Błędne oznakowanie drogi jako przyczyna uchylenia mandatu karnego

Artur Mezglewski

Znacząca liczba mandatów karnych za wykroczenia z art. 92 k.w. (niepodporządkowanie się znakowi) oraz z art. 92a k.w. (niepodporządkowanie się ograniczeniu prędkości) nakładana jest za niepodporządkowanie się znakowi drogowemu, który jest… nielegalny. 

Uchylenie takiego mandatu nie jest proste, ale jest możliwe. W ostatnim okresie monitorowaliśmy dwa takie postępowania. W jednym przypadku sąd wydał postanowienie o uchyleniu prawomocnego mandatu, a w drugim odmówił jego uchylenia.

  1. Przyczyny nielegalności znaku drogowego

Nieważność, czy też nielegalność znaku drogowego może wynikać z dwóch przyczyn:

  1. Znak nie figuruje w obowiązującej organizacji ruchu
  2. Obowiązująca organizacja ruchu jest niezgodna z prawem

Od czasu wejścia w życie przepisów o administracyjnym zatrzymaniu prawa jazdy za przekroczenie prędkości w obszarze zabudowanym o ponad 50 km/h, najbardziej brzemienne w skutki dla kierujących są nielegalne znaki wyznaczające w sposób nieprawidłowy granice obszaru zabudowanego. Setki kierowców traci prawa jazdy i przyjmuje mandaty karne w miejscach, gdzie znaku D42 (obszar zabudowany) w ogóle nie powinno być…

Oznakowanie dróg regulowane jest rozporządzeniem Ministra Infrastruktury z dnia z dnia 3 lipca 2003 r. w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach – wydane na podstawie art. 7 ust. 3 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. – Prawo o ruchu drogowym. Warunki umieszczania znaków drogowych pionowych określa załącznik nr 1 rozporządzenia. Załącznik ten zawiera sekcję oznakowaną „5.2.48.2. Ustalenie granic obszaru zabudowanego.

Zgodnie z powołanymi przepisami granica obszaru zabudowanego wyznaczonego znakami D-42 i D43 powinna być powiązana z występującą wzdłuż drogi zabudową o charakterze mieszkalnym i występującym na drodze ruchem pieszych, a jako obszar zabudowany nie powinny być oznakowane miejsca, w których: 

  • zabudowa mieszkalna jest oddalona od drogi i nie jest z nią bezpośrednio związana, 
  • strefy przedmieść, w których zabudowa ma charakter handlowo-usługowy (hurtownie, warsztaty, duże sklepy), jeżeli nie wiąże się z nią intensywny ruch pieszych w pobliżu drogi, 
  • konieczność ograniczenia prędkości wynika jedynie z warunków geometrycznych i technicznych drogi, 
  • występujący ruch pieszych wynika jedynie z lokalizacji przystanku autobusowego, skrzyżowania dróg lub ma charakter sezonowy. 

Rozporządzenie stanowi ponadto, iż znak D-42 powinien być umieszczony w pobliżu miejsca, w którym następuje wyraźna zmiana charakteru zagospodarowania otoczenia drogi. Powinien być ponadto powiązany z takimi elementami zagospodarowania drogi, jak:

  • początek chodnika, – wyjazdy bramowe z posesji, 
  • pas postojowy lub parking wyznaczony wzdłuż jezdni, 
  • skrzyżowanie.

2. Przesłanka uchylenia mandatu nałożonego za naruszenie nielegalnego znaku

Przesłanką uchylenia mandatu jest fakt, iż grzywnę nałożono za czyn nie będący czynem zabronionym jako wykroczenie (art. 101 § 1  k.p.w.). Przesłanka ta wynika z faktu, iż pomiar prędkości został wykonany w miejscu oznakowanym jako obszar zabudowany, jednakże znak drogowy D-42 został umieszczony z naruszeniem przepisów rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia z dnia 3 lipca 2003 r. w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach – w miejscu nie spełniającym cech obszaru zabudowanego.

3. Policyjne pułapki na kierowców

Każda niemal komenda policji ma jakąś swoją pułapkę na kierowców – czyli miejsce, gdzie oznakowanie jest nieprawidłowe lub nieoczywiste. To tam policjanci wyrabiają swoje plany mandatowe i podnoszą statystyki aktywności. Problem w tym, że w bardzo wielu przypadkach mandaty płacą oraz prawa jazdy tracą nie ci, co powinni…

a) Ulica Wirażowa w Warszawie

Odcinek drogi na ulicy Wirażowej w Warszawie nie spełnia przynajmniej trzech spośród czterech warunków uzasadniających zastosowanie znaku D-42: 

  • nie ma tam zabudowy mieszkalnej: z jednej strony przebiega droga ekspresowa, z drugiej strony jest teren lotniska, 
  • jest to teren o charakterze przedmieścia (brak zabudowy mieszkalnej, teren o
    charakterze ewidentnie przemysłowym) i nie wiąże się z nim intensywny ruch
    pieszych w pobliżu drogi, 
  • ewentualny ruch pieszy na odcinku może wynikać jedynie z lokalizacji dwóch przystanków autobusowych na początku i na końcu przedmiotowego odcinka (na trasie przebiegu odcinka nie ma żadnego przystanku). 

Plan organizacji ruchu na odcinku, został wydany z naruszeniem prawa, a przedmiotowy odcinek drogi nie powinien w ogóle być traktowany jako przebiegający przez obszar zabudowany.

Stowarzyszenie Prawo na Drodze zwracało się do Komendy Stołecznej Policji w sprawie nieprawidłowego oznakowania na ulicy Wirażowej. Otrzymaliśmy grzeczną, ale jednoznaczną odpowiedź – to nie ich sprawa…

Jeden z Warszawiaków zaskarżył mandat nałożony na niego za przekroczenie prędkości na ul. Wirażowej i sprawę tę wygrał. Sąd Rejonowy dla m. st. Warszawy postanowieniem z dnia 14 grudnia 2016 r. (sygn. akt V Ko 1699/16) uchylił prawomocny mandat nr 2589739. Problem jednak w tym, że kierujący przez 3 miesiące pozbawiony był prawa jazdy – za co nikt go nawet nie przeprosił.

b) Świnoujście

Droga wylotowa biegnąca ze Świnoujścia w kierunku „reszty Polski” przebiega przez las. Nic by w tym nie było dziwnego, gdyby nie to, że kilka kilometrów tegoż lasu to…. obszar zabudowany. Przedmiotowy odcinek drogi, na którym codziennie wykonywane są pomiary prędkości  nie spełniać praktycznie żadnych przesłanek, określonych obowiązującymi przepisami, uzasadniających umieszczenie tam znaku D-42,   a w szczególności:
– na odcinku tym nie ma żadnych zabudowań mieszkalnych;
– na odcinku tym nie odbywa się jakikolwiek ruch pieszy.

Sąd Rejonowy w Świnoujściu – niestety – nie uchylił mandatu karnego nałożonego przez funkcjonariusza świnoujskiej policji, chociaż sprawa ze Świnoujścia wydawała się o wiele bardziej oczywista, niż ta z Warszawy.

„Pocieszające” jest jednak to, że Pani Sędzia – po obejrzeniu materiału filmowego z zatrzymania prawa jazdy – złożyła zawiadomienie do prokuratury na gorliwych funkcjonariuszy. Śledztwo jest w toku.

 

Zaszufladkowano do kategorii Administracyjne zatrzymanie prawa jazdy, Organizacja ruchu, Policja, Postępowanie przed sądem, Postępownaie mandatowe, Uchylenie mandatu | 3 komentarze

Zawiadomienie o nadużyciach popełnionych przez funkcjonariuszy Policji

Wracamy do opisanej przed miesiącem sprawy z Tomaszowa Lubelskiego. Uznaliśmy, że nie można tego tak zostawić. Funkcjonariusze Policji fałszują dowody i dokumenty, niszczą fragmenty nagrań, które prawdopodobnie są korzystne dla obwinionego, uprawiają pirackie rajdy radiowozem z prędkością ponad 180 km/h na ograniczeniu do 70 km/h – i nikt się tym nie przejmuje…. 

Stowarzyszenie Prawo na Drodze kieruje w tej sprawie zawiadomienie do Prokuratury Krajowej. Pewnie – jak zwykle – zamiotą sprawę pod dywan. No cóż – zrobiliśmy to, co było w naszej mocy. O wynikach sprawy będziemy informować.

 

Link do wcześniejszego materiału:

Potną nagrania, wytną dowody niewinności – byle usadzić „frajera”. Polska drogówka…

 

Zaszufladkowano do kategorii Iskra-1, Piraci drogowi, Policja, Postępowanie przed sądem, Stowarzyszenie Prawo na Drodze, Wideorejestratory | 6 komentarzy

Co siedzi w pięknej główce sędzi Anny Michałowskiej z Sądu Rejonowego Poznań – Grunwald i Jeżyce

 

Niezbadane są wyroki Opatrzności… i sędzi Michałowskiej takoż… choć nie tylko jej …

A było to tak.

Pewnego dnia roku 2016 pan Zenon zaparkował samochód na chodniku – w miejscu dozwolonym, maksymalnie blisko krawędzi jezdni, zostawiając ok. 6 m. wolnego dla pieszych. Jakież było jego zdziwienie gdy, po jakimś czasie, otrzymał wezwanie aby stawił się do Straży Miejskiej miasta Poznania.  A tam postawiono mu zarzut:

”W dniu 16.08.2016 r. ok. godz. 14.50 na ul. Rynek Łazarski/Lodowa w Poznaniu, kierując pojazdem marki Seat o nr rej.PO …..wjechał i następnie urządził postój pojazdu na chodniku z dala od krawędzi jezdni – tj. za wykroczenie z art.97 kw.w zw.z art. 46 ust .2 ustawy z dnia 20.06.1997 r. Prawo o ruchu drogowym”

Cytat wg oryginału. Wniosek o ukaranie sporządził strażnik miejski Wojciech Bąbała (dorabiający w SMMP chorąży, emeryt Ludowego Wojska Polskiego), a podpisała z-ca komendanta SMMP Marta Hyżak-Spychała – postać w pewnym sensie nieszczęsna.

Ale art. 46 ust. 2 brzmi:

”Kierujący pojazdem, zatrzymując pojazd na jezdni, jest obowiązany ustawić go jak najbliżej jej krawędzi oraz równolegle do niej”.

Czyli strażnik miejski Wojciech Bąbała nie dochował należytej staranności i dokonał błędnej kwalifikacji rzekomego wykroczenia – co może wyczerpywać znamiona czynu zabronionego zawartego w art. 231 oraz 234 kk. Marta Hyżak-Spychała również nie dochowała należytej staranności i wadliwy wniosek podpisała. Można to zakwalifikować jako czyn zabroniony wymieniony w art. 231 oraz 234 kk. Nawiasem mówiąc, na okazanym panu Zenkowi zdjęciu, widać że tenże zaparkował jak najbardziej prawidłowo.

Wniosek, jak wykazaliśmy, obarczony błędem prawnym de facto uniemożliwiającym dalsze procedowanie, trafił do sądu Rejonowego Poznań Grunwald i Jeżyce. Prezes Sądu lub upoważniona przez niego osoba, musi dokonać oceny formalnoprawnej i albo wniosek przyjąć, jeśli wymogi formalne spełni, lub odrzucić jeśli wymogów nie spełnia. Jak widać, takiej oceny nie dokonano lub też wykonano bez zachowania należytej staranności i nie wykryto poważnego błędu dyskwalifikującego tenże wniosek. I wniosek sąd przyjął…. A potem już z górki.

W dniu 02 listopada 2016 r. na pana Zenona wydano wyrok, tzw. nakazowy, w którym napisano m.in. że:

„…na podstawie zebranych dowodów okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości…”

i wymierzył karę grzywny w wys.50 zł.

Pod tym wyrokiem podpisał się SSR Robert Kubicki. Bardzo nas ciekawi w jaki to sposób doszedł sędzia Kubicki do takiego wniosku skoro obwinionego nie widział na oczy a i na miejscu rzekomego wykroczenia zapewne nie był. A więc sędzia jasnowidz z Poznania? Jasnowidz, który również nie zauważył, że wniosek jest niezgodny z przepisami? A więc „przyklepał” wyrok za wykroczenie, którego nie było. Czyli 4 szczeble zawiodły przepuszczając ewidentny bubel prawny. Ale to nie koniec tej ponurej historii.

Pan Zenon z tym kuriozalnym wyrokiem się nie zgodził i w dniu 18.11.2016 r. złożył sprzeciw, motywując to brakiem definicji co to znaczy z dala od krawędzi jezdni. Sąd wyznaczył rozprawę na dzień 04.01.2017 r. przebiegle umieszczając w zawiadomieniu zdanie że „Obecność nieobowiązkowa”. Ale obwiniony na rozprawę przybył, i to nie sam. Towarzyszył panu Zenkowi dziennikarz portalu prawnego Skarga.com, jednocześnie dumny członek Stowarzyszenia Prawo na Drodze. I się zaczęło…

Oto prowadząca rozprawę sędzia SSR Anna Michałowska, niewiasta znacznej urody, bezprawnie odmówiła dziennikarzowi prawa rejestracji rozprawy za pomocą urządzenia nagrywającego obraz i dźwięk. I to mimo tego, że ten okazał ważną legitymację.

Dziennikarz przedstawił więc sędzi aktualne brzmienie art. 357 k.p.k. Sędzia zarządziła dwie przerwy w rozprawie – zapewne ten fakt sprawdzając… W końcu oświadczyła, że wprawdzie dziennikarz ma rację, ale zaraz dodała, że to świeża zmiana więc jeszcze nie dotarła… Co tenże grzecznie skomentował, że świeża bo obowiązuje już 9 miesięcy…

Co było na kolejnych rozprawach – długo by o tym mówić (zwłaszcza o niecnej roli pewnego świadka), a więc zostawmy te sprawy na boku, tyle tylko dodając, że pan Zenon bronił się dzielnie podpierając się przepisami, z których wynikało jednoznacznie, że żadnego wykroczenia nie popełnił. M. in. kilkakrotnie poprosił sąd o sprecyzowanie co to znaczy z dala od krawędzi jezdni. Ale wykładni nie było …Gadał dziad do obrazu lub do betonowego, zbrojonego stalą, muru rodem z Wilczego Szańca i wszystko na nic bo w dniu 4 kwietnia 2017 r . sędzia Anna Michałowska wydała wyrok, w którym powtórzyła zwroty swojego kolegi z wyroku nakazowego i wymierzyła panu Zenkowi karę 100 zł. Ale z jednym zastrzeżeniem. Albowiem w miejsce art. 46 prawa o ruchu drogowym pojawił się art. 47 pkt. 2 czyli: ”Dopuszcza się…. zatrzymanie lub postój na chodniku przy krawędzi jezdni całego samochodu osobowego….”. Czyli zupełnie co innego niż we wniosku SMMP…. I co innego niż w wyroku nakazowym! Kot śpi, myszy szaleją….

Obwiniony, po wyjściu z sali rozpraw, napisał wniosek o przesłanie pisemnego uzasadnienia wyroku. I taki wniosek w tzw. biurze podawczym, za potwierdzeniem, złożył. Wyrok, wraz z uzasadnieniem, datowanym na 14.04.2017 r. otrzymał. Naszą uwagę przykuło takie oto zdanie:

”Nadmienić należy, że z uwagi na brak szczegółowej mapy rejonu zdarzenia Sąd ostatecznie nie uzupełnił opisu czynu obwinionego o parkowanie pojazdu w odległości mniej niż 10 metrów od przejścia dla pieszych”.

(Zauważmy przy tym, że SMMP takiego zarzutu panu Zenkowi nie stawiała). Zdanie okrągłe, ale machiaweliczne przecież, bo sąd złożył pismo do Geopozu w sprawie „…przesłania mapy rejonu skrzyżowania ul. Lodowej i Rynku Łazarskiego…”. W odpowiedzi Geopoz przesłał do sądu datowane na 08.03.2017 r. „Wezwanie do uzupełnienia braków formalnych”. Porównaliśmy treść wezwania z w/w zdaniem zawartym w uzasadnieniu wyroku. A wniosek z tego porównania jest porażający: Sąd Rejonowy nie był w stanie uzupełnić braków formalnych zawartych w „Wezwaniu….”! Bo nie umiał ? To mógł poprosić prawnika o pomoc. A może sąd przeraził się koniecznością wniesienia opłat? A może sąd wysłał pismo nie mając tzw. zielonego pojęcia o co mu chodzi? Jakiż to gnom podpowiedział sędzi wydanie jakikolwiek wyroku, nie mając żadnej wiedzy o obowiązującym planie stałej organizacji ruchu w miejscu rzekomego wykroczenia? Jesteśmy przekonani, że sędzia w ogóle nie wie, co to określenie znaczy. Jest też kompromitacją sądu wysyłanie pisma do Geopozu w sprawie która w znikomym stopniu mieści się w kompetencji tegoż Geopozu. Piszący te słowa wie pod jaki adres i jakie zapytania kierować… A Wysoki Sąd nie wie?… Przecież to podstawowa wiedza w sprawach o wykroczenia w ruchu drogowym! Zaprawdę powiadam wam, że to 19 szok nerwowy – jak śpiewali Rolling Stones. Nadmieniamy, że obwiniony składał wniosek o dokonanie oględzin miejsca rzekomego wykroczenia jednak Piękna Pani Sędzia Anna Michałowska taki wniosek stanowczo odrzuciła. Może dlatego że po oględzinach powinna pana Zenka uniewinnić ? Może się tylko nie chciało? Kto wie co siedzi w pięknej główce?

Po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia, podpisanego przez, a jakże, Annę Michałowską, pan Zenek zajął się apelacją (Patryku T.. z Kościana, wielkie dzięki za pomoc). I taką apelację, mieszcząc się w terminie 7 dni, pan Zenek złożył. I została ona przyjęta co potwierdził Sąd Rejonowy Poznań – Grunwald i Jeżyce pismem z dnia 17 maja 2017 r. Jakież było zdziwienie pana Zenona gdy otrzymał pismo z tegoż sądu, datowane na 13 czerwca 2017:

”Sąd Rejonowy Poznań Grunwald-Jeżyce w Poznaniu III Wydział Karny informuje, że wniosek o uzasadnienie wyroku Sądu Rejonowego Poznań Grunwald i Jeżyce w Poznaniu z dnia 4 kwietnia 2017 roku w sprawie IIIW 1381/16 jest bezskuteczny, albowiem został złożony przed ogłoszeniem wyroku (tj. w dniu 4 kwietnia 2017 roku o godz. 8.10 podczas gdy ogłoszenie wyroku miało miejsce tego samego dnia o godz.8.55 ) – por. postanowienie Sądu Najwyższego a dnia 6 lipca 2005 roku w sprawie IV KZ 10.05, OSNwSK 2005/1/1335. Z uwagi na powyższe – o ile podtrzymuje Pan wniosek – winien Pan w terminie 7 dni od doręczenia niniejszego pisma złożyć wniosek o przywrócenie terminu do złożenia wniosku o uzasadnienie”.

Pod pismem podpisała się… SSR Anna Michałowska.

Ki diabeł, zapyta ewentualny czytelnik. No bo przecież to SSR Anna Michałowska, na wniosek pana Zenka, pisemne uzasadnienie sporządziła i Zenkowi przesłała ! I na podstawie tegoż Zenek zrobił apelację i została ona przyjęta. Jaki więc sens pisma tejże z dnia 13 czerwca o potrzebie wniosku o przywrócenie terminu? Dla tego, który trafnie odgadnie ten sens i zamysł sędzi Anny Michałowskiej piszący te słowa przewiduje nagrodę specjalną. Przy czym niczym nie ryzykuje… Dla ułatwienia podamy, że godziny podane w piśmie sędzi są niezgodne ze stanem faktycznym. Na razie pan Zenon pismem z dnia 28 czerwca 2017 roku złożył wniosek o sprostowanie protokołu ogłoszenia wyroku z dnia 4 kwiecień 2017 r. I jeszcze inne którego, dla dobra sprawy, na razie nie publikujemy. Nie zamieszczamy, przynajmniej na razie, całego, wielostronicowego uzasadnienia wyroku albowiem jesteśmy dobrze wychowani i nie znęcamy się nad niewiastami, obojętnie jakiego autoramentu.

Do dnia 31.07.2017 r głucha cisza…

Czekamy więc na dalszy ciąg wydarzeń ale już z sędzią Anną Michałowską w roli głównej… Z wielką ciekawością, ale i ponurą zadumą, będziemy się tej sprawie przyglądać .

                                                                                                                  31 węzłowy Burke

Ps.

Jakiś czas temu w miejscowej prasie ukazał się artykuł o gmachu w/w sądu, w którym to artykule napisano, że panuje tamże plaga złego samopoczucia pracowników i ponad przeciętna zachorowalność (w tym na nowotwory). Ma się to wiązać z tym, że w budynku niegdyś produkowano wyroby zawierające substancje wielce szkodliwe dla zdrowia. Sugerowano też, że z tych substancji nie oczyszczono terenu przy urządzaniu tam sądu. Piszący te słowa nie neguje tych opinii, lecz doda od siebie, że to raczej zło, w postaci niesprawiedliwych wyroków i nieszczęść ludzkich, hula po sądzie, odejmując tam zatrudnionym zdolność logicznego rozumowania i poczucie elementarnej sprawiedliwości. Inna rzecz, że nieraz na korytarzach tego sądu zwyczajnie śmierdzi. Nonen omen sąd znajduje się przy ul. Kamiennogórskiej… Zła karma wraca ?

Zaszufladkowano do kategorii Postępowanie przed sądem, Straż gminna (miejska) | 17 komentarzy

Potną nagrania, wytną dowody niewinności – byle usadzić „frajera”. Polska drogówka…

Artur Mezglewski

Komenda Powiatowa Policji w Tomaszowie Lubelskim dostarczyła do Sądu nagranie pomiaru prędkości w czterech pociętych kawałkach. W jednym miejscu wycięto 3 sekundy, w drugim 7 sekund. Przede wszystkim zaś wycięto sam moment pomiaru! Sądowi to nie przeszkadza…

Aspirant Topolnicki, który obsługiwał urządzenie pomiarowe był wcześniej nauczycielem w szkole, do której uczęszczał obwiniony. Nie lubił swego ucznia, bo ten przyjeżdżał do szkoły samochodem. Już jako policjant zasadzał się na niego od wielu lat. W 2009 r. zatrzymał go podczas śnieżycy, gdy ten wracał na ferie do domu. Kazał mu na mrozie wyładować cały bagaż pod pretekstem „przewożenia rzeczy niedozwolonych”. Nic nie znalazł. W 2011 r. ponownie go zatrzymał i chciał mu dać mandat za przejazd na czerwonym świetle. Na szczęście w samochodzie jadącym z tyłu byli świadkowie, którzy się zatrzymali i powiedzieli, że czerwonego nie było.

