Wstyd, poznańska policjo!

Będzie o tym jak „elitarni” policjanci, działając wspólnie i w porozumieniu, podstępnie chcieli wysępić mandat. Ale ponieśli klęskę… Czyli o tym jak pycha wybranego narodu policyjnego legła w gruzach. Ale na końcu cud…

Akt 1. Pierwotne miejsce akcji: skrzyżowanie w Poznaniu

Akt 2. Układ sił
Po jednej stronie: Bardzo Piękna Niewiasta Wielka Duchem, którą będziemy dalej określać skrótem BPN.
Po drugiej stronie: 7 policjantów ( 7 Nie-wspaniałych Policjantów, dalej 7NP).
W środku jakby, ale nie do końca: 1 sędzia z młotem do przyklepywania wyroków nakazowych + 1 sędzia dociekliwy i sprawiedliwy.

Akt 3. Stan uzbrojenie stron

a. BPN uzbrojona w smartfon. I w godność.
b. 7NP uzbrojonych w: 7 sztuk broni krótkiej Walther, kal. 9 mm, każdy egzemplarz z magazynkiem 16 naboi +1 magazynek zapasowy, przyrządy celownicze nastawione na 25 m. Naboje 9×19 mm typ Parabellum. Razem= 224 sztuk ostrej amunicji… (korekta : proszę nie zmieniać !). 7 x kajdanki. 7 x pojemniki z gazem.  7 x pałki  7 x notatniki + długopisy  6 lub 7 sznytek z leberką pod oknem + 1 termos (średniej wielkości). 1 „Rosomak” który jednak okazał się być dużym radiowozem.
Porażająca siła ognia skierowana przeciw jednej niewieście!

Akt.4. Przebieg bitwy (bardzo lakoniczny) czyli kto kogo trafił, a komu policjanci chcieli wcisnąć tzw. ciemnotę. Albo kit

Bardzo Piękna Niewiasta jechała osobowym po swoim pustym pasie – prawym zresztą. Dojeżdżając do sygnalizatora świetlnego poczuła uderzenie w lewą stronę swojego samochodu. Spojrzała do tyłu i zobaczyła, że trafił ją samochód osobowy, który przejechał linię ciągłą, przejście dla pieszych i… bum. Straty szczególnie wielkie nie były, prędkość symboliczna, a kierowca tego samochodu miał przyznać się do winy, przeprosił nawet, tłumacząc się, że myślał, że zdąży się wcisnąć przed…

Przyjechała drogówka i wtedy rozpętało się piekło! Kierowca nie przyznawał się już do winy, a sierżant Piotr P. z WRD KMP Poznań uznał winnym BPN uzasadniając to tym, że rzekomo… włączała się do ruchu (co prawdą nie było). Tu BPN wyraziła swoje zdziwienie i przystąpiła do kontrataku, ale bardzo grzecznego. I sierżant P. zmienił narrację i … nałożył mandat 100 zł na kierowcę, który przejechał linie ciągłą i zrobił bum. Wydawało się, że sprawa zmierza do oczywistego zakończenia, gdy nagle policjant wypalił (na szczęście nie z Walthera), że za winną jednak uznaje BPN i zostanie na nią nałożony mandat karny 400 zł. I tu polucjant popełnił błąd (jak się później okazało, brzemienny w skutkach). Po prostu przesadził – może licząc na bezradność BPN… A może już widział te 2 mandaty i pochwałę kierownika zmiany, a może nawet samego naczelnika…

Ale BPN poprosiła o pomoc pewnego Dość Żwawego Starca ( DŻS), który piorunem przybył na miejsce zdarzenia uzbrojony w kamerę, kamizelkę koloru żółtego i nakrycie głowy koloru bordowego (był on dość dobrze znany poznańskiej drogówce i poznańskiej straży miejskiej; przysłowiowy wrzód na rewersie części strażników i policjantów, bo czasami przygląda się ich pracy i ją dokumentuje).

I chyba ten widok obudził jakby nowego ducha i sierżant Piotr P. zaczął coś fotografować (aparatem z czasów Mieszka I). Próżny był jego trud, bo nie rozróżniał statusu dróg (i, jak się później okazało, niewiele zrobił aby to ustalić), nie sprawdził prawidłowości oznakowania, wpisał do dokumentacji skrzyżowanie dróg, które fizycznie nie istnieje, a opis w uzasadnieniu wniosku o ukaranie był sprzeczny ze szkicem z miejsca zdarzenia. Z jednym jednak zastrzeżeniem: może jednak się nieco mylimy, bo jego bazgroły zwane szumnie Notatką Urzędową są – w znacznym stopniu – nieczytelne. Jeśli do tego dodamy fakt, że sierżant P. nie zachwyca znajomością tzw. kodeksu wykroczeń, bo wpisał do dokumentacji art. 86 par. 1 zupełnie nie pasujący do tej sytuacji i połączył go w sposób nieuprawniony z art. 17. 1 PRD, to mamy porażający obraz rzekomo elitarnego policjanta (znów piszemy, że Notatka Urzędowa jest częściowo nieczytelna ze względu na bizantyjski styl zawijasów zastosowanych przez sierżanta; zalecamy trenowanie pisma stalówką i atramentem; ewentualnie gęsim piórem).

Nie zrażona niczym BPN nadal próbowała polucjantom (bo było ich 2 z tym, że jeden mało aktywny) wytłumaczyć, że to nie jej wina, ale się sierżant P. zaparł niczym przysłowiowy kozioł w pyrach, i nadal próbował jej wciskać kit o winie. Nadąsał się, zaróżowiła mu się skóra na twarzy i zaczął przebąkiwać o skierowaniu sprawy do sądu, jakiś grzywnach, straconym czasie itd. Wydawało się, że to czcze przechwałki z tym sądem ale…

Po jakimś czasie BPN niewiasta otrzymała wezwanie z komisariatu policji Poznań-Jeżyce (długo by pisać o nieudolności innego sierżanta w temacie wezwań). No to się stawiła, asekurowana przez DŻS. A tamże pewien starszy sierżant (nazwijmy go chwilowo Wiertarka) zaczął jej wiercić dziurę w brzuchu poprzez wmawianie rzekomej winy. I straszył mandatem w wysokości 500 zł. I, że jak go przyjmie, to na tym sprawę zakończy. Miał być przy tym niemiły, nawet arogancki, a także próbował zastraszać. Ale Wiertarka też się przeliczył (jak się okazało nie był fachowcem od ruchu drogowego, ale ganiał przedtem drobnych złoczyńców i przeszkolenia fachowego z PRD nie miał), bo BPN nie dała sobie wcisnąć tzw. kitu i mandatu nie przyjęła. Nie był tym zachwycony, oj nie był! Istnieje przy tym uzasadnione podejrzenie, że nie dokonał najprostszej krytycznej analizy dostarczonego mu materiału (nie chciało mu się, nie potrafił, nie umiał prawidłowo przesłuchać sierżanta P. w roli świadka?), powtórzył błędy sierżanta P., do tego nie znał nazw ulic, wpisując w dokumencie taką, której w ogóle nie ma w Poznaniu, nie wystąpił do zarządcy drogi o zatwierdzony projekt stałej organizacji ruchu itd., ale skierował do sądu wniosek u ukaranie (policjant ten podpisał się jako Starszy Sierżant Jacek G. ). Wniosek tak kuriozalny, że mamy obawy czy go upublicznić mając na sercu dobre imię policji … a więc nie zamieścimy…

Musimy tu dodać, że wezwania wystawiane przez starszego sierżanta Jacka G. do BPN miały istotne uchybienia dyskwalifikujące ich zasadność. I tak np. potrafił napisać w wezwaniu, że wzywa ją w charakterze „Podejrzany”. I dalej „w sprawie o wykroczenie z art. 96 PAR 1 KW” (tak w oryginale; podał też swój tel.61 84 122 19). Natomiast w pouczeniu nazwał ją obwinionym. W rzeczywistości należało napisać o osobie „..co do której istnieje uzasadniona podstawa do sporządzenie przeciw niej wniosku o ukaranie”. O innych kardynalnych błędach nawet nie wspomnimy, by chłopa nie dołować. Poruta, Panie Starszy Sierżancie!

Panie Starszy Sierżancie Jacku G.! To, że Pan Sierżant Piotr P. z WRD KMP Poznań dostarczył Panu wykonaną przez siebie dokumentację, nie zwalnia pana z przeprowadzenia czynności wyjaśniających! Wręcz przeciwnie, prawo pana do tego zobowiązuje. Gdyby pan o tym nie wiedział, to podpowiadam: „Kodeks Postępowania w Sprawach o Wykroczenia – ustawa z dnia 24 sierpnia 2001 r”. Dział VII. Czynności wyjaśniające. Cel i zakres czynności wyjaśniających”. W szczególności Art.54 par.6 !

I tu nasuwa się refleksja na temat organizacji służby w KMP w Poznaniu. Albowiem od pewnego czasu policjanci z drogówki mają obowiązek przekazywać dokumentację zdarzeń drogowych do komisariatów, na terenie których doszło do takich zdarzeń – celem dalszego prowadzenia tzw. czynności. Tam też przysłowiowy sierżant Wiertarka przesłuchuje w charakterze ..świadka (!) policjanta z drogówki, który likwidował zdarzenie. Całe legendy krążą w policji, kto kogo przesłuchuje albo kto co komu wypisuje… No bo przecież przykładowy sierżant Wiertarka nie ma nawet ułamka wiedzy z dziedziny ruchu drogowego, jaką dysponuje stary lis z drogówki (choć lis też popełnia błędy.. i to byki a nie błędy…). Kazali to robi, a raczej udaje mędrca…

Sąd Rejonowy Poznań Jeżyce i Grunwald optymistycznie zawierzył policji i tzw. wyrokiem nakazowym uznał winę BPN powtarzając w uzasadnieniu absurdy z dokumentacji dostarczonej przez policję.  BPN złożyła sprzeciw wobec wyroku nakazowego (w biurze podawczym sądu) zapobiegawczo dołączając do niego kserokopię wyroku (a to po to, aby się nie okazało, że niby jakiś błąd formalny np.w sygnaturze…).

A gdzie tu cud, mógłby ktoś zapytać? A jest! Ano po jakimś czasie (wcale nie krótkim) BPN otrzymała pismo z Sądu Rejonowego Poznań Jeżyce i Grunwald, które musi wstrząsnąć bryłą świata, a może nawet zmieni bieg historii. Otóż kolejny sędzia nie wyznaczył terminu rozprawy jeno sprawę umorzył bo… nie dopatrzył się wykroczenia ze strony BPN! Wskazał przy tym winnego, którym nie była BPN, a ten kierowca który przejechał linię ciągłą i uderzył w pojazd BPN. Co zresztą było wiadomym od samego początku. Ku potomności podamy nazwisko sędziego który zmierzył się z aktami sprawy: SSR Marcin Kieroński.
Nasuwa się oczywiste pytanie: dlaczego wśród tylu osób, w tym przynajmniej 7 policjantów (w tym Naczelnik WRD Jarosław Nowacki) i 2 sędziów TYLKO JEDNA osoba czyli SSR Marcin Kieroński porządnie i z sercem wykonała swoją pracę ? I za co państwo, czyli my, zapłaciliśmy pozostałym?

Kosztami sąd obciążył skarb państwa czyli nas wszystkich. Dlaczego nie obciążył np. 7 Policjantów Nie-wspaniałych? Może to by im dało do myślenia? W obecnym stanie prawnym jest to bardzo trudne. To może stąd to poczucie absolutnej bezkarności ?
Jakoś tak się dziwnie stało, że zaraz po tym zdarzeniu Swawolny Zyzio zmienił organizację ruchu w tym miejscu. Na jeszcze gorszą ….

Pozostaje kwestia składania fałszywych zeznań przez rzekomo poszkodowanego, który okazał się w rzeczywistości sprawcą zdarzenia drogowego (co zresztą było wiadomo od samego początku…). Starszy Sierżancie G. i sierżancie P. ! Chyba tak tego nie zostawicie? Przecież zagrał wam na nosie ! I to jak!!!

Rada uniwersalna dla wszystkich masochistów, którzy wytrzymali nerwowo i do końca przeczytali ten tekst: nigdy nie podpisujcie w ciemno żadnych papierów. Także mandatów! Nie musicie. To nic, że was policjant straszy. Macie na decyzję min. 7 dni. Poproście policjanta o numer jego telefonu. Spiszcie jego dane z legitymacji, którą MUSI wam okazać. Zróbcie zdjęcia radiowozu; może ma np. tzw łyse opony? A może wycieki płynów eksploatacyjnych? Jeśli się wam wydarzy taka sytuacja jak powyżej, to zaraz pismo do zarządcy drogi o przesłanie zatwierdzonego projektu organizacji ruchu celem porównania z istniejącym w terenie oznakowaniem. Nie znamy przypadku, aby się to zgadzało… I tak też było tutaj. Oczywiście zróbcie zdjęcia z miejsca zdarzenia. Koniecznie! I natychmiast pismo do prokuratury i policji o zabezpieczenie monitoringu (jeśli jest). I zachować spokój jaki zachowała Bardzo Piękna Niewiasta . A także: kamerka przynajmniej z przodu. Wszystkie rozmowy z policją nagrywamy. Przecież obecnie każdy ma tzw. telefon komórkowy.

To co powyżej opisaliśmy, raczej skromnym naszym piórem, jest oczywiście wielkim skrótem . Ale jak tu nie wierzyć w cuda ! Albo w rzetelność SSR Marcina Kierońskiego… Szacunek, Panie Sędzio!

31 węzłowy Burke

Ten wpis został opublikowany w kategorii Czynności wyjaśniające, Kolizja drogowa, Policja. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

23 odpowiedzi na „Wstyd, poznańska policjo!

  1. 31węzłowy Burke pisze:

    Coś się dzieje. Może szkolenie?31

  2. Zenon pisze:

    To kolejny dowód na bezkarność policji:
    http://prawonadrodze.org.pl/jesli-swiadek-nic-nie-pamieta-sad-sam-wymysli-fabule/
    Sprawa obecnie jest w sądzie apelacyjnym. Komenda Policji w Wągrowcu nie chciała udostępnić służbowych notatników a sędzia sądu rejonowego w Wągrowcu oddaliła moje wnioski o okazanie notatników oraz o sprostowania protokołu z rozprawy.
    O zakończeniu sprawy poinformuję.
    Brawo Stowarzyszenie Prawo na drodze !!!

  3. c.d. sprawa Wągrowiec pisze:

    Brawo, brawo Wielki Panie DŻS !!! Moja apelacja 19 marca godzina 11.00
    Sąd zobowiązał Policję w Wągrowcu do nadesłania notatników służbowych policjantów. Przysłali je ale w zalakowanych kopertach. Telefonicznie uzyskałem informacje że nie mogę się z nimi zapoznać.
    W poniedziałek składam pisemny wniosek o udostępnienie wglądu do wszystkich akt sprawy.
    Do zobaczenia się – jest Pan Wielki i potrzebny

    • 31wb pisze:

      Niniejszym informuję że Zenek zostal w SO w Poznaniu prawomocnie uniewinniony od absurdalnego zarzutu polucji z Wągrowca. Zenek swoją wytrwałością pokazał że trzeba walczyć o swoją godnosć. Brawo Zenek! Dość Źwawy Starzec.

  4. kwiatul pisze:

    A wiec jednak mialem racje w kazdym komentearzu, do znudzenia nazywajac psy zorganizowana grupa przestepcza o charakterze zbrojnym. Sedziemu szacunek, chociaz nie doprowadzil sprawy do konca. Powinien bowiem poinformowac prokurature o przestepstwie z tytulu skladania falszywych zeznan, swiadomego wprowadzania sadu w blad, naduzycia stanowiska- w tym wypadku munduru no i dzialania w grupie. W koncu przestepcow bylo 7. I panie Sedzio, kto wie o popelnieniu przestepstwa a nie poinformuje o tym podlega karze do lat…. wiec?

    • 31wB pisze:

      No tak. 31

      • skazany pisze:

        A tak przy okazji:
        gratuluję skutecznie przeprowadzonej akcji. Oraz ładnego opowiadania z morałem, całkiem dobrze się to czyta.

      • wielkopolska pisze:

        Witam poproszę o drobne wyjaśnienie .Mamy 7 dni na zastanowienie ale w sytuacji gdy nie zgadzamy się z wersją Policji i mandat nie jest wypisany czy też mandtat został wypisany lecz my nie chcemy go podpisać.Każdy Policjant informuje o możliwość odmowy przyjęcia mandatu i skierowaniu sprawy do Sądu lecz jeszcze nie słyszałem aby kiedykolwiek powiedzieli że można się zastanowić i przemyśleć w ciągu 7 dni.

        • 31wB pisze:

          Bo to nie jest w ich interesie.Muszą to wyjasniać zwierznikom. A jak podpiszesz to już nie ma de facto odwrotu. W ramach zemsty moga ci np.przeszukac pojazd. Nagrywaj i żądaj protokołu. Jednak w Poznaniu chamskich policjantów z drogówki nie spotkałem. I niech tak zostanie. Jeśli wiesz ze jesteś winny to bierzesz mandat na klatę.Jeśli nie to niedpisujesz. 31

          • Krzysiek pisze:

            W ramach zemsty za nagrywanie czynności mogą sprawdzić smartfon czy „nie kradziony” i przy okazji wymazać nagranie oraz wyjąć (ukraść) kartę pamięci. A po tych czynnościach złożyć doniesienie do prokuratury, że sprawdzany napadł ich lub obraził. Nie ma dowodów z nagrania, jest natomiast „dowód” z zeznania drugiego policjanta.
            Takie „państwo prawa” w ogóle nie powinno mieć prawa istnieć !
            Dopóki patrole nie będą wyposażone w kamery osobiste dopóty stronniczy sędziowie będą skazywać osoby pomówione przez mundurowych kłamców.

        • egon pisze:

          Trzeba pamiętać że sądem straszyć nie może …co najwyżej czynności wyjaśniające może zaproponować . Przecież wcale do sądu sprawa trafić nie musi ….a poucza przecież o skutkach prawnych odmowy przyjęcia mandatu …że sąd itd a jedynie czynności wyjaśniające są pewne …więc błędne pouczenie …a w przypadku błędnego pouczenia nie można ponosić ujemnych skutków procesowych …obecnie w żaden sposób nie mogę doczekać się odpowiedzi dlaczego tak robią …

    • skazany pisze:

      Ależ Panie Ładny, piszesz pan rzeczy które są oczywistą oczywistością. Toż „policja” wywodzi się w prostej linii od bandytów których wynajmowano do ochrony przed … innymi bandytami. Płacono jednym za to żeby walili po łbach innych („obcych”) grabieżców, oraz za to żeby nie gnębili zbytnio tubylców. Zmieniały się ustroje i formy organizacyjne, ale zasady działania tego układu pozostały niezmienione.

      Z tym że o skutkach postępowania baranów które wynajmują wilka do ochrony to chyba już starożytni grecy mieli przypowiastki?
      Bo to jest tak że wilk może robić za owczarka (pełna miska kusi), ale prędzej czy później wyjdzie z niego wilcza natura (bo suty posiłek ze świeżego mięska kusi jeszcze bardziej).

      • Lubuszanin pisze:

        To prawda. Pierwsza policja byla formacją prywatną – do wynajęcia. Pierwszym krajem ktory stworzyl policje panstwowa bylo USA. Oczywiscie nie mowimy o tajnych sluzbach bo te sa od poczatku na uslugach wladzy czyli dzies od epoki Kamienia Łupanego.

        • kwiatul pisze:

          Brawo- i wlasnie dlatego ludzie majac dosyc wszechwladnych Black Water w mundurach policji wykorzystujacej autorytet panstwa zaczelo powolywac Milicje Obywatelskie. Trzeba odklamywac historie- Milichja nie wziela sie znikad. A na marginesie, ilu to chlopskich synow, sierot ucywilizowalo sie i porobilo kariery wlasnie dzieki MO….o czym dzisiaj nikt nie pamieta. ( to smieszne, zupelnie jak przy hipnozie, w ktorej wszyscy byli szlachcicami, rycerzami, krolami a nikt nie byl chlopem, pania prostytutka, smieciarzem.. ciekawe:))

      • 31w ... pisze:

        Jaki Ładny. Szpetny raczej jestem…31

  5. Lubuszanin pisze:

    Gratulacje. Moze warto opracowac formularz z procedura ? Nawet live, na smartfona. Jakby to zobaczyc na cala Polske to daloby do myslenia. Obrona totalna. Pomyslcie jak macie dobrego programera to zrobienie takiej apki na smartfona nie powinno byc klopotliwe.

    • 31wB pisze:

      Jakiś szkic, projekt?Bo ppmysł przedni.31

      • Lubuszanin pisze:

        Po obejrzeniu filmu p. Chmary to zmienilem zdanie. Żądam dostępu do broni.

        • 31wB pisze:

          No tak…31

        • skazany pisze:

          Nie chcesz powszechnego dostępu do broni palnej, uwierz staremu człowiekowi.
          Do unieszkodliwienia kilku napastników (nawet uzbrojonych) wystarczą ręce i odpowiedni trening. Tobie się zdaje ze w sytuacji zagrożenia będziesz w stanie użyć broni? może tak, może nie … przeważnie NIE. Zaś o skuteczności użycia broni przez ofiarę w sytuacji silnego stresu możemy dyskutować długo. Mnie na razie broń palna nie jest potrzeba (jestem nadal dość sprawny fizycznie), chociaż oczywiście umiem używać pistoletu i karabinu. Nie wydaje mi się żeby konieczność noszenia ze sobą gnata miała mi poprawić samopoczucie albo zwiększyć moje bezpieczeństwo. Prawdę mówiąc bardziej się boję wariatów za kierownicą niż uzbrojonych bandytów czy policji, przejeżdżając kilka tys km miesięcznie po naszych drogach mam wielokrotnie większe szanse na zabicie przez kretyna za kółkiem niż w wyniku strzelaniny.
          Bywałem w miejscach gdzie dostęp do broni palnej jest powszechny. Nie w Teksasie czy Arizonie, tam chłopaki ostro przeginają z ilością oraz rodzajem uzbrojenia które „zwykły obywatel” miewa pod ręką. Do czego zmierzam? Powszechna dostępność broni palnej niczego nie zmienia. Zarówno zwolennicy jak przeciwnicy okopali się na swoich pozycjach i nie przyjmują do wiadomości argumentów. Jest prawdą że w krajach o łatwym lub swobodnym dostępie do broni statystyki pokazują znaczącą ilość przestępstw popełnianych z użyciem w/w (w tym zbrodni). Dobra, chwila – ale u nas przykładowo tzw. „pobicie ze skutkiem śmiertelnym” statystycznie nie jest w tej samej rubryce pt „zabójstwa”. Podobnie jak rozjechanie teściowej (autem, własnym) nie jest zabójstwem tylko „wypadkiem” (aczkolwiek sporadycznie zdarzały się przypadki kiedy prokuratura próbował szczęścia z inną kwalifikacją czynu, przeważnie były to próby nieudane). W sytuacji kiedy broń jest naprawdę powszechnie dostępna żaden bandzior nie będzie się męczył machaniem siekierą/maczetą/bejzbolem tylko wyjmie zza paska klamkę i strzeli – szczególnie że przeciwnik potencjalnie również może mieć coś za paskiem, więc po co ryzykować?
          Tak więc każda opcja ma swoje wady i zalety, a doświadczenie życiowe podpowiada mi że owce będą strzyżone nawet jak kupią sobie Glocka albo Uzi

  6. 31wB pisze:

    No tak. Jak się rozmawia z kolegami z kraju to mam szczęście w Poznaniu z drogówką. Osobiście do nich nic nie mam. A gdy porównam to co teraz z tym co było za naczelnika Józwę Froga to nie jest źle. Ale ta cholerna statystyka…31

  7. deV pisze:

    Dobra robota.
    Tak trzymać.

    Godność trzeba mieć. Jak się jej nie ma to potem jeżdżą po Tobie tacy wspanialcy w niebieskich ubrankach.

    Pozdrowienia dla uczciwych i rzetelnych policjantów i sędziów!

  8. skazany pisze:

    Policjant nie MUSI niczego okazywać, poza wzburzeniem (słusznym lub nie) z tytułu obraźliwego żądania. Jeśli nie „okaże”, to popełni drobne wykroczenie dyscyplinarne które zagrożone jest bodajże naganą (w przypadkach drastycznych: naganą z wpisaniem do akt), a zwykle kończy się na „pouczeniu” (znaczy przełożony poinformuje policjanta o tym że jakaś świnia na niego doniosła, podając dokładne dane donosiciela).
    Panowie! ja znam przepisy. Na pewno nie tak dobrze jak paru z was (nie żyję z tego że znam prawo), ale wystarczająco. Przepisy – czyli to co na papierze – są zupełnie nieistotne w praktyce, liczy wyłącznie sposób w jaki są one egzekwowane (lub nie).
    Dopóki rzecz dzieje się w dużym mieście (najlepiej wojewódzkim) ofiary milicji mają jeszcze jakieś szczątkowe szanse na obronę, w małych miejscowościach nie mają żadnych szans i żadnych praw.
    Fotografowanie miejsca zdarzenia lub (co gorsza) czynności wykonywanych przez milicjantów? Za to są dwa dodatkowe zarzuty:
    – utrudnianie czynności
    – paserstwo (chyba że telefon jest na firmę i są do niego wszelkie dokumenty)
    Wszelkie nośniki danych zostaną zniszczone (skasowane) podczas „sprawdzania legalności pochodzenia”, i nikt nie poniesie za to odpowiedzialności.
    Wykroczenia (w tym wykroczenia w ruchu drogowym) to drobnica, ale to one budują w społeczeństwie obraz działania „organów prawa i porządku”. A jak jest naprawdę w pewnym stopniu pokazują działania policjantów z ArchiwumX – czy wiecie w jakim procencie zbrodni przez nich badanych przewijają się funkcjonariusze i lokalni urzędnicy w roli sprawców lub pomagierów? a chodzi tu tylko i wyłącznie o najcięższe przestępstwa a nie jakąś drobnicę. To tylko czubek góry lodowej, bo zanim dojdzie do zbrodni ci ludzie popełniają dziesiątki i setki innych przestępstw i wykroczeń. Bezkarnie.
    Kompletnie bezkarnie, bo oczywistym dla mnie jest że „rozmowa pouczająca” nie jest adekwatną karą dla przestępcy w mundurze który poświadczył nieprawdę w dokumentach procesowych.

Pozostaw odpowiedź skazany Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *