Rzecznik Praw Obywatelskich wnosi o podjęcie uchwały w składzie 7 sędziów NSA w sprawie obligatoryjnego zatrzymania prawa jazdy na 3 miesiące

Stowarzyszenie Prawo na Drodze podejmowało wiele inicjatyw na rzecz kierujących, pozbawionych na 3 miesiące prawa jazdy za rzekome przekroczenie prędkości o więcej niż 50 km/h w terenie zabudowanym. W naszej ocenie, gdy kierowca odmawia przyjęcia mandatu – na podstawie sygnalizowanych od nas przez lat, nieprawidłowych i nielegalnych pomiarów prędkości – obligatoryjne zatrzymanie prawa jazdy jest niedopuszczalne.

Niestety, mimo wyroku Trybunału Konstytucyjnego, orzecznictwo do dnia dzisiejszego nie jest jednolite, nie pomogły również petycje do sędziów WSA o uwzględnienie wykładni zaprezentowanej przez TK. Dziś nawet NSA wydaje rozbieżne wyroki. Dlatego Stowarzyszenie w lipcu 2018 r. wystąpiło do Prokuratora Generalnego oraz Rzecznika Praw Obywatelskich, aby wystąpili oni do NSA o podjęcie uchwały, by rozwiać wątpliwości interpretacyjne. Pod koniec lipca RPO wystąpił do NSA z wnioskiem o podjęcie uchwały abstrakcyjnej.

1. Problem prawny administracyjnego zatrzymania prawa jazdy:

W orzecznictwie sądów administracyjnych uwidaczniają się wątpliwości, czy podstawą wydania decyzji o zatrzymaniu prawa jazdy może być tylko informacja uzyskana od organu Policji, niezależnie od tego, jaki stawia się w tym przedmiocie zarzut, oraz kwestia, czy odmowa przyjęcia mandatu i rozpoznanie sprawy wykroczenia przez sąd powszechny jest zagadnieniem wstępnym, które obligowałby Starostę do zawieszenia postępowania w przedmiocie zatrzymania prawa jazdy – w myśl art. 97 § 1 pkt 4 k.p.a.

Część sądów stoi bowiem na stanowisku, że organ wydający decyzję o zatrzymaniu prawa jazdy nie prowadzi własnych ustaleń dotyczących faktu rażącego przekroczenia prędkości, jest to bowiem domena postępowania wykroczeniowego. W szczególności nie mamy tu do czynienia z ustalaniem winy, gdyż takie ustalenia wymagają w niektórych przypadkach długotrwałego postępowania dowodowego. Z woli ustawodawcy organ opiera swoje rozstrzygnięcie na przekazanej mu informacji, która ma charakter dokumentu urzędowego (art. 76 § 1 k.p.a.), stanowiącego dowód tego, co zostało w nim urzędowo stwierdzone. Zatrzymanie prawa jazdy ma bowiem w tym przypadku charakter prewencyjny, mający służyć zapobieganiu dalszym naruszeniom we wskazanym okresie. (por. wyrok NSA z dnia 29 maja 2018 r., sygn. akt I OSK 2190/16; wyrok WSA w Olsztynie z dnia 24 maja 2018 r., sygn. akt II SA/Ol 209/18; wyrok WSA w Gdańsku z dnia 15 lutego 2018 r., sygn. akt III SA/Gd 900/17; wyrok WSA w Gliwicach z dnia 14 lutego 2018 r., sygn. akt II SA/Gl 1098/17; wyrok WSA w Krakowie z dnia 1 lutego 2018 r., sygn. akt III SA/Kr 1352/17). Ponadto sądy w takich sprawach uznają, że gdyby ustawodawca chciał uzależnić możliwość zatrzymania prawa jazdy od wyników innego postępowania lub wyroku sądu, to wprost wskazałby na ten fakt. Nie można zatem przyjąć, że zakończenie postępowania w sprawie o wykroczenie stanowi zagadnienie wstępne w rozumieniu art. 97 § 1 pkt 4 k.p.a.

Inna część składów orzekających uznaje, że w takim przypadku, kiedy strona wyraźnie przeczy przekroczeniu dozwolonej prędkości i odmawia przyjęcia mandatu karnego, rozstrzygnięcie na podstawie art. 102 ust. 1 pkt 4 ustawy o kierujących pojazdami nie może opierać się wyłącznie na przekazanej przez Policję notatce o przekroczeniu prędkości o więcej niż 50km/h w obszarze zabudowanym, jednocześnie wskazują, że postępowanie przed sądem powszechnym, prowadzone w związku z odmową przyjęcia mandatu, jest zagadnieniem wstępnym (wyroki NSA z dnia 10 kwietnia 2018 r., sygn. akt I OSK 2809/17; WSA we Wrocławiu z dnia 15 marca 2018 r., sygn. akt III SA/Wr 32/18; WSA w Gliwicach z dnia 24 listopada 2017 r., sygn. akt II SA/Gl 806/17; WSA we Wrocławiu z dnia 19 lipca 2017 r., sygn. akt III SA/Wr 324/17; WSA w Bydgoszczy z dnia 22 marca 2017 r., sygn. akt II SA/Bd 1439/16; WSA w Gorzowie Wlkp. z dnia 23 lutego 2017 r., sygn. akt II SA/Go 1025/16; WSA w Opolu z dnia 17 stycznia 2017 r., sygn. akt II SA/Op 400/16; Wyrok WSA w Gdańsku z dnia 15 grudnia 2016 r., sygn. akt III SA/Gd 812/16)

2. Wnioski Stowarzyszenia do PG oraz RPO:

Stowarzyszenie Prawo na Drodze wystąpiło z wnioskiem zarówno do Prokuratora Generalnego, jak i Rzecznika Praw Obywatelskich aby wystąpili oni do NSA o podjęcie uchwały abstrakcyjnej, która rozwiałaby rozbieżności interpretacyjne. Chcemy, aby NSA odpowiedział na 2 pytania, tj. czy:

  • art. 102 ust. 1 pkt 4 ustawy z dnia 5 stycznia 2011 r. o kierujących pojazdami i art. 7 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 20 marca 2015 r. – o zmianie ustawy – Kodeks karny oraz innych ustaw i art. 7, art. 75 § 1, 77 § 1, art. 80 i art. 81a § 1 k.p.a.dopuszcza w razie uzasadnionych wątpliwości, które strona przynajmniej uprawdopodobni co do poprawności pomiaru, weryfikacji przez organ administracyjny w postępowaniu administracyjnym na okoliczność poprawności pomiaru oraz prawdziwości informacji uzyskanej z Policji?
  • czy art. 102 ust. 1 pkt 4 ustawy z dnia 5 stycznia 2011 r. o kierujących pojazdami i art. 7 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 20 marca 2015 r. – o zmianie ustawy – Kodeks karny oraz innych ustaw i art. 7 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 20 marca 2015 r. – o zmianie ustawy – Kodeks karny oraz innych ustaw i art. 97 § 1 pkt 4 k.p.a. dopuszcza, w przypadku niemożności dokonania weryfikacji prawidłowości dokonania pomiaru prędkości przez organ administracyjny w postępowaniu administracyjnym, zawieszenia postępowania w sytuacji zagadnienia wstępnego przed sądem powszechnym w zw. z odmową przyjęcia mandatu karnego?

Motywem do wystąpienia z takim wnioskami przez Stowarzyszenie było precedensowe orzeczenie NSA z dnia 10 kwietnia 2018 r., sygn. akt I OSK 2809/17, w którym Sąd dokonał prokonstytucyjnej wykładni ww. przepisów, wprost odwołując się do prawa do sądu, z którego wynika również prawo do rzetelnej procedury sądowej (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP). NSA wskazał, że jednostronna, gramatyczna wykładnia powyższych przepisów, prowadzi do ograniczenia tego prawa, a ponadto:

kierujący pojazdem musi mieć możliwość weryfikacji informacji przedstawionej przez Policję. Jeśli weryfikacji tej nie może dokonać bezpośrednio organ ani sąd administracyjny (jak w tym przypadku), a kompetentny jest do tego sąd powszechny (w sprawie dotyczącej wykroczenia), to organ administracji powinien zawiesić postępowanie administracyjne w przedmiocie zatrzymania prawa jazdy, w oparciu o art. 97 ust. 1 pkt 4 k.p.a., do czasu rozstrzygnięcia zagadnienia prejudycjalnego przez sąd powszechny.”

Przełomowy wyrok NSA w sprawie o zatrzymanie prawa jazdy na trzy miesiące!

