Jeśli strażnik mierzy prędkość urządzeniem TruCAM – popełnia przestępstwo!

Artur Mezglewski

Używanie przez strażników miejskich laserowych mierników prędkości typu  TruCAM jest kolejnym przykładem braku publicznego nadzoru nad tą instytucją. Straż miejska jest uprawniona do kontroli prędkości jedynie przy użyciu urządzeń rejestrujących, a TruCAM takim urządzeniem nie jest.

 

 Część I. Teoretyczna

1. Co to jest LTI 20/20 TruCAM i na jakiej zasadzie działa?

TruCAM to kompaktowe urządzenie wielofunkcyjne, służące do pomiaru prędkości oraz odległości w ruchu drogowym.  Jego działanie opiera się na emisji promieniowania laserowego. Urządzenie mierzy czas odbitych od pojazdu impulsów i na tej podstawie dokonuje pomiaru odległości do pojazdu. Na podstawie serii takich pomiarów odległości oraz pomiaru czasu pomiędzy tymi pomiarami – oblicza prędkość danego pojazdu

TruCAM

TruCAM wyposażony jest w wewnętrzną kamerę cyfrową oraz komputer wewnętrzny – co umożliwia podgląd bieżącego obrazu, wyświetlanie aktualnej daty i czasu, a także wykonywanie zdjęć pojazdów, których prędkość jest mierzona. Zainstalowana w urządzeniu lampa błyskowa umożliwia wykonywanie zdjęć także w nocy. Zarejestrowane obrazy zapisywane są w pamięci komputera. Istnieje również możliwość transmisji zarejestrowanych danych na nośniki zewnętrzne.

2. Dane dotyczące producenta oraz importera urządzenia TruCAM

Producentem urządzenie LTI 20/20 TruCAM jest Laser Technology Inc. z siedzibą w miejscowości Centennial przy ul. Tuscon Way w stanie Colorado (USA), zaś importerem polska firma Safety Camera Systems Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie przy ul. Jeżewskiego 5b lok. 30.

Firma Safety Camera Systems była również wnioskodawcą w postępowaniu przed Głównym Urzędem Miar o zatwierdzenie typu urządzenia LTI 20/20 TruCAM – w ramach prawnej kontroli metrologicznej.

3. Czy TruCAM jest urządzeniem rejestrującym w rozumieniu przepisów prawa o ruchu drogowym?

a. Informacje techniczne

TruCAM może pracować w dwóch trybach: manualnym i automatycznym. Pracując w trybie manualnym – każdy pomiar lub seria pomiarów inicjowane są przez operatora (operator może obsługiwać urządzenie w trybie zdalnym).

Gdy włączony jest tryb automatyczny TruCAM wykonuje serię pomiarów z automatyczną rejestracją danych. Istnieje możliwość zaprogramowania urządzenia TruCAM na rejestrowanie prędkości pojazdów w zależności od wyznaczonego progu prędkości.

b) Informacje wynikające z decyzji GUM o zatwierdzeniu typu

GUM wydał jedną wspólną decyzję o zatwierdzeniu typu dla całej grupy produktów firmy LTI, a mianowicie objął jedną wspólną decyzją następujące urządzenia:

- LTI 20/20 TruSpeed 100;

- LTI 20/20 TruSpeed 100 LR;

- LTI 20/20 TruSpeed 100 DC;

- LTI 20/20 TruSpeed 100 LR DC;

- LTI 20/20 TruCAM.

Niestety GUM nie klasyfikuję mierników prędkości według terminologii przyjętej w ruchu drogowym (urządzenia rejestrujące, ręczne mierniki prędkości), ale przyjmuje swoją klasyfikację dla urządzeń pomiarowych w ruchu drogowym, dzieląc je na urządzenia: radarowe i laserowe. Z kolei termin „urządzenia rejestrujące” GUM odnosi do urządzeń typu tachografy i taxometry.

Zatem w decyzji GUM o zatwierdzeniu typu jest mowa po prostu o urządzeniach laserowych.

Odnosząc się zaś do treści decyzji Prezesa GUM z dnia 24 grudnia 2009 r. nr ZT 120/2009 można dojść do niejednoznacznych wniosków. W decyzji tej Prezes GUM, odnosząc się do zbiorczo do wszystkich zatwierdzanych typów urządzeń,  stwierdził m. in., że:

„Przyrządy przeznaczone są do pracy w trybie ręcznym,  w którym każdy pomiar lub seria pomiarów inicjowane są przez operatora, po wykonaniu których następuje wyświetlenie oraz zapis w pamięci danych o ostatnim poprawnie wykonanym pomiarze prędkości.”

Jednakże w akapicie kolejnym, odnoszącym się już tylko do urządzenia TruCAM, Prezes GUM stwierdził, iż :

„Przyrządy te mogą również pracować w trybie automatycznym, w którym wykonywana jest seria pomiarów z automatyczną rejestracją powyższych danych”.

Z powyższych informacji wynika zatem, że urządzenie TruCAM jest laserowym ręcznym miernikiem prędkości z opcją dokonywania pomiarów automatycznych – typowych dla urządzeń rejestrujących w rozumieniu przepisów ustawy Prawo o ruchu drogowym. Praktycznie zaś warianty użycia urządzenia mogą być następujące:

I. Tryb manualny:

a) urządzenie używane „z ręki”

b) używanie umieszczone na statywie i sterowane przez operatora w sposób zdalny

II. Tryb automatyczny (tylko ma statywie).

4. Czy strażnicy gminni (miejscy) mogą używać urządzenia TruCAM?

Nie ulega żadnej wątpliwości, że strażnicy nie mogą używać urządzenia TruCAM w trybie manualnym: ani „z ręki”, ani sterując nim zdalnie. Urządzenie TruCAM wykorzystywane w tym trybie posiada bowiem niewątpliwie cechy ręcznego miernika prędkości. Tymczasem straż gminna jest uprawniona jedynie do korzystania z urządzeń rejestrujących. Każdy strażnik, który wykorzystuje TruCAM-a w trybie manualnym popełnia przestępstwo z art. 231 kk, polegające na przekroczeniu uprawnień.

W literaturze przedmiotu jest natomiast rzeczą sporną, czy strażnicy gminni mogą używać urządzenia TruCAM w trybie automatycznym. Wydaje się, że nie mogą. Za takim poglądem przemawiają następujące argumenty:

a) TruCAM nie jest urządzeniem rejestrującym, a jedynie ręcznym miernikiem prędkości z opcją dokonywania pomiarów automatycznych.

b) Nikt nie jest w stanie stwierdzić w jakim trybie dokonano danego pomiaru – w trybie manualnym, czy w trybie automatycznym. Stanowiło by to pole do ogromnych nadużyć – a już sama możliwość takich nadużyć (połączona z całkowitym brakiem publicznego nadzoru nad działalnością straży gminnych) byłaby niedopuszczalna w kontekście respektowania konstytucyjnej zasady demokratycznego państwa prawnego (art. 2 Konstytucji) oraz zasady praworządności (art. 7 Konstytucji).

Wnioski:

1) Strażnik gminny (miejski) z całą pewnością nie jest uprawniony do używania w ramach kontroli ruchu drogowego urządzenia TruCAM w trybie manualnym, w tym za pośrednictwem urządzenia zdalnie sterującego. Czyn taki niewątpliwie stanowi przestępstwo z art. 231 kk.

2) W mojej opinii strażnik gminny również popełnia przestępstwo z art. 231 kk, używają urządzenia TruCam w trybie  automatycznym. TruCam nie jest bowiem urządzeniem rejestrującym, a jedynie ręcznym miernikiem prędkości z opcją automatycznego dokonywania pomiarów.

Część II  Urządzenia TruCAM w użyciu straży gminnych

Urządzenia LTI 20/20 TruCAM są coraz powszechniej stosowane przez straże gminne (miejskie). Urządzenia takie posiadają m. in.:

1) Straż Miejska w Krośnie Odrzańskim,

2) Straż Miejska w Bydgoszczy;

3) Straż Miejska w Jeleniej Górze;
4) Straż Miejska w Radomiu;

5) Straż Gminna w Malechowie;

6) Straż Gminna w Ustce;

7) Straż Gminna w Trzebnicy;

8) Straż Miejska w Bochni;

9) Straż Miejska w Gościnie;

10) Straż Gminna w Dobrej;

11) Straż Gminna w Dygowie;

12) Straż Miejska w Konstancinie-Jeziornej;

Nie w każdym przypadku da się jednoznacznie stwierdzić tryb pracy urządzenia TruCam. Uwaga ta dotyczy przypadków, gdy urządzenie jest umieszczone na statywie. Nie ulega jednak wątpliwości, że strażnicy gminni używają TruCAM-ów, dokonując pomiarów „z ręki”. Oto przykłady:

Oto materiał zarejestrowany w Bydgoszczy:

A tutaj również Bydgoszcz (Emil Łowca Fotoradarów 4,19 nn):

A tutaj Straż Miejska w Jeleniej Górze:

 

III. Stanowisko SPnD

Prokuratura niestety nie reaguje w sposób właściwy na zawiadomienia o popełnieniu przestępstw przez strażników – jeśli w zawiadomieniu nie wskaże się konkretnego przypadku i konkretnego naruszenia.

W dniu wczorajszym na adres Stowarzyszenia napłynęła jednak dokumentacja przesłana przez jednego z kierujących, który został wezwany do zapłacenia mandatu karnego, a  podstawą do jego zapłacenia jest raport z urządzenia TruCAM. Operatorem tego urządzenia była Straż Miejska w Radomiu.

Stowarzyszenie Prawo na Drodze złoży zatem w dniu jutrzejszym zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez funkcjonariusza SM w Radomiu. Zawiadomiona zostanie radomska prokuratura oraz mazowiecka KWP w Radomiu. O nieprawidłowych praktykach radomskiej straży powiadomiony zostanie również Prezes Sądu Okręgowego w Radomiu. Należało by chyba też powiadomić Rzecznika Praw Obywatelskich.

Opublikowano Laserowe mierniki prędkości, Ręczne mierniki prędkości, Straż gminna (miejska) | 11 komentarzy

Wszystkich nas mogą wylegitymować, czyli sędziowie na zmywaki

Artur Mezglewski

W sporze obywatela z funkcjonariuszem prokuratura i sądy zawsze staną po stronie funkcjonariusza. Nagną prawo, napiszą absurdalne uzasadnienie, ale racji obywatelowi nie przyznają. Zatem Sądy są państwowe, a nie nasze. A jeśli Sądy są nie nasze, prokuratura jest nie nasza, policja jest nasza – to czyj jest Mazurek Dąbrowskiego? Czyja jest Biało-Czerwona Flaga? Nasza, czy ich?! Jeśli Flaga jest ich, to czas wyjeżdżać z kraju, a jeśli Flaga jest nasza, to miejsce prokuratorów i sędziów jest na zmywakach w Zjednoczonym Królestwie.

Zgodnie z obowiązującym prawem straż gminna może legitymować tylko tego, kto popełnił przestępstwo lub wykroczenie oraz tego, kto był świadkiem takiego zdarzenia. Jednak prokurator i sędzia z Poznania uznali, że legitymować można także tych, którzy hipotetycznie mogą popełnić przestępstwo w przyszłości, zaś sędzia z Gryfic generalnie uważa, że legitymować można wszystkich.

1. Sąd Rejonowy w Gryficach

W dniu 7 sierpnia 2013 r. jeden z członków SPnD monitorował pracę funkcjonariuszki Straży Gminnej w Karnicach, która obsługiwała fotoradar. Strażniczka była miła i rozmowna, a jej praca nie wzbudzała żadnych zastrzeżeń ze strony obserwatora. Nagle „na dzielni” pojawił się komendant miejscowej straży – Marek Bławat, który (bez wskazania podstawy) zażądał od obserwatora wylegitymowania się oraz wydał mu polecenie natychmiastowego udania się do siedziby straży w celu przeprowadzenia przesłuchania w charakterze świadka. Oto nagranie z tego zdarzenia:

Nie ustaliliśmy czym powodowany był ten „eksces intensywny” ze strony komendanta. Najprawdopodobniej komendant po prostu chciał zastraszyć „intruza”. Niewykluczone też, że po prostu chciał zaimponować pięknej funkcjonariuszce. W każdym razie, komendant Bławat nie miał podstaw do poddania obserwatora  procedurze legitymowania. Nie miał też podstaw faktycznych do przesłuchania go w charakterze świadka, gdyż obserwator SPnD nie był świadkiem żadnego wykroczenia.

Obserwator złożył zażalenie do Sądu Rejonowego w Gryficach, wnosząc, aby Sąd zbadał podstawy prawne, zasadność, legalność oraz prawidłowość interwencji komendanta. Oto pełny tekst  zażalenia: ZazalenieGryfice

Gmach Sądu Rejonowego w Gryficach

Sąd Rejonowy w Gryficach orzekając w składzie: SSR Elżbieta Piotrowska (Przewodniczący), Marta Wędzińska (Protokolant) rozpatrując powyższe zażalenie w dniu 7 listopada 2013 r.  pozostawił go bez rozpoznania.  W uzasadnieniu postanowienia z dnia 7 listopada 2013 r. Sąd stwierdził m. in. że: „nie doszło w tym przypadku do zatrzymania skarżącego”, gdyż skarżący „mógł odmówić udania się do biura Straży Gminnej, gdzie został przesłuchany następnie w charakterze świadka”. Sąd stwierdził ponadto, że:

„Straż Gminna jako organ prowadzący postępowania w sprawach o wykroczenia mogła przesłuchać skarżącego w charakterze świadka, przy czym mogło to nastąpić również w innym czasie”.

Z kontekstu uzasadnienia powyższego postanowienia można wysnuć wniosek, iż w opinii Sądu Rejonowego w Gryficach straż gminna może KAŻDEGO PRZYPADKOWEGO CZŁOWIEKA poddać czynności legitymowania oraz przesłuchać go w charakterze świadka – bez obowiązku wykazania jakichkolwiek okoliczności uzasadniających popełnienie konkretnego wykroczenia będącego przedmiotem postępowania, jak też okoliczności, które mają być przedmiotem dowodzenia w ramach tego przesłuchania!!

Oto pełny tekst tego uzasadnienia:

postanowienie sadu2 Postanowienie sadu1

 

 

 

 

 

 

Rozumiem zatem, że dowolny strażnik gminny może zaczepić idącą spokojnie drogą Elżbietę Piotrowską i bez podania przyczyny zaciągnąć ją  do komendy w celu jej przesłuchania? Drodzy strażnicy z Gryfic, czy moglibyście takie zdarzenia sprokurować? Przecież nic wam za to (rzekomo) nie grozi, a Pani Piotrowska z pewnością i bez oporu da się wam przesłuchać…

 2. Sąd Rejonowy Poznań – Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu

W dniu 5 grudnia 2013 r. jeden z członków Stowarzyszenia Prawo na Drodze monitorował pomiary prędkości dokonywane przez Straż Miejską w Poznaniu. Strażnik – niezadowolony z tego faktu – poddał obserwatora procedurze legitymowania. Dalszy przebieg zdarzenia był dość burzliwy. Doszło m. in. do nieuzasadnionego użycia przez straż miejską środków przymusu bezpośredniego. Zdarzenie to było filmowane i można go sobie obejrzeć, pod tym adresem:

 W przedmiocie powyższego zdarzenia toczyło się prokuratorskie śledztwo, które prowadził prokurator Krzysztof Kopczyński z Prokuratury Rejonowej Poznań – Nowe Miasto. Śledztwo to zostało ostatecznie umorzone postanowieniem z dnia 30 maja 2014 r. (1 Ds 561/14).  Uzasadnienie tego postanowienie jest wielowątkowe i bardzo obszerne. Tutaj odniesiemy się jedynie do tych jego fragmentów, w których prokurator Kopczyński opublikował swoje wnioski odnoszące się do zasadności podjęcia przez strażników miejskich czynności legitymowania wobec członka SPnD monitorującego pracę strażników miejskich.

Otóż prokurator Kopczyński nie dopatrzył się w działaniach obserwatora SPnD żadnego wykroczenia. Przede wszystkim zaś prokurator (bardzo niechętnie) przyznał, że samo rejestrowanie przez niego podejmowanych przez Straż Miejską czynności pomiaru prędkości nie jest prawnie zabronione. Natomiast zabronione byłoby publikowanie zarejestrowanych danych.

Pomimo powyższej konkluzji, prokurator Kopczyński uznał jednak, że „brak jest podstaw do kwestionowania prawidłowości czynności podjętych przez strażników miejskich w zakresie czynności legitymowania pokrzywdzonego”. Ów pogląd prokurator Kopczyński zbudował na następującym „logicznym” wnioskowaniu, że wprawdzie pokrzywdzony poprzez rejestrację zapisów z monitora fotoradaru żadnego przestępstwa ani też wykroczenia nie popełnił, ale mógł je popełnić w przyszłości, poprzez jego publikację w Internecie…

Oto fragment uzasadnienia postanowienia o umorzeniu śledztwa z dnia 30 maja 2014 r., odnoszący się tego problemu:

„Przenosząc powyższe ustalenia w zakresie stanu faktycznego i dokonując ich analizy przez pryzmat przywołanych przepisów uznać trzeba, iż brak jest podstaw do kwestionowania prawidlo9wości czynności podjętych przez strażników miejskich w zakresie czynności legitymowania pokrzywdzonego. Mianowicie podstawą do podjęcia tej czynności może stanowić konieczność identyfikacji osoby podejrzanej o popełnienie przestępstwa lub wykroczenia. Analiza materiału dowodowego zebranego w sprawie nie pozostawia wątpliwości, iż zarówno Dariusz Kozłowicz, jak i Piotr Draniczarek powzięli podejrzenie popełnienia przestępstwa przez pokrzywdzonego w związku z podejmowanymi przez niego czynnościami. które w ich ówczesnej ocenie mogły mieć charakter utrwalania danych chronionych prawem. Kwestię tę wielokrotnie artykułowali wobec pokrzywdzonego, podnosząc, iż jest ona wyjściowym i zasadniczym czynnikiem warunkującym wszelkie podejmowane przez nich wobec niego czynności. Jednocześnie dostrzec należy, iż przekaz tej informacji w wykonaniu strażników nie był precyzyjny, albowiem co do zasady określali oni podstawę do legitymowania jako „utrudnianie ich czynności służbowych”, co w bezpośrednim odbiorze istotnie mogło wywołać u pokrzywdzonego wątpliwość w zakresie konkretnej przesłanki leżącej u podstaw działań funkcjonariuszy (przynajmniej początkowo nim kwestia ta była po wielokroć tłumaczona przez strażników).

W tym miejscu wskazać należy, iż jakkolwiek strażnicy miejscy zarówno w czasie kwestionowanej interwencji, jak i później podczas przesłuchania, nie umieli precyzyjnie określić czynu zabronionego, jakiego potencjalnie mógłby dopuścić się wówczas pokrzywdzony, to jednak żywione przez nich obawy, przynajmniej częściowo znajdują swoje prawne uzasadnienie. (…)

Tym samym nie można uznać za iluzoryczną obawy, iż pokrzywdzony w związku ze swoim zachowaniem, polegającym na uporczywej rejestracji obrazu z laptopa służbowego strażników miejskich oraz zapisów w ich notatnikach służbowych, wszedł w posiadanie informacji dla niego nieprzeznaczonej. W tej sytuacji ustalenie personaliów takiej osoby uznać trzeba za uzasadnione. Jednocześnie podkreślić należy, iż oceny zasadności działań strażników dokonywać trzeba na czas interwencji bez posiłkowania się w tym zakresie wiedzą uzyskaną w okresie późniejszym w kwestii tego np., iż pokrzywdzony danych chronionych nie zdołał zarejestrować bądź odstąpił od ich upublicznienia. Okoliczności takiej funkcjonariusze nie mogli bowiem wykluczyć, a twierdzenie pokrzywdzonego sugerujące, iż ewentualną odpowiedzialność za ujawnienie tych danych poniosą wyłącznie strażnicy tylko wzmogły w nich obawy w tym przedmiocie”.

Postanowienie o umorzeniu śledztwa zostało przez pokrzywdzonego zaskarżone, jednakże Sąd Rejonowy Poznań – Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu utrzymał w mocy postanowienie prokuratury u umorzeniu śledztwa.

Sędzia Agnieszka Parnowska, która rozpatrywała to zażalenie, w uzasadnieniu postanowienia z dnia 10 września 2014 r. (III Kp 473/14) przyjęła „z dobrodziejstwem inwentarza” całą misterną  argumentację, która wyszła spod pióra prokuratora Kapczyńskiego. Stwierdziła m. in., że:

„Odnosząc się do postawionych w zażaleniu zarzutów, stwierdzić należy, że Prokurator szczegółowo wyjaśnił podstawę swojego wnioskowania co do tego, że strażnicy byli uprawnieni do wylegitymowania pokrzywdzonego, a Sąd zapatrywania te podziela. Podstawą legitymowania było bowiem zachowanie pokrzywdzonego polegające na filmowaniu zapisów dokonywanych w notatnikach służbowych strażników i ekranu laptopa, który rejestrował fakt przekroczenia prędkości przez konkretnych kierowców i auta – strażnicy byli przekonani o popełnieniu przez pokrzywdzonego w związku z tym przestępstwa. Co prawda strażnicy nie potrafili wskazać konkretnie o jakie przestępstwo chodziło, jednak słusznie w zaskarżonym postanowieniu odwołano się do treści art. 267 § 3 kk., który penalizuje posługiwanie się m. in. urządzeniem wizualnym w celu uzyskania informacji, do której sprawca nie jest uprawniony”.

 

Gmach Sądu Rejonowego Poznań – Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu

Opublikowano Bezstronność sądu, Straż gminna (miejska) | 3 komentarzy

Historia jednej sprawy

Poniżej publikujemy historię jednego zdarzenia, które miało miejsce rok temu w Poznaniu. Obrazuje ono standardowy sposób poprawiania przez policję statystyk wykrywalności wykroczeń poprzez nakładanie mandatów „na oślep” – byle wyrobić nałożone normy. Obrazuje też typowy przebieg postępowania dowodowego przed sądem, wszczętego na skutek odmowy przyjęcia mandatu karnego.

Policjanci zdają sobie sprawę, że każdy sędzia da wiarę wszystkiemu co padnie z ust funkcjonariusza. Nie muszą troszczyć o żadne dodatkowe dowody winy.  Doskonale wiedzą, że polski proces wykroczeniowy nie rządzi się zasadą prawdy obiektywnej, lecz został przez system zredukowany do „procesu obdarzania wiarą zeznań funkcjonariuszy”. I nawet wówczas, gdy te zeznania nie są zbyt jasne i przekonywujące, to sędzia sam podpowie, jak należy je skorygować…

Dnia 3 października 2013 roku (piątek) pomiędzy 21:30 a 22:00 wracałem do domu przechodząc przez przejście dla pieszych od strony Nowe Garbary Office Centre
w kierunku ulicy Piaskowej w Poznaniu. Po drodze przechodziłem przez przejście dla pieszych na ul. Garbary.

Dwukrotnie byłem zmuszony zatrzymywać się przed każdą z dwóch jezdni ul. Garbary ze względu na zapalające się tam czerwone światła. Po przejściu przez ul. Garbary skierowałem się w lewo na pobliski przystanek autobusowy z zamiarem dotarcia do domu autobusem linii 74. Podczas przemieszczania się chodnikiem drogę zajechał mi radiowóz z włączonymi niebieskimi światłami. Radiowóz ten chwilę wcześniej znajdował się na ulicy Estkowskiego stojąc na światłach niemalże naprzeciw mnie.

Siedzący w radiowozie dwaj policjanci o numerach służbowych 838531 oraz 838649 zarzucili mi przechodzenie przez pasy na czerwonym świetle. Była to nieprawda. Po okazaniu dowodu osobistego próbowali oni nałożyć na mnie mandat w wysokości 100 zł. Ponieważ absolutnie nie zgadzałem się z postawionym zarzutem (przez przejście dla pieszych przeszedłem na zielonym świetle wraz z grupą pieszych) – odmówiłem jego przyjęcia. Obaj funkcjonariusze twierdzili ponadto, że całe zdarzenie zostało nagrane za pomocą rejestratora umieszczonego w radiowozie a także na pewno zarejestrował je monitoring miejski. Poprosiłem zatem o jego zaprezentowanie. Funkcjonariusze odmówili i zapowiedzieli, że skoro nie chcę przyjąć mandatu, zatem z nagraniem zapoznam się w sądzie i będę długo czekał na wypisanie formularza opisującego rzekome wykroczenie z wnioskiem o ukaranie oraz zostanę przesłuchany na komendzie (odmówiłem podania danych korespondencyjnych twierdząc, że w dowodzie osobistym znajdują się wszystkie niezbędne dane). Po wypisaniu formularza podpisałem się pod nim, dowód osobisty został mi zwrócony a ja wróciłem do domu.

Następnego dnia udałem się do Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu przy ul. Szylinga i tam złożyłem pisemną skargę na funkcjonariuszy. Domagałem się w niej: zabezpieczenia zapisów z monitoringu miejskiego, wszczęcia postępowania wyjaśniającego oraz ukarania funkcjonariuszy za bezzasadną interwencję. Takich pism wysłałem w sumie cztery (po dwa do Komendy Miejskiej w Poznaniu oraz Komendy Wojewódzkiej w Poznaniu oraz jedno do Komendy Głównej w Warszawie).

Wszystkie moje apele pozostały bez echa. Niczego nie wyjaśniono, nagrań z monitoringu nie zachowano, zaś funkcjonariusze nie ponieśli żadnych konsekwencji. Po raz kolejny żądałem zachowania monitoringu (piąta próba kierowana do policji) podczas przedstawiania mi zarzutu na Komendzie Miejskiej w Poznaniu. Bez skutku.

Sprawa sądowa toczyła się przed Sądem Rejonowym Poznań-Stare Miasto przy ul. Młyńskiej (każdorazowo rozprawę prowadził SSR Rafał Parnowski w sali 106).
Policjanci z patrolu zmotoryzowanego, który zatrzymał mnie przy ul. Piaskowej zeznający przed sądem nie tylko nie pamiętali zdarzenia lecz nawet złożyli częściowo sprzeczne zeznania. Mianowicie: kierujący radiowozem  Piotr Porzycki zeznał najpierw, iż nie wie w jakim celu został wezwany przed sąd, następnie zeznał, że przyjąłem mandat, który wypisał (to absolutnie nieprawda, gdyż rozprawa toczyła się z powodu odmowy przyjęcia mandatu). Następnie, po usłyszeniu podpowiedzi udzielonej przez sędziego powiedział, iż prowadząc radiowóz ulicą Estkowskiego podczas skrętu na zielonym świetle w prawo w ulicę Garbary w kierunku Cytadeli Poznańskiej ujrzał wraz z kolegą z patrolu mnie przechodzącego pieszo przez pasy dla pieszych i przecinając ich tor jazdy na czerwonym świetle. – To również nonsens, gdyż światła na tym skrzyżowaniu działają według prostego algorytmu: gdy skręcające w prawo samochody ruszają po zapaleniu się zielonego światła, muszą zatrzymać się przed przejściem dla pieszych, gdyż również tam zapala się zielone światło dla pieszych.

Aby dowieść, że zeznania te nie mogą być zgodne z prawdą, nagrałem film, na którym widać cykl zmiany świateł na tymże skrzyżowaniu. Widać na nim wyraźnie, że w żadnym momencie nie jest możliwe przejście na czerwonym świetle na pasach dla pieszych, gdy skręcające w prawo z ul. Estkowskiego w ul. Garbary w stronę Cytadeli Poznańskie mają zielone światło.

Drugi z policjantów złożył nieco inne zeznania: twierdził, iż radiowóz stał za kilkoma samochodami przed skrzyżowaniem. Z tego miejsca (zapewne oddalonego od skrzyżowania) rzekomo ujrzeli mnie przechodzącego przez przejście dla pieszych na czerwonym świetle. Ta wersja zdarzeń jest częściowo sprzeczna z wersją Piotra Porzyckiego, gdyż oba wydarzenia nie mogły wystąpić równocześnie (podczas mojego przechodzenia przez przejście dla pieszych, ich radiowóz nie mógł jednocześnie skręcać w prawo na skrzyżowaniu i stać w kolejce za innymi samochodami).

Mimo tych rozbieżności, policjanci zgodnie stwierdzili, że widzieli mnie przechodzącego na czerwonym świetle przez przejście dla pieszych, a czynność ta nie stwarzała zagrożenia na drodze, zaś całe zdarzenie widzieli dokładnie. Ponadto znajdując się za dwoma lub trzema samochodami stojącymi przed skrzyżowaniem, policjanci mieliby duży problem
z obserwacją przejścia dla pieszych ze względu na zasłaniający to miejsce róg kamienicy przy skrzyżowaniu ulic Garbary i Estkowskiego (ten właśnie róg kamienicy, tablice z nazwami ulic oraz sygnalizatory zostały zarejestrowane na filmie, który dołączyłem do akt prawy).

SSR Rafał Parnowski w ogóle nie uznał tego dowodu twierdząc, że nie jest kompetentny by interpretować to krótkie trzyminutowe proste nagranie. W zamiast zarządził sporządzenie przez zaprzyjaźnionego biegłego (biegły z zakresu ruchu drogowego) kosztownej ekspertyzy. Podobnież moja pisemna prośba do sądu o potwierdzenie faktu niezmienności algorytmu sterującego światłami opisywanym skrzyżowaniu od 01. października 2013 do dnia 09 lutego 2014r.) nie została uwzględniona. Takie potwierdzenie wraz z treścią materiału filmowego, który zarejestrowałem byłoby ważnym dowodem potwierdzającym moją wersję wydarzeń. Sędzia jednak robił wszystko aby do tego nie dopuścić. Nie wykonał także żadnych istotnych działań wyjaśniających (między innymi mógł przeprowadzić na przykład eksperyment procesowy, polegający na osobistej obserwacji cyklu zmiany świateł przedmiotowym skrzyżowaniu znajdującym się nota bene blisko sądu). Jednocześnie, bezkrytycznie przyjął do wiadomości bzdury, które opowiadali funkcjonariusze.

Podejrzeń sędziego nie wzbudziły ani moje wielokrotne monity kierowane do policji przed rozpoczęciem sprawy sądowej, ani luki w pamięci jakimi wykazali się policjanci podczas wypytywania ich przeze mnie i przez sędziego odnośnie szczegółów zdarzenia, ani fakt, iż policja usunęła materiał video z monitoringu miejskiego pomimo moich wielokrotnych pism z żądaniem zabezpieczenia nagrań. Infantylne tłumaczenia policjantów zgodnie twierdzących, iż materiał filmowy nie zawierał żadnych istotnych szczegółów stanowi według mnie niedopełnienie obowiązków służbowych, co zdefiniowane jest jasno w artykule 132 Ustawy o Policji. Jednocześnie postępowanie takie nosi, moim zdaniem, znamiona matactwa procesowego.

Policjantów, którzy skasowali nagranie z monitoringu miejskiego, czym przyczynili się do zniszczenia dowodu w sprawie, a także mataczących w zeznaniach funkcjonariuszy z patrolu zmotoryzowanego, na których złożyłem skargę, jak również wszystkich innych policjantów, którzy nie stawiali się na rozprawy – nie spotkały żadne konsekwencje. Ponadto, faktem bezspornym jest, iż policjanci nie są sędziami ani biegłymi i nie mają prawa oceniać zawartości nagrania. Ta czynność musi odbyć się podczas prowadzenia sprawy sądowej i musi ją wykonać sędzia lub powołany biegły.

Rozpraw zarządzono w sumie pięć z czego jedna nie odbyła się. Sędzia przeciągał całe postępowanie rozkładając je na możliwie jak największą liczbę rozpraw. Typowym przykładem było przerwanie przedostatniej rozprawy ze względu na rzekome opóźnienia czasowe tuż przed ogłoszeniem wyroku. Skutkiem tego ostatnia rozprawa odbyła się tylko po to by ogłosić wyrok i trwała zaledwie 3-4 minuty.

W końcowym efekcie zapadł wyrok skazujący, określony przez sędziego, jako wyrok, w podjęciu którego „sąd nie miał żadnych wątpliwości”. Jeszcze większym zaskoczeniem jest wysokość kary w odniesieniu do wagi zarzucanego czynu. Jest to 300 zł grzywny powiększone o 1300 zł kosztów sądowych. Kolejnym aspektem jest również czas trwania procesu (ponad osiem miesięcy).

Uzasadniając wyrok (w formie ustnej) sędzia przyznał, iż w wyniku toczącego się postępowania nie udało się co prawda ustalić przebiegu wydarzeń i każda z obu wzajemnie sprzecznych wersji jest prawdopodobna. Argumentem przekonującym sędziego są zeznania dwóch osób, które pracują w policji, co zdaniem sędziego jest gwarantem prawdziwości ich wersji.

Na koniec sędzia uznał, że skoro w roku 2013 zostałem raz skazany za spowodowanie drobnej kolizji drogowej (jedyny mój taki przypadek w historii), świadczy to o moim braku wiarygodności. Wymieniona sprawa oczywiście nie jest w żaden sposób związana z omawianym tu problemem. W tej sprawie, oskarżyciel, poza bełkotliwymi zeznaniami policjantów nie przedstawił przeciwko mnie żadnego dowodu. Sędzia zaś, wydając wyrok oparł się w zasadzie tylko na tychże zeznaniach, których wartość w mojej ocenie jest niska.

Na portalu Facebook, opisałem całą sytuację i poprosiłem o zgłaszanie się świadków zdarzenia. W wyniku ogłoszonego apelu (publikowanego także przez Gazetę Wyborczą dnia 24 lipca 2014r.) zgłosił się jeden z użytkowników, który jak twierdził, gotów był potwierdzić moją wersję wydarzeń twierdząc, iż widział całe zdarzenie.

Od wyroku I instancji złożyłem apelację. W Sądzie Okręgowym złożyłem ponadto dwa wnioski dowodowe: zgłoszenie się świadka w tej sprawie oraz wniosek o przedstawienie aktualnych badań lekarskich obydwu funkcjonariuszy. Dodatkowo złożyłem także uzupełnienie wniosków apelacyjnych zarzucając wyrokowi obrazę prawa materialnego w kilku istotnych aspektach.

Pierwsza rozprawa odbyła się 11.09.2014r. Sędzia Sądu Okręgowego Ewa Taberska odrzuciła wszystkie wnioski twierdząc, iż służą one wyłącznie przedłużaniu postępowania. Wyrok w tej sprawie został ogłoszony 18.09.2014r. kiedy to ostatecznie zasądzono wyrok skazujący oraz obciążenie łączne kosztami w kwocie 777 zł (uwzględniono część wniosków apelacyjnych).

Wygląda zatem, iż za niewinność zmuszony będę zapłacić prawie osiemset złotych, jako haracz na rzecz obecnego postkomunistycznego reżimu. Opisany przypadek niezbicie dowodzi, iż tak zwana „sprawiedliwość” w Polsce to fikcja, zaś sądy i policjanci działają według z góry zaprogramowanego schematu, którego celem jest łupienie pieniędzy od podatników oraz uzasadnianie swojego istnienia.

Na szczególną uwagę zasługują: stronniczość sędziego pierwszej instancji (całkowita ignorancja wobec zgłaszanych przeze mnie wniosków dowodowych a w zamian gorliwe podsycanie zarzutów na kanwie zeznań policjantów), bezczelność i obłuda policjantów składających fałszywe zeznania przed sądem, utrudnianie postępowania poprzez świadome zniszczenie dowodu w sprawie (odmowa zachowania nagrań monitoringu) oraz kumoterstwo przejawiające się zlecaniem przez sędziego Rafała Parowskiego wykonania kosztownej ekspertyzy swojemu znajomemu, która to ekspertyza niczego nie rozstrzygnęła, gdyż przeprowadzona była przez niewłaściwego rzeczoznawcę.

                                                                                                                           Obywatel p.z.k.

Opublikowano Policja, Postępowanie dowodowe, Postępowanie przed sądem | 9 komentarzy

Iura novit curia?

Artur Mezglewski

Iura nowit curia (sąd zna prawo) – ta stara rzymska paremia ponoć ma zastosowanie także w obowiązującym prawie polskim. Ponoć. A co można zrobić, jeśli sąd nie zna prawa, bo nie musi? Bo przecież wszystko to, co powie jest święte i najczęściej niezaskarżalne? Co można zrobić, gdy sąd nie tylko nie wykonuje swoich obowiązków, ale w dodatku błędnie poucza obywatela o jego prawach i obowiązkach? Jak żyć w takim kraju?

SPnD złożyło do sądu wniosek o udostępnienie informacji publicznej. Wniosek dotyczył sprawy, która została prawomocnie zakończona. Sąd jednak uważa, że jest ponad zakresem ustawy o dostępie do informacji publicznej, czyli ponad prawem. Panie Prezydencie, Pani Premier, Pani Rzecznik Praw Obywatelskich – jak żyć?

1. Przedmiot wniosku udostępnienie informacji publicznej

Stowarzyszenie Prawo na Drodze złożyło w dniu 18 lipca 2014 r.  na ręce Przewodniczącej VIII Zamiejscowego Wydziału Karnego w Nisku wniosek o udostępnienie informacji publicznej. Przyczyną złożenia wniosku były dwa zjawiska opisane poniżej.

a) sposób zapoznawania się z aktami przez sędziów wyłączających się ze sprawy

W Sądzie Rejonowym w Stalowej Woli ma miejsce ciekawy obyczaj. Otóż zdarza się, że w niektórych sprawach wszyscy sędziowie tego Sądu (a jest ich 25-ciu), „po zapoznaniu się z aktami sprawy”, składają wnioski o wyłączenie ich od orzekania w danej sprawie. Stowarzyszenie Prawo na Drodze zainteresowało się nie tyle przyczynami, dla których stalowowolscy sędziowie składają tego rodzaju wnioski, co raczej stroną techniczną tego zjawiska, a mianowicie w  jaki sposób ci sędziowie zapoznają się z aktami takich „trefnych” spraw? Problem bowiem w tym, że stalowowolski Sąd ma dwie siedziby oddalone od siebie o 10 km (Stalowa Wola, Nisko). Jest zatem zastanawiające, w jaki sposób odbywa się proceder „zapoznawania z aktami”, które znajdują się w Nisku przez sędziów, którzy pracują w Stalowej Woli  i na odwrót:

- czy akta te dowożone są z Niska do Stalowej Woli i tam udostępnia się je sędziom?

- czy też może poszczególni sędziowie podróżują do Niska w celu zapoznania się z aktami?

Jest ponadto interesujące, czy akta wynoszone są poza Wydział za wiedzą i zgodą Przewodniczącego, czy też bez jego wiedzy? No i czy tego rodzaju przypadki wynoszenia  akt są gdziekolwiek odnotowywane?

Wydaje się, iż tego typu informacja jest informacją publiczną. Zgodnie bowiem z przepisem art. 6 ust. 3 lit d ustawy o dostępie do informacji publicznej „udostępnieniu podlega informacja publiczna o zasadach funkcjonowania podmiotów, a w szczególności o sposobach przyjmowania i załatwiania spraw”.

b) Informacja dotycząca osób korzystających z dostępu do akt sprawy

Sąd Rejonowy w Stalowej Woli zwlekał ponad miesiąc z przesłaniem do prokuratury akt sprawy II W 438/10. W tym mniej więcej czasie wszyscy świadkowie nagle po kilku latach zmienili zdanie co do pewnej kwestii. Dlatego też Stowarzyszenie Prawo na Drodze zwróciło się do Przewodniczącej Wydziału z wnioskiem o udostępnienie informacji, kto w tym czasie i za czyją zgodą korzystał z dostępu do tych akt.

Wydaje się, iż tego typu informacja jest informacją publiczną. Zgodnie bowiem z przepisem art. 6 ust. 3 lit f ustawy o dostępie do informacji publicznej „udostępnieniu podlega informacja publiczna o zasadach funkcjonowania podmiotów, a w szczególności o prowadzonych rejestrach, ewidencjach i archiwach oraz o sposobach i zasadach udostępniania danych w nich zawartych”.

Oto pełna treść wniosku Stowarzyszenia:

Iura nowit curia

2. Odpowiedź Przewodniczącej Wydziału

Przewodnicząca VIII Zamiejscowego Wydziału Karnego z siedzibą w Nisku (sędzia Dorota Blajer) w piśmie stanowiącym odpowiedź na wniosek o udostępnienie informacji publicznej stwierdziła, iż akta sprawy udostępnia się jedynie  stronom, pełnomocnikom i przedstawicielom ustawowym. Natomiast innym osobom akta mogą zostać udostępnione tylko za zgodą Prezesa Sądu, a wniosek o ich udostępnienie  powinien zawierać uzasadnienie.

                                                         Oto pełna treść tego pisma:

Iura nowit curia 001

P.S.

Stowarzyszenie postanowiło wysłać kolejny wniosek o udostępnienie informacji publicznej – tym razem na ręce Prezesa Sądu Rejonowego w Stalowej Woli (tekst wniosku poniżej). Jeśli i ten wniosek nie zostanie prawidłowo rozpatrzony – złożona zostanie skarga do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Rzeszowie.

Iura nowit curia

Iura nowit curia 001

Opublikowano Bezstronność sądu, Sądownictwo | 30 komentarzy

Baza aktów prawnych

Szanowni Państwo,

W zakładce „Akty prawne” tworzymy bazę aktów prawnych, związanych z prawem na drodze. Będziemy starać się je systematycznie aktualizować. W jednym miejscu umieszczamy linki do wielu przydatnych aktów prawnych. Zapraszamy do korzystania.

                                                                                              Zespół Prawa na Drodze

Opublikowano Uncategorized | 12 komentarzy

Układ podkarpacki. Cz. II. Prokuratorzy: funkcjonariusze z licencją na mataczenie

Artur Mezglewski

Prokuratorzy są głównie od tego, aby skutecznie uniemożliwiać wszczynanie śledztw wobec funkcjonariuszy Układu. Tam pomylą datę, tu przeoczą zdanie – i umorzenie gotowe. Prokurator Robert Kaczmarski z mieleckiej prokuratury był aż do tego stopnia uczynny, że pojechał w odwiedziny do potencjalnej podejrzanej, aby ją przesłuchać – w tajemnicy przez pokrzywdzonym i bez protokolanta. Tak sam na sam.

Poniżej publikujemy niemal kompletne akta sprawy, którą prowadził prokurator Kaczmarski. Niech świat zobaczy, jak przeprowadza się śledztwo, gdy potencjalnymi podejrzanymi są np. policjanci .

 

 

1. Przebieg służby w dniu 24 maja 2009 r.

W dniu 24 maja 2009 r. sierżant Joanna Wziątek z KP Policji w Stalowej rozpoczynała służbę o godz 13.00.  Jej partnerem miał być sierż. Dominik Wdowiak-Wilk z Komendy Policji w Nisku. Sierżant Wziątek jako kierowca pojazdu służbowego, przed rozpoczęciem służby, miała obowiązek sprawdzić wyposażenie pojazdu. Do wyposażenia należał także  miernik prędkości.

Sprawozdanie ze służbyW czasie odprawy przekazano jej, jakie ma do wykonania zadania oraz sprawdzono sprzęt. Po odprawie sierżant Wziątek udała się do Niska „po partnera na służbę”.  Przebieg całej służby został zapisany w notatce służbowej (skan po lewej stronie).

Około godziny 14.00 dwójka policjantów pełniła już patrol w miejscowości Katy, w powiecie niżańskim (DK-19). Sierżant Wziątek siedziała we wnętrzu  samochodu, a sierżant Wdowiak leniwie spoglądał w dal, stojąc w rozkroku, odwrócony twarzą stronę w Janowa Lubelskiego. Nagle usłyszał odgłos hamującego  samochodu, który nadjechał od strony Niska. Odwrócił się gwałtownie, następnie sięgnął po „lizak”, który miał zapięty przy pasie i dał znak kierującemu do zatrzymania. Następnie sięgnął po leżący na karoserii samochodu miernik prędkości i skierował go w kierunku zatrzymującego się samochodu. W momencie, kiedy Wdowiak uchwycił w ręce „radar”, zatrzymywany pojazd niemal już stał. Ale na wyświetlaczu „radaru”, który został okazany kierowcy widniała cyfra 110/h. Wdowiak okazywał ten wyświetlacz kierowcy w dziwny sposób  – w taki sposób, aby znajdował się on możliwie jak najdalej od jego oczu (odchylał rękę, w której trzymał radar). Stary policyjny numer. Wdowiak prawdopodobnie nie skasował poprzedniego pomiaru.

Kierowca odmówił przyjęcia zaproponowanego mandatu. Nie tłumaczył dlaczego, bo i co tu tłumaczyć? Przecież samochód, który prawie stoi w miejscu, nie porusza się z prędkością 110 km/h…

2. Rozprawa

Po kilku miesiącach dwójka policjantów: Wziątek i Wdowiak wystąpiła w sądzie w roli świadków. Sierżant Wziątek zeznała, że to ona dokonała pomiaru prędkości samochodu Skoda Fabia. Zeznała tak, chociaż w rzeczywistości nie miała nawet „radaru” w ręce. Wdowiak potwierdził jej zeznania. Sędzia Krzysztof Dembowski dał tym zeznaniom wiarę i na tych zeznaniach oparł wyrok. Nie przeprowadził żadnych innych dowodów co do meritum sprawy. Przez cały proces prowadził jedynie ustalenia, gdzie obwiniony pracuje i ile zarabia – aby znaleźć uzasadnienie dla zasądzenia jak najwyższej grzywny. Śledził obwinionego nawet w internecie.   No i znalazł uzasadnienie dla zasądzenia 2 tysięcy złotych plus koszty…

3. Ustalenia dotyczące miernika prędkości

Obwinionemu bardzo zależało na tym, aby ustalić, którym miernikiem prędkości dokonano rzekomego pomiaru. Liczył na to, że z pamięci urządzenia pomiarowego da się odzyskać wszystkie pomiary z danego dnia, a tym samym da się wykazać, że przypisano mu nieskasowany pomiar prędkości innego samochodu.

Ustaleń takich dokonała Komenda Wojewódzka Policji w Rzeszowie, która przeprowadziła w czerwcu 2009 r. postępowanie skargowe – na wniosek kierowcy Skody.

Komenda Rzeszowska – w ramach powyższego postępowania – zwróciła się do obu Komend Powiatowych Policji w Nisku oraz w Stalowej Woli o nadesłanie dokumentów, dotyczących kwestionowanego pomiaru prędkości. Na podstawie nadesłanej dokumentacji ustalono, że pomiar został wykonany urządzeniem typu Rapid 2K o numerze fabrycznym 0056. Radar ten był na wyposażeniu Komendy Powiatowej Policji w Stalowej Woli.

Powyższe ustalenia potwierdziła też dwójka policjantów, składając swoje zeznania w sądzie. Policjanci nie pamiętali oczywiście numeru, ani typu radaru, którego używali w dniu 24 maja 2009 r., ale pamiętali doskonale, że „samochód i radar były ze Stalowej Woli”  (zeznania sierżanta Wdowiaka Sąd zapisał do protokołu rozprawy, a zeznań Wziątek nie zapisał).

Dodać należy, że inaczej być nie mogło. Przy patrolach łączonych (tzw. koordynacja wojewódzka) za radar i całe wyposażenie radiowozu odpowiedzialna jest ta Komenda, do której należy pojazd. Wynika to z Zarządzeniem Komendanta Głównego Policji nr 609. Zgodnie z przepisami tego zarządzenia, kierowca pojazdu służbowego jest odpowiedzialny za stan techniczny i wyposażenie pojazdu. Wyposażenie to jest sprawdzane w czasie odprawy do służby.

Jak wynika z opublikowanej powyżej notatki służbowej, sierżant Wziątek przed rozpoczęciem patrolu, taką odprawę odbyła. W czasie tej odprawy przełożony wyznaczył jej zadania, nadał kryptonim oraz – zapewne – sprawdził wyposażenie pojazdu.

Zwrócić ponadto należy uwagę, że sierżant Wziątek zanotowała w notatce służbowej, że o godz. 15.30 z polecenia dyżurnego KP Policji w Nisku zjechała do tejże komendy w celu sporządzenia notatki służbowej oraz w celu zdania legalizacji radaru.  Gdyby radar był z Niska, sierżant Wziątek nie musiała by zdawać jego legalizacji, a policjant z niżańskiej komendy prowadzący postępowanie miał by tę legalizację na miejscu.  Zatem sierżant Wziątek pozostawiła w Komendzie w Nisku legalizację radaru, natomiast samego radaru nie pozostawiła. Używała go do końca służby i zdała go w Komendzie w Stalowej Woli przed godziną 21.00.

4. „Fałszywy radar”

Obwiniony, przygotowując apelację, dokładnie przejrzał akta sprawy i ze zdumieniem stwierdził, że Komenda Powiatowa Policji z Niska przesłała do akt sprawy (jako załącznik do wniosku o ukaranie) świadectwo legalizacji innego radaru – nie tego, który został ustalony przez Komendę Wojewódzką Policji z Rzeszowa.  Po przeanalizowaniu książki pracy tego urządzania ustalił, że radar, którego legalizację przesłano do Sądu (Rapid 1A) w dniu 24 maja 2009 r.  znajdował się w Komendzie Powiatowej Policji w Nisku, a więc nie mógł być przywieziony ze Stalowej Woli przez sierżant Wziątek. – Co to oznacza? Ano to oznacza, że wpis w książce pracy Radaru Rapid 1A został sfałszowany…

Dokument sfałszowany przez policjanta z Niska

Dokument sfałszowany przez policjanta z Niska

Na sfałszowanym wpisie widnieje oryginalny podpis sierżanta Wdowiaka, jednakże nie ulega wątpliwości, że wpisu dokonały co najmniej dwie osoby, gdyż widoczne są wyraźnie dwa różne charaktery pisma.

Pisownia cyfry „4”: cyfra „4” pojawia się w Rurykach 2, 3, 5 i 6. Nie ulega wątpliwości, że cyfrę 4 w rubryce drugiej i trzeciej wypełniała inna osoba, a cyfrę „4” w rubryce 6 wpisała inna osoba. Natomiast cyfra „4” w rubryce 5. została skreślona, dlatego trudno ocenić, która z w/w osób ją wpisała.

Pisownia cyfry „5:  cyfra „5 „ widnieje w rubryce 2 oraz w rubryce 4. Niewątpliwie cyfry te pisane były przez dwie różne osoby.

Pisownia litery „k”:  litera „k” występuje w rubryce 1 oraz w rubryce 6. Pisownie tej litery jest różna. Inne też jest łączenie litery „k” z kolejną literą w obu tych wpisach.

Przede wszystkim jednak: radar, którego książkę pracy  sfałszowano, nie mógł być przywieziony w dniu 24 maja 2009 r. przez sierżant Wziątek ze Stalowej Woli, gdyż w tym dniu od rana znajdował się w Nisku. Tego był używany przez niżańskich funkcjonariuszy na ul. Sandomierskiej – co wynika z książki pracy urządzenia.

Zauważyć też należy, że na dokonanie wpisu z dnia 24 maja 2009 r. godz. 14.00 ktoś zostawił sporo miejsca – co może oznaczać, że wpis ten został dokonany później, niż wpisy znajdujące się poniżej.

5. Zawiadomienie o przestępstwie

W dniu 18 grudnia 2012 r. kierowca Skody złożył do Prokuratury obszerne  zawiadomienie o popełnionych przestępstwach, wnosząc o pociągnięcie do odpowiedzialności karnej tych, którzy sfałszowali dokument księgi pracy urządzenia radarowego oraz tych, którzy się nim posługiwali w Sądzie. Sprawa wydawała się oczywista. Oto pełna treść zawiadomienia:

Zawiadomienie do Prokuratury

Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu przekazała zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa z pominięciem właściwości – nie do Prokuratury Rejonowej w Nisku, ale do Prokuratury Rejonowej w Mielcu. Do prowadzenia sprawy został wyznaczony prokurator mieleckiej prokuratury Robert  Kaczmarski.

Prokuratura Okręgowa swoją decyzję przesłania sprawy do Mielca uzasadniła   następująco:

„właśnie ta prokuratura przeprowadzi postępowanie z pominięciem zasad właściwości miejscowej dla wykluczenia ewentualnych zastrzeżeń dotyczących braku bezstronności prokuratorów właściwych miejscowo”.

Powyższy tekst Prokuratora Okręgowego można by uznać za wzruszający, gdyby nie fakt, że prokurator Robert Kaczmarski pozostaje od lat w bardzo bliskich relacjach koleżeńskich z sędziami Sądu Rejonowego w Stalowej Woli, w tym także z z sędziami Wydziału Zamiejscowego w Nisku. Otóż prokurator Kaczmarski prężnie działa w tarnobrzeskim Stowarzyszeniu Paragraf i bierze udział w regatach żeglarskich, zdobywając medale razem z sędzią Arkadiuszem Hryniszynem, który orzeka w Nisku oraz z sędzią sędziami Beatą Grzybowską i Anną Polańską-Ziobro, które orzekają w Stalowej Woli.

Źródło: http://www.tarnobrzeg.so.gov.pl/content/xxiii-letnia-spartakiada-prawnik%C3%B3w-olsztyn-5-%E2%80%93-9-wrze%C5%9Bnia-2012-roku

Prokurator Kaczmarski od 2 stycznia 2013 r.  (w tym dniu dotarły do niego akta) aż do 12 czerwca 2013 r. czerwca nie prowadził żadnych czynności śledczych. W tej swojej niemocy jest częściowo usprawiedliwiony, gdyż jego koledzy-sędziowie niezbyt kwapili się z przesłaniem mu akt sprawy wykroczeniowej, która zalegała w Sądzie w Nisku.

„Obiektywizm” prokuratora Kaczmarskiego objawił się także w tym, że o wszczęciu śledztwa w ogóle nie zawiadomił pokrzywdzonego, chociaż w systemie SIP Libra ktoś zanotował, że zawiadomienie o postanowieniu o wszczęciu śledztwa zostało do niego  przesłane… Śledztwo zatem toczyło się bez wiedzy i bez udziału pokrzywdzonego.

4. Postanowienie o wszczęciu śledztwa

Postanowieniem z dnia 2 kwietnia 2013 r. prokurator Robert Kaczmarski wszczął śledztwo w sprawie. Jego przedmiot zakreślił bardzo wąsko w stosunku do przedmiotu zawiadomienia.

Przede wszystkim poza przedmiotem śledztwa znalazło się przestępstwo fałszu intelektualnego.

No cóż. Gdyby prokurator Kaczmarski wszczął śledztwo w sprawie o fałszerstwo

Postanowienie o wszczęciu śledztwa

Postanowienie o wszczęciu śledztwa

dokumentu, musiałby powołać biegłego grafologa     lub (i) biegłego grafometrę, a ci biegli z całą pewnością ustaliliby  kto dokonał wpisu w książce pracy urządzenia.

5. Przebieg śledztwa

Prokurator Robert Kaczmarski zabrał się za prowadzenie śledztwa w dniu 11 czerwca 2013 r. Tego dnia wystosował dwa pisma: jedno do Komendanta Powiatowego Policji w Stalowej Woli, drugie do Komendanta Powiatowego Policji w Nisku.

Oto te pisma:

Pismo do KKP w Stalowej Woli

Pismo do KKP w Stalowej Woli

.

Pismo do KPP w Nisku

Pismo do KPP w Nisku

W pismach tych prokurator Kaczmarski „omyłkowo” zapytał Komendantów Policji o to jakie ręczne mierniki radarowe były używane w dniu 24 stycznia 2009 r. (zdarzenie miało miejsce w dniu 24 maja 2009 r).

Na powyższe pisma Komendant Powiatowy Policji w Stalowej Woli odpowiedział zgodnie z pytaniem, że w dniu 24 stycznia 2009 r. żadne mierniki prędkości będące na wyposażeniu Komendy nie były używane.

Odpowiedź z KPP w Stalowej Woli

Odpowiedź z KPP w Stalowej Woli

W następny dzień, tj. 12 czerwca 2013 r. Prokurator Kaczmarski zrobił sobie wycieczkę „służbową” do Tarnobrzegu i Sandomierza. W siedzibie tarnobrzeskiej prokuratury skopiował z akt sprawy postanowienie prokuratora Artura Kozioła o umorzeniu śledztwa w sprawie obrazę uczuć religijnych (które nie wiadomo do czego mogło być mu potrzebne), a następnie pojechał do Sandomierza, gdzie…. spotkał się z policjantką Joanna Wziątek  (obecnie Czarnecka) – czyli z potencjalną podejrzaną o popełnienie przestępstwa.  Nie wiadomo ile trwało spotkanie z Czarnecką i nie wiadomo, gdzie się ono odbyło – w domu u Czarneckich, czy też w jakimś lokalu? Nie wiadomo też w jaki sposób doszło do umówienia tego spotkania, gdyż akta na ten temat milczą. W aktach sprawy znajduje się natomiast dokument przesłuchania Czarneckiej  w charakterze świadka. Przesłuchanie odbyło się bez protokolanta w miejscu zamieszkania świadka, czyli w Sandomierzu.

Kim jest funkcjonariuszka Czarnecka, że prokurator mieleckiej prokuratury jedzie do niej do Sandomierza, aby ją przesłuchać?! I gdzie to przesłuchanie miało miejsce? W domu u świadka? Przy herbatce?! A może przyjątko jakieś było przy okazji?

Poniżej publikuję skan zeznań funkcjonariuszki. Niestety prokuratura z Mielca przesłała

pokrzywdzonemu złośliwie tylko co drugą stronę akt – mimo, że zapłacono za kopie całości akt! Nie są to zatem kompletne zeznania. Publikuję, co mam.

Zeznania funkcjonariuszki Joanny Wziątek

Zeznania funkcjonariuszki Joanny Wziątek

W dniach 13 czerwca oraz 24 czerwca 2013 r. Prokurator Robert Kaczmarski przesłuchał jeszcze trzech funkcjonariuszy Policji, którzy byli wówczas potencjalnymi kandydatami na postawienie im zarzutów: Dominika Wdowiaka-Wilka z Komendy Powiatowej Policji w Nisku oraz Zdzisława Sudoła i Jacka Maślankę z KWP w Rzeszowie.

Poniżej skany ich zeznań

Zeznania Dominika Wdowiaka

Zeznania Dominika Wdowiaka

 

 

 

Zeznania Zdzisława Sudoła (KWP w Rzeszowie)

Zeznania Zdzisława Sudoła (KWP w Rzeszowie)

 

 

 

 

 

 

Zeznania Jacka Maślanki (KWP w Rzeszowie)

Zeznania Jacka Maślanki (KWP w Rzeszowie)

 

 

 

Zeznania Jacka Maślanki  c.d.

Zeznania Jacka Maślanki c.d.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

6.Postanowienie o umorzeniu śledztwa

W dniu 28 czerwca 2013 r. prokurator Kaczmarski wydał postanowienie o umorzeniu śledztwa. Oto tekst postanowienia:

 

radar-nisko 017

radar-nisko 018

 

 

 

 

 

 

radar-nisko 019

radar-nisko 020

 

 

 

 

 

 

radar-nisko 021

 

radar-nisko 022

 

 

 

 

 

 

 

 

 

radar-nisko 023

 

 

 

 

 

 

7. Ocena przeprowadzonego śledztwa

Przebieg śledztwa można podsumować następująco.

Prokurator Kaczmarski nie przeprowadził żadnych dowodów materialnych. Przede wszystkim nie zabezpieczył podstawowego dokumentu – protokołu odprawy z dnia 24 maja 2009 r. Dokument ten prawdopodobnie potwierdził by, że sierżant Joanna Wziątek pobrała w tym dniu z Komendy Powiatowej Policji w Stalowej Woli ręczny miernik. Prokurator nie ustalił nawet jakie radary były na stanie tej komendy w dniu 24 maja 2009 r., a tym samym nie sprawdził zapisów w kartach pracy tych urządzeń. Prokurator nie ustalił, który z policjantów przeprowadzał odprawę w dniu 24 maja 2009 r. i nie przesłuchał go na okoliczność, jaki sprzęt został wydany sierżant Joannie Wziątek w dniu 24 maja 2009 r.

Prokurator Robert Kaczmarski wysłał jedynie do Stalowej woli pismo z zapytaniem, jakie radary zostały pobrane na służbę. W piśmie tym „omyłkowo” wstawił inną datę – i zamiast o 24 maja zapytał o 24 stycznia 2009 r. …

Prokurator Kaczmarski nie obejrzał nawet rejestru pracy urządzenia pomiarowego, który został sfałszowany. Nie powołał też biegłego grafologa, który ustaliłby osoby, które dokonały fałszerstwa.

Całe śledztwo prowadzone przez prokuratora Roberta Kaczmarskiego prowadzone było w taki sposób, aby sprawcy przestępstw nie ponieśli żadnej odpowiedzialności i polegało ono na tym, że przesłuchał potencjalnych podejrzanych i na podstawie ich zmienionych zeznań ustalił stan faktyczny – bez jakiejkolwiek ich weryfikacji.

Zaznaczyć należy, iż pokrzywdzony nie został zawiadomiony o wszczęciu śledztwa. O tym, że było prowadzone jakieś śledztwo pokrzywdzony dowiedział się, gdy po 8 miesiącach od złożenia zawiadomienia o podejrzeniu przestępstwa wystosował do prokuratury pismo z zapytaniem, co się dzieje w sprawie. W odpowiedzi otrzymał z Prokuratury zawiadomienie o umorzeniu śledztwa…

Mielecka Prokuratura skutecznie zatem uniemożliwiła pokrzywdzonemu ewentualny udział w czynnościach śledztwa oraz zgłaszanie wniosków dowodowych.

 

8. Zażalenie do Sądu

Pokrzywdzony zaskarżył postanowienie o umorzeniu prokuratorskiego śledztwa do Sądu.

Oto jego treść:Zażalenie na umorzenie śledztwa

 

9. Stanowisko szefa Prokuratory Rejonowej w Mielcu

Akta sprawy prokuratorskiej, wraz z zażaleniem pokrzywdzonego, zostały przesłane do Sądu. W piśmie przewodnim szefowa mieleckiej prokuratury Małgorzata Dobosz-Słąba zawarła takie oto zdanie:

„Wnoszę o rozstrzygnięcie zażalenia i utrzymanie w mocy zaskarżonego postanowienia albowiem podzielam argumentację zawartą w uzasadnieniu skarżonego postanowienia o umorzeniu śledztwa w przedmiotowej sprawie”.

Powyższe zdanie Pani Prokurator brzmi niczym „błogoslawieństwo ze strony Układu Podkarpackiego”…

 

10. Wyznaczenie sędziego

Do rozpatrzenia zażalenia wyznaczona została sędzia Dorota Blajer. Sędzia Blajer złożyła wniosek o wyłączenie jej od rozpatrywania tej sprawy z powodu istnienia okoliczności, które mogą mieć wpływ na jej bezstronność – Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu wniosku tego nie uwzględnił.

Sędzia Blajer nadzorowała kiedyś sprawę o wykroczenie, którą prowadził sędzia Krzysztof Dembowski, a później sędzia Grażyna Pizoń. Cała trojka sędziów: Blajer, Dembowski, Pizoń  pracuje razem od wielu lat. Jedni od drugich zależą. Nawzajem się zastępują. I teraz sędzia Blajer ma orzekać w przedmiocie, czy jej Przyjaciele zrobili błąd przy orzekaniu w tamtejszej sprawie?…

 

11. Posiedzenie Sądu

Posiedzenie Sądu w przedmiocie rozpatrzenia zażalenia na postanowienie o umorzeniu śledztwa odbyło się w dniu 2 lipca 2014 r. Na posiedzenie stawił się prokurator Zygmunt Łuczak z Prokuratury Rejonowej w Mielcu oraz pokrzywdzony. Ponadto na sali sądowej zgromadziła się publiczność.

Prokurator przyjechał nieprzygotowany. Powiedział tylko jedno zdanie: „popieram wniosek o utrzymanie w mocy postanowienia Prokuratury Rejonowej”.

Pokrzywdzony w swoim wystąpieniu koncentrował się przede wszystkim na pominięciu przez prokuraturę dowodu z opinii biegłego grafologa. Wykazywał, że wpis w księdze pracy urządzenia RAPD datowany na dzień 24 maja 2014 r. wykazuje cechy niejednorodności. Podnosił, że w przedmiotowym wpisie, w poszczególnych rubrykach mamy do czynienia z zupełnie różnymi charakterami pisma, z zupełnie innym kształtami takich samych cydr i liter oraz z zupełnie innym sposobem łączenia tych liter.

Pokrzywdzony chciał podejść do stołu prezydialnego i pokazać Sądowi te różnice w piśmie, ale Sąd się na to nie zgodził. Sędzia Blajer krótko odparła: „Sąd zna akta”.

Następnie Sędzia Dorota Blajer zarządziła przerwę, a po przerwie ogłosiła postanowienie utrzymujące w mocy postanowienie o umorzeniu. Ogłoszenie postanowienia wyglądało tak, że Sędzia Blajer – nie odrywając oczu od kartek – odczytała przygotowany wcześniej kilkustronicowy tekst postanowienia wraz z uzasadnieniem. Do wniosków i argumentów podnoszonych na sali sądowej przez pokrzywdzonego nie odniosła się ani jednym słowem…

 

12. Postanowienie Sądu

postanowienie-nisko

 

postanowienie-nisko 001

 

 

 

 

 

 

postanowienie-nisko 002

postanowienie-nisko 003

 

 

 

 

 

 

postanowienie-nisko 004

 

 

 

 

 

 

 

Opublikowano Bezstronność sądu, Policja, Prokuratura, Ręczne mierniki prędkości, Sądownictwo | 10 komentarzy

Układ podkarpacki. Cz. I. Sędziowie „swoich” nie sądzą

Artur Mezglewski

Kiedy do sądu trafia sprawa dotycząca któregoś z sędziów – dziać się zaczynają komedie nie z tej ziemi. Kiedy trafia sprawa żony sędziego – również. Cyrk na kółkach zdarza się także w przypadku, gdy prokuratura udaje, że prowadzi śledztwo przeciwko jakiemuś policjantowi.

Jeśli ktoś zamierza złożyć skargę na jakiegoś sędziego, policjanta lub innego członka rządzącego Układu – niech najpierw przeczyta, co go czeka.

1. Procedura podkarpacka w przypadku postępowania przeciwko sędziemu

W okresie od  28 maja do 28 czerwca 2010 r. Prokuratura Rejonowa w Tarnobrzegu prowadziła śledztwo o sygnaturze 1Ds 565/10/S. Śledztwo to wprawdzie wszczęto na skutek zawiadomienia o popełnieniu przez sędziego Sądu Rejonowego w Nisku Krzysztofa Dembowskiego przestępstwa obrazy uczuć religijnych, które miało być przez niego popełnione w trakcie ogłaszania ustnych motywów wyroku z dnia 30 kwietnia 2010 r. (sygn. akt. II W 282/09), jednakże prokurator już po pobieżnej lekturze akt tego postępowania, mógł się z łatwością przekonać, że zarzut podniesiony w zawiadomieniu o przestępstwie nie był trafny, gdyż sędzia Krzysztof Dembowski, który określił przysięgę składaną na Biblię „magicznymi zaklęciami”, nie miał bezpośredniego zamiaru znieważenia Biblii jako przedmiotu czci religijnej, lecz chciał jedynie w ten sposób obrazić i zdezawuować podsądnego. W aktach sprawy będącej przedmiotem prokuratorskiej oceny, znalazły się jednak materiały w znacznym stopniu uprawdopodobniające podejrzenie, że sędzia Krzysztof Dembowski mógł popełnić inne przestępstwo – działania na szkodę interesu prywatnego, które określone jest w art. 231 § 1 KK. Przepis ten brzmi:

„Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3″.

Prokurator, przeglądający akta sprawy musiał zauważyć przypadki przekroczenia przez sędziego Dembowskiego uprawnień, jako sędziego orzekającego w sprawie sygn. akt II 282/09 o wykroczenie drogowe oraz używania „sformułowań wykraczających poza rzeczową potrzebę uzasadnienia stanowiska sądu mogących naruszać godność lub cześć”, polegających na:

  • krytyce obwinionego jako profesora akademickiego – co nie miało związku z zarzucanym wykroczeniem;
  • oskarżaniu go o stosowanie „magicznych zaklęć” i „zachowanie prowadzące do świata zjawisk paranormalnych” oraz pogardliwe odnoszeniu  się do  przysięgi złożonej przez niego na Pismo Święte, określając ją kilkakrotnie „magicznymi zaklęciami”, co podważało jego działalność jako duchownego;
  • oskarżaniu obwinionego o rzekome łamanie postanowień adhortacji apostolskich Stolicy Apostolskiej – co uznać należy za przekroczenie kompetencji sądu świeckiego,
  • podważaniu kompetencji edukacyjnych obwinionego m. in. poprzez twierdzenia że obwiniony „uczy technik manipulacyjnych, oderwanych od zdrowego rozsądku”;
  • lekceważącym odnoszeniu się do obwinionego i jego linii obrony, wygłaszanie niestosownych komentarzy, dotyczące jego wykształcenia.

Pełny tekst wystąpienia sędziego Dembowskiego:

http://prawonadrodze.org.pl/uzasadnienie-wyroku/

Krzysztof Dembowski większość uzasadnienia ustnego poświęcił krytyce obwinionego jako księdza, profesora posługującego się „magicznymi zaklęciami”, co nie miało związku z zarzucanym wykroczeniem. Krzysztof Dembowski z uzasadnienia wyroku w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej uczynił personalny atak na podsądnego. Uzasadnienie ustne wyroku może w 10% dotyczyło sprawy, w pozostałej części było atakiem na podsądnego.

Prokurator prowadzący postępowanie znalazł w aktach informację, iż sędzia Krzysztof Dembowski w czasie trwania procesu wypytywał o obwinionego wśród z profesorów Wyższego Seminarium Duchownego w Sandomierzu, a w trakcie rozmowy z jednym z przełożonych Seminarium, wypowiadał się wysoce niepochlebnie o obwinionym.

Prokurator znalazł też w aktach sprawy informację o zamieszczeniu przez sędziego na portalu internetowym www.nasza-klasa.pl lekceważącego tekstu na temat podsądnych, których sędzia Krzysztof Dembowski porównał do bydła oraz tekstu o karaniu w sposób sugerujący lekceważenie karnych sankcji ustawowych. Oto teksty zamieszczone przez Dembowskiego:

„Prawo jest jak płot – żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, a bydło przynajmniej się nie rozłazi, gdzie nie powinno”

„Nie ma takiej kary, której nie można odsiedzieć, albo… odwisieć”

Prokurator przeglądając akta sprawy dotarł też do informacji o tym, że sędzia Krzysztof Dembowski prawdopodobnie brał udział w dyskusji na portalu Dziennika Wschodniego pod artykułem prasowym, dotyczącym wyroku, który sam wydał. Według informacji uzyskanej od jednego z uczestników dyskusji, niektóre wpisy na tym forum dokonywane były z tego samego komputera, z którego dokonywano zmian na koncie osobistym Krzysztofa Dembowskiego na portalu Nasza Klasa. W aktach sprawy II 282/09 dołączono wydruk fragmentu tej dyskusji, w której sędzia Dembowski najprawdopodobniej brał udział.

Prowadzący sprawę Prokurator Artur Kozioł nie podjął żadnej inicjatywy, aby przedmiotowe wątpliwości wyjaśnić i postanowieniem z dnia 28 czerwca 2010 r. umorzył śledztwo na podstawie art. 17 § 1 pkt 2 KPK – wobec braku znamion czynu zabronionego.

Postanowienie o umorzeniu śledztwa zostało zaskarżone przez pokrzywdzonego. W zażaleniu pokrzywdzony przede wszystkim zarzucał prokuraturze to, iż mając wiedzę o ewidentnych nadużyciach sędziego Dembowskiego – nie przeprowadziła czynności w zakresie przestępstwa z art. 231 par. 1 kk, ograniczając tendencyjnie śledztwo do zarzutu z art. 196 kk, a wiec zarzutu, który z łatwością dało się umorzyć.

Sądem właściwym do rozpoznania zażalenia na postanowienie Prokuratora Kozioła o umorzeniu śledztwa był Sąd Rejonowy w Nisku – a więc Sąd, w którym sędzia Dembowski orzekał. Pokrzywdzony skierował więc swoje zażalenia na adres Sądu Rejonowego w Tarnobrzegu. Pokrzywdzony wnosił na podst. art. 9 § 2 k.p.k. o przekazanie tej sprawy innemu sądowi, np. Sądowi Rejonowemu w Tarnobrzegu. Pokrzywdzony uzasadniał, że  taka decyzja powinna zostać podjęta ze względu na dobro wymiaru sprawiedliwości (art. 37 k.p.k.) oraz ewentualnie na podstawie art. 43 k.p.k., ponieważ wszyscy sędziowie Sądu Rejonowego w Nisku podlegali by wyłączeniu na podstawie art. 40 i 41 kpk. Wszystko jednak na nic.

            A oto jak przebiegała „procedura” rozpatrzenia przez Sąd zażalenia na postanowienie prokuratora o umorzeniu śledztwa:

- 14 lipca 2010 r. pokrzywdzony składa zażalenie na postanowienie o umorzeniu śledztwa;

- powyższe zażalenie zostało przez Prokuraturę Rejonową w Tarnobrzegu przekazane do Sądu Rejonowego w Tarnobrzegu,

- postanowieniem z dnia 23 sierpnia 2010 r. (II Kp 348/10) Sąd Rejonowy w Tarnobrzegu stwierdził swoją niewłaściwość i przekazał sprawę Sądowi Rejonowemu w Nisku;

- po wpłynięciu akt sprawy do Sądu rejonowego w Nisku, wszyscy sędziowie tegoż Sądu złożyli wnioski o wyłączenie ich z orzekania w tej sprawie na podstawie art. 41 par. kk;

- Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu, po rozpoznaniu powyższych wniosków postanowił wyłączyć wszystkich sędziów Sądu Rejonowego w Nisku od rozpoznawania zażalenia i na podstawie art. 43 kpk sprawę przekazał do rozpoznania Sądowi Rejonowemu w Stalowej Woli ;

- po przesłaniu akt sprawy do Sądu Rejonowego w Stalowej Woli wszyscy sędziowie pracujący w tym sądzie złożyli wnioski od orzekania w tej sprawie na podstawie art. 41 par. kk. Jako jeden z argumentów uzasadniających wyłącznie wszystkich sędziów stalowowolskich jest fakt, że sędzia Krzysztof Dembowski jest mieszkańcem Stalowej Woli…

- Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu postanowieniem z dnia 30 grudnia 2010 r. przychylił się do powyższych wniosków i wyłączył wszystkich sędziów orzekających w Sądzie Rejonowym w Stalowej Woli, a sprawę przekazał do rozpatrzenia Sądowi Rejonowemu w Tarnobrzegu;

- po przesłaniu akt do Sądu Rejonowego w Tarnobrzegu wszyscy sędziowie Sądu Rejonowego w Tarnobrzegu złożyli wnioski o wyłączenie ich od orzekania w tej sprawie na podstawie art. 41 par. 1 kpk;

- na skutek powyższych wniosków Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu postanowieniem z dnia 16 marca 2011 r. wyłączył wszystkich sędziów Sądu Rejonowego w Tarnobrzegu od udziału w rozpoznawaniu zażalenia o umorzeniu śledztwa, a sprawę przekazał do rozpoznania Sądowi Rejonowemu w Rzeszowie. Sędzia Józef Dyl w uzasadnieniu powyższego postanowienia stwierdził m. in., że „Z okoliczności sprawy wynika, że sprawa dotyczy sędziego Sądu rejonowego w Nisku Krzysztofa Dembowskiego, który z racji pracy w okręgu tarnobrzeskim znany jest osobiście wszystkim sędziom w tutejszym okręgu”.

