Festiwal Kłamliwych Tóg

Artur Mezglewski

Sędziowie kłamcy i matacze. Jeden kryje drugiego. Sędzia Arkadiusz Zmudziński (Nidzica) oddalił wszystkie wnioski obwinionego i skazał go bez jakiegokolwiek dowodu. Sędzia Magdalena Chudy (Olsztyn) utrzymała ten krzywdzący wyrok w mocy, uznając postępowanie dowodowe za “wnikliwe i prawidłowe”. Festiwal Kłamliwych Tóg.

 

Ten proces i te wyroki to jedne z najohydniejszych rzeczy, jakie widziałem. Bezwstyd, buta i arogancja sędziowska, a słowo KŁAMCY, to jedno z najdelikatniejszych określeń, jakich można tutaj użyć.

Sędzia Arkadiusz Zmudziński

Proces dotyczył rzekomego pomiaru pomiaru prędkości. Słowo “rzekomego” jest tutaj w pełni uzasadnione. Pomiar nie został zarejestrowany, a policjanci nie pamiętali zdarzenia. Nie było zatem żadnych dowodów obciążających obwinionego.

Uszkodzona plomba

Ale to nie wszystko. Okazało się, że urządzenie pomiarowe (UltraLyte 20-20), którym rzekomo dokonano pomiaru, miało zerwaną plombę legalizacyjną – co oznacza, że jego legalizacja utraciła ważność.

Nikt nie miał prawa czymś takim mierzyć prędkość. Posługiwanie się takim urządzeniem stanowi wykroczenie. Zerwanie plomby legalizacyjnej wykazała kontrola przeprowadzona na zlecenie Głównego Urzędu Miar . W tej sprawie toczyło się odrębne postępowanie, o którym pisaliśmy na naszych łamach:

Jak policja pała żądzą karania, jeśli sprawa dotyczy funkcjonariuszy dokonujących nielegalnych pomiarów

Uszkodzony miernik Ultralyte 20-20

Ale to nie wszystko. Okazało się, że funkcjonariusz dokonujący pomiaru, nie miał żadnych szkoleń w zakresie obsługi urządzenia pomiarowego. Nie uczestniczył nawet w podstawowym szkoleniu z zakresu ruchu drogowego. Sam przyznał się, że nigdy nie czytał żadnych przepisów metrologicznych. Tabula raza. Na rozprawie nie potrafił prawidłowo wyjaśnić, na czym polega kalibracja urządzenia.

Ale to nie wszystko. Rzekomy pomiar wykonany został ponoć z odległości prawie 700 metrów! A przecież wykonanie pomiaru z takiej odległości nie jest możliwe. Wiązka lasera miałaby wówczas ponad 1,80 metra, a więc nie jest rzeczą możliwą “zmieszczenie” jej w okolicach tablicy rejestracyjnej. Nie mówiąc już o tym, że wcelować w cokolwiek z takiej odległości było – bez użycia statywu i lunety – absolutnie niemożliwe!

Przede wszystkim jednak świadek, który miał rzekomo dokonać pomiaru, w ogóle nie pamiętał takiego zdarzenia. Będąc przesłuchiwany po raz pierwszy w dniu 13 lutego 2018 r. (wówczas sprawę prowadziła sędzia Elżbieta Lewandowska) zeznał:

Niestety z uwagi na mnogość takowych zdarzeń i odstęp czasowy nie kojarzę sobie pana ani zdarzenia z jego udziałem. Być może miałem kontakt służbowy z obwinionym, ale nie jestem w stanie sobie przypomnieć szczegółów tego spotkania. Mógł to być jednorazowy kontakt”.

Wówczas sędzia Lewandowska – łamiąc w sposób drastyczny obowiązujące procedury – odczytała świadkowi treść notatki urzędowej. Po odczytaniu notatki świadek Szypulski zeznał:

“Takiej treści notatkę sporządziłem. Poza treścią nic mi nie wraca pamięcią do niczego”.

W czasie rozprawy w dniu 12 września 2018 r., kiedy sprawę prowadził już sędzia Zmudziński (sędzia Lewandowska przeszła w stan spoczynku i sprawa toczyła się od nowa), świadek Szypulski był przesłuchiwany ponownie na okoliczność pomiaru, którego w ogóle nie pamiętał. Zeznał wówczas tak:

Ja z tego praktycznie nie pamiętam nic.”

I w tym momencie sędzia Zmudziński znowu odczytał świadkowi treść notatki urzędowej – czyli po prostu podpowiedział mu, co ma zeznawać, żeby doprowadzić do skazania obwinionego! A oto nagranie z rozprawy, na której świadkowie ponownie składali zeznania, a sędzia czyta jednemu z nich (wobec “niepamięci”), co ma zeznać:

Sędzia Zmudziński popełnił delikt dyscyplinarny, gdyż Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia nie dopuszcza możliwości odczytywania notatek. Można odczytać wcześniejsze zeznania świadka z postępowania wyjaśniającego, jeśli takie składał. Funkcjonariusz ten nie został jednak przesłuchany bezpośrednio po zdarzeniu – nie było zatem czego odczytywać.

W związku z powyższym i obwiniony, i adwokat, podjęli próbę wyłączenia sędziego Zmudzińskiego z orzekania w sprawie. Niestety, przepisy prawa polskiego są takie, że nieuczciwego sędziego wyłączyć się nie da. A oto nagranie z rozprawy, na której złożono wniosek o wyłączenie Zmudzińskiego:

 

Sędzia Zmudziński oddalił wszystkie wnioski dowodowe obwinionego i jego obrońcy. Wszystkie !!! Zmudziński uzasadnił to tym, iż zmierzają one w oczywisty sposób do przedłużenia procesu. Nadmienić należy, iż obwiniony złożył swoje wnioski w dniu 11 lutego 2018 r., a sędzia rozpatrzył je dopiero 5 grudnia 2018 r. – czyli po 10 miesiącach od ich złożenia!!!

Przed zakończeniem sprawy sędzia Zmudziński udzielił głosu obwinionemu, który obszernie i doskonale wypunktował kuriozalność wniosku o ukaranie i przeprowadzone postępowanie – brak dowodów w sprawie, użycie nielegalnego przyrządu, brak choćby podstawowej wiedzy o użytkowaniu UltraLyte u policjanta, który rzekomego pomiaru dokonywał, bezzasadne oddalenie wszelkich wniosków obrony. Sędzia Zmudziński nie słuchając wystąpienia podsądnego ostentacyjnie okazywał, że ma w czterech literach to, co on mówi – przeglądał i czytał sobie jakieś akta, kodeksy, rozmawiał z protokolantką, gdzieś ją wysłał z sali, a nawet dłubał sobie w nosie patrząc pod sędziowski stół. Tak wygląda w Sądzie Rejonowym w Nidzicy konstytucyjne prawo do rozpoznania sprawy przez niezawisły sąd.

Sędzia Zmudziński odroczył ogłoszenie wyroku na następny dzień, rzekomo ze względu na zawiłość sprawy – zapewne licząc na to, że  na to ogłoszenie nikt nie przyjedzie. Był jednak w błędzie, bo na sali rozpraw pojawił się dziennikarz i nagrał ustne “motywy” wyroku. “Motywy”, bo tak naprawdę był to istny bełkot intelektualny. A oto, co miał sędzia do powiedzenia w “zawiłej” sprawie:

“Sąd nie znalazł podstaw, żeby zakwestionować odczyt urządzenia kwestionowanego przez obwinionego. Nie można też było nie uwierzyć policjantom, którzy stwierdzili, że wszystko było w porządku z tym urządzeniem. Było sprawne wówczas i nie można też w ten sposób przyjmować linii obrony pana J. w związku z tym Sąd uznał jego winę i wymierzył mu karę 400 zł. Co do bardziej szczegółowych argumentów będzie wniosek obwinionego bądź stron sporządzę uzasadnienie na piśmie”.

Sędzia Arkadiusz Zmudziński jest kłamcą i mataczem, gdyż:

  • w aktach sprawy nie ma zarejestrowanego żadnego odczytu urządzenia, który trzeba było by kwestionować;
  • żadnego odczytu nie pamiętali także wezwani świadkowie – policjanci;
  • określenie “Sąd nie znalazł podstaw” sugerowało by, że Sąd taki podstaw szukał, gdy tymczasem Sąd oddalił wszystkie wnioski dowodowe, aby na pewno czegokolwiek nie znaleźć;
  • policjanci niczego nie pamiętali, a więc nie stwierdzili, “że wszystko było w porządku”, a sędzia podpowiedział im, co mają zeznawać – naruszając obowiązujące procedury oraz zasadę bezstronności;
  • nie było żadnego dowodu, a nawet poszlaki, że urządzenie pomiarowe było sprawne w dniu zdarzenia, bezspornym było natomiast to, że Główny Urząd Miar wydał zakaz jego używania do czasu dokonania ponownej legalizacji.

A zatem każde jego słowo jest kłamstwem.

Sędzia Magdalena Chudy

Sędzia Magdalena Chudy jest kłamcą, krętaczem i krasomówcą. A oto jej kłamliwe tezy (tłustym drukiem) wyartykułowane podczas podawania ustnych motywów wyroku:

  1. Dowodem był pomiar UltraLyte. W aktach sprawy nie ma żadnych dowodów na to, że jakikolwiek pomiar został wykonany. Świadkowie niczego nie pamiętali, a urządzenie UltraLyte nie rejestruje pomiaru. Ponadto Sąd nie zwrócił się o dostarczenie dokumentacji pomiaru (jeśli takowa w ogóle istniała).
  2. Jeśli urządzenie działa wadliwie, to wynik nie pojawi się na urządzeniu . Gdyby pani sędzia dopuściła dowód z eksperymentu lub choćby z oględzin urządzenia pomiarowego (obwiniony o to wnosił, miał na każdej z rozpraw miernik tego typu), to mogła by zobaczyć na własne oczy, że urządzenie UltraLyte 20-20 zmierzy prędkość np. budynku sądowego – a więc da się potwierdzić, że pomimo, iż działa wadliwie, jakiś wynik pokaże się na wyświetlaczu. Wynik taki pokaże się także wówczas, gdy wiązka lasera zmierzy inny samochód, a nawet drogę. Pani sędzia powtórzyła zatem bezmyślnie błędną policyjną teorię – bez sprawdzenia i bez posiadania nawet minimum wiedzy specjalnej na ten temat.
  3. W toku postępowania udowodniono, że rzekomy pomiar został wykonany z prawie 700 metrów, że pomiar został okazany obwinionemu, czyli istniał (został zrobiony). Policjanci niczego nie pamiętali, a więc w toku postępowania niczego nie udowodniono, także tego, że pomiar został okazany obwinionemu i że w ogóle został zrobiony.
  4. W sprawie nie ustalono, żeby były takie okoliczności, które utrudniły pomiar. Sąd w ogóle nie badał i nie ustalał, czy istniały takie okoliczności. Mimo wniosków obwinionego i obrony nie przeprowadził oględzin, nie przeprowadził eksperymentu, nie powołał biegłego, nie dołączył do akt niezbędnej dokumentacji, takiej jak np. notatniki służbowe policjantów, protokół odprawy do służby, dokumenty dotyczące szkoleń policjantów itp.
  5. W odległości ok. 150 m jechał jakiś samochód, który był badany przez funkcjonariuszy policji i po rzekomym ustaleniu, że jechał prawidłowo, pojazd ten nie był zatrzymywany i kontrolowany. Jeżeli rzeczywiście w czasie dokonywania pomiaru na drodze jechał inny pojazd, to w takim razie w jaki sposób Sąd wykluczył, że samochód ten nie zakłócił pomiaru? Przecież wiązka lasera w odległości ponad 600 metrów ma średnicę ponad 1,8 metra – a zatem wiązka ta (zakładając nieuniknione drżenie rąk operatora urządzenia) wykracza poza obręb mierzonego samochodu i może objąć także inne pojazdy.
  6. Urządzenie było sprawne i posiadało wymagane prawem świadectwo legalizacji. Z chwilą, gdy zostaje zerwana lub uszkodzona plomba legalizacyjna, świadectwo legalizacji ponowne staje się nieważne. A zatem w momencie dokonywania pomiaru urządzenie nie posiadało wymaganego prawem świadectwa legalizacji. Urząd Miar zakazał używania tego urządzenia.
  7. Przeprowadzone zostały stosowane szkolenia, które przeszli [policjanci] – co gwarantowało, że znają to urządzenie i umieją się posługiwać. Sąd nie zwrócił się do Komendanta Powiatowego Policji o dostarczenie świadectw szkoleń, w których uczestniczyli funkcjonariusze. Funkcjonariusz, który przeprowadzał kontrolę, zeznał, że w żadnych szkoleniach nigdy nie uczestniczył. Ponadto Komendant Powiatowy Policji w Nidzicy w piśmie z dnia 21 listopada 2017 r. (Pr-7171/7035/17) oficjalnie potwierdził, iż asp. Mirosław Szypulski nie posiada przeszkolenia specjalistycznego z zakresu ruchu drogowego, jak również szkolenia z zakresu użytkowania urządzenia kontrolno-pomiarowego typu UltraLyte LTI 20-20 100/200 LR.”

8. Jak świadek pewnych rzeczy nie pamięta, “kapek” przewiduje, pozwala, dozwala na odczytanie uprzednio złożonych wyjaśnień. Kwestię odczytywania w postępowaniu w sprawach o wykroczenie świadkowi akt sprawy nie reguluje żaden “kapek”, tylko Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia. Przedmiotowe regulacje znajdują się w art. 75   § 1 w zw. z art. 74 § 1 k.p.w. Przepisy te nie dopuszczają możliwości odczytywania świadkom treści notatek urzędowych. Warto też, aby Sędzia Sądu Okręgowego przyswoiła sobie tego rodzaju elementarną wiedzę, że świadek nie składa wyjaśnień, tylko zeznania…

9. Świadkowie nie mieli żadnych wątpliwości związanych z prawidłowością tego pomiaru.  Świadkowie niczego nie pamiętali – a mimo tego Sędzia Magdaleny Chudy wydedukowała, że oni nie mieli wątpliwości związanych z prawidłowością pomiaru.

10. Z instrukcji wynika, że pomiar może być dokonywany nawet z powyżej 1000 metrów. Te słowa zupełnie kompromitują Panią sędzię. Średnica promienia lasera w odległości 1000 metrów wynosi 3 metrów. Jak więc można umiejscowić wiązkę lasera w okolicach przedniej tablicy rejestracyjnej? Ktoś podrzucił Pani sędzi marketingowe instrukcje importera urządzeń laserowych, który zapisał w niej takie dyrdymały, aby wygrać przetarg i zareklamować swój towar. W oryginalnej instrukcji producenta nic takiego nie ma!!! Gdyby Pani sędzia wykonała wniosek dowodowy obwinionego o dostarczenie do akt sprawy wiarygodnej instrukcji – dowiedziała by się, jak się sprawy mają.

11. Z przedstawionych dokumentów i dowodów wynika, że kalibracja została dokonana. W aktach sprawy nie ma żadnych dokumentów ani dowodów potwierdzających przeprowadzenie kalibracji przedmiotowego miernika, a świadkowie niczego  nie pamiętali… Taki z pani sędzi oszust.

12. W chwili, gdy pobierali urządzenie, plomby były nienaruszone i wszystko działało dobrze. Nie ma w sprawie żadnych dowodów na potwierdzenie okoliczności, że w chwili, gdy policjanci pobierali urządzenie, plomby były nienaruszone. A jeśli by tak miało być, to oznaczało by, że to właśnie funkcjonariusz Szypulski zniszczył plomby i być może włamał się do urządzenia, aby go rozkalibrować. Bo być może to po jego służbie urządzenie nie nadawało się do użytku ze względu na zniszczone plomby.

13. Zebrany materiał dowodowy nie wykazywał, że pomiar był nieprawidłowy. Na tym konkretnym urządzeniu, które było używane tego dnia, wszystkie te elementy: odległości, legalizacji, kalibracji były wykonane – i to w dostatecznym stopniu uwierzytelniło kwestię wiarygodności, czy też prawidłowości uzyskanego pomiaru. Z zebranego materiału w żaden sposób nie wynika, aby jakikolwiek pomiar w ogóle był dokonany. Nie ma żadnych dowodów, że przeprowadzona została kalibracja. Jest oczywiste, że z odległości ponad 600 metrów nie da się wykonać prawidłowego pomiaru. Stąd nie można ocenia prawidłowości czegoś, co do czego nie mamy wiedzy, że  w ogóle miało miejsce.

14. Szczegółowo, bardzo szczegółowo zostali przesłuchani funkcjonariusze Policji. Jak można przesłuchać szczegółowo człowieka, który nic nie pamięta?! Za te szczególne matactwa oboje sędziowie powinni wylecieć z zawodu!

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bezstronność sądu, Domniemanie winy, Laserowe mierniki prędkości, Postępowanie dowodowe, Sądownictwo. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na Festiwal Kłamliwych Tóg

  1. Jak to jest? pisze:

    Czyli immunitet działa na przekroczenie prędkości i nie zabierają prawa jazdy sędziom? https://wpolityce.pl/m/polityka/484121-juszczyszyn-uniknal-odpowiedzialnosci-za-zbyt-szybka-jazde

  2. deV pisze:

    Gratulacje dla p. Piotra za załatwienie sprawy w GUM.
    W podobnej sprawie GUM orzekł, że uszkodzenie w postacji odklejonej częściowo plomby nie jest uszkodzeniem w rozumieniu przepisów o miarach.

    Tak jakby przepisy o miarach kazały miarkować uszkodzenia.

  3. Wielkopolska pisze:

    podobno w TVP info ma powstać cykliczny program Kasta. Może udało by się podać materiały do zrobienia odcinka lub kilku odcinków pokazujących działanie tych wysokiej rangi ekspertów od prawa.

  4. 31węzłowy Burke pisze:

    Czyli porucznik Bushyhead… 31

  5. skazany pisze:

    “Sędzia [biip] oddalił wszystkie wnioski dowodowe obwinionego i jego obrońcy. Wszystkie !!!
    [biiiip] uzasadnił to tym, iż zmierzają one w oczywisty sposób do przedłużenia procesu. Nadmienić należy, iż obwiniony złożył swoje wnioski w dniu 11 lutego 2018 r., a sędzia rozpatrzył je dopiero 5 grudnia 2018 r. – czyli po 10 miesiącach od ich złożenia!!!”

    Czyli nic ważnego nie zaszło, rozprawa toczyła się zgodnie z rutyną (podobnie jak 99,99% pozostałych spraw o “wykroczenia”.
    Jest normalne odrzucanie wszelkich wniosków dowodowych, ponieważ JEST OCZYWISTE że zmierzają one do przedłużenia postępowania. Którego słowa nie rozumie?
    Pisałem to samo wiele razy, nawet używając podobnych słów i składni (nie, nie poczuwam się do autorstwa tekstu, proste stwierdzenie faktu nie jest czynem “twórczym”).

    Jedynym co można zrobić dla naprawy tego systemu jest jego likwidacja. I to też nie gwarantuje sukcesu, ale powiedzmy zwiększa szanse naprawy z 0,0% do wartości niezerowej.

  6. wavi pisze:

    No cóż , te filmiki należało by pokazać wszystkim KOD-owcom , by zobaczyli o co protestują.

  7. antypies pisze:

    Ci sędziowie powiedzieli tak, prawo prawem a niesprawiedliwość i będzie i tak po naszej stronie. Jeśli sędziowie mieli na sobie fartuszki tak jak w przedszkolu to nie ma się czemu dziwić, jaki sąd taki wyrok. A tak na poważnie cytując klasyka zwanego profesorem-magistrem, liczy się tylko goła siła! SKANDAL, SKANDAL, SKANDAL. Nasuwa się pytanie, po co są w ogóle studia prawnicze, do czego one są potrzebne?

  8. Tomek pisze:

    Kpina. I tacy “sędziowie” pobierają niemałe wynagrodzenie i protestują ze swieczkami “w obronie niezawisłosci” . A naprawdę boją sie odpowiedzialności przed Izbą Dyscyplinarną SN i utraty niezasłużonych przywilejów.

  9. Krzysiek pisze:

    Moje wnioski o powołanie innego biegłego sądowego również zostały odrzucone w szyderczym wprost uśmiechem, że “zmierzają w celu przedłużenia postepowania”. Mam swoją “czarną listę łajdaków w togach” i kiedyś może i na nia przyjdzie czas ….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Enter Captcha Here : *

Reload Image