Wszystkie pomiary prędkości będą rejestrowane. Nadchodzi nowa epoka

Artur Mezglewski

W Głównym Urzędzie Miar są już na ukończeniu prace nad nowym rozporządzeniem wykonawczym, dotyczącym mierników prędkości w ruchu drogowym. Wiadomo już, że nowe urządzenia będą wykonywały serię zdjęć, których jakość wystarczy do dokonania identyfikacji pojazdu, a także weryfikacji poprawności pomiaru. Z duchem czasu podąża także Komendant Główny Policji, który podjął decyzję o przywróceniu szkoleń dla policjantów ruchu drogowego w zakresie obsługi mierników prędkości. Szkolenia będą prowadzone w Legionowie oraz Katowicach.

Tymczasem, gdy wszystko zmierza do normalności, a organy państwowe zaczęły w końcu robić to, co do nich należy, dwóch cwaniaków zorganizowało zbiórkę publiczną „na walkę z nielegalnymi radarami policyjnymi” – wyznaczając kwotę do zebrania w wysokości 100 000 zł. Z kolei inny cwaniak zakłada piramidę finansową, w ramach której zamierza przytulić kilkaset tysięcy złotych – również w imię walki z „nielegalnymi radarami”…

  1. Zespół d/s regulacji rynku

Siedziba Głównego Urzędu Miar

Prace nad zmianami w zakresie przepisów metrologicznych, dotyczących m. in. pomiarów prędkości w ruchu drogowym trwają od września 2016 r. W pracach Zespołu d/s regulacji rynku uczestniczą pracownicy GUM, inżynierowie spoza GUM, przedstawiciele producentów i eksporterów urządzeń pomiarowych, eksperci oraz czterech przedstawicieli Stowarzyszenia Prawo na Drodze.

2. Oczekiwania społeczne a realia prawne

Oczekiwania strony społecznej były duże i daleko idące.  Na posiedzeniu Zespołu podniesiono m. in. postulat, aby Prezes GUM zdelegalizował urządzenia pomiarowe (w tym w szczególności miernik Iskra-1), które są na wyposażeniu Policji – tzn. aby uchylił decyzje o zatwierdzeniu typu dla tych urządzeń.

W związku z powyższym postulatem, Prezes GUM zlecił wykonanie ekspertyzy prawnej, której celem miała być ocena możliwości prawnych podjęcia takiej decyzji. Okazało się, że droga administracyjnoprawna byłaby zbyt długa i niepewna. Przede wszystkim, aby uchylić decyzje swoich poprzedników, Prezes GUM musiałby wpierw wznowić postępowania administracyjne w przedmiocie zatwierdzenia typu. Musiałby przy tym zawiadomić strony i wszcząć postępowanie dowodowe. Takie postępowania trwały by całe lata – zważywszy, że strony miałyby możliwość zaskarżania decyzji Prezesa GUM, a postępowanie administracyjne (uwzględniając etap sądowy) jest czteroinstancyjne…

W związku z  powyższym, wszyscy uczestnicy Zespołu uznali, że droga administracyjna nie ma sensu i należy po prostu wziąć się za zmianę przepisów prawa metrologicznego. Przecież w krótkim czasie można przygotować nowe rozporządzenie i zmienić złe prawo na takie, w którym prawa uczestników ruchu drogowego zostaną zagwarantowane.

Przyjęcie takiego rozwiązania – z punktu widzenia interesu kierowców – ma pewne wady. Otóż, wprowadzając nowe prawo, prawodawca musi przewidzieć vacatio legis, jak również musi uwzględnić przepisy przejściowe, tzn. musi wyznaczyć dla użytkowników tych urządzeń czas na dostosowanie do tego nowego prawa. Oznacza to, że jeszcze przez jakiś czas urządzenia niespełniające nowych wymagań prawnych będą wykorzystywane przez policję.

3. Stan prac nad nowym rozporządzeniem

Od momentu, kiedy podjęto decyzję o konieczności przygotowania nowego rozporządzenia, tj. od dnia 18 stycznia br. uczestnicy Zespołu sporządzali wnioski dotyczące nowej regulacji. Wnioski te zostały zebrane i są w końcowym stadium opracowywania. Istnieje już robocza wersja dokumentu. Zanim pod dokumentem złoży swój podpis minister – upłynie zapewne jeszcze ponad miesiąc. Jednak decyzje polityczne już są podjęte. Urządzenia pomiarowe, które będę legalizowane pod rządami nowego rozporządzenia będą wykonywały serię zdjęć, których jakość wystarczy do dokonania identyfikacji pojazdu, a także weryfikacji poprawności pomiaru. Zakończy się zatem proceder skazywania kierowców za przekroczenia prędkości jedynie na podstawie zeznań policjantów. Stare urządzenia – w tym Iskry-1 – będą stopniowo wycofywane, a po wyznaczonym okresie przejściowym, zostaną „wyrzucone do kosza”.

4. I ujawniły się zamiary ich serc (1 Kor 4,5)…

To, że dzisiaj wszyscy już dowiedzieli się o nadużyciach i nieprawidłowościach w zakresie pomiarów prędkości oraz, że organy państwa podejmują odpowiednie działania naprawcze – jest zasługą wielu ludzi. Jednym z pierwszych był Emil Rau (obecnie członek SPnD), który od lipca 2010 r. nieprzerwanie obnaża i upublicznia metrologiczne przekręty „władzy”. W 2011 roku powstało Stowarzyszenie Prawo na Drodze, które postawiło sobie za cel podejmowanie działań na rzecz ochrony uczestniów ruchu drogowego. Zaczęły powstawać także inne mniej lub bardziej sformalizowane przedsięwzięcia, takie jak: Nielegalne Radary do Kosza, Polskie Towarzystwo Kierowców itp. Jak grzyby po deszczu  tworzone były też profile na YouTube, które w sposób demaskatorski ukazywały działania straży gminnych, policji, ITD itp. Wspomnę chociażby o: ZPeFeR, mo do, Ponad Prawem, Carvideo.pl. Bardzo rzadko do inicjatyw obywatelskich włączali się przedstawiciele władz. Do wyjątków należy zaliczyć kilku posłów, którzy na poważnie zajęli się tą tematyką (Maciej Banaszak, Paweł Szramka, Piotr Liroy Marzec).

Dzięki wymienionym powyżej, a także wielu bezimiennym – dzisiaj każdy już wie, że to, co od lat wyczynia z kierowcami Policja, to jeden wielki przekręt. Wiedza ta dotarła także do świadomości władzy.

Skoro zatem już wszystko zostało powiedziane i wyjaśnione, skoro władza podjęła zdecydowane działania naprawcze, skoro wszystko zmierza do normalności – to dlaczego właśnie teraz powstają dziwne inicjatywy finansowe – pod hasłami „walki z nielegalnymi radarami”?

Góra pieniędzy, jaką można zarobić na „walce z nielegalnymi radarami”

Ktoś widać na koniec tej społecznej kampanii koniecznie chce jeszcze coś zarobić na chwytliwym temacie. Tylko czy uczciwie.

Oświadczenie Prezesa Zarządu Stowarzyszenia Prawo na Drodze

Oświadczam, że Stowarzyszenie Prawo na Drodze nie ma nic wspólnego z tzw. „zrzutką na walkę z nielegalnymi radarami policyjnymi”. Uważam, że środki zebrane w ramach tej zbiórki publicznej nie przyczynią się w najmniejszym stopniu do „walki z nielegalnymi radarami policyjnymi”, a sama akcja jest totalnym nadużyciem zaufania publicznego. Wyrażam też obawy, czy przedmiotowa zbiórka publiczna dokonuje się zgodnie z przepisami ustawy z dnia 14 marca 2014 r. o zasadach prowadzenia zbiorek publicznych. Według mojej wiedzy:

  • nie został zgłoszony komitet społeczny powołany w celu przeprowadzenia zbiórki publicznej
  • zbiórka nie została zgłoszona do właściwego ministra,
  • nie został określony precyzyjnie cel zbiórki.
  • nie zostały spełnione pozostałe wymogi określone w art. 4 ustawy.

Uważam, że organizatorzy zbiórki narażają się na odpowiedzialność określoną w art. 56 Prawa wykroczeń oraz na odpowiedzialność karnoskarbową.

Oświadczam też, że Stowarzyszenie Prawo na Drodze nie ma nic wspólnego z piramidą finansową, tworzoną pod właściwością Prezydenta  Miasta Zielona Góra przez jednego z byłych członków SPnD.

                                                                                                Artur Mezglewski

Prezes Zarządu Stowarzyszenia Prawo na Drodze

Lublin, dnia 4 kwietnia 2017 r.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Główny Urząd Miar, Iskra-1, Laserowe mierniki prędkości, Policja, Ręczne mierniki prędkości, Stowarzyszenie Prawo na Drodze, Wideorejestratory. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

53 odpowiedzi na „Wszystkie pomiary prędkości będą rejestrowane. Nadchodzi nowa epoka

  1. egon pisze:

    Prawo jest jasne i nie trzeba go zmieniać .Wystarczy go egzekwować .Jak czytam że przedstawiciele producentów ,spnd ,eksperci ,doradzaja to szlag mnie trafia . Z jakiej racji ? Minister rozporządzenia pisze a nie gum .Widać jakie będzie to prawo już po obecności co niektorych . W pierwszej kolejności zabezpieczą interes psów i budżetu .Nawet nie chce mi się już tu zaglądać .

    • Krzysiek pisze:

      W przyszłym roku obchodzić będziemy 100-lecie odzyskania niepodległości przez Polskę czyli „kraj szczęśliwy, mlekiem i miodem płynący, z ludźmi szczęśliwymi i w sercach niewinnymi” jak śpiewała Maryla Rodowicz.
      Historycznie rzecz ujmując czas niepodległości tego „szczęśliwego kraju i jeszcze bardziej szczęśliwych jego Obywateli” zbliża się do statystycznego końca.
      Jest zatem nadzieja, że zawitają i nad Wisąą jakieś ludzkie prawa ….

