Sprawę o fotografowanie Wysokiego Sądu umorzono. Z dużej chmury ledwie nakapało

Artur Mezglewski

W sprawie naszego kolegi, który ośmielił się włączyć kamerę pod salą rozpraw w Sądzie Rejonowym w Gryficach wytoczono armaty: zawezwano policję, przeprowadzono żmudne czynności wyjaśniające, skierowano dwa wnioski o ukaranie, wydano dwa zarządzenia o wszczęciu postępowania oraz jedno postanowienia o połączeniu spraw, wyznaczono trzy rozprawy, na które zawezwano czterech świadków, w tym policjantów. Obwiniony musiał trzy raz stawić się w Sądzie w Gryficach pokonując w sumie niespełna 2500 kilometrów.

W końcu obwiniony napisał jedno pismo procesowe, w którym wniósł o umorzenie postępowania, z powodu braku znamion czynu zabronionego. Sąd przeczytał pismo i… sprawę umorzył.

Sam zwrot kosztów podróży dla obwinionego do Sądu wyniesie ok. 2000 złotych. A ile kosztowała praca policjantów, protokolantów i sędziego? Czy istnieje jeszcze jakiś inny zawód, w którym można odstawiać taką fuszerkę na koszt podatnika?

  1. Zdarzenie (a właściwie zdarzenia)

Stowarzyszenie Prawo na Drodze od ponad dwóch lat monitoruje postępowania, toczące się w Wydziale Karnym Sądu Rejonowego w Gryficach – jest to bowiem jeden z bardziej specyficznych sądów. Kilku kolegów, w tym Emil Rau oraz Marek Walczak, uwieczniali „ciekawostki gryfickie w materiałach filmowych. To nie spodobało się Prezesom Sądu i postanowili z tym procederem skończyć, a jednego z dziennikarzy przykładnie ukarać.

Obławę na młode wilki rozpoczęto od uchwalenia rystrykcyjnego (i sprzecznego z prawem) zarządzenia, zabraniającego filmowania wnętrza sądu bez zgody Prezesa Sądu (który przyjmuje interesantów raz w tygodniu, w środy, w godzinach 10-12). Następnie przyłapano na korytarzu śmiałka z włączoną kamerą i zawiadomiono policję. Policja przeprowadziła profesjonalną akcję pacyfikacyjną, która również została sfilmowana:

Rozprawę, na której miało dojść do skazania sprawcy, wyznaczono na dzień 13 grudnia 2016 r., czyli w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Ro rozprawy jednak nie doszło, gdyż w Sądzie nastąpiła awaria wodociągu. Nieco wcześniej, bo 11 grudnia 2016 r. na stronie internetowej Stowarzyszenia Prawo na Drodze ukazał się materiał demaskujący działania Prezesów Sądu. W materiale tym zamieszczono poniżej zacytowaną ocenę zasadności postawionego zarzutu

2. Ocena zasadności postawionego zarzutu

Ocenę zacząć trzeba od powołania się na dwie podstawowe zasady prawa karnego, odnoszące się do odpowiedzialności karnej: nullum crimen sine lege oraz nulla poena sine lege. Pierwsza z nich chroni jednostkę przed arbitralnym posługiwaniem się represją karną przez organy państwowe. Wynika z niej, że typizacja czynów zabronionych może zostać dokonana jedynie w drodze ustawy. Nie można zatem tworzyć nowych rodzajów przestępstw w drodze aktu podustawowego (ani tym bardziej w drodze aktu wewnętrznego). Z kolei zasada nulla poena sine lege wyznacza, iż niedopuszczalne jest wymierzanie kar za czyn, za który karalność nie jest przewidziana w ustawie. I nie tylko  sam czyn musi być określony w ustawie, ale także kara za ten czyn.

Artykuł 54 Kodeksu wykroczeń, na podstawie którego sformułowano dziennikarzowi zarzut,  jest typowym przepisem blankietowym. Nie zawiera on żadnych samoistnych nakazów lub zakazów. Określa on jedynie sankcję za naruszenie przepisów porządkowych, wydanych na podstawie ustawy. Czy zatem stary PRL-owski przepis może mieć zastosowanie pod rządami Konstytucji deklarującej zasady demokratycznego państwa prawa? Kwestia ta była przedmiotem rozstrzygnięcia Trybunału Konstytucyjnego. W wyroku z dnia 8 lipca 2003 r. (sygn. P 10/02) trybunał orzekł, że

Art. 54 ustawy z dnia 20 maja 1971 r. – Kodeks wykroczeń (Dz. U. Nr 12, poz. 114) w zakresie, w jakim przewiduje wymierzanie kary grzywny za naruszenie przepisów porządkowych, stanowionych przez organy stanowiące samorządu terytorialnego, jest zgodny z art. 42 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

W świetle powyższego wyroku, a także w świetle orzecznictwa Sądu Najwyższego (w tym w szczególności na skutek wyroku Sądu Najwyższego z dnia 20 października 2009 r., syg. III KK 245/09) utrwaliła się następująca wykładnia tego przepisu. Wymierzanie kary grzywny na podstawie art. 54 k.w. możliwe jest tylko wtedy gdy przepisy porządkowe, stanowiące podstawę zarzutu:

  1. odwołują się wyraźnie do art. 54 k.w.,
  2. wydane zostały na podstawie ustawy i nie wykraczają poza granice upoważnienia ustawowego,
  3. są określone w akcie prawnym należącym do konstytucyjnego katalogu źródeł prawa powszechnie obowiązującego,
  4. ustanowione zostały przez organy posiadające demokratyczną legitymację opartą na powszechnych i bezpośrednich wyborach (taką legitymację posiadają organy stanowiące samorządu terytorialnego);
  5. wydane zostały wyłącznie w zakresie „niezbędnym dla ochrony życia lub zdrowia obywateli oraz dla zapewnienia porządku, spokoju i bezpieczeństwa publicznego” i powinny dotyczyć wyłącznie zachowań bezpośrednio zagrażających owym dobrom prawnym.

Zarządzenie Prezesa Sądu Rejonowego w Gryficach z dnia 24 listopada 2015 r.  w przedmiocie wprowadzenia Regulaminu bezpieczeństwa i porządku na terenie budynku Sądu Rejonowego w Gryficach nie spełnia ani jednego z powyższych wymogów:

  1. nie odwołuje się do art. 54 k.w.
  2. nie zostało wydane na  podstawie ustawy, a jedynie na podstawie rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości,
  3. nie należy do konstytucyjnego katalogu źródeł prawa powszechnie obowiązującego,
  4. nie zostało wydane przez organ władzy posiadający demokratyczną legitymację opartą na powszechnych i bezpośrednich wyborach;
  5. przepisy dotyczące zakazu fotografowania nie są niezbędne (a nawet potrzebne) dla ochrony życia lub zdrowia obywateli lub zapewnienia porządku, spokoju i bezpieczeństwa publicznego.

Zauważyć ponadto należy, że Prezes Sądu Rejonowego w Gryficach uzurpatorsko utworzył nowy typ wykroczenia polegający na filmowaniu przestrzeni publicznej przez dziennikarza. Swoją prawotwórczą działalnością wkroczył w istotne prawa obywatelskie, w tym m.in. w prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne.

3. Wniosek o umorzenie postępowania i koniec sprawy

Obwiniony dziennikarz – wykorzystując powyższy materiał – złożył w dniu 10 stycznia 2017  r. wniosek o uniewinnienie na podstawie art. 62 § 2 k.p.w. w zw. z z art. 5 § 1 okt. 2 k.p.w. W reakcji na ów wniosek Sąd zarządzeniem z dnia 20 stycznia 2017 r. odwołał kolejną rozprawę wyznaczoną na dzień 27 stycznia 2017 r., „a w jej miejsce wyznaczył posiedzenie w przedmiocie rozpoznania wniosku Marka Walczaka w przedmiocie umorzenia postępowania”, zaś w dniu 27 stycznia 2017 r. ogłosił postanowienie o umorzeniu postępowania w sprawie II W 904/16 – powołując się na argumenty podniesione we wniosku. Postanowienie jest prawomocne.

Link do materiału opublikowanego 11 grudnia 2016 r.:

Sędzia z Gryfic chce skazać dziennikarza za sfilmowanie jego wizerunku

 







Zaszufladkowano do kategorii Jawnośc postępowań, jawność postępowania, Monitoring sądów powszechnych, Sądownictwo | 5 komentarzy

Podejmując decyzję o zatrzymaniu prawa jazdy należy uwzględnić błąd pomiarowy

Artur Mezglewski

Trybunał Konstytucyjny w uzasadnieniu wyroku z 11 października 2016 r. jednoznacznie stwierdził, że decyzja administracyjna o zatrzymaniu prawa jazdy może być wydana jedynie wówczas, gdy okoliczność przekroczenia prędkości o ponad 50 km/h w obszarze zabudowanym została w sposób niewątpliwy udowodniona. Starosta winien też z urzędu uwzględniać błąd pomiarowy miernika prędkości.

Powyższy obowiązek najczęściej nie jest respektowany w praktyce orzeczniczej – jak się wydaje głównie dlatego, że na stanowiska urzędnicze w starostwach i urzędach miast powoływani ludzie z nadania partyjnego – bez wymaganych kwalifikacji, nie posiadający umiejętności prowadzenia postępowań administracyjnych w przedmiotowej materii.

Poniżej przedstawiony zostanie jeden z takich przypadków. Naczelnik Wydziału Spraw Obywatelskich Urzędu Miasta Kalisza zatrzymał prawo jazdy obywatelowi, któremu policja z Inowrocławia zarzuca przekroczenie prędkości o 51 km/h. Pomiar został miernikiem prędkości typu Iskra-1 – dla którego granice błędu pomiarowego wynoszą 3%. Ponieważ błędu tego nie uwzględniono, Samorządowe Kolegium Odwoławcze uchyliło powyższą decyzję, uznając ją za bezprzedmiotową. Nie zmienia z faktu, ze obywatel – z winy niewydarzonego urzędnika – musiał na dwa miesiące zawiesić działalność gospodarczą z powodu braku prawa jazdy.

  1. Znaczenie wyroku TK w sprawie K 24/15

Do momentu wydania wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 11 października 2016 r. (sygn. akt K 24/15) w praktyce orzeczniczej dominował błędny pogląd, że prawa jazdy zatrzymywane są przez starostów niejako automatycznie – bez badania sprawy. Trybunał rozstrzygną tę kwestię jednoznacznie, stwierdzając, że:

„Organy są zobowiązane w sposób wyczerpujący zebrać i rozpatrzyć cały materiał dowodowy (art. 77 ust. 1 kpa) oraz uwzględnić żądanie strony dotyczące przeprowadzenia dowodu, jeżeli przedmiotem dowodu jest okoliczność mająca znaczenie dla sprawy (art. 78 ust. 1 kpa). Na podstawie całokształtu materiału dowodowego organy oceniają, czy dana okoliczność została udowodniona (art. 80 kpa). To oznacza, że zarówno na etapie wydawania decyzji przez starostę, jak i na etapie kontroli tej decyzji przez SKO, mógłby zostać podniesiony, zweryfikowany i ewentualnie uwzględniony zarzut błędu pomiaru prędkości”.

2. Pomiar prędkości

Przedmiotowy pomiar prędkości wykonany został w Inowrocławiu w dniu 18 grudnia 2016 r. o godz. 19.30 przez sierżanta Tomasza Nawrockiego – przy dość dużym natężeniu ruchu. Wynik pomiaru: przekroczenie prędkości o 51 km/h. Jak wiemy miernik Iskra-1 nie identyfikuje pojazdu, którego prędkość jest mierzona.  Jako sprawcę wykroczenia – na chybił trafił – wytypowano pana Marka. Policjanci, niestety, nie uwzględniają błędów pomiarowych – chodzi przecież o to, aby wykazać się przed społeczeństwem dużą skutecznością w zatrzymywaniu praw jazdy, dlatego też zatrzymano panu Markowi prawo jazdy oraz skierowano odpowiednie zawiadomienie do Prezydenta Miasta Kalisza.

3. Decyzja o zatrzymaniu prawa jazdy

Pomimo, że Pan Marek od samego początku kwestionował pomiar, a także odmówił przyjęcia mandatu karnego, kaliski urzędnik nie czekając na wyrok sądu w przedmiotowej sprawie, jak też nie podejmując żadnego postępowania wyjaśniającego – wydal w dniu 11 stycznia 2017 r. decyzję o zatrzymaniu panu Markowi prawa jazdy (sygn. akt WSO.5430.12.142.2016.AŁ).

Decyzję tę wydał pan Błażej Wojtyła – pełniący od 1 marca 2016 r. funkcję Naczelnika Wydziału Spraw Obywatelskich Urzędu Miasta Kalisza.

Błażej Wojtyła – Naczelnik Wydziału Spraw Obywatelskich

Nominacja Wojtyły na to stanowisko była dużym zaskoczeniem. W dodatku powołano go bez konkursu. Błażej Wojtyła był od 10 lat pracownikiem kaliskiego magistratu. Najpierw pracował w Wydziale Gospodarowania Mieniem, a następnie w Wydziale Geodezji i Kartografii. Był ponadto asystentem społecznym w biurze poselskim posła Jana Dziedziczaka – szefa PIS w regionie kalisko-leszczyńskim. Prywatnie jest bratankiem senatora PiS Andrzeja Wojtyły. Jest też członkiem Zarządu Okręgowego PiS w okręgu 36 – Kalisz – Leszno. Mamy zatem do czynienia z takim lokalnym Misiewiczem….

Poseł Jan Dziedziczak (z lewej) i Błażej Wojtyła. Fot za: http://kalisz.naszemiasto.pl/

4. Odwołanie

Pan Marek złożył odwołanie od tej decyzji, podnosząc w niej kilka kwestii, w tym zarzut, że przy podejmowaniu decyzji nie uwzględniono granic błędów pomiarowych, które dla tego typu urządzenia wynoszą 3% wartości mierzonej.

Pan Marek złożył ponadto wniosek, aby na Na podstawie art. 132 § 2 k.p.a. – z uwagi na względnie dewolutywny charakter postępowania administracyjnego oraz kumulatywne spełnieniem przesłanek podmiotowej i przedmiotowej –  o uchylenie zaskarżonej decyzji w ramach samokontroli – przez Organ I Instancji.

Niezależnie od pisemnego wniosku pan marek udał się osobiście do Naczelnika Wojtyły proszą, aby ten w ramach samokontroli sam uwzględnił odwołanie – bez potrzeby odsyłania odwołania do SKO. Uzyskał odpowiedź, że prawo nie przewiduje takiej możliwości…

5. Decyzja SKO

Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Kaliszu rozpatrzyło odwołanie pana Marka bez zbędnej zwłoki w następującym składzie: Krzysztof Sobociński (przewodniczący), Tomasz Ziółkowski, Piotr Graf (sprawozdawca). Decyzją z dnia 3 lutego 2017 r. (sygn. akt SKO-4203/24/17) SKO uchyliło zaskarżoną decyzje w całości i umorzyło postępowanie w pierwszej instancji, uznając tym samym że nastąpiła bezprzedmiotowość postępowania toczącego się przed organem pierwszej instancji.

W uzasadnieniu decyzji wskazano m. in., że:

„Jak wynika z zebranego w sprawie materiału dowodowego zmierzona wartość prędkości przekroczyła o 51 km/h prędkość dopuszczalną na danym odcinku, a wiec o ponad 2,0 km/h dla zasadności zastosowania art. 102 ust. 1 pkt 4 w zw. z ust. 1 pkt c ustawy o kierujących pojazdami. Oznacza to, że wartość przekroczenia jest o ponad 2 km/h niższa niż przewidziany w paragrafie 21 pkt 2 rozporządzenia z dnia 17 lutego 2014 r., „błąd pomiarowy”. urządzenia mierzącego prędkość, którego użyto. W konsekwencji może to oznaczać, że faktyczna prędkość pojazdu, którym poruszał się Odwołujący mogła przekraczać dopuszczalną prędkość o mniej niż „więcej niż 50″ km/h co bez wątpienia czyni bezprzedmiotowym przeprowadzone przez organ pierwszej instancji postępowanie w sprawie zatrzymania prawa jazdy”.

6. I co teraz Panie Naczelniku?

Pan Marek tracąc prawo jazdy musiał zawiesić działalność gospodarczą. Przez dwa miesiące był bez środków do życia. Wszystko przez niekompetencję urzędników.

I co teraz panie Naczelniku? Czy zwróci pan Panu Markowi utracone przez pana dochody? Czy jest coś takiego jak honor działacza PIS?

Niedługo się dowiemy…







Zaszufladkowano do kategorii Iskra-1, Postępowanie dowodowe, Prawo jazdy, Zatrzymanie prawa jazdy | 54 komentarze

Papa locuta, causa finita – kara nałożona na naszego adwokata uchylona!

Artur Mezglewski

W Poznaniu wydarzył się cud. Można by rzec, że za sprawą Papieża, gdyż sprawcą cudu była Sędzia Dorota Maciejewska-Papież. Cud zaś polegał na tym, że Sąd wydał postanowienie o uchyleniu kary porządkowej, choć wydawało się, że obowiązujące procedury nie przewidują wyjścia z zagmatwanej sytuacji.

Rzecz dotyczyła adwokata ukaranego przez Sąd Rejonowy w Kościanie za to, że powiedział Sądowi „jak jest”, czyli co ludzie myślą o Wymiarze Sprawiedliwości. Jest rzeczą znamienną, że kara ta została nałożona dopiero po trzech tygodniach od rozprawy, na której padły owe słowa – co musi świadczyć o Inteligencji Sądu.

Bardzo smutną natomiast jest okoliczność, że Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich po trzykroć odmówiło podjęcia interwencji w sprawie, w której doszło przecież do naruszenia istotnych praw obywatelskich, a w szczególności prawa do rozparzenia sprawy sądowej w postępowaniu dwuinstancyjnym.

  1. Za co kara?

Sąd Rejonowy w Kościanie wydał postanowienie o ukaraniu karą porządkową adwokata, który na sali sądowej – w trakcie ustnego uzasadnia wniosku o umorzenie toczącego się postępowania wykroczeniowego – użył następujących słów:

„Jest powszechne przekonanie, że sądy, policja i prokuratury jadą na jednym wózku, więc muszą się wspierać, a jest to patologizowanie wymiaru sprawiedliwości.”

Powyższe słowa wypowiedziane zostały w dniu 5 września 2016 r. i zostały zapisane w protokole rozprawy.

Dla pełnej jasności wskazać należy kontekst całej sytuacji. Otóż kościańska policja prowadzi prywatną wojnę (ale za publiczne pieniądze) z jednym z mieszkańców Kościana, który ujawnił szereg nieprawidłowości w działaniu byłego Komendanta Policji oraz podległych mu funkcjonariuszy. Mściwi policjanci wytoczyli przeciwko niemu kilkanaście spraw, spośród których większość zakończyła się już uniewinnieniem, niektóre natomiast jeszcze się toczą.  Wygrane sprawy to niewątpliwie zasługa adwokata, który m. in. doprowadził do uchylenia nieprawomocnego wyroku skazującego wydanego przez Sędzię Matuszewską-Potocką.

W odczuciu piszącego te słowa, sędzia Matuszewska-Potocka wydając postanowienie o nałożeniu kary porządkowej, chciała zastraszyć skutecznego adwokata. Chciała wyeliminować z przewodu sądowego człowieka, który przeszkadza jej w skazywaniu podsądnych podsyłanych przez miejscowych policjantów.

Szerzej na temat tej sprawy pisaliśmy tutaj:

Sędziowie zastraszają niewygodnych adwokatów. To stała praktyka

2. Zażalenie

Adwokat – zgodnie z przysługującym mu prawem – złożył zażalenie na postanowienie o nałożeniu kary do Sądu Okręgowego w Poznaniu. Niestety sędzia Jerzy Andrzejewski – zarządzeniem z dnia 23 listopada 2016 r. – bezzasadnie odmówił mu prawa rozpatrzenia zażalenia przez Sąd II Instancji. Zarządzenie Andrzejewskiego było prawomocne.

3. Rzecznik Praw Obywatelskich odmówił pomocy!

W tej beznadziejnej sytuacji zwróciliśmy się z wnioskiem o interwencję do Rzecznika Praw Obywatelskich. Mimo oczywistości sytuacji Biuro Rzecznika trzykrotnie odmówiło podjęcia interwencji – pomimo, iż przedmiotem naszego wniosku było naruszenie konstytucyjnie chronionych istotnych praw obywatelskich, takich jak: prawo do sądu oraz prawo do rozpatrzenia sprawy sądowej w co najmniej dwóch instancjach. Z Biura Rzecznika otrzymaliśmy trzy pisma. Autorami poszczególnych pism byli:

  • Karolina Jasiak – Główny Specjalista w Zespole Prawa Karnego,
  • Marek Łukaszuk – Dyrektor Zespołu Prawa Karnego,
  • Konrad Walc – Specjalista w Zespole Wstępnej Oceny Wniosków.

Z pism tych wynika, że żaden z urzędników Biura Rzecznika Praw Obywatelskich nie był w stanie pojąć takich oto oczywistych rzeczy:

  • postępowanie przeciwko adwokatowi było postępowaniem odrębnym od sprawy o wykroczenie, w której występował on jako obrońca. Postępowania te miały nawet odrębne sygnatury. Sprawa o wykroczenie, w której adwokat pełni funkcję obrońcy toczy się pod sygnaturą II W 81/16, natomiast postępowanie w sprawie o uchylenie kary porządkowej toczyło się najpierw pod sygnaturą XVII Kz 769/16, a później pod sygnaturą XVII Kz 40/17. Stowarzyszenie zwracało się o interwencję nie w sprawie o wykroczenie, lecz w sprawie o nałożenie kary porządkowej;
  • postępowanie przeciwko adwokatowi toczyło się nie w oparciu o przepisy Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia, lecz w oparciu o przepisy ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych;
  • Ustawa Prawo o ustroju powszechnych w art. 50 § 1 stanowi, że od postanowienia o ukaraniu kara porządkową przysługuje zażalenie do sądu bezpośrednio przełożonego. Sąd bezpośrednio przełożony (w osobie sędziego Andrzejewskiego) odmówił prawomocnie adwokatowi rozpatrzenia jego zażalenia – tym samym odmówił mu prawa do sądu oraz prawa do rozpatrzenia sprawy przez sąd II instancji. W postępowaniu przeciwko adwokatowi już doszło do naruszenia konstytucyjnych praw i nie trzeba było czekać z reakcją na zakończenie innego postępowania, w innej sprawie.

W efekcie wszystkie odpowiedzi, jakie nadesłane zostały z Biura Rzecznika w niniejszej sprawie to zwyczajny bełkot intelektualny – o czym każdy może się przekonać, gdyż ich skany publikujemy poniżej. Ze smutkiem zatem należy stwierdzić, że Rzecznik Praw Obywatelskich zamiast przewietrzyć swoje Biuro i zatrudnić w nim ludzi inteligentnych i wrażliwych, jeździ po kraju i wygłasza pogadanki…

Wniosek Stowarzyszenia

Pismo Karoliny Jasiak – Głównego Specjalisty

 

4. Cud – czyli jak karę uchylono

Sąd Okręgowy w Poznaniu – w osobie Sędzi Maciejewskiej-Papież – w cudowny sposób uchylił postanowienie o nałożeniu kary porządkowej. W uzasadnieniu Sąd stwierdził, że

„obrońca wypowiadając te słowa podczas swojej przemowy w związku z wykonywaniem obowiązków obrońcy, nie kierował owych słów czyniąc zarzut pod adresem Sądu orzekającego i wskazując na takowe jego stronnicze działanie, lecz przedstawił pogląd wypowiadany przez część opinii publicznej, o czym świadczy poprzedzające wspomniane słowa, a wypowiedziane przez obrońcę sformułowanie „Jest, niestety, dość powszechne przekonanie”. Wynika to nie tylko z treści odtworzonego fragmentu rozprawy, ale także z zapisu jej protokołu (k. 45, nawet w uwzględnieniu, iż protokół rozprawy nie zawiera słów „niestety dość”). Sformułowanie to odnosiło się następnie do sytuacji mających uzasadniać taki społeczny pogląd, jak też do kontekstu licznych wniosków o ukaranie mandanta skarżącego obrońcy (z których część kończyła się prawomocnymi wyrokami uniewinniającymi).

W tym całościowym ujęciu brzmienia wypowiedzi obrońcy nie można przyjąć, by zmierzała ona do ubliżenia powadze sądu i by taką obrazą była w rzeczywistości.

W takim stanie rzeczy zastosowanie sankcji określonej w przepisie art. 49 § 1 usp, należało uznać za niesłuszną reakcję sądu”.

Zaszufladkowano do kategorii Kary porządkowe, Postępowanie przed sądem | 4 komentarze

Miernik prędkości Iskra-1 totalnie nieprzydatny w rękach uczciwego policjanta

Poniżej publikujemy Wyrok Sądu Okręgowego z Poznaniu, w którym kierująca została uniewinniona od zarzutu przekroczenia prędkości, pomimo uprzedniego wyroku skazującego Sądu Rejonowego w Kościanie – wydanego przez sędzię Joannę Matuszewską-Potocką. Sędzia Matuszewska-Potocka programowo odrzuca wszelkie wnioskowane dowody i wydaje wyroki skazujące. Obwinionym pozostaje tylko apelacja…

Projekt apelacji przygotował Patryk Tomaszewski. Brawo.

Zaszufladkowano do kategorii Iskra-1, Postępowanie przed sądem, Ręczne mierniki prędkości | 3 komentarze

Policyjnym piratom nie udało się wrobić kierowcy w fikcyjne wykroczenie

Artur Mezglewski

Sąd Okręgowy w Łomży prawomocnie uniewinnił kierowcę skazanego uprzednio przez Sąd Rejonowy w Zambrowie za stworzenie zagrożenia w ruchu drogowym, które miało polegać na zajechaniu drogi policjantom. To raczej policjanci stworzyli zagrożenie, pędząc z ogromną prędkością i bez powodu nieoznakowanym radiowozem.

W uzasadnieniu wyroku Sąd Okręgowy dokonał dwóch niezwykle ważnych stwierdzeń, które mogą i powinny być uwzględniane szerzej w orzecznictwie:

  • nie może być dowodem w sprawie dwusekundowe nagranie z wideorejestratora,
  • kierowcy nieoznakowanych radiowozów wyposażonych w wideorejestratory, nie mogą  przekraczać dozwolonej prędkości – nawet jadąc za piratem drogowym.

Stowarzyszenie Prawo na Drodze monitorowało sprawę, jaka toczyła się przed zambrowskim sądem na przełomie 2015 i 2016 roku. Był to najbardziej chamski i bezwzględny proces, jaki dotychczas obserwowaliśmy. Arogancja tamtejszych elit wymiaru sprawiedliwości przekroczyła wszelkie znane nam granice.

Miejscowa policja zatrzymała prawo jazdy kierowcy Mercedesa i skierowała przeciwko niemu wniosek o ukaranie za to, że ten wykonując manewr wyprzedzania innego samochodu, sprawił, że pędzący z naprzeciwka nieoznakowany radiowóz zmuszony został do „złapania pobocza” prawymi kołami.

Koronnym dowodem w sprawie było to oto nagranie::

O sprawie pisaliśmy kilkakrotnie na naszych łamach:

Zambrów – czyli u Pana Boga za piecem

Świątynia bogini zemsty

Niezawiśli i stronniczy

Proces w Zambrowie zakończy się wyrokiem skazującym na karę grzywny, do której dodano zatrzymanie prawa jazdy na okres 12 miesięcy.

Wyrok został zaskarżony przez obwinionego oraz jego obrońcę. Sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Łomży, a do jej rozpatrzenia został wyznaczony sędzia Janusz Tańcula.

Sąd Okręgowy dopuścił dowód z opinii technicznej autorstwa Sławomira Janczewskiego, w której zostało m. in. wykazane, że:

  • kluczowy dowód w postaci nagrania wideo został zmanipulowany,
  • nagrania dokonano z optycznym powiększeniem 14 razy (ZOOMx14), co daje iluzje, że obiekty na ekranie znajdują się 4 razy bliżej,
  • dokonane obliczenia wykazały, że odległość pojazdu obwinionego do radiowozu wynosiła ok. 320 metrów.

Sąd Okręgowy wyrokiem z dnia 8 września 2016 r. (sygn. akt II Ka 162/16 W) uchylił wyrok Sądu Rejonowego w Zambrowie, uniewinnił obwinionego, a kosztami postępowania obciążył Skarb Państwa. Jak się później okazało zambrowskie figle kosztowały budżet państwa ponad 11 tysięcy złotych….

W uzasadnieniu Sąd Okręgowy podniósł m. in., że:

  • nagranie trwające dwie sekundy nie może jednoznacznie wskazywać na to, że obwiniony spowodował zagrożenie na drodze. Wiarygodny dowód w tej sprawie mogłoby stanowić nagranie zarejestrowane w całości, obrazujące sytuację drogową, jaka miała miejsce zarówno przed, jak i po przedstawionym, jako dowód w sprawie, 2 sekundowym nagraniu;
  • nieoznakowane pojazdy służbowe policji uczestniczące w ruchu drogowym, jeśli nie emitują sygnałów świetlnych i dźwiękowych, nie mogą być uznane za pojazdy uprzywilejowane, nawet w trakcie pościgu. Z faktu tego wynika szereg istotnych konsekwencji, między innymi to, że kierowcy nieoznakowanych radiowozów wyposażonych w wideorejestratory, nie mogą przekraczać dozwolonej prędkości, jadąc nawet za piratem drogowym.

O niniejszym wyroku informujemy ze znacznym opóźnieniem, a to z tego powodu, iż zambrowscy stróże prawa – powodując się chęcią zemsty – usiłowali doprowadzić do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec adwokata, a także procesem o zniesławienie wobec piszącego te słowa.  Bezskutecznie.

Aktualnie monitorujemy kolejny proces przed zambrowskim sądem. I kolejny raz doprowadziliśmy do uchylenia skazującego wyroku. Sprawa wróciła do Zambrowa.

Zaszufladkowano do kategorii Bezstronność sądu, Policja, Wideorejestratory, Wyprzedzanie | 25 komentarzy

Petycja do Prezesa GUM w sprawie delegalizacji Rapidów-1a

Ręczne mierniki prędkości typu Rapid-1a nigdy nie powinny były uzyskać decyzji Zatwierdzenia Typu, bo urządzenia te były przestarzałe, zanim jeszcze w latach 90-tych weszły na polski rynek. Podstawowe wady to: konstrukcyjny brak możliwości identyfikacji obiektu, którego prędkość jest mierzona, znaczna szerokość wiązki pomiarowej, niska odporność na zakłócenia elektromagnetyczne, generowanie błędnych pomiarów na skutek niekorzystnych uwarunkowań otoczenia, brak rozróżniania kierunków jazdy. 

Decyzja ZT dla Rapidów-1a już dawno wygasła, a od 1 stycznia 2014 r. mierniki te, zgodnie z prawem metrologicznym, nie mogą już otrzymywać świadectw legalizacji ponownej. Nie mogą, a jednak otrzymują …. Pisaliśmy na ten temat w naszym materiale:

Nielegalne legalizacje radarów typu Rapid-1a

 

Zwracaliśmy się rok temu do Rzecznika Praw Obywatelskich z wnioskiem o zbadanie sprawy. Niestety, Rzecznik nawet nie odpowiedział na nasz wniosek. Być może Rzecznik by zareagował, gdyby nielegalny pomiar dotyczył homoseksualnego afroamerykanina wyznania mojżeszowego będącego partnerem zmarłego najemcy lokalu gminnego, ale niestety takiego przypadku na razie nie zanotowaliśmy…

Aktualnie zwracamy się z petycją do Prezesa Głównego Urzędu Miar o anulowanie aktualnie ważnych bezprawnych legalizacji ponownych, wydanych przez Okręgowe Urzędy Miar. Nowy Prezes GUM, dr. inż Włodzimierz Lewandowski, jest człowiekiem światłym, wrażliwym i nastawionym reformatorsko na wyzwania polskiej metrologii. Dlatego liczymy, że petycja zostanie uwzględniona.

 

Zaszufladkowano do kategorii Główny Urząd Miar, legalizacja, Rapid-1A, Ręczne mierniki prędkości | 16 komentarzy

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu dotyczący ujawniania wizerunku strażników gminnych

Zaszufladkowano do kategorii Straż gminna (miejska) | 27 komentarzy

Pomiar prędkości w ruchu drogowym. Uwarunkowania prawne i techniczne

Stowarzyszenie Prawo na Drodze organizuje w dniu 14 stycznia 2017 r.

s z k o l e n i e

na temat

Pomiar prędkości w ruchu drogowym. Uwarunkowania prawne i techniczne

Program:

Cz. I . godz. 10.00 – 13.00

Pomiar prędkości miernikiem radarowym

– zasady działania miernika radarowego,

– mierniki radarowe używane przez polską policję – charakterystyka,

– technika wykonywania pomiarów,

– typowe błędy pomiarowe i ich przyczyny,

– ćwiczenia praktyczne.

Cz. II. Godz. 14.00. – 16.30

Pomiar prędkości lidarem

– zasady działania,

– mierniki lidarowe używane przez polską policję – charakterystyka,

– algorytmy do złej pogody,

– typowe błędy pomiarowe i ich przyczyny.

Miejsce szkolenia: Zajazd Magda, 42-425 Kroczyce, ul. Armii Ludowej 75 (województwo śląskie).

Prowadzący szkolenie: Sławomir Janczewski – programista, projektant urządzeń pomiarowych i autor patentów.

Koszt szkolenia – 90 zł.
Członkom SPnD z uregulowaną składką za 2017 r. przysługuje zniżka 30%.
Liczba miejsc: 20.

Uczestnicy otrzymają certyfikaty ukończenia szkolenia.

Zgłoszenia pod adresem: zarzad@prawonadrodze.org.pl

Zaszufladkowano do kategorii Iskra-1, Laserowe mierniki prędkości, Ręczne mierniki prędkości | 6 komentarzy

Rodzice Kordiana błagają o pomoc, by ulżyć synkowi w cierpieniu…

Opublikowano , autor: redakcja | 3 komentarze

Sędziowie zastraszają niewygodnych adwokatów. To stała praktyka

Artur Mezglewski

W środowisku sędziów są osoby organicznie niezdolne do pełnienia tej funkcji. Sędzia Joanna Matuszewska-Potocka z Sądu Rejonowego w Kościanie oddala wszystkie wnioski dowodowe obwinionych, z wyjątkiem dowodów z zeznań świadków – jednakże świadkom zawnioskowanym przez obwinionego nigdy nie daje wiary. Oddalenie wniosków dowodowych odbywa się na posiedzeniach niejawnych, w których uczestniczy… policjant. Także sędzia Jerzy Andrzejewski z Sądu Okręgowego w Poznaniu nie zwykł niczego rozpatrzeć po myśli obwinionych. Podnoszone przez nich racje, argumenty prawne, nie mają żadnego znaczenia. Prawdopodobnie  w ogóle ich nie czyta.

Kto trafi na Matuszewską-Potocką lub na Jerzego Andrzejewskiego niech nawet nie liczy na uczciwy proces. Po prostu ma jedną instancję z głowy. Co ma jednak zrobić osoba, która w pierwszej instancji trafia na Matuszewską-Potocką, a w drugiej na Jerzego Andrzejewskiego?… W ostatnich tygodniach miały miejsce dwa takie przypadki.

W poniższym materiale sędzia Matuszewska-Potocka ukarała karą grzywny w wysokości 1000 zł adwokata za obrazę sądu, a dokładnie za to, że powiedział jej prawdę o patologicznym wymiarze wymiaru sprawiedliwości. Adwokat zgodnie z art. 50 § 1. ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych złożył zażalenie na to postanowienie do sądu bezpośrednio przełożonego. Pech chciał, że „w sądzie bezpośrednio przełożonym” trafił na sędziego Jerzego Andrzejewskiego, który jego zażalenia nie rozpatrzył, gdyż uznał, że adwokatowi zażalenie do sądu wyższej instancji po prostu nie przysługuje…

  1. Obraza sądu – przepisy obowiązujące

W razie ubliżenia sądowi, sąd może ukarać winnego karą porządkową grzywny w wysokości do 3000 złotych lub karą pozbawienia wolności do czternastu dni (art. 49 § 1. p.u.s.p.). Od postanowienia o ukaraniu przysługuje zażalenie do sądu bezpośrednio przełożonego, a gdy zostało wydane przez sąd apelacyjny – do Sądu Najwyższego (art. 50. § 1. p.u.s.p.).

Jest wysoce wątpliwe, czy sąd może ukarać karą porządkową adwokata za treść jego wypowiedzi, w czasie realizacji formalnego prawo do obrony – występując w charakterze obrońcy. Jak się wydaje za treść tego rodzaju wystąpień adwokat odpowiada jedynie dyscyplinarnie. Jest natomiast niewątpliwe, iż kara za obrazę sądu może zostać nałożona jedynie w czasie i miejscu wykonywania czynności sądowych, gdy dana osoba aktualnie ubliża sądowi (postanowienie SN, sygn. II UZ 4/12).

2. Czym adwokat ubliżył sądowi?

Podstawą ukarania adwokata była jego wypowiedź, która w protokole rozprawy zapisana została następująco:

„Jest powszechne przekonanie, że sądy, policja i prokuratury

Zarządzenie o ukaraniu adwokata

jadą na jednym wózku więc muszą się wspierać a jest to patologizowanie wymiaru sprawiedliwości”

Faktyczny przebieg tego zdarzenia, ustalony na podstawie nagrania dokonanego przez dziennikarza, był następujący:

Adwokat wypowiedział słowa:

„jest powszechne przekonanie, że sądy, policja i prokuratura kolokwialnie mówiąc jadą na jednym wózku”

– w tym miejscu sąd przerwał adwokatowi myśl i nakazał powtórzyć do protokołu

adwokat powtórzył powyższe słowa oraz dodał „i muszą się wspierać, a to jest tak naprawdę patologizowanie funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości”

– w tym miejscu Sąd przerwał adwokatowi wypowiedź, nie pozwalając dokończyć myśli.

Powyższe zdarzenie miało miejsce w czasie rozprawy w sprawie II W 81/16, która odbywała się w dniu 5 września 2016 r.

Sąd Rejonowy w Kościanie

Znamienne jest, że w czasie i miejscu wypowiedzenia przez adwokata powyższych słów sędzia Matuszewska-Potocka nie poczuła się ubliżona, a nawet nie zwróciła adwokatowi najmniejszej uwagi. Ubliżenie powadze sądu dokonało się dopiero w dniu 28 września – czyli po trzech tygodniach – na posiedzeniu niejawnym… Postanowienie o ukaraniu dotarło do adwokata w dniu 11 października 2016 r.

W ocenie tej sytuacji nie można pominąć kontekstu sprawy. Otóż obwiniony Patryk wykazał, że Komendant Powiatowy Policji w Kościanie nieprawidłowo ustawił znaki drogowe na terenie komendy – za co powinien był ponieść odpowiedzialność karno-wykroczeniową. Postępowanie przeciwko komendantowi zostało jednak umorzone z powodu przedawnienia czynu. Tymczasem  w odwecie kościańska Policja skierowała przeciwko Patrykowi do sądu 11 spraw. Wszystkie toczące sprawy są absurdalne i – jak dotąd – we wszystkich zakończonych sprawach Patryk został uniewinniony. Głównie dzięki aktywnej roli swojego obrońcy, któremu m. in. udało się uchylić wyrok skazujący wydany przez sędzie Matuszewską-Potocką.

Dla postronnego obserwatora jest zatem sprawą zupełnie oczywistą, że nałożenie przez sędzię Matuszewską-Potocką na adwokata kary porządkowej jest swego rodzaju zemstą, próbą zastraszenia go oraz zniechęcenia do dalszych działań obrończych – w sprawach prowadzonych w tutejszym sądzie przeciwko Patrykowi.

3. Instancja wyższa, czyli sędzia Andrzejewski w akcji

Sąd Okręgowy w Poznaniu

 Adwokat w zażaleniu na postanowienie o ukaraniu, które skierował na adres Sądu Okręgowego w Poznaniu, wniósł o wstrzymanie wykonania postanowienia oraz złożył wnioski dowodowe:

  • dowód z nagrania rozprawy z dnia 5 września 2016 r. – na okoliczność ustalenia rzeczywistego przebiegu rozprawy, przerywania obrońcy przez sąd i treści słów wypowiadanych przez obrońcę;
  • dowód z dokumentów w sprawie sygn. akt II W 1680/15 – na okoliczność, iż ten sam adwokat wniósł apelację wobec tego samego obwinionego, gdzie sądził ten sam skład sądu, który go skazał, a zarzutem apelacji był brak kontroli ze strony sądu i zemsta policji na obwinionym, i gdzie ostatecznie wyrok wydany przez sędzię Matuszewską_Potocką uchylono i przekazano do ponownego rozpoznania, a po ponownym rozpoznaniu zostało w sposób niezbity udowodnione, że policjant, który swoimi zeznaniami obciążył obwinionego nie mówił prawdy. W efekcie został wydany wyrok uniewinniający wydany w innym składzie sędziowskim.

Zarządzenie sędziego Andrzejewskiego

Zażalenie trafiło do referatu sędziego Jerzego Andrzejewskiego, który go nie rozpatrzył, lecz przekazał go do rozpatrzenia Sądowi Rejonowemu w Kościanie,

„albowiem zgodnie z treścią art. 14 § 1 pkt 1 k.p.w. sąd okręgowy jest sądem odwoławczym powołanym tylko do rozpoznania apelacji oraz zażaleń na postanowienia i zarządzenia zamykające drogę do wydania wyroku (o ile ustawa nie stanowi inaczej). (…)  W związku z zakresem zaskarżenia przyjąć należy, iż zaskarżone rozstrzygnięcie sprawy „nie zamyka drogi do wydania wyroku w sprawie”.

4. Absurdalność sytuacji

Sędziemu Jerzemu Andrzejewskiemu nie chciało się nawet zajrzeć do ustawy lub przynajmniej przeczytać tekstu zażalenia adwokata na postanowienie o nałożeniu kary porządkowej. Bezzasadnie przekazał je do rozpatrzenia Sądowi Rejonowemu w Kościanie. Tym samym pozbawił człowieka prawa do sądu (prawa do II instancji). Z kolei Sąd Rejonowy w Kościanie jest związanym bezpodstawnym i bezprawnym zarządzeniem Sądu Nadrzędnego i „musi” rozpatrzeć zażalenie na swoje własne postanowienie. Akta sprawy zostały przekazane pani sędzi Olszewskiej. Rozpatrzenie zażalenia na postanowienie jej koleżanki z wydziału nastąpić może nawet w dniu dzisiejszym.

Stowarzyszenie Prawo na Drodze interweniowało  w tej sprawie pisemnie do kilku instytucji wymiaru sprawiedliwości. Na razie brak jest jakiejkolwiek reakcji. W dniu dzisiejszym podejmiemy jeszcze telefoniczną interwencje w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich.

Zaszufladkowano do kategorii Bezstronność sądu, jawność postępowania, Kary porządkowe, Postępowanie przed sądem, Sądownictwo | 6 komentarzy