W dniu 30 września 2016 r. Topolnicki dojrzał ze swojej Insygnii jadący z naprzeciwka samochód obwinionego. Na nagraniu słychać tylko słowa wypowiedziane przez Topolnickiego: „mamy frajera”. Później film się urywa i.. pojawia się na monitorze wynik 124 km/h… Powyższe nagranie publikujemy na You Tube.

 

  1. Policyjna dokumentacja zdarzenia

W dniu 30 września 2016 r. przez miejscowość Krynice przejeżdżał Insygnią patrol tomaszowskiej drogówki. Dowódcą patrolu – i jednocześnie kierowcą radiowozu – był mł. aspirant Dariusz Topolnicki. Na siedzeniu pasażera swoją służbę pełniła st. posterunkowa Małgorzata Pawłowska. Patrol miał na wyposażeniu zestaw urządzeń pomiarowych Iskrę-1 współpracującą z Videorapidem 2a. Iskra była zamontowana po lewej stronie kierownicy.

Według policyjnej dokumentacji o godz. 9:49 zostało ujawnione przedmiotowe wykroczenie. Zastanawiające jest to, że – według notatki urzędowej oraz karty Mrd-5 – wykroczenie ujawniła st. posterunkowa Małgorzata Pawłowska…

Skoro radar Iskra umocowany był po lewej stronie kierownicy, a Małgorzata Pawłowska siedziała na siedzeniu pasażera (kierującym był Topolnicki), to gdzie trzymała swoją głowę młoda posterunkowa w momencie ujawniania pomiaru?…

2. Zeznanie w Sądzie

Aby ujawnić wykroczenie zarejestrowane przez urządzenie pomiarowe, trzeba po prostu znać zasady jego działania. St. posterunkowa Małgorzata Pawłowska była na tę okoliczność przesłuchiwana w Sądzie w dniu 15 grudnia 2016 r. Świadkami jej zeznań byli: Sędzia Sebastian Krawczyk, sierżant sztabowy Marta Margol (oskarżyciel), Daniel W. (obwiniony), Damian Węgrzyn (publiczność) oraz piszący te słowa – jako obserwator z ramienia SPnD.

Oto najistotniejsza część tych zeznań:

„Jechaliśmy w kierunku z Krynic do Tomaszowa. Obwiniony jechał w kierunku Zamościa. Ten pomiar został wykonany na odcinku prostym, nie jestem w stanie powiedzieć, w którym dokładne miejscu. Jechaliśmy Oplem Insygnia z videorejestratorem, videorejestrator pracował. Posiada on funkcję pomiaru prędkości samochodów nadjeżdżających z naprzeciwka. Nie pamiętam ile samochodów jechało z naprzeciwka i czy jechała kolumna samochodów. Myślę, że przy pomocy wideorejestratora można dokładnie określić, którego samochodu dotyczy pomiar prędkości. (…) Jestem przekonana, że doszło do pomiaru prędkości tego konkretnego samochodu, prowadzonego przez obwinionego.

Słuchający tych słów nie wiedzieli gdzie schować głowę. Bo przecież każde dziecko wie (a na pewno wiedzą o tym synowie Emila Rau), że videorejestrator nie posiada funkcji pomiaru prędkości samochodów nadjeżdżających z naprzeciwka. Ba! Videorejestrator nie posiada również funkcji pomiaru prędkości samochodów jadących w tym samym kierunku.  Ale co tam: videorejestrator w ogóle nie jest urządzeniem mierzącym prędkość pojazdów – jest on jedynie prędkościomierzem kontrolnym, który mierzy prędkość radiowozu… Tym bardziej zatem, videorejestrator nie posiada także funkcji „określania, którego samochodu dotyczy pomiar prędkości”.

Jak wynika z materiału dowodowego st. posterunkowa Małgorzata Pawłowska nie przeszła żadnych szkoleń z zakresu ruchu drogowego. Posiadała jedynie szkolenie podstawowe. Nigdy w życiu nie wykonywała żadnych pomiarów prędkości radarem Iskra i nie znała zasad jego działania. Jak zatem taka osoba mogła ujawnić wykroczenie, które rzekomo popełnił pan Daniel? Starsza posterunkowa mogła – co najwyżej – ujawnić jedynie kolor jego auta…

3. Dowód z nagrania

Tomaszowska policja, kierując w dniu 17 października 2016 r. wniosek o ukaranie do Sądu przeciwko panu Danielowi, nie załączyła do niego nagrania z videorejestratora. Sierżant sztabowy Marta Margol, która sporządziła ów wniosek, w ogóle nie wymieniła nagrania wśród potencjalnych dowodów (wniosek ten zatwierdził aspirant sztabowy Tadeusz Bielecki – działając z upoważnienia Komendanta Powiatowego Policji w Tomaszowie Lubelskim).

Na co liczyła pani Marta Margol ukrywając nagranie? – czy na to, że Sąd skarże pana Daniela jedynie na podstawie „fantastycznie wiarygodnych” zeznań posterunkowej Małgorzaty i aspiranta Dariusza? Przecież Marta Margol wiedziała o tym, że sprawą interesuje się Stowarzyszenie Prawo na Drodze…

Wniosek o dołączenie do akt sprawy dowodu z nagrania z videorejesytratora złożył  na rozprawie obwiniony. Sąd wniosek zrealizował i zwrócił się do ko-mendy powiatowej o dostarczenie nagrania. Jakież było nasze zdziwienie, gdy Policja nadesłała pocięte nagrania w czterech kawałkach, w tym jeden kawałek w ogóle nie dotyczył pomiaru obwinionego?…

Dlaczego – w takiej sytuacji – nikt do tej pory nie wszczął jeszcze procesu o manipulowanie materiałem dowodowym przez oskarżyciela publicznego?!…

Oto materiał z videirejestratora przesłany przez policję do akt sprawy.

4. Aktualny stan sprawy

W sprawie odbyło się już 5 rozpraw. Od grudnia do maja Sędzia Sebastian Krawczyk prowadził sprawę obiektywnie i spokojnie. Nie oddalał wniosków dowodowych, wyegzekwował od tomaszowskiej policji dostarczenie nagrania oraz innych dokumentów. Pozyskał dokumentację z Głównego Urzędu Miar, dotyczącą procesu zatwierdzania typu zestawu urządzeń pomiarowych. Przesłuchał świadków zdarzenia, a następnie ich skonfrontował. Zdyscyplinował karą porządkową (300 zł) świadka Dariusza Topolnickiego, który bez usprawiedliwienia nie stawił się na termin. Obejrzał nagranie i zapisał do protokołu wszelkie uwagi obrońcy i – zamierzał skończyć proces.

I nagle coś się stało niedobrego. Sędzia się zachwiał swojej niezawisłości. Na rozprawie w dniu 14 czerwca 2017 r. zaczął się dziwnie (szyderczo) uśmiechać podczas wyjaśnień obwinionego, który zeznawał, że jechał z prędkością ok. 55 km/h. Kiedy obwiniony wypowiedział słowa: „według mnie policjant podczas tej interwencji próbował załatwić swoje prywatne porachunki z obwinionym”, Sędzia przerwał wypowiedź i powiedział, że „obwiniony nie może tak mówić, bo może mieć z tego powodu duże problemy i żeby sobie darował tego typu uwagi”.

Sędzia  postanowił też powołać biegłego z zakresu pomiarów prędkości w ruchu drogowym. Został nim Andrzej Jąderko – biegły z listy Sądu Okręgowego w Bielsku-Białej. Wybór Jąderki – w kontekście odmiany jaką przeszedł Sędzia – nie może być przypadkowy. Stowarzyszenie Prawo na Drodze od dawna obserwuje ogólnopolską działalność Andrzeja Jąderki. Można powiedzieć, że jest to biegły – ze wszystkich – najbardziej przyjazny wszelkim sędziom i policjantom. Nie zarejestrowaliśmy ani jednej opinii tego biegłego niekorzystnej dla oskarżyciela publicznego…

5. Posłowie 

Piszący te słowa ma świadomość, że artykułując poniższy pogląd naraża się całej rzeszy społeczeństwa o wyższym poziomie poprawności. A pogląd ten jest następujący: policyjne patrole damsko-męskie generują nieprofesjonalne zachowania policjantów – samców Alfa i są przyczyną wielu nieszczęść.

Aspirant Topolnicki – w przekonaniu Autora – to brzydki, łysy, zakompleksiony gość.  A posterunkowa Pawłowska jest młoda, miła, sympatyczna i dość ładna. Cała ta akcja, jaką „odwalił” aspirant Topolnicki, to jeden, wielki samczy popis, którego ofiarą jest pan Daniel. Takie rzeczy nie zdarzają się w patrolach jednorodnych płciowo.

W najbliższym czasie opublikowany zostanie inny materiał – również pochodzący ze Wschodniej Polski – gdzie samiec Alfa (który w efekcie pojął za żonę koleżankę z patrolu,) – dla popisu – skajdankował  Bogu ducha winnego kierowcę oraz oskarżył go (i to skutecznie) o przestępstwo obrazy funkcjonariusza .

W ubiegłym roku przywołaliśmy inny przykład (także ze Wschodniej Polski), gdzie funkcjonariusz – popisując się brawurową jazdą przed nowo przyjętą do służby posterunkową – rozwalił służbowe auto. O spowodowanie wypadku został oskarżony  kierowca samochodu staranowanego przez radiowóz…

 

 

Zaszufladkowano do kategorii Bezstronność sądu, Iskra-1, Opinie biegłych, Policja, Postępowanie przed sądem, Wideorejestratory | 28 komentarzy

Kolejne petycje do sądów administracyjnych o respektowania prawa w zakresie zatrzymania prawa jazdy

Stowarzyszenie Prawo na Drodze kieruje kolejne petycje do Prezesów Wojewódzkich Sądów Administracyjnych, w których nie jest respektowany Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 11 października 2016 r. (K. 24/15), a z którego wynika, iż organy administracji publicznej nie mogą w sposób automatyczny wydawać decyzji o zatrzymaniu prawa jazdy – jeśli strona kwestionuje ustalenia faktyczne wskazane w informacji sporządzonej przez Policję. W efekcie tej sędziowskiej fuszerki oraz obstrukcji ze strony urzędników starostw powiatowych i orzeczników samorządowych kolegiów odwoławczych tysiące ludzi bezprawnie utraciło prawa jazdy. Setki kierowców straciło pracę, a ich rodziny – źródło utrzymania. Padają firmy, których właściciele utracili prawa jazdy.

Dobrze by było, gdyby nasze petycje zostały wsparte przez społeczeństwo. Ludzie powinni pisać analogiczne petycje, aby wymusić na sędziach sądów administracyjnych respektowanie prawa. Setki organów administracji publicznej wzoruje się na wyrokach sądów administracyjnych. Jeśli sędziowie ci nie będą sprawować właściwej kontroli działania administracji, to cała administracja będzie działała wadliwie.

Poniżej publikujemy teksty petycji oraz nazwiska Sędziów, którzy nie respektują Wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 11 października 2016 r. – wraz z adresami Sądów, w których orzekają.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, ul. Jasna 2/4, 00-013 Warszawa:

  • Grzegorz Rudniki,
  • Iwona Szymanowicz-Nowak,
  • Renata Nawrot,
  • Elżbieta Zielińska-Śpiewak
  • Krystyna Tomaszewska,
  • Tadeusz Nowak,
  • Bogusław Cieśla,
  • Mirosława Kowalewska,
  • Tomasz Stawecki,
  • Joanna Augustyniak-Pęczkowska.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi, ul. Piotrkowska 135, 90-434 Łódź:

  • Ewa Alberciak,
  • Irena Krzemieniewska,
  • Janusz Furmanek,
  • Teresa Rutkowska.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku, al. Zwycięstwa 16/17, 80-219 Gdańsk:

  • Anna Orłowska,
  • Felicja Kojut,
  • Paweł Mierzejewski,
  • Bartłomiej Adamczuk, 
  • Jolanta Sudoł.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach, ul. Prymasa Wyszyńskiego 2, 44-101 Gliwice:

  • Andrzej Matan,
  • Elżbieta Kaznowska,
  • Maria Taniewska-Banacka,
  • Grzegorz Dobrowolski,
  • Łucja Franiczek.

Petycja do Prezesa WSA w Warszawie:

Petycja do Prezesa WSA w Łodzi:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Petycja do Prezesa WSA w Gdańsku:

Zaszufladkowano do kategorii Administracyjne zatrzymanie prawa jazdy, Postępowanie przed sądem, Sądownictwo administracyjne, Zatrzymanie prawa jazdy | 1 komentarz

Sędziów, którzy nieprawidłowo orzekają w sprawach o zatrzymanie prawa jazdy należy przeszkolić. Wysyłamy petycje w tej sprawie

Sędziowie sądów administracyjnych nie mogą orzekać wbrew wykładni Trybunału Konstytucyjnego przyjętej w sytuacji, gdy Trybunał uznał zgodność z konstytucją przepisów o zatrzymaniu prawa jazdy za przekroczenie prędkości – jednakże przy przyjęciu określonej wykładni tych przepisów. Taka wykładnia ma bowiem moc powszechnie obowiązującą.

Dlatego też Stowarzyszenie Prawo na Drodze kieruje do Prezesów Wojewódzkich Sądów Administracyjnych, w których zapadały błędne orzeczenia (w Gliwicach, Łodzi, Warszawie oraz Gdańsku) petycje z żądaniem przeszkolenia tych Sędziów w zakresie znajomości wyroku TK z dnia 11 października 2016 r. (K 24/15). Poniżej publikujemy petycję skierowaną do Prezesa WSA w Gliwicach.

Zaszufladkowano do kategorii Administracyjne zatrzymanie prawa jazdy, Sądownictwo administracyjne, Zatrzymanie prawa jazdy | 4 komentarze

Cała Polska czyta sędziom

Artur Mezglewski 

Przepisy o administracyjnym zatrzymaniu prawa, które weszły w życie w maju 2015 r., od początku wzbudzały szereg wątpliwości interpretacyjnych. Najistotniejszą z nich jest to, czy organ administracji podejmuje decyzję o zatrzymaniu prawa jazdy w sposób automatyczny, czy też przed jej wydaniem prowadzi postępowanie dowodowe w celu ustalenia obiektywnego stanu faktycznego.

Zagadnienie to stało się przedmiotem rozstrzygnięcia Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał uznał, że obowiązkiem organu jest przeprowadzenie rzetelnego postępowania dowodowego.

Niestety, większość sędziów sądów administracyjnych nie przeczytała powyższego wyroku. Sędziowie ci utrzymują w mocy automatyczne, często niesprawiedliwe, decyzje starostów, których podstawą jest tylko i wyłącznie informacja Policji o dokonanym przekroczeniu – nawet jeśli wiarygodność tej informacji jest przez stronę podważana. W niniejszej publikacji sędziów tych wymieniamy z imienia i nazwiska. Cała Polska czyta tym sędziom wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 11 października 2016 r. 

1. Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 11 października 2016 r. ( K 24/15)

W dniu 11 października 2016 r. Trybunał Konstytucyjny rozpatrywał dwa zarzuty podniesione przez Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Prokuratora Generalnego, dotyczące niezgodności przepisów z Konstytucją przepisów sankcjonujących administracyjne zatrzymywanie praw jazdy  za przekroczenie prędkości w obszarze zabudowanym o ponad 50 km/h.

Jednym z nich był podniesiony przez Rzecznika Praw Obywatelskich zarzut braku należytych gwarancji procesowych, polegający na faktycznym pozbawieniu jednostki prawa do weryfikacji decyzji organu administracji. W opinii Rzecznika decyzja o zatrzymaniu prawa jazdy podejmowana jest automatycznie wraz z nadaniem rygoru natychmiastowej wykonalności – a ewentualne rozpoznanie odwołania następuje już po upływie 3-miesięcznego terminu zatrzymania dokumentu. Rzecznik podnosił w szczególności zarzut braku możliwości uwzględnienia w ramach tak ukształtowanej procedury elementów o charakterze subiektywnym, takich jak stopień zawinienia, społeczna szkodliwość, lub inne okoliczności sprawy. Wnioskodawca wskazał też na ewentualne błędy pomiaru prędkości i tym samym ryzyko zastosowania sankcji zatrzymania prawa jazdy mimo tego, że prędkość w rzeczywistości nie została przekroczona. Pomiar prędkości może być bowiem nieprawidłowy z uwagi na wady techniczne sprzętu oraz uchybienia i nieprawidłowości ze strony osób, które sprzęt ten obsługują.

Trybunał Konstytucyjny nie zgodził się z zarzutami Rzecznika i orzekł o zgodności obowiązujących przepisów z Ustawą Zasadniczą, a to dlatego, że:

 „Wskazane powyżej okoliczności mogą i powinny być podnoszone i uwzględnione w ramach postępowania administracyjnego. W toku tego postępowania organy zobowiązane są bowiem do stania na straży praworządności, z urzędu lub na wniosek stron podejmowania czynności niezbędnych do dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego oraz do załatwienia sprawy, mając na względzie interes społeczny i słuszny interes obywateli (art. 7 kpa). Organy są zobowiązane w sposób wyczerpujący zebrać i rozpatrzyć cały materiał dowodowy (art. 77 ust. 1 kpa) oraz uwzględnić żądanie strony dotyczące przeprowadzenia dowodu, jeżeli przedmiotem dowodu jest okoliczność mająca znaczenie dla sprawy (art. 78 ust. 1 kpa). Na podstawie całokształtu materiału dowodowego organy oceniają, czy dana okoliczność została udowodniona (art. 80 kpa). To oznacza, że zarówno na etapie wydawania decyzji przez starostę, jak i na etapie kontroli tej decyzji przez SKO, mógłby zostać podniesiony, zweryfikowany i ewentualnie uwzględniony zarzut błędu pomiaru prędkości. W sytuacji gdy starosta odmówiłby przeprowadzenia dowodu na tę okoliczność, kierowca mógłby to podnieść w odwołaniu do samorządowego kolegium odwoławczego (art. 128 kpa). Wydanie przez starostę decyzji z naruszeniem przepisów postępowania obligowałoby kolegium do jej uchylenia i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania, bowiem ustalenie prędkości, z jaką poruszał się pojazd ma istotny wpływ na rozstrzygnięcie tego rodzaju sprawy (art. 138 § 2 kpa). Zarzut wadliwości postępowania administracyjnego polegającej na nieprzeprowadzeniu postępowania dowodowego w kwestii wadliwego pomiaru prędkości pojazdu mógłby zostać podniesiony również w postępowaniu przed sądem administracyjnym, w którym kontroluje się legalność decyzji dotyczącej zatrzymania prawa jazdy i mógłby skutkować uchyleniem tej decyzji na mocy art. 145 § 1 pkt 1 lit. c Ppsa. Nie jest więc trafne stwierdzenie, że obecna procedura wprowadza automatyzm i obligatoryjność zatrzymania prawa jazdy nawet w sytuacji błędu w zakresie ustalenia, czy dozwolona prędkość została przekroczona o więcej niż 50 km/h.

Można powiedzieć a contrario, że gdyby rzeczywiście jednostka nie miała możliwości składania w ramach postępowania o zatrzymanie prawa jazdy wniosków dowodowych, zmierzających do dokonania przez organ administracji prawdziwych ustaleń faktycznych – w takim przypadku Trybunał Konstytucyjny niewątpliwie orzekł by o niezgodności tych przepisów z konstytucyjną zasadą praworządności.

2. Zarzuty dotyczące stanu faktycznego w postępowaniach  sądowoadministracyjnych

Autor niniejszego opracowania przeprowadził kwerendę akt postępowań sądowoadnistracyjnych, dotyczących zatrzymań dokumentów prawa jazdy za rażące przekroczenie prędkości w obszarze zabudowanym, w których podnoszone były zarzuty oraz wnioski dowodowe dotyczące stanu faktycznego. Kwerenda obejmowała jedynie te orzeczenia WSA, które wydawane były po wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 11 października 2016 r. Autor ustalił, że w badanym okresie zakończone zostały wyrokiem 24 takie postępowania.

Zauważa się znaczną różnorodność podnoszonych zarzutów. Strony podnosiły m.in.:

  • dokonanie błędnego pomiaru;
  • użycie urządzenia pomiarowego, które nie posiadało ważnej legalizacji;
  • używanie urządzeń, które nie spełniało wymogów obowiązującego prawa metrologicznego
  • błędne oznakowanie drogi
  • nieuwzględnienie błędu pomiarowego
  • dokonanie pomiaru przez nieprzeszkolonego policjanta

Jeden z ciekawszych stanów faktycznych rozpatrywany był przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie (VII SA/Wa 586/16). Starosta zatrzymał L.K. prawo jazdy na okres od  18 lipca 2016 r. do 18 października 2016 r. W trakcie wykonywania tej kary administracyjnej policja przesłała do starosty notatkę urzędową następującej treści:

„W dniu 20 września 2015 r. dwaj policjanci Komendy Miejskiej w  pełniący tego dnia służbę otrzymali informację o jadącym pojeździe marki  koloru białego, którego kierujący miał zatrzymane prawo jazdy. Policjanci zauważyli pojazd, odpowiadający zgłoszeniu, który wjechał na parking restauracji. Kierującym okazał się L.K.,  który nie posiadał przy sobie prawa jazdy. Sprawdzono w systemie – dnia 18 lipca 2015 r. kierujący przekroczył prędkość o więcej niż 50 km/h w terenie zabudowanym, za co zostało mu zatrzymane prawo jazdy.”

Na podstawie powyższej notatki starosta wszczął postępowanie w sprawie przedłużenia L.K. okresu zatrzymania prawa jazdy do 6 miesięcy. W trakcie tego postępowania L.K. wystąpił z wnioskiem o przeprowadzenie dowodu z nagrania video dnia 20 września 2015 r. z samochodu policyjnego – na okoliczność udowodnienia, że nie prowadził pojazdu po drodze publicznej, oraz w celu ustalenia, że interwencja policji miała miejsce w czasie, gdy przebywał na terenie parkingu restauracji. Starosta wnioskowanego dowodu nie przeprowadził i wydał decyzję o przedłużeniu zatrzymania prawa jazdy. SKO utrzymało powyższą decyzję utrzymało w mocy – również odmawiając przeprowadzenia dowodu z nagrania.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie – orzeczeniem z dnia 14 lutego 2017 r. – uchylił zaskarżoną decyzję oraz poprzedzającą ją decyzję organu pierwszej instancji, a w W uzasadnieniu stwierdził:

Stwierdzić należy, że obowiązkiem organu administracji publicznej prowadzącego postępowanie administracyjne, jest przestrzeganie zasad ogólnych postępowania administracyjnego, wyrażonych m. in. w art. 7 i 12 kpa. Zgodnie z art. 7 kpa, obowiązkiem organu administracji publicznej jest dokładne wyjaśnienie stanu faktycznego sprawy, natomiast stosownie do art. 12 § 1 kpa, organy administracji publicznej mają obowiązek działać w sprawie wnikliwie i szybko. Organ administracji publicznej obowiązany jest w sposób wyczerpujący zebrać i rozpatrzyć cały materiał dowodowy, stosownie do art. 77 § 1 kpa, a następnie, zgodnie z art. 80 kpa, ocenić na podstawie całokształtu materiału dowodowego, czy dana okoliczność została udowodniona, a swoje stanowisko winien uzasadnić w sposób przewidziany w przepisach kpa.

W niniejszej sprawie, zdaniem Sądu, organy zarówno pierwszej jak i drugiej instancji, nie wyjaśniły należycie stanu sprawy i nie uzasadniły rozstrzygnięcia w sposób prawidłowy, czym naruszyły art. 7, 77, 80 i 107 § 3 kpa. Zasadniczych w sprawie wątpliwości – czy rzeczywiście skarżący kierował samochodem po drodze publicznej pomimo zatrzymanego prawa jazdy – jedyny dowód w sprawie w postaci notatki służbowej – nie wyjaśnia. Z notatki służbowej wynika, że policjanci zauważyli, że samochód wjechał na parking przy restauracji, i na parkingu a nie na drodze publicznej poprosili L.K. o prawo jazdy. Ale z notatki tej w sposób nie budzący wątpliwości nie wynika, że na drodze publicznej samochodem tym kierował skarżący, i że samochód zatrzymany został również na drodze publicznej. Nie można w tej sytuacji wykluczyć, co podnosi skarżący, iż korzystał on z usług kierowcy przez czas zatrzymania mu prawa jazdy od 18 lipca 2015 r.

Te wątpliwości powinny były zostać wyjaśnione przez organ, i mogły zostać wyjaśnione, o co wnosił skarżący w toku postępowania – przez przeprowadzenie dowodu z nagrania wideo z dnia 20 września 2015 r. z samochodu policyjnego, na okoliczność, jak twierdził skarżący – nie prowadzenia pojazdu  po drodze publicznej oraz na okoliczność, iż interwencja policji miała miejsce w czasie przebywania skarżącego na terenie prywatnego parkingu restauracji.

Zgodnie z art. 76 kpa, dokumenty urzędowe sporządzone w przepisanej formie przez powołane do tego organy państwowe w ich zakresie działania stanowią dowód tego, co zostało w nich urzędowo stwierdzone (§ 1). Przepis § 1 stosuje się odpowiednio do dokumentów urzędowych sporządzanych przez organy jednostek organizacyjnych lub podmioty, w zakresie poruczonych im z mocy prawa lub porozumienia spraw wymienionych w art. 1 pkt 1 i 4 (§ 2). Przepisy § 1 i 2 nie wyłączają możliwości przeprowadzenia dowodu przeciwko treści dokumentów wymienionych w tych przepisach (§ 3). Podkreślić należy zatem, że przepis art. 76 § 3 kpa nie wyłącza możliwości przeprowadzenia dowodu przeciwko treści dokumentów urzędowych, nie była zatem, wbrew twierdzeniom organu, w wyłączona w niniejszej sprawie możliwość przeprowadzenia dowodu przeciwko treści notatki służbowej. Nie można zatem zgodzić się z twierdzeniem organu, że notatka służbowa, która jest dokumentem urzędowym, stanowi dowód tego, co zostało w niej urzędowo stwierdzone, i jest wiarygodnym dowodem na okoliczność kierowania pojazdem przez […] w dniu […] września 2015 r., a zatem przeprowadzenie jakiegokolwiek innego dowodu jest zbędne

3. Stan orzecznictwa sądów administracyjnych

Sądy administracyjne w sprawach o zatrzymanie prawa jazdy, w których podnoszone są zarzuty dotyczące ustaleń faktycznych, orzekają w sposób niejednolity.

A. Sędziowie, którzy nie czytają

‚W czternastu orzeczeniach sądy zajęły stanowisko, organy administracyjne w sprawach o zatrzymanie prawa jazdy nie prowadzą postępowania dowodowego i orzekają jedynie na podstawie informacji od policji o faktycznym zatrzymaniu prawa jazdy za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h w obszarze zabudowanym. W ten sposób orzekali następujący sędziowie (podaję jedynie nazwiska sędziów sprawozdawców):

  1. Sędzia Maria Taniewska-Banacka (WSA w Gliwicach) w wyrokach z dnia 10 maja 2017 r. oraz 12 maja 2017 r.
  2. Sędzia Grzegorz Dobrowolski (WSA w Gliwicach) w wyroku z dnia 10 marca 2017 r.
  3. Sędzia Anna Orłowska (WSA w Gdańsku) w wyrokach z dnia 16 marca 2017 r. oraz 23 marca 2017 r.
  4. Sędzia Maria Zawadzka (WSA w Krakowie) w wyroku z dnia 16 marca 2017 r.
  5. Sędzia Irena Krzemieniewska (WSA w Łodzi) w wyrokach z dnia 2 lutego 2017 r,. oraz 28 lutego 2017 r.
  6. Sędzia Janusz Nowacki (WSA w Łodzi) w wyroku z dnia 23 marca 2017 r.
  7. Sędzia Elżbieta Zielińska-Śpiewak (WSA w Warszawie) w wyrokach z dnia 24 stycznia 2017 r. oraz 2 lutego 2017 r.
  8. Sędzia Krystyna Tomaszewska (WSA w Warszawie) w wyroku z dnia 9 marca 2017 r.
  9. Sędzia Iwona Szymanowska-Nowak (WSA w Warszawie) w wyroku z dnia 5 kwietnia 2017 r.
  10. Sędzia Jolanta Augustyniak-Pęczkowska (WSA w Warszawie) w wyroku z dnia 12 stycznia 2017 r.
  11. Sędzia Paweł Groński (WSA w Warszawie) w wyroku z dnia 12 grudnia 2016 r.
  12. Sędzia Tomasz Stawecki (WSA w Warszawie) w wyroku z dnia 12 grudnia 2016 r.
  13. Sędzia Małgorzata Łuczyńska (WSA w Łodzi) w wyroku z 8 grudnia 2016 r.

Powyżej wymieni Sędziowie – niestety – nie przeczytali wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 11 października 2016 r. ( K 24/15) i nie wiedzą, że w toku tego postępowania organy administracji zobowiązane są do stania na straży praworządności, i podejmowamia z urzędu lub na wniosek stron czynności niezbędnych do dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego.

Z powodu lenistwa powyższej wymienionych Sędziów oraz niewykonywania przez nich właściwej i solidnej kontroli działania administracji publicznej, na znacznych obszarach Rzeczypospolitej wkradł się ogromny chaos i deprawacja. Głownie z ich winy znaczna liczba starostów oraz orzeczników SKO zatrzymuje prawa jazdy niewinnym ludziom – na podstawie informacji z jednostek policji, których wiarygodność jest przez strony kwestionowana.  To tym Sędziom cała Polska czyta wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 11 października 2016 r.

B. Sędziowie, którzy zawieszają

W czterech orzeczeniach sądy stanęły na stanowisku, że w przypadku, gdy strona kwestionuje ustalenia faktyczne i nie przyjęła mandatu karnego – postępowanie administracyjne należy zawiesić do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia sprawy wykroczeniowej przez sąd powszechny. W ten sposób orzekali następujący sędziowie:

  1. Sędzia Jarosław Wichrowski (WSA w Bydgoszczy) w wyroku z dnia 22 marca 2017 r.
  2. Sędzia Grażyna Staniszewska (WSA w Gorzowie Wielkopolskim) w wyroku z dnia 23 lutego 2017 r.
  3. Sędzia Małgorzata Niedobylska (WSA w Rzeszowie) w wyroku z dnia 16 marca 2017 r.
  4. Sędzia Elżbieta Kowalik-Grzanka (WSA w Gdańsku) w wyroku z dnia 15 grudnia 2016 r.

C. Sędziowie, którzy stoją na straży zasady praworządności

W sześciu orzeczeniach sądy administracyjne zajęły zdecydowane stanowisko, że w imię zasady praworządności, organ administracyjny – przed wydaniem decyzji – musi rozstrzygnąć wszystkie wątpliwości faktyczne podnoszone przez strony w postępowaniu dowodowym. Są to następujący sędziowie:

  1. Sędzia Piotr Broda (WSA w Gliwicach – w wyroku z dnia 23 kwietnia 2017 r.
  2. Sędzia Maria Taniewska-Banacka (WSA w Gliwicach) w wyroku z dnia 22 marca 2017 r.
  3. Sędzia Ewa Janowska (WSA w Opolu) w wyroku z dnia 17 stycznia 2017 r.
  4. Sędzia Robert Hałabis (WSA w Lublinie) w wyroku z dnia 9 marca 2017 r.
  5. Sędzia Donata Starosta (WSA w Poznaniu) w wyroku z dnia 9 lutego 2017 r.
  6. Sędzia Maria Tarnowska (WSA w Warszawie) w wyroku z dnia 14 lutego 2017 r.

Zaszufladkowano do kategorii Administracyjne zatrzymanie prawa jazdy, Postępowanie dowodowe, Prawo jazdy, Sądownictwo administracyjne, Starostwo powiatowe, Trybunał Konstytucyjny, Zatrzymanie prawa jazdy | 15 komentarzy

Niewinni ludzie masowo wrabiani są w przestępstwa drogowe. Tak działa system

Artur Mezglewski

Jest obecnie powszechną praktyką, że policja – w celu osiągnięcia lepszego  wyniku statystycznego – doprowadza do skazania wszystkich uczestników zdarzeń drogowych – winnych i niewinnych. Wystarczy jakaś policyjna notatka, jakaś opinia na zamówienie, a  dyspozycyjni sędziowie bez skrupułów wydadzą wyrok skazujący na niewinnym człowieku.

Kierowca Audi A4 Cabrio jechał drogą krajową nr 19 z Rzeszowa w kierunku Niska. W pewnym momencie z drogi podporządkowanej wyjechał mu inny samochód. Doszło do zderzenia. Policjanci z Komendy Powiatowej w Nisku skierowali przeciwko kierowcy, który wyjechał z drogi podporządkowanej wniosek o ukaranie do sądu za wykroczenie drogowe (spowodowanie kolizji). Natomiast przeciwko kierowcy Audi A4 Cabrio skierowali akt oskarżenia – za spowodowanie wypadku. Sąd – w dwóch odrębnych postępowaniach – skazał obu kierowców: jednego za wykroczenie, drugiego za przestępstwo. Statystyka poszła w górę. Policjanci zapewne dostali premie. Tak nie było nawet za komuny…

 

  1. Zdarzenie drogowe

Zdarzenie miało miejsce w dniu 30 stycznia 2015 r. po zmierzchu,  ok. godz. 17.30, na drodze krajowej nr 19 w obszarze niezabudowanym, na skrzyżowaniu z drogą gminną wiodącą do miejscowości Kameralne. Warunki drogowe zimowe, nienajlepsze. Droga była mokra, śliska. Kierowca samochodu m-ki Audi A4 Cabrio jechał od strony Rzeszowa w kierunku Niska. Niespodziewanie wyjechał mu z drogi podporządkowanej samochód Audi A3, którego kierujący nie zastosował się do znaku  B-20 -„STOP”. Doszło do zderzenia obu obu pojazdów – w ten sposób, że Audi A4 Cabrio uderzył przodem w tylny prawy róg Audi A3. Poniżej zdjęcia miejsca zdarzenia z map Googla:

Miejsce zdarzenia z perspektywy kierowcy Audi 4

Wjazd z drogi podporządkowanej

Widok z naprzeciwka

Niby wszystko proste, oczywiste. Czy kierujący Audi A4 mógł się czegoś obawiać ze strony wymiaru sprawiedliwości? Ano – jak się okazało – powinien. Wystarczy bowiem jeden pazerny na wyniki policjant, pazerny na zlecenia biegły sądowy oraz dwójka dyspozycyjnych sędziów. I oto mamy receptę na to, jak z Bogu ducha winnego człowieka można zrobić przestępcę.

