Teraz każdemu można zabrać prawo jazdy. MSW przeforsowało swoje chore pomysły

Artur Mezglewski

Z inicjatywy środowiska policyjnego oraz MSW – bez przeprowadzenia konsultacji społecznych i wbrew opiniom ekspertów – wprowadzono do systemu prawnego mechanizm podwójnego karania kierowców, przekraczających prędkość w obszarze zabudowanym. Jedną z kar stanowi czasowe zatrzymanie prawa jazdy. Przepisy te są sprzeczne z Konstytucją.

Problem głownie jednak w tym, że Policja nie dysponuje miernikami prędkości, które spełniają podstawowe wymogi prawa metrologicznego. Wszystkie pomiary prędkości wykonywane przez policjantów są bezprawne, a często też nieprawidłowe. Przede wszystkim urządzenia te nie rejestrują pomiarów, a sądy opierają się jedynie na zeznaniach funkcjonariuszy.   Praktycznie zatem każdy policjant może zatrzymać prawo jazdy komu chce, a kierujący nie ma żadnych szans udowodnienia swojej niewinności.  Do SPnD napływają liczne informacje o przypadkach nadużycia władzy przez funkcjonariuszy.

1. Zatrzymanie prawa jazdy – istota nowych rozwiązań prawnych

Nowela, która weszła w życie w dniu 18 maja 2015 r. zakłada podwójną odpowiedzialność kierującego za ten sam czyn, czyli za przekroczenie dopuszczalnej prędkości w obszarze zabudowanym o ponad 50 km/h. Tak więc:

  • kierujący odpowiadał będzie za wykroczenie drogowe określone w art. 92a Kodeksu wykroczeń;
  • a ponadto zastosowana zostanie wobec niego kara administracyjna w postaci zatrzymania prawa jazdy na okres trzech miesięcy.

Zauważyć należy, iż tego rodzaju rozwiązanie stanowi naruszenie fundamentalnej zasady państwa prawnego – ne bis in idem. Zasada ta wyraża się w zakazie wielokrotnego karania tej samej osoby za popełnienie tego samego czynu zabronionego. Stanowi tym samym naruszenie art. 4 Protokołu nr 7 do Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności z dnia 22 listopada 1984 r., który brzmi:

„Nikt nie może być ponownie sądzony lub ukarany w
postępowaniu przed sądem tego samego państwa za przestępstwo, za które został uprzednio skazany prawomocnym wyrokiem lub uniewinniony zgodnie z ustawą i zasadami postępowania karnego tego państwa”

Już choćby z tego powodu – przepisy wprowadzające karę administracyjną czasowego zatrzymania prawa jazdy, winny zostać uchylone przez Trybunał Konstytucyjny. Należy wyrazić ubolewanie z faktu, że Prezydent nie skierował tej ustawy do TK, przed jej podpisaniem.

Należy ponadto uświadomić społeczeństwu fakt, iż kara administracyjna w postaci czasowego zatrzymania prawa jazdy  nakładana będzie bez względu na samo zawinienie sprawcy. Może się zatem okazać, że kierujący zostanie uniewinniony przez sąd z zarzutu popełnienia wykroczenia, natomiast kara administracyjna i tak zostanie wykonana, bowiem podstawa jej nałożenia jest samo naruszenie zakazu wynikającego z prawa, a nie jego obiektywna bezprawność.

2. Wymogi metrologiczne dla ręcznych mierników prędkości

Wymogi metrologiczne dla przyrządów do pomiaru prędkości pojazdów w ruchu drogowym określa ustawa  z dnia 11 maja 2001 r. o miarach oraz wydane na jej podstawie rozporządzenie wykonawcze Ministra Gospodarki z dnia 17 lutego 2014 r. Linki do obu aktów prawnych znajdują się na naszej stronie w rubryce „Akty prawne”.

Zwrócić należy uwagę przede wszystkim na dwa wymogi, określone w § 9 rozporządzenia wykonawczego Ministra Gospodarki z dnia 17 lutego 2014 r., których spełnienie decyduje, że dany pomiar może stanowić dowód w postępowaniu sądowym. Otóż przyrząd z urządzeniami dodatkowymi rejestrującymi powinien:

  1. rejestrować wynik pomiaru prędkości oraz datę i co najmniej godzinę i minutę wykonanego pomiaru;
  2. umożliwiać identyfikację pojazdu w sposób określony w instrukcji obsługi.

Tymczasem polska policja w ogóle nie dysponuje sprzętem, który spełniał by którykolwiek z powyższych wymogów. Na wyposażeniu Policji są najuboższe wersje urządzeń pomiarowych, które nie posiadają możliwości rejestrowania zdarzeń oraz identyfikacji pojazdów, którym mierzona jest prędkość. Każdy spór kierującego kwestionującego pomiar  z policjantem, który pomiaru dokonywał, kończy się tym, że policjant – nie dysponując żadnym dowodem materialnym – składa zeznania w sądzie na okoliczność, że jego pomiar był prawidłowy, a sędziowie niemal ZAWSZE takim zeznaniom dają wiarę i wydają wyroki skazujące.  Do wyjątkowych należą takie orzeczenia, jak wyrok SO w Zamościu: http://orzeczenia.zamosc.so.gov.pl/details/$N/153020000001006_II_Ka_000779_2013_Uz_2014-01-13_001

czy też postanowienie Sądu w Lipsku:

Postanowienie Sądu Rejonowego w Kozienicach - VII Wydział Zamiejscowy w Lipsku

Postanowienie Sądu Rejonowego w Kozienicach – VII Wydział Zamiejscowy w Lipsku

Za niedopuszczalną należy zatem uznać sytuację, gdy policja używa do pomiarów prędkości urządzeń nie spełniających wymogów prawnych. Z prawnego punktu widzenia wszystkie te pomiary są nielegalne, a sędziowie którzy – na podstawie takich pomiarów –  wydają wyroki skazujące są – w moim przekonaniu – zwyczajnymi przestępcami (do którego to grona zaliczyć należy także policjantów).

Skoro zatem do skazania człowieka i odebrania mu prawa jazdy wystarczy zeznanie policjanta, to taki policjant, aby zabrać nam prawo jazdy nie musi mieć przy sobie żadnego sprzętu pomiarowego. Przecież wystarczy, że zezna…

Takie sytuacje niestety się zdarzają. Nie ma tygodnia, aby na adres Stowarzyszenia Prawo na Drodze nie napływały uprawdopodobnione informacje o nadużyciach władzy ze strony policjantów. Po wprowadzeniu przepisów uprawniających każdego policjanta do zabrania prawa jazdy każdemu kierującemu, którego sobie wypatrzy – kierowców w Polsce czeka prawdziwy Armagedon.

3. Czym policja w nas mierzy?

Powoli z użycia wychodzą tzw. suszarki – czyli ręczne mierniki typu RAPID. Policja – przy dokonywaniu kontroli pojazdów w ruchu drogowym – korzysta obecnie głównie z dwóch typów mierników:

  • miernika prędkości typu Iskra-1
  • laserowego miernika prędkości typu ULTRALYTE LTI 20-20 100 LR
Iskra-1

Iskra-1

Urządzenia pomiarowe Iskra-1 słyną z tego, że mierzą prędkość najszybszemu z pojazdów, znajdujących się w zasięgu pomiaru (ok. kilometra). Policjant zatem – wykonując pomiar tym urządzeniem – nigdy nie może mieć pewności komu zmierzył prędkość. Może  być tak, że „wycelował” miernik w stronę zbliżającego się pojazdu, a urządzenie zmierzyło prędkość innemu pojazdowi, który porusza się gdzieś poza zasięgiem wzroku funkcjonariusza.

Pomiary miernikami Iskra to jedna wielka ściema Policji.

ULTRALYTE LTI 20-20 100 LR

ULTRALYTE LTI 20-20 100 LR

Urządzenie laserowe ULTTRALAYTE 20-20 LTI – podobnie jak Iskra-1 – nie rejestruje pomiarów. Także i w tym przypadku jedynym „dowodem” wykonania określonego pomiaru jest zeznanie policjanta. Na domiar złego policja nie zakupiła  odpowiedniego osprzętowania (statywy, lunety itp.) oraz nie szkoli swoich funkcjonariuszy w obsłudze urządzeń. Warto wiedzieć, iż punkt celowniczy widoczny w wizjerze przyrządu ULTRALYTE LTI 20-20 w rzeczywistości nie jest wcale obrazem promienia lasera (które pozostaje w zakresie światła podczerwonego niewidocznego dla ludzkiego oka), lecz symulowanym punktem celowniczym, który jest tworzony w wizjerze przyrządu i może w zasadniczy sposób odbiegać od rzeczywistego miejsca padania wiązki pomiarowej. Przeciętny policjant nie potrafi skalibrować urządzenia pomiarowego z urządzeniem optycznym i mierzy w cel uwidoczniony w wizjerze, a cel ten jest jedynie symulowanym punktem celowniczym….

Policja korzysta ponadto z nielegalnych urządzeń typu Iskra-1, wyprodukowanych na rynek mołdawski i ukraiński, które w Polsce nie zostały dopuszczone do obrotu (nie uzyskały zatwierdzenia typu). Zwykły obywatel, nie jest jednak w stanie „gołym okiem” odróżnić urządzenia legalne od nielegalnych. Uczynić to może jedynie biegły (o ile Sąd go łaskawie powoła w konkretnej sprawie).

4. Kto, kiedy i w jaki sposób uchwalił nam te przepisy?

a) Geneza

W dniu 1 stycznia 2014 r. w Kamieniu Pomorskim doszło do tragicznego wypadku drogowego. Rozpędzony samochód wjechał w grupę ludzi, która szła po chodniku. Zginęło  sześć osób. Kierowca był pijany!

http://www.fakt.pl/rodzina-nie-zyje-tragiczny-wypadek-w-kamieniu-pomorskim,artykuly,436944,1.htmlhttp://

Na kanwie powyższego wypadku rozgorzała dyskusja społeczna i medialna na temat kar dla pijanych kierowców. Zdaniem prawników kary dla kierowców powodujących wypadki po pijanemu były wystarczająco wysokie i nie powinno się rozważać ich zaostrzenia.

Następnego dnia po wypadku – 2 stycznia 2014 r. – premier Donald Tusk wezwał na spotkanie ministrów sprawiedliwości oraz  spraw wewnętrznych, zaś 3 stycznia 2014 r. zaapelował o niekierowanie się emocjami w tej sprawie i  zapowiadał, że w rządowych rekomendacjach nie będzie chodziło o zaostrzenie kar:

http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/1016219,Premier-Tusk-przeciw-odwetowi-na-pijanych-kierowcach

Taka racjonalna postawa nie przysporzyła jednak Tuskowi dobrych wyników w sondażach, dlatego też Premier szybko zmienił kurs (co zawsze miał w zwyczaju czynić) i już w dniu 7 stycznia 2014 r. wystąpił do Narodu z orędziem zaostrzenia kar dla pijanych kierowców:

http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/1018770,Pijani-kierowcy-Zaostrzyc-kary-czy-konsekwentnie-stosowac-obecne

b) Projekt ustawy nowelizującej Kodeks karny i Kodeks karny wykonawczy

 W dniu 11 marca 2014 r. – na skutek decyzji Rady Ministrów – sporządzony został projekt ustawy o zmianie ustawy Kodeks karny oraz o zmianie ustawy Kodeks karny wykonawczy. Wnioskodawcą projektu był Minister Sprawiedliwości, a opiekunem merytorycznym – Tomasz Darkowski, Dyrektor Departamentu Prawa Karnego.

Tekst tego projektu znajduje się pod adresem: http://legislacja.rcl.gov.pl/docs//2/208937/208945/208946/dokument105478.pdf

Projekt przekazany został do konsultacji społecznych, a następnie do uzgodnień publicznych i międzyresortowych. Wyznaczono termin 14 dni na wniesienie ewentualnych uwag.

c) Podstępna inicjatywna MSW

Już po upływie wyznaczonego terminu, pismem z dnia 30 marca 2014 r., swoje uwagi do analizowanego projektu przekazał ten oto Pan:

Grzegorz Karpiński - Sekretarz Stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, poseł PO.

Grzegorz Karpiński – Sekretarz Stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, poseł PO.

Grzegorz Karpiński przesłał do Ministerstwa Sprawiedliwości pismo, które opublikowane jest pod poniższym adresem: http://legislacja.rcl.gov.pl/docs//2/208937/208950/208954/dokument112151.pdf

Pismo wystosowane zostało w trybie uwag do procedowanego  projektu ustawy o zmianie ustawy Kodeks karny,  w rzeczywistości jednak zupełnie tego projektu nie dotyczyło, lecz zawierało zupełnie nowe pomysły (z zakresu prawa administracyjnego, a nie prawa karnego), powstałe w środowisku Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, Komendy Głównej Policji i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.

Projekt ten przewidywał m. in. :

  • zatrzymanie prawa jazdy przez policjanta osobie, która w okresie dwóch lat od wydania po raz pierwszy tego dokumentu, popełniła trzy wykroczenia przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji lub jedno przestępstwo z winy nieumymyślnej;
  • zatrzymaniu prawa jazdy w przypadku gdy kierujący przewozi osoby w liczbie przekraczającej liczbę miejsc określoną w dowodzie rejestracyjnym;
  • zatrzymanie prawa jazdy osobie, która przekroczyła dozwoloną prędkość o 50 km/h.

W projekcie przedstawionym przez Grzegorza Karpińskiego, wszystkim decyzjom o zatrzymaniu prawa należy nadać rygor natychmiastowej wykonalności, a osobom, którym te prawa jazdy są zabierane odmówić istotnych praw strony postępowania, które wynikają z art. 10 kpa. Projekt postulował ponadto pobieranie od osób, którym po trzech miesiącach zwracane są prawa jazdy opłaty w wysokości 1% minimalnego wynagrodzenia za pracę.

Bardzo energicznie w tej sprawie reagował także Departament Prawny Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Oto link do pisma: http://legislacja.rcl.gov.pl/docs//2/208937/208976/208978/dokument110684.pdf

Powyższe pismo podpisał ten Pan:

Piotr Stachańczyk - Sekretarz Stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych

Piotr Stachańczyk – Sekretarz Stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych

Wnioskodawca (Ministerstwo Sprawiedliwości) stał konsekwentnie na stanowisku, że:

  • kwestie podnoszone przez MSW nie były celem przedmiotowej regulacji;
  • ewentualne uwzględnienie uwzględnienie uwag MSW wiązało by się z koniecznością przeprowadzenia ponownych konsultacji społecznych oraz ponownych uzgodnień resortowych.

Oto link do tego pisma: http://legislacja.rcl.gov.pl/docs//2/208937/208976/208979/dokument111014.pdf

Ostateczne decyzje w przedmiocie ewentualnego uwzględnienia „poprawek” do nowelizacji, przygotowanych przez  MSW, podjęte zostały na posiedzeniu Rady Ministrów w dniu 10 czerwca 2014 r. Na posiedzeniu tym sprawę poprawek referował Bartłomiej Sienkiewicz – Minister Spraw Wewnętrznych Teoretycznego Państwa – i zrobił to na tyle skutecznie, że wszystkie te poprawki – z wyjątkiem wprowadzenia opłaty za zwrot prawa jazdy – zostały przyjęte.

Bartłomiej Sienkiewicz (swego czasu) minister teoretycznego państwa z dużymi możliwościami praktycznymi

Bartłomiej Sienkiewicz (swego czasu) minister teoretycznego państwa z dużymi możliwościami praktycznymi

 Oto link do protokołu posiedzenia rady Ministrów:  http://legislacja.rcl.gov.pl/docs//2/208937/208939/208943/dokument122561.pdf

Konsultacje społeczne, jak też uzgodnienia międzyresortowe w tej sprawie nie zostały przeprowadzone, a projekt trafił do Sejmu.

d) Proces legislacyjny w Sejmie

Na etapie procesu legislacyjnego w Sejmie, wywołana została opinia Biura Analiz Sejmowych na temat zgodności z Konstytucją administracyjnego zatrzymania prawa jazdy. Opinia ta była druzgocąca dla przedstawionego projektu. Oto jej tekst: Opinia Prawna BAS

Warto też posłuchać i obejrzeć dyskusję, która odbyła się na ten temat podczas obrad Podkomisji d/s nowelizacji prawa karnego. Grzegorz Karpiński z kolegami z MSW spierają się z profesorem Stefańskim oraz profesorem Sakowiczem – i „kolanami przepychają” bubla prawnego, dopuszczającego podwójne karanie kierowców za wykroczenia drogowe;

http://http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/transmisje_arch.xsp?unid=F695C0FE2A771DE9C1257D950036C0DF

Głosowanie nad projektem ustawy miało miejsce w dniu 6 lutego 2014 r. Wyniki głosowania były następujące. W głosowaniu wzięło udział 442 posłów. 286 posłów było za przyjęciem projektu ustawy, 152 posłów wstrzymało się od głosu, 4 zagłosowało przeciw, a 17 posłów nie oddało głosu.

Za przyjęciem projektu ustawy zagłosowali wszyscy członkowie PO (199 głosów) oraz prawie wszyscy posłowie PSL (34). Od głosu wstrzymał się jeden poseł PSL – Stanisław Kalemba. Od głosu wstrzymali się wszyscy członkowie PiS. Za odrzuceniem projektu ustawy zagłosowała trójka posłów SLD: Romuald Ajchler, Maciej Banaszak, Marek Domaracki oraz jeden poseł niezrzeszony – Jarosław Jagiełło.

W dniu 2 kwietnia Bronisław Komorowski – Prezydent Zgody i Bezpieczeństwa podpisał ustawę. Ustawa weszła w życie w dniu 18 maja 2015 r.

5. Tekst ustawy z dnia 20 marca 2015 r.

http://orka.sejm.gov.pl/proc7.nsf/ustawy/2169_u.htm

Opublikowano Iskra-1, Laserowe mierniki prędkości, Uzrądzenie rejestrujące pzrejazd na czerwonym świetle, Zatrzymanie prawa jazdy | 80 komentarzy

Dajcie człowieka, a znajdą na niego paragraf. Prokuraura jako umorzyciel publiczny. Cz. IV – Poznań

Artur Mezglewski

Wszyscy pamiętamy, jak Joanna Szczepkowska oznajmiła, że w dniu 4 czerwca 1989 r. skończył się w Polsce komunizm. Pani Joanno – nie do końca miała Pani rację. Komunistyczne, wręcz stalinowskie, metody działania nadal są stosowane przez polską prokuraturę i akceptowane przez niektórych sędziów. Przede wszystkim nadal ma zastosowanie metoda: „dajcie mi człowieka, a znajdziemy na niego paragraf”.

Obowiązujące przepisy stanowią, iż  strażnicy miejscy mają prawo do legitymowania osób jedynie w dwóch przypadkach: identyfikacji osoby podejrzanej o popełnienie przestępstwa lub wykroczenia oraz ustalania świadków przestępstwa lub wykroczenia. Tymczasem w Poznaniu strażnik  nadużył tego prawa, poddając procedurze legitymowania osobę, która nie była ani sprawcą, ani świadkiem wykroczenia. Legitymowanie miało spełnić formę represji, wobec człowieka, który ośmielił się nagrywać dokonywaną przez strażników kontrolę ruchu drogowego. Prokurator Krzysztof Kopczyński z Prokuratury Rejonowej Poznań – Nowe Miasto uznał, że obywatel poprzez rejestrację działań strażników żadnego przestępstwa ani też wykroczenia nie popełnił, ale mógł je popełnić w przyszłości, poprzez jego publikację w Internecie…

Uważam wobec tego, że prokurator Krzysztof Kopczyński również przy najbliższej okazji powinien zostać wylegitymowany. Na razie nie popełnił wprawdzie żadnego przestępstwa, ale przecież – posiadając „przy sobie”  wszelkie konieczne „oprzyrządowanie” może w przyszłości dokonać przestępstwa zgwałcenia, doprowadzając inną osobę groźbą lub przemocą do obcowania płciowego (art. 197 kk).

W dniu 5 grudnia 2013 r. jeden z członków Stowarzyszenia Prawo na Drodze monitorował pomiary prędkości dokonywane przez Straż Miejską w Poznaniu. Strażnik – niezadowolony z tego faktu – poddał obserwatora procedurze legitymowania.

W przedmiocie powyższego zdarzenia – na skutek złożonego zawiadomienia –  toczyło się prokuratorskie śledztwo, które prowadził prokurator Krzysztof Kopczyński z Prokuratury Rejonowej Poznań – Nowe Miasto. Śledztwo to zostało ostatecznie umorzone postanowieniem z dnia 30 maja 2014 r. (1 Ds 561/14).  Uzasadnienie tego postanowienie jest wielowątkowe i bardzo obszerne. Tutaj odniesiemy się jedynie do tych jego fragmentów, w których prokurator Kopczyński opublikował swoje wnioski odnoszące się do zasadności podjęcia przez strażników miejskich czynności legitymowania wobec członka SPnD monitorującego pracę strażników miejskich.

Otóż prokurator Kopczyński nie dopatrzył się w działaniach obserwatora SPnD żadnego wykroczenia. Przede wszystkim zaś prokurator (bardzo niechętnie) przyznał, że samo rejestrowanie przez niego podejmowanych przez Straż Miejską czynności pomiaru prędkości nie jest prawnie zabronione. Natomiast zabronione byłoby publikowanie zarejestrowanych danych.

Pomimo powyższej konkluzji, prokurator Kopczyński uznał jednak, że „brak jest podstaw do kwestionowania prawidłowości czynności podjętych przez strażników miejskich w zakresie czynności legitymowania pokrzywdzonego”. Ów pogląd prokurator Kopczyński zbudował na następującym „logicznym” wnioskowaniu, że wprawdzie pokrzywdzony poprzez rejestrację zapisów z monitora fotoradaru żadnego przestępstwa ani też wykroczenia nie popełnił, ale mógł je popełnić w przyszłości, poprzez jego publikację w Internecie…

Oto fragment uzasadnienia postanowienia o umorzeniu śledztwa z dnia 30 maja 2014 r., odnoszący się tego problemu:

„W tym miejscu wskazać należy, iż jakkolwiek strażnicy miejscy zarówno w czasie kwestionowanej interwencji, jak i później podczas przesłuchania, nie umieli precyzyjnie określić czynu zabronionego, jakiego potencjalnie mógłby dopuścić się wówczas pokrzywdzony, to jednak żywione przez nich obawy, przynajmniej częściowo znajdują swoje prawne uzasadnienie. (…)

Tym samym nie można uznać za iluzoryczną obawy, iż pokrzywdzony w związku ze swoim zachowaniem, polegającym na uporczywej rejestracji obrazu z laptopa służbowego strażników miejskich oraz zapisów w ich notatnikach służbowych, wszedł w posiadanie informacji dla niego nieprzeznaczonej. W tej sytuacji ustalenie personaliów takiej osoby uznać trzeba za uzasadnione. Jednocześnie podkreślić należy, iż oceny zasadności działań strażników dokonywać trzeba na czas interwencji bez posiłkowania się w tym zakresie wiedzą uzyskaną w okresie późniejszym w kwestii tego np., iż pokrzywdzony danych chronionych nie zdołał zarejestrować bądź odstąpił od ich upublicznienia. Okoliczności takiej funkcjonariusze nie mogli bowiem wykluczyć, a twierdzenie pokrzywdzonego sugerujące, iż ewentualną odpowiedzialność za ujawnienie tych danych poniosą wyłącznie strażnicy tylko wzmogły w nich obawy w tym przedmiocie”.

Postanowienie o umorzeniu śledztwa zostało przez pokrzywdzonego zaskarżone, jednakże Sąd Rejonowy Poznań – Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu utrzymał w mocy postanowienie prokuratury u umorzeniu śledztwa.

Sędzia Agnieszka Parnowska, która rozpatrywała to zażalenie, w uzasadnieniu postanowienia z dnia 10 września 2014 r. (III Kp 473/14) przyjęła „z dobrodziejstwem inwentarza” całą misterną  argumentację, która wyszła spod pióra prokuratora Kapczyńskiego. Stwierdziła m. in., że:

„Odnosząc się do postawionych w zażaleniu zarzutów, stwierdzić należy, że Prokurator szczegółowo wyjaśnił podstawę swojego wnioskowania co do tego, że strażnicy byli uprawnieni do wylegitymowania pokrzywdzonego, a Sąd zapatrywania te podziela. Podstawą legitymowania było bowiem zachowanie pokrzywdzonego polegające na filmowaniu zapisów dokonywanych w notatnikach służbowych strażników i ekranu laptopa, który rejestrował fakt przekroczenia prędkości przez konkretnych kierowców i auta – strażnicy byli przekonani o popełnieniu przez pokrzywdzonego w związku z tym przestępstwa. Co prawda strażnicy nie potrafili wskazać konkretnie o jakie przestępstwo chodziło, jednak słusznie w zaskarżonym postanowieniu odwołano się do treści art. 267 § 3 kk., który penalizuje posługiwanie się m. in. urządzeniem wizualnym w celu uzyskania informacji, do której sprawca nie jest uprawniony”.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bezstronność sądu, Straż gminna (miejska). Dodaj zakładkę do
Opublikowano Legitymowanie, Postępowanie przed sądem, Prokuratura | 6 komentarzy

Organizacja ruchu jest informacją publiczną! (Prokuratura jako umorzyciel publiczny. Cz. III – Warszawa)

Artur Mezglewski

Oznakowanie dróg publicznych wykonywane jest na podstawie zatwierdzonego planu organizacji ruchu. Znaki drogowe, które nie są ustawione zgodnie z organizacją ruchu – są nielegalne. Natomiast dyrektywy wypływające ze znaków drogowych posadowionych zgodnie z obowiązującą organizacją, obligują uczestników ruchu do określonego zachowania na drodze – i to pod rygorem sankcji karnej.

Zatwierdzone projekty organizacji ruchu nie są nigdzie publikowane. Ich treść można ustalić, zwracając się z wnioskiem do zarządcy drogi. Niestety, zarządcy ci nie zawsze wywiązują się ze swego obowiązku – chociaż nieudostępnienie informacji publicznej – teoretycznie – jest przestępstwem. Nierzetelni zarządcy dróg mogą jednak liczyć na Prokuraturę, która – jako umorzyciel publiczny – nie udzieli nigdy wsparcia obywatelowi. Wesprze natomiast każdy organ kojarzony z reżimem władzy.  W niniejszym artykule opisany zostanie jeden z takich przypadków, dotyczący Prokuratury Rejonowej dla Warszawy Pragi-Południe.

1. Zarządcy dróg

Ruchem drogowym na drogach publicznych zarządzają zarządcy dróg.

Zarządcą autostrad, dróg ekspresowych oraz pozostałych dróg krajowych (z wyjątkami określonymi poniżej) jest Generalny Dyrektor Dróg Krajowych i Autostrad – z wyłączeniem autostrad płatnych, których zarządcami są koncesjonariusze.

W granicach miast na prawach powiatu funkcje zarządcy wszystkich dróg publicznych (z wyjątkiem autostrad i dróg ekspresowych) pełni zarząd miasta.

  Funkcję zarządcy dróg krajowych (z wyłączeniem ekspresowych i autostrad) na terenie Warszawy pełni Prezydent m. st. Warszawy.

Zarządcami dróg stanowiącymi własność samorządu terytorialnego są odpowiednio:

  • zarządy województw (drogi wojewódzkie);
  • zarządy powiatów (drogi powiatowe);
  • zarządy gmin (drogi gminne).

W imieniu i z upoważnienia zarządców, funkcje związane z zrządzaniem drogami pełnią  wyspecjalizowane jednostki (wojewódzkie zarządy dróg, miejskie zarządy dróg itp.)

2. Organizacja ruchu

Organizacja ruchu na poszczególnych drogach ustalana jest w trybie zatwierdzania projektów organizacji ruchu. Aktu zatwierdzenia (zmiany) organizacji ruchu dokonuje zarządca drogi. W praktyce tego rodzaju akty podejmowane są przez  głównych inżynierów, głównych specjalistów itp. – czyli przez osoby działające z upoważnienia zarządcy i w jego imieniu.

Zatwierdzenie organizacji ruchu jest aktem  o charakterze ogólnym. W akcie tym określa się m. in. lokalizację znaków drogowych, urządzeń sygnalizacyjnych i urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego. Używając pewnego skrótu myślowego, można rzec, iż organizacja ruchu to akt kształtujący prawo na drodze, bowiem z określonych znaków ustawionych na podstawie obowiązującej organizacji ruchu, wynikają dla uczestników ruchu drogowego określone dyrektywy postępowania. Dyrektywy te nie wypływają z samego tylko zatwierdzenia. Wypływają one ze znaków i sygnałów drogowych, które ukształtowane zostały na podstawie zatwierdzonej organizacji ruchu.

Stosowanie się do powyższych dyrektyw usankcjonowane jest normą karną.  Zgodnie bowiem z art. 92 § 1 Kodeksu wykroczeń:

Kto nie stosuje się do znaku lub sygnału drogowego albo sygnału lub polecenia osoby uprawnionej do kierowania ruchem lub do kontroli ruchu drogowego podlega karze grzywny albo karze nagany.

Powyższe wykroczenie popełnia jednak ten tylko, kto nie stosuje się do znaku postawionego legalnie – zgodnie z obowiązująca organizacją ruchu.

3. Skąd wiadomo jakie dyrektywy uwzględnia aktualna organizacja ruchu?

Zarządcy dróg nie mają obowiązku publikowania obowiązujących organizacji ruchu.  Przepis § 9 ust. 1 Rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 23 września 2003 r. nakłada jedynie na zarządców dróg obowiązek prowadzenia ewidencji projektów.

Użytkownik drogi nie ma zatem pewności, czy aktualne oznakowanie dróg jest zgodne z obowiązującą organizacją ruchu i czy w ogóle jest ono legalne. Taką pewność może uzyskać dopiero po zapoznaniu się obowiązującą organizacją ruchu.

4. Udostępnianie projektów zatwierdzonych organizacji ruchu w trybie informacji publicznej

Nie ulega wątpliwości, że organizacja ruchu (projekt organizacji ruchu) stanowi informację publiczną. Prawo do informacji publicznej (zgodnie z art. 3 ust. 2 Ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej) obejmuje uprawnienie do niezwłocznego uzyskania informacji publicznej zawierającej aktualną wiedzę o sprawach publicznych. Ponadto art. 23 w/w ustawy penalizuje czyn polegający na  nieudostępnieniu, wbrew ciążącemu obowiązkowi, informacji publicznej, a za jego popełnienie grozi kara grzywny, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Zgodnie z art. 13 ust. 1 ustawy z dnia 6 września 2001 r.  o dostępie do informacji publicznej „udostępnienie informacji publicznej na wniosek następuje bez zbędnej zwłoki, nie później jednak niż w terminie 14 dni od dnia złożenia wniosku”.

Wydawało by się zatem, że obywatele uzyskali skuteczne instrumenty i ochronę w zakresie realizacji swego prawa dostępu do informacji publicznej.

To wszystko, to jednak tylko teoria. Całe to państwo jest jedynie teoretyczne.  W przypadku ociągania się administratora danych z udostępnieniem informacji publicznej dotyczącej organizacji ruchu, żaden z organów ochrony prawnej nawet palcem nie kiwnie, aby wymóc na administratorze danych, udostępnienie żądanych informacji.

5. Przykład – Prokuratura Rejonowa Warszawa Praga Południe

Stowarzyszenie Prawo a Drodze zwróciło się do Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie z następujących wnioskiem:

Na podstawie art. 1, art. 2 ust. 2, art. 4 ust. 1 pkt 1 oraz art. 6 ust. 1 pkt 4 lit. a ustawy o dostępie do informacji publicznej z dnia 6 września 2001 r. (Dz. U. Nr 112, poz. 1198 z późn. zm.), zwracamy się z prośbą o udostępnienie informacji:

– czy w obowiązującej organizacji ruchu, według stanu na dzień 15 października 2012 r., na znaku drogowym B-36, znajdującym się na ul. Łukowskiej, na wysokości skrzyżowania z ul. Witolińską winna być umieszczona tabliczka z napisem „N.d.s.o” (nie dotyczy samochodów osobowych)?

Wnosimy ponadto o przesłanie na nasz adres kopii lub skanu organizacji ruchu na odcinku ul. Łukowskiej: od skrzyżowania z ul. Witolińską do skrzyżowania ul. Rodziewiczówny – również według stanu na dzień 15 października 2012 r.

Powyższe informacje proszę nadesłać w formie tradycyjnej, czyli za pośrednictwem poczty.

Powyższe pismo dotarło do adresata w dniu 13 marca 2014 r.

Ponieważ do dnia 24 kwietnia 2014 r. nie nadeszła żadna odpowiedź na powyższy wniosek, Stowarzyszenie złożyło do Prokuratury Rejonowej Warszawa Praga Południe zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa (tekst zawiadomienia opublikowaliśmy tutaj:http://prawonadrodze.org.pl/sprawa-straznikow-oraz-urzednikow-zdm-z-warszawy-zajmie-sie-prokurator/

Prokurator Joanna Wieczorek-Nowak (obecnie sędzia w Sądzie Rejonowym Warszawa Śródmieście) postanowieniem z dnia 28 maja 2014 r. odmówiła wszczęcia śledztwa (2Ds 456/14), gdyż uznała, że „zadane w takiej formie pytanie do ZDM nie jest zapytaniem w myśl ustawy o dostępie do informacji publicznej” lecz jest „wnioskiem o wydanie opinii, a wydanie opinii przez organ nie stanowi informacji publicznej”.

Prokurator Joanna Wieczorek-Nowak w uzasadnieniu postanowienia o odmowie wszczęcia śledztwa wyraziła ponadto pogląd, iż:

„w myśl ustawy, w tym przypadku stanowiłoby zwrócenie się do organu o nadesłanie np. wydanej przez uprawniony organ decyzji dotyczącej umieszczenia danego oznakowania na określonej drodze”.

W tym ostatnim zdaniu, pani prokurator (a obecnie sędzia) Joanna Wieczorek-Nowak ujawniła stan swojej porażającej niewiedzy na temat procedur administracyjnych, dotyczących zatwierdzania organizacji ruchu. Otóż w przedmiocie ustalania organizacji ruchu (w tym umieszczania oznakowania) nie są podejmowane decyzje, lecz akty  o charakterze ogólnym. Decyzje wydawane są przez organy administracji  jedynie w sprawach indywidualnych, a do takich nie należą kwestie wprowadzania (zmiany) oznakowania dróg.

Postanowienie Prokuratur Rejonowej z dnia 28 maja 2014 r. o odmowie wszczęcia śledztwa zostało przez Stowarzyszenie zaskarżone do sądu.  Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Południe postanowieniem z dnia 25 listopada 2014 r. (III Kp 1122/14) utrzymał w mocy postanowienie Prokuratury Rejonowej o odmowie wszczęcia śledztwa. Sędzia Grzegorz Skrok, który rozpatrywał tę sprawę, w uzasadnieniu stwierdził, iż:

„Stwierdzić należy, iż ma rację prokurator, iż skarżący nie wnosił o udostępnienie informacji publicznej, gdyż nie wnosił o udostępnienie mu treści dokumentów urzędowych, a w szczególności aktów administracyjnych, na podstawie których została ustalona organizacja ruchu na ul.  Łukowskiej, a jedynie o przesłanie kopii lub skanu organizacji ruchu na interesującym go odcinku ul. Łukowskiej”.

Zatem, jak widać, także sędzia Grzegorz Skrok wykazał się brakiem elementarnej wiedzy z zakresu postępowania administracyjnego. Gdyby sędzia Skrok chociaż sięgnął do Wikipedii (bo na studiach – jak widać – nie przykładał się do nauki), to dowiedział by się, że akt administracyjny jest  jednostronnym, władczym oświadczeniem woli organu administracji publicznej, rozstrzygającym w sposób prawnie wiążący o sytuacji indywidualnie określonego podmiotu prawa w konkretnej sprawie. Natomiast czynność materialno techniczna, polegająca na zatwierdzeniu organizacji ruchu nie jest sprawą indywidualną, lecz ogólną i w tym zakresie nie są i nie mogą być wydawane akty administracyjne. Jedynym dokumentem urzędowym, potwierdzającym stan prawny w zakresie oznakowania drogi jest zatwierdzony przez zarządcę drogi projekt organizacji ruchu.

Opublikowano Informacja publiczna, Organizacja ruchu, Prokuratura, Znaki drogowe | 7 komentarzy

Straż Miejska nie lubi patroli. Woli zakladać blokady na koła

http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/3854601,poznan-straz-miejska-nie-lubi-patroli-woli-zakladac-blokady-na-kola,id,t.html

Opublikowano Uncategorized | 4 komentarzy

Skazano człowieka na chybił trafił i w pośpiechu. Sąd Okręgowy w Płocku uchylił wyrok w sprawie o niewskazanie kierującego

Artur Mezglewski

W dniu dzisiejszym (8.5.2015 r.) Sąd Okręgowy w Płocku uchylił wyrok w sprawie, o której pisaliśmy i którą monitorujemy  http://prawonadrodze.org.pl/raport-z-monitoringu-sadu-rejonowego-w-plocku/.

Okazuje się, że Straż Miejska w Mirosławcu skierowała do sądu wniosek o ukaranie „w ciemno”, a więc bez dokonania ustaleń w przedmiocie osoby, która była zobowiązana do udzielenia odpowiedzi na pytanie, kto prowadził pojazd w określonym miejscu i czasie (art. 96 § 3 kw.) . Z kolei sędzia Andrzej Żywczyński z Sądu Rejonowego w Płocku, który rozpatrywał sprawę w I instancji, skazał człowieka w expresowym tempie, nie dając biedakowi nawet tyle czasu na obronę, by ten mógł złożyć  przygotowane wcześniej pisemne wnioski.

 

Straż Miejska w Mirosławcu – działając w trybie art. 78 § 4 Ustawy – Prawo o ruchu drogowym – zwróciła się pismem z dnia 30 lipca 2014 r. do firmy X z żądaniem wskazania, komu w dniu 24 kwietnia 2014 roku w miejscowości Piecnik został powierzony pojazd Y do używania lub kierowania.

Powyższe pismo zostało wyłożone w miejscu ogólnie dostępnym. Mogli z nim się zapoznać wszyscy pracownicy firmy. Jeden z pracowników, po przeczytaniu tego pisma, wysłał na adres Straży Miejskiej w Mirosławcu pismo protestacyjne, które skopiował ze strony internetowej „Anuluj mandat”, i które zatytułował „Wniosek o umorzenie postępowania”.  Pismo to podpisał w swoim imieniu, a nie w imieniu firmy X.

Straż Miejska w Mirosławcu, działając w sposób bezrefleksyjny, potraktowała to pismo, jako odmowę udzielenia odpowiedzi. Nadmienić należy, iż Straż była w posiadaniu informacji, uzyskanej w bazie CEPiK, kto jest właścicielem pojazdu. Wiedziała zatem, że otrzymane pismo nie pochodzi od właściciela.

Sprawę w I instancji rozpatrywał Sąd Rejonowy w Płocku. Postępowanie dowodowe polegało na tym, że sędzia Przewodniczący podniesionym głosem zadał obwinionemu jedno pytanie, a następnie – po uzyskaniu odpowiedzi, nie dał mu dojść do słowa i wydał wyrok skazujący.

Powyższy wyrok został uchylony na skutek apelacji złożonej przez obwinionego. Sprawa została przekazana Sądowi Rejonowemu w Płocku do ponownego rozpatrzenia. O jej przebiegu będziemy informować.

Opublikowano Niewskazanie kierującego, Straż gminna (miejska) | 8 komentarzy

Straż Miejska w Jeleniej Górze traktuje kierowców jak jeleni (Prokuratura jako umorzyciel publiczny. Cz. II – Jelenia Góra)

Artur Mezglewski

Zgodnie z obowiązującym prawem, kontrolę ruchu drogowego mogą prowadzić jedynie podmioty uprawnione. Tymczasem w Jeleniej Górze kontrolę taką  przeprowadza…. Instytut Badawczy Dróg i Mostów, czyli instytucja naukowo-badawcza. Proceder ten trwa od 2011 roku.

Na podstawie zawiadomień składanych przez wymieniony Instytut, Straż Miejska w Jeleniej Górze nakłada mandaty karne i kieruje wnioski o ukaranie, chociaż nie ma do tego uprawnień. Straż miejska – owszem – może być oskarżycielem publicznym, ale jedynie wówczas, gdy sama ujawniła wykroczenie. Nie może natomiast pełnić tej funkcji na podstawie zawiadomień, składanych przez osoby lub instytucje trzecie. Prokuratura Rejonowa w Jeleniej Górze umorzyła jednak śledztwo w tej sprawie, nie dopatrując się we wskazanych czynach znamion przestępstwa.

W roku 2013 Straż Miejska w Jeleniej Górze nałożyła 6224 mandaty za wykroczenia ujawnione przy użyciu urządzeń rejestrujących na kwotę 1 595 030 zł.  Skierowała ponadto 786 wniosków o ukaranie do sądu. W roku 2014 r.  476 na ogólną kwotę 1 183 235 zł. oraz skierowała  343 wnioski o ukaranie. Działania te pozbawione są podstaw prawnych i niewątpliwie noszą znamiona czynu zabronionego. Ukarani kierowcy mogli by odzyskać te pieniądze, ale niestety są jeleniami i dlatego trudno oczekiwać, że wejdą w spór zbiorowy z miastem.

Oto nielegalne urządzenie rejestrujące przejazd na czerwonym świetle na ulicy Sobieskiego:

 

 Stowarzyszenie Prawo na Drodze w ubiegłym roku poinformowało o nielegalnym przedsięwzięciu Prokuratora Generalnego, Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Prokuraturę Okręgową  w Jeleniej Górze. Rzecznik nawet zainteresował się sprawą, ale w momencie, kiedy prokuratura poinformowała Biuro Rzecznika, że w sprawie zostało wszczęte śledztwo – Rzecznik uznał swoją misję za zakończoną.

RPO

Śledztwo w przedmiotowej sprawie przeprowadził asp. szt. Mirosław Kochański z Komendy Miejskiej Policji w Jeleniej Górze, zaś z ramienia Prokuratury Rejonowej nadzorowała go prokurator Magdalena Kolasińska.

W dniu 24 listopada 2014 r. wydane zostało postanowienie o umorzeniu śledztwa. W uzasadnieniu postanowienia aspirant Kochański nie odniósł się ani jednym słowem do problemu wykonywania kontroli ruchu drogowego przez podmiot nieuprawniony. Ani jednym słowem nie odniósł się także do problemu  procedowania przez straż miejską na podstawie zawiadomień, składanych przez inne podmioty. Oto tekst tego postanowienia:

 Postanowienie Postanowienie 001

Opisany przypadek jest jest wymownym przykładem, że Rzeczypospolita Polska jest demokratcznym państwem prawnym, ale tylko teoretycznie…

Opublikowano Prokuratura, Straż gminna (miejska), Urządzenia rejestrujące przejazd na czerwonym świetle | 5 komentarzy

Prokuratura jako umorzyciel publiczny. Część I – Olsztyn

Piotr Jakubiak

Zgodnie z artykułem 2 Ustawy o prokuraturze, jest to organ państwowy, którego zadaniem jest strzeżenie praworządności oraz czuwanie nad ściganiem przestępstw. Działania te in­stytucja ta powinna realizować przez ujawnianie przestępców, występowanie w roli oskar­życiela publicznego czy podejmowanie działań, zmierzających do realizacji przestrzegania ładu prawnego oraz pomocy i ochrony społeczeństwa.

Czy te cele są realizowane? Można odpowiedzieć tak, jeśli zdarzenie dotyczy zwykłego, przeciętnego obywatela – wtedy machina sprawiedliwości, uruchomiana przez osoby w to­gach z czerwonym żabotem, działa z całą surowością i bezwzględnością. Ale co się dzieje, kiedy przestępstwa dopuszczają się funkcjonariusze w mundurach strażników miejskich czy gminnych? Wtedy celem prokuratury staje się  „ukręcenie łba” sprawie.

1. Zdarzenie

W dniu 05-06-2014 roku około godziny 10:30 członek SPnD jechał w Olsztynie ulicą Wyszyń­skiego. Na pasie między jezdnią a chodnikiem zauważył rozstawiony przez SM w Olsztynie fo­toradar Fotorapid, który od razu wzbudził jego podejrzenia co do prawidłowości jego usta­wienia. Pan Jakub zatrzymał się na pobliskiej stacji paliw i udał do miejsca dokonywania po­miaru w celu weryfikacji swoich spostrzeżeń. Po obejrzeniu ustawienia potwierdziły się jego obawy, że fotoradar jest ustawiony w nieprawidłowy, niezgodny z instrukcją obsługi sposób. Podszedł wtedy do pilnujących fotoradaru strażników, siedzących w zaparkowanym nieopo­dal samochodzie, i poinformował ich, że urządzenie dokonuje zafałszowanych pomiarów oraz poprosił o weryfikację jego spostrzeżeń. Funkcjonariusze SM w Olsztynie, panowie An­drzej S. i Krzysztof S., zbagatelizowali te uwagi, gdyż zapewne doskonale zdawali sobie spra­wę, że dokonanie pomiarów w obecności pana Jakuba udowodni, że instrukcję obsługi Foto­rapida widzieli ostatni raz na szkoleniu przeprowadzanym przez ZURAD, oraz że publicznie zostanie obnażony sposób ich działania.

2. Postępowanie w prokuraturze – część I

Pan Jakub liczył na to, że co prawda strażnicy nie przyznali się w jego obecności do poważ­nych nieprawidłowości w dokonywanych pomiarach, ale wiedząc o nich anulują sesję z tego dnia. Niestety, po kilku dniach, pod jego filmem na serwisem YouTube pojawił się komentarz jednego z kierowców, którzy jechali tamtego dnia ulicą Wyszyńskiego i zostali uwiecznieni przez Fotorapida, że wobec niego SM w Olsztynie wszczęła postępowanie z art. 92a kodeksu wykroczeń. Wtedy to pan Jakub zdecydował się zawiadomić organa ścigania o możliwości po­pełnienia przestępstwa z art. 231 § 1 kodeksu karnego przez strażników miejskich z Olsztyna i w dniu 18 czerwca 2014 roku złożył do Prokuratury Okręgowej w Olsztynie zawiadomienie.  Ta przekazała sprawę Prokuraturze Rejonowej Olsztyn-Południe, tu z kolei trafiła na biurko pani prokurator Anety Molgi, obecnie zastępcy Prokuratora Rejonowego.

Pełna treść zawiadomienia http://prawonadrodze.org.pl/interwencja-spnd-w-sprawie-foto­radaru-w-olsztynie/

Sprawę przekazano do prowadzenia Komendzie Miejskiej Policji w Olsztynie,  a tam szybciut­ko pani aspirant Ewa Macińska w sprawie RPS-617/14 sporządziła odmowę wszczęcia śledz­twa, którą w dniu 25-07-2014 roku zatwierdziła prokurator prowadząca. Podstawą odmowy był wg prowadzących brak znamion czynu zabronionego, który to ustalono wyłącznie na pod­stawie rozpytania (nawet ich nie przesłuchano) obsługujących fotoradar strażników (wg nich ustawili urzą­dzenie zgodnie z instrukcją i działało prawidłowo), faktu posiadania odpowiednich upraw­nień do obsługi fotoradaru (jeden ze strażników nawet na poziomie trenerskim, czyli mógł szkolić innych), oraz rozpytania specjalisty ds. marketingu ZURAD (czyli producenta Fotorapida), który po­wiedział, że ustawienie niezgodne z instrukcją powoduje jedynie marginalne i nic nie znaczą­ce zafałszowanie pomiarów, a znajdujące się w zasięgu  głowicy radaru urządzenia takie jak metalowe tablice czy płoty nie mogą być powodem błędnych pomiarów (czy on w ogóle czy­tał instrukcję własnego urządzenia???). Koronnym argumentem było to, ze pan Jakub nie dokonał swoich pomiarów przy użyciu miary i tyczki, więc na pewno się mylił, no bo przecież nie mogą się mylić strażnicy z uprawnieniami trenerskimi.

 

Umorzenie lipiec 1sUmorzenie lipiec 2s

 

 

 

 

 

 

3. Zażalenie

Pan Jakub w ustawowym terminie złożył do Sądu Rejonowego w Olsztynie (za pośrednic­twem Prokuratury Rejonowej Olsztyn-Południe) zażalenie na decyzję odmowy wszczęcia śledztwa, której zarzucił:

    1. obrazę przepisów postępowania, mającą wpływ na treść zaskarżonego Postano­wienia, mianowicie art. 2 § 1 pkt. 1 kpk i art. 297 § 1 pkt. 1 i 4 kpk, poprzez takie pro­wadzenie postępowania przygotowawczego, aby sprawca przestępstwa nie poniósł odpowiedzialności karnej i aby nie wyjaśniono istotnych okoliczności sprawy poprzez  odstąpienie od zbadania  prawidłowości ustawienia urządzenia pomiarowego Fo­torapid w dniu 5 czerwca 2014 r. w drodze eksperymentu procesowego;
    2. obrazę przepisów postępowania, mającą wpływ na treść zaskarżonego postano­wienia, a mianowicie art. 2 § 1 pkt. 2 kpk w zw. z art. 167 kpk – poprzez niepełne przeprowadzenia postępowania dowodowego, polegające na zastąpieniu opinii bie­głego „dowodem” z pisemnego oświadczenia specjalisty ds. marketingu w Zakła­dach Radiolokacyjnych Zurad sp. z o.o., a więc „dowodem”  nie mającymi żadnego znaczenia procesowego, gdyż nie jest oparty na wiedzy specjalnej.
    3.  obrazę przepisów postępowania, mającą wpływ na treść zaskarżonego Postano­wienia, a mianowicie art. 2 § 1 pkt. 3 kpk i art. 297 § pkt 4 kpk poprzez odstąpienie od ustalenia rzeczywistego kręgu osób, na których szkodę których (faktycznie i po­tencjalnie) ukierunkowane były działania Straży Miejskiej w Olsztynie, poprzez nie­zabezpieczenie procesowo danych z pomiarów prędkości dokonanych w dniu 5 czerwca 2014 r. – w tym danych kierujących pojazdami, które zostały faktycznie za­rejestrowane przez fotoradar – które to dane zapisane zostały w pamięci fotoradaru i ograniczenie się jedynie do zakresu danych przekazanych pisemnie przez potencjal­nych sprawców przestępstwa, a wiec przez osoby (funkcjonariuszy Straży Miejskiej), które mają interes w nieujawnieniu pełnej skali przestępstwa;
    4. obrazę przepisów prawa materialnego, tj. art. 231 § 1 kk, poprzez błędne przyjęcie, że działaniem na szkodę interesu publicznego lub prywatnego jest jedynie takie bez­prawne działanie funkcjonariusza publicznego, które doprowadza do rzeczywistej szkody materialnej, a tym samym błędne założenie, że określone w art. 231 § kk zna­mię czynu zabronionego, nie obejmuje również samego narażenia na niebezpieczeń­stwo tegoż interesu oraz że zakres pojęcia „szkoda interesu publicznego” nie obej­muje zaufania publicznego do samorządowych organów władzy i spowodowania narażenia autorytetu określonego organu władzy samorządowej – wszak istotą prze­stępstw urzędniczych jest godzenie w autorytet oraz zaufanie społeczne do władz i instytucji publicznych.

Sąd Rejonowy w Olsztynie wyznaczył posiedzenie w sprawie zażalenia na dzień 8-11-2014 roku (syg. akt VII Kp 788/14), postępowanie prowadziła SSR Katarzyna Kruszewska-Sobczyk. Do zażalenia swoją kontropinię sporządziła olsztyńska prokuratura, która wnosiła o jego od­dalenie, gdyż wg. niej zawiadamiający wybiórczo i niewłaściwie przedstawia fakty i nic nie przedstawił na potwierdzenie swoich tez.

Trzeba przyznać, że prowadząca sprawę sędzia Kruszewska-Sobczyk bardzo rzetelnie zapo­znała się z materiałami i dokonała ich analizy. W dniu posiedzenia w czasie rozpatrywania za­żalenia posiadała obszerną wiedzę na temat zaistniałego w dn. 05-06-2014 roku zdarzenia oraz uzasadnień do stawianych postanowieniu prokuratury zarzutów. Po rozpatrzeniu sprawy Sąd Rejonowy w Olsztynie wydał postanowienie o uwzględnieniu zażalenia skarżące­go w całości, w uzasadnieniu wskazując, że zarzuty nie ograniczały się do ogólnych sformuło­wań, ale zostały dokładnie wskazane co do zakresu powstałych nieprawidłowości i poparte rzetelnym materiałem dowodowym, a strażnicy nie zareagowali na uzasadnione podejrzenia członka SPnD przekazane im w chwili dokonywania pomiarów. Prokuratura została zobligo­wana do wszczęcia postępowania w przedmiotowej sprawie oraz do powołania biegłego w celu potwierdzenia zarzutów na bazie wiedzy specjalnej.

Postanowienie listopad 1sPostanowienie listopad 2s

 

 

 

 

 

 

 

4. Postępowanie w prokuraturze – część II

Na skutek postanowienia sądu Prokuratura Rejonowa Olsztyn-Południe wszczęła postępowa­nie w sprawie, zajęła się nią ponownie – chyba żeby było bezstronnie – pani prokurator Ane­ta Molga, tym razem powierzając jej prowadzenie Komendzie Wojewódzkiej Policji w Olszty­nie wydziałowi do walki z korupcją. Strażnicy Andrzej S. i Krzysztof S. zostali w końcu przesłuchani w charakterze świadków, gdzie uprzedzeni o odpowiedzialności za składanie fałszy­wych zeznań potwierdzili, że fotoradar został ustawiony przez nich zgodnie z instrukcją, szczegółowo opisując zastosowaną procedurę i wykonywane czynności.

Zawiadamiający w dniu 21-11-2014 r. złożył wniosek – nawiązując do postanowienia SR w Olsztynie – o powołanie biegłego z zakresu pomiaru prędkości pojazdów za pomocą techno­logii radarowych, gdyż w jego ocenie istniało ryzyko powołania biegłego z zakresu ruchu dro­gowego czy sprzętu elektronicznego, a nie były to osoby posiadającą odpowiednią wiedzę specjalną, właściwą do sporządzenia opinii w tej sprawie.

Zgodnie z wnioskiem w sprawie został powołany biegły, jeden z najlepszych polskich specjali­stów w zakresie urządzeń radarowych do pomiaru prędkości. Przyjechał do Olsztyna i przy udziale jednego ze strażników (drugi zakończył służbę w SM w Olsztynie i wyjechał z kraju) dokonał eksperymentu procesowego, polegającego na odtworzeniu sytuacji i dokonania po­miarów.

Jak się okazało, nie był to eksperyment zbyt pomyślny dla SM w Olsztynie. W jego trakcie biegły ustalił, że fotoradar w dniu zdarzenia był ustawiony pod kątem 12,17 stopnia do osi jedni (instrukcja wymaga 22 stopnie) i zawyżał dokonywane pomiary o 8,37%, co też do koń­ca nie jest pewne, bo przy takim jego ustawieniu jest bardzo wysokie ryzyko, że dokonano całkowicie błędnych pomiarów na zasadzie np. zjawiska odbicia lub zsumowania prędkości. Słowem – kierujący mógł jechać z prędkością 40 km/h, a fotoradar wykonał mu zdjęcie przy­pisując 85 km/h. W opinii dokładnie zostało wskazane, przy założeniu tezy, że nie nastąpiło zakłócenie pomiarów, z jaką rzeczywistą prędkością jechali kierujący popełniający wykrocze­nia – w kilku przypadkach powinni zostać ukarani niższą grzywną i nałożeniem mniejszej ilo­ści punktów karnych. Biegły ustalił też, że strażnicy kłamali w swoich zeznaniach, gdyż przez obecność latarni na pasie zieleni nie mogli ustawić fotoradaru w opisywany przez siebie spo­sób, oraz że zgromadzony wtedy materiał nie mógł być podstawą do wszczęcia jakichkolwiek postępowań w sprawach o wykroczenia, polegających na przekroczeniu dozwolonej prędko­ści.

Na skutek tej opinii prowadzący postępowanie ponownie przesłuchał jako świadka strażnika, który nie był w stanie w racjonalny sposób wyjaśnić, dlaczego kłamał w swoich zeznaniach co do sposobu ustawienia urządzenia, zrzucając winę na kolegę, który rzekomo nieprawidłowo odmierzył odległość od fotoradaru oraz krawędzi jezdni krokami (obydwaj przyznali, że foto­radar był zawsze ustawiany przez nich „na kroki”, a nie przy użyciu urządzeń pomiarowych). Prosi się tu więc nie tylko o weryfikację uprawnień strażnika do obsługi fotoradaru, ale i o wi­zytę u dobrego okulisty, bo widząc jego nowe tezy trzeba przyjąć, że „niechcący” pomylił punkt w od­ległość 1 metra od krawędzi jezdni z miejscem oddalonym o kilka metrów, czyli nie zauważył, że kolega zamiast stać z tyczką na pasie zieleni przy krawężniku jezdni minął chodnik, spory kawał trawnika i wlazł między brzozy …

Umorzenie marzec 1sUmorzenie marzec 2sUmorzenie marzec 3s

 

 

 

 

 

Umorzenie marzec 4s

 


 

 

 

 


Umorzenie marzec 5s

 

 

 

 

 

5. Zakończenie postępowania

Wydawałoby się, że na podstawie takiego materiału postawienie zarzutów jest czystą for­malnością. Niestety, nic bardziej mylnego. Pani prokurator broniąc panów w czarnych unifor­mach umorzyła postępowanie, stwierdzając że:

- kierujący i tak popełnili wykroczenia, a mandaty zostały wystawione – nawet przyjmując niższe, wyliczone przez biegłego rzeczywiste prędkości – w kwotach mieszczących się w tary­fikatorze. Całkowicie pominęła fakt, że pomiary są obarczone dużym prawdopodobieństwem błędu (wspomniane zjawiska odbicia fal, zsumowania prędkości, etc. – wszystko opisane w instrukcji urządzenia) oraz że sprawcy otrzymali więcej punktów karnych, niż należało, co jest niewątpliwie negatywnym skutkiem i działaniem na szkodę interesu prywatnego;

- strażnicy nie działali nawet z zamiarem ewentualnym, bo wg pani prokurator nie przewidy­wali i nie mogli przewidzieć (sic!!!), że ustawili urządzenie niezgodnie z instrukcją – czyli ich zeznania są prawdziwe, a opinia biegłego jest nic nie warta, także brak reakcji panów Andrzeja S. i Krzysztofa S. w dniu zdarzenia, na zgłaszane przez pana Jakuba uwagi, jest naturalnym i zgodnym z wszelkimi normami zachowaniem;

- złe ustawienie fotoradaru jest „brakiem umiejętności”, a nie celowym działaniem. Nie wia­domo, co na to ZURAD, bo znaczy to, że ich świadectw ukończenia kursu, a nawet przyzna­nia uprawnień trenerskich, można używać co najwyżej jako papieru w toalecie.

Rodzi się więc pytanie – co powinni uczynić strażnicy, by prokuratura raczyła zauważyć, że nie są oni grupą posiadającą immunitet chroniącym przed skutkami bezprawnych działań. Czy pani prokurator Molga zmiękłaby, gdyby stawili się na ulicy Kopernika 5 w Olsztynie w worach pokutnych, z powrozem od pokrowca fotoradaru na szyi i błagali o wymierzenie im sprawiedliwości? Śmiemy wątpić, bo są, lub byli, funkcjonariuszami, a to prokuraturze wy­starczy do rozpięcia parasola ochronnego. Pani prokurator chroniąc im tyłki lansuje absurdalną tezę, że skoro kierujący przyjęli mandaty, to potwierdzili, że popełnili wykroczenia. To dowodzi, że chyba sama nie posiada prawa jazdy i nie jeździ samochodem, bo chciałbym zobaczyć, jak ona zachowałaby się jako zwykły obywatel, gdyby po jakimś czasie ktoś reprezentujący „ma­jestat prawa” pokazał jej zdjęcie z fotopstryka z jakiejś ulicy w mieście i twierdził, że jechała tam 30 km/h szybciej, niż wolno.

Jak wpływa „bycie” funkcjonariuszem na sposób działania prokuratury niech posłuży przy­kład pana prokuratora Flisa z Prokuratury Rejonowej w Świebodzinie i słynna sprawa  rze­komego potrącenia pani komend(i)ant SM w Kargowej. Prokuraturze nie przeszkadzała w po­stawieniu zarzutów Emilowi Rau nawet film bezsprzecznie udowadniający, że w chwili zdarzenia auto łowcy fotoradarów stało nieruchomo, a cała scenka została celowo zainscenizowana przez strażniczkę i właściciela fotoradaru. Natomiast pani prokurator Anecie Moldze, mimo udo­wodnienia przez biegłego, że strażnicy kłamali, działali świadomie i doprowadzili do powsta­nia szkody w interesie prywatnym, nie udało się dostrzec w ich działaniu znamion czynu zabronionego. No tak, ale Emil – dzięki Bogu – nie chodzi w czarnym uniformie …

Opublikowano Fotoradary, Prokuratura, Straż gminna (miejska) | 34 komentarzy

Sąd orzekł wbrew temu co widział na nagraniu

Artur Mezglewski

Polski sędzia zawsze da wiarę funkcjonariuszowi i na podstawie jego zeznań wyda wyrok skazujący. Zasada ta nie zna wyjątku. Sędziowie tak są szkoleni i tak rozliczaniu ze swojej pracy. Do wydania wyroku skazującego – prócz zeznań funkcjonariusza – polskiemu sędziemu nic więcej nie trzeba.

Pan Mieczysław dostarczył Sądowi nagranie dokumentujące moment parkowania samochodu. Nagranie to zadało kłam zeznaniom funkcjonariuszy. Pani sędzia Dorota Grabska-Trześniowska z Sądu Rejonowego Kraków-Podgórze obejrzała film i… skazała pana Mieczysława, opierając się na zeznaniach funkcjonariuszy. W uzasadnieniu wyroku nie odniosła się ani jednym słowem do dowodu z nagrania.

 

1. Zdarzenie

Zdarzenie miało miejsce w Krakowie w  dniu 7 kwietnia 2014 r. ok. godz. 19.00. Pan Mieczysław wjechał  samochodem osobowym w ulicę Bochenka od strony ulicy Łużyckiej. Na wysokości szpitala św. Rafała wykonał manewr zawracania, a następnie zaparkował swój pojazd wzdłuż jezdni, w kierunku, z którego przyjechał.

Po zatrzymaniu pojazdu dostrzegł zbliżających się w jego kierunków miejskich (mężczyznę i kobietę), dlatego też nie zgasił silnika i nie wysiadł z samochodu. Przez uchyloną szybę zwrócił się do strażnika-mężczyzny:

- W czym mogę pomóc? O co chodzi?

Na co strażnik (Zbigniew Sałach) odpowiedział:

- Synku, tu się nie parkuje, jest zakaz parkowania, będzie mandacik.

Pan Mieczysław wytrzeszczył oczy ze zdumienia, gdyż jako mieszkaniec ulicy Bochenka, nie miał najmniejszej wątpliwości, że parkowanie w tym miejscu jest dozwolone. Na początku ulicy Bochenka – owszem – jest znak B-35 (zakaz postoju), lecz obowiązuje on jedynie na odcinku 90 metrów. Tymczasem miejsce zatrzymania pojazdu było odległe od tego znaku o 13o m. W tym miejscu zatem znak ten nie obowiązywał.

Miejsce ustawienia znaku B-35 + T20 przy ul. Bochenka

Miejsce ustawienia znaku B-35 + T20 przy ul. Bochenka

Pan Mieczysław zwrócił się zatem do strażnika w następujące słowa:

- Na jakiej podstawie Pan twierdzi, że nie mogę tutaj zatrzymać pojazdu?

Strażnik odpowiedział: „Tam jest zakaz parkowania”, wskazując w kierunku ulicy Podedworze.

Pan Mieczysław wyjaśnił strażnikowi, że pod znakiem, o którym mowa,  jest tabliczka określająca długość jego obowiązywania, tj. 90 m.

Strażnik Sałach odpowiedział Panu Mieczysławowi, żeby się nie wymądrzał i żeby z nim nie dyskutował, bo on wie, jakie znaki są na tej ulicy.

Na to Pan Mieczysław zaproponował, aby strażnik przeszedł się wraz z nim do tego znaku i aby pokazał mu ten znak zakazu.

Na to strażnik odpowiedział, że on nie jest od chodzenia, ale od karania.

Dalsza część rozmowy Mieczysława ze strażnikiem przestała być merytoryczna. W każdym razie strażnik nie przyznał mu racji i nalegał, aby Mieczysław odjechał z tego miejsca – co też ten w końcu uczynił.

Pan Mieczysław, odjeżdżając z miejsca zdarzenia, nie przypuszczał, że sprawa będzie miała dalszy ciąg. Nie miał też pojęcia, jak mściwych, bezwzględnych i zakompleksionych typów zatrudnia się w charakterze strażników miejskich.

2. Wezwanie do złożenia zeznań

Pan Mieczysław otrzymał wezwanie do złożenia zeznań w charakterze świadka na termin 3 czerwca 2014 r. Jednak już po pierwszym pytaniu został „zdegradowany” ze świadka na podejrzanego (stała praktyka straży gminnych). Czynności te prowadził mł. specjalista Jacek Chmura – funkcjonariusz Sekcji Wykroczeń VI Oddziału Straży Miejskiej w Krakowie (Kraków-Podgórze).

Pan Mieczysław odpowiedział na wszystkie pytania oraz złożył do akt sprawy film z zaistniałego zdarzenia, który zarejestrowany został kamerą samochodową. Był pewien (w swojej naiwności), że gdy strażnicy obejrzą film, to odstąpią od obwiniania go.

3. Wniosek o ukaranie

W dniu 12 czerwca 2014 r. Komenda Straży Miejskiej w Krakowie skierowała jednak przeciwko niemu wniosek o ukaranie do sądu. We wniosku tym nie było jednak zarzutu niezastosowania się do znaku „zakaz postoju”. Były natomiast trzy inne wykroczenia, o których w ogóle nie było mowy w czasie interwencji w dniu 7 kwietnia 2014 r.

Pana Mieczysława oskarżono o:

- zaparkowanie na chodniku bez pozostawienia 1,5 metra przejścia (art. 97 k.w.. w zw. z art. 47 ust. 1 pkt 2 PRD);

- zakłócanie spokoju i porządku publicznego głośnym krzykiem (art. 51§ 1 k.w.) ;

- nie udostępnienie strażnikowi wiadomości lub dokumentów co do swojej tożsamości (art. 65 § 2 k.w.).

Straż Miejska w Krakowie oskarżyła Pana Mieczysława o parkowanie na chodniku, pomimo tego, iż na zarejestrowanym filmie można dostrzec, że parkujący samochód zjeżdża z chodnika i parkuje na jezdni. Nadmienić ponadto należy, iż kierowca miał prawo zaparkować także częściowo na chodniku, gdyż miał on 180 cm szerokości (zatem 30 cm było do wykorzystania).

Chodnik w miejscu zdarzenia

Chodnik w miejscu zdarzenia

Straż Miejska w Krakowie oskarżyła Pana Mieczysława o odmowę legitymowania, chociaż strażnicy na miejscu zdarzenia nie żądali od niego żadnych dokumentów, a strażnik Sałach nakazał mu opuszczenie miejsca parkowania.

Straż Miejska oskarżyła Pana Mieczysława o naruszenie spokoju i porządku publicznego, pomimo, iż świadkowie zdarzenia potwierdzili, że jego rozmowę ze strażnikami można by określić co najwyżej jako pełną emocji. Jeden ze świadków zdarzenia (zeznania w aktach sprawy) określił tę sytuację w następujących słowach: „Wydaje mi się, że to była standardowa kłótnia, jak ktoś się zdenerwuje i wymienia zdania. Na pewno obwiniony miał podniesiony głos zwracając się do strażnika, ale żeby było to bardzo głośno, to nie. Jak obserwowałam tę sytuację, to była to normalna sytuacja, jakie mają miejsce z reguły w tym miejscu”.

4. Sprawa w sądzie. Postępowanie nakazowe

Zarządzenie o wszczęciu postępowania przeciwko Panu Mieczysławowi wydał  SSR Marek Żelechowski – Zastępca Przewodniczącego XI Wydziału Karnego Sądu Rejonowego Kraków-Podgórze. Sędzia Żelechowski do rozpatrzenia sprawy w trybie nakazowym wyznaczył samego siebie. Posiedzenie (niejawne) w sprawie odbyło się w dniu 4 lipca 2014 r. Jak wynika z protokołu trwało ono 10 minut: od godz. 10.20 do godz. 10.30. W tym czasie sędzia Żelechowski wykonał następujące czynności:

- złożył sprawozdanie i ujawnił akta sprawy XI W 736/14/P;

- na zasadzie art 93 § 2 kpw uznał za ujawnione dowody dołączone do wniosku o ukaranie;

- sporządził wyrok nakazowy.

Czy sędzia Żelechowski obejrzał film ze zdarzenia, zarejestrowany kamerą samochodową? A niby kiedy miał go obejrzeć? Przecież nawet gdyby to posiedzenie trwało rzeczywiście „aż” 10 minut, to na obejrzenie filmu brakłoby czasu. Wszyscy jednak wiedzą, jak wyglądają takie posiedzenia nakazowe. Sędzia przychodzi do gabinetu, podpisuje kilkadziesiąt wyroków skazujących i po kilkunastu minutach idzie zmęczony na kawę. Ku chwale Ojczyzny, Obywatelu Sędzio.

5. Sprzeciw od wyroku nakazowego

Pan Mieczysław złożył sprzeciw od wyroku nakazowego.  W związku z tym sędzia Żelechowski wydał zarządzenie o skierowaniu sprawy do postępowania zwyczajnego, a do rozpatrzenia sprawy wyznaczył SSR Dorotę Grabską-Trześniowską.

6. Rozprawa

W postępowaniu zwyczajnym Sąd:

- przesłuchał obwinionego,

- przesłuchał w charakterze świadków dwójkę funkcjonariuszy Straży Miejskiej: Zbigniewa Sałacha i Katarzynę Ulmańską-Kula;

- przesłuchał dwoje świadków zdarzenia (przechodniów);

- obejrzał film zarejestrowany kamerą samochodową.

Sąd dysponował ponadto kserokopiami notatników służbowych funkcjonariuszy oraz informacją pochodzącą od zarządcy drogi, dotyczącą szerokości chodnika na ul. Bochenka.

Funkcjonariusz Straży Miejskiej Zbigniew Sałach zeznał, że interwencji wobec Pana Mieczysława dokonywał samodzielnie, zaś funkcjonariuszka Ulmańska-Kula podejmowała czynności wobec innych kierujących. Kiedy jednak Sąd wezwał Katarzynę Ulmańską-Kulę  w charakterze świadka, okazało się, że funkcjonariuszka nie słyszała jedynie początku rozmowy Zbigniewa Sałacha z panem Mieczysławem, a później przysłuchiwała się tej rozmowie, nie wykonując innych czynności.

Jeśli przyjrzeć się dokładnie zeznaniom Sałacha, zeznaniom Ulmańskiej-Kuli oraz zapisowi zarejestrowanemu przez kamerę, można dojść do wniosku, że mamy do czynienia z trzema różnymi zdarzeniami. W opowieściach funkcjonariuszy nie zgadza się nic: ani marka samochodu, ani tworzywo, z którego zrobiony był chodnik, ani przebieg zdarzenia. Poniżej publikujemy zeznania obojga funkcjonariuszy oraz film zarejestrowany kamera samochodową. Każdy może sobie to wszystko porównać.

 

Zeznania Zbigniewa Salacha - 1

Zeznania Zbigniewa Salacha – 1

Zeznania Zbigniewa Salacha - 2

Zeznania Zbigniewa Salacha – 2

 

 

Zeznania Zbigniewa Salacha - 3

Zeznania Zbigniewa Salacha – 3

 

Zeznania Ulmańskiej Kuli 1

Zeznania Ulmańskiej Kuli 1

Zeznania Ulmańskiej-Kuli - 2

Zeznania Ulmańskiej-Kuli – 2

 

7. Wyrok

Sąd Rejonowy Kraków-Podgórze w wyroku z dnia 31 marca 2015 r. uznał Pana Mieczysława winnym wszystkich trzech zarzutów i ukarał go karą grzywny (łączną) w wysokości 500 zł (+ koszty postępowania).

W uzasadnieniu wyroku Sąd podkreślił. iż wyrok swój opiera wyłącznie na zeznaniach funkcjonariuszy Straży Miejskiej, które uznał za zgodne i spójne. Sąd stwierdził, że zeznania te znajdują potwierdzenie w słowach świadka zdarzenia, które to słowa zostały zapisane w notatniku strażnika. Sąd tego świadka jednak nie wezwał i nie przesłuchał….

W uzasadnieniu wyroku Sąd ani jednym słowem nie odniósł się do nagrania zarejestrowanego kamerą samochodową…

Pełny zapis uzasadnienia wyroku z dnia 31 marca 2015 r. na podlinkowanym filmie.

Wyrok jest nieprawomocny.

P.S. gdyby Sąd nie wiedział, jak się prawidłowo parkuje w Krakowie, to zawsze może sobie obejrzeć materiał poglądowy…

https://www.dropbox.com/sh/ebjlqys3skltgro/AADTbjUeOcX-7beYa5FiyKdoa/2014.09.15%2016.46.43%20SM%20na%20chodniku%20i%207m%20od%20przej%C5%9Bcia.mp4?dl=0

Na prośbę internautów publikuję zeznania świadków

Świadek O. zeznaje:

Ja znam osobę obwinionego, jest to mój sąsiad. Wiem też, że sprawa dotyczy problemów z ruchem drogowym, z sytuacją która ma miejsce na ul. Bochenka. Ja nie mam wiedzy na temat tej konkretnej sytuacji i interwencji podejmowanej wobec obwinionego. Mam jedynie wiedzę, na temat ogólnej sytuacji z parkowaniem przy ul. Bochenka. Ja, na początku kwietnia, widziałem sytuację na ul. Bochenka, w której udział brał pan (…) i 2 strażników miejskich. Ja wtedy znajdowałem się w odległości ok. 15 — 20 m od nich. Moją uwagę na tą sytuację zwróciło to, że ktoś zgasił silnik samochodu na biegu, tzn. przez takie szybkie puszczenie sprzęgła. Wówczas dopiero zobaczyłem sąsiada, pana (…), odwróciłem się do żony i pokazałem jej palcem, żeby zobaczyła co się dzieje. Nie słyszałem, o czym była rozmowa pomiędzy strażnikami, a obwinionym. Nic potrafię powiedzieć, czy to jest kwestia odległości, czy dźwięków z drogi. Ja nie zatrzymywałem się, cały czas szedłem do przodu, kątem oka oceniając co się dzieje i obserwując. Ostatnią rzeczą, która zwróciła moją uwagę był pisk opon. Ja odwróciłem się wtedy i zobaczyłem odjeżdżający samochód sąsiada. Po jakimś czasie zapytałem sąsiada, ile zapłacił mandatu. On powiedział mi, że sprawa jest w Sądzie, a ja zapytałem go, czy chce się w to bawić. To wszystko, co wiem na temat tej sprawy.

Na pytanie oskarżyciela:

Ja dzwonię bardzo często do Straży Miejskiej, w związku z psami, nieprawidłowym parkowaniem, drobnymi pijaczkami na klatce oraz w sprawie rozjeżdżonych chodników. Interwencje te dotyczą ul. Bochenka oraz osiedla Piaski Nowe. Ja gdy widzę nieprawidłowo zaparkowane samochody na ul. Bochenka, na przejściu dla pieszych, to od razu dzwonię na Straż Miejską. Samochód obwinionego na pewno był zaparkowany pomiędzy znajdującym się na trawniku bardzo charakterystycznym wysokim betonowym kręgiem studzienki kanalizacyjnej, a chodnikiem odchodzącym od ul. Bochenka do szkoły. Według mojej oceny, auto stało na jezdni, bo jak usłyszałem ten pisk opon, obróciłem się i zobaczyłem jak auto odjeżdża, nie było charakterystycznego „przysiadu auta”, jak auto zjeżdża z chodnika. Gdy ja obróciłem się po usłyszeniu tego pisku opon, to zobaczyłem auto które rusza, opony zapiszczały w miejscu.

Na pytanie obwinionego:

Gdy ja interweniuje, to Straż Miejska przyjechała raz. Wolę dzwonić na policję. Ja stojąc w odległości ok. 15 – 20m nie słyszałem żadnych krzyków, czy też odgłosów awantury. Ja obserwując to zdarzenie nie stwierdziłem, aby ta sytuacja była nietypowa. Dla mnie to była normalna interwencja funkcjonariuszy. Nie widziałem tam „burdy”, rękoczynów ani niczego, co by wzbudziło mój niepokój.

Na pytanie Sądu:

Na pewno, gdy ja widziałem to zdarzenie, to obok pana (…) były 2 umundurowane osoby. Strażnicy stali na pewno na chodniku, potem pana (…)  kojarzę również na chodniku. Nic zwróciłem uwagi na płeć strażników. Wydaje mi się, że w pierwszym momencie gdy zobaczyłem sąsiada, to było z nim dwóch strażników.

Świadek M. zeznaje:

Ja znam obwinionego, to jest mój sąsiad. Ja wiem, że sprawa dotyczy tego, że sąsiad zaparkował na chodniku i podobno zakłócał ciszę, z tym że ja nie rozumiem, jak można w biały dzień zakłócać ciszę. Ja słyszałam tylko tyle, że obwiniony kłócił się ze strażnikiem miejskim o to, że on nie parkuje samochodu, tylko, że się zatrzymał. Zdarzenie to miało miejsce z początkiem kwietnia tego roku. Ja znajdowałam się w odległości ok. 15m od miejsca zdarzenia, przechodziłam wówczas z psem. Pamiętam, że samochód sąsiada stał między dwoma innymi samochodami, a on się kłócił ze strażnikiem miejskim. Ja nie przysłuchiwałam się dokładnie rozmowie obwinionego ze strażnikiem. To wszystko, co wiem w tej sprawie.

Na pytanie Sądu:

Wydaje mi się, że podczas tego zdarzenia był jeden strażnik. Nic pamiętam, czy widziałam drugiego strażnika. Ja nie przyglądałam się. Wiem, że zawsze jest dwóch strażników, ale tego drugiego strażnika ja nie widziałam.

Na pytanie oskarżyciela:
W tym czasie, gdy ja słyszałam kłótnie obwinionego ze strażnikiem, panował normalny ruch na osiedlu. Wydaje mi się, że oni kłócili się o sposób parkowania, skoro tam stał samochód. Ja nie zwróciłam uwagi na to, jak dokładnie był zaparkowany samochód obwinionego, czy stał na ulicy, czy na chodniku, na pewno był zaparkowany pomiędzy dwoma samochodami. Gdy ja zauważyłam sąsiada, to on już stał i rozmawiał ze strażnikiem na chodniku.

Na pytanie obwinionego:
Wydaje mi się, że to była standardowa kłótnia, jak ktoś się zdenerwuje i wymienia zdania. Na pewno obwiniony miał podniesiony głos zwracając się do strażnika, ale żeby było to bardzo głośno, to nie. Jak obserwowałam tą sytuację, to była to normalna sytuacja, jakie mają z reguły miejsce w tym miejscu. W tym miejscu bardzo często parkowane są samochody na chodniku, na trawniku, na przejściu dla pieszych. Interwencje w tym miejscu były na porządku dziennym, zwłaszcza na początku, gdy kazano tam wszystkim parkować samochody na ulicy.

Opublikowano Bezstronność sądu, Straż gminna (miejska) | 92 komentarzy

Kontrola biletów (w Bydgoszczy)

https://www.facebook.com/video.php?v=10203793921637212

Opublikowano Uncategorized | 4 komentarzy

Wchodzą w życie nowe przepisy dotyczące uchylania mandatów karnych

http://www.lex.pl/czytaj/-/artykul/wiecej-podstaw-do-uchylenia-mandatu-karnego?utm_source=SARE&utm_medium=email&utm_campaign=NRP07042015

Opublikowano Uncategorized | 2 komentarzy