Wykroczenia funkcjonariuszy policji – fikcja odpowiedzialności karnej

Piotr Jakubiak

Można wysnuć tezę, że nie ma obywatela, żyjącego w unormowanym społeczeń­stwie, któ­ry nie dopuścił się choć raz popełnienia jakiegoś czynu zabronionego. Te naruszenia „lżej­szego kali­bru”, czyli wykroczenia, bardzo często uchodzą nam bezkarnie, bo nie da się zapewnić 100% wykrywalności. Ponieważ wykroczenia popełniają co jakiś czas wszyscy, więc zdarza się to i policjantom – także na służbie.

Dzięki wszechobecnym kamerom ta „wykrywalność” rośnie, a dzięki różnym platformom możemy zobaczyć, jak nieprzepisowe manewry są wykonywane także przez auta z napisem „Policja” na nadwoziu. Materiał trafia do odpowiedniego organu, sprawa wydaje się prosta – mandacik lub wniosek do sądu. Prosta? Niekoniecznie …

  1. Unormowanie prawne zasad ponoszenia odpowiedzialności za wykroczenia.

         Zgodnie z art. 17 § 1 kpow (Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia) oskarżycielem w każdej sprawie o wykroczenia jest policja (chy­ba, że ustawa stanowi inaczej). Najczęściej karani jesteśmy w procedurze uproszczonej, czyli man­datem, np. kiedy przekroczymy dopuszczalną prędkość. Ale kiedy nie zagaszamy się z decyzją funkcjonariusza, wtedy odmawiamy przyjęcia grzywny i na podstawie art. 54 § 1 kpow wszczynane jest w takiej sytuacji postępowanie wyjaśniające, które ma na celu wykazanie, czy istnieje podstawa do wniesienia wniosku o ukaranie do sądu.Po zakończeniu czynności wyjaśniających, jeśli są ku temu podstawy, jest kierowany do sądu wniosek u ukaranie.

2. Odpowiedzialność wykroczeniowa funkcjonariuszy policji.

       W założeniu odpowiedzialność policjantów za wykroczenia, które popełniają w trakcie pełnienia służby, nie różni się w jakikolwiek sposób od procedur stosowanych wobec „zwykłych” obywateli. Dlaczego „w założeniu”? Bo kiedy sprawa dotyczy obywatela, wdrożone czynności zawsze wskazują, że oskarżyciel ma podstawy do działania, nawet jeśli w sprawie wątpliwości jest tyle, ile wynosi populacja Chińczy­ków. Ale sprawa przybiera inny obrót, kiedy zgłoszono, że wy­kroczenia dopuścił się policjant.

      Rosnąca świadomość społeczeństwa obywatelskiego oraz powszechny dostęp do urządzeń rejestrujących obraz (smartfony) powoduje, że zgłoszeń wykroczeń, popełnianych przez policjan­tów, jest coraz więcej. Kiedy materiał obrazujący złamanie prawa przez funkcjonariusza trafia np. na udostępnione skrzynki w ramach akcji „Stop agresji na drogach”, to na jego podstawie jest wsz­czynane postępowanie, żeby nie było, że policja olewa społeczeństwo. Ale kto prowadzi sprawę? Niezależna sekcja, taka super-policja, prokurator, ostrzący sobie zęby na łamiących prawo, czy może sam komendant główny lub minister sprawiedliwości? Nie, kolega z tej samej jednostki, a często nawet z  wydziału! Czyli ten, z którym razem spędza się długie godziny służby, niewykluczone, że razem chleje na sobotnim grillu, jeździ na rybki, naciąga kierowców na lewe pomiary Iskrą czy videorejestra­torem, a może – niestety, zdarzają się takie przypadki – robi „spółdzielnię” i „zapomina” od czasu do czasu wypisać blankietu! Tak, taki kumpel czy koleżanka ma „obiektywnie” rozpatrzyć sprawę. Śmiech na sali. Oczywiście, na decyzję prowadzącego o odmowie wszczęcia postępowania można złożyć odwołanie do właściwego komendanta wojewódzkiego, ale ten ma zbyt wiele na głowie, by podważać „obiektywną i niezależną” decyzję dalszego podwładnego.

3. Policyjny immunitet na bezkarność czyli „Non facit fraudem, qui facit, quod debet

         W trakcie służby policjanci często zmuszeni są do podejmowania nagłych decyzji, wynikających z pełnionych obowiązków służbowych i konieczności zapewnienia bezpieczeństwa, wymuszenia przestrzegania prawa, ścigania sprawców czynów zabronionych. Nonsensem byłoby karanie za wykroczenie drogowe (np. jazda „pod prąd”, przejazd na czerwonym) funkcjonariusza, który podjąłby pościg nieoznakowanym pojazdem za sprawcą napadu na bank. W takich przypadkach ma zastosowanie kontratyp pozaustawowy „Nie czyni bezprawia, kto spełnia swą powinność„, czyli stwierdzenie, że okoliczności zdarzenia wyłączają karną odpowiedzialność za popełnienie czynu zabronionego.

      Wyłączenie odpowiedzialności karnej na podstawie kontratypu może wystąpić w specyficznych okolicznościach, kiedy zachowanie niezgodne z prawem zostało wymuszone sytuacją i związanym z nią określonym obowiązkiem zachowania się danej osoby, czyli np. nie będę odpowiadał za przekroczenie jezdni w miejscu niedozwolonym, jeśli zgodnie z wymogiem prawnym dokonałem tego w celu ratowania życia osoby poszkodowanej w wypadku. To oczywiste i do takich właśnie sytuacji kontratyp ma zastosowanie.

        Niestety, policja zrobiła sobie z tego zapisu immunitet od wszelkiej odpowiedzialności. Zatrzymał się radiowóz na miejscu dla niepełnosprawnych, choć obok pełno wolnych miejsc postojowych? Przecież przyjechali do sklepu po złapanego złodzieja czekolady, więc wypełniają obowiązki – nie ma wykroczenia! Wjeżdżają mimo znaku B-2 „zakaz wjazdu” pod budkę z kebabem? Oczywiście, brak znamion czynu, przecież przy okazji patrolują teren, więc jaki mandat …. Historia zna przypadki ludzi w mundurach, którzy swoje czyny tłumaczyli podobnie – wypełnianiem rozkazów, spełnianiem obowiązków. Wiem, może daleko idące porównanie, ale metoda „wybielania” ta sama.

4. Przykłady „zamiatania pod dywan” wykroczeń popełnianych przez policjantów.

      Policja zapewnia bezkarność swoim funkcjonariuszom nawet w przypadkach ewidentnego łamania prawa. Przykład? Proszę bardzo, pod Pasłękiem doszło do zatrzymania do kontroli cięża­rówki na drodze ekspresowej przez nieozna­kowany radiowóz, który sygnalizował to … włączonymi światłami awaryjnymi. Tak wbrew art. 49 ust. 3 Ustawy prawo o ruchu drogowym, § 3 pkt 5 Rozporządzeniu Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji w sprawie kontroli ruchu drogowego, czy nawet aktowi wewnętrznemu policji, jakim jest zarządzenie Komendanta Głównego o sposobie pełnienia służby i dokonywaniu czynności kontrolnych.

       Złożone zostało do policji odpowiednie pismo, zawiadamiający został przesłuchany, wydawało się, że machina sprawiedliwości ruszyła z odpowiednim impetem. Efekt? Oczywiście znany, czyli kolega z wydziału SRD w Elblągu, w którym służy sprawca wykroczenia, uznał, że żadnego wykroczenia nie było, bo „ponie­waż”. Tyle. Odwołanie do KWP w Olsztynie – jakie tam wykroczenie, normalna służba …

     Inny przykład – policjanci z Elbląga „suszyli” na S7. W miejscu jak najbardziej zasadnym – przed skrzyżowaniem, gdzie na skutek nadmiernej prędkości często dochodziło do wielu zdarzeń. Ale nieoznakowana Vectra była zaparkowana w miejscu, gdzie jest to zabronione, oczywiście nie była pojazdem uprzywilejowanym, bo „dyskoteka” stała sobie bezczynnie schowana we wnętrzu. Powodu można się domyślać – niebieskie błyski skutecznie ujawniałyby misternie za­stawione sidła i statystyka – bożyszcze polskiej policji – wraz z premią ległaby w gruzach.

       Policja w Elblągu oczywiście nie stwierdziła żadnego wykroczenia, gdyż – jak wskazano – policjanci działali w stanie (sic!) „wyższej konieczności”, oczywiście z kontratypem „nie czyni bezprawia …”.

     I taką „mantrą” mogą so­bie w sumie usprawiedliwić wszystko – zabrali Ci telefon, którym nagrałeś bezprawną interwencję? Stan wyższej konieczności, bo może w ten sposób uniemożliwili Ci popełnienie stalkingu za dwa lata! Nagrałeś, jak jechali nieoznakowanym 150 w zabudowanym? Tak, nie czynią bezprawia, bo przecież 5 km dalej ktoś, być możne, właśnie zaparkował na osiedlowej uliczce na zakazie.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Policja, Postępownaie mandatowe, Uncategorized, Wniosek o ukaranie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

15 odpowiedzi na „Wykroczenia funkcjonariuszy policji – fikcja odpowiedzialności karnej

  1. 31wB pisze:

    Te Krzysiek. Częściowo. Np.Ribbentrop nie. Ale powiesili. Winny miał być Hitler ( protoplasta Merkel) który miał wydawać rozkazy. Reszta tylko wykonywała! A że Hitler nie żyje to winnych nie ma. Tłumaczenie polucjanta że tylko wykonuje rozkazy jest usprawiedliwieniem swojego skukndlenia.

  2. egon pisze:

    Co stoi na przeszkodzie zarejestrować takie postępowanie a nawet oni sami rejestrują i zawiadomić procka że właśnie doszło do ukrywania dowodów winy funkcjonariusza za kierownicą ? Chyba nic . Swoją drogą gdyby policja przed miejscem pomiaru prędkości np 500m wystawiała informację o kontroli prędkości to bezpieczeństwo by się poprawiło bez wątpienia by kierowcy stosowali się do ograniczenia ale …tu nie chodzi o to aby było bezpieczniej a o to aby jechali szybciej i wpadali na kontroli przez co zasilają budżet . Z tego jest na wcześniejsze emeryturki ,dodatki mundurowe ,mieszkaniowe itp socjal . Gdyby o bezpieczeństwo chodziło robili by jak napisałem a chodzi też o zastraszanie obywateli .Nie wiadomo gdzie stoją to lepiej jechać bezpieczniej , tylko to nie działa bo wypadki były i są …i będą . Swoją drogą ciekawe co na to komendanci komend powiatowych

  3. kwiatul pisze:

    No to ja juz sie tylko powtorzem, ze mamy do czynienia ze zorganizowana grupa przestepcza o charakterze zbrojnym. Grupa ta oczywiscie dziala w zmowie i porozumieniu.
    W Warszawie ci nasi najemnicy ( bo to my ich utrzymujemy, za nasze pieniadze maja mundurki, biura, samochodziki i wczesniejsze emeryturki, ze niby tacy zestresowani) ostatni jezdza sluzbowymi samochodami bez podswietlonych kogutow. A jesli radiowoz pelni patrol to zgodnie z prawem ma obowiazek miec poswietlony napis policja na dachu. Nie mowiac juz o nieprawidlowym parkowaniu. ulubionym takim iejscem jest miejsce za krzakami na rogu ul Lopuszankiej i Przedpole. No chlopaki suszac zjezdzajace samochody z wiaduktu nad torami kolejowymi w kierunku Al. Krakowskiej tak sie wstydza radiowozu i orzelka w czapce ze zastawiaja caly chodnik uniemozliwiajac przejscie.
    Co do drugiego materialu. a co by bylo jesli by ktos przywalil w ta nieprawidlowo zaparkowana Vectre?

  4. xxx pisze:

    100% racji. Idąc takim tokiem rozumowania policjant nigdy nie popełnia przestępstwa, czy też wykroczenia. Niestety tak to wygląda w praktyce. Oczywiście taka interpretacja prawa przez policję jest błędna. Zastanawiam się, czy o tym czy kontratyp ma zastosowanie nie powinien decydować sąd ? Wśród policjantów powszechne jest przekonanie, że za swoje wykroczenia czy też przestępstwa nie odpowiedzą, co skutkuje tym, że większość z nich ma prawo za nic i robią co chcą. Nie tak dawno temu zapytałem policjanta, który zmierzył moją prędkość nieoznakowanym radiowozem, dlaczego złamał prawo i przekroczył prędkość pomimo tego, że jego pojazd nie był w tamtym momencie pojazdem uprzywilejowanym, policjant bezczelnie stwierdził, że ma takie prawo. Nie rozumiem jak można takie zachowanie policjanta ( przekroczenie prędkości ) uznawać za mieszczące się w granicach kontratypu, skoro niczyje życie ani zdrowie nie było zagrożone. Owszem w niektórych sytuacjach, jeżeli ktoś znacznie przekroczył prędkość, powodując przy tym realne zagrożenie w ruchu lądowym można by uznać, że policjant musiał przekroczyć prędkość, żeby udokumentować wykroczenie, ale takie sytuacje nie zdarzają sie często. Policja ma inne narzędzia do wykrywania wykroczeń polegających na przekroczeniu dopuszczalnej prędkości ( ręczne mierniki prędkości ) i chociażby z tego powodu przekraczanie prędkości przez kierowców nieoznakowanych radiowozów nie będących pojazdami uprzywilejowanymi nie powinno być traktowane jako kontratyp. Nieoznakowane radiowozy powinny służyć do dokumentowania innych wykroczeń niż przekroczenia prędkości. Niestety problemem jest tu patologia polskiego wymiaru sprawiedliwości. Prokuratury i sądy zamiast przykładnie karać łamiących prawo policjantów robią wszystko, żeby ich nie karać.
    Jeżeli chodzi o pomiary prędkości na drogach ekspresowych to kiedy widzę taką sytuację zawsze dzwonię na policję i informuję oficera dyżurnego, że policjanci złamali prawo, gdyż dokonują pomiarów prędkości w miejscu w którym nie ma do tego warunków ( jak wiadomo na autostradach i drogach ekspresowych jest zakaz zatrzymywania się i postoju za wyjątkiem miejsc do tego przeznaczonych ) i tym samym popełniają oni wykroczenie. Proszę oficera dyżurnego o podanie swojego nazwiska i żądam żeby podjął on stosowne kroki, gdyż policjanci złamali prawo. Mówię, że mają 10 minut na odjechanie i informuję, że jeżeli w tym czasie nie odjadą, złożę do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przez oficera dyżurnego przestępstwa z art. 231 kk tj. niedopełnienia obowiązków. Dwa razy dzwoniłem i podziałało, panowie policjanci zwijali się po kilku minutach od mojego telefonu.

    • pioter pisze:

      Co gorsza, oni przenoszą ten kontratyp doktrynalny, obowiązujący TYLKO w prawie karnym/wykroczeniowym, na grunt prawa administracyjnego! Policjant jadący nieoznakowanym za kierowcą, który w zabudowanym przekracza dopuszczalną V > 50 km/h, też powinien stracić prawko, bo taki jest zapis bublowatego przepisu – wystarczy samo stwierdzenie wystąpienia określonego zachowania. Wyłączenie odpowiedzialności karnej nie znosi procedur administracyjnych, bo czyn został popełniony! Czyli kary za wykroczenie nie ma, ale prawko na 3 miechy do starosty …

      • xxx pisze:

        Kolego na tą chwilę policjant nie straci prawa jazdy. Państwo dba o swoich. Jakiś czas temu TK badał czy zatrzymywanie prawa jazdy za przekroczenie prędkości jest zgodne z konstytucją, gdyż były skargi, że jest to przejaw podwójnego karania. Wynik prac TK był taki, że sędziowie orzekli, że przepisy odnośnie zatrzymywania prawa jazdy są zgodne z konstytucją z jednym wyjątkiem : przepisy nie przewidują sytuacji wyjątkowych i należy je zmienić w tym zakresie tak, żeby w pewnych sytuacjach była możliwość odstąpienia od zatrzymania prawa jazdy ( np. ktoś jest ciężko chory i spieszy się do lekarza itp. ). Chyba nie muszę dodawać, że wprowadzając takie zmiany TK miał na celu ochronę ty…ków policjantów. Swoją drogą byłem przekonany, że TK uzna te przepisy za niezgodne z konstytucją. Skoro mandat karny + kara dodatkowa w posaci punktów karnych ( kary te przyznawane są w trybie wykroczeniowym ) + zatrzymanie prawa jazdy ( w trybie administracyjnym ) nie jest podwójnym karaniem to wobec tego co nim jest ? Takimi wyrokami polskie sądy tylko utwierdzają obywateli w przekonaniu, że polski wymiar (nie)sprawiedliwości to farsa. Najsmutniejsze jest to, że dla nas, zwykłych obywateli wymiar sprawiedliwości nie zmienia się na lepsze, wręcz przeciwnie jest coraz gorzej. Mamy coraz mniej praw a funkcjonariusze mają coraz więcej uprawnień. Zalegalizowane zostały prewencyjne kontrole trzezwości ( farsa na całego, jak można zmuszać kierowców do dmuchania w alkomat bez żadnego powodu? Tylko czekać kiedy rząd zalegalizuje możliwość prewencyjnego przeszukiwania mieszkań ), kierowanie pojazdem bez wymaganych uprawnień urosło do rangi przestępstwa tak samo jak niezatrzymanie się do kontroli drogowej itp. Niestety zmiany nie idą w dobrym kierunku.

        • dzidziaka pisze:

          O jakim zalegalizowaniu nielegalnych „rutynowych” kontroli trzeźwości mówisz?
          O tych pseudozmianach w art 129?
          Nadal policjant musi mieć uzasadnione podejrzenie.
          🙂
          Uzasadnionym podejrzeniem jest wg.policji np. to, że stojąc na światłach przed skrzyżowaniem „pan dziwnie się zachowywał”. Stwierdzili to przejeżdżając przez 5 sekund koło mnie:
          https://www.youtube.com/watch?v=IhR1PgUomLk

          • Lubuszanin pisze:

            To dopytać: „co znaczy dziwnie, bo dajmy na to jak tak na pana patrze panie policjancie to dziw mi dech zapiera. I spiesz sie pan z wyjasnieniami bo ja juz stukam numer do KWP aby przyslali tam wszelki wypadek sprawdzili czy pan sie nadajesz do sluzby.” 🙂

    • egon pisze:

      można by uznać, że policjant musiał przekroczyć prędkość, żeby udokumentować wykroczenie,

      Tylko że na tym etapie jeszcze nie ma wykroczenia a jedynie podejrzenie policjanta .
      Jak mają się podejrzenia policjantów do faktów widać najlepiej przy okazji rutynowych i zmasowanych kontroli trzeżwości . Na 100 kontrolowanych 100 jest trzeżwych a przypominam że poddać badaniu można w przypadku podejrzenia .Zapytałem kiedyś lekarza co myśleć o takim przypadku i stwierdził że są to najwidoczniej urojenia . Stan uporczywego podejrzewania wszystkich to objaw schizofrenii paranoidalnej . Tylko k…. oni mają nabitą broń .Kto im daje kwity na badaniach przy przyjęciu do służby albo na okresowych ? Każdy kierujący w zawinionym przypadku jakiegoś zdarzenia odpowiada za nie i na tym należy poprzestać . Wszystkie działania zwane profilaktyką tj wykroczenia są tylko po to aby doić ludzi . Są organizowane w powiatach debaty o bezpieczeństwie ,może warto aby członkowie stowarzyszenia tam przedstawiali zauważone zagrożenia ze strony samych policjantów . Zabawa przednia ,naprawdę . Padają np stwierdzenia że policjant to zawód publicznego zaufania .

      • Krzysiek pisze:

        Moim zdaniem zwykły policjant drogówki jest w tym całym burdelu najmniej winny. Niedawno spytałem takiego jednego co mi podstawił alkomat do dmuchania, po co to robi i ilu przede mną już złapali chociaż w stanie „po spożyciu” ?
        Odpowiedział grzecznie, że dotąd nie złapali nikogo, a robią to, co im szefostwo kazali. I w celu usprawiedliwienia powiedział do mnie, że przecież ja też robię to, co mi mój szef każe robić.
        Jeśli już kogoś badać psychiatrycznie to nie tych szeregowych policjantów, ale ich „komandirów”. Im wyżej postawiony w hierarchii „komandir’ tym większy debil, idiota i psychopata – bo wszelkie awansy w służbach podlegają prawu „negatywnej selekcji”. Tak było, jest i będzie po sam koniec świata i nawet jeden dzień dłużej ! Widać to najjaskrawiej w Sejmie – tam koncentracja idiotów i debili na m2 jest największa w skali Polski, a kto wie czy nie nawet w skali Globu i/lub Galaktyki.
        No, ale Lud wybrał – to ma … 🙁

        • R2D2 pisze:

          W Norymberdze też się tłumaczyli, że tylko wykonywali rozkazy przełożonych…

        • egon pisze:

          W służbach mundurowych ale i administracji panują specyficzne obyczaje . Nie jest prawdą że krycie wykroczeń policjanta czy niedociągnięć urzędnika jest przejawem solidarności czy koleżeńskości . Powód jest zupełnie inny a konkretniej to… obawa . Obawa przed tym że jak ci nie pomożemy to TY karany współpracowniku możesz zacząć niepotrzebnie pewne rzeczy rozpowiadać . Wszyscy są umoczeni czy chcą czy nie . Jak się trafi odmieniec to ma przej……Jest jeszcze inny powód czasem . Niedawno załatwiałem sprawę w urzędzie i przyszła odmowna decyzja …a jakże z uzasadnieniem . Zadzwoniłem zapytać co autor miał na myśli bo przywołane przepisy to jakiś bełkot i zupełnie nie na temat ,mało dotyczące zupełnie kogoś innego niż rola jaką mnie przyszło pełnić . Po naradzie przyznano mi rację ale …poproszono aby się nie odwoływać a decyzję dostarczyć to zniszczą i wydadzą inną . Tak zrobiłem . Czekam i czekam a tu cisza . Dzwonię i dowiaduję się że radca prawny rekomenduje podtrzymanie odmownej decyzji bo ….jak wydadzą dla mnie korzystną to mogą mieć problemy a jak podtrzymają odmowną to będzie musiało zająć się tym SKO i na nich spadnie problem . Powstał w międzyczasie jeszcze większy problem bo termin odwołania minął z ich przyczyny . W końcu antydatowali odwołanie i poszło do sko . Gdzie my żyjemy ?

          • Krzysiek pisze:

            Jak to „gdzie my żyjemy” ? Żyjemy w państwie zawłaszczonym przez funkcjonariuszy partyjnych i państwowej biurokracji wszystkich szczebli oraz urzędów mniej lub bardziej nikomu do niczego niepotrzebnych, oprócz tam zatrudnionych. Gwarantem władzy biurokracji nad Obywatelem są służby mundurowe oraz „specjalne” – wszystkie uprzywilejowane materialnie i prawnie kosztem Obywatela-podatnika – tego rzekomego „suwerena”.
            Przypominam „szlak bojowy” LWP po 1945 roku:
            – 1956 Poznań
            – 1968 Czechosłowacja
            – 1970 Wybrzeże
            – 1976 Radom
            – 1981 Stan Wojenny w całej Polsce
            Za to właśnie biorą sute emerytury mundurowe.
            A Naród całkowicie rozbrojony – ostatnie miejsce w Europie (a może i świecie czy Galaktyce) jeśli chodzi o ilość broni przypadającej na jednego NIEWOLNIKA PAŃSTWOWEGO !
            Urzędasom też żadna krzywda się nie stała i nie dzieje. Skala patologii jest znacznie szersza i praktycznie obejmuje CAŁOŚĆ zjawisk społecznych w Polsce. No cóż – widocznie Polacy lubią to co mają – a ponoć tacy „odważni i niepokorni” ….

  5. 31wB pisze:

    Sępy. Niebieskie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *