Rerendum – Jasło, 8 lutego 2015 r.

Opublikowano Fotoradary, Straż gminna (miejska) | 2 komentarzy

Sąd w Kaliszu zakwestionował pomiar wykonany laserowym miernikiem prędkości

W dniu 2 grudnia 2014 r. Sąd Rejonowy w Kaliszu uniewinnił kierującego pojazdem od zarzutu przekroczenia prędkości. Zakwestionowanego pomiaru dokonał laserowym miernikiem prędkości Ultralyte funkcjonariusz Policji z KMP w Kaliszu.

W opinii Sądu, przy pomiarze prędkości z odległości powyżej 500 metrów funkcjonariusz Policji powinien skorzystać z dodatkowych urządzeń optycznych powiększających, a także statywu lub podpórki. Tylko wówczas istnieje gwarancja uzyskania rzeczywistych wyników, w jakich ruch się odbywał. W analizowanym przypadku powyższe warunki pomiaru nie zostały spełnione. Wyrok jest prawomocny.

Oto wyrok Sądu Rejonowego w Kaliszu wraz z uzasadnieniem:

wyrok_ws_UltraLyte_z_uzasadnieniem_prawomocny

Opublikowano Laserowe mierniki prędkości, Postępowanie dowodowe | 23 komentarzy

Projekt ustawy o biegłych sądowych

Krzysztof Thol

Ministerstwo Sprawiedliwości realizując swoje uprawnienia legislacyjne postanowiło uporządkować kwestie związane z biegłymi sądowymi. Dotychczasowe przepisy regulujące te kwestie są bowiem rozproszone w różnych ustawach i rozporządzeniach oraz nie zawierają wszystkich potrzebnych uregulowań. W związku z tym Ministerstwo Sprawiedliwości przedstawiło Radzie Ministrów rządowy projekt założeń projektu ustawy o biegłych sądowych.
Prześledźmy zatem w skrócie proces legislacyjny w tej tak ważnej dla wymiaru sprawiedliwości oraz Obywateli RP sprawie tym bardziej, że proces ten jest nadal w toku i kształt tej ustawy nie jest do końca przesądzony.

Tekst projektu założeń do projektu ustawy o biegłych sądowych jest powszechnie dostępny w internecie:

http://legislacja.rcl.gov.pl/docs//1/68660/68692/68693/dokument103500.pdf
Streszczenie jego założeń w tym artykule jest zbyteczne, gdyż wiązałoby się z powtórzeniem całego tekstu, z którym można zapoznać się z linkowanego materiału źródłowego. Warto natomiast wymienić wszystkie instytucje, które otrzymały ten projekt do zaopiniowania w ramach tzw. „konsultacji społecznych”, przy czym wyróżniłem instytucje mające bezpośredni udział w tworzeniu opinii z zakresu kolizji i wypadków drogowych oraz ich następstw, co jest obszarem zainteresowania Stowarzyszenia Prawo na Drodze:

  1. 1. lnstytut Ekspertyz Sądowych im. prof. dra Jana Sehna,
    2. Krajowa Rada Biegłych Rewidentów,
    3. Krajowa Rada Radców Prawnych,
    4. Stowarzyszenie Sędziow Polskich lUSTlTlA,
    5. Naczelna Rada Adwokacka,
    6. Naczelna Rada Lekarska,
    7. Federacja Stowarzyszeń Rzeczoznawców Majątkowych,
    8. Polskie Stowarzyszenie Biegłych Sądowych do Spraw Wypadków Drogowych,
    9. Polskie Towarzystwo Kryminalistyczne,
    10. Polskie Towarzystwo Medycyny Sądowej i Kryminologii,
    11. Sekcja Psychiatrii Sądowej Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego,
    12. Uniwersytet Śląski Wydział Prawa i Administracji Katedra Kryminalistyki,
    13. Polski Związek Motorowy,
    14. Stowarzyszenie Psychologów Sądowych w Polsce,
    15. Stowarzyszenie Rzeczoznawców Techniki Samochodowej i Ruchu Drogowego,
    16.Stowarzyszenie Sędziów Sądów Rodzinnych w Polsce,
    17. Federacja Związkow Pracodawców Ochrony Zdrowia Porozumienie Zielonogórskie,
    18. Stowarzyszenie Sędziów THEMlS,
    19. Krajowa Rada Sądownictwa,
    20. Krajowa Rada Prokuratury,
    21. Stowarzyszenie Rzeczoznawców Ekonomicznych,
    22. Stowarzyszenie Biegłych Sądowych z zakresu Geodezji,
    23. Prezesi (45) sądów okręgowych,
    24. Krajowa Rada Doradców Podatkowych.

Charakterystyczne w tej liście jest to, że o wymienionych instytucjach trudno powiedzieć aby były „instytucjami społecznymi”, gdyż w całości stanowią zamknięty krąg instytucji bezpośrednio zainteresowanych rozwiązaniami projektu ustawy, którą mają zaopiniować. Nie jest to zatem żadna „konsultacja społeczna” lecz konsultacja wewnątrz korporacyjna. Można nawet powiedzieć, że jest to swoista „dyskusja w szerokim kręgu rodzinnym” mająca na celu „ułożenie spraw po myśli jej członków”. Nie potrzeba wielkiej wyobraźni aby móc przypuszczać, że wymienione „społeczeństwo” będzie raczej zainteresowane utrzymaniem dotychczasowego i wygodnego dla siebie status quo oraz uzyskaniem dodatkowych profitów niż rzeczywistą naprawą procesu opiniowania przez biegłych sądowych, których liczbę w Polsce szacuje się na około 15 – 17 tysięcy.
Szacuje się ich liczbę, gdyż dotąd nie powstała żadna centralna ewidencja biegłych sądowych, a jedynie ich listy przy Sądach Okręgowych.
Wymienione instytucje wniosły oczywiście mniej lub więcej uwag i propozycji różnej wagi do założeń do projektu ustawy, które zostały lub nie zostały uwzględnione przez projektodawcę ustawy, czyli przez Ministerstwo Sprawiedliwości, co zresztą opisuje wynik tej konsultacji w linkowanym tekście.

W ten sposób po „konsultacjach społecznych” Ministerstwo Sprawiedliwości przedstawiło projekt ustawy o biegłych sądowych:

http://www.sadowibiegli.pl/aktual/2014/ustawa2014b.pdf

http://www.sadowibiegli.pl/aktual/2014/ustawa2014b.pdf

i ponownie skierowało go do tej samej grupy „konsultantów społecznych”, którzy tym razem dali wyraz swojemu „zadowoleniu” bądź „niezadowoleniu” z pracy Ministerstwa Sprawiedliwości.

Moim zdaniem na uwagę zasługuje stanowisko Stowarzyszenia Sędziów Polskich IUSTITIA, które w rzeczowy sposób bezlitośnie punktuje mizerię i ewidentne wady tego projektu

http://www.iustitia.pl/opinie/918-opinia-w-sprawie-projektu-ustawy-o-bieglych-sadowych

Przede wszystkim zwraca uwagę na błędne przyznanie Prezesom Sądów Okręgowych prawa powoływania biegłych, weryfikacji ich kompetencji i wiedzy poprzez powoływanie ekspertów o ustawowo określonym wynagrodzeniu (sic !), organizowania szkoleń z zakresu prawa procesowego oraz prowadzeniu list biegłych, których również będą obligatoryjnie wg postanowień ustawy zawieszać i skreślać ! Widać wyraźny opór środowiska sędziowskiego do nałożenia dodatkowej pracy prezesom SO. Jest to opór moim zdaniem uzasadniony i godny poparcia, gdyż sędziowie są od niezawisłego sędziowania, a nie od dobierania sobie biegłych sądowych. Aktualna weryfikacja „wiedzy specjalnej” kandydatów na biegłych przez prezesów sądów okręgowych prowadzi do tego, że biegłymi zostają osoby, które nigdy nimi zostać nie powinny. Stąd też bierze się opinia samych sędziów na temat niskiej jakości bardzo wielu opinii wydawanych przez biegłych sądowych, co jednak pozwala wielu sędziom „fetyszyzować” te opinie przyznając im status dowodu wyższej rangi niż innych dowodów w danej sprawie.

Jakże odmiennie brzmi natomiast opinia samych zainteresowanych tą ustawą, czyli biegłych sądowych, dobrze ilustruje stanowisko Stowarzyszenia Rzeczoznawców Ekonomicznych:

http://www.sadowibiegli.pl/aktual/2014/opinia_sre.pdf

Ta grupa bezpośrednio zainteresowanych ustawą biegłych sądowych daje wyraźnie do zrozumienia, że powoływanie ich jak dotychczas przez prezesów SO bardzo im odpowiada, czego zresztą nikt się nie dziwi znając polski system „układów i układzików” lokalnych.
Z tą samą pewnością siebie biegli sądowi są przeciwni weryfikacji ich wiedzy poprzez jakichś „ekspertów”, co też nikogo dziwić nie powinno, bo nikt nie lubi być co i rusz egzaminowany przez nieznanych sobie „ekspertów”.

Problemy związane z tematyką biegłych sądowych dobrze przedstawia również raport Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka:

http://www.hfhr.pl/wp-content/uploads/2014/04/HFPC_PRB_biegli-sa%CC%A8dowi_w_polsce.pdf

Z nieukrywanym zaskoczeniem znalazłem w tym raporcie następujący fragment odnoszący się bezpośrednio do mojego osobistego doświadczenia z opinią biegłego sądowego.
Na stronie 17 raportu HFPC pisze bowiem:

… „To ostatnie rozwiązanie pozwalałoby zminimalizować jedną z największych praktycznych bolączek dzisiejszego procesu karnego – wypowiadania się biegłych w przedmiocie winy oskarżonego. Z takim przykładem HFPC spotkała się w jednej ze spraw zaklasyfikowanych do programu „Niewinność”. Do skazania oskarżonego w niej mężczyzny, doszło między innymi na podstawie opinii biegłego, w której wnioskach wprost został wyrażony pogląd na temat sprawstwa oskarżonego”…

Opisana sytuacja jest dokładną kopią sytuacji z mojego procesu karnego, w którym biegły sądowy we wnioskach wprost pisze o mojej winie za spowodowanie wypadku, co jest wyłączone spod zakresu jego opiniowania ! Szerzej na ten temat napisałem w moim tekście:

http://prawonadrodze.org.pl/weryfikacja-szkicow-przedstawiajacych-przebieg-zdarzenia-w-opiniach-bieglych-sadowych-cz-i/http://

Na mój wniosek do HFPC w sprawie objęcia programem „Niewinność”, w którym podniosłem między innymi właśnie tę samą dokładnie kwestię BEZPRAWNEGO wypowiadania się biegłego sądowego na temat winy strony postępowania, dostałem wymijającą odpowiedź odmowną z powodu „nie zajmowania się przez HFPC” sprawani zakończonymi już prawomocnymi wyrokami sądowymi”.
Jak widać HFPC doskonale zna problem, ale w praktyce nie są jej obce „standardy podwójnej moralności”. Niemniej raport HFPC należy uznać za wartościowy, gdyż w miarę bezstronny w porównaniu do opinii „konsultantów społecznych”.

Problematyka biegłych sądowych poruszana była również na portalu SPnD w tekstach Redakcji:

http://prawonadrodze.org.pl/rola-dowodu-z-opinii-bieglego-w-procesie-ustalania-spracy-kolizji-drogowej/

Wniosek jaki nasuwa się z wymienionych publikacji jest taki, że najważniejszym celem nowej ustawy o biegłych sądowych powinna być kwestia RZETELNOŚCI opinii, które powinny być W PEŁNI WERYFIKOWALNE ! Żadne bowiem dokumenty poświadczające kwalifikacje biegłego, jego wiedzę i umiejętności NIE SĄ JAKĄKOLWIEK GWARANCJĄ RZETELNOŚCI OPINII. Tym bardziej takiej roli nie spełnia „ślubowanie” złożone przez biegłego przed prezesem SO.
W ustawie powinien być zawarty obowiązek dołączenia do opinii wszystkich materiałów źródłowych pozwalających na weryfikację opinii przez każdego innego biegłego sądowego z danej dziedziny lub uprawnioną instytucję.
Dodatkowo powinien być wpisany zakaz wydawania opinii w jakikolwiek sposób odnoszący się do winy którejkolwiek ze stron pod rygorem natychmiastowego zawieszenia biegłego oraz uznania takiej opinii za nierzetelną i tym samym pozbawienie jej rangi dowodu w sprawie.
Osobną kwestią powinny stanowić zagadnienia związane z bezstronnością biegłego i jego opinii związane z niedozwolonym powoływaniem na biegłego osoby, która jest faktycznie stroną w postępowaniu. Dobry przykład stanowi tutaj autentyczne powołanie przez policję, na etapie już po przedstawieniu zarzutu jednemu z uczestników wypadku, biegłego będącego jednocześnie czynnym policjantem. „Bezstronność” opinii takiego biegłego, który de facto wypowiada się za lub przeciwko wersji zdarzenia przedstawionej przez swoich kolegów podległych służbowo czy też znanych mu towarzysko jest więcej niż problematyczna. Można być wręcz pewnym, że biegły taki dokona wszystkiego, aby tylko uzasadnić wersję policyjną, co też miało miejsce w rzeczywistości. Autorzy projektu ustawy ani żadna z opinijujących intytucji nawet się nie „zająknęli” w tej drażliwej kwestii.

Tekstem tym chciałbym zachęcić Zarząd SPnD do podjęcia działań w celu uczestnictwa naszego Stowarzyszenia w nadal toczącym się procesie legislacyjnym poprzez aktywne włączenie się do konsultacji w charakterze strony rzeczywiście społecznej, bo reprezentującej KIEROWCÓW oraz osoby poszkodowane przez błędne opinie biegłych sądowych. W krótkim czasie postaram się przedstawić mój projekt założeń do społecznego projektu ustawy o biegłych sądowych.
Szanowne Koleżanki i Kolegów z SPnD, a także Sympatyków i Oponentów, zapraszam do dyskusji.

Opublikowano Opinie biegłych | 7 komentarzy

Wszystkie immunitety Komendanta

Artur Mezglewski

Teoretycznie wszyscy jesteśmy równi wobec prawa. Teoretycznie. Całe to państwo jest jedynie teoretyczne.

W praktyce komendanci Policji są ponad prawem. W praktyce to oni decydują kto zostanie przez sąd skazany, a przeciwko komu nawet nie zostanie wszczęte postępowanie. Oni też mogą wydać rozkaz swoim podwładnym policjantom  bezprawnego naruszania wolności obywatelskich i osobistych. Żadna instytucja w tym kraju nie chroni skutecznie obywateli przed bezprawiem komendantów.

W szczególności poniższy artykuł porusza następujący problem: skoro oskarżycielami publicznymi w sprawach o wykroczenia są komendanci powiatowi (miejscy) Policji, to kto wniesie wniosek o ukaranie, gdy sprawcą wykroczenia jest komendant powiatowy Policji?…

1. Stan prawny w zakresie immunitetów przysługujących policjantom

W obowiązującym stanie prawnym policjanci nie posiadają żadnych immunitetów – ani w prawie karnym ani w prawie wykroczeń. Teoretycznie…

2. Praktyka

W praktyce funkcjonuje niepisane prawo. Policjantom wolno więcej. Ci, od Komendanta Powiatowego w górę, w zakresie wykroczeń są nietykalni. Mogą sobie nawet bezkarnie pozwolić na „drobne przestępstwa”.

A oto przyczyny takiego stanu rzeczy.

a) Komendant sam na siebie wniosku do sądu  nie złoży – nie liczmy na to!

Policja jest oskarżycielem publicznym w sprawach o wykroczenie. Nie można skazać policjanta za popełnione wykroczenie, jeśli z wnioskiem o ukaranie nie wystąpi…. policja. Organem uprawnionym do występowania z takimi wnioskami jest komendant powiatowy (miejski) Policji. Kto zatem złoży wniosek o ukaranie, gdy sprawcą wykroczenia jest  ten komendant? Czy komendant powiatowy złoży wniosek na samego siebie?… – Głupie pytanie, nieprawdaż?

b) Komendant nie złoży wniosku na policjanta, któremu rozkazał łamać prawo

W Policji najważniejsze jest wykonywanie rozkazów. Niewykonanie rozkazu to dla funkcjonariusza najprostszy sposób na wylecenie z Policji. Rozkazy wydawane są ustanie. Szczególnie w sytuacjach, kiedy policjant zmuszany jest przez komendanta do łamania prawa.

Jeżeli komendant każe podległym policjantom stosować środki przymusu bezpośredniego, to oni ten rozkaz wykonają – choćby do ich zastosowania nie było żadnych podstaw faktycznych. Jeśli rozkazu nie wykonają – ich kariera w Policji szybko dobiegnie końca.

Jeśli komendant wysyła radiowóz z wideorejestratorem na patrol, to kierowca takiego radiowozu może robić wszystko. Może nawet jeździć tym radiowozem na dwóch kołach po chodniku i pokazywać przechodniom gest Kozakiewicza. Włos mu z głowy nie spadnie.  Immunitet ten w strukturach Policji określany jest „kontratypem działania w granicach swoich uprawnień i obowiązków”. Szerzej pisaliśmy na ten temat m. in. tutaj: http://prawonadrodze.org.pl/w-policji-istnieje-przyzwolenie-na-lamanie-prawa/

c) Jeśli w kolizji uczestniczył policyjny radiowóz – biada innym uczestnikom ruchu

Prawo nie zwalnia kierujących radiowozami z zachowania zasad bezpieczeństwa. Nawet jak włączą te swoje „bomby” – to ich nie uprawniania do tratowania innych pojazdów. Jednak każdy, kto miał stłuczkę z radiowozem wie, że jego racje nie mają znaczenia. Wniosku do sądu na policjanta nikt nie złoży. Bo i kto ma go złożyć – jego kolega?

Każdy zapewne widział film na YouTubie, jak nieoznakowany radiowóz wyprzedza na skrzyżowaniu, przejeżdżając linię ciągła  i z całą mocą uderzył w samochód wykonujący manewr skrętu w lewo. Jeśli ktoś tego nie widział, niech sobie obejrzy:

Jak Państwo myślą, przeciwko któremu kierowcy Policja skierowała wniosek do sądu o ukaranie – przeciwko kierowcy samochodu cywilnego, czy kierowcy radiowozu?

Zambrowska Policja oczywiście uznała, że kierujący Peugeotem nie zachował szczególnej ostrożności podczas zmiany kierunku ruchu i próbowała ukarać kierowcę-cywila mandatem. Kierowca do winy się nie przyznał i mandatu nie przyjął, wobec czego Policja skierowała do Sądu Rejonowego w Zambrowie wniosek o ukaranie kierowcy prawidłowo jadącego Peugeota.

Gdyby nie fakt, że zdarzenie to przypadkiem zostało sfilmowane, a następnie umieszczone w Sieci oraz, że sprawą zajęli się dziennikarze, sędzia Jan Leszczewski z Sądu Rejonowego w Zambrowie zapewne nie miał by kłopotu z wydaniem wyroku. Przecież dawanie wiary wnioskom i zeznaniom policjantów to cała esencja polskiego orzecznictwa karnego. Ale publicznego rozgłosu sądy nie lubią, dlatego w takich sytuacjach zwykle grają na remis (czyli na przedawnienie). Ale taki remis, to remis ze wskazaniem na policjanta….

Sprawą interesowało się kilka portali, ale po kilku miesiącach ją wyciszono. Mogę wskazać kilka linków:http://www.poboczem.pl/naszym-zdaniem/news-ciag-dalszy-sprawy-zderzenia-policyjnej-vectry-i-peugeota,nId,1438865

http://motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/bezpieczenstwo/news-ciag-dalszy-sprawy-zderzenia-policyjnej-vectry-i-peugeota,nId,1397486

Proszę jednak zauważyć, że niezależnie jaki wyrok wyda (a może już wydał?) Sąd, przeciwko kierowcy radiowozu nie toczy się żadne postępowanie! Sprawa toczy się jedynie przeciwko kierowcy Peugeota. Natomiast ewentualne wykroczenie kierowcy radiowozu już się przedawniło! Chwała Rzeczpospolitej Kumoterskiej! Chwała systemowi Kolesiokracji, który dumnie i niepostrzeżenie zastąpił w Polsce socjalizm.

d) Komendantów nikt nie rozlicza z podejmowanych decyzji

Komendanci mogą robić co chcą. Teoretycznie praworządności strzeże w Polsce kilka instytucji. Ale tylko teoretycznie. Całe to państwo – jak mawia klasyk – istnieje tylko teoretycznie.

Komedianci mogą obawiać się tylko tych, którzy mają większego korkowca – czyli komendantów wyższej rangi oraz innych szarych eminencji, jak np. dziewczyn (i chłopaków) komendantów z dużymi korkowcami.

Prokuratura. Teoretycznie podstawowym zadaniem prokuratury jest strzeżenie praworządności oraz czuwanie nad ściganiem przestępstw. W praktyce jednak prokuratura zajmuje się – tak jak w czasach komunistycznych – umacnianiem systemu władzy. Czyli tej władzy, jaką posiadają nad grilowanymi wszyscy uczestnicy koleżeńskiego grilla.

Stowarzyszenie Prawo na Drodze posiada szereg dokumentów, ilustrujących postawę prokuratury wobec nadużyć, jakich dopuszczają się różnej maści funkcjonariusze. Materiał ten zasługuje jednak na odrębne opracowanie.

Rzecznik Praw Obywatelskich. Urząd Rzecznika to kolejna fasada. Zgodnie z Konstytucją naszego teoretycznego państwa, Rzecznik Praw Obywatelskich stoi na straży wolności i praw człowieka i obywatela.

Rzecznika Praw Obywatelskich nie wybierają jednak obywatele. Dlaczegóż więc Rzecznik miałby skutecznie reprezentować ich interesy?

W efekcie zatem Rzecznik zabiega o poszanowanie wolności i praw obywatelskich, ale tylko niektórych…

O to przykład jak bardzo Rzecznik Praw Obywatelskich przejmuje się problemami nadużyć władzy dokonywanych przez funkcjonariuszy Policji

W dniu 9 czerwca 2014 r. Stowarzyszenie Prawo na Drodze zwróciło się do Rzecznika Praw Obywatelskich z wnioskiem o wszczęcie postępowania w sprawie nielegalnych rutynowych kontroli, dokonywanych masowo przez Policję. Oto treść tego wniosku:

WniosekAlkomatyWniosekAlkomaty 003

Do listopada 2014 r. Rzecznik nie udzielił żadnej odpowiedzi na ów wniosek.Wobec tego w dniu 3 listopada SPnD skierowało do Rzecznika Praw Obywatelskich monit w tej sprawie. Oto treść monitu:

WniosekAlkomaty 002Także i na to pismo, do dnia dzisiejszego od Rzecznika Praw Obywatelskich nie nadeszła żadna odpowiedź.

Piszący te słowa zastanawia się, czy nie skierować do Rzecznika Praw Obywatelskich zawiadomienia, że funkcjonariusze Policji wywarli presję w postaci zmuszenia do wdmuchiwania powietrza do alkomatu na grupie małoletnich nieheteroseksulanych kobiet narodowości żydowskiej. Wygląda bowiem na to, że zwyczajni obywatele nie mają ze strony Rzecznika żadnej ochrony…

3. Przykład – Komendant Powiatowy Policji w Kościanie

Komendanci są różni. Jedni mają trochę wyczucia, inni nie. Ten z Kościana (i jego ludzie) – jak mawia młodzież – jedzie po bandzie. Czyli jest takim „bandziarem”.

Jak już o tym była mowa w poprzednim materiale, Komendant Kościański oznakował obejście Komendy Powiatowej Policji znakami drogowymi i uważa, że wokół Komendy biegnie droga wewnętrzna. Załóżmy, że Komendant ma rację. Takie założenie niewątpliwie nie wyjdzie Komendantowi na dobre.

W dniu 6 sierpnia 2014 r. młody człowiek o imieniu Patryk jechał samochodem do Komendy Powiatową Policji w Kościanie, aby zgłosić kradzież. Wjechał na teren Komendy od strony ulicy  Surzyńskiego – nie zauważając znaku drogowego B-2 – „zakaz wjazdu”. Będąc już na trenie Komendy rozpiął pasy bezpieczeństwa, aby jak najszybciej opuścić samochód i zgłosić kradzież.

Kiedy biegł w stronę wejścia nagle z radiowozu zapakowanego na zakazie zatrzymywania się wyszedł sierżant Tota i oświadczył, ze nakłada na Patryka dwa mandaty karne na kwotę 200 zł: za naruszenie znaku B-2 oraz za jazdę bez pasów bezpieczeństwa oraz 7 punktów karnych.

Patryk odmówił przyjęcia mandatu, a następnego dnia przyjrzał się bliżej wszystkim znakom ustawionym przez Komendanta na obejściu Komendy. Doszedł do przekonania, że wszystkie znaki, a więc także znak B-2, nie spełniają wymogów określonych w rozporządzeniu o warunkach zwartych w Rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z dnia 3 lipca 2003 r. w sprawie warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach.

Sprawa nie jest błaha. Otóż art. 85a Kodeksu wykroczeń stanowi, iż

Kto narusza przepisy dotyczące sposobu znakowania dróg wewnętrznych podlega karze grzywny.

W dniu 24 września 2014 r. Patryk złożył w Komendzie Powiatowej Policji w Kościanie  zawiadomienie o popełnieniu przez Komendanta wykroczenia z art. 85a k.w. zawiadomił także o popełnieniu przez st. sierżanta Wiktora Totę wykroczeniu, polegającego na naruszeniu dyrektywy płynącej ze znaku B-36 – „zakaz zatrzymywania się”.

Mamy zatem trzech podejrzanych o popełnienie wykroczenia: Komendanta Powiatowego Policji, Patryka i st. sierżanta Wiktora Totę. Zobaczmy jak w (rzekomo) demokratycznym państwie prawa potoczyły się te trzy sprawy.

a) Sprawa st. sierżanta Toty

Starszy sierżant Wiktor Tota w dniu 6 sierpnia 2014 r. zaparkował swój pojazd przed drzwiami wejściowymi do Komendy – a więc na zakazie (B-36). Jeśli założyć, że obejście Komendy jest drogą wewnętrzną, to sierżant Tota popełnił w dniu 6 sierpnia 2014 r. wykroczenie drogowe z art. 92 k.w.., zagrożone karą grzywny do 5 000 zł lub karą nagany. Uczynił tak, pomimo iż kilka metrów dalej były wolne miejsca na wyznaczonym parkingu.

Sprawa sierżanta Toty zakończyła się pouczeniem. Odstąpiono zatem od ukarania go mandatem karnym. Nie skierowano też przeciwko niemu wniosku o ukaranie. Jego czynu nie wpisano też do Rejestru kierowców naruszających przepisy ruchu drogowego (nie nałożono mu punktów karnych).

b) Sprawa Komendanta

Fakt popełnienia przez Komendanta wykroczenia z art. 85a wydaje się być bezsporny. Zresztą Komendant sam się poniekąd do tego przyznał. W piśmie z dnia 27 października 2014 r. (E-ZW-JCZ-573-175/14), stanowiącym reakcję na interwencję Patryka, Komendant  Henryk Kasiński napisał:

„Komenda Powiatowa Policji w Kościanie zaświadcza, że znak B-2 „zakaz wjazdu” znajdujący się na terenie Komendy Powiatowej Policji w Kościanie w dniu 22 września 2014 r. był ustawiony w sposób niespełniający wszystkich warunków technicznych dla znaków drogowych zawartych w Rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z dnia 3 lipca 2003 r. w sprawie warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach (Dz.U 20013, nr 220, poz. 2181)”.

Po interwencji Patryka Komendant usunął wszystkie znaki i postawił nowe…

Jednakże na zawiadomienie o popełnieniu przez Komendanta Powiatowego Policji w Kościanie wykroczenia z art. 85a k.w. – do tej pory nie było żadnej reakcji Policji.  Patryk – jako zawiadamiający i pokrzywdzony nie otrzymał żadnej informacji o sposobie zakończenia czynności wyjaśniających.

Powyższe zaniechanie Komendy Powiatowej Policji w Kościanie w zakresie przesłania powiadomienia o skierowaniu, bądź nie skierowaniu wniosku o ukaranie w przedmiotowej sprawie, uniemożliwia Patrykowi realizację jego praw, tj.:

  • złożenia zażalenia na niekorzystną decyzję Komendy Powiatowej Policji,
  • uczestniczenia w procesie w charakterze oskarżyciela posiłkowego,
  • złożenia subsydiarnego wniosku o ukaranie.

Zaniechanie to – jak się wydaje – nosi znamiona przestępstwa z art. 231 kk…

Z ustnych informacji wiadomo jedynie, że czynności wyjaśniające w sprawie wykroczenia popełnionego przez Komendanta prowadził st. aspirant Bogusław Brukiewicz – asystent Wydziału Prewencji Kościańskiej Ko-mendy.

c) Sprawa Patryka

Patrykowi zarzucono popełnienie dwóch wykroczeń:

- niepodporządkowanie się znakowi B-2;

- prowadzenie pojazdu bez zapiętych pasów bezpieczeństwa.

Pierwszego z wymienionych wykroczeń Patryk niewątpliwie nie popełnił. Jeśliby bowiem nawet przyjąć założenie, że wokół Komendy przebiega droga wewnętrzna, to oznakowanie wjazdu na tę drogę (znak B-2) było nielegalne. Zgodnie bowiem z art. 8. ust. 4 Ustawy o drogach publicznych

„Oznakowanie połączeń dróg wewnętrznych z drogami publicznymi oraz utrzymanie urządzeń bezpieczeństwa i organizacji ruchu, związanych z funkcjonowaniem tych połączeń, należy do zarządcy drogi publicznej”

Komendant Powiatowy – jako zarządca drogi wewnętrznej – nie miał podstaw prawnych do ustawienia znaku B-36. Organem uprawnionym do oznakowania tego wjazdu było Kościańskie Starostwo Powiatowe.

Co do drugiego czynu (jazda bez pasów) – mamy słowo przeciwko słowu. Patryk twierdzi, że jadąc po drodze publicznej jechał w zapiętych pasach. St. sierżant Tota twierdzi coś przeciwnego. Na razie innych dowodów w tym przedmiocie nie ujawniono. Sprawę tę rozstrzygnie do bólu niezawisły Sąd.

Sprawa Patryka trafiła do Sądu Rejonowego w Kościanie. W dniu 12 grudnia 2014 r. odbyła się pierwsza rozprawa. Oskarżycielem publicznym w sprawie jest st. aspirant Bogusław Brukiewicz Aspirant prawdopodobnie zbyt często na rozprawy do Sądu nie przychodzi, bowiem kiedy Maria Grzelczyk (protokolantka) wyszła z sali sądowej na korytarz, aby wywołać sprawę i zobaczyła przy drzwiach Brukiewicza, najwyraźniej zaskoczona jego obecnością uśmiechnęła się i przemiło zaszczebiotała „OOO, pan oskarżyciel”… Następnie spojrzała za plecy Brukiewiczowi i dojrzała Patryka – a widząc go, dodała niemiło przez zaciśnięte zęby „OOO, i obwiniony..”.

Kolejny termin rozprawy: 20 marca 2015 r. Stowarzyszenie Prawo na Drodze zwróciło się do Prezesa Sądu Rejonowego w Kościanie o wyznaczenie na tę rozprawę większej sali – na sprawę wybiera się bowiem ok. 15 osób ze Stowarzyszenia Prawo na Drodze. A przecież może jeszcze wpaść ktoś z Kościana…

Z ostatniej chwili (zapis relacji telefonicznej)

W dniu 10 stycznia 2014 r. Patryk udał się na teren Komendy Powiatowej Policji w Kościanie, aby wykonać dokumentację aktualnego oznakowania.  Gdy kończył robić zdjęcia, zza bramy wynurzył się policyjny radiowóz, w którym siedziało dwóch funkcjonariuszy.

Podjechali do niego i zażądali dokumentów. Patryk zapytał o przyczynę legitymowania.
Usłyszał odpowiedź, że chcą sprawdzić czy nie jest poszukiwany. Patryk podał dane i zapytał jakie mają podejrzenie wobec jego osoby – czy np. jest podobny do jakiejś osoby poszukiwanej? Policjant  odpowiedział, że „to nie jest pana sprawa”.

W tym momencie Patryk włączył w telefonie nagrywanie.  I nagle okazało się, że… jego telefon może pochodzić z kradzieży. Policjanci  zażądali, aby wyłączył nagrywanie i oddał im telefon celem sprawdzenia czy nie jest kradziony. Patryk ponownie zapytał – jakie mają podejrzenia co do jego telefonu? Czy ktoś zgłosił kradzież takiego telefonu? Na co policjant odpowiedział, iż widzi, że jest to nowy telefon Samsung i może pochodzić z kradzieży. Patryk oddał telefon policjantom do sprawdzenia (w tym czasie musiał przerwać nagrywanie).

Policjanci mieli w posiadaniu telefon Patryka przez kilka minut. Nie wiadomo, co się  wtedy  z nim działo. Mieli dostęp do prywatnych wiadomości, zdjęć oraz innych danych…

W tym czasie Policjant krzyczał na niego, na co Patryk poinformował, że sytuacja ta jest rejestrowana za pomocą dyktafonu. Policjant – słysząc to – zażądał  dyktafonu. Powiedział, że posiada uzasadnioną obawę, że dyktafon ten jest kradziony. Patryk odmówił pokazania dyktafonu.

Następnie policjant nakazał mu, aby wyjął wszystko co mam w bagażu podręcznym.  Patryk zapytał o jaki bagaż chodzi? – na co policjant odpowiedział, że kieszenie w bluzie to jest bagaż podręczny i zaczął go chwytać za kieszeń od bluzy. W tym momencie Patryk zaprotestował. Policjant ponownie nakazał mu wyjąć wszystko co mam w kieszeniach. W tym momencie Patryk zażądał sporządzenia protokołu, na co policjant nie zareagował tylko nadal chciał aby wszystko powyjmował, bo jak to powiedział, chce sprawdzić czy dyktafon nie pochodzi z przestępstwa i czy nie ma jakichś niebezpiecznych przedmiotów. Patryk oświadczył, że nie podda się kontroli osobistej bez protokołu. Policjant odpowiedział, że jak sprawdzi co ma przy sobie to potem pójdą i spiszą protokół na komendzie. Patryk kolejny raz zaprotestował przeciw bezprawiu funkcjonariusza i w końcu po nieudanych próbach przeszukania policjanci odpuścili, oddali Patrykowi telefon i sobie pojechali.

Niestety przez to, że  policjanci zabrał mu telefon – Patryk nie miał możliwości nagrać całej tej sytuacji. Wypowiedzi policjanta  w momencie, gdy nie był nagrywany były szokujące.

Poniżej publikujemy materiał, który został nagrany:

Czy powyższa akcja dokonana została z rozkazu Komendanta? Oj. sorry. Głupie pytanie…

Ciąg dalszy nastąpi.

Opublikowano Policja, Znaki drogowe | Skomentuj

Wszystkie znaki Komendanta

Artur Mezglewski

W Kościanie toczy się ciekawy proces. Niepozorny, młody człowiek o imieniu Patryk ośmielił się wjechać samochodem na teren Komendy Powiatowej Policji, pomimo iż tamtejszy Komendant ustawił na wjeździe do posesji znak „zakaz wjazdu”. To nic, że znak ustawiony przez Komendanta nie jest znakiem drogowym w rozumieniu ustawy. Goliat (tzn. Komendant) jest po prostu wkurzony. Młody człowiek sprawił, że Komendant musiał  pousuwać wszystkie znaki i zastąpić innymi. I w dodatku go ośmieszył….

Czy proces Patryka skończy się w taki sam sposób, jak wszystkie inne procesy w tego typu sprawach? A to zależy. To zależy ilu ludzi w Kościanie zrozumie, że każdy z nich kiedyś może stać się takim Patrykiem…

1. Zdarzenie (relacja Patryka)

W dniu 6 sierpnia 2014 r. jadąc ulicą Surzyńskiego w Kościanie skręciłem w prawo, wjeżdżając na posesję nr 31 – tj. na teren Komendy Powiatowej Policji. Po wjeździe na posesję odpiąłem pasy bezpieczeństwa i zaparkowałem samochód.  Po wyjściu z samochodu skierowałem się w stronę budynku komendy, jednak zanim do niego wszedłem, siedzący w radiowozie zaparkowanym przy wejściu do budynku st. sierżant Wiktor Tota  zawołał mnie do siebie i zażądał okazania dowodu rejestracyjnego oraz prawa jazdy. Gdy zapytałem w jakim celu żąda ode mnie okazania dokumentów, nie udzielił mi żadnej odpowiedzi, ponadto nawet się nie przedstawił. Po okazaniu tych dokumentów policjant stwierdził, że nakłada na mnie mandat za „wjazd pod zakaz” oraz „brak zapiętych pasów”. Za każde z tych wykroczeń nałożył na mnie mandat w wysokości po 100zł. Tłumaczyłem, że jadąc drogą publiczną posiadałem zapięte pasy i odpiąłem je dopiero znajdując się na terenie komendy, zakwestionowałem również ustawienie znaku, którego nie zauważyłem, ponieważ był ustawiony zbyt nisko a w tym czasie przechodziła grupa pieszych, która poruszając się chodnikiem zasłoniła tarczę znaku. Moje tłumaczenia na nic się nie zdały, więc odmówiłem przyjęcia mandatu. Policjant skierował wniosek o ukaranie do Sądu.

2. Komendant lubi stawiać znaki

Na niewielkim „areale”  wokół budynku Komendy – Komendant  postawił siedem znaków.  Oto próbka jego dokonań:

Znak "pośród drzew"

Znak „pośród drzew”

Znak na wjeździe do posesji.

Znak na wjeździe do posesji.

Na zdjęciu po prawej stronie znajduje się znak, któremu nie podporządkował się Patryk.

Patryk zauważył, że żaden ze znaków na posesji KMP nie odpowiada wymaganiom określonym w ministerialnym rozporządzeniu, dotyczącym warunków technicznych dla znaków drogowych (przede wszystkim znaki te są za niskie). Ale to jego spostrzeżenie jest irrelewantne – tzn. nie ma większego znaczenia dla rozstrzygnięcia problemu, czy policjanci mogą nakładać mandaty za niepodporządkowanie się dyrektywom, wynikających z treści tych znaków. Zatem pomińmy ten wątek.

Dla ustalenia ewentualnej odpowiedzialności karnej Patryka nie ma też większego znaczenia to, że ludzie przechodzący chodnikiem i ustępujący drogi pojazdowi wjeżdżającemu na teren komendy, mogli zasłaniać ten znak. Chociaż jak widać na zdjęciu – tak się stać mogło (jadąca na rowerze kobieta przysłania tarczę znaku).

Warto jednak upublicznić fakt, że kiedy Patryk w dniu 23 września 2014 r. wykonywał dokumentację fotograficzną znaków drogowych zainstalowanych na terenie Komendy wyszedł do niego z budynku komendy komisarz Konrad Stróżyński i nakazał mu opuszczenie terenu, a gdy nakazy nie poskutkowały – zaczął szarpać Patryka i używać wobec niego siły w celu uniemożliwienia dalszego dokumentowania nieprawidłowo ustawionych znaków. Jednakże gdy Patryk wyciągnął telefon aby nagrać to zdarzenie –  policjant puścił go i szybkim krokiem udał się z powrotem na komendę.

Warto też upublicznić to, iż na skutek interwencji Patryka, Komendant musiał wymienić wszystkie znaki drogowe na terenie Komendy! Komendant jest więc z powodu Patryka bardzo zdenerwowany…

3. Kwalifikacja miejsca, na którym Komendant poustawiał znaki

Ustalmy, jak należy zakwalifikować miejsce wokół Komendy Powiatowej Policji, na którym Komendant poumieszczał znaki.

a) Na pewno nie jest to droga publiczna

Zgodnie przepisami ustawy o drogach publicznych do dróg publicznych zalicza się: drogi krajowe, drogi wojewódzkie, drogi powiatowe oraz drogi gminne. Obejście wokół Komendy Powiatowej w Kościanie do żadnej z tych kategorii nie zostało zakwalifikowane. Miejsce to nie jest zatem drogą publiczną.

b) Na pewno nie jest to droga wewnętrzna

Obejście wokół Komendy nie jest drogą wewnętrzną, ani w ogóle żadną drogą. Zgodnie bowiem z art. 4 pkt 2 ustawy o drogach publicznych:

droga jest to budowla wraz z drogowymi obiektami inżynierskimi, urządzeniami oraz instalacjami, stanowiącą całość techniczno-użytkową, przeznaczoną do prowadzenia ruchu drogowego, zlokalizowaną w pasie drogowym.

Zaś pas drogowy:

jest to wydzielony liniami granicznymi grunt wraz z przestrzenią nad i pod jego powierzchnią, w którym są zlokalizowane droga oraz obiekty budowlane i urządzenia techniczne związane z prowadzeniem, zabezpieczeniem i obsługą ruchu, a także urządzenia związane z potrzebami zarządzania drogą

Czy widzicie Państwo na poniższej fotografii jakąś linię wydzielającą grunt, w którym zlokalizowana jest droga? A może widzicie jakieś urządzenia inżynierskie, stanowiące całość techniczno-użytkową, przeznaczoną do prowadzenia ruchu drogowego?

20140829_153111

 Zgodnie z treścią pisma Wydziału Geodezji, Kartografii, Katastru i Gospodarki Nieruchomościami Starostwa Powiatowego w Kościanie z dnia 9 września 2014 r. (GN.I-6621-3510/2014) miejsce to jest po prostu: „działką nr 678 położoną w Kościanie przy ul Surzyńskiego, która nie posiada geodezyjnie wydzielonego gruntu pod pas drogowy”.

4. Czy Komendant miał prawo poustawiać znaki drogowe wokół Komendy (skoro lubi je ustawiać)?

Cechą charakterystyczną znaku drogowego jest to, że stanowi on konkretyzację przepisów ustawy Prawo o ruchu drogowym. Poprzez umieszczenie znaku w określonym punkcie w przestrzeni, hipotetyczny uczestnik ruchu drogowego zobowiązany jest na obszarze obowiązywania takiego znaku do określonego zachowania. Znak drogowy stanowi techniczną konkretyzację hipotezy i dyspozycji normy zawartej w ustawie Prawo o ruchu drogowym (zob. postanowienie WSA w Rzeszowie z dnia 5 grudnia 2007 r., II SA/Rz 714/07).

Aby jednak znak drogowy mógł spełniać powyższą funkcję, musi został umieszczony na podstawie organizacji ruchu zatwierdzonej przez zarządcę drogi. Jednakże organizację ruchu drogowego poprzez umieszczenie znaków drogowych może wykonywać wyłącznie jeden z podmiotów do tego uprawnionych, posiadających władztwo publiczne. Z kolei władztwo to może być realizowane jedynie na drogach publicznych oraz w strefach zamieszkania, a więc w miejscach, w których w pełnej rozciągłości ma swoje zastosowanie ustawa Prawo o ruchu drogowym.

Zatem na drogach wewnętrznych oraz w innych miejscach, gdzie odbywa się ruch nie ma znaków drogowych w rozumieniu ustawy prd. Owszem, zarządca drogi (np. właściciel działki) może sobie wprowadzić  na tej działce (drodze wewnętrznej) swoje właścicielskie oznakowanie. Jednakże aktywność ta ma charakter cywilnoprawny, a nie publicznoprawny.

Reasumując: Komendant mógł sobie oznakować obejście komendy. Jego oznakowanie ma jednak charakter właścicielski, a nie publicznoprawny.

5. Czy znaki ustawione przez Komendanta obowiązują kierujących?

Z niezastosowanie się do oznakowania o charakterze właścicielskim nie mogą wynikać jakiekolwiek konsekwencje o charakterze karnym. Wykroczenie z art. 92 par. 1 k.w. popełnia kierujący, który nie stosuje się do znaku drogowego. Nie popełnia go natomiast ten, kto nie stosuje się do właścicielskiego oznakowania drogi wewnętrznej lub innego miejsce, gdzie może odbywać się ruch.

Wprawdzie ustawa Prawo o ruchu drogowym w ograniczonym zakresie ma zastosowanie również do miejsc nie będących drogami publicznymi, na których odbywa się ruch drogowy. Poza drogami publicznymi i strefami zamieszkania ustawę Prawo o ruchu drogowym stosuje się:

a) jedynie w sytuacjach koniecznych dla uniknięcia zagrożenia bezpieczeństwa osób;

b) jedynie tam, gdzie faktycznie w danym momencie odbywa się ruch drogowy.

Kiedy młody człowiek o imieniu Patryk wjechał na teren Komendy Powiatowej w Kościanie – w miejscu tym nie odbywał się żaden ruch drogowy. Tym bardzie nie było żadnej sytuacji zagrażającej bezpieczeństwu ludzi. Jakakolwiek odpowiedzialność prawnokarna nie wchodzi zatem w grę, gdyż Patryk nie popełnił żadnego czynu zabronionego, zagrożonego sankcją.

6. Sprawa Patryka trafiła jednak do Sądu

Komendant Powiatowy Policji w Kościanie skierował przeciwko Patrykowi wniosek o ukaranie do Sądu. We wniosku postawił mu dwa zarzuty: jeden dotyczy jazdy bez zapiętych pasów bezpieczeństwa, a drugi – niezastosowania się od znaku drogowego.

Sąd Rejonowy w Kościanie zdążył już rozpatrzeć sprawę w trybie nakazowym. A działo się to tak:

Sędzia Joanna Nyczka – pełniąca jednocześnie funkcję Przewodniczącego II Wydziału Karnego oraz Prezesa Sądu Rejonowego w Kościanie wydała w dniu 4 września 2014 r. zarządzenie o wszczęciu postępowania przeciwko Patrykowi. Do rozpatrzenia tej sprawy wyznaczyła samą siebie. W zarządzeniu tym wyznaczyła termin posiedzenia w przedmiocie wydania wyroku nakazowego na dzień 4 września 2014 r.  następnie (prawdopodobnie nawet nie wychodząc z pomieszczenia) wydała wyrok skazujący, uznając Patryka winnym dokonania obu zarzucanych mu czynów i skazując go na karę grzywny w wysokości 300 zł oraz zasądziła od niego koszty sądowe w wysokości 80 zł.

Od tego wyroku Patryk złożył sprzeciw. Sprawa została zatem skierowana na rozprawę. Wyznaczony też został inny skład orzekający: sędzia Joanna Matuszewska-Potocka – jako Przewodniczący oraz Maria Grzelczyk jako protokolant. Rozprawę wyznaczono na dzień 12 grudnia 2014 r.

7. Wywołanie sprawy

W dniu 12 grudnia 2014 r. na rozprawę Patryka do Sądu Rejonowego w Kościanie pofatygował się oskarżyciel publiczny z Komendy Powiatowej Policji – Bogusław Brukiewicz.  O godzinie 10.00 protokolantka Maria Grzelczyk wyszła z sali sądowej na korytarz, aby wywołać sprawę. Kiedy zaskoczona zobaczyła przy drzwiach Brukiewicza uśmiechnęła się i przemiło zaszczebiotała „OOO, pan oskarżyciel”… następnie spojrzała za plecy Brukiewiczowi i dojrzała Patryka i  widząc go, dodała niemiło przez zaciśnięte zęby „OOO, i obwiniony..”.

Tak zaczął się proces Patryka o znak Komendanta.

Ciąg dalszy nastąpi.

Opublikowano Policja, Znaki drogowe | 93 komentarzy

Konferencja naukowa w Opolu, 15 stycznia 2015 r.

plakat_konferencja-01(1)

Opublikowano Uncategorized | 3 komentarzy

Z Nowym Rokiem

Stowarzyszenie Prawo na Drodze życzy wszystkim samego dobra  w Nowym Roku. Spośród adresatów tych życzeń nie wyłączamy ani sędziów, ani prokuratorów, ani strażników miejskich ani policjantów. Mamy nadzieję, że w Nowym Roku człowieczeństwo w każdym z nas będzie bardziej doskonałe niż dotychczas. Mamy też nadzieję, że rok 2015 nie przybliży nas  do konfrontacji społecznych, ale wyzwoli w nas ducha służby i odpowiedzialności za Kraj i za dobro wspólne.

Oby życzenia te nie okazały się perłami rzucanymi przed wieprze….

Najbliższy materiał na naszej stronie ukaże się w dniu 3 stycznia 2015 r. i dotyczyć będzie służb publicznych z Wielkopolski (policjanci, sędzia), których porównanie do biblijnych wieprzy bynajmniej nie jest nie na miejscu.

Opublikowano Uncategorized | 8 komentarzy

Apel o wsparcie w przygotowaniu apelacji

Poniżej publikujemy apel jednego z mieszkańców Elbląga, oskarżonego o spowodowanie wypadku drogowego.

Redakcja nie wnosiła żadnych poprawek do treści tego apelu.

Polski wymiar sprawiedliwości toczy poważna choroba, wręcz zapaść. Coraz częściej dochodzi do łamania zasad praworządności i demokracji.
Nie obowiązują:
art.11 ust 1 Powszechna Deklaracja Praw Człowieka,
art.14 ust 2 Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych
art. 6 ust 2 Europejska Konwencja Praw Człowieka

W polskich sądach nie ma co liczyć na :
-stosowanie zasady domniemania niewinności,
-prawa do rzetelnego bezstronnego procesu,
-prawa do obrony,
-prawa do swobodnego wypowiadania się,
– prawo „oskarżony nie ma obowiązku dowodzenia swojej niewinności” to fikcja.

W moim przypadku nawet udowodnienie mojej niewinności nie przyniosło spodziewanego rezultatu – uniewinnienia.

Podczas procesu wielokrotnie protestowałem, również w pismach składanych do akt sadowych,
że łamane są moje prawa – te wyżej wymienione międzynarodowe, a ponadto krajowe Art 42 ust 3, Konstytucji RP i najistotniejsze prawa zawarte w kpk – Art 2, Art 4, Art 5 §1, Art5< § 2, Art 6,
Art 74, Art 148, Art 168, Art 171, Art 196 § 2.

W Polsce obowiązują generalnie 3 zasady ( Stowarzyszenie Prawo Na Drodze).
– zasada domniemania winy oskarżonego,
– zasada stronniczości,
– zasada „anty Trojana” czyli lepiej skazać 100 niewinnych, niż uniewinnić jednego oskarżonego.

Piszą dziennikarze – np. Gazeta Wyborcza „Biegły mało biegły” .
Niepokoją się politycy- Paweł Kowal – „W kwestii sądów nie możemy pomóc Ukrainie. W Polsce brak elementarnego poczucia sprawiedliwości, ludziom należy zagwarantować, że nawet jak ich źle potraktuje prokuratura, czy służby specjalne, to w końcu znajdą gdzieś sprawiedliwość.”

Los chciał, że dane jest mi doświadczać tego wszystkiego na własnej skórze.

Zostałem bezpodstawnie oskarżony o spowodowanie wypadku drogowego i surowo, bardzo surowo potraktowany i skazany. Po tym, co już doświadczyłem, po tym co piszą inni, wątpię, czy bez Waszego moralnego wsparcia się obronię.
Nie mam obrońcy, zgłosiłem ten fakt Sądowi na początku pierwszej rozprawy.
Nie było reakcji.
Po zapoznaniu się z aktem oskarżenia sceptycznie na wygraną patrzą adwokaci, unikają podjęcia się obrony. Naciskani proponują stawki nie do przyjęcia, niczego nie gwarantując.
A sąd mógł w tym wypadku zareagować. W tamtym momencie nie wiedziałem, że Trybunał Konstytucyjny zakwestionował konstytucyjność art 117 § 1 kpc, w wyniku czego znowelizowane zostały zasady udzielania pomocy prawnej z urzędu. Nie wiedziałem, nie wystąpiłem.

A oto mój przypadek:
W dniu 28.04.2014 wykonałem manewr zawracania na spokojnej, pustej i cichej ul. Wiejskiej
w Elblągu. Była idealna słoneczna pogoda, prawie południe.
W celu zawrócenia stanąłem w zatoczce parkingowej, wzrokiem obejmowałem całą ulice, nic nie zasłaniało widoku, nie była żadnego ruchu. Ten fakt potwierdzają w zeznaniach świadkowie. Nigdzie i po nic się nie spieszyłem.
Przepuściłem jedyny nadjeżdżający samochód późniejszych świadków. Po jego przejechaniu wykonałem, wykonywane od ponad 40 lat, takie same w takim przypadku czynności – spojrzenia w prawo, spojrzenie w lewo ( w kierunku nawrotu), włączenie kierunkowskazów, wyciśnięcie pedału sprzęgła, włączenie biegu i rozpoczęcie nawrotu.
Nawrót wykonałem z zatoczki na podjazd do budynku znajdującego się po przeciwnej stronie ulicy.
Uderzenie motocyklisty nastąpiło w momencie wyjeżdżania z podjazdu do budynku na ul. Wiejską, rozpoczęcie jazdy do przodu i prostowania samochodu, a więc z kierunku przeciwnego do kierunku jazdy pędzącego i oślepionego słońcem motocyklisty. W tym czasie motocyklista miał prawie całą ulicę Wiejską do swojej dyspozycji. Uderzeniu towarzyszył ogromny huk. Siła uderzenia uniosła samochód i ponownie wbiła go w głąb podjazdu.
Sytuację w miejscu zdarzenia dokumentuje szkic nr 1, oraz zdjęcia pokazujące powypadkową pozycję samochodu, motocykla i rannego motocyklisty, oraz miejsce i sposób uderzenia
w samochód.
Podane miejsce uderzenia motocykla w samochód w tym, a nie w innym miejscu jest niepodważalne. Nie znajdzie się żadne inne miejsce, do którego będą pasowały ślady na jezdni ujawnione w protokole z oględzin miejsca wypadku. Jest to jedyne miejsce, które potwierdzają prawa fizyki, w tym zasady Izaaka Newtona, będące od 1687 roku podstawą mechaniki klasycznej , podstawą podboju kosmosu i dzisiejszego rozwoju cywilizacji.
Udowadniałem przez cały proces, że policja i prokuratura nie maja podstaw, by mnie oskarżać,
a sąd, by wydać wyrok skazujący.

Nie przebiłem się.

Policję, prokuraturę i sąd obowiązują inne zasady i standardy.
Proces toczył się już zasygnalizowanym torem.
Jeszcze w dniu wypadku policjant sier. szt. W. Czech w pierwszym zdaniu notatki urzędowej
z przeprowadzonych czynności na miejscu wypadku napisał ” Kierujący samochodem osobowym wykonał nieprawidłowy manewr włączania się do ruchu, w wyniku czego lewym bokiem zderzył się z prawidłowo jadącym motocyklem.”
Ta notatka otwiera sądową teczkę sprawy i ta notatka rozpoczyna się właśnie od tego zdania. Jak pokazał cały proces już tylko to było czytane i znane.

I już w tym momencie zostałem oskarżony, osądzony i skazany.

O istnieniu tej notatki nie miałem „zielonego” pojęcia. Mając ograniczaną możliwość wypowiedzi
wnioskowałem, by przygotowane wystąpienia dołączać do akt sprawy.
Po drugiej rozprawie w dniu 12.11.2014 postanowiłem zajrzeć do akt sądowych, by się przekonać, co się z moimi wnioskami dzieje. Znalazłem jeszcze drugi ważny dokument. Pięknie opakowaną , nieotwieraną paczkę ostemplowaną pieczątkami biegłego z napisem Symulacja biomechaniczna.
Nie miałem pojęcia, że są różne akta sądowe – inne dla sądu, inne dla oskarżonego.
Zdanie z notatki posłużyło nadkom. KMP S.Siedlińskiemu do przygotowania ” postanowienia
o wszczęciu dochodzenia”, dokument w aktach sądowych.
Tego samego zdania użyła prokurator B.Iskrzyńska w Postanowieniu o zasięgnięciu opinii -powołaniu biegłego.
Narzucony przez Prokurator sposób myślenia przytacza biegły (ekspert) już na wstępie swojej ekspertyzy.
Pierwsze i w zasadzie jedyne spotkanie z panią prokurator w dniu 04.08.2014.
Odczytanie postanowienia o przedstawieniu zarzutów, podpisanie pouczenia o przysługujących mi prawach, przygotowanie wniosków – o wgląd w akta sprawy, zgoda na wykonanie kopii.
Ksero części dokumentacji odbierałem w prokuraturze 08.08.2014, pozostałe odbitki akt odebrałem po ich przekazaniu na policję, w Komendzie Policji w dniu 15.08.2014.
Zamiast spodziewanego przesłuchania otrzymałem od komisarza S.Siedlińskiego propozycję uzyskania łagodniejszego wyroku, jeżeli tylko wpłacę stosowne zabezpieczenie majątkowe.
Zaniemówiłem! Obiecałem, wziąłem stosowny blankiet i nr konta, odbitki, wyszedłem z policji.

Byłem w szoku. Jeszcze śledztwo na początku, a po raz drugi osądzony i skazany.
Natychmiast odmówiłem. Uzasadnienie odmowy przygotowałem na piśmie.
Kończy się ono słowami – „póki co wyjaśnień ode mnie nikt nie chce i nie oczekuje, niech sprawę rozstrzygnie sąd.”
Nikt więcej z prokuratury ze mną nie rozmawiał. Dwukrotnie próbowałem. Odwołanie złożyłem
w sekretariacie.

Na kolejne rozprawy przychodzili inni prokuratorzy. Na pierwszą rozprawę prokurator
Jan Mieczkowski, na drugą Agata Złotowska, na trzecią Beata Iskrzyńska.
W sumie sprawą zajmowało się 5 prokuratorów.
Nie mogli znać przebiegu rozpraw, o składanych przeze mnie do akt sprawy dokumentach nigdzie nie była żadnej wzmianki.
Do wniosków nie odnosił się sędzia.
Protokoły z przebiegu rozpraw zapisane w archaiczny sposób są niezrozumiałe.
Nic nie przeszkodziło jednak prokurator B.Iskrzyńskiej podtrzymać oskarżenie, żądać surowej kary, stwierdzić, że „zeznania świadków i biegłego w pełni potwierdzają oskarżenie, a wyjaśnienia wyżej wymienionego w jakim zakresie nie przyznaje się on do jego popełnienia należy uznać za niewiarygodne i stanowiące jedynie przyjętą przez niego linie obrony.”

Na ostatniej rozprawie w dniu 28.11.2014 z udziałem prokurator Iskrzyńskiej po raz kolejny podważyłem wiarygodność opinii biegłego. Przypomniałem, że biegły nie wskazał miejsca zderzenia. Podał błędnie odległość motocykla od miejsca zderzenia. Przypomniałem, że jego wyjaśnienia i próby ratowania opinii to kompletna kompromitacja i desperacja.
Jego interpretacja miejsca i przebiegu zdarzenia szokuje. ” Po uderzeniu motocykl został na miejscu, a samochód został odrzucony”. „Pojazdy przemieszczają się na pozycje określone przez policjantów na szkicu”, ” Dokładnego miejsca zdarzenia nie ma, oskarżony był na miejscu, policjanci nie potrafili określić gdzie był kontakt pojazdów”. ” szkła były blokowane przez pojazd”.
Przypomniałem: Trzy zasady Newtona opisują ruch i wzajemne oddziaływanie ciał.
I zasada – zasada bezwładności – na każde ciało będące w ruchu działa siła bezwładności. Wartość tej siły jest wprost proporcjonalna do masy i przyspieszenia ciała, jej kierunek jest zgodny,
a zwrot przeciwny sile usiłującej zmienić warunki ruchu ciała.
II zasada – jeżeli siły działające na ciało nie równoważą się, to ciało porusza się z przyspieszeniem wprost proporcjonalnym do siły wypadkowej, a odwrotnie proporcjonalnym do masy ciała. Współczynnik proporcjonalności jest równy odwrotności masy ciała.
III zasada- Jeżeli ciało A działa na ciało B z siłą Fab to ciało B działa na ciało A z siłą Fba o takiej samej wartości i kierunku, ale przeciwnym zwrocie.
Z tego wynika, że dla samochodu i motocykla otrzymamy ms· x as = mm x am , mm= 212kg
ms = 1100kg. współczynnik proporcjonalności wynosi 5,188
Przyspieszenie motocykla jest 5,188 raza większe od powypadkowego przyspieszenia samochodu.
To znaczy, że motocykl nie zostanie na miejscu, jak chce biegły. To motocykl „odfrunie”, a nie samochód, jak chce biegły!
Ten fakt tłumaczy słynne stwierdzenie instruktora do uczestników kursu dla kierowców tirów „chcesz mieć wolny przejazd wal w osobówkę”.

Gdyby było inaczej, to na wiosnę każdego roku chrabąszcze zdemolowałyby wszystkie jeżdżące tiry i inne pojazdy, czyli rozwaliłyby w Polsce całą cywilizację.

Przed sądem należy zapomnieć o równym traktowaniu stron.
Na rozprawach mówiłem o braku prawidłowych oględzin pojazdów. Nikt nie zwrócił uwagi na wewnętrzne uszkodzenia samochodu. Siła uderzenia musiała być duża, bo zniszczeniu uległo wszystko do kolumny kierowniczej, a nawet radio po przeciwnej stronie kolumny.
Biegły napisał : „w samochodzie wystrzeliły obie poduszki kierowcy i pasażera”.
Samochód posiada tylko poduszkę kierowcy – nie wystrzeliła.
Tłumaczenie biegłego, że musiał pomylić podkłady innego wykonywanego w tym czasie opracowania zostało przez sąd przyjęte bez zastrzeżeń.
Biegły uparcie twierdzi, że odległość motocykla od samochodu w momencie jego wyjazdu na jezdnie wynosi 24,62 m, a prędkość jazdy motocykla 49km/h.
Już wiemy, że to niemożliwe, ale sprawdźmy to.
Gdyby tak było, jak chce biegły,
to 49 km/h = 13,6 m/sek więc czas przejazdu 24,62 m wynosi 24,62 / 13,6 = 1,8 sek.
W tak krótkim czasie przepuszczenie samochodu świadka Skarżyńskiej ,
spojrzenie w prawo, spojrzenie w lewo, wciśnięcie sprzęgła, włączenie biegu , wyjechanie na jezdnię, zajmie min. 4 sekundy wg standardów przyjętych w sądownictwie.
W takiej sytuacji motocykl zdąży przejechać zanim ruszy samochód .
W żadnym wypadku prokuratura nie miała podstaw, aby na podstawie opinii biegłego oskarżać, a sąd karać.
Prokuratura i sąd uznały zeznania świadków za wiarygodne, ale to nie jest podstawa do oskarżania.
To dobra wiadomość dla oskarżonego.
W dokumencie Ocenie zasadności aktu oskarżenia na podstawie zeznań świadków. Obliczenia i wnioski z 24.10.2014 (w aktach sądowych) udowodniłem, że jestem niewinny.
Pokazałem, że przy szybkości jazdy motocyklisty 49 km/h = 13,61 m/sek w czasie, w którym świadek Skarżyńska od znaku STOP dojedzie do miejsca zdarzenia motocyklista przejedzie drogę ponad 190 m, a więc minie strefę wypadku o ponad 37 m. Samochód nie wykona jeszcze żadnego ruchu.
W każdym innym przypadku, gdy motocyklista będzie o X metrów bliżej miejsca wypadku, tym
o X metrów dalej znajdzie się od miejsca wypadku, zanim do miejsca zdarzenia dojedzie świadek Skarżyńska.
Zeznania świadków świadczą o niewinności, a nie winie oskarżonego. I w tym wypadku prokuratura nie miała podstaw, by oskarżać, a sąd skazać.
Czekam na Wasze komentarze i wsparcie! Spróbujmy wspólnie odpowiedzieć na cisnące się na usta pytania: Czy nie najwyższy czas na zmiany? Na stosowną kurację? Jak przy tak licznej bierności społeczeństwa można tego dokonać? Jak znaleźć w społeczeństwie ludzi i siły, które wymuszą pożądane zmiany? Jak spowodować, by już dziś nie rosła liczba sterroryzowanych, skrzywdzony,
przegranych?
Gdzie i jak szukać wsparcia, pomocy obrony przed niesłusznym posądzeniem, osądzeniem, karaniem? Skąd się bierze bezskuteczność istniejących instytucji pomocy i kontroli?
Dlaczego My społeczeństwo jesteśmy tak obojętni, nieczuli na los innych, nie reagujemy?
Jeżeli nie my to kto, jeżeli nie teraz to kiedy? Co dają dzisiejsze utyskiwania np. Gazety Prawnej, Rzeczypospolitej?
Co na to Senatorowie i Posłowie ? Czy i tutaj nie czas na zmiany przy najbliższych wyborach?
Bez Waszego wsparcia od nowego roku czeka mnie smutny los. Tracę podstawy egzystencji za to, że się postawiłem, za to że nie mam zamiaru się poddać, ale niestety od wiosny będę musiał przejść na ostrą dietę: rabarbar, szczaw i lebioda, a potem czekam na jesień, na ulęgałki.
Władzy w Polsce ubędzie jeszcze jeden hardy, niewygodny krytyk i darmozjad.

Wesołych Świąt . Czy dla mnie Nowy Rok też będzie szczęśliwy?

Opublikowano Bezstronność sądu, Kolizja drogowa, Opinie biegłych, Postępowanie dowodowe, Prokuratura | 53 komentarzy

Casus: pomiar prędkości miernikiem typu Iskra. Pytania dla świadka

Jest w Polsce standardem, że funkcjonariusze Policji mierzą urządzeniem Iskra-1 w grupę nadjeżdżających samochodów. A przecież urządzenie to nie identyfikuje namierzonego pojazdu. Często więc zdarza się, że jako sprawcy wykroczeń, typowani są nie ci, którzy przekroczyli dopuszczalną prędkość, ale ci, których „na chybił trafił” wybrał z tłumu policjant.

Niewinni kierowcy nie wiedzą, w jaki sposób mają się bronić. Ich pierwszy w życiu kontakt z polskim sądem, musi okazać się szokiem. Dlatego też publikujemy poniżej przykładowy zestaw pytań, kierowanych do funkcjonariusza, który dokonał pomiaru urządzeniem ISKRA 1 – zeznającego w sądzie w charakterze świadka. Autor niniejszego opracowania pragnie pozostać anonimowy.

  1. Od jak dawna świadek pracuje w policji i od jak dawna zajmuje się pomiarami prędkości?
  2. Czy świadek odbył szkolenie z zasad właściwego przeprowadzania pomiaru prędkości urządzeniem Iskra – 1? Do czego ono się sprowadzało i czy jest na to jakieś potwierdzenie ?
  3. Czy na szkoleniu dotyczącym wykonywaniu pomiarów prędkości, które świadek przeszedł, była mowa o sytuacjach w których dokonany pomiar może budzić wątpliwości i należy odstąpić od ukarania kierowcy? Jakie to okoliczności ??
  4. Czy zdarzyło się w praktyce zawodowej świadka dokonanie nieprawidłowego pomiaru urządzeniem ISKRA-1? W jakich okolicznościach to miało miejsce?
  5. W jakich okolicznościach świadek dokonał kwestionowanego pomiaru, w wyniku którego zatrzymany został przez świadka obwiniony? Gdzie świadek stał i w jaki sposób dokonywał pomiaru? Jakie warunki atmosferyczne panowały?,Jaka była widoczność?
  6. Czy świadek zna treść aktów prawnych regulujących kwestie pomiarów prędkości pojazdów w ruchu drogowym i czy zastosował je w trakcie kwestionowanego pomiaru prędkości?
  7. Z jakiej odległości świadek dokonał pomiaru prędkości pojazdu? Z czego to wynika i na
    czym opiera swoje domniemanie w tym zakresie?
  8. Na jakiej podstawie świadek domniemał, że to obwiniony popełnił wykroczenie, a nie jakiś inny kierujący?
  9. Czy sporządził świadek szczegółową notatkę zawierającą informacje co do okoliczności zdarzenia, sposobu dokonywania pomiaru, ustawień urządzenia, panujących warunków atmosferycznych itp.?
  10. Jakie informacje pokazuje Iskra-1 po dokonanym pomiarze? (Dopytać: czy tylko te dane operator uzyskuje oraz czy urządzenie wskazuje odległość pojazdu, którego pomiaru dokonano?)
  11. W jaki sposób KONSTRUKCJA URZĄDZENIA pomiarowego ISKRA-1 umożliwiła świadkowi identyfikację prowadzonego przez obwinionego pojazdu jako sprawcy wykroczenia? (Jeśli policjant odpowie, że wizualnie, że widział etc. należy delikatnie zwrócić mu uwagę, że chyba nie zrozumiał pytania i powtórzyć je z naciskiem na KONSTRUKCJA URZĄDZENIA).
  12. Jakie było natężenie ruchu w momencie dokonywania przez funkcjonariusza pomiaru prędkości?
  13. Ile pojazdów poruszających się jezdnią znajdowało się w zasięgu wzroku świadka w chwili dokonywania przedmiotowego pomiaru?
  14. Ile metrów wynosił zasięg wzroku świadka w momencie dokonywania pomiaru?
  15. Jaka była widoczność w chwili pomiaru?
  16. Kto uruchamiał w dniu pomiaru urządzenie ISKRA – 1 ?
  17. Czy w dniu pomiaru jedynie świadek dokonywał pomiarów urządzeniem ISKRA – 1?
  18. Proszę opisać zastosowaną w dniu dokonania kwestionowanego pomiaru procedurę uruchomienia urządzenia pomiarowego. Jakie czynności świadek wykonał? Jeśli nie pamięta, to jakie zwyczajowo wykonuje?
  19. Czy w trakcie dokonywania pomiarów prędkości (przerw pomiędzy nimi) urządzenie wyłączało się w międzyczasie samoczynnie? (Po automatycznym wyłączeniu zakres działania automatycznie wynosi 800 m).
  20. Czy świadek posiadał w radiowozie w chwili dokonywania przedmiotowego pomiaru/patrolu instrukcję obsługi urządzenia ISKRA-1?
  21. Czy świadek zna instrukcje obsługi urządzenia ISKRA-1? Kiedy się z nią zapoznawał ostatnio?
  22. Czy w dniu dokonania kwestionowanego pomiaru, a także podczas dokonywania pomiaru prędkości pojazdu obwinionego, świadek stosował w praktyce postanowienia instrukcji obsługi urządzenia ISKRA-1 i postępował zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa?
  23. Czy ISKRA 1 umożliwia regulację odległości w jakiej dokonywany jest pomiar prędkości?
  24. Jaki zasięg działania był ustawiony na urządzeniu, a jakie mogły być ustawione zakresy działania urządzenia? (Jeśli odpowie, że 300 m. to musiał go zmienić, bo po uruchomieniu domyślnie jest 800m).
  25. Czy świadek dokonywał konkretnych ustawień w zakresie zasięgu działania urządzenia?
  26. Czy świadek mógłby powiedzieć jakimi/którymi przyciskami ustawia się/zmienia się zasięg działania urządzenia ISKRA-1?
  27. Czy świadek mógłby powiedzieć w jakim trybie pracy urządzenie pracowało w chwili dokonania kwestionowanego pomiaru ? Czy świadek mógłby wymienić te tryby?
  28. Czy świadek mógłby powiedzieć jak zmienia się tryby pracy urządzenia ISKRA 1? Proszę powiedzieć jak to się robi?
  29. Gdzie, w którym miejscu zazwyczaj świadek nosi telefon komórkowy w czasie służby?
  30. Czy w czasie dokonywania kwestionowanego przez obwinionego pomiaru prędkości
    świadek miał przy sobie telefon komórkowy?
  31. Czy to był telefon prywatny czy służbowy?
  32. Czy telefon komórkowy świadka był włączony?
  33. Jaki był numer tego telefonu (->wniosek dowodowy do operatora czy był aktywny w godz. pomiaru).
  34. Czy wg świadka w dniu …………… o godz. ………. świadek dokonywał pomiaru w miejscu i w warunkach atmosferycznych, które gwarantowały uzyskiwanie wiarygodnych wyników pomiarów prędkości urządzeniem Iskra-1 – zgodnie z wymaganiami technicznymi tego urządzenia?
  35. Czy świadek mógłby powiedzieć jakie są graniczne wartości czynników środowiskowych w jakich urządzenie pomiarowe Iskra 1 może pracować? Jakie to wartości i czego dotyczą?
  36. Czy świadek mógłby powiedzieć jakie są niekorzystne warunki środowiskowe, które mogą zakłócić pracę urządzenia i skutkować nieprawidłowym wynikiem pomiaru? Jakie to czynniki?
  37. Czy świadek mógłby powiedzieć w jakim przedziale wartości wilgotności powietrza zostało dopuszczone do użytkowania urządzenie Iskra-1 ? Jakie to wartości?
  38. Czy świadek mógłby powiedzieć jaka jest wartość wilgotności powietrza przy zaleganiu w powietrzu mgły? Jaka to wartość?
  39. W jaki sposób świadek każdorazowo sprawdza i dokumentuje zgodność miejsca i warunków z wymogami do przeprowadzania właściwego pomiaru prędkości? (mieszczą się w przedziale w którym urządzenie pomiarowe pracuje wg instrukcji obsługi, prawidłowo? („§ 26.1. Miejsce zainstalowania i użytkowania przyrządu powinno być tak dobrane, aby warunki otoczenia mieściły się w granicach określonych w § 22 pkt 2 i 3 i przyrząd nie był narażony na zaburzenia przekraczające warunki graniczne określone w § 29 ust. 1″).
  40. W jakiej odległości od radiowozu był dokonywany pomiar?
  41. Czy radiostacja w radiowozie była włączona? (musiała być, bo mają obowiązek pozostawania w łączności).
  42. Czy kiedykolwiek świadek dokonywał pomiarów temperatury, wilgotności powietrza, natężenia pola elektromagnetycznego przed rozpoczęciem dokonywania pomiarów prędkości pojazdów i w jaki sposób świadek dokumentował takie czynności?
  43. Prędkość którego pojazdu poruszającego się w grupie mierzy urządzenie pomiarowe ISKRA-1?
  44. Pod jakim kątem w stosunku do toru jazdy namierzanego pojazdu (ew. osi
    jezdni po której poruszał się namierzany pojazd) świadek dokonał pomiaru?
  45. Czy wartość kąta pod jakim dokonał świadek pomiaru prędkości mieściła się w
    granicach określonych w instrukcji obsługi urządzenia pomiarowego?
  46. Czy świadek mógłby podać graniczną wartość kąta pod jakim instrukcja obsługi
    urządzenia pomiarowego dopuszcza wykonywanie pomiarów ?
  47. W jaki sposób świadek powziął wiedzę o wartości tego kąta i czy wartość ta została
    przez świadka w jakikolwiek sposób udokumentowana?

Pytania w programie pdf: Pytania dla świadka

Opublikowano Iskra-1, Policja, Ręczne mierniki prędkości | 25 komentarzy

Darowizny w systemie PayU

Uruchomiliśmy możliwość dokonywania darowizn na cele statutowe SPnD w systemie PayU. Minimalna kwota darowizny – 1 zł. Bramka do wpłat znajduje się tutaj: http://prawonadrodze.org.pl/przekaz-darowizne/

Dziękujemy za każdą złotówkę.

Opublikowano Uncategorized | Skomentuj