Ciąg dalszy tematu rozbitej szyby w nieoznakowanym BMW i wrabianiu w szkodę „jelenia”, czyli o czym huczało i huczy na korytarzach poznańskiej komendy policji

Emil Rau, Marek Walczak, M(b)A

W maju 2019 r., na ulicy Bukowskiej w Dąbrówce koło Poznania, policjanci zatrzymali do kontroli samochód ciężarowy. Kierowcy tego auta zarzucili, że z jego przestrzeni ładunkowej spadł kamień, który miał rzekomo uszkodzić szybę w ich nieoznakowanym radiowozie marki BWM. Kierowca nie chciał zgodzić się z ich decyzją dobrze wyczuwając, że kierowanie przeciw niemu oskarżenie jest grubymi nićmi szyte. Ten mały, wymyślony przez funkcjonariuszy „kamyczek” ruszył lawinę, której następstwem jest proces sądowy, w którym oskarżonymi są czterej byli policjanci poznańskiej drogówki, w tym ówczesny naczelnik tego wydziału.

O sprawie pisaliśmy tu:

https://prawonadrodze.org.pl/policyjni-lowcy-oc-na-lawie-oskarzonych/

Sprawa ta wzbudza ogromne zainteresowanie społecznie z uwagi na okoliczności jej przebiegu i funkcje, jakie pełnili w maju 2019 r. czterej oskarżeni. Policjant swój mundur policyjny winien nosić z dumą i należnym szacunkiem, bo oznacza on, że osoba ta pełni szczególną rolę w społeczeństwie – stoi na straży ładu i porządku prawnego. Dlatego szczególne oburzenie i poruszenie obywateli wywołuje fakt, że powyższe wartości zdeptano tylko dla uniknięcia odpowiedzialności za powstałą niewielką szkodę materialną w służbowym aucie.

Ostatnia rozprawa pokazała, że o sprawie pękniętej szyby w BMW i procederze wrabiania „jelenia” w jej rzekome uszkodzenie było na komendzie od samego początku głośno, a funkcjonariusze całe zdarzenie omawiali pomiędzy sobą. I tak już od trzech lat policjanci wymieniają się informacjami, spostrzeżeniami oraz opiniami kto, co, dlaczego i co można. Powstaje więc pytanie o sens i wartość dowodową zeznań świadków, skoro były one na długo przed rozprawą dyskutowane i uzgadniane w każdym pokoju każdego piętra komendy. Zeznania kolejnych świadków są zgodne z tym, co było już wiadome przed procesem i Ameryki nikt na sali Sądu Rejonowego nie odkrywa.

Po wysłuchaniu zeznań kolejnych świadków można odnieść wrażenie, że opcje poprawiania, korygowania czy antydatowania dokumentacji służbowej, to jeden z głównych elementów pracy funkcjonariuszy, a częste konflikty interpersonalne pomiędzy zwierzchnikami i podwładnymi wynikają ze zmuszania tych drugich do podejmowania działań co najmniej wątpliwych moralnie, a czasem wręcz sprzecznych z litera prawa. Góra każe, dół robi nawet wbrew sobie, bo pojawia się „sugestia”, że ktoś może być oceniony jako nie nadający się do pracy na danym stanowisku, a przeniesienie może oznaczać np. obniżenie wysokości uposażenia. Tylko czy ktoś dziś chce pracować za wszelką cenę w zatrutej atmosferze? Czy te kilka stówek premii lub dodatku warte jest działania wbrew zasadom, żeby tylko przełożony był zadowolony?

Okazuje się również, że bycie dziennikarzem to również ryzykowny zawód. Dlaczego? Bo niebezpieczną może okazać się np. konieczność wyjścia z sali rozpraw przed jej zakończeniem. Taki przypadek skłonił przewodniczącą składu orzekającego, bez weryfikacji podstaw takiego działania, do wysnucia karkołomnej insynuacji, że relacjonująca przebieg sprawy dziennikarka Aleksandra Madej ”opuściła salę rozpraw ze względu na aspekt, który był wcześniej, a który wypłynął, tj. szkodliwości ujawniania przebiegu rozprawy poprzez umieszczenia filmów na YouTube”, co jest w naszej ocenie nieuprawnioną projekcją domysłów przewodniczącej składu, jest naruszeniem etyki zawodowej sędziego i stanowi naruszeniem dóbr osobistych dziennikarza poprzez przypisywanie wydumanego czynu zabronionego przez prawo. Nasuwa się pytanie czy przed następną rozprawą warto rozważyć założenie pieluchy dla dorosłych, by powstała nagle potrzeba naturalna, nie okazała się ponowną okazją do wylania wiadra pomyj na dziennikarza na skutek swoistych domysłów i konfabulacji.

Obowiązujące w Polsce prawo, w ty zapisy aktu nadrzędnego nad innymi, stanowią, że rozprawa jest jawna, publiczna, ogólnodostępna, ale jak było można usłyszeć i wywnioskować na przedmiotowym posiedzeniu, przewodnicząca rozprawie SSR Daria Kamińska-Grzelak jest innego zdania. Zadaniem mediów i ich dziennikarzy jest publikowanie wszelkich informacji istotnych dla dobra społeczeństwa, czasami także tych skrywanych przed opinią publiczną, więc nie jesteśmy w stanie zrozumieć, dlaczego publikowanie materiałów jawnych miałoby negatywnie wpływać na pracę wymiaru sprawiedliwości czy stwarzać trudności w dochodzeniu do prawdy w trakcie jakiegoś procesu.

https://prawonadrodze.org.pl/policjanci-z-poznanskiej-drogowki-uslyszeli-zje-temat-a-ta-notatka-mozecie-zupy-nagotowac-ich-koledzy-zasiadaja-na-lawie-oskarzonych/

Z kronikarskiego obowiązku poinformujemy, że na ostatniej rozprawie przesłuchano kolejnych świadków. Oto najciekawsze fragmenty z tego, co można było usłyszeć na sądowej sali:

Do pokoju wszedł pan Paweł S. i polecił przepisanie kontrolki od radiowozu. Z tego co pamiętam podał kontrolkę Jackowi L.,  ale chyba to, co powiedział, czyli proszę przepisać kontrolkę, to raczej tyczyło się obu panów, z uwagi na pękniętą szybę. Chłopacy na pewno mówili o tym, że została przepisana ta kontrolka. Z plotek między policjantami usłyszałam, że Maciej K. i Paweł K. mieli wyjechać radiowozem na miasto, żeby zlikwidować szkodę z czyjejś polisy. Na korytarzach w komendzie się o tym mówiło – zeznała Monika K.

Wiedzę o tym, że jest pęknięta szyba w radiowozie, miałem po weekendzie majowym. Zadekretowałem, jak na każdych takich dokumentach, postawiłem dekretację „proszę przeprowadzić postępowanie szkodowe”. Później dowiedziałem się o sprawie, jak zaczęły być prowadzone czynności przez funkcjonariuszy Biura Spraw Wewnętrznych Policji i z doniesień medialnych – zeznał Roman Sz.

Wszystko, takie plotki, to wszystko z doniesień medialnych, jak już BSW wstawili się u nas w celu zabezpieczenia tych notatników, dopiero taki szum korytarzowy wskazywał, że mogło dojść do takiego czegoś. Z pewnością jest tak, że zarówno czynności prowadzone przez funkcjonariuszy BSWP wobec naszych policjantów z WRD są przez nas, czyli przez wszystkich funkcjonariuszy, komentowane i omawiane są między sobą – zeznał dalej.

Mamy nadzieję, że powyższe cytaty nie „położą” Sądowi możliwości dojścia do prawdy obiektywnej w przedmiotowej sprawie.

https://youtu.be/XkenTzdfyLI

Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na Ciąg dalszy tematu rozbitej szyby w nieoznakowanym BMW i wrabianiu w szkodę „jelenia”, czyli o czym huczało i huczy na korytarzach poznańskiej komendy policji

  1. Charlie bazooka pisze:

    Cd.tej operetki w dniu 10 sierpień 2022 , SR Poznań, ul.Kamiennogórska, godz.11.00.

  2. 31węzłowy Burke pisze:

    A to się porobiło….

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Enter Captcha Here : *

Reload Image