Wniosek SPnD do Prokuratora Generalnego | Wniosek SPnD do Rzecznika Praw Obywatelskich

3. Prokuratura Krajowa przeciwko kierującym:

Pod koniec października 2018 r. Prokurator Prokuratury Okręgowej w Krakowie del. do Prokuratury Krajowej – Manuela Chmielewska odmówiła wystąpienia z wnioskiem do NSA wskazując, że w orzecznictwie nie ma rozbieżności, a różne orzeczenia są „incydentalne”, cokolwiek miało to oznaczać. Natomiast w odniesieniu się do precedensowego orzeczenia NSA wskazano, że jest całkowicie odosobnione w porównaniu do orzeczeń dominujących.

Ministerstwo Sprawiedliwości w swoich wystąpieniach publicznych czy na konferencjach prasowych, niejednokrotnie podpierało się głęboko interesem obywateli i teoretycznej obronie tego interesu, ale jak pokazuje nie tylko ta sprawa, są to puste, niemające odzwierciedlenia w faktach wypowiedzi.

Przykładowo absurdem jest wypowiedź podsekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Marcina Warchoła, zamieszczona w Gazecie Prawnej w artykule „Przekroczenie o 50 km/h prędkości w obszarze zabudowanym. NSA wydaje rozbieżne wyroki”, w której to stwierdził, że:

„Nie ma też potrzeby zawieszania postępowań. W przeciwnym razie liczba spraw kierowanych do sądów znacznie by wzrosła, bo kierowcy próbowaliby jak najdłużej odwlec moment utraty dokumentu. To prowadziłoby do zatorów w sądach, podczas gdy trzeba raczej ograniczać ich kognicję, zamiast zarzucać je rozstrzyganiem stosunkowo błahych spraw

Takie stwierdzenia wypowiada absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, a także były asystent Rzecznika Praw Obywatelskich. Uzasadnia pozbawienie prawa do sądu i zatrzymania praw jazdy niewinnych kierowców problemem dużej ilości spraw w sądach. To nic, że kierowca uniewinniony przez sąd karny nic później nie może zrobić, gdyż sankcja zatrzymania prawa jazdy została już wykonana. Ciekawy sposób na reformę wymiaru sprawiedliwości.

4. Wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich do NSA:

Miesiąc po tym, jak PG odmówił wystąpienia, takie wystąpienie skierował RPO. Podzielił w całości nasze zarzuty i sformułował podobne pytania, tj. czy podstawą zatrzymania prawa jazdy może być wyłącznie informacja o ujawnieniu czynu polegającego na kierowaniu pojazdem z prędkością przekraczającą dopuszczalną o więcej niż 50 km/h w terenie zabudowanym oraz czy prawomocne rozstrzygnięcie w przedmiocie odpowiedzialności wykroczeniowej stanowi zagadnienie wstępne w rozumieniu art. 97 § 1 pkt 4 k.p.a.

Co ciekawe, RPO powołał się na drugie orzeczenie NSA, które podziela nasz pogląd – mianowicie wyrok z dnia 26 kwietnia 2018 r., sygn. akt I OSK 2452/17, w którym podkreślono – jak wskazuje RPO – że nie może być automatyzmu i obligatoryjności rozstrzygania o zatrzymaniu prawa jazdy w sytuacji braku jednoznacznego ustalenia, czy dozwolona prędkość została przekroczona o więcej niż 50 km/h. W kwestii ustalenia, czy skarżący przekroczył dopuszczalną prędkość o więcej niż 50 km/h, podmiotem właściwym jest sąd powszechny, a postępowanie przed niem spełnia przesłanki zagadnienia wstępnego (bo sąd ten ustala, czy kierowca przekroczył prędkość o 50 km/h  w terenie zabudowanym). Powyższe rozstrzyga więc niewątpliwie o kwestii kluczowej z punktu widzenia przedmiotu postępowania przed Starostą.

Tym samym, stanowisko zaprezentowane przez Prokuraturę Krajową (Prokuratora Generalnego), jakoby linia prezentowana przez nasze Stowarzyszenie jest incydentalna i odosobniona, jest błędne.

5. Zawieszenie postępowania, a wznowienie postępowania:

Stowarzyszenie w swoich wnioskach zwróciło uwagę na pewne absurdy w orzecznictwie sądów administracyjnych i Trybunału Konstytucyjnego. Co ciekawe, sądy jakby zauważały tylko te części uzasadnienia wyroku TK z dnia 11 października 2016 r., sygn. akt K 24/15, które mogą przytaczać w celu odrzucenia wniosku poszkodowanego kierowcy o zawieszenie postępowania, a mianowicie następujący fragment uzasadnienia tego wyroku:

„w razie uprzedniego zakończenia postępowania administracyjnego ostateczną decyzją o zatrzymaniu prawa jazdy, będzie uprawniało stronę do wznowienia tego postępowania na podstawie art. 145 § 1 pkt 5 kpa, bowiem ustalenie, że pomiar prędkości został błędnie dokonany jest nową okolicznością faktyczną istotną dla tej sprawy. W ramach tej nadzwyczajnej procedury wznowieniowej możliwe byłoby zatem uchylenie wspomnianej decyzji, ewentualnie uzyskanie przez stronę stosownego odszkodowania.”

Niektóre sądy jednak uznają, że gdyby ustawodawca chciał uzależnić możliwość zatrzymania prawa jazdy od wyników innego postępowania lub wyroku sądu, to wprost wskazałby na ten fakt. Nie można zatem przyjąć, że zakończenie postępowania w sprawie o wykroczenie, stanowi zagadnienie wstępne w rozumieniu art. 97 § 1 pkt 4 Kpa. W sytuacji, gdy obwiniony kierowca zostanie uniewinniony od zarzucanego mu czynu, przysługuje mu bowiem na podstawie art. 145 § 1 pkt 5 k.p.a. środek prawny w postaci wniosku o wznowienie postępowania administracyjnego. Ustalenie, że pomiar prędkości został błędnie dokonany, jest niewątpliwie nową okolicznością faktyczną, o której mowa w powyższym przepisie (por. wyroki WSA w Poznaniu z dnia 19 grudnia 2017 r., sygn. akt II SA/Po 745/17; WSA w Gliwicach z dnia 24 marca 2017 r., sygn. akt II SA/Gl 1138/16).

Ustawodawca w żadnym przepisie prawa materialnego nie wskazał na obowiązek zawieszenie postępowania, gdyż w takiej sytuacji zbędna byłaby dyspozycja z art. 97 § 1 pkt 4 k.p.a. Druga sprawa, że sądy same sobie przeczą, iż postępowanie przed sądem powszechnym w przedmiocie wykroczenia nie jest zagadnieniem wstępnym i nie wpływa na wydanie decyzji w postępowaniu administracyjnym, a z drugiej strony dowodzą, iż prawomocnie zakończone postępowanie karno-wykroczeniowe jest podstawą do wznowienia postępowania i uchylenia decyzji. Kwestię tę podzielił również RPO w swoim wystąpieniu do NSA (wniosek RPO str. 13).

6. Co to jest i co może zmienić uchwała abstrakcyjna NSA:

Zgodnie z art. 15 § 1 pkt 2 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, NSA podejmuje uchwały, mające na celu wyjaśnienie przepisów prawnych, których stosowanie wywołało rozbieżności w orzecznictwie sądów administracyjnych. Uchwała taka ma to do siebie, że wykładnia w niej zastosowana wiąże sądy administracyjne przy rozpoznawania innych, podobnych spraw. Czyli sąd administracyjny musi zinterpretować dany przepis tak, jak postanowił w uchwale skład 7 sędziów NSA. Jedyny wyjątek zachodzi wtedy, gdy dany skład sądu administracyjnego nie podziela wykładni zawartej w uchwale i musi przedstawić powstałe zagadnienie prawne do rozstrzygnięcia odpowiedniemu składowi NSA (art. 269 p.p.s.a.).

Co do organów administracji publicznej to należy stwierdzić, że formalnie nie są one związane wykładnią zawartą w uchwałach NSA. Jednakże de facto moc prawna uchwał NSA pośrednio wiąże organy administracji publicznej w konkretnej sprawie sądowo-administracyjnej, ponieważ organ powinien uwzględnić, iżj takie będzie stanowisko sądu administracyjnego w danej kwestii prawne.

Teraz pozostaje mieć nadzieję, że NSA podzieli stanowisko RPO i podejmie uchwałę, która wreszcie skończy z obligatoryjnym zatrzymaniem prawa jazdy – a przynajmniej, jeśli sprawa trafi do sądu, decyzja taka zostanie uchylona. W przeciwnym wypadku pozostanie nam skarga do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Zaszufladkowano do kategorii Administracyjne zatrzymanie prawa jazdy, Policja, Prawo jazdy, Rzecznik Praw Obywatelskich, Sądownictwo administracyjne, Starostwo powiatowe, Trybunał Konstytucyjny, Uprawnienia do kierowania pojazdami, Zatrzymanie prawa jazdy | 10 komentarzy

Prokurator, policjant i pijany traktorzysta – czyli goście nie do ruszenia

Artur Mezglewski

Mija rok jak pijany traktorzysta spowodował kolizję drogową, a znajomy policjant nie przebadał go na zawartość alkohol – fingując jedynie takie badanie. Prokuratura do tej pory nie podjęła jakiejkolwiek czynności śledczej w tej sprawie, a dokument zawiadomienia o przestępstwie zaginął. Kto nie przeczyta tego tekstu nie zrozumie jak działają organy ścigania Rzeczypospolitej Trzeciej i Pół.

  1. Zdarzenie

W dniu 17 stycznia 2018 r. w miejscowości Wymysłów wyjechał na drogę publiczną ciągnik rolniczy – nie ustępując pierwszeństwa przejeżdżającemu samochodowi osobowemu. Kierowca osobówki, aby uniknąć zderzenia z ciągnikiem, musiał ratować się manewrem obronnym (gwałtowny skręt) – na skutek czego stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w płot.

Ciągnikiem podróżowali dwaj mężczyźni: starszy i młodszy. Do dziś nie wiadomo na pewno, który z nich był kierowcą. W każdym razie od obu czuć było woń alkoholu.

Traktorzyści podjęli próbę ucieczki z miejsca zdarzenia, jednakże pasażer osobówki pobiegł za odjeżdżającym traktorem i zatrzymał go. Na miejsce zdarzenia wezwano Policję. W czasie oczekiwania na przyjazd funkcjonariuszy traktorzyści stali za płotem i prawdopodobnie do kogoś dzwonili.

Telefonowali nie na darmo, bo na miejsce zdarzenia przyjechał sierż. Sylwester Fiszczuk – ojciec kolegi traktorzysty. Syn sierżanta również się pojawił.

2.Sfingowane badania stanu trzeźwości pijanych traktorzystów

Pasażerowie osobówki zgłosili sierżantowi Fiszczukowi fakt, iż od traktorzystów czuć woń alkoholu i zażądali przeprowadzenia badań. W takiej sytuacji funkcjonariusze zobligowani byli do przeprowadzenia pomiarów stężenia alkoholu w wydychanym powietrzu  analizatorem dowodowymi, działającym na zasadzie spektrometrii w podczerwieni lub na zasadzie utleniania elektrochemicznego, które ustalają dokładnie wynik pomiaru oraz wynik ten rejestrują. Ob obowiązek ten wynika z przepisów ustawy Prawo o ruchu drogowym oraz rozporządzeniem  Ministra Zdrowia z dnia 11 grudnia 2015 r.

 

Sierżant Fiszczuk nie zastosował się jednak do obowiązujących przepisów, lecz użył urządzenia AlkoBlow, które poziomu alkoholu nie mierzy i nie zapamiętuje wyniku pomiaru. W dodatku badanie przeprowadzał w taki sposób, aby świadkowie nie widzieli, które diody zapalają się przy pomiarze – nie mogli stwierdzić naocznie, kto jest trzeźwy, a kto nie.

Fiszczuk przebadał w ten sposób obu pasażerów osobówki oraz pasażera ciągnika. Następnie podszedł do traktorzysty, który twierdził, że prowadził pojazd. Traktorzysta nie chciał wykonać pełnego nadmuchu, lecz dmuchał w alkomat „krótkimi dmuchami” – co sprawiło, że pomiar nie mógł zostać wykonany. Wówczas sierżant Fiszczuk poprosił traktorzystę, aby poszedł z nim za radiowóz. Obaj zniknęli na chwilę z pola widzenia zgromadzonych gapiów, a gdy wyszli zza radiowozu Fiszczuk oświadczył, że wynik badania jest negatywny…

W ten sposób sierżant Fiszczuk uratował pijanego traktorzystę (a prywatnie kolegę swojego syna) od utraty przez niego prawa jazdy na okres wielu lat.

Art. 239. § 1. Kto utrudnia lub udaremnia postępowanie karne, pomagając sprawcy przestępstwa, w tym i przestępstwa skarbowego uniknąć odpowiedzialności karnej, w szczególności kto sprawcę ukrywa, zaciera ślady przestępstwa, w tym i przestępstwa skarbowego albo odbywa za skazanego karę.

3. Sfałszowane protokoły badania stanu trzeźwości

Badaniu trzeźwości poddane zostały cztery osoby: kierowca i pasażer traktora rolniczego oraz kierowca i pasażer samochodu osobowego. Badanie to przeprowadzał patrol z Komisariatu Policji w Annopolu (powiat Kraśnik) w składzie: sierż. szt. Sylwester Fiszczuk oraz sierż. Janusz Kopeć. Przebieg czynności był następujący:

  • sierżant Kopeć cały czas siedział w „radiowozie” i prawdopodobnie sporządzał protokoły z przebiegu badania trzeźwości, które odbywało się na zewnątrz – wpisując „z góry” wszystkim badanym wynik 0,00,
  • w tym samym czasie st. sierżant Fiszczuk przeprowadzał na zewnątrz badanie czterech w/w osób.

Nadmienić należy, iż we wszystkich czterech protokołach jako przeprowadzający badanie wpisany został sierż. Kopeć, podczas gdy faktycznie w tym czasie siedział on w pojeździe służbowym. Niewątpliwie mamy zatem tutaj do czynienia z poświadczeniem nieprawdy w dokumencie urzędowym (fałsz intelektualny, art. 271 k.k.).

4. Podstępne zabiegi, aby sprawstwo kolizji przypisane zostało niewinnemu kierowcy

Następnie sierżant Fiszczuk oskarżył o spowodowanie kolizji… kierowcę osobówki, gdyż jechał z nadmierną  prędkością.

Wobec tego pasażerowie osobówki zaprowadzili Fiszczuka w miejsce, skąd wyjechał traktor. W miejscu tym widoczne były ślady tylnych kół ciągnika, który gwałtownie się zatrzymał – w sytuacji, gdy przednie koła były już na połowie jezdni. Wówczas sierżant Fiszczuk, zamazując nogą owe ślady powiedział, że żadnych śladów nie widzi. Na szczęście ktoś wcześniej zdążył wykonać zdjęcia śladów, których Fiszczuk nie widział:

Następnie Fiszczuk zadzwonił do Komendy Powiatowej Policji w  Kraśniku i tam przedstawił wersję zdarzenia w taki sposób, aby sprawa była prowadzona przeciwko kierowcy. Aby tak się stało Fiszczuk musiał skłamać, że nie ma żadnych śladów, które mogłyby wskazywać, że to kierowca ciągnika nie ustąpił pierwszeństwa. A oto nagranie tej rozmowy:

Art. 235. Kto, przez tworzenie fałszywych dowodów lub inne podstępne zabiegi, kieruje przeciwko określonej osobie ściganie o przestępstwo, w tym i przestępstwo skarbowe, wykroczenie, wykroczenie skarbowe lub przewinienie dyscyplinarne albo w toku postępowania zabiegi takie przedsiębierze, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

5. Traktorzysta za spowodowanie kolizji raczej nie poniesie odpowiedzialności

Policja skierowała wniosek o ukaranie za spowodowanie kolizji przeciwko kierowcy osobówki. Postępowanie to zakończyło się wyrokiem uniewinniającym. No dobrze – kierowca osobówki jest niewinny, ale co z odpowiedzialnością traktorzysty?

Otóż w dniu 26 marca 2018 r. złożone zostało zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia z art. 86 k.w. przeciwko traktorzyście. Policja jednak odmówiła skierowania wniosku do sądu. Wobec tego jeden z pokrzywdzonych zdecydował się wystosować subsydiarny wniosek o ukaranie – stając się oskarżycielem publicznym, zamiast Policji. Od tego czasu minęło 10 miesięcy a sprawa nie może ruszyć. To policja nie nadsyła akt, to sąd nie wyznacza rozprawy. Taka ciuciubabka.

Pierwsza rozprawa w tej sprawie odbędzie się w dniu 16 stycznia 2019 r. – czyli w przeddzień rocznicy zdarzenia. Dlaczego właśnie w tym dnu? Ano prosta sprawa. Na rozprawie wstanie obwiniony Ryszard B. i oświadczy, że on nie kierował ciągnikiem, tylko jego kolega. Wstanie ów kolega i to potwierdzi. Wobec tego postępowanie przeciwko Ryszardowi B. zostanie umorzone, zaś przeciwko jego koledze nie będzie już mogło zostać wszczęte z powodu upływu okresu przedawnienia na złożenie wniosku o ukaranie.

6. Zawiadomienie o przestępstwie, które zaginęło…

Zapyta ktoś,a co z odpowiedzialnością sierżanta Fiszczuka i innych funkcjonariuszy z KPP w Kraśniku za matactwa, celowe przedłużanie postępowania, sfałszowane protokoły itp.?

Otóż w dniu 23 sierpnia 2018 r. Prezes Zarządu SPnD złożył na biurze podawczym Komendy Wojewódzkiej policji w Lublinie, wraz z dwoma innymi zawiadomieniami. Zawiadomienia te Komenda Wojewódzka przesłała do Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Następnie Prokuratura Okręgowa w Lublinie przesłała do Prokuratury Rejonowej w Kraśniku – według właściwości. Następnie Prokuratura Rejonowa w Kraśniku zwróciła się do Prokuratury Okręgowej, aby wyznaczono do rozpatrzenia tej sprawy inną prokuraturę. Prokuratura Okręgowa w Lublinie wyznaczyła do jej przeprowadzenia Prokuraturę Rejonową w Puławach.  Prokuratura Rejonowa w Puławach wydała postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa. Na to postanowienie Prezes SPnD zażalił się do Sądu Rejonowego w Kraśniku (przesyłając pismo na adres Prokuratur Rejonowej w Puławach.) Prokuratura Rejonowa w Puławach nie przesłała jednak zażalenia na adres Sądu, tylko wysłała go do Prokuratury Rejonowej w Kraśniku, gdyż zażalenie Prezesa Zarządu SPnD potraktowała jako zawiadomienie o przestępstwie. Następnie Prokuratura Rejonowa w Kraśniku wydała postanowienie o odpowie wszczęcia śledztwa – nie przeprowadzając jakichkolwiek czynności śledczych – poza sporządzeniem kserokopii akt sprawy wykroczeniowej.

Teraz Prezesowi Zarządu SPnD przysługuje prawo do złożenia zażalenia na to postanowienie do Sądu Rejonowego w Kraśniku. Potem zapewne wszyscy Sędziowie po kolei zaczną się wyłączać ze sprawy i w końcu zwrócą się do Sądu Okręgowego w Lublinie o przeniesienie sprawy do innego Sądu. Minie kolejny rok…

Jest jeszcze sens się wysilać?

Najlepsze jest jednak to, że zawiadomienie nr 1 o popełnieniu przestępstwa nie ma w aktach sprawy… zaginęło!!! I nie wiadomo gdzie zaginęło: czy w KW Policji w Lublinie, czy w Prokuraturze Rejonowej w Kraśniku, czy w Prokuraturze Okręgowej w Lublinie, czy Prokuraturze Rejonowej w Puławach?

Poniżej publikuję zapisane w pdf:

Zawiadomienie nr 1 Prezesa Zarządu SPnD z dnia 21 sierpnia 2018 r. o popełnieniu przestępstw przez funkcjonariuszy KPP w Kraśniku 

Postanowienie Prokuratury rejonowej w Puławach  o umorzeniu z dnia 15 października 2018 r. o odmowie wszczęcia śledztwa

Zażalenie Prezesa Zarządu SPnD na postanowienie Prokuratury Rejonowej w Puławach o odmowie wszczęcia śledztwa z dnia 26 października 2018 r.

Postanowienie Prokuratury Rejonowej w Kraśniku z dnia 14 grudnia 2018 r. o odmowie wszczęcia śledztwa

Zażalenie Prezesa Zarządu SPnD na postanowienie Prokuratury Rejonowej w Kraśniku o odmowie wszczęcia śledztwa.

 

 

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | 4 komentarze

Legalizacje ponowne dla mierników prędkości – Okręgowe Urzędy Miar masowo poświadczają nieprawdę

Konstytucja RP w artykule 2 gwarantuje, że Rzeczpospolita Polska jest państwem prawa, które realizuje zasadę sprawiedliwości społecznej. By zapewnić realizację tej wartości, do życia powołano wiele instytucji, które powinny stać na straży praworządności i chronić obywatela przed bezprawiem państwa.

Jedną z takich instytucji jest Główny Urząd Miar, którego rolą jest badanie i dopuszczanie do użytkowania urządzeń pomiarowych. „Biblią” tego urzędu jest ustawa Prawo o miarach (t.j. Dz.U. 2018 poz. 376) oraz wydane – na podstawie delegacji zawartych w tym akcie – rozporządzenia właściwych ministrów. Niestety, polska służba metrologiczna od dłuższego czasu nie wypełnia konstytucyjnych wartości, natomiast ochoczo trzyma się barejowego „Nie mamy pańskiego płaszcza i co Pan nam zrobi?”.

1. Warunki prawne użytkowania mierników prędkości w ruchu drogowym

Radarowe i lidarowe mierniki, używane do kontroli ruchu drogowego, nie mogą być stosowane bez dopuszczenia ich do użytkowania przez Główny Urząd Miar, co wynika z art. 8 p.o.m. Warunki ich kontroli metrologicznej i stosowania określone są w Prawie o miarach, a także w kilku innych regulacjach wydanych na podstawie jego delegacji, m.in. rozporządzeniu określającym wymogi, jakie przyrządy muszą spełniać, a także podającym zakres badań, jakie musi dokonywać służba kontroli miar. Obecnie obowiązuje w tym zakresie Rozporządzenie Ministra Gospodarki z 17 lutego 2014 r. w sprawie wymagań, którym powinny odpowiadać przyrządy do pomiaru prędkości pojazdów w ruchu drogowym, oraz szczegółowego zakresu badań i sprawdzeń wykonywanych podczas prawnej kontroli metrologicznej tych przyrządów pomiarowych (Dz.U. 2014 poz. 281).

Procedura wprowadzenia nowego urządzenia do użytkowania jest czytelnikom zapewne znana – najpierw producent lub inny podmiot (np. dystrybutor) zgłaszają urządzenie do GUM z wnioskiem o wydanie decyzji Zatwierdzenia Typu. Organ metrologiczny wykonuje badania kontrolne i jeśli stwierdzi, że dane urządzenie spełnia wymogi prawne, wydaje dokument ZT. Na jego podstawie kolejne, tożsame urządzenia, są zgłaszane do Okręgowych Urzędów Miar w celu wydania im legalizacji pierwotnej, a następnie (co max 13 miesięcy) ponownych. Mogą one jednak w każdej chwili stracić ważność, jeśli zostanie stwierdzone, że przyrząd przestał spełniać wymagania (art. 8n ust. 4 pkt 1 p.o.m.), a jeśli takie informacje zostaną ujawnione podczas badań legalizacyjnych, wówczas – zgodnie z art. 8n ust. 1a p.o.m. – organ kontroli ma obowiązek w drodze decyzji odmówić poświadczenia, że przyrząd spełnia wymagania.

2. Czy stosowane przez mierniki polskie służby mierniki powinny otrzymywać świadectwa legalizacji ponownej?

Okręgowe Urzędy Miar wydają rocznie setki dowodów legalizacji ponownej dla mierników takich jak Iskra-1 czy UltraLyte. Sprawdźmy więc, czy są ku temu podstawy – jakie wymogi Rozporządzenia Ministra Gospodarki „spełniają” według Okręgowych Urzędów Miar powszechnie użytkowane w Polsce urządzenia do kontroli prędkości.

a)   § 5. 1. Konstrukcja i wykonanie przyrządu powinny zapewniać wskazanie pojazdu, którego prędkość została zmierzona.
2. Wymaganie, o którym mowa w ust. 1, powinno być spełnione również w przypadku, gdy wykonuje się pomiar prędkości pojazdu jadącego w grupie pojazdów, lub w przypadku, gdy pojazd ten wymija, omija lub wyprzedza inny pojazd.
3. W przypadku niespełnienia wymagania, o którym mowa w ust. 1, przyrząd nie powinien wskazywać i rejestrować wyniku pomiaru prędkości.

Tak, ten wymóg według OUM-ów spełnia np. Iskra-1 czy UltraLyte, mimo, że każdy trzeźwo myślący wie, że jakiegokolwiek stosowany w Polsce miernik radarowy takiej funkcjonalności nie posiada – użytkownik Iskry czy Rapida nie ma bladego pojęcia, jakiego obiektu prędkość została wskazana na wyświetlaczu. Co do lidarów – urzędy i sądy często stają na stanowisku, że ten warunek te mierniki spełniają, ale jest to błędny pogląd – bo np. UltraLyte wcale nie wskazuje, któremu pojazdowi zmierzył prędkość! Nieprawdą bowiem jest, że rzekomo robi to wyświetlana w celowniku kolimatorowym czerwona kropka, bo ona wyłącznie symuluje (tak, symuluje, bo jest ona wyświetlana w celowniku, to nie jest widok na „promień”), gdzie teoretycznie pada wiązka pomiarowa, natomiast identyfikacji „dokonuje” operator – tylko o jakim wskazaniu przez mierzącego może być mowa, gdy  „strzela” on z 500-700 metrów z drżących rąk do auta, poruszającego się w kolumnie, na jednym za pasów jezdni?

b)   § 6. 1. Konstrukcja i wykonanie przyrządu powinny zapewniać odróżnianie kierunku ruchu pojazdu, którego prędkość została zmierzona.

Tym paragrafem serdecznie kłaniamy się legalizacjom wydanym dla wciąż użytkowanych mierników typu Rapid-1a.

c)   § 12. 1. Konstrukcja i wykonanie przyrządu powinny zapewniać po każdym jego włączeniu sprawdzenie prawidłowości działania przyrządu oraz potwierdzenie wykonania tego sprawdzenia.
2. W przypadku braku potwierdzenia prawidłowości działania przyrząd nie powinien wykonywać pomiaru prędkości.
3. Sprawdzenie prawidłowości działania przyrządu powinno być możliwe także w dowolnym czasie w wyniku włączenia funkcji sprawdzenia.

Ciekawe, który z użytkowanych w Polsce przyrządów ma taką funkcjonalność? Iskra-1? Rapid-1a lub 2-Ka? UltraLyte? Owszem, ten ostatni ma możliwość dokonywania testów wyświetlacza, zbieżności wiązki i poprawności pomiaru odległości, ale ich wywołanie zależy wyłącznie od widzimisię operatora – brak ich przeprowadzenia w żaden sposób nie uniemożliwia dokonywania pomiarów! Jeśli sprawa trafia do sądu, to policjanci potwierdzają (bo tak zostali nauczeni), że testy zostały wykonane, choć najczęściej nie są w stanie wymienić nazwy nawet dwóch, a opisać poprawnie sposobu przeprowadzenia – dla żadnego z nich.

d)   § 13. 1. Przyrząd powinien umożliwiać identyfikację wersji i nominalnej sumy kontrolnej oprogramowania istotnego dla prawidłowego funkcjonowania przyrządu i jego charakterystyk metrologicznych.
2. Oprogramowanie przyrządu powinno być zabezpieczone przed jego przypadkową i nieupoważnioną zmianą.

Bardzo proszę dowolny Okręgowy Urząd Miar o wskazanie, jaką sumę kontrolną oprogramowania w trakcie badań legalizacyjnych sprawdził dla UltraLyte! Podpowiadam – żadną, bo dla tego miernika w decyzji Zatwierdzenia Typu tej wartości GUM – wbrew prawu – nie podał. Oznacza to, że ktokolwiek może wgrać dowolne oprogramowanie w dowolnej chwili! A że będzie tam np. algorytm, który zawsze wskaże podwojoną wartość? A kogo to? To, że wymóg ten ma kluczowe znaczenie dla uznania pomiaru za dowodowy, uznały łódzkie sądy badając sprawę kierowcy oskarżanego przez ITD o przekroczenie dozwolonej prędkości na podstawie zdjęcia z czeskiego fotoradaru Ramet. W trakcie przewodu wywołano opinię biegłego Jarosława Teterycza, który wskazał, że producent zmienił oprogramowanie sterujące pracą tego fotopstryka i jest ono tym samym inne od tego, dla którego GUM wydał decyzję ZT, a tym samym nie może być legalnie użytkowane (zobacz: wyrok SR dla Łodzi – Śródmieścia syg. VII W 2786/15, utrzymany w mocy wyrokiem Sądu Okręgowego w Łodzi syg. V Ka 935/17). Czy na podstawie tego wycofano nielegalnie zmodyfikowane AD9 z użytku? Tak, dobrze zgadliście …

e)   § 14. 1. Dostęp do części przyrządu istotnych dla charakterystyk metrologicznych powinien być zabezpieczony za pomocą cech zabezpieczających.
2. Wymaganie, o którym mowa w ust. 1, dotyczy także części przyrządu, których naruszenie może spowodować błąd pomiaru.

Taką częścią przyrządu „istotną dla charakterystyk” są wszelkie punkty, za pomocą których można – np. poprzez kręcenie pokrętłem – dokonać zmian ustawień miernika. W UltraLyte są to np. dwie śruby na celowniku kolimatorowym, za pomocą których można dokonywać zmian położenia wyświetlanego w celowniku punktu, wskazującego miejsce padania wiązki pomiarowej.

Niestety, GUM w decyzji Zatwierdzenia Typu dla UL dokonał kolejnej, karygodnej pomyłki, i zamiast wskazać miejsce naklejenia cech zabezpieczających na obydwu wkrętach regulacyjnych, wprowadził wymóg wyłącznie dla tego znajdującego się po lewej stronie.

Problem dostrzegł dystrybutor – firma SCS i na legalizowanych przez siebie urządzeniach umieszcza na prawej śrubie swoją naklejkę serwisową, ale nie jest to wymagana prawem cecha legalizacyjna! Pozostali „legalizatorzy” nie zaprzątają sobie tym problemem głowy, w końcu naklejają plomby zgodnie z decyzją ZT …

f)   § 17. 1. Przyrząd laserowy powinien być wyposażony w urządzenie:
(…)
2) sygnalizujące lub wskazujące zachowanie zbieżności osi optycznej wizjera z wiązką promieniowania laserowego.

Wow, gdzie UltraLyte czy TruCam ma takie urządzenie? Proszę przeczytać z uwagą – ma być to URZĄDZENIE wskazujące zbieżność, a nie możliwość przeprowadzenia testu, której to czynności nic nie potwierdza (poza zeznaniami operatora) i nic z niej nie wynika – w sensie uniemożliwienia dokonywania pomiarów, jeśli urządzenie testu nie przeszło.

g)   § 23. 1. Przyrząd powinien być stosowany w warunkach znamionowych użytkowania w sposób zgodny z instrukcją obsługi i decyzją zatwierdzenia typu.

Przyrząd ma być stosowany zgodnie z instrukcją obsługi, która NIE PODLEGA kontroli urzędu miar. Dlatego dla Iskry-1 są już trzy wersje instrukcji obsługi (modyfikowane przez dystrybutora po serii niekorzystnych wyroków sądowych), tyle samo znamy dla UltraLyte. Słowem – dokument ten może zostać stworzony przez dystrybutora „z sufitu”, można wpisać dowolne bajki – nikt tego nie sprawdza! Stąd właśnie bierze się np. przyjmowany przez polskie sądy dla rodziny UltraLyte mityczny zasięg 1 200 m (choć oryginalna instrukcja producenta określa zupełnie inne, mniejsze odległości), tak powstało także cudowne zwiększenie odporności na zakłócenia elektromagnetyczne do wymaganych 10V/m2 dla Iskry-1, choć oryginał rosyjski informuje o wartości 3 V/m2.

O użytkowaniu mierników zgodnie z decyzją Zatwierdzenia Typu nie ma co wspominać, bo wystarczy chyba palców u rąk, by wyliczyć funkcjonariuszy drogówki, którzy w ogóle wiedzą (nie znają!), że taki dokument istnieje.

h)    § 30. Podczas legalizacji ponownej przyrządu należy sprawdzić:
1) czy przyrząd:
(…)
b) ma wersję i wartość sumy kontrolnej oprogramowania zgodne z decyzją zatwierdzenia typu,
(…)
2) czy wartości błędów pomiarów, wykonanych w warunkach znamionowych użytkowania dla co najmniej 10 pomiarów różnych prędkości w zakresie pomiarowym przyrządu dla każdego mierzonego kierunku ruchu pojazdów, nie przekraczają wartości błędów granicznych dopuszczalnych.

Problem sumy kontrolnej omówiony został w punkcie d). Natomiast jak sprawdzane są mierniki w „znamionowych warunkach i zakresie pomiarowym”, można poznać dzięki lekturze dowolnej zapiski z badań jakiegoś miernika. Oto przykład dla UltraLyte, badanego przez OUM w Katowicach:

Na powyższym przykładzie widać, że nie określono, prędkość czego badano, gdzie, z jakiej odległości, jakie warunki atmosferyczne panowały (temperatura, wilgotność, opady), a prędkość wynosiła maksymalnie ciut ponad 100 km/h (choć zakres znamionowy tego urządzenia to od 0 do 320 km/h), poinformowano też, że – wbrew bezwzględnemu wymogowi – nie zbadano wartości sumy kontrolnej oprogramowania. Ale urządzenie legalizację oczywiście otrzymało, no bo przecież „spełnia” wymogi § 30 Rozporządzenia …

3. Wnioski końcowe

Prawo dotyczące metrologii nie jest napisane skomplikowanym językiem, zrozumienie jego podstawowych regulacji nie powinno przekraczać możliwości ucznia kończącego podstawówkę. Niestety, jak wynika z powyższej analizy, nie jest zrozumiałe dla urzędników organu metrologicznego. Mierniki nie spełniają licznych wymogów prawa, różne osoby mogą nimi – bez konsekwencji – manipulować, zmieniać ustawienia, modyfikować oprogramowanie, co nie przeszkadza wydawać urzędowych poświadczeń, że wymogi są jednak spełniane.

Panie p.o. Prezesie GUM, to kto tam u was do cholery pracuje? Może czas sięgnąć po kadry legitymujące się jednak umiejętnością czytania aktów prawnych ze zrozumieniem ich treści?

Że co, czytelnicy, nie rozumiecie, o co chodzi? A jak nie wiadomo, o co, to chodzi o ….

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | 10 komentarzy

Gdy w bloku zamieszka Pan Władza…

Artur Mezglewski

W pobliżu bloku przy ul. Pergolowej 4 w Lublinie nie brakuje miejsce do parkowania. W dniu dzisiejszym naliczono 12 wolnych miejsc w pobliskich zatokach postojowych. Jednocześnie zauważono kilka pojazdów zaparkowanych przy wjazdach do garaży oraz w ciągach ruchu pieszych. Właścicieli tych samochodów w żaden sposób nie da się przyprowadzić do porządku. Dlaczego? Bo są policjantami…

  1. Stan faktyczny na ul. Pergolowej w Lublinie

źródło: https://www.google.pl/maps/@51.2637026,22.5255637,3a,75y,39.61h,108.88t/data=!3m6!1e1!3m4!1sMa1pok3cTRa3inNbEE3Raw!2e0!7i13312!8i6656

Osiedle Botanik należące do zasobów SM Felin w Lublinie (ulica Pergolowa łącząca się z jednej stroną drogą wewnętrzną z ul. Kaskadową, a z drugiej z drogą publiczną Willową) przez 10 lat było oznaczone w sposób poprawny w ramach istniejącej strefy zamieszkania, stosownymi tablicami (początek i koniec strefy). Wyznaczono również określone miejsca przeznaczone do parkowania.

Samochód zaparkowany przy wjeździe do garażu przy ul. Pergolowej 4

Od wielu lat pojawiał się na tym osiedlu również problem nieprawidłowo parkujących aut w miejscach niewyznaczonych: przed wjazdami do garaży właścicieli posiadających odrębną własność, przed wyjazdem na drogę publiczną, w miejscach o ograniczonej widoczności (zakręt przy sklepie osiedlowym), w ciągach ruchu pieszych, w podcieniach na drodze dojazdowej do garaży, przy drzwiach wejściowych do klatek schodowych). Problem ten nie był związany z brakiem miejsc w zatokach postojowych, lecz podyktowany był tylko i wyłącznie chęcią postawienia samochodu jak najbliżej wejścia do mieszkania.

Wskutek notorycznie powtarzalnych niedozwolonych zachowań dochodziło wielokrotnie do uszkodzeń pojazdów (otarcia i wgniecenia o filary przy garażach, uszkodzenia felg i opon o krawężniki), potrącenia bawiącego się dziecka przez pojazd, niemożności wyjazdu w nagłych sytuacjach z własnych garaży (do szpitala, lekarza). Największym dowodem niefrasobliwości były podjazdy samochodem bezpośrednio pod wejście na klatkę schodową znajdującą się w części nadziemnej budynku Pergolowa 4, która oparta jest na filarach konstrukcyjnych – co groziło katastrofą budowlaną. A to tylko po to, aby wnieść do domu dwie zgrzewki wody mineralnej. 

W wymienionych wypadkach wyłączona była możliwość swobodnego dojazdu na miejsce zdarzenia pojazdu straży pożarnej czy pogotowia.

Poprzednie władze Spółdzielni Mieszkaniowej starały się rozwiązać ten problem w odniesieniu do budynku Pergolowa 4 (propozycja postawienia szlabanu wewnętrznego – odrzucona), wymalowanie znaków poziomych – wyłączna stref ruchu pieszych, postawienie znaku pionowego zakaz postoju. Prowizoryczne znaki (ogrodzenia robót, pachołki drogowe) stawiane przez pracowników SM były przez nieustalonych sprawców wyrzucane, ukrywane. Prawidłowo postawione znaki drogowe z kolei były przekręcane, odklejano z nich część oznaczeń (nieustaleni sprawcy).

Od roku dość skutecznie, dzięki pomocy Komendanta Miejskiego Policji w Lublinie i poprzedniego Dzielnicowego – zgłoszenia telefoniczne i poprzez krajową mapę zagrożeń bezpieczeństwa udało się ograniczyć zjawisko niedozwolonego parkowania w miejscach do tego niewyznaczonych przy ul. Pergolowej 3, 4 i 5 (wystawiono kilkanaście mandatów karnych).

Ze względu na to, że wśród ukaranych mandatami (w niższej wysokości od przewidzianej przepisami) znaleźli się również funkcjonariusze Policji będący mieszkańcami wymienionych budynków, nagle działania interwencyjne nowego Dzielnicowego oraz samej Spółdzielni osłabły (okres listopada—grudnia). Zgłaszających dosłownie zaczęto ignorować, nie podejmowano interwencji na podstawie zgłoszeń poprzez krajową mapę zagrożeń, przyjeżdżające po telefonicznych zgłoszeniach patrole wprowadzały w błąd zgłaszających informując, że nie znajdują podstaw do interwencji w strefie zamieszkania (sic!!).

Oznakowanie skrzyżowania ul. Willowej z ul. Pergolową – stan aktualny.

Skandalicznym zachowaniem było w następstwie tego wszystkiego w ostatnim czasie zdjęcie tablic oznaczających strefę zamieszkania i powieszenie tablicy droga wewnętrzna (24 grudnia br. w Wigilię Świąt Bożego Narodzenia).

2. Interwencja Stowarzyszenia Prawo na Drodze

Stowarzyszenie zajęło się przedmiotową sprawą na prośbę mieszkańców osiedla Botanik. Zlustrowaliśmy teren oraz interweniowaliśmy u Zarządcy drogi (Zarządu Spółdzielni). Według wiceprezesa SM Felin Pana Dariusza Siwka dokumenty dotyczące organizacji ruchu na osiedlu Botanik zaginęły w Spółdzielni i w związku z tym Zarząd SM miał prawo podjąć uchwałę o zdjęciu tablic strefa zamieszkania (w tym na skrzyżowaniu z drogą miejską Willową). 

Powyższe tłumaczenie jest absurdalne. Dopóty bowiem, dopóki uchwała o zatwierdzeniu planu organizacji ruchu nie została uchylona – plan organizacji ruchu obowiązuje, do czasu wprowadzenia nowej organizacji. Ponadto Pan Wiceprezes jak gdyby nie uświadamia sobie tego, iż Spółdzielnia Mieszkaniowa nie miała prawa do zmiany oznakowania na skrzyżowaniu ulic Willowej (droga gminna) i Pergolowej, gdyż organizację ruchu na skrzyżowaniu dróg o różnych organach zarządzających zatwierdza organ zarządzający ruchem dla drogi wyższej kategorii.

Nie uświadamia sobie zresztą wielu innych rzeczy, jak choćby to, że godnie z przepisami rozporządzenia wykonawczego organ zarządzający ruchem zobowiązany jest prowadzić ewidencję projektów zatwierdzonych organizacji ruchu, a w przypadku zmiany stałej organizacji ruchu – ma obowiązek przechowywać uchylony projekt przez co najmniej 2 lata.

A poza tym, zgodnie z obowiązującymi przepisami do zatwierdzenia organizacji ruchu przedstawia się dwa egzemplarze zaprojektowanego planu. Skoro zatem zginął jeden egzemplarz, to gdzie jest ukryty drugi?!

W związku z powyższym Prezes Zarządu SPnD wystosował odpowiednie wystąpienia do Wojewody Lubelskiego z prośbą o interwencję. Oto skan powyższego pisma.

.

 

 

 

Zaszufladkowano do kategorii Organizacja ruchu, Parkowanie, Policja, Strefa zamieszkania, Zarząd dróg, Znaki drogowe | 12 komentarzy

Trzeźwi tracą prawa jazdy za jazdę „po spożyciu”! Odkryliśmy nowy perfidny chwyt policjantów

Artur Mezglewski

Czy kierowca, który nie pił alkoholu może utracić prawo jazdy za jazdę w stanie „po spożyciu”? Ależ oczywiście, że może. Dla policjantów z pewnej komendy nie ma nic niemożliwego.  Dwukrotne badanie alkomatem dało wyniki pozytywne: 0, 33 promila oraz 0,31 promila. A kierowca w ciągu ostatnich 48 godzin nie pił żadnego alkoholu! Straci prawo jazdy na co najmniej pół roku – a prawdopodobnie na znacznie dłuży okres czasu. Zrobiliśmy dochodzenie w tej sprawie i już wiemy jak do tego doszło.

To zupełnie nowy chwyt. Spotykamy się z nim po raz pierwszy. Ciekawe ilu ludzi straciło w ten sposób prawo  jazdy?

Niestety, nie mogę napisać, gdzie miało miejsce zdarzenie. Mam wiedzę, ale nie dysponuje twardymi dowodami. Powiem tylko tyle: niedaleko rzeki Wisły. Mniej więcej w środkowym jej biegu.

Do kontroli drogowej został zatrzymany zupełnie trzeźwy kierowca.  Jeden z policjantów wskazał miejsce do zatrzymania – tuż przy zaparkowanym radiowozie. Drugi policjant siedział w radiowozie na fotelu kierowcy. Ten który wydał sygnał do zatrzymania podszedł do zatrzymanego i wydał mu polecenie dmuchania w ustnik. W tym samym czasie policjant siedzący w radiowozie włączył spryskiwacz. A płyn do spryskiwacza zawiera alkohol. Dużo alkoholu…

Po 10 minutach badanie powtórzono. Oczywiście po wcześniejszym uruchomieniu spryskiwacza…

Niestety kierowca nie zażądał przeprowadzenia badania krwi…  A  miał do tego prawo.

Taki mało optymistyczny tekst publikuję tuż przed Pasterką. Mimo wszystko życzę radosnych Świąt  Bożego Narodzenia i oraz wszystkiego najlepszego w Nowym Roku. Trzymajmy się razem, pamiętając, że największym zagrożeniem na drodze jest… policjant

Zaszufladkowano do kategorii Badanie trzeźwości, Policja, Prawo jazdy, Zatrzymanie prawa jazdy | 8 komentarzy

Jak policja pała żądzą karania, jeśli sprawa dotyczy funkcjonariuszy dokonujących nielegalnych pomiarów

Policja ostatnio działa bardzo sprawnie w zakresie karania, widać takie teraz obowiązują priorytety. Obywatel często nawet nie wie, że teoretycznie może popełnić wykroczenie, a już jest legitymowany, zatrzymywany (o pardon, są prowadzone wobec niego „czynności”, przecież o zatrzymaniu nie ma mowy), a za byle co (np. spacer w koszulce z napisem) można błyskawicznie zaliczyć „dołek” i wniosek o ukaranie.

Dlatego z wielką nadzieją składaliśmy wniosek o wszczęcie postępowania i ukaranie czterech funkcjonariuszy z Komendy Powiatowej Policji w Nidzicy (warmińsko-mazurskie), którzy dokonywali w dniu 5 XII 2017 r. pomiarów miernikiem typu UltraLyte LTI 20-20 100LR o numerze fabrycznym UX022126  pomimo tego, że urządzenie to utraciło wcześniej świadectwo legalizacji ponownej i nie mogło być legalnie użytkowane do kontroli ruchu drogowego. No cóż, nadziej to była, bo skończyło się jak zawsze.

I. Prawne warunki użytkowania urządzeń do pomiaru prędkości pojazdów w ruchu drogowym.

Policja nie może używać dowolnych urządzeń, które mierzą prędkość. Zgodnie z art. 8 ustawy Prawo o miarach (p.o.m.), do pomiarów służących ochronie bezpieczeństwa i porządku publicznego mogą być stosowane tylko te mierniki, które podlegają państwowej kontroli metrologicznej. Odbywa się ona poprzez badania prowadzone przez Główny Urząd Miar, który dla konkretnych przyrządów wydaje decyzję Zatwierdzenia Typu, a następnie Okręgowe Urzędy Miar przeprowadzają dla zatwierdzonych typów legalizację pierwotną i okresowe legalizacje ponowne (dla radarów i lidarów co 13 miesięcy).

Wydane świadectwo legalizacji nie jest jednak „niewzruszalne” w okresie, na jaki zostało wydane. Ustawa metrologiczna określa przypadki, kiedy urządzenie pomiarowe traci z mocy prawa wydane dla niego świadectwo legalizacyjne, co skutkuje bezwzględnym zakazem jego stosowania przez uprawnione służby. Są to:

1) stwierdzenia, że przyrząd pomiarowy przestał spełniać wymagania;
2) uszkodzenia przyrządu pomiarowego;
3) uszkodzenia albo zniszczenia cechy legalizacji lub cechy zabezpieczającej;
4) zmiany miejsca instalacji lub użytkowania przyrządu pomiarowego, w którym legalizacja była wykonana.

II. Kontrola legalności użytkowania przyrządów pomiarowych.

Z mocy ustawy Prawo o miarach do bieżącej kontroli przyrządów pomiarowych w jednostkach, które je użytkują, jest upoważniony państwowy organ administracji miar, czyli GUM i jego komórki. Niestety, jak wynika z raportu NIK znak KGP.410.009.00.2016 (https://www.nik.gov.pl/plik/id,14899,vp,17368.pdf), w którym oceniano realizację strategii GUM w latach 2010-2015, kontrola ta jest iluzoryczna. Pracownicy Najwyższej Izby Kontroli stwierdzili, że w prawie połowie Okręgowych Urzędów Miar nie dokonano ANI JEDNEJ kontroli mierników, a w pozostałych działań sprawdzających było tyle, co kot napłakał. Na tle okręgów wyróżnia się OUM w Bydgoszczy, który takich kontroli dokonał – uwaga, werble, orkiestra tusz – „aż” 6-7.

Źródło: nik.gov.pl

Bieżącą kontrolę powinni przeprowadzać też sami funkcjonariusze, ale po pierwsze – nie maja zielonego pojęcia, co i jak mają kontrolować (ze świecą w Polsce szukać policjanta, który zna decyzje Zatwierdzenia Typu dla mierników). Poza tym po co kontrolować, skoro plany są, statystyka czeka na dane, a norm przecież nie da się wyrobić, jak się będzie swoje lewe maszynki do wrabiania kierowców ze służby wycofywać. Ryzyko wpadki praktycznie żadne, bo to przecież policja kontroluje obywatela, a nie na odwrót.

Niestety, wpadki jednak się zdarzają, ale w sumie problem z nim żaden, bo postępowanie w sprawie wykroczeń policjantów prowadzą przecież koledzy policjanci, nierzadko ci, którzy razem ze sprawcą jeżdżą na patrole lub spędzają miło weekendy przy grillu i napojach procentowych. O fikcji takich postępowań pisaliśmy np. tu:

Wykroczenia funkcjonariuszy policji – fikcja odpowiedzialności karnej

III. Studium przypadku – Komenda Powiatowa Policji w Nidzicy

Stowarzyszenie Prawo na Drodze monitoruje postępowanie przeciwko kierowcy, wobec którego którego  w dn. 27-04-2017 r. funkcjonariusz ORD KPP w Nidzicy, asp. Mirosław Szypulski, rzekomo dokonał pomiaru prędkości z odległości 667 m urządzeniem UltraLyte.  Od ponad roku sprawa toczyła się w Sądzie Rejonowym w Nidzicy, w jej trakcie doszło do zmiany składu sędziowskiego, a to, jak postępowanie przez ostatnie trzy miesiące prowadził i zakończył wydaniem wyroku SSR Arkadiusz Zmudziński, opiszemy wkrótce w oddzielnym materiale, bo naprawdę warto bliżej przedstawić społeczeństwu „wybitny” sposób pracy tego przedstawiciela fioletowych żabocików.

W związku z ww. monitoringiem Stowarzyszenie Prawo na Drodze otrzymało od KPP w Nidzicy zdjęcia przedmiotowego miernika, wykonane w dniu 22-11-2017 r. (to bardzo istotna dana). Po krótkiej analizie materiału stwierdziliśmy, że jedna z plomb wygląda na mocno uszkodzoną, dlatego złożyliśmy wniosek do Głównego Urzędu Miar o natychmiastowe przeprowadzenie kontroli tego przyrządu pomiarowego.

W dn. 12 -12-2017 r. do KPP w Nidzicy przybył zespół kontrolny z OUM w Gdańsku, którego badania potwierdziły nasze obawy – jedna z plomb nosiła ślady zerwania i ponownego przyklejenia. Kierując się treścią art. 8n ust. 4 pkt 3 p.o.m. kontrolerzy wydali polecenie natychmiastowego wycofania miernika z użytku i nakazali jego wysłanie do badań legalizacyjnych.

A tak na marginesie – warto zwrócić uwagę, że wzmiankowany protokół OUM w Gdańsku nosi liczbę porządkową 1/2017, choć był sporządzony w połowie grudnia, czyli mimo kontroli NIK w 2016 r. nadzór nad miernikami prędkości w wykonaniu państwowego organu administracji miar pozostał na niezmienionym poziomie.

SPnD dalej badało sprawę i wystąpiło do komendanta nidzickiej policji o nadesłanie kopi książki pracy powyższego miernika. Kiedy otrzymaliśmy materiały okazało się, że mimo posiadania przez policję wiedzy o fakcie uszkodzenia plomby (przynajmniej od dn. 22-11-2017 r., bo wtedy wykonano zdjęcia miernika), a tym samym o utracie możliwości legalnego używania w kontroli ruchu drogowego,  miernik został w dn. 05-12-2017 r.  wydany patrolom, które dokonywały nim pomiarów prędkości i na ich podstawie karały kierowców.

W dn. 17-09-2018 r. złożyliśmy do Komendanta Wojewódzkiego Policji w Olsztynie zawiadomienie o popełnieniu przez funkcjonariuszy z Komendy Powiatowej Policji w Nidzicy wykroczenia z art. 26 ust. 1 pkt 2 w zw. z art. 8n ust. 4 pkt 3 ustawy Prawo o miarach poprzez używanie przyrządu pomiarowego UltraLyte LTI 20-20 100LR o numerze fabrycznym UX022126 z uszkodzoną cechą legalizacyjną, a być może nawet wyczerpaniu znamion przestępstwa, określonego w art. 231 § 1 lub § 3 Kodeksu karnego. W przesłanym piśmie złożyliśmy wniosek, aby do przeprowadzenia postępowania została wyznaczona inna jednostka niż właściwa miejscowo KPP w Nidzicy – w oczywistej trosce zapewnienie pełnej bezstronności w postępowaniu.

Jako środka przesyłu zawiadomienia użyliśmy platformy ePUAP, po wysłaniu otrzymaliśmy Urzędowe Poświadczenie Przedłożenia (czyli informację, że pismo zostało skutecznie przesłane na elektroniczną skrzynkę podawczą KWP w Olsztynie). Zgodnie z art. 54 § 1 k.p.o.w., postępowanie wyjaśniające powinno być zakończone w ciągu jednego miesiąca od jego podjęcia, jednak do 22 października 2017 r. nie otrzymaliśmy żadnej informacji o zakończeniu postępowania wyjaśniającego. Dlatego 23 października 2017 r. złożona została do komendanta wojewódzkiego skarga na niezakończenie czynności w ustawowym terminie.

W odpowiedzi otrzymaliśmy informację, że skarga jest bezzasadna, bo KWP w Olsztynie nie otrzymało naszego zawiadomienia, gdyż w tym czasie w „wojewódzkiej” doszło do jakiejś bliżej nieokreślonej awarii systemu informatycznego. Powiadomiono nas też, że sprawę przekazano do prowadzenia – no komu? – tak, Komendzie Powiatowej Policji w Nidzicy, gdyż to przecież ona jest właściwą miejscowo ze względu na miejsce popełnienia czynu. Nie pierwszy raz spotykamy się z taką decyzją KWP w Olsztynie – wykroczenie policjanta ma „bezstronnie” wyjaśniać jego bliski kolega, a nadzór zapewnić przełożony, który być może również ma coś „za uszami” …

Komenda Powiatowa Policji w Nidzicy „ochoczo” wszczęła 7 listopada 2018 r. pod sygnaturą RSoW -1022/18 postępowanie wyjaśniające. Czas był tu bardzo istotny, gdyż w dn. 05-12-2018 r. wykroczenie się przedawniało, ale jako pokazała bartoszycka policja w sprawie jazdy pani prowokatorki/naczelniczki urzędu skarbowego z uszkodzonym oświetleniem w aucie – czynności można zakończyć (a sąd przyjąć i wydać postanowienie w sprawie wniosku o ukaranie) w parę dni, więc znowu ożyła w nas nadzieja na rychłe ukaranie winnych.

Niestety, 12 grudnia 2018 r. otrzymaliśmy „do wiadomości” postanowienie z Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie o zwrocie materiałów prowadzonego postępowania do KPP w Nidzicy. Zostało one wydane, bo 3 grudnia Komendant Powiatowy w Nidzicy złożył wniosek o jego wyłączenie z prowadzenia czynności wyjaśniających oraz występowania w roli oskarżyciela publicznego. Sprawa przeleżała na biurku trzy dni i stało się to, co było dla nas oczywiste – policjanci tak poprowadzili sprawę, aby doszło do przedawnienia karalności czynu.

Wszystko jest więc po staremu – winni naciągania obywateli na lewe pomiary pozostali bezkarni, lidar wrócił do służby i służy zapewne wciąż dzielnie w walce z „bezwzględnymi piratami drogowymi”, zapewne także w rękach tych, którzy nie mają bladego pojęcia, jakie obowiązują wymogi prawne i metrologiczne podczas dokonywania pomiarów, a zespoły kontrolne OUM wciąż nie znajdują motywacji, by pożegnać błogie zacisze swoich gabinetów i zrobić psikusa w kilku komendach, wycofując niesprawne mierniki z użytku.

A sprawiedliwość? A kogo ona w tych formacjach obchodzi?

 

Zaszufladkowano do kategorii BRD, Główny Urząd Miar, Policja, Ręczne mierniki prędkości, Stowarzyszenie Prawo na Drodze | 8 komentarzy

Skandal! Rząd nie chce kontroli społecznej w sądach….

Tomasz Hankus

Na początku br KUKIZ’15 złożył do sejmu projekt ustawy wprowadzającej możliwość udziału organizacji społecznej w postępowaniach w sprawach o wykroczenia (obecnie jest to jedyne postępowanie gdzie taka organizacja nie może uczestniczyć). W sprawę mocno był zaangażowany poseł Paweł Szramka.

Projekt uzyskał pozytywne opinie Prokuratorii Generalnej, Naczelnej Rady Adwokackiej oraz Krajowej Rady Sądowniczej. Jednocześnie negatywną opinię wyraził Prokurator Generalny oraz Rząd (Rada Ministrów).

Co prawda projekt jeszcze nie został poddany pod obrady, jednak negatywne stanowisko rządu chyba jednoznacznie wskazuje, jak zagłosuje za projektem obecna partia rządząca, która kolejny raz pokazała, że ma gdzieś interes obywateli.

http://sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/druk.xsp?nr=2417&fbclid=IwAR1Q8eXubVMp8b8GRFIPRfeJESAR5AYvcTAb07QabHRNGk-pgIA9HGLLzRk

Zaszufladkowano do kategorii Organizacje społeczne | 4 komentarze

W co mierzy policjant?

Według biegłego Andrzeja Jąderki wszystkie pomiary prędkości są prawidłowe. Warto posłuchać co na temat precyzji pomiarów laserowymi miernikami  prędkości ma do powiedzenia trener reprezentacji Polski w strzelectwie sportowym?

 

Zaszufladkowano do kategorii Laserowe mierniki prędkości, Ręczne mierniki prędkości | 5 komentarzy

Akt oskarżenia przeciwko biegłemu Andrzejowi Jąderce

W dniu dzisiejszym został złożony prywatny akt oskarżenia przeciwko biegłemu Andrzejowi Jąderce. Zła sława biegłego Jąderki bierze się nie tylko  z nieobiektywnych i nierzetelnych opinii dotyczących pomiarów prędkości, ale także z niewybrednego i niezrównoważonego zachowania. Akt oskarżenia złożył mecenas Michał Skwarzyński. Mecenas wniósł o jawne rozpoznanie sprawy – dlatego też akt oskarżenia publikujemy go w całości.

Wyrok sędziego „jąderkowca” z Warszawy

 

Wnosimy o skreślenie biegłego Jąderki z listy biegłych

Zaszufladkowano do kategorii Biegli sądowi | 4 komentarze

Niedokładna suszareczka

Artur Mezglewski

Kamerki samochodowe najbardziej przydają są tym, którzy jeżdżą przepisowo.  Wątpliwej jakości sprzęt oraz wątpliwe morale operatorów  niedokładnych suszareczek sprawia, że przekłamania rzędu 20-30 km/h to codzienność (a od czasu do czasu zdarzają i znacznie lepsze „osiągnięcia”).

Poniżej przedstawiamy nagranie, na którym widać wyraźnie, że kierowca nie przekracza dozwolonej prędkości w obszarze zabudowanym, a jednak zostaje zatrzymany do kontroli z zarzutem, że jechał 74 km/h. Kierowca mandatu nie przyjął, a sprawa trafiła do sądu. Powinna wystarczyć jedna rozprawa…

Źródło: https://www.facebook.com/photo.php?fbid=571355829968668&set=gm.1157537231070077&type=3&theater


Zaszufladkowano do kategorii Laserowe mierniki prędkości, Policja, Ręczne mierniki prędkości | 14 komentarzy