Partnerzy

GazetaBezprawna

 

http://gazetabezprawna.pl/

Stoppa1http://stoppa.com.pl/

 

kubek

http://radiomajorka1.cba.pl/

 

 

http://www.strefakulturalnejjazdy.pl/

195 odpowiedzi na „Partnerzy

  1. Tomasz pisze:

    To jedynym rozwiązaniem jest w takim razie pójść na komendę i coś może ubłagać, jako biedny student :/. No nic, dziękuję za pomoc.

    • 31 węzłowy Burke pisze:

      Re Tomasz : jeśli masz honor to nie błagaj, nie proś, nawet z nimi już nie rozmawiaj. Krewny mandat w wys. 300 zł sam rozłożył na raty i płacił im NA POCZCIE po 20 zł/mc o czym ich poinformował pisemnie że ze względów finansowych i nawet się nie odezwali ; podobno jest jakiś przepis że dopóki płacisz to oni muszą to strawić. 31

      • Lubuszanin pisze:

        Człowiek to istota ułomna. Zdarzy się zapomnieć zapłacić.
        Poborca z urzędu to też istota ułomna. Zdarzy jej sie nie upomniec o ten mandat.
        Nadto, Pan jako biedny student, nie mając przychodów z pracy najemnej wpływającej na konto od pracodawcy, nie bardzo daje sposobność owemu poborcy do uwłaszczenia sie na Pana majątku którego jeszcze zapewne nie posiadasz. Pan się nie martwi na zapas. Z pustego to i Salomon nie naleje. Ma Pan pełne prawo bronić swojego majątku na wszelki możliwy sposób.

  2. Tomasz pisze:

    Witam. Dzisiaj dostałem dość absurdalny mandat za odmowe podania danych osobowych. Policjant poprosił mnie o podania dowodu tożsamości w celu wylegitymowania mnie ponieważ ich nagrywałem, nie podał konkretnego powodu, dla którego chce to zrobić. Pytałem 2 razy i nie uzyskałemm takiej odpowiedzi za 3 razem została użyta wobec mnie siła i zostałem zamknięty w radiowozie. Tam już podałem swoje dane i dostałem taki śmieszny mandat w wysokości 500zł. Teraz pojawia się pytanie co z tym fantem zrobić? nie ukrywam to nie są małe pieniądze, a poza tym na mandacie wszystkie moje dane są gdyż policjant uzyskał ode mnie dowód osobisty.

    • redakcja pisze:

      Jeśli przyjął Pan mandat, to nic z tym nie można zrobić.

      • Lubuszanin pisze:

        Jak się okazuje – posiadanie dowodu osobistego jest kłopotliwe.
        Z tym dokumentem są same nieszczęścia. Zgubisz/ukradną, to wyłudzą pieniądze z banku w postaci kredytów. Masz przy sobie, no to musisz się wylegitymować. Jak się nie wylegitymujesz, to mandat.
        Człowiek się zastanawia, a po co mu w ogóle ten dokument do szczęścia potrzebny.

        Ad.meritum. Jak policjant pyta to podajemy imię i nazwisko i adres zamieszkania – jak dowodu nie nosimy. To na przyszły raz. Jak nosimy, to się nie wstydź go pokazać. Nie boli.

    • Tom2 pisze:

      A pocóż Ty ich nagrywałeś i co było przyczyną Twojego spotkania z ekipą policyjną, aż to spotkanie skończyło się mandatem za 500zł. jakoś ciężko mi uwierzyć, że taki mandat można dostać za rozmowę z policją albo ich nagrywanie a jeżeli tak to po co go brałeś jak nic nie zrobileś.

  3. Katowiczanin pisze:

    Witam!

    Dostałem zdjecie z fotoradaru, na zdjeciu jest znak drogowy – Czy takie zdjecie jest poprawne?

  4. pioter pisze:

    Spoko – urządzenia, które otrzymały zatwierdzenia typu na podstawie obowiązującego w momencie jego wydania rozporządzenia nadal podlegają temu „staremu brzmieniu”.

    • mayster pisze:

      Witam
      Dzięki za komentarz, jutro sprawa w sądzie zobaczymy czy obrana linia obrony
      przyniesie pozytywny efekt. W innym wypadku będę musiał posiłkować się wnoszeniem wniosków dowodowych.

  5. mayster pisze:

    Witam
    Jak byście zinterpretowali zmianę rozporządzenia z dnia 17 lutego 2014
    w stosunku do starego z dnia 9 listopada 2007.
    Chodzi tu o paragraf 10 ust. 1 (starej ustawy) odnoszący się do identyfikacji pojazdu kontrolowanego.
    W nowej jest to paragraf 9 ust. 2
    Chyba już nici z powoływania się na ten zapis w przypadku sprawy w sądzie o przekroczenie prędkości dokonane miernikiem laserowym, a był to mój jedyny
    argument przeciw prawidłowemu wykonaniu pomiaru.

    • Lubuszanin pisze:

      Przyrząd powinien…
      2) umożliwiać identyfikację pojazdu w sposób określony w instrukcji obsługi.
      ————————————————————————–
      Genialne. Taki zapis mnie osobiście sprowadza do wyłożenia tezy że wszelkie rozporządzenie nie są potrzebne – ustawy powinny bezpośrednio odwoływać się do instrukcji obsługi. ;))

      Jak w instrukcji obsługi do Iskry znajdzie się zapis, że identyfikacji pojazdu wykonuje policjant przy pomocy przynajmniej jednego oka lub ewentualnie na słuch to w sumie można też w Ustawie o Policji zapisać, że każdy policjant po szkoleniu w Szczytnie ma uruchomiony radar w płacie czołowym.

      • Nielot pisze:

        Tylko w takim wypadku oko policjanta powinno przejść proces legalizacji w GUM (co przy wyczynach jakie zrobili przy Iskrach nie jest takie absurdalne ….)
        Płat czołowy policjanta również 😉

  6. doctormario pisze:

    Witam serdecznie!

    Mam krótkie pytanie. Czy na posiedzeniu Sądu Rejonowego w Wałbrzychu, w przypadku gdy jako dowód w sprawie, zdjęcie z fotoradaru jest bardzo niejasne i nieczytelne (brak widocznej twarzy), Sędzia S.R. może zadecydować bezpośrednie oględziny tego zdjęcia na monitorze w siedzibie Straży Miejskiej w celu ustalenia wizerunku osoby kierującej? Czy Sędzia powinna od razu oddalić taki niejasny i nieczytelny dowód w sprawie na posiedzeniu S.R. Nie rozumiem dlaczego muszę jechać specjalnie do siedziby straży miejskiej i dokonać oglądnięcia zdjęcia z fotoradaru na monitorze straży miejskiej, niby w wysokiej rozdzielczości. Nie wiem, jakie są przepisy w tej kwestii.
    Jeśli można to bardzo proszę o odpowiedź.
    doctormario

  7. Piotr pisze:

    GITD nadal wysyła propozycję mandatów bez zdjęć. Co z takimi mandatami robić?

  8. elbandito pisze:

    Witam,
    wiem, że zajmujecie się trochę innymi przypadkami, ale prawo nie jest Wam obce dlatego proszę o wskazówki. Jak zgłaszać wykroczenia drogowe piratów drogowych (nagrane rejestratorem) i nie być ciąganym po sądach jako świadek?

    Opis sytuacji:
    Ostatnio miałem nieprzyjemną sytuację na drodze z innym uczestnikiem ruchu. Delikwent wyprzedził mnie z prawej strony po powierzchni wyłączonej z ruchu i zepchnął mnie na sąsiedni pas, zmuszając do przekroczenia pojedynczej linii ciągłej. Mało brakowało do tragedii. Na szczęście do tego nie doszło, ale brakowało tylko kilku cm. Mało tego, „bohater” tego wyczynu miał pretensje i krzyczał przez otwarte okno jak jeżdżę. Cała sytuacja została nagrana rejestratorem (bez audio). Na nagraniu widać nr rejestracyjny auta oraz twarz kierującego. Stwierdziłem, że kierowca ten jest niebezpieczny. Dlatego zgłosiłem, to na Policję za pośrednictwem poczty elektronicznej. Dołączyłem cały opis sytuacji, lokalizację, oraz link do nagrania na youtube. Swoje dane kontaktowe również podałem w przypadku gdyby potrzebowali oryginalnych plików nagrania.
    Wczoraj byłem wezwany na komisariat w roli świadka w celu przesłuchania i dostarczenia nagrania. Do tego momentu wszystko ok.

    Niestety poinformowano mnie, że prawdopodobnie niedługo będę wezwany na sprawę sądową jako świadek. Sądów się nie boję, ale dlaczego mam tracić swój czas na rozprawie, która jest tylko formalnością, ponieważ wszystko jest już opisane w zeznaniu i dołączone nagranie? Nie wspominając o tym, że zgłoszony pirat drogowy pozna moją godność i twarz?

    Uprzedzając antykapusiów. Wiadomo, że czasami ktoś popełni błąd na drodze i nie można wszystkich łapać i zgłaszać na Policję, ale czasami bywają sytuacje bardzo niebezpieczne i sprawca wykroczenia powinien być ukarany, aby miał świadomość swoich czynów. Jednakże jak zwykły obywatel ma to robić, aby nie być wciągany w całą machinę biurokracyjno-sądową i pozostał anonimowy wobec pirata drogowego?

    • redakcja pisze:

      Jeśli sąd zechce kogoś wezwać w charakterze świadka – to go wezwie. Więc nie ma sposobu na uniknięcie tych niedogodności.
      Dlaczego Pan uważa, że „rozprawa jest tylko formalnością”?
      Biorąc pod uwagę to, jak działa nasz system – wszystko będzie zależeć od tego, jakie stanowisko zajmie Policja. I tu może się czasem przytrafić ZONK. No bo co zrobi Policja, jeśli się okaże, że ten co Pana wyprzedzał to brat komendanta?
      Moze np. zrobić to. co w opisanym pod poniższym adresem przyapdku w Warszawie…
      http://prawonadrodze.org.pl/rola-dowodu-z-opinii-bieglego-w-procesie-ustalania-spracy-kolizji-drogowej/

      • elbandito pisze:

        Co w przypadku gdy wyślę zgłoszenie anonimowo, to czy Policja będzie mnie indetyfikować i szukać, aby ukarać „pirata”, czy już pominie mnie (zgłaszającego) i sprawę z sądem doprowadzą do końca w świetle tylko nadesłanych dowodów. Czy taki proces jest możliwy?

  9. fenix pisze:

    fotoradar SM zrobił zdjęcie naczepy (nie widać ciągnika)
    czy SM ma prawo żądać dokumentów CMR(Międzynarodowy List Przewozowy) jeśli nie to czy żądanie takich dokumentów jest przekroczeniem uprawnień?

    • pioter pisze:

      Straż może albo wskazać, kogo podejrzewa i udowadniać mu winę, albo żądać od właściciela wskazania, komu powierzył pojazd. Dokument CRM nie mieści się w żadnym z tych dwóch zakresów.

  10. Krzysztof pisze:

    Niestety smutne to co czytam tu na Waszej stronie , ale nie widziałem żadnego przypadku kiedy to sąd uniewinnia lub przyznaje rację pozwanemu przez SM/G czy policje ,zawsze i to często po bzdurnym uzasadnieniu wyrok jest skazujący więc do sądu zapewne na „rzeż” nie pojade , ciekawi mnie natomiast jeszcze jedna sprawa :jeśli teraz odeślę „strażakom” część A i przyjęcie przeze mnie mandatu z punktami to czy nie zostanę dodatkowo posądzony o fałszywe wskazanie sprawcy skoro zmieniłem zdanie ?
    P.S. To co czytam na waszej stronie ,wpisy różnych osób i ich przeżycia ze strażakami czy też w sądzie ,to czuje sie jakbym mieszkał w Ugandzie a nie w cywilizowanym państwie prawa Unii Europejskiej……

    • redakcja pisze:

      Niech Pan do nich zadzwoni. Telefonicznie sprawę wyjaśnicie. Wielu ludzi przyjmuje mandat dla świętego spokoju, choć nie poczuwają się do winy.

  11. Krzysztof pisze:

    witam , dostałem pismo w którym SM m st Warszawa informuje ,iż fotoradar stacjonarny Ostrobramska/Fieldorfa kierunek Rembertów zarejestrował moje auto jak przekracza prędkość o 26km/h co wyczerpuje znamiona wykroczenia określonego w art. 92a KW .
    Odpisałem ze wskazaniem ,że autem moim kierował moj znajomy i podalem wszystkie wymagane jego dane . Jednak teraz dostałem kolejne pismo w którym piszą ,że w trakcie czynności wyjaśniających na podstawie wizerunku twarzy uzyskanego z wniosku o wydanie dowodu osobistego ( czy SM ma az takie prawa ze urzędy im udostępniają takie dane ?) , zidentyfikowano mnie jako sprawcę tego wykroczenia tzn jako osobę kierującą przedmiotowym pojazdem we wskazanym miejscu i czasie .
    Dalej piszą : na podstawie art. 57§3 pkt. 2 Kpow wnoszę o podanie w terminie 7 dni od daty otrzymania pisma – miejsca zatrudnienia , warunków materialnych ,rodzinnych i osobistych . Nie udzielenie informacji dotyczących miejsca zatrudnienia skutkuje popełnieniem wykroczenia z art. 65§2 KW .
    Na dodatek wzywają mnie do osobistego stawienia sie u nich w Warszawie ( mieszkam od Warszawy 300km ) i na tą okoliczność jest osobna kartka z wezwaniem oraz kolejna kartka z oświadczeniem część A o przyznaniu sie do popełnionego wykroczenia , mandat 200zl i 4 pkt karne .
    Szczerze to pal licho z tym 200zl i punktami , ale za diabła nie rozumiem jak oni mogli stwierdzic na podstawie zdjecia z wniosku o dowód ze to ja kieruję ? Z powodu braku czasu i alergii na SM/G chcialem nawet zapłacić ten mandat ale….. , tym samym przecieżbym sie przyznał ,że to ja kierowałem co jest nieprawdą więc namawiająmnie do złożenia fałszywego oświadczenia .
    Proszę pomóżcie co mam im odpisać , czy to co mi przysłali jest zgodne z prawem i ich uprawnieniami . Z góry dziękuję Krzysiek

    • redakcja pisze:

      Nie ma Pan żadnego obowiązku stawienia się na wezwanie w charakterze podejrzanego. Wezwanie to pozbawione jest podstaw prawnych.
      Nie ma Pan żadnego obowiązku podawania pisemnie jakichkolwiek danych dotyczących zatrudnienia itp.
      Nie ma konieczności, ani nawet potrzeby odpisywania SM na ich pismo, kierowane do Pana, jako podejrzanego.
      Istnieją uzasadnione wątpliwości czy SM ma prawo do występwoania do urzędów rewidecyjnych o dane dotyczące wizerunku twarzy. W tym względzie nie mam jednak ugruntowanych poglądów. Niech się wypowiedzą inni.
      Sprawa niewątpliwie znajdzie finał w sądzie. Chyba, że zapłaci pan mandat. Stanie się Pan wówczas jednym ze sponsorów straży miejkich. Dzięki takim soponsorom straże te w ogóle istnieją. Jeśli braknie sposnorów – fotoradarowe straże miejskie znikną z rynku.
      Wybór należy do Pana.

      • Krzysztof pisze:

        Dziękuję za odpowiedz , no właśnie na sąd to ja nie mam czasu no i mieszkam dość daleko, a sama podróż do Wawy to już koszty wyższe od mandatu , tylko dlaczego usilnie chcą mi go wlepić skoro podałem im osobę która prowadziła auto ?
        Czyli rozumiem mam dwa wyjścia , nic nie pisać i sąd , albo zapłacić i po sprawie ? ,co w tym przypadku jesli sie zgodzę na mandat i go przyjmę przepisy skoro wczesniej podałem ze prowadzil zajomy a teraz ze jednak to ja prowadziłem ?
        Czy jest opcja trzecia , tj. napisać odpowiedz na ich pismo i przytoczyć paragrafy ( jeśli są na te ich wywody? ) że działają niezgodnie z przepisami ??? Pozdrawiam Krzysiek

        • redakcja pisze:

          Nie ma trzeciej opcji. Pisanie pism do SM to strata czasu i energii. Do niczego to nie prowadzi.
          Niestety muszę Pana zasmucić: może Pan zostać ukarany za dwa wykroczenia: za niepodporzadkwoanie się ograniczeniu prędkości oraz za niewskazanie kierującego.
          Aha. Do sądu nie będzie Pan musiał jechać, jeśli przyjmie Pan wyrok nakazowy. A taki zapewne zapadnie.

  12. Darkren pisze:

    Ostatnio kolega – kierowca autobusu w PKS Słupsk otrzymał wyrok nakazowy (wydany na wniosek straży gminnej w Kobylnicy) do zapłaty 100 zł za przekroczenie prędkości. I tu zaczynają się ciekawe rzeczy: najpierw jest mowa o prędkości 67km/h na dozwolonej 50, następnie 71km/h na wspomnianej 50. A na końcu wyroku wisienka na torcie: 671km/h na dozwolonej 50. Żeby było ciekawiej autobus m-rki Autosan – właściwie to może już być zabytkiem. Rozprawa z udziałem oskarżonego odbędzie się 26.06.2014.

    • areator pisze:

      no to zastanów się, czy te typowe błędy pisarskie warto podnosić przed sądem. Uwagi, co do treści wyroku nakazowego mogą się sędziemu nie spodobać. Lepiej szykuj rzeczowe argumenty.

      • Krzysiek pisze:

        Wyrok nakazowy sąd wydaje „z automatu” na podstawie li tylko oskarżenia, bez najmniejszego wnikania w meritum sprawy.
        Jest oskarżenie = jest wyrok skazujący.
        SR robi co może, aby w trakcie postępowania sądowego wszelkimi sposobami dowieść „winy” oskarżonego. Wszelkie próby udowodnienia niewinności przez oskarżonego – CO NIE JEST JEGO OBOWIĄZKIEM -są uznawane jako „nieuprawnione narzucanie wersji oskarżonego”, który broniąc się „ma prawo” kłamać, więc wg sądu kłamie. Sąd jest głuchy i ślepy na wszelkie argumenty obrony, gdyż „ekonomika” bezmiaru niesprawiedliwości nakazuje mu jak najszybciej zakończyć sprawę wyrokiem skazującym, bo to jest kryterium oceny „pracy” sędziego. SO jest jedynie „kwiatkiem do kożucha”, który broni SR na wszelkie sposoby.W końcu sędziowie SO też kiedyś orzekali w SR, więc „kruk krukowi oka nie wykole”…..

        • 31węzlowy Burke pisze:

          Pełna zgoda. Miałem okazję w krótkim czasie obserwować kilkanaście spraw o wykroczenia drogowe w różnych częściach kraju. Zauważyłem że wyroki wydaje się li tylko na podstawie oceny konkretnego sendziego co się jemu bardziej opłaca ; można to nawet nazwać pewnego rodzaju prostytucją. Oczywiście są wyjątki , jak to w życiu bywa ale wyraźnie widać że sendziowie są szkoleni w konkretnym kierunku tj. karaniu za wszelką cenę a ich prawniczy bełkot uzasadniający te wyroki jest taki sam bez względu na miejscowość. Ta sama uwaga dotyczy różnych oskarżycieli typu polucjant, srażnik, prokurwator. To dokładna kontynuacja III Rzeszy jako III RzeszyPOspolitej oraz ZSRR. Pracuję nad konkretnymi sprawami i spróbuję poprosić redakcję o merytoryczną konsultację i umieszczenie na tych łamach i gdzie indziej też. Ale to potrwa. Pozdrawiam.31

        • areator pisze:

          Grubo przesadzone, zapewne są tacy sędziwie, lecz dziwnym trafem zderzają się z nimi członkowie i sympatycy, którym już na widok fotoradaru emocje zaciemniają zdrowy rozsądek. Jak się bardziej postaracie, to i będzie z tego nowy zawód. Chciałbym zobaczyć jak jakiś policjant, a nawet strażnik opluł by nogawkę siedzącego w krzakach Emila (gwiazdę TVN Turbo), tak niechcący, bo mu się w jamie ustnej nazbierało i nie spodziewał się, że pogromca szykuje się do ataku w imię dobra i sprawiedliwości społecznej. To byłby hit i dowód na arogancję władzy.
          To już staje się nudne, rezygnuję z pisania, ale czasem poczytam.
          Pozdrawiam serdecznie, nie poddawajcie się!!!

          • 31węzłowy Burke pisze:

            Gdybyś naprawdę oglądał filmy Pana Emila na You Tube czy w TVN Turbo to byś zauważył że wielokrotnie był atakowany przez srażników czy cudaka ze sraży leśnej, czy nawet komedianta SM z Sulechowa czy Przemkowa itd. ale , jeśli mnie dobrze wiadomo, nikomu sprawy nie wytaczał. Ale przeciw niemu ileś już było. Z tego wniosek oczywisty że esbecy, oficerowie LWP, zomowcy , milicjanci itd. bo tacy są głównie na stołkach w SM i polucji mają jakiś syndrom niższości ( słusznie) i próbują się ratować sondami (tak). Albowiem normalny sędzia a nie sendzia wywalił by na tzw. zbity pysk polucjanta co do sądu przychodzi z takimi głupotami że mu ktoś ponoć kierpce i dres pobrudził. To jest całkowita kompromitacja i polucji i sondu. Niestety. 31

  13. Mikołaj pisze:

    Witam!
    Dostałem fotkę od SG: zmierzone 61 na ograniczeniu do 50. W instrukcji fotoradaru producent podaje dokładność pomiarową wynoszącą +/-3 km/h. Z tego wynika, że SG ma dowód jedynie na przekroczenie prędkości o 8km/h, więc nie powinni w ogóle tego rejestrować. Jak im odpisać, na pismo z wezwaniem do wskazania kierującego lub przyjęciem mandatu.

  14. Lubuszanin pisze:

    „Trzeźwy teleranek”

    Policjant: Dzień dobry, proszę dmuchnąć
    Kierowca: Dzień dobry panie Policjancie. Jak się Pan miewa?
    P: Pan dmuchnie.
    K: Czyż nie sądzi Pan, że dziś mamy piękną pogodę?
    P: Dmuchnie Pan, czy nie?.
    K: Wie Pan, kiedyś dmuchnąłem i syn mi się urodził…
    P: Odmawia Pan?
    K: Ależ ja tego nie powiedziałem. A czy to jest może kontrola jakaś, drogowa?
    P: To rutynowa kontrola badania trzeźwości.
    K; I Pan mnie znaczy się kontroluje…
    P: Tak. Proszę dmuchnąć.
    K: Skoro to jest kontrola drogowa, to ja bym bardzo chciał się dowiedzieć, kto każe mi dmuchać. Uprzejmie zatem szanownego Pana poproszę o okazanie swojej legitymacji służbowej, abym mógł spokojnie zanotować sobie Pana imię i nazwisko.

    – następują czynności wymiany informacji personalnych w jedną stronę i dmuchu w drugą stronę.

    P: No widzi Pan, nic nie pokazało, po co ta cała dyskusja była. Tylko strata czasu.
    K: Ależ Panie Janku, żadna strata czasu. Pan pozdrowi swoja małżonkę. Jakby pytała, od kogo te pozdrowienia, to Pan powie, że od Wacka. Tego speca od dmuchania.
    Z pewnością będzie wiedzieć, o kogo chodzi.

  15. Bartosz pisze:

    Witam! Czy Policjant (UMUNDUROWANY) ma obowiązek się wylegitymować na prośbę obywatela ? Np gdy prosi mnie o dowód osobisty ,a ja chcę zobaczyć najpierw jego legitymację. Czy jeśli mi jej nie pokaże to ja nie muszę pokazywać dowodu ?

    • Lubuszanin pisze:

      Nie masz podstawy prawnej aby prosić umundurowanego o wylegitymowanie się.
      A on nie ma podstawy prawnej aby Tobie taką legitymację pokazać.

      • 31węzłowy Burke pisze:

        Jest to nieprawda. Jest przepis ( poszukaj w internecie , a może Redakcja go przypomni bo zapomniałem jak się nazywa i gdzie ) który mówi że polucjant czy srażnik , na Twoje żądanie, ma obowiązek okazać legitymację służbową ” w sposób umożliwiający jej odczytanie i zanotowanie danych” ( cyt. z pamięci). Jest to bat na w/w i z tego się migają ale łaski nie robią. Ponieważ pytania odnośnie tego dość często się przewijają to proszę redakcję aby podała co to za przepisy i gdzie zawarte.

        • pioter pisze:

          Zgodnie z ustawą o policji art. 61 okazać legitymację bez wezwania ma policjant nieumundurowany, natomiast w mundurze tylko w kilku przypadkach. Jest jeszcze chyba albo rozporządzenie MSWiA, albo nawet instrukcja KGP, które nakazuje to, co opisałeś, ale tylko funkcjonariuszom drogówki podczas kontroli. Tak więc podczas zwykłej kontroli na chodniku zgodnie z paragrafami musi nam wystarczyć podane przez polucjanta imię, nazwisko, stopień i jednostka.

          • redakcja pisze:

            Policjant nieumundurowany okzuje legitymację służbową bez wezwania.
            Natomiast policjant umundurowany okazuje legitymację na żądanie kontrolowanego kierowcy.
            Za każdym razem okazuje ją w taki sposób, aby umożliwić odczytanie oraz zanotowanie danych.

            Podstawa prawna: par. 4 ust. 1-2 Rozporządzenia MSWiA z dnia 18 lipca 2008 r. w sprawie kontroli ruchu drogowego

  16. Hubert pisze:

    PYTANIE!?
    Jeśli fotoradar jest ustawiony na moście i oddziela go od drogi bariera metalowa czy jest to zgodne z prawem?

  17. riki pisze:

    Witam mam taki pytanie czy funkcjonariusz policji może podczas zwykłej kontroli drogowej bezpodstawnie wykonywać zdjęcie np mojego pojazdu miałem taki przypadek zostałem zatrzymany do rutynowej kontroli drogowej i funkcjonariusz policji zrobił zdjęcie mojego motocykla kiedy zapytałem go w jakim celu on to robi powiedział że robi sobie jakieś notatki żeby potem mieć podstawę do zdjęcia z fotoradaru nie wiem czy to do końca takie zgodne z prawem i obowiązkami policjanta ale niech wypowie się ktoś mądrzejszy ode mnie ja twierdze że tak nie wolno 🙂 pozdro !

  18. Bartosz pisze:

    Witam ! Czy Straż Miejska lub Policja mogą łamać przepisy ruchu drogowego używając tylko sygnału świetlnego ? tzn. np włączają tylko koguta i wjeżdżają na zakaz. Ja myślę że jest to wykroczenie taki jak każde inne.

    • Admin pisze:

      Nie mogą, ale oni pany.

    • Badi pisze:

      a kodeks drogowy mówi, że kierujący pojazdem uprzywilejowanym może, pod warunkiem zachowania szczególnej ostrożności, nie stosować się do przepisów o ruchu pojazdów, zatrzymaniu i postoju oraz do znaków i sygnałów drogowych tylko w razie, gdy np. uczestniczy w akcji związanej z ratowaniem życia, zdrowia ludzkiego lub mienia albo koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa lub porządku publicznego lepiej chyba, że nie wyją tylko błyszczą.

      znam takiego, który skarżył się do powiatu na bezprawne wjazdy, bo nie używali i światełek i dźwięku, no i poddawał w wątpliwość samą zasadność. No to panowie policjanci zaczęli wjeżdżać na światełkach i kogucikach, to skarżypycie zaczął przeszkadzać hałas i zaś skargi na to właśnie…

    • pioter pisze:

      Art 53 ust. 2 PoRD jasno określa, że pojazd, aby być uprzywilejowanym w ruchu, musi wysyłać sygnał świetlny i dźwiękowy oraz muszą być w nim włączone światła drogowe lub mijania (widziałem już Lancię prującą z włączonym „kogutem” i syreną na dziennych LEDach, więc de facto uprzywilejowana nie była). Po zatrzymaniu pojazdu nie jest wymagany sygnał dźwiękowy, „bomby” i świtała drogowe lub mijania nadal muszą być włączone.

  19. Yakubu pisze:

    Kolejny przykład, jak policjanci traktują prawo… Nawet w policyjnych materiałach szkoleniowych można przeczytać:
    „Podstawą faktyczną zatrzymania pojazdu do kontroli jest konkretna sytuacja zaistniała w związku z:
    – popełnieniem przestępstwa lub wykroczenia przez kierującego pojazdem;
    – kontrolą pojazdu, co do którego zachodzi uzasadnione podejrzenie, iż może zagrażać
    bezpieczeństwu ruchu drogowego ze względu np. na swój stan techniczny;
    – wykonywaniem czynności służbowych na miejscu zdarzenia drogowego;
    – zgłoszeniem interwencji przez obywateli;
    – reakcją na zachowanie osoby kierującej pojazdem.” („Kontrola uczestników ruchu drogowego” w opracowaniu podinsp. Alicji Świrk i asp. Magdaleny Szlauer)
    „Podstawy faktyczne zatrzymywania pojazdów do kontroli
    Policjant nie może zatrzymywać pojazdów do kontroli drogowej według własnego kaprysu, ale musi mieć do tego podstawę prawną i podstawę faktyczną. Podstawa prawna znajduje się w ustawie Prawo o ruchu drogowym. Natomiast podstawą faktyczną jest konkretna sytuacja, dopasowana do podstawy prawnej, która upoważnia policjanta do zatrzymania pojazdu i dokonania kontroli drogowej, np.: policjant zauważył, że jadący samochód nie utrzymuje prostolinijnego toru jazdy.” („Kontrola Drogowa” autorstwa Jarosława Tuliszki).
    Jednak rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej – urządza się łapanki hurtowo zatrzymując prawidłowo poruszające się pojazdy. I na jaką odpowiedź można liczyć ze strony policji? Cytuję fragment odpowiedzi na moje pismo, podpisany przez Zastępcę Komendanta Miejskiego Policji:
    „Informuję, że podstawą faktyczną był w tym przypadku sam fakt uczestnictwa w ruchu drogowym”. Pomijam fakt, że cała kontrola odbyła się ze złamaniem po kolei wszystkich reguł, jakie są opisane w w/w materiałach, ale oczywiście policja orzekła, że prawo nie zostało złamane. Żyjemy niestety na dzikim wschodzie i z przykrością stwierdzam, że w tym kraju jeszcze przez długi czas nic się nie zmieni…

    • Krzysiek pisze:

      Dla wszystkich funkcjonariuszy aparatu terroru i represji zwanego „wymiarem sprawiedliwości” w postaci poczynając od strażników SM/SG, poprzez „krokodylków” z GITD, policjantów, prokuratorów a na sędziach kończąc zwyczajny Obywatel RP, który nie należy do żadnej z lokalnych sitw, traktowany jest jak potencjalny przestępca, którego należy złapać i skazać.
      Obywatel tej pośledniej kategorii podzieleni są na trzy grupy:
      1) nie złapani i nie ukarani;
      2) będący w trakcie łapania i karania;
      3) już złapani i ukarani.
      Tej naczelnej zasadzie ich działania wychodzi naprzeciw zarządzenie KGP opisane jak wyżej przez @Yakubu.
      Proszę zauważyć, że działanie zgodnie z prawem w sprawie „rutynowych kontroli stanu trzeźwości”, które nie mają podstaw prawnych, znacznie utrudniłoby realizację punktu 2 – czyli samo „łapanie” zostałoby bardzo ograniczone, do jedynie uzasadnionych przypadków. Natomiast rozszerzenie łapania do wszelkich przypadków bardzo zwiększa prawdopodobieństwo złapania.
      Co prawda jak już wcześniej udowodniłem statystyka „sukcesów” w tym łapaniu jest bardziej niż mizerna, to jednak przy odpowiedniej manipulacji da się „upić” każdego.
      Wszystkich naiwnych mających nadzieję, że ten stan bezprawia realizowanego przez organa powołane do przestrzegania prawa ulegnie zmianie, muszę zmartwić. Ani za życia swego, ani swych dzieci, a zapewne i wnuków, takiego stanu i państwa prawa nie doczekacie. Z tej prostej przyczyny, że to bezprawie jest w Polsce zadekretowane i ma swój konkretny i ukryty przed polskim społeczeństwem CEL.
      Jedyną nadzieję może stanowić prawdopodobna bliska już likwidacja polskiej państwowości i zastąpienie jej państwowością na tyle rozumną, że swoich obywateli czy nawet poddanych traktuje w sposób poważny i rozsądny nie zarzynając kury, która znosi złote jajka (podatki) czy też zdzierając skórę z owcy, która daje złote runo (także podatki). Na drodze demokratycznej poprzez wybory NIC NIE UDA SIĘ ZDZIAŁAĆ, gdyż ta szopka wyborcza jest z góry ustawiona i zmanipulowana, a w końcu najważniejsze jest to, kto liczy głosy wyborcze i gdzie znajduje się serwer państwowej komisji wyborczej.
      Słynne represje pruskiego zaborcy wobec Polaków symbolizowane chociażby przez Drzymałę i jego wóz, to jest mały pikuś wobec działań obecnych funkcjonariuszy. Oni daliby sobie z Drzymałą radę w parę chwil i zapuszkowali gościa chociażby na podstawie zeznań „naocznego” świadka, który by pod przysięgą zaznał, że „Drzymała przestawiał swój wóz po pijaku, bo on z nim właśnie wypił po dwie flaszki wódki na łeb”. No i widzicie, jacy „durni” byli ci Prusacy, że nie wpadli na tak prosty sposób, aby Drzymałę zapuszkować !
      No, ale „Polak potrafi”….

      • 31węzłowy Burke pisze:

        Kwiecista Twoja mowa i prawdziwa. I same nasuwają się porównania z III Rzeszą ( III Rzesza POspolita) , ZSRR . Zresztą , prawdopodobnie, liczba różnego rodzaju tzw. służb w III Rzeszy POspolitej już dawno przekroczyła poziom komunistyczno-nazistowski. Ten reżim ciemniaków wie co robi … Pytanie co dalej . A w odpowiedzi powyżej : o czym miał dyskutować polski żołnierz z rosyjskim zbrodniarzem nad dołem w Katyniu ? No bo przecież wszystko było zgodnie prawem; i zachowały się dokumenty. O czym miał dyskutować z niemieckim zbrodniarzem więzień w Oświęcimiu ? Do kogo się odwołać od wyroku nakazowego (arbitralną decyzją ? SS czy Gestapo ? Do sądy okręgowego, apelacyjnego, trybunału stanu….itd. skoro wszędzie byli dobrze opłacani funkcjonariusze NSDAP ? Czy historia się nie powtarza ? Z jedną różnicą : internetu nie udało się spalić jak to uczynili z książkami dziadkowie z Wehrmachtu. 31

        • Krzysiek pisze:

          W innym wątku niejaki Pan @Badi zarzucił nam i mi osobiście „politykę i agresję”.
          Osobiście nie chcę na łamach SPnD uprawiać żadnej „polityki”, ale jakoś tak dziwnie się składa, że nie da się wytłumaczyć praktyki działania organów państwa prawa, jakim mieni sama siebie aktualna III RP, a w szczególności jej politycy wszelkich partii i urzędnicy wszelkich szczebli, ze szczególnym uwzględnieniem funkcjonariuszy tzw „wymiaru sprawiedliwości”, bez odniesienia właśnie do polityki.
          Otóż w otaczającej nas rzeczywistości wszystko ma swoją przyczynę, a każda przyczyna rodzi określony skutek.
          W odpowiedzi Panu @Badi napomknąłem o wiedzy historycznej oraz umiejętności wyciągania logicznych wniosków z faktów nas otaczających. A fakty są takie, że w ciągu ostatnich 100 lat Polska (rozumiana jako kraj w sensie terytorium i jako państwo) i Polacy (jako społeczeństwo i jako Naród) przeżyła dwie wojny światowe (razem 9 lat) i TRZY okupacje: hitlerowska – prawie 5 lat, bolszewicka – liczę tylko okres 1945-1956 czyli 10 lat, jaruzelska – 1981-1989 czyli pełne 8 lat.
          Łącznie w ciągu 100 lat Polska i Polacy doznali 27 lat faktycznej niewoli.
          Utrata ludności w czasie II WŚ wyniosła około 20% i była trochę niższa niż podczas Potopu Szwedzkiego (około 30%) , ale o połowę mniejsza niż w Niemczech po Wojnie 30-letniej (około 40%) – no, ale tam wojna trwała aż 30 lat, tyle co przeciętne małżeństwo, więc moi co niektórzy niemieccy znajomi tak właśnie nazywają małżeństwo, jako „wojna 30-letnia”:)
          O ile na wybuch obu wojen światowych nie mieliśmy wpływu (nie rozważam opcji koalicji z III Rzeszą A.Hitlera przeciwko Stalinowi – co okazałoby się po fakcie najlepszą opcją ze wszystkich możliwych…), jak również na dwie pierwsze okupacje, to już okupacja trzecia , ta „jaruzelska” stanowi klucz do rozszyfrowania obecnej sytuacji polityczno-społeczno-gospodarczej w Polsce AD 2014.
          Nie będę ciągnął tego wątku, bo to przerasta ramy tej wypowiedzi, ale zainteresowanych odsyłam do strony: http://www.michalkiewicz.pl/
          Można się z StM zgadzać lub nie, natomiast nie można odmówić logiki analizy i trafności wniosków. Proszę nie traktować tego linku jako reklamy, lecz jako odnośnik do zapoznania się z pewną filozofią analizy faktów polityczno-społeczno-gospodarczych.
          Wracając do moich wywodów trzeba z całą stanowczością stwierdzić, że aktualna III RP jest dziedziczką ostatniej, czyli trzeciej okupacji „jaruzelskiej”. Tej, która pozornie skapitulowała w trakcie obrad „Okrągłego Stołu” a faktycznie przepoczwarzyła się w …czwartą okupację III Rzeszy POspolitej, jak to właśnie Szanowny @31wB opisuje.
          Poprzednie okupacje w wykonaniu okupantów zewnętrznych zostały zastąpione okupacją wewnętrzną w wykonaniu autochtonicznych funkcjonariuszy, ewentualnie dowodzonych przez dowódców o zmienionych nawet kilkukrotnie nazwiskach, w celu ukrycia prawdziwego pochodzenia narodowościowo-wyznaniowego. Jesteśmy zatem jako Naród i społeczeństwo na każdym kroku bezlitośnie okłamywani, okradani i terroryzowani oraz doprowadzeni do stanu bezbronności. Posiadanie broni w Polsce jest bowiem zarezerwowane tylko dla umundurowanych funkcjonariuszy państwowych a posiadanie broni przez Obywatela „bez pozwolenia” traktowane jako przestępstwo zagrożone karą więzienia do lat 8-miu. To jest swoisty paradoks, że taki Obywatel jak ja, który odbył obowiązkową służbę wojskową (ku chwale Ojczyzny ma się rozumieć) i ma stopień sierżanta podchorążego rezerwy, nie ma prawa posiadania broni osobistej w cywilu, natomiast ma „obowiązek” obrony swojego państwa – ja się pytam – czyjego państwa, bo na pewno nie mojego ?….
          Broń w Polsce obecnie mają jedynie wojskowi, policjanci, wszelkiej maści szemrani „ochroniarze” wywodzący się z dawnej milicji, ormo, zomo, itp formacji oraz oczywiście pospolici bandyci, którymi władza straszy społeczeństwo i uzasadnia potrzebę totalnej inwigilacji i istnienie już bodaj ponad 10-ciu różnych „agencji bezpieczeństwa” i sam Bóg wie czego…
          I w tym miejscu Pan @Badi może znowu zarzucić mi „politykowanie” tyle, że ta właśnie polityka państwa polskiego wobec własnego, bądź co bądź, społeczeństwa nosi wszelkie znamiona okupacji i represji. Tym razem jest to okupacja aparatu państwowego na społeczeństwie, co już dokładnie opisał prof. Mezglewski w artykule o „funkcjonariuszach państwowych, którzy zawłaszczyli kraj”.
          Diagnoza obecnego stanu państwa polskiego jest straszna – w okresie od 1945 do 2014 czyli w ciągu blisko 70 lat został w Polsce wyhodowany biurokratyczno-terrorystyczny RAK, który od wewnątrz niszczy zarówno samo państwo jaki i całe społeczeństwo i Naród, który już wszedł na równię pochyłą demograficznej samozagłady. Tego procesu nikt i nic już nie odwróci, bo historia ludzkości nie zna takiego przypadku, aby z dzietności 1,3 skoczyć nagle do 3,1, które ochroniłoby Naród przed biologiczną zagładą. Jakim cudem ???? Badania fauny dowodzą, że drastyczne ograniczenie rozrodczości danej populacji następuje jedynie w sytuacji nadzwyczajnego zagrożenia bezpieczeństwa bytu czyli jest efektem aktualnej sytuacji „społeczno-gospodarczej” a nie wynikiem czynników zewnętrznych jak wojny, epidemie, czy inne katastrofy.
          SPnD, jak również jej członkowie, w tym ja osobiście, działa na rzecz Prawa na Drodze czyli aby Prawo było Prawem, a działania policji i innych służb były działaniami rzeczywistymi a nie pozornymi na rzecz zwiększenia BRD. Nie godzę się osobiście, aby wobec mnie, Obywatela III RP, który to państwo utrzymuje swoimi podatkami ( w całym moim dotychczasowym blisko 30-letnim życiu zawodowym nie byłem NIGDY zatrudniony w żadnej instytucji budżetowej – tzn nigdy państwo polskie nie wypłaciło mi ani grosika pensji, natomiast TO JA wpłaciłem temu państwu już setki tysięcy aktualnych złotych podatków), żeby to państwo stosowało wobec mnie akcje „kontrolno-REPRESYJNE”, jak to już kiedyś linkowałem z oficjalnej strony częstochowskiej policji.
          Na tym polega polskie nieszczęście, że Obywatel ma służyć temu państwu, a właściwie jego funkcjonariuszom i być na „łasce i niełasce jaśniepaństwa urzędnika”, czyli de facto ma być niewolnikiem państwowym !
          I na zakończenie odniosę się do zarzutu Pana @Badi odnośnie „zabawy w Sybillę” i przewidywań odnośnie dalszych losów państwa polskiego.
          Każdy kto czytał i zrozumiał sens „Polskiej anarchii” Pawła Jasienicy doskonale wie, że wszelkie nieszczęścia Polski i Polaków miały swój rodowód w anarchii WŁADZY, a nie w anarchii ludu. To właśnie rządzący Polską od wieku XVI aż po rozbiory działali na szkodę własnego państwa i narodu wciągając je w absurdalne wojny. Naród Polski był i jest generalnie i bitny i pracowity, co znajduje do dzisiaj uznanie w innych państwach i nacjach. Ale to właśnie w odróżnieniu od wszystkich innych europejskich i światowych państw POLSKIE WŁADZE DOPROWADZIŁY DO UPADKU WŁASNEGO PAŃSTWA. Nikomu na świecie nie udała się ta sztuka ! Tylko nam, Polakom, bo nie mieliśmy dość sił, aby swoich parszywych władców posłać na szafot i ściąć gilotyną !
          Nawet Rumuni postąpili z Causescu „jak Bóg przykazał”, natomiast „nasz jaruzel” ma szansę przeżyć nawet III RP ! O tempora, o mores !
          I tak oto opisana wyżej polityka ma się do Prawa na Drodze, które jest stosowane wg „widzimisię” funkcjonariusza państwowego w jego interesie, a z Prawem jest de facto na bakier.
          Dziękuję za uwagę
          Krzysiek

      • zxc pisze:

        W PRL posłów wyznaczało PZPR, obecnie posłów wyznacza prezio danej partii, co się zmieniło , ano tylko to, że w PRL „wybory” były przymusowe pod wszelką represją za brak podpisu na liście głosujacych a obecnie ” wolne wybory” nie obwarowano żadną represją za brak podpisu na liście głosujących.
        Przebąkiwanie nt jednomandatowych okręgów to tradycyna lipa dla tych, którym jeszcze śni się demokracja w innym wydaniu, niż to obecnie realizuje prokoszerna propaganda szabesgojstwa

  20. pioter pisze:

    Kolego Łukaszu1979 – a na jakiej podstawie wnioskujesz, ze tamten jechał tyle a tyle? Czy twoje „widziałem” ma jakąś homologację, zatwierdzenie typu, etc.? Jeśli chcesz przyjąć linię obrony „a ten przede mną też jechał za szybko”, to ja Twoją szansę na uniewinnienie oceniam w skali od 0 do 10 na minus trzy, nawet jeśli trafisz na sędziego kompetencjami i jakością pracy godnego piastowanego urzędu. Zakładając nawet, że masz rację, że tamten też jechał za szybko, to policjant mógł tego nie zauważyć, mógł nie zdążyć dokonać pomiaru lub jego wynikiem mogła być sygnalizacja błędu, etc., wiec namierzył Ciebie. Popełniłeś wykroczenie, nie kwestionujesz tego – trudno, trzeba przyjąć mandat „na klatę” i tak zakończyć sprawę.

  21. Lubuszanin pisze:

    @Łukasz. Rada. Nie zajmuj sie problemami innych. Zajmij się własnym problemem.
    Twój problem jest zdefiniowany w pytaniu o to czy zapłacisz więcej czy mniej za wykroczenie. Admin podpowiedział co zrobić aby zapłacić mniej.
    Ale oczywiście jak chcesz brnąć we własną „sprawiedliwość” to nikt Cię nie zatrzymuje.

  22. Łukasz1979 pisze:

    Witam
    W dniu dzisiejszym jechałem z Zakopanego w kierunku Nowego Targu. Po wyprzedzenia samochodu zauważyłem patrol zwolniłem jak sie pózniej okazało do 89km/h na 50km.
    Funkcjonariusz poinformował mnie 6 pkt i 300zl. Odmówiłem przyjęcia ponieważ:
    Samochód ktory wyprzedzał miał podobna prędkość co ja ale policjant go nie zatrzymał . Jechał przedemna około 100m
    Na pytanie dlaczego nie został zatrzymani policjant odp” u nas w komisarjacie jest zarządzenie aby zatrzymywać po przekroczeniu dozwolonej prędkości o 21km/h
    Czyli VW passat jadac 71km/h nie zalałam prEpisow a ja juz tak 89km /h
    Policjant tak mi odp ze on mogl jechac a ja miałem wyższa prędkości i wpadłem na fotoradarze”
    Nie podpisałem żadnego oświadczenia, poprosiłem o dopisanie do notatki tego co powiedział odmówił. Ja nawet nie mogłem przeczytać tego. Na pytanie jak jest wykroczenie rejestrowane tzn prędkość 89km/h czy jaki zapis vide zdjecia ie fotoradaru odparł ze nic nie ma. Tu mam pytania:
    1. Jechałem z rodzicami i żonka wszyscy to słyszeli czy mogą byc świadkami w sadzie?
    2. Czy wystosować jakies pismo wyjaśniające do KPP w Zakopane ?
    3. Jak długo trwa procedura przekazania sprawy do sadu?
    4. Co mi radzicie w tej sytuacji oraz
    5. Czy gdy nie odbiore mandatu moge go odebrac w terminie p

    • Admin pisze:

      Ale jaka będzie Twoja linia obrony w sądzie? Przecież nie kwestionujesz prękości.
      Odmówiłeś przyjęcia mandatu – sprawa zatem trafi do sądu. Jeśli Ty i Twoi świadkowie zeznają to, co tu napisałeś, to Twoje szanse w sądzie wynoszą 0 (słownie: zero). Dostaniesz 400 PLN grzywny + 130 PLN kosztów + Twoje straty w związku z przyjazdem na rozprawę.
      Radzę zadzwonić na KPP i zapytać, czy może byliby skłonni wypisać jeszcze mandat. W obecnym stanie prawnym jest możliwe wystawienie mandatu nawet po kilkunatu dniach od zdarzenia. Byleby wcześniej nie złożono wniosku o ukaranie do sądu.

      • Łukasz1979 pisze:

        Dziękuje za odp. Co do lini obrony, chodzi mi o to ze policjant potwierdzi ze samochód jadący prEdemna jechał 70km i go nie zatrzymał ja sie pytam dlaczego? Czy jest jakis art ktory mowi ze nie zatrzymuje sie pojazdu wolniejszego? Bo w t przypadku to ktos jedzie 100km/h a następny pojazd 150km/h oba łamią prawo a ukarany zostawi ten z wiekasza prędkości nawet gdy jechał drugi w odległości do 100m
        A według przepisów ile dni ma KPP na przekazanie dok /sprawy do sadu oraz czy policjan ma prawo nie pokazania mi notatki z tego zdarzenia
        Dodatkowo nie podpisałem oświadczenia czy to ma znaczenie?

        • Admin pisze:

          Takie mamy prawo, że do czasu wszczęcia postępownaia sądowego nie zobaczy Pan tej notatki. Policjant napisał w niej co chciał.
          Sąd nie będzie zajmował się tym ile jechał inny kierowca, ani też tym, czy policjant zachował się prawidłowo, a jedynie tym, czy Pan popełnił wykroczenie, czy nie.
          Mają 30 dni na wniesienie wniosku o ukaranie.

          • 31węzłowy Burke pisze:

            A poziom polucji drogowej z Nowego Targu w : ” Auto Świat” nr. 16 z dnia 14 kwiecień 2014. Str. 49. Tytuł artykułu : ” Notatka służbowa „. Przeczytajcie ludziska , zobaczcie jaki poziom prezentują polucjanty z polucji drogowej. I takie prostactwo potem próbuje kontrolować kierowców mierzyć im prędkość ! A ” obsługa ” ołówka to dla nich problem nie do rozwiązania…31

        • Krzysiek pisze:

          Panie Łukaszu.
          Zatrzymanie za przekroczenie dozwolonej prędkości jest sytuacją oczywiście stresującą i zwykle niespodziewaną. Oraz na tyle rzadką, że trudno mówić o jakiejś „standardowej” linii obrony. Dopiero suma doświadczeń wielu kierowców pozwala na wypracowanie odpowiedniej „taktyki” czy nawet „strategii” negocjacyjnej w przypadku zatrzymania.
          Rozróżnić jednak musimy dwa stany:
          1) kierowca wie, jaka jest dopuszczalna prędkość na danym odcinku drogi, ale świadomie tę prędkość przekracza i wie o ile;
          2) kierowca wie to co wyżej i stosuje się do tego ograniczenia, a mimo to zostaje zatrzymany.
          Ad 1) jedyna słuszna strategia, to negocjacja wysokości mandatu, aż do jej minimalizacji;
          Ad 2) i tu jest poważny problem, który postaram się opisać w osobnym artykule.
          Pozdrawiam

    • 31węzłowy Burke pisze:

      Kolego Łukaszu ! Jeśli wiesz że przegiąłeś to po co dyskusja ? Kol. Admin udzielił Tobie męskiej ale dobrej rady. A to że polucjantom ichni komediant udzielił takich wskazówek może świadczyć że nie jest całkowitym wariatem i dobrze wie że jego suszarki mierzą jak mierzą a szybkościomierz w samochodzie takoż. Pozdrawiam kolego i lżejszej nogi życzę. Ps. moim zdaniem przeważająca część polucji drogowej to prostytutki ale jednak nie wszyscy …31

  23. BB pisze:

    http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/znakow-za-duzo-albo-za-malo-nik-o-absurdach-na-drogach,420399.html

    Z kontroli wynika, że aż 70 proc. robót drogowych było niewłaściwie oznakowanych, a część znaków, które pozostały po skończonych remontach, wprowadzało w błąd kierowców. „Znaki pionowe były nieczytelne, zniszczone, uszkodzone, miały niewłaściwą barwę tablic, np. w woj. śląskim w takim stanie było ponad 30 proc. znaków” – napisano.

  24. Z okazji ŚWIĄT życzę zacnym wszystkiego najlepszego. Nie-zacnym , hultajom , złoczyńcom i markietankom w togach i różnych mundurkach życzę opamiętania się , szat pokutnych bo przecież macie służyć Nam, Narodowi a nie dziewkom sprzedajnym z Wiejskiej. 31

  25. Wojtek pisze:

    A bez kombinowania. Jest jakiś sposób uczciwy?

    • 31węzłowy Burke pisze:

      Tu nie ma żadnego kombinowania : dostałeś chore wezwanie od chorej instytucji a więc masz prawo to odchorować. Nie miej żadnych wyrzutów bo ONI też ich nie mają…Pozdrawiam. 31

      • Lubuszanin pisze:

        Jak się idzie na wojnę to po to aby ja wygrać, a nie po to aby się zastanawiać co jest legalne, uczciwe, moralne…
        Jeśli myślisz inaczej, nigdy nie idź na wojnę bo ją przegrasz zanim jeszcze ruszysz do boju.

    • Admin pisze:

      Można złożyć wniosek o przesłuchanie w miejscu zamieszkania. Ale jak wtedy wygrać sprawę? Spawa sama się nie wygra.
      Można próbować przenieść całą sprawę do sądu w pobliżu miejsca zamieszkania. Taka możliwość pojawia się wtedy, gdy większosć dowodów jest do przeprowadzenia „w tej okolicy”. O przeniesieniu sprawy decyduje sąd okręgowy na wniosek sądu rejonowego. Nie mam pod ręką kodeksu, ale chyba art. 36 kpk to reguluje.

  26. Wojtek pisze:

    Podajcie sposób koledzy, jak ominąć obowiązek stawienia się na rozprawę po wniesieniu sprzeciwu od wyroku nakazowego. Chodzi o odległość. Z jednego końca Polski na drugi. Ok.600 kmx2.

  27. Mariusz P. pisze:

    Witam
    Często oglądam wasze nagrania na YT i te nagrania pokazują i udawadniają że Polska jest krajem bez prawia.
    A teraz chciałbym poruszyć pewien problem z którym mam do czynienia
    Może Opiszę ze szczegółami to odpowiedź będzie łatwiejsza
    Ojciec mój jechał w poniedziałek swoim samochodem, samochód jest jeszcze w leasingu tak że właścicielem jest bank. Strzelił go śmietnik straży miejskiej na 50 miał 102 km/h trochę przegioł ale śmietnik był wystawiony w sumie na wylocie miejscowości, w tle zdięcia jest widoczna tablica przejścia dla pieszych, śmietnik ładnie schowany za latarnią, mało widoczny jako ja jechałem i go szukałem to zauważyłem go z niespełna 10 m przedemną dopiero. A teraz przechodząc do szczegułów ojciec zajechał do strażnika i się zapytał co ma teraz zrobić, strażnik mu odpowiedział żeby pofatygował się do komendanta i powiedział jaka sprawa że jechał zestresowany i zamyślony, to komendant jest zdolny obniżyć mandat bo nie pierwszy raz to robił, strażnik był bardzo pewny swoich słów bo gdy ja jechałem pół godz po mim ojcu zajechałem też do tego strażnika i zapytaniem czy może ten mandat odrazu na miejscu wypisać stwierdził że nie ma takiej opcji, tylko na komendzie lub listownie, poprosiłem o pokazanie zdiecia mojego ojca na zdięciu tak jak mówiłem oprócz samochodu była tablica przejście dla pieszych ładnie odbijała flesz lampy błyskowej, zobaczyłem też prędkość było tam 102 km/h. Korzystając z rady strażnika ojciec udał się wczoraj do straży miejskiej w celu porozmawiania z komendantem, komendat pomimo zapewnienia przez tel że będzie o konkretnej godzinie w pracy wyszedł sobie do domu i powiedział że już mu się nie chce wracać i żeby ojciec sprawe załatwił sobie z jego przełożonym, odziwo był to ten sam człowiek co obsułkiwał dwa dni wcześniej nieszczęsny fotoradar. Poproszono ojca o jakieś dokumenty dał dowód osobisty została przyniesiona teczka najprawdopodobniej były tam wszystkie zdięcia z danego dnia. Strażnik zaczoł przeglądać i powiedział że może wypisać mandat na 100 zł i dwa punkty karne to ojciec się zgodził myśląc że dostał taką bonifikate ponieważ za te przekroczenie dostał by dużo więcej Dał grzecznie prawojazdy oraz dowód rejestracyjny , Strażnik zaczoł przeglądać jeszcze raz dokumenty i stwierdził że to nie zdięcie ojca samochodu ma przed sobą zaczą przeglądać dalejrobił to tak żeby nie było widać co ma w tej teczce nagle wyskoczył że się pomylił i mandat będzie 500 zł i 10 punktów, Ojciec odmówił stanowczo i zarządał zwrotu dokumentów strażnik odmówił i chciał spisać dane wtedy ojciec wstał i chciał zabrać te dokumenty strażnik wyrwał je z ręki wtedy ojciec złapał go za ręke i chciał odebrać mu swoje papiery wtedy włączył się drugi straznik jeden go trzymał a drugi kserował dokumenty po czym wypisali mandat i przymysili go w pewnym sęsie że ma podpisać że przyjmóje mandat bo inaczej oskarżą go o naruszanie nietykalności cielesnej. Dodam że ojciec cierpi na nadciśnienie i w przypływie takiego stresu poczuł się trochę słabiej i żeby już zakończyć całą szopkę podpisał ten mandat. Dzisiaj już wie że popełnił błąd jadąc tam do komendy więcej tego nie zrobi, ale co można teraz zrobić jak się już mleko rozlało bo po pierwsze zostaje ta tablica na zdięciu która defakto może zakłucać pomiar fotoradatu po drugie na zdięciu było 102 km/h mandat dostał za przekroczenie o 54 km/h czy jest możliwość że straż fałszuje zdięcia po to by uciec od błędu pomiarowego o 3km/h bo w gruncie żeczy powinien dostać mandat 400 zł i 8 punktów, czy jak już podpisał ten mandat może jakoś się odwołać i czy ma to sęns ?
    ja pół roku temu dostałem też zdięcie z tego samego miejsca tylko miałem mniejszą prekość, i zapłaciłem z automatu, lecz na zdięciu był przystanek, fotoradar jak na moje jest ustawiany w nie uzasadnionym miejscu, kawałek dalej jest centrym miejscowości gdzie było pare wypadkówk ale tam fotoradar nigdy nie stał. Tak na marginesie dodam że chodzi o miejscowość Przejazdowo w województwie Pomorskim
    Z góry dziękuje za jakąś radę i ewentualną pomoc
    POzdrawiam

    • pioter pisze:

      Niestety, mandat podpisany, nałożony za czyn, który jest wykroczeniem – to koniec drogi, nie da się już nic w jego sprawie zrobić. Można by teoretycznie próbować udowodnić, że jego podpisanie wymuszono, zastraszano, dokonano szantażu, ale będzie to słowo ojca przeciwko zeznaniom srażników, którzy, jak sądom wiadomo z prawdy objawionej, takiego dogmatu polskiego sądownictwa, nie mają interesu, żeby mataczyć, konfabulować, kłamać, etc. Co do błędu pomiaru – zawsze się go oznacza +-, co oznacza, że urządzenie możne się pomylić „w dół” jak i „w górę”, tak więc ojciec mógł jechać i np. 105 km/h, co daje 55 ponad limit. +- 3 km/h jest stosowane przy niewielkim przekroczeniu (czyli np. 51 na 50) i wtedy od ukarania kierującego powinno się odstąpić, natomiast w przypadku ojca nie ma mowy o możliwości ukarania niewinnego (pod warunkiem, że fotoradar był sprawny i został prawidłowo ustawiony), tak więc za przekroczenie prędkości mandat został nałożony na ojca zgodnie z taryfikatorem – >50 km/h to od 400 do 500 zł i 10 pkt. karnych.

    • 31węzłowy Burke pisze:

      Okoliczności podane przez Ciebie są zadziwiające. Zakładam oczywiście że tzw. srażnicy to głupole nastawione na kasę ale ok. 100 km/na 50 to poważne przegięcie i stało się , trudno. Trzeba przyjąć na klatę i wyciągnąć wnioski : stop swojemu wariactwu, przypadkowemu czy też nie. Po wyciągnięciu tego oczywistego wniosku zacznij się przyglądać srażnikom ; w jaki sposób to ucz się od Emila łowcy radarów ( na You Tube oraz co środę na TVN Turbo o 22.20). Bo jest też bardzo prawdopodobnym że manipulując śmietnikiem i jego ustawieniem mogli coś dołożyć i jak ten Tir w Inowrocławiu co na wstecznym miał pędzić coś ok.92 km/godz. Reasumując : dałeś popalić a oni się cieszą bo przecież nie o bezpieczeństwo tu chodzi ale o Twoje 500 zł.31

  28. Janusz pisze:

    Dziękuje za odpowiedzi.

  29. Wojtek pisze:

    Poczytaj sobie Januszu internecie o dopuszczalnych błędach pomiaru prędkości przez fotoradar. Ze swojej strony podpowiem, że wynosi on +- 3km/h przy pomiarze do 100km/h. Czyli mogłeś jechać od 58-64km/h. Zazwyczaj błąd interpretuje się na korzyść obwinionego. Przy przekroczeniu do 10km/h mandatu nie ma.

  30. Janusz pisze:

    Co w przypadku gdy jechałem autem służbowym pracodawca odesłał dokumenty z moimi danymi,wiec za parę dni przyjdzie mandat do mnie i jak dalej najlepiej postąpić.

    • Admin pisze:

      Ma Pan trzy wyjścia:
      1) Może Pan madant przyjąć
      2) Moż Pan odmówić przyjecia mandatu.

    • 31węzłowy Burke pisze:

      Szanowny Januszu ! Powiem szczerze : jeśli Twój szef zrobił tak jak piszesz to zmień szefa bo to kawał kutasa; żeby nie więcej . To wszystko w tym temacie.Pozdrawiam. 31

  31. Janusz pisze:

    Witam proszę o odpowiedz czy zdjęcie zrobione w tył pojazdu przez straż gminna z pojazdu zaparkowanego na parkingu przy wyznaczonym 800 m oznakowanym niebieska tablica o dokonywanym pomiarze należy zapłacić. Jeżeli jest możliwość odmowy proszę o przedstawienie według jakich przepisów i ustawy. Dodam jeszcze ze to oczywiście prędkość 61 na 50.

    • Admin pisze:

      Mandat można nałożyć tylko za zgodą sprawcy wykroczenia – zatem każdy może odmówić jego przyjęcia, bez konieczności wskazywania jakiejkolwiek podstawy prawnej, czy też jakiegokolwiek powodu. Wówczas kierowany jest wniosek o ukaranie do sądu.

  32. Michał pisze:

    Witam
    W październiku zeszłego roku wracając do domu drogą nr 86 w związku z trwającymi pracami drogowymi droga dwupasmowa zwężała się do jednego pasa.
    Jechałem cały czas lewym pasem wyprzedzając wolniejsze pojazdy.
    W momencie kiedy zbliżałem się do zwężenia ostatni samochód stojący na prawym pasie wyjechał mi na lewy pas, którym jechałem i … się zatrzymał uniemożliwiając mi dalszą jazdę.
    Dodam, że do zwężenia było jeszcze dość sporo.
    Kierowca, który mi zajechał drogę najwyraźniej nie słyszał o jeździe na zamek jak również nie miał pojęcia po co budujemy drogi dwu pasmowe. Bo na pewno nie po to żeby jeździć tylko jednym pasem.
    Ominąłem go lego lewą stroną i to był mój błąd.
    Ponieważ zgłosiłem to na policji występując jako pokrzywdzony w trakcie przesłuchania grzecznie przyznałem się do przekroczenia ciągłej białej linii (znak poziomy) za co przesłuchujący mnie policjant ukarał mnie 100 zł mandatem.
    Mandat przyjąłem. Chciałem od razu dostać druk do jego opłacenia ale nie. To by było za proste. Policjant poinformował mnie że dostanę go pocztą (żeby nie było dla Państwa Polskiego za tanio).
    Dostałem pismo z sądu o ukaraniu mnie powyższym mandatem i … o zapłaceniu kosztów sądowych w łącznej kwocie 80 zł.
    Zdębiałem, ponieważ po jakiego czorta angażuje się kolejne instytucje w momencie przyjęcia mandatu i przyznania się do popełnionego wykroczenia?
    Czy policja nie ma już wystarczających kompetencji do wystawienia mandatu w dodatku na komisariacie? Muszą się pytać sąd czy aby na pewno jestem winny?
    Wniosłem sprzeciw do sądu o kuriozalność i absurd całej tej sytuacji oraz o zwolnienie mnie z opłat sądowych.
    Czy takie działanie jest normalne? Dodam, że cały czas wydawało mi się, że żyjemy w państwie prawa. A może to tylko mi się wydawało…
    Moje pytanie jest następujące: czy mam jakieś szanse w starciu z najwyższym i uniknąć kosztów procesu?
    Z poważaniem
    Michał

    • Admin pisze:

      Policjant nie nałożył na Pana mandatu, bo gdyby go nałożył – postępownaie sądowe nie mogłopby zostać wszczęte. Policja skierowała przeciwko Panu wniosek o ukaranie do sądu, a sąd wydał wyrok nakazowy.
      Powinien Pan wiedzieć, że w postępowaniu zwyczajnym sąd nie jest związany ani wysokością mandatu, ani wysokością grzywny zasądzonej w postępowaniu nakazowym. Zasądzona kara może być wyższa. A poza tym, koszty postępownaia będą również nieco wyższe (przynajmniej o 50 zł).
      Teoretycznie ma Pan jakieś szanse, że Sąd – po wysłuchaniu pana argumentów – zasądzi grzywnę w wysokości 100 zł, a kosztami postępwoania obciązy Skarb Państwa. Szanse te oceniam następująco:
      – jeśli trafi Pan na sędziego-mężczyznę, to ma Pan jakieś 30% szans,
      – jeśli trafi Pan na sędziego-kobietę, to ma Pan 1% szans. Sędzia-kobieta prawdopodobnie nie zwolni Pana z kosztów i zasądzi wyższą grzywnę. Dlatego, jeśli wejdzie Pan na salę rozpraw i zobaczy dwie kobiety za stołem prezydialnym (sędzinę i protokolantkę) – to radzę natychmiast cofnąć sprzeciw.