- Sąd Rejonowy w Rzeszowie orzekając w składzie: SSR Katarzyna Baryła, rozpatrzył zażalenia na umorzenie śledztwa w dniu  18 maja 2011 r. Sędzia Katarzyna Baryła zaskarżone postanowienie utrzymała w mocy. natomiast w uzasadnieniu wydanego orzeczenia (II Kp 240/11) stwierdziła m. in., że „po części zgodzić się należy z argumentacją skarżącego dotyczącą zaniechania oceny, czy zachowanie Sędziego Krzysztofa Dembowskiego, wypełniło znamiona z art. 231 par. kk. Dotychczas prokurator nie rozważył tej kwestii, a ponieważ zakres postępowania został określony postanowieniem z dnia 28 maja 2010 r. – zawężony do czynu z art. 196 kk, rozważania, czy zasadnym jest wszczęcie śledztwa w zakresie czynu z art. 231 par. 1 kk winny być objęte odrębnym postanowieniem”;

- ponieważ z Prokuratury Rejonowej w Tarnobrzegu nadesłano żadnych informacji o treści postanowienia w przedmiocie czy zasadne jest wszczęcie śledztwa w zakresie czynu z art. 231  par. 1 kk – do czego została zobowiązana przez Sąd Rejonowy w Rzeszowie – dlatego też pokrzywdzony, pismem w dniu 8 sierpnia 2011 r. zwrócił się do Prokuratury Rejonowej w Tarnobrzegu z zapytaniem, czy Prokuratura prowadzi jakieś czynności w tej sprawie;

- na powyższe zapytanie nadeszła odpowiedź Prokuratury Rejonowej w Tarnobrzegu z dnia 10 sierpnia 2011 r. następującej treści: „w Prokuraturze Rejonowej w Tarnobrzegu nie prowadzono i nie prowadzi się obecnie sprawy o przest. z art. 231 § 1 kk w zakresie wskazanym w Pana piśmie”

- w dniu 4 stycznia 2012 r. pokrzywdzony skierował do Prokuratury Rejonowej w Tarnobrzegu  kolejne pismo w tej sprawie, przypominając, iż Sąd Rejonowy w Rzeszowie zobowiązał Prokuraturę do podjęcia określonych działań, a przecież prokurator jest związany treścią uzasadnienia postanowienia Sądu. Odpisy powyższego pisma pokrzywdzony przesłał tym razem do Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu oraz Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie;

- Prokuratura Rejonowa w Tarnobrzegu, pismem z dnia 16 stycznia 2011 r.  dała następującą odpowiedź: ” W odpowiedzi na Pana pismo z dnia 4 stycznia 2011 r. informuję, że w Prokuraturze Rejonowej w Tarnobrzegu nie prowadzono sprawy o przest. z art. 231 par. 11 w zakresie podniesionym w pana piśmie. Zgodnie z art. 330 par. 1, zawarte w końcowej części uzasadnienia postanowienia Sądu Rejonowego w Rzeszowie z dnia 18 maja 2011 r., na które Pan się powołuje nie jest wiążące dla prokuratora”;

- tymczasem na pismo pokrzywdzonego z dnia 4 stycznia 2011 r. niespodziewanie zareagowała Prokuratura Apelacyjna w Rzeszowie, która pismem z dnia 12 stycznia 2012 r. (Ap. I Ko 338/10) zobowiązała Prokuraturę Okręgową w Tarnobrzegu do sprawdzenia czy po wydaniu postanowienia przez Sąd Rejonowy w Rzeszowie z dnia 18 maja 2011 r. Prokuratura Rejonowa w Tarnobrzegu podjęła czynności w sprawie występku z art. 231 § 1 k.k.;

- pismem z dnia 31 stycznia 2012 r. Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu poinformowała pokrzywdzonego, że zleciła Prokuraturze Rejonowej w Tarnobrzegu „podjęcie procesowego rozstrzygnięcia w zakresie czynu z art. 231 §   k.k”;

- w dniu 23 lutego 2012 r. prokurator Prokuratury Rejonowej w Tarnobrzegu Artur Kozioł wydał postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa o przestępstwa z art. 231 par. kk – bez przeprowadzania jakichkolwiek czynności procesowych. Postanowienie to zostało pokrzywdzonemu doręczone w dniu 12 marca 2012 r.’

- w dniu 19 marca 2012 r. pokrzywdzony złożył zażalenie na powyższe postanowienie. Zażalenie to zaadresował do Sądu Rejonowego w Rzeszowie – w związku wcześniejszym z wyłączeniem się od rozpoznawania tej sprawy wszystkich sędziów z rejonów niżańskiego, stalowowolskiego oraz tarnobrzeskiego;

- Prokuratura Rejonowa w Tarnobrzegu wysłała powyższe zażalenie nie do Sadu Rejonowego w Rzeszowie, ale do Sądu Rejonowego w Nisku;

- po wpłynięciu akt sprawy do Sądu Rejonowego w Nisku wszyscy sędziowie tego Sądu złożyli wnioski o wyłączenie ich od rozpoznawania zażalenia, powołując się na art. 41§  1 k.k.;

- postanowieniem z dnia 18 czerwca 2012 r. Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu przychylił się do wniosków złożonych przez sędziów  orzekających w Sądzie Rejonowym w Nisku i wyłączył ich od orzekania w sprawie. Na podstawie art. 43 k.p.k. Sąd Okręgowy przekazał sprawę do rozpoznania Sądowi Rejonowemu w Rzeszowie;

- posiedzenie w przedmiocie rozpoznania zażalenia na postanowienie o umorzeniu śledztwa Sąd Rejonowy w Rzeszowie wyznaczył na dzień 25 października 2012 r. Pokrzywdzony nie mógł w tym dniu stawić się na posiedzeniu Sądu z ważnych przyczyn zawodowych.   Sąd Rejonowy w Rzeszowie do dnia dzisiejszego nie przesłał na jego adres odpisu wydanego przez siebie postanowienia.

2. Procedura podkarpacka w przypadku postępowania przeciwko żonie sędziego

Policjanci z KPP w Stalowej Woli zatrzymali w dniu 29 marca 2014 r. pędzącą z prędkością 112 km/h  w obszarze zabudowanym naczelniczkę jednej z instytucji publicznych w powiecie stalowowolskim. Według relacji policjantów, kierująca, licząc na pouczenie, od razu powiedziała, że jest żoną prezesa jednego z sądów. Była bardzo zdziwiona, że policjanci zaproponowali jej mandat  w wysokości 400 zł i 10 pkt karnych. Kobieta odmówiła jego przyjęcia.  Wobec tego Policja skierowała do Sądu Rejonowego w Stalowej Woli wniosek o ukaranie.

Źródło: http://www.skarbowcy.pl/blaster/extarticle.php?show=article&article_id=21762

W innym materiale prasowym podano z kolei, że pani naczelnik kategorycznie zaprzecza jakoby w rozmowie z policjantami miała powoływać się na swojego męża. Stoi na stanowisku, że zatrzymanie jej w marcu było efektem pomyłki policjantów. Jej zdaniem, prędkość o 62 km/h przekroczył samochód z sąsiedniego pasa drogi, który ją wyprzedzał. Policjanci nie zdążyli go zatrzymać i złapali ją.

Źródło: http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20140724/POWIAT030/140729375//

http://supernowosci24.pl/sedziowie-nie-chca-sadzic-zony-prezesa/p://

Jak wynika z materiałów prasowych sędziowie orzekający w Sądzie Rejonowym w Stalowej Woli złożyli wnioski o wyłączenie ich z orzekania w tej sprawie na podstawie art. 41 k.p.k. Decyzję o wyznaczeniu innego sądu podejmie Sąd Okręgowy, którym kieruje mąż pechowej pani naczelnik.

Niniejsza sprawa jest pasjonująca. Jak wiadomo jest regułą, że polskie sądy zawsze dają wiarę zeznaniom policjantów i na podstawie tych zeznań skazują każdego delikwenta bez mrugnięcia okiem. Czyżby w tym przypadku stało się inaczej?…

3. Procedura podkarpacka w przypadku postępowania przeciwko policjantom

Prokuratura Rejonowa w Mielcu prowadziła śledztwo w sprawie poświadczenia nieprawdy przez funkcjonariuszy Policji co do faktu posłużenia się określonym miernikiem prędkości oraz sfałszowania wpisu w książce pracy tegoż urządzenia (sygn. akt 2Ds 23/13/S).  O przebiegu tej sprawy napiszemy kiedy indziej. W każdym razie prokurator umorzył to postępowanie. Na skutek złożonego zażalenia sprawa trafiła do Sądu Rejonowego w Stalowej Woli (Wydział Zamiejscowy w Nisku) – chociaż pokrzywdzony wnosił, by sprawę przekazać do innego sądu.

Kiedy akta sprawy dotarły do Niska przewodnicząca VIII Wydziału Karnego z siedzibą w Nisku Dorota Blajer, przez 6 miesięcy nie wyznaczała terminu posiedzenia w przedmiocie rozpatrzenia zażalenia na postanowienie o umorzeniu śledztwa , zaś inny sędzia tego wydziału – Krzysztof Dembowski – zaangażował się w akcję zbierania od poszczególnych sędziów Sądu Rejonowego w Stalowej Woli oświadczeń o wyłączeniu się z orzekania w przedmiotowej sprawie na podstawie art. 41 k.k. I udało mu się zebrać oświadczenia wszystkich sędziów orzekających w Sądzie Rejonowym w Stalowej Woli! Oświadczenia takie złożyli następujący sędziowie: Krzysztof Dembowski, Grażyna Pizoń, Joanna Szewczyk, Grzegorz Wolak, Jolanta Libicz-Lachcik, Hanna Kowalik, Dorota Korman-Włodarska, Paweł Mazurkiewicz, Adam Piwowar, Marcin Rogowski. Anna Polańska-Ziobro, Renata Sajda, Krystyna Piróg, Arkadiusz Hryniszyn, Rafał Marek, Danuta Szcześniak, Beata Grzybowska, Joanna Lewczyńska, Stefan Ulanicki, Liliana Hamera, Anna Lipiarz, Paweł Bronakiewicz, Dorota Blajer, Elżbieta Skrzypek i Ewa Kopczyńska.

Zdecydowana liczba sędziów złożyła oświadczenia o jednobrzmiącej treści:

„Po zapoznaniu się z aktami sprawy II Kp 181/12 stwierdzam, że sprawa ta dotyczy między innymi odpowiedzialności za domniemane przestępstwo poświadczenia nieprawdy przez policjantów Dominika Wdowiaka-Wilka i Joanny Wziątek, których znam osobiście z racji częstych kontaktów służbowych w ramach współpracy Sądu Rejonowego w Stalowej Woli i policjantów z Komendy Powiatowej Policji w Stalowej Woli i Komendy Powiatowej Policji w Nisku. Mając to na uwadze oraz zgodnie z treścią art. 41 par. 1 k.p.k. proszę o wyłączenie mnie od udziału w tej sprawie”.

W aktach sprawy nie ma informacji o tym, czy sędziowie pracujący w Stalowej Woli przyjeżdżali do Niska w celu zapoznania się z aktami sprawy, czy też akta te woził do Stalowej Woli sędzia Dembowski. Niezależnie od ustalenia powyższych faktów, powoływanie się przez 26 sędziów Sądu Rejonowego w Stalowej woli na zażyłość z dwójką zwyczajnych policjantów pracujących w sąsiednich powiatach, którzy przecież nię mają nie mają ani stosownego wykształcenia, ani odpowiedniej wrażliwości, aby móc nawiązać głębsze i trwałe relacje z osobami posiadającymi status Sędziego Reczypospolitej Polskiej – zdumiewa.

Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu (orzekał sędzia Grzegorz Zarzycki) postanowieniem z dnia 25 listopada 2013 r.  (Sygn. akt II Ko 305/13) uwzględnił jedynie żądania dwójki sędziów: Grażyny Pizoń i Krzysztofa Dembowskiego.  W przypadku pozostałych sędziów Sąd nie zgodził się na wyłączenie ich od orzekania w tej sprawie. W uzasadnieniu do powyższego postanowienia Sąd stwierdził m. in.:

„Sąd Okręgowy z urzędu wie, że w sprawach prowadzonych przez Sędziów Sądu Rejonowego w Stalowej woli nierzadko funkcjonariusze policji z KPP w Stalowej Woli czy też KPP w Nisku występują w roli pokrzywdzonych, stron postępowania karnego (oskarżycieli posiłkowych) i wówczas sędziowie przedmiotowego Sądu nie wyłączają się od rozpoznawania tychże postępowań, prowadząc sprawy chociażby z art. 224 k.k czy z art. 226 k.k.”

Sędzia Grzegorz Zarzycki doprowadził zatem do sytuacji, iż w przedmiotowej sprawie rozstrzygał jeden z sędziów, którzy złożyli pisemne oświadczenie, że istnieją okoliczności, które mogą wywołać uzasadnione wątpliwości co do jego bezstronności.

Jaka była decyzja Sądu Rejonowego w Nisku w przedmiocie rozpatrzenia zażalenia na prokuratorskie umorzenie? – o tym będzie mowa w kolejnym materiale. Piszący te słowa chciałby jednak przede wszystkim zrozumieć motywy, jakimi kierował się sędzia Grzegorz Zarzycki nie uwzględniając wniosków o wyłączenie. Otóż sędzia Grzegorz Zarzycki prężnie działa w tarnobrzeskim Stowarzyszeniu Paragraf (jest Wiceprezesem tego Stowarzyszenia). Stowarzyszenie to zajmuje się działalnością sportową. Członkami Stowarzyszenia są sędziowie, prokuratorzy, adwokaci. Wszyscy spotykają się ze sobą i grają w różne gry, występują wspólnie na spartakiadach itp. Zapewne łączą ich więzy przyjaźni.

Np. prokurator Robert Kaczmarski z Prokuratury Rejonowej w Mielcu, który w niniejszej omawianej sprawie umorzył śledztwo śmiga sobie na regatach żeglarskich i zdobywa medale razem z sędzią Arkadiuszem Hryniszynem, który orzeka w Nisku oraz z sędzią sędziami Beatą Grzybowską i Anną Polańską-Ziobro, które orzekają w Stalowej Woli.

Źródło: http://www.tarnobrzeg.so.gov.pl/content/xxiii-letnia-spartakiada-prawnik%C3%B3w-olsztyn-5-%E2%80%93-9-wrze%C5%9Bnia-2012-roku

Czy sędziowie ze Stowarzyszenia Paragraf wyłączają sie od orzekania w sprawie, w której oskarża ich kolega-prokurator?

Sędzia Grzegorz Zarzycki z kolei grywa sobie w Paragrafie w brydża  z adwokatem Pawłem Sierantem i zdobywają razem medale na spartakiadach. Czy zatem sędzia Grzegorz Zarzycki wyłącza się od rozpatrywania sprawy, w które funkcję adwokata lub pełnomocnika pełni mecenas Sierant?…  W każdym razie ja nie chciałbym być adwersarzem mecenasa Sieranta w sprawie, w której orzeka sędzia Zarzycki. Tak samo, jak nie chciałbym być przeciwnikiem procesowym Jana Burego w sprawie, w której orzeka sędzia Paweł Janda z Sądu Rejonowego w Rzeszowie…

Żródło: http://rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,15639400,CBA_na_tropie_Jana_Burego___Kto_placil_na_PSL__ten.html

Amen.

 

Opublikowano Bezstronność sądu, Postępowanie dowodowe, Postępowanie przed sądem | 19 komentarzy

Straż gminna jako organ oskarżycielski w postępowaniu sądowym

W dniu dzisiejszym Sąd Najwyższy w składzie siedmiu sędziów rozpozna następujące  zagadnienie prawne:

„Czy wobec treści art. 129b ust. 2  ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym (j.t. Dz. U z 2012, poz. 1137), po zmianie art. 17§3 k.p.w., z dniem 31 grudnia 2010r. straż gminna (miejska) uzyskała uprawnienie oskarżyciela publicznego w ujawnionych w trakcie prowadzenia czynności wyjaśniających sprawach o wykroczenie z art. 96§3 k.w.?”​

Poniżej prezentujemy stanowisko SPnD w tej sprawie, które zostało opublikowane w książce pt. Straż gminna jako organ kontroli ruchu drogowego: http://www.naukowa.pl/Ksiazki/straz-gminna-jako-organ-kontroli-ruchu-drogowego-817669

Pytania i odpowiedzi

    1. Czy straż gminna jest uprawniona do kierowania wniosków o ukaranie za wykroczenia z art. 92a KW (niepodporządkowanie się ograniczeniu prędkości)?

Tak – o ile wykroczenie zostało przez daną straż gminną ujawnione przy użyciu przenośnego urządzenia rejestrującego, a pomiar dokonany został w na terenie jej właściwości, w obszarze zabudowanym.

    1. Czy straż gminna jest uprawniona do kierowania wniosków o ukaranie za wykroczenia z art. 96 § 3 KW (niewskazanie kierującego)?

Nie. Zauważyć należy, że straże gminne są upoważnione do żądania od właścicieli lub posiadaczy pojazdów wskazania komu powierzyli pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie (art. 129b ust. 3 pkt 7 PRD). Na mocy Rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych z dnia 17 listopada 2003 r., straże są ponadto upoważnione do nakładania mandatów za wykroczenie z art. 96 § 3 KW. Jednakże w przypadku odmowy przyjęcia takiego mandatu – wniosek o ukaranie do sądu, za powyższe wykroczenie – może skierować jedynie Policja. Wynika to z faktu, że właściciele oraz posiadacze pojazdów nie należą do zbioru uczestników ruchu – a tylko wobec kierujących pojazdami oraz innych uczestników ruchu straż gminna może wykonywać kontrolę ruchu drogowego. Zatem ściganie za wykroczenie z art. 96 § 3 KW nie należy do zakresu działania straży gminnych. Przepisy Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia (art. 17 § 3) przyznają strażnikom gminnym uprawnienia oskarżycieli publicznych tylko wówczas, gdy w zakresie swego działania ujawniły wykroczenie i wystąpiły z wnioskiem o ukaranie do sądu.

Komentarz

Straż gminna (miejska) – jako organ procesowy – może prowadzić czynności wyjaśniające  oraz kierować do sądu wnioski o ukaranie, o ile dane wykroczenie  należy do zakresu jej działania. Gdy chodzi o wykroczenia w ruchu drogowym, to zakres ten wyznacza art. 129b ust. 2 PRD.

W ramach czynności wyjaśniających straż gminna ma prawo do powoływania biegłych oraz wzywania świadków, a także do nakładania kar porządkowych – zgodnie z przepisami Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia. Organem władnym do nakładania kar porządkowych jest komendant straży, zaś organem władnym do rozpatrywania środków odwoławczych (usprawiedliwień) od kar nałożonych przez komendanta jest wójt (burmistrz, prezydent), działając jako organ przełożony, o którym mowa w art. 51 § 2 KPW. Zażalenia na postanowienia wójta (burmistrza, prezydenta) o odmowie uchylenia kary porządkowej, rozpatruje sąd właściwy do rozpoznania sprawy.

Istotnym problemem jest niejednolitość orzecznictwa w zakresie oceny kompetencji straży gminnych do występowania do sądów z wnioskami o ukaranie za wykroczenia z art. 96 § 3 KW. Niejednolitość tę zauważa się nie tylko na poziomie sądów rejonowych oraz okręgowych, ale w orzecznictwie Sądu Najwyższego. Część sądów (a raczej sędziów, bo niejednolitość ta występuje nawet w ramach poszczególnych wydziałów) – w przypadkach złożenia przez straż gminną wniosku o ukaranie z art. 96 § 3 – odmawia wszczęcia postępowania, zaś postępowania nieprawidłowo wszczęte – umarza. Inne sądy (sędziowie) w takich samych sytuacjach, postępowania wszczynają oraz wydaję wyroki (zwykle skazujące).

Przede wszystkim zauważyć należy, iż wielu przypadkach do wszczęcia takich postępowań dochodzi z powodu braku kontroli warunków formalnych, jakim powinny odpowiadać wnioski o ukaranie. Kontrolę taką – zgodnie z art. 59 KPW – powinien przeprowadzać prezes sądu (lub wyznaczony przez niego sędzia). Zauważa się, że bardzo często postępowania w sprawach o wykroczenia wszczynane są automatycznie, rutynowo, bezwiednie. Również rutynowo i bezwiednie wydawane są wyroki nakazowe (skazujące, oczywiście). Skala tego zjawiska jest duża.

W pozostałych przypadkach, poszczególni sędziowie argumentują, że na skutek nowelizacji art. 17 § 3 KPW, która weszła w życie w dniu 30 grudnia 2010 r., polegającej m. in. na dodaniu do tegoż przepisu słów „w tym w trakcie prowadzonych czynności wyjaśniających”, straże gminne uzyskały uprawnienia oskarżyciela publicznego w sprawach z art. 96 § 3 KW. Taki pogląd wyraził również Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 2 kwietnia 2014 r. (V KK 378/13).

Powyższy pogląd jest ewidentnie błędny, bowiem w wyniku powyższej nowelizacji nie nastąpiło poszerzenie zakresu działania tychże straży. Straże gminne mogą od tej pory kierować wnioski o ukaranie za wykroczenia ujawnione w trakcie prowadzonych czynności wyjaśniających, jednakże jedynie w stosunku do tych wykroczeń, które wchodzą w zakres ich działania, a zakres ten nadal ustala art. 129b ust. 2 PRD. Wykroczeniem z art. 96 § 3 KW znajduje się zatem poza wyznaczonym przez ten przepis zakresem.

W ramach powoływanej nowelizacji, do ustawy Prawo o ruchu drogowym, został dodany przepis, uwzględniający prawo strażników gminnych do żądania od właściciela lub posiadacza pojazdu wskazania, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie (art. 129b ust. 3 pkt 7 PRD). Takie żądanie mieści się zatem w zakresie działania straży gminnych. Nie można jednak powyższego uprawnienia interpretować rozszerzająco (art. 7 Konstytucji), dorozumując, że z przepisu tego wypływa także kompetencja straży gminnych do kierowania wniosków o ukaranie za wykroczenia z art. 96 § 3 KW. Jak bowiem słusznie zauważył Sąd Najwyższy w orzeczeniu z dnia 12 grudnia 2013 r. (III KK 431/13) „wspomniany przepis kompetencyjny nie obejmuje swoim zasięgiem wykroczenia z art. 96 § 3 KW, którego sprawcą może być krąg podmiotów uprawnionych do dysponowania pojazdem, obciążonych obowiązkiem określonym w art. 78 ust. 4 i 5 PRD” – wypełnienie tego obowiązku nie jest bowiem czynnością z zakresu kontroli ruchu drogowego, bowiem tego rodzaju kontrola sprawowana jest jedynie wobec kierujących pojazdami oraz innych uczestników ruchu.

Orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 12 grudnia 2013 r. winno zatem wyznaczać linię orzeczniczą, określającą prawidłową wykładnię przepisów postępowania w sprawach o wykroczenia w zakresie kompetencji oskarżycielskich straży gminnych (miejskich).

Opublikowano Postępowanie przed sądem, Straż gminna (miejska), Uncategorized | 45 komentarzy

Straż gminna jako organ mandatowy

Poniższy tekst jest fragmentem książki pt. Straż gminna jako organ kontroli ruchu drogowego, wydanej przez Stowarzyszenie Prawo na Drodze.

Książka jest dostępna  w księgarni internetowej http://www.naukowa.pl/

http://www.naukowa.pl/Ksiazki/straz-gminna-jako-organ-kontroli-ruchu-drogowego-817669

Pytania i odpowiedzi

  1. Którzy strażnicy gminni są uprawnieni do nakładania mandatów karnych?

Mandat karny może nałożyć strażnik, który posiada pisemne upoważnienie do nakładania mandatów. Upoważnienie takie komendantom straży wydaje, właściwy wójt (burmistrz, prezydent miasta), natomiast poszczególnym strażników wydaje komendant straży. W strażach umiejscowionych w strukturze urzędu gminy, upoważnienie do nakładania grzywien w drodze mandatu karnego wydaje właściwy wójt (burmistrz, prezydent miasta).

Upoważnienie do nakładania grzywien w drodze mandatu karnego powinno zawierać oznaczenie organu wydającego upoważnienie, datę wydania i termin ważności, podstawę prawną wydania, imię, nazwisko i stanowisko służbowe upoważnionego strażnika, numer znaku identyfikacyjnego, obszar, na którym upoważnienie.

Upoważnienia do nakładania mandatów są zróżnicowane co do zakresu. Jeżeli w upoważnieniu wskazano, że dany strażnik jest uprawniony do nakładania grzywien w drodze mandatu karnego za wykroczenia określone w § 2 ust. 1, to oznacza to, że nie może on nakładać mandatów za wykroczenia popełnione w ruchu drogowym (m. in. za przekroczenie prędkości). Mandaty za tego rodzaju wykroczenia mogą nakładać jedynie ci strażnicy, którzy zostali upoważnieni do nakładania mandatów za wykroczenia określone w § 2 ust. 1 i 2 Rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 17 listopada 2003 r. w sprawie wykroczeń, za które strażnicy straży gminnych są uprawnieni do nakładania grzywien w drodze mandatu karnego.

  1. Za jakie wykroczenia popełnione w ruchu drogowym strażnicy mogą nakładać mandaty?

Zakres kompetencji strażników gminnych do nakładania mandatów karnych określa rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych z dnia 17 listopada 2003 r. w sprawie wykroczeń, za które strażnicy straży gminnych są uprawnieni do nakładania grzywien w drodze  mandatu karnego. Zakres ten jest dość szeroki. W przedmiocie wykroczeń  przeciwko bezpieczeństwu  i porządkowi w komunikacji strażnicy mogą nakładać mandaty za następujące wykroczenia:

1)      nieoznaczenie przeszkody na drodze (art. 84 KW);

2)      dokonanie samowolnych zmian w infrastrukturze drogi (art. 85 § 1 i 2 KW);

3)      naruszenie zasad oznakowania dróg wewnętrznych (art. 85a KW);

4)      pojazd na drodze bez świateł i oświetlenia  (art. 88 KW);

5)      niedopełnienie obowiązku opieki nad małoletnim (art.89 KW);

6)      tamowanie lub utrudnianie ruchu (art. 90 KW);

7)      zanieczyszczanie drogi lub inne utrudnienie w ruchu (art. 91 KW);

8)      niezastosowanie się do znaku, sygnału lub polecenia uprawnionego, kierującego pojazdem (art. 92 § 2 KW);

9)      naruszenie ograniczenia prędkości (art. 92a KW);

10)  kierowanie pojazdem bez uprawnień (art. 94 KW);

11)  kierowanie pojazdem bez wymaganych dokumentów (art. 95 KW0);

12)  dopuszczanie do ruchu osoby niemającej wymaganych uprawnień (art. 96 § 1 KW);

13) Niewskazanie komu został powierzony pojazd (art. 96 § 3 KW);

14)  naruszenie innych przepisów ustawy Prawo o ruchu drogowym (art. 97 KW);

15)  uszkodzenie drogi i zniszczenie zasłon odśnieżnych (art. 99 § 1 pkt 2 i 3 KW);

16)  korzystanie z drogi w sposób nieuprawniony (art. 100 KW);

17)  uchylanie się od obowiązku oczyszczania drogi (art. 101 KW);

18)  uchylanie się od obowiązku utrzymania w należytym stanie zjazdów z dróg do nieruchomości m(art. 102 KW).

  1. Jakie warunki muszą być spełnione, aby strażnik mógł nałożyć mandat?

Aby strażnik mógł nałożyć mandat karny, muszą zostać spełnione takie same przesłanki, jak w przypadku mandatów nakładanych przez inne służby. Przesłanki te są następujące:

1) popełnienie wykroczenia podlegającego postępowaniu mandatowemu,

2) brak wątpliwości co do faktu wykroczenia oraz osoby sprawcy;

3) zgoda sprawcy na przyjęcie mandatu,

4) nie nastąpił upływ terminów do nałożenia mandatu karnego.

Wykroczenie nie podlega postępowaniu mandatowemu wówczas, jeśli za jego popełnienie należałoby orzec środek karny (np. zakaz prowadzenia pojazdów), a także gdy następuje zbieg wykroczenia z przestępstwem (art. 10 § 1 KW) – tzn. gdy jednym czynem wyczerpane zostały znamiona przestępstwa i wykroczenia. Nałożenie mandatu nie będzie również możliwe, gdy za dany czyn należałoby orzec karę wyższą niż 500 zł. Mandat zatem można nałożyć za każde wykroczenie, za które przewidziana jest kara grzywny, a jej dolna granica nie jest większa niż 500 zł.

Przesłanka druga jest spełniona przede wszystkim wówczas, gdy nastąpiło schwytanie sprawcy wykroczenia na gorącym uczynku lub bezpośrednio po popełnieniu wykroczenia. Jeśli natomiast stwierdzenie popełnienia wykroczenia nastąpiło naocznie pod nieobecność sprawcy albo za pomocą urządzenia pomiarowego lub kontrolnego – mandat można nałożyć tylko wówczas, gdy nie zachodzi wątpliwość co do osoby sprawcy. W przypadkach wykroczeń ujawnionych przy użyciu urządzeń rejestrujących, gdy na fotografii nie jest widoczny wizerunek sprawcy (np. na zdjęciu widoczny jest jedynie tył pojazdu) – nałożenie mandatu nie jest dopuszczalne. W takiej sytuacji o winie sprawcy może zadecydować jedynie sąd.

Terminy w postępowaniu mandatowym są następujące:

- 14 dni w wypadku, gdy schwytano sprawcę wykroczenia na gorącym uczynku lub bezpośrednio po popełnieniu wykroczenia;

- 90 dni w wypadku, stwierdzenia popełnienia wykroczenia naocznie pod nieobecność sprawcy, a nie zachodzi wątpliwość co do sprawcy czynu,

- oraz 180 dni, w wypadku gdy stwierdzono popełnienie wykroczenia za pomocą przyrządu kontrolno-pomiarowego lub urządzenia rejestrującego, a sprawca nie został schwytany na gorącym uczynku lub bezpośrednio potem, i nie zachodzi wątpliwość co do sprawcy czynu (art. 97 § 1 KPW).

  1. Jak wygląda procedura nakładania mandatu za wykroczenia ujawnione za pomocą przyrządu kontrolno-pomiarowego lub urządzenia rejestrującego?

Rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów z dnia 7 września 2011 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie nakładania grzywien w drodze mandatu karnego (czyli od dnia 16 września 2011 r.) wprowadziło procedurę nakładania grzywien przy zastosowaniu tzw. formularza mandatu wygenerowanego przy wykorzystaniu systemu teleinformatycznego.

Zgodnie z przepisami powyższego rozporządzenia, jeżeli sprawca wykroczenia został pouczony o prawie do odmowy przyjęcia mandatu karnego i skutkach prawnych takiej odmowy oraz pisemnie wyraził zgodę na przyjęcie mandatu karnego kredytowanego w określonej wysokości, mandat karny może zostać mu doręczony przesyłką poleconą za zwrotnym poświadczeniem odbioru. W takiej sytuacji, za datę przyjęcia mandatu przyjmuje się dzień jego doręczenia.

Powyższe rozporządzenie wydane zostało na podstawie delegacji ustawowej zawartej w Kodeksie postępowania w sprawach o wykroczenia (art. 96 § 3). W rozporządzeniu tym nie uwzględniono jednak w sposób jednoznaczny, iż mandat kredytowany staje się prawomocny z chwilą pokwitowania jego odbioru przez ukaranego (art. 98 § 3 KPW). Dlatego też w praktyce, listy polecone zawierające mandat karny wygenerowany elektronicznie, dostarczane są przez operatorów pocztowych na wskazane adresy i doręczane osobom zameldowanym pod tym adresem – bez dokonywania weryfikacji, czy osoba przyjmująca list polecony jest sprawcą wykroczenia, który zostaje ukarany mandatem. Należy zauważyć, że we wszystkich przypadkach, gdy odbiór mandatu nie został podpisany przez ukaranego, lecz przez inną osobę – mandat taki nie uzyskuje stanu prawomocności i nie może być poddany egzekucji z powodu nieistnienia obowiązku egzekucyjnego, a w przypadku wszczęcia takiego postępowania – podlega ono umorzeniu na podstawie art. 59 § 1 pkt 2 ustawy z dnia 17 czerwca 1966 r. o postępowaniu egzekucyjnym w administracji.

  1. Czy można złożyć odwołanie od mandatu?

Nie można. Mandatu można – po prostu – nie przyjąć, ale gdy się go już przyjmie – mandat staje się prawomocny i podlega wykonaniu (egzekucji).

  1. W jakich przypadkach mandat można uchylić?

Uchylenie prawomocnego mandatu jest możliwe jedynie w jednym przypadku – jeżeli grzywnę nałożono za czyn niebędący czynem zabronionym wykroczeniem. Uchylenie następuje na wniosek ukaranego lub z urzędu. Wniosek musi zostać złożony terminie 7 dni od daty uprawomocnienia się mandatu (art. 101 § 1 KPW). W przedmiocie wniosku o uchylenie prawomocnego mandatu orzeka sąd rejonowy.

Przepisy Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia nie przewidują natomiast aktualnie możliwości uchylenia mandatu karnego w przypadku, gdyby został on nałożony z naruszeniem prawa, np. na osobę nieletnią, na osobę działającą w obronie koniecznej lub w stanie wyższej   konieczności, na osobę niepoczytalną  (np. chorą psychicznie lub upośledzoną) – czy też w wysokości wyższej niż przewidziana w sankcji karnej za dane wykroczenie.

Przesłanki uchylenia prawomocnego mandatu karnego ulegną poszerzeniu z dniem1 lipca 2015 r. – w związku z wejściem w życie ustawy z dnia 27 września 2013 r. o zmianie ustawy – Kodeks postępowania karnego oraz niektórych innych ustaw.

 Komentarz

Postępowanie mandatowe jest najbardziej uproszczonym trybem postępowania w sprawach o wykroczenia. Pozwala ono na załatwienie sprawy niejako „od ręki”. Stosuje się je w przypadkach drobnych naruszeń prawa. W postępowaniu tym dominującą rolę odgrywa zasada szybkości i ekonomi procesowej, zaś pozostałe zasady procesowe obowiązują jedynie w ograniczonym zakresie, bądź też nie stosuje się ich wcale. Przede wszystkim nie obowiązują tutaj zasady skargowości i kontradyktoryjności. Postępowanie to jest zatem postępowaniem czysto inkwizycyjnym.

Jest to postępowanie pozasądowe, a w stosunku do postępowania sądowego – zastępcze. Ma ono charakter warunkowy, bowiem jego byt jest zależny od zgody sprawcy wykroczenia na jego zastosowanie.

Z punktu widzenia sprawcy wykroczenia, który nie kwestionuje popełnienia czynu zabronionego, postępowanie mandatowe jest rozwiązaniem korzystnym, zważywszy, że w razie przyjęcia mandatu karnego:

  1. sprawa o ten sam czyn wobec tego samego sprawy nie może już być wszczęta i ponownie rozpatrywana ani w postępowaniu mandatowym, ani przed sadem;
  2. postępowanie mandatowe jest bezkosztowe.

Stosowanie postępowania mandatowego w przypadkach naruszeń prawa, ujawnionych przy użyciu urządzeń rejestrujących musi budzić poważne obiekcje, w związku z ignorowaniem przez organy mandatowe podstawowej przesłanki, jaką jest brak wątpliwości co do osoby sprawcy (art. 97 § 1 pkt 3 k.p.w.). Takie sytuacje niewątpliwie mają miejsce w każdym przypadku, gdy mandat nakładany jest na podstawie zdjęcia z fotoradaru, na którym nie jest uwidoczniona twarz kierującego. W efekcie, niemal wszystkie mandaty, za wykroczenia ujawniane przy użyciu urządzeń rejestrujących, nakładane są nie na rzeczywistych sprawców naruszeń, lecz na osoby, które do popełniania czynu się przyznają, zaś w społeczeństwie rozpowszechnił się patologiczny proceder „handlowania punktami karnymi”. Osoby podstawione – za wynagrodzeniem – przejmują na siebie, odpowiedzialność za wykroczenia, zwalniając z tej odpowiedzialności rzeczywistych sprawców wykroczeń drogowych. Dzieje się tak dlatego, iż organy władzy publicznej , do jakich w tym przypadku zaliczyć należy straże gminne, miast realizować ustawowy obowiązek wykrywania wykroczeń oraz ściganiu ich sprawców, poprzestają na osiągnięciu efektu fiskalnego w postaci grzywny, pozyskanej na konto jednostki samorządu terytorialnego.

Opublikowano Postępownaie mandatowe, Straż gminna (miejska) | 8 komentarzy

Sędziowie, czy strażnicy budżetu?

Artur Mezglewski

Znaczna część sędziów orzekających w sprawach o wykroczenia w ruchu drogowym – zarówno na poziomie sądów rejonowych, jak też okręgowych – nie posiada elementarnej wiedzy z zakresu przedmiotowej problematyki. Sędziowie ci prawdopodobnie nie widzą potrzeby poszerzania swojej wiedzy, a ich praca polega głównie na przysparzaniu środków pieniężnych do budżetu państwa.  Do tej grupy sędziów zapewne zaliczyć należy SSR Michała Mańkowskiego z Sądu Rejonowego w Kozienicach oraz SSO Dariusza Pietruszkę z Sądu Okręgowego w Radomiu. Obaj zapewne świetnie by się realizowali w czasach stalinowskich.

1. Zdarzenie

W dniu 13 października 2013 r. ok. godz. 15.05 w miejscowości Wilczkowice Dolne k/Magnuszewa do kontroli drogowej zatrzymany został kierowca samochodu m-ki Kia Ceed. Kierowcę poinformowano, że przekroczył prędkość w obszarze zabudowanym o 41 km/h. Rzekomego pomiaru prędkości urządzeniem Iskra -1  miał dokonać sierż. Piotr Madejski z KPP w Kozienicach. Kierowcy zaproponowano mandat. Ten jednak odmówił jego przyjęcia – był bowiem przekonany, że prędkość jego samochodu była mniejsza.

Kto ma rację – kierowca, czy policjant? Przy dokonywaniu oceny należy wziąć pod uwagę następujące okoliczności:

a) w momencie dokonywania pomiaru na drodze był duży ruch. Zarówno w jedną, jak i w drugą stronę ciągnęły sznury samochodów. Na jakiej zatem podstawie policjant przypisał zmierzoną prędkość właśnie temu kierowcy, skoro wiadomo, że mierniki prędkości typu Iskra nie identyfikują pojazdu, którego prędkość jest zmierzona? Przecież radar Iskra spośród wielu pojazdów, znajdujących się w zasięgu pomiaru (a wiec w odległości do 1 km) wybiera pojazd najszybszy, a nie pojazd najbliższy. Jeśli droga jest kręta (a taka właśnie jest w tej okolicy), to radar Iskra mógł nawet zmierzyć prędkość pojazdu, który był za zakrętem, czyli poza zasięgiem wzroku policjanta.

b) policjant nie okazał kierującemu wyświetlacza  radaru. Machnął jedynie miernikiem prędkości przed oczyma kierującego – w taki sposób, że ten nie mógł zobaczyć ani wyniku pomiaru, ani czasu jaki upłynął od jego dokonania. Nie pozwolił też na sfotografowanie numeru seryjnego urządzenia

c) Pomiar dokonywany był pod linią wysokiego napięcia – co mogło powodować nieprawidłową pracę urządzenia pomiarowego.

2. Rozprawa przed Sądem Rejonowym w Kozienicach

Sprawa trafiła do II Wydziału Karnego Sądu Rejonowego w Kozienicach i znalazła się w referacie sędziego Michała Mańkowskiego. Na rozprawie w dniu 6 marca 2014 r. Sąd przesłuchał w charakterze świadka sierżanta Piotra Madejskiego. Swoje wyjaśnienia złożył też kierowca samochodu Kia. Bez odczytania ujawniono dowody zgłoszone we wniosku o ukaranie: notatkę urzędową, świadectwo legalizacji ponownej radaru Iskra oraz dane o karalności obwinionego.

Świadek Piotr Madejski zeznał, że niestety nie przypomina sobie zupełnie interwencji na drodze w Wilczkowicach Dolnych, dokonywanej w dniu 13 października 2013 r. Świadek nie był też wstanie określić  na jaki zasięg był tego dnia ustawiony miernik Iskra.

Ponieważ świadek nie pamiętał w ogóle zdarzenia, obwiniony kierowca zadawał mu jedynie pytania dotyczące zasad działania urządzenia Iskra oraz kwalifikacji świadka do obsługi urządzenia pomiarowego. Spotkało się to z objawami niezadowolenia ze strony sędziego Mańkowskiego. Sędzia wezwał obwinionego do zadawania świadkowi pytań  na temat zarzucanego mu czynu, oraz wskazał, że „przesłuchanie świadka nie może mieć na celu jego nękanie”. Sędzia kilkakrotnie groził też obwinionemu zastosowaniem wobec niego kar porządkowych (co nie zostało zaprotokołowane).

Zostały natomiast zaprotokołowane następujące słowa świadka Piotra Madejskiego:

” Nie posiadałem w dniu 13.10.2013 r urządzenia pozwalającego na identyfikację pojazdu, któremu zmierzyłem prędkość”.

„Nie jestem w stanie powiedzieć na jakiej podstawie przypisałem jakąkolwiek prędkość obwinionemu, gdyż tego nie pamiętam”.

3.  Wyrok I instancji

Wyrokiem z dnia 6 marca 2014 r. (sygn. akt. II W 37/14) Sąd Rejonowy w Kozienicach uznał kierującego winnym zarzucanych mu czynów (oprócz zarzutu niezastosowania się do ograniczenia prędkości obwiniono go również o to, że nie posiadał na wyposażeniu gaśnicy) i wymierzył mu karę grzywny w wysokości 500 zł, zasądzając ponadto 150 zł tytułem kosztów postępowania oraz opłaty.

W uzasadnieniu wyroku Sąd stwierdził m. in. :

„Sąd dał wiarę zeznaniom świadka Piotra Madejskiego. Zeznał on, że w obszarze zabudowanym dokonał pomiaru prędkości auta, którym kierował obwiniony, a było to 91 km/h. (…) Świadek logicznie wskazał co pozwala zidentyfikować pojazd, któremu zmierzono prędkość. Zeznania te są logiczne, mają potwierdzenie w pozostałych dowodach zebranych w sprawie”.

„Wskazać należy, że nie są prawdziwe twierdzenia obwinionego jakoby miernik „Iskra 1″ nie posiadał funkcji umożliwiającej identyfikację pojazdu, którego prędkość jest mierzona”.

4. Rozprawa apelacyjna i wyrok II instancji

Obwiniony zaskarżył wyrok Sądu Rejonowego w Kozienicach z dnia 6 marca 2014 r. Jego apelację rozpatrywał Sąd Okręgowy w Radomiu w składzie: SSO Dariusz Pietruszka.

W swojej apelacji obwiniony podniósł:

  1. obrazę przepisów postępowania, która miała wpływ na treść orzeczenia, poprzez dokonanie przez Sąd Rejonowy w Kozienicach  oceny dowodów w sposób całkowicie dowolny, bez uwzględnienia zasad prawidłowego rozumowania;
  2. błędy w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia, które miały wpływ na jego treść.

Natomiast na rozprawie w dniu 23 września 2014 r. – uściślając oraz precyzując  zarzuty podniesione w apelacji – koncentrował się przede wszystkim na następujących okolicznościach:

  • Sąd Rejonowy ustalając stan faktyczny nie miał żadnych podstaw, aby przyjąć, że w momencie pomiaru na drodze nie było innych pojazdów. Przecież obwiniony twierdził, że na drodze panował duży ruch, a świadek (policjant) temu nie zaprzeczył;
  • Sąd Rejonowy błędnie przyjął, że miernik Iskra posiada funkcję umożliwiającą identyfikację pojazdu, bowiem założenie takie nie wynika z zasad jego działania. Miernik Iskra mierzy prędkość pojazdu najszybszego, a nie pojazdu,  który znajduje się najbliżej, czy też pojazdu, w kierunku którego jest on skierowany.
  • Sąd Rejonowy nie przeprowadził eksperymentu procesowego w celu ustalenia, czy fale elektromagnetyczne emitowane przez linię wysokiego napięcia, która przebiegała nad miejscem pomiaru nie zakłócały pracy urządzenia pomiarowego. Obwiniony podnosił, że  były już przeprowadzane eksperymenty, które wykazały w sposób niezbity, że linia wysokiego napięcia zakłóca pracę urządzenia pomiarowego, a pomiary dokonywane w takich miejscach są zawyżone. Obwiniony wspomniał o przypadku, jaki miał miejsce w Krakowie:  http://www.tvn24.pl/krakow,50/wygral-proces-z-policja-nie-umieja-uzywac-radaru,350807.html
  • Sąd Rejonowy nie przeprowadził z urzędu dowodu z opinii biegłego na okoliczność, czy urządzenie Iskra 1, użyte do pomiaru w dniu 13 października 2013 r., posiadało zatwierdzenie typu. Obwiniony podniósł, że na terenie całego kraju Policja używa 102 nielegalnie sprowadzonych mierników Iskra sprowadzonych z Ukrainy i Mołdawii, które nie posiadają zatwierdzenia typu, a więc nie mogą być używane w Polsce. Zapadło już co najmniej kilka wyroków, w których sądy stwierdziły używanie przez Policję takich nielegalnych urządzeń. We wszystkich tych przypadkach zapadły wyroki uniewinniające. Pierwszy taki wyrok wydany został przez Sąd Rejonowy w Sierpcu:
  • http://auto.dziennik.pl/aktualnosci/artykuly/422673,policyjne-radary-iskra-1-sa-nielegalne-taki-wyrok-wydal-sad.html
  • W związku z powyższymi zarzutami obwiniony wniósł o uchylenie wyroku I Instancji oraz przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania temuż Sądowi.

Sąd Okręgowy w Radomiu, wyrokiem z dnia 23 września 2014 r. utrzymał w mocy wyrok Sądu Rejonowego w Kozienicach z dnia 6 marca 2014 r.

Sędzia Dariusz Pietruszka, podając ustnie motywy wydanego przez siebie wyroku stwierdził, że nie dopatrzył się żadnych uchybień ze strony Sądu Rejonowego w Kozienicach. Sędzia Pietruszka nie odniósł się ani jednym słowem do podstawowego zarzutu podnoszonego przez obwinionego, że miernik Iskra nie identyfikuje pojazdu, którego prędkość została zmierzona. Natomiast odnosząc się do pozostałych zarzutów, sędzia Pietruszka stwierdził, że:

  • o żadnych eksperymentach procesowych dotyczących działania miernika Iskra w pobliżu linii wysokiego napięcia nie słyszał i takich eksperymentów się nie przeprowadza;
  • linia wysokiego napięcia nie zakłócała pracy miernika Iskra, bo przecież policjanci dokonywali pomiaru w stałym punkcie kontroli…
  • jeżeli miernik prędkości posiada legalizację, to jest on używany legalnie i żadne zatwierdzenie typu nie jest potrzebne (trudno było oprzeć się wrażeniu, że sędzia Pietruszka nigdy nie słyszał o procedurze zatwierdzenia typu urządzenia pomiarowego i mylił go z procedurą legalizacyjną).

 

Z ostatniej chwili:

http://ttv.pl/aktualnosci,926,n/slepy-radar-plus-oko-policjanta,143652.html

https://www.facebook.com/video.php?v=722639524451711

http://www.tvn24.pl/wideo/z-anteny/bezuzyteczny-radar-suszarki-powinny-zostac-wycofane,1343704.html?playlist_id=12799

 

 

 

 

 

 

 

 

Opublikowano Bezstronność sądu, Monitoring sądów powszechnych, Postępowanie przed sądem, Ręczne mierniki prędkości | 19 komentarzy