Zasada domniemania winy w polskim „wymiarze sprawiedliwości”

Artur Mezglewski

W polskim systemie prawnym obowiązuje zasada domniemania niewinności. Zasada ta  nie jest jednak stosowana przez większość polskich sędziów, orzekających w sprawach o wykroczenia. De facto stosują oni zasadę domniemania winy i skazują każdego, przeciwko komu skierowano wniosek o ukaranie – nawet jeśli oskarżyciel nie przedstawił żadnych dowodów winy. Uważają też, że na obwinionym ciąży obowiązek dowodzenia swojej niewinności.

Sędzia Bartłomiej Niedzielski z Sądu Rejonowego w Bełchatowie skazał obywatelkę za przekroczenie dozwolonej prędkości, chociaż jej wizerunku nie ma na zdjęciu z fotoradaru. Uznał, iż to ona prowadziła pojazd, gdyż „nie występowały wystarczające dowody ku temu, aby przyjąć inny przebieg wydarzeń”. Z kolei sędzia Sławomir Gosławski z Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim utrzymał w mocy powyższy wyrok, uznając, że „poczynione przez sąd rejonowy ustalenia faktyczne znajdują oparcie w zebranym w sprawie materiale dowodowym”.

1. Zdarzenie

Straż Miejska w Warszawie dokonywała w dniu 9 lipca 2013 r. pomiarów prędkości na Al. Krakowskiej przy wykorzystaniu przenośnego fotoradaru AD9C, zamontowanego na pokładzie samochodu osobowego marki Peugeot Partner o numerze rej. WI7652C. W ramach tej akcji dokonano m. in. pomiaru prędkości pojazdu marki Hyundai, który poruszał się z prędkością 79 km/h na odcinku, gdzie dozwolona prędkość wynosiła 50 km/h.zdjęcie z FT

Zauważyć należy, iż powyższy pomiar dokonywany został przy użyciu urządzenia, które pracuje w zakresie częstotliwości ~34,0 – 34,3 GHz – a więc częstotliwości zastrzeżonej dla sprzętu wojskowego. Używanie tego rodzaju sprzętu bez zezwolenia, stanowi przestępstwo określone w art. 208 pkt. 2 Prawa telekomunikacyjnego.

Stowarzyszenie wystosowało do prokuratury poniższe zawiadomienie o przestępstwie:

Zawiadomienie o przestępstwie

AD_9_czestotliwosc

2. Bezprawny wniosek o ukaranie

W wyniku przeprowadzonych czynności, Straż Miejska w Warszawie ustaliła numer rejestracyjny oraz użytkownika namierzonego pojazdu. Nie przeprowadziła natomiast żadnego dowodu, który wskazywał by, kto w określonym miejscu i czasie kierował tym pojazdem.

Pomimo braku jakichkolwiek dowodów w przedmiocie ustalenia kierującego pojazdem – funkcjonariusz Straży Miejskiej w Warszawie skierował do Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawy wniosek o ukaranie pani Beaty (użytkowniczki pojazdu Hyundai) za popełnienie wykroczenia z art. 92a kw (przekroczenie dozwolonej prędkości).

W opinii SPnD, skierowanie wniosku o ukaranie konkretnej osoby, bez wskazania jakiegokolwiek dowodu winy, wyczerpało znamiona przestępstwa określonego w art. 234 Kodeksu karnego (fałszywe oskarżenie innej osoby o popełnieniu czynu zabronionego). Autor wniosku o ukaranie miał bowiem pełną świadomość, iż czyn ten mógł być  popełniony przez kogoś innego.

Dlatego też Stowarzyszenie Prawo na Drodze kieruje do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa z art. 234 Kodeksu karnego.

Zawiadomienie o przestępstwie

3. Błędna decyzja Prezesa Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawy

Po wpłynięciu bezzasadnego wniosku o ukaranie – Prezes Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawy winien był skierować sprawę na posiedzenie, w celu umorzenia postępowania na podstawie art. 60  § 1 pkt 5 kpw – z powodu oczywistego braku podstaw obwinienia.  Jednak tego nie uczynił, kierując sprawę najpierw do postępowania nakazowego, a następnie postępowania zwyczajnego.

4. Wyrok Sądu Rejonowego w Bełchatowie

SR Belchatow

Sąd Rejonowy w Bełchatowie

Sprawa – na skutek jej przeniesienia – prowadzona była przez Sąd Rejonowy w Bełchatowie (sygn. akt. II W 858/14). Do jej rozpoznania wyznaczony został sędzia Bartłomiej Niedzielski.

W toku przewodu sądowego obwiniona nie przyznała się do winy. W dniu 6 lutego 2015 r. sędzia Niedzielski wydał wyrok skazujący panią Beatę – orzekając karę grzywny w wysokości 500 zł (+ 150 zł kosztów sądowych). Na skutek tego wyroku pani Beata utraciła również prawo jazdy z powodu przekroczenia limitu punktów karnych.

Podając ustne motywy wyroku sędzia Bartłomiej Niedzielski powiedział, że Sąd dokonuje ustaleń faktycznych także bez dowodów – na podstawie poszlak, natomiast w pisemnym uzasadnieniu wyroku stwierdził m. in., że :

” Zebrany w sprawie materiał dowodowy doprowadził Sąd do wniosku, iż obwiniona Beata D. dopuściła się zarzucanego jej czynu .

Ustaleń faktycznych w niniejszej sprawie Sąd dokonał przede wszystkim w oparciu o wydruk zdjęcia wykonanego przez przyrząd do pomiaru prędkości w ruchu drogowym, które obrazuje pojazd marki Hyundai nr rej. WI 6290P poruszający się z prędkością 79 km/h na odcinku, na którym dozwolona prędkość wynosiła 50 km/h. Identyfikacja natomiast osoby kierowcy była możliwa na podstawie oświadczenia i dokumentów przedstawionych przez Mobilis Sp. z o.o., z których wynikało, że przedmiotowy pojazd w chwili zdarzenia znajdował się w użytkowaniu obwinionej. Nie występowały z kolei wystarczające dowody ku temu, aby przyjąć inny przebieg wydarzeń”.

5. Kontrola instancyjna Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim

Na rozprawie przed Sądem Okręgowym w Piotrkowie Trybunalskim, który rozpatrywał sprawę w II instancji,  obwiniona złożyła wniosek dowodowy o przesłuchanie świadka, „który może potwierdzić, że obwiniona nie była w tym dniu kierowcą tego pojazdu”. Prowadzący sprawę sędzia Sławomir Gosławski oddalił ten wniosek.

SO Piotrków

Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim

W związku z powyższym, Pani Beata podjęła próbę wyłączenia Gosławskiego od orzekania w sprawie – składając stosowny wniosek o wyłączenie sędziego. Wniosek ten rozpatrzył negatywnie sędzia Tomasz Ignataczak, z którym sędzia Gosłowski zwykle wspólnie orzeka w trzyosobowych składach orzekających.

Dowód: https://www.saos.org.pl/search?judgeName=%22S%C5%82awomir+Gos%C5%82awski%22&page=5

Wyrokiem z dnia 7 lipca 2015 r. (sygn. akt IV Ka 260/15) sędzia Gosławski utrzymał w mocy wyrok Sądu Rejonowego w Bełchatowie. W uzasadnieniu wyroku napisał m. in, że.:

„Analizując całokształt zebranych w sprawie dowodów, należy uznać, że sąd rejonowy zebrał je w sposób wystarczający do merytorycznego rozstrzygnięcia i należycie ocenił (…). Poczynione przez sąd ustalenia faktyczne znajdują bowiem oparcie w zebranym w sprawie materiale dowodowym (…).

Obwiniona w toku postępowania odwoławczego wnosiła o uzupełnienie postępowania dowodowego (przesłuchanie świadka zamieszkałego w Łodzi); wniosek ten złożyła dopiero na rozprawie w dniu 3 lipca 2015 r. i ponowiła w dniu 7 lipca 2015 r. Sposób i czas złożenia wniosku dowodowego wskazuje na tendencję do doprowadzenia do odroczenia rozprawy i osiągnięcia celu w postaci przedawnienia karalności wykroczenia”

 

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bezstronność sądu, Domniemanie winy, Fotoradary. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

30 odpowiedzi na „Zasada domniemania winy w polskim „wymiarze sprawiedliwości”

  1. 31wB pisze:

    Bezstronność sądów jest iluzoryczna i niezwykle rzadka. W olbrzymiej przewadze sędziowie nawet nie udają że czytali akta, że nie bardzo wiedzą o co chodzi . Nie kryją nawet swojej niechęci a nawet nienawiści , pogardy do obwinionych, oskarżonych a także do ich adwokatów. I do publiczności. Za to bardzo są podatni na największe nawet brednie policjantów, strażników czy prokuratorów. Komunizm w czystej postaci. Oddzielną kwestią są uzasadnienia własnych „wyroków” świadczące najczęściej o daleko posuniętym rozkładzie mózgu. Jedynym , jak na razie, sposobem na tych złoczyńców jest nagrywanie i pokazywanie ich w środkach masowego przekazu. No bo prezesi sądów bardzo nie lubią gdy się o nich mówi.31

  2. Krzysiek pisze:

    Jakie państwo – takie sądy,
    Jakie sądy – taka „sprawiedliwość”…
    http://niezalezna.pl/76144-komunistyczni-kaci-chluba-polskiej-temidy-sad-najwyzszy-nierozerwalnie-zwiazany-z-prl-em

  3. 31węzłowy Burke pisze:

    Dlaczego jest tak wielu bandytów w togach ? Dlaczego jest tak wielu bandytów w mundurach ? Ktoś zna odpowiedź ? 31

    • Krzysiek pisze:

      Od dawna podaję przyczynę bandytyzmu sędziów i mundurowych – BEZKARNOŚĆ
      Człowiek, który wie, że za swoje czyny nie poniesie żadnej kary tym samym wie, że może postępować jak bandyta.
      Zarazem ci sami, którzy domagają się „nieuchronności kary i jej wysokości” jako czynnika odstraszającego potencjalnych przestępców sami dla siebie domagają się „immunitetów” i całkowitej bezkarności.
      Zatem bandyci w togach i mundurach zaliczają siebie samych do kasty „nietykalnych i bezkarnych”.
      cbdo

  4. Grzech pisze:

    Czy Prokuratura ustosunkowała się już do waszych zawiadomień o popełnieniu przestępstwa przez SM Warszawa?

  5. Nielot pisze:

    Znalazłem ciekawy wyrok
    http://www.sn.pl/sites/orzecznictwo/Orzeczenia3/IV%20KK%20154-12.pdf

    Zwróćcie uwagę na to co zauwazył SN
    „Żadne zgromadzone w sprawie dowody nie
    wskazują na czym polegało używanie przez F. G. dokumentu prawa jazdy
    uzyskanego skutkiem rzekomego przedłożenia dokumentów podrobionych. Trudno
    też wyobrazić sobie, w jaki sposób F. G. mógł podrobić własne oświadczenie o
    rezygnacji z prawa jazdy kategorii „T”, skoro właśnie on był osobą uprawnioną do
    złożenia takiego oświadczenia</B.. Dla zobrazowania poziomu przeprowadzenia w
    niniejszej sprawie dochodzenia wystarczy wskazać, że nie przesłuchano w sprawie
    osób, na ręce których F. G. rzekomo złożył podrobione dokumenty, ani osób
    uprawnionych do wystawienia tych dokumentów. "

    Ręce opadają …

  6. Pingback: Legalne oraz nielegalne sposoby uniknięcia odpowiedzialności za niewskazanie sprawcy wykroczenia (art. 95 § 3 k.w.) | Stowarzyszenie Prawo na Drodze

  7. hub_lan pisze:

    Już niedługo ten burdel upadnie bo po prostu zbankrutuje dokładnie tak samo jak stało się to z jego poprzednikiem (prl-em) i wtedy przyjdzie długo wyczekiwana przeze mnie (i pewnie nie tylko przeze mnie) chwila w której z czystym sumieniem pobawię się w jednoosobowy trybunał pełniący równocześnie rolę prokuratora, obrońcy i kata. Mam nadzieję że z powodzeniem wydam i wykonam kilkaset wyroków śmierci przez publiczne powieszenie i będę to czynił na chwałę Rzeczypospolitej oraz pro publico bono (czyli całkowicie za friko) w między czasie utrzymując się z pracy najemnej w szarej strefie (określenie obecnie używane przez politycznie poprawnych idiotów) a tak na prawdę wykonując usługi w ramach własnej (ale nigdzie nie rejestrowanej) działalności gospodarczej

    • 31węzłowy Burke pisze:

      Czyli porucznik Jack Bushyhead….31

    • Tom2 pisze:

      No to do trójek robotniczo-chłopskich coraz bliżej. Tak zaczyna realizować się /narazie w koncepcjach/ hasło – szczęście ludu ponad prawem.

      • Krzysiek pisze:

        @Tom2
        „No to do trójek robotniczo-chłopskich coraz bliżej.” ..
        Do tej DWÓJKI robotniczo-chłopskiej brakuje jeszcze właśnie „hub lana”.
        Dopiero wtedy będzie to „trójka” a nie dwójka.
        Za czasów „jedynie słusznej władzy”, która „utrwalała władzę ludową było dokładnie tak samo czyli jeden robotnik i jeden chłop prowadzili pod pachy pijanego w sztok „towarzysza komisarza”, który w jednej osobie był zarazem prokuratorem, sędzią i katem.

  8. LewePrawo pisze:

    Świetny artykuł! Ja również znam sprawę, w której działało raczej domniemanie winy. Otóż, dwóch policjantów złożyło zeznania przyznając, że nie pamięta wydarzenia, dnia ani obwinionego, który miał jechać o 20 km za szybko. O tym, że tak nie było, zeznał sam obwiniony i jego żona uzasadniając to tym, że na sąsiednim pasie poruszał się inny pojazd, który około 200 m wcześniej włączył się do ruchu i po tych 200 m zrównał z obwinionym, który jechał spokojnie 50 km/h na wycieczkę z małym dzieckiem. Zapewne więc to ten pojazd musiał jechać szybciej (prosta fizyka). Ponadto policja stała na poboczu zasłonięta wozem dostawczym, wątpliwe jest więc, aby miała możliwość zmierzyć prędkości pojazdu, którego nie mogła widzieć. Sędzia uznała jednak, że to, że obwiniony odmówił przyjęcia mandatu świadczy o tym, że chce uchylić się od odpowiedzialności!!! (tj. korzystanie ze swoich praw ma o tym świadczyć??), zeznania żony są niewiarygodne bo jest żoną, a policjanci złożyli „spójne” zeznania i należało im dać wiarę (pytanie tylko, w której części, skoro nic nie pamiętali??)! Choć więc polskie prawo tego zebrania, do uznania obwinionego winnym doszło wyłącznie na podstawie notatki służbowej bez żadnych innych dowodów potwierdzających okoliczność przekroczenia dozwolonej prędkości i przy dowodach wskazujących na coś innego.

    • Krzysiek pisze:

      Podaję, po raz kolejny już, lepsze autentyczne dowody „geniuszu” polskich sędziów – w mojej sprawie moje wyjaśnienia zostały a’priori uznane za niewiarygodne, gdyż „stanowiły moją linię obrony”.
      Zeznania mojej żony jako świadka „w sposób oczywisty i nie budzący najmniejszej wątpliwości są STRONNICZE”. Rzekomo poszkodowany oraz jego fałszywy świadek zostali złapani na ewidentnym kłamstwie na sali sądowej. Sędzina natychmiast stała się ich …adwokatem i stwierdziła, że „świadkowie mogli dokładnie nie widzieć (tego co ponoć widzieli)…gdyż sytuacja była dynamiczna”.
      Tak więc podtrzymuję moją tezę:
      w polskim „sądzie” każdy niewinny człowiek może zostać skazany, jak również każdy winny uniewinniony”.
      Wszystko zależy od „priorytetów” sędziego

    • pioter pisze:

      I z tego, co pamiętam, gwiazdą pomiaru był niezawodny Rapid 2ka?

  9. egon pisze:

    Jak komuś przyjdzie do głowy oskarżenie urzednika lub funkcjonariusza to zapoznajcie się z tym Jeśli, nie daj Bóg, zostaniecie skrzywdzeni w polskim urzędzie przez funkcjonariusza publicznego poprzez wydaną przez niego decyzję administracyjną lub jakiś akt prawa miejscowego, porzućcie nadzieje, że w waszej obronie stanie niezawisły i sprawiedliwy prokurator z miejscowej prokuratury. Na straży nietykalności polskiego funkcjonariusza publicznego stoi bowiem art. 231§1 Kodeksu karnego. Ktoś niezorientowany w realiach ustanowionego w Polsce prawa, po zapoznaniu się z treścią owego artykułu (Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3) żachnie się na moje słowa i zdumiony zaprotestuje. Jakże to, przecież ten zapis jest jasny, klarowny i obligatoryjny.

    KK I nie ma w nim miejsca na jakiekolwiek interpretacje. Zdefiniowano pojęcie „funkcjonariusza publicznego”, dokładnie opisano, co to jest „interes publiczny” albo „prywatny”. Bez większych problemów można stwierdzić, zwłaszcza na podstawie dokumentów urzędowych, kiedy przekroczono tzw. uprawnienia lub niedopełniono obowiązków służbowych. Niestety, to są tylko efektowne pozory. Bo w polskim Kodeksie karnym słowo bardzo często nie odnosi się do swojego desygnatu, a to oznacza, że powszechne niekiedy poczucie uniwersalnej sprawiedliwości społecznej ze „sprawiedliwością” stanowioną przez prokuratorów i sędziów nie ma najczęściej nic wspólnego. I żeby nie być gołosłownym przytoczę fragment pewnego postanowienia o odmowie wszczęcia śledztwa, które zostało zatwierdzone 31 grudnia 2012 r. przez prokuratora Prokuratury Rejonowej w Gorlicach Atletę Osikowicz:
    Biorąc pod uwagę całość zgromadzonych materiałów w postępowaniu należy stwierdzić, że przestępstwo stypizowane w art. 231 §1 Kk jest przestępstwem, którego można dopuścić się wyłącznie z winy umyślnej. Brak tego elementu po stronie podmiotowej zachowania sprawcy dyskwalifikuje odpowiedzialność karną. Zaznaczyć należy, że dla bytu przestępstwa z art. 231§1 Kk konieczne jest wykazanie, że sprawca będący funkcjonariuszem publicznym działając umyślnie, przekroczył swoje uprawnienia, a zatem dokonał czynności, która w ogóle nie należała do zakresu jego działania lub czynności, która mieściła się co prawda w zakresie jego działania ale do jej spełnienia nie było w określonej sytuacji podstaw faktycznych ani prawnych, albo też nie dopełnił obowiązków, czyli nie wykonał w ogóle bądź wykonał nienależycie czynności nakazane przepisami wynikające z istoty pełnionej funkcji, działając w ten sposób na szkodę interesu publicznego lub prywatnego. W omawianej sprawie nie sposób dopatrywać się w zachowaniu Burmistrza Bobowej oraz pracowników Urzędu Miejskiego w Bobowej umyślnego przekroczenia uprawnień oraz umyślnych zaniechań.
    Nie było moim zamiarem w tym felietonie opisywanie konkretnej decyzji administracyjnej, do której odnosi się Postanowienie prokurator Arlety Osikowicz. Dość powiedzieć, że w/w decyzja została uchylona przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Nowym Sączu, a wydającemu decyzję burmistrzowi Wacławowi Ligęzie, SKO w Nowym Sączu zarzuciło wielokrotne, rażące naruszenia prawa. Ale gdyby decyzja funkcjonariusza publicznego Wacława Ligęzy ostała się w obrocie prawnym, obywatele, których ten akt dotyczył ponieśliby gigantyczne straty materialne, z zamianą miejsca lokalizacji budowy włącznie.
    Wróćmy jednak do meritum, czyli do art. 231§1 Kodeksu karnego. Podstawą jego wykładni prawnej jest tzw. wina umyślna, a jej brak dyskwalifikuje odpowiedzialność karną. Kierując się elementarna logiką można bez wysiłku wyobrazić sobie przestępstwo, którego sprawcy nie można ścigać, bo nijak nie udowodnimy mu winy umyślnej. Ten nieszczęsny art. 231§1 Kodeksu karnego został zatem tak skrojony, żeby żadnemu funkcjonariuszowi publicznemu włos z głowy nie spadł. Udowodnienie winy umyślnej, że działał on złośliwie na szkodę interesu publicznego lub prywatnego bywa praktycznie niemożliwe. Nawet zamontowanie podsłuchów i kamer w każdym urzędowym gabinecie nie przyniosłoby oczekiwanych efektów. Każdy przecież może się pomylić, a co dopiero burmistrz, starosta czy wojewoda. Ile decyzji administracyjnych wydano w III RP z rażącym naruszeniem prawa, w których obronie de facto stanęli prokuratorzy i sędziowie nikt nie policzył i nikt liczyć nie będzie. W sprawie art. 231§1 Kodeksu karnego działa bezduszna machina „wymiaru sprawiedliwości”, tzn. w pamięci komputerów kolegów i koleżanek Arlety Osikowicz, jak Polska prokuratorska długa i szeroka, zapisano: Biorąc pod uwagę całość zgromadzonych materiałów w postępowaniu należy stwierdzić, że przestępstwo stypizowane w art. 231 §1 Kk jest przestępstwem, którego można dopuścić się wyłącznie z winy umyślnej… W omawianej sprawie nie sposób dopatrywać się w zachowaniu (…) pracowników Urzędu (…) umyślnego przekroczenia uprawnień oraz umyślnych zaniechań I tak dalej i temu podobne! To są gotowce, prokuratorzy nie muszą się przemęczać. Pojawia się kwalifikacja prawna, czyli art. 231 §1 Kk, no to my o przestępstwie stypizowanym z winy umyślnej. Następny proszę!
    No nie, powie jakiś znawca polskiego kodeksu karnego, ale przecież obok art. 231 §1 Kk mamy art. 231§3 Kk (Jeżeli sprawca czynu określonego w §1 działa nieumyślnie i wyrządza istotną szkodę podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2). I wiecie, co wtedy postanawia prokurator? Pozwólcie, że zacytuję ponownie Atletę Osikowicz z Prokuratury Rejonowej w Gorlicach z tego samego Postanowienia: W przedmiotowym przypadku istotnej szkody nie stwierdzono.
    Czyli, jak nie kijem go, to pałką. Dla prokurator Arlety Osikowicz nawet kilkusettysięczne straty materialne, w innej znanej mi sprawie, nie stanowiło argumentu tzw. „istotnej szkody”. Bo cóż to znaczy „istotna szkoda” – interpretacja może być tylko arbitralna i zazwyczaj będzie wypowiedziana na szkodę obywatela. Jesteś zatem bez szans, czytelniku i obywatelu, zwłaszcza, gdy występujesz przeciwko funkcjonariuszowi publicznemu.
    Przypadek artykułu 231 kodeksu karnego, to jest tylko maleńki przyczynek do historii bezprawia, które rządzi polskim „wymiarem sprawiedliwości”. Prokurator Arleta Osikowicz na pewno doskonale zdaje sobie z tego sprawę, ale ona i jej koleżanki i koledzy po prokuratorskim fachu nie widzą w tym nic zdrożnego, a już na pewno art. 231 nie zakłóca im spokojnego snu. I to jest kolejny problem polskich „niezawisłych”, kto wie czy nie dużo poważniejszy niż sam art. 231 kodeksu karnego. Tylko, kto udowodni prokurator Arlecie Osikowicz winę umyślną albo istotną szkodę?

  10. egon pisze:

    Jak coś się wydarzy …pierwszy zgłaszam cheć wystąpienia w roli sędziego i …kata

  11. egon pisze:

    ech przecież małpa może się zbuntować …..tu tenże osobnik wie przed kim robić aport ale….na ukrainie już odstrzeliwują takowych geniuszy

  12. Krzysiek pisze:

    Piszę o tym już od kilku lat zarówno w moich tekstach jak i w komentarzach, nawet wczoraj o tym pisałem.
    Dlatego powtórzę – NIC się w Polsce nie da zrobić z bandytyzmem państwowym w wymiarze sprawiedliwości, a także z bandytyzmem państwowym w sferze ekonomicznej, dopóki to BANDYCKIE państwo istnieje. To państwo należy zwyczajnie ZLIKWIDOWAĆ i ZBUDOWAĆ OD NOWA NA NOWYM FUNDAMENCIE !
    Tu nawet niedawna zmiana władzy niewiele pomoże, gdyż istota tego państwa nie zostanie naruszona. Owszem, może coś niecoś zostanie nieznacznie zmienione, przypudrowane lub „udoskonalone”. Ale zmian zasadniczych nie będzie.
    Bo zamiast babrać się zw zmianę ustawy o TK należałoby zwyczajnie cały ten TK rozpędzić na cztery strony świata, a tych „geniuszy prawa” tam orzekających pozbawić jakichkolwiek apanaży. A wiadomo, że tak się nie stanie 🙁
    Czy ktokolwiek ma jakiekolwiek wątpliwości, że poza wymianą ryjów przy korytach coś więcej się zmieni ?

    • wwm pisze:

      „Tu nawet niedawna zmiana władzy niewiele pomoże, gdyż istota tego państwa nie zostanie naruszona”.

      Zgadza się – nie zostanie naruszona. Ojcowie założyciele (Kiszczak, Mazowiecki, Geremek) odeszli, ale dzieło (Magdalenka) trwa.

      „Czy ktokolwiek ma jakiekolwiek wątpliwości, że poza wymianą ryjów przy korytach coś więcej się zmieni?”.

      No cóż, życie jest krótkie, każdy chce umoczyć paszczę w melasie. Nawet jeśli jeden z drugim do tej melasy nigdy się nie dopcha, to zawsze ma miłe złudzenie, że może jednak…

      Przy okazji, skoro już mowa o „zmianie władzy”. Pan (nomen omen) Tchórzewski, który od ośmiu lat gasi światła mijania (ale tak, żeby ich przypadkiem nie zgasić), po raz kolejny został (p)osłem – ale teraz poszedł w ministry. Będzie się zajmował „energetyką”.

  13. pioter pisze:

    Zaraz, zaraz, kiedy to było „Wiecie, towarzyszu sędzio, tak trzeba dla sprawiedliwości ludowej, no przecież jest winny/a, bo gdyby nie był/a winny/a, toby nie był/a obwiniony/a! Rozumiemy się?” Czy aby na pewno czasy minione?

  14. BB pisze:

    Widzę, że składanie wniosków cały czas określane jest „działaniem na szkodę procesu celem jego odroczenia”. Pamiętam jak w Poznaniu na rozprawie Krzysztofa Krakowskiego, sendzia zastosowała dokładnie ten sam zabieg. Nieuwzgledniła żadnego wniosku złożonego na rozprawie, uznając je jako celowe działanie w kierunku przedłużania procesu a nie w celu rozstrzygnięcia winy.
    Jeśli sond nie ma zamiaru rozstrzygać a jedynie przyklepywać akty oskarżenia, kasując wszystkie próby ze strony oskarżonego, to na miejscu tych pajaców z „łańcuchem na szyi” powinna siedzieć małpa i pieczętować wszystko napisem „winny”. Po co sendzia skoro małpa zrobi to samo szybciej i taniej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *