasera z celową), nie można stwierdzić, czy przyrząd działał prawidłowo w chwili dokonania pomiaru prędkości motocykla obwinionego”.

Odpowiadając na pytanie dotyczące dywergencji wiązki pomiarowej, biegły Michał Bańko zamieścił tekst dotyczący pomiarów miernikiem TruCam. Dlaczego Bańko pisze w tym punkcie o TruCamie, skoro przedmiotem postępowania jest pomiar urządzeniem UltraLyte 20-20? Wygląda na to, że Bańko wkleił w tym miejscu jakiś fragment z innej opinii, dotyczącej miernika TruCam… Trudno się zatem do tego fragmentu odnosić.

W kolejnym akapicie biegły Michał Bańko raczył wyrazić pogląd, który go dyskwalifikuje jako rzeczoznawcę do pomiarów prędkości, a mianowicie, ze „policjant doświadczony, a nawet taki, który z miernikiem laserowym ma do czynienia np. kilka tygodni, jest w stanie określić, że miernik np. „nie trafia w cel”.  Wypowiadając ów pogląd Bańko nie wskazuje żadnego źródła, skąd pochodzi jego wiedza. W szczególności nie powołuje się na jakąkolwiek literaturę, ani też na jakiekolwiek opublikowane badania, które by można było zweryfikować.

Michał Bańko nie udzielił odpowiedzi na pytanie, dotyczące dokumentów szkoleń, twierdząc, że „to nie jest pytanie do biegłego z zakresu techniki pomiarów prędkości”…  No rewelacja. Biegłego od pomiarów prędkości po prostu nie interesuje to, czy policjanta ktoś nauczył obsługi urządzenia!… No comment.

W kolejnym akapicie opinii znowu pojawia się tajemniczy TruCam. Biegły korzysta tutaj z okazji i chwali się swoimi „strzałami” w kant samochodów jadących w ciasnej kolumnie. Istotnym dowodem na poprawność tych pomiarów – zdaniem biegłego – jest widniejący krzyżyk (punkt celowniczy) na karoseriach poszczególnych pojazdów. Panie Bańko – komu chcesz wcisnąć ten kit? Sędziemu? Sędziego może i nabrałeś, ale tysięcy czytelników tego tekstu nie nabierzesz. Otóż po pierwsze: punkt celowniczy widniejący na fragmentach tych pojazdów jest punktem pozorowanym, a nie rzeczywistym. To urządzenie generuje ten punkt, ale to wcale nie oznacza, że wiązka lasera również pada dokładnie w to miejsce. Po drugie – w pojazd uderza wiązka emitowana przez laser, która ma swoją dywergencję (szerokość), a operator urządzenia jej nie widzi. Celujący policjant nie wie, „o jaki pojazd zaczepia ta wiązka”. To co widzi policjant w wizjerze to w pewnym sensie fikcja. I po trzecie – uwzględnić należy pole celowania – o czym będzie mowa dalej. Teraz jedynie wyjaśnimy, że pomiar trwa 0,3 sekundy – i w tym czasie wiązka laserowa „krąży” nie wiadomo gdzie. Im większa odległość  od mierzonego pojazdu, tym szerokość wiązki jest większa, ale i pole celowania większe. Pan biegły Bańko uchwycił moment, który mu odpowiada i czyni z tego dowód na poprawność pomiaru! I wreszcie po piąte – na jakiej podstawie biegły Bańko twierdzi, że zamieszczone na fotografiach pomiary oddawały rzeczywistą prędkość pojazdu mierzonego? Przecież, aby zbadać poprawność działania danego urządzenia, to trzeba jednocześnie wykonać pomiar tego samego pojazdu (i w tym samym czasie) inną metodą pomiarową, lub nawet wieloma innymi metodami pomiarowymi. Dopiero wtedy zweryfikujemy poprawność działania urządzenia. A jeśli nie można tego zweryfikować i jeśli jest choćby cień wątpliwości, że pomiar nie oddaje rzeczywistej prędkości pojazdu (bo np. w „kadrze” znajdowało się kilka pojazdów), to taki pomiar należy odrzucić!! Poczytaj pan, panie Bańko, trochę literatury, drukowane nie szkodzi. Poczytaj Pan np. publikację wydaną w języku polskim przez S. Janczewksiego pt. Zrozumieć policyjny radar i lidar, którą amerykańscy specjaliści wydali dla takich amatorów, jak pan. Przeczytaj w tej książce pan m. in., że gdy  w USA przeprowadzano eksperymenty z urządzeniem UltraLyte, to dla sprawdzenia poprawności działania tego urządzenia, wykonywano jednocześnie pomiary innymi urządzeniami do pomiaru prędkości, takimi jak: radar K-455, rejestrator PEEK 241, system Compulink III, piąte koło dołączone do pojazdu testowanego. A pan, panie Bańko, jakie metody pomiaru stosował weryfikując poprawność pańskich „strzałów”?…

W bardzo obszernym fragmencie opinii: od strony 17 do strony 29 – biegły „analizuje”, czy urządzenie pomiarowe spełnia wymagania określone przepisami rozporządzenia wykonawczego do ustawy Prawo o miarach. Biegły Michał Bańko jednak nie zorientował się, że z dniem 8 lutego 2018 r. przepisy te uległy zmianie.  Biegły przeprowadził obszerną „analizę” przepisów, które od dawna nie obowiązują!!

Dla przykładu porównamy treść § 9 rozporządzenia i porównamy treść przepisu, który komentuje biegły w swojej opinii z treścią tego samego paragrafu, który aktualnie obowiązuje.

Otóż według biegłego Michała Bańko § 9 rozporządzenia brzmi następująco:

  1. Przyrząd z urządzeniami dodatkowymi rejestrującymi powinien: 1) rejestrować wynik pomiaru prędkości oraz datę i co najmniej godzinę i minutę wykonanego pomiaru; 2) umożliwiać identyfikację pojazdu w sposób określony w instrukcji obsługi
  2. Przyrząd z urządzeniami dodatkowymi rejestrującymi i urządzenia dodatkowe rejestrujące powinny zapewniać zgodność zmierzonych i zarejestrowanych danych
  3. Zarejestrowane dane powinny być zabezpieczone przed dostępem osób nieupoważnionych oraz przed ich zmianą i zniszczeniem.
  4. Wymaganie, o którym mowa w ust. 3, powinno być spełnione także podczas transmisji danych.

Jako komentarz do tego (nieobowiązującego) przepisu Bańko zamieścił jedno słowo „Spełnia”.

Tymczasem § 9 tego rozporządzenia – w aktualnie obowiązującym stanie – brzmi następująco:

  1. Przyrząd powinien rejestrować zmierzoną prędkość, datę i czas dokonania pomiaru oraz obraz lub sekwencję obrazów kontrolowanego pojazdu z jego numerami rejestracyjnymi. Czas dokonania pomiaru prędkości powinien być rejestrowany z rozdzielczością nie mniejszą niż 1 s.
  2. (uchylony).
  3. Zarejestrowane dane powinny być zabezpieczone przed dostępem osób nieupoważnionych oraz przed ich zmianą i zniszczeniem.
  4. Wymaganie, o którym mowa w ust. 3, powinno być spełnione także podczas transmisji zarejestrowanych danych.
  5. Zarejestrowane dane powinny być połączone w sposób uniemożliwiający ich zmianę.
  6. Zarejestrowane dane, jeżeli są transmitowane, powinny zawierać dodatkowo sumy kontrolne lub pieczęcie elektroniczne i mogą zawierać dodatkowo podpisy elektroniczne osób dokonujących pomiaru, umożliwiające potwierdzenie przez przyrząd i przez oprogramowanie zewnętrzne współpracujące z przyrządem niezmienności tych danych po ich transmisji do systemów ogólnodostępnych.
  7. Przyrząd powinien zapewniać transmisję danych za pośrednictwem interfejsów do powszechnie dostępnych urządzeń informatycznych w postaci zaszyfrowanej w sposób zapewniający potwierdzenie poprawności transmisji.
  8. Zarejestrowane dane mogą być usunięte z przyrządu jedynie po uzyskaniu przez przyrząd potwierdzenia poprawnej ich transmisji do systemów ogólnodostępnych, a ich usunięcie powinno być rejestrowane w postaci dziennika zdarzeń zawierającego datę i czas usunięcia danych, zakres tych danych, datę i czas ich utworzenia oraz imię i nazwisko osoby dokonującej transmisji danych.

Dowód: ROZPORZĄDZENIE MINISTRA GOSPODARKI z dnia 17 lutego 2014 r. w sprawie wymagań, którym powinny odpowiadać przyrządy do pomiaru prędkości pojazdów w kontroli ruchu drogowego, oraz szczegółowego zakresu badań i sprawdzeń wykonywanych podczas prawnej kontroli metrologicznej tych przyrządów pomiarowych – link do strony sejmowej: http://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20190001081/O/D20191081.pdf

I co, panie Bańko, – spełnia? Czy któreś z tych wymagań UltraLyte spełnia? Czy np. rejestruje zmierzoną prędkość, datę i czas dokonania pomiaru oraz obraz lub sekwencję obrazów kontrolowanego pojazdu z jego numerami rejestracyjnymi? Czy rejestruje czas dokonania pomiaru prędkości z rozdzielczością nie mniejszą niż 1 s.?

Właśnie dlatego padło pytanie do biegłego o wymagania. A pan nawet nie wszedł na stronę sejmową, żeby sprawdzić, jaki jest tekst obowiązującego rozporządzenia! I teraz Sąd nie wie, czy UltraLyte spełnia wymogi obowiązującego prawa, czy nie spełnia….

Jako skandaliczną należy uznać odpowiedź biegłego Michała Bańko na pytanie, czy w przypadku efektu ślizgu wiązki pomiarowej urządzenie wyświetli nieprawidłowy pomiar, czy też kod błędu?

Odpowiedź ta jest następująca:

„Nazwanie tego efektu ześlizgnięciem się wiązki powstało chyba na forach internetowych odwiedzanych przez obwinionych czy ukaranych mandatami za przekroczenie prędkości – światło lasera nie ma cech, które pozwalają mu pełzać czy ześlizgiwać się z obiektu – promień lasera albo trafia w cel albo nie”.

Otóż wbrew temu, co wypisuje biegły Bańko, efekt ześlizgnięcia się wiązki pomiarowej jest znany i jest opisywany w wielu poważnych publikacjach naukowo-technicznych oraz w wielu opiniach doświadczonych biegłych sądowych. Biegły Bańko jednak nie czyta żadnej literatury i nie konsultuje swojej wiedzy z innymi biegłymi, mającym większe doświadczenie. Powołam się w tym miejscu chociażby na opinię biegłego Wojciecha Leśniaka, sporządzoną dla Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi-Północ w Warszawie, sygn. IV W 828/20, w której biegły ten bardzo dokładnie opisał zjawisko ślizgu, zamieszczając stosowne obliczenia wartości błędu pomiarowego wywołanego tym efektem. Opinia ta znajduje się w aktach sprawy w Sądzie Okręgowym w Zamościu. Tylko iść, przeczytać – i już się będzie wiedziało….

Biegły Michał Bańko raczył wyartykułować pogląd, że nie ma możliwości, aby urządzenie UltraLyte wykonało błędny pomiar (s. 33 opinii). Jego zdaniem urządzenie albo wyświetli prawidłowy wynik, albo wyświetli kod błędu. Pogląd ten jest tak dalece odosobniony i błędny, że szkoda się nawet na ten temat rozwodzić. Dla przykładu podam tylko, że Sąd Rejonowy w Tarnowie przeprowadził eksperyment procesowy, podczas którego wykazano, że stojący na ulicy pojazd porusza się z prędkością ok. 20 km/h. Szkoda wchodzić w głębszą polemikę z biegłym Bańko w tym temacie, bo to zwyczajny oszust.

Istnym kuriozum jest fragment opinii, znajdujący się na stronie nr 9 – otóż pan Bańko wyraża pogląd, że jeżeli lidar „źle mierzy”, to operator szybko się zorientuje o powstałym problemie, bo „namierzając” pojazd znajdujący się w „szacowanej na 150 czy 200 m odległości” zamiast prędkości pojawi się na wyświetlaczu… odległość! O tej funkcji miernika nie wiedzą nawet chyba jego projektanci z Laser Technology, Inc. w Colorado. Tym bardziej jest to zadziwiająca teoria, gdyż w pozostałej części swoich wypocin pan biegły powtarza marketingowy bełkot importera, że urządzenie dokonuje albo poprawnego pomiaru i wskazuje wartość prędkości, albo wyświetla błąd E-xxx.

Rozbrajająca jest odpowiedź biegłego na pytanie nr 8.4: czy UltraLyte 20-20 posiada funkcję rejestracji obrazu lub sekwencji obrazów kontrolowanego pojazdu z jego numerami rejestracyjnymi. Biegły odpowiedział na nie tak:

Biegły nie odnalazł we wspominanym Rozporządzeniu takiego warunku funkcjonalności, dotyczącej mierników prędkości.

Biegły Bańko zaznaczył ponadto, że „do niniejszego opracowania załączony został wydruk niniejszego rozporządzenia”.

Problem jednak w tym, że biegły Bańko zamieścił wydruk rozporządzenia, które obowiązywało do dnia 7 lutego 2018 r. !!! Biegły Bańko nie posiada bowiem umiejętności korzystania z aktualnie obowiązujących przepisów prawnych!!!!

Wiele można jeszcze pisać o tym steku bzdur podniesionym przez zamojski Sąd do rangi opinii biegłego. Zakończymy jednak nasz komentarz prawdziwym smaczkiem. Otóż biegły został poproszony o to, aby obliczył ile wynosiło pole celowania. A oto odpowiedź na to pytanie:

„Biegły prosi o wyjaśnienie, co obwiniona rozumie pod pojęciem pole celowania, w jakich jednostkach jest wyrażane i o czym ono mówi, na co wskazuje”…

Otóż mamy rewelację najwyższej rangi: biegły sądowy, który zajmuje się przyrządami celowniczymi (do takich należą m. in. laserowe mierniki prędkości) nie wie, co to jest pole celowania i pyta obwinioną, w jakich jednostkach się go mierzy!!! (sic!!!) To jest rzecz niewyobrażalna i niepojęta! To jest po prostu kolejny no comment

Rozprawa w dniu 30 listopada 2020 – obrońca składa wniosek o powołanie innego biegłego

 

Sędzia Urszula Zwolak wysłuchała powyższy wniosek obrońcy oraz przyjęła opinie sporządzone przez innych biegłych w zakresie pomiarów urządzeniem UltraLyte, a także wyroki polskich sądów, wydane na podobnych stanach faktycznych. Sprawiała nawet wrażenie osoby miłej i rzetelnie podchodzącej do sprawy. Sędzia odroczyła rozprawę do dnia 17 grudnia 2021 r. – aby się zastanowić nad wnioskami. Powiedziała, że policja nie będzie informowana o tym terminie. To był jednak podstęp, gdyż Sędzia w tym czasie kontaktowała się z policją i uzyskała z Komendy Miejskiej w Zamościu pismo, z którego  ma rzekomo wynikać, że urządzenie UltraLyte 20-20 było sprawne w dniu zdarzenia, gdyż było sprawne podczas wykonanej po spornym „pomiarze” legalizacji ponownej. Pismo to, jak się domyślamy, ma stanowić podkładkę pod wyrok skazujący.

Rozprawa w dniu 17 grudnia 2021 r.

Sędzia Urszula Zwolak przyszła na rozprawę w dniu 17 grudnia 2021 z zupełnie innym nastawieniem niż poprzednio. Głos miała nieprzyjemny, zmieniony. Nawet nie starała się ukryć swojej niechęci do obwinionej. Tak jakby została przez kogoś negatywnie nastawiona. To najlepszy przykład, że sprawy sądowe nie ważą się na sali rozpraw, ale poza nią…

Kiedy uczestnicy rozprawy weszli na salę, Sędzia powiedziała do wszystkich: „proszę siadać”, a kiedy wszyscy usiedli – niemal jednym tchem – zestrofowała obwinioną, że powinna wstać, gdy Sąd do niej mówi…

Chwilę później obrońca złożyła wniosek o nagrywanie rozprawy przez obwinioną, Sędzia odrzekła nieprzyjemnym głosem:

„Proszę bardzo. Możemy być nagrywani potrójnie. Nic to nie zmieni…”.

Postanowienie Sądu Okręgowego o wypłacie biegłemu Bańko wynagrodzenia za „rzetelną” opinię.

Sędzia Zwolak uznała opinię Michała Bańko za wystarczająco jasną i pełną. Oznajmiła to w następujących słowach:

„Sąd uważa opinię biegłego Michała Bańko za wystarczająco jasną i pełną, a to opinia biegłych ma być dla Sądu wystarczająca. Strony, jeśli są niezadowolone z opinii, to nie znaczy, że będziemy wywoływać opinie aż do skutku, aż strona będzie zadowolona. I to wszystko na ten temat. Koniec dyskusji”

Sędzia Urszula Zwolak nie zaliczyła ponadto w poczet materiału dowodowego licznych opinii innych biegłych oraz opartych na nich wyroków sądowych, z których jasno wynikało, że biegły Michał Bańko „odstaje” od doktryny i tworzy swoją własną, absurdalną fizykę.

Sędzia argumentowała, że opinie z innych spraw oraz wyroki innych sądów nie mogą  stanowić dowodu w sprawie. Powyższy pogląd Sądu jest zupełnie niezrozumiały. Owe opinie i wyroki nie zostały  bowiem złożone do akt sprawy w celu ich przeprowadzenia jako dowodu. Materiały te zostały złożone, jako argumenty uzasadniające uznanie opinii Michała Bańko za nierzetelną i powołanie innego biegłego. Sąd winien te argumenty  i racje rozpatrzeć, a nie traktować je w kategoriach dowodów…

Krótko podsumował to obrońca:

 

Sędzia Urszula Zwolak oddaliła ponadto wszystkie wnioski dowodowe złożone przez obrońcę. Z materiałami dowodowymi załączonymi do wniosków nawet się nie zapoznała. Z  rzetelności dziennikarskiej podajemy, jakie wnioski dowodowe złożyła obrona:

  1. W związku ze stwierdzeniem biegłego, suponującym iż każdy błędny pomiar urządzeniem UltraLyte 20-20 100 LR nie zostanie wyświetlony na wyświetlaczu (według biegłego na wyświetlaczu wyświetli się wówczas słowo „error”) wnoszę o:
    – dopuszczenie i przeprowadzenie na rozprawie odwoławczej dowodu z eksperymentu procesowego, polegającego na dokonaniu na sali rozpraw błędnego pomiaru urządzeniem UltraLyte 20-20 – w celu udowodnienia, że urządzenie UltraLyte 20-20 nie identyfikuje wszystkich kategorii błędów (urządzenie wykona i wyświetli błędny pomiar).
    2. W związku ze stwierdzeniem biegłego, że prawidłowy pomiar urządzeniem UltraLyte 20-20 można wykonać „siedząc w samochodzie na fotelu pasażera”, „nawet z odległości rzędu 200-300 m” i w dodatku „jedną ręką” – wnoszę o:
    – włączenie do materiału dowodowego – stanowiącego załącznik do niniejszej apelacji – nagrania DVD, ilustrującego eksperyment (badanie) laserowego miernika
    prędkości, który przeprowadzony został przez trenera kadry narodowej biathlonistów Krzysztofa Rymskiego z wykorzystaniem trenażera Scatt;
    – przeprowadzenie na rozprawie dowodu z odtworzenia w/w nagrania,
    – przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego z zakresu strzelectwa sportowego i powierzenie tej funkcji ad hoc trenerowi pierwszej klasy Krzysztofowi Rymskiemu –
    byłemu trenerowi strzeleckiemu polskich reprezentacji biathlonowych, który obecnie pełni funkcję Prezesa Zarządu Śląskiego Związku Strzelectwa Sportowego: adres
    siedziby Związku: ul. Kościuszki 191, 40-555 Katowice.

W dniu 3o grudnia 2021 r. Sędzia Urszula Zwolak przyjdzie do Sądu, aby ogłosić wyrok skazujący (numer sali nie został podany). Myślę, że mieszkańcy Zamościa powinni przyjść na to ogłoszenie. Niech wiedzą i niech zobaczą, jakie jest u nich sądów sprawowanie. Nikt, kto to zobaczy i usłyszy, w sądów obronie ze świecą stał nie będzie…

Na koniec taka oto refleksja. Jakiś czas temu w Sądzie Okręgowym w Zamościu rozpatrywany był podobny przypadek – tyle, że obwinioną o przekroczenie prędkości była żona prezesa Sądu Okręgowego – wpływowego PiSowskiego sędziego. Wówczas Sąd Okręgowy w Zamościu zupełnie inaczej podszedł do sprawy. Oto link do materiału:

Złapali na radar żonę prezesa sądu. – I co ? – I figo-fago…

 

Zaszufladkowano do kategorii Bezstronność sądu, Biegli sądowi, Domniemanie winy, Laserowe mierniki prędkości, Opinie biegłych, Policja, Postępowanie dowodowe | 11 komentarzy