Założenia do społecznego projektu ustawy o biegłych sądowych

Krzysztof Thol

Podejmowane próby uchwalenia kompleksowej ustawy regulującej wszelkie kwestie związane z biegłymi sądowymi w Polsce nie mogą doczekać się pozytywnego finału, pomimo wyjątkowej ważności tego uregulowania dla prawidłowego funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości oraz samego państwa w obszarach wymagających wiedzy specjalnej biegłych, nie tylko sądowych.
Poselski projekt takiej ustawy z 2008 roku nie doczekał się ustawodawczego finału z powodu skrócenia VI kadencji Sejmu, natomiast obecny projekt Ministerstwa Sprawiedliwości nie dorasta nawet „do pięt” projektowi poselskiemu sprzed lat, co wynika z jego oceny przez „konsultantów społecznych”.
Celowym jest zatem stworzenie „Społecznego Projektu Ustawy o Biegłych”, który uwzględniając oczekiwania społeczne związane z tą regulacją prawną pozwoliłby na zagwarantowanie społeczeństwu przede wszystkim absolutnej rzetelności i bezstronności opinii biegłych mających zasadniczy wpływ na sprawiedliwe wyrokowanie sądów.
W najbardziej żywotnym interesie Społeczeństwa jak i samego Wymiaru Sprawiedliwości leży bowiem sprawiedliwe wyrokowanie w sprawach karnych i cywilnych oraz administracyjnych, a nie jego szybkość czy materialna korzyść tej czy innej strony, zgodnie z ludową mądrością, że „co nagle, to po Diable”, a „a co tanio, to w efekcie równa się drogo”.

Projekt ustawy o biegłych sądowych autorstwa Ministerstwa Sprawiedliwości, który aktualnie podlega procesowi legislacyjnemu przedstawiłem w moim tekście:Projekt-ustawy-o-bieglych-sadowych/
Jak wynika z opinii „konsultantów społecznych” jest to projekt pełen wad i jako taki co do zasady nie powinien być uchwalony, gdyż nie spełnia nawet założeń wg których został sporządzony, bowiem nie reguluje kompleksowo całości zagadnienia.
Niemniej korporacje biegłych sądowych oraz środowisk prawniczych godzą się na takie rozwiązanie, gdyż nie zmienia ono w istotny sposób ich obecnego status quo.
Nieznane jest wrogiem znanego, więc zainteresowane strony wolą już widocznie pozostać w stanie „jak jest”…
Wyjątkiem jest stanowisko SSP „IUSTITIA”, które należy tym bardziej docenić.

Ponadto istnieje nadal alternatywny „poselski projekt ustawy o biegłych” autorstwa Klubu Parlamentarnego PiS z 2008 roku, który jednak nie doczekał się uchwalenia z powodu skrócenia VI kadencji Sejmu:http://static.e-prawnik.pl/ustawy/druk667_1289387771.pdf

Pobieżne nawet zaznajomienie się z obu projektami daje podstawę do uznania projektu poselskiego za o wiele bardziej szczegółowego i rzeczowego w stosunku do projektu Ministerstwa Sprawiedliwości. W mojej ocenie projekt poselski z 2008 roku w o wiele większym zakresie i bardziej szczegółowo reguluje powoływanie biegłych i kwestie związane z ich opiniowaniem niż projekt MS. Ponadto zawiera projekty dodatkowych rozporządzeń Ministra Sprawiedliwości odnośnie odpowiednich procedur i terminologii, co znacząco podnosi jego wartość.
W wielu istotnych kwestiach nie definiuje jednak wystarczająco dokładnie bardzo istotnych spraw związanych bezpośrednio z zapewnieniem rzetelności opinii, możliwości ich naukowej weryfikacji oraz odpowiedzialności karnej i cywilnej biegłych za sporządzenie opinii błędnych lub wręcz fałszywych.
Istnieją co prawda odpowiednie paragrafy KK taką odpowiedzialność karną przewidującą, lecz ich lapidarność i brak odniesienia do przepisów szczegółowych czyni je przepisami „martwymi”. Próba zaś uzyskania odszkodowania za fałszywą opinię biegłego to iście „syzyfowa praca” skazana z góry na przegraną.
Stąd konieczne jest jego dalsze uzupełnienie i dostosowanie do oczekiwań społecznych w tym zakresie, gdyż złożenie ślubowania biegłego przed prezesem sądu okręgowego czy nawet samym Ministrem Sprawiedliwości, że „obowiązki biegłego będzie wykonywał sumiennie i bezstronnie”, jest w praktyce tyle samo warte, co ślubowanie małżonka zdradzającego swoją połowicę już w dniu ślubu z jej druhnami…(lub vice versa…

Oczekiwania społeczne odnośnie ustawy o biegłych sądowych
można sprowadzić do:

  1. zagwarantowania rzetelności i bezstronności opinii biegłych oraz ustawowej gwarancji ich weryfikacji zgodnie z aktualnym stanem wiedzy w danej specjalności;
  2. zagwarantowania eliminacji opinii błędnych mających wpływ na treść wyroku poprzez usunięcie ich z materiału dowodowego;
  3. zagwarantowania eliminacji biegłych wydających błędne opinie z korpusu biegłych oraz obarczenia ich wszystkimi kosztami, w tym odszkodowaniami dla pokrzywdzonych poprzez wydanie fałszywej opinii czyli zarówno dla Skarbu Państwa jak i poszkodowanych osób fizycznych czy prawnych.

Uzasadnienie:
Jeśli ktoś chce pełnić funkcję biegłego, mieć z tej działalności konkretne i ponadprzeciętne dochody oraz być objęty ochroną prawną jako funkcjonariusz państwowy, to niech czyni to w sposób absolutnie rzetelny i uczciwy oraz z mocy prawa ma otrzymać za tę pracę godziwe wynagrodzenie.
Jeśli natomiast dopuści się nierzetelności lub fałszerstwa umyślnego bądź nieumyślnego to musi ponieść tego pełną osobistą odpowiedzialność karną i cywilną.

Myślę, że to jest bardzo uczciwe postawienie sprawy…

Założenia do społecznego projektu ustawy o biegłych sądowych można zatem sformułować posiłkując się tekstem projektu poselskiego uzupełniając go o brakujące regulacje. I tak w zakresie:

Rozdział I – Przepisy ogólne (Druk 667 z dnia 10.01.2008 r.)

należy uznać za w miarę kompletne i zarekomendować ich implementację do projektu społecznego z możliwymi uzupełnieniami bądź zmianami postulowanymi w procesie konsultacji społecznych.

Rozdział II – Biegli
można mieć zastrzeżenia do:

- art. 10.3 : „nie ukończyła 70 lat” – nieuzasadniona dyskryminacja osób w wieku pozwalającym na pracę twórczą tym bardziej, że wydłużenie wieku emerytalnego nie zakończy się na 67 latach…; zwracali też na to uwagę konsultanci projektu rządowego MS;

- art. 10.7 : „ma nieposzlakowaną opinię” – to jest jakiś kompletny absurd i „wodolejstwo”, bo kto niby miałby wystawiać „certyfikaty nieposzlakowaniej opinii” – czyli punkt do skreślenia;

ale należy poprzeć:

- art. 12.1 „Listę biegłych prowadzi Minister Sprawiedliwości”
to jest zasadnicza, wręcz ustrojowa zmiana, w stosunku do projektu MS.
Ministerstwo Sprawiedliwości reprezentuje bowiem Władzę Wykonawczą i jako takie powinno Władzy Sądowniczej udostępnić materialne podstawy do orzekania.
W tym przypadku opinie biegłych, którzy NIE MOGĄ być powoływani w sensie formalnym przez Sąd, gdyż stanowi to naruszenie zasady bezstronności !
Każdy biegły powołany przez prezesa sądu okregowego na stanowisko „biegłego sądowego” staje się tym samym jego quasi-podwładnym i w jego interesie jest wydawanie opinii „odpowiadającej oczekiwaniom sądu”. Co też ma miejsce w obecnym stanie prawnym.
Biegły sądowy czy inna upoważniona do opiniowania instytucja musi mieć zagwarantowaną NIEZALEŻNOŚĆ od Władzy Sądowniczej, na rzecz której wykonuje opinie, a można to uzyskać tylko poprzez powoływanie biegłych przez Władzę Wykonawczą czyli przez Ministerstwo Sprawiedliwości.
W tym aspekcie należy uznać poselski projekt jako całkowicie zgodny z oczekiwaniami społecznymi !

- art.12 ust.2: obejmujący dane listy biegłych należałoby uzupełnić o przynależność terytorialną do danego sądu okręgowego ze względu na miejsce zamieszkania biegłego, co pozwoliłowy sądom na powoływanie biegłych w pierwszej kolejności możliwie z terenu jego działania, a w przypadku braku odpowiedniego biegłego lub zbytniego obciążenia pracą – z terenu działania sąsiednich sądów okręgowych, a ostatecznie z całej listy krajowej.
Pozwoliłoby to ograniczyć koszty związane z wyjazdami biegłych oraz umożliwiło sądom lepszą ocenę pracy biegłych z uwagi na ich częstsze opiniowanie w terenie danego sądu okręgowego. Powoływanie biegłych przez strony postępowania byłoby dowolne – mogliby powoływać dowolnego biegłego z listy krajowej.

- art. 18.1: dotyczący Komisji Kwalifikacyjnej należy uznać za zgodny z oczekiwaniami społecznymi. Skoro bowim prezesi sądów okręgowych nie dysponuą wiedzą specjalną pozwalającą na weryfikację wiedzy biegłych, to logicznym jest, że tę weryfikację MUSI przeprowadzić Komisja Państwowa ! Na podobnej zasadzie jak egzaminy maturalne przeprowadzają Okręgowe Komisje Egzaminacyjne będące organami MEN.

Szczególnie godny polecenia jest:

art.19.4: „komisja może wezwać wnioskodawcę do sporządzenia nie więcej niż trzech próbnych opinii w zakresie specjalności objętej wnioskiem w celu potwierdzenia posiadanych kwalifikacji.”

Już od Średniowiecza cechy rzemiosł wymagały od czeladników, nie mówiąc o mistrzach, przedstawienia prac dokumentujących posiadane umiejętności. Nie ma więc powodu, aby takich samych prac nie wymagać od kandydatów na biegłych sądowych. Każdy kandydat na biegłego, który rzeczywiście posiada wiedzę specjalną oraz warsztat niezbędny do wykonania rzetelnej opinii bez problemu ją wykonana, gdyż „dzieło (zawsze) chwali mistrza”. Jedynie partacze lub naciągacze mogą się tego obawiać i przeciwstawiać…

Rozdział III – Instytucje naukowe i specjalistyczne

w zasadzie odpowiada oczekiwaniom społecznym (do dyskusji i ewentualnej korekty)

Rozdział IV – Zasady wykonywania czynności biegłego oraz zasady sporządzania i wydawania opinii przez instytucje naukowe lub specjalistyczne

Moim zdaniem najważniejsza część ustawy, która koniecznie wymaga uzupełnienia i ponownego zredagowania. Rozdział ten wymaga przede wszystkim uzupełnienia o części (lub wprowadzenia osobnych rozdziałów) normujących:
„zasady powoływania biegłych do wykonania opinii przez uprawnione organa” oraz „zasady weryfikacji opinii biegłych”

Postanowienia tego rozdziału wymagać będą dokładnego skoordynowania z nową procedurą kpk, która wejdzie w życie od 1 lipca 2015 roku.
Co do zasady biegłego powołać mógłby:

  1. oskarżyciel publiczny (policja, prokuratura, uprawniony organ administracji publicznej);
  2. oskarżyciel posiłkowy lub prywatny;
  3. sądy wszystkich instancji;
  4. strony postępowania cywilnego lub administracyjnego;
  5. oskarżony w procesie karnym lub wykroczeniowym i jego obrońca z wyboru lub urzędu.

Należy przy tym rozumieć, że ww organa powołują biegłego do wykonania określonych czynności w zakresie opiniowania, a nie na samo stanowisko biegłego, co jest fundamentalną różnicą w stosunku do obecnego stanu prawnego. Obecnie bowiem policja, prokuratura czy sądy zlecają wykonanie opinii biegłym, którzy zostali powołani wolą prezesa sądu okregowego. Biegli są tym samym „klientami” tych organów, gdyż są od nich uzależnieni w zakresie pozyskiwania zleceń i uzyskiwania tym samym określonych dochodów. Co z tego, że ktoś jest biegłym sądowym, skoro nie dostaje zleceń „po uważaniu” w nagrodę „za właściwe opiniowanie” ? Ten „układ biznesowy” musi być koniecznie rozbity !

Ponadto w przypadku każdego procesu, karnego czy cywilnego, sąd musi zostać zobligowany do każdorazowego dopuszczenia dowodu z opinii biegłego na wniosek każdej ze stron. Dotyczy to w szczególności procesu karnego, w którym oskarżony MUSI MIEĆ zagwarantowane ustawowo prawo do powołania biegłego, który dokona weryfikacji innej opinii w zakresie jej rzetelności oraz dokona weryfikacji wersji zdarzenia podawanej przez oskarżonego. Niedopuszczalne w państwie prawa jest, aby sąd uchylał wnioski oskarżonego i obrony o powołanie innego biegłego z powodu „próby przedłużania postępowania” w sytuacji, gdy wobec opinii strony oskarżającej wysuwane są konkretne zarzuty formalne czy merytoryczne ! W tym temacie wypowiadał się już Sąd Najwyższy, ale najwidoczniej informacja o tym nie dotarła do wielu prokuratorów i sędziów …
Ten postulat dotyczy zatem odpowiedniej nowelizacji kpk.

W tym miejscu powstaje istotny problem natury techniczno-organizacyjnej polegający na ustaleniu takiego sposobu wyboru biegłego lub instytucji naukowej, który gwarantowałby:

  1. bezstronność biegłego ( w nawiązaniu do art. 46.1 i 2 dalej omawianego);
  2. możliwość wykonania opinii w wyznaczonym czasie i zakresie oraz po oczekiwanych kosztach.

Jedynym rozsądnym rozwiązaniem tego problemu wydaje się być prowadzenie bieżącej i aktualizowanej on-line aktywności biegłych , obciążenia ich pracą i dostępności świadczenia usługi, a następnie LOSOWE przydzielanie wniosków tym biegłym, którzy aktualnie oferują najbardziej optymalne terminowo-kosztowe możliwości wykonania opinii z zachowaniem wszystkich ustawowych wymogów bezstronności i rzetelności oraz możliwie zamieszkałych na terenie działania danego sądu okręgowego lub przyległych.
Takie rozwiązanie powinno raz na zawsze wyrugować z praktyki polskich sądów opinie „na zamówienie” czy też „koniunkturalne” oraz w zdecydowany sposób podnieść prestiż samych biegłych, którzy nie musieliby się klientowi, czyli sądowi „kłaniać w pas”.
Rozwiązanie to wymaga zmiany mentalności wszystkich uczestników procesu opiniowania dla potrzeb sądów, ale musi zostać dokonane, aby społeczeństwo mogło mieć zagwarantowany prawdziwy Wymiar Sprawiedliwości, a nie jego obecną karykaturę.

art. 45.2 : Dokumentacja, o której mowa w ust. 1, powinna zawierać, w szczególności:
pkt.1 – 5 (OK)
uzupełniony o kolejne punkty:

pkt.6 ) wszystkie dane źródłowe stanowiące podstawę wydania opinii, w szczególności wszelkie dane z materiału dowodowego oraz doświadczalne, które stanowiły dane wyjściowe do przeprowadzenia obliczeń czy innych dowodów o charakterze naukowym w celu wystawienia opinii;

pkt.7) dane wyszczególnione w pkt. 6 muszą być zgromadzone w takim zakresie i formie, aby pozwalały na pełną weryfikację opinii biegłego przez innego biegłego lub upoważnioną instytucję z wykorzystaniem tej samej metodologii badań i opiniowania.
W szczególności wszelkie wyniki uzyskane poprzez obliczenia i symulacje komputerowe oraz specjalistyczną aparaturę pomiarowo-badawczą lub diagnostyczną muszą być trwale zarchiwizowane ze wszystkimi danymi wejściowymi i parametrami pracy tych urządzeń umożliwiających odtworzenie i zweryfikowanie tych procesów oraz uzyskanych w ich toku wyników;

pkt.8) niekompletność danych lub ich wadliwość powodująca niemożliwość przeprowadzenia opinii weryfikującej zgodnie z postanowieniami pkt.7 stanowi podstawę do uznania danej opinii za nierzetelną, odmowy wypłaty wynagrodzenia przez zlecającego oraz żądania odpowiedniego odszkodowania w zakresie szkód jaka dana opinia wyrządziła stronom postępowania, włącznie ze skreśleniem biegłego z listy biegłych sądowych.

natomiast w art. 45 ust.3 o treści: „dokumentację, o której mowa w ust. 1, wraz z kopiami opinii przechowuje się przez okres 5 lat” należy wydłużyć okres przechowywania do 10 lat w sprawach cywilnych i administracyjnych oraz do 25 lat w sprawach karnych (a w sprawach karnych, w których zapadł wyrok dożywocia nawet do 50 lat) gdyż uwzględniając wszystkie okresy przedawnień z prawa karnego i cywilnego odpowiedzialność biegłych obejmuje w praktyce tak długi okres czasu ! Należy mieć na uwadze, że roszczenia odszkodowawcze podlegają również prawu spadkowemu, więc tak krótki okres przedawnienia uniemożliwia podjęcie skutecznego roszczenia odszkodowawczego przez ewentualnych spadkobierców lub bardzo go ogranicza.

W tym miejscu napotykamy na kolejny problem związany z odpowiedzialnością biegłych za wynik ich pracy. Skoro biegły sądowy ma mieć ochronę przysługującą funkcjonariuszom państwowym, to odpowiedzialność za ewentualne szkody przez nich wyrządzone przejmie Skarb Państwa, czyli w efekcie polski podatnik. Jak się zatem ma rynkowe wynagrodzenie za wadliwą opinię do osobistej odpowiedzialności materialnej biegłego ???
Z drugiej stronie istniejąca ustawa o odpowiedzialności karnej i cywilnej za szkody wyrządzone przez funkcjonariuszy państwowych, która w znacznym stopniu ogranicza ich odpowiedzialność w wielu przypadkach czyniąc tę odpowiedzialność wręcz fikcją !
W jaki zatem sposób strona poszkodowana przez fałszywą opinię biegłego ma dochodzić należnego jej odszkodowania od biegłego, który jako funkcjonariusz państwowy wyrządził jej szkodę, skoro jego odpowiedzialność jest bardzo ograniczona i wątpliwa ?
Ta kwestia wydaje się być przesłanką do nie przyznawania biegłym statusu funkcjonariuszy publicznych w ogóle lub do ograniczenia tego statusu do ochrony biegłego przed stosowaniem wobec niego gróźb karalnych przez strony postępowania.

Biegły musi bezwględnie odpowiadać karnie i materialnie za swoje błędy i uczynione w ich wyniku umyślnie lub nieumyślnie szkody !
Nie ma najmniejszej przesłanki, aby społeczeństwo ze swoich podatków wypłacało odszkodowania osobom poszkodowanym przez błędne opinie biegłych sądowych !

Przepisy te muszą dotyczyć oczywiście również instytucji naukowych i specjalistycznych.

Zmiany wymaga również kolejny artykuł:

Art. 46. 1. Osoba wpisana na listę biegłych albo instytucja naukowa lub specjalistyczna wpisana do wykazu instytucji naukowych i specjalistycznych nie mogą odmówić w postępowaniu prowadzonym na podstawie ustawy, na żądanie sądu, prokuratora, innego organu prowadzącego postępowanie przygotowawcze oraz organów administracji publicznej, chyba że zachodzą przyczyny uzasadniające odmowę, w szczególności określone w przepisach regulujących dane postępowanie”

Jest to sformułowanie mętne, zbyt ogólnikowe i jako takie powinno być usunięte.

Biegły czy instytucja naukowa lub specjalistyczna powinni mieć jasno określone kryteria uzasadniające prawo odmowy przyjęcia wydania opinii, gdyż żaden przepis Konstytucji nie wymaga od samodzielnego przedsiębiorcy, Obywatela czy też funkcjonariusza państwowego bezwzględnego wykonania polecenia służbowego. Nawet żołnierz na polu walki ma prawo odmówić wykonania rozkazu, którego nie jest w stanie wykonać lub który przerasta jego możliwości, albo narusza jego poczucie godności. Wydający niegodne rozkazy też podlegają zresztą pod sąd, co historia już wszem i wobec okazała, chociażby w Norymberdze…
Tym bardziej przepis powyższy dotyczący biegłych jest zdecydowanie za daleko idący, gdyż biegły nie jest i nie może być niewolnikiem wydającym opinie na zlecenie „pana władcy” sędziego czy prokuratora !

Moim zdaniem artykuł ten powinien być sformułowany następująco:

art. 46.1 Osoba wpisana na listę biegłych albo instytucja naukowa lub specjalistyczna wpisana do wykazu instytucji naukowych i specjalistycznych jest obowiązana odmówić wydania opinii

- w przypadku  podejrzenia braku bezstronności wobec stron postępowania na skutek jakichkolwiek zależności służbowych, rodzinnych czy towarzyskich zachodzących wobec którejkolwiek strony postępowania sądowego.

W tym przypadku biegły byłby bowiem stronniczy – praktyczny przykład takiego braku bezstronności występuje w przypadku, gdy prowadząca dochodzenie policja na etapie już po przedstawieniu zarzutu tylko jednemu uczestnikowi kolizji czy wypadku, czyniąc go tym samym oskarżonym, zleca wykonanie opinii biegłemu, który jest czynnym policjantem ! Taki biegły występuje w tym przypadku jako osoba o mniej lub bardziej określonym stosunku służbowym lub towarzyskim wobec osoby zlecającej. Tym samym byłaby to ustawowa przesłanka, do odmowy przyjęcia zlecenia wykonania opinii przez tego biegłego, ze względu na brak bezstronności ).

- w przypadku braku wystarczających możliwości technicznych czy naukowych do przeprowadzenia specjalistycznych badań lub innych czynności dowodowych niezbędnych do sporządzenia prawidłowej i zgodnej z aktualnym stanem wiedzy dla danej dziedziny ekspertyzy;

Ten powód wyklucza rzetelność opinii.

- obciążenia pracą na rzecz już zleconych opinii uniemożliwiających wykonanie rzetelnej opinii w oczekiwanym przez zlecającego czasie i zakresie. W tym przypadku biegły ma obowiązek udokumentowania aktualnego stanu obciążenia jego pracy lub podania innego, możliwego i wiążącego terminu wykonania opinii;

Ten powód uniemożliwia wykonanie opinii w rozsądnym terminie.

- w zakresie przekraczającym jego kompetencje, czyli w zakresie orzekania o winie oskarżonego lub innej strony postępowania sądowego.
(ten powód dyskwalifikuje opinię, gdyż wchodzi w zakres kompetencji sądu)

ponadto:

art. 46.2 Osoba wpisana na listę biegłych albo instytucja naukowa lub specjalistyczna wpisana do wykazu instytucji naukowych i specjalistycznych ma prawo do odmowy wykonania opinii:

- w zakresie przekraczającym jego kompetencje odnośnie posiadanych możliwości technicznych i badawczych;

Umożliwia to samoocenę biegłego i nie podejmowania spraw zbyt trudnych dla niego, w tym przypadku celowe będzie zlecenie opinii instytucji naukowej lub specjalistycznej posiadającej odpowiednie możliwości techniczno-badawcze, chroni to również biegłego przed zarzutem niewykonania opinii i poniesienia z tego powodu zbyt daleko idących konsekwencji ze skreśleniem z listy biegłych włącznie)

- ze względu na stan zdrowia uniemożliwiający wykonanie opinii poświadczony odpowiednim zaświadczeniem lekarskim;

– ze względu na posiadane poglądy polityczne, światopodglądowe i religijne w przypadku, gdyby zakres opinii wkraczał w te obszary intymności biegłego;

Wynika to wprost z konstytucyjnych praw obywatelskich – choć tutaj TK może nam zafundować „niemiłe zdanie odrębne”…)

- z powodu nieadwekwatności oczekiwanego wynagrodzenia w stosunku do proponowanego wynagrodzenia.

Biegły, który stwierdzi, że wydanie opinii pociągnie za sobą znaczny wzrost kosztów jej wydania powinien o tym powiadomić sąd, przedstawić stosowną kalkulację i w razie nie zatwierdzenia jej przez sąd, czy innego zleceniodawcę, mieć prawo do odmowy wykonania opinii – wynika to wprost z zasady swobody działalności gospodarczej, gdyż zgodnie z przepisami ustawy o działalności gospodarczej oraz podatkowymi, działalność biegłych podlega stosownemu opodatkowaniu i księgowości podatkowej, a zawarcie umowy świadczenia usług jest wynikiem zgody obu stron transakcji.
W tym miejscu pojawiają się kolejne pytania odnośnie uznania biegłych za płatników podatku VAT (co podjął w swych rozważaniach raport HFPC), gdyż moim zdaniem opiniowanie biegłych i instytucji naukowych i specjalistycznych powinno być zwolnione z VAT. Idąc tym tropem łatwo dojść do stanu, kiedy nasz „dzielny fiskus zatroskany losem biednych głodujących dzieci i szukających jedzenia po śmietnikach bezrobotnych” nakaże biegłym zainstalowanie kas fiskalnych i wystawianie sądom czy prokuraturom kwitów fiskalnych za świadczone usługi. Nie wiem czy istnieje w tym państwie jakieś limes bezsensu, ale zgodnie z naszym narodowym hasłem można się obawiać, niestety, że „Polak potrafi”…

Ponadto w aktualnym stanie techniki i komunikacji elektronicznej prowadzenie bieżącej ewidencji on-line stanu obciążenia pracą wszystkich biegłych sądowych na terenie całego kraju jest kwestią wprowadzenia nawet niezbyt skomplikowanego systemu komputerowego (byleby tylko nie wprowadzaną przez „wiadomą firmę”, co mogłoby nas wszystkich doprowadzić do pewnego bankructwa…), który umożliwiałby wszystkim podmiotom prowadzenie i wymianę wszelkiej niezbędnej informacji w tym zakresie. Tę techniczną stronę powinno bezwzględnie wziąść na swoją odpowiedzialność i utrzymanie Ministerstwo Sprawiedliwości jako powołany do tego organ Władzy Wykonawczej. Żadnej „łaski” MS tutaj ani sędziom, biegłym czy Obywatelom nie czyni, bo za to dostaje sowite wynagrodzenie.

W związku z art.25 ust. 2: Minister Sprawiedliwości może zawiesić, w drodze decyzji, biegłego w wykonywaniu czynności, jeżeli:
pkt 3) zostaną stwierdzone okoliczności wskazujące na nienależyte wykonywanie przez biegłego czynności, w szczególności wydania opinii wadliwie lub nierzetelnie, niezgodnie z zakresem zleconej opinii przez organ prowadzący postępowanie lub z niedającym się usprawiedliwić opóźnieniem.”

oraz w związku z:

Art. 28. 1. Podmiot prowadzący postępowanie na podstawie ustawy, który w ramach swojej kompetencji powziął wiadomość o okolicznościach wymienionych w art. 25 ust. 1 pkt 1-4 i ust. 2 pkt 3 oraz w art. 27 ust. 1 pkt 1 i 3 oraz ust. 2, zawiadamia o tym Ministra Sprawiedliwości.

2. Podmiot, o którym mowa w ust. 1, może zwrócić się do Ministra Sprawiedliwości z wnioskiem o zawieszenie albo skreślenie biegłego z listy biegłych w razie stwierdzenia okoliczności wymienionej odpowiednio w art. 25 ust. 2 pkt 3 albo w art. 27 ust. 2.

Uważam, że postępowanie Ministra Sprawiedliwości wobec biegłego, który wykonał opinię wadliwą lub nierzetelnie, polegać powinno na jego czasowym obligatoryjnym zawieszeniu oraz na przeprowadzeniu weryfikacji postawionych zarzutów.
W tym celu w ramach Komisji Kwalifikacyjnej powinna zostać wyodrębniona Komisja Weryfikacyjna, która korzystając z pomocy konsultantów reprezentujących dziedzinę lub specjalność weryfikowanego biegłego dokonałaby merytorycznego sprawdzenia prawidłowości przeprowadzonego procesu opiniowania oraz wyciągniętych wniosków.
W tym celu właśnie art. 45 ust. 2 uzupełniłem o punkty 6, 7 i 8, które zabezpieczają całą dokumentację biegłego pozwalającą na odtworzenie całego procesu opiniowania.

Jest to szalenie ważna kwestia, nie tylko wzmacniająca pozycję biegłych, którzy mogą być w sposób instrumentalny traktowani przez wnioskodawców ich skreślenia, ale również wyraźnie mobilizująca biegłych do takiego sporządzania opinii, aby były rzeczywiście rzetelne i zgodne z aktualnym stanem wiedzy i możliwościami techniczno-diagnostycznymi, gdyż ich opinie będą mogły być zweryfikowane w sposób nie budzący praktycznie żadnych wątpliwości co do ich rzetelności.
Już tylko ta świadomość możliwości pełnej weryfikacji każdej opinii powinna działać na biegłych motywująco i dyscyplinująco oraz być ważnym ostrzeżeniem przed próbą sporządzenia opinii „korzystniejszej” dla zleceniodawcy, kimkolwiek by on nie był !
Sam sposób działania Komisji Weryfikacyjnej powinien określić osobnym rozporządzeniem Minister Sprawiedliwości.
Wyniki weryfikacji ustalone przez tę Komisję Weryfikacyjną powinny określić stopień nierzetelności i jej zakres (lub ich brak) i stanowiłby podstawę do dalszych czynności wobec biegłego włącznie do zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa złożenia fałszywego dowodu z opinii biegłego.

Rozdział V – Zmiany w przepisach obowiązujących, przepisy przejściowe i końcowe

W zakresie pozostałych przepisów konieczna jest ich dokładna analiza i podjęcie takich zmian lub uzupełnień, które gwarantowałyby kompatybilność przepisów tej ustawy z pozostałymi.
Jest to zadanie dla doświadczonych prawników, więc tego zadania z braku odpowiednich kwalifikacji nie podejmę się – tak jak nie podejmuję się zmuszać biegłych sądowych do wydawania opini „na siłę i pod urzędowym przymusem” w sytuacji, gdy nie są w stanie jej wykonać ani rzetelnie , ani terminowo.
Zmian wymagać zapewne bedą przepisy kpk, kpc i kpa dotyczące zasad powoływania biegłych przez uprawnione organy państwowe, czyli przez policję, prokuraturę i sądy, a w szczególności precyzujące katalog pytań o jakie może zwracać się sąd czy inna instytucja prowadząca postępowanie. Chodzi tutaj o to, aby już na etapie składania wniosku o opinię nie stwarzać przesłanek umożliwiających odmowę wykonania opinii przez biegłego z przyczyn ustawowych. Generalnie chodzi o to, aby sąd czy ktokolwiek zlecający opinię zadawał pytania z sensem, a nie bez sensu lub sugestywnie wpływał na oczekiwaną treść opinii !

Z kolei prezesi sądów okręgowych zwolnieni tą ustawą z obowiązku przeprowadzenia całej procedury powoływania biegłych na rzecz Ministerstwa Sprawiedliwości powinni być obciążeni obowiązkiem kontroli wykonywania ich przecież zleceń przez biegłych. Sądy będą bowiem niejako klientami biegłych i będą tym samym miały pełne prawo do oceny jakości i przydatności otrzymanych opinii. Nie będą jednakże związane z biegłymi żadnymi zależnościami formalnymi, więc obiektywność sądów na temat opinii biegłych powinna być pozbawiona elementu stronniczości i tym samym zbliżona do obiektywnej. Te zmiany powinny być uwzględnione w odpowiednich ustawach o ustroju sądów.
Prawo do weryfikacji rzetelności opinii biegłych poprzez złożenie odpowiedniego wniosku do Ministra Sprawiedliwości powinny posiadać, co oczywiste, wszystkie podmioty uprawnione do powołania biegłego !
Zmian wymaga również Kodeks Karny w zakresie zagrożenia karą za przestępstwo złożenia fałszywej opinii oraz okresu jego przedawnienia, co będzie wynikiem proponowanych w ustawie postanowień.
Należy mieć świadomość, że proponowane w tym tekście propozycje zmian i uzupełnień poselskiego projektu ustawy o biegłych nie są wyczerpujące lecz stanowią punkt wyjścia do dalszej szczegółowej dyskusji i stworzenia najbardziej kompleksowego projektu uwzględniającego zasady prawidłowego ustawodawstwa, konstytucyjnych praw obywatelskich oraz ekonomiki prawa w sensie nie stosowania rozwiązań prawnych, których skutki są gorsze niż korzyści z jego stosowania.
Są to zarazem wyłącznie poglądy autora tego tekstu.

Zapraszam do dyskusji i składania propozycji do społecznego projektu ustawy o biegłych.

Opublikowano Opinie biegłych | 4 komentarzy

Raport z monitoringu Sądu Rejonowego w Płocku

1. Metryka sprawy
1.  Sygnatury: postępowanie nakazowe II W 3501/14, postępowanie zwyczajne II W 2568/14
2.  Postępowanie: sprawa o wykroczenie (tryb nakazowy oraz zwyczajny).
3.  Oskarżyciel: Straż Miejska w Mirosławcu.
4.  Zarzut: niewskazanie na żądanie uprawnionego organu, komu powierzono pojazd w oznaczonym miejscu i czasie (art. 96/3 k.w.).
5.  Składy orzekające: w postępowaniu nakazowym: SSR Katarzyna Sikorska, postępowanie zwyczajnym: SSR Andrzej .Żywczyński

 2. Zdarzenie
Przedmiotem postępowania było rozpatrzenie wniosku o ukaranie, jaki złożyła Straż Miejska w Mirosławcu (SM.5520.1.4903.2014.WŁ.Z z dnia 15 września 2014 r.). Sprawa miała swój początek w dniu 24 lipca 2014 r., kiedy to fotoradar Fotorapid CM umieszczony na stacjonarnym maszcie w miejscowości Piecnik przy drodze krajowej nr 10 (pikietaż ~135.0) zarejestrował rzekome wykroczenie, polegające na przekroczeniu dozwolonej prędkości. Właściciel od początku kwestionował prawidłowość pomiaru oraz uprawnienia Straży Miejskiej w Mirosławcu do żądania od niego wskazania, komu powierzono pojazd, gdyż fotoradar był umieszczony wbrew przepisom przy drodze krajowej poza obszarem zabudowanym.

Zdjęcie: Google StreetView

Zdjęcie: Google StreetView

Obwiniony korzystał z generatora wniosków zamieszczonego na stronie 3Obieg (Tomasz Parol) kierując do Straży Miejskiej w Mirosławcu wnioski o umorzenie postępowania, jednakże ta formacja nie zareagowała na nie i skierowała do Sądu Rejonowego w Wałczu wniosek o ukaranie.

Po wydaniu wyroku nakazowego przez Sąd Rejonowy w Wałczu i wniesieniu przez obwinionego w ustawowym terminie sprzeciwu, Sąd Rejonowy w Wałczu złożył wniosek do Sądu Okręgowego w Koszalinie o przekazanie sprawy do rozpoznania Sądowi Rejonowemu w Płocku. Sąd Okręgowy w Koszalinie w dniu 25 listopada 2014 r. postanowieniem V Ko 1422/14 przekazał sprawę do rozpoznania Sądowi Rejonowemu w Pile (błąd, nastąpiło potem sprostowanie, ze chodziło o Sąd Rejonowy w Płocku).

Czy Straż Miejska w Mirosławcu mogła ujawnić wykroczenie niewskazania, komu powierzono pojazd, rozpoczynając procedowanie sprawy na podstawie pomiaru prędkości dokonanego przez fotoradar, który był ustawiony w miejscu, w którym strażom nie wolno korzystać z urządzeń rejestrujących? To zagadnienie powinien zbadać Sąd, ale czy tego dokonał?
3. Organizacja w postępowaniu zwyczajnym
a)      Terminowość
Rozprawa odbyła się w dniu 10 lutego 2015 r. – w zaplanowanym terminie. Na rozprawę przewidziano pół godziny czasu, rozpoczęcie rozprawy zaplanowano na godz. 9:00.  Wezwano obwinionego, oskarżyciel publiczny nie stawił się, sprawa została wywołana z niewielkim opóźnieniem i zakończyła przed godziną 9.25.
b)      Warunki lokalowe
Sala rozpraw nr 5 jest średniej wielkości, są wydzielone miejsca dla stron oraz odpowiednia ilość miejsca w ławkach dla publiczności.
c)      Realizacja zasady jawności postępowania
Nie utrudniano publiczności uczestnictwa w rozprawie, poza pytaniem o charakter obecności nie dokonano innych czynności (np. legitymowania, wpisu do protokołu danych osobowych publiczności). Obwiniony ani publiczność nie wnosiła o rejestrację rozprawy za pomocą obrazu lub dźwięku. Rozprawa odbyła się jawnie.

 4. Przebieg postępowania
Oskarżyciel załączył do wniosku o ukaranie całą korespondencję, jaka była wymieniana pomiędzy SM w Mirosławcu a obwinionym. Na rozprawie Sąd zadał jedynie krótkie pytania podsądnemu, co miało chyba mieć charakter złożenia wyjaśnień.

5. Orzeczenia
a)      Wyrok nakazowy z dnia 13 października 2014 r. Sąd uznał obwinionego za winnego popełnienia zarzucanego mu czynu oraz wymierzył karę grzywny w wysokości 100 zł. Na podst, art. 119 k.p.w. w zw. z art. 624 § 1 k.p.k. zwolnił obwinionego od obowiązku ponoszenia kosztów postępowania przejmując je na rachunek Skarbu Państwa. Od w/w wyroku wniesiony został sprzeciw.
b)      Wyrokiem z dnia 10 lutego 2015 r. Sąd uznał winę obwinionego, wymierzył mu grzywnę w wysokości 100 zł, obciążył kosztami postępowania w kwocie 100 zł oraz opłatą sądową w wysokości 30 zł.

6. Uzasadnienie wyroku
Wyrok nakazowy z dnia 2 grudnia 2013 r. nie zawiera uzasadnienia. Sąd stwierdził jedynie, że „uznaje obwinionego za winnego popełnienia zarzucanego mu czynu”.
Wyrok z dnia 10 lutego 2014 r. na obecnym etapie został uzasadniony ustnie. Obwiniony zwróci się o sporządzenie pisemnego uzasadnienia.

Sąd Rejonowy w Płocku stwierdził w ustnym uzasadnieniu, iż podstawą wyroku skazującego jest brak wskazania na żądanie SM w Mirosławcu, komu właściciel powierzył do użytkowania pojazd w oznaczonym miejscu i czasie. Wyrok jest nieprawomocny.
 7. Zgodność protokołów z przebiegiem rozprawy
Nie badano.

 8. Ocena merytoryczna
Niniejsza sprawa została wpierw skierowana do postępowania nakazowego. Zgodnie z obowiązującym prawem, orzekanie w postępowaniu nakazowym może nastąpić jedynie wówczas, gdy okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości (art. 93 § 2 kpow). Tymczasem, wśród materiałów dowodowych nadesłanych przez oskarżyciela, znajdowała się obszerna korespondencja, w której obwiniony od początku kwestionował prawo Straży Miejskiej w Mirosławcu do żądania wskazania, komu powierzył pojazd.

Decyzję Prezesa Sądu Rejonowego w Wałczu, że okoliczności czynu nie budzą wątpliwości, i skierowanie jej do postępowania w trybie nakazowym, uznać należy za decyzję przynajmniej kontrowersyjną.

W postępowaniu nakazowym sędzia Katarzyna Sikorska, dysponując zasługującym na znacznie szersze i wnikliwe zbadanie sprawy, wydała wyrok skazujący.

W ocenie SPnD wyrok wydany w postępowaniu zwyczajnym przez SSR Andrzeja Żywczyńskiego również nastąpił bez dokładnego rozpoznania wszystkich aspektów i wątpliwości w sprawie.

 9. Realizacja prawa do obrony
Sąd utrudniał lub wręcz uniemożliwiał obwinionemu na rozprawie korzystanie z prawa do obrony w pełnym zakresie:

1. Przewodniczący nie poinformował przed rozpoczęciem przewodu o treści art. 506 § 5 kpk w zw. z art. 94 § 1 kpow, tj. prawie do cofnięcia sprzeciwu i uprawomocnienia się wyroku nakazowego;
2. Przewodniczący, wbrew obowiązkowi, nie poinformował podsądnego o wynikających z art. 175 § 1 kpk w zw. z art.20 § 3 kpow jego prawach do składania wyjaśnień lub odmowy udzielania odpowiedzi na poszczególne pytania lub wyjaśnień w ogóle, nie zapytał, czy obwiniony przyznaje się do zarzucanego czynu i czy chce złożyć wyjaśnienia.
3. Przewód był prowadzony w sposób uniemożliwiający zorientowanie się, na jakim etapie on jest. Przewodniczący nie zapytał strony, czy istnieją jakieś wniosku dotyczące samego postępowania. Tymczasem obwiniony miał przygotowane dwa pisemne wnioski o umorzenie postępowania. Zdezorientowany złożył je w momencie wydania polecenia opuszczenia sali, czyli mówiąc kolokwialnie „rzutem na taśmę”;
4. Przewodniczący nie poinformował o otworzeniu przewodu ani jego zamknięciu, po złożeniu wniosków o umorzenie poprosił podsądnego o opuszczenie sali, a po powrocie, nie informując o zajętym co do wniosków stanowisku, rozpoczął bezpośrednio odczytywanie wyroku, przez co uniemożliwił złożenie trzeciego wniosku o powołanie biegłego.
5. Sąd sposobem prowadzenia rozprawy – napastliwy i wrogi ton, agresywna komunikacja niewerbalna, itp., wręcz zastraszył podsądnego, powodując na skutek olbrzymiego stresu jego rezygnację z działań zaplanowanej obrony.
10. Ocena bezstronności Sądu
Sędzia Katarzyna Sikorska wykazała się brakiem bezstronności, mając na celu wyłącznie skazanie obwinionego. Uznała z bezsporne okoliczności czynu i winę obwinionego, bez odpowiednio wnikliwego zbadania sprawy.

Sędzia Andrzej Żywczyński również wykazał się brakiem bezstronności, swoim zachowaniem uniemożliwiał obwinionemu prawo do obrony, prowadził rozprawę w sposób nie dążący do wyjaśnienia wszelkich istotnych okoliczności sprawy.

 11. Kultura prowadzenia sprawy
Postępowanie nakazowe nie podlega ocenie, gdyż toczyło się w trybie niejawnym.

Natomiast w postępowaniu zwyczajnym sędzia Andrzej Żywczyński wykazał się znacznym stopniem arogancji w stosunku do obwinionego, chociaż ten znalazł się w sytuacji dla siebie wyjątkowo stresującej, zachowywał się bardzo kulturalnie i skromnie.  Główne zarzuty to:
1. Obwiniony na wstępie chciał uchylić się na odpowiedź o wysokość zarobków, lecz u sędziego wywołało to atak złości. Na kolejne stwierdzenia podsądnego, że chce skorzystać z przysługujących praw i uchylić się od odpowiedzi na to pytanie, ze strony sędziego padały następujące uwagi:
„Pan mnie chyba nie rozumie – jak ja panu każę udzielić odpowiedzi, to pan ma to robić”,
„następny, co się naoglądał telewizji”,
2. Kiedy obwiniony zapytał, dlaczego ma obowiązek udzielić odpowiedzi usłyszał, że Sąd w ten sposób ustala jego dane personalne. Podniesiona wtedy słuszna uwaga obwinionego, że dane personalne to np. imię, nazwisko, adres, a w zbiór tych danych nie wchodzi informacja o osiąganych dochodach, wywołała wręcz atak słownej furii ze strony sędziego – lekko podnosząc i nachylając się nad stołem w stronę sali podniesionym głosem poinformował, że Sąd może takie dane uzyskać po zapytaniu Urzędu Skarbowego, ale nie będzie tego robił, bo on każe podać i tak ma być. Pod taką presją podsądny podał w końcu orientacyjną wysokość miesięcznych zarobków.
3. Sędzia nie poinformował, że obwiniony może cofnąć do rozpoczęcia przewodu sprzeciw, wtedy wyrok nakazowy się uprawomocni i rozprawa się nie odbędzie.
4. Sędzia nie poinformował, że rozpoczyna przewód sądowy, tylko nagle po ustaleniu danych osobo-poznawczych nakazał odczytanie wniosku o ukaranie przez protokolantkę, a kiedy ta skończyła od razu zadał pytanie obwinionemu „Czy udzielił pan odpowiedzi straży, komu powierzył pojazd”. Gdy po chwili zmieszany podsądny spytał, czy przewód sądowy się już rozpoczął, usłyszał, „No tak”.
5. Kiedy obwiniony chciał udzielić szerszej odpowiedzi na pytanie, czy nie wskazał użytkownika auta na wezwanie straży miejskiej, sędzia natychmiast mu przerwał i poinformował „Pan ma mi udzielić tylko odpowiedzi tak lub nie, jasne? Pytam wiec jeszcze raz – udzielił pan takiej odpowiedzi czy nie?”
6. Po otrzymaniu odpowiedzi „nie”, Przewodniczący poinformował, że to wszystko, co chciał wiedzieć. Obwiniony widząc, ze sędzia chce zamknąć przewód w ostatniej chwili poinformował, że chce złożyć dwa wnioski o umorzenie postępowania ze względu na brak skargi uprawnionego oskarżyciela. Sędzia poinformował ,że on widział wnioski (wygenerowane z 3Obiegu i wpięte do akt) i nie ma sensu ich składać. Podsądny poinformował, że są to inne wnioski – pierwszy, że pomiarów dokonywano z przekroczeniem uprawnień, a drugi – że straży nie przysługują prawa oskarżyciela publicznego z art. 96/3 kw. Sędzia wtedy pozwolił położyć wnioski na stole i nakazał opuszczenie sali.
7. Po dwuminutowej przerwie protokolantka wywołała obwinionego, po jego wejściu i zajęciu miejsca sędzia natychmiast rozpoczął odczytywanie wyroku – bez poinformowania, jak ustosunkował się do złożonych wniosków, bez informacji o zamknięciu przewodu.
8. Po ogłoszeniu wyroku sędzia udzielił krótkiego uzasadnienia – stwierdził, że oskarżony miał bezwzględny obowiązek wskazać, kto dysponował pojazdem w chwili popełnienia rzekomego wykroczenia oraz odniósł się do jednego (? nie wiadomo, czy z akt, czy złożonego na rozprawie) z wniosków – o braku uprawnień oskarżycielskich straży z art. 96/3 kw. Poinformował, że były różne interpretacje i stanowiska sądów powszechnych, ale po podjęciu w ub. roku przez skład 11 sędziów Sądu Najwyższego uchwały i ustanowieniu normy (obowiązującej wyłącznie składy SN), że strażom przysługują uprawnienia oskarżycielskie, takie same stanowiska przyjmą sądy niższej rangi. Poinformował także, że obwinionemu przysługuje prawo do złożenia wniosku o pisemne uzasadnienie wyroku i złożenia apelacji do Sądu Okręgowego w Płocku.
9. Kiedy podsądny poinformował, że z powodu nie informowania o etapach przebiegu rozprawy nie zdążył złożyć jeszcze jednego wniosku (uzależniał to od decyzji w stosunku do dwóch poprzednich wniosków, a tej sędzia po powrocie obwinionemu nie przedstawił, jak wspomniałem natychmiast rozpoczął odczytywanie wyroku) sędzia znowu z wyjątkową napastliwością, wręcz agresją, stwierdził, że to nie jest spotkanie towarzyskie i są zasady, których obwiniony ma przestrzegać, po czym znowu unosząc się lekko nad stołem skierował uwagę „Ja poinformowałem, co może pan zrobić, i teraz nie pytam, czy pan to wie, tylko czy to, co powiedziałem, jest dla pana zrozumiałe, JASNE?” Obwiniony wtedy zaczął wypowiedź, że przecież straż miejska dokonywała pomiarów w miejscu niedozwolonym, ale sędzia przerwał „Pan mnie nie zrozumiał, proszę nie dyskutować, ja pytałem, czy to, co powiedziałem, jest JASNE? Czekam na odpowiedź” Kiedy obwiniony powiedział „Tak”, usłyszał „Na tym kończę dyskusję, do widzenia”.
10. W czasie całej rozprawy sędzia w ogóle nie sprawdzał, co notuje protokolantka, czy nadąża z zapisem, czy właściwie odwzorowuje przebieg przewodu i wypowiadane treści.
W ocenie SPnD sędzia zachowywał się wyjątkowo arogancko i napastliwie wobec obwinionego, od samego początku dążył do zastraszenia go i zmuszenia do bezwzględnego podporządkowania się apodyktycznym decyzjom Przewodniczącego. Widoczne było, że wyrok zapadł, zanim podsądny wszedł na salę (w ogóle to między nakazem opuszczenia sali a powrotem i natychmiastowym odczytywaniem z kartki wydrukowanego wyroku minęły około 2 minuty – czy w tym czasie sąd mógł wnikliwie zapoznać się z wnioskami, przeanalizować jeszcze aspekty sprawy, przytoczone we wnioskach przepisy, wydać wyrok i go wydrukować?).

12. Ocena końcowa (skala 0-10)

Sędzia Katarzyna Sikorska:
merytoryczność – 1
bezstronność – 0
kultura prowadzenia sprawy – nie oceniano

Sędzia Andrzej Żywczyński:
merytoryczność – 5
bezstronność – 2
kultura prowadzenia sprawy: – 0

W opinii SPnD SSR Andrzej Żywczyński nie posiada wystarczających predyspozycji do wykonywania zawodu sędziego. SPnD złoży w tej sprawie zawiadomienie do Prezesa Sądu Okręgowego. Niezależnie od decyzji praca sędziego Andrzeja Żywczyńskiego będzie w dalszym ciągu monitorowana przez SPnD.

Opublikowano Bezstronność sądu, Fotoradary, Monitoring sądów powszechnych, Straż gminna (miejska) | 43 komentarzy

Referendum – Jasło, 8 lutego 2015 r.

Opublikowano Fotoradary, Straż gminna (miejska) | 25 komentarzy

Sąd w Kaliszu zakwestionował pomiar wykonany laserowym miernikiem prędkości

W dniu 2 grudnia 2014 r. Sąd Rejonowy w Kaliszu uniewinnił kierującego pojazdem od zarzutu przekroczenia prędkości. Zakwestionowanego pomiaru dokonał laserowym miernikiem prędkości Ultralyte funkcjonariusz Policji z KMP w Kaliszu.

W opinii Sądu, przy pomiarze prędkości z odległości powyżej 500 metrów funkcjonariusz Policji powinien skorzystać z dodatkowych urządzeń optycznych powiększających, a także statywu lub podpórki. Tylko wówczas istnieje gwarancja uzyskania rzeczywistych wyników, w jakich ruch się odbywał. W analizowanym przypadku powyższe warunki pomiaru nie zostały spełnione. Wyrok jest prawomocny.

Oto wyrok Sądu Rejonowego w Kaliszu wraz z uzasadnieniem:

wyrok_ws_UltraLyte_z_uzasadnieniem_prawomocny

Opublikowano Laserowe mierniki prędkości, Postępowanie dowodowe | 24 komentarzy

Projekt ustawy o biegłych sądowych

Krzysztof Thol

Ministerstwo Sprawiedliwości realizując swoje uprawnienia legislacyjne postanowiło uporządkować kwestie związane z biegłymi sądowymi. Dotychczasowe przepisy regulujące te kwestie są bowiem rozproszone w różnych ustawach i rozporządzeniach oraz nie zawierają wszystkich potrzebnych uregulowań. W związku z tym Ministerstwo Sprawiedliwości przedstawiło Radzie Ministrów rządowy projekt założeń projektu ustawy o biegłych sądowych.
Prześledźmy zatem w skrócie proces legislacyjny w tej tak ważnej dla wymiaru sprawiedliwości oraz Obywateli RP sprawie tym bardziej, że proces ten jest nadal w toku i kształt tej ustawy nie jest do końca przesądzony.

Tekst projektu założeń do projektu ustawy o biegłych sądowych jest powszechnie dostępny w internecie:

http://legislacja.rcl.gov.pl/docs//1/68660/68692/68693/dokument103500.pdf
Streszczenie jego założeń w tym artykule jest zbyteczne, gdyż wiązałoby się z powtórzeniem całego tekstu, z którym można zapoznać się z linkowanego materiału źródłowego. Warto natomiast wymienić wszystkie instytucje, które otrzymały ten projekt do zaopiniowania w ramach tzw. „konsultacji społecznych”, przy czym wyróżniłem instytucje mające bezpośredni udział w tworzeniu opinii z zakresu kolizji i wypadków drogowych oraz ich następstw, co jest obszarem zainteresowania Stowarzyszenia Prawo na Drodze:

  1. 1. lnstytut Ekspertyz Sądowych im. prof. dra Jana Sehna,
    2. Krajowa Rada Biegłych Rewidentów,
    3. Krajowa Rada Radców Prawnych,
    4. Stowarzyszenie Sędziow Polskich lUSTlTlA,
    5. Naczelna Rada Adwokacka,
    6. Naczelna Rada Lekarska,
    7. Federacja Stowarzyszeń Rzeczoznawców Majątkowych,
    8. Polskie Stowarzyszenie Biegłych Sądowych do Spraw Wypadków Drogowych,
    9. Polskie Towarzystwo Kryminalistyczne,
    10. Polskie Towarzystwo Medycyny Sądowej i Kryminologii,
    11. Sekcja Psychiatrii Sądowej Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego,
    12. Uniwersytet Śląski Wydział Prawa i Administracji Katedra Kryminalistyki,
    13. Polski Związek Motorowy,
    14. Stowarzyszenie Psychologów Sądowych w Polsce,
    15. Stowarzyszenie Rzeczoznawców Techniki Samochodowej i Ruchu Drogowego,
    16.Stowarzyszenie Sędziów Sądów Rodzinnych w Polsce,
    17. Federacja Związkow Pracodawców Ochrony Zdrowia Porozumienie Zielonogórskie,
    18. Stowarzyszenie Sędziów THEMlS,
    19. Krajowa Rada Sądownictwa,
    20. Krajowa Rada Prokuratury,
    21. Stowarzyszenie Rzeczoznawców Ekonomicznych,
    22. Stowarzyszenie Biegłych Sądowych z zakresu Geodezji,
    23. Prezesi (45) sądów okręgowych,
    24. Krajowa Rada Doradców Podatkowych.

Charakterystyczne w tej liście jest to, że o wymienionych instytucjach trudno powiedzieć aby były „instytucjami społecznymi”, gdyż w całości stanowią zamknięty krąg instytucji bezpośrednio zainteresowanych rozwiązaniami projektu ustawy, którą mają zaopiniować. Nie jest to zatem żadna „konsultacja społeczna” lecz konsultacja wewnątrz korporacyjna. Można nawet powiedzieć, że jest to swoista „dyskusja w szerokim kręgu rodzinnym” mająca na celu „ułożenie spraw po myśli jej członków”. Nie potrzeba wielkiej wyobraźni aby móc przypuszczać, że wymienione „społeczeństwo” będzie raczej zainteresowane utrzymaniem dotychczasowego i wygodnego dla siebie status quo oraz uzyskaniem dodatkowych profitów niż rzeczywistą naprawą procesu opiniowania przez biegłych sądowych, których liczbę w Polsce szacuje się na około 15 – 17 tysięcy.
Szacuje się ich liczbę, gdyż dotąd nie powstała żadna centralna ewidencja biegłych sądowych, a jedynie ich listy przy Sądach Okręgowych.
Wymienione instytucje wniosły oczywiście mniej lub więcej uwag i propozycji różnej wagi do założeń do projektu ustawy, które zostały lub nie zostały uwzględnione przez projektodawcę ustawy, czyli przez Ministerstwo Sprawiedliwości, co zresztą opisuje wynik tej konsultacji w linkowanym tekście.

W ten sposób po „konsultacjach społecznych” Ministerstwo Sprawiedliwości przedstawiło projekt ustawy o biegłych sądowych:

http://www.sadowibiegli.pl/aktual/2014/ustawa2014b.pdf

http://www.sadowibiegli.pl/aktual/2014/ustawa2014b.pdf

i ponownie skierowało go do tej samej grupy „konsultantów społecznych”, którzy tym razem dali wyraz swojemu „zadowoleniu” bądź „niezadowoleniu” z pracy Ministerstwa Sprawiedliwości.

Moim zdaniem na uwagę zasługuje stanowisko Stowarzyszenia Sędziów Polskich IUSTITIA, które w rzeczowy sposób bezlitośnie punktuje mizerię i ewidentne wady tego projektu

http://www.iustitia.pl/opinie/918-opinia-w-sprawie-projektu-ustawy-o-bieglych-sadowych

Przede wszystkim zwraca uwagę na błędne przyznanie Prezesom Sądów Okręgowych prawa powoływania biegłych, weryfikacji ich kompetencji i wiedzy poprzez powoływanie ekspertów o ustawowo określonym wynagrodzeniu (sic !), organizowania szkoleń z zakresu prawa procesowego oraz prowadzeniu list biegłych, których również będą obligatoryjnie wg postanowień ustawy zawieszać i skreślać ! Widać wyraźny opór środowiska sędziowskiego do nałożenia dodatkowej pracy prezesom SO. Jest to opór moim zdaniem uzasadniony i godny poparcia, gdyż sędziowie są od niezawisłego sędziowania, a nie od dobierania sobie biegłych sądowych. Aktualna weryfikacja „wiedzy specjalnej” kandydatów na biegłych przez prezesów sądów okręgowych prowadzi do tego, że biegłymi zostają osoby, które nigdy nimi zostać nie powinny. Stąd też bierze się opinia samych sędziów na temat niskiej jakości bardzo wielu opinii wydawanych przez biegłych sądowych, co jednak pozwala wielu sędziom „fetyszyzować” te opinie przyznając im status dowodu wyższej rangi niż innych dowodów w danej sprawie.

Jakże odmiennie brzmi natomiast opinia samych zainteresowanych tą ustawą, czyli biegłych sądowych, dobrze ilustruje stanowisko Stowarzyszenia Rzeczoznawców Ekonomicznych:

http://www.sadowibiegli.pl/aktual/2014/opinia_sre.pdf

Ta grupa bezpośrednio zainteresowanych ustawą biegłych sądowych daje wyraźnie do zrozumienia, że powoływanie ich jak dotychczas przez prezesów SO bardzo im odpowiada, czego zresztą nikt się nie dziwi znając polski system „układów i układzików” lokalnych.
Z tą samą pewnością siebie biegli sądowi są przeciwni weryfikacji ich wiedzy poprzez jakichś „ekspertów”, co też nikogo dziwić nie powinno, bo nikt nie lubi być co i rusz egzaminowany przez nieznanych sobie „ekspertów”.

Problemy związane z tematyką biegłych sądowych dobrze przedstawia również raport Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka:

http://www.hfhr.pl/wp-content/uploads/2014/04/HFPC_PRB_biegli-sa%CC%A8dowi_w_polsce.pdf

Z nieukrywanym zaskoczeniem znalazłem w tym raporcie następujący fragment odnoszący się bezpośrednio do mojego osobistego doświadczenia z opinią biegłego sądowego.
Na stronie 17 raportu HFPC pisze bowiem:

… „To ostatnie rozwiązanie pozwalałoby zminimalizować jedną z największych praktycznych bolączek dzisiejszego procesu karnego – wypowiadania się biegłych w przedmiocie winy oskarżonego. Z takim przykładem HFPC spotkała się w jednej ze spraw zaklasyfikowanych do programu „Niewinność”. Do skazania oskarżonego w niej mężczyzny, doszło między innymi na podstawie opinii biegłego, w której wnioskach wprost został wyrażony pogląd na temat sprawstwa oskarżonego”…

Opisana sytuacja jest dokładną kopią sytuacji z mojego procesu karnego, w którym biegły sądowy we wnioskach wprost pisze o mojej winie za spowodowanie wypadku, co jest wyłączone spod zakresu jego opiniowania ! Szerzej na ten temat napisałem w moim tekście:

http://prawonadrodze.org.pl/weryfikacja-szkicow-przedstawiajacych-przebieg-zdarzenia-w-opiniach-bieglych-sadowych-cz-i/http://

Na mój wniosek do HFPC w sprawie objęcia programem „Niewinność”, w którym podniosłem między innymi właśnie tę samą dokładnie kwestię BEZPRAWNEGO wypowiadania się biegłego sądowego na temat winy strony postępowania, dostałem wymijającą odpowiedź odmowną z powodu „nie zajmowania się przez HFPC” sprawani zakończonymi już prawomocnymi wyrokami sądowymi”.
Jak widać HFPC doskonale zna problem, ale w praktyce nie są jej obce „standardy podwójnej moralności”. Niemniej raport HFPC należy uznać za wartościowy, gdyż w miarę bezstronny w porównaniu do opinii „konsultantów społecznych”.

Problematyka biegłych sądowych poruszana była również na portalu SPnD w tekstach Redakcji:

http://prawonadrodze.org.pl/rola-dowodu-z-opinii-bieglego-w-procesie-ustalania-spracy-kolizji-drogowej/

Wniosek jaki nasuwa się z wymienionych publikacji jest taki, że najważniejszym celem nowej ustawy o biegłych sądowych powinna być kwestia RZETELNOŚCI opinii, które powinny być W PEŁNI WERYFIKOWALNE ! Żadne bowiem dokumenty poświadczające kwalifikacje biegłego, jego wiedzę i umiejętności NIE SĄ JAKĄKOLWIEK GWARANCJĄ RZETELNOŚCI OPINII. Tym bardziej takiej roli nie spełnia „ślubowanie” złożone przez biegłego przed prezesem SO.
W ustawie powinien być zawarty obowiązek dołączenia do opinii wszystkich materiałów źródłowych pozwalających na weryfikację opinii przez każdego innego biegłego sądowego z danej dziedziny lub uprawnioną instytucję.
Dodatkowo powinien być wpisany zakaz wydawania opinii w jakikolwiek sposób odnoszący się do winy którejkolwiek ze stron pod rygorem natychmiastowego zawieszenia biegłego oraz uznania takiej opinii za nierzetelną i tym samym pozbawienie jej rangi dowodu w sprawie.
Osobną kwestią powinny stanowić zagadnienia związane z bezstronnością biegłego i jego opinii związane z niedozwolonym powoływaniem na biegłego osoby, która jest faktycznie stroną w postępowaniu. Dobry przykład stanowi tutaj autentyczne powołanie przez policję, na etapie już po przedstawieniu zarzutu jednemu z uczestników wypadku, biegłego będącego jednocześnie czynnym policjantem. „Bezstronność” opinii takiego biegłego, który de facto wypowiada się za lub przeciwko wersji zdarzenia przedstawionej przez swoich kolegów podległych służbowo czy też znanych mu towarzysko jest więcej niż problematyczna. Można być wręcz pewnym, że biegły taki dokona wszystkiego, aby tylko uzasadnić wersję policyjną, co też miało miejsce w rzeczywistości. Autorzy projektu ustawy ani żadna z opinijujących intytucji nawet się nie „zająknęli” w tej drażliwej kwestii.

Tekstem tym chciałbym zachęcić Zarząd SPnD do podjęcia działań w celu uczestnictwa naszego Stowarzyszenia w nadal toczącym się procesie legislacyjnym poprzez aktywne włączenie się do konsultacji w charakterze strony rzeczywiście społecznej, bo reprezentującej KIEROWCÓW oraz osoby poszkodowane przez błędne opinie biegłych sądowych. W krótkim czasie postaram się przedstawić mój projekt założeń do społecznego projektu ustawy o biegłych sądowych.
Szanowne Koleżanki i Kolegów z SPnD, a także Sympatyków i Oponentów, zapraszam do dyskusji.

Opublikowano Opinie biegłych | 8 komentarzy

Wszystkie immunitety Komendanta

Artur Mezglewski

Teoretycznie wszyscy jesteśmy równi wobec prawa. Teoretycznie. Całe to państwo jest jedynie teoretyczne.

W praktyce komendanci Policji są ponad prawem. W praktyce to oni decydują kto zostanie przez sąd skazany, a przeciwko komu nawet nie zostanie wszczęte postępowanie. Oni też mogą wydać rozkaz swoim podwładnym policjantom  bezprawnego naruszania wolności obywatelskich i osobistych. Żadna instytucja w tym kraju nie chroni skutecznie obywateli przed bezprawiem komendantów.

W szczególności poniższy artykuł porusza następujący problem: skoro oskarżycielami publicznymi w sprawach o wykroczenia są komendanci powiatowi (miejscy) Policji, to kto wniesie wniosek o ukaranie, gdy sprawcą wykroczenia jest komendant powiatowy Policji?…

1. Stan prawny w zakresie immunitetów przysługujących policjantom

W obowiązującym stanie prawnym policjanci nie posiadają żadnych immunitetów – ani w prawie karnym ani w prawie wykroczeń. Teoretycznie…

2. Praktyka

W praktyce funkcjonuje niepisane prawo. Policjantom wolno więcej. Ci, od Komendanta Powiatowego w górę, w zakresie wykroczeń są nietykalni. Mogą sobie nawet bezkarnie pozwolić na „drobne przestępstwa”.

A oto przyczyny takiego stanu rzeczy.

a) Komendant sam na siebie wniosku do sądu  nie złoży – nie liczmy na to!

Policja jest oskarżycielem publicznym w sprawach o wykroczenie. Nie można skazać policjanta za popełnione wykroczenie, jeśli z wnioskiem o ukaranie nie wystąpi…. policja. Organem uprawnionym do występowania z takimi wnioskami jest komendant powiatowy (miejski) Policji. Kto zatem złoży wniosek o ukaranie, gdy sprawcą wykroczenia jest  ten komendant? Czy komendant powiatowy złoży wniosek na samego siebie?… – Głupie pytanie, nieprawdaż?

b) Komendant nie złoży wniosku na policjanta, któremu rozkazał łamać prawo

W Policji najważniejsze jest wykonywanie rozkazów. Niewykonanie rozkazu to dla funkcjonariusza najprostszy sposób na wylecenie z Policji. Rozkazy wydawane są ustanie. Szczególnie w sytuacjach, kiedy policjant zmuszany jest przez komendanta do łamania prawa.

Jeżeli komendant każe podległym policjantom stosować środki przymusu bezpośredniego, to oni ten rozkaz wykonają – choćby do ich zastosowania nie było żadnych podstaw faktycznych. Jeśli rozkazu nie wykonają – ich kariera w Policji szybko dobiegnie końca.

Jeśli komendant wysyła radiowóz z wideorejestratorem na patrol, to kierowca takiego radiowozu może robić wszystko. Może nawet jeździć tym radiowozem na dwóch kołach po chodniku i pokazywać przechodniom gest Kozakiewicza. Włos mu z głowy nie spadnie.  Immunitet ten w strukturach Policji określany jest „kontratypem działania w granicach swoich uprawnień i obowiązków”. Szerzej pisaliśmy na ten temat m. in. tutaj: http://prawonadrodze.org.pl/w-policji-istnieje-przyzwolenie-na-lamanie-prawa/

c) Jeśli w kolizji uczestniczył policyjny radiowóz – biada innym uczestnikom ruchu

Prawo nie zwalnia kierujących radiowozami z zachowania zasad bezpieczeństwa. Nawet jak włączą te swoje „bomby” – to ich nie uprawniania do tratowania innych pojazdów. Jednak każdy, kto miał stłuczkę z radiowozem wie, że jego racje nie mają znaczenia. Wniosku do sądu na policjanta nikt nie złoży. Bo i kto ma go złożyć – jego kolega?

Każdy zapewne widział film na YouTubie, jak nieoznakowany radiowóz wyprzedza na skrzyżowaniu, przejeżdżając linię ciągła  i z całą mocą uderzył w samochód wykonujący manewr skrętu w lewo. Jeśli ktoś tego nie widział, niech sobie obejrzy:

Jak Państwo myślą, przeciwko któremu kierowcy Policja skierowała wniosek do sądu o ukaranie – przeciwko kierowcy samochodu cywilnego, czy kierowcy radiowozu?

Zambrowska Policja oczywiście uznała, że kierujący Peugeotem nie zachował szczególnej ostrożności podczas zmiany kierunku ruchu i próbowała ukarać kierowcę-cywila mandatem. Kierowca do winy się nie przyznał i mandatu nie przyjął, wobec czego Policja skierowała do Sądu Rejonowego w Zambrowie wniosek o ukaranie kierowcy prawidłowo jadącego Peugeota.

Gdyby nie fakt, że zdarzenie to przypadkiem zostało sfilmowane, a następnie umieszczone w Sieci oraz, że sprawą zajęli się dziennikarze, sędzia Jan Leszczewski z Sądu Rejonowego w Zambrowie zapewne nie miał by kłopotu z wydaniem wyroku. Przecież dawanie wiary wnioskom i zeznaniom policjantów to cała esencja polskiego orzecznictwa karnego. Ale publicznego rozgłosu sądy nie lubią, dlatego w takich sytuacjach zwykle grają na remis (czyli na przedawnienie). Ale taki remis, to remis ze wskazaniem na policjanta….

Sprawą interesowało się kilka portali, ale po kilku miesiącach ją wyciszono. Mogę wskazać kilka linków:http://www.poboczem.pl/naszym-zdaniem/news-ciag-dalszy-sprawy-zderzenia-policyjnej-vectry-i-peugeota,nId,1438865

http://motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/bezpieczenstwo/news-ciag-dalszy-sprawy-zderzenia-policyjnej-vectry-i-peugeota,nId,1397486

Proszę jednak zauważyć, że niezależnie jaki wyrok wyda (a może już wydał?) Sąd, przeciwko kierowcy radiowozu nie toczy się żadne postępowanie! Sprawa toczy się jedynie przeciwko kierowcy Peugeota. Natomiast ewentualne wykroczenie kierowcy radiowozu już się przedawniło! Chwała Rzeczpospolitej Kumoterskiej! Chwała systemowi Kolesiokracji, który dumnie i niepostrzeżenie zastąpił w Polsce socjalizm.

d) Komendantów nikt nie rozlicza z podejmowanych decyzji

Komendanci mogą robić co chcą. Teoretycznie praworządności strzeże w Polsce kilka instytucji. Ale tylko teoretycznie. Całe to państwo – jak mawia klasyk – istnieje tylko teoretycznie.

Komedianci mogą obawiać się tylko tych, którzy mają większego korkowca – czyli komendantów wyższej rangi oraz innych szarych eminencji, jak np. dziewczyn (i chłopaków) komendantów z dużymi korkowcami.

Prokuratura. Teoretycznie podstawowym zadaniem prokuratury jest strzeżenie praworządności oraz czuwanie nad ściganiem przestępstw. W praktyce jednak prokuratura zajmuje się – tak jak w czasach komunistycznych – umacnianiem systemu władzy. Czyli tej władzy, jaką posiadają nad grilowanymi wszyscy uczestnicy koleżeńskiego grilla.

Stowarzyszenie Prawo na Drodze posiada szereg dokumentów, ilustrujących postawę prokuratury wobec nadużyć, jakich dopuszczają się różnej maści funkcjonariusze. Materiał ten zasługuje jednak na odrębne opracowanie.

Rzecznik Praw Obywatelskich. Urząd Rzecznika to kolejna fasada. Zgodnie z Konstytucją naszego teoretycznego państwa, Rzecznik Praw Obywatelskich stoi na straży wolności i praw człowieka i obywatela.

Rzecznika Praw Obywatelskich nie wybierają jednak obywatele. Dlaczegóż więc Rzecznik miałby skutecznie reprezentować ich interesy?

W efekcie zatem Rzecznik zabiega o poszanowanie wolności i praw obywatelskich, ale tylko niektórych…

O to przykład jak bardzo Rzecznik Praw Obywatelskich przejmuje się problemami nadużyć władzy dokonywanych przez funkcjonariuszy Policji

W dniu 9 czerwca 2014 r. Stowarzyszenie Prawo na Drodze zwróciło się do Rzecznika Praw Obywatelskich z wnioskiem o wszczęcie postępowania w sprawie nielegalnych rutynowych kontroli, dokonywanych masowo przez Policję. Oto treść tego wniosku:

WniosekAlkomatyWniosekAlkomaty 003

Do listopada 2014 r. Rzecznik nie udzielił żadnej odpowiedzi na ów wniosek.Wobec tego w dniu 3 listopada SPnD skierowało do Rzecznika Praw Obywatelskich monit w tej sprawie. Oto treść monitu:

WniosekAlkomaty 002Także i na to pismo, do dnia dzisiejszego od Rzecznika Praw Obywatelskich nie nadeszła żadna odpowiedź.

Piszący te słowa zastanawia się, czy nie skierować do Rzecznika Praw Obywatelskich zawiadomienia, że funkcjonariusze Policji wywarli presję w postaci zmuszenia do wdmuchiwania powietrza do alkomatu na grupie małoletnich nieheteroseksulanych kobiet narodowości żydowskiej. Wygląda bowiem na to, że zwyczajni obywatele nie mają ze strony Rzecznika żadnej ochrony…

3. Przykład – Komendant Powiatowy Policji w Kościanie

Komendanci są różni. Jedni mają trochę wyczucia, inni nie. Ten z Kościana (i jego ludzie) – jak mawia młodzież – jedzie po bandzie. Czyli jest takim „bandziarem”.

Jak już o tym była mowa w poprzednim materiale, Komendant Kościański oznakował obejście Komendy Powiatowej Policji znakami drogowymi i uważa, że wokół Komendy biegnie droga wewnętrzna. Załóżmy, że Komendant ma rację. Takie założenie niewątpliwie nie wyjdzie Komendantowi na dobre.

W dniu 6 sierpnia 2014 r. młody człowiek o imieniu Patryk jechał samochodem do Komendy Powiatową Policji w Kościanie, aby zgłosić kradzież. Wjechał na teren Komendy od strony ulicy  Surzyńskiego – nie zauważając znaku drogowego B-2 – „zakaz wjazdu”. Będąc już na trenie Komendy rozpiął pasy bezpieczeństwa, aby jak najszybciej opuścić samochód i zgłosić kradzież.

Kiedy biegł w stronę wejścia nagle z radiowozu zapakowanego na zakazie zatrzymywania się wyszedł sierżant Tota i oświadczył, ze nakłada na Patryka dwa mandaty karne na kwotę 200 zł: za naruszenie znaku B-2 oraz za jazdę bez pasów bezpieczeństwa oraz 7 punktów karnych.

Patryk odmówił przyjęcia mandatu, a następnego dnia przyjrzał się bliżej wszystkim znakom ustawionym przez Komendanta na obejściu Komendy. Doszedł do przekonania, że wszystkie znaki, a więc także znak B-2, nie spełniają wymogów określonych w rozporządzeniu o warunkach zwartych w Rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z dnia 3 lipca 2003 r. w sprawie warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach.

Sprawa nie jest błaha. Otóż art. 85a Kodeksu wykroczeń stanowi, iż

Kto narusza przepisy dotyczące sposobu znakowania dróg wewnętrznych podlega karze grzywny.

W dniu 24 września 2014 r. Patryk złożył w Komendzie Powiatowej Policji w Kościanie  zawiadomienie o popełnieniu przez Komendanta wykroczenia z art. 85a k.w. zawiadomił także o popełnieniu przez st. sierżanta Wiktora Totę wykroczeniu, polegającego na naruszeniu dyrektywy płynącej ze znaku B-36 – „zakaz zatrzymywania się”.

Mamy zatem trzech podejrzanych o popełnienie wykroczenia: Komendanta Powiatowego Policji, Patryka i st. sierżanta Wiktora Totę. Zobaczmy jak w (rzekomo) demokratycznym państwie prawa potoczyły się te trzy sprawy.

a) Sprawa st. sierżanta Toty

Starszy sierżant Wiktor Tota w dniu 6 sierpnia 2014 r. zaparkował swój pojazd przed drzwiami wejściowymi do Komendy – a więc na zakazie (B-36). Jeśli założyć, że obejście Komendy jest drogą wewnętrzną, to sierżant Tota popełnił w dniu 6 sierpnia 2014 r. wykroczenie drogowe z art. 92 k.w.., zagrożone karą grzywny do 5 000 zł lub karą nagany. Uczynił tak, pomimo iż kilka metrów dalej były wolne miejsca na wyznaczonym parkingu.

Sprawa sierżanta Toty zakończyła się pouczeniem. Odstąpiono zatem od ukarania go mandatem karnym. Nie skierowano też przeciwko niemu wniosku o ukaranie. Jego czynu nie wpisano też do Rejestru kierowców naruszających przepisy ruchu drogowego (nie nałożono mu punktów karnych).

b) Sprawa Komendanta

Fakt popełnienia przez Komendanta wykroczenia z art. 85a wydaje się być bezsporny. Zresztą Komendant sam się poniekąd do tego przyznał. W piśmie z dnia 27 października 2014 r. (E-ZW-JCZ-573-175/14), stanowiącym reakcję na interwencję Patryka, Komendant  Henryk Kasiński napisał:

„Komenda Powiatowa Policji w Kościanie zaświadcza, że znak B-2 „zakaz wjazdu” znajdujący się na terenie Komendy Powiatowej Policji w Kościanie w dniu 22 września 2014 r. był ustawiony w sposób niespełniający wszystkich warunków technicznych dla znaków drogowych zawartych w Rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z dnia 3 lipca 2003 r. w sprawie warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach (Dz.U 20013, nr 220, poz. 2181)”.

Po interwencji Patryka Komendant usunął wszystkie znaki i postawił nowe…

Jednakże na zawiadomienie o popełnieniu przez Komendanta Powiatowego Policji w Kościanie wykroczenia z art. 85a k.w. – do tej pory nie było żadnej reakcji Policji.  Patryk – jako zawiadamiający i pokrzywdzony nie otrzymał żadnej informacji o sposobie zakończenia czynności wyjaśniających.

Powyższe zaniechanie Komendy Powiatowej Policji w Kościanie w zakresie przesłania powiadomienia o skierowaniu, bądź nie skierowaniu wniosku o ukaranie w przedmiotowej sprawie, uniemożliwia Patrykowi realizację jego praw, tj.:

  • złożenia zażalenia na niekorzystną decyzję Komendy Powiatowej Policji,
  • uczestniczenia w procesie w charakterze oskarżyciela posiłkowego,
  • złożenia subsydiarnego wniosku o ukaranie.

Zaniechanie to – jak się wydaje – nosi znamiona przestępstwa z art. 231 kk…

Z ustnych informacji wiadomo jedynie, że czynności wyjaśniające w sprawie wykroczenia popełnionego przez Komendanta prowadził st. aspirant Bogusław Brukiewicz – asystent Wydziału Prewencji Kościańskiej Ko-mendy.

c) Sprawa Patryka

Patrykowi zarzucono popełnienie dwóch wykroczeń:

- niepodporządkowanie się znakowi B-2;

- prowadzenie pojazdu bez zapiętych pasów bezpieczeństwa.

Pierwszego z wymienionych wykroczeń Patryk niewątpliwie nie popełnił. Jeśliby bowiem nawet przyjąć założenie, że wokół Komendy przebiega droga wewnętrzna, to oznakowanie wjazdu na tę drogę (znak B-2) było nielegalne. Zgodnie bowiem z art. 8. ust. 4 Ustawy o drogach publicznych

„Oznakowanie połączeń dróg wewnętrznych z drogami publicznymi oraz utrzymanie urządzeń bezpieczeństwa i organizacji ruchu, związanych z funkcjonowaniem tych połączeń, należy do zarządcy drogi publicznej”

Komendant Powiatowy – jako zarządca drogi wewnętrznej – nie miał podstaw prawnych do ustawienia znaku B-36. Organem uprawnionym do oznakowania tego wjazdu było Kościańskie Starostwo Powiatowe.

Co do drugiego czynu (jazda bez pasów) – mamy słowo przeciwko słowu. Patryk twierdzi, że jadąc po drodze publicznej jechał w zapiętych pasach. St. sierżant Tota twierdzi coś przeciwnego. Na razie innych dowodów w tym przedmiocie nie ujawniono. Sprawę tę rozstrzygnie do bólu niezawisły Sąd.

Sprawa Patryka trafiła do Sądu Rejonowego w Kościanie. W dniu 12 grudnia 2014 r. odbyła się pierwsza rozprawa. Oskarżycielem publicznym w sprawie jest st. aspirant Bogusław Brukiewicz Aspirant prawdopodobnie zbyt często na rozprawy do Sądu nie przychodzi, bowiem kiedy Maria Grzelczyk (protokolantka) wyszła z sali sądowej na korytarz, aby wywołać sprawę i zobaczyła przy drzwiach Brukiewicza, najwyraźniej zaskoczona jego obecnością uśmiechnęła się i przemiło zaszczebiotała „OOO, pan oskarżyciel”… Następnie spojrzała za plecy Brukiewiczowi i dojrzała Patryka – a widząc go, dodała niemiło przez zaciśnięte zęby „OOO, i obwiniony..”.

Kolejny termin rozprawy: 20 marca 2015 r. Stowarzyszenie Prawo na Drodze zwróciło się do Prezesa Sądu Rejonowego w Kościanie o wyznaczenie na tę rozprawę większej sali – na sprawę wybiera się bowiem ok. 15 osób ze Stowarzyszenia Prawo na Drodze. A przecież może jeszcze wpaść ktoś z Kościana…

Z ostatniej chwili (zapis relacji telefonicznej)

W dniu 10 stycznia 2014 r. Patryk udał się na teren Komendy Powiatowej Policji w Kościanie, aby wykonać dokumentację aktualnego oznakowania.  Gdy kończył robić zdjęcia, zza bramy wynurzył się policyjny radiowóz, w którym siedziało dwóch funkcjonariuszy.

Podjechali do niego i zażądali dokumentów. Patryk zapytał o przyczynę legitymowania.
Usłyszał odpowiedź, że chcą sprawdzić czy nie jest poszukiwany. Patryk podał dane i zapytał jakie mają podejrzenie wobec jego osoby – czy np. jest podobny do jakiejś osoby poszukiwanej? Policjant  odpowiedział, że „to nie jest pana sprawa”.

W tym momencie Patryk włączył w telefonie nagrywanie.  I nagle okazało się, że… jego telefon może pochodzić z kradzieży. Policjanci  zażądali, aby wyłączył nagrywanie i oddał im telefon celem sprawdzenia czy nie jest kradziony. Patryk ponownie zapytał – jakie mają podejrzenia co do jego telefonu? Czy ktoś zgłosił kradzież takiego telefonu? Na co policjant odpowiedział, iż widzi, że jest to nowy telefon Samsung i może pochodzić z kradzieży. Patryk oddał telefon policjantom do sprawdzenia (w tym czasie musiał przerwać nagrywanie).

Policjanci mieli w posiadaniu telefon Patryka przez kilka minut. Nie wiadomo, co się  wtedy  z nim działo. Mieli dostęp do prywatnych wiadomości, zdjęć oraz innych danych…

W tym czasie Policjant krzyczał na niego, na co Patryk poinformował, że sytuacja ta jest rejestrowana za pomocą dyktafonu. Policjant – słysząc to – zażądał  dyktafonu. Powiedział, że posiada uzasadnioną obawę, że dyktafon ten jest kradziony. Patryk odmówił pokazania dyktafonu.

Następnie policjant nakazał mu, aby wyjął wszystko co mam w bagażu podręcznym.  Patryk zapytał o jaki bagaż chodzi? – na co policjant odpowiedział, że kieszenie w bluzie to jest bagaż podręczny i zaczął go chwytać za kieszeń od bluzy. W tym momencie Patryk zaprotestował. Policjant ponownie nakazał mu wyjąć wszystko co mam w kieszeniach. W tym momencie Patryk zażądał sporządzenia protokołu, na co policjant nie zareagował tylko nadal chciał aby wszystko powyjmował, bo jak to powiedział, chce sprawdzić czy dyktafon nie pochodzi z przestępstwa i czy nie ma jakichś niebezpiecznych przedmiotów. Patryk oświadczył, że nie podda się kontroli osobistej bez protokołu. Policjant odpowiedział, że jak sprawdzi co ma przy sobie to potem pójdą i spiszą protokół na komendzie. Patryk kolejny raz zaprotestował przeciw bezprawiu funkcjonariusza i w końcu po nieudanych próbach przeszukania policjanci odpuścili, oddali Patrykowi telefon i sobie pojechali.

Niestety przez to, że  policjanci zabrał mu telefon – Patryk nie miał możliwości nagrać całej tej sytuacji. Wypowiedzi policjanta  w momencie, gdy nie był nagrywany były szokujące.

Poniżej publikujemy materiał, który został nagrany:

Czy powyższa akcja dokonana została z rozkazu Komendanta? Oj. sorry. Głupie pytanie…

Ciąg dalszy nastąpi.

Opublikowano Policja, Znaki drogowe | Skomentuj

Wszystkie znaki Komendanta

Artur Mezglewski

W Kościanie toczy się ciekawy proces. Niepozorny, młody człowiek o imieniu Patryk ośmielił się wjechać samochodem na teren Komendy Powiatowej Policji, pomimo iż tamtejszy Komendant ustawił na wjeździe do posesji znak „zakaz wjazdu”. To nic, że znak ustawiony przez Komendanta nie jest znakiem drogowym w rozumieniu ustawy. Goliat (tzn. Komendant) jest po prostu wkurzony. Młody człowiek sprawił, że Komendant musiał  pousuwać wszystkie znaki i zastąpić innymi. I w dodatku go ośmieszył….

Czy proces Patryka skończy się w taki sam sposób, jak wszystkie inne procesy w tego typu sprawach? A to zależy. To zależy ilu ludzi w Kościanie zrozumie, że każdy z nich kiedyś może stać się takim Patrykiem…

1. Zdarzenie (relacja Patryka)

W dniu 6 sierpnia 2014 r. jadąc ulicą Surzyńskiego w Kościanie skręciłem w prawo, wjeżdżając na posesję nr 31 – tj. na teren Komendy Powiatowej Policji. Po wjeździe na posesję odpiąłem pasy bezpieczeństwa i zaparkowałem samochód.  Po wyjściu z samochodu skierowałem się w stronę budynku komendy, jednak zanim do niego wszedłem, siedzący w radiowozie zaparkowanym przy wejściu do budynku st. sierżant Wiktor Tota  zawołał mnie do siebie i zażądał okazania dowodu rejestracyjnego oraz prawa jazdy. Gdy zapytałem w jakim celu żąda ode mnie okazania dokumentów, nie udzielił mi żadnej odpowiedzi, ponadto nawet się nie przedstawił. Po okazaniu tych dokumentów policjant stwierdził, że nakłada na mnie mandat za „wjazd pod zakaz” oraz „brak zapiętych pasów”. Za każde z tych wykroczeń nałożył na mnie mandat w wysokości po 100zł. Tłumaczyłem, że jadąc drogą publiczną posiadałem zapięte pasy i odpiąłem je dopiero znajdując się na terenie komendy, zakwestionowałem również ustawienie znaku, którego nie zauważyłem, ponieważ był ustawiony zbyt nisko a w tym czasie przechodziła grupa pieszych, która poruszając się chodnikiem zasłoniła tarczę znaku. Moje tłumaczenia na nic się nie zdały, więc odmówiłem przyjęcia mandatu. Policjant skierował wniosek o ukaranie do Sądu.

2. Komendant lubi stawiać znaki

Na niewielkim „areale”  wokół budynku Komendy – Komendant  postawił siedem znaków.  Oto próbka jego dokonań:

Znak "pośród drzew"

Znak „pośród drzew”

Znak na wjeździe do posesji.

Znak na wjeździe do posesji.

Na zdjęciu po prawej stronie znajduje się znak, któremu nie podporządkował się Patryk.

Patryk zauważył, że żaden ze znaków na posesji KMP nie odpowiada wymaganiom określonym w ministerialnym rozporządzeniu, dotyczącym warunków technicznych dla znaków drogowych (przede wszystkim znaki te są za niskie). Ale to jego spostrzeżenie jest irrelewantne – tzn. nie ma większego znaczenia dla rozstrzygnięcia problemu, czy policjanci mogą nakładać mandaty za niepodporządkowanie się dyrektywom, wynikających z treści tych znaków. Zatem pomińmy ten wątek.

Dla ustalenia ewentualnej odpowiedzialności karnej Patryka nie ma też większego znaczenia to, że ludzie przechodzący chodnikiem i ustępujący drogi pojazdowi wjeżdżającemu na teren komendy, mogli zasłaniać ten znak. Chociaż jak widać na zdjęciu – tak się stać mogło (jadąca na rowerze kobieta przysłania tarczę znaku).

Warto jednak upublicznić fakt, że kiedy Patryk w dniu 23 września 2014 r. wykonywał dokumentację fotograficzną znaków drogowych zainstalowanych na terenie Komendy wyszedł do niego z budynku komendy komisarz Konrad Stróżyński i nakazał mu opuszczenie terenu, a gdy nakazy nie poskutkowały – zaczął szarpać Patryka i używać wobec niego siły w celu uniemożliwienia dalszego dokumentowania nieprawidłowo ustawionych znaków. Jednakże gdy Patryk wyciągnął telefon aby nagrać to zdarzenie –  policjant puścił go i szybkim krokiem udał się z powrotem na komendę.

Warto też upublicznić to, iż na skutek interwencji Patryka, Komendant musiał wymienić wszystkie znaki drogowe na terenie Komendy! Komendant jest więc z powodu Patryka bardzo zdenerwowany…

3. Kwalifikacja miejsca, na którym Komendant poustawiał znaki

Ustalmy, jak należy zakwalifikować miejsce wokół Komendy Powiatowej Policji, na którym Komendant poumieszczał znaki.

a) Na pewno nie jest to droga publiczna

Zgodnie przepisami ustawy o drogach publicznych do dróg publicznych zalicza się: drogi krajowe, drogi wojewódzkie, drogi powiatowe oraz drogi gminne. Obejście wokół Komendy Powiatowej w Kościanie do żadnej z tych kategorii nie zostało zakwalifikowane. Miejsce to nie jest zatem drogą publiczną.

b) Na pewno nie jest to droga wewnętrzna

Obejście wokół Komendy nie jest drogą wewnętrzną, ani w ogóle żadną drogą. Zgodnie bowiem z art. 4 pkt 2 ustawy o drogach publicznych:

droga jest to budowla wraz z drogowymi obiektami inżynierskimi, urządzeniami oraz instalacjami, stanowiącą całość techniczno-użytkową, przeznaczoną do prowadzenia ruchu drogowego, zlokalizowaną w pasie drogowym.

Zaś pas drogowy:

jest to wydzielony liniami granicznymi grunt wraz z przestrzenią nad i pod jego powierzchnią, w którym są zlokalizowane droga oraz obiekty budowlane i urządzenia techniczne związane z prowadzeniem, zabezpieczeniem i obsługą ruchu, a także urządzenia związane z potrzebami zarządzania drogą

Czy widzicie Państwo na poniższej fotografii jakąś linię wydzielającą grunt, w którym zlokalizowana jest droga? A może widzicie jakieś urządzenia inżynierskie, stanowiące całość techniczno-użytkową, przeznaczoną do prowadzenia ruchu drogowego?

20140829_153111

 Zgodnie z treścią pisma Wydziału Geodezji, Kartografii, Katastru i Gospodarki Nieruchomościami Starostwa Powiatowego w Kościanie z dnia 9 września 2014 r. (GN.I-6621-3510/2014) miejsce to jest po prostu: „działką nr 678 położoną w Kościanie przy ul Surzyńskiego, która nie posiada geodezyjnie wydzielonego gruntu pod pas drogowy”.

4. Czy Komendant miał prawo poustawiać znaki drogowe wokół Komendy (skoro lubi je ustawiać)?

Cechą charakterystyczną znaku drogowego jest to, że stanowi on konkretyzację przepisów ustawy Prawo o ruchu drogowym. Poprzez umieszczenie znaku w określonym punkcie w przestrzeni, hipotetyczny uczestnik ruchu drogowego zobowiązany jest na obszarze obowiązywania takiego znaku do określonego zachowania. Znak drogowy stanowi techniczną konkretyzację hipotezy i dyspozycji normy zawartej w ustawie Prawo o ruchu drogowym (zob. postanowienie WSA w Rzeszowie z dnia 5 grudnia 2007 r., II SA/Rz 714/07).

Aby jednak znak drogowy mógł spełniać powyższą funkcję, musi został umieszczony na podstawie organizacji ruchu zatwierdzonej przez zarządcę drogi. Jednakże organizację ruchu drogowego poprzez umieszczenie znaków drogowych może wykonywać wyłącznie jeden z podmiotów do tego uprawnionych, posiadających władztwo publiczne. Z kolei władztwo to może być realizowane jedynie na drogach publicznych oraz w strefach zamieszkania, a więc w miejscach, w których w pełnej rozciągłości ma swoje zastosowanie ustawa Prawo o ruchu drogowym.

Zatem na drogach wewnętrznych oraz w innych miejscach, gdzie odbywa się ruch nie ma znaków drogowych w rozumieniu ustawy prd. Owszem, zarządca drogi (np. właściciel działki) może sobie wprowadzić  na tej działce (drodze wewnętrznej) swoje właścicielskie oznakowanie. Jednakże aktywność ta ma charakter cywilnoprawny, a nie publicznoprawny.

Reasumując: Komendant mógł sobie oznakować obejście komendy. Jego oznakowanie ma jednak charakter właścicielski, a nie publicznoprawny.

5. Czy znaki ustawione przez Komendanta obowiązują kierujących?

Z niezastosowanie się do oznakowania o charakterze właścicielskim nie mogą wynikać jakiekolwiek konsekwencje o charakterze karnym. Wykroczenie z art. 92 par. 1 k.w. popełnia kierujący, który nie stosuje się do znaku drogowego. Nie popełnia go natomiast ten, kto nie stosuje się do właścicielskiego oznakowania drogi wewnętrznej lub innego miejsce, gdzie może odbywać się ruch.

Wprawdzie ustawa Prawo o ruchu drogowym w ograniczonym zakresie ma zastosowanie również do miejsc nie będących drogami publicznymi, na których odbywa się ruch drogowy. Poza drogami publicznymi i strefami zamieszkania ustawę Prawo o ruchu drogowym stosuje się:

a) jedynie w sytuacjach koniecznych dla uniknięcia zagrożenia bezpieczeństwa osób;

b) jedynie tam, gdzie faktycznie w danym momencie odbywa się ruch drogowy.

Kiedy młody człowiek o imieniu Patryk wjechał na teren Komendy Powiatowej w Kościanie – w miejscu tym nie odbywał się żaden ruch drogowy. Tym bardzie nie było żadnej sytuacji zagrażającej bezpieczeństwu ludzi. Jakakolwiek odpowiedzialność prawnokarna nie wchodzi zatem w grę, gdyż Patryk nie popełnił żadnego czynu zabronionego, zagrożonego sankcją.

6. Sprawa Patryka trafiła jednak do Sądu

Komendant Powiatowy Policji w Kościanie skierował przeciwko Patrykowi wniosek o ukaranie do Sądu. We wniosku postawił mu dwa zarzuty: jeden dotyczy jazdy bez zapiętych pasów bezpieczeństwa, a drugi – niezastosowania się od znaku drogowego.

Sąd Rejonowy w Kościanie zdążył już rozpatrzeć sprawę w trybie nakazowym. A działo się to tak:

Sędzia Joanna Nyczka – pełniąca jednocześnie funkcję Przewodniczącego II Wydziału Karnego oraz Prezesa Sądu Rejonowego w Kościanie wydała w dniu 4 września 2014 r. zarządzenie o wszczęciu postępowania przeciwko Patrykowi. Do rozpatrzenia tej sprawy wyznaczyła samą siebie. W zarządzeniu tym wyznaczyła termin posiedzenia w przedmiocie wydania wyroku nakazowego na dzień 4 września 2014 r.  następnie (prawdopodobnie nawet nie wychodząc z pomieszczenia) wydała wyrok skazujący, uznając Patryka winnym dokonania obu zarzucanych mu czynów i skazując go na karę grzywny w wysokości 300 zł oraz zasądziła od niego koszty sądowe w wysokości 80 zł.

Od tego wyroku Patryk złożył sprzeciw. Sprawa została zatem skierowana na rozprawę. Wyznaczony też został inny skład orzekający: sędzia Joanna Matuszewska-Potocka – jako Przewodniczący oraz Maria Grzelczyk jako protokolant. Rozprawę wyznaczono na dzień 12 grudnia 2014 r.

7. Wywołanie sprawy

W dniu 12 grudnia 2014 r. na rozprawę Patryka do Sądu Rejonowego w Kościanie pofatygował się oskarżyciel publiczny z Komendy Powiatowej Policji – Bogusław Brukiewicz.  O godzinie 10.00 protokolantka Maria Grzelczyk wyszła z sali sądowej na korytarz, aby wywołać sprawę. Kiedy zaskoczona zobaczyła przy drzwiach Brukiewicza uśmiechnęła się i przemiło zaszczebiotała „OOO, pan oskarżyciel”… następnie spojrzała za plecy Brukiewiczowi i dojrzała Patryka i  widząc go, dodała niemiło przez zaciśnięte zęby „OOO, i obwiniony..”.

Tak zaczął się proces Patryka o znak Komendanta.

Ciąg dalszy nastąpi.

Opublikowano Policja, Znaki drogowe | 93 komentarzy

Konferencja naukowa w Opolu, 15 stycznia 2015 r.

plakat_konferencja-01(1)

Opublikowano Uncategorized | 3 komentarzy

Z Nowym Rokiem

Stowarzyszenie Prawo na Drodze życzy wszystkim samego dobra  w Nowym Roku. Spośród adresatów tych życzeń nie wyłączamy ani sędziów, ani prokuratorów, ani strażników miejskich ani policjantów. Mamy nadzieję, że w Nowym Roku człowieczeństwo w każdym z nas będzie bardziej doskonałe niż dotychczas. Mamy też nadzieję, że rok 2015 nie przybliży nas  do konfrontacji społecznych, ale wyzwoli w nas ducha służby i odpowiedzialności za Kraj i za dobro wspólne.

Oby życzenia te nie okazały się perłami rzucanymi przed wieprze….

Najbliższy materiał na naszej stronie ukaże się w dniu 3 stycznia 2015 r. i dotyczyć będzie służb publicznych z Wielkopolski (policjanci, sędzia), których porównanie do biblijnych wieprzy bynajmniej nie jest nie na miejscu.

Opublikowano Uncategorized | 8 komentarzy

Apel o wsparcie w przygotowaniu apelacji

Poniżej publikujemy apel jednego z mieszkańców Elbląga, oskarżonego o spowodowanie wypadku drogowego.

Redakcja nie wnosiła żadnych poprawek do treści tego apelu.

Polski wymiar sprawiedliwości toczy poważna choroba, wręcz zapaść. Coraz częściej dochodzi do łamania zasad praworządności i demokracji.
Nie obowiązują:
art.11 ust 1 Powszechna Deklaracja Praw Człowieka,
art.14 ust 2 Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych
art. 6 ust 2 Europejska Konwencja Praw Człowieka

W polskich sądach nie ma co liczyć na :
-stosowanie zasady domniemania niewinności,
-prawa do rzetelnego bezstronnego procesu,
-prawa do obrony,
-prawa do swobodnego wypowiadania się,
– prawo „oskarżony nie ma obowiązku dowodzenia swojej niewinności” to fikcja.

W moim przypadku nawet udowodnienie mojej niewinności nie przyniosło spodziewanego rezultatu – uniewinnienia.

Podczas procesu wielokrotnie protestowałem, również w pismach składanych do akt sadowych,
że łamane są moje prawa – te wyżej wymienione międzynarodowe, a ponadto krajowe Art 42 ust 3, Konstytucji RP i najistotniejsze prawa zawarte w kpk – Art 2, Art 4, Art 5 §1, Art5< § 2, Art 6,
Art 74, Art 148, Art 168, Art 171, Art 196 § 2.

W Polsce obowiązują generalnie 3 zasady ( Stowarzyszenie Prawo Na Drodze).
– zasada domniemania winy oskarżonego,
– zasada stronniczości,
– zasada „anty Trojana” czyli lepiej skazać 100 niewinnych, niż uniewinnić jednego oskarżonego.

Piszą dziennikarze – np. Gazeta Wyborcza „Biegły mało biegły” .
Niepokoją się politycy- Paweł Kowal – „W kwestii sądów nie możemy pomóc Ukrainie. W Polsce brak elementarnego poczucia sprawiedliwości, ludziom należy zagwarantować, że nawet jak ich źle potraktuje prokuratura, czy służby specjalne, to w końcu znajdą gdzieś sprawiedliwość.”

Los chciał, że dane jest mi doświadczać tego wszystkiego na własnej skórze.

Zostałem bezpodstawnie oskarżony o spowodowanie wypadku drogowego i surowo, bardzo surowo potraktowany i skazany. Po tym, co już doświadczyłem, po tym co piszą inni, wątpię, czy bez Waszego moralnego wsparcia się obronię.
Nie mam obrońcy, zgłosiłem ten fakt Sądowi na początku pierwszej rozprawy.
Nie było reakcji.
Po zapoznaniu się z aktem oskarżenia sceptycznie na wygraną patrzą adwokaci, unikają podjęcia się obrony. Naciskani proponują stawki nie do przyjęcia, niczego nie gwarantując.
A sąd mógł w tym wypadku zareagować. W tamtym momencie nie wiedziałem, że Trybunał Konstytucyjny zakwestionował konstytucyjność art 117 § 1 kpc, w wyniku czego znowelizowane zostały zasady udzielania pomocy prawnej z urzędu. Nie wiedziałem, nie wystąpiłem.

A oto mój przypadek:
W dniu 28.04.2014 wykonałem manewr zawracania na spokojnej, pustej i cichej ul. Wiejskiej
w Elblągu. Była idealna słoneczna pogoda, prawie południe.
W celu zawrócenia stanąłem w zatoczce parkingowej, wzrokiem obejmowałem całą ulice, nic nie zasłaniało widoku, nie była żadnego ruchu. Ten fakt potwierdzają w zeznaniach świadkowie. Nigdzie i po nic się nie spieszyłem.
Przepuściłem jedyny nadjeżdżający samochód późniejszych świadków. Po jego przejechaniu wykonałem, wykonywane od ponad 40 lat, takie same w takim przypadku czynności – spojrzenia w prawo, spojrzenie w lewo ( w kierunku nawrotu), włączenie kierunkowskazów, wyciśnięcie pedału sprzęgła, włączenie biegu i rozpoczęcie nawrotu.
Nawrót wykonałem z zatoczki na podjazd do budynku znajdującego się po przeciwnej stronie ulicy.
Uderzenie motocyklisty nastąpiło w momencie wyjeżdżania z podjazdu do budynku na ul. Wiejską, rozpoczęcie jazdy do przodu i prostowania samochodu, a więc z kierunku przeciwnego do kierunku jazdy pędzącego i oślepionego słońcem motocyklisty. W tym czasie motocyklista miał prawie całą ulicę Wiejską do swojej dyspozycji. Uderzeniu towarzyszył ogromny huk. Siła uderzenia uniosła samochód i ponownie wbiła go w głąb podjazdu.
Sytuację w miejscu zdarzenia dokumentuje szkic nr 1, oraz zdjęcia pokazujące powypadkową pozycję samochodu, motocykla i rannego motocyklisty, oraz miejsce i sposób uderzenia
w samochód.
Podane miejsce uderzenia motocykla w samochód w tym, a nie w innym miejscu jest niepodważalne. Nie znajdzie się żadne inne miejsce, do którego będą pasowały ślady na jezdni ujawnione w protokole z oględzin miejsca wypadku. Jest to jedyne miejsce, które potwierdzają prawa fizyki, w tym zasady Izaaka Newtona, będące od 1687 roku podstawą mechaniki klasycznej , podstawą podboju kosmosu i dzisiejszego rozwoju cywilizacji.
Udowadniałem przez cały proces, że policja i prokuratura nie maja podstaw, by mnie oskarżać,
a sąd, by wydać wyrok skazujący.

Nie przebiłem się.

Policję, prokuraturę i sąd obowiązują inne zasady i standardy.
Proces toczył się już zasygnalizowanym torem.
Jeszcze w dniu wypadku policjant sier. szt. W. Czech w pierwszym zdaniu notatki urzędowej
z przeprowadzonych czynności na miejscu wypadku napisał ” Kierujący samochodem osobowym wykonał nieprawidłowy manewr włączania się do ruchu, w wyniku czego lewym bokiem zderzył się z prawidłowo jadącym motocyklem.”
Ta notatka otwiera sądową teczkę sprawy i ta notatka rozpoczyna się właśnie od tego zdania. Jak pokazał cały proces już tylko to było czytane i znane.

I już w tym momencie zostałem oskarżony, osądzony i skazany.

O istnieniu tej notatki nie miałem „zielonego” pojęcia. Mając ograniczaną możliwość wypowiedzi
wnioskowałem, by przygotowane wystąpienia dołączać do akt sprawy.
Po drugiej rozprawie w dniu 12.11.2014 postanowiłem zajrzeć do akt sądowych, by się przekonać, co się z moimi wnioskami dzieje. Znalazłem jeszcze drugi ważny dokument. Pięknie opakowaną , nieotwieraną paczkę ostemplowaną pieczątkami biegłego z napisem Symulacja biomechaniczna.
Nie miałem pojęcia, że są różne akta sądowe – inne dla sądu, inne dla oskarżonego.
Zdanie z notatki posłużyło nadkom. KMP S.Siedlińskiemu do przygotowania ” postanowienia
o wszczęciu dochodzenia”, dokument w aktach sądowych.
Tego samego zdania użyła prokurator B.Iskrzyńska w Postanowieniu o zasięgnięciu opinii -powołaniu biegłego.
Narzucony przez Prokurator sposób myślenia przytacza biegły (ekspert) już na wstępie swojej ekspertyzy.
Pierwsze i w zasadzie jedyne spotkanie z panią prokurator w dniu 04.08.2014.
Odczytanie postanowienia o przedstawieniu zarzutów, podpisanie pouczenia o przysługujących mi prawach, przygotowanie wniosków – o wgląd w akta sprawy, zgoda na wykonanie kopii.
Ksero części dokumentacji odbierałem w prokuraturze 08.08.2014, pozostałe odbitki akt odebrałem po ich przekazaniu na policję, w Komendzie Policji w dniu 15.08.2014.
Zamiast spodziewanego przesłuchania otrzymałem od komisarza S.Siedlińskiego propozycję uzyskania łagodniejszego wyroku, jeżeli tylko wpłacę stosowne zabezpieczenie majątkowe.
Zaniemówiłem! Obiecałem, wziąłem stosowny blankiet i nr konta, odbitki, wyszedłem z policji.

Byłem w szoku. Jeszcze śledztwo na początku, a po raz drugi osądzony i skazany.
Natychmiast odmówiłem. Uzasadnienie odmowy przygotowałem na piśmie.
Kończy się ono słowami – „póki co wyjaśnień ode mnie nikt nie chce i nie oczekuje, niech sprawę rozstrzygnie sąd.”
Nikt więcej z prokuratury ze mną nie rozmawiał. Dwukrotnie próbowałem. Odwołanie złożyłem
w sekretariacie.

Na kolejne rozprawy przychodzili inni prokuratorzy. Na pierwszą rozprawę prokurator
Jan Mieczkowski, na drugą Agata Złotowska, na trzecią Beata Iskrzyńska.
W sumie sprawą zajmowało się 5 prokuratorów.
Nie mogli znać przebiegu rozpraw, o składanych przeze mnie do akt sprawy dokumentach nigdzie nie była żadnej wzmianki.
Do wniosków nie odnosił się sędzia.
Protokoły z przebiegu rozpraw zapisane w archaiczny sposób są niezrozumiałe.
Nic nie przeszkodziło jednak prokurator B.Iskrzyńskiej podtrzymać oskarżenie, żądać surowej kary, stwierdzić, że „zeznania świadków i biegłego w pełni potwierdzają oskarżenie, a wyjaśnienia wyżej wymienionego w jakim zakresie nie przyznaje się on do jego popełnienia należy uznać za niewiarygodne i stanowiące jedynie przyjętą przez niego linie obrony.”

Na ostatniej rozprawie w dniu 28.11.2014 z udziałem prokurator Iskrzyńskiej po raz kolejny podważyłem wiarygodność opinii biegłego. Przypomniałem, że biegły nie wskazał miejsca zderzenia. Podał błędnie odległość motocykla od miejsca zderzenia. Przypomniałem, że jego wyjaśnienia i próby ratowania opinii to kompletna kompromitacja i desperacja.
Jego interpretacja miejsca i przebiegu zdarzenia szokuje. ” Po uderzeniu motocykl został na miejscu, a samochód został odrzucony”. „Pojazdy przemieszczają się na pozycje określone przez policjantów na szkicu”, ” Dokładnego miejsca zdarzenia nie ma, oskarżony był na miejscu, policjanci nie potrafili określić gdzie był kontakt pojazdów”. ” szkła były blokowane przez pojazd”.
Przypomniałem: Trzy zasady Newtona opisują ruch i wzajemne oddziaływanie ciał.
I zasada – zasada bezwładności – na każde ciało będące w ruchu działa siła bezwładności. Wartość tej siły jest wprost proporcjonalna do masy i przyspieszenia ciała, jej kierunek jest zgodny,
a zwrot przeciwny sile usiłującej zmienić warunki ruchu ciała.
II zasada – jeżeli siły działające na ciało nie równoważą się, to ciało porusza się z przyspieszeniem wprost proporcjonalnym do siły wypadkowej, a odwrotnie proporcjonalnym do masy ciała. Współczynnik proporcjonalności jest równy odwrotności masy ciała.
III zasada- Jeżeli ciało A działa na ciało B z siłą Fab to ciało B działa na ciało A z siłą Fba o takiej samej wartości i kierunku, ale przeciwnym zwrocie.
Z tego wynika, że dla samochodu i motocykla otrzymamy ms· x as = mm x am , mm= 212kg
ms = 1100kg. współczynnik proporcjonalności wynosi 5,188
Przyspieszenie motocykla jest 5,188 raza większe od powypadkowego przyspieszenia samochodu.
To znaczy, że motocykl nie zostanie na miejscu, jak chce biegły. To motocykl „odfrunie”, a nie samochód, jak chce biegły!
Ten fakt tłumaczy słynne stwierdzenie instruktora do uczestników kursu dla kierowców tirów „chcesz mieć wolny przejazd wal w osobówkę”.

Gdyby było inaczej, to na wiosnę każdego roku chrabąszcze zdemolowałyby wszystkie jeżdżące tiry i inne pojazdy, czyli rozwaliłyby w Polsce całą cywilizację.

Przed sądem należy zapomnieć o równym traktowaniu stron.
Na rozprawach mówiłem o braku prawidłowych oględzin pojazdów. Nikt nie zwrócił uwagi na wewnętrzne uszkodzenia samochodu. Siła uderzenia musiała być duża, bo zniszczeniu uległo wszystko do kolumny kierowniczej, a nawet radio po przeciwnej stronie kolumny.
Biegły napisał : „w samochodzie wystrzeliły obie poduszki kierowcy i pasażera”.
Samochód posiada tylko poduszkę kierowcy – nie wystrzeliła.
Tłumaczenie biegłego, że musiał pomylić podkłady innego wykonywanego w tym czasie opracowania zostało przez sąd przyjęte bez zastrzeżeń.
Biegły uparcie twierdzi, że odległość motocykla od samochodu w momencie jego wyjazdu na jezdnie wynosi 24,62 m, a prędkość jazdy motocykla 49km/h.
Już wiemy, że to niemożliwe, ale sprawdźmy to.
Gdyby tak było, jak chce biegły,
to 49 km/h = 13,6 m/sek więc czas przejazdu 24,62 m wynosi 24,62 / 13,6 = 1,8 sek.
W tak krótkim czasie przepuszczenie samochodu świadka Skarżyńskiej ,
spojrzenie w prawo, spojrzenie w lewo, wciśnięcie sprzęgła, włączenie biegu , wyjechanie na jezdnię, zajmie min. 4 sekundy wg standardów przyjętych w sądownictwie.
W takiej sytuacji motocykl zdąży przejechać zanim ruszy samochód .
W żadnym wypadku prokuratura nie miała podstaw, aby na podstawie opinii biegłego oskarżać, a sąd karać.
Prokuratura i sąd uznały zeznania świadków za wiarygodne, ale to nie jest podstawa do oskarżania.
To dobra wiadomość dla oskarżonego.
W dokumencie Ocenie zasadności aktu oskarżenia na podstawie zeznań świadków. Obliczenia i wnioski z 24.10.2014 (w aktach sądowych) udowodniłem, że jestem niewinny.
Pokazałem, że przy szybkości jazdy motocyklisty 49 km/h = 13,61 m/sek w czasie, w którym świadek Skarżyńska od znaku STOP dojedzie do miejsca zdarzenia motocyklista przejedzie drogę ponad 190 m, a więc minie strefę wypadku o ponad 37 m. Samochód nie wykona jeszcze żadnego ruchu.
W każdym innym przypadku, gdy motocyklista będzie o X metrów bliżej miejsca wypadku, tym
o X metrów dalej znajdzie się od miejsca wypadku, zanim do miejsca zdarzenia dojedzie świadek Skarżyńska.
Zeznania świadków świadczą o niewinności, a nie winie oskarżonego. I w tym wypadku prokuratura nie miała podstaw, by oskarżać, a sąd skazać.
Czekam na Wasze komentarze i wsparcie! Spróbujmy wspólnie odpowiedzieć na cisnące się na usta pytania: Czy nie najwyższy czas na zmiany? Na stosowną kurację? Jak przy tak licznej bierności społeczeństwa można tego dokonać? Jak znaleźć w społeczeństwie ludzi i siły, które wymuszą pożądane zmiany? Jak spowodować, by już dziś nie rosła liczba sterroryzowanych, skrzywdzony,
przegranych?
Gdzie i jak szukać wsparcia, pomocy obrony przed niesłusznym posądzeniem, osądzeniem, karaniem? Skąd się bierze bezskuteczność istniejących instytucji pomocy i kontroli?
Dlaczego My społeczeństwo jesteśmy tak obojętni, nieczuli na los innych, nie reagujemy?
Jeżeli nie my to kto, jeżeli nie teraz to kiedy? Co dają dzisiejsze utyskiwania np. Gazety Prawnej, Rzeczypospolitej?
Co na to Senatorowie i Posłowie ? Czy i tutaj nie czas na zmiany przy najbliższych wyborach?
Bez Waszego wsparcia od nowego roku czeka mnie smutny los. Tracę podstawy egzystencji za to, że się postawiłem, za to że nie mam zamiaru się poddać, ale niestety od wiosny będę musiał przejść na ostrą dietę: rabarbar, szczaw i lebioda, a potem czekam na jesień, na ulęgałki.
Władzy w Polsce ubędzie jeszcze jeden hardy, niewygodny krytyk i darmozjad.

Wesołych Świąt . Czy dla mnie Nowy Rok też będzie szczęśliwy?

Opublikowano Bezstronność sądu, Kolizja drogowa, Opinie biegłych, Postępowanie dowodowe, Prokuratura | 57 komentarzy