      • Krzysiek pisze:

        Panie Admin – czy to przystoi taki „seksizm” uprawiać na tych zacnych łamach ? Przecież wszystkim to wiadomo i po co to mówić głośno ?….

        • Admin pisze:

          Widać nie wiadomo – bo człowiek pyta.
          A ja bardzo cenię kobiety – m. in. za bezwzględne realizowanie wytycznych nałożonych przez władzę zwierzchnią, którą najczęściej sprawują mężczyźni….

          • 31węzłowy Burke pisze:

            Coś w tym musi być bo ta opinia powtarza się w różnych gremiach ; może to kwestia fizjologii. Z drugiej jednak strony Einsatzgruppen to mężczyźni…A znów jako zbrodniarze w KL to mężczyźni i kobiety. Ja tu przychylam się do opinii Redakcji bo jest zaprawiona w bojach z wariatami i wie co pisze. Pozdrawiam. 31

          • Krzysiek pisze:

            Niby prawda, ale gdy to kobieta-sędzia jest przewodniczącą składu orzekającego, to nawet pozostałych dwóch sędziów-facetów nie ma nic do gadania….

          • Admin pisze:

            Umywają ręce. Cwaniaki…

      • Michał pisze:

        Czy po przyznaniu się do winy i przyjęciu „propozycji” mandatu karnego policjant nie może go od razu nałożyć nie zawracać głowy sądom?

  33. Adrian pisze:

    Zostałem zatrzymany wmiejscu gdzie jadąc tak jak inne auta 70km/h( na dwópasmówce w terenie zabudowanym przedemną było skrzyżowanie 0,5km i był znak 70.)
    Jechałem do trzeciego fizjoterapeuty w sobotę po tygodniu walki z ogromnym paraliżującym bólem od kręgosłupa odcinek piersiowy łopatka po żebra prawa strona i do mostku,problemy z oddychaniem rozrywało żebra ,zmiana biegu sprawiała wzmożenie bólu.Wcześniej byłem 2 razy na SOR-rze skąd mnie wyrzucili jak psa(bonie byłem z wypadku w ambulatorium dostałem leki przeciw bólowe, które wogóle mi nie pomogły tylko na chwile przyćmiły ból).

    Byłem pewny że na tej dwópasmówce jest siedemdziesią odmówiłem mandatu ,wezwalimnie do radiowozu ledwo co doniego wsiadłem,drógi poszed łapać dalej,kiedy wrócił poprosiłem o karatke tłumaczyłem że ledwo co jade że śpie w bólul po pare gdzin chodze w bólu że nikt nie może mi pomóc że jade do kolejnego fizjioterapeuty mówiłem „wezwijcie karetkę niech ktoś mi w końcu zrobi RTG” oczywiście służbiści przetrzymalimnie pięć minut karetki nie wezwali i stwierdzili widząc jak zwijam się z bólu i ciężko oddycham że zdzwonią się zemną w sprawie przesłuchania na komendzie.
    Wczoraj dostałęm wezwanie z datą 07.04.2014 na 17.04.2014 a zatrzymali mnie 05.04.2014.
    Po wizycie ufizjio który podejrzewał ucisk kręgu th5 na staw żebrowobarkowy okazało się że mam 7 żebro pęknięte/złamane / lub oderwane od zaczepu przy kręgosłupie.
    Dziś odbieram RTG z opisem żeby to medycznie potwierdzić.

    Każda jazda samochodem wstrząsy i bujanie sprawia mi ból mam teraz silne leki przeciw bólowe jeżdże jak tylko muszę do do pracy mam firme (samo zatrudnienie)
    Jestem kontrachentem w korporacjii z pewnych obowiązków muszę się wywiązać żeby mieć na „zus”.

    Nie wiem co mam zrobić w tej sytuacji. Proszę o pomoc.
    PS. mam dyzortografię i na tym kompie nie mam słownika przepraszam za błędy.

    • Admin pisze:

      A w jakim charakterze zostałeś wezwany? Jeśli jako podejrzany, to nie masz obowiązku się stawiać. Możesz wyjaśnienia przełąś na piśmie. A jesli jako świadek, to możesz nadesłać zwolnienie lekarskie.

      • Adrian pisze:

        podejrzanego w sprawie wykroczenia,nie mogli mnie po prostu pouczyć to nie byłą zwykłą sytuacja,mam żal że nie wezwali pogotowia.

  34. Zbigi pisze:

    Ta sprawa jest dla mnie swoistym testem wymiaru sprawiedliwości w Polsce. Na początku roku 1997 wróciłem do kraju po prawie 18 letnim pobycie za granicą. Jechałem na trasie poznańskiej – jeszcze na niemieckich rejestracjach. Nie pamiętam z jakiego powodu zwolniłem a potem znowu zacząłem się rozpędzać i wtedy mnie zatrzymała policja za przekroczenie prędkości. Było ewidentne, że nie mogłem jechać 90 km/h. Nie wtedy i nie na tym odcinku. Odmówiłem przyjęcia mandatu. Policjant był wściekły i dawał mi wyraźnie do zrozumienia, że odpuści, gdy mu dam w łapę. Odmówiłem. Pamiętam, że później byłem na kolegium – jakiś koszmar! Potem miałem sprawę w 1-szej instancji w Sądzie w Grodzisku mazowieckim. Po zeznaniach Policjanta i moim Sędzia orzekł, że jestem winien i wyznaczył karę 100 zł. Następnie szybko zakończył rozprawę, zdjął łańcuch, podszedł do mnie i powiedział – mniej więcej tak: Ja wiem, że ma Pan rację, ale ten policjant to młody chłopak. Jeśli przyznam Panu rację, muszę wszcząć postępowanie przeciwko policjantowi, a to złamie mu karierę. Ja go znam. Komenda Policji jest przecież naprzeciwko. To dobry chłopak.
    Nie wiedziałem, co odpowiedzieć. Spakowałem się i wyszedłem. O d tego czasu płaciłem mandaty. Na szczęście nie miałem ich wiele. Szczególnie uważam, gdy przejeżdżam przez małe miasteczka, gdzie komenda Policji jest zaraz obok sądu. Jest to w Polsce dość powszechne zjawisko. Nie ma się więc co dziwić, że wszyscy się znają.
    Ale z tego, co tutaj czytam nie jest lepiej.

  35. Anna pisze:

    Straż Miejska w Brzezinach (koło Łodzi) wysyła kierowcom mandaty za przejazd na czerwonym świetle przez skrzyżowanie. SM powołuje się na zdjęcia robione stacjonarnym urządzeniem rejestrującym typu ViaSecura. Na zdjęciu jest widoczny tył samochodu, nie widać osoby kierującej pojazdem. Straż „prosi” o wskazanie kierowcy. Czy Straż Miejska posiada uprawnienia do nakładania kar kierowcom za złamanie przepisów powołując się na stacjonarne urządzenia rejestrujące? W jaki sposób można się odwołać i jakie są szanse na anulowanie takiego mandatu? Dodam, że mandat wynosi 400 zł i 6 punktów karnych, ewentualnie 500 zł bez podawania danych kierowcy. Z góry dziękuję za pomoc.

    • Admin pisze:

      Z wykładni obowiązujących przepisów wynika jasno, że SM nie posiadają uprawnień do stosowania FT stacjonarnych (w tym także ViaSecura). Sądy forują jednak inną linię orzeczniczą – gdyż sądy w Posce nie stosują obowiązującego prawa, lecz orzecznictwo SN. A SN orzeka jak chce. W tym przypadku SN wystąpił w roli ustawodawcy, „poprawiając” ustawę niekorzystną dla podmiotów zaangażowanych finansowo w fotoradarowy biznes.
      Je3żeli pani przyjęła mandat – to jest on prawomocny i nie można się od niego nigdzie odwołać.

    • Krzysiek pisze:

      Trzeba zmierzyć cykl świateł żółtych na tym skrzyżowaniu, Może okazać się, że jest tak krótki, że auto nie zdąży zjechać ze skrzyżowania na żółtym, mimo, że wjechało na zielonym. Takie numery przećwiczyli już pomysłowi karabinieri z Rzymu. Ale wiadomo: „z ziemi włoskiej do Polski”…

  36. Zbigi pisze:

    W październiku zeszłego roku w Pruszkowie koło Warszawy, remontowany był wiadukt nad rzeczką i zrobiono objazd. Spowodowało to korek. W odpowiednim miejscu za zakrętem w lewo ustawił się policjant (Doskonale wiedział, że tam będzie mógł zebrać wiele mandatów). Jadąc w korku nie zauważyłem, zakazu skrętu w lewo, który był powieszony na sygnalizatorze z prawej strony jakieś 10 metrów za stojącymi samochodami, które chciały wjechać na skrzyżowanie. Na przeciwko kłębiły się samochody – pojechały objazdem prosto, bo widzieli policjanta, ale nie chcieli jechać dość długim objazdem i zaraz chcieli zawrócić. Policjant na to nie reagował tylko obserwował samochody stojące na światłach do skrętu w lewo, gdy zmieniły się światła samochód przede mną i ja skręciliśmy w lewo. Po kilkunastu metrach Policjant nas zatrzymał i zaproponował mandat 300 zł. Odmówiłem. Potem się wyjaśniło dlaczego nie reagował. Kamerę miał nakierowaną na pojazdy skręcające w lewo. Reszta go nie interesowała.
    Najpierw otrzymałem wezwanie na komendę Powiatową w moim miejscu zamieszkana do złożenie zeznań. Następnie dostałem wyrok nakazowy na 400 zł. + koszty postępowania. Odwołałem się. Na rozprawie w pierwszej instancji Pani Sędzia była bardzo arogancka i obcesowa i żądała żebym się przyznał i nie zawracał głowy. Nie było nikogo ze strony oskarżycieli, więc Pani Sędzia wcieliła się ochoczo w tę rolę. A potem to już tak się przyzwyczaiła do tej roli, że orzekła moją winę z zamiarem ewentualnym i karę także 400 zł. (rozumiem, że jest to 300 zł mandatu + 100 zł za odmowę przyjęcia mandatu) + koszty sądowe.
    Aktualnie złożyłem apelację, która została przyjęta i czekam na rozprawę. Swoję obronę opieram na:
    1. Ustawa o Policji, że policja ma dbać o bezpieczeństwo a nie wykorzystywać niecodzienne sytuacje na drodze do organizowania pułapek na kierowców
    2. Ustawa o policji mówi, że policja powinna najpierw zapobiegać przestępstwo i wykroczeniom a następnie dopiero ścigać i karać. Gdy spytałem się policjanta na rozprawie, dlaczego mnie nie ostrzegł, że tu jest zakaz skrętu w lewo. Odpowiedział, że „zaburzyło by to ruch”. Wynika z tego, że ostrzeżenie kogoś stającego na światłach zaburza ruch i wyłuskiwanie pojazdów z potoku innych pojazdów nie zaburza ruchu. Dziwne!?
    3. Policja nie może nadużywać zaufania na drodze. Jak mam respektować Art. 5 prawa drogowego, jeśli policjant spokojnie obserwuje i czeka aż popełnię wykroczenie zamiast temu zapobiegać. Następnym razem skąd ja mam wiedzieć, czy Policjant żeruje, czy tylko wskazuje drogę.
    4. Dowód zdobyty nielegalnie nie może być zaakceptowany przez sąd. A spowodowanie niebezpieczeństwo na drodze w celu wyłudzenie mandatu nie jest działaniem legalnym.
    Jeśli ktoś ma jakiś pomysł n argument będę wdzięczny
    Nie odpuszczę i jeśli przegram apelację pójdę Strassburga. Nie jestem zwierzyną łowną, żeby na mnie zastawiać pułapki.

    • deV pisze:

      Jak już będzie po wszystkim zastanów się proszę nad wstąpieniem do Stowarzyszenia. Nic tak nie otrzeźwia jak kontakt z polskim „wymiarem sprawiedliwości”.

      Co do argumentów prawnych to wierz mi, nie mają one dla wielu sędziów ŻADNEGO znaczenia. Lepiej poszukaj sobie odpowiednio ustawionego adwokata (ale wątpię by w razie wygranej taki „triumf sprawiedliwości” zadowalał Twoje jej poczucie). I w żadnym wypadku nie idź sam na rozprawę. Poproś przyjaciół. To w końcu tylko 5 minut na wokandzie 🙂 Potem dokładnie wszystko opiszcie.

      Każda osoba „która widzi” to już plus. Pal sześć te 500 zł. Odbijesz sobie na czymś innym.

      Co do apelacji – zważ, że sędzia jeśli utrzyma wyrok I instancji w mocy to nie musi sporządzać uzasadnienia z urzędu.

    • Krzysiek pisze:

      @Zbigi – posłuchaj deV.
      Apelację napisałeś sam, czy też napisał adwokat ? Bo w sprawach karnych to musi pisać adwokat, a o wykroczenia to nie wiem. Na rozprawie apelacyjnej sąd może nawet Twoje argumenty obrony wysłucha, ale spowodują one jedynie uśmiech politowania, bo:
      1) policja nie zorganizowała pułapki na kierowców w tym konkretnym miejscu, bo znak postawił zarządca drogi, a oni się tylko na to miejsce udali „z chęci przeciwdziałania wykroczeniom”;
      2) policjant z oczywistych względów nie mógł Ciebie ostrzec ponieważ „w oczywisty sposób zaburzyłoby to ruch W JEGO INTERESIE”, czyli w wystawianiu mandatów” takim kierowcom co skręcają na zakazie;
      3) art.5 dotyczy znaków dawanych przez kierującego ruchem, a ten koleś akurat tego nie wykonywał, bo najprawdopodobniej nie był w tym celu przeszkolony, podobnie jak prawie wszyscy jego kolesie z drogówki, co właśnie opublikował NIK – wystarczy pogooglować i wszystko jasne !;
      4) dla sądu dowodem jest fakt skrętu na zakazie i nikt już tego faktu nie odkręci, bo jest udokumentowany, a czy legalnie, czy nielegalnie, to już sądu nie obchodzi – bo oni sami nawet często nie wiedzą, czy sądzą legalnie, czy nielegalnie. Natomiast co do wyłudzenia mandatu, to przecież żyjemy w państwie, które większość danin nawet nie wyłudza, tylko je pod bandyckim przymusem konfiskuje Obywatelom.
      Jedynym argumentem mogłoby być wykazanie, że znak został ustawiony błędnie lub niezgodnie z prawem, przez co był niewidoczny lub zupełnie nie mógł obowiązywać. Wtedy skręt w lewo nie byłby wykroczeniem i po zawodach.
      Rozumiem Twoje wzburzenie, ale do Strasburga warto się przejechać turystycznie, natomiast wysyłać skargi nie ma najmniejszego sensu – nawet jej do końca nie przeczytają i już odrzucą. Tam się takimi, za przeproszeniem, „pierdołami” nie zajmują. Co do zwierzyny łownej to musi uważać na myśliwych i kłusowników. A ponieważ żyjemy w państwie, które uważa Obywateli za swój inwentarz żywy, których można łupić podatkami, doić jak krowę, ścinać wełnę jak owcy, a nawet obedrzeć ją ze skóry – to lepiej pomyśl jakby tu w ramach zemsty osobistej tym złodziejom urwać kasy jak najwięcej.
      Gdyby jeszcze porządku na polskich drogach strzegli prawdziwi myśliwi, co szanują zwierza (kierowcę) , na którego polują, to byłoby wcale nie najgorzej. Na nas czyhają jednak pospolici kłusownicy poprzebierani w mundurki zafundowane im przez „państwo prawa inaczej”.
      Życzę powodzenia, a przede wszystkim uspokojenia nerwów:)

    • party pisze:

      Opis zdarzenia ciekawy. Remont, objazd, korek, policjant i zakaz skrętu w lewo :-). Wszystko, co widziałeś nie wymusiło na tobie większej czujności?. Dobrze, że zauważyłeś info o objeździe, bo to by dopiero było. Choć najciekawsze jest oczekiwanie na to (chyba), żeby policjant każdemu paluszkiem znak pokazywał. No bez przesady. A na egzaminie zdobywając prawko posiadałeś zdolność widzenia znaków drogowych, czy też wybiórczo?

      • Zbigi pisze:

        A masz patrzałki czytające znaki drogowe od tyłu, ja niestety nie.

        • party pisze:

          A to już dorabianie teorii do faktów. Napisałeś, że nie zauważyłeś znaku. Nie bierz tego aż tak do siebie. 99% rodaków ma prawo drogowe w małym paluszku, ale również w 4 literach. Należy dodać, że tylko polskie i tylko w Polsce. Chodzi tu o to by nie przyjmować mandatów, a właściwie, aby np. policjant zawsze pouczał, no może innych, tych naprawdę winnych, to niech doi, ale przecież ja musiałem tak pojechać, tak zaparkować, bo tylko na chwilę. Reasumując zazwyczaj ta nagminność łamania przepisów drogowych podyktowana jest nagłą, niespotykaną i z całą pewnością wyjątkową, losową sytuacją osobistą.
          Odnosząc się do twojej wyliczanki, w szczególności pkt. 3 i 4, to „kończ waść, wstydu oszczędź”.

          A ubaw niezły, łącznie z wirtualnym współczuciem i taką samą wyrozumiałością dla gapy drogowego. 😉

          • Krzysiek pisze:

            Bredzisz Waść, bo Zbigi ma kilkunastoletnie doświadczenie jazdy i kontaktów z Polizei w kraju CYWILIZOWANYM, a nie DZIKIM, w którym kłusuje Policja. Ja też mam doświadczenia zarówno z niemiecką jak i polską policją i jedyne co mogę powiedzieć o tej „naszej polskiej” to zacytować słowa Marszałka Piłsudskiego : „kury wam szczać prowadzać, anie ruch drogowy pilnować”

          • BB pisze:

            Ciekawe jak odniesiesz się do filmu pokazanego na TVN24, gdzie radiowóz jechał 160km/h poza trenem zabudowanym i 140 w zabudowanym, bez „koguta”, został sfilmowany przez jadacy za nim samochód. Na końcu całej sprawy „pirat w radiowozie” dostał 200zł mandatu a kierowca osobówki 400zł, pasażer 300zł.
            Bardzo trafny byl komentarz karnisty będacego w studiu, który jasno totalnie przejechał walcem po „państwie prawa” i „przykadach płynących z góry”. Stwierdził również, po odwołaniu sie od tych mandatów do sądu, każdy trzeźwo myślący sąd, uniewinni kierowce, który chcąc ujawnic wykroczenie i potencjalnego pirata na drodze, musiał przyspieszyć.

            http://bialystok.gazeta.pl/bialystok/1,35235,15744626.html

          • 31węzłowy Burke pisze:

            Trochę obok : w pewnym dużym mieście , przy jednej z główniejszych ulic, na odcinku ok. 1000 metrów naliczyliśmy 84 znaki drogowe. Nie wiemy czy odległości między nimi były zachowane bo miary nie mieliśmy ale zachwyciły nas konstrukcje typu japońska pagoda na których zawieszano raz w pionie , raz w poziomie zestawy po kilka znaków . Osiedle w okolicy zaś oznakowano tak szczegółowo że komuś z zewnątrz może zabraknąć paliwa ; a część znaków pochłonęły , przepiękne zresztą świerki i sosny. Kto jest w stanie to ogarnąć ? W mieście znanym z pierników , w rejonie tzw. starówki , zauważyliśmy taką ilość znaków że tylko idąc można je na bieżąco, skutecznie, zauważyć . A szczególny nasz podziw wywołała lawina tabliczek pod znakami ; poezja godna osobnej książki. Kto jest w stanie to wszystko ogarnąć? Einstein? 31

          • party pisze:

            Niech będzie, że bredzę, to jednak wolny kraj i mogę. Ucieszyłeś mnie tym doświadczeniem. O swoim nawet nie napiszę, bo jak podam dwudziestoletni w transporcie międzynarodowym, to i tak przelicytujesz, jak nie ty, to znajdzie się inny as. Jak widać owe doświadczenie szybko przechodzi w rutynę i jazdę na pamięć, czemu (jak czytam) winna jest ojczyzna. Łatwo tak zwalać na innych, prawda?! I bardzo proszę nie silić się na „górnolotne” personalne wycieczki, bo już mnie to nie rusza.

      • Zbigi pisze:

        Nadal nie potrafię się przyzwyczaić, do tego, że policja może polować na mandaty. Jest to dla mnie tak niezgodne z Państwem Prawa, że aż karykaturalne. Często odpuszczam, ale jak ktoś mnie – a szczególnie policjant, który według mnie znosi zasadę ograniczonego zaufanie na zasadę bezwarunkowego zaufanie do działań policji – próbuje w żywe oczy robić w konia, to niestety nie mogę odpuścić.
        Niedługo doczekamy się, że ktