Policja wykonała wyroki sądów dotyczących ujawnienia kwalifikacji swoich funkcjonariuszy

Artur Mezglewski

Komendanci Powiatowi Policji w Żninie oraz w Poddębicach wykonali wyroki sądów administracyjnych w zakresie ujawnienia kwalifikacji funkcjonariuszy w zakresie obsługi ręcznych mierników prędkości.   Okazało się, że dokumentem poświadczającym posiadanie kwalifikacji do obsługi urządzenia pomiarowego typu Iskra – w przypadku funkcjonariusza ze Żnina – było świadectwo ukończenia szkolenia zawodowego podstawowego, w programie którego nie było ani słowa na temat radarów. Natomiast „dokumentem” poświadczającym posiadane uprawnienia do obsługu urządzenia typu Rapid-1A – w przypadku funkcjonariusza z Poddębic – było oświadczenie tegoż funkcjonariusza, że był on na jednodniowym szkoleniu, ale nie pamięta, kto go prowadził…

 

Jednym z tematów, jakim zajmowało się Stowarzyszenie Prawo na Drodze w ubiegłym roku, były kwalifikacje policjantów do posługiwania się urządzeniami do pomiarów prędkości.  Nie kwestionując faktu, że każdy policjant obecnie jest uprawniony do dokonywania  pomiarów prędkości każdym urządzeniem, chcieliśmy ustalić czy za tymi kompetencjami idą także w parze kwalifikacje, wynikające z przebytych szkoleń.

Pisaliśmy na ten temat kilkakrotnie:

policjanci-nie-posiadaja-szkolen-w-zakresie-obslugi-urzadzen-pomiarowych/

kompetencje-a-kwalifikacje-policjanta/

dostep-do-informacji-publicznych-nt-dzialalnosci-organow-kontroli-ruchu-drogowego/

Monitorując postępowania sądowe na obszarze całej Polski zaobserwowaliśmy też, że ilekroć sądy karne zwracały się do komendantów powiatowych z  prośbą o informacje na temat kwalifikacji danego policjanta do obsługi określonego urządzenia pomiarowego – komendanci powiatowi (miejscy) odpowiadali zawsze, że określony  policjant ma wszelkie wymagane kwalifikacje. Komendanci nigdy nie potwierdzali jednak tych twierdzeń żadnymi dokumentami.

Postanowiliśmy więc rzecz sprawdzić, zadając poszczególnym komendantom pytania w trybie dostępu do informacji publicznej. Niestety nie otrzymaliśmy na nie precyzyjnych odpowiedzi. Komendanci twierdzili, że informacja ta nam się nie należy.

Nie mając innego wyjścia, zaskarżyliśmy dwa takie przypadki do wojewódzkich sądów administracyjnych: w Bydgoszczy oraz w Łodzi. Oba Sądy ostatecznie orzekły, że obywatel ma prawo wiedzieć, jakie kwalifikacje posiada policjant.

Pisaliśmy na ten temat tutaj: stanowisko-sadow-administracyjnych/

Obaj Komendanci Powiatowi wykonali wyroki Sądów i przesłali nam dokumenty potwierdzające kwalifikacje funkcjonariuszy. Poniżej relacjonujemy, jak się rzecz ma naprawdę z tymi kwalifikacjami.

 

1. Komenda Powiatowa Policji w Żninie

Komendant Powiatowy Policji w Żninie wykonał wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Bydgoszczy z dnia 16 października 2013 r. (II SAB/Bd 200/13) w zakresie udzielenia odpowiedzi na pytanie: jakie kwalifikacje do obsługi urządzenia pomiarowego typu Iskra posiadał funkcjonariusz tej Komendy Michał Robakowski. Interesował nas wyszkolenie tego  funkcjonariusza według stanu na dzień 2 czerwca 2012 r., bowiem właśnie tego dnia funkcjonariusz Robakowski wykonał pomiar urządzeniem Iskra, który wzbudził uzasadnione wątpliwości co do jego wiedzy z zakresu obsługi tego urządzenia.

Komendant udzielił nam zatem odpowiedzi, że funkcjonariusz Michał Robakowski – według stanu na dzień 2 czerwca 2012 r. – posiadał przeszkolenie podstawowe, które uprawniało go do używania urządzenia typu Iskra. Oto pełna treść tego pisma

 wykonanie wyroku

 

 wykonanie wyroku 001

 

 

 

 

 

 

 

Komendant załączył też świadectwo ukończenia szkolenia zawodowego, które miało potwierdzać posiadane kwalifikacje. Oto ten dokument:

wykonanie wyroku 002

 

 

 

 

 

 

 

W związku z powyższym, Prezes Zarządu SPnD wystąpił z pismem do Komendanta Szkoły Policji w Słupsku z zapytaniem, czy świadectwo ukończenia szkolenia zawodowego, organizowanego przez tę Uczelnię w okresie od 10 sierpnia 2010 r. do 2 lutego 2011 r. jest dokumentem uprawniającym do używania ręcznego miernika prędkości typu Iskra w ramach kontroli ruchu drogowego?

Komendant Szkoły Policji w Słupsku, odpowiadając na to pytanie stwierdził, że:

„Szkoła Policji w Słupsku prowadząc proces dydaktyczny w trakcie szkoleń zawodowych podstawowych oraz kursów specjalistycznych nie realizuje żadnych treści związanych z obsługą ręcznych mierników prędkości”.

2. Komenda Powiatowa Policji w Poddębicach 

Komendant Powiatowy Policji w Poddębicach wykonał Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Łodzi  z dnia 23 października 2013 r. (II SAB/Łd 107/13) w zakresie udzielenia odpowiedzi na pytanie, czy funkcjonariusz tej Komendy Maciej Sobczak posiadał w dniu 26 listopada 2012 r. kwalifikacje i przygotowanie do obsługi ręcznego miernika prędkości typu Rapid-1A?

Odpowiedź komendanta była następująca:

„Według oświadczenia w/w policjanta podczas pełnienia służby w Komendzie Miejskiej Policji w Łodzi odbył on w dniu 10 października 2006 roku lokalne szkolenie w zakresie obsługi ręcznego miernika prędkości typu Rapid-1A w Wydziale Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi (oprócz oświadczenia policjanta brak na ten temat innych dokumentów w KPP w Poddębicach). Nie pamięta jednak nazwisk oraz stopni 2 policjantów KWP w Łodzi prowadzących szkolenie”.

Do powyższego pisma załączono oświadczenie funkcjonariusza.

Oto skany tych dokumentów:

 wykonanie wyroku                                                       wykonanie wyroku 001

 

 

 

 

 

 

 

Sposób załatwienia sprawy przez Komendanta Powiatowego Policji w Poddębicach można by uznać za dowcipny. Zapytam jednak: co zrobi policjant, gdy kierowca zatrzymany do kontroli drogowej i zapytany o badania techniczne swojego samochodu, odpowie, że pół roku temu takie badania przeprowadził mu jakiś mechanik, ale nie pamiętam jak on się nazywał i jakie miał kwalifikacje. Czy taką odpowiedź policjant również uzna za dowcipną?…

Opublikowano Policja, Ręczne mierniki prędkości | 25 komentarzy

Prezesi sądów nie przyjmują interesantów. Czy działają zgodnie z prawem?

 Artur Mezglewski

Konstytucja przyznaje każdemu prawo do złożenia skargi do organów publicznych. Standardy demokratycznego państwa prawa w tym zakresie dookreślone zostały w KPA. Standardy te  nakładają na piastunów władzy publicznej obowiązek przyjmowania interesantów w sprawach skarg, wniosków i petycji. Tymczasem prezesi sądów powszechnych, od jakiegoś czasu, nie wykonują obowiązku przyjmowania interesentów. Jako podstawę prawną zaniechań swoich konstytucyjnych obowiązków wskazują ministerialne rozporządzenie…

Oto kolejny przykład kompletnego wyalienowania się władzy sądowniczej od społeczeństwa. Podobno władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej pochodzi od Narodu. To oczywiście jeden z konstytucyjnych sloganów. W rzeczywistości sędziowie nie uzyskali swojej władzy od społeczeństwa i nie muszą się ze społeczeństwem liczyć. W żadnym innym urzędzie publicznym obywatel nie zetknie z taką dawką arogancji, niekompetencji oraz działań pozbawionych podstaw prawnych – jak  w sądzie.

1. Powszechne prawo do składania wniosków, skarg i petycji

Każdemu  przysługuje prawo do składania wniosków skarg i petycji  do organów władzy publicznej oraz do organizacji i instytucji społecznych w związku z wykonywaniem przez nich zadań zleconych z zakresu administracji publicznej.  Jest to prawo podmiotowe, zagwarantowane w konstytucji (art. 63). Z przepisu Konstytucji wynika, iż adresatem wskazanych środków są wszystkie władze publiczne, a także inne podmioty – o ile wykonują one zadania z zakresu administracji publicznej.

W zakresie trybu rozpatrywania petycji, wniosków i skarg Konstytucja odsyła do przepisów rangi ustawowej.  Przepisy te zawarte zostały Dziale VIII Kodeksu postępowania administracyjnego. Kwestie dotyczące przyjmowania skarg i wniosków określa art. 253. Stanowi on, iż:

§ 1. Organy państwowe, organy samorządu terytorialnego i inne organy samorządowe oraz organy organizacji społecznych obowiązane są przyjmować obywateli w sprawach skarg i wniosków w ustalonych przez siebie dniach i godzinach.

§ 2. Kierownicy organów wymienionych w § 1 lub wyznaczeni przez nich zastępcy obowiązani są przyjmować obywateli w sprawach skarg i wniosków co najmniej raz w tygodniu.

§ 3. Dni i godziny przyjęć powinny być dostosowane do potrzeb ludności, przy czym przynajmniej raz w tygodniu przyjęcia powinny się odbywać w ustalonym dniu po godzinach pracy.

§ 4. Informacja o dniach i godzinach przyjęć powinna być wywieszona na widocznym miejscu w siedzibie danej jednostki organizacyjnej oraz w podporządkowanych jej jednostkach organizacyjnych.

           

            Z faktu, iż przepisy dotyczące realizacji powszechnego prawa  do składania skarg i wniosków umieszczone zostały w Kodeksie postępowania administracyjnego, nie należy wywodzić wniosku, że przepisy te nie dotyczą organów władzy ustawodawczej oraz sądowniczej. Przepisy te bowiem wydane zostały w wykonaniu normy konstytucyjnej – a ta odnosi się do wszystkich władz publicznych w Polsce.

  2. Prezesi sądów adresatami skarg i wniosków dotyczących działalności sądu

Wedle przepisów ustawy o ustroju sądów powszechnych, prezesi sądów kierują działalnością administracyjną sądów oraz są zwierzchnikami służbowymi sędziów. Do ich obowiązków należy również rozpatrywanie skarg i wniosków dotyczących działalności sądów, przy czym skargi dotyczące dziedziny, w której sędziowie są niezawiśli, nie podlegają rozpatrzeniu.

W regulaminie urzędowania sądów powszechnych czytamy, iż do czynności prezesa sądu należy m. in. przyjmowanie interesantów w sprawach skarg i wniosków dotyczących pracy sądu (§ 32 ust. 1 pkt 4).

3. Rozporządzenie Ministra Gowina dotyczące skarg i wniosków

Rozporządzeniem z dnia 9 maja 2012 r. Minister Gowin określił szczegółowy tryb i organizację przyjmowania i rozpatrywania skarg i wniosków, dotyczących działalności sądów. W rozporządzeniu tym Minister nie przewidział możliwości składania skarg i wniosków w formie ustnej. Zgodnie z § 3 ust 1 tegoż rozporządzenia skargi i wnioski mogą być wnoszone na piśmie, w tym również za pomocą środków komunikacji elektronicznej. W rozporządzeniu przewidziano też enigmatyczną formę złożenia skargi „w formie ustnej do protokołu”.

Przede wszystkim zaś, Minister Gowin, przepisami swojego rozporządzenia, zwolnił prezesów sądów od obowiązku przyjmowania skarg i wniosków - cedując ten obowiązek na pracowników biura podawczego lub „innej komórki organizacyjnej wskazanej przez prezesa sądu”.

 Odnosząc się do powyższych przepisów rozporządzenia zadać należy kilka pytań:

a)      Czy Minister Gowin miał prawo uregulować w akcie prawnym rangi rozporządzenia materię, która według Konstytucji może być regulowana jedynie ustawowo?

b)       Prezesi sądów, oprócz władzy sądowniczej, wykonują również zadania publiczne z zakresu administracji sądowej oraz ochrony prawnej. Czy zatem Minister Gowin znalazł podstawy prawne do całkowitego zwolnienia tychże prezesów z obowiązku przyjmowania interesantów?

c)       Jaka jest relacja  przepisów Rozporządzenia Ministra Gowina do przepisów Konstytucji RP oraz przepisów Działu VIII KPA? Czy na pewno przepisy umieszczone w tym dziale nie obowiązują prezesów sądów?

 4. Praktyka

W praktyce prezesi sądów całkowicie zwolnili się z obowiązku przyjmowania interesantów w sprawach skarg i wniosków. Zwykły obywatel nie ma więc już okazji zobaczyć oblicza prezesa sądu działającego w charakterze organu publicznej administracji sądowej.

 Można, co najwyżej skierować do niego pismo, na które odpisze mu jakiś urzędnik z biura podawczego albo innej komórki sądu, upoważnionej przez prezesa…

 

 5. Przykład – Sąd Rejonowy w Stalowej Woli

 W dniu 8 lipca br. piszący te słowa udał się do Sądu Rejonowego w Stalowej Woli w celu złożenia na ręce Prezesa tegoż Sądu – SSR Joanny Szewczyk, skargę na jaskrawe i drastyczne naruszenia obowiązków sędziowskich przez sędziego (sędziów) VIII Zamiejscowego Wydziału Karnego w Nisku.  Zaniedbania te polegały na naruszeniu prawa pokrzywdzonego do przeglądania akt sprawy i dokonywania odpisów z akt postępowania oraz zaniechaniu wydania przez Przewodniczącego Wydziału zarządzenia w przedmiocie wykonania kserokopii akt sprawy. W związku z brakiem przedmiotowego zarządzenia, pokrzywdzony nie otrzymał kserokopii akt i nie ma nawet możliwości zaskarżenia jego ewentualnie negatywnej decyzji.

Po przybyciu do siedziby Sadu Rejonowego w Stalowej Woli, pracownik obsługi klienta oznajmił, iż złożenie ustnej skargi wobec Prezesa Sądu jest niemożliwe, w związku jego z zarządzeniem, że wszelkie skargi przyjmowane są jedynie w formie pisemnej. Pracownik obsługi udostępnił pisemne zarządzenie Prezesa Sądu Rejonowego w Stalowej Woli, z którego treści wynika, iż począwszy od dnia 28 maja 2012 Prezes nie będzie przyjmował w ramach przyjęć stron. Jako podstawę prawną powyższego zarządzenia Pani Prezes wskazała  przepisy Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 9 maja 2012 r.

Od przyjętej zasady Prezes Sądu Rejonowego w Stalowej Woli nie przewiduje żadnych wyjątków i nie przyjmuje interesantów nawet w sprawach pilnych i niecierpiących zwłoki – a nawet w sprawach poważnych naruszeń obowiązków sędziowskich przez podległych mu sędziów.

Taki sposób sprawowania urzędu publicznego stanowi jaskrawe naruszenie zasady demokratycznego państwa prawnego i nie daje żadnych gwarancji prawidłowego wykonywania przez Prezesa Sądu Rejonowego w Stalowej Woli zadań z zakresu administracji sądowej oraz ochrony prawnej.

 

 P.S.

Prezes Zarządu SPnD złozył wniosek do Rzecznika Praw Obywatelskich o zbadanie sprawy.

Oto on:

RPO-wniosek 002RPO-wniosek 001

Opublikowano Postępowanie przed sądem, Sądownictwo | Otagowano | 14 komentarzy

Od jutra w dobrych księgarniach

straz minna

 

straz minna 002

Opublikowano Fotoradary, Straż gminna (miejska) | 5 komentarzy

Interwencja SPnD w sprawie fotoradaru w Olsztynie

 

W dniu 5 czerwca 2014 r. Stowarzyszenie Prawo na Drodze ujawniło kolejny przypadek dokonywania nieprawidłowych pomiarów  prędkości przez strażników miejskich. Incydent miał miejsce w Olsztynie. W naszej opinii pomiary dokonywane w tym dniu przez olsztyńską Straż Miejska na ul. Wyszyńskiego były nieprawidłowe i nie mogą stanowić dowodu w sprawie o wykroczenie zarejestrowane przy użyciu urządzenia rejestrującego.

Olsztyńska Straż Miejska tym się jednak nie przejmuje i nakłada mandaty na kierujących.  Poniżej publikujemy zawiadomienie do Prokuratury w tej sprawie. Prokuratura zapewne odmówi wszczęcia śledztwa. Na tym bowiem głównie polega jej rola – na odmawianiu wszczynania śledztw przeciwko funkcjonariuszom i służbom publicznym. To ciężka i mozolna praca. Pytamy jednak, jak długo społeczeństwo pozostawać będzie bierne wobec masowych nadużyć biurokratycznej sitwy?

 

L. dz. 43/14                                                                                Olsztyn, 18 czerwca 2014 r.

 

                                                                                   Prokuratura Okręgowa w Olsztynie
                                                                                  ul. Dąbrowszczaków 12
                                                                                   10-959 Olsztyn

 

Zawiadomienie

Niniejszym zawiadamiam, że w dniu 05-06-2014 w godzinach 10 – 12 funkcjonariusze Straży Miejskiej w Olsztynie dokonywali kontroli prędkości samochodów na ul. Wyszyńskiego w Olsztynie przy pomocy fotoradaru Fotorapid produkcji Zurad Ostrów Maz. świadomie w sposób niezgodny z instrukcją obsługi ww. urządzenia, a obecnie na podstawie wykonanych nieprawidłowo pomiarów dokonują procedowania w sprawach rzekomych wykroczeń popełnionych przez kierujących, co wyczerpuje znamiona przestępstwa określonego w artykule 231 § 1 Kodeksu karnego.

UZASADNIENIE

 W dniu 05-06-2014 roku około godziny 10:30 jechałem w Olsztynie ulicą Wyszyńskiego w kierunku ulicy Piłsudskiego. Na poboczu drogi zauważyłem rozstawiony fotoradar, który od razu wzbudził moje podejrzenia co do prawidłowości jego ustawienia, gdyż posiadam i znam jego instrukcję obsługi. Zatrzymałem swoje auto na pobliskiej stacji paliw BP i udałem się pieszo do miejsca dokonywania pomiaru w celu potwierdzenia spostrzeżeń.

Po obejrzeniu ustawienia stwierdziłem, ze fotoradar jest ustawiony w nieprawidłowy, niezgodny z instrukcją obsługi sposób:

    • Fotoradar Fotorapid użytkowany przez SM w Olsztynie jest przystosowany do pomiaru prędkości pojazdów pod kątem 22° do kierunku ruchu pojazdu, dlatego na jego obudowie umieszczone są przyrządy celownicze służące do opisanego w instrukcji ustawienia wspomnianego kąta w stosunku do podłużnej osi jezdni. Niestety, wyznaczona przez wspomniane urządzenia celownicze linia nie była równoległa do osi jezdni, lecz pod znacznym kątem odchodziła od jezdni w kierunku zabudowań DH Gracja. Tak ustawiony fotoradar miał znacznie zaniżony kąt w stosunku do wymaganego instrukcją i dokonywał określonych tzw. „efektem cosinusa” zafałszowanych pomiarów prędkości.
  • Dowód: zdjęcie nr 1 z naniesioną linią wytyczoną przez przyrządy celownicze fotoradaru: 

Fotorapid_kat

 

Szkic „Sposób ustawienia fotoradaru” z Instrukcji obsługi

Instrukcja_ustawienia_fotoradaru_pod_dobrym_katem

 

  • Instrukcja obsługi stwierdza, że w wiązce antenowej (ok. ± 8° od osi anteny) nie mogą znajdować się żadne przeszkody, które mogłyby spowodować zakłócanie sygnału radarowego takie jak np. tablice informacyjne, reklamy, znaki drogowe, metalowe płoty, natomiast fotoradar był ustawiony tak, że w wiązce jego anteny występował ogromny drogowskaz tablicowy E-2a. 

Dowód: zdjęcie nr 2: Fotoradar_obiekt_w_tle

  • Instrukcja wymaga, aby operator urządzenia, w trakcie wykonywania pomiarów,  bacznie obserwował, czy przyrząd nie zachowuje się w sposób nieprawidłowy, gdyż urządzenie to jest podatne na określone w instrukcji takie zjawiska, jak: dodatkowe odbicie wiązki od dużych pojazdów, dodatkowe odbicie wiązki od obiektów stacjonarnych, podwójne odbicie wiązki od obiektów stacjonarnych czy podwójne odbicie wiązki od obiektów ruchomych. Ulica Wyszyńskiego jest drogą jednojezdniową o czterech pasach ruchu (po dwa dla każdego kierunku) o bardzo dużym natężeniu ruchu (tranzytowy ciąg DK nr 16), gdzie istnieje wysokie prawdopodobieństwo wystąpienia ww. zjawisk (obecność wspomnianej w pkt. 2 tablicy E-2a, ciągły ruch tzw. TIR-ów i autobusów). Natomiast dwóch strażników  przez cały czas obserwowało tylko ustawiony fotoradar z zaparkowanego ok. 20 metrów dalej samochodu służbowego Mitsubishi numer rejestracyjny NO 9109E pod kątem ewentualnej kradzieży lub bezpośredniego dostępu do fotoradaru przez osoby postronne, natomiast zupełnie nie kontrolowali jakości pracy urządzenia, co nie powalało na wychwycenie wysoce prawdopodobnych błędnych pomiarów i dokonywanie korekt parametrów pracy.
  • Po stwierdzeniu ww. nieprawidłowości rozpocząłem ich dokumentację filmową. Udałem się także do pilnujących fotoradaru strażników miejskich i poinformowałem, że sposób jego ustawienia jest niezgodny z instrukcją, oraz, że wykonane pomiary nie mogą w świetle prawa stanowić podstawy do wszczęcia jakichkolwiek postępowań w sprawach o wykroczenia. Strażnicy stwierdzili, ze fotoradar ustawili prawidłowo i odmówili udania się ze mną w celu weryfikacji zgłoszonych przeze mnie ewidentnych nieprawidłowości.

Dowód: materiał filmowy https://www.youtube.com/watch?v=UowYcGMNHiQ

W dniu dzisiejszym otrzymałem informację, że są kierowcy, którzy na podstawie wadliwych pomiarów z dn. 05-06-2014 otrzymali ze Straży Miejskiej w Olsztynie wezwania do złożenia wyjaśnień w sprawie ujawnionych fotoradarem rzekomych wykroczeń. Jak się zatem wydaje, nieustaleni z nazwiska i imienia funkcjonariusze Straży Miejskiej w Olsztynie dopuszczają się popełniania licznych przestępstw z art. 231 § 1 kk.

Wnoszę zatem o wszczęcie w przedmiotowej sprawie postępowania karnego oraz ustalenie osób pokrzywdzonych działaniami Straży  Miejskiej w Olsztynie.

                                                          Z wyrazami szacunku

                                                                                                          Piotr Jakubiak

                                                                                      Szef Delegatury Warmińsko - Mazurskiej

                                                                                             Stowarzyszenia Prawo na Drodze

 

Do wiadomości:

1) Rzecznik Praw Obywatelskich

2) Gazeta Olsztyńska

Opublikowano Fotoradary, Straż gminna (miejska) | 34 komentarzy

Sprawa rutynowych badań trzeźwości trafi do Rzecznika

Czy Policja może dokonywać rutynowych kontroli trzeźwości? Czy  policjantom wolno odstępować od protokołowania badań – nawet w sytuacji, gdy kontrolowany kierowca żąda jego sporządzenia? Czy Komendant Główny Policji może stanowić o prawach i obowiązkach obywateli?

Prezes Zarządu SPnD zwrócił się do Rzecznika Praw Obywatelskich o przeprowadzenie postępowania wyjaśnieniającego i udzielenie odpowiedzi na powyższe pytania.

 

 

L. dz. 41/14                                                              Lublin, 9 czerwca 2014 r.

 

                                                                               Rzecznik Praw Obywatelskich
                                                                             Aleja Solidarności 77

 

                                                                             00 – 090 Warszawa

 

  Wniosek o przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego

 

 Wnoszę o zbadanie legalności:

 

  1.  rutynowych badań trzeźwości, którym poddawani są kierujących pojazdami;
  2. odmowy sporządzania protokołów  z w/w badań;
  3. wydawania przez Komendanta Głównego Policji  zarządzeń, ingerujących w prawa i obowiązki obywateli.

 

 W opinii wnioskodawcy :

 

  • rutynowe badania trzeźwości są nie tylko pozbawione podstaw prawnych, ale stanowią  naruszenie wolności i praw obywatelskich – w tym  m. in. zasady domniemania niewinności, o której mowa w art. 42 § 3 Konstytucji RP, poprzez traktowanie ogółu kierujących pojazdami jak potencjalnych przestępców – tymczasem Policja stosuje na szeroką skalę obławy na przypadkowych kierowców, poddając ich badaniu na obecność alkoholu, bez podania prawnie uzasadnionej przyczyny;
  • z każdego przeprowadzonego badania winien zostać sporządzony protokół – tymczasem Policja, konsekwentnie i w każdym przypadku, odmawia kontrolowanym sporządzenia protokołu;
  • organ administracji państwowej, nie może stanowić prawa, ingerującego w zakres praw i obowiązków obywateli, którzy nie pozostają w stosunku podległości wobec organów Policji – tymczasem  powyżej opisane praktyki organów Policji, dokonywane są na podstawie zarządzeń wydawanych przez Komendanta Głównego Policji oraz komendantów terenowych.

 

  Uzasadnienie

 

Ad. I

 

            Przepis art. 129i ust. 4 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. – Prawo o ruchu drogowym stanowi,  iż warunki oraz sposób przeprowadzania badań w celu ustalenia zawartości w organizmie alkoholu, określa ustawa z dnia 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi.

 

            Powołana powyżej ustawa stanowi zaś jednoznacznie, iż badania takie mogą zostać dokonane, jeżeli zachodzi podejrzenie, że przestępstwo lub wykroczenie zostało popełnione po spożyciu alkoholu (art. 47 ust. 1).

 

Przy ocenie stanu prawnego w przedmiotowym zakresie, uwzględnić należy ponadto Rozporządzenie Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej z dnia 6 maja 1983 r. w sprawie warunków oraz sposobu dokonywania badań na zawartość alkoholu w organizmie – wydane na podstawie w/w ustawy. 

 

W świetle powyższych przepisów badaniom na ustalenie zawartości alkoholu w organizmie mogą zostać poddani jedynie ci kierujący pojazdami, a także inni uczestnicy ruchu, w stosunku do których istnieje podejrzenie, że popełnili przestępstwo lub wykroczenie będąc pod wpływem alkoholu (co najmniej w stanie po spożyciu).

 

Dokonywanie kontroli rutynowych, pozbawione jest zatem podstaw prawnych. Powodem kontroli stanu trzeźwości kierującego może być jedynie uzasadnione podejrzenie, że kierujący prowadzi (prowadził) pojazd w stanie nietrzeźwości lub w stanie po spożyciu alkoholu.

 

II.

 

Zgodnie z § 4 ust. 3 Rozporządzenia Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej z dnia 6 maja 1983 r. z przebiegu badania trzeźwości sporządza się protokół. W protokole należy opisać objawy lub okoliczności uzasadniające przeprowadzenie badania.

 

Policjanci dokonujący rutynowych kontroli trzeźwości nie sporządzają jednak żadnych protokołów z tych czynności. Policja odstępuje od sporządzenia powyższego protokołu nawet w sytuacjach, gdy badani tego żądają. Praktyka ta jest powszechna. Jeśli Rzecznik o to wystąpi – zostaną mu przesłane dokumenty, bądź informacje dotyczące poszczególnych przypadków takich odmów.

 

III.

 

Policjanci dokonujący rutynowych kontroli trzeźwości powołują się na rozkazy oraz zarządzenia swoich komendantów. Nowelą z dnia 5 listopada 2010 r. gen. Andrzej Matejuk – Komendant Główny Policji wprowadził do zarządzenia nr 609 z dnia 25 czerwca 2007 r. dnia 25 czerwca 2007 r. w sprawie sposobu pełnienia służby na drogach przez policjantów przepis o następującym brzmieniu:

 

„W przypadku prowadzenia działań mających na celu sprawdzenie wyłącznie stanu trzeźwości jak największej liczby kierujących, prowadzonych na podstawie odrębnego planu zatwierdzonego przez kierownika jednostki organizacyjnej Policji, jeżeli wynik przeprowadzonego badania jest negatywny, dopuszcza się odstąpienie od dokumentowania faktu przeprowadzenia kontroli w sposób określony w wytycznych, o których mowa w ust. 1”

 

Powyższy przepis „upoważnia” policjantów do odmowy sporządzania protokołów z przeprowadzonych czynności – nawet, gdy osoba zainteresowana żąda sporządzenia takiego protokołu.

 

Wydaje się jednak, iż Komendant Główny nie jest organem uprawnionym do określania praw i obowiązków obywateli. Komendant Główny jest centralnym (a nie naczelnym) organem administracji państwowej i nie może kształtować sytuacji prawnej obywateli, którzy nie pozostają w stosunku podległości wobec władz policyjnych.

 

.                                              Z wyrazami szacunku

                                                                                                                 Artur Mezglewski

                                                                                                                 Przezs Zarządu SPnD

 

Opublikowano Badanie trzeźwości, Stowarzyszenie Prawo na Drodze | 68 komentarzy

Nielegalna kontrola ruchu drogowego w Jeleniej Górze

Artur Mezglewski

Rządowy projekt zmian w prawie o ruchu drogowym, przewiduje pozbawienie straży gminnych uprawnień do dokonywania pomiarów prędkości. Czy zatem fotoradarowi strażnicy oraz prywatne firmy zajmujące się fotoradarowym biznesem pójdą na bruk? Niekoniecznie.  Samorządowcy oraz prywaciarze przestawiają swoją działalność z pomiarów prędkości na rejestrowanie przejazdów na czerwonym świetle. Wystarczy przecież o parę sekund skrócić żółte a wydłużyć czerwone - i  miliony złotych wpadają do kasy miasta (i kieszeni wtajemniczonych). 

Z nowego pomysłu korzysta już m. in. Straż Miejska w Jeleniej Górze. Problem jednak w tym, że korzysta bezprawnie. Rejestracja przejazdu na czerwonym świetle dokonywana jest tam nie przez strażników miejskich, lecz przez osoby prywatne – a więc podmioty nieuprawnione do dokonywania kontroli ruchu drogowego. Czy zatem jeleniogórscy strażnicy  przypadkiem nie przekraczają swoich uprawnień, nakładajac mandaty na podstawie nielegalnych raportów z urządzeń rejestrujących?…

 

1. Uprawnienie do dokonywania kontroli drogowej

 Kontrola ruchu drogowego może być wykonywana jedynie przez upoważnionych funkcjonariuszy uprawnionych organów. Jednym z takich organów jest straż gminna (miejska).  Artykuł 129b ust. 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym stanowi, że:

„Kontrola ruchu drogowego w gminach lub miastach, które utworzyły straż gminną (miejską) może być wykonywana przez strażników gminnych (miejskich)”,

Do wykonywania kontroli ruchu drogowego nie są upoważnieni wszyscy strażnicy, a jedynie ci, którzy posiadają odpowiednie upoważnienie. Kwestię tę reguluje  art. 129c ust. 1 PRD:Wzór upoważnienia

„Kontrola ruchu drogowego wykonywana przez strażników gminnych (miejskich) odbywa się na podstawie upoważnienia do wykonywania kontroli ruchu drogowego wydanego przez właściwego komendanta powiatowego (miejskiego) Policji”.

 

2. Aspekty finansowe

Kontrola ruchu drogowego, a w szczególności obsługa fotoradarów oraz urządzeń rejestrujących przejazd na czerwonym świetle, generuje spore przychody, gdyż grzywny w postaci mandatów karnych, nakładane przez strażników gminnych, stanowią przychód gmin, a nie Skarbu Państwa. Wiele gmin zdecydowało się na założenie straży gminnej, jedynie z pobudek finansowych.

 Znaczna część środków pieniężnych, pozyskiwanych przez fotoradarowe straże gminne nie zasila jednak budżetów gmin, lecz prywatne konta – i to nie do końca wiadomo czyje. Jak to się dzieje?

Wiele gmin nie inwestuje ani w sprzęt pomiarowy, ani w wyszkolenie strażników, gdyż strażnicy są tylko figurantami. W rzeczywistości obsługą urządzeń rejestrujących zajmują się prywatne firmy. Firmy te obsługują urządzenia oraz osiągają zyski – działając na podstawie umów cywilnoprawnych, zawartych z gminami.

Kto więc czerpie korzyści z tego procederu? Korzyści czerpią różni sprytni ludkowie, mający dobre układy z poszczególnymi samorządowcami. Korzyści czerpią też strażnicy gminni, a w szczególności komendanci straży, bo dzięki temu procederowi mają pracę – często bardzo dobrze płatną. Wiele poszlak wskazuje jednak także na to, że pewna część środków pozyskanych przez fotoradarowe firmy wynajmujące gminom urządzenia pomiarowe wraca „pod stołem” do samorządowców. W każdym razie opisywana sytuacja jest wysoce korupcjogenna.

Schemat tego procederu jest zatem następujący: wójt (burmistrz, prezydent miasta) zawiera umowę z wybranym przez siebie przedsiębiorcą (w miarę możliwości bez przetargu), a przedsiębiorca dzieli się z wójtem swoim zyskiem.

Zapyta się ktoś: a gdzie jest publiczny nadzór nad działalnością straży gminnych? Odpowiedź na to pytanie znajdziemy w art. 9 ust. 1 ustawy o strażach gminnych. Otóż nadzór nad działalnością straży gminnych w zakresie kontroli ruchu drogowego sprawuje… wójt.

 

3. Aspekty prawne

Stowarzyszenie Prawo na Drodze, od początku swej działalności, publicznie głosi, że nie można ufać w rzetelność pomiarów urządzeniami rejestrującymi, dokonywanych przez prywatne firmy, które na tych pomiarach zarabiają pieniądze.

Przede wszystkim jednak SPnD zwraca uwagę, iż kontrola ruchu drogowego wykonywana przez prywatne firmy jest nielegalna! Do dokonywania kontroli ruchu drogowego uprawnieni są jedynie upoważnieni strażnicy gminni (miejscy).   Pomiar prędkości oraz raport z urządzenia rejestrującego przejazd na czerwonym świetle, dokonany przez osobę prywatną, nie może stanowić podstawy odpowiedzialności wykroczeniowej. Jeśli poszczególni strażnicy gminni uwzględniają  takie „pomiary” w postępowaniach mandatowych, czy też sądowych – każdorazowo popełniają przestępstwo z art. 231 Kodeksu karnego (przekroczenie uprawnień).

 

4. Przykład

 Na oficjalnej stronie internetowej Straży Miejskiej w Jeleniej Górze, w folderze „Sprawozdania” (sprawozdanie za rok 2013) znajduje się następujący tekst:

 „Straż Miejska nie dysponuje urządzeniem rejestrującym wykroczenia przejazdu na czerwonym świetle na skrzyżowaniu przy ul. Sobieskiego. Do Straży Miejskiej przekazywany jest raport w formie plików HTML i JPEG wzbogacony o dane lokalizacyjne i czasowe zarejestrowanego przez system zdarzenia, oprogramowanie dokonuje także automatycznego odczytu numeru rejestracyjnego pojazdu w związku z czym wszystkie zarejestrowane dane przypisywane są do konkretnego zdarzenia. Rejestracja wykroczenia następuje po upływie 0,2 sekundy od czasu włączenia się czerwonego światła i polega na zrobieniu zdjęcia na linii zatrzymania, zrobieniu powtórnego zdjęcia po wjeździe na skrzyżowanie za linią świateł i rejestracji krótkiego filmu dokumentującego przejazd. Pliki powyższe otrzymywane na pocztę internetową stanowią w istocie zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia i jednocześnie zawierają niezbędną dokumentację umożliwiającą prowadzenie procedowania”.

Z zamieszczonego tekstu wynika, że Straż Miejska w Jeleniej Górze nie dysponuje urządzeniem rejestrującym wykroczenia przejazdu na czerwonym świetle i nie używa go w ramach kontroli ruchu drogowego. Wykroczenia te ujawniane są przez jakąś prywatną firmę. Nie ulega wątpliwości, że wszystkie te pomiary są nielegalne – prywatne firmy nie są bowiem uprawnione do dokonywania kontroli ruchu drogowego.

W roku 2013 Straż Miejska w Jeleniej Górze nałożyła 6224 mandaty za wykroczenia ujawnione przy użyciu urządzeń rejestrujących na kwotę 1 595 030 zł.  Skierowała ponadto 786 wniosków o ukaranie do sądu.

W opinii piszącego te słowa, nieustaleni z nazwiska i imienia strażnicy Straży Miejskiej w Jeleniej Górze dopuścili się (i dopuszczają się nadal) licznych przestępstwa z art. 231 KK – nakładając mandaty i kierując wnioski o ukaranie do sądu, za rzekome wykroczenia ujawnione w ramach nielegalnej kontroli ruchu drogowego, dokonywanej przez osoby prywatne.

 

Opublikowano Straż gminna (miejska), urządzenia rejestrujące pzrejazd na czerwonym świetle | 86 komentarzy

Co może pan władza z Grójeckiej drogówki?

 

W dniu 7 lutego br. miał się odbyć proces kierowcy, który ośmielił się „natrąbić” na nieprawidłowo zaparkowany radiowóz z Komendy Powiatowej Policji w Grójcu. Sprawą zainteresował się TVN. Jednak gdy w przeddzień rozprawy reporter TVN zadzwonił do Prezesa Sądu Rejonowego w Grójcu z informacją, że ekipa TVN wybiera się na tę rozprawę - okazało się, że sprawa została nagle odwołana bez terminu z powodu choroby sędziego…

Teraz sprawa wraca na wokandę. Rozprawę wyznaczono na dzień 3 czerwca 2014 r. (godz. 11.15). TVN już pewnie nie przyjedzie?…  My przypominamy jednak materiały dotyczące aktów zemsty ze strony policjantów na kierowcy, który ośmielił się na nich  ”natrąbić”. 

 

Co może Pan Władza z grójeckiej drogówki. cz. I

1. Przeszukanie bagażnika – uwarunkowania prawne

Określenie „przeszukanie bagażnika” jest określeniem potocznym. Ustawa o Policji, dokonując w art. 15 ust 1 wyliczenia uprawnień przysługujących funkcjonariuszom tej formacji, używa w punkcie 5 następującego zlepku określeń:

„kontrola osobista, a także przeglądanie zawartości bagaży i sprawdzanie ładunku w portach i na dworcach oraz w środkach transportu lądowego, powietrznego i wodnego”.

Powyższe uprawnienia nieprzypadkowo zgrupowane zostały w jednym przepisie. Wszystkie one bowiem w sposób istotny ograniczają konstytucyjne prawo do prywatności i dlatego ich zastosowanie możliwe jest tylko w określonych sytuacjach faktycznych.

Przede wszystkim, policjanci z uprawnienia tego mogą korzystać jedynie w razie istnienia uzasadnionego podejrzenia popełnienia czynu zabronionego pod groźbą kary. Nieodpuszczalne jest zatem dokonywanie przeszukania bagażnika w ramach rutynowej kontroli drogowej.

 Obowiązkiem policjanta przystępującego do przeglądania zawartości bagażnika jest  podanie podstawy prawnej przeszukania oraz przyczyny podjęcia tych czynności. Policjant powinien także pouczyć kontrolowanego o przysługującym mu prawie do sporządza protokółu z przeprowadzonych czynności. Niezależnie od zapisów zawartych w protokole – wszystkie czynności policjanta winny zostać zarejestrowane w notatniku służbowym. Policjant poucza także kontrolowanego o przysługującym mu prawie do złożenia zażalenia do miejscowo właściwego prokuratora na sposób przeprowadzenia czynności.

Art. 15 ust. 2 pkt stanowi ponadto, iż 6 czynności przeszukania powinny być wykonywane w sposób możliwie najmniej naruszający dobra osobiste osoby, wobec której zostają podjęte.

2. Przeszukanie bagażnika „po grójecku”

A oto stenogram czynności przeszukania dokonywanych sierżanta Macieja Krupę z KPP w Grójcu w dniu 16 lipca 2012 r. wobec Pana Jerzego – kierowcy, który jechał do Grójca z odległych Kujaw na wezwanie Prokuratury w celu złożenia zeznań w charakterze świadka w postępowaniu dotyczącym skargi na policjantów…

 Sierżant Krupa: Proszę otworzyć bagażnik.

Pan Jerzy:   Czym jeszcze chce mnie pan męczyć?

Sierżant Krupa: Otworzy pan bagażnik, dobrze?!

 Pan Jerzy: Dlaczego pan jest wścibski?

Sierżant Krupa: Otworzy pan bagażnik?! [groźnie]

Pan Jerzy: Czy mogę uzyskać odpowiedź na pytanie?

Sierżant Krupa: Otworzy pan bagażnik?

Pan Jerzy: Dlaczego się pan mści?

Sierżant Krupa: Taka jest moja praca. Otworzy pan bagażnik?

Pan Jerzy: Mszczenie się. Bardzo dobrze. Mogę wysiać, odpiąć pas?

Sierżant Krupa: Otworzy pan bagażnik, czy nie?

Pan Jerzy: Tak. Mogę wysiąść? Musze wysiąść, żeby otworzyć.

Sierżant Krupa: Żeby otworzyć, to raczej tak.

 Sierżant Krupa nie podał podstawy prawnej ani też przyczyny podjęcia czynności przeglądania zawartości bagaży. Nie pouczył też kontrolowanego o jego prawie do złożenia zażalenia na te czynności do właściwego prokuratora.

Oto nagranie  ilustrujące przebieg opisywanego zdarzenia: http://www.youtube.com/watch?v=hsFuPlIDuIM&feature=youtu.be

3. Reakcja KPP Policji w Grójcu oraz Prokuratury skargi kontrolowanego

Pan Jerzy w trakcie czynności podejmowanych przez funkcjonariuszy grójeckiej drogówki zadzwonił z telefonu komórkowego na komendę policji w Grójcu. Skarżąc się na nadużycia policjantów zażądał, aby na miejsce zdarzenia przyjechał oficer kontrolny. Dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Grójcu, odpowiadając na telefoniczną skargę, oświadczył, że jeśli dyżurny przyjedzie, to Pan Jerzy zostanie ukarany mandatem za nieuzasadnione wezwanie Policji. Pan Jerzy posiada nagranie tej rozmowy.

W efekcie wzywany przez Pana Jerzego oficer kontrolny nie przyjechał.

W dniu zdarzenia Pan Jerzy składał także relację z tego zdarzenia w Prokuraturze Rejonowej w Grójcu.  Pani prokurator z grójeckiej prokuratury – po wysłuchaniu relacji pana Jerzego na temat nadużyć policjantów, jakich doświadczył tego dnia – powiedziała mu, że  nie wierzy w jego opowiadanie i nie podjęła żadnych czynności śledczych…

4. Postępowanie przed sądem

Przeciwko policjantom z grójeckiej drogówki, nadużywającym swoich uprawnień, nie toczy się obecnie żadne postępowanie. Natomiast Pan Jerzy jest obwiniony o popełnienie trzech wykroczeń (o czym była już mowa w artykule opublikowanym 19 listopada 2013 r.).

W dniu 6 grudnia 2013 r. w Sądzie Rejonowym w Grójcu odbyła się pierwsza rozprawa prowadzona w postępowaniu zwyczajnym.

Obecni na sali sądowej Emil Rau z „Liberty Media”  oraz Piotr Chmielewski z gazety „Nad Wisłą” zwrócili się do Sądu z prośbą o zezwolenie na nagrywanie przebiegu rozprawy. Prowadząca sprawę sędzia Joanna Radlińska-Kostrubała nie wyraziła zgody na nagrywanie przebiegu rozprawy, uzasadniając to tym, że nie przemawia za tym interes społeczny.

Rozprawę odroczono na dzień 7 lutego 2014 r. odroczono. A jak będzie przebiagać rozprawa w dniu 3 czerwca 2014 r.?

 

Opublikowano Uncategorized | 59 komentarzy

Mandaty kredytowane nie dla spraw ujawnionych przy użyciu fotoradarów – czyli chytry (premier) dwa razy traci

Artur Mezglewski

Zgodnie z przepisami ustawy Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia (KPW), mandat kredytowany staje się prawomocny w momencie pokwitowania jego przyjęcia przez ukaranego. Osoba, która godzi się na przyjęcie takiego mandatu, nie może jednak uiścić nałożonej grzywny – aż do momentu, gdy otrzyma od organu mandatowego, kolejną przesyłkę poleconą, zawierającą pozostałe odcinki formularza mandatowego. Taką procedurę (sprzeczną z ustawą) przewiduje bowiem rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów.

Z tego też powodu osoba ukarana – bez swojej winy – ponosi negatywne konsekwencje, sprzecznych z prawem rozwiązań, przyjętych w rozporządzeniu. Jedną z nich jest wydłużenie okresu przedawnienia  wykonania kary. Inną –  wydłużenie okresu do uznania ukarania za niebyłe (zatarcie skazania).

 

1. Różnice pomiędzy mandatem kredytowanym a zaocznym

Przepisy kodeksu w sprawach o wykroczenia przewidują trzy rodzaje mandatów: gotówkowe, kredytowane i zaoczne.

Mandaty gotówkowe mogą być nakładane jedynie na osoby czasowo przebywające na terytorium RP lub nie mające stałego miejsca zamieszkania lub pobytu.  W stosunku do wszystkich pozostałych sprawców organ mandatowy ma do wyboru dwa rodzaje mandatów: kredytowany lub zaoczny.

Zgodnie z przepisami KPW, mandat kredytowany staje się prawomocny, w momencie pokwitowania jego odbioru przez ukaranego. Grzywna winna być uiszczona w terminie 7 dni od jego przyjęcia, a jeśli ukarany nie uiści grzywny w tym terminie – sprawa trafia do postępowania egzekucyjnego i w ten sposób wierzyciel (Skarb Państwa lub gmina samorządowa) „swoje” pieniądze moze odzyskać.

Natomiast mandatu zaocznego nikt nie kwituje. Staje się on prawomocny, pod warunkiem, że grzywna zostanie uiszczona w terminie 7 dni. Natomiast jeśli w tym terminie ukarany grzywny nie uiści – mandat traci moc, a wykroczenie może być ścigane już tylko na drodze sądowej.

 

2. Który z mandatów jest właściwszy dla wykroczeń ujawnionych przy użyciu fotoradarów?

Zanim odpowiem na powyższe pytanie, przypomnę, że w zdecydowanej większości przypadków ujawnienia wykroczeń za pomocą urządzeń rejestrujących (fotoradarów),  postępowanie mandatowe w ogóle nie może być stosowane – w związku z brakiem przesłanki pozytywnej, dopuszczającej zastosowanie tego trybu postępowania, a więc z powodu wątpliwości co do osoby sprawcy (art. 97 § 1 KPW). We wszystkich bowiem przypadkach, gdy na zdjęciu wykonanym przez fotoradar nie jest widoczna twarz kierującego – postępowanie mandatowe  jest niedopuszczalne!

Szerzej na ten temat:  Bez-identyfikacji-kierowcy-nie-mozna-nalozyc-mandatu/

Ale jeśli już organy państwowe (ale też i straże gminne) mają silną i nieugiętą wolę łamania prawa, stosując postępowanie mandatowe „w ciemno” – bez rzetelnego ustalania rzeczywistego sprawcy wykroczenia, to niewątpliwie właściwszym byłoby zastosowanie mandatu zaocznego, a nie kredytowanego.  Procedura  stosowania mandatów zaocznych  jest prosta i tania. Ukarany dostaje listem poleconym ze zwrotnym potwierdzeniem odbioru odcinki A B i C formularza mandatu karnego, a następnie wpłaca grzywnę w terminie, bądź nie. Jeśli nie wpłaca – sprawa kierowana jest do postępowania sądowego.

Stosowanie mandatów karnych zaocznych ma wszakże jedną wadę (z punktu widzenia chytrego premiera) – jest stosunkowo mało skuteczne, gdyż krnąbrni obywatele kraju nad Wisłą, nie są zbyt skorzy do bezproblemowego płacenia wszelkich grzywien i podatków – i zamiast potulnie uiszczać nałożone kary – piszą pisma, domagają się jakichś zdjęć, tłumaczą się, że nie pamiętają itp.

A chytremu chodzi przecież nie o to, aby realizować cele postępowania karnego, ale jedynie o to, aby postępowanie mandatowe było skuteczne i przynosiło dochód. Państwo zainwestowało przecież setki milionów złotych w organizację i wyposażenie Centrum Automatycznego Nadzoru na Ruchem Drogowym. I teraz ta ogromna inwestycja ma nie przynosić dochodu?…

 3. Aktualnie obowiązująca procedura nakładania mandatów za „wykroczenia fotoradarowe”

Przedmiotową procedurę reguluje Rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów w sprawie nakładania grzywien w drodze mandatów karnych – w wersji ukształtowanej nowelą z dnia 7 września 2011 r.

Nowela ta wprowadziła wiele „uproszczeń” w procedowaniu  mandatowym. Jak wiadomo, najwięcej czasu potrzeba na wypisywanie bloczków mandatowych (przy wystawianiu każdego mandatu funkcjonariusz musi wypełnić kilka odcinków formularza). Na mocy powyższej noweli, Prezes Rady Ministrów dopuścił stosowanie formularza mandatu karnego wygenerowanego przy wykorzystaniu systemu teleinformatycznego. Tak więc w rzeczywistości,  to nie funkcjonariusz, ale maszyna wypisuje mandaty…

A co z podpisem funkcjonariusza i pieczęcią organu?  Otóż zgodnie z nowym rozporządzeniem, pieczęć organu nakładającego i własnoręczny podpis funkcjonariusza, „który nałożył mandat”, mogą być odtworzone mechanicznie… 

Zatem od kilku lat, za wykroczenia w ruchu drogowym mandaty w postępowaniu karnym… wystawiają maszyny.

Procedura ta wygląda zatmandat2.rpcem następująco. Maszyna udająca funkcjonariusza wysyła do ukaranego propozycję mandatu kredytowanego w określonej kwotowo wysokości. Jeśli ukarany zgadza się na mandat – składa swój podpis na odcinku „D” i odsyła go do maszyny. Następnie maszyna przysyła mu odcinki A B i C formularza mandatu karnego – za zwrotnym poświadczeniem odbioru.  Prezes Rady Ministrów rozstrzygnął w rozporządzeniu, że „za datę przyjęcia mandatu przyjmuje się dzień jego doręczenia”.

 4. Czy rozporządzenie premiera jest zgodne z ustawą?

Z całą pewnością nie jest zgodne. Ustawa – Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia stanowi (art. 98 § 3), że mandat kredytowany staje się prawomocny z chwilą pokwitowania jego  odbioru przez ukaranego. Tymczasem w procedurze wprowadzonej Rozporządzeniem Prezesa Rady Ministrów, ukarany najpierw kwituje przyjęcie mandatu, a następnie – za jakiś czas (np.  za kilka tygodni) - otrzymuje przesyłkę z pozostałymi odcinkami formularza mandatu. Potwierdzenie odbioru tej przesyłki decyduje o momencie uprawomocnienia się mandatu – nawet jeśli odbierze ją (zamiast ukaranego) sklerotyczna ciocia, nieodróżniająca zwykłego listonosza od kawalerzysty ze szwadronu ułanów.

Chytry zatem dwa razy traci, bo jego chytre rozporządzenie nadaje się jedynie do kosza. Prędzej czy później Trybunał Konstytucyjny wskaże, gdzie jest miejsce aktu prawnego niezgodnego z ustawą – co może drastycznie zachwiać fotoradarowym biznesem, w który zainwestowano krocie.

 

 

Opublikowano Fotoradary, Inspekcja Transportu Drogowego, Postępownaie mandatowe, Straż gminna (miejska) | Otagowano , | 22 komentarzy

Akcja „Trzeźwy policjant”

Od szeregu lat Policja prowadzi szeroko zakrojone akcje rutynowych kontroli trzeźwości wśród kierujących pojazdami. Badaniami tymi objęci są niemal wszyscy kierowcy. Nikt jednak nie kontroluje samych kontrolujących. Prawie 100 tysięczna grupa zawodowa policjantów – w tym w szczególności  grupa policyjnych przełożonych – może specjalnie nie przejmować się swoim stanem trzeźwości – ich bowiem żadne akcje nie obejmą. O pijanym funkcjonariuszu Policji społeczeństwo dowie się dopiero wówczas, gdy ten spowoduje wypadek drogowy i nie jest w stanie uciec z miejsca zdarzenia.

Dlatego Stowarzyszenie Prawo na Drodze wychodzi z propozycją zorganizowania ogólnopolskiej akcji „Trzeźwy policjant”. Zarząd Stowarzyszenia zwrócił się z prośbą do Komendanta Głównego Policji o wydanie zarządzenia, umożliwiającego przeprowadzenie takiej akcji. Poniżej publikujemy tekst tego wystąpienia.

 

 

Nadinsp. Marek Działoszyński

Komendant Główny Policji

 

 

                             Akcja „Trzeźwy policjant” – propozycja współpracy

 

 Szanowny Panie  Komendancie,

 W ostatnich latach Policja zintensyfikowała działania, mające na celu sprawdzanie stanu trzeźwości jak największej liczby kierujących pojazdami. Rutynowe kontrole trzeźwości przeprowadzane są już nie tylko na drogach dojazdowych do miast, ale także na drogach osiedlowych, drogach krajowych, a nawet na autostradach. Każdego miesiąca – w ramach akcji prowadzonych przez poszczególne komendy wojewódzkie Policji – funkcjonariusze poddają badaniom trzeźwości tysiące kierujących. Najnowszą formą tychże kontroli są akcje typu „rękaw”, które polegają na tworzeniu punktów blokadowych na drogach wyjazdowych z miast lub rejonów kontroli. Celem tych kontroli jest poprawa bezpieczeństwa na drogach oraz eliminowanie nietrzeźwych kierowców z ruchu drogowego.

Stowarzyszenie Prawo na Drodze, wychodząc naprzeciw celom realizowanym przez polską Policję, a także pragnąc działać uzupełniająco w stosunku do tych inicjatyw, zwraca się z prośbą o wydanie zarządzenia, które umożliwiłoby prowadzenie przez nasze Stowarzyszenie kontroli trzeźwości wśród kierujących pojazdami, będących funkcjonariuszami Policji. SPnD zwraca się również z prośbą o udostępnienie (użyczenie, wypożyczenie) 17 urządzeń AlcoBlow – tak, aby na terenie właściwości każdej komendy wojewódzkiej (stołecznej), znajdowało się przynajmniej jedno takie urządzenie.

Pomiarów trzeźwości funkcjonariuszy Policji dokonywaliby przeszkoleni członkowie SPnD. Kontrole takie przeprowadzane byłyby głównie w okolicach komend wojewódzkich i powiatowych Policji. O przypadkach stwierdzenia wyników pozytywnych (podejrzenie stanu nietrzeźwości lub stanu po użyciu alkoholu u funkcjonariusza) – powiadamiane byłyby odpowiednie wydziały Biura Spraw Wewnętrznych – w celu przeprowadzenia dalszych czynności rozpoznawczych.

Potrzeba zorganizowania akcji „Trzeźwy policjant” wynika z faktu, iż grupa zawodowa policjantów stanowi obecnie, najliczniejszą kategorię osób (kierowców), która nie została  skutecznie objęta dotychczasowymi akcjami trzeźwości. Poszczególni funkcjonariusze posiadają szczegółowe informacje o terminach oraz miejscach prowadzonych akcji. Zatem akcje te nie są w stanie wychwycić tych policjantów, którym zdarza się prowadzić pojazd w stanie po spożyciu alkoholu. Dotychczasowe akcje są też szczególnie bezskuteczne w stosunku do oficerów Policji wysoko usytuowanych w strukturach Waszej Formacji. Jakiż bowiem funkcjonariusz ośmieli się skontrolować własnego komendanta powiatowego czy wojewódzkiego? Członkowie Stowarzyszenia Prawo na Drodze nie będą mieć takich oporów i będą bezkompromisowi w walce z nietrzeźwymi kierowcami w mundurach.

W przypadku aprobaty przez Komendanta Głównego Policji naszej propozycji – przygotowany zostanie odpowiedni regulamin oraz zorganizowane zostaną szkolenia osób, wytypowanych do przeprowadzania badań trzeźwości funkcjonariuszy Policji.

Akcja „Trzeźwy policjant” prowadzona będzie na koszt Stowarzyszenia Prawo na Drodze, czyli społecznie.

Mamy nadzieję, że nasza propozycja spotka się ze zrozumieniem oraz z otwartością ze strony Komendanta Głównego Policji i stanie się zarzewiem owocnej współpracy na kanwie walki z plagą nietrzeźwych kierowców na polskich drogach.

  

                                                                                        Zarząd Stowarzyszenia Prawo na Drodze

 Do wiadomości:

 1)      Bartłomiej Sienkiewicz – Minister Spraw Wewnętrznych;

2)      Sejm RP – Komisja Spraw Wewnętrznych.

Opublikowano Badanie trzeźwości, Policja | Otagowano , , | 35 komentarzy

Trzy zasady stosowane przez polskich sędziów – czyli „Głupia sprawa”…

Krzysztof Thol

Do napisania tego tekstu skłoniło mnie moje osobiste doświadczenie z polskim wymiarem sprawiedliwości, a zainspirował świeży jeszcze tekst opisujący przypadek osoby niesłusznie skazanej pt: „Głupia sprawa”: http://wyborcza.pl/duzyformat/1,137923,15840622,Glupia_sprawa.html#CukGW

Historia bohatera tego felietonu obrazuje w pigułce praktykę działania polskiego wymiaru sprawiedliwości i istotę jego funkcjonowania. Poniżej postaram się sformułować i udowodnić trzy podstawowe zasady, które rządzą praktyką polskiego wymiaru sprawiedliwości, a w szczególności dotyczą samych sędziów.

I – Teoria:

W każdej dziedzinie swej działalności ludzie popełniali, popełniają i popełniać będą błędy, co już starożytni zauważyli i zgrabnie sformułowali w maksymie „errarum humanum est”. Natomiast my, ludzie współcześni, mówimy zwykle, że „nie popełnia błędów ten, kto nic nie czyni”. Naturalną koleją rzeczy jest, że ludzie ”od zawsze”  starają się jak mogą unikać popełniania błędów, gdyż ich skutki są mniej lub bardziej kosztowne, a konsekwencje często niemożliwe do odwrócenia.

W przypadku wymiaru sprawiedliwości ludzkość przeszła długą i ciernistą drogę pełną „okresu błędów i wypaczeń”. Na gruncie tego doświadczenia stworzyła mniej lub bardziej doskonałe prawo oraz przepisy szczegółowe dotyczące postępowań w sprawach karnych i o wykroczenia, co w Polsce przybrało postać Kodeksu Postępowania Karnego (kpk) i Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia (kpwow).

Oba kodeksy napisane są generalnie „w duchu prawa” z uwzględnieniem co najmniej trzech podstawowych zasad prawa rzymskiego, stosowanych odpowiednio na kolejnych trzech etapach procesu, czyli:

  • zasady domniemania niewinności (łac. praesumptio boni viri) na etapie oskarżenia
  • zasady równości stron (łac. audiatur et altera pars) na etapie procesowania
  • zasady cesarza Trajana „lepiej uniewinnić 100 winnych niż skazać jednego niewinnego” na etapie wyrokowania.

Wydawać by się zatem mogło, że skoro oba kodeksy zawierają w sobie tak daleko idące gwarancje procesowe, to do pomyłek sądowych czyli do skazania osoby niewinnej nie powinno w ogóle dochodzić, ewentualnie w bardzo nielicznych przypadkach spowodowanych wyjątkowym zbiegiem okoliczności. Tyle teoria..

II – Praktyka

Zgodnie z trzema podstawowymi zasadami dynamiki sformułowanymi przez Newtona (http://pl.wikipedia.org/wiki/Zasady_dynamiki_Newtona) które są podstawą mechaniki klasycznej, rządzącej między innymi ruchem pojazdów samochodowych, przestrzeganie tych zasad przez kierowców skutkowałoby brakiem kolizji i wypadków wynikających z naruszenia samej fizycznej istoty ruchu pojazdu. Niestety ludzie popełniają błędy i taka najczęstsza  statystycznie przyczyna wypadków jak „niedostosowanie prędkości do warunków drogowych” jest właśnie doskonałym przykładem naruszenia zasad dynamiki Newtona, a konkretnie drugiej jako przyczyny, a trzeciej jako skutku.

Postarajmy się zatem na podstawie doświadczenia życiowego sformułować i udowodnić trzy podstawowe zasady prawne, które rządzą polskim procesem karnym, a w szczególności dotyczą sędziów. W tym celu posłużę się sprawą opisaną w tekście „Głupia sprawa” oraz  moją własną. Sprawy tam pokazane są oczywiście innej miary niż moja, ale generalnie wszystko sprowadza się do jednego wspólnego mianownika.
Podstawą takiego a nie innego działania polskiego wymiaru sprawiedliwości są generalnie trzy pryncypialne zasady:

I – zasada domniemania winy oskarżonego
wynika ona z systemowego założenia, że skoro oskarżony jest oskarżony, to znaczy, że oskarżony jest winny, bo gdyby był niewinny, to nie byłby oskarżony. Zasada ta ma oczywiście swoją „swoistą logikę”, która jednak nie ma nic wspólnego z logiką i zasadami prawa rzymskiego, lecz jest jej dokładnym zaprzeczeniem. Jest to więc zasada totalitarna czyli mająca służyć temu, który ją stosuje na szkodę osoby, wobec której jest stosowana.

Dowód:

W mojej sprawie (Sygn. akt XVI K 459/12) z oskarżenia o czyn z art. 177 § 1 k.k. Sąd Rejonowy w Częstochowie w osobie SSR Justyny Boreckiej wydał wyrok nakazowy, bez udziału stron oczywiście, uznający winę oskarżonego skazując go na karę grzywny. Sam fakt przeprowadzenia procesu bez udziału stron, a w szczególności  bez samego oskarżonego , jest ewidentnym naruszeniem  prawnej teoretycznie zasady domniemania niewinności i udowadnia wprost praktyczne funkcjonowanie zasady domniemania winy. Z treści wyroku nakazowego wynika bowiem, że sędzia rozpatrzył sprawę z oskarżenia publicznego i uznał winę oskarżonego. Na jakiej podstawie ? Ano chyba na takiej, że skoro oskarżony jest oskarżony, to jest „w sposób oczywisty i nie budzący najmniejszych wątpliwości „ winny, bo gdyby nie był winny, to nie byłby oskarżony.  Jasne jak słońce na niebie !

W sprawie opisanej w felietonie „Głupia sprawa” wyroku nakazowego ze względu na wagę samej sprawy  oczywiście nie było, tylko od razu areszt tymczasowy ciągnący się prawie w nieskończoność.

Samo istnienie instytucji postępowania nakazowego w sprawach karnych i o wykroczenia jest wystarczającym dowodem na totalitarny charakter polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Jedyną przesłanką zastosowania takiego trybu byłoby przyznanie się oskarżonego do popełnienia zarzucanego mu czynu i poddanie się dobrowolnie karze, ze wskazaniem jej rodzaju i wysokości uzgodnionej z prokuratorem. Wówczas Sąd mógłby taki tryb zastosować, o ile sprawa rzeczywiście nie budziłaby żadnych, ale to najmniejszych wątpliwości. W każdym innym przypadku, szczególnie gdy oskarżony nie przyznaje się do winy, a w materiale dowodowym są istotne różnice w zeznaniach świadków, przy jednoczesnym braku wystarczających dowodów materialnych, stosowanie trybu postępowania nakazowego jest absolutnie niedopuszczalne. Jest to bowiem de facto skazanie bez procesu z naruszeniem drugiej zasady równości stron oraz trzeciej zasady, gdyż skazuje się osobę potencjalnie niewinną.

II zasada –  prymatu wiary sędziów w zeznania poszkodowanych i świadków oskarżenia, które są z definicji wiarygodne, nad wyjaśnieniami oskarżonego i jego świadków, które są z definicji niewiarygodne – czyli de facto ZASADA STRONNICZOŚCI

Zasada ta wynika z zasady pierwszej oraz dodatkowego założenia, że skoro oskarżony „ma prawo kłamać” w swojej obronie, to oczywiście z tego prawa korzysta i jego wyjaśnienia są niewiarygodne, a składane wnioski dowodowe „w sposób oczywisty i nie budzący najmniejszej wątpliwości są manipulowaniem dowodami”. Jest to dokładnie taka sama „logika rozumowania” jak w zasadzie pierwszej.

Dowód:

Po moim sprzeciwie od wyroku nakazowego  Sąd przeprowadził postępowanie w trybie zwykłym i po czterech posiedzeniach wydał wyrok skazujący.  W jego uzasadnieniu SSR Anna Bojanowska-Wysmołek napisała wprost, cytuję:

Ustalając stan faktyczny w przedmiotowej sprawie Sąd zasadniczo oparł się na zeznaniach świadków: P.B. i R.J. (przyp: poszkodowany i świadek oskarżenia), częściowo na zeznaniach A.T. (świadek obrony) i jedynie w niewielkim zakresie – na wyjaśnieniach oskarżonego tj. w takiej części w jakiej pokrywają się z pozostałym zebranym materiałem dowodowym”

I dalej pewne fragmenty uzasadnienia SSR:

„Po pierwsze Sąd nie dał wiary oskarżonemu, który twierdził, że…”

„Podobnie Sąd nie dał wiary twierdzeniom  oskarżonego, który….”

„Ponieważ rozprawianie się z kolejnymi zarzutami oskarżonego polega generalnie na ocenie materiału dowodowego, którą to ocenę oskarżony w sposób nieuprawniony próbował narzucić zarówno biegłemu, jak i Sądowi, Sąd nie wdając się w szczegółowe omawiania zarzutów, wskazuje, że wersja przedstawiona przez oskarżonego jest niewiarygodna, nielogiczna i sprzeczna z zasadami doświadczenia życiowego”

 

„Oceniając zeznania A.T. (przyp. Świadek obrony) Sąd dał im wiarę tylko w części, w której znalazły poparcie w zgromadzonym materiale dowodowym. Nie dał świadkowi (obrony)  natomiast wiary, gdy ta wskazywała na przebieg manewru wykonywanego przez oskarżonego..” i dalej „..W ocenie Sądu zeznania te są mało wiarygodne i ewidentnie stronnicze”

Jak z powyższych fragmentów uzasadnienia Sądu wynika „sąd” dwoi się i troi, aby broń Boże nie uznać wyjaśnień oskarżonego i zeznań jego świadka obrony za wiarygodne, a nawet wyjaśnień oskarżonego nie traktuje jako dowód i je pomija ! Jednak dowodem oskarżonego na kłamstwa poszkodowanego i świadka oskarżenia zostaje zmuszony do następującego stwierdzenia:

„Jedynie w oparciu o wyjaśnienia oskarżonego oraz zeznania A.T. , Sąd przyjął natomiast, że w dniu zdarzenia …wbrew zeznaniom świadków P.B. i R.J. (poszkodowany i świadek oskarżenia) Sąd ustalił, że żona oskarżonego nie siedziała w samochodzie męża, tylko szła ulicą…” i dalej: „Z kolei Sąd ocenił, że w zakresie, w jakim świadkowie (oskarżenia) wskazywali, że obok kierowcy siedziała pasażerka, zeznania te nie mogły być podstawą pewnych ustaleń w sprawie, albowiem Sąd powziął wątpliwości, czy faktycznie świadkowie zanotowali ten fakt z  chwili sprzed wypadku, który przebiegał bardzo dynamicznie. Nadto obaj kierujący …mogli dokładnie nie widzieć, czy miejsce pasażera jest faktycznie  zajęte, czy też zasugerowali się… Powyższe nie świadczy jednak o braku wiarygodności świadków, których zeznania w pozostałym zakresie Sąd ocenił jako w pełni wiarygodne, gdyż były składane szczerze, swobodnie, bez kalkulacji. Okoliczność ta wskazuje raczej na mechanizm zapamiętywania pewnych szczegółów, które Sąd też musi mieć na uwadze ustalając okoliczności zdarzenia”.

Ta ostatnia wypowiedz SSR Anny Bojanowskiej-Wysmołek jest zadziwiająca, bo wręcz udowadnia, że ta sędzia nie zapoznała się z materiałem dowodowym, który dokładnie przedstawia „mechanizm zapamiętywania” rzekomo poszkodowanego P.B, który w swoich zeznaniach stwierdził wprost:

Ja cały czas zbliżałem się do samochodu oskarżonego, dostrzegając manewr powrotu miałem około 10-20 m do oskarżonego i nie miałem szans wyhamować (przyp.: P.B. twierdził, a biegły to „potwierdził”, że samochód poszkodowanego jechał w tym momencie z prędkością około 40 km/h) Mogłem wówczas podjąć dwie decyzje albo uderzyć oskarżonego w prawy tylny bok, ale wówczas dostrzegłem, że w samochodzie oskarżonego siedziała jakaś osoba, później dowiedziałem się, że to małżonka, to podjąłem decyzję drugą odbicia w prawo…”

Oczywiście zeznania świadka oskarżenia R.J. który raz twierdzi, że „Ja drugi samochód zauważyłem jak jechał już po chodniku..” ale jednocześnie dalej twierdzi, że: „Ja widziałem całe zdarzenie jak oskarżony jechał jeszcze prosto, ..,hamował, i miał zamiar skręcić. Ja nie mogę stwierdzić, czy pan zatrzymał się przed skrętem na skrzyżowaniu, czy też cały czas jechał. Ja cały czas kierowałem swoim samochodem i obserwowałem pas drogi  (w domyśle: swój pas drogi). …Ja widziałem, że obok kierowcy Opla siedziała kobieta”

są absolutnie wiarygodne, szczególnie po odpowiedzi na pytanie Przewodniczącej : „Ile osób widział świadek bezpośrednio na miejscu  po wypadku ?”  Odpowiedź świadka R.J., która nie została wpisana do protokołu brzmiała: „Ja nie liczyłem osób…”. Świadek ten nie miał pojęcia o istnieniu innego świadka, który wówczas również znajdował się na miejscu wypadku, ale nie ujawnił się policji.

Z powyższych zeznań Sąd wywnioskował, że :..ustalając stan faktyczny Sąd oparł się na zeznaniach oskarżyciela posiłkowego P.B. (poszkodowany), które Sąd ocenił jako w pełni wiarygodne , bowiem w uznaniu Sądu stanowią bezpośrednią, konsekwentną i spójną wewnętrznie relację. W oparciu o jego zeznania oraz zeznania bezstronnego świadka R.B. …Zeznania ww świadków wzajemnie  uzupełniały się bowiem w szczegółach i były logiczne”

Jeśli wrócimy teraz do sprawy opisanej w felietonie „Głupia sprawa” to widzimy dokładnie w czym te oba oskarżenia i skazania są idealnie dokładnie takie same . W tym, że podstawą obu tych oskarżeń są ZEZNANIA ŚWIADKA OSKARŻENIA. W polskim wymiarze „sprawiedliwości” NAJWAŻNIEJSZY JEST ŚWIADEK OSKARŻENIA, którego zeznania pozwalają na skazanie bądź uniewinnienie oskarżonego. Ani policja, ani prokuratura, ani biegli sądowi, ani wreszcie sami sędziowie w najmniejszy nawet sposób nie weryfikują zeznań świadków oskarżenia, natomiast wykazują całkowitą nonszalancję wobec zeznań świadków obrony. Wobec poszkodowanego stosują zaś zasadę „współczucia” i pełnej wiary w jego zeznania, choćby nawet były ze sobą sprzeczne, co wyżej wykazałem na konkretnej sprawie.

W mojej sprawie występował również biegły z dziedziny rekonstrukcji zdarzeń drogowych, który w momencie sporządzania opinii zleconej przez Policję na etapie po przedstawieniu zarzutów podejrzanemu, był czynnym policjantem – co samo w sobie stanowi elementarne naruszenie BEZSTRONNOŚCI w postępowaniu. Zgodnie bowiem z orzecznictwem ETPC w sprawie subiektywnego i obiektywnego aspektu bezstronności popartym poglądem Trybunału Konstytucyjnego wyrażonego w wyroku z dnia 20.07.2004 r., SK 19/02, który w warunkach tej sprawy może być stosowany odpowiednio,” nakaz zachowania zewnętrznych znamion niezawisłości dowodzi, że ważne jest nie tylko to, by biegły sporządzający opinię w sprawie zachowywał się zawsze rzeczywiście zgodnie ze standardami niezawisłości i bezstronności , lecz także by w ocenie zewnętrznej strony zachowanie biegłego odpowiadało takim standardom”.

Część zarzutów do tej opinii opisałem już we wcześniejszym moim tekście „ Analiza szkicu biegłego” http://prawonadrodze.org.pl/?s=analiza+szkicu+bieg%C5%82ego

Opinia tegoż biegłego  jest w swojej istocie jedynie nieudolną próbą udowodnienia prawdziwości wersji oskarżenia i rozpatruje jedynie tę wersję, przy czym podana wyżej analiza wskazuje na całkowity fałsz tej opinii i jej niezgodność w istotnych szczegółach nawet z materiałem dowodowym, na którym się opiera ! Chociaż w ramach swej opinii biegły nie ma umocowania do oceny prawnej zdarzenia, to jednak taka ocena została w tej opinii zawarta, – co Sąd w osobie SSR Anny Bojanowskie-Wysmołek  wyraził expressis verbis”:

„Z wniosków końcowych opinii wynika, że zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym naruszył kierujący …. K.T. … Sąd w całości powyższe wnioski podziela, uznając je za własne, albowiem biegły rzeczowo i logicznie uzasadnił swoje stanowisko, opinia nie zawiera sprzeczności, a osoba ją sporządzająca posiada szeroką wiedzę i doświadczenie z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych” i dalej : „Sąd zwraca nadto uwagę, że oskarżony na poparcie swych twierdzeń nie tylko manipulował dowodami,……, ale w zależności od kolejnych odpowiedzi biegłego modyfikował także swoje stanowisko w sprawie i formułował kolejne zarzuty”.

Widać wyraźnie, że Sąd jest najwyraźniej obrażony i wręcz zły na oskarżonego, który próbuje wszelkimi sposobami się bronić i UDOWADNIAĆ SWOJĄ NIEWINNOŚĆ !  Cokolwiek oskarżony nie powie, to jest niewiarygodne, a wszelkie jego dowody to „nieuprawnione manipulowanie dowodami”. Tym samym Sąd sprowadza konstytucyjne prawo oskarżonego do obrony do absurdu i fikcji !

W mojej sprawie została wniesiona apelacja, szczegółowo uzasadniona, lecz została przez SO odrzucona, jako „w sposób oczywisty i nie budzący najmniejszych wątpliwości”  nieuzasadniona.     Nie ma potrzeby przytaczania uzasadnienia wyroku sporządzonego przez  SSO Agnieszkę Gałkowską, gdyż zawiera dokładnie ten sam tok rozumowania i „logiki”, którą stosuje SSR Anna Bojanowska-Wysmołek. Między „rozumowaniem” Sądu Rejonowego a Sądu Okręgowego nie ma najmniejszej różnicy.

Reasumując można stwierdzić, że w praktyce polskiego wymiaru sprawiedliwości liczą się tylko i wyłącznie:

  1. Zeznania świadków oskarżenia oraz pokrzywdzonych, dotyczy obu omawianych spraw, a zapewne co do zasady – wszystkich, które są uznawane za w pełni wiarygodne, spójne i logiczne, nawet gdy są wzajemnie sprzeczne.
  2. Bezwzględna wiara sędziów w opinie biegłych sądowych, które wspierają akt oskarżenia. W mojej sprawie Sąd oczywiście nie zgodził się na powołanie innego biegłego sądowego w celu weryfikacji mojej wersji zdarzenia, zapewne z obawy, aby druga opinia nie wykazała czasem prawdziwości mojej wersji. Sąd  podzielił zdanie prokuratora, który wniósł o oddalenie tego wniosku obrony, motywując to tym, że „wniosek w sposób oczywisty dąży do przedłużenia sprawy”.
  3. Wyjaśnienia oskarżonego są w sposób oczywisty i nie budzący najmniejszej wątpliwości niewiarygodne, oskarżony z całą pewnością kłamie i manipuluje dowodami, a w miarę jak próbuje się bronić i modyfikuje swoje zarzuty co do aktu oskarżenia, to tym bardziej jest niewiarygodny.
  4. Świadek obrony, szczególnie bliski osobie oskarżonego jest oczywiście równie niewiarygodny i ewidentnie stronniczy, co wyraził na piśmie Sąd. Ponadto prowadzący postępowanie policjant (z litości pominę nawet jego inicjały) powiedział mi wprost z nieukrywaną satysfakcją i pewnością siebie: „Dla policji i sądu żona to żaden świadek”. W całej pełni znalazło to potwierdzenie na sali sądowej.

Bohater felietonu „Głupia sprawa” został dokładnie w ten sam sposób potraktowany i na podstawie TYLKO FAŁSZYWYCH ZEZNAŃ JEDNEGO ŚWIADKA  wsadzony „za niewinność” na 12 lat do więzienia, a następnie z niego wypuszczony na wolność na podstawie INNYCH ZEZNAŃ TEŻ JEDNEGO  ŚWIADKA ! W jaki sposób policja, prokuratura i sądy „zbierały i badały dowody materialne” mające ustalić stan faktyczny zgodny z prawdą materialną – to jest dokładnie opisane w felietonie.

Powstaje pytanie : dlaczego takie wielkie znaczenie mają zeznania świadka oskarżenia ?
Odpowiedź jest oczywista – ponieważ zdejmują z policji, prokuratury, biegłych sądowych i samych sędziów jakąkolwiek odpowiedzialność za dążenie do ustalenia stanu faktycznego zgodnego z prawdą materialną.
Czyli dokładnie tak jak w czasach Świętej Inkwizycji wystarczył „świadek, który widział, że oskarżona kopulowała z Diabłem” czyli była „czarownicą” za co była skazywana na karę śmierci na stosie !      Oraz jak w czasach bolszewickiego i nazistowskiego terroru – oskarżony, czyli winny i rozstrzelany.
Cynizm, arogancja, poczucie ABSOLUTNEJ BEZKARNOŚCI policjantów, biegłych sądowych, prokuratorów i sędziów powoduje, że oni wszyscy (może z nielicznymi wyjątkami) mają głęboko w „poważaniu”  jakąkolwiek prawdę i sprawiedliwość !
Oskarżyć i skazać niewinnego ? Toż to małe piwo ! Przecież „ma prawo do obrony”, „dwuinstancyjność postępowania wyklucza pomyłki”, wreszcie „może wnieść kasację”…
A rzeczniczka prokuratury w głównej sprawie stwierdziła, że dzisiaj też by taki akt oskarżenia do sądu skierowała ! I oni wszyscy zawsze mogą powiedzieć, w przypadku gdy wykazana zostanie niewinność oskarżonego, że „zostali wprowadzeni w błąd przez świadka oskarżenia”, który mógł zeznawać fałszywie zarówno umyślnie jaki i nieumyślnie. Z powyższych dwóch zasad funkcjonowania polskiego wymiaru sprawiedliwości wynika oczywiście zasada trzecia, będąca ich skutkiem, podobnie jak u Newtona zasada trzecia jest skutkiem dwóch pierwszych:

III – zasada „anty-Trajana” czyli „lepiej skazać 100 niewinnych, niż uniewinnić jednego winnego”

Obie omawiane sprawy udowadniają tę zasadę bez praktycznie dalszej potrzeby jej uzasadniania, gdyż są oczywistym skutkiem określonego działania organów wymiaru sprawiedliwości prowadzącymi do ściśle określonych i OCZEKIWANYCH przez sam wymiar sprawiedliwości skutków.

W systemie totalitarnym, w którym człowiek jest PRZEDMIOTEM, a nie PODMIOTEM działania prawa i wymiaru sprawiedliwości prawda materialna i sprawiedliwość nie mają najmniejszego znaczenia. Liczy się tylko szybkość i skuteczność SKAZYWANIA, gdyż to jest właśnie całym sensem wszystkich totalitarnych systemów wymiaru sprawiedliwości.

Na zakończenie chciałbym zauważyć, że Sądy obu instancji bardzo lubią powoływać się w uzasadnieniach swoich wyroków na „zasady doświadczenia życiowego” , gdy tymczasem doświadczenie życiowe w sprawach procesów karnych wskazuje na następującą praktykę Sądów, którą były wiceminister sprawiedliwości, dr hab. Michał Królikowski opisał następująco:

„…mając akt oskarżenia, (sędziowie) mentalnie angażują się, aby tak długo szukać dowodów, aż znajdą tezy na jego poparcie (…) Sami sędziowie zresztą twierdzą, że bardzo często angażują się w ratowanie aktu oskarżenia i tak prowadzą postępowanie, żeby usunąć ewentualne jego braki. I to jest właśnie powód, że zapada 92 procent wyroków skazujących, a tak mało jest wyroków uniewinniających”.

Lepszego dowodu na  prawdziwość tej zasady trudno znaleźć.

O ile jednak policja, prokuratura i biegli sądowi mogą mieć mniejszy lub większy „interes” w takim a nie innym prowadzeniu dochodzenia czy wydawaniu opinii, to jaki interes mają sędziowie w stronniczym postępowaniu i  orzekaniu oraz skazywaniu niesłusznie oskarżonych ? Przecież oni są niezawiśli ?!

Kto i kiedy dokładnie policzy jaka jest w Polsce skala „szarej strefy skazujących wyroków niewinnych Obywateli” ?…….

Bo to jest rzeczywiście – Bardzo Głupia Sprawa

PS: zapewne zdecydowana większość skazanych jest skazywana słusznie, jednak równie liczne przypadki uniewinnienia rzeczywiście winnego, które bulwersują opinię publiczną, są dowodem na to, że polska Temida jest zupełnie ślepa.  Dotychczas byłem zwolennikiem orzekania i wykonywania kary śmierci TYLKO I WYŁĄCZNIE na mordercach o absolutnie udowodnionej winie. Po moim doświadczeniu z polskim wymiarem sprawiedliwości i zapoznaniu się z losem ofiary tegoż systemu opisanego w felietonie „Głupia sprawa” nigdy za żadną KŚ nie będę, bo w tym systemie prawnym można każdego skazać na śmierć, nawet absolutnie niewinnego i co najgorsze – NIE PONIEŚĆ ZA TO ABSOLUTNIE ŻADNEJ KARY !!!

Opublikowano Bezstronność sądu, Postępowanie dowodowe, Postępowanie przed sądem | 68 komentarzy