Prokuratura jako umorzyciel publiczny. Część I – Olsztyn

Piotr Jakubiak

Zgodnie z artykułem 2 Ustawy o prokuraturze, jest to organ państwowy, którego zadaniem jest strzeżenie praworządności oraz czuwanie nad ściganiem przestępstw. Działania te in­stytucja ta powinna realizować przez ujawnianie przestępców, występowanie w roli oskar­życiela publicznego czy podejmowanie działań, zmierzających do realizacji przestrzegania ładu prawnego oraz pomocy i ochrony społeczeństwa.

Czy te cele są realizowane? Można odpowiedzieć tak, jeśli zdarzenie dotyczy zwykłego, przeciętnego obywatela – wtedy machina sprawiedliwości, uruchomiana przez osoby w to­gach z czerwonym żabotem, działa z całą surowością i bezwzględnością. Ale co się dzieje, kiedy przestępstwa dopuszczają się funkcjonariusze w mundurach strażników miejskich czy gminnych? Wtedy celem prokuratury staje się  „ukręcenie łba” sprawie.

1. Zdarzenie

W dniu 05-06-2014 roku około godziny 10:30 członek SPnD jechał w Olsztynie ulicą Wyszyń­skiego. Na pasie między jezdnią a chodnikiem zauważył rozstawiony przez SM w Olsztynie fo­toradar Fotorapid, który od razu wzbudził jego podejrzenia co do prawidłowości jego usta­wienia. Pan Jakub zatrzymał się na pobliskiej stacji paliw i udał do miejsca dokonywania po­miaru w celu weryfikacji swoich spostrzeżeń. Po obejrzeniu ustawienia potwierdziły się jego obawy, że fotoradar jest ustawiony w nieprawidłowy, niezgodny z instrukcją obsługi sposób. Podszedł wtedy do pilnujących fotoradaru strażników, siedzących w zaparkowanym nieopo­dal samochodzie, i poinformował ich, że urządzenie dokonuje zafałszowanych pomiarów oraz poprosił o weryfikację jego spostrzeżeń. Funkcjonariusze SM w Olsztynie, panowie An­drzej S. i Krzysztof S., zbagatelizowali te uwagi, gdyż zapewne doskonale zdawali sobie spra­wę, że dokonanie pomiarów w obecności pana Jakuba udowodni, że instrukcję obsługi Foto­rapida widzieli ostatni raz na szkoleniu przeprowadzanym przez ZURAD, oraz że publicznie zostanie obnażony sposób ich działania.

2. Postępowanie w prokuraturze – część I

Pan Jakub liczył na to, że co prawda strażnicy nie przyznali się w jego obecności do poważ­nych nieprawidłowości w dokonywanych pomiarach, ale wiedząc o nich anulują sesję z tego dnia. Niestety, po kilku dniach, pod jego filmem na serwisem YouTube pojawił się komentarz jednego z kierowców, którzy jechali tamtego dnia ulicą Wyszyńskiego i zostali uwiecznieni przez Fotorapida, że wobec niego SM w Olsztynie wszczęła postępowanie z art. 92a kodeksu wykroczeń. Wtedy to pan Jakub zdecydował się zawiadomić organa ścigania o możliwości po­pełnienia przestępstwa z art. 231 § 1 kodeksu karnego przez strażników miejskich z Olsztyna i w dniu 18 czerwca 2014 roku złożył do Prokuratury Okręgowej w Olsztynie zawiadomienie.  Ta przekazała sprawę Prokuraturze Rejonowej Olsztyn-Południe, tu z kolei trafiła na biurko pani prokurator Anety Molgi, obecnie zastępcy Prokuratora Rejonowego.

Pełna treść zawiadomienia http://prawonadrodze.org.pl/interwencja-spnd-w-sprawie-foto­radaru-w-olsztynie/

Sprawę przekazano do prowadzenia Komendzie Miejskiej Policji w Olsztynie,  a tam szybciut­ko pani aspirant Ewa Macińska w sprawie RPS-617/14 sporządziła odmowę wszczęcia śledz­twa, którą w dniu 25-07-2014 roku zatwierdziła prokurator prowadząca. Podstawą odmowy był wg prowadzących brak znamion czynu zabronionego, który to ustalono wyłącznie na pod­stawie rozpytania (nawet ich nie przesłuchano) obsługujących fotoradar strażników (wg nich ustawili urzą­dzenie zgodnie z instrukcją i działało prawidłowo), faktu posiadania odpowiednich upraw­nień do obsługi fotoradaru (jeden ze strażników nawet na poziomie trenerskim, czyli mógł szkolić innych), oraz rozpytania specjalisty ds. marketingu ZURAD (czyli producenta Fotorapida), który po­wiedział, że ustawienie niezgodne z instrukcją powoduje jedynie marginalne i nic nie znaczą­ce zafałszowanie pomiarów, a znajdujące się w zasięgu  głowicy radaru urządzenia takie jak metalowe tablice czy płoty nie mogą być powodem błędnych pomiarów (czy on w ogóle czy­tał instrukcję własnego urządzenia???). Koronnym argumentem było to, ze pan Jakub nie dokonał swoich pomiarów przy użyciu miary i tyczki, więc na pewno się mylił, no bo przecież nie mogą się mylić strażnicy z uprawnieniami trenerskimi.

 

 

Umorzenie lipiec 1sUmorzenie lipiec 2s

 

 

 

 

 

 

 

3. Zażalenie

Pan Jakub w ustawowym terminie złożył do Sądu Rejonowego w Olsztynie (za pośrednic­twem Prokuratury Rejonowej Olsztyn-Południe) zażalenie na decyzję odmowy wszczęcia śledztwa, której zarzucił:

    1. obrazę przepisów postępowania, mającą wpływ na treść zaskarżonego Postano­wienia, mianowicie art. 2 § 1 pkt. 1 kpk i art. 297 § 1 pkt. 1 i 4 kpk, poprzez takie pro­wadzenie postępowania przygotowawczego, aby sprawca przestępstwa nie poniósł odpowiedzialności karnej i aby nie wyjaśniono istotnych okoliczności sprawy poprzez  odstąpienie od zbadania  prawidłowości ustawienia urządzenia pomiarowego Fo­torapid w dniu 5 czerwca 2014 r. w drodze eksperymentu procesowego;
    2. obrazę przepisów postępowania, mającą wpływ na treść zaskarżonego postano­wienia, a mianowicie art. 2 § 1 pkt. 2 kpk w zw. z art. 167 kpk – poprzez niepełne przeprowadzenia postępowania dowodowego, polegające na zastąpieniu opinii bie­głego „dowodem” z pisemnego oświadczenia specjalisty ds. marketingu w Zakła­dach Radiolokacyjnych Zurad sp. z o.o., a więc „dowodem”  nie mającymi żadnego znaczenia procesowego, gdyż nie jest oparty na wiedzy specjalnej.
    3.  obrazę przepisów postępowania, mającą wpływ na treść zaskarżonego Postano­wienia, a mianowicie art. 2 § 1 pkt. 3 kpk i art. 297 § pkt 4 kpk poprzez odstąpienie od ustalenia rzeczywistego kręgu osób, na których szkodę których (faktycznie i po­tencjalnie) ukierunkowane były działania Straży Miejskiej w Olsztynie, poprzez nie­zabezpieczenie procesowo danych z pomiarów prędkości dokonanych w dniu 5 czerwca 2014 r. – w tym danych kierujących pojazdami, które zostały faktycznie za­rejestrowane przez fotoradar – które to dane zapisane zostały w pamięci fotoradaru i ograniczenie się jedynie do zakresu danych przekazanych pisemnie przez potencjal­nych sprawców przestępstwa, a wiec przez osoby (funkcjonariuszy Straży Miejskiej), które mają interes w nieujawnieniu pełnej skali przestępstwa;
    4. obrazę przepisów prawa materialnego, tj. art. 231 § 1 kk, poprzez błędne przyjęcie, że działaniem na szkodę interesu publicznego lub prywatnego jest jedynie takie bez­prawne działanie funkcjonariusza publicznego, które doprowadza do rzeczywistej szkody materialnej, a tym samym błędne założenie, że określone w art. 231 § kk zna­mię czynu zabronionego, nie obejmuje również samego narażenia na niebezpieczeń­stwo tegoż interesu oraz że zakres pojęcia „szkoda interesu publicznego” nie obej­muje zaufania publicznego do samorządowych organów władzy i spowodowania narażenia autorytetu określonego organu władzy samorządowej – wszak istotą prze­stępstw urzędniczych jest godzenie w autorytet oraz zaufanie społeczne do władz i instytucji publicznych.

Sąd Rejonowy w Olsztynie wyznaczył posiedzenie w sprawie zażalenia na dzień 8-11-2014 roku (syg. akt VII Kp 788/14), postępowanie prowadziła SSR Katarzyna Kruszewska-Sobczyk. Do zażalenia swoją kontropinię sporządziła olsztyńska prokuratura, która wnosiła o jego od­dalenie, gdyż wg. niej zawiadamiający wybiórczo i niewłaściwie przedstawia fakty i nic nie przedstawił na potwierdzenie swoich tez.

Trzeba przyznać, że prowadząca sprawę sędzia Kruszewska-Sobczyk bardzo rzetelnie zapo­znała się z materiałami i dokonała ich analizy. W dniu posiedzenia w czasie rozpatrywania za­żalenia posiadała obszerną wiedzę na temat zaistniałego w dn. 05-06-2014 roku zdarzenia oraz uzasadnień do stawianych postanowieniu prokuratury zarzutów. Po rozpatrzeniu sprawy Sąd Rejonowy w Olsztynie wydał postanowienie o uwzględnieniu zażalenia skarżące­go w całości, w uzasadnieniu wskazując, że zarzuty nie ograniczały się do ogólnych sformuło­wań, ale zostały dokładnie wskazane co do zakresu powstałych nieprawidłowości i poparte rzetelnym materiałem dowodowym, a strażnicy nie zareagowali na uzasadnione podejrzenia członka SPnD przekazane im w chwili dokonywania pomiarów. Prokuratura została zobligo­wana do wszczęcia postępowania w przedmiotowej sprawie oraz do powołania biegłego w celu potwierdzenia zarzutów na bazie wiedzy specjalnej.

Postanowienie listopad 1sPostanowienie listopad 2s

 

 

 

 

 

 

4. Postępowanie w prokuraturze – część II

Na skutek postanowienia sądu Prokuratura Rejonowa Olsztyn-Południe wszczęła postępowa­nie w sprawie, zajęła się nią ponownie – chyba żeby było bezstronnie – pani prokurator Ane­ta Molga, tym razem powierzając jej prowadzenie Komendzie Wojewódzkiej Policji w Olszty­nie wydziałowi do walki z korupcją. Strażnicy Andrzej S. i Krzysztof S. zostali w końcu przesłuchani w charakterze świadków, gdzie uprzedzeni o odpowiedzialności za składanie fałszy­wych zeznań potwierdzili, że fotoradar został ustawiony przez nich zgodnie z instrukcją, szczegółowo opisując zastosowaną procedurę i wykonywane czynności.

Zawiadamiający w dniu 21-11-2014 r. złożył wniosek – nawiązując do postanowienia SR w Olsztynie – o powołanie biegłego z zakresu pomiaru prędkości pojazdów za pomocą techno­logii radarowych, gdyż w jego ocenie istniało ryzyko powołania biegłego z zakresu ruchu dro­gowego czy sprzętu elektronicznego, a nie były to osoby posiadającą odpowiednią wiedzę specjalną, właściwą do sporządzenia opinii w tej sprawie.

Zgodnie z wnioskiem w sprawie został powołany biegły, jeden z najlepszych polskich specjali­stów w zakresie urządzeń radarowych do pomiaru prędkości. Przyjechał do Olsztyna i przy udziale jednego ze strażników (drugi zakończył służbę w SM w Olsztynie i wyjechał z kraju) dokonał eksperymentu procesowego, polegającego na odtworzeniu sytuacji i dokonania po­miarów.

Jak się okazało, nie był to eksperyment zbyt pomyślny dla SM w Olsztynie. W jego trakcie biegły ustalił, że fotoradar w dniu zdarzenia był ustawiony pod kątem 12,17 stopnia do osi jedni (instrukcja wymaga 22 stopnie) i zawyżał dokonywane pomiary o 8,37%, co też do koń­ca nie jest pewne, bo przy takim jego ustawieniu jest bardzo wysokie ryzyko, że dokonano całkowicie błędnych pomiarów na zasadzie np. zjawiska odbicia lub zsumowania prędkości. Słowem – kierujący mógł jechać z prędkością 40 km/h, a fotoradar wykonał mu zdjęcie przy­pisując 85 km/h. W opinii dokładnie zostało wskazane, przy założeniu tezy, że nie nastąpiło zakłócenie pomiarów, z jaką rzeczywistą prędkością jechali kierujący popełniający wykrocze­nia – w kilku przypadkach powinni zostać ukarani niższą grzywną i nałożeniem mniejszej ilo­ści punktów karnych. Biegły ustalił też, że strażnicy kłamali w swoich zeznaniach, gdyż przez obecność latarni na pasie zieleni nie mogli ustawić fotoradaru w opisywany przez siebie spo­sób, oraz że zgromadzony wtedy materiał nie mógł być podstawą do wszczęcia jakichkolwiek postępowań w sprawach o wykroczenia, polegających na przekroczeniu dozwolonej prędko­ści.

Na skutek tej opinii prowadzący postępowanie ponownie przesłuchał jako świadka strażnika, który nie był w stanie w racjonalny sposób wyjaśnić, dlaczego kłamał w swoich zeznaniach co do sposobu ustawienia urządzenia, zrzucając winę na kolegę, który rzekomo nieprawidłowo odmierzył odległość od fotoradaru oraz krawędzi jezdni krokami (obydwaj przyznali, że foto­radar był zawsze ustawiany przez nich „na kroki”, a nie przy użyciu urządzeń pomiarowych). Prosi się tu więc nie tylko o weryfikację uprawnień strażnika do obsługi fotoradaru, ale i o wi­zytę u dobrego okulisty, bo widząc jego nowe tezy trzeba przyjąć, że „niechcący” pomylił punkt w od­ległość 1 metra od krawędzi jezdni z miejscem oddalonym o kilka metrów, czyli nie zauważył, że kolega zamiast stać z tyczką na pasie zieleni przy krawężniku jezdni minął chodnik, spory kawał trawnika i wlazł między brzozy …

Umorzenie marzec 1sUmorzenie marzec 2sUmorzenie marzec 3s

 

 

 

 

 

Umorzenie marzec 4s

 


 

 

 

 


Umorzenie marzec 5s

 

 

 

 

 

 

 

5. Zakończenie postępowania

Wydawałoby się, że na podstawie takiego materiału postawienie zarzutów jest czystą for­malnością. Niestety, nic bardziej mylnego. Pani prokurator broniąc panów w czarnych unifor­mach umorzyła postepowanie, stwierdzając że:

– kierujący i tak popełnili wykroczenia, a mandaty zostały wystawione – nawet przyjmując niższe, wyliczone przez biegłego rzeczywiste prędkości – w kwotach mieszczących się w tary­fikatorze. Całkowicie pominęła fakt, że pomiary są obarczone dużym prawdopodobieństwem błędu (wspomniane zjawiska odbicia fal, zsumowania prędkości, etc. – wszystko opisane w instrukcji urządzenia) oraz że sprawcy otrzymali więcej punktów karnych, niż należało, co jest niewątpliwie negatywnym skutkiem i działaniem na szkodę interesu prywatnego;

– strażnicy nie działali nawet z zamiarem ewentualnym, bo wg pani prokurator nie przewidy­wali i nie mogli przewidzieć (sic!!!), że ustawili urządzenie niezgodnie z instrukcją – czyli ich zeznania są prawdziwe, a opinia biegłego jest nic nie warta, także brak reakcji panów Andrzeja S. i Krzysztofa S. w dniu zdarzenia, na zgłaszane przez pana Jakuba uwagi, jest naturalnym i zgodnym z wszelkimi normami zachowaniem;

– złe ustawienie fotoradaru jest „brakiem umiejętności”, a nie celowym działaniem. Nie wia­domo, co na to ZURAD, bo znaczy to, że ich świadectw ukończenia kursu, a nawet przyzna­nia uprawnień trenerskich, można używać co najwyżej jako papieru w toalecie.

Rodzi się więc pytanie – co powinni uczynić strażnicy, by prokuratura raczyła zauważyć, że nie są oni grupą posiadającą immunitet chroniącym przed skutkami bezprawnych działań. Czy pani prokurator Molga zmiękłaby, gdyby stawili się na ulicy Kopernika 5 w Olsztynie w worach pokutnych, z powrozem od pokrowca fotoradaru na szyi i błagali o wymierzenie im sprawiedliwości? Śmiemy wątpić, bo są, lub byli, funkcjonariuszami, a to prokuraturze wy­starczy do rozpięcia parasola ochronnego. Pani prokurator chroniąc im tyłki lansuje absurdalną tezę, że skoro kierujący przyjęli mandaty, to potwierdzili, że popełnili wykroczenia. To dowodzi, że chyba sama nie posiada prawa jazdy i nie jeździ samochodem, bo chciałbym zobaczyć, jak ona zachowałaby się jako zwykły obywatel, gdyby po jakimś czasie ktoś reprezentujący „ma­jestat prawa” pokazał jej zdjęcie z fotopstryka z jakiejś ulicy w mieście i twierdził, że jechała tam 30 km/h szybciej, niż wolno.

Jak wpływa „bycie” funkcjonariuszem na sposób działania prokuratury niech posłuży przy­kład pana prokuratora Flisa z Prokuratury Rejonowej w Świebodzinie i słynna sprawa  rze­komego potrącenia pani komend(i)ant SM w Kargowej. Prokuraturze nie przeszkadzała w po­stawieniu zarzutów Emilowi Rau nawet film bezsprzecznie udowadniający, że w chwili zdarzenia auto łowcy fotoradarów stało nieruchomo, a cała scenka została celowo zainscenizowana przez strażniczkę i właściciela fotoradaru. Natomiast pani prokurator Anecie Moldze, mimo udo­wodnienia przez biegłego, że strażnicy kłamali, działali świadomie i doprowadzili do powsta­nia szkody w interesie prywatnym, nie udało się dostrzec w ich działaniu znamion czynu zabronionego. No tak, ale Emil – dzięki Bogu – nie chodzi w czarnym uniformie …

Opublikowano Fotoradary, Prokuratura, Straż gminna (miejska) | 1 komentarz

Sąd orzekł wbrew temu co widział

Artur Mezglewski

Polski sędzia zawsze da wiarę funkcjonariuszowi i na podstawie jego zeznań wyda wyrok skazujący. Zasada ta nie zna wyjątku. Sędziowie tak są szkoleni i tak rozliczaniu ze swojej pracy. Do wydania wyroku skazującego – prócz zeznań funkcjonariusza – polskiemu sędziemu nic więcej nie trzeba.

Pan Mieczysław dostarczył Sądowi nagranie dokumentujące moment parkowania samochodu. Nagranie to zadało kłam zeznaniom funkcjonariuszy. Pani sędzia Dorota Grabska-Trześniowska z Sądu Rejonowego Kraków-Podgórze obejrzała film i… skazała pana Mieczysława, opierając się na zeznaniach funkcjonariuszy. W uzasadnieniu wyroku nie odniosła się ani jednym słowem do dowodu z nagrania.

 

1. Zdarzenie

Zdarzenie miało miejsce w Krakowie w  dniu 7 kwietnia 2014 r. ok. godz. 19.00. Pan Mieczysław wjechał  samochodem osobowym w ulicę Bochenka od strony ulicy Łużyckiej. Na wysokości szpitala św. Rafała wykonał manewr zawracania, a następnie zaparkował swój pojazd wzdłuż jezdni, w kierunku, z którego przyjechał.

Po zatrzymaniu pojazdu dostrzegł zbliżających się w jego kierunków miejskich (mężczyznę i kobietę), dlatego też nie zgasił silnika i nie wysiadł z samochodu. Przez uchyloną szybę zwrócił się do strażnika-mężczyzny:

- W czym mogę pomóc? O co chodzi?

Na co strażnik (Zbigniew Sałach) odpowiedział:

- Synku, tu się nie parkuje, jest zakaz parkowania, będzie mandacik.

Pan Mieczysław wytrzeszczył oczy ze zdumienia, gdyż jako mieszkaniec ulicy Bochenka, nie miał najmniejszej wątpliwości, że parkowanie w tym miejscu jest dozwolone. Na początku ulicy Bochenka – owszem – jest znak B-35 (zakaz postoju), lecz obowiązuje on jedynie na odcinku 90 metrów. Tymczasem miejsce zatrzymania pojazdu było odległe od tego znaku o 13o m. W tym miejscu zatem znak ten nie obowiązywał.

Miejsce ustawienia znaku B-35 + T20 przy ul. Bochenka

Miejsce ustawienia znaku B-35 + T20 przy ul. Bochenka

Pan Mieczysław zwrócił się zatem do strażnika w następujące słowa:

- Na jakiej podstawie Pan twierdzi, że nie mogę tutaj zatrzymać pojazdu?

Strażnik odpowiedział: „Tam jest zakaz parkowania”, wskazując w kierunku ulicy Podedworze.

Pan Mieczysław wyjaśnił strażnikowi, że pod znakiem, o którym mowa,  jest tabliczka określająca długość jego obowiązywania, tj. 90 m.

Strażnik Sałach odpowiedział Panu Mieczysławowi, żeby się nie wymądrzał i żeby z nim nie dyskutował, bo on wie, jakie znaki są na tej ulicy.

Na to Pan Mieczysław zaproponował, aby strażnik przeszedł się wraz z nim do tego znaku i aby pokazał mu ten znak zakazu.

Na to strażnik odpowiedział, że on nie jest od chodzenia, ale od karania.

Dalsza część rozmowy Mieczysława ze strażnikiem przestała być merytoryczna. W każdym razie strażnik nie przyznał mu racji i nalegał, aby Mieczysław odjechał z tego miejsca – co też ten w końcu uczynił.

Pan Mieczysław, odjeżdżając z miejsca zdarzenia, nie przypuszczał, że sprawa będzie miała dalszy ciąg. Nie miał też pojęcia, jak mściwych, bezwzględnych i zakompleksionych typów zatrudnia się w charakterze strażników miejskich.

2. Wezwanie do złożenia zeznań

Pan Mieczysław otrzymał wezwanie do złożenia zeznań w charakterze świadka na termin 3 czerwca 2014 r. Jednak już po pierwszym pytaniu został „zdegradowany” ze świadka na podejrzanego (stała praktyka straży gminnych). Czynności te prowadził mł. specjalista Jacek Chmura – funkcjonariusz Sekcji Wykroczeń VI Oddziału Straży Miejskiej w Krakowie (Kraków-Podgórze).

Pan Mieczysław odpowiedział na wszystkie pytania oraz złożył do akt sprawy film z zaistniałego zdarzenia, który zarejestrowany został kamerą samochodową. Był pewien (w swojej naiwności), że gdy strażnicy obejrzą film, to odstąpią od obwiniania go.

3. Wniosek o ukaranie

W dniu 12 czerwca 2014 r. Komenda Straży Miejskiej w Krakowie skierowała jednak przeciwko niemu wniosek o ukaranie do sądu. We wniosku tym nie było jednak zarzutu niezastosowania się do znaku „zakaz postoju”. Były natomiast trzy inne wykroczenia, o których w ogóle nie było mowy w czasie interwencji w dniu 7 kwietnia 2014 r.

Pana Mieczysława oskarżono o:

- zaparkowanie na chodniku bez pozostawienia 1,5 metra przejścia (art. 97 k.w.. w zw. z art. 47 ust. 1 pkt 2 PRD);

- zakłócanie spokoju i porządku publicznego głośnym krzykiem (art. 51§ 1 k.w.) ;

- nie udostępnienie strażnikowi wiadomości lub dokumentów co do swojej tożsamości (art. 65 § 2 k.w.).

Straż Miejska w Krakowie oskarżyła Pana Mieczysława o parkowanie na chodniku, pomimo tego, iż na zarejestrowanym filmie można dostrzec, że parkujący samochód zjeżdża z chodnika i parkuje na jezdni. Nadmienić ponadto należy, iż kierowca miał prawo zaparkować także częściowo na chodniku, gdyż miał on 180 cm szerokości (zatem 30 cm było do wykorzystania).

Chodnik w miejscu zdarzenia

Chodnik w miejscu zdarzenia

Straż Miejska w Krakowie oskarżyła Pana Mieczysława o odmowę legitymowania, chociaż strażnicy na miejscu zdarzenia nie żądali od niego żadnych dokumentów, a strażnik Sałach nakazał mu opuszczenie miejsca parkowania.

Straż Miejska oskarżyła Pana Mieczysława o naruszenie spokoju i porządku publicznego, pomimo, iż świadkowie zdarzenia potwierdzili, że jego rozmowę ze strażnikami można by określić co najwyżej jako pełną emocji. Jeden ze świadków zdarzenia (zeznania w aktach sprawy) określił tę sytuację w następujących słowach: „Wydaje mi się, że to była standardowa kłótnia, jak ktoś się zdenerwuje i wymienia zdania. Na pewno obwiniony miał podniesiony głos zwracając się do strażnika, ale żeby było to bardzo głośno, to nie. Jak obserwowałam tę sytuację, to była to normalna sytuacja, jakie mają miejsce z reguły w tym miejscu”.

4. Sprawa w sądzie. Postępowanie nakazowe

Zarządzenie o wszczęciu postępowania przeciwko Panu Mieczysławowi wydał  SSR Marek Żelechowski – Zastępca Przewodniczącego XI Wydziału Karnego Sądu Rejonowego Kraków-Podgórze. Sędzia Żelechowski do rozpatrzenia sprawy w trybie nakazowym wyznaczył samego siebie. Posiedzenie (niejawne) w sprawie odbyło się w dniu 4 lipca 2014 r. Jak wynika z protokołu trwało ono 10 minut: od godz. 10.20 do godz. 10.30. W tym czasie sędzia Żelechowski wykonał następujące czynności:

- złożył sprawozdanie i ujawnił akta sprawy XI W 736/14/P;

- na zasadzie art 93 § 2 kpw uznał za ujawnione dowody dołączone do wniosku o ukaranie;

- sporządził wyrok nakazowy.

Czy sędzia Żelechowski obejrzał film ze zdarzenia, zarejestrowany kamerą samochodową? A niby kiedy miał go obejrzeć? Przecież nawet gdyby to posiedzenie trwało rzeczywiście „aż” 10 minut, to na obejrzenie filmu brakłoby czasu. Wszyscy jednak wiedzą, jak wyglądają takie posiedzenia nakazowe. Sędzia przychodzi do gabinetu, podpisuje kilkadziesiąt wyroków skazujących i po kilkunastu minutach idzie zmęczony na kawę. Ku chwale Ojczyzny, Obywatelu Sędzio.

5. Sprzeciw od wyroku nakazowego

Pan Mieczysław złożył sprzeciw od wyroku nakazowego.  W związku z tym sędzia Żelechowski wydał zarządzenie o skierowaniu sprawy do postępowania zwyczajnego, a do rozpatrzenia sprawy wyznaczył SSR Dorotę Grabską-Trześniowską.

6. Rozprawa

W postępowaniu zwyczajnym Sąd:

- przesłuchał obwinionego,

- przesłuchał w charakterze świadków dwójkę funkcjonariuszy Straży Miejskiej: Zbigniewa Sałacha i Katarzynę Ulmańską-Kula;

- przesłuchał dwoje świadków zdarzenia (przechodniów);

- obejrzał film zarejestrowany kamerą samochodową.

Sąd dysponował ponadto kserokopiami notatników służbowych funkcjonariuszy oraz informacją pochodzącą od zarządcy drogi, dotyczącą szerokości chodnika na ul. Bochenka.

Funkcjonariusz Straży Miejskiej Zbigniew Sałach zeznał, że interwencji wobec Pana Mieczysława dokonywał samodzielnie, zaś funkcjonariuszka Ulmańska-Kula podejmowała czynności wobec innych kierujących. Kiedy jednak Sąd wezwał Katarzynę Ulmańską-Kulę  w charakterze świadka, okazało się, że funkcjonariuszka nie słyszała jedynie początku rozmowy Zbigniewa Sałacha z panem Mieczysławem, a później przysłuchiwała się tej rozmowie, nie wykonując innych czynności.

Jeśli przyjrzeć się dokładnie zeznaniom Sałacha, zeznaniom Ulmańskiej-Kuli oraz zapisowi zarejestrowanemu przez kamerę, można dojść do wniosku, że mamy do czynienia z trzema różnymi zdarzeniami. W opowieściach funkcjonariuszy nie zgadza się nic: ani marka samochodu, ani tworzywo, z którego zrobiony był chodnik, ani przebieg zdarzenia. Poniżej publikujemy zeznania obojga funkcjonariuszy oraz film zarejestrowany kamera samochodową. Każdy może sobie to wszystko porównać.

 

Zeznania Zbigniewa Salacha - 1

Zeznania Zbigniewa Salacha – 1

Zeznania Zbigniewa Salacha - 2

Zeznania Zbigniewa Salacha – 2

 

 

Zeznania Zbigniewa Salacha - 3

Zeznania Zbigniewa Salacha – 3

 

Zeznania Ulmańskiej Kuli 1

Zeznania Ulmańskiej Kuli 1

Zeznania Ulmańskiej-Kuli - 2

Zeznania Ulmańskiej-Kuli – 2

 

7. Wyrok

Sąd Rejonowy Kraków-Podgórze w wyroku z dnia 39 marca 2015 r. uznał Pana Mieczysława winnym wszystkich trzech zarzutów i ukarał go karą grzywny (łączną) w wysokości 500 zł (+ koszty postępowania).

W uzasadnieniu wyroku Sąd podkreślił. iż wyrok swój opiera wyłącznie na zeznaniach funkcjonariuszy Straży Miejskiej, które uznał za zgodne i spójne. Sąd stwierdził, że zeznania te znajdują potwierdzenie w słowach świadka zdarzenia, które to słowa zostały zapisane w notatniku strażnika. Sąd tego świadka jednak nie wezwał i nie przesłuchał….

W uzasadnieniu wyroku Sąd ani jednym słowem nie odniósł się do nagrania zarejestrowanego kamerą samochodową…

Pełny zapis uzasadnienia wyroku z dnia 30 marca 2015 r. na podlinkowanym filmie.

Wyrok jest nieprawomocny.

P.S. gdyby Sąd nie wiedział, jak się prawidłowo parkuje w Krakowie, to zawsze może sobie obejrzeć materiał poglądowy…

https://www.dropbox.com/sh/ebjlqys3skltgro/AADTbjUeOcX-7beYa5FiyKdoa/2014.09.15%2016.46.43%20SM%20na%20chodniku%20i%207m%20od%20przej%C5%9Bcia.mp4?dl=0

Opublikowano Bezstronność sądu, Straż gminna (miejska) | 27 komentarzy

Kontrola biletów (w Bydgoszczy)

https://www.facebook.com/video.php?v=10203793921637212

Opublikowano Uncategorized | 4 komentarzy

Wchodzą w życie nowe przepisy dotyczące uchylania mandatów karnych

http://www.lex.pl/czytaj/-/artykul/wiecej-podstaw-do-uchylenia-mandatu-karnego?utm_source=SARE&utm_medium=email&utm_campaign=NRP07042015

Opublikowano Uncategorized | 1 komentarz

Udowodnił błąd strażnikom miejskim i wygrał w sądzie

http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/3806999,udowodnil-blad-straznikom-miejskim-i-wygral-w-sadzie,2,id,t,sa.html?cookie=1

 

Opublikowano Straż gminna (miejska), Znaki drogowe | 7 komentarzy

Nasz sukces w zakresie BRD

http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/3811281,ogrody-skrzyzowanie-przy-nowinie-juz-bezpieczniejsze,id,t.html

Opublikowano BRD | Skomentuj

Wrażliwość sędziego

Artur Mezglewski

Zasady powoływania na stanowiska sędziowskie są mętne. Najogólniej rzecz ujmując, o wyborze na stanowiska prezesowskie w sądownictwie decydują kapturowe procedury podejmowane przez elity władzy wykonawczej i sądowniczej. Społeczeństwo nie ma nad tym procesem żadnej kontroli, a nawet wiedzy o tym, jakie okoliczności są decydujące przy poszczególnych wyborach.

Z tej mętnej wody wyłaniają się jednak różne osobowości – bardziej lub mniej wrażliwe na dobro wymiaru sprawiedliwości. Poniżej przedstawiamy rysy charakterystyczne sędziowskiej wrażliwości u dwóch urzędujących Prezesów Sądów Okręgowych: w Bydgoszczy i w Radomiu. Spójrzmy jaka przepaść aksjologiczna ich dzieli.

1. Wrażliwość Prezesa Sądu Okręgowego w Bydgoszczy

W marcu 2014 r. do Prezesa Sądu Okręgowego w Bydgoszczy wpłynęło pismo członka Stowarzyszenia Prawo na Drodze, z informacją, iż  wyrokiem tegoż Sadu prawomocnie skazano człowieka za czyn, który nie stanowił wykroczenia.

Prezes Sądu Okręgowego w Bydgoszczy – Mirosław Kędzierski – natychmiast po uzyskaniu tej informacji, skierował do Prokuratora Generalnego prośbę o wniesienie kasacji w tej sprawie. Oto skan tej prośby:

Prezes-BydgoszczPrezes-Bydgoszcz 001

Prokurator Generalny – działając bez zbędnej zwłoki – skierował w tej sprawie kasację do Sądu Najwyższego, wnosząc u uchylenie błędnego wyroku i uniewinnienie ukaranego, zaś Sąd Najwyższy – również bez zbędnej zwłoki – na posiedzeniu w dniu 10 czerwca 2014 r. błędny wyrok uchylił, a ukaranego uniewinnił.

Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 10 czerwca 2014 r.

Tak więc, dzięki interwencji Prezesa Sądu Okręgowego, wyrok godzący w dobro wymiaru sprawiedliwości został wyeliminowany z obrotu prawnego – i to w rekordowo krótkim czasie.

2. Wrażliwość Prezesa Sądu Okręgowego w Radomiu

a) Sprawa ministra

W roku 2006 aktualny Prezes Sądu Okręgowego w Radomiu – sędzia Stanisław Jaźwiński był sprawozdawcą w składzie sędziowskim, który uchylił wyrok skazujący ministra Marka Sadowskiego za spowodowanie wypadku. Podstawowym dowodem w sprawie była wówczas opinia Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. J. Sehna w Krakowie.

Instytut  Sehna w Krakowie jest jedną z nielicznych instytucji w tym kraju, która ma renomę niekwestionowaną. Opinie wydawane przez ten Instytut można jedynie podziwiać – trudno krytykować. Biegli z Instytutu Sehna wykazali w sposób jednoznaczny winę sprawcy wypadku drogowego.

 Sędzia Jaźwiński, uzasadniając wyrok uchylający również podkreślił,  że opinia Instytutu Sehna jest pełna i nie zawiera sprzeczności. Zwrócił jednak uwagę, iż obrona ma prawo wysłuchać jej przed sądem i zadawać pytania. Wskazał także, że Sąd Rejonowy nie ujawnił na rozprawie głównej dowodów, na które powoływał się w uzasadnieniu wyroku.

Źródło: http://www.wprost.pl/ar/?O=89123

Sędzia Jaźwiński wykazał się zatem w powyższej sprawie ogromną – wprost niespotykaną –  wrażliwością, na respektowanie praw oskarżonego w sądzie. Kto wie, czy sprawa ta nie zaważyła na jego dalszej karierze? Wszak kandydatów na Prezesa Sądu Okręgowego przedstawiają chłopaki z Ministerstwa Sprawiedliwości. A są to przecież ludzie bardzo wrażliwi i wdzięczni.

b) wykłady dla aplikantów

Prezes Jaźwiński wykazał się dużą wrażliwością na potrzeby dydaktyczne Okręgowej Rady Adwokackiej w Radomiu i zgodził się na prowadzenie zajęć dla aplikantów w bieżącym roku szkoleniowym – w wymiarze 32 godzin. Zajęcia odbywają się w piątki.

Źródło: http://www.ora.radom.pl/ogloszenia/13-aplikanci-adwokaccy/program-szkolen-plany-zajec/43-plan-szkolenia-2015-i-rok.html

Stowarzyszenie Prawo na Drodze „zastanawia się”, jaki będzie stopień wrażliwości Prezesa Stanisława Jaźwińskiego w prowadzonych przez niego sprawach, w których adwokatami lub pełnomocnikami będą przedstawiciele radomskiej Okręgowej Rady Adwokackiej, którzy stworzyli mu możliwość dorobienia tych parunastu tysięcy złotych do skromnej sędziowskiej pensji?

c) Brak reakcji na nieprawidłowości w kierowanym przez siebie Sądzie

Prezes Zarządu SPnD zwrócił się do Prezesa Sądu Okręgowego w Radomiu o poparcie prośby o  wniesienie kasacji od wyroku Sądu Okręgowego w Radomiu
z dnia 23 września 2014 r., sygn. V Ka 502/14, utrzymującego w mocy wyrok Sądu Rejonowego w Kozienicach z dnia 6 marca 2014 r., sygn. II W 37/14, która skierowana została na adres Rzecznika Praw Obywatelskich. O sprawie tej pisaliśmy na naszych łamach: http://prawonadrodze.org.pl/sedziowie-czy-straznicy-budzetu/

Jednocześnie, z  załączonego do powyższego pisma materiału, Prezes Sądu Okręgowego w Radomiu posiadł wiedzę na temat poważnych nieprawidłowości, jakie miały miejsce w związku z procedowaniem w powyższej sprawie, a mianowicie:

  • sędziowie orzekający w obu instancjach nie posiadali elementarnej wiedzy z zakresu prawa metrologicznego – a więc przepisów z zakresie których orzekali;
  • sędzia Dariusz Pietruszka dokonał błędnego pouczenia obwinionego w zakresie wykładni i zasad stosowania powyższych przepisów;
  • obaj sędziowie, tj. SSR Michał Mańkowski oraz SSO Dariusz Pietruszka wydali wyroki, skutkiem których skazany został prawomocnie człowiek niewinny, chociaż materiał dowodowy zgromadzony w sprawie nie dawał ku temu jakichkolwiek podstaw;
  • protokół rozprawy z dnia 23 września 2014 r. został sfałszowany w taki sposób, iż pominięte zostały w nim wnioski obwinionego oraz błędne pouczenia Sądu, które stanowiły główny motyw skłaniający Sędziego do utrzymania w mocy wyroku skazującego.

Prezes Sądu Okręgowego w Radomiu nie wykazał jednak żadnej wrażliwości w powyższej sprawie. Być może dlatego, że w sprawie orzekał jego kolega z Wydziału, z którym od lat wspólnie sądzą ludzi. Ale przecież mógł chociaż spróbować naprawić jego błąd i przyczynić się do uchylenia nieprawidłowego wyroku!

Odpowiedź Prezesa Jaźwińskiego  na prośbę o poparcie kasacji była lakoniczna.

„W odpowiedzi na pismo z dnia 22 lutego uprzejmie informuję, że Prezes Sądu Okręgowego nie jest podmiotem uprawnionym do wnoszenia ani też podmiotem udzielającym poparcia o wniesienie kasacji”

Przyjęta przez Prezesa Jaźwińskiego interpretacja obowiązujących przepisów, wyrażająca się w twierdzeniu, iż:

„Prezes Sądu Okręgowego nie jest podmiotem uprawnionym do poparcia prośby o wniesienie kasacji”

jest całkowicie błędna, bowiem obowiązujące przepisy nie wyłączają nikogo z kręgu podmiotów uprawnionych do poparcia takiej prośby, a nawet do jej wniesienia – co potwierdza chociażby postawa Prezesa Sądu Okręgowego w Bydgoszczy

Każdy sędzia (a w szczególności Prezes Sądu) winien kierować się zasadami uczciwości, godności i honoru. Każdy też sędzia, winien wykazywać troskę o autorytet Sądu oraz dobro wymiaru sprawiedliwości. Prezes Sądu Okręgowego w Radomiu takiej wrażliwości jednak nie ma.

Opublikowano Bezstronność sądu, Nadzór na działalnoscią sądów, Sądownictwo | 10 komentarzy

Ochrona wizerunku oraz danych osobowych uczestników ruchu drogowego

Program konferencji 001Program konferencji 002

Opublikowano Uncategorized | 3 komentarzy

Założenia do społecznego projektu ustawy o biegłych sądowych

Krzysztof Thol

Podejmowane próby uchwalenia kompleksowej ustawy regulującej wszelkie kwestie związane z biegłymi sądowymi w Polsce nie mogą doczekać się pozytywnego finału, pomimo wyjątkowej ważności tego uregulowania dla prawidłowego funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości oraz samego państwa w obszarach wymagających wiedzy specjalnej biegłych, nie tylko sądowych.
Poselski projekt takiej ustawy z 2008 roku nie doczekał się ustawodawczego finału z powodu skrócenia VI kadencji Sejmu, natomiast obecny projekt Ministerstwa Sprawiedliwości nie dorasta nawet „do pięt” projektowi poselskiemu sprzed lat, co wynika z jego oceny przez „konsultantów społecznych”.
Celowym jest zatem stworzenie „Społecznego Projektu Ustawy o Biegłych”, który uwzględniając oczekiwania społeczne związane z tą regulacją prawną pozwoliłby na zagwarantowanie społeczeństwu przede wszystkim absolutnej rzetelności i bezstronności opinii biegłych mających zasadniczy wpływ na sprawiedliwe wyrokowanie sądów.
W najbardziej żywotnym interesie Społeczeństwa jak i samego Wymiaru Sprawiedliwości leży bowiem sprawiedliwe wyrokowanie w sprawach karnych i cywilnych oraz administracyjnych, a nie jego szybkość czy materialna korzyść tej czy innej strony, zgodnie z ludową mądrością, że „co nagle, to po Diable”, a „a co tanio, to w efekcie równa się drogo”.

Projekt ustawy o biegłych sądowych autorstwa Ministerstwa Sprawiedliwości, który aktualnie podlega procesowi legislacyjnemu przedstawiłem w moim tekście:Projekt-ustawy-o-bieglych-sadowych/
Jak wynika z opinii „konsultantów społecznych” jest to projekt pełen wad i jako taki co do zasady nie powinien być uchwalony, gdyż nie spełnia nawet założeń wg których został sporządzony, bowiem nie reguluje kompleksowo całości zagadnienia.
Niemniej korporacje biegłych sądowych oraz środowisk prawniczych godzą się na takie rozwiązanie, gdyż nie zmienia ono w istotny sposób ich obecnego status quo.
Nieznane jest wrogiem znanego, więc zainteresowane strony wolą już widocznie pozostać w stanie „jak jest”…
Wyjątkiem jest stanowisko SSP „IUSTITIA”, które należy tym bardziej docenić.

Ponadto istnieje nadal alternatywny „poselski projekt ustawy o biegłych” autorstwa Klubu Parlamentarnego PiS z 2008 roku, który jednak nie doczekał się uchwalenia z powodu skrócenia VI kadencji Sejmu:http://static.e-prawnik.pl/ustawy/druk667_1289387771.pdf

Pobieżne nawet zaznajomienie się z obu projektami daje podstawę do uznania projektu poselskiego za o wiele bardziej szczegółowego i rzeczowego w stosunku do projektu Ministerstwa Sprawiedliwości. W mojej ocenie projekt poselski z 2008 roku w o wiele większym zakresie i bardziej szczegółowo reguluje powoływanie biegłych i kwestie związane z ich opiniowaniem niż projekt MS. Ponadto zawiera projekty dodatkowych rozporządzeń Ministra Sprawiedliwości odnośnie odpowiednich procedur i terminologii, co znacząco podnosi jego wartość.
W wielu istotnych kwestiach nie definiuje jednak wystarczająco dokładnie bardzo istotnych spraw związanych bezpośrednio z zapewnieniem rzetelności opinii, możliwości ich naukowej weryfikacji oraz odpowiedzialności karnej i cywilnej biegłych za sporządzenie opinii błędnych lub wręcz fałszywych.
Istnieją co prawda odpowiednie paragrafy KK taką odpowiedzialność karną przewidującą, lecz ich lapidarność i brak odniesienia do przepisów szczegółowych czyni je przepisami „martwymi”. Próba zaś uzyskania odszkodowania za fałszywą opinię biegłego to iście „syzyfowa praca” skazana z góry na przegraną.
Stąd konieczne jest jego dalsze uzupełnienie i dostosowanie do oczekiwań społecznych w tym zakresie, gdyż złożenie ślubowania biegłego przed prezesem sądu okręgowego czy nawet samym Ministrem Sprawiedliwości, że „obowiązki biegłego będzie wykonywał sumiennie i bezstronnie”, jest w praktyce tyle samo warte, co ślubowanie małżonka zdradzającego swoją połowicę już w dniu ślubu z jej druhnami…(lub vice versa…

Oczekiwania społeczne odnośnie ustawy o biegłych sądowych
można sprowadzić do:

  1. zagwarantowania rzetelności i bezstronności opinii biegłych oraz ustawowej gwarancji ich weryfikacji zgodnie z aktualnym stanem wiedzy w danej specjalności;
  2. zagwarantowania eliminacji opinii błędnych mających wpływ na treść wyroku poprzez usunięcie ich z materiału dowodowego;
  3. zagwarantowania eliminacji biegłych wydających błędne opinie z korpusu biegłych oraz obarczenia ich wszystkimi kosztami, w tym odszkodowaniami dla pokrzywdzonych poprzez wydanie fałszywej opinii czyli zarówno dla Skarbu Państwa jak i poszkodowanych osób fizycznych czy prawnych.

Uzasadnienie:
Jeśli ktoś chce pełnić funkcję biegłego, mieć z tej działalności konkretne i ponadprzeciętne dochody oraz być objęty ochroną prawną jako funkcjonariusz państwowy, to niech czyni to w sposób absolutnie rzetelny i uczciwy oraz z mocy prawa ma otrzymać za tę pracę godziwe wynagrodzenie.
Jeśli natomiast dopuści się nierzetelności lub fałszerstwa umyślnego bądź nieumyślnego to musi ponieść tego pełną osobistą odpowiedzialność karną i cywilną.

Myślę, że to jest bardzo uczciwe postawienie sprawy…

Założenia do społecznego projektu ustawy o biegłych sądowych można zatem sformułować posiłkując się tekstem projektu poselskiego uzupełniając go o brakujące regulacje. I tak w zakresie:

Rozdział I – Przepisy ogólne (Druk 667 z dnia 10.01.2008 r.)

należy uznać za w miarę kompletne i zarekomendować ich implementację do projektu społecznego z możliwymi uzupełnieniami bądź zmianami postulowanymi w procesie konsultacji społecznych.

Rozdział II – Biegli
można mieć zastrzeżenia do:

- art. 10.3 : „nie ukończyła 70 lat” – nieuzasadniona dyskryminacja osób w wieku pozwalającym na pracę twórczą tym bardziej, że wydłużenie wieku emerytalnego nie zakończy się na 67 latach…; zwracali też na to uwagę konsultanci projektu rządowego MS;

- art. 10.7 : „ma nieposzlakowaną opinię” – to jest jakiś kompletny absurd i „wodolejstwo”, bo kto niby miałby wystawiać „certyfikaty nieposzlakowaniej opinii” – czyli punkt do skreślenia;

ale należy poprzeć:

- art. 12.1 „Listę biegłych prowadzi Minister Sprawiedliwości”
to jest zasadnicza, wręcz ustrojowa zmiana, w stosunku do projektu MS.
Ministerstwo Sprawiedliwości reprezentuje bowiem Władzę Wykonawczą i jako takie powinno Władzy Sądowniczej udostępnić materialne podstawy do orzekania.
W tym przypadku opinie biegłych, którzy NIE MOGĄ być powoływani w sensie formalnym przez Sąd, gdyż stanowi to naruszenie zasady bezstronności !
Każdy biegły powołany przez prezesa sądu okregowego na stanowisko „biegłego sądowego” staje się tym samym jego quasi-podwładnym i w jego interesie jest wydawanie opinii „odpowiadającej oczekiwaniom sądu”. Co też ma miejsce w obecnym stanie prawnym.
Biegły sądowy czy inna upoważniona do opiniowania instytucja musi mieć zagwarantowaną NIEZALEŻNOŚĆ od Władzy Sądowniczej, na rzecz której wykonuje opinie, a można to uzyskać tylko poprzez powoływanie biegłych przez Władzę Wykonawczą czyli przez Ministerstwo Sprawiedliwości.
W tym aspekcie należy uznać poselski projekt jako całkowicie zgodny z oczekiwaniami społecznymi !

- art.12 ust.2: obejmujący dane listy biegłych należałoby uzupełnić o przynależność terytorialną do danego sądu okręgowego ze względu na miejsce zamieszkania biegłego, co pozwoliłowy sądom na powoływanie biegłych w pierwszej kolejności możliwie z terenu jego działania, a w przypadku braku odpowiedniego biegłego lub zbytniego obciążenia pracą – z terenu działania sąsiednich sądów okręgowych, a ostatecznie z całej listy krajowej.
Pozwoliłoby to ograniczyć koszty związane z wyjazdami biegłych oraz umożliwiło sądom lepszą ocenę pracy biegłych z uwagi na ich częstsze opiniowanie w terenie danego sądu okręgowego. Powoływanie biegłych przez strony postępowania byłoby dowolne – mogliby powoływać dowolnego biegłego z listy krajowej.

- art. 18.1: dotyczący Komisji Kwalifikacyjnej należy uznać za zgodny z oczekiwaniami społecznymi. Skoro bowim prezesi sądów okręgowych nie dysponuą wiedzą specjalną pozwalającą na weryfikację wiedzy biegłych, to logicznym jest, że tę weryfikację MUSI przeprowadzić Komisja Państwowa ! Na podobnej zasadzie jak egzaminy maturalne przeprowadzają Okręgowe Komisje Egzaminacyjne będące organami MEN.

Szczególnie godny polecenia jest:

art.19.4: „komisja może wezwać wnioskodawcę do sporządzenia nie więcej niż trzech próbnych opinii w zakresie specjalności objętej wnioskiem w celu potwierdzenia posiadanych kwalifikacji.”

Już od Średniowiecza cechy rzemiosł wymagały od czeladników, nie mówiąc o mistrzach, przedstawienia prac dokumentujących posiadane umiejętności. Nie ma więc powodu, aby takich samych prac nie wymagać od kandydatów na biegłych sądowych. Każdy kandydat na biegłego, który rzeczywiście posiada wiedzę specjalną oraz warsztat niezbędny do wykonania rzetelnej opinii bez problemu ją wykonana, gdyż „dzieło (zawsze) chwali mistrza”. Jedynie partacze lub naciągacze mogą się tego obawiać i przeciwstawiać…

Rozdział III – Instytucje naukowe i specjalistyczne

w zasadzie odpowiada oczekiwaniom społecznym (do dyskusji i ewentualnej korekty)

Rozdział IV – Zasady wykonywania czynności biegłego oraz zasady sporządzania i wydawania opinii przez instytucje naukowe lub specjalistyczne

Moim zdaniem najważniejsza część ustawy, która koniecznie wymaga uzupełnienia i ponownego zredagowania. Rozdział ten wymaga przede wszystkim uzupełnienia o części (lub wprowadzenia osobnych rozdziałów) normujących:
„zasady powoływania biegłych do wykonania opinii przez uprawnione organa” oraz „zasady weryfikacji opinii biegłych”

Postanowienia tego rozdziału wymagać będą dokładnego skoordynowania z nową procedurą kpk, która wejdzie w życie od 1 lipca 2015 roku.
Co do zasady biegłego powołać mógłby:

  1. oskarżyciel publiczny (policja, prokuratura, uprawniony organ administracji publicznej);
  2. oskarżyciel posiłkowy lub prywatny;
  3. sądy wszystkich instancji;
  4. strony postępowania cywilnego lub administracyjnego;
  5. oskarżony w procesie karnym lub wykroczeniowym i jego obrońca z wyboru lub urzędu.

Należy przy tym rozumieć, że ww organa powołują biegłego do wykonania określonych czynności w zakresie opiniowania, a nie na samo stanowisko biegłego, co jest fundamentalną różnicą w stosunku do obecnego stanu prawnego. Obecnie bowiem policja, prokuratura czy sądy zlecają wykonanie opinii biegłym, którzy zostali powołani wolą prezesa sądu okregowego. Biegli są tym samym „klientami” tych organów, gdyż są od nich uzależnieni w zakresie pozyskiwania zleceń i uzyskiwania tym samym określonych dochodów. Co z tego, że ktoś jest biegłym sądowym, skoro nie dostaje zleceń „po uważaniu” w nagrodę „za właściwe opiniowanie” ? Ten „układ biznesowy” musi być koniecznie rozbity !

Ponadto w przypadku każdego procesu, karnego czy cywilnego, sąd musi zostać zobligowany do każdorazowego dopuszczenia dowodu z opinii biegłego na wniosek każdej ze stron. Dotyczy to w szczególności procesu karnego, w którym oskarżony MUSI MIEĆ zagwarantowane ustawowo prawo do powołania biegłego, który dokona weryfikacji innej opinii w zakresie jej rzetelności oraz dokona weryfikacji wersji zdarzenia podawanej przez oskarżonego. Niedopuszczalne w państwie prawa jest, aby sąd uchylał wnioski oskarżonego i obrony o powołanie innego biegłego z powodu „próby przedłużania postępowania” w sytuacji, gdy wobec opinii strony oskarżającej wysuwane są konkretne zarzuty formalne czy merytoryczne ! W tym temacie wypowiadał się już Sąd Najwyższy, ale najwidoczniej informacja o tym nie dotarła do wielu prokuratorów i sędziów …
Ten postulat dotyczy zatem odpowiedniej nowelizacji kpk.

W tym miejscu powstaje istotny problem natury techniczno-organizacyjnej polegający na ustaleniu takiego sposobu wyboru biegłego lub instytucji naukowej, który gwarantowałby:

  1. bezstronność biegłego ( w nawiązaniu do art. 46.1 i 2 dalej omawianego);
  2. możliwość wykonania opinii w wyznaczonym czasie i zakresie oraz po oczekiwanych kosztach.

Jedynym rozsądnym rozwiązaniem tego problemu wydaje się być prowadzenie bieżącej i aktualizowanej on-line aktywności biegłych , obciążenia ich pracą i dostępności świadczenia usługi, a następnie LOSOWE przydzielanie wniosków tym biegłym, którzy aktualnie oferują najbardziej optymalne terminowo-kosztowe możliwości wykonania opinii z zachowaniem wszystkich ustawowych wymogów bezstronności i rzetelności oraz możliwie zamieszkałych na terenie działania danego sądu okręgowego lub przyległych.
Takie rozwiązanie powinno raz na zawsze wyrugować z praktyki polskich sądów opinie „na zamówienie” czy też „koniunkturalne” oraz w zdecydowany sposób podnieść prestiż samych biegłych, którzy nie musieliby się klientowi, czyli sądowi „kłaniać w pas”.
Rozwiązanie to wymaga zmiany mentalności wszystkich uczestników procesu opiniowania dla potrzeb sądów, ale musi zostać dokonane, aby społeczeństwo mogło mieć zagwarantowany prawdziwy Wymiar Sprawiedliwości, a nie jego obecną karykaturę.

art. 45.2 : Dokumentacja, o której mowa w ust. 1, powinna zawierać, w szczególności:
pkt.1 – 5 (OK)
uzupełniony o kolejne punkty:

pkt.6 ) wszystkie dane źródłowe stanowiące podstawę wydania opinii, w szczególności wszelkie dane z materiału dowodowego oraz doświadczalne, które stanowiły dane wyjściowe do przeprowadzenia obliczeń czy innych dowodów o charakterze naukowym w celu wystawienia opinii;

pkt.7) dane wyszczególnione w pkt. 6 muszą być zgromadzone w takim zakresie i formie, aby pozwalały na pełną weryfikację opinii biegłego przez innego biegłego lub upoważnioną instytucję z wykorzystaniem tej samej metodologii badań i opiniowania.
W szczególności wszelkie wyniki uzyskane poprzez obliczenia i symulacje komputerowe oraz specjalistyczną aparaturę pomiarowo-badawczą lub diagnostyczną muszą być trwale zarchiwizowane ze wszystkimi danymi wejściowymi i parametrami pracy tych urządzeń umożliwiających odtworzenie i zweryfikowanie tych procesów oraz uzyskanych w ich toku wyników;

pkt.8) niekompletność danych lub ich wadliwość powodująca niemożliwość przeprowadzenia opinii weryfikującej zgodnie z postanowieniami pkt.7 stanowi podstawę do uznania danej opinii za nierzetelną, odmowy wypłaty wynagrodzenia przez zlecającego oraz żądania odpowiedniego odszkodowania w zakresie szkód jaka dana opinia wyrządziła stronom postępowania, włącznie ze skreśleniem biegłego z listy biegłych sądowych.

natomiast w art. 45 ust.3 o treści: „dokumentację, o której mowa w ust. 1, wraz z kopiami opinii przechowuje się przez okres 5 lat” należy wydłużyć okres przechowywania do 10 lat w sprawach cywilnych i administracyjnych oraz do 25 lat w sprawach karnych (a w sprawach karnych, w których zapadł wyrok dożywocia nawet do 50 lat) gdyż uwzględniając wszystkie okresy przedawnień z prawa karnego i cywilnego odpowiedzialność biegłych obejmuje w praktyce tak długi okres czasu ! Należy mieć na uwadze, że roszczenia odszkodowawcze podlegają również prawu spadkowemu, więc tak krótki okres przedawnienia uniemożliwia podjęcie skutecznego roszczenia odszkodowawczego przez ewentualnych spadkobierców lub bardzo go ogranicza.

W tym miejscu napotykamy na kolejny problem związany z odpowiedzialnością biegłych za wynik ich pracy. Skoro biegły sądowy ma mieć ochronę przysługującą funkcjonariuszom państwowym, to odpowiedzialność za ewentualne szkody przez nich wyrządzone przejmie Skarb Państwa, czyli w efekcie polski podatnik. Jak się zatem ma rynkowe wynagrodzenie za wadliwą opinię do osobistej odpowiedzialności materialnej biegłego ???
Z drugiej stronie istniejąca ustawa o odpowiedzialności karnej i cywilnej za szkody wyrządzone przez funkcjonariuszy państwowych, która w znacznym stopniu ogranicza ich odpowiedzialność w wielu przypadkach czyniąc tę odpowiedzialność wręcz fikcją !
W jaki zatem sposób strona poszkodowana przez fałszywą opinię biegłego ma dochodzić należnego jej odszkodowania od biegłego, który jako funkcjonariusz państwowy wyrządził jej szkodę, skoro jego odpowiedzialność jest bardzo ograniczona i wątpliwa ?
Ta kwestia wydaje się być przesłanką do nie przyznawania biegłym statusu funkcjonariuszy publicznych w ogóle lub do ograniczenia tego statusu do ochrony biegłego przed stosowaniem wobec niego gróźb karalnych przez strony postępowania.

Biegły musi bezwględnie odpowiadać karnie i materialnie za swoje błędy i uczynione w ich wyniku umyślnie lub nieumyślnie szkody !
Nie ma najmniejszej przesłanki, aby społeczeństwo ze swoich podatków wypłacało odszkodowania osobom poszkodowanym przez błędne opinie biegłych sądowych !

Przepisy te muszą dotyczyć oczywiście również instytucji naukowych i specjalistycznych.

Zmiany wymaga również kolejny artykuł:

Art. 46. 1. Osoba wpisana na listę biegłych albo instytucja naukowa lub specjalistyczna wpisana do wykazu instytucji naukowych i specjalistycznych nie mogą odmówić w postępowaniu prowadzonym na podstawie ustawy, na żądanie sądu, prokuratora, innego organu prowadzącego postępowanie przygotowawcze oraz organów administracji publicznej, chyba że zachodzą przyczyny uzasadniające odmowę, w szczególności określone w przepisach regulujących dane postępowanie”

Jest to sformułowanie mętne, zbyt ogólnikowe i jako takie powinno być usunięte.

Biegły czy instytucja naukowa lub specjalistyczna powinni mieć jasno określone kryteria uzasadniające prawo odmowy przyjęcia wydania opinii, gdyż żaden przepis Konstytucji nie wymaga od samodzielnego przedsiębiorcy, Obywatela czy też funkcjonariusza państwowego bezwzględnego wykonania polecenia służbowego. Nawet żołnierz na polu walki ma prawo odmówić wykonania rozkazu, którego nie jest w stanie wykonać lub który przerasta jego możliwości, albo narusza jego poczucie godności. Wydający niegodne rozkazy też podlegają zresztą pod sąd, co historia już wszem i wobec okazała, chociażby w Norymberdze…
Tym bardziej przepis powyższy dotyczący biegłych jest zdecydowanie za daleko idący, gdyż biegły nie jest i nie może być niewolnikiem wydającym opinie na zlecenie „pana władcy” sędziego czy prokuratora !

Moim zdaniem artykuł ten powinien być sformułowany następująco:

art. 46.1 Osoba wpisana na listę biegłych albo instytucja naukowa lub specjalistyczna wpisana do wykazu instytucji naukowych i specjalistycznych jest obowiązana odmówić wydania opinii

- w przypadku  podejrzenia braku bezstronności wobec stron postępowania na skutek jakichkolwiek zależności służbowych, rodzinnych czy towarzyskich zachodzących wobec którejkolwiek strony postępowania sądowego.

W tym przypadku biegły byłby bowiem stronniczy – praktyczny przykład takiego braku bezstronności występuje w przypadku, gdy prowadząca dochodzenie policja na etapie już po przedstawieniu zarzutu tylko jednemu uczestnikowi kolizji czy wypadku, czyniąc go tym samym oskarżonym, zleca wykonanie opinii biegłemu, który jest czynnym policjantem ! Taki biegły występuje w tym przypadku jako osoba o mniej lub bardziej określonym stosunku służbowym lub towarzyskim wobec osoby zlecającej. Tym samym byłaby to ustawowa przesłanka, do odmowy przyjęcia zlecenia wykonania opinii przez tego biegłego, ze względu na brak bezstronności ).

- w przypadku braku wystarczających możliwości technicznych czy naukowych do przeprowadzenia specjalistycznych badań lub innych czynności dowodowych niezbędnych do sporządzenia prawidłowej i zgodnej z aktualnym stanem wiedzy dla danej dziedziny ekspertyzy;

Ten powód wyklucza rzetelność opinii.

- obciążenia pracą na rzecz już zleconych opinii uniemożliwiających wykonanie rzetelnej opinii w oczekiwanym przez zlecającego czasie i zakresie. W tym przypadku biegły ma obowiązek udokumentowania aktualnego stanu obciążenia jego pracy lub podania innego, możliwego i wiążącego terminu wykonania opinii;

Ten powód uniemożliwia wykonanie opinii w rozsądnym terminie.

- w zakresie przekraczającym jego kompetencje, czyli w zakresie orzekania o winie oskarżonego lub innej strony postępowania sądowego.
(ten powód dyskwalifikuje opinię, gdyż wchodzi w zakres kompetencji sądu)

ponadto:

art. 46.2 Osoba wpisana na listę biegłych albo instytucja naukowa lub specjalistyczna wpisana do wykazu instytucji naukowych i specjalistycznych ma prawo do odmowy wykonania opinii:

- w zakresie przekraczającym jego kompetencje odnośnie posiadanych możliwości technicznych i badawczych;

Umożliwia to samoocenę biegłego i nie podejmowania spraw zbyt trudnych dla niego, w tym przypadku celowe będzie zlecenie opinii instytucji naukowej lub specjalistycznej posiadającej odpowiednie możliwości techniczno-badawcze, chroni to również biegłego przed zarzutem niewykonania opinii i poniesienia z tego powodu zbyt daleko idących konsekwencji ze skreśleniem z listy biegłych włącznie)

- ze względu na stan zdrowia uniemożliwiający wykonanie opinii poświadczony odpowiednim zaświadczeniem lekarskim;

– ze względu na posiadane poglądy polityczne, światopodglądowe i religijne w przypadku, gdyby zakres opinii wkraczał w te obszary intymności biegłego;

Wynika to wprost z konstytucyjnych praw obywatelskich – choć tutaj TK może nam zafundować „niemiłe zdanie odrębne”…)

- z powodu nieadwekwatności oczekiwanego wynagrodzenia w stosunku do proponowanego wynagrodzenia.

Biegły, który stwierdzi, że wydanie opinii pociągnie za sobą znaczny wzrost kosztów jej wydania powinien o tym powiadomić sąd, przedstawić stosowną kalkulację i w razie nie zatwierdzenia jej przez sąd, czy innego zleceniodawcę, mieć prawo do odmowy wykonania opinii – wynika to wprost z zasady swobody działalności gospodarczej, gdyż zgodnie z przepisami ustawy o działalności gospodarczej oraz podatkowymi, działalność biegłych podlega stosownemu opodatkowaniu i księgowości podatkowej, a zawarcie umowy świadczenia usług jest wynikiem zgody obu stron transakcji.
W tym miejscu pojawiają się kolejne pytania odnośnie uznania biegłych za płatników podatku VAT (co podjął w swych rozważaniach raport HFPC), gdyż moim zdaniem opiniowanie biegłych i instytucji naukowych i specjalistycznych powinno być zwolnione z VAT. Idąc tym tropem łatwo dojść do stanu, kiedy nasz „dzielny fiskus zatroskany losem biednych głodujących dzieci i szukających jedzenia po śmietnikach bezrobotnych” nakaże biegłym zainstalowanie kas fiskalnych i wystawianie sądom czy prokuraturom kwitów fiskalnych za świadczone usługi. Nie wiem czy istnieje w tym państwie jakieś limes bezsensu, ale zgodnie z naszym narodowym hasłem można się obawiać, niestety, że „Polak potrafi”…

Ponadto w aktualnym stanie techniki i komunikacji elektronicznej prowadzenie bieżącej ewidencji on-line stanu obciążenia pracą wszystkich biegłych sądowych na terenie całego kraju jest kwestią wprowadzenia nawet niezbyt skomplikowanego systemu komputerowego (byleby tylko nie wprowadzaną przez „wiadomą firmę”, co mogłoby nas wszystkich doprowadzić do pewnego bankructwa…), który umożliwiałby wszystkim podmiotom prowadzenie i wymianę wszelkiej niezbędnej informacji w tym zakresie. Tę techniczną stronę powinno bezwzględnie wziąść na swoją odpowiedzialność i utrzymanie Ministerstwo Sprawiedliwości jako powołany do tego organ Władzy Wykonawczej. Żadnej „łaski” MS tutaj ani sędziom, biegłym czy Obywatelom nie czyni, bo za to dostaje sowite wynagrodzenie.

W związku z art.25 ust. 2: Minister Sprawiedliwości może zawiesić, w drodze decyzji, biegłego w wykonywaniu czynności, jeżeli:
pkt 3) zostaną stwierdzone okoliczności wskazujące na nienależyte wykonywanie przez biegłego czynności, w szczególności wydania opinii wadliwie lub nierzetelnie, niezgodnie z zakresem zleconej opinii przez organ prowadzący postępowanie lub z niedającym się usprawiedliwić opóźnieniem.”

oraz w związku z:

Art. 28. 1. Podmiot prowadzący postępowanie na podstawie ustawy, który w ramach swojej kompetencji powziął wiadomość o okolicznościach wymienionych w art. 25 ust. 1 pkt 1-4 i ust. 2 pkt 3 oraz w art. 27 ust. 1 pkt 1 i 3 oraz ust. 2, zawiadamia o tym Ministra Sprawiedliwości.

2. Podmiot, o którym mowa w ust. 1, może zwrócić się do Ministra Sprawiedliwości z wnioskiem o zawieszenie albo skreślenie biegłego z listy biegłych w razie stwierdzenia okoliczności wymienionej odpowiednio w art. 25 ust. 2 pkt 3 albo w art. 27 ust. 2.

Uważam, że postępowanie Ministra Sprawiedliwości wobec biegłego, który wykonał opinię wadliwą lub nierzetelnie, polegać powinno na jego czasowym obligatoryjnym zawieszeniu oraz na przeprowadzeniu weryfikacji postawionych zarzutów.
W tym celu w ramach Komisji Kwalifikacyjnej powinna zostać wyodrębniona Komisja Weryfikacyjna, która korzystając z pomocy konsultantów reprezentujących dziedzinę lub specjalność weryfikowanego biegłego dokonałaby merytorycznego sprawdzenia prawidłowości przeprowadzonego procesu opiniowania oraz wyciągniętych wniosków.
W tym celu właśnie art. 45 ust. 2 uzupełniłem o punkty 6, 7 i 8, które zabezpieczają całą dokumentację biegłego pozwalającą na odtworzenie całego procesu opiniowania.

Jest to szalenie ważna kwestia, nie tylko wzmacniająca pozycję biegłych, którzy mogą być w sposób instrumentalny traktowani przez wnioskodawców ich skreślenia, ale również wyraźnie mobilizująca biegłych do takiego sporządzania opinii, aby były rzeczywiście rzetelne i zgodne z aktualnym stanem wiedzy i możliwościami techniczno-diagnostycznymi, gdyż ich opinie będą mogły być zweryfikowane w sposób nie budzący praktycznie żadnych wątpliwości co do ich rzetelności.
Już tylko ta świadomość możliwości pełnej weryfikacji każdej opinii powinna działać na biegłych motywująco i dyscyplinująco oraz być ważnym ostrzeżeniem przed próbą sporządzenia opinii „korzystniejszej” dla zleceniodawcy, kimkolwiek by on nie był !
Sam sposób działania Komisji Weryfikacyjnej powinien określić osobnym rozporządzeniem Minister Sprawiedliwości.
Wyniki weryfikacji ustalone przez tę Komisję Weryfikacyjną powinny określić stopień nierzetelności i jej zakres (lub ich brak) i stanowiłby podstawę do dalszych czynności wobec biegłego włącznie do zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa złożenia fałszywego dowodu z opinii biegłego.

Rozdział V – Zmiany w przepisach obowiązujących, przepisy przejściowe i końcowe

W zakresie pozostałych przepisów konieczna jest ich dokładna analiza i podjęcie takich zmian lub uzupełnień, które gwarantowałyby kompatybilność przepisów tej ustawy z pozostałymi.
Jest to zadanie dla doświadczonych prawników, więc tego zadania z braku odpowiednich kwalifikacji nie podejmę się – tak jak nie podejmuję się zmuszać biegłych sądowych do wydawania opini „na siłę i pod urzędowym przymusem” w sytuacji, gdy nie są w stanie jej wykonać ani rzetelnie , ani terminowo.
Zmian wymagać zapewne bedą przepisy kpk, kpc i kpa dotyczące zasad powoływania biegłych przez uprawnione organy państwowe, czyli przez policję, prokuraturę i sądy, a w szczególności precyzujące katalog pytań o jakie może zwracać się sąd czy inna instytucja prowadząca postępowanie. Chodzi tutaj o to, aby już na etapie składania wniosku o opinię nie stwarzać przesłanek umożliwiających odmowę wykonania opinii przez biegłego z przyczyn ustawowych. Generalnie chodzi o to, aby sąd czy ktokolwiek zlecający opinię zadawał pytania z sensem, a nie bez sensu lub sugestywnie wpływał na oczekiwaną treść opinii !

Z kolei prezesi sądów okręgowych zwolnieni tą ustawą z obowiązku przeprowadzenia całej procedury powoływania biegłych na rzecz Ministerstwa Sprawiedliwości powinni być obciążeni obowiązkiem kontroli wykonywania ich przecież zleceń przez biegłych. Sądy będą bowiem niejako klientami biegłych i będą tym samym miały pełne prawo do oceny jakości i przydatności otrzymanych opinii. Nie będą jednakże związane z biegłymi żadnymi zależnościami formalnymi, więc obiektywność sądów na temat opinii biegłych powinna być pozbawiona elementu stronniczości i tym samym zbliżona do obiektywnej. Te zmiany powinny być uwzględnione w odpowiednich ustawach o ustroju sądów.
Prawo do weryfikacji rzetelności opinii biegłych poprzez złożenie odpowiedniego wniosku do Ministra Sprawiedliwości powinny posiadać, co oczywiste, wszystkie podmioty uprawnione do powołania biegłego !
Zmian wymaga również Kodeks Karny w zakresie zagrożenia karą za przestępstwo złożenia fałszywej opinii oraz okresu jego przedawnienia, co będzie wynikiem proponowanych w ustawie postanowień.
Należy mieć świadomość, że proponowane w tym tekście propozycje zmian i uzupełnień poselskiego projektu ustawy o biegłych nie są wyczerpujące lecz stanowią punkt wyjścia do dalszej szczegółowej dyskusji i stworzenia najbardziej kompleksowego projektu uwzględniającego zasady prawidłowego ustawodawstwa, konstytucyjnych praw obywatelskich oraz ekonomiki prawa w sensie nie stosowania rozwiązań prawnych, których skutki są gorsze niż korzyści z jego stosowania.
Są to zarazem wyłącznie poglądy autora tego tekstu.

Zapraszam do dyskusji i składania propozycji do społecznego projektu ustawy o biegłych.

Opublikowano Opinie biegłych | 15 komentarzy

Raport z monitoringu Sądu Rejonowego w Płocku

1. Metryka sprawy
1.  Sygnatury: postępowanie nakazowe II W 3501/14, postępowanie zwyczajne II W 2568/14
2.  Postępowanie: sprawa o wykroczenie (tryb nakazowy oraz zwyczajny).
3.  Oskarżyciel: Straż Miejska w Mirosławcu.
4.  Zarzut: niewskazanie na żądanie uprawnionego organu, komu powierzono pojazd w oznaczonym miejscu i czasie (art. 96/3 k.w.).
5.  Składy orzekające: w postępowaniu nakazowym: SSR Katarzyna Sikorska, postępowanie zwyczajnym: SSR Andrzej .Żywczyński

 2. Zdarzenie
Przedmiotem postępowania było rozpatrzenie wniosku o ukaranie, jaki złożyła Straż Miejska w Mirosławcu (SM.5520.1.4903.2014.WŁ.Z z dnia 15 września 2014 r.). Sprawa miała swój początek w dniu 24 lipca 2014 r., kiedy to fotoradar Fotorapid CM umieszczony na stacjonarnym maszcie w miejscowości Piecnik przy drodze krajowej nr 10 (pikietaż ~135.0) zarejestrował rzekome wykroczenie, polegające na przekroczeniu dozwolonej prędkości. Właściciel od początku kwestionował prawidłowość pomiaru oraz uprawnienia Straży Miejskiej w Mirosławcu do żądania od niego wskazania, komu powierzono pojazd, gdyż fotoradar był umieszczony wbrew przepisom przy drodze krajowej poza obszarem zabudowanym.

Zdjęcie: Google StreetView

Zdjęcie: Google StreetView

Obwiniony korzystał z generatora wniosków zamieszczonego na stronie 3Obieg (Tomasz Parol) kierując do Straży Miejskiej w Mirosławcu wnioski o umorzenie postępowania, jednakże ta formacja nie zareagowała na nie i skierowała do Sądu Rejonowego w Wałczu wniosek o ukaranie.

Po wydaniu wyroku nakazowego przez Sąd Rejonowy w Wałczu i wniesieniu przez obwinionego w ustawowym terminie sprzeciwu, Sąd Rejonowy w Wałczu złożył wniosek do Sądu Okręgowego w Koszalinie o przekazanie sprawy do rozpoznania Sądowi Rejonowemu w Płocku. Sąd Okręgowy w Koszalinie w dniu 25 listopada 2014 r. postanowieniem V Ko 1422/14 przekazał sprawę do rozpoznania Sądowi Rejonowemu w Pile (błąd, nastąpiło potem sprostowanie, ze chodziło o Sąd Rejonowy w Płocku).

Czy Straż Miejska w Mirosławcu mogła ujawnić wykroczenie niewskazania, komu powierzono pojazd, rozpoczynając procedowanie sprawy na podstawie pomiaru prędkości dokonanego przez fotoradar, który był ustawiony w miejscu, w którym strażom nie wolno korzystać z urządzeń rejestrujących? To zagadnienie powinien zbadać Sąd, ale czy tego dokonał?
3. Organizacja w postępowaniu zwyczajnym
a)      Terminowość
Rozprawa odbyła się w dniu 10 lutego 2015 r. – w zaplanowanym terminie. Na rozprawę przewidziano pół godziny czasu, rozpoczęcie rozprawy zaplanowano na godz. 9:00.  Wezwano obwinionego, oskarżyciel publiczny nie stawił się, sprawa została wywołana z niewielkim opóźnieniem i zakończyła przed godziną 9.25.
b)      Warunki lokalowe
Sala rozpraw nr 5 jest średniej wielkości, są wydzielone miejsca dla stron oraz odpowiednia ilość miejsca w ławkach dla publiczności.
c)      Realizacja zasady jawności postępowania
Nie utrudniano publiczności uczestnictwa w rozprawie, poza pytaniem o charakter obecności nie dokonano innych czynności (np. legitymowania, wpisu do protokołu danych osobowych publiczności). Obwiniony ani publiczność nie wnosiła o rejestrację rozprawy za pomocą obrazu lub dźwięku. Rozprawa odbyła się jawnie.

 4. Przebieg postępowania
Oskarżyciel załączył do wniosku o ukaranie całą korespondencję, jaka była wymieniana pomiędzy SM w Mirosławcu a obwinionym. Na rozprawie Sąd zadał jedynie krótkie pytania podsądnemu, co miało chyba mieć charakter złożenia wyjaśnień.

5. Orzeczenia
a)      Wyrok nakazowy z dnia 13 października 2014 r. Sąd uznał obwinionego za winnego popełnienia zarzucanego mu czynu oraz wymierzył karę grzywny w wysokości 100 zł. Na podst, art. 119 k.p.w. w zw. z art. 624 § 1 k.p.k. zwolnił obwinionego od obowiązku ponoszenia kosztów postępowania przejmując je na rachunek Skarbu Państwa. Od w/w wyroku wniesiony został sprzeciw.
b)      Wyrokiem z dnia 10 lutego 2015 r. Sąd uznał winę obwinionego, wymierzył mu grzywnę w wysokości 100 zł, obciążył kosztami postępowania w kwocie 100 zł oraz opłatą sądową w wysokości 30 zł.

6. Uzasadnienie wyroku
Wyrok nakazowy z dnia 2 grudnia 2013 r. nie zawiera uzasadnienia. Sąd stwierdził jedynie, że „uznaje obwinionego za winnego popełnienia zarzucanego mu czynu”.
Wyrok z dnia 10 lutego 2014 r. na obecnym etapie został uzasadniony ustnie. Obwiniony zwróci się o sporządzenie pisemnego uzasadnienia.

Sąd Rejonowy w Płocku stwierdził w ustnym uzasadnieniu, iż podstawą wyroku skazującego jest brak wskazania na żądanie SM w Mirosławcu, komu właściciel powierzył do użytkowania pojazd w oznaczonym miejscu i czasie. Wyrok jest nieprawomocny.
 7. Zgodność protokołów z przebiegiem rozprawy
Nie badano.

 8. Ocena merytoryczna
Niniejsza sprawa została wpierw skierowana do postępowania nakazowego. Zgodnie z obowiązującym prawem, orzekanie w postępowaniu nakazowym może nastąpić jedynie wówczas, gdy okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości (art. 93 § 2 kpow). Tymczasem, wśród materiałów dowodowych nadesłanych przez oskarżyciela, znajdowała się obszerna korespondencja, w której obwiniony od początku kwestionował prawo Straży Miejskiej w Mirosławcu do żądania wskazania, komu powierzył pojazd.

Decyzję Prezesa Sądu Rejonowego w Wałczu, że okoliczności czynu nie budzą wątpliwości, i skierowanie jej do postępowania w trybie nakazowym, uznać należy za decyzję przynajmniej kontrowersyjną.

W postępowaniu nakazowym sędzia Katarzyna Sikorska, dysponując zasługującym na znacznie szersze i wnikliwe zbadanie sprawy, wydała wyrok skazujący.

W ocenie SPnD wyrok wydany w postępowaniu zwyczajnym przez SSR Andrzeja Żywczyńskiego również nastąpił bez dokładnego rozpoznania wszystkich aspektów i wątpliwości w sprawie.

 9. Realizacja prawa do obrony
Sąd utrudniał lub wręcz uniemożliwiał obwinionemu na rozprawie korzystanie z prawa do obrony w pełnym zakresie:

1. Przewodniczący nie poinformował przed rozpoczęciem przewodu o treści art. 506 § 5 kpk w zw. z art. 94 § 1 kpow, tj. prawie do cofnięcia sprzeciwu i uprawomocnienia się wyroku nakazowego;
2. Przewodniczący, wbrew obowiązkowi, nie poinformował podsądnego o wynikających z art. 175 § 1 kpk w zw. z art.20 § 3 kpow jego prawach do składania wyjaśnień lub odmowy udzielania odpowiedzi na poszczególne pytania lub wyjaśnień w ogóle, nie zapytał, czy obwiniony przyznaje się do zarzucanego czynu i czy chce złożyć wyjaśnienia.
3. Przewód był prowadzony w sposób uniemożliwiający zorientowanie się, na jakim etapie on jest. Przewodniczący nie zapytał strony, czy istnieją jakieś wniosku dotyczące samego postępowania. Tymczasem obwiniony miał przygotowane dwa pisemne wnioski o umorzenie postępowania. Zdezorientowany złożył je w momencie wydania polecenia opuszczenia sali, czyli mówiąc kolokwialnie „rzutem na taśmę”;
4. Przewodniczący nie poinformował o otworzeniu przewodu ani jego zamknięciu, po złożeniu wniosków o umorzenie poprosił podsądnego o opuszczenie sali, a po powrocie, nie informując o zajętym co do wniosków stanowisku, rozpoczął bezpośrednio odczytywanie wyroku, przez co uniemożliwił złożenie trzeciego wniosku o powołanie biegłego.
5. Sąd sposobem prowadzenia rozprawy – napastliwy i wrogi ton, agresywna komunikacja niewerbalna, itp., wręcz zastraszył podsądnego, powodując na skutek olbrzymiego stresu jego rezygnację z działań zaplanowanej obrony.
10. Ocena bezstronności Sądu
Sędzia Katarzyna Sikorska wykazała się brakiem bezstronności, mając na celu wyłącznie skazanie obwinionego. Uznała z bezsporne okoliczności czynu i winę obwinionego, bez odpowiednio wnikliwego zbadania sprawy.

Sędzia Andrzej Żywczyński również wykazał się brakiem bezstronności, swoim zachowaniem uniemożliwiał obwinionemu prawo do obrony, prowadził rozprawę w sposób nie dążący do wyjaśnienia wszelkich istotnych okoliczności sprawy.

 11. Kultura prowadzenia sprawy
Postępowanie nakazowe nie podlega ocenie, gdyż toczyło się w trybie niejawnym.

Natomiast w postępowaniu zwyczajnym sędzia Andrzej Żywczyński wykazał się znacznym stopniem arogancji w stosunku do obwinionego, chociaż ten znalazł się w sytuacji dla siebie wyjątkowo stresującej, zachowywał się bardzo kulturalnie i skromnie.  Główne zarzuty to:
1. Obwiniony na wstępie chciał uchylić się na odpowiedź o wysokość zarobków, lecz u sędziego wywołało to atak złości. Na kolejne stwierdzenia podsądnego, że chce skorzystać z przysługujących praw i uchylić się od odpowiedzi na to pytanie, ze strony sędziego padały następujące uwagi:
„Pan mnie chyba nie rozumie – jak ja panu każę udzielić odpowiedzi, to pan ma to robić”,
„następny, co się naoglądał telewizji”,
2. Kiedy obwiniony zapytał, dlaczego ma obowiązek udzielić odpowiedzi usłyszał, że Sąd w ten sposób ustala jego dane personalne. Podniesiona wtedy słuszna uwaga obwinionego, że dane personalne to np. imię, nazwisko, adres, a w zbiór tych danych nie wchodzi informacja o osiąganych dochodach, wywołała wręcz atak słownej furii ze strony sędziego – lekko podnosząc i nachylając się nad stołem w stronę sali podniesionym głosem poinformował, że Sąd może takie dane uzyskać po zapytaniu Urzędu Skarbowego, ale nie będzie tego robił, bo on każe podać i tak ma być. Pod taką presją podsądny podał w końcu orientacyjną wysokość miesięcznych zarobków.
3. Sędzia nie poinformował, że obwiniony może cofnąć do rozpoczęcia przewodu sprzeciw, wtedy wyrok nakazowy się uprawomocni i rozprawa się nie odbędzie.
4. Sędzia nie poinformował, że rozpoczyna przewód sądowy, tylko nagle po ustaleniu danych osobo-poznawczych nakazał odczytanie wniosku o ukaranie przez protokolantkę, a kiedy ta skończyła od razu zadał pytanie obwinionemu „Czy udzielił pan odpowiedzi straży, komu powierzył pojazd”. Gdy po chwili zmieszany podsądny spytał, czy przewód sądowy się już rozpoczął, usłyszał, „No tak”.
5. Kiedy obwiniony chciał udzielić szerszej odpowiedzi na pytanie, czy nie wskazał użytkownika auta na wezwanie straży miejskiej, sędzia natychmiast mu przerwał i poinformował „Pan ma mi udzielić tylko odpowiedzi tak lub nie, jasne? Pytam wiec jeszcze raz – udzielił pan takiej odpowiedzi czy nie?”
6. Po otrzymaniu odpowiedzi „nie”, Przewodniczący poinformował, że to wszystko, co chciał wiedzieć. Obwiniony widząc, ze sędzia chce zamknąć przewód w ostatniej chwili poinformował, że chce złożyć dwa wnioski o umorzenie postępowania ze względu na brak skargi uprawnionego oskarżyciela. Sędzia poinformował ,że on widział wnioski (wygenerowane z 3Obiegu i wpięte do akt) i nie ma sensu ich składać. Podsądny poinformował, że są to inne wnioski – pierwszy, że pomiarów dokonywano z przekroczeniem uprawnień, a drugi – że straży nie przysługują prawa oskarżyciela publicznego z art. 96/3 kw. Sędzia wtedy pozwolił położyć wnioski na stole i nakazał opuszczenie sali.
7. Po dwuminutowej przerwie protokolantka wywołała obwinionego, po jego wejściu i zajęciu miejsca sędzia natychmiast rozpoczął odczytywanie wyroku – bez poinformowania, jak ustosunkował się do złożonych wniosków, bez informacji o zamknięciu przewodu.
8. Po ogłoszeniu wyroku sędzia udzielił krótkiego uzasadnienia – stwierdził, że oskarżony miał bezwzględny obowiązek wskazać, kto dysponował pojazdem w chwili popełnienia rzekomego wykroczenia oraz odniósł się do jednego (? nie wiadomo, czy z akt, czy złożonego na rozprawie) z wniosków – o braku uprawnień oskarżycielskich straży z art. 96/3 kw. Poinformował, że były różne interpretacje i stanowiska sądów powszechnych, ale po podjęciu w ub. roku przez skład 11 sędziów Sądu Najwyższego uchwały i ustanowieniu normy (obowiązującej wyłącznie składy SN), że strażom przysługują uprawnienia oskarżycielskie, takie same stanowiska przyjmą sądy niższej rangi. Poinformował także, że obwinionemu przysługuje prawo do złożenia wniosku o pisemne uzasadnienie wyroku i złożenia apelacji do Sądu Okręgowego w Płocku.
9. Kiedy podsądny poinformował, że z powodu nie informowania o etapach przebiegu rozprawy nie zdążył złożyć jeszcze jednego wniosku (uzależniał to od decyzji w stosunku do dwóch poprzednich wniosków, a tej sędzia po powrocie obwinionemu nie przedstawił, jak wspomniałem natychmiast rozpoczął odczytywanie wyroku) sędzia znowu z wyjątkową napastliwością, wręcz agresją, stwierdził, że to nie jest spotkanie towarzyskie i są zasady, których obwiniony ma przestrzegać, po czym znowu unosząc się lekko nad stołem skierował uwagę „Ja poinformowałem, co może pan zrobić, i teraz nie pytam, czy pan to wie, tylko czy to, co powiedziałem, jest dla pana zrozumiałe, JASNE?” Obwiniony wtedy zaczął wypowiedź, że przecież straż miejska dokonywała pomiarów w miejscu niedozwolonym, ale sędzia przerwał „Pan mnie nie zrozumiał, proszę nie dyskutować, ja pytałem, czy to, co powiedziałem, jest JASNE? Czekam na odpowiedź” Kiedy obwiniony powiedział „Tak”, usłyszał „Na tym kończę dyskusję, do widzenia”.
10. W czasie całej rozprawy sędzia w ogóle nie sprawdzał, co notuje protokolantka, czy nadąża z zapisem, czy właściwie odwzorowuje przebieg przewodu i wypowiadane treści.
W ocenie SPnD sędzia zachowywał się wyjątkowo arogancko i napastliwie wobec obwinionego, od samego początku dążył do zastraszenia go i zmuszenia do bezwzględnego podporządkowania się apodyktycznym decyzjom Przewodniczącego. Widoczne było, że wyrok zapadł, zanim podsądny wszedł na salę (w ogóle to między nakazem opuszczenia sali a powrotem i natychmiastowym odczytywaniem z kartki wydrukowanego wyroku minęły około 2 minuty – czy w tym czasie sąd mógł wnikliwie zapoznać się z wnioskami, przeanalizować jeszcze aspekty sprawy, przytoczone we wnioskach przepisy, wydać wyrok i go wydrukować?).

12. Ocena końcowa (skala 0-10)

Sędzia Katarzyna Sikorska:
merytoryczność – 1
bezstronność – 0
kultura prowadzenia sprawy – nie oceniano

Sędzia Andrzej Żywczyński:
merytoryczność – 5
bezstronność – 2
kultura prowadzenia sprawy: – 0

W opinii SPnD SSR Andrzej Żywczyński nie posiada wystarczających predyspozycji do wykonywania zawodu sędziego. SPnD złoży w tej sprawie zawiadomienie do Prezesa Sądu Okręgowego. Niezależnie od decyzji praca sędziego Andrzeja Żywczyńskiego będzie w dalszym ciągu monitorowana przez SPnD.

Opublikowano Bezstronność sądu, Fotoradary, Monitoring sądów powszechnych, Straż gminna (miejska) | 43 komentarzy