    • Pazerność pisze:

      Nie zaglądaj więcej zmienisz siedząc w domu i krytykując

  2. Krzysiek pisze:

    Znając praktykę ustawodawcy oraz reakcję opozycji bardzo łatwo przewidzieć losy przyszłej „ustawy radarowej”. Najprawdopodobniej będzie tak, jak z Lex Szyszko, które jako wręcz wyjątkowe przywróciło prawo własności do jego naturalnego znaczenia. Niestety huraganowy atak wszelkiej maści lewackich oszołomów, a także – a jakże ! – „opozycji” doprowadził do tego, że znowelizowane „lex Szyszko” będzie jeszcze gorsze niż poprzednio obowiązujące prawo !
    Myślę, że podobnie będzie z „ustawą radarową”. Jak tylko spadnie ilość mandatów „za przekroczenie prędkości” a liczba wypadków pozostanie bez zmian lub nawet wzrośnie (bo tak z całą pewnością będzie) to pojawią się oszołomy w środkach masowego rażenia społecznego oraz „opozycji”, którzy wspólnie będą „bronić bezpieczeństwa ruchu drogowego” niczym KOD demokracji.
    Przyjąłem właśnie to porównanie, bo stosunek państwa do kierowców jest dokładnie taki sam jak do właścicieli prywatnych parceli i sprowadza się do jednego – money, money, money wyrwane w każdy możliwy sposób przy udziale obrzydliwej wręcz ohydnej propagandy, która w przypadku kierowców sprowadzana jest do walki z „piratami drogowymi” a w przypadku wycinki prywatnych drzew do „dbania o przyrodę”.
    Je… ć to parszywe „demokratyczne państwo prawa” czym, jak i kiedy się da, a najlepiej je zlikwidować i zbudować od nowa !!!

    • Kwiatul pisze:

      Bo jest to drogi Krzysku zorganizowana grupa przestepcza o charakterze zbrojnym,dzialjaca w zmowie i porozumieniu. A tak na marginesie z upodobaniem przygladam sie i fotografuje cwaniakow,ktorzy w Warszawie juz tak sie wstydza munduru i orzelka w czapce,ze ba wyludzenia chowaja sie radiowozem we wjezdzie na budowe przed wiadukrem kolejowym,gdzie konczy sie ul.Grojecka a zaczyna al.Krakowska.Podczas jednej takiej sesji fotograficznej jeden z tych asow przerwal jakze trudne wypisywanie mandatu i zapytal czy chce autografu.Grzecznie odpowiedzialem,ze na wekslu bardzo chetnie,co rozwscieczylo tego psa ,zabulgotal i kazal mi przygotowac dokumenty do kontroli,bo zekomo pies z ktorym bylem na spacerze byl tylko ma smyczy a nie mial kaganca. No ok,mowie,tylko,ze ten pies to suka, a po drugie to czy mozna zgodnie z instrukcja obslugi mierzyc predkosc laserem ze zniesienia podjezdzajacym pod gore samochodom? Pies sie dowsciekl i zaczal mnie straszyc. No to ja kamere w telefonie i pytam,to moze zadzwonimy po kontrole wewnetrzna,a on a co to jest. Wiec jesli tak agresywne nieuki lub agresywni cynicy wyrabiaja tam normy to… masz racje… je..c ten dziki kraj i jego slugusow.

      • chwalawszystkimdzielnym pisze:

        To nie jest formacja, którą charakteryzuje myślenie. Kandydatów dobiera się się pod kątem ślepego posłuszeństwa.

        • deV pisze:

          Tak jest. Żaden normalny (Ci uczciwi nie są normalni) polityk nie mianuje kogoś rzeczywiście oddanego prawu szefem policji (bo nie będzie mógł nim sterować). Dlatego tak jak w SS – psia wierność jest nagradzana smakołykiem a dobrze wytresowany pies na rozkaz pogryzie kogo trzeba a kogo trzeba poliże. Po to tworzy się policje jak się jest władzą.

          Gdyby lokalne społeczności tworzyły swoje milicje było by prawdopodobnie inaczej. Ale to oczywiście nielegalne!

          Ostatnio z ciekawości sprawdzałem, dlaczego niektórzy mówią na policjantów/milicjantów „gliny”,

          http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/glina-i-gliniarz;3274.html
          (…)
          Do gliny i gliniarza dorzucę komentarz historyczny: wyraz glina ‘policjant’ został zanotowany po raz pierwszy w 11-tomowym Słowniku języka polskiego pod red. Witolda Doroszewskiego i poświadczony cytatami z lat 1946-1956. Tam też znajduje się wyjaśnienie: „w tym znaczeniu od »lepkich rąk«”. Miał zdecydowanie negatywne nacechowanie emocjonalne, ponieważ wszelkiego rodzaju skojarzenia z gliną wypadały na niekorzyść stróża porządku publicznego: lepkie ręce, łatwość przyczepiania się i kłopoty z jego pozbyciem się, plamy po takim kontakcie, twardość i kruchość zachowania zależne od okoliczności, a nawet przekonanie, że jest to gatunek ludzi z innej ulepiony gliny. Deprecjacja na poziomie formy językowej przejawiała się w tym, że nazwa bezkształtnej skały (gleby) stawała się określeniem człowieka: ten glina lub jeszcze mocniej ta glina (czyli rodzaj żeński w odniesieniu do mężczyzny).
          Późniejsze pojawienie się formy gliniarz było – jak sądzę – przejawem melioracji znaczenia; ta jednostkowa nazwa osobowa (w porównaniu z gliną – nazwą substancji) nawiązywała do serii nazw męskich typu bałaganiarz, grzybiarz, kobieciarz, narciarz, prywaciarz, robociarz, rzeźbiarz.
          W latach 60. XX w. w gwarze studenckiej na określenie milicjanta była używana nazwa adam, motywowana następująco: też z gliny zrobiony. Później wyszła z użycia.
          (…)

          Pozdrawiam tych, którzy widzą.

          • Nielot pisze:

            na gliniarza mówić adam?
            Bo niby z gliny?
            A może od tych co z drogówki ” ‚A dam’ , po co pan będzie długopis na wypisanie mandatu marnował” 😉

  3. egon pisze:

    Dla mnie jeśli prezes GUM może cofnąć zatwierdzenie typu czy legalizację to jeśli tego nie robi jest po prostu złą wolą . I oby tylko tym .W normalnym kraju winni powinni siedzieć ,wyroki powinny być wzruszone ,a co do braku urządzeń w policji to co to ma obywatela obchodzić ? Ciekawe czy jakby pistolety strzelały policjantom w drugą stronę to też by ich dalej używali czy by wszystkie wycofano .

    • 31wB pisze:

      Re Egon. Tak właśnie było. Pistolety Walther którymi dysponuje polucja potrafiły przy strzelaniu ranić polucjanta. Natychmiast, słusznie zresztą, odmówili ich używania. I Walthery wróciły do producenta!

      • 31wB pisze:

        Cd. Czyli można odmówić używania sprzętu niesprawnego i olać rozkaz no bo dot. to polucjanta. Ale jak dot. to kierowcy to się zasłaniają rozkazem….Czyli podwójna moralność tzw. stróżów bezprawia.31

    • Krzysiek pisze:

      Słusznie @egonie zauważasz, że „W normalnym kraju winni powinni siedzieć ,wyroki powinny być wzruszone ,a co do braku urządzeń w policji to co to ma obywatela obchodzić ?”
      Problem w tym, że Polska jako kraj i państwo nigdy nie była normalna.

  4. Michal.moto pisze:

    Czy to się Panu wydaje czy ma Pan jakieś twarde dowody na stawianie takich oskarżeń?
    „dwóch cwaniaków zorganizowało zbiórkę publiczną „na walkę z nielegalnymi radarami policyjnymi” – wyznaczając kwotę do zebrania w wysokości 100 000 zł. Z kolei inny cwaniak zakłada piramidę finansową, w ramach której zamierza przytulić kilkaset tysięcy złotych – również w imię walki z „nielegalnymi radarami”…”
    „Uważam, że środki zebrane w ramach tej zbiórki publicznej nie przyczynią się w najmniejszym stopniu do „walki z nielegalnymi radarami policyjnymi”, a sama akcja jest totalnym nadużyciem zaufania publicznego.”

    Jaki jest cel SPnD wchodzenia na ścieżkę wojenną z innymi ludźmi walczącymi o to samo?

    • redakcja pisze:

      Ad. 1)Są niezbite dowody.
      Ad. 2) Nie mam zamiaru za rok udowadniać, że SPnD nie ma nic wspólnego z powyższymi praktykami. Należy się od takich praktyk odciąć w sposób zdecydowany – tym bardziej, że przeciętny uczestnik życia publicznego może te osoby kojarzyć z SPnD.

    • Michal.moto pisze:

      Ad. 1) To proszę je opublikować bo na chwilę obecną są to publiczne oszczerstwa nie mające pokrycia.
      Ad. 2) To było się ograniczyć do oświadczenia, że SPnD nie ma z tym nic wspólnego bez publicznego oczerniania wymienionych osób.

      • redakcja pisze:

        1) Nie wiem, czy pan zauważył, że publicznie nie wymieniłem żadnych osób, a jedynym epitetem, jakiego użyłem, było słowo „cwaniak” – niejednoznacznie negatywne.

        2) To, że publiczna zbiórka nie została zgłoszona jest faktem bezspornym (a wiec nie potrzeba żadnego dowodu).

        3) To, że zbiórka od samego początku przeznaczona jest nie na walkę z „nielegalnymi radarami”, lecz na prywatne porachunki z jednym z biegłych sądowych – wynika z wielu wypowiedzi samych zainteresowanych. Jedną z takich wypowiedzi prześlę Panu na maila. Proszę jej nie rozpowszechniać, gdyż to może narazić osobę trzecią na utratę dobrego imienia.

        • laura pisze:

          Ale przecież napisali na stronie zbiórki że pieniądze są zbierane na pozew zbiorowy przeciwko biegłym którzy swoimi opiniami pokrzywdzili wiele osób. To nie jest walka z Nielegalnymi Radarami?

          Mogą mi państwo wysłać te dowody na maila także?

          • redakcja pisze:

            Jest oczywiste, że nie będzie żadnego pozwu zbiorowego.

            Wszystkie pieniądze mają być przeznaczone na prywatne porachunki z biegłym.

            Żaden proces cywilny (nawet jeśli w ogóle zostanie wszczęty) nie ma najmniejszych szans powodzenia.

            czy zatem pieniądze, które zostaną wyrzucone w błoto można uznać za przeznaczone na walkę z „Nielegalnymi radarami”?

            Hasło „Walka z nielegalnymi radarami policyjnymi” to chwyt marketingowy, który ma podstępnie posłużyć na zebranie pieniędzy na prywatne cele. Panowie naiwnie myślą, że nie będą musieli się z tych pieniędzy rozliczyć.

        • zgred pisze:

          Ponawiam moje pytania. Dodałem je już jako komentarz, ale się nie ukazały (cytaty pochodzą z odpowiedzi redakcji):

          „Jest oczywiste, że nie będzie żadnego pozwu zbiorowego.”
          Ciekawi mnie, na czym ta ‚oczywistość’ się opiera?

          „Wszystkie pieniądze mają być przeznaczone na prywatne porachunki z biegłym.
          Żaden proces cywilny (nawet jeśli w ogóle zostanie wszczęty) nie ma najmniejszych szans powodzenia.”
          Na czym te ‚prywatne porachunki’ polegają? Jeden drugiemu kobietę odbił?
          Czy może sądzą się w temacie ‚radary’? A jeśli tak, to nie mam wrażenia, żeby to były prywatne porachunki, bo temat dotyczy nas wszystkich (kierowców).

          „czy zatem pieniądze, które zostaną wyrzucone w błoto można uznać za przeznaczone na walkę z „Nielegalnymi radarami”?
          Hasło „Walka z nielegalnymi radarami policyjnymi” to chwyt marketingowy, który ma podstępnie posłużyć na zebranie pieniędzy na prywatne cele. Panowie naiwnie myślą, że nie będą musieli się z tych pieniędzy rozliczyć.”
          W kwietniu 2016 SPnD też organizował zbiórkę pieniędzy. Byłem jednym z wpłacających. Jaką mam(y) gwarancję, że tu zebrane pieniądze nie trafiły na ‚prywatne cele’, zamiast tam gdzie zakładano?
          Istnieje jakieś publiczne rozliczenie, w którym SPnD publikuje sposób rozdysponowania zebranej kwoty?

          • redakcja pisze:

            Co do naszej akcji z 2016 r.: Wszystkie wydatki zostały zafakturowane. Wpłaty od większych podmiotów dokonane zostały na podstawie pisemnych umów. Sporządzone zostało sprawozdanie finansowe, które przekazane zostało do Urzędu Skarbowego. Ani jeden grosz nie został wydany niezgodnie z celem, na który został złożony.

          • redakcja pisze:

            Pozew zbiorowy jest formą pozwu w postępowaniu cywilnym dla spraw, w których są dochodzone roszczenia jednego rodzaju, co najmniej 10 osób, oparte na tej samej lub takiej samej podstawie faktycznej.

            Czy zatem można złożyć pozew zbiorowy za czyny, które nie mają takiej samej podstawy faktycznej? – odpowiedz sobie sam.

            Żadnego pozwu zbiorowego zatem nie będzie, gdyż jest on niedopuszczalny w sytuacji, o której mowa w prowadzonej aktualnie zbiórce publicznej.

            Oto jak w banalny i prostacki sposób dwóch oszołomów dyma nakręconą, prymitywną publiczność.

        • zgred pisze:

          „Co do naszej akcji z 2016 r.: (…)”
          Czy istnieje jakieś PUBLICZNE rozliczenie z akcji?, czyli np jakaś strona w internecie, gdzie mógłbym (jako darczyńca) upewnić się, że „Ani jeden grosz nie został wydany niezgodnie z celem”. Bo zarzucając innym nieczyste zamiary, wzbudziliście moją nieufność co do własnych intencji zbiórki (na zasadzie „każdy sądzi według siebie” i „kto najgłośniej krzyczy ‚łapaj złodzieja’? „)

          • redakcja pisze:

            Sprawozdanie z przeprowadzonej akcji – z podaniem sum, jakie wpłynęły zostało opublikowane w internecie – natychmiast po jej zakończeniu. Prywatnych umów z darczyńcami nie mam prawa publikować. Natomiast konto stowarzyszenia jest permanentnie monitorowane przez właściwe organy – wewnętrzne i zewnętrzne.
            PS.
            Jest oczywistym, że jeśli szanowny „darczyńca” prześle na nasz adres swoje potwierdzenie wpłaty na przedmiotową akcję – natychmiast poinformuję go mailowo na jaki dokładnie cel poszły jego pieniądze oraz podeślę mu skan dokumentu potwierdzającego przekazanie jego pieniędzy na ten cel.

        • zgred pisze:

          „Czy zatem można złożyć pozew zbiorowy za czyny, które nie mają takiej samej podstawy faktycznej? – odpowiedz sobie sam.”
          Pozew zbiorowy ponoć ma dotyczć biegłego (tak można wyczytać). Fakt wydawania bzdurnych opinii nie może być podstawą pozwu?
          Czytałem fragmenty jego opinii (bo chyba o JT chodzi) i też uważam, że facet piszący takie brednie nie powinien mieć wpływu na skazywanie ludzi.

          Ponadto nie dowiedziałem się, o jakie ‚prywatne porachunki’ z biegłym chodzi. Czy na pewno są ‚prywatne’? Bo jeśli chodzi tu np o pomiar predkości, to nie uważam tego za ‚prywatę’ (bo to również np mnie może dotyczyć).

          • redakcja pisze:

            Moja opinia na temat owego biegłego jest zbliżona do pańskiej. Znam jednak masę biegłych jeszcze bardziej nieuczziwych niż on. Właśnie nad jednym takim biegłym pracuję – i skutek w postaci wykreślenia go z listy biegłych osiągnę – bez uciekania się do zbiórek publicznych.
            PS.
            Skoro pada tyle niedomówień w związku z przedmiotową zbiórką – postaram się w możliwie krótkim czasie przedstawić obiektywne kryteria prawne ich organizowania. Mam nadzieję, że to utnie wszelkie spekulacje.

    • 31wB pisze:

      Re Michał. Ta zbiórka jest ich problemem. Prezesowi chyba chodzi o to żeby nie wiązano jej z SPnD. Co do rzekomej walki to tych dwóch zrobiło b.pozytywną robotę na rzecz walki z bezprawiem. Za to im chwała. 31

      • 31wB pisze:

        Cd. To niech nadal to robią ale jako oni, bez związku z SPnD. Prezes widocznie tak uważa i takie jego prawo. Pytanie po co ten dziwny atak na SPnD? Jaki cel? V kolumna Łysego Dmuchacza? Czy tylko objaw rozbuchanego ego? 31

  5. Ciekawy pisze:

    Ktoś złośliwy mógłby napisać, że SPnD odniosło spektakularny sukces – urządzenia ISKRA-1 będą obecne w rękach Policjantów jeszcze przez wiele lat…
    Niestety nie podzielam optymizmu Autora artykułu… W Polsce od roku 2004, a więc od 13 lat obowiązuje prawo, w myśl którego urządzenia służące do pomiarów prędkości pojazdów w ruchu drogowym powinny być wyposażone w osprzęt umożliwiający identyfikację pojazdu, którego prędkość została zmierzona. Jak to się ma do urządzeń, którymi posługuje się polska Policja? Myślę, że większość czytelników zdaje sobie z tego sprawę. Wydaje się, że nie ma jakiejkolwiek gwarancji na to, aby po wprowadzeniu nowych zapisów w rozporządzeniu, o których mowa w artykule, sytuacja uległa zmianie. Treść rozporządzenia to jedno, a urządzenia którymi posługuje się Policja to drugie. Dziwi mnie także aprobata ze strony Zarządu SPnD dla stwierdzenia „Stare urządzenia – w tym Iskry-1 – będą stopniowo wycofywane, a po wyznaczonym okresie przejściowym, zostaną „wyrzucone do kosza””
    W polskich realiach oznacza to, że urządzenia służące do łupienia Bogu ducha winnych kierowców, w obronie których Zarząd i członkowie SPnD stawali niejednokrotnie, piętnując konsekwentnie używanie ISKIER-1 pozostaną jeszcze długo rękach Policjantów, którzy nierzadko świadomie lub nie, wyłudzają nienależne grzywny od kierowców. Oznacza to ni mniej ni więcej, że w ciągu tych kilku lat dziesiątki jeśli nie setki tysięcy kierowców mogą zostać złupieni przez Policję pomimo tego, że nie popełnią żadnego wykroczenia, jak wnioskuję z treści artykułu, za pełna aprobatą SPnD!
    Czy zatem SPnD od tej pory zamierza uznawać pomiary wykonane urządzeniami ISKRA-1 za legalne, czy też nadal będzie organizować pomoc, pewnie 1 ‰ kierowców, którzy w sposób zupełnie bezpodstawny i BEZPRAWNY, za pomocą urządzeń, które nie powinny być użytkowane, będą łupieni za wykroczenia, których nie popełnili?
    Czy mi się wydaje czy to jest jakieś rozdwojenie jaźni???
    Dziwię się także, że jako członek SPnD regulujący składki, o pracach w GUM dowiaduję się od SPnD w dniu 4 kwietnia z powyższego artykułu. Dlaczego Zarząd SPnD potrafi zawiadamiać swoich członków drogą mailową o konferencji naukowej, natomiast ani słowem nie wspomina, że w GUM toczą się jakże istotne prace, w których SPnD bierze czynny udział, w jakim kierunku one zmierzają, jakie stanowisko w tej sprawie ma zamiar zająć Zarząd itd. ?
    Czy to jest fair?

    • redakcja pisze:

      Zaproszenia do udziału w pracach były imienne. Nie zapraszano SPnD, ale osoby fizyczne, które są członkami SPnD.
      SPnD nie zmienia swojego stanowiska w sprawie radarów Iskra. Proszę jednak wziąć pod uwagę fakt, że w obiegu są dwie różne interpretacje obowiązujących przepisów metrologicznych. Wedle interptacji SPnD miernik Iskra nie spełnia wymogów prawnych, a według policji i wielu sądów – spełnia. Skoro zatem obowiązujące przepisy dopuszczają podwójną interpretację – należy te przepisy zmienić w taki sposób, aby były one jednoznaczne (i lepsze).

      • Egon pisze:

        Mnie się wydaje że spory interpretacyjne rozstrzyga sąd. Nie gum, Spnd, czy policja. Problem tylko w tym że w sondach panuje quest…

    • deV pisze:

      Pełna zgoda. To karygodne, że puszcza się płazem wieloletnie bezprawie i jeszcze przewiduje się „vacatio iustitia”.
      I tak lepiej, że coś się w sprawie robi niż gdyby dalej było jak wcześniej.

      Zobaczymy jak kwestia będzie ostatecznie uregulowana.
      Znając ciągotki naszych władców, to oby nowa regulacja nie była bardziej opresyjna a fasady udające prawa obywateli bardziej tekturowe.

  6. Nielot pisze:

    Ja czegoś nie rozumiem.
    Przepis jest jasny:
    Ustawa Prawo

    Art. 8g. 1. Prezes, w drodze decyzji, cofa zatwierdzenie typu, jeżeli przyrządy
    pomiarowe wykonane zgodnie z zatwierdzonym typem posiadają jednak wady,
    utrudniające ich zamierzone użytkowanie.
    2. Prezes może cofnąć zatwierdzenie typu w przypadku stwierdzenia, że:
    1) przyrządy pomiarowe wprowadzone do obrotu lub użytkowania są niezgodne
    z zatwierdzonym typem lub nie spełniają wymagań;
    2) ograniczenia określone w decyzji zatwierdzenia typu nie są przestrzegane.

    Są prawomocne wyroki sądów mówiące ze Iskra nie spełnia wymogów prawnych.
    Nie mówiąc o tym, że chyba żadna Iskra nie jest użytkowana zgodnie z zatwierdzeniem typu, nie mówiąc o wymogu identyfikacji.

    • deV pisze:

      Szanowny Panie Nielot, nie rozumiesz Pan jak to działa.

      Jak Ci żona zarzuci stosunki z sekretarką, to udowadniasz, że ona nie była sekretarką tylko asystentką, następnie zwalniasz ją z pracy z sutą odprawą i zatrudniasz nową na stanowisko „koordynatorki do spraw korespondencji”.
      I wszystko GIT!

      A tak naprawdę to wiemy, że zachodzi tu tzw. rżnięcie głupa przez (nie nazwę tego ojczyzną bo bym ojców obraził) organizację wiecie jaką i o jakim charakterze pt. Polska.

      • Nielot pisze:

        Moim zdaniem Prezes GUM to nie mąż, a Iskra nie sekretarka.
        I nikt nie zatrudni jej już nawet na pół etatu na sprzątaczkę, po zwolnieniu 😉

        Może ktoś, np SPnD, napisałby do niego oficjalne pismo z żądaniem wycofania bubla, z powołaniem się na w/w przepis. Jako uzasadnienie podając prawomocne wyroki sądów wskazujące na „nielegalność Iskry”.
        Prezes GUM musi cos odpisać – jeśli napisze ze Iskra jest OK i nie zrobi nic – naraża się na odpowiedzialność za zaniechanie. Nie sadzę, by chciał mieć problemy z bublowatym urządzeniem, tym bardziej, że nawet jesli ktoś za jego zatwierdzenie zarobił kasę, jemu nikt nie da teraz złamanego grosza. W obecnej chwili, chyba poza Policją nikt nie ma interesu aby je użytkować.
        Producent ani importer nie wyłoży grosza, by podważyć taką decyzję GUM – iskry już nie sprzedają i ten produkt nie ma dla nich znaczenia.

        • redakcja pisze:

          Trudno mi w tym miejscu robić godzinny wykład problematyczny. Odpowiem zatem dwoma pytaniami:
          1) Jaki sąd zadekretował „nielegalność Iskry”? Proszę podać nazwę sądu i sygnaturę sprawy.
          2) Proszę podać – przynajmniej szacunkowo – ile zapadło wyroków skazujących, a ile uniewinniających w sprawach o pomiar prędkości dokonany Iskrą?

          Obecny Prezes GUM ma pełną świadomość, że Iskra to bubel. Jego prawnicy – niestety – nie widzą podstaw prawnych do „automatycznego” wycofania wszystkich egzemplarzy. A Prezes nie jest prawnikiem. To światowej sławy fizyk. Nie prawnik.

          Prezes GUM rozpoczął proces wycofywania poszczególnych egzemplarzy urządzenia. Chwała mu i za to.

          • Egon pisze:

            To samo co okrągły stół. Sprzedano ludzi i tyle. Jak prezes słucha prawników to niech zapyta jakim cudem i gdzie byli gdy byłem wchodził do użycia. Tfu

  7. jan co na alimenty nie zbiera w kocu pisze:

    A ten były członek SPND to stary członek czy nowy, który chciał być reformatorem, wszystko wiedział lepiej i wyleciał? A teraz robi zrzutkę na alimenty twu znaczy na walkę z radarami?

  8. jan co wykocalność bada z nocki schodzi pisze:

    Z tego co widać, widać to co widać: W sprawach fotoradarów, radarów , strażników i policjantów, od lat aktywni są łowca tychże, który robił robotę medialną, a SPND to taki Niezależny Samorządnych Związek Zawodowy. Na moje doświadczenie Prezes działał w opozycji za komuny, w Korze np. To powielenie tego schematu samopomocy. A przy Solidarności też powstały twory pasożytnicze… Jak je rozpoznać? Trzeba patrzeć kto robił prace, a kto chce poklasku lub kasy…Robotę wykonuje SPND i członkowie, obecność na salach pisanie pism itd. Do tego dochodzi pisanie tekstów na stronie czy prace naukowe, to wpływa realnie na GUM Policje i Sądy. Ci co chcą igrzysk chca poklasku, albo mają kompleksy i coś małego, albo planują karierę polityczną, więc na jedno wychodzi…Ci co chcą kasę to cwaniaki i tyle…już widzę prokuratora z kajdanami, bo kto im taką sprawę w sądzie zrobi to awykonalne strategicznie i taktycznie, juz z Egonem o tym dyskutowałem. Pomysł bez studium wykonalności…

  9. mjozwiak6 pisze:

    Wielu ludzi od wielu lat walczy z patologią panującą w policji, serce pęka jak się pomyśli ilu niewinnym kierowcom złamano życie i teraz jeszcze jakaś gnida chce na tym zarobić podszywając się się pod SPnD, myślę że trzeba rozważyć zawiadomienie organów ścigania o nielegalnej zbiórce – trzeba działać jak najszybciej. Swoją drogą wielkie dzięki dla posłów: Maciej Banaszak, Paweł Szramka, Piotr Liroy Marzec, nigdy jeszcze nikt w sejmie nie ujął się za prawami kierowców, dotychczas wszyscy skubali ich z wszystkich stron i z uśmiechem mówili że to dla dobra ogółu.

  10. deV pisze:

    No to mają w GUMie niezłą zagwozdkę.

    Jak tu przyznać rację nie przyznając racji, że większość wyroków skazujących „za prędkość” przez ostatnie lata powinna być uchylona, ludzie pouniewinniani, policjanci, strażnicy, inspektorzy oraz osoby z GUM odpowiedzialne za tę sytuację oskarżeni?

    Wymyślili więc sobie klubowicze, że zrobią nowelizację a to co było to nie było bo nie było. Idźcie dalej nic tu nie ma.

    Państwo prawa k j m.

  11. egon pisze:

    Czyli legalizacja dotychczasowych pomiarów a ściślej uznanie że nawet jak nie wszystko było ok to trudno . Zmiana przepisów rzekomo jest szybsza ….tylko co stoi na przeszkodzie zdelegalizowaniu dotychczasowych mierników . Prawo zmienić a przeszłość wówczas rozliczać .

  12. dj Adamus pisze:

    Panasonic Was obroni !

  13. Pazerność pisze:

    Cóż … robić nima komu, a piniendzy się chce, a piniondze to nie fszystko a fszystko bez piniendzy to…

  14. 31wB pisze:

    Gdyby tak się stało to zapłaczą ojce, zapłaczą matki, żony, kochanki….Rzeka wyschnie….31

  15. Lubuszanin pisze:

    Dobra zmiana. Tak trzymać. Ale zaintrygował mnie wątek Zielonej Gory. Można prosić coś więcej?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *