Dlaczego Papież odwrócił się plecami do Sądu Rejonowego w Kościanie?

Zły zadomowił się w tym sądzie ?

Z wielką ciekawością, ale i z wielkim zażenowaniem, przyglądamy się działalności Sądu Rejonowego w Kościanie – a w szczególnie jego Wydziałowi Karnemu.

Ku pamięci potomnym, oto skład osobowy tegoż wydziału : SSR Joanna Matuszewska-Potocka, SSR Agnieszka Olszewska, SSR Joanna Nyczka. Dla skrócenia naszej narracji, od początkowych liter imion tychże osób, przy określeniu tejże trójcy, będziemy się posługiwać skrótem JAJ.

Ale o co chodzi, może zapytać ewentualny czytelnik? My też zbytnio nie wiemy o co chodzi JAJ-owi…Może sam JAJ też nie wie o co mu chodzi? Kto i co siedzi w starannie uczesanych główkach JAJ-a? Spróbujemy, choć trochę, sprawę wyjaśnić.

W w/w wydziale skupiają się sprawy dotyczące wykroczeń i przestępstw mieście i powiecie. W tym także związanych z szeroko pojętym ruchem drogowym.

Jak powszechnie wiadomo, głównym dostarczycielem spraw do sądów jest policja. Dotyczy to również miasta Kościana, w którym to miejscowa policja wprost zasypuje miejscowy sąd różnymi sprawami, którymi, w naszej ocenie, w ogóle nie powinni „zawracać głowy” sądowi. A sąd te, mizernie lub wcale, udokumentowane sprawy, przyjmuje…

Tak więc niektórzy policjanci wypisują przysłowiowe duby smalone, no bo statystyka, a sąd to przyjmuje, no bo także statystyka… Stąd zapewne słynna sprawa ,skierowana oczywiście przez policję, o to że miejscowi muzycy za głośno hałasują, czy jakoś tak. Przy czym policja nie wykonała żadnych pomiarów posługując się tylko określeniem za głośno…. Sąd sprawę przyjął i …..i także nie zlecił żadnych badań …po czym udał się na miejsce zbrodni zbytniej głośności i stwierdził , „ucholeptycznie”, że hałas nie jest zbyt głośny i po kilku rozprawach złoczyńców uniewinnił… Z policji się śmieją i z sądu też… Czyli, godomy po naszymu, poruta całom sznupom. O kosztach tej sprawy nawet nie wspomnimy – tyle tylko dodając ,że zapłaciliśmy my, społeczeństwo…

Po tej rozgrzewce przyjrzyjmy się sprawom o wykroczenia w ruchu drogowym. Tu fantazja niektórych policjantów wzbija się pod niebiosa i – jak w słynnym ongiś filmie – gdyby głupota umiała fruwać, to część policjantów z kościańskiej komendy, zapewne nigdy by nie zeszła na ziemię, stale krążąc na orbicie. Może to i dobre rozwiązanie, bo i społeczeństwo i sąd odpoczęłyby od tej radosnej twórczości komedianta i jego wesołkowatej gromadki.

Tak więc mamy masowe sprawy o rzekome przekroczenia prędkości. A rzekome pomiary wykonywane nielegalnym sprzętem. Mamy sprawę o przepaloną żarówkę. Mamy sprawę o nieprawidłowe przejście przez jezdnię, w której policjant zeznaje, że wprawdzie nie miał miary, ale może koledzy zmierzyli – a on ocenił odległość na przysłowiowe „oko” co nawet zaciekawiło sąd. Mamy sprawę sierżanta Wiktora T., który próbował wcisnąć mandaty za wykroczenia, których nie było. Mamy nieuków z komendy, którzy swojej komendy nie potrafili oznakować zgodnie z przepisami. Albo sprawę dziadka z rwą kulszową, który – ponoć skutecznie – uciekał pieszo przed policyjną, zmotoryzowaną, młodzieżą (tłumaczył się przed sądem, że uciekał przed policjantami, bo się ich po prostu bał…). Albo ktoś czegoś ponoć nie przerejestrował, albo ponoć nie tak parkował, a to kolor klosza nie taki… itd. itp.

Wszystkie te sprawy cechuje wspólny mianownik czyli JAJ to przyjął do dalszego procedowania, zamiast – już na wstępnym etapie – oddalić, lub zwrócić te wnioski o ukaranie z powodu braku dowodów dostatecznie uwiarygadniających złamanie prawa.

Ostatnio JAJ zasłynął kompromitującą go na wielką skalą sprawą, w której nakazał zapłacenie kary człowiekowi nie będącemu właścicielem pojazdu  – za to, że ktoś popełniał wykroczenia drogowe w… Holandii (szczegóły na stronie Emil na tropie absurdów i Patryk Tv Kościan).

Zadziwia (a może już nie) widoczna symbioza niezawisłego (cokolwiek to znaczy) sądu i policji. Tzw. oskarżyciele publiczni (nie zgadzamy się z określeniem „publiczny” bo kojarzy się nam z domem) siedzą w swojej (oślej?) ławce i …. milczą, przysłowiowo dłubiąc w nosie. Nie biorą czynnego udziału w rozprawie zasłaniając się formułą „ pozostawiam do uznania sądu”. Wie kto o co tu chodzi? Nawet na myśl nam nie przychodzi wyjątkowo złośliwe stwierdzenie jednego z obywateli, że takie mają polecenie od przełożonego. No bo gdyby to była prawda, to niby dlaczego? Przecież to elita elit! Sól komendy! Szczególnie ten o wdzięcznym nicku Playboy. Taki podział ról. I ta słodka uprzejmość JAJ-a do policji…

Symbioza ta ma jednak swój ponury wymiar i skutkuje przewagą wyroków skazujących  -zgodnie z wnioskami policji. Szary obywatel jest bez szans z tą piekielną machiną prawa ( g innych bezprawia). Nawet obecność adwokata na sali sądowej w Kościanie tylko w ograniczonym stopniu – i nie zawsze – wpływa pozytywnie na sąd. Częściej ta obecność wywołuje widoczną irytację u niektórych z JAJ-a. Każda z tej trójcy ma trochę inny sposób prowadzenia rozpraw, inne , zewnętrzne, oblicze ale skutek prawie zawsze ten sam czyli wyrok skazujący…

Pozbądźcie się nadziei, którzy przekroczyliście progi kościańskiego sądu? I tak i nie. Nie bo apelacje od wyroków skazujących JAJ-a z kościańskiego sądu prawie w 100 % skutkują zmianą tychże na korzyść obwinionych! Uzasadnienia zmian wyroku nie pozostawiają przysłowiowej suchej nitki na JAJ-u. Czyżby sądy w Poznaniu, przyglądające się ,najczęściej kuriozalnym, wyrokom JAJ-a z Kościana, już wiedzą co zacz ten JAJ ? I że tzw. jaja sobie robi z prawa i ludzi ? Bezkarnie, jak na razie …

Ale i tak. Obwiniony, który jest sam na sali sądowej jest z góry przegrany. Agregat: sąd + policja (+ ew. prokurator) rozjadą go niczym walec ślimaka- winniczka (bo winny z samej nazwy) albo głuchoniemą wiewiórkę z zaćmą. I to bezlitośnie rozjadą. Dlatego na sali MUSI być społeczeństwo. A to sąsiedzi, a to rodzina, a to znajomi. Również prasa. Z kamerami. Albo tv. Bo tego najbardziej się boi JAJ i jemu podobni. Nie chcą, aby coś wyciekło na zewnątrz.

Może dlatego, wobec tych niegodziwości, Papież stoi obrócony plecami do gmaszyska sądu w Kościanie? Może nie chce patrzeć na porażającą skalę tychże niegodziwości? Może rzeczywiście Zły osiadł w gmachu sądu ? A w komendzie cała rodzina Złych? ? Może trzeba prosić proboszcza z pobliskiego kościoła, aby wezwał na pomoc egzorcystę? A może wystarczy wezwać na pomoc ministra sprawiedliwości i ministra spraw wewnętrznych? Może pozbędą się Złych w sądzie i w komendzie. Bo kąpiel w tzw. czarcim żebrze już nie pomoże.

Ktoś stajnię musi wyczyścić. Czego i sobie i społeczeństwu serdecznie życzymy.

Ps.

A żeby nie było skrajnie ponuro. Jedna z pań z JAJ-a jakby odbiega od schematu i stara się nieraz prowadzić sprawy obiektywnie. I kulturalnie. Może jest jednak nadzieja, że Papież choć trochę, zmieni kąt ustawienia pleców do gmaszyska sądu? Może zstąpi duch i odnowi oblicze sądu i policji w Kościanie? Może stanie się cud przemiany Magdaleny w tę prawdziwą? Może wkrótce pożegnamy 2/3 JAJ-a z sentencją na drogę – a wy idźcie i więcej nie grzeszcie ?

Kto wie…..

Tenże, pisany raczej skromnym naszym piórem artykulik jest wstępem do szerszej całości.

Będziemy omawiali konkretne sprawy. Podamy sygnatury spraw, nazwiska sędziów, pokażemy konkretne dokumenty, z nazwiskami policjantów również oraz ich zeznania. Pokażemy oryginały wyroków i ich uzasadnień . Także apelacji i wyroków zmieniających te z SR w Kościanie. Będzie mniej naszych opinii, a więcej dokumentów.

                                                                                                                              B-25 Liberator

Zaszufladkowano do kategorii Bezstronność sądu, Monitoring sądów powszechnych, Sąd, Sądownictwo | 3 komentarze

Sprawa pana Tomasza przed Sądem Okręgowym, czyli jak działa Imperium Zła

Artur Mezglewski

Tydzień temu Sędzia Jacek Satko (Sąd Okręgowy w Tarnowie) rozpatrywał apelację od wyroku skazującego wydanego bez żadnych dowodów winy przez Sędzię Katarzynę Kozicką-Kania (Sąd Rejonowy w Tarnowie) za jazdę motocyklem w stanie nietrzeźwości.

Czy Sędzia Satko uniewinnił oskarżonego? Otóż nie. Sędzia Satko dziarsko przystąpił do poszukiwania nowych dowodów winy. Wydał postanowienie o przeprowadzeniu dowodu z ekspertyzy Instytutu im. prof. Sehna. Uczynił to bez wskazania jakichkolwiek podstaw faktycznych oraz prawnych. Bo przecież opinia lekarza sądowego w aktach sprawy już jest. Tylko problem w tym, że jest ona jednoznacznie korzystna dla oskarżonego…

O sprawie pisaliśmy w ostatnim materiale:

Wyrok skazujący „na zamówienie prokuratury”…

Zanim przejdziemy do szczegółowego omówienia rozprawy z dnia 15 września 2017 r. (sygn akt II Ka 248/17), prześledźmy mechanizmy działania Imperium Zła – od początku.

  1. Na początku jest zawsze jakiś łajdak w mundurze

Proces karny inicjuje zwykle notatka urzędowa, sporządzona przez policjanta, w której

Komisariat Policji w Ciężkowicach, czyli tam, gdzie rodzi się zło

„stwierdzi się popełnienie przestępstwa”. Taka notatka niby nie jest dowodem, ale jest… Jest umieszczana w aktach sprawy i na nią powołuje się prokurator w akcie oskarżenia. Nie inaczej było w sprawie pana Tomasza.

Jeden z policjantów z KPP w Gorlicach sporządził w dniu zdarzenia notatkę następującej treści:

„W dniu 23.03.2016 około 17.30 w miejscowości T. rejon posesji […] droga publiczna jechał jako kierujący motocyklem marki Kawasaki […] będąc w stanie nietrzeźwości I badanie 0,63 mg/l badanie wykonane przez policjantów KPP Gorlice w Szpitalu na urządzeniu Alkosensor IV”.

Nie podaję nazwiska tego łobuza, a to z tego powodu, że był on na miejscu zdarzenia i jako pierwszy ratował życie Tomaszowi (usztywniał głowę, kazał przynieść koce aby go okryć, utrzymywał kontakt słowny). To on w końcu wezwał pogotowie. Czyli najpierw ratował Tomaszowi życie, aby później mu go zgnoić. Taka policyjna natura…

2. Badania na stężenie alkoholu w organizmie dla obliczeń retrospektywnych

Aby można było ustalić czas oraz ilość spożytego alkoholu przez osobę, która oddaliła się z miejsca zdarzenia należy wykonać badania według ściśle określonych metod: urządzeniem działającym na zasadzie pomiaru sketrofotometrycznego w podczerwieni (bada się wydychane powietrze) lub badaniem metodą chromatografii gazowej (badanie krwi). Natomiast powszechnie stosowane przez policję przenośne analizatory, wyposażone są jedynie w detektor półprzewodnikowy, który jest owszem przydatny w sytuacji, gdy sprawca został zbadany bezpośrednio po dokonania czynu, natomiast ich przydatność dla obliczeń retrospektywnych jest mało miarodajna.

Obowiązujące rozporządzenie w sprawie badań na zawartość alkoholu w organizmie dopuszcza wprawdzie przeprowadzenie analiz retrospektywnycvh jedynie na podstawie pomiarów dokonanych analizatorem wydechu, jednakże muszą to być badania czterokrotne, przeprowadzone w odpowiednich odstępach czasu: II pomiar należy wykonać po ok. 15 minutach po pierwszym, a następnie dokładnie po 30 minutach kolejny pomiar i po upływie kolejnych 30 minut – czwarty pomiar.

Natomiast pojedyncze badanie analizatorem wydechu nie ma żadnej wartości dowodowej . Analalizator wydechu nie rozróżnia bowiem alkoholu pochodzącego z organizmu człowieka od alkoholu zalegającego np. w jamie ustnej – tuż po wypiciu napoju zawierającego alkohol.

W przypadku pana Tomasza jest wprawdzie pewność, że na 15 minut przed badaniem nie spożywał żadnego alkoholu, jednakże bezspornym jest także fakt, że przed badaniem Tomasz wymiotował – a zatem analizator mógł „zmierzyć” alkohol resztkowy, zalegający w żołądku.

Panu Tomaszowi pobrano ponadto w szpitalu krew, w której składzie niewątpliwie był alkohol, jednakże z pobranych próbek nie przeprowadzono badania żadną z metod przydatnych dla badań retroospektywnych.

Z powyższych dowodów wynika zatem jedynie, że w dniu 23 marca 2016 r. – będąc w szpitalu – Pan Tomasz był pod wpływem alkoholu. Ale też temu nikt nie zaprzecza. Na podstawie powyższej dokumentacji nie jest jednak rzeczą możliwą dokonanie jakichkolwiek ustaleń na okoliczność kiedy ten alkohol został przez niego wypity – przed jazdą na motorze, czy po zakończeniu jazdy.

3. Prokuratorzy Szeryfa

Zarówno policjanci, jak i prokuratorzy rozliczani są ze statystyk. Prawda, rzetelność, uczciwość nie ma w ich pracy żadnego znaczenia. Szeryf oczekuje od swoich prokuratorów wyników. Bandyci mają być ścigani, rozliczani i skazywani. Szeryf jest socjopatą, dlatego się nie nie przejmuje, że jego prokuratorzy oskarżają niewinnych ludzi.

Stowarzyszenie Prawo na Drodze wniosło za pośrednictwem Klubu Kukiz15 projekt ustawy, wprowadzający gwarancje procesowe, dla osób bezpodstawnie oskarżanych przez „stróżów prawa”. Niestety, zarówno Szeryf, jak i Pieszczoch Policjantów vel Ucho Prezesa, a także Jarosław Bez Prawa Jazdy wyrzucili ten projekt w kosz – nie racząc nawet skierować go do komisji. I mamy to, co mamy…

Przykład Pana Tomasza jest dowodem na to, że Imperium Zła  może „wspólnymi siłami” doprowadzić do skazania każdego człowieka – bez żadnych dowodów winy. W majestacie prawa.

4. Akt oskarżenia

Prokuratura w Tarnowie, czyli tam, gdzie zło dojrzewa

Projekt aktu oskarżenia w sprawie Pana Tomasza przygotowali policjanci z Komisariatu Policji w Ciężkowicach, a zatwierdził go prokurator Jacek Świeczek z Prokuratury Rejonowej w Tarnowie. W akcie oskarżenia zawarto jedynie dane Pana Tomasza, opis zarzucanego mu czynu, listę osób podlegających wezwaniu na rozprawę oraz wykaz dowodów do odczytania: dwie notatki urzędowe, protokół badania trzeźwości, dane o karalności (nie karany), informacje o stanie posiadania. I nic więcej!! Ani słowa uzasadnienia. Żadnego dowodu winy!!!

Po co więcej pisać? Dla Pani Kasi to wystarczy. Notatka urzędowa i akt oskarżenia – jakich dowodów jeszcze trzeba w pisowskim państwie prawa, aby doprowadzić do skazania??? Po co jakieś dowody? Szeryf ściga przestępców? Ano ściga. A jak trzeba to i z Ciebie zrobi przestępcę. W czym problem?

5. Proces w Sądzie Rejonowym w Tarnowie – SPnD wchodzi do gry

Do skazania bez dowodów winy potrzebny jest jeszcze „uczynny sędzia”. Takich mamy sporo. Ośmielam się stwierdzić, że co drugi Sędzia Rzeczypospolitej wydał by wyrok skazujący w sprawie pana Tomasza. Czym różnią się zatem ci sędziowie od stalinowskich? Ano tym, że tamci czasami mieli sumienie, ale skazywali ze strachu i pod presją. Nasi Sędziowie Rzeczypospolitej skazują, bo  nie mają sumienia.

Sędzia Jacek Satko – rozprawa w sprawie Tomasza S. (fot. E. Rau)

Sędzia Katarzyna Kozicka-Kania prowadziła proces w taki sposób, aby wydać wyrok skazujący. Od początku do końca nie miała innego wyroku w głowie – tylko skazujący.

Stowarzyszenie Prawo na Drodze zostało powiadomione o toczącym się postępowaniu w grudniu 2016 r. – kiedy proces I-instancyjny zmierzał już do końca.  Sędzia Kozicka-Kania miała już zamykać przewód. W dniu rozprawy Zarząd SPnD podjął uchwałę, że sprawę należy monitorować. Na rozprawę w dniu 19 grudnia pojechali członkowie SPnD – w tym piszący te słowa. Na stole prezydialnym wylądowało żądanie Stowarzyszenia o dopuszczeniu do udziału w postępowaniu na prawach strony amici curiae. Przewodnicząca ogłosiła przerwę w rozprawie i poszła się radzić. Po przerwie ogłosiła, że odmawia uwzględniania wniosku Stowarzyszenia, a to z tego powodu, że został złożony za późno. Nie przyjechaliśmy jednak na darmo. Pani Sędzia zamiast kończyć przewód – z urzędu postanowiła powołać biegłego lekarza sądowego – na okoliczność wiarygodności pomiaru stężenia alkoholu.

Najbardziej znamienny był jednak dialog jaki nastąpił na sali sądowej pomiędzy Panią Sędzią, a piszącym te słowa:

Przewodnicząca: – dlaczego państwo zgłaszacie się do udziału w postępowaniu dopiero teraz?

AM – bo dopiero teraz dowiedzieliśmy się o sprawie. Ale od teraz będziemy już z oskarżonym aż do końca, czyli aż do wydania wyroku uniewinniającego.

Przewodnicząca: Jakieeegooo?!!

AM: uniewinniającego…

6. Opinia biegłego z dnia 14 lutego 2017 r.

Do przygotowania opinii w sprawie Pana Tomasza powołany został lek. med. Mariusz Wadas – biegły z listy Sądu Okręgowego w Tarnowie. Przygotowana przez niego opinia była jednoznacznie korzystna dla Pana Tomasza. We wnioskach opinii biegły stwierdził, że:

  1. Na podstawie analizy całości akt sprawy nie można określić w sposób jednoznaczny zawartości alkoholu w organizmie Tomasza S. w dniu 23 marca 2016 r. około godz. 17.00
  2. Brak jest przesłanek do uznania z wymaganym w opiniowaniu sądowo-lekarskim dla potrzeb postępowania karnego stopniem pewności, by stwierdzona podczas badania zawartość alkoholu u Tomasza S. wskazywała na to, iż w dniu 23 marca 2016 r. koło godz. 17.30 znajdował się on w stanie nietrzeźwości lub nawet w stanie po użyciu alkoholu. Wykonano tylko jedno badanie na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu za pomocą analizatora podręcznego (przenośnego), dopiero po upływie trzech godzin od zdarzenia, nie przeprowadzono badań przy użyciu dowodowego analizatora wydechu, ani nie pobrano krwi do badań na zawartość alkoholu etylowego. Dodatkowo oskarżony miał spożywać alkohol po zdarzeniu.
  3. W ocenie sądowo-lekarskiej nie można wskazać okresu kiedy oskarżony mógł spożywać alkohol. Z uwagi na wykonanie tylko jednego badania nie można ocenić toksykokinetyki alkoholu, nie można określić w jakiej fazie znajdowała się alkohol w organizmie Tomasza S. w trakcie badania.
  4. Podane przez Tomasza S. ilość i czas spożytego alkoholu są prawdopodobne w kontekście wyniku badania jego stanu trzeźwości. Do wystąpienia stężenia alkoholu w ilości stwierdzonej w badaniu Tomasza S. konieczne było spożycie przez niego 260-280 ml 40% obj. alkoholu.
  5. Ocena wiarygodności wyjaśnień Tomasza S. i analiza innych dowodów, w tym zeznania świadków, pozostają poza kompetencją biegłego i należy do organu procesowego.

7. Opinia dodatkowa, czyli zła kobieta drąży dalej

Pomimo, iż opinia biegłego była jednoznaczna i nikt (w tym prokurator) nie wnosił o jej uzupełnienie, Sędzia Katarzyna Kozicka-Kania postanowiła wezwać biegłego na rozprawę i wywołać kolejną – tym razem ustną – opinię.

Wiadomo było, że zła kobieta zamierza ukręcić jakiś wałek, dlatego na rozprawę, na którą wezwano biegłego przyjechało ośmiu członków SPnD – w tym piszący te słowa. Pani Sędzia, miłym ciepłym (acz fałszywym) głosikiem zadała biegłemu serię podstępnych pytać, aby wyciągnąć od niego jakieś wyrwane z kontekstu zdanie – akuratne pod wyrok skazujący.

Jeśli ktoś nie wierzy powyższym słowom, niech poszuka w Internecie nagrania z rozprawy. Na szczęście jednemu z naszych kolegów (nie wiadomo któremu) włączyła się funkcja dyktafonu w telefonie komórkowym. Gdy się zorientował nie wiedział, gdzie to nagranie wyrzucić i wyrzucił do Internetu…

W każdym razie biegły podtrzymał swoje stanowisko wyrażone w opinii pisemnej i wyczerpująco odniósł się do wszystkich wątpliwości i pytań. W szczególności stwierdził, iż „nie można w żaden sposób określić w sposób jednoznaczny czaso-okresu w który miał oskarżony spożywać ten alkohol”.

8. Posunęli się nawet do fałszowania protokołu rozprawy. Nikogo się nie boją

Po zakończeniu rozprawy wszyscy wyszli na korytarz – wszyscy oprócz prokuratora Krzysztofa Miłka. W tym czasie dopisano do protokołu wypowiedzi prokuratora Miłka, których na rozprawie nie było…

Kiedy prokurator Miłek wyszedł z sali rozpraw zobaczył  stojąca pod salą publiczność –  przez nikogo nie zaczepiany ani nie prowokowany – odwrócił do stojących okazując im grymas pogardy i politowania. Niczym przedszkolak.

Panie Profesorze Janie, mój niezapomniany Dziekanie! Po co woziłeś tego Miłka przez całą Polskę, aż do Olsztyna po doktorat? Przecież to jełop skończony! On na rozprawie nie potrafi głosu zabrać, a żeby zaistnieć w protokole, to musi go sfałszować… I jeszcze takie gówniarskie zachowanie wobec kulturalnych ludzi….

9. Rozprawa w Sądzie Okręgowym

Rozprawa odwoławcza w Sądzie Okręgowym trwała bardzo krótko. Sędzia Jacek Satko w ogóle nie zreferował sprawy, nie odniósł się ani jednym słowem ani do zaskarżonego wyroku, ani do zarzutów apelacji. Oznajmił tylko, że dopuszcza z urzędu dowód z Instytutu Ekspertyz Sądowych.

Następnie podyktował do protokołu, że opinia zostanie wywołana „na okoliczność, czy:

  1. biorąc pod uwagę wykonane badania, tak co do czasu, jak i ich wyników, za pomocą analizatora podręcznego oraz we krwi, wykazane w karcie informacyjnej, zawartości [etanolu] uwzględniając okoliczności, w jakich wykonano te badania, m. in. w szpitalu, w toku podejmowania czynności ratujących życie te wyniki cechuje poprawność, a to oddają one rzeczywiste stężenie alkoholu u oskarżonego Tomasza S. w czasie, gdy były dokonywane
  2. można stwierdzić, czy oskarżony Tomasz S. kierował motocyklem marki Kawasaki znajdując się w stanie nietrzeźwości, względnie po użyciu alkoholu lub nie będąc w tym stanie, a więc trzeźwy, w wariantach:
  3.  a) oskarżony kierował nim około godziny 17.00 i później po zakończeniu jazdy a przed wypadkiem jakiego doznał w domu [państwa] H. w Turzy nie spożywał alkoholu,
  4. oskarżony kierował nim około godziny 16.00 i po zakończeniu jazdy, a przed wypadkiem jakiego doznał w domu [państwa] H. w Turzy spożywał tam alkohol w postaci drinków z wódki, o czym wyjaśniał”.

Panie Sędzio Jacku Satko. Przecież wszystkie te kwestie precyzyjnie i szczegółowo wyjaśnił już biegły Wadas i nikt nie kwestionował jego ustaleń…

Na koniec rozprawy Sędzia Satko oznajmił, że Sąd zwróci się z pismem do szpitala o doprecyzowanie w jakich okolicznościach była przeprowadzona, co do ewentualnych środków dezynfekcji , które by miały znacznie dla opiniowania”.

Czyli prezes Satko postanowił poszukać dowodów pod wyrok skazujący Pana Tomasza? Nie znajdzie. Instytut Ekspertyz Sądowych to poważna firma. Napiszą to samo co biegły Wadas, tylko parę kartek więcej. No i wezmą za to cztery razy tyle. Ale przecież prezes Satko nie płaci za te figle. Zapłacimy my wszyscy. Dla Pana Tomasza istotne jest także i to, że jego sprawa przedłuży się o kolejny rok.

Sędzia Jacek Satko nie podał żadnych motywów swojej decyzji. Ba, nie podał nawet podstaw prawnych wywołania nowej opinii. Żadne argumentacji. Nic! Trudno oprzeć się wrażeniu, że jedynym powodem wywołania nowej opinii, jest to, że pana Tomasza na razie nie ma za co skazać, a przecież nie wypada naszej kochanej pani Kasi tak po prostu uchylić wyrok… Było by jej przykro….

Zastanówmy się jednak, czy Sędzia  Jacek Satko miał prawo – ot tak po prostu – podjąć decyzję o wywołaniu kolejnej opinii?

Kwestię wywołania kolejnej opinii reguluje art. 201 k.p.k. Brzmi on następująco:

„Jeżeli opinia jest niepełna lub niejasna albo gdy zachodzi sprzeczność w samej opinii lub między różnymi opiniami w tej samej sprawie, można wezwać ponownie tych samych biegłych lub powołać innych”.

Jeżeli opinia jest niepełna wzywa się na rozprawę tego samego biegłego – celem jej uzupełnienia. Takie prawo i takie zasady stosują sądy, gdy oskarżeni wnoszą o powołanie innych biegłych – w sytuacji gdy aktualna opinia nie jest dla nich korzystna. A jeśli jeśli jest dla nich korzystna to analogicznej zasady się nie stosuje?!!!

Natomiast jeśli opinia jest nierzetelna, wtedy można powołać innego biegłego.

Sędziemu Satko polecam lekturę Komentarza do Kodeksu Postępowania Karnego autorstwa prof. Lecha Paprzyckiego – byłego Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego. Polecam też orzecznictwo Sądu Najwyższego w tej materii. Wstyd Panie Satko, wstyd. Pan nie masz honoru za grosz…

Sytuacja jest beznadziejna. Kiedyś to jeszcze szła na ratunek telewizja publiczna i dziennikarze, którzy reagowali na nieprawidłowości w policji. Dziś możemy jedynie usłyszeć w publicznych mediach, że:

„Dziś to wszystko się zmieniło. Ludzie biją polskiej policji brawo i dzisiaj Jan Kowalski jest tak samo równy wobec prawa jak Donald Tusk, czy Hanna Gronkiewicz-Walz. Dzięki skuteczności działań Ministra Błaszczaka…”

Jestem przekonany, że gdyby nie Stowarzyszenie Prawo na Drodze oraz obecność Emila Rau na rozprawie apelacyjnej, Tomasz S. Byłby już dzisiaj prawomocnie skazany. Na skutek naszych interwencji Imperium Zła zagrało na czas. Co stanie się ze sprawą Pana Tomasza za rok?…

 

Zaszufladkowano do kategorii Badanie trzeźwości, Bezstronność sądu, Domniemanie winy, Jawnośc postępowań, Postępowanie dowodowe, Prokuratura, Protokoły rozpraw | 4 komentarze

Relacja z posiedzenia Sądu Okręgowego w Tarnowie pojawi się w dniu dzisiejszym, tj. 23 września 2017 r.

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Wyrok skazujący „na zamówienie prokuratury”…

Artur Mezglewski

Sędzia Sądu Rejonowego w Tarnowie Katarzyna Kozicka-Kania – stalinowskim obyczajem – wydała wyrok skazujący za jazdę na motorze w stanie nietrzeźwości – bez żadnych dowodów winy! Podając ustne motywy wyroku powiedziała, że wprawdzie w sprawie nie ma dowodów winy, ale też nie ma dowodów niewinności…

Tomasz jest zawodowym kierowcą. Ma na utrzymaniu żonę i dwoje dzieci. Jeśli wyrok się uprawomocni – straci pracę i źródło utrzymania na 3 lata.

W dniu 15 września 2017 r. o godz. 10.40 (sala 138) apelację od tego wyroku rozpatrzy Sędzia Jacek Satko – były Prezes Sądu Okręgowe w Tarnowie. Poprosiłem Emila Rau, aby pojechał na tę rozprawę i patrzył Sędziemu w oczy. Nic więcej uczynić się nie da…

  1. Przedmiot sprawy

Sędzia Katarzyna Kozicka-Kania (źródło: http://www.radiokrakow.pl/wiadomosci/tarnow/zapadl-wyrok-ws-postrzelenia-na-policyjnej-blokadzie-w-tuchowie/)

Tomaszowi S. przeprowadzono badanie na zawartość alkoholu, gdy ten leżał w stanie krytycznym  na OIOMIE w stanie nieprzytomności. Powodem badanie był fakt, że Tomasz ponad trzy godziny wcześniej jechał motorem. Urządzenie wykazało 1,32 promila. Ponownych testów nie przeprowadzono, pomimo iż wiadomo, że na podstawie jednokrotnego testu nie można dokonać jakichkolwiek ustaleń o charakterze retrospektywnym.

Prokuratorowi Jackowi Świerczkowi to nie przeszkadzało. Skierował przeciwko Tomaszowi akt oskarżenia.

Prokurator Jacek Świerczek (źródło: http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/7333374,tarnow-oskarzony-kurier-ma-traume,id,t.html)

Oprócz dowodu z nieprawidłowo przeprowadzonego badania na zawartość alkoholu oraz dokumentacji medycznej ze szpitala w aktach sprawy zalega ponadto osoby materiał źródłowy w postaci zeznań kilku świadków oraz opinia biegłego sądowego z zakresu medycyny sądowej.

a) Zeznania świadków

Wszyscy świadkowie, którzy zetknęli się z Tomaszem w momencie gdy ten przyjechał na motorze do rodziny H. zgodnie zeznali, że nie wyczuli od niego woni alkoholu.

Świadek Marcin H. zeznał:

„Pamiętam to zdarzenie kiedy oskarżony przejechał do nas do domu. Nie pamiętam która mogła być godzina, ale popołudniu. Przyjechał motocyklem. Ja byłem wtedy w domu i wyszedłem na podwórko, oglądałem ten motocykl. Nie poczułem od oskarżonego alkoholu. Na podwórku byliśmy ze 2 minuty. Potem oskarżony wszedł do domu i poszedł na górę do pokoju siostry”.

Świadek Aleksander H. zeznał:

„Ja pamiętam, że oskarżony przyjechał motocyklem. Postawił go na podwórku, Marcin do niego wyszedł. Postali chwile na podwórku i rozmawiali. Potem Marcin przyszedł do nas do kuchni. Oskarżony przyszedł do domu, zdjął buty i poszedł na górę, a w międzyczasie zanim on przyszedł Aniela poszła do łazienki się kąpać. Słychać było po rurach, że ona jest w łazience. Za jakiś czas on spadł na dół. Nie wiem co on robił na górze i jak do tego doszło, że spadł z balkonu. Ja nie rozmawiałem z nim jak on wszedł do nas do domu, usłyszałem jedynie, że mówi dzień dobry. Ja nie poczułem od niego alkoholu w żadnym momencie”.

Świadek Tatiana H. zeznała:

„Ja nie zauważyłam żeby oskarżony zachowywał się jakoś tak, że wskazywałoby to na to że spożywał alkohol„.

Po spotkaniu z mamą i braćmi rodziny H. Tomasz udał się na górę do pokoju Anieli H., gdzie przebywał ok. 15 minut. I tutaj mamy problem. Tomasz twierdzi, że w pokoju Anieli pił alkohol. Aniela H. natomiast twierdzi, że w ogóle nie spotkała się z Tomaszem, gdyż w tym czasie brała kąpiel w łazience.

Finał sprawy jest taki, że po 15 minutach jego pobytu „na górze” Tomasz wypadł z balkonu doznając bardzo poważnych, niemal śmiertelnych urazów. Przerażeni członkowie rodziny H. wybiegli pod balkon, by ratować Tomasza. Wybiegła też Aniela. Była normalnie ubrana i miała suche włosy…

Nieprzytomnego Tomasza pogotowie odwiozło do szpitala. Tomasz nie pamięta jak to się stało, że wypadł z balkonu.

Pod poniższym linkiem publikujemy w całości protokół rozprawy, na której składane były wyjaśnienia oskarżonego  oraz zeznania świadków. Dane świadków oraz oskarżonego zanimizowano.

protokol 3.11.16 (zeznania)

b) Opinia biegłego

W sprawie wywołano pisemną oraz ustną opinię biegłego. W obu tych opiniach biegły jednoznacznie stwierdził, że badanie na zawartość alkoholu zostało przeprowadzone nieprawidłowo i nie może stanowić dowodu na okoliczność, że Tomasz pił alkohol przed przyjazdem do rodziny H.

Poniżej publikujemy pisemną opinię biegłego. Ustna opia jest opublikowana w pliku pdf w drugiej części wpisu.

2. Przebieg postępowania

Od początku widać było, że sprawa idzie na skazanie. Kiedy akta sprawy trafiły do Stowarzyszenia Prawo na Drodze – Zarząd SPnD zadecydował, że należy tę sprawę monitorować. W dniu 19 grudnia 2016 r. przedstawiciele Zarządu stawili się na rozprawie z żądaniem dopuszczenia Stowarzyszenia do udziału w sprawie na prawach strony. Sędzia Katarzyna Kozicka-Kania nie wyraziła zgody. Nasza obecność na rozprawie miała jednak ten pozytywny skutek, że sędzia postanowiła powołać biegłego.

Kiedy okazało się, że opinia biegłego jest jednoznacznie korzystna dla oskarżonego, sędzia postanowiła biegłego wezwać na rozprawę w celu „uzupełnienia opinii pisemnej”.

Wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że Pani Sędzia wzywa biegłego tylko po to, aby wyciągnąć od niego jakieś jedno zdanie, które mogło by być podstawą wydania wyroku skazującego. Dlatego też na tę rozprawę przyjechało ośmiu członków SPnD – tylko po to, aby pilnować protokołu.

Po złożeniu do akt tego pisma, dopisany fragment został usunięty z protokołu.

Okazało się, że było warto. Po zakończeniu rozprawy wszyscy wyszli na korytarz – wszyscy oprócz prokuratora Krzysztofa Miłka, który zastępował w dziele oskarżania prokuratora Jacka Świerczka. Prokurator, Sędzia i protokolantka przebywali sami w sali rozpraw przez około 10 minut. Okazało się później, że wspomniana trójka fałszowała w tym czasie protokół rozprawy – dopisując do niego wypowiedzi prokuratora Miłka, których na rozprawie nie było… Na skutek interwencji SPnD dopisany fragment z protokołu usunięto w trybie sprostowania…

Natomiast biegły – w ustnej opinii uzupełniającej – podtrzymał wszystkie swoje twierdzenia z opinii pisemnej. Sędzia Kozicka-Kania wyrwała jednak jedno z danie z kontekstu i uczyniła z niego podstawę dla wyroku skazującego.

Oto protokół z tej rozprawy:

Protokól 20 marca biegly

Protokół rozprawy nie oddaje jednak w pełni jej przebiegu. Przede wszystkim nie odnotowuje się w nim pytań, jakie zadawał sąd. Na szczęście w Internecie krąży nagranie tej rozprawy, na którym można posłuchać, jak Pani Sędzia miłym głosem drąży biegłego, aby ten choć ciut coś powiedział takiego, co by się nadało pod wyrok skazujący.

Oto link do tego nagrania:

http://www1.zippyshare.com/v/FKWX4T48/file.html​​

 

W tej sytuacji – oczekując na wynik apelacji – pozostaje nam jedynie patrzeć w oczy Sędziego Jacka Satko, który w najbliższy piątek odniesie się do wyroku Sądu Rejonowego w Tarnowie.

Patrzymy w oczy Sędziemu Jackowi Satko (w środku)

http://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/krakow/w-tarnowie-ruszyl-proces-corki-ktora-zostawila-ojca-bez-opieki/jt5qbrs

P.S.

Ponieważ zainteresowanie tematem jest duże (kilkanaście tysięcy wejść w ciągu 10 godzin), a także w związku z uwagami czytelników, że autor nie opublikował wyroku, niniejszym publikuję wyrok wraz z pisemnym uzasadnieniem. Ponadto oświadczam, iż na razie nie wiem, czy ustne motywy wyroku zostały przez kogoś nagrane. Jeśli takowe nagranie do mnie dotrze – to go opublikuję.

 

 

 

Zaszufladkowano do kategorii Badanie trzeźwości, Bezstronność sądu, Domniemanie winy, Opinie biegłych | 22 komentarze

Ujawniamy nieprawidłowości w obsłudze wideorejestratora

Zaszufladkowano do kategorii Policja, Postępowanie przed sądem, Wideorejestratory | 11 komentarzy

SPnD dba o bezpieczeństwo policjantów. Kontroluje stan techniczny radiowozów

Kontrola techniczna radiowozu nr U 151 wykazała następujące usterki: dwie przednie opony pozbawione bieżnika (tzw. łyse), brak trzech chlapaczy oraz uszkodzone prawe drzwi przesuwne. Kto wysyła policjantów do służby pojazdem o tak tragicznym stanie technicznym?

Uwagi pokontrolne przekazane zostały dyżurnemu Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu.Według nieoficjalnych informacji radiowóz znajduje się obecnie w naprawie.

 

 

Opublikowany przez Chester Nimitz na 29 sierpnia 2017

Zaszufladkowano do kategorii BRD, Policja | 13 komentarzy

Zwykła, codzienna, obywatelska robota…

Zaszufladkowano do kategorii Laserowe mierniki prędkości, Policja, Stowarzyszenie Prawo na Drodze | 23 komentarze

Błędne oznakowanie drogi jako przyczyna uchylenia mandatu karnego

Artur Mezglewski

Znacząca liczba mandatów karnych za wykroczenia z art. 92 k.w. (niepodporządkowanie się znakowi) oraz z art. 92a k.w. (niepodporządkowanie się ograniczeniu prędkości) nakładana jest za niepodporządkowanie się znakowi drogowemu, który jest… nielegalny. 

Uchylenie takiego mandatu nie jest proste, ale jest możliwe. W ostatnim okresie monitorowaliśmy dwa takie postępowania. W jednym przypadku sąd wydał postanowienie o uchyleniu prawomocnego mandatu, a w drugim odmówił jego uchylenia.

  1. Przyczyny nielegalności znaku drogowego

Nieważność, czy też nielegalność znaku drogowego może wynikać z dwóch przyczyn:

  1. Znak nie figuruje w obowiązującej organizacji ruchu
  2. Obowiązująca organizacja ruchu jest niezgodna z prawem

Od czasu wejścia w życie przepisów o administracyjnym zatrzymaniu prawa jazdy za przekroczenie prędkości w obszarze zabudowanym o ponad 50 km/h, najbardziej brzemienne w skutki dla kierujących są nielegalne znaki wyznaczające w sposób nieprawidłowy granice obszaru zabudowanego. Setki kierowców traci prawa jazdy i przyjmuje mandaty karne w miejscach, gdzie znaku D42 (obszar zabudowany) w ogóle nie powinno być…

Oznakowanie dróg regulowane jest rozporządzeniem Ministra Infrastruktury z dnia z dnia 3 lipca 2003 r. w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach – wydane na podstawie art. 7 ust. 3 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. – Prawo o ruchu drogowym. Warunki umieszczania znaków drogowych pionowych określa załącznik nr 1 rozporządzenia. Załącznik ten zawiera sekcję oznakowaną „5.2.48.2. Ustalenie granic obszaru zabudowanego.

Zgodnie z powołanymi przepisami granica obszaru zabudowanego wyznaczonego znakami D-42 i D43 powinna być powiązana z występującą wzdłuż drogi zabudową o charakterze mieszkalnym i występującym na drodze ruchem pieszych, a jako obszar zabudowany nie powinny być oznakowane miejsca, w których: 

  • zabudowa mieszkalna jest oddalona od drogi i nie jest z nią bezpośrednio związana, 
  • strefy przedmieść, w których zabudowa ma charakter handlowo-usługowy (hurtownie, warsztaty, duże sklepy), jeżeli nie wiąże się z nią intensywny ruch pieszych w pobliżu drogi, 
  • konieczność ograniczenia prędkości wynika jedynie z warunków geometrycznych i technicznych drogi, 
  • występujący ruch pieszych wynika jedynie z lokalizacji przystanku autobusowego, skrzyżowania dróg lub ma charakter sezonowy. 

Rozporządzenie stanowi ponadto, iż znak D-42 powinien być umieszczony w pobliżu miejsca, w którym następuje wyraźna zmiana charakteru zagospodarowania otoczenia drogi. Powinien być ponadto powiązany z takimi elementami zagospodarowania drogi, jak:

  • początek chodnika, – wyjazdy bramowe z posesji, 
  • pas postojowy lub parking wyznaczony wzdłuż jezdni, 
  • skrzyżowanie.

2. Przesłanka uchylenia mandatu nałożonego za naruszenie nielegalnego znaku

Przesłanką uchylenia mandatu jest fakt, iż grzywnę nałożono za czyn nie będący czynem zabronionym jako wykroczenie (art. 101 § 1  k.p.w.). Przesłanka ta wynika z faktu, iż pomiar prędkości został wykonany w miejscu oznakowanym jako obszar zabudowany, jednakże znak drogowy D-42 został umieszczony z naruszeniem przepisów rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia z dnia 3 lipca 2003 r. w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach – w miejscu nie spełniającym cech obszaru zabudowanego.

3. Policyjne pułapki na kierowców

Każda niemal komenda policji ma jakąś swoją pułapkę na kierowców – czyli miejsce, gdzie oznakowanie jest nieprawidłowe lub nieoczywiste. To tam policjanci wyrabiają swoje plany mandatowe i podnoszą statystyki aktywności. Problem w tym, że w bardzo wielu przypadkach mandaty płacą oraz prawa jazdy tracą nie ci, co powinni…

a) Ulica Wirażowa w Warszawie

Odcinek drogi na ulicy Wirażowej w Warszawie nie spełnia przynajmniej trzech spośród czterech warunków uzasadniających zastosowanie znaku D-42: 

  • nie ma tam zabudowy mieszkalnej: z jednej strony przebiega droga ekspresowa, z drugiej strony jest teren lotniska, 
  • jest to teren o charakterze przedmieścia (brak zabudowy mieszkalnej, teren o
    charakterze ewidentnie przemysłowym) i nie wiąże się z nim intensywny ruch
    pieszych w pobliżu drogi, 
  • ewentualny ruch pieszy na odcinku może wynikać jedynie z lokalizacji dwóch przystanków autobusowych na początku i na końcu przedmiotowego odcinka (na trasie przebiegu odcinka nie ma żadnego przystanku). 

Plan organizacji ruchu na odcinku, został wydany z naruszeniem prawa, a przedmiotowy odcinek drogi nie powinien w ogóle być traktowany jako przebiegający przez obszar zabudowany.

Stowarzyszenie Prawo na Drodze zwracało się do Komendy Stołecznej Policji w sprawie nieprawidłowego oznakowania na ulicy Wirażowej. Otrzymaliśmy grzeczną, ale jednoznaczną odpowiedź – to nie ich sprawa…

Jeden z Warszawiaków zaskarżył mandat nałożony na niego za przekroczenie prędkości na ul. Wirażowej i sprawę tę wygrał. Sąd Rejonowy dla m. st. Warszawy postanowieniem z dnia 14 grudnia 2016 r. (sygn. akt V Ko 1699/16) uchylił prawomocny mandat nr 2589739. Problem jednak w tym, że kierujący przez 3 miesiące pozbawiony był prawa jazdy – za co nikt go nawet nie przeprosił.

b) Świnoujście

Droga wylotowa biegnąca ze Świnoujścia w kierunku „reszty Polski” przebiega przez las. Nic by w tym nie było dziwnego, gdyby nie to, że kilka kilometrów tegoż lasu to…. obszar zabudowany. Przedmiotowy odcinek drogi, na którym codziennie wykonywane są pomiary prędkości  nie spełniać praktycznie żadnych przesłanek, określonych obowiązującymi przepisami, uzasadniających umieszczenie tam znaku D-42,   a w szczególności:
– na odcinku tym nie ma żadnych zabudowań mieszkalnych;
– na odcinku tym nie odbywa się jakikolwiek ruch pieszy.

Sąd Rejonowy w Świnoujściu – niestety – nie uchylił mandatu karnego nałożonego przez funkcjonariusza świnoujskiej policji, chociaż sprawa ze Świnoujścia wydawała się o wiele bardziej oczywista, niż ta z Warszawy.

„Pocieszające” jest jednak to, że Pani Sędzia – po obejrzeniu materiału filmowego z zatrzymania prawa jazdy – złożyła zawiadomienie do prokuratury na gorliwych funkcjonariuszy. Śledztwo jest w toku.

 

Zaszufladkowano do kategorii Administracyjne zatrzymanie prawa jazdy, Organizacja ruchu, Policja, Postępowanie przed sądem, Postępownaie mandatowe, Uchylenie mandatu | 3 komentarze

Zawiadomienie o nadużyciach popełnionych przez funkcjonariuszy Policji

Wracamy do opisanej przed miesiącem sprawy z Tomaszowa Lubelskiego. Uznaliśmy, że nie można tego tak zostawić. Funkcjonariusze Policji fałszują dowody i dokumenty, niszczą fragmenty nagrań, które prawdopodobnie są korzystne dla obwinionego, uprawiają pirackie rajdy radiowozem z prędkością ponad 180 km/h na ograniczeniu do 70 km/h – i nikt się tym nie przejmuje…. 

Stowarzyszenie Prawo na Drodze kieruje w tej sprawie zawiadomienie do Prokuratury Krajowej. Pewnie – jak zwykle – zamiotą sprawę pod dywan. No cóż – zrobiliśmy to, co było w naszej mocy. O wynikach sprawy będziemy informować.

 

Link do wcześniejszego materiału:

Potną nagrania, wytną dowody niewinności – byle usadzić „frajera”. Polska drogówka…

 

Zaszufladkowano do kategorii Iskra-1, Piraci drogowi, Policja, Postępowanie przed sądem, Stowarzyszenie Prawo na Drodze, Wideorejestratory | 8 komentarzy

Co siedzi w pięknej główce sędzi Anny Michałowskiej z Sądu Rejonowego Poznań – Grunwald i Jeżyce

 

Niezbadane są wyroki Opatrzności… i sędzi Michałowskiej takoż… choć nie tylko jej …

A było to tak.

Pewnego dnia roku 2016 pan Zenon zaparkował samochód na chodniku – w miejscu dozwolonym, maksymalnie blisko krawędzi jezdni, zostawiając ok. 6 m. wolnego dla pieszych. Jakież było jego zdziwienie gdy, po jakimś czasie, otrzymał wezwanie aby stawił się do Straży Miejskiej miasta Poznania.  A tam postawiono mu zarzut:

”W dniu 16.08.2016 r. ok. godz. 14.50 na ul. Rynek Łazarski/Lodowa w Poznaniu, kierując pojazdem marki Seat o nr rej.PO …..wjechał i następnie urządził postój pojazdu na chodniku z dala od krawędzi jezdni – tj. za wykroczenie z art.97 kw.w zw.z art. 46 ust .2 ustawy z dnia 20.06.1997 r. Prawo o ruchu drogowym”

Cytat wg oryginału. Wniosek o ukaranie sporządził strażnik miejski Wojciech Bąbała (dorabiający w SMMP chorąży, emeryt Ludowego Wojska Polskiego), a podpisała z-ca komendanta SMMP Marta Hyżak-Spychała – postać w pewnym sensie nieszczęsna.

Ale art. 46 ust. 2 brzmi:

”Kierujący pojazdem, zatrzymując pojazd na jezdni, jest obowiązany ustawić go jak najbliżej jej krawędzi oraz równolegle do niej”.

Czyli strażnik miejski Wojciech Bąbała nie dochował należytej staranności i dokonał błędnej kwalifikacji rzekomego wykroczenia – co może wyczerpywać znamiona czynu zabronionego zawartego w art. 231 oraz 234 kk. Marta Hyżak-Spychała również nie dochowała należytej staranności i wadliwy wniosek podpisała. Można to zakwalifikować jako czyn zabroniony wymieniony w art. 231 oraz 234 kk. Nawiasem mówiąc, na okazanym panu Zenkowi zdjęciu, widać że tenże zaparkował jak najbardziej prawidłowo.

Wniosek, jak wykazaliśmy, obarczony błędem prawnym de facto uniemożliwiającym dalsze procedowanie, trafił do sądu Rejonowego Poznań Grunwald i Jeżyce. Prezes Sądu lub upoważniona przez niego osoba, musi dokonać oceny formalnoprawnej i albo wniosek przyjąć, jeśli wymogi formalne spełni, lub odrzucić jeśli wymogów nie spełnia. Jak widać, takiej oceny nie dokonano lub też wykonano bez zachowania należytej staranności i nie wykryto poważnego błędu dyskwalifikującego tenże wniosek. I wniosek sąd przyjął…. A potem już z górki.

W dniu 02 listopada 2016 r. na pana Zenona wydano wyrok, tzw. nakazowy, w którym napisano m.in. że:

„…na podstawie zebranych dowodów okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości…”

i wymierzył karę grzywny w wys.50 zł.

Pod tym wyrokiem podpisał się SSR Robert Kubicki. Bardzo nas ciekawi w jaki to sposób doszedł sędzia Kubicki do takiego wniosku skoro obwinionego nie widział na oczy a i na miejscu rzekomego wykroczenia zapewne nie był. A więc sędzia jasnowidz z Poznania? Jasnowidz, który również nie zauważył, że wniosek jest niezgodny z przepisami? A więc „przyklepał” wyrok za wykroczenie, którego nie było. Czyli 4 szczeble zawiodły przepuszczając ewidentny bubel prawny. Ale to nie koniec tej ponurej historii.

Pan Zenon z tym kuriozalnym wyrokiem się nie zgodził i w dniu 18.11.2016 r. złożył sprzeciw, motywując to brakiem definicji co to znaczy z dala od krawędzi jezdni. Sąd wyznaczył rozprawę na dzień 04.01.2017 r. przebiegle umieszczając w zawiadomieniu zdanie że „Obecność nieobowiązkowa”. Ale obwiniony na rozprawę przybył, i to nie sam. Towarzyszył panu Zenkowi dziennikarz portalu prawnego Skarga.com, jednocześnie dumny członek Stowarzyszenia Prawo na Drodze. I się zaczęło…

Oto prowadząca rozprawę sędzia SSR Anna Michałowska, niewiasta znacznej urody, bezprawnie odmówiła dziennikarzowi prawa rejestracji rozprawy za pomocą urządzenia nagrywającego obraz i dźwięk. I to mimo tego, że ten okazał ważną legitymację.

Dziennikarz przedstawił więc sędzi aktualne brzmienie art. 357 k.p.k. Sędzia zarządziła dwie przerwy w rozprawie – zapewne ten fakt sprawdzając… W końcu oświadczyła, że wprawdzie dziennikarz ma rację, ale zaraz dodała, że to świeża zmiana więc jeszcze nie dotarła… Co tenże grzecznie skomentował, że świeża bo obowiązuje już 9 miesięcy…

Co było na kolejnych rozprawach – długo by o tym mówić (zwłaszcza o niecnej roli pewnego świadka), a więc zostawmy te sprawy na boku, tyle tylko dodając, że pan Zenon bronił się dzielnie podpierając się przepisami, z których wynikało jednoznacznie, że żadnego wykroczenia nie popełnił. M. in. kilkakrotnie poprosił sąd o sprecyzowanie co to znaczy z dala od krawędzi jezdni. Ale wykładni nie było …Gadał dziad do obrazu lub do betonowego, zbrojonego stalą, muru rodem z Wilczego Szańca i wszystko na nic bo w dniu 4 kwietnia 2017 r . sędzia Anna Michałowska wydała wyrok, w którym powtórzyła zwroty swojego kolegi z wyroku nakazowego i wymierzyła panu Zenkowi karę 100 zł. Ale z jednym zastrzeżeniem. Albowiem w miejsce art. 46 prawa o ruchu drogowym pojawił się art. 47 pkt. 2 czyli: ”Dopuszcza się…. zatrzymanie lub postój na chodniku przy krawędzi jezdni całego samochodu osobowego….”. Czyli zupełnie co innego niż we wniosku SMMP…. I co innego niż w wyroku nakazowym! Kot śpi, myszy szaleją….

Obwiniony, po wyjściu z sali rozpraw, napisał wniosek o przesłanie pisemnego uzasadnienia wyroku. I taki wniosek w tzw. biurze podawczym, za potwierdzeniem, złożył. Wyrok, wraz z uzasadnieniem, datowanym na 14.04.2017 r. otrzymał. Naszą uwagę przykuło takie oto zdanie:

”Nadmienić należy, że z uwagi na brak szczegółowej mapy rejonu zdarzenia Sąd ostatecznie nie uzupełnił opisu czynu obwinionego o parkowanie pojazdu w odległości mniej niż 10 metrów od przejścia dla pieszych”.

(Zauważmy przy tym, że SMMP takiego zarzutu panu Zenkowi nie stawiała). Zdanie okrągłe, ale machiaweliczne przecież, bo sąd złożył pismo do Geopozu w sprawie „…przesłania mapy rejonu skrzyżowania ul. Lodowej i Rynku Łazarskiego…”. W odpowiedzi Geopoz przesłał do sądu datowane na 08.03.2017 r. „Wezwanie do uzupełnienia braków formalnych”. Porównaliśmy treść wezwania z w/w zdaniem zawartym w uzasadnieniu wyroku. A wniosek z tego porównania jest porażający: Sąd Rejonowy nie był w stanie uzupełnić braków formalnych zawartych w „Wezwaniu….”! Bo nie umiał ? To mógł poprosić prawnika o pomoc. A może sąd przeraził się koniecznością wniesienia opłat? A może sąd wysłał pismo nie mając tzw. zielonego pojęcia o co mu chodzi? Jakiż to gnom podpowiedział sędzi wydanie jakikolwiek wyroku, nie mając żadnej wiedzy o obowiązującym planie stałej organizacji ruchu w miejscu rzekomego wykroczenia? Jesteśmy przekonani, że sędzia w ogóle nie wie, co to określenie znaczy. Jest też kompromitacją sądu wysyłanie pisma do Geopozu w sprawie która w znikomym stopniu mieści się w kompetencji tegoż Geopozu. Piszący te słowa wie pod jaki adres i jakie zapytania kierować… A Wysoki Sąd nie wie?… Przecież to podstawowa wiedza w sprawach o wykroczenia w ruchu drogowym! Zaprawdę powiadam wam, że to 19 szok nerwowy – jak śpiewali Rolling Stones. Nadmieniamy, że obwiniony składał wniosek o dokonanie oględzin miejsca rzekomego wykroczenia jednak Piękna Pani Sędzia Anna Michałowska taki wniosek stanowczo odrzuciła. Może dlatego że po oględzinach powinna pana Zenka uniewinnić ? Może się tylko nie chciało? Kto wie co siedzi w pięknej główce?

Po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia, podpisanego przez, a jakże, Annę Michałowską, pan Zenek zajął się apelacją (Patryku T.. z Kościana, wielkie dzięki za pomoc). I taką apelację, mieszcząc się w terminie 7 dni, pan Zenek złożył. I została ona przyjęta co potwierdził Sąd Rejonowy Poznań – Grunwald i Jeżyce pismem z dnia 17 maja 2017 r. Jakież było zdziwienie pana Zenona gdy otrzymał pismo z tegoż sądu, datowane na 13 czerwca 2017:

”Sąd Rejonowy Poznań Grunwald-Jeżyce w Poznaniu III Wydział Karny informuje, że wniosek o uzasadnienie wyroku Sądu Rejonowego Poznań Grunwald i Jeżyce w Poznaniu z dnia 4 kwietnia 2017 roku w sprawie IIIW 1381/16 jest bezskuteczny, albowiem został złożony przed ogłoszeniem wyroku (tj. w dniu 4 kwietnia 2017 roku o godz. 8.10 podczas gdy ogłoszenie wyroku miało miejsce tego samego dnia o godz.8.55 ) – por. postanowienie Sądu Najwyższego a dnia 6 lipca 2005 roku w sprawie IV KZ 10.05, OSNwSK 2005/1/1335. Z uwagi na powyższe – o ile podtrzymuje Pan wniosek – winien Pan w terminie 7 dni od doręczenia niniejszego pisma złożyć wniosek o przywrócenie terminu do złożenia wniosku o uzasadnienie”.

Pod pismem podpisała się… SSR Anna Michałowska.

Ki diabeł, zapyta ewentualny czytelnik. No bo przecież to SSR Anna Michałowska, na wniosek pana Zenka, pisemne uzasadnienie sporządziła i Zenkowi przesłała ! I na podstawie tegoż Zenek zrobił apelację i została ona przyjęta. Jaki więc sens pisma tejże z dnia 13 czerwca o potrzebie wniosku o przywrócenie terminu? Dla tego, który trafnie odgadnie ten sens i zamysł sędzi Anny Michałowskiej piszący te słowa przewiduje nagrodę specjalną. Przy czym niczym nie ryzykuje… Dla ułatwienia podamy, że godziny podane w piśmie sędzi są niezgodne ze stanem faktycznym. Na razie pan Zenon pismem z dnia 28 czerwca 2017 roku złożył wniosek o sprostowanie protokołu ogłoszenia wyroku z dnia 4 kwiecień 2017 r. I jeszcze inne którego, dla dobra sprawy, na razie nie publikujemy. Nie zamieszczamy, przynajmniej na razie, całego, wielostronicowego uzasadnienia wyroku albowiem jesteśmy dobrze wychowani i nie znęcamy się nad niewiastami, obojętnie jakiego autoramentu.

Do dnia 31.07.2017 r głucha cisza…

Czekamy więc na dalszy ciąg wydarzeń ale już z sędzią Anną Michałowską w roli głównej… Z wielką ciekawością, ale i ponurą zadumą, będziemy się tej sprawie przyglądać .

                                                                                                                  31 węzłowy Burke

Ps.

Jakiś czas temu w miejscowej prasie ukazał się artykuł o gmachu w/w sądu, w którym to artykule napisano, że panuje tamże plaga złego samopoczucia pracowników i ponad przeciętna zachorowalność (w tym na nowotwory). Ma się to wiązać z tym, że w budynku niegdyś produkowano wyroby zawierające substancje wielce szkodliwe dla zdrowia. Sugerowano też, że z tych substancji nie oczyszczono terenu przy urządzaniu tam sądu. Piszący te słowa nie neguje tych opinii, lecz doda od siebie, że to raczej zło, w postaci niesprawiedliwych wyroków i nieszczęść ludzkich, hula po sądzie, odejmując tam zatrudnionym zdolność logicznego rozumowania i poczucie elementarnej sprawiedliwości. Inna rzecz, że nieraz na korytarzach tego sądu zwyczajnie śmierdzi. Nonen omen sąd znajduje się przy ul. Kamiennogórskiej… Zła karma wraca ?

Zaszufladkowano do kategorii Postępowanie przed sądem, Straż gminna (miejska) | 17 komentarzy