2. Sprawa o wykroczenie drogowe (kolizja, art. 86 k § 1.w.)

W notatce urzędowej  w sprawie o wykroczenie, sporządzonej w dniu 30 stycznia 2015 r. sierż. szt. Tomasz Staniec zapisał:

Notatka urzędowa w sprawie o wykroczenie

„W dniu dzisiejszym pełniłem służbę w patrolu zmotoryzowanym w godz. 14.00 – 22.00 wraz ze st. post. Tomaszem Bąk. Ok. godz. 17.40 z polecenia KPP Nisko udaliśmy się na 431 kilometr drogi krajowej nr 19, gdzie miało miejsce zdarzenie drogowe. Po przybyciu na miejsce zastano kierowców Audi A3 oraz Audi A4. W rozmowie z kierowcą Audi A4 ustalono, że jechał on drogą K-19 od Rzeszowa w stronę Niska i na wysokości 431 km 5/6 hm uderzył on w tył pojazdu Audi A3, który jak twierdzi wyjechał z drogi gminnej podporządkowanej skręcając w lewo i wjeżdżając na jego pas ruchu. Kierowca Audi A4 oświadczył, że nie wie co się stało, nie wie, gdzie i jak doszło do zdarzenia”.

Wyrok Sądu Rejonowego w Nisku

Sąd Rejonowy w Nisku wyrokiem z dnia 18 lutego 2016 r. (sygn. akt II W 611/15) uznał kierowcę Audi A3 winnym tego, że w dniu 30 stycznia 2015 r., około godz. 17.30 na drodze K-19, kierując pojazdem m-ki Audi 3 wyjeżdżając z drogi podporządkowanej nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu, doprowadzając do zderzenia pojazdów czym spowodował zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym dla kierującego pojazdem marki Audi A4. Sąd wymierzył sprawcy karę 200 zł grzywny i zasądził na rzecz oskarżyciela posiłkowego kwotę 180 zł oraz 130 na Skarb państwa tytułem zryczałtowanych kosztów sądowych.

W uzasadnieniu powyższego wyroku Sąd Rejonowy w Nisku stwierdził m. in., że:

„W świetle ujawnionego na rozprawie materiału dowodowego, fakt popełnienia przez obwinioną zarzucanego jej czynu oraz jego okoliczności nie budzą wątpliwości. (…) Obwiniona nie zachowując należytej ostrożności, polegającej na uważnym obserwowaniu skrzyżowania i drogi, nie ustąpiła pierwszeństwa przejazdu pojazdowi m-ki Audi A4, znajdującego się na drodze z pierwszeństwem przejazdu czym spowodowała zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, tj. popełnienia czynu stanowiącego wykroczenie z ar. 86 § 1 k.w.”

Pełny tekst uzasadnienia wyroku I instancji

Wyrok Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu

Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu, wyrokiem z dnia 16 czerwca 2016 r. (sygn. akt II Ka 169/16) utrzymał powyższy wyrok w mocy.

 

 

 

 

 

3. Postępowanie w sprawie o przestępstwo z art.  177   § 1 k.k. (wypadek drogowy)

Notatka urzędowa autorstwa komisarza Wiesława Mandata

Sprawę o przestępstwo „wykręcił” nadkomisarz Wiesław Mandat z Kom-mendy Powiatowej Policji w Nisku. Wraz z asp. Januszem Golarzem sporządził  on protokół oględzin miejsca wypadku drogowego oraz notatkę urzędową datowaną na 30 stycznia 2015 r. (została dołączona do akt w dniu 2 lutego 2015 r.). W notatce tej komisarz Wisław Mandat napisał:

„Kierujący samochodem osobowym m-ki Audi A4 na prostym odcinku drogi w terenie niezabudowanym w obrębie skrzyżowania wyjeżdżając zza wzniesienia z nieustalonych przyczyn najechał na jadącą przed nim kierującą samochodem m-ki Audi A3, wskutek czego doszło do tylnego zderzenia pojazdów. Kierująca pojazdem Audi A3 doznała obrażeń i została przewieziona do szpitala w Nisku, gdzie pozostaje”.

Postanowienie o wszczęciu dochodzenia

Warto zauważyć, że w notatce autorstwa komisarza Wiesława Mandata nie ma ani słowa o tym, że kierowca samochodu Audi A-3 nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu pojazdowi m-ki Audi A4, który znajdował się na drodze z pierwszeństwem przejazdu. Wręcz przeciwnie. Łobuz w mundurze zapisał w notatce urzędowej, że kierowca Audi A4 „z nieustalonych przyczyn” najechał na jadący przed nim samochód!

W ten sposób rozpoczął się proces karny przeciwko kierowcy Audi A4 za spowodowanie wypadku drogowego…

 Formalnie dochodzenie w sprawie wszczął postanowieniem mł. asp. Bogusław Mazur, zaś postanowienie o  przedstawieniu zarzutów wydał komisarz Wiesław Mandat. Obaj policjanci prowadzili czynności dochodzenia na zmianę.  Treść przedstawionego zarzutu była następująca:

„w dniu 30 stycznia 2015 r. nieumyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym w ten sposób, że kierując samochodem osobowym m-ki Audi A4 Cabrio (…) nie zachował szczególnej ostrożności wyjeżdżając zza wzniesienia drogi, nie obserwował należycie drogi przed sobą, nie dostosował prędkości pojazdu do sytuacji drogowej i panujących warunków na drodze wskutek czego nie zainicjował przeprowadzenia właściwych manewrów obronnych, dających możliwość uniknięcia najechania na jadący przed nim pojazd m-ki Audi A3 (…) doprowadzając do uderzenia w tył wymienionego pojazdu przez co J.S. doznała urazu głowy i wstrząśnienia mózgu powodujące u niej rozstrój zdrowia i naruszenia czynności narządów ciała na okres powyżej siedmiu dni”.

Postanowienie o przedstawieniu zarzutów

Powyższa notatka sporządzona została jedynie na podstawie oględzin miejsca zdarzenia – przy czym należy wiedzieć, że sytuacja pokolizyjna nie została  zachowana, gdyż samochody biorące udział w zdarzeniu zostały przemieszone.

Na jakiej zatem podstawie komisarz Wiesław Mandat stwierdził np. że kierowca Audi A4 Cabrio nie dostosował prędkości pojazdu do sytuacji drogowej? Przecież prędkości jego pojazdu nikt nie zmierzył, ani nie wyliczył…

Aby uwiarygodnić „naukowo” swoje „ustalenia ” – już po wydaniu postanowienia o przedstawieniu zarzutów – policjanci z niżańskiej komendy powołali biegłego, aby ten sznureczkiem cyferek uwiarygodnił ich ustalenia. Każda komenda policji i każda prokuratura ma takich swoich dyspozycyjnych biegłych. Biegli ci zawsze wydają opinie zgodne z oczekiwaniami zleceniodawcy, bo jeśli tak nie zrobią – więcej zleceń dostaną.

Na biegłego w niniejszej sprawie – postanowieniem wydanym przez aspiranta Mazura powołany został mgr Waldemar Bernat – biegły z listy Prezesa Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu. Postanowienie o powołaniu biegłego zatwierdził ówczesny Komendant Powiatowy KPP w Nisku insp. Józef Kiełbasa.

Biegły mgr Waldemar Bernat przygotował opinię, którą wraz załącznikami w całości publikujemy poniżej:

Załączniki do opinii:

Biegły Waldemar Bernat – zgodnie z oczekiwaniami policjantów Mandata i Mazura – „wyliczył”, że oskarżony kierowca Audi A4 „popełnił błąd w taktyce jazdy, polegający na jeździe z nadmierną prędkością” – tzn. z prędkością w przedziale 100 – 122  km/h. Biegły nie przeprowadził jednak testów zderzeniowych, a samochód oskarżonego (wyposażony w ABS) nie pozostawił żadnych śladów hamowania. W jaki sposób zatem biegły wyliczył prędkość kolizyjną samochodu Audi A4? Ano przeprowadził szereg symulacji komputerowych, wprowadzając do programu PC-Crash różnorakie dane „wzięte z choinki” .No i kazało się, że „w symulacji osiągnął on zadowalające dane przy prędkościach kolizyjnych Audi A4 – 111 km/h, zaś Audi A3 – 29 km/h. Czysta fantazja…

Wśród gąszczu cyfr i wzorów, jakie biegły zamieścił w opinii oraz w załącznikach do opinii , warto zwrócić uwagę na jeden parametr. Otóż we wszystkich symulacjach biegły przyjął, iż czas reakcji kierowcy Audi A4 na zaistniałą sytuację (tzn. na niespodziewany wyjazd samochodu ze znajdującej się w krzakach drogi podporządkowanej) wynosi 1,00 sekundy!

Powszechnie się przyjmuje, że 1 sekunda to właściwy czas na reakcję w warunkach, gdy  od kierującego wymaga się wyjątkowej koncentracji – np. wjazd na skrzyżowanie ze światłami, przejazd w warunkach wzmożonego ruchu pieszych itp. Tymczasem kierowca Audi A4 prowadził pojazd na w miarę pustej drodze i w żaden sposób nie mógł przewidzieć tego, że – pomimo znaku STOP – ze znajdującej się w krzakach drogi podporządkowanej wtargnie mu pod koła jakiś pojazd! Do tego jeszcze zmrok. Biegły Waldemar Bernat winien był zatem w tym przypadku przyjąć jako czas właściwy na reakcję wartość 2,00 sekundy, albo przynajmniej  1,5 sekundy. Ale gdyby przyjął taką wartość nie zrobił by z kierowcy Audi A4 przestępcy – a przecież takie były oczekiwania mocodawców…

Wyrok Sądu I instancji

Sąd Rejonowy w Nisku w wyroku z dnia 20 stycznia 2016 r. (sygn. akt II K 368/15) uznał kierowcę Audi 4 za winnego popełnienia przestępstwa. W sprawie orzekała Przewodnicząca Wydziału Karnego – SSR Grażyna Pizoń.

Oto treść wyroku – wraz z uzasadnieniem:

Wyrok Sądu II instancji

Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu wyrokiem z dnia 9 grudnia 2016 r. (II Ka 168/16) utrzymał w mocy powyższy wyrok. W sprawie orzekał SSO Robert Pelewicz (Prezes Sądu).

4. Sylwetki sędziów orzekających w sprawie

Grażyna Pizoń (z domu Blacha) w roku 1986 ukończyła Szkołę Podstawową w Dzwoli  (lubelskie), a w 1990 r. Liceum Ogólnokształcące w Janowie Lubelskim. W I połowie lat 90-tych – dzięki wsparciu swoich duszpasterzy – dostała się na kierunek prawo na jednej z lubelskich uczelni. Piszący te słowa pamięta ją z czasów studiów. Wyróżniała się „pamięciowym opanowaniem materiału”. W pracy sędziowskiej zauważa się brak samodzielnego myślenia. Uzasadnienia wyroków pisze na zasadzie kopiuj-wklej, a przed  wydaniem wyroku zdarza się jej „dzwonić do przyjaciela”.

Pani Sędzia jest żoną działacza PIS – Artura Pizonia, kandydata na kongres PiS z powiatu Janowskiego. Pan Artur czynnie uczestniczy w przejmowaniu władzy przez „dobrą zmianę”.  W roku 2016 został szefem janowskiego Oddziału KRUS, a w bieżącym roku awansował na Zastępcę Dyrektora Lubelskiego Oddziału Regionalnej Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Należy się spodziewać, że kiedy już partyjna władza zawiśnie nad sądownictwem, Pani Grażyna zostanie prezesem jakiegoś sądu. Może w Nisku, a może bliżej domu?…

Robert Pelewicz w 1990 r. ukończył studia prawnicze na Wydziale Prawa i Administracji Filii UMCS w Rzeszowie. W 1993 r. został  mianowany asesorem sądowym w Sądzie Rejonowym w Janowie Lubelskim, a w 1995 r. mianowano go sędzią Sądu Rejonowego w Stalowej Woli. W latach 2003-2010 pełnił funkcję Kierownika Ośrodka Migracji Ksiąg Wieczystych w Nisku. W roku 2007 został awansowany na Sędziego Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu, a w latach 2010-1016 pełnił funkcję Prezesa tegoż Sądu. W roku bieżącym starał się o stanowisko Sędziego Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie, jednakże otrzymał negatywną ocenę Kolegium Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie (jeden głos „za, pięć głosów „przeciw”). Na posiedzeniu Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Apelacji Rzeszowskiej oddano na Roberta Pelewicza 9 głosów „za” oraz 31 głosów „przeciw” przy 12 głosach wstrzymujących. Powyższe okoliczności spowodowały, że podczas posiedzenia Krajowej Rady Sądownictwa nie oddano na niego żadnego głosu „za” oraz 6 głosów „przeciw” przy 9 wstrzymujących się.

Sędzia Pelewicz nie ma zatem – na razie – wystarczającego poparcia w środowisku sędziowskim na dalszy rozwój kariery sędziowskiej. Jednakże, kiedy już rządząca partia polityczna uzyska wpływ na obsadę stanowisk prezesów sądów powszechnych, można się spodziewać, że Sędzia Pelewicz będzie brany pod uwagę przy tego rodzaju awansach. Należy pamiętać, że był on przecież doradcą AWS, a w czasach prezesury w Sądzie Okręgowym w Tarnobrzegu mocno wspierał stalowowolski ośrodek naukowy prawicowej uczelni, poprzez czynny udział w konferencjach naukowych, sponsorowanie z budżetu Sądu Okręgowego publikacji naukowych itp.

Zaszufladkowano do kategorii Domniemanie winy, Kolizja drogowa, Policja, Postępowanie dowodowe, Postępowanie przed sądem, Sąd, wypadki drogowe | 11 komentarzy

Zatrzymania prawa jazdy za prędkość do 103 km/h w obszarze zabudowanym można uniknąć

Artur Mezglewski

Zatrzymania prawa jazdy za prędkość do 103 km/h w obszarze zabudowanym można uniknąć. Pod warunkiem wszakże, że do rozpatrzenia  sprawy administracyjnej – z upoważnienia starosty powiatowego – nie dorwie się jakaś „tempa dzida”, albo „złośliwa zołza”.

W szczególności na korzyść kierowców działają nowe przepisy postępowania administracyjnego, które weszły w życie z dniem 1 czerwca 2017 r. Chodzi o art. 81 a § 1 k.p.a. Sprawa jednak sama się nie wygra. Trzeba czynnie uczestniczyć w postępowaniu, aby wywołać uzupełniającą informację od Policji, że funkcjonariusz dokonujący pomiaru nie uwzględnił błędu pomiarowego.

 

  1. Zatrzymanie prawa jazdy w sytuacji, gdy strona nie uczestniczy aktynie w postępowaniu

Formalnoprawną podstawą zatrzymania prawa jazdy przez starostę za przekroczenie dozwolonej prędkości w obszarze zabudowanym o ponad 50 km/h jest informacja od Policji o zarejestrowanym przekroczeniu. W praktyce wydanie decyzji przez starostę (prezydenta) następuje jedynie w oparciu o ten dokument. Jeśli zatem strona nie uczestniczy aktywnie w postępowaniu – nic więcej się nie wydarzy. Starosta odczeka 7 dni na ewentualną reakcję zainteresowanego, a jeśli takowa nie nastąpi – wyda decyzję o zatrzymaniu dokumentu prawa jazdy.

2. Zjawisko zatrzymania prawa jazdy za przekroczenie mieszczące się  w granicach błędu pomiarowego

Według danych, jakie napływają do Stowarzyszenia Prawo na Drodze, ilość przypadków zatrzymań prawa jazdy za wynik pomiarowy mieszczący się w granicach błędu pomiarowego urządzenia  jest znaczna i sięga ok. 30%. Czy jest to przypadek, że ok. 30 % praw jazdy zatrzymywana jest za prędkość 101 km/h lub 102 km/h?! Z całą pewnością – nie. Stowarzyszenie Prawo na Drodze dysponuje dowodami potwierdzającymi podejrzenie, że policjanci niejednokrotnie zawyżają wynik – po to tylko, aby zwiększyć swoją statystykę w zakresie zatrzymanych praw jazdy.

Troska Policji o bezpieczeństwo w ruchu drogowym to mit. Troska o rzetelność przeprowadzanych procedur to mit. Natomiast statystyka zatrzymanych praw jazdy – to rzeczywistość. Każdy policjant potwierdzi to w prywatnej, nierejestrowanej rozmowie…

3. W jaki sposób wyegzekwować uwzględnienie błędu pomiarowego?

Żaden polski policjant dokonujący pomiarów prędkości w ruchu drogowym nie uwzględnia błędu pomiarowego urządzenia. Takie rzeczy tylko w Niemczech… I nic na to nie poradzimy. Szeregowy policjant wykonuje rozkazy swoich przełożonych. A rozkazy są takie, że błędów pomiarowych uwzględniać mu nie wolno. Szkoda dyskusji i szkoda czasu.

Dowód: Pismo KGP Policji do Stowarzyszenia Prawo na Drodze

Na szczęście błąd pomiarowy można uwzględnić na etapie postępowania administracyjnego. Dlatego też strona (kierujący) powinien zwrócić się do starosty, aby ten ustalił w trybie informacji uzupełniającej, czy konkretny policjant w konkretnym przypadku uwzględnił ów błąd. W odpowiedzi Policja zawsze potwierdzi fakt nieuwzględniania błędu pomiarowego. Następnie należy złożyć wniosek o umorzenie postępowania administracyjnego, ze względu na jego bezprzedmiotowość oraz zwrot zatrzymanego prawa jazdy.

We wniosku o umorzenie warto powołać się na nowy – obowiązujący od 1 czerwca 2017 r. –  bardzo korzystny przepis art. 81 a § 1 k.p.a., który brzmi następująco:

„Jeżeli przedmiotem postępowania administracyjnego jest nałożenie na stronę obowiązku bądź ograniczenie lub odebranie stronie uprawnień, a w tym zakresie pozostają niedające się usunąć wątpliwości co do stanu faktycznego, wątpliwości te są rozpatrywane na korzyść strony

Od dnia 1 czerwca 2017 r. rozpatrzenie wątpliwości na korzyść strony stało się obowiązkiem organu, a niezrealizowanie tego obowiązku stanowi naruszenie prawa.

4. Praktyka – przypadek negatywny ze Starostwa Powiatowego w Mikołowie

Stowarzyszenie Prawo na Drodze, działając na starym stanie prawnym – tzn. sprzed 1 czerwca 2017 r. – doprowadziło do umorzenia kilku postępowań o zatrzymanie prawa jazdy – za wynik pomiarowy w granicach błędu pomiarowego. Nie zawsze jednak się to udało. Nasza statystyka w tym zakresie wynosi dokładnie 50%. Dlaczego nie 100%? Ano dlatego, że w polskich urzędach zatrudniani są ludzie nie posiadający nawet minimalnych predyspozycji do wykonywania urzędniczego fachu.  Typowo polskie zatrudnianie „po znajomości” daje taki właśnie efekt. Zatrudnieni nie lubią swojej pracy, nie doskonalą się, nie szkolą. A przede wszystkim nie pojmują etosu swojej misji.

Sprawa o sygnaturze KTJ.5430.656.WK prowadzona w Starostwie Mikołowskim przez  Krystynę Banach – Naczelnika Wydziału Komunikacji i Transportu to przykład skrajnie negatywny, zasługujący na dobitne napiętnowanie.

Starostwo Powiatowe w Mikołowie

Po wszczęciu przedmiotowego postępowania strona złożyła wniosek o umorzenie, ze względu na jego bezprzedmiotowość – powołując się na fakt nieuwzględnienia przez Policję granic błędu pomiarowego. Do wniosku załączone zostało pismo z Komendy Głównej Policji, potwierdzające stosowaną praktykę.

Wydział Komunikacji i Transportu zwrócił się do Komendy Miejskiej Policji w Katowicach (tam miało miejsce naruszenie) o dodatkową informację w przedmiocie uwzględnienia przez Policję błędu pomiarowego. Odpowiedź podpisana przez Zastępcę Komendanta Miejskiego Policji w Katowicach  nadkom. Arkadiusz Konowalskiego brzmiała następująco:

„(…) z uwagi na fakt, że konstrukcja, wykonanie i prawna kontrola metrologiczna przyrządów do pomiaru prędkości pojazdów w ruchu drogowym nie mieści się w katalogu zadań Policji dlatego też brak jest podstaw prawnych do uwzględnienia „z urzędu” przez policjantów pełniących służbę na drodze z wykorzystaniem przyrządów kontrolno-pomiarowych błędów granicznych dopuszczalnych przyrządu lub wartości średniej błędów pomiaru prędkości, bądź wartości niepewności pomiaru”.

Pani Krystyna Banach u stópek Orła Białego odbiera odznaczenie za długoletnią służbę.

Pomimo powyższej informacji Krystyna Banach – Naczelnik Wydziału Komunikacji i Transportu w Starostwie Mikołowskim wydała decyzję o zatrzymaniu prawa jazdy na 3 miesiące, a w uzasadnieniu decyzji w ogóle nie wspomniała o powyższej odpowiedzi Zastępcy Kmendanta. Prawdopodobnie pani Krystyna w ogóle nie zrozumiała sensu tej wypowiedzi. Nie wykluczone jednak, że zrozumiała, lecz negatywną decyzję wydala z wrodzonej złośliwości. Za tą  wersją motywacji przemawia fakt, że decyzję z dnia 26 maja 2017 r. nadała na poczcie dopiero w dniu 5 czerwca 2017 r. – chociaż budynek poczty znajduje się na tej samej ulicy, co Starostwo.  Złośliwa baba i tyle.

 

Pani Krystynie dedykujemy skecz Kabaretu Limo pt. Premier i Orzeł Biały:

http://kabaret.tworzymyhistorie.pl/13181_kabaret_limo_premier_i_orzel_xvi_mnk

Zaszufladkowano do kategorii Administracyjne zatrzymanie prawa jazdy, Starostwo powiatowe, Zatrzymanie prawa jazdy | 5 komentarzy

Złapali na radar żonę prezesa sądu. – I co ? – I figo-fago…

Artur Mezglewski

W Polsce obowiązują potrójne standardy odpowiedzialności za wykroczenia drogowe:

  • sędziowie i inne uprzywilejowane osoby nie ponoszą żadnej odpowiedzialności (immunitet materialny);
  • zwykli obywatele są w 98% skazywani zgodnie z wnioskiem oskarżyciela i bez obiektywnych dowodów. W tej procedurze stosuje się zasadę domniemania winy;
  • sprawy krewnych i powinowatych sędziów krążą po różnych lokalnych sądach, aż do skutku, tzn. aż sprawa medialnie przycichnie i zostanie rozpoznana przez „zupełnie niezawisłego sędziego” w „zupełnie niezależnym sądzie”. W tej procedurze stosuje sie zasadę domniemania niewinności.

A oto przykład. Żona Prezesa Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu została obwiniona o to, że pędziła przez Stalową Wolę z prędkością 112 km/h. Na wieść o tym wszyscy sędziowie z całego okręgu (Sądy Rejonowe w: Stalowej Woli, Nisku, Tarnobrzegu, Mielcu i Kolbuszowej) wyłączyli się ze sprawy. Następnie decyzją Prezesa Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu sprawa została przeniesiona do Sądu Rejonowego w Krośnie. Sąd Rejonowy w Krośnie skazał Małżonkę Prezesa na karę grzywny. Od tego wyroku obwiniona złożyła apelację do Sądu Okręgowego w Krośnie. Na wieść o tym wszyscy sędziowie Sądu Okręgowego w Krośnie wyłączyli się od orzekania w sprawie. Z tego powodu sprawa trafiła do Prezesa Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie. Ten wyznaczył do rozpatrzenia sprawy Sąd Okręgowy w Zamościu, a ten uchylił wyrok Sądu Rejonowego w Krośnie i… uniewinnił Małżonkę Prezesa. Prawomocnie.

1. Medialne informacje o zdarzeniu

W dniu 29 marca 2014 r. tuż przed godz. 18.00, na ul. Staszica w Stalowej Woli, małżonka ówczesnego Prezesa Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu Roberta Pelewicza została zatrzymana do kontroli drogowej przez policjanta tarnobrzeskiej drogówki – z powodu rzekomego przekroczenia dozwolonej prędkości. Funkcjonariusz ponoć wygenerował pomiar 112 km/h w obszarze zabudowanym.

O sprawie obszernie pisały lokalne brukowce. We wszystkich tytułach niemieckiego molocha powtarzał się poniższy tekst, pochodzący od „anonimowego informatora”:

„Licząc na pouczenie, od razu powiedziała, że jest żoną prezesa jednego z sądów. Była bardzo zdziwiona, że policjanci zaproponowali jej mandat. Mandat wyniósł 400 złotych i 10 punktów karnych. Kobieta odmówiła jego przyjęcia.”

Oto linki do tych materiałów

http://www.echodnia
http://www.nowiny24.pll
http://www.autokrata.pl
http://www.skarbowcy.pl/

Powyższe relacje dziennikarskie były bardzo nierzetelne i stronnicze. Opierały się na jednym niesprawdzonym źródle „tzw. „anonimowego informatora”, którym, oczywiście, był policjant zaangażowany w sprawę. Przede wszystkim zaś nikt nie pofatygował się, aby zweryfikować informacje w aktach sprawy. Żaden dziennikarz nie śledził toku sprawy.

O niebezpiecznych i niejasnych powiązaniach pomiędzy stalowowolską i tarnobrzeską policją a lokalnymi dziennikarzami pisaliśmy na naszych łamach już dawno temu, a od tego czasu w regionie nic się nie zmieniło:

Istnieją nieprzejrzyste powiązania pomiędzy Policją a regionalnymi mediami


Na skutek publikacji prasowych na forach internetowych rozgorzał hejt. Pojawiło się setki pełnych nienawiści wpisów, jak choćby ten, którego autorem jest Kostek:

Pani naczelnik Urzędu Skarbowego w Stalowej Woli, bo o nią chodzi, urzędnik służby cywilnej, we wszystkich rankingach prawie pierwsza, na imprezach zawsze obok Parafianowicza i Dyrektora Izby Skarbowej w Rzeszowie, żona Prezesa Sądu w Tarnobrzegu i co jeszcze – postać z pierwszych stron gazet – tym razem ostatnia. Gdyby to nie ona jechała z taką prędkością to powinni zostać ukarani funkcjonariusze policji ,, ale ona dopiero teraz ten argument/ kłamstwo podnosi/ .Oto cała prawda o folwarku podkarpackim.

2. Ustalenia Sądu Rejonowego w Krośnie

Sąd Rejonowy w Krośnie, wyrokiem z dnia 13 stycznia 2015 r. (sygn. akt II W 1174/14) uznał Małżonkę Prezesa za winną popełnienia zarzucanego jej czynu i wymierzył jej karę grzywny w wysokości 400 zł oraz zasądził od niej na rzecz Skarbu Państwa 100 zł zryczałtowanych kosztów postępowania oraz 40 zł opłaty karnej. W sprawie orzekała sędzia Monika Kordyś.

Podczas rozprawy przed Sądem Rejonowym w Krośnie obwiniona przyznała, że funkcjonariusz Policji okazał jej przenośne urządzenie, które wskazywało, że poruszała się z prędkością 112 km/h, jednakże w jej opinii było to niemożliwe, ten pomiar nie dotyczył jej samochodu, gdyż jak wyjaśniła, było to niemożliwe, gdyż ona zawsze jeździ przepisowo.

Sąd nie powyższym wyjaśnieniom nie dal wiary, stwierdzając, że były one ukierunkowane jedynie na uniknięcie odpowiedzialności za popełnione wykroczenie.

Sąd obdarzył natomiast wiarą zeznania policjantów, gdyż:

„są one logiczne, spójne, wyczerpujące i uzupełniające się wzajemnie. Sąd nie znalazł żadnych podstaw, aby odmówić wiarygodności zeznaniom wskazanych świadków. Policjanci nie znali obwinionej, nie mieli z nią wcześniej żadnego kontaktu”.

Sąd przywołał w uzasadnieniu zeznania funkcjonariusza A.S., który zeznał, że:

„urządzenie pomiarowe posiada przeziernik (oczko), przez który obserwuje się tylko jeden pojazd, nie ma możliwości pomiaru prędkości dwóch samochodów”.

Wyrok Sądu Rejonowego w Krośnie został zaskarżony przez obwinioną. Apelację obwinionej winien był rozpatrzeć Sąd Okręgowy w Krośnie, ale jej nie rozpatrzył, gdyż wszyscy sędziowie tegoż Sądu się wyłączyli, więc do rozpatrzenia apelacji został wyznaczony inny Sąd – Okręgowy w Zamościu.

3. Ustalenia Sądu Okręgowego w Zamościu

Sąd Okręgowy w Zamościu – wyrokiem z dnia 4 grudnia 2015 r. (sygn. akt II Ka 488/15) – zmienił wyrok Sądu Rejonowego w Krośnie w ten sposób, że uniewinnił obwinioną od popełnienia zarzucanego jej czynu, a kosztami postępowania obciążył Skarb Państwa. W sprawie orzekała sędzia Dorota Bogucka-Zielonka.

W postępowaniu przed Sądem Okręgowym nie brali już udziału świadkowie, nie uczestniczył też oskarżyciel publiczny (Komenda Policji w Stalowej Woli, która złożyła wniosek o ukaranie w tej sprawie, przyjęła błędne stanowisko, że występowanie w roli oskarżyciela należało do właściwości miejscowej komendy policji).

Sąd Okręgowy w Zamościu postanowił uzupełnić postępowanie dowodowe poprzez wywołanie opinii biegłego z zakresu pomiaru prędkości. Opinię w sprawie przygotował najpopularniejszy biegły z tej dziedziny – Jarosław Teterycz.

Opierając się na powyższej opinii Sąd następująco argumentował w uzasadnieniu podjęte rozstrzygnięcie:

„Otóż z opinii biegłego wynika, iż w przedmiotowej sprawie nie można wykluczyć, że w użytym do pomiaru prędkości mierniku Ultralyte LTI 20-20 100 LR był przestawiony celownik, a ta okoliczność z uwagi na charakterystykę miejsca zdarzenia była istotna dla dokładnego pomiaru. Owa charakterystyka miejsca zdarzenia była istotna dla dokładnego pomiaru. Owa charakterystyka miejsca zdarzenia sprawia bowiem, iż nie da się wykluczyć innych pojazdów na sąsiednim pasie ruchu, a nawet występowanie takich pojazdów jest wysoce prawdopodobne. Z tego powodu kwestia ustawienia celownika jest w przedmiotowej sprawie istotna, a skoro brak jest pewności, że celownik był ustawiony prawidłowo, to brak jest także pewności, że pomiar dotyczył pojazdu obwinionej. Punkt celowniczy w wizjerze przyrządu mógł być na samochód obwinionej naprowadzony, jednak pomiar mógł dotyczyć pojazdu sąsiedniego. Biegły wskazał, iż istotnie przyrząd laserowy posługuje się skupioną wiązką światła w paśmie podczerwieni, jednakże nie jest ona punktowa jak to powszechnie jest zrozumiałe. Prawo metrologiczne nakłada wymóg, by wiązka miała dywergencję (rozbieżność) nie większą niż 3 mili radiany. Oznacza to, że w odległości pomiaru 333 m szerokość wiązki wynosiła niemal 1 metr. Jest to średnica dużo większa niż wielkość punktu celowniczego widzianego w celowniku przyrządu. Dla prawidłowego pomiaru wymagane jest, aby wiązka pomiarowa nie napotkała na swej drodze żadnych innych przeszkód niż mierzony pojazd. W praktyce oznacza to, że przed mierzonym pojazdem na dość dużej odległości nie powinien znajdować się żaden inny pojazd. W okolicznościach sprawy (pomiar na 333 m przez funkcjonariusza stojącego nieopodal skraju drogi) odległość ta musiała by być nie mniejsza niż 100 m. W polskich realiach jest to warunek dość trudny do zapewnienia, wiec można uznać, że jeśli przed obwinioną jechał inny pojazd, to nawet jeśli punkt celowniczy był naprowadzony na jej samochód brak jest pewności, że pomiar dotyczył samochodu obwinionej”.

Wniosek

Piszący te słowa nie zna ani jednej komendy policji, w której wykonywana była by bieżąca kalibracja celowników w laserowych miernikach prędkości. Zatem w żadnym przypadku nie ma pewności, czy policjant namierzył właściwy cel. Dlatego też należy uznać, iż opinia biegłego Teterycza wywołana w niniejszej sprawie jest rzetelna. Dlaczego jednak biegły Teterycz w innych sprawach pisze zupełnie odmienne opinie – doprowadzając do skazania setek niewinnych ludzi?

Epilog
Jarosław Teterycz uzyskał wpis na listę biegłych Prezesa Sądu Okręgowego w Zamościu na kolejne 5 lat – do dnia 31 grudnia 2022 roku.

Zaszufladkowano do kategorii jawność postępowania, Laserowe mierniki prędkości, Opinie biegłych, Policja, Ręczne mierniki prędkości, regionalne media | Możliwość komentowania Złapali na radar żonę prezesa sądu. – I co ? – I figo-fago… została wyłączona