Monitoring sądów powszechnych. Cz. III Co zrobić z sędzią, który nie czyta akt?

Zawód sędziego można wykonywać nie znając przepisów i nie czytając akt. Obserwując proces, który toczył się przed Sądem Rejonowym dla Warszawy Pragi Południe, trudno oprzeć się wrażeniu, że po drugiej stronie stołu prezydialnego – zamiast sędziny równie dobrze mogła stać po prostu ściana. Ten proces przypominał grę w squasha: co obwiniony posłał do stołu prezydialnego, to odbijało się w jego stronę - niczym piłeczka tenisowa. Pisma odbijały się nawet bez czytania. No ściana. Mur. Tak to jest, gdy sędzią zostaje osoba, której drukowane szkodzi.

 

Raport

z monitoringu Sądu Rejonowego

dla Warszawy Pragi Południe

I . Metryka sprawy

  •   Sygnatury: SM-OT7-4086-8031/12, IV W 808/13.
  •   Postępowanie: sprawa o wykroczenie (tryb nakazowy oraz zwyczajny).
  •   Oskarżyciel: VII Oddział Terenowy Straży Miejskiej w Warszawie (ul. Lubelska 30/32).
  •   Zarzuty: a)     niezastosowanie się do znaku drogowego B-36  „zakaz zatrzymywania” (art. 92 § 1 k.w.);  b)     odmowa udzielenia funkcjonariuszowi SM (w siedzibie SM) informacji co do miejsca zatrudnienia (art. 65 § 2 kw).
  •   Składy orzekające: postępowania nakazowe: SSR Katarzyna Szuba-Łozińska;     postępowanie zwyczajne:  SSR Justyna Kucharska.

II. Zdarzenia objęte zarzutami

Zdarzenie objęte zarzutem oznaczonym lit. a) miało miejsce w dniu 15 października 2012 r. w Warszawie na ul. Łukowskiej. Zostało ono opisane w tym materiale: http://prawonadrodze.org.pl/pulapka-na-ul-lukowskiej-straz-miejska-w-warszawie-bezprawnie-naklada-mandaty/

Zdarzenie objęte zarzutem oznaczonym lit. b)  miało miejsce w dniu 6 listopada 2012 r. w siedzibie Terenowego Oddziału Straży Miejskiej w Warszawie przy ul. Lubelskiej. Kierowca stawił się w tym dniu na wezwanie Straży Miejskiej w charakterze osoby podejrzanej o popełnienie wykroczenia, polegającego na niezastosowaniu się do znaku B-36. W trakcie tego przesłuchania – kierowca skorzystał z przysługującego mu prawa do odmowy odpowiedzi na zadane pytanie, dotyczące miejsca zatrudnienia. Straż Miejska zakwalifikowała ten czyn jako wykroczenie z art. 65 § 2 k.w. – odmowa udzielenia wiadomości organowi uprawnionemu do legitymowania.

Szerzej na temat zakresu prawa do odmowy złożenia wyjaśnień przez osobę podejrzaną była mowa tutaj: http://prawonadrodze.org.pl/organy-procesowe-bezprawnie-wyludzaja-dane-osobowe/

 

III. Postępowanie sądowe

1. Przebieg postępowania           

Wyrokiem nakazowym z dnia 15 kwietnia 2013 r. Sąd uznał obwinionego za winnego obu popełnionych czynów i wymierzył mu karę grzywny w wysokości 300 zł oraz zasądził od obwinionego na rzecz Skarbu Państwa kwotę 80 zł. – tytułem kosztów sądowych. Od powyższego wyroku obwiniony złożył sprzeciw i sprawa trafiła do postępowania zwyczajnego.  

Rozprawy w postępowaniu zwyczajnym odbyły się w następujących terminach: 31 lipca 2013 r., 18 listopada 2013 r., 4 marca 2014 r., 7 marca 2014 r. r.

Na rozprawę w dniu 31 lipca 2013 r. wezwany został jedynie obwiniony. Świadków nie wezwano. Przed wszczęciem przewodu sądowego Przewodnicząca starała się nakłonić obwinionego do cofnięcia sprzeciwu – strasząc go, że wyrok wydany w postępowaniu zwyczajnym może być surowszy. Obwiniony oświadczył, że sprzeciwu nie cofa. Następnie protokolant odczytał wniosek o ukaranie. Obwiniony oświadczył, że nie przyznaje się do winy, podtrzymuje wcześniej wyjaśnienia złożone w formie pisemnej oraz, że nie ma nic więcej do dodania – dlatego nie będzie odpowiadał na pytania Sądu.

Sąd postanowił rozprawę odroczyć do dnia 18 listopada 2013 r., a na termin rozprawy wezwać świadków: Monikę Pala oraz Teresę Rajchlin (strażniczki miejskie).

Na termin rozprawy w dniu 18 listopada 2013 r. stawił się świadek Monika Pala. Teresa Rajchlin nie stawiła się. Wezwanie wróciło z adnotacją, że nie jest już pracownikiem SM. Świadek Monika Pala złożyła zeznania. Sąd postanowił ujawnić poprzez odczytanie zeznania Teresy Rajchlin, złożone w siedzibie Straży Miejskiej w dniu 5 lutego 2013 r.

Sąd postanowił „zwrócić się do ZDM o udzielenie informacji i załączenie stosownych dokumentów na okoliczność oznakowania ul. Łukowskiej począwszy od wysokości numeru 1 w kierunku ul. Rodziewiczówny w szczególności z uwzględnieniem oznakowania w rejonie wyjazdu z pętli autobusowej – na dzień 15.10.2012 r.” Rozprawa została odroczona do dnia 4 marca 2014 r.

Na ok. tydzień przed wyznaczonym terminem rozprawy obwiniony zorientował się, że w aktach sprawy są materiały przesłane przez ZDM – o które zwracał się Sąd. Po zapoznaniu się z tymi materiałami, a w szczególności z planem organizacji ruchu, uwzględniającym obowiązujące oznakowanie, obwiniony ustalił, iż znak B-36 „zakaz zatrzymywania” powinien być zaopatrzony w tabliczkę z napisem „N.d.s.o.” – nie dotyczy samochodów osobowych. Oznaczało to, że na odcinku, na którym zaparkował swój samochód w dniu 15 października 2012 r.  – w stosunku do samochodów osobowych nie obowiązywał zakaz zatrzymywania. Oznacza to także, że skoro w dniu 15 października 2012 r. nie popełnił żadnego wykroczenia, to Straż Miejska nie miała podstaw prawnych do poddania go legitymowaniu. Obwiniony uznał zatem słusznie, że skoro stało się rzeczą oczywistą, że nie popełnił żadnego z zarzucanych mu czynów zabronionych – to postępowanie  sądowe winno zostać natychmiast zakończone, w związku z zaistnieniem negatywnej przesłanki określonej w art. 5 § 1 pkt 1 Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia. Przepis ten bowiem stanowi, iż: „

„nie wszczyna się postępowania, a wszczęte umarza, gdy (…) czynu nie popełniono albo brak jest danych dostatecznie uzasadniających jego popełnienie”.

Na rozprawie w dniu 4 marca 2014 r. obwiniony złożył do akt sprawy wniosek o ograniczenie postępowania dowodowego i uniewinnienie na podstawie art. 5 § 1 pkt 1 kpw – związku z ujawnieniem się negatywnej przesłanki procesowej. Przewodnicząca odczytała jedynie  pierwszą część tytułu wniosku – do słów „postępowania dowodowego” i oświadczyła, że nie ma potrzeby ograniczania postępowania dowodowego, bo postępowanie dowodowe jest już zakończone. Przewodnicząca nie przeczytała dalszej części tytułu wniosku, ani też jego uzasadnienia. Nie zwróciła się też do oskarżyciela publicznego o wyrażenie stanowiska w przedmiocie wniosku.

W tej sytuacji obwiniony złożył wniosek dowodowy o przesłuchanie w charakterze świadków dwóch strażniczek miejskich, która patrolowały ul. Łukowską w dniu 15 października 2012 r. – na okoliczność, czy pod znakiem B-36 widniała tabliczka z napisem „N.d.s.o.”. Sąd wniosek ten oddalił.

Następnie Sąd postanowił zaliczyć w poczet materiału dowodowego dokumenty nadesłane przez ZDM, a następnie ogłosił, że przewód sądowy jest zamknięty. Oskarżyciel publiczny (Robert Bogdański) wniósł o uznanie obwinionego za winnego popełnienia obu zarzucanych mu wykroczeń. Zawnioskował także, aby za drugi czyn Sąd wymierzył mu karę 100 zł, zaś  wysokość kary za pierwszy czyn pozostawił do uznania Sądowi. Obwiniony wniósł o uniewinnienie.

Sąd odroczył ogłoszenie wyroku do dnia 7 marca 2014 r.

Bezpośrednio po zakończeniu rozprawy obwiniony złożył w Biurze Podawczym Sądu  Karnego wniosek o otwarcie postępowania dowodowego.

W dniu 7 marca o godz. 9.00, po wejściu na salę wszystkich zainteresowanych, Przewodniczącego zaczęła odczytywać wyrok. Po dwóch pierwszych zdaniach obwiniony przerwał jej, pytając, a co z jego wnioskiem o otwarcie postępowania dowodowego? Przewodnicząca „rzuciła przez ramię”, odpowiadając krótko: „został oddalony”,  a następnie dalej czytała wyrok.

Wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi Południe z dnia 7 marca 2014 r. był następujący:

  1. Sąd uniewinnił obwinionego od zarzutu niezastosowania się do znaku B-36.
  2. W zakresie zarzutu z art. 65 § 2 kw Sąd umorzył postępowanie na podstawie art. 5 § 1 pkt 9 kpw.
  3. Kosztami postępowania Sąd obciążył Skarb Państwa.

Sąd podał następujące ustne motywy wyroku.

Sąd argumentował, że uniewinnił obwinionego z 1. zarzutu dlatego,  że nie może  on ponosić odpowiedzialności z  powodu oznakowania, które wprowadza kierujących w błąd. Z oznakowania, które było rozmieszczone w obrębie wyjazdu  pętli autobusowej wynikało, że wyjazd ten ma charakter skrzyżowania, które znosi obowiązywalność znaku B-36 na odcinku znajdującym się za wyjazdem.

Wyrok umarzający z zakresie zarzutu 2. Sąd uzasadnił krótko – umorzenie nastąpiło, gdyż Straż Miejska nie była organem uprawnionym do złożenia wniosku o ukaranie z art. 65 § 2 kw. Sąd podkreślił, że nie orzeka tutaj o winie obwinionego. Sąd podkreślił z naciskiem, że gdyby skarga pochodziła od uprawnionego oskarżyciela, to wyrok mógłby być skazujący. Bo nie może być tak, że „obywatel stawia opór władzy”.

W uzasadnieniu pisemnym Sąd stwierdził, że „obwiniony miał uzasadnione podstawy, aby wziąć pod uwagę oznaczenie wyjazdu  z zatoki autobusowej i nie powinien ponosić konsekwencji wynikających z nieprawidłowego stanu rzeczy”.

Odnosząc się do zarzutu drugiego Sąd uznał, że „ściganie o czyn z art. 65 § 2 k.w. nie jest objęte zakresem działania Straży Miejskiej”.

Wyrok nie jest prawomocny. Apelację złożyła zarówno Straż Miejska, jak i obwiniony.

2.     Terminowość

Wszystkie rozprawy odbyły się w zaplanowanych terminach – z kilku lub kilkunastominutowym opóźnieniem. W dniu 7 marca 2014 r. Skład Orzekający przyszedł do sali rozpraw z ok. 20 minutowym opóźnieniem.

3.     Warunki lokalowe

Rozprawy odbywały się w salach, które są dość obszerne i wygodne. Jest wystarczająca  ilość miejsca – zarówno dla stron, jak i dla publiczności.

4. Realizacja zasady jawności postępowania

Sędzia Justyna Kucharska dość „alergicznie” reagowała na widok publiczności na sali.  Podczas rozprawy w dniu 18 listopada 2013 r., nie podjęła jednak żadnej reakcji słownej –  patrzyła jeno na publiczność bardzo zdziwionym wzrokiem. Natomiast na rozprawie w dniu 4 marca 2014 r. zareagowała na widok wchodzącej na salę publiczności dość gwałtownie i nerwowo – zadając do wchodzących pytanie: „a państwo to kto”? Publiczność odpowiedziała Przewodniczącej, że jest tutaj w charakterze publiczności. Na co Sędzia kazała się wszystkim przedstawić z imienia i nazwiska (bez powodu i bez wskazania podstawy prawnej). Każda z osób, wstając z szacunkiem z ławy, grzecznie się przedstawiła i na tym reakcji Przewodniczącej się zakończyła.

5. Realizacja prawa do obrony

Sąd w sposób drastyczny uniemożliwiał obwinionemu prawo do obrony, a to w ten sposób, że nie rozpoznawał (a nawet nie czytał) jego wniosków i nie odnosił się w ogóle do stawianych przez niego zarzutów.

Prawo do obrony zostało ograniczone także z tego powodu, że po ogłoszeniu wyroku z dnia 7 marca 2014 r. nie miał on dostępu do akt sprawy przez dwa tygodnie. Gdy kilka dni po ogłoszeniu wyroku chciał przejrzeć akta, w Sądzie usłyszał, że nie uzyska dostępu do akt do 26 marca 2014 r., gdyż są u sędziego w związku ze sporządzaniem pisemnego uzasadnienie wyroku.   

6. Zgodność protokołów z przebiegiem rozprawy

Stwierdza się znaczne rozbieżności pomiędzy przebiegiem rozpraw a brzmieniem protokołów. Rozbieżności te dotyczą kwestii istotnych dla sprawy. W odniesieniu do przynajmniej dwóch protokołów – można powiedzieć, iż zostały one zmanipulowane.

 W protokole rozprawy z dnia 4 marca 2014 r. zapisano, że „obwiniony złożył wniosek o ograniczenie postępowania dowodowego. Tymczasem obwiniony złożył wniosek o ograniczenie postępowania dowodowego i uniewinnienie z powodu ujawnienia negatywnej przesłanki postępowania. Ponadto w protokole zostało zapisane zdanie, że „Na pytanie Przewodniczącego – strony oświadczyły, że nie żądają uzupełnienia przewodu sądowego”. Tymczasem takie pytanie z ust Przewodniczącej nie padło. A poza tym obwiniony – po tym, gdy Sędzia nawet nie przeczytała jego wniosku – zażądał uzupełnienia postępowania dowodowego.

 W protokole rozprawy z dnia 7 marca 2014 r. został zapisany następujący tekst:

„Sąd postanowił nie uwzględnić wniosku obwinionego o otwarcie przewodu sądowego.

Po sporządzeniu wyroku Przewodniczący ogłosił go publicznie…”

W rzeczywistości Sąd wszedł na salę rozpraw z gotowym wyrokiem i po wejściu publiczności – zaczął go odczytywać. Sąd przed rozpoczęciem ogłaszania wyroku nie podejmował żadnego postanowienia. Po rozpoczęciu ogłaszania wyroku, obwiniony przerwał Przewodniczącej, pytając, co z jego wnioskiem? Przewodnicząca odpowiedziała mu, że został oddalony. Osoby siedzące na sali zrozumiały Jej słowa w ten sposób, że przed rozprawą odbyło się jakieś niejawne posiedzenie Sądu, na którym Sąd oddalił wniosek obwinionego. Na sali rozpraw bowiem Sąd wnioskiem się nie zajmował.

 

 IV. Ocena merytoryczna

Ocena merytoryczna pracy sędzi Justyny Kucharskiej jest jednoznacznie negatywna.

Sędzia podjęła prawidłową decyzję w zakresie zarzutu pierwszego – jednakże oparła ją na błędnej interpretacji przepisów prawa materialnego – i to w zakresie spraw oczywistych dla przeciętnego obywatela. Sędzia powinna przyjąć, że zachowanie kierującego było prawidłowe, w związku z brakiem zakazu zatrzymywania się w odniesieniu do samochodów osobowych.

Powyższej sytuacji nie można sobie wytłumaczyć inaczej niż tym, że Sędzia nie przeczytała w ogóle akt sprawy. Nie zapoznała się z dokumentacją przesłaną przez ZDM, jak też z wnioskami i pismami składanymi przez obwinionego!

Na najwyższą krytykę zasługuje beznadziejnie niski poziom uzasadnienia wyroku. Większość jego tekstu stanowią banalne stwierdzenia wklejone z komentarzy. Uzasadnienie nie nawiązuje do szeregu zarzutów podnoszonych w trakcie procesu, ani do dokumentów znajdujących się w aktach sprawy. Trudno oprzeć się wrażeniu, że uzasadnienie pisała osoba, która nie obserwowała przebiegu rozprawy.  

 

V. Ocena bezstronności Sądu

Sędzia Justyna Kucharska traktowała obwinionego nieco gorzej niż oskarżyciela publicznego. Zwracała się do obwinionego dość szorstko, a czasem nawet arogancko, natomiast wobec oskarżyciela publicznego oraz strażniczki zeznającej w charakterze świadka w ten sposób sie nie zwracała.

Powyższe zachowanie – generalnie – jest typowe dla większości sędziów. Zachowanie to nie musi świadczyć i nie świadczy o rażącym braku bezstronności, a jedynie o różnorakim (nierównym) traktowaniu poszczególnych stron.

 

VI. Kultura prowadzenia sprawy

Sędzia Justyna Kucharska prowadziła sprawę w sposób chaotyczny. Obwinionego traktowała jak „zło konieczne”. Odnosząc się do obwinionego głównie zwracała mu uwagę. Sędzia nie bardzo była w stanie zrozumieć, co się do niej mówi. Była jakby niieobecna. Wyraźnie dało się odczuć, że nie lubi swojej pracy – i to do tego stopnia, że nie jest w stanie się przemóc, aby przeczytać akta sprawy.

 

VII. Ocena końcowa (skala 0-10)

Sędzia Katarzyna Szuba-Łozińska:

  •   merytoryczność – 0;
  •   bezstronność – 0;
  •   kultura prowadzenia sprawy – brak oceny.

 Sędzia Justyna Kucharska :

  •   merytoryczność – 0;
  •   bezstronność – 4;
  •   kultura prowadzenia sprawy – 0.

  

Opublikowano Monitoring sądów powszechnych, Postępowanie przed sądem | 5 komentarzy

Monitoring Sądów Powszechnych. Cz. II. „Usiłowanie skazania”

Kiedyś „mądrzy” posłowie Rzeczypospolitej Polskiej uchwalili przepis, który stanowi, że orzekanie w postępowaniu zwyczajnym w sprawach o wykroczenia następuje wówczas, gdy brak jest podstaw do rozpoznania sprawy w postepowniu przyspieszonym lub nakazowym (art. 2 § 1a k.p.w.). Posłowie ci (a stanowili oni wówczas większość) chcieli w ten sposób „pogonić” sędziów i przyspieszyć bieg postępowań. Niestety większość z nich nie znała się na prawie i nie nie miała pojęcia, jakie będą skutki takiej decyzji. Nie wiedział tego także ich guru, który admistruje dyscypliną partyjną.

Od tej pory sprawy o wykroczenia kierowane są najpierw do postępowania nakazowego, które polega na tym, że sędzia wydaje wyrok skazujący jedynie na podstawie dowodów dostarczonych przez oskarzyciela  - na posiedzeniu bez udziału stron. Zawsze jest szansa, że taki wyrok utrzyma się, bo przecież obwiniony może nie zdążyć ze złożeniem sprzeciwu w ciągu 7 dni, albo też list polecony z wyrokiem nakazowym odbierze babcia i położy go na szafie… Niemal codziennie setki sędziów usiłuje w taki sposób skazać tysiące osób, których wina w ogóle nie jest badana. Problem ten ilustruje Raport z monitoringu Sądu Rejonowego w Inowrocławiu. Tym razem obwiniony jednak nie dał się wystrychnąć na Dudka..

Poniżej zamieszczamy raport z minitoringu Sądu Rejonowego w Inowrocławiu.

Raport

z monitoringu Sądu Rejonowego

w Inowrocławiu

1. Metryka sprawy

  1.   Sygnatury: RSOW – 393/A/13, VI W 315/13.
  2.   Postępowanie: sprawa o wykroczenie (tryb nakazowy oraz zwyczajny).
  3.   Oskarżyciel: Komenda Powiatowa Policji w Inowrocławiu.
  4.   Zarzut: niezastosowanie się do znaku poziomego P-4 – linii podwójnej ciągłej rozdzielającej pasy ruchu o kierunkach przeciwnych – czyli o wykroczenie z art. 92 § 1 k.w.
  5.   Składy orzekające:

- postępowania nakazowe: SSR Iwona Piekańska-Szymańska;

- postępowanie zwyczajne:  SSR Paweł Manicki.

 2. Zdarzenie

Przedmiotem postępowania było zdarzenie, które miało miejsce w dniu 27 lutego 2013 r. ok. godz. 11.00 w Inowrocławiu na skrzyżowaniu ul. Rolnej z ul. Poznańską.

Zachodzą istotne różnice w opisie tego zdarzenia. Według informacji zawartej w notatce urzędowej, sporządzonej przez Kamila Urbańskiego – strażnika miejskiego w Inowrocławiu, kierowca taksówki m-ki Renault wsiadł do samochodu zaparkowanego przy ul. Rolnej, a następnie wjechał w ul. Poznańską w kierunku centrum miasta, nie stosując się do znaku poziomego P-4 (linia podwójna ciągła). Świadkiem tego zdarzenia miał być inny strażnik miejski – insp. Marcin Ziętara. Natomiast według relacji obwinionego do popełnienia wykroczenia nie doszło, gdyż wyjeżdżając z ul. Rolnej wykonał on skręt w prawo, a nie w lewo – a więc do najechania linii P-4 nie mogło dojść.

Zaznaczyć trzeba, iż kierowca taksówki prowadzi w Inowrocławiu lokalny portal internetowy, na którym m. in.  poddaje krytyce działania strażników miejskich. Osoba ta m. in. ujawniła, że pewnego dnia pomiary prędkości wykonywane były przez Straż Miejską w Inowrocławiu w miejscu nieuzgodnionym z Policją – czyli w miejscu niedozwolonym. Komendant Straży Miejskiej  tłumaczył się wówczas, że  „Pomiar nastąpił w wyniku błędnej interpretacji przez strażnika dyslokacji punktów pomiarowych” oraz tłumaczył, że „Pomiar zostanie wykorzystany do sporządzenia wniosku do Dyrektora Oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Bydgoszczy w celu przywrócenia oznakowania zgodnie z projektem organizacji ruchu nr GDDKiA-0/BY-Z-2-to-409-z-107/2012. który przewiduje umieszczenie pod znakiem D-51 tabliczki o treści „na odcinku 300 m”.  Były to zatem pierwsze w Polsce „badania” natężenia ruchu drogowego, dokonywane przez straż miejską…

Dlatego Stowarzyszenie Prawo na Drodze objęło swoim monitoringiem to postępowanie.

3. Organizacja

a)      Terminowość

Rozprawy odbyły się w dwóch terminach: 10.10.2013 r. oraz  21.11.2013 r.  Obie prowadzone były w sposób sprawny, bez opóźnień.

b)      Warunki lokalowe

W sali rozpraw (sala nr 54) przewidziano wystarczająco miejsca dla publiczności oraz dla stron.

c)      Realizacja zasady jawności postępowania

Sąd nie utrudniał publiczności uczestnictwa w rozprawie. Nikt nie wnosił o rejestrację rozprawy za pomocą obrazu lub dźwięku. Rozprawy odbyły się jawnie.

 4. Przebieg postępowania

Postępowanie wszczęto na skutek wniosku o ukaranie z dnia 15 marca 2013 r. Do wniosku załączono protokół przesłuchania osoby podejrzanej o popełnienie wykroczenia,  notatkę urzędową z dnia 28 lutego 2013 r. sporządzoną przez strażnika miejskiego  Kamila Urbańskiego oraz protokoły zeznań świadków zdarzenia.

            Zarządzenie o wszczęciu postępowania oraz przekazaniu sprawy do postępowania nakazowego podjęła sędzia Iwona Piekańska-Szymańska – sprawująca urząd Przewodniczącego VI Wydziału Karnego w Sądzie Rejonowym w Inowrocławiu. Do rozpoznania sprawy w postępowaniu nakazowym Przewodnicząca Wydziału wyznaczyła samą siebie.

            W dniu 10 kwietnia 2013 r. – na posiedzeniu bez udziału stron -  sędzia Piekańska-Szymańska wydała wyrok nakazowy uznając kierowcę taksówki za winnego popełnienia wykroczenia i wymierzyła mu karę grzywny w wysokości 200 zł oraz zwolniła go z kosztów sądowych – obciążając nimi Skarb Państwa. Wyrok nie zawiera uzasadnienia. W wyroku zostało jedynie zawarte stwierdzenie, że „na podstawie zebranych dowodów, okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości”.

Obwiniony złożył sprzeciw od powyższego wyroku, a sprawa została skierowana do postępowania zwyczajnego. Do rozpatrzenia sprawy wyznaczony został sędzia Paweł Manicki.

Na rozprawę w dniu 17 października stawił się obwiniony oraz dwaj świadkowie (strażnicy miejscy) – Kamil Urbański oraz Marcin Ziętara.

Obwiniony oświadczył, że nie przyznaje się do winy. Oświadczył też, że w dniu 27 lutego 2013 r. wjeżdżając z ul. Rolnej na ul. Poznańska skręcił w prawo, a nie w lewo – nie popełnił zatem żadnego wkroczenia. Korzystając z przysługującego mu prawa odmówił odpowiedzi na pytania Sądu oraz oskarżyciela publicznego.

Sąd wezwał na salę  rozpraw świadków oskarżenia.  Obaj świadkowie nie złożyli jednak zeznań, lecz poprosili, aby Sąd odczytał ich własne zeznania złożone w trakcie czynności wyjaśniających – na co Sąd się przychylił. Następnie świadkowie podtrzymali swoje wcześniejsze zeznania. Świadkowie odpowiedzieli na pytania obwinionego.

Obwiniony złożył wniosek dowodowy o przesłuchanie dwóch świadków – na okoliczność, że w dniu 27 lutego 2013 r. wjeżdżał z ulicy Rolnej na ul. Poznańską w prawo, a nie w lewo. Sąd wniosek dowodowy dopuścił i postanowił wezwać wskazanych świadków na kolejny termin rozprawy. Ponadto Sąd postanowił z urzędu zwrócić się do Starostwa Powiatowego w Inowrocławiu – jako zarządcy drogi,  o podanie jakie znaki drogowe ustawione były w dniu 27 lutego 2013 r. na ul. Rolnej przy wjeździe w ul. Poznańską. Sąd rozprawę odroczył na termin 21 listopada 2013 r.

Na rozprawę w dniu 21 listopada stawili się świadkowie zawnioskowani przez obwinionego. Obwiniony podtrzymał swoje wcześniejsze wyjaśnienia. Sąd poinformował, że dotarły dokumenty z Policji dotyczące oznakowania skrzyżowania ul. Rolnej i Poznańskiej oraz postanowił, że odstępuje od przesłuchania świadków i zamyka przewód sądowy. Następnie Sąd udzielił głosu obwinionemu, który wniósł o uniewinnienie.

Po krótkiej przerwie Sąd ogłosił wyrok, w którym uniewinnił obwinionego. W krótkim uzasadnieniu Sąd stwierdził, iż z dokumentacji nadesłanej przez Policję wynika, iż w dniu zdarzenia na ul. Rolnej, przy wjeździe na ul. Poznańską nie było znaków pionowych „zakaz skrętu w lewo” lub „nakaz skrętu w prawo”. W związku z tym, nawet jeśli by przyjąć, że obwiniony skręcił w lewo (jak zeznają strażnicy) – to takiemu zachowaniu nie można przepisać popełnienie czynu zabronionego z art. 92 § 1 k.w. Strony nie wniosły o sporządzenie pisemnego uzasadnienia. Wyrok jest prawomocny.

5. Zgodność protokołów z przebiegiem rozprawy

Protokoły oddają przebieg rozpraw w sposób rzetelny.

 6. Ocena merytoryczna

1)      Niniejsza sprawa została wpierw skierowana do postępowania nakazowego. Zgodnie z obowiązującym prawem, orzekanie w postępowaniu nakazowym może nastąpić jedynie wówczas, gdy okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości (art. 93 § 2 k.p.w.). W tym przypadku skierowanie sprawy do postępowania nakazowego  pozbawione było podstaw, skoro obwiniony kwestionował ustalenia dokonane przez oskarżyciela (straż Miejską). Sąd winien też uwzględnić fakt, że świadkowie, którzy złożyli zeznania obciążające, pełnili wcześniej funkcje organu na etapie czynności wyjaśniających – byli zatem (jako organ, a później strona postępowania) zainteresowani określonym przebiegiem procesu.

2)      W postępowaniu nakazowym sędzia Iwona Piekańska-Szymańska, wydała wyrok skazujący. Jej decyzja okazała się nie tylko przedwczesna, ale także błędna – co wynika z orzeczenia prawomocnie kończącego sprawę.

3)      Orzeczenie wydane przez SSR Pawła Manickiego w postępowaniu zwyczajnym było prawidłowe. Prawidłowy też był przebieg postępowania poprzedzającego wydanie wyroku. Sędzia Paweł Manicki respektował podstawowe zasady procesowe, w tym w szczególności zasadę szybkości i ekonomii procesowej oraz zasadę prawdy materialnej. Zauważono natomiast pewne niedociągnięcia w realizacji zasady bezpośredniości, polegające na tym, iż sędzia Paweł Manicki zgodził się na odczytanie zeznań świadków oskarżenia, bez podjęcia próby ustalenia, jak świadkowie pamiętali zdarzenie w dniu rozprawy.

 7. Realizacja prawa do obrony

Podczas procedowania sprawy w postępowaniu zwyczajnym, Sąd uwzględnił wnioski dowodowe obwinionego oraz w pełni respektował jego prawo do obrony.

8. Ocena bezstronności Sądu

Sędzia Iwona Piekańska-Szymańska wykazała się brakiem bezstronności – wydając wyrok nakazowy w oparciu jedynie o ustalenia dokonane przez oskarżyciela, mając świadomość, że obwiniony te ustalenia poddaje w wątpliwość. Uznanie – w takich okolicznościach – że  okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości było niedopuszczalne. Sędzia Iwona Piekańska-Szymańska, wydając zarządzenie o skierowaniu sprawy do postępowania nakazowego oraz wydając wyrok nakazowy, usiłowała przeforsować wyrok skazujący – licząc zapewne na to, że zniechęci w ten sposób obwinionego od dowodzenia swojej niewinności, bądź też wyrok uprawomocni się z powodu braku reakcji obwinionego przez okres siedmiu dni.

Sędzia Paweł Manicki  prowadził sprawę w sposób bezstronny.

 8. Kultura prowadzenia sprawy

Postępowanie nakazowe nie podlega ocenie, gdyż toczyło się w trybie niejawnym.

W postępowaniu zwyczajnym sędzia Paweł Manicki prowadził sprawę w sposób rozważny, kulturalny, spokojny, a jednocześnie sprawny.

9. Ocena końcowa (skala 0-10)

Sędzia Iwona Piekańska-Szymańska:

  •   merytoryczność – 0
  •   bezstronność – 0
  •   kultura prowadzenia sprawy – brak oceny

 Sędzia Paweł Manicki:

  •   merytoryczność – 9
  •   bezstronność – 10
  •   kultura prowadzenia sprawy: 10

Opublikowano Monitoring sądów powszechnych, Postępowanie przed sądem, Straż gminna (miejska) | 25 komentarzy

Warunki oraz sposób dokonywania badań na zawartość alkoholu w organizmie wobec uczestników ruchu drogowego

Artur Mezglewski

Przepisy obowiązującego prawa nie przewidują możliwości przeprowadzania rutynowych badań kierowców na zawartość alkoholu w organizmie. Badania trzeźwości można przeprowadzać jedynie w przypadkach uzasadnionego podejrzenia popełnienia przez kierującego  wykroczenia lub przestępstwa. Z każdego takiego badania winien zostać sporządzony protokół.

W ostatnim czasie Policja stosuje rutynowe kontrole na szeroką skalę. Doszło już nawet do tego, że w celu dokonywania kontroli zamykane są autostrady. Temu szaleństwu nie widać końca. Kontrole te przeprowadzane są na podstawie zarządzeń Komendanta Głównego Policji. Problem jednak w tym, że Komendant Główny nie może w Polsce stanowić prawa. Prawo w Polsce może stanowi parlament. Komendant Główny swoimi zarządzeniami deprawuje policjantów.

 

 1. Pytanie podstawowe

Jakiej procedurze podlegają badania kierowców na zawartość alkoholu: procedurze karnej czy procedurze administracyjnej? Jest to pytanie o podstawowym znaczeniu. Jeśli bowiem uznamy, że do badań na zawartość alkoholu w organizmie mają zastosowanie przepisy postępowania karnego (wykroczeniowego) – oznaczałoby to, że badaniom tym można poddać jedynie osoby, co do których istnieje uzasadnione podejrzenie, że prowadzą (prowadziły) pojazd w stanie nietrzeźwości lub w stanie po spożyciu alkoholu. Jeśli natomiast uznamy, że badania te są elementem procedury administracyjnej – oznaczałoby to, że uprawniony organ administracji publicznej (np. Policja) może je wykonywać w ramach kontroli drogowej – bez względu na okoliczności.

Do ubiegłego roku przepis Kodeksu Drogowego stanowił, iż „warunki oraz sposób przeprowadzania badań [na zawartość alkoholu w organizmie], określają odrębne przepisy”. Przepis ten nie wskazywał w sposób wyraźny, o które „odrębne przepisy” chodzi. Z tego też zapewne powodu, wielu interpretatorów Kodeksu drogowego, opowiadało się za prawno-administracyjnym charakterem procedury kontroli trzeźwości. Nowelizacja PRD, która weszła w życie 19 stycznia 2013 r. rozwiewa wszelkie wątpliwości w tym względzie. Obecnie, przepis art. 129i ust. 4 PRD, w zakresie warunków stosowania badań trzeźwości odsyła wyraźnie do przepisów ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, a ustawa ta stanowi jednoznacznie, iż badania takie mogą zostać dokonane, jeżeli zachodzi podejrzenie, że przestępstwo lub wykroczenie zostało popełnione po spożyciu alkoholu (art. 47 ust. 1). Przy ocenie stanu prawnego w przedmiotowym zakresie, uwzględnić należy ponadto Rozporządzenie Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej z dnia 6 maja 1983 r. w sprawie warunków i sposobu dokonywania badań na zawartość alkoholu w organizmie – wydane na podstawie w/w ustawy. 

2. Podmioty uprawnione do dokonywania kontroli trzeźwości

Zgodnie z art. 129 ust. 2 pkt 3 Prawa o ruchu drogowym, organem uprawnionym do przeprowadzenie badania na zawartość alkoholu w organizmie jest Policja. W odniesieniu do kierujących pojazdami Sił Zbrojnych uprawienia Policji przysługują Żandarmerii Wojskowej oraz wojskowym organom porządkowy (art. 129 ust. 4 PRD).

Badania poziomu zawartości alkoholu w organizmie mogą ponadto przeprowadzać inspektorzy Inspekcji Transportu Drogowego (art. 129a ust. 2 PRD), funkcjonariusze Straży Granicznej oraz funkcjonariusze organów celnych (art. 129 ust. 4a PRD).

Strażnicy gminni (miejscy) oraz funkcjonariusze Straży Parku nie posiadają uprawnień do dokonywania badań trzeźwości, jednakże – na mocy art. 129f PRD – obie wymienione formacje mają obowiązek uniemożliwienia kierowania pojazdem osobie, co do której istnieje uzasadnione podejrzenie, że znajduje się w stanie nietrzeźwości lub w stanie po użyciu alkoholu.

3. Osoby mające obowiązek poddać się badaniom

Badaniom na ustalenie zawartości alkoholu w organizmie mogą zostać poddani kierujący pojazdami, a także inni uczestnicy ruchu, w stosunku do których istnieje podejrzenie, że popełnili przestępstwo lub wykroczenie będąc pod wpływem alkoholu (co najmniej w stanie po spożyciu). Badaniom trzeźwości mogą ponadto zostać poddane osoby, wobec których istnieje uzasadnione podejrzenie, że mogły kierować pojazdem – w sytuacjach, gdy pojazd ten uczestniczył w wypadku bądź kolizji.

4. Przepisy karne

W Kodeksie wykroczeń spenalizowano wykroczenie polegające na prowadzeniu pojazdów mechanicznych po użyciu alkoholu lub środka działającego podobnie (art. 87 KW), natomiast w Kodeksie karnym przestępstwo prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości lub środka odurzającego (art. 178a KK).

Stan nietrzeźwości zachodzi wówczas, gdy zawartość alkoholu we krwi przekracza 0,5 promila albo prowadzi do stężenia przekraczającego tę wartość lub zawartość alkoholu w 1 dm3 wydychanego powietrza przekracza 0,25 mg albo prowadzi do stężenia przekraczającego tę wartość (art. 115 KK).

Natomiast ze stanem po użyciu alkoholu – zgodnie z art. 46 ust 3. ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi – mamy do czynienia wówczas, gdy zawartość alkoholu w organizmie wynosi lub prowadzi do stężenia we krwi od 0,2 do 0,5 promila alkoholu lub obecności w wydychanym powietrzu od 0,1 mg do 0,25 mg alkoholu w 1 dm3.

5. Sposób dokonywania badań

Standardowo, badanie w celu ustalenia zawartości w organizmie alkoholu, przeprowadza się przy użyciu urządzeń elektronicznych, dokonujących pomiaru stężenia alkoholu w wydychanym powietrzu (art. 129i ust. 1 PRD). Jeżeli stan osoby podlegającej badaniu uniemożliwia jego przeprowadzenie urządzeniem elektronicznym lub osoba ta odmawia poddania się takiemu badaniu – ustalenie zawartości w organizmie alkoholu następuje na podstawie badania krwi lub moczu (art. 129i ust. 2 PRD).

Istnieje obecnie na rynku wiele różnych urządzeń elektronicznych przeznaczonych do badania stężenia alkoholu w wydychanym powietrzu.. Są to urządzenia:

  1. działające na zasadzie pomiaru spektrofotometrycznego w podczerwieni (Alkometr 2,0, Alkotest 7110, Alcomat);
  2. działające na zasadzie elektrodowego utleniania alkoholu (Alkotest 7410, Alco-Sensor IV, Alcometer SD-400, Alcometer A-500);
  3. wyposażone w detektor półprzewodnikowy (Alert J4X, Ensure, AlcoBlow).

Wyniki pomiarów dokonanych urządzeniami wyposażone w detektor półprzewodnikowy nie mogą stanowić dowodu w sprawie. Urządzenia te stosuje się „przesiewowo” lub w celu dokonania wstępnych ustaleń. W razie pozytywnego wyniku, przeprowadza się kolejne badania na urządzeniach innych urządzeniach elektronicznych.

6. Charakter zarządzeń Komendanta Głównego Policji

Komendant Główny Policji jest bardzo twórczy w zakresie ilości wydawanych przez siebie zarządzeń, decyzji i instrukcji. Twórczość ta dotyczy także dokonywania badań przez policjantów na zawartość alkoholu w organizmie. Do badań tych odnoszą się przede wszystkim:

  • zarządzenie nr 496 KGP z dnia 25 maja 2004 r. w sprawie badań na zawartość w organizmie alkoholu lub środka działającego podobnie do alkoholu;
  • zarządzenie nr 609 KGP z dnia 25 czerwca 2007 r. w sprawie sposobu pełnienia służby na drogach przez policjantów (z uwzględnieniem noweli z dnia 5 listopada 2010 r.).

Podkreślić jednak należy (i to z całym naciskiem), że Komendant Główny Policji nie jest uprawniony do stanowienia prawa powszechnie obowiązującego w Polsce. Przede wszystkim zaś Komendant Główny nie jest umocowany do stanowienia o prawach i obowiązkach obywateli oraz o ograniczania ich wolności. Każdy z użytkowników dróg, wobec którego funkcjonariusz Policji usiłuje stosować pozbawione podstaw prawnych zarządzenia Komendanta Głównego Policji, mógłby powiedzieć krótko i po żołniersku, w której części ciała ma zarządzenia jego szefa. Mógłby tak zrobić, gdybyśmy żyli w państwie prawa, w którym organy ochrony prawnej reagują na wszelkie naruszenia porządku prawnego…

7. Zarządzenie KGP, które zasługuje na szczególne napiętnowanie

Nowelą z dnia 5 listopada 2010 r. gen. Andrzej Matejuk – Komendant Główny Policji wprowadził do zarządzenia z dnia 25 czerwca 2007 r. bulwersujący przepis o następującym brzmieniu:

„W przypadku prowadzenia działań mających na celu sprawdzenie wyłącznie stanu trzeźwości jak największej liczby kierujących, prowadzonych na podstawie odrębnego planu zatwierdzonego przez kierownika jednostki organizacyjnej Policji, jeżeli wynik przeprowadzonego badania jest negatywny, dopuszcza się odstąpienie od dokumentowania faktu przeprowadzenia kontroli w sposób określony w wytycznych, o których mowa w ust. 1”

Powyższy przepis „upoważnia” policjantów do odmowy sporządzania protokołów z przeprowadzonych czynności – nawet, gdy osoba zainteresowana sporządzenia takiego protokołu. Nadmienić należy, iż prawo do sporządzenia protokołu z przeprowadzonych czynności, przysługuje każdemu kontrolowanemu – niezależnie od ustalenia, czy mamy do czynienia z procedurą karną czy administracyjną. Tego prawa o podstawowym charakterze odmawia się zatem uczestnikom ruchu drogowego na podstawie aktu normatywnego o charakterze wewnętrznym (wewnątrzpolicyjnym)!

8. Praktyki policjantów naruszające prawa i wolności obywatelskie

a) Rutynowe kontrole trzeźwości

Dokonywanie kontroli rutynowych pozbawione jest podstaw prawnych. Powodem kontroli stanu trzeźwości kierującego może być jedynie uzasadnione podejrzenie, że kierujący prowadzi (prowadził) pojazd w stanie nietrzeźwości lub w stanie po spożyciu alkoholu. O takim podejrzeniu możemy mówić zawsze – w przypadku udziału kierującego w wypadku lub kolizji. W takich przypadkach, badaniom trzeźwości winy zostać poddane nie tylko osoby, które twierdzą, że prowadziły pojazd, ale także wszystkie inne osoby (pasażerowie), które potencjalnie mogły prowadzić pojazd.

a) Odmowa sporządzenia protokołu z czynności

Zgodnie z § 4 ust. 3 Rozporządzenia MZiOP z dnia 6 maja 1983 r. „z przebiegu badania sporządza się protokół. W protokole należy opisać objawy lub okoliczności uzasadniające przeprowadzenie badania”. Komendant Główny Policji w § 6 ust. 5 zarządzenia z dnia 25 maja 2004 r. – wchodząc w materię wymagającą uregulowania ustawowego – postanowił, że w przypadku negatywnego wyniku badania, protokół sporządza się na żądanie osoby badanej, o czym osoba ta winna zostać przez funkcjonariusza pouczona. W praktyce funkcjonariusze Policji nie udzielają pouczeń o prawie do żądania sporządzenia protokołu, w przypadkach, gdy osoba sama zażąda jego sporządzenia – odmawiają jego wydania. Fakt odmowy sporządzenia protokołu policjanci uzasadniają najczęściej tym, że: – w czasie rutynowanych kontroli protokołów się nie sporządza; – urządzenie AlcoBlow nie jest urządzeniem elektronicznym – zatem protokół nie jest wymagany. Powyższa argumentacja jest absurdalna. W przepisach prawa powszechnie obowiązującego brak jest przepisów uzasadniających odstąpienie od sporządzenia protokołu w przypadkach kontroli rutynowych. Natomiast odnosząc się do argumentu drugiego stwierdzić należy co następuje. Zgodnie z obowiązującym prawem, badania w celu zawartości w organizmie alkoholu, przeprowadza się przy użyciu urządzeń elektronicznych (art. 129i ust. 1 PRD). Zatem stosowanie urządzeń „innych niż elektroniczne” do przedmiotowych badań nie jest prawnie dopuszczalne. Urządzenie AlcoBlow de facto jest urządzeniem elektronicznym – co zresztą wyraźnie zostało stwierdzone w § 2 ust. 1 zarządzenia KGP z dnia 25 maja 2004 r. Zatem także z pomiaru dokonanego tym urządzeniem należy sporządzić protokół.

Opublikowano Badanie trzeźwości, Policja | Otagowano , | 31 komentarzy

Monitoring sądów powszechnych

 

Jednym z podstawowych celów Stowarzyszenia Prawo na Drodze jest monitorowanie procesów stosowania prawa przez organy władzy publicznej – w sytuacjach gdy instytucje te prowadzą postępowania bądź działalność związaną z ruchem drogowym.  W okresie od 1 stycznia 2013 r. do 31 marca 2014 r.  Stowarzyszenie monitorowało działalność Inspekcji  Transportu Drogowego, Policji, straży gminnych (miejskich), zarządców dróg lokalnych oraz sądów powszechnych

Poniżej przedstawiamy sprawozdanie z monitoringu sądów powszechnych oraz raport z monitoringu Sądu Rejonowego w Legionowie. W kwietniu br. publikowane będą kolejne raporty.

 

 Sprawozdanie z monitoringu sądów powszechnych

1. Zakres

W ramach bieżącej działalności statutowej Stowarzyszenie Prawo na Drodze w okresie od 1 stycznia 2013 r. do  31 marca 2014 r.  r. objęło monitoringiem 24 sądy powszechne, w tym: 17 sądów rejonowych,  6 sądów okręgowych oraz 1 sąd apelacyjny. Lista monitorowanych sądów przedstawia się następująco:

  • Sąd Rejonowy w Kraśniku,
  • Sąd Rejonowy w Chełmie,
  • Sąd Rejonowy w Człuchowie,
  • Sąd Rejonowy w Kościerzynie,
  • Sąd Rejonowy w Świebodzinie (Zamiejscowy Wydział w Sulechowie),
  • Sąd Rejonowy w Łasku (Zamiejscowy Wydział w Poddębicach),
  • Sąd Rejonowy Warszawa  Praga Południe,
  • Sąd Rejonowy w Gryficach,
  • Sąd Rejonowy w Grójcu,
  • Sąd Rejonowy w Legionowie,
  • Sąd Rejonowy w Szamotułach,
  • Sąd Rejonowy Poznań-Nowe Miasto,
  • Sąd Rejonowy Poznań Grunwald i Jeżyce,
  • Sąd Rejonowy w Inowrocławiu,
  • Sąd Rejonowy w Kołobrzegu,
  • Sąd Rejonowy w Gnieźnie,
  • Sąd Rejonowy w Trzciance,
  • Sąd Okręgowy w Lublinie,
  • Sąd Okręgowy w Poznaniu,
  • Sad Okręgowy w Słupsku,
  • Sąd Okręgowy w Bydgoszczy,
  • Sąd Okręgowy w Sieradzu,
  • Sąd Okręgowy w Krośnie,
  • Sąd Apelacyjny w Poznaniu.

2. Zastosowane metody

W ramach monitoringu delegaci SPnD brali udział w rozprawach (posiedzeniach), analizowali akta spraw, sporządzali raporty. Monitoring z zasady wszczynany był na prośbę strony postępowania. W celu zobiektywizowania badań opracowana została specjalna ankieta, nad której ostatecznym kształtem jeszcze pracujemy.

3. Zakres przedmiotowy

W swoich badaniach koncentrowaliśmy się na ocenie:

  • prawidłowości prowadzonych postępowań,
  • respektowaniu przez sądy zasady prawdy materialnej,
  • respektowaniu zasady jawności postępowań,
  • respektowaniu zasady prawa do obrony,
  • kultury prowadzenia spraw,
  • zgodności zapisów dokonanych w protokołach z faktycznym przebiegiem rozpraw lub innej czynności.

 4. Osoby prowadzące badania

Monitoring sądów powszechnych realizowali członkowie zwyczajni SPnD. W przyszłości nie wyklucza się podjęcia współpracy w tym zakresie z innymi podmiotami, w tym z aplikantami adwokackimi i radcowskimi, studentami prawa i innymi wolontariuszami.

 

5. Finansowanie akcji

Członkowie SPnD realizowali powierzone im zadania głównie na własny koszt. W niewielkim zakresie zadania te były współfinansowane ze środków SPnD. W roku 2013 z budżetu Stowarzyszenia wydatkowano na cele monitoringu  sądów powszechnych kwotę ok. 1800 zł – co stanowiło ok. 1/3 wszystkich środków, jakimi Stowarzyszenie dysponowało w roku budżetowym. Środki te pochodziły ze składek członkowskich oraz darowizn. Stowarzyszenie Prawo na Drodze nie korzysta z żadnych dotacji publicznych.

 5. Wnioski

Przeprowadzone badania ujawniły, iż polskie sądownictwo pogrążone jest w poważnym kryzysie. W szczególności zauważono następujące mankamenty o charterze systemowym:

Sądy rejonowe wydają masowo skazujące wyroki nakazowe  bez uwzględnienia podstawowej przesłanki uprawniającej do zastosowania tego postępowania szczególnego tj. w sytuacji, gdy  okoliczności czynu i wina obwinionego  budzą wątpliwości. Do wydania takiego wyroku zwykle wystarcza policyjna notatka.  Trudno oprzeć się wrażeniu, że – w większości przypadków – wyroki nakazowe ferowane są „na aferę”  i obliczone są na to, że strona nie zdąży złożyć sprzeciwu, bądź wyrok uprawomocni się na podstawie fikcji doręczenia. Wyroki te, ze względu na swoją masowość oraz całkowity niemal brak odniesienia do prawdy obiektywnej, która powinna stanowić podstawę ich wydania – w sposób poważny nadwyrężają zaufanie społeczeństwa do polskiego wymiaru sprawiedliwości.

W prowadzonych postępowaniach sądowych  poważnego uszczerbku doznaje zasada równości stron. Jest regułą, od której zasadniczo nie ma wyjątków, że osoby obwinione oraz świadkowie obrony  traktowani są znacznie gorzej od oskarżycieli publicznych oraz świadków oskarżenia.

Obecny system prawa karnego pozbawiony jest jakichkolwiek gwarancji bezstronności sądu. Nie oznacza to, że wszyscy sędziowie orzekający w polskich sądach nie są bezstronni. Oznacza to jednak, że nie istnieją żadne skuteczne mechanizmy ochrony przed sędzią, który jest stronniczy.

Sędziowie nie są przez nikogo rozliczani z ewentualnego braku bezstronności. Obecny system działa tak, że sędziowie nie muszą być bezstronni, a nadzór sądowy aprobuje powszechną praktykę, że wyroki skazujące wydawane są bez uwzględnienia dowodów materialnych – jedynie na podstawie zeznań osób pełniących funkcję organu na wcześniejszych etapach postępowania.

 

Raport z monitoringu Sądu Rejonowego

w Legionowie

1. Metryka sprawy

  1.   Sygnatury: RSOW – 209/13, II W 1216/13.
  2.   Postępowanie: sprawa o wykroczenie (tryb nakazowy oraz zwyczajny).
  3.   Oskarżyciel: Komisariat Policji w Nieporęcie.
  4.   Zarzut: niezastosowanie się do znaku B-33 określającego prędkość poruszania się do 70 km/h i przekroczenie dozwolonej prędkości o 35 km/h (art. 92a k.w.).
  5.   Składy orzekające: postępowania nakazowe: SSR Tomasz Kosiński;      postępowanie zwyczajne:  SSR Anna Szeląg.

 2. Zdarzenie

Przedmiotem postępowania było zdarzenie, które miało miejsce w na ul. Pogonowskiego w Wolce Radzymińskiej w dniu 2 lipca 2013 r. o godz. 12.35. Policyjny patrol zatrzymał do kontroli drogowej kierowcę samochodu osobowego. Kierowcy   zarzucono zbyt szybką jazdę. Pomiar prędkości wykonany został ręcznym miernikiem prędkości typu Iskra z odległości ok. 300 m. Urządzenie ustawione było na najniższy poziom czułości (do 300 m).

 

Widok z miejsca pomiaru w kierunku najazdu

Widok z miejsca pomiaru w kierunku najazdu

 

Obwiniony nie przyjął proponowanego mandatu i od początku twierdził, że jego prędkość była prawidłowa.  Wyjaśniał, że wiedział, iż w okolicy dokonywana jest kontrola drogowa i zwracał szczególną uwagę na pomiar prędkościomierza.  

Jest faktem bezspornym, iż w odległości ok. 200  metrów za zatrzymanym kierowcą  jechał samochód ciężarowy(Citroen Berlingo albo Peugeot Partner)

. Fakt ten został potwierdzony przez policjanta w notatce służbowej.

Widok z miejsca najazdu na miejsce pomiaru

Widok z miejsca najazdu na miejsce pomiaru

Czy radar Iska, ustawiony na zasięg do 300 metrów mógł zmierzyć prędkość samochodu ciężarowego jadącego w odległości 400-450 m? Ten problem winien był rozstrzygnąć Sąd. Czy rozstrzygnął?

 

3. Organizacja

a)      Terminowość

Rozprawa odbyła się w dniu 14 lutego 2014 r. – w zaplanowanym terminie. Na rozprawę przewidziano 1 godzinę czasu. Rozpoczęcie rozprawy zaplanowano na godz. 10.00.  Wezwano obwinionego oraz dwóch świadków (policjantów). Sprawa została wywołana z niewielkim opóźnieniem i zakończyła się przed godziną 11.00.

b)      Warunki lokalowe

Sala rozpraw (sala nr 2) sporej wielkości. Przewidziano wystarczająco miejsca dla stron oraz dla publiczności.

c)      Realizacja zasady jawności postępowania

Sąd nie utrudniał publiczności uczestnictwa w rozprawie. Nikt nie wnosił o rejestrację rozprawy za pomocą obrazu lub dźwięku. Rozprawa odbyła się jawnie.

 

 4. Przebieg postępowania

Oskarżyciel załączył do wniosku o ukaranie jedynie notatkę urzędowa. Świadkowie zdarzenia nie zostali przesłuchani na etapie czynności wyjaśniających.

Na rozprawie Sąd przesłuchał świadków zdarzenia (policjantów). Świadkowie nie pamiętali zdarzenia. Obaj świadkowie wnosili, aby została im odczytana treść notatki urzędowej – na co Sąd nie wyraził zgody.

 

5. Orzeczenia

a)      Wyrok nakazowy z dnia 2 grudnia 2013 r. Sąd uznał obwinionego za winnego popełnienia zarzucanego mu czynu oraz wymierzył karę grzywny w wysokości 100 zł. Na podst, art. 119 k.p.w. w zw. z art. 624 § 1 k.p.k. zwolnił obwinionego od obowiązku ponoszenia kosztów postępowania przejmując je na rachunek Skarbu Państwa. Od w/w wyroku wniesiony został sprzeciw.

b)      Wyrok z dnia 14 lutego 2014 r. Sąd uniewinnił obwinionego od zarzucanego mu czynu, a na podst. art. 118 § 2 k.p.k. kosztami procesu obciążył Skarb Państwa.

 

6. Uzasadnienie wyroku

Wyrok nakazowy z dnia 2 grudnia 2013 r. nie zawiera uzasadnienia. Sąd stwierdził jedynie, że „na podstawie zebranych dowodów okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości”.

Wyrok z dnia 14 lutego 2014 r. został uzasadniony jedynie ustnie. Strony nie wnosiły o sporządzenie pisemnego uzasadnienia. Sąd stwierdził, iż podstawą wyroku uniewinniającego jest brak dowodów winy. Wyrok jest prawomocny.

 

7. Zgodność protokołów z przebiegiem rozprawy

Nie badano.

 

5. Ocena merytoryczna

1)      Niniejsza sprawa została wpierw skierowana do postępowania nakazowego. Zgodnie z obowiązującym prawem, orzekanie w postępowaniu nakazowym może nastąpić jedynie wówczas, gdy okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości (art. 93 § 2 k.p.w.). Tymczasem, wśród materiałów dowodowych nadesłanych przez oskarżyciela znajdowała się jedynie policyjna notatka urzędowa, a obwiniony odmówił przyjęcia mandatu karnego  – od początku kwestionując prawidłowość ustaleń dokonanych przez funkcjonariusza Policji. Uznanie zatem przez Prezesa Sądu, że okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości – uznać należy za decyzję mocno kontrowersyjną (chociaż z formalnego punktu dopuszczalną).

2)      W postępowaniu nakazowym sędzia Tomasz Kosiński, dysponując tak skąpym i subiektywnym materiałem, wydał jednak wyrok skazujący. Jego decyzja okazała się nie tylko przedwczesna, ale także błędna – co wynika z orzeczenia prawomocnie kończącego sprawę

3)      Orzeczenie wydane przez SSR Annę Szeląg w postępowaniu zwyczajnym było prawidłowe. Sąd Rejonowy naprawił zatem swój błąd.  

 

6. Realizacja prawa do obrony

Sąd uniemożliwił obwinionemu na rozprawie do korzystania z prawa do obrony w pełnym zakresie.;

  1. Sąd uniemożliwił obwinionemu złożenie wniosków dowodowych w formie pisemnej;
  2. Sąd nie zezwolił obwinionemu na odczytanie przygotowanych wniosków dowodowych;
  3. Sąd zgodził się jedynie na złożenie przez obwinionego  wniosków dowodowych w formie ustnej, ale bez możliwości  korzystania z przygotowanego przez siebie wcześniej tekstu. 

7. Ocena bezstronności Sądu

Sędzia Tomasz Kosiński wykazał się brakiem bezstronności – dążąc do skazania obwinionego za  wszelką cenę. Swój wyrok oparł jedynie na notatce urzędowej, którą sporządziła strona postępowania (Policja). Uznał okoliczności czynu i winę obwinionego, pomimo całkowitego braku wiarygodnych dowodów winy.

Sędzia Anna Szeląg zachowywała się w sposób bezstronny.

 

8. Kultura prowadzenia sprawy

Postępowanie nakazowe nie podlega ocenie, gdyż toczyło się w trybie niejawnym. Natomiast w postępowaniu zwyczajnym sędzia Anna Szeląg wykazała się znacznym stopniem arogancji w stosunku do obwinionego, chociaż ten zachowywał się skromnie i niemal potulnie.  Kierowała pod jego adresem uwagi typu „jeśli ktoś przeczytał jeden przepis, to nie znaczy, że zna całe prawo” – co nie było taktowne. W czasie przebiegu rozprawy pani Sędzia wytworzyła analogiczny typ relacji z obwinionym, jaki spotyka się w stosunkach małżeńskich, gdzie kobieta odgrywa rolę dominującą, a mąż recesywną. Każde niemal słowo, a nawet ruch ze strony obwinionego spotykał się z reakcją Przewodniczącej, zmierzającą do ograniczenia jego możliwości działania oraz zdominowania podsądnego.

 

9. Ocena końcowa (skala 0-10)

Sędzia Tomasz Kosiński:

  •   merytoryczność – 1
  •   bezstronność – 0
  •   kultura prowadzenia sprawy – brak oceny

 Sędzia Anna Szeląg:

  •   merytoryczność – 8
  •   bezstronność – 8
  •   kultura prowadzenia sprawy: – 2

 

 

 

Opublikowano Bezstronność sądu, Monitoring sądów powszechnych, Postępowanie przed sądem | Otagowano , | 30 komentarzy

Władcy Protokołów

 Artur Mezglewski

W większości przebadanych przypadków, protokoły rozpraw w sprawach o wykroczenia, nie odpowiadają rzeczywistemu ich przebiegowi. Jest ponadto regułą, że protokoły te, nie są udostępniane stronom bezpośrednio po zakończeniu czynności, ale dopiero po odpowiednim ich ”spreparowaniu” przez Sąd. O treści protokołu rozprawy decyduje arbitralnie sędzia, który prowadzi sprawę. Przyjęte rozwiązanie jest przyczyną wielu nadużyć ze strony isntytucji, która z założenia jest podstawowym organem ochrony prawnej. W polskim systemie prawnym nikt nie jest w stanie  ochronić obywatela przed nieuczciwym sądem.

 

Część I. Stan obowiązujący

1.1.Waga protokołu

Warto uświadomić sobie oczywisty fakt, że dla Sądu orzekającego w sprawie, nie ma najmniejszego znaczenia, jak naprawdę przebiegało dane zdarzenie. Dla Sądu znaczenie ma jedynie to, co jest w aktach sprawy (a więc w protokole).

Warto też sobie zdać z tego, że  o tym, co znajdzie się w aktach sprawy – decyduje Sąd. To Sąd przeprowadza dowody. To Sąd włącza do materiału dowodowego te dokumenty, które chce.

No i w końcu warto zdać sobie sprawę z tego, że dla Sądu nie ma znaczenia to, co kto powiedział na rozprawie. Istotne jest tylko to, co Sąd zapisał w protokole rozprawy.

Polski sąd karny – nie do końca z woli Ustawodawcy – procedując w sprawie, kreuje  zatem  zdarzenie prawne, w zakresie którego ma wydać orzeczenie. Prawdą obiektywną polski Sąd jest zainteresowany w najmniejszym stopniu.

Czy zatem przekonałem Szanownego Czytelnika, że protokół rozprawy to bardzo ważna rzecz? Taki protokół, który Sąd tworzy w oparciu o dowody, które sam dopuścił, jest przecież podstawą wyroku, który Sąd wyda. Najczęściej Sąd już przed rozprawą wie, jaki wyrok wyda,  dlatego tworzy protokół - pod przyszły wyrok.

Warto więc dokładnie przyglądać się protokołom rozpraw. W nich wyraża się wola Sądu. Niezawisłego Sądu. Ale czy bezstronnego?…

 

1.2. Kto decyduje o treści protokołu?

W sprawach o wykroczenia Sąd orzeka jednoosobowo. W składzie sądu orzekającego jest jeszcze protokolant, ale protokolant wykonuje jedynie polecenia sędziego. Zatem o kształcie protokołu decyduje jeden człowiek – Sędzia Przewodniczący. Jego decyzje w przedmiocie treści protokołu są niezaskarżalne.

 

1.3.Kto podpisuje protokół?

Jest zasadą, że protokoły z czynności przeprowadzanych w postępowaniu wykroczeniowym (ale także w postępowaniu karnym sensu largo)  podpisują wszystkie osoby, które biorą w nich udział. Przed podpisaniem protokół podlega odczytaniu, a każda z osób, które biorą udział w czynności, może przed podpisaniem go zgłosić zarzuty, co do jego treści. Zarzuty te wciągane są do protokołu (art. 150 kpk w zw. z art. 37 § 5 kpw).

Jednakże protokół rozprawy lub posiedzenia sądu – na zasadzie wyjątku od powyższej  zasady – podpisują jedynie sędzia przewodniczący oraz protokolant (art. 49 § 1 kpk w zw. z art. 37 § 5 kpw). Protokół ten  nie jest odczytywany po rozprawie, a co za tym idzie, osoby biorące udział w rozprawie  (w tym strony postępowania) nie mają możliwości wniesienia do niego  swoich uwag. Strony i osoby, mające w tym interes prawny, mogą wprawdzie złożyć wniosek o sprostowanie protokołu rozprawy lub posiedzenia, jednakże w przedmiocie wniesionego sprostowania rozstrzyga sędzia, który prowadził czynność – po wysłuchaniu protokolanta (art. 37 § 4 kpw).

Takie rozwiązanie sprawia, że świadkom, którzy złożyli  swoje zeznania na rozprawie,  praktycznie nie można postawić zarzutu składania fałszywych zeznań. Skoro bowiem zeznania, które świadkowie złożyli nie zostały im odczytane, a takż nie zostały przez nich podpisane – ci zawsze mogą twierdzić, że Sąd  protokołując rozprawę zniekształcił je.

Jest to zapewne jedna z istotnych przyczyn, która sprawia, że większość zeznań składanych w polskich sądach mija się z prawdą.

 

1.4.Kiedy protokół powinien zostać podpisany?

Protokół niepodpisany nie jest protokołem, a jedynie projektem protokołu. Złożenie podpisu pod protokołem ma więc walor nadania temu dokumentowi znaczenia procesowego. Ustalenie rygorów dotyczących czasookresu, w którym protokół (tzn. jego projekt) winien zostać podpisany, ma więc kolosalne znacznie  dla uczestników procesu. Szczególnie w sytuacji, gdy biegnie termin zawity  na dokonanie określonej czynności procesowej.

Wedle litery art. 149 § 1 kpk sędzia oraz protokolant winni podpisać protokół niezwłocznie.

W języku potocznym (ale i literackim) określenie „bezzwłocznie” wyjaśniane jest następująco:

Według słownika synonimów niezwłocznie oznacza: bezzwłocznie pędem, co tchu, momentalnie, w te pędy, natychmiast, z miejsca, od razu, pędem, w lot, w mig, w okamgnieniu. 

Słownik języka polskiego tłumaczy zaś, że niezwłoczny, to taki, który powinien nastąpić w jak najkrótszym czasie.

Sąd Najwyższy „wyjaśnia” jednak, że podpisanie przez przewodniczącego i protokolanta protokołu rozprawy „niezwłocznie, w rozumieniu art. 149 § 1 k.p.k. oznacza, iż zobowiązane do tego osoby powinny to uczynić w jak najkrótszym czasie, co wcale nie znaczy, iż powinny to zrobić bezpośrednio po zakończeniu rozprawy” (wyrok SN z dnia 5 grudnia 2000 r. wydany w składzie: sędzia SN płk Edward Matwijów (spraw), sędzia SN ppłk Józef Dołhy, sędzia SN płk Zygmunt Stefaniak – sygn. akt WA 38/00).

W ślad za orzecznictwem Sądu Najwyższego poszły także zmiany w obowiązującym prawie. Ustawą z dnia 10 stycznia 2003 r. wprowadzono do k.p.k. nowy przepis, który stanowi, że  jeżeli protokół nie został należycie podpisany bezpośrednio po zakończeniu czynności, brakujące podpisy mogą być złożone później, ze wskazaniem daty ich złożenia i przyczyn opóźnienia (art. 151 § 2 k.p.k.)

Omawiając powyższe zagadnienie, uwzględnić należy także przepis § 61 ust. 4 Regulaminu urzędowania sądów powszechnych, który stanowi, iż:

„do zakresu czynności przewodniczącego posiedzenia należy w szczególności spowodowanie, aby protokół został podpisany, a akta zwrócone do sekretariatu bezpośrednio po zakończeniu posiedzenia, zaś w wyjątkowych wypadkach – najpóźniej w ciągu 3 dni po zakończeniu posiedzenia”.

 

 Cz. II. Pozbawione podstaw prawnych praktyki polskich sądów – przykłady

 2.1.Manipulacje treścią protokołu

Protokół rozprawy nie ma charakteru  stenogramu. Nikt nie oczekuje zatem, aby w protokole rejestrowane było każde wypowiedziane na rozprawie słowo. Nie można zatem uznać za zmanipulowany taki protokół, w którym pominięte zostały fragmenty wypowiedzi mające charakter przejęzyczeń, powtórzeń czy też wtrąceń nie związanych z przedmiotem postępowania itp.

Za manipulację uznać jednak należy uwzględnianie w protokole zdarzeń, które nie miały miejsca na rozprawie, jak też usuwanie z protokołu istotnych oświadczeń i wniosków stron, a także pomijanie w protokole decyzji procesowych podjętych przed sąd na rozprawie lub zapisywanie tychże decyzji w zmienionej formie – tak, co do ich treści, jak i zastosowanych podstaw prawnych.

Na podstawie poczynionych obserwacji, stwierdzić należy, iż nieuprawnione ingerencje sadów w protokoły rozpraw zdarzają się bardzo często. Nie zawsze materia tych ingerencji jest poważna. Najczęściej protokoły są „uzupełniane” o szersze uzasadnienia oraz orzecznictwo, a także dopisywane są do protokołu podstawy prawne, na które w trakcie rozprawy Sąd się nie powoływał.  

Przykłady:

a)      Sąd Rejonowy w Łasku – VII zamiejscowy Wydział Karny w Poddębicach

 W dniu 17 maja 2013 r. przed Sądem Rejonowym a Łasku – Wydział Zamiejscowy w Poddębicach, odbyła się rozprawa w sprawie VII W 4/13. Skład Sądu był następujący: Przewodnicząca SSR Małgorzata Kaczmarek oraz protokolant Krzysztof Drewniak.

Po wywołaniu sprawy, na sali rozpraw stawili: obwiniony oraz dwaj świadkowie.  Sąd poprosił świadków o opuszczenie sali, a następnie zwrócił się do obwinionego z zapytaniem, którego spośród świadków należy przesłuchać najpierw. Obwiniony wniósł, aby najpierw przesłuchać świadka Mieczysława K., gdyż ten musi wrócić do pracy. Sąd do wniosku się przychylił i wezwano na salę rozpraw wskazanego świadka.

Po przesłuchaniu świadka Mieczysława K. Sąd oznajmił, że drugiego świadka nie przesłucha. Świadek ten – w związku z tym - wszedł na salę rozpraw i uczestniczył w dalszej części rozprawy, w charakterze publiczności.

W protokole nie zanotowano jednak informacji, że na rozprawę stawili się dwaj świadkowie, ani też tego, że Sąd poprosił obu świadków o opuszczenie sali.  W protokole nie zanotowano, iż po opuszczeniu sali przez świadków Przewodnicząca zapytała obwinionego, którego świadka najpierw ma przesłuchać. W protokole nie zapisano, że obwiniony wniósł, aby najpierw przesłuchano świadka Mieczysława K., gdyż świadek spieszy się do pracy. W protokole nie zapisano, że Sąd do wniosku obwinionego się przychylił i że na salę sądową wezwano najpierw świadka Mieczysława K. W protokole nie zapisano, że oskarżyciel publiczny Tadeusz Napieraj wszedł na salę sądową dopiero w trakcie przesłuchania świadka Mieczysława K., natomiast zapisano błędnie, że oskarżyciel wszedł przed tym przesłuchaniem. W protokole nie odnotowano faktu, iż po przesłuchaniu świadka Mieczysława K. Przewodnicząca oświadczyła, że drugiego świadka nie przesłucha (chociaż wcześniej wyraziła zgodę na przesłuchanie obu świadków).

Z protokołu „wyparowały” zatem wszystkie informacje dotyczące drugiego świadka, chociaż Przewodnicząca rozmawiała z tym świadkiem, kiedy ten wrócił na salę rozpraw,  a nawet dokonywała adnotacji w protokole rozprawy, dotyczącej tej osoby. Adnotacja ta również „wyparowała” z protokołu.

W protokole rozprawy z dnia 17 maja 2013 r.  zmanipulowano także wniosek dowodowy obwinionego w przedmiocie dopuszczenia dowodu z biegłego z zakresu pomiarów prędkości. Przebieg tego zdarzenia był następujący:

- obwiniony wniósł o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego;

- w tym momencie Przewodnicząca informuje obwinionego, że za opinię to on zapłaci;

- w tym momencie obwiniony oświadcza, ze jemu nie chodzi o pieniądze;

- w tym momencie Przewodnicząca  zapisuje do protokołu, że obwiniony wnosi o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego z zakresu ruchu drogowego;

- w tym momencie obwiniony interweniuje, i składa oświadczenie, że jemu nie chodzi o biegłego z zakresu ruchu drogowego i zwraca się do obecnego na sali prawnika (przedstawiciel SPnD) o to, by pomogła mu sprecyzować jego wniosek;

- w tym momencie prawnik tłumaczy Sądowi, że obwinionemu chodzi nie o biegłego z zakresu ruchu drogowego, lecz o biegłego z zakresu pomiarów prędkości;

- w tym momencie Przewodnicząca zarządza przerwę w celu skonsultowania się telefonicznie z biegłym Krzysztofem Kołodziejczykiem i wszyscy obecni – poza protokolantem – wychodzą z sali;

- po przerwie na salę wracają oskarżyciel publiczny, obwiniony oraz  w/w prawnik;

- w tym momencie na salę wchodzi  osoba, której sąd nie przesłuchał w charakterze świadka i od tej pory uczestniczy w rozprawie jako publiczność;

- po przerwie Sąd ogłosił postanowienie, że dopuszcza dowód z pisemnej opinii inż. Krzysztofa Kołodziejczyka – biegłego z zakresu ruchu drogowego, który wypowie się na temat prawidłowości pomiaru  prędkości pojazdu obwinionego;

- w tym momencie obwiniony protestuje, iż nie wnosił o biegłego z zakresu ruchu drogowego, lecz o biegłego z zakresu pomiarów prędkości;

- w tym miejscu Przewodnicząca wyjaśnia, że powołuje takiego biegłego, „do którego ma zaufanie”;

- w tym momencie jedna z osób siedzących na sali żachnęła się (uśmiechnęła się);

- w tym momencie Przewodnicząca zwróciła się do tej osoby z pytaniem „dlaczego się uśmiecha”?

- w tym momencie osoba ta wstała i odpowiedziała Sądowi, że żachnęła się dlatego, że powołany biegły ma opiniować nie z zakresu swojej specjalności i że nie jest mu znany żaden biegły z zakresu ruchu drogowego, który posiada wystarczającą wiedzę na temat pomiarów prędkości przyrządami pomiarowymi.;

- w tym momencie Przewodnicząca zwróciła się do obwinionego, aby ten na piśmie doprecyzował swój wniosek – na co obwiniony odparł, że tak uczyni.

W protokole rozprawy ten fragment rozprawy został zaprotokołowany następująco:

„[Obwiniony] wnosi również o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego na okoliczności dotyczące prawidłowości przeprowadzonego pomiaru prędkości. Obwiniony oświadcza, że rozważa również złożenie innych wniosków dowodowych w sprawie. Wnioski te złoży na piśmie. Przewodnicząca zarządziła przerwę 5 minut celem ustalenia z biegłym z zakresu ruchu drogowego terminu sporządzenia pisemnej opinii”.  

            Obwiniony złożył w dniu 6 lipca 2013 r. do akt sprawy wniosek o sprostowanie protokołu rozprawy z dnia 17 maja 2013 r. Sędzia Małgorzata Kaczmarek wniosku tego nie rozpatrzyła. Natomiast w dniu 28 czerwca 2013 wydała wyrok skazujący w sprawie.

Już po wydaniu wyroku do akt sprawy zostało dołączone oświadczenie protokolanta z dnia 19 lipca 2013 r. Oto treść tego pisma:Odp. do sprostowania 001

„Protokołowałem na rozprawie w dniu 17 maja 2013 r. dotyczącej obwinionego  R.L. Gdy chodzi o rozprawy, na których Przewodniczącą jest sędzia Małgorzata Kaczmarek, protokoły są sporządzane w ten sposób, że treść wyjaśnień oskarżonych i zeznań świadków jest częściowo dyktowana przez Przewodniczącą, a częściowo zapisywana jest na bieżąco przeze mnie. Staramy się dokładnie odwzorować przebieg rozprawy, tak wypowiedzi osób przesłuchiwanych jak i treść ewentualnych wniosków składanych przez strony. W przypadku rozprawy dotyczącej R.S. było tak samo. Z tego co pamiętam zapisywałem przebieg kolejnych czynności. Na rozprawie tej zeznania składał świadek M.K. Wniosek o jego przesłuchanie złożył obwiniony. Z tego co pamiętam obwiniony nie składał wniosku o dopuszczenie dowodu z zeznań świadka A.D. Co do wniosków dowodowych składanych przez obwinionego, w protokole staraliśmy się odtworzyć to co mówił obwiniony. R.S. złożył na rozprawie wniosek dowodowy o powołanie biegłego. Nie wskazał z jakiej dziedziny ma być biegły. Zostało to odnotowane w protokole. W protokole odnotowano również postanowienie Sądu o dopuszczeniu dowodu z opinii biegłego z zakresu ruchu drogowego Krzysztofa Kołodziejczyka. W związku z tym, że rozprawa odbywała się jawnie nie wykluczam, że w charakterze publiczności, na sali mogły obecne być inne osoby. Zwykle jest tak, że Przewodnicząca pyta osoby, które stawiły się na rozprawę w charakterze publiczności czy mają jakąś wiedzę w sprawie, nie pamiętam w tej chwili czy było tak i w tej sprawie. Z uwagi na wielość rozpraw na których protokołuję nie jestem w stanie zapamiętać szczegółów przesłuchania czy dokładnej treści oświadczeń osób w poszczególnych sprawach i dokładnego przebiegu rozprawy. Zawsze staram się dokładnie odzwierciedlać w protokole rzeczywisty przebieg rozprawy. W sprawie pana R.S. pamiętam, że obwiniony zachowywał się na rozprawie nerwowo, jego wypowiedzi były chaotyczne, w związku z czym odwzorowanie jego każdego słowa i każdej wypowiedzi było utrudnione”.

podpisany: Krzysztof Drewniak (protokolant, sekretarz sądowy)

Sąd Okręgowy w Sieradzu orzeczeniem z dnia 20 listopada 2013 r. (sygn. akt. II Ka 282/13) utrzymał powyższy wyrok w mocy – nie odnosząc się w uzasadnieniu ani jednym słowem do zarzutów manipulacji w protokole (w a konsekwencji braku bezstronności sędziego orzekającego). W sprawie orzekał sędzia Marcin Rudnik.

 Odp. do sprostowania 004

 B) Sąd Rejonowy w Chełmie

W dniu 21 listopada 2013 r. na godzinę 14.00 Sąd Rejonowy w Chełmie zaplanował rozprawę w sprawie VII W 4005/13. Wokanda przewidywała na tę sprawę jedynie 15 minut, gdyż na godzinę 14.15 zaplanowano inną rozprawę.

Na rozprawę stawił się obwiniony wraz z obrońcą, oskarżyciel oraz dwaj świadkowie oskarżenia. Obrońca złożył wnioski dowodowe oraz poinformował Sąd, że o godzinie 15.50 ma zajęcia dydaktyczne w Lublinie, których nie mógł odwołać, ani przełożyć, gdyż o terminie rozprawy został zawiadomiony zbyt późno. Obrońca wyjaśnił, że celowo ułożył sobie zajęcia akademickie w godzinach późno popołudniowych i wieczornych, aby móc wykonywać zawód adwokata. Adwokat złożył wniosek o odroczenie rozprawy, który Sąd oddalił. Adwokat uczestniczył w rozprawie do godziny 14.44, a następnie opuścił salę rozpraw, udając się na zajęcia.

Prowadząca sprawę sędzia Monika Komsta złożyła do Okręgowej Rady Adwokackiej wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego przeciwko obrońcy, a w protokole rozprawy zapisała następujące zdanie:

„Nadto obrońca oskarżonego oświadcza, ze Sąd zbyt późno zawiadomił go o terminie rozprawy i wcześniej nie zawiadomił Sądu o podnoszonych okolicznościach bo nie będzie specjalnie przyjeżdżać.”

Powyższe zdanie stanowi oczywistą manipulację. Autor niniejszego opracowania zapoznał się z dowodem, który w sposób wierny przedstawia przebieg rozprawy z dnia 21 listopada 2013 r.  i w ten sposób stwierdził, że adwokat nie wypowiedział powyższych słów, a wręcz mówił coś przeciwnego, a mianowicie, że chce przyjeżdżać na rozprawy. Zmanipulowane zdanie zapewne stanowić ma „podkładkę” pod wniosek Przewodniczącej o postępowanie dyscyplinarne adwokata.

W protokole rozprawy z dnia 21 listopada 2013 r. nie znalazło się natomiast następujące zdanie wypowiedziane przez Przewodniczącą:

Jeżeli Pan Mecenas opuści salę rozpraw, to zależnie od stanowiska obwinionego Sąd zawiadomi Radę Adwokacką”.

W powyższym zdaniu zawarty był swego rodzaju szantaż. Jeśli bowiem obwiniony zgodziłby się na udział w rozprawie bez obrońcy, to Pani Sędzia nie złożyłaby zawiadomienia do Okręgowej Rady Adwokackiej. W przeciwnym razie Pani Sędzia zagroziła wniesieniem wniosku o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego – którą to groźbę wykonała (obwiniony nie wyraził zgody na prowadzenie sprawy bez udziału obrońcy).

 

2.2. Nieuzasadniona zwłoka w sporządzeniu protokołu

Protokoły rozpraw sporządzane są w formie elektronicznej. Odbywa się to w taki sposób, że sędzia Przewodniczący dyktuje protokolantowi co ma wpisać do protokołu oraz śledzi na monitorze, czy protokolant sporządza protokół w sposób prawidłowy.

 Protokoły są zatem gotowe do podpisania bezpośrednio po rozprawie i nic nie stoi na przeszkodzie, aby były udostępniane stronom.

Jednakże większość sędziów nie udostępnia protokołów bezpośrednio po rozprawie i zwleka z ich podpisywaniem, nawet przez kilka dni. Co dzieje się z protokołami rozpraw przez ten czas? Na pewno nic dobrego…

Sekretariaty wydziałów udzielają stronom informacji, że sędzia ma regulaminowe trzy dni na przygotowanie protokołu – co oczywiście jest nieprawdą. Sekretariaty nie podają żadnych przepisów prawnych, które uzasadniałyby stosowanie trzydniowego terminu na sporządzenie protokołu.

Przykład: Sąd Rejonowy w Łasku – VII Zamiejscowy Wydział karny w Poddębicach

Obwiniony pismem z dnia 3 lipca 2013 r. zwrócił się do Sądu Rejonowego o udostępnienie protokołu rozprawy (sygn,. akt. VII W 4/13). W odpowiedzi uzyskał następującą odpowiedź:

 ”Sąd Rejonowy w Łasku VII Zamiejscowy Wydział Karny z siedzibą w Poddębicach w odpowiedzi na Pana pismo z dnia 03.07.2013 roku uprzejmie informuję, że protokolant i sędzia orzekający w sprawie mają termin 3 dni od daty rozprawy (dni robocze, a nie weekend) na tzw. „wykończenie” protokołu rozprawy i w niniejszej sprawie termin ten minie 03.07.2013 roku. Nadto sędzia referent został zobowiązany do niezwłocznego sprawdzenia rozprawy razem z protokolantem (znajdującego się w komputerze) i załączenia protokołu do akt sprawy”.

Powyższe pismo podpisała sędzia Sądu Rejonowego w Łasku – Beata Młynarczyk.

 

2.3. Odmowa udostępnienia protokołu

Teoretycznie akta spraw są przechowywane w sekretariatach wydziałów, a strony postępowania mją do nich dostęp w każdej chwili – w godzinach pracy sądów. Teoretycznie. W praktyce akta wynoszone są przez sędziów poza sąd i niewiadomo komu udostępniane.  Bywa, że strona, która chce zapoznać się z protokołem  rozprawy, czekać musi wiele dni, aż sędzia łaskawie odniesie akta do sądu.

Przykład: Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi Południe

W dniu dzisiejszym, tj. 13 marca 2014 r. , obwiniony w sprawie o sygnaturze IV W 808/13 udał się do sekretariatu Wydziału IV Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi Południe, aby zapoznać się z protokołem rozprawy, która odbyła się w dniu 4 marca 2014 r. W Sądzie poinformowano go, że akt sprawy w sekretariacie nie ma, gdyż zostały zabrane przez Sędzię Przewodniczącą  Justynę Kucharską i zostaną zwrócone po 26 marca 2014 r.!

Obwiniony do tego czasu  pozbawiony został możliwości weryfikacji zgodności treści protokołu z rzeczywistym przebiegiem rozprawy, a w konsekwencji pozbawiony został realizowania swego prawa do obrony. 

 

III. Zmieniają sie przepisy dotyczące protokołowania rozpraw

W dniu 21 lutego 2014 r. Sejm uchwalił ustawę o zmianie ustawy – Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia. Ustawa ta jeszcze nie weszła w życie (proces legislacyjny nie został zakończony). Ma ona wprowadzić do systemu dwie nowe instytucje procesowe: tzw. protokół elektroniczny oraz uzasadnienia wyroku w formie ustnej.

Wedle zapisów ustawy, w postępowaniach w sprawach o wykroczenia, przebieg rozprawy utrwalany będzie w tzw. protokole elektronicznym za pomocą urządzenia rejestrującego dźwięk albo obraz i dźwięk, zaś protokół pisemny z rozprawy ograniczony zostanie do informacji dotyczących najważniejszych punktów i oświadczeń woli.

Wprowadzenie elektronicznego zapisu przebiegu rozprawy może się przyczynić do zwiększenia przejrzystości postępowań sądowych. Ale czy tak stanie? Czy Władcy Protokołów oddadzą bez walki swoją władzę? Raczej należy w to wątpić. Polecam wszystkim śledzenie losów tej ustawy. Znajduje się ona pod poniższym linkiem: http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/PrzebiegProc.xsp?nr=1496

 

Opublikowano Bezstronność sądu, Postępowanie przed sądem, Protokoły rozpraw | 22 komentarzy

Sąd ręka w rękę ze Strażą Miejską upadla obywateli

Artur Mezglewski

Obywatel oskarżony przez Straż Miejską o to, że zaparkował swój samochód w strefie obowiązywania znaku B-36 „zakaz zatrzymywania” odkrył, że według obowiązującej organizacji ruchu, pod znakiem tym winna być umieszczona tabliczka z napisem „nie obowiązuje samochodów osobowych”. Odkrycia tego mógłby dokonać także Sąd, ale musiałby przeczytać akta sprawy…

Wobec powyższego obywatel złożył na rozprawie wniosek, w którego treści była zawarta informacja, że w sprawie ujawniła się negatywna przesłanka postępowania, która obliguje Sąd do natychmiastowego zakończenia sprawy i wydania wyroku uniewinniającego. Sąd jednak jego wniosku nie rozpatrzył, a nawet go nie przeczytał!  Jutro rano (07.03.2014 r.) Sąd ogłosi wyrok.

 

O niniejszym problemie była już mowa w poprzednim materiale . Poniżej przedstawiamy ciąg dalszy sprawy. W punkcie pierwszym przedstawione zostaną stanowiska Zarządu Dróg Miejskich, Policji oraz Straży Miejskiej w zakresie interpretacji oznakowania w rejonie ul. Łukowskiej w Warszawie. W kolejnych punktach  zrelacjonowane zostanie postępowanie, które toczyło się przed Sądem Rejonowym dla Warszawy Pragi Południe.

1. Interpretacja oznakowania na ul. Łukowskiej – stanowiska władz 
a. Stanowisko Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie

Mieszkaniec Warszawy zwrócił się do Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie z prośbą o wyjaśnienie sytuacji w zakresie ruchu drogowego na ul. Łukowskiej.  Odpowiedzi na jego zapytanie udzielił pan Marek Wierczyński – Naczelnik Wydziału Organizacji Ruchu w Zarządzie Dróg Miejskich  w piśmie o numerze sygnatury ZDM-ZTOR-IO-MST-5512-1369-2-13. Z odpowiedzi tej wynika, że wyjazd z pętli autobusowej jest obecnie oznakowany jak skrzyżowanie, chociaż oznakowanie to jest nieprawidłowe – niezgodne z obecnie obowiązującymi przepisami prawa o ruchu drogowym.

Oto treść tego pisma:

W odpowiedzi na Pana wystąpienie zarząd Dróg Miejskich informuje, że wyjazd z pętli autobusowej na ul. Łukowską jest obecnie oznakowany, jako skrzyżowanie (ustawione są w tym miejscu znaki D-1 „Droga z pierwszeństwem” i A-7 „Ustąp pierwszeństwa).

Uwzględniając powyższe oznakowanie to na ul. Łukowskiej po stronie południowej znak B-36 „Zakaz zatrzymywania się” ustawiony w rejonie ul. Witolińskiej obowiązuje na tej ulicy na odcinku ul. Witolińska – wyjazd z pętli autobusowej.

Informujemy również, że w związku z tym, że wyjazd z pętli autobusowej na ulicę w myśl przepisow ustawy – Prawo o ruchu drogowym odbywa się na zasadach włączenia się do ruchu – ZDM sporządził projekt organizacji ruchu dotyczący likwidacji znaków D-1 „Droga z pierwszeństwem” i A-7 „Ustąp pierwszeństwa na ul. Łukowskiej przy wyjeździe z pętli autobusowej”.

Jednocześnie informujemy, że wyżej wymienione znaki zostaną usunięte w terenie po uzyskaniu wymaganych uzgodnień dla dokumentacji technicznej.

 b. Stanowisko Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji

 Mieszkaniec Warszawy zwrócił się do Wydziału Ruchu Komendy Stołecznej Policji z prośbą o wyrażenie opinii w sprawie sytuacji na ul. Łukowskiej. Odpowiedzi na tę prośbę udzielił podinsp. Krzysztof Bujanowski – naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji.  Naczelnik – w piśmie z dnia 14 stycznia 2013 r. (RD-a-851/13/2143/12 poinformował Mieszkańca warszawy, że w Wydziale Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji dokładnie przeanalizowano jego sprawę. W efekcie tych analiz jednoznacznie stwierdzono, że znak B-36 nie obowiązuje na odcinku od wyjazdu z pętli autobusowej, który oznakowany został jako skrzyżowanie. Oto treść tego pisma:

 ”(…) zastosowane we wskazanym miejscu oznakowanie, zarówno pionowe, jak i poziome oraz przepisy wykonawcze w zakresie ich znaczenia, obowiązywania oraz umieszczania na drogach sprawia, iż należy uznać powyższe miejsce jako skrzyżowanie.

Wynika to przede wszystkim z umiejscowienia na ul. Łukowskiej znaku drogowego wg wzoru D-1 „droga z pierwszeństwem” o zmniejszonych wymiarach, powtarzanego przed każdym skrzyżowaniem wzdłuż trasy z pierwszeństwem.

Ponadto w omawianym miejscu, występują znaki drogowe wg wzoru A-7 „ustąp pierwszeństwa”, B-2 „zakaz wjazdu”, oraz P-3 „linia jednostronnie przekraczalna krótka”, które stosuje się na skrzyżowaniach.

W związku z powyższym, znak drogowy wg wzoru B-36 „zakaz zatrzymywania się”, usytuowany na ul. Łukowskiej, tuż za skrzyżowaniem z ul. Witolińską, obowiązuje jedynie od momentu jego umiejscowienia do przedmiotowego skrzyżowania”.

c. Stanowisko Straży Miejskiej w Warszawie

Straż Miejska w Warszawie nie przyjmuje do wiadomości stanowiska organów władzy publicznej - właściwych do interpretacji przepisów dotyczących oznakowania dróg oraz opinii Policji, będącej organek administracji publicznej, właściwym w zakresie bezpieczeństwa i porządku ruchu drogowego. Straż Miejska w Warszawie „wywołała swój własny dowód” interpretujący dyrektywy wynikające ze znaków drogowych, znajdujących się na ul. Łukowskiej. Dowodem tym jest notatka urzędowa z dnia 14 listopada 2012 r. sporządzona przez strażnika miejskiego – insp. Marka Wąsowskiego (OT 7 RK 1). W notatce tej zostało ustalone, że:

„znak B-36 ustawiony na ul. Łukowskiej zaraz za skrzyżowaniem za ul. Witolińską poprzez wyjazd z pętli nie traktowany jako skrzyżowanie nie zostaje odwołany, a zatem obowiązuje do skrzyżowania z ul. Rodziewiczówny”.

2. Czynności wyjaśniające oraz wniosek  o ukaranie

Straż Miejska w Warszawie wszczęła czynności wyjaśniające przeciwko mieszkańcowi Warszawy, który w dniu 15 października 2012 r. zaparkował swój samochód przy ul. Łukowskiej – za wyjazdem z pętli autobusowej oraz wezwała go osobistego stawienia się do siedziby VII Oddziału Terenowego Straży Miejskiej m. st. Warszawy. w celu złożenia wyjaśnień w charakterze osoby podejrzanej. Jako podstawę prawną wezwania wskazano art. 54 par. 6 k.p.w.

Trzeba jasno powiedzieć, że powyższe wezwanie Straży Miejskiej było całkowicie pozbawione podstaw prawnych, bowiem z art. . 54  § 6 k.p.w. nie wynikają jakiekolwiek obowiązki po stronie osoby podejrzanej, a w szczególności nie wypływa z tego przepisu obowiązek obowiązkowego stawiennictwa.

Mieszkaniec Warszawy stawił się jednak na wezwanie i został przesłuchany jako „osoba, co do której istnieje uzasadniona podstawa do sporządzenia przeciwko  niej wniosku o ukaranie” – czyli w trybie art. 54 par. 6 k.p.w. Przesłuchanie odbyło się w dniu 6 listopada 2012 r., a przeprowadzała go mł. strażnik Monika Pala.

Warszawianin (chociaż nie miał takiego obowiązku) odpowiedział na wszystkie pytania przesłuchującej go strażniczki, z wyjątkiem pytań o miejsce zatrudnienia, sytuację rodzinną i materialną. Na te pytanie odmówił odpowiedzi.

Następnie, w dniu 7 lutego 2013 r., Straż Miejska w Warszawie skierowała do Sądu Rejonowego dla Pragi Południe wniosek o ukaranie, stawiając warszawianinowi dwa zarzuty:

a) nie zastosowania się w dniu 15 października 2012 r. do znaku B-36 , czyli o wykroczenie z art. 92 par. 1 k.p.w.;

b) odmowy udzielenia funkcjonariuszce Straży Miejskiej w dniu 6 listopada 2012 r. udzielenia informacji co do miejsca zatrudnienia, czyli o wykroczenie z art. 65 par. 2 k.p.w.

 Powyższy wniosek zatwierdził Norbert Grabowski – Zastępca Naczelnika Oddziału Straży Miejskiej w Warszawie.

Postawienie mieszkańcowi Warszawy zarzutu odmowy udzielenia informacji jest szczególnie bulwersujące. Jest bowiem rzeczą oczywistą, iż art. 65 kw nie ma zastosowania do osób przeciwko, którym toczy się postępowanie karne lub wykroczeniowe. Osoba przesłuchiwana w trybie art. 54 § 6 k.p.w. ma prawo do odmowy składania wyjaśnień, w tym także do odmowy udzielenia odpowiedzi na pytania, dotyczące jej danych osobowych. Uprawnienie to jest jednym z podstawowych elementów konstytucyjnie gwarantowanego prawa do obrony, które uszczegółowione zostało w art. 74 § 1 k.p.k., recypowanym przez art. 20 § 3 k.p.w.

3. Wyrok nakazowy

 W dniu 15 kwietnia 2013 r. Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi Południe w składzie: Przewodnicząca SSR Katarzyna Szuba-Łozińska, wydał wyrok nakazowy w tej sprawie.

Sędzia Katarzyna Szuba-Łozińska uznała mieszkańca Warszawy za winnego popełnienia obu zarzucanych mu czynów i wymierzyła mu karę grzywny w wysokości 300 zł plus 80 zł kosztów sądowych (sygn. akt. IV W 808/13).

Sędzia nie uzasadniła swego wyroku. Stwierdziła jedynie, że „na podstawie zebranych dowodów okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości”.

Tego wyroku (jak i tysięcy innych wyroków nakazowych) nie chce się nawet komentować. Polsce potrzebny jest po prostu „Majdan”, który zrobi porządek z arogancją elit władzy. Bo przecież sama władza nie ma żadnych bodźców, aby się zreformować. Statystycznego sędziego nikt przeciez nie rozlicza ani z tego czy wydaje sprawiedliwe wyroki, ani z arogancji z jaką traktuje podsądnych.

4. Rozprawa

Mieszkaniec Warszawy złożył sprzeciw od wyroku nakazowego z dnia 15 kwietnia 2013 r., a sprawa została skierowana do postępowania zwyczajnego i znalazła się w referacie Sędzi Justyny Kucharskiej.

Rozprawa odbyła się w trzech terminach. Na pierwszym terminie w dniu 31 lipca 2013 r. odczytano jedynie wniosek o ukaranie, a sędzia Justyna Kucharska wykazała się jedynie taką aktywnością, że usilnie sugerowała obwinionemu, aby ten cofnął sprzeciw. Sędzia wyjaśniła obwinionemu, że wyrok w postępowaniu zwyczajnym może być surowszy od wyroku nakazowego.

Obwiniony sprzeciwu nie cofnął, a Sąd rozprawę odroczył na dzień 18 listopada 2013 r. Zarządził też wezwanie na kolejny termin rozprawy dwóch świadków:

  • Teresę Rajchlin – strażniczkę, która dokonywała interwencji na ul. Łukowskiej w dniu 15 października 2012 r.,
  • Monikę Pala – strażniczkę, która nałożyła mandat i przesłuchiwała kierowcę w charakterze podejrzanego.

Na rozprawę w dniu 18 listopada stawiła się jedynie Monika Pala. Złożyła ona krótkie zeznania na okoliczność przesłuchania obwinionego, które miało miejsce w siedzibie oddziału Straży Miejskiej w dniu 6 listopada 2012 r. Teresa Rajchlin nie stawiła się. Przewodnicząca stwierdziła, iż „zgodnie z posiadanymi z urzędu informacjami Teresa Rajchlin jest obecnie na emeryturze i ma kłopoty zdrowotne”. Sąd postanowił zatem jedynie odczytać jej zeznania, złożone w dniu 5 lutego 2013 r. w siedzibie Straży Miejskiej. Oto treść tych zeznań:

„W dniu 15.10.2012 r. pełniłam służbę z fun. Barbara Molawka. Około godziny 08.52 w Warszawie na ulicy Łukowskiej 1 fun. Molawka ujawniła wykroczenie polegające na niezastosowaniu się do znaku drogowego B-36 „zakaz zatrzymywania” przez kierującego pojazdem marki Seat (…) poprzez postój pojazdu w strefie obowiązywania znaku. Ponieważ kierowcy nie było w pojeździe wystawiła wezwanie do stawiennictwa w siedzibie Straży Miejskiej celem złożenia wyjaśnień w powyższej sprawie, które pozostawiła za wycieraczką pojazdu na przedniej szybie, następnie wykonała dokumentację fotograficzną. To wszystko co mam do powiedzenia w tej sprawie”.

Nadmienić należy, iż obwiniony nie został zawiadomiony o tym przesłuchaniu i w nim nie uczestniczył. Nie miał więc możliwości zadania pytań świadkowi Teresie Rajchlin.

Sąd postanowił odroczyć rozprawę, wyznaczając kolejny jej termin na dzień 4 marca 2014 r. Sąd postanowił ponadto zwrócić się do ZDM o udzielenie informacji i załączenia stosownych dokumentów na okoliczność oznakowania ul. Łukowskiej w rejonie pętli autobusowej.

Kiedy zbliżał się termin kolejnej rozprawy, obwiniony udał się do siedziby Sądu, aby sprawdzić, czy są w aktach sprawy jakieś nowe dokumenty. Okazało się, że ZDM przesłał plan sytuacyjny ul. Łukowskiej wraz z organizacją ruchu, jaka powinna obowiązywać w dniu 15 październik 2012 r. (a więc w dniu rzekomego wykroczenia). Po zapoznaniu się z tą dokumentacją, kierowca odkrył, że według organizacji ruchu obowiązującej w dniu zdarzenia, znak B-36 nie dotyczył samochodów osobowych, gdyż powinien mieć dołączoną tabliczkę z napisem „N.d.s.o.”!

Ktoś zatem usunął bezprawnie tę tabliczkę. Nie wiadomo kto, nie wiadomo kiedy. Jest jednak rzeczą zastanawiającą, że faktu tego nie ustalił strażnik Marek Wąsowski – autor notatki urzędowej, stwierdzającej stan prawny i faktyczny w zakresie oznakowania ulicy Łukowskiej. Marek Wąsowski napisał w swojej notatce wręcz coś przeciwnego:

„potwierdziłem w Zarządzie Dróg Miejskich w dniu 12.11.2012 r. w Wydziale Organizacji Ruchu u pana Stańczuk Marcina, że oznakowanie dróg w powyższym rejonie jest zgodne z Planem Organizacji Ruchu”.

Również oskarżyciel publiczny Straży Miejskiej starszy insp. Robert Bogdański zapewniał na rozprawie, że sprawdził zgodność oznakowania z Planem Organizacji Ruchu.

Odkryty przez kierowcę fakt ma kolosalne znaczenie dla sprawy. Jeśli bowiem Plan Organizacji Ruchu na przedmiotowym odcinku ul. Łukowskiej nie przewidywał zakazu zatrzymywania się dla samochodów osobowych, to jego czyn polegający na zaparkowaniu samochodu w tym miejscu, nie posiadał jakichkolwiek znamion wykroczenia. Taka interpretacja tego zdarzenia wynika z obowiązującego prawa, jak również z orzecznictwa Sądu Najwyższego. Wskazać tutaj można chociażby wyrok Sądu Najwyższego z dnia 14 czerwca 2013 r. (sygn. akt IV KK 14o/13), w którym SN podniósł, że  ”tylko legalne ustawienie znaku może skutkować odpowiedzialnością za wykroczenie”. Tymczasem usunięcia tabliczki z napisem „N.d.s.o.” przy ul. Łukowskiej nie dokonano w sposób legalny. Zdziwienie jedynie budzi fakt, że legalna władza (w tym także Straż Miejska) przez wiele lat nie zareagowała na nielegalną ingerencję w oznakowanie na ul. Łukowskiej.

Co zatem w tej sytuacji winien zrobić Sąd? Wobec ujawnienia negatywnej przesłanki postępowania – Sąd ma obowiązek – działając na podstawie art. 5 par. 1 pkt 1-2 oraz art. 63 par. 3 k.p.w. – natychmiast  zakończyć postępowanie dowodowe i wydać wyrok uniewinniający. Skoro bowiem zachowanie obwinionego nie nosiło znamion wykroczenia, to znaczy, że proces ten w ogóle nie powinien zostać wszczęty. Jeśli jednak został wszczęty – powinien zostać natychmiast zakończony.

Rozprawę w dniu 4 marca w niniejszej sprawie zaplanowano na godz. 12.00. Jeden z członków Stowarzyszenia Prawo na Drodze przybył pod salę rozpraw nr 14 nieco wcześniej i był świadkiem takiego oto zdarzenia. Oskarżyciel publiczny Robert Bogdański siedział na ławce pod salą rozpraw. Wtem z sali rozpraw wyszła na korytarz sędzia Justyna Kucharska, a wraz z nią protokolantka. Strażnik poderwal sie, przywital z nimi jak z dobrymi znajomymi. 

- „Co dzisiaj pana do nas sprowadza? – zapytała pani sędzia. Na to on, że trzy sprawy. ”A jakie”? Ano takie a takie. ”Aha… No i co”? – zapytała sędzia. - „Ano nic, podtrzymuję wcześniejsze stanowisko” – odparł strażnik.  ”Aha, no to do zobaczenia” – odpowiedziała na odchodne pani sędzia.

Rozprawę wywołano kilka minut po godzinie 12. Obwiniony złożył do akt sprawy pisemny wniosek o ograniczenie postępowania dowodowego oraz wydanie wyroku uniewinniającego na podstawie art. 5 par. 1 pkt. 2 k.p.w. Pani sędzia wzięła wniosek do ręki i przeczytała jedynie pierwszą część tytułu wniosku i rzekła, że Sąd żadnego postępowania  dowodowego nie ma zamiaru prowadzić. Następnie włożyła pismo do akt, nie dając możliwości wypowiedzenia się w przedmiocie wniosku – ani obwinionemu, ani oskarżycielowi publicznemu. Sąd zatem nie rozpatrzył wniosku obwinionego, a nawet go nie przeczytał!

W tej sytuacji obwiniony złożył wniosek dowodowy – wnosząc o przesłuchanie strażniczek miejskich dokonujących interwencji na ul. Łukowskiej w dniu 15 października 2012 r. na okoliczność ustalenia, czy znak B-36 był zaopatrzony w tabliczkę z napisem „nie dotyczy samochodów osobowych”. Sąd oddalił ten wniosek i zakończył przewód sądowy. Wyrok zostanie ogłoszony w dniu jutrzejszym, tj. 7 marca 2014 r. w sali nr 14 Sądu Rejonowego dla Pragi Południe (ul. Terespolska) o godz. 8.50.

Przebieg rozprawy obserwowało czterech przedstawicieli Stowarzyszenia Prawo na Drodze. Wszyscy wyszli z rozprawy oburzeni. Wszyscy też podpisali oświadczenie, które zostało przekazane przez obwinionego do akt sprawy jako załącznik do jego wniosku o otwarcie na nowo przewodu sądowego. W oświadczeniu tym stwierdzono, że Sąd nie zapoznał się z treścią wnioskiem obwinionego, a nawet nie przeczytał pełnego tytułu wniosku.

Śledząc przebieg rozprawy, trudno było oprzeć się wrażeniu, że Sąd do czasu zakończenia przewodu sądowego nie zapoznał się aktami postępowania (które zresztą nie są zbyt obszerne). Wygląda na to, że Przewodnicząca nie przeczytała nawet pisma, które nadesłał Zarząd Dróg Miejskich. Kto wobec tego czyta akta za sędzię Justynę Kucharską?…

 

Opublikowano Postępowanie przed sądem, Straż gminna (miejska), Znaki drogowe | 61 komentarzy

Pułapka na ul. Łukowskiej. Straż Miejska w Warszawie bezprawnie nakłada mandaty

Artur Mezglewski

Poniżej przedstawiamy przykład nieuczciwej, bezprawnej, nastawionej na zysk działalności Straży Miejskiej w Warszawie. Strażnicy nakładają mandaty za niezastosowanie się do znaku B-36, chociaż obowiązująca organizacja ruchu zezwala na parkowanie samochodów osobowych w tym miejscu. Na tego, kto nie zapłaci mandatu, czeka ciężka przeprawa w Sądzie.

 

W Warszawie przy ul. Łukowskiej (Praga Południe) pomiędzy wyjazdem z pętli autobusowej a ul. Rodziewiczówny jest wygodne i bezpieczne miejsce do parkowania (zob zdjęcie poniżej). Na szerokim chodniku mieści się 5-6 samochodow osobowych.

W głębi, za skrzyżownaiem widaćzaparkowane samochody

W głębi, za skrzyżownaiem widaćzaparkowane samochody

Kilkadziesiąt metrów wcześniej jest wprawdzie znak B-36 (zakaz zatrzymywania się), jednakże według organizacji ruchu zatwierdzonej przez organ zarządzający ruchem – zakaz ten nie dotyczy samochodów osobowych. Poza tym, przedmiotowe miejsca do parkowania znajdują się za oznakownaym skrzyżowaniem, które i tak odwołuje ów znak drogowy.

Okazuje się jednak, że to spokojne miejsce to zwyczajna pułapka. Nie wiadomo kto ją zastawił, ale wiadomo kto czyha tutaj na kierowców (a ściślej mówiąc na zasoby ich portfeli) – to dzielna Straż Miejska Warszawska uzbrojona w mandatowniki, notatniki, a przede wszystkikm w publiczne władztwo, w które nieopatrznie wyposażył ją Sejm.

Widok na wjazd do zajezdni

Widok na wjazd z pętli. Po prawej stronie znak B-2, po lewej stronie znak A-7.

Pułapka polega na tym, że skrzyżowanie z wyjazdem z pętli autobusowej, tak naprawdę nie jest skrzyżowaniem, chociaż jest oznakowane jak skrzyżowanie i to aż czterema znakami drogowymi: D-1,  A-7, B-2 oraz P-3. Otóż według informacji, którą uzyskać można w Wydziale Geodezji Urzędu Dzielnicy Warszawa Praga Południe – pętla autobusowa przy. ul. Łukowskiej nie jest sklasyfikowana jako droga publiczna, lecz jako „teren inny”.  Straż Miejska tę informację posiada, natomiast kierowcy nie sprawdzają  przed zaparkowaniem w Wydziale Geodezji, czy przypadkiem oznakowane skrzyżowanie nie jest skrzyżowaniem…

Ale zaraz, zaraz. Przecież znak B-36 posiada tabliczkę „nie dotyczy samochodów osobowych” – więc w czym problem? Ano problem w tym, że tabliczkę ktoś bezprawnie usunął…

 

Zanak B-36 przy ul. Łukowskiej z usuniętą tabliczką z napisem N.d. s.o.

Zanak B-36 przy ul. Łukowskiej z usuniętą tabliczką z napisem „N.d. s.o.”

 

Nikomu też nie przeszkadza to, że znak B-36 ustawiony został w odległości ok. 5 metrów od znaku D-6 (przejście dla pieszych) z tabliczką T-27 – czyli nielegalnie (zob. zdjęcie na samym dole). Zgodnie bowiem z Rozporządzeniem Ministra Infrastruktury z dnia 3 lipca 2003 r.  „Następny znak powinien być umieszczony za poprzedzającym w odległości co najmniej10 metrów.

I sypią się mandaty przy Łukowskiej. I płynie rzeka pieniędzy na konto miasta. Ktoś zapyta: czy w demokratycznym państwie prawnym, możliwe jest takie bezprawie służb publicznych? Przecież są sądy, prokuratury, które stoją na straży praworządności i chronią obywateli przed potencjalnymi nadużyciami ze strony nieuczciwych urzędników. Ale czy rzeczywiście chronią?

Ulica Łukowska. Znak D-6, a za nim zasłonięty znak B-36.

Ulica Łukowska. Znak D-6, a za nim zasłonięty znak B-36.

Jeden z mieszkańców Warszawy w dniu 15 października 2012 r. nie przyjął mandatu za parkowanie przy ul. Łukowskiej, który nałożyła na  niego  pani Monika Pala – strażniczka miejska. Straż Miejskiej skierowała przeciwko niemu wniosek o ukaranie do Sądu Rejonowego Warszawa Praga Południe, a do zarzutu niezastosownaia się do znaku B-36 (art. 92 § 1 kw) dorzuciła jeszcze jeden zarzut: odmowę udzielenia informacji co do miejsca swego zatrudnienia (art. 65 § 2 kw). Obywatel rzeczywiście odmówił podania tej informacji, bądąc przesłuchiwany w charakterze podejrzanego o popełnienie wykroczenia, ale miał do tego prawo gwarantowane przez Konstytucję.

Już za kilkanaście godzin dowiecie się Państwo jaki jest ciąg dalszy tej sprawy i czy niezawisły Sąd ochronił obywatela przed nadużyciami Straży Miejskiej.

 

Opublikowano Straż gminna (miejska), Uncategorized, Zarząd dróg, Znaki drogowe | 12 komentarzy

Co może Pan Władza z grójeckiej drogówki. Cz. II. Przeszukanie bagażnika

Artur Mezglewski

Publikujemy kolejne materiały dotyczące aktów zemsty ze strony policjantów na kierowcy, który ośmielił się  ”natrąbić” na nieprawidłowo zaparkowany „radiowóz”. Wcześniej informowaliśmy o tym, że kierowcy zatrzymano prawo jazdy oraz obwiniono go o popełnienie  trzech wykroczeń. Aktualnie ujawniamy, że grójeccy policjanci, bez podania jakiegokolwiek powodu, dokonali przeszukania bagażnika Pana Jerzego - co stanowi poważne naruszenie konstytucyjnego prawa do prywatności. Nagranie zdarzenia publikujemy w niniejszym materiale.

Dowiedzieliśmy sie ponadto, że kierowca, w czasie dokonującej się kontroli drogowej, wzywał pomocy, dzwoniąc do Komendy Policji w Grójcu i prosił o przybycie oficera kontrolnego. Usłyszał wówczas z ust dyżurnego, że jak oficer przyjedzie, to dostanie mandat za nieuzasadnione wezwanie Policji….  O zaistniałym zdarzeniu informował też prokuraturę, ale pani prokurator oświadczyła, że mu nie wierzy…

Co może Pan Władza z grójeckiej drogówki. cz. I

1. Przeszukanie bagażnika – uwarunkowania prawne

Określenie „przeszukanie bagażnika” jest określeniem potocznym. Ustawa o Policji, dokonując w art. 15 ust 1 wyliczenia uprawnień przysługujących funkcjonariuszom tej formacji, używa w punkcie 5 następującego zlepku określeń:

„kontrola osobista, a także przeglądanie zawartości bagaży i sprawdzanie ładunku w portach i na dworcach oraz w środkach transportu lądowego, powietrznego i wodnego”.

Powyższe uprawnienia nieprzypadkowo zgrupowane zostały w jednym przepisie. Wszystkie one bowiem w sposób istotny ograniczają konstytucyjne prawo do prywatności i dlatego ich zastosowanie możliwe jest tylko w określonych sytuacjach faktycznych.

Przede wszystkim, policjanci z uprawnienia tego mogą korzystać jedynie w razie istnienia uzasadnionego podejrzenia popełnienia czynu zabronionego pod groźbą kary. Nieodpuszczalne jest zatem dokonywanie przeszukania bagażnika w ramach rutynowej kontroli drogowej.

 Obowiązkiem policjanta przystępującego do przeglądania zawartości bagażnika jest  podanie podstawy prawnej przeszukania oraz przyczyny podjęcia tych czynności. Policjant powinien także pouczyć kontrolowanego o przysługującym mu prawie do sporządza protokółu z przeprowadzonych czynności. Niezależnie od zapisów zawartych w protokole – wszystkie czynności policjanta winny zostać zarejestrowane w notatniku służbowym. Policjant poucza także kontrolowanego o przysługującym mu prawie do złożenia zażalenia do miejscowo właściwego prokuratora na sposób przeprowadzenia czynności.

Art. 15 ust. 2 pkt stanowi ponadto, iż 6 czynności przeszukania powinny być wykonywane w sposób możliwie najmniej naruszający dobra osobiste osoby, wobec której zostają podjęte.

2. Przeszukanie bagażnika „po grójecku”

A oto stenogram czynności przeszukania dokonywanych sierżanta Macieja Krupę z KPP w Grójcu w dniu 16 lipca 2012 r. wobec Pana Jerzego – kierowcy, który jechał do Grójca z odległych Kujaw na wezwanie Prokuratury w celu złożenia zeznań w charakterze świadka w postępowaniu dotyczącym skargi na policjantów…

 Sierżant Krupa: Proszę otworzyć bagażnik.

Pan Jerzy:   Czym jeszcze chce mnie pan męczyć?

Sierżant Krupa: Otworzy pan bagażnik, dobrze?!

 Pan Jerzy: Dlaczego pan jest wścibski?

Sierżant Krupa: Otworzy pan bagażnik?! [groźnie]

Pan Jerzy: Czy mogę uzyskać odpowiedź na pytanie?

Sierżant Krupa: Otworzy pan bagażnik?

Pan Jerzy: Dlaczego się pan mści?

Sierżant Krupa: Taka jest moja praca. Otworzy pan bagażnik?

Pan Jerzy: Mszczenie się. Bardzo dobrze. Mogę wysiać, odpiąć pas?

Sierżant Krupa: Otworzy pan bagażnik, czy nie?

Pan Jerzy: Tak. Mogę wysiąść? Musze wysiąść, żeby otworzyć.

Sierżant Krupa: Żeby otworzyć, to raczej tak.

 Sierżant Krupa nie podał podstawy prawnej ani też przyczyny podjęcia czynności przeglądania zawartości bagaży. Nie pouczył też kontrolowanego o jego prawie do złożenia zażalenia na te czynności do właściwego prokuratora.

Oto nagranie  ilustrujące przebieg opisywanego zdarzenia: http://www.youtube.com/watch?v=hsFuPlIDuIM&feature=youtu.be

3. Reakcja KPP Policji w Grójcu oraz Prokuratury skargi kontrolowanego

Pan Jerzy w trakcie czynności podejmowanych przez funkcjonariuszy grójeckiej drogówki zadzwonił z telefonu komórkowego na komendę policji w Grójcu. Skarżąc się na nadużycia policjantów zażądał, aby na miejsce zdarzenia przyjechał oficer kontrolny. Dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Grójcu, odpowiadając na telefoniczną skargę, oświadczył, że jeśli dyżurny przyjedzie, to Pan Jerzy zostanie ukarany mandatem za nieuzasadnione wezwanie Policji. Pan Jerzy posiada nagranie tej rozmowy.

W efekcie wzywany przez Pana Jerzego oficer kontrolny nie przyjechał.

W dniu zdarzenia Pan Jerzy składał także relację z tego zdarzenia w Prokuraturze Rejonowej w Grójcu.  Pani prokurator z grójeckiej prokuratury – po wysłuchaniu relacji pana Jerzego na temat nadużyć policjantów, jakich doświadczył tego dnia – powiedziała mu, że  nie wierzy w jego opowiadanie i nie podjęła żadnych czynności śledczych…

4. Postępowanie przed sądem

Przeciwko policjantom z grójeckiej drogówki, nadużywającym swoich uprawnień, nie toczy się obecnie żadne postępowanie. Natomiast Pan Jerzy jest obwiniony o popełnienie trzech wykroczeń (o czym była już mowa w artykule opublikowanym 19 listopada 2013 r.).

W dniu 6 grudnia 2013 r. w Sądzie Rejonowym w Grójcu odbyła się pierwsza rozprawa prowadzona w postępowaniu zwyczajnym.

Obecni na sali sądowej Emil Rau z „Liberty Media”  oraz Piotr Chmielewski z gazety „Nad Wisłą” zwrócili się do Sądu z prośbą o zezwolenie na nagrywanie przebiegu rozprawy. Prowadząca sprawę sędzia Joanna Radlińska-Kostrubała nie wyraziła zgody na nagrywanie przebiegu rozprawy, uzasadniając to tym, że nie przemawia za tym interes społeczny.

Rozprawę odroczono na dzień 7 lutego 2014 r.

Pismem z dnia 13 grudnia 2013 r. Prezes Zarządu Stowarzyszenia Prawo na Drodze zwrócił się do Prezesa Sądu Rejonowego w Grójcu z informacją, że istnieje duże zainteresowanie społeczne przedmiotową sprawą. Poinformował też, że na rozprawę wybiera się 15 członków Stowarzyszenia z różnych regionów Polski i w związku  tym poprosił o wyznaczenie na tę rozprawę możliwie dużej sali.

W ostatnich dniach sprawą zainteresowała się stacja TVN. W dniu wczorajszym, tj. 5 lutego 2014 r. reporter TVN zadzwonił do Prezesa Sądu Rejonowego w Grójcu z informacją, że ekipa TVN wybiera się na tę rozprawę. Wówczas Prezes Sądu Rejonowego oznajmił, że rozprawa została odwołana z powodu choroby sędziego…

Terminu kolejnej rozprawy nie wyznaczono.

Opublikowano Policja, Postępowanie przed sądem | 44 komentarzy

Stosunek sądu do stron jako probierz jego bezstronności – czyli do czego sądowi potrzebne są strony?

Artur Mezglewski

Jak czuje się obwiniony, gdy zauważa, że sędziego łączy zażyłość z oskarżycielem? Gdy widzi, że sędzia zamyka się z nim na sali sądowej, oraz że oskarżyciel nosi sędziemu teczkę? Obwiniony wtedy czuje się źle.

A jak się czuje prezes sądu, do którego dociera informacja na temat zażyłości sędziego ze stroną postępowania? Prezes wzywa wtedy sędziego i pyta - czy to prawda? I jeśli sędzia wszystkiemu zaprzeczy - wtedy prezes czuje się dobrze. Prezesowi sądu gratuluję dobrego samopoczucia.

1.      Do czego sądowi potrzebny jest obrońca?

Obrońca sądowi nie jest potrzebny do niczego. Szczególnie, gdy to jest dobry adwokat, który ma ambicje  efektywnie bronić klienta. Przykład takiego traktowania adwokata  dała sędzia Monika Komsta z Sądu Rejonowego w Chełmie.

Mecenas Michał S. doprowadził do uchylenia skazującego wyroku Sądu Rejonowego w Chełmie w sprawie o rzekome przekroczenie prędkości w miejscowości Stołpie (sygn.VII W 537/12).  Sprawa – po uchyleniu wyroku przez Sąd Okręgowy w Lublinie – trafiła znowu  do Chełma i pod nową sygnaturą (VII K 4005/13) znalazła się w referacie sędzi  Moniki Komsty.

Pierwsza rozprawa wyznaczona została na dzień 21 listopada 2013 r. na godzinę 14.00. Zawiadomienie o terminie rozprawy mecenas odebrał w dniu 13 listopada 2013 r. – a więc tydzień przed jej terminem. O godzinie 15.50 tego dnia adwokat miał prowadzić  zajęcia dydaktyczne na uczelni – przewidziane w planie zajęć. Zajęcia te celowo odbywają się po godz. 15.50, aby mecenas mógł wykonywać swoje obowiązki jako adwokat.

Teoretycznie adwokat mógł w tej sytuacji powołać substytuta, jednakże wprowadzenie adwokata-zastępcy w skomplikowane zagadnienia prawidłowości pomiaru urządzeniem ULYTRALYTE ITI20-20 oraz metodologii tych pomiarów wymagałoby znacznego wkładu czasu. Dodatkowo, wolą obwinionego było, aby mecenas Michał S. bronił go osobiście. Dlatego też adwokat zdecydował się pojechać na rozprawę do Chełma, licząc na to, że pogodzi wszystkie swoje obowiązki. Tym bardziej, że wokanda przewidywała na tę sprawę tylko 15 minut - o godzinie 14.15 sędzia Monika Komsta miała wyznaczoną inną sprawę o sygnaturze VII W 1834/13.

Sąd Rejonowy w Chełmie

Sąd Rejonowy w Chełmie

Adwokat po przybyciu na miejsce, złożył wniosek  o odroczenie rozprawy, który sędzia Monika Komsta oddaliła. Przewód sądowy został wszczęty, a  adwokat uczestniczył w rozprawie do godziny 14.44. O tej godzinie złożył ponowny wniosek o odroczenie, którego Sąd również nie uwzględnił. Wówczas sędzia Monika Komsta postawiła ultimatum (takie ultimatum prawie jak szantaż), że jeśli adwokat opuści salę rozpraw, to ona złoży do Rady Adwokackiej wniosek o wszczęcie przeciwko niemu  postępowania dyscyplinarnego. Ale jeśli adwokat opuści salę rozpraw, a obwiniony zrezygnuje z adwokata i będzie się bronił sam, to ona tego wniosku nie złoży…

Obwiniony oświadczył, że z pomocy adwokata nie zrezygnuje, a sędzia sporządziła wniosek do Rady Adwokackiej.  Dalsza współpraca Sądu a adwokatem przedstawiała się tak, jak na przykładzie poniżej.

Na rozprawie w dniu 18 grudnia 2013 r. sędzia Monika Komsta poinformowała, że do akt sprawy wpłynęło szereg dokumentów (ok. 50 stron).  Sędzia dała też do zrozumienia, że tego dnia zamierza zakończyć przewód sądowy. W związku z powyższym, adwokat złożył wniosek o umożliwienie mu zapoznania się z nowymi materiałami. Sąd uwzględnił wniosek i wyznaczył adwokatowi 10 minut na zapoznanie się z aktami, a po jego proteście wspaniałomyślnie dodał kolejne 10 minut.

Zarządzono przerwę, a adwokat udał się do sekretariatu w celu zapoznania z aktami. Okazało się jednak, że w sekretariacie akt nie ma, gdyż są w pracowni ksero…

Po kolejnym proteście wręczono adwokatowi kilkadziesiąt  stron kserokopii akt sprawy – w tym szkic miejsca zdarzenia skopiowany na kilku kartach – tak, że nie wiadomo było którą kartkę do której przypasować.  Natomiast akt sprawy adwokatowi nie udostępniono!

Ponieważ Sąd dał do zrozumienia, że zamierza zamykać przewód sądowy, adwokat złożył wniosek o odroczenie rozprawy w celu zapoznania się z całością akt sprawy (w tym protokołem z rozprawy z dnia 18 grudnia) oraz w celu przygotowania się do mowy końcowej. Sąd przerwał adwokatowi wypowiedź i powyższy wniosek oddalił. Adwokat poprosił, aby mu umożliwono ustnie uzasadnić swój wniosek. Na to sędzia Monika Komsta odrzekła:

- „Niezależnie od tego co Pan Mecenas powie, Sąd nie uwzględni tego wniosku”…

2.      Do czego sądowi potrzebny jest obwiniony?

Obwiniony (podobnie jak obrońca) sądowi nie jest potrzebny do niczego. Polscy sędziowie świetnie sobie dają  radę bez udziału obwinionych w sprawie  – skazując codziennie tysiące ludzi w wyrokach nakazowych.

Zdarzają się jednak sędziowie, którym obwiniony jest do czegoś potrzebny.

Sędzia Monika Komsta – rozpoczynając postępowanie w sprawie VII K 4005/13 wysłała do obwinionego – wraz z odpisem wniosku o ukaranie –  cztery wezwania do osobistego stawiennictwa na czterech terminach rozpraw:

- 21 listopada 2013 r.

- 4 grudnia 2013 r.

- 18 grudnia 2013 r.

- 15 stycznia 2014 r.

Wszystkie wezwania zaopatrzono groźbą zastosowania przymusowego doprowadzenia przez Policję.

Dlaczego sędzia Monika Komsta wezwała obwinionego, który mieszka 290 km od siedziby Sądu do obowiązkowego stawiennictwa na wszystkich zaplanowanych terminach rozpraw? Przecież obwiniony nie ma żadnego obowiązku współpracować z sądem – nie musi składać wyjaśnień, ani też odpowiadać na jakiekolwiek pytania! Czyżby to był jakiś rodzaj zemsty?

3.      Do czego sądowi potrzebny jest oskarżyciel publiczny?

Autor niniejszego opracowania, oczekując w dniu 4 grudnia 2013 r. w Sądzie Rejonowym w Chełmie na rozpoczęcie rozprawy w sprawie VII K 4005/13, wyznaczonej na godzinę 12.00, zauważył, że oskarżyciel publiczny (policjant z KMP w Chełmie) wszedł bez wezwania na salę rozpraw i przebywał tam sam wraz z członkami Składu Orzekającego przez ponad 10 minut. Co robił oskarżyciel na sali rozpraw – tego nie wiadomo.

O powyższej sytuacji – skargą z dnia 9 grudnia 2013 r. – został zawiadomiony Prezes Sądu Rejonowego w Chełmie. Na powyższą skargę – pismem z dnia 8 stycznia 2014 r.  odpowiedzi udzieliła pani Wiceprezes Sądu Rejonowego w Chełmie Ewelina Lewczuk-Zembrzycka. Oto treść tej odpowiedzi:

„Odnosząc się do zawartego w skardze zarzutu przebywania oskarżyciela publicznego na sali rozpraw przed jej wywołaniem, sędzia referent w złożonych na piśmie wyjaśnieniach podała, że z uwagi na upływ czasu i wielość rozpoznawanych przez nią spraw – w tym również z udziałem oskarżyciela z Komendy Miejskiej w Chełmie -  nie pamięta, czy oskarżyciel przed wywołaniem sprawy obwinionego w tym dniu faktycznie wszedł na salę rozpraw, czy też nie. Z całą stanowczością jednak sędzia oświadczyła, że nie łączy ją z oskarżycielem żadna „zażyłość”.”

Stołpie. Oględziny miejsca zdarzenia

Stołpie. Oględziny miejsca zdarzenia.

Zanim jednak nadeszła powyższa odpowiedź Pani Prezes, w dniu 17 grudnia 2013 r., przy stacji paliw w miejscowości Stołpie, odbyły się oględziny miejsca zdarzenia. W oględzinach  brał udział ten sam Skład Sądu, tj. sędzia Monika Komsta oraz protokolant Paulina Osowska-Głaz, a także ten sam oskarżyciel – Kazimierz Szewczuk.

W czasie oględzin oskarżyciel publiczny przez ponad godzinę wykonywał jedno tylko zadanie – nosił damską torbę będącą własnością  jednej z Członkiń Składu Orzekającego.

 foto-chelm 005

To wiele wyjaśnia. Przede wszystkim już wiemy po co Sądowi potrzebny jest oskarżyciel – do noszenia torby. Czy jednak noszenie torby za Wysokim Sądem nie jest przypadkiem oznaką swego rodzaju rodzaju zażyłości?…

A tutaj krótki reportaż z czynności w Stołpiach:

http://www.youtube.com/watch?v=cAXpILApxgk&feature=youtu.be

Opublikowano Bezstronność sądu, Policja, Postępowanie przed sądem | 14 komentarzy

Znaczenie dowodu z opinii biegłego w procesie ustalania sprawcy kolizji drogowej

 Artur Mezglewski

Powoływanie biegłych z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych ma sens jedynie wówczas, gdy zabezpieczone zostały ślady oraz dowody o charakterze materialnym. Opinie biegłych, bazujące jedynie na źródłach osobowych, to czyste konfabulacje – to jak wynik równania, w którym wszystkie dane są niewiadome.

W praktyce polskiego Wymiaru Sprawiedliwości dowody rzeczowe zabezpieczane są jedynie wówczas, gdy zdarzenie drogowe posiada co najmniej status wypadku. Natomiast sprawców kolizji drogowych typuje policjant, opierając swój sąd, jedynie na podstawie ustnych relacji uczestników zdarzenia. Jeśli wytypowany na sprawcę uczestnik kolizji nie zgadza się z „orzeczeniem” funkcjonariusza – wówczas kierowany jest przeciwko niemu wniosek o ukaranie do sądu. W sądzie dowodem o podstawowym znaczneiu jest zwykle opinia biegłego. Jest zasadą, że opinie są zgodne z „orzeczeniem’ policjanta.

 

1. Czynności policjantów na miejscu zdarzenia drogowego (kolizji)

 Każdy obywatel, będący uczestnikiem kolizji drogowej, liczy zapewne na to, że funkcjonariusze Policji, wezwani na miejsce zdarzenia, dokonają oceny zdarzenia w oparciu o zabezpieczone ślady i dowody materialne. Jeśli jednak obywatel na to liczy, to się przeliczy – i to w niemal każdym przypadku.

Na miejsce kolizji z zasady posyłani są funkcjonariusze, którzy nie mają żadnego przygotowania kryminalistycznego.  Policjanci nie zabierają ze  sobą jakiegokolwiek osprzętu technicznego, który umożliwiłby zabezpieczenie śladów materialnych. Nie korzystają nawet z aparatu fotograficznego.

Policjantów przybyłych na miejsce zdarzenia zazwyczaj żadne ślady nie interesują. Jest też regułą, że  proszą oni uczestników zdarzenia o opuszczenie miejsca zdarzenia i udanie się na wskazany parking. Policjanci z zasady nie przeprowadzając nawet pobieżnych oględzin miejsca zdarzenia.

Będąc już w ustronnym miejscu, w oddaleniu od miejsca zdarzenia, policjanci sprawdzają dokumenty (prawo jazdy, dowody rejestracyjne, ubezpieczenia), sporządzają protokół oględzin uszkodzeń pojazdów (na użytek postępowań szkodowych) oraz przeprowadzają badania na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu. Następnie po wysłuchaniu relacji uczestników kolizji - typują sprawcę zdarzenia i nakładają na niego mandat karny.

Jeśli wytypowany kierowca mandat przyjmuje – sprawa się kończy. Jeśli nie – sprawa jest kierowana do postępowania sądowego.

 

2. Postępowanie dowodowe – opinie biegłych

Kluczowymi dowodami w postępowaniach przeciwko sprawcom kolizji drogowych są opinie biegłych z zakresu techniki jazdy oraz rekonstrukcji wypadków drogowych.

Jaki jednak sens ma powoływanie biegłych w sprawach, w których nie zabezpieczono śladów materialnych?  Żaden. Nie można bowiem niczego obliczyć w sytuacji, gdy wszystkie dane są niewiadome!

W rozpowszechnionej w naszym kraju praktyce, biegli przygotowują swoje opinie jedynie na podstawie źródeł osobowych, a więc źródeł w wysokim stopniu nieprecyzyjnych i niewiarygodnych. Żaden uczestnik zdarzenia drogowego nie ma przecież zamontowanego w oczach miernika  prędkości czy odległości. To wszystko, co zeznają źródła osobowe (obwiniony, pokrzywdzony, świadkowie) jest jedynie szacunkiem, emanacją ich wyobraźni, a skala statystycznego błędu, jaki popełnia zwykły człowiek w ocenie czasoprzestrzeni sięga nawet 500%!

W efekcie, niemal wszystkie opinie przygotowywane przez biegłych sądowych na użytek postępowań wykroczeniowych o ustalenie sprawców kolizji – to jeden wielki kant.  W opiniach tych biegi przyjmują dowolne dane, wyprowadzają przeróżne wzory – po to tylko, aby dostarczyć organom  prowadzącym postępowanie „podkładki” pod wyrok.

Poprzez wstawianie dowolnych danych oraz inne manipulacje, biegły jest w stanie udowodnić winę każdemu uczestnikowi zdarzenia. Z reguły jednak, za winnych spowodowania kolizji, biegli uznają te osoby, które zostały wytypowane na sprawców przez Policję. Dlaczego tak się dzieje? Ano dlatego, że jeśli biegły nie wykona swego zadania zgodnie z oczekiwaniami organu prowadzącego postępowanie, to w przyszłości żadnej opinii do przygotowania od tego organu już nie dostanie i pójdzie z torbami.

W praktyce zatem: sędziwie, prokuratorzy, policjanci prowadzący postępowania oraz biegli sądowi – to jedna wielka „rodzina”, w której jedni z drugimi żyją w doskonałej symbiozie. Sędzia nie powierzy przygotowanie opinii biegłemu, którego nie zna osobiście, i którego numeru telefonu nie ma zapisanego w swojej komórce. Biegli zatem przygotowują opinie, które są zgodne z oczekiwaniami organów prowadzących postępowanie, a w zamian za to otrzymują kolejne zlecenia, które są dla nich źródłem utrzymania.

 3. Jak działa system?

Policja nie kształci swoich funkcjonariuszy w kierunku uzyskiwania przez nich umiejętności zabezpieczania śladów i dowodów, bo nic ją do tego nie motywuje. Sądy i tak skażą każdego, kogo Policja oskarża – bez względu na to, czy dostarczone dowody mają jakąś obiektywną wartość czy nie. Po co więc się kształcić?

W sytuacji braku dowodów materialnych można skazać każdego, kogo się chce skazać. Bo jeśli konkurują ze sobą dowody osobowe, sąd może jedne z nich obdarzyć wiarą, a drugie nie.

Wniosek o ukaranie (akt oskarżenia) to najważniejszy „dowód” w sprawie. W tym względzie nic się w Polsce nie zmieniło od czasów w PRL. Zadaniem sądów jest skazywanie oskarżonych – nawet w warunkach, gdy ich wina jest zaledwie domniemana.   

Polskie sądy karne pełnią zatem funkcje usługowe na rzecz organów administracji wymiaru sprawiedliwości. W istocie wymiar sprawiedliwości w Polsce zredukowany został (jeszcze w czasach PRL) jedynie do wymiaru kar.

 

4. Przykłady

 A. Kolizja w Lublinie

W dniu 18 sierpnia 2007 r. w Lublinie na Al. Sikorskiego tuż przed Al. Solidarności, miała miejsce kolizja dwóch samochodów, jadących w jednym kierunku.  Na miejsce zdarzenia wezwano Policję. Funkcjonariusze, którzy przybyli na wezwanie, poprosili kierujących, aby ci udali się na parking, znajdujący się przy restauracji MC`Donalds. Policjanci nie zabezpieczyli żadnych śladów materialnych, nie dokonali żadnych pomiarów, nie sporządzili nawet dokumentacji fotograficznej. Stało się tak, pomimo tego, że jeden z kierujących domagał się zabezpieczenia śladów kół na drodze, wskazujących, że jakiś pojazd zmieniał pas ruchu na linii ciągłej, tuż przed skrzyżowaniem.

Na parkingu, na który udali się policjanci oraz uczestnicy zdarzenia, sprawdzone zostały dokumenty, przeprowadzone zostało badanie na zawartość alkoholu w organiźmie. Sporządzony także został wykaz uszkodzonych elementów obu  pojazdów. Sierżant K. Chawryło z KMP w Lublinie,  zapytał obu kierujących o przebieg zdarzenia.  Przedstawione przez kierujących wersje zdarzenia różniły się znacznie. Zasadnicze różnice w obu opisach polegały na tym, że:

I.  Kierujący samochodem jadącym z tyłu oświadczył, że kierująca samochodem Fiat, która jechała środkowym pasem ruchu, tuż przed skrzyżowaniem, wjechała gwałtownie i bez sygnalizacji na prawy pas, a następnie – również niespodziewanie – zatrzymała samochód po lewej stronie tego pasa, w sposób uniemożliwiający jego ominięcie.

II.  Kierująca pojazdem Fiat oświadczyła, że jej samochód był cały czas w ruchu, że nie zmieniała pasa ruchu, że jechała cały czas prawym pasem, oraz że jadąc w sposób płynny, nagle odczuła uderzenie w tył samochodu.

Chawryło wytypował jako sprawcę kolizji kierowcę Poloneza i jemu też zaproponował mandat w wysokości 300 zł. Kierowca odmówił jego przyjęcia.

Już po powrocie na komendę, Chawryło sporządził notatkę urzędową, w następującym brzmieniu:

„z relacji kierujących oraz po śladach po pojazdach ustaliłem, iż kierującym [Polonezem] jadąc  Al. Sikorskiego z kierunku Al. Kraśnickiej przed skrzyżowaniem a Al. Solidarności nie zachował bezpiecznego odstępu od pojazdu poprzedzającego i najechał na tył pojazdu m-ki Fiat”.

Komenda Miejska Policji w Lublinie, prowadząc czynności wyjaśniające (RSOW -2257/07), powołała dowód z opinii biegłego. Biegły miał odpowiedzieć na pytanie: „który z uczestników zdarzenia drogowego, zaistniałego w dniu 18 sierpnia 2007 r. popełnił nieprawidłowości  i na czym one polegały”? Biegły miał ocenić obie wersje zdarzenia.

Opinię przygotował rzeczoznawca oddziału PZM w Lublinie mgr inż. Rafał Wrona. Biegły, oceniając wersję zdarzenia przedstawioną przez kierującego Polonezem, stwierdził:

„Przyjmując powyższą wersję za prawdziwą, [kierująca Fiatem] zachowałaby się nieprawidłowo przez to, że manewru zmiany pasa nie poprzedziłaby odpowiednio wczesną i wyraźną sygnalizacją, a przystępując do zmiany dotychczas zajmowanego pasa ruchu nie ustąpiłaby pierwszeństwa poruszającemu się po pasie ruchu, na który zamierzała wjechać, kierującemu samochodem Polonez. Przy czym należy zauważyć (…) że kierujący samochodem Polonez przystąpiłby w tej wersji przebiegu zdarzenia do hamowania dopiero na widok zatrzymującego się bądź zatrzymanego już na pasie ruchu samochodu Fiat. Zatem powyższe nieprawidłowości w zachowaniu się kierującej samochodem Fiat nosiłyby znamiona nieprawidłowości nie związanych bezpośrednio z zaistniała kolizją”.

KMP w Lublinie skierowała wniosek o ukaranie przeciwko kierującemu samochodem m-ki  Polonez z zarzutem „niedostosowania prędkości i techniki jazdy do istniejących warunków drogowych w wyniku czego przodem kierowanego pojazdu najechał na tył poprzedzającego pojazdu – tj. o wykroczenie z art. 86 § 1 kw.

Sąd Rejonowy w Lublinie wyrokiem z dnia 26 lutego 2009 r. uznał winę kierowcy Poloneza. W sprawie orzekał sędzia Paweł Tatarczak.

Bardziej szczegółowo casus ten opisany został tutaj: http://prawonadrodze.org.pl/moc-dowodowa-notatki-urzedowej-w-procesie-ustalania-sprawcy-kolizji-drogowej/

  

B. Kolizja w Warszawie

a). Opis zdarzenia

W dniu 19  października 2010 r. w Warszawie na ul. Walerego Sławka doszło do kolizji z udziałem dwóch samochodów – BMW oraz Skody. Sytuacja przedkolizyjna wyglądała następująco. Oba samochody jechały tym samym pasem ruchu od strony ulicy Bohaterów Warszawy w kierunku ul. Dzieci Warszawy. Przodem jechało BMW, a 5 metrów za nim Skoda.

Miejsce kolizji.

Miejsce kolizji.

Kierowca BMW szukał miejsca do zaparkowania po prawej stronie drogi. Zamierzał zaparkować prostopadle do osi jezdni pomiędzy samochodami. W tym celu zmniejszył prędkość, zbliżył się do osi jezdni, aby wykonać manewr skrętu dość dużym gabarytowo pojazdem, wypatrując wolnego miejsca. Kiedy dojrzał wolne miejsce, włączył prawy kierunkowskaz i wykonał manewr skrętu w prawo. I w tym momencie uderzył w samochód Skoda, który realizował manewr wyprzedzania samochodu BMW z prawej strony…

Szkic sytuacyjny
Szkic sytuacyjny

 

Kierujący samochodem wyjaśniał, iż z jego perspektywy zachowanie kierowcy BMW wskazywało na zamiar skrętu w lewo, a nie parkowania z prawej strony. Podnosił ponadto, że kierowca BMW zasygnalizował manewr skrętu w prawo w ostatniej chwili – sygnalizacja pojawiła się, gdy jego samochód był już na wysokości BMW. Według jego relacji „wyglądało, że [kierowca BMW] będzie skręcał w lewo bez sygnalizacji”. 

Do zdarzenia wezwano Policję. Policjanci nie przeprowadzili oględzin miejsca zdarzenia, nie zabezpieczyli śladów materialnych, a nawet nie wykonali fotografii miejsca zdarzenia, lecz udali się z oboma uczestnikami kolizji na osiedlowy parking, gdzie po wysłuchaniu wyjaśnień uczestników kolizji oraz sporządzeniu protokołu oględzin pojazdów  zaproponowali mandat karny kierującemu samochodem BMW.

Miejsce kolizji z perspekyywy nadjeżdżajacego kierowcy

Miejsce kolizji z perspekywy nadjeżdżajacego kierowcy

Kierowca BMW odmówił jego przyjęcia, że policjant przestrzegał go, że sprawę w sądzie przegra.

 

 

 

 

 

b) Wyprzedzania oraz bezpieczna odległość między pojazdami

Ustawa Prawo o ruchu drogowym w art. 2 pkt 28 definiuje na czym polega manewr wyprzedzania:

wyprzedzanie – przejeżdżanie (przechodzenie) obok pojazdu lub uczestnika ruchu poruszającego się w tym samym kierunku

a następnie w art. 24 ust 3 stanowi, iż „kierujący pojazdem jest obowiązany przy wyprzedzaniu przejeżdżać z lewej strony wyprzedzanego pojazdu”.

Przepisy prawa o ruchu drogowym przewidują pewne wyjątki od zasady określonej w art. 24 ust. 3. Do tych wyjątków zalicza się m. in. sytuację, gdy pojazd poprzedzający sygnalizuje zamiar skręcenia w lewo – wówczas wyprzedzanie może odbywać się tylko z jego prawej strony.

W orzecznictwie oraz w doktrynie powszechnie przyjmuje się, że wyprzedzanie jest jednym z najniebezpieczniejszych manewrów oraz że w trakcie jego wykonywania kierujący musi zachować  zachowania szczególną ostrożność.

W opinii W. Kotowskiego wyrażonej w Komentarzu do ustawy Prawo o Ruchu Drogowym (Wydawnictwo Wolters Kluwer) „właściwa realizacja obowiązującej podczas wykonywania manewru wyprzedzania zasady szczególnej ostrożności – zgodnie z dyspozycją art. 3 ust. 1 w zw. z art. 24 ust. 2 p.r.d. – wymaga zaniechania wyprzedzania wówczas, gdy pojazdy poprzedzające wyraźnie zwalniają, a równocześnie nie ma możliwości ustalenia przyczyny takiego stanu rzeczy”. Według tegoż autora „Taka interpretacja jest zgodna ze stanowiskiem Sądu Najwyższego, który w wyroku z dnia 18 lipca 1972 r., V KRN 256/72 (niepubl.), wyraził następujący pogląd: „Wyprzedzający musi mieć absolutną pewność, że na widocznym i wolnym odcinku drogi zdoła wyprzedzić jadący wolniej pojazd. Powinien przy tym uwzględnić panujące warunki drogowe, stan pogody, szerokość jezdni, utrudnienia w ruchu itp.” W konsekwencji Sąd Najwyższy uznał, że „lekkomyślne wyprzedzanie pojazdu bez upewnienia się, iż droga jest wolna, należy do najcięższych naruszeń zasad bezpieczeństwa, stanowi bowiem najczęstszą przyczynę groźnych wypadków drogowych” (por. wyrok SN z dnia 5 września 1979 r., V KRN 203/79, niepubl.)”.

Art. 19 ust. 2 pkt 3 prd stanowi, iż kierujący pojazdem jest obowiązany utrzymywać odstęp niezbędny do uniknięcia zderzenia w razie hamowania lub zatrzymania się poprzedzającego pojazdu. Jak podkreśla R. Stefański „odstęp pomiędzy pojazdami powinien być co najmniej równy drodze zatrzymania pojazdu, która składa się z: a) drogi przebytej w czasie reakcji psychicznej kierowcy, tj. od chwili zauważenia przyczyny powodującej hamowanie do chwili uruchomienia hamulców, b) drogi przebytej w czasie uruchamiania hamulców, tj. od chwili naciśnięcia pedału hamulca do chwili rozpoczęcia hamowania, c) drogi przebytej podczas efektywnego działania hamulców”. Autor ten zauważa, iż „orientacyjnym miernikiem bezpiecznego odstępu jest odstęp odpowiadający w metrach 1/2 prędkości pojazdu liczonej w km/h. Jeśli więc kierujący pojazdem Skoda deklarował, że jechał za samochodem BMW z prędkością 30 km/h, to powinien był utrzymywać bezpieczna odległość od tego samochodu – odległości w granicach 15 metrów.

 

c)  Zarzuty

 Warszawska Policja skierowała do Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawy wniosek o ukaranie przeciwko kierującemu samochodem BMW z zarzutem „nie zachowania szczególnej ostrożności podczas zmiany kierunku jazdy, w wyniku czego zderzył się z samochodem marki Skoda […], powodujące jego uszkodzenie czym spowodował zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym (art. 86 § 1 kw)”. Podstawa wniesienia wniosku o ukaranie była notatka urzędowa mł. aspiranta Sławomira Madejskiego następującej treści:

„Po rozmowie z kierującymi oraz śladach na pojazdach, ustaliłem następujący przebieg zdarzenia drogowego. Kierujący BMW […], jadąc ulicą Walerego Sławka z kierunku ul. Bohaterów warszawy w kierunku ul. Dzieci warszawy, na wysokości posesji 3/5 zbliżył się do środka jezdni, a następnie wykonał manewr skrętu w prawo w wolne miejsce parkingowe, w wyniku czego nie ustąpił pierwszeństwa pojazdowi marki Skoda Octavia […] jadącemu ul. W. Sławka w kierunku ul. Dzieci Warszawy z kierunku ul. Bohaterów warszawy, przy prawej krawędzi jezdni”.

Na skutek skargi złożonej przez kierowcę BMW Policja  skierowała kolejny wniosek o ukaranie – tym razem przeciwko kierującemu samochodem Skoda, zarzucając mu we wniosku, że „naruszył zasady przewidziane w art. 24 ust. 10 pkt 2 pord w ten sposób, że kierując samochodem marki Skoda […] na odcinku drogi z niewyznaczonymi pasami ruchu wyprzedzał pojazd marki BMW […] z prawej strony w wyniku czego doprowadził do zderzenia z nim uszkadzając oba pojazdy, czym spowodował zagrożenie w ruchu drogowym (art. 86 § 1 kw)”.

Oba wnioski były rozpatrywane przez Sąd Rejonowy dla m. st. Warszawy w ramach jednego postępowania. W sprawie (po zmianie Przewodniczącego) orzekała sędzia Agnieszka Kossowka.

 

d) Postępowanie dowodowe  (opinie biegłych)

W ramach postępowania sądowego wywołane zostały dwie opinie biegłych z zakresu techniki samochodowej, ruchu drogowego i rekonstrukcji wypadków drogowych:

- opinię z dnia 19 grudnia 2011 r. przygotowaną przez mgr. inż. Ryszarda Zahorskiego

- opinię z dnia 21 lutego 2012 r. przygotowaną przez mgr. inż. Szczepana Żegotę.

 Obaj biegli uznali, że winnym spowodowania kolizji jest kierowca BMW. Natomiast kierowcy Skody Octavii biegli nie przypisali w swoich opiniach żadnej winy.

Biegli nie skomentowali ani jednym słowem faktu, iż kierowca Skody jechał za samochodem BMW w odległości 5 metrów, a więc w takiej odległości, która uniemożliwiała jakąkolwiek reakcję na gwałtowane manewry wykonywane przez kierowcę samochodu poprzedzającego.

Biegły Zahorski uznał, że „bezpośrednią przyczyna kolizji był zamiar kierującego pojazdem BMW 520 i przecięcia przed zbliżającym się pojazdem Skoda Octavia jego toru ruchu i uderzenie go w środek lewego boku nadwozia skośnie skierowanym przednim, prawym narożem nadwozia pojazdu BMW 520.

W opinii Zahorskiego była to kolizja dwóch pojazdów znajdujących się na tej samej jezdni, jadących tym samym pasem i torem ruchu jeden za drugim, w sytuacji, w której pierwszy kierujący podejmuje zamiar zmiany kierunku ruchu i wykonuje manewry kierownicą, doprowadzając do przecięcia toru ruchu jadącemu za nim drugiego pojazdu”.

Biegły Zahorski stwierdził w opinii, że kierującemu samochodem Skoda postawiony został błędny zarzut podjęcia nieprawidłowego manewru wyprzedzania, bowiem „zarówno kierunki ruchu obu kierujących i stan ruchu poszkodowanego, nie spełniały wymogu definicji wyprzedzania innego pojazdu”.

 Biegły Żegota uznał, że sytuację kolizyjną na drodze publicznej wytworzył kierowca BMW, który nie obserwował drogi z tyłu swego pojazdu bezpośrednio przed rozpoczęciem zmiany kierunku ruchu. W jego opinii bezpośrednią przyczyną kolizji drogowej było rozpoczęcie zmiany kierunku ruchu przez kierowcę samochodu BMW w nieodpowiednim momencie bezpośrednio przed nadjeżdżającą Skodę.

Biegły Żegota uznał ponadto, iż ”brak jest podstaw do stwierdzenia, że kierowca samochodu Skoda wykonywał manewr wyprzedzania BM”…

e) Wyrok

Sąd Rejonowy dla m. st. Warszawy wyrokiem z dnia 19 marca 2012 r. (V W 613/2011) uniewinnił kierowcę Skody Ovtavii od zarzucanego mu czynu. Natomiast kierowcę BMW uznał za winnego popełnienia wykroczenia z art. 86 § 1 kw i za ten czyn wymierzył mu karę grzywny w wysokości 200 zł.

W uzasadnieniu wyroku Sąd zważył co następuje.

„Sąd dał wiarę wyjaśnieniom kierowcy Skody Octavii uznając je za wiarygodne. Jego wersja zdarzeń jest jasna i logiczna i koresponduje z opinią biegłego z zakresu ruchu drogowego i rekonstrukcji wypadków Szczepana Żegoty. (…) Sąd oparł się w swoich rozważaniach  na opinii biegłego Żegoty z uwagi na to, iż opinia Biegłego Ryszarda Zahorskiego była przez strony kwestionowana, a zawarte w niej sformułowania podważają jej wiarygodność i rzetelność.

Należy jednak zauważyć iż niektóre wnioski biegłych korespondują ze sobą i w tej części Sąd uwagi obu biegłych podzielił i oparł na nich swe ustalenia faktyczne.

Biegły Ryszard Zahorski stwierdził, że bezpośrednią przyczyna zaistnienia kolizji było usiłowanie przecięcia toru ruchu pojazdu Skoda przez kierującego pojazdem BMW.  Do ponownych wniosków doszedł Biegły Szczepan Żegota, który stwierdził, że przyczyną powstania kolizji drogowej było rozpoczęcie zmiany kierunku ruchu przez kierowcę samochodu BMW w nieodpowiednim momencie bezpośrednio przed nadjeżdżającą Skodę. Obwiniony zdaniem obydwu biegłych za późno zasygnalizował manewr skrętu w prawo, dlatego kierowca Skody mylnie sądząc, że będzie skręcał w lewo podjechał bliżej do jego pojazdu po prawej stronie i w ten sposób doszło do kolizji. (…)

Przede wszystkim biegły Żegota w sposób jasny i logiczny obalił linie obrony gorsowaną przez obwinionego i jego obrońcę, jakoby kierowca Skody wykonał manewr wyprzedzania samochodu BMW. Kierowca Skody wobec zachowania kierowcy BMW na drodze nie miał zdaniem Sądu czasu na jakąkolwiek reakcję . Kierowca Skody co prawda przyspieszył chcąc uniknąć zderzenia, ale jak to wyjaśnił biegły Żegota przyspieszenie to nie zwiększyło prędkości jego pojazdu z uwagi na brak czasu i drogi oraz parametry samochodu tj. moc silnika.

Logicznym jest zatem wniosek biegłego, że [kierowca BMW] nie obserwował drogi z tyłu i w ten sposób nie zachował szczególnej ostrożności na drodze”.

Sąd Rejonowy przyjął zatem, że kierowca dokonujący manewru skrętu w prawo (np. w momencie parkowania) ma obowiązek obserwowania w prawym lusterku, czy nie jest w tym momencie wyprzedzany przez pojazd jadący tym samym pasem ruchu. Powyższy Pogląd Sądu Rejonowego należało by jednak skonfrontować ze stanowiskiem Sądu Najwyższego wyrażonym w wyroku z dnia 19 października 2005 r. (IV K 244/05):

„Nałożenie na uczestnika ruchu drogowego obowiązku przewidzenia bez wyjątku wszystkich, nawet najbardziej irracjonalnych zachowań innych uczestników tego ruchu, prowadziłoby w prostej linii do jego sparaliżowania. Nie można przy tym dla uzasadnienia stanowiska przeciwnego odwołać się do zasady ograniczonego zauważania przewidzianej w art. 4 ustawy prawo o ruchu drogowym, który obliguje do uwzględnienia nieprawidłowych zachowań innych uczestników ruchu jedynie wtedy, gdy okoliczności wskazują na możliwość innego zachowania niż przewidziane przepisami tej ustawy”.

               

 

 

 

Opublikowano Kolizja drogowa, opinie biegłych, Uncategorized | 63 komentarzy