Kto ujmie się za kierowcami?

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | 24 komentarze

JAK NIEUCZCIWY POLICJANT MOŻE CIĘ OSZUKAĆ

Zaszufladkowano do kategorii Iskra-1, Ręczne mierniki prędkości | 3 komentarze

Kto ustawia znaki drogowe w Poznaniu i czy jest to Swawolny Zyzio? Cd.

Najpierw przypomnijmy co to jest droga. Posłużymy się definicją „żywcem zerżniętą” z ustawy z dnia 20 czerwca 1997 Prawo o ruchu drogowym.

„Droga – wydzielony pas terenu składający się z jezdni, pobocza, chodnika, drogi dla pieszych lub drogi dla rowerów, łącznie z torowiskiem pojazdów szynowych znajdującym się w obrębie tego pasa, przeznaczony do ruchu lub postoju pojazdów, ruchu pieszych, jazdy wierzchem lub pędzenia zwierząt”.

Swoistą ciekawostką jest fakt że w/w definicja drogi zawiera w sobie drogę drugą i trzecią czyli drogę, drogę rowerową i drogę dla pieszych. Czyli możemy mieć nawet trzy drogi w jednej drodze i gdyby je rozbierać w trybie logiki praktycznej to mogłaby to być jedna droga ale jakby trzydrożna. Przykład ten wskazuje, że można jakieś pojęcie doprowadzić do absurdu.

Szczególnie spodobał się fragment, że droga jest przeznaczona także do „jazdy wierzchem lub pędzenia zwierząt”. Jednak ustawodawca nie określił co to znaczy „ jazda wierzchem” co może prowadzić do poważnych nadużyć. Już widzimy jak na Emilu, sławnym łowcy fotoradarów, jedzie wierzchem jego skoda.

Nie określił też ustawodawca definicji „pędzenia zwierząt” –  co, przy skomplikowanym ustawodawstwie unijnym, może doprowadzić do masowego pędzenia żab albo kijanek drogami polskimi. Nawet boimy się pomyśleć co by było gdyby do tej interpretacji zabrał się bałwan, bławat albo inny klocek… Przeszkody na tych drogach są różne i różniste jak mawiał klasyk. A to muldy wzdłużne, a to poprzeczne, a to oczka wodne, nawet z karasiami, a to brak kawałka asfaltu bo zima była groźna…itd. itp. Specjalnością poznańskich dróg są studzienki kanalizacyjne sprytnie ukryte jako raz wystające, a raz zapadnięte. Te wystające, to jakby wieże pancerne z Wału Pomorskiego. To absolutna doskonałość inżynierska.

Kto ma dość wątpliwą przyjemność poruszania się po poznańskich drogach, to musi się zastanawiać ki diabeł je oznakowuje. Jaki to Dyl Sowizdrzał, Zyzio albo Szwejk, albo może sam baron Munchausen?

Musimy zastrzec że określenie „droga” w Poznaniu jest – w znacznej części – określeniem umownym, a nawet tylko domyślnym, albowiem znaczna część tego, co szumnie nazywa się drogą, a co powyżej opisaliśmy, nadaje się głównie do celów wojskowych czyli np. szarży czołgów – ale powolnej, aby nie straciły gąsienic, czy Rosomaków – też jazdy powolnej, aby desant żołnierzy sam się nie zabił we wnętrzu. Uwaga ta dotyczy wszystkich dróg zawartych w drodze czyli także dla pieszych i rowerów.

Ale jaki ma to związek z oznakowaniem tychże dróg? Ano jakość tego oznakowania jest wprost proporcjonalna do jakości dróg. Mamy więc obwieszone girlandami znaków pobocza. Mamy obwieszone girlandami znaków różne bramy, bramki nad drogami dodatkowo wzmocnione potężnymi bateriami kamer. Mamy piękne szeregi znaków na pasach rozdzielających jezdnie. Mamy też znaki pnące się seriami w górę, ku Słońcu, ale i są inne, rozłożyste, jako ta niewiasta mająca na czym usiąść. Często stoją jeden tuż za drugim jako ci wojownicy z terakoty. Nie przestrzega się, na skale masową, nawet odległości i wysokości tak łopatologicznie pokazanych w poniżej wykazanych „Szczegółowych warunkach…”. Wyobraźnia ludzi mających związek z ustawianiem jest tu wprost nieograniczona i wcale nie skrępowana tymi paskudnymi przepisami czyli np. „Szczegółowe warunki techniczne dla znaków drogowych pionowych i warunki ich umieszczania na drogach” (Dz.U z 2003, Nr 220, poz.2181).

Znakami poziomymi zajmiemy się kiedy indziej, bo to osobna gałąź wiedzy. Można postawić pytanie, kto za to odpowiada i  „w czyim interesie” taki bałagan? Ano problem zauważono przynajmniej w ubiegłym roku i z początkiem 2015 r. powołano super grupę pod nazwą Miejski Inżynier Ruchu, który miał się zająć m. in. uporządkowaniem tej anarchii. Nie będziemy tu podawać żadnych nazwisk, bo nie o to chodzi, ale zwróćmy uwagę tylko na jeden fakt, że część tego nowego zespołu stanowią pracownicy Zarządu Dróg Miejskich przeniesieni do MIR. Czyli ci sami, którzy decydowali w ZDM o oznakowaniu dróg w Poznaniu, już w innej komórce, mają naprawiać co kiedyś schrzanili. Wg. szefa MIR jego inspektorzy już udokumentowali 400 nieprawidłowych oznakowań w mieście. Jednak poproszony przez SPnD o pisemny wykaz tych miejsc zaprzeczył (na piśmie), że w ogóle taki spis istnieje. Zauważmy przy tym że i ZDM i MIR podlegają pod prezydenta miasta Poznania. Istnieje też hipoteza że część oznakowań ustawiano tworząc tzw. zasadzki na kierowców – i to z pełnym wyrachowaniem, a miano tego dokonywać także na „życzenie” szefów poznańskiej straży miejskiej biznesowej.

Klasycznym przykładem było obstawienie znakami zakazu rejonu skrzyżowania ulic Grunwaldzkiej i Marcelińskiej pod oknami redakcji „Głosu Wielkopolskiego” – tak, że zawsze SMMP miała swój łup, co zgrabnie opisał redaktor Leszek Waligóra w artykule pod znamiennym tytułem „Ten kraj to ściema” ( Głos Wielkopolski z dnia 11.04. 2014). Tyle, że wyzwanie podjął poznański oddział Stowarzyszenia Prawa na Drodze i oznakowanie, jako niezgodne z prawem, zostało zmienione i pułapka umarła, co zresztą wypominają piszącemu te słowa niektórzy strażnicy-stachanowcy z SMMP. Ale i poznańska policja biznesowa też nieraz z zasadzek korzysta, szczególnie gdy chodzi o podreperowanie statystyk, których formalnie przecież nie ma.

Klasycznym przykładem było skrzyżowania ul. Szpitalnej z ul. Szamarzewskiego, gdzie ustawiono tymczasowe znaki – tak, aby ich przypadkiem kierujący nie zobaczył. I na potęgę chłopcy i dziewczęta z poznańskiej policji wlepiali mandaty. I znów po interwencjach SPnD oznakowanie zmieniono, ale aż 4 x mimo, że SPnD od razu sugerowało takie rozwiązanie, które i tak na końcu zrobiono.

W międzyczasie SPnD monitorowało to skrzyżowanie, pomagając ludziom, aby je bezpiecznie przebyli – także pieszym, także przysłowiowym staruszkom, matkom z wózkami, a także życzliwie informowało przyjezdnych, jak w tej sytuacji dojechać do okolicznych szpitali i cmentarza (za co zresztą otrzymywali równie życzliwe podziękowania). Ta pomoc była tak skuteczna, a i wpływ na bezpieczeństwo też, że policjanci przestali się tam pokazywać. Może docenili nasze wysiłki, do których zresztą NIGDY się nie przyłączyli? Pewną wskazówką może być, że jeden z nich, w przypływie szczerości, rzekł, że wpływy stały się zerowe, co podobno wywołało nieukrywaną wściekłość wśród czyhających na ofiary innych policyjnych parek. Oczywiście nam nawet do głowy nie przyjdzie, że to może być prawda, bo przecież doskonale wiemy, że działania policji służą tylko i wyłącznie bezpieczeństwu na drodze…

Kilka innych podobnych miejsc, dzięki determinacji SPnD, zlikwidowano ku nieukrywanemu niezadowoleniu frakcji tzw. onanistów z poznańskiej straży miejskiej-biznesowej. Nadal jednak działa, oznakowana niezgodnie z prawem, zasadzka w rejonie Politechniki Poznańskiej, tj. Serafitek/Rocha. Budzi ona taki sprzeciw społeczeństwa, że została opisana w lokalnej prasie.

Pytanie co jeszcze ma robić SPnD, grupa społeczników, w dziedzinie poprawy szeroko pojętego prawa i bezpieczeństwa na drodze? A także ujawnianiu nieprawidłowości np. w straży biznesowej? A od czego są dziesiątki instytucji do tego powołanych z MIR i policją na czele? Powoli czujemy się zmęczeni nieustannymi utarczkami z SYSTEMEM, który za nasze pieniądze ma gdzieś społeczeństwo .

Część II,wstrząsająca , bo jest jeszcze gorzej choć wydawałoby się że to niemożliwe

Ano w Poznaniu miłościwie nam panująca ekipa na Ratuszu, pod światłym przywództwem Beretki z Jacusiem w środku, znanego pedalisty (od pedałów rowerowych), wymyśliła poszerzenie tzw. Strefy 30. I co postanowili, to zrobili – czyli dla ok. 800 poznańskich pedalistów wymalowali tysiące metrów tzw. ścieżek rowerowych, wprowadzili 30 km/godz nie tylko już w Centrum, pozamykali pasy na ulicach blokując je tzw. szykanami, wprowadzili pierwszeństwo z prawej, poustawiali dziesiątki nowych znaków i zlikwidowali znaczną część miejsc postojowych dla samochodów. Skutkiem tego centrum miasta jest zablokowane w każdym kierunku. No i powstały nowe zasadzki na kierowców, które skrzętnie wykorzystuje biznesowa Straż Miejska Miasta Poznania, pod światłym dowództwem komedianta Waldemara Matuszewskiego herbu Eeee.

Jako SPnD wskazujemy Miejskiemu Inżynierowi Ruchu, policji, straży miejskiej, surrealistyczne, całe ciągi oznakowań poznańskich ulic – choć obecnie te uwagi przyjmują z uwagą i zmieniają, to twa to potwornie wolno. Podjęliśmy więc dość radykalny sposób na przyspieszenie biegu spraw, czyli poinformowaliśmy Zbigniewa Ziobrę (w formie zawiadomienia o podejrzeniu o popełnieniu przestępstwa przez SMMP ) o szczególnie brutalnym wyłudzaniu mandatów i tzw. lawetowania samochodów na kopercie w 100 % niezgodnej z prawem.

Podróżni, którzy będziecie w Poznaniu, uważajcie na las pionowych znaków drogowych, wielkie pola znaków poziomych (często sprzecznych) i na czające się za węgłem czarownice z tzw. strefy płatnego parkowania. A także pachołków miejskich zwanych strażą miejską, która też was oskubie a i wywiezie.

Poza tym uważam że wszystkie straże gminne i miejskie powinny być, w obecnym kształcie, zlikwidowane.

                                                                                                                  31 węzłowy Burke

Zaszufladkowano do kategorii inżynieria ruchu, Organizacja ruchu, Policja, Stowarzyszenie Prawo na Drodze, Straż gminna (miejska), Strefa płatnego parkowania, Zarząd dróg, Znaki drogowe | 5 komentarzy

Informacja w postępowaniach sądowych i administracyjnych

Zaszufladkowano do kategorii Dane osobowe, Stowarzyszenie Prawo na Drodze | Dodaj komentarz

Wzruszający apel małej Asi

http://www.gloswielkopolski.pl/wiadomosci/poznan/a/wzruszajacy-apel-malej-asi,10577308/

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | 6 komentarzy

Minister Ziobro zainteresował się sprawą studenta pobitego przez policjanta

Sprawą pobitego przez poznańskiego policjanta członka SPnD zainteresował się minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro. Dzięki tej interwencji postępowanie przebiega sprawnie. Udało się już przesłuchać większość funkcjonariuszy policji, a także osobę podającą się za pokrzywdzoną. Zabezpieczono też film nagrany telefonem i przekazano go biegłemu z dziedziny informatyki.
Szerzej o sprawie pisze Głos Wielkopolski.
Dotyczy to sprawy, o której pisaliśmy tutaj:
Zaszufladkowano do kategorii Policja, Stowarzyszenie Prawo na Drodze | 7 komentarzy

Słów kilka o szkoleniu, czyli jak pierze się mózg policjanta

W sieci dostępny jest materiał szkoleniowy pt. BADANIE STANU TRZEŹWOŚCI W SŁUŻBIE PRZY UŻYCIU URZĄDZEŃ KONTROLNO-POMIAROWYCH. Wydawcą publikacji jest Szkoła Policji w Słupsku. Dokument jest aktualny (2016 r).

Nie o merytoryczno-dydaktycznej zawartości tejże publikacji słów kilka chciałbym napisać, lecz o kontrowersyjnym wstępie, który – jako wprowadzenie do lektury jest nie tyle porażający ile przerażający.

Wstęp ma charakter przesłania, misji i uzasadnienia celowości przeprowadzania badań trzeźwości, w szczególności wśród kierowców. Autorzy: Grzegorz Awsiukiewicz i Tomasz Mikulski piszą takie oto ciekawe rzeczy:

  1. Mając na względzie model i strukturę konsumpcji alkoholu w Polsce, można stwierdzić, iż w wielu środowiskach i grupach społecznych zajmuje on ważne miejsce. Niejednokrotnie wręcz stwierdza się ciche przyzwolenie społeczeństwa czy niektórych subkultur społecznych na używanie środków uzależniających.
  2. Pomimo zmian w represyjności prawa karnego, jako próby zwalczenia plagi społecznej, jaką jest prowadzenie pojazdów, zwłaszcza mechanicznych w stanie nietrzeźwości, zjawisko to w ostatnim okresie nasila się w zastraszającym tempie. Wypadki spowodowane przez nietrzeźwych kierowców z reguły kończą się poważnymi w skutkach następstwami, w których tracą życie lub zdrowi, często trwale tysiące ludzi.
  3. Ponadto poprzez efektywną prewencję i ściganie Policja powinna sama doprowadzić do sytuacji, w której zmniejsza się liczba koniecznych interwencji z udziałem osób w stanie po spożyciu alkoholu. Właściwe wykonanie tej czynności, może przyczynić się do zrealizowania innego ustawowego zadania, a mianowicie wykrywania przestępstw i wykroczeń oraz ścigania ich sprawców

Przytoczone tezy to jeden wielki bełkot wydumany z wyobraźni autorów opracowania. Niewykluczone, że to świadome kłamstwo ukierunkowane na manipulację, mającą na celu wywołanie wrażenia wśród policjantów, że Polacy – w szczególności kierowcy, dotknięci są problemem alkoholizmu, a prowadzenie auta przez nietrzeźwych kierowców stanowi u nas plagę społeczną, z którą to trzeba walczyć i ta walka jest jednym z priorytetowych zadań Policji (misja).

Stereotyp kontra rzeczywistość

Polacy nie mają problemu z alkoholem. Aby się o tym przekonać wystarczy sięgnąć po dostępne w sieci badania. Jak wygląda model i struktura spożycia alkoholu w Polsce przedstawia m.in. raport TNS Polska.

http://www.tnsglobal.pl/informacje/jak-pija-alkohol-wspolczesni-polacy/

Najważniejsze wnioski z raportu:

  1. Wyniki pokazują m.in., że co 6. Polak w ogóle nie pije alkoholu, a odsetek abstynentów rośnie wraz z wiekiem.
  2. Spożycie alkoholu w Polsce na mieszkańca jest niższe niż średnia dla Unii Europejskiej.
  3. Zdecydowana większość Polaków (99% kobiet, 86% mężczyzn) sięga po alkohol z umiarem, tzn. nie przekracza norm picia o niskim ryzyku wyznaczonych przez Państwową Agencję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.
  4. Wyniki badania prowadzonego przez cały 2012 rok pokazują zmiany w modelu spożycia alkoholu w Polsce i burzą stereotypowe myślenie o stosunku Polaków do alkoholu – mówi Leszek Wiwała, Prezes Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy

 Gdzie jest ta patologia?

Policjantów uczy się, że mają walczyć z plagą pijanych kierowców, z drugiej strony dane policyjne zaprzeczają istnieniu owej (rzekomej) plagi społecznej*: raz, że proces się nie rozszerza – a wręcz kurczy, a dwa, że odsetek nietrzeźwych kierowców powodujących wypadki jest stosunkowo niski – co można wyczytać choćby w rocznym policyjnym raporcie na temat stanu brd za 2015 r.

„Najliczniejszą grupę nietrzeźwych sprawców wypadków stanowili kierujący pojazdami [kierowcy samochodów, motocykli i rowerów – przyp. autora]. Byli oni sprawcami 1 575 wypadków, w których zginęło 218 osób, a ranne zostały 1 973 osoby. W odniesieniu do ogólnej liczby wypadków spowodowanych przez kierujących, kierujący pod działaniem alkoholu stanowili 5,8%. W porównaniu do 2014 roku nastąpił spadek liczby wypadków spowodowanych przez tę grupę kierujących o 263 (-4,3%) osób zabitych o 38 (-14,8 %) i osób rannych o 340 (-14,7%)

 

 W grupie kierujących będących pod działaniem alkoholu, największe zagrożenie bezpieczeństwa stanowili kierujący samochodami osobowymi, którzy spowodowali 1 119 wypadków (71% wypadków spowodowanych przez kierujących pod działaniem alkoholu). Wskaźnik ten jest niższy niż w roku ubiegłym. W wypadkach zawinionych przez kierujących samochodami osobowymi zginęły 174 osoby, tj. 79,8% śmiertelnych ofiar zdarzeń spowodowanych przez kierujących pod działaniem alkoholu (2014 rok – 83,6%), a rannych w tych wypadkach zostały 1 503 osoby tj. 76,2% (2014 rok – 76%).

Następną grupą stwarzającą zagrożenie byli rowerzyści. Spowodowali oni 177 wypadków (11,2%), w których zginęło 12 osób (5,5%), a 169 zostało rannych (8,6%).

Dla jasności, poniżej podano zestawienie wypadków drogowych i ich skutków spowodowanych przez kierowców samochodów osobowych, będących pod wpływem alkoholu. Jest to grupa poddawana rutynowym kontrolom trzeźwości.

Obok liczb, w procentach podano odniesienie do wszystkich wypadków, zabitych i rannych.

 Rok      wypadki          zabici              ranni

2015    1119 (3,4%)   174 (5,9%)     1503 (3,8%)

2014    1311                214                  1759

2013    1617                237                  2220

2012    1742                242                  2483

 

2005    3088 (6,4%)   390 (7,2 %)    4638 (7,6%)

 (źródło: Policja)

Ważne #1. W okresie ostatnich 10-lat zmieniła się struktura sprawców wypadków. Udział sprawców wypadków, kierujących samochodem osobowym pod wpływem alkoholu zmalał procentowo o połowę w stosunku do wszystkich wypadków. Udział ten wynosi zaledwie 3,4%.

Ważne #2. Najwięcej ofiar wśród tego typu wypadków to w rzeczywistości ich nietrzeźwi sprawcy, a nie osoby postronne – jak to sugerują podświadomie w swoich przekazach (i niedopowiedzeniach) media i Policja.

Z danych wynika jasno i twardo, że w Polsce mamy do czynienia ze stałym trendem malejącym, jeśli chodzi o sprawców wypadków będących pod wpływem alkoholu, a w szczególności dotyczy to kierowców samochodów osobowych. Wszelkie stwierdzenia o patologii społecznej w tym zakresie są nieuprawnione i nieprawdziwe.

 

Efektywność ponad wszystko

Trzecia teza jest kwintesencją bytu. Policjantom nie mówi się, że mają pomagać i bronić, ale że ścigać i karać (bo tak jest w ustawie). Ich zadaniem jest wręcz wychowywać polskie społeczeństwo, aby było mniej dla Policji kłopotliwe (dla POLICJI). Policja ma za zadanie wykryć (ma być efektywna), bo jak nie wykryje to… straci rację bytu?

Takie przesłanie dla – bądź co bądź – uzbrojonej formacji jest niczym innym jak postawieniem jej w opozycji do społeczeństwa. Taka postawa nigdy nie spotka się z szacunkiem i akceptacją tegoż społeczeństwa (nawet Policja o to specjalnie nie zabiega, bo nie z szacunku jest rozliczana).

Dlatego też, dopóki świadomość policjantów o polskim – rzekomo zalkoholizowanym społeczeństwie i rzekomo narąbanych polskich kierowcach będzie bazowała na kłamstwie, a ustawy będą wymuszały i rozliczały Policję z efektywności za wszelka cenę, dopóty policjanci będą z siebie robić (pardon) głupka, podczas rutynowych kontroli trzeźwości – co mogła zobaczyć cała Polska na materiale filmowym udostępnionym niedawno w internecie, a wykonanym przez członka Stowarzyszenia Prawo na Drodze.

A komu się tezy panów Awsiukiewicza i Mikulskiego kojarzą z czasami głębokiej komuny, to dobrze się kojarzą.

Apel mam do pana ministra Błaszczaka. Szanowny Panie Ministrze, najwyższy czas zrobić tu dobrą zmianę. Czas skończyć z samowolą komendantów zmuszających swoich podwładnych do łamania prawa i zmuszania ich do przeprowadzania rutynowych kontroli trzeźwości dla wykazywania poronionej efektywności. Czas skończyć z nadużywaniem władzy przez Policję na drogach i naruszaniem dóbr osobistych i godności Polaków zmuszając ich bezpodstawnie do dmuchania w alkomat. Takich rzeczy nie robi się w cywilizowanej Europie.

                                                                                                                                            Lubuszanin

P.S.

* Plaga społeczna to – wg definicji – zjawisko trudne do opanowania i szerzące się. Zgodnie z przyjętą definicją do plag społecznych można w Polsce zaliczyć: stres, bezrobocie, depresję, biedę/ubóstwo, niektóre choroby…

Zgodnie z powyższą definicją rutynowe kontrole trzeźwości do plag społecznych zaliczyć się nie da, ale do patologii prawnej (bo nie mają uzasadnienia w prawie) i zawodowej (bo jest efektem prania policyjnego mózgu) – owszem.

Zaszufladkowano do kategorii Badanie trzeźwości, BRD | 34 komentarze

Oszustwo wideorejestratora

Artur Mezglewski

Sąd Rejonowy w Zambrowie zatrzymał kierowcy prawo jazdy na rok czasu i skazał go na karę grzywny za to, że wykonał manewr wyprzedzania, zmuszając jadący z naprzeciwka radiowóz do gwałtownego hamowania. Jedynym materialnym dowodem winy było dwusekundowe nagranie z wideorejestratora.

Już po wyroku sądu wywołana została opinia najlepszego w Polsce  specjalisty z zakresu urządzeń pomiarowych i elektroniki samochodowej, z której wynika, że wideorejestrator ustawiony był na bardzo wysokie powiększenie (zoom x 14), a to oznacza, że samochody były w kilkusetmetrowej odległości od siebie – czyli żadnego zagrożenia nie było.

  1. Nagranie z wideorejestratora

Nagranie z przedmiotowego zdarzenia już publikowaliśmy na naszej stronie. Publikujemy go jeszcze raz – poniżej. Na nagraniu widać jak jadący z naprzeciwka Mercedes wykonuje manewr wyprzedzania. Widać też, jak radiowóz zjeżdża na prawe pobocze.

Po obejrzeniu nagrania można odnieść wrażenie, że rzeczywiście Mercedes zajechał drogę policjantom z Zambrowa. Wideorejestrator okazał się jednak zwyczajnym oszustem, gdyż zarejestrował całe zdarzenie w 14. krotnym powiększeniu, a to oznacza, że odległość pomiędzy Mercedesem a radiowozem wynosiła ok. 320 metrów (tak wynika z opinii rzeczoznawcy). O jakim zagrożeniu więc mowa?

Gdyby zatem policjanci jadący radiowozem patrzyli przed siebie, na drogę, a nie gapili się w monitor wideorejestratora, dostrzegli by, że odległość pomiędzy pojazdami była na tyle duża, że wystarczyło zwolnić prędkość radiowozu i bezpiecznie minąć pojazd, który zakończył bezpiecznie manewr wyprzedzania.

2. Wątpliwości dowodowe

W związku z  powyższą sprawą nasuwa się cały szereg wątpliwości.

Wątpliwość pierwsza

Na zarejestrowanym filmie widać, że – w tym dwusekundowym nagraniu – radiowóz jedzie z prędkością 129 km/h – a więc z prędkością wyższą od dozwolonej o 40 km/h .  A z jaką prędkością jechał radiowóz na 5 sekund przed zdarzeniem? Skądinąd wiadomo, że zambrowscy policjanci mają ciężką nogę i jeżdżą swoimi radiowozami 180 km/h.  I to bez żadnego powodu. A oto przykład:

Wątpliwość druga

Policjanci zeznali w sądzie, że na skutej nieprawidłowego wyprzedzania musieli gwałtowanie hamować. Na nagraniu z wideorejestratora nie widać żadnego hamowania.

Wątpliwość trzecia

Dlaczego policja nie zgodziła się dostarczyć dłuższego nagrania ze zdarzenia – na tyle długiego, aby można było prawidłowo ocenić sytuację: zarówno przed zakończeniem wyprzedzania, jak i po? Dlaczego zniszczono te dowody? Przecież wideorejestrator zarejestrował cały przebieg zdarzenia!

Wątpliwość czwarta

Dla czego Sąd oddalił wnioski dowodowe adwokata o przeprowadzenie eksperymentu procesowego na miejscu zdarzenia oraz o wywołanie opinii biegłego? Dlaczego Sąd uchylał wszystkie pytania, kierowane do policjantów, które dotyczyły naruszenia zasad bezpieczeństwa przez kierowcę radiowozu?

3. Wnioski z opinii rzeczoznawcy

Rzeczoznawcą, który sporządził opinię był pan Sławomir Janczewski – autor i tłumacz podręcznika dla policjantów ruchu drogowego w USA, projektant elektroniki samochodowej i wielu urządzeń pomiarowych  wykorzystywanych do dnia dzisiejszego w USA, wynalazca – autor obowiązujących patentów z informatyki i elektroniki.

Stwierdził on w swojej opinii m. in., że:

1. Kluczowy dowód w postaci nagrania wideo został zmanipulowany bądź kompletnie błędnie zinterpretowany.

2. Gdyby takie nagranie dokonano bez powiększenia kamerą (ZOOM 1x), to faktycznie byłoby to niezbitym dowodem stworzenia zagrożenia na drodze.

3. Nagrania dokonano z optycznym powiększeniem 14 razy (ZOOM 14x), co jak sam termin wskazuje mogą dawać iluzję że obserwowane na ekranie obiekty są 14 razy bliżej niż się wydają.

4. Wykonane obliczenia wskazują że odległość samochodu marki Mercedes od radiowozu wynosiła około 320 metrów na końcu wideo dostarczonego do dowodu. W tej odległości trudno to uznać za dowód że manewr wyprzedzania stworzył zagrożenie. Można byłoby to tylko ustalić na podstawie nagrania tego co zaszło zaszło 5 sekund później.

5. Prosty eksperyment procesowy pozwoli ustalić ponad wszelką wątpliwość odległość pojazdu obwinionego od radiowozu.

4. Co dalej z wideorejestratorami?

Wideorejestratory z Zambrowa powinny zostać natychmiast zwolnione ze służby w Policji.

Powinny zostać oskarżone o oszustwo, zdegradowane i pozbawione przywilejów emerytalnych.

Artykuły dotyczące zambrowskiej afery:

Zambrów – czyli u Pana Boga za piecem

 

Świątynia bogini zemsty

Niezawiśli i stronniczy

 

Zaszufladkowano do kategorii Policja, Postępowanie dowodowe, Postępowanie przed sądem, Wideorejestratory, Wyprzedzanie | 9 komentarzy

Denuncjacja członka rodziny jest nieetyczna

Właściciel pojazdu, nie będzie już musiał denuncjować swoich najbliższych (w tym współmałżonka), którzy są podejrzani o popełnienie wykroczenia w ruchu drogowym. Takie rozwiązanie przewiduje projekt ustawy nowelizującej  procedurę karną, który wpłynął właśnie do Sejmu.

Poniżej wklejam tekst, który został opublikowany w kwietniu 2016 r., a który stanowi krytykę przepisów aktualnie obowiązujących.

Tekst opublikowany w: Procedury w sprawach małżeńskich i rodzinnych. Teoria i praktyka, red. J. Krzywkowska, R. Sztychmiler, Olsztyn 2016.

Zaszufladkowano do kategorii Wskazanie kierującego (art. 96 par. 3 kw) | 4 komentarze

Jutro w Łomży rozprawa apelacyjna od wyroku „Zambrowskiej Ośmiornicy”

W środę o godz. 11.00 (sala nr 3)  Sąd Okręgowy w Łomży rozpatrzy apelację od wyroku Sądu Rejonowego w Zambrowie w bulwersującej sprawie, w której orzekały dwie sędziny podlegające wyłączeniu. Do rozpatrzenia sprawy wyznaczony został Sędzia Janusz Tańcula.

Trochę martwimy tym, że Sędzia Janusz Tańcula został wyznaczony równocześnie do trzech spraw, które zaczynają się o godz. 11.00. Ponadto orzeka jeszcze w sprawie wyznaczonej na godz. 10.50 oraz w sprawie  wyznaczonej na godz. 11.30. Mamy nadzieję, że to jakaś pomyłka i Sędzia nie będzie musiał się trilokować.

Zwracamy się z prośbą do mieszkańców Łomży, aby – kto może –  przyszedł na rozprawę. Im więcej ludzi na sali, tym praca sędziego solidniejsza. Ta zasada sprawdza się zawsze.

Osoby, które przybędą na rozprawę otrzymają na pamiątkę tę książkę – z autografami jej redaktorów: Ruch drogowy 001

Linki do artykułów na temat sprawy II Ka 162/16:

Zambrów – czyli u Pana Boga za piecem

Świątynia bogini zemsty

Niezawiśli i stronniczy

 

Zaszufladkowano do kategorii Bezstronność sądu, Postępowanie przed sądem, Zatrzymanie prawa jazdy | 2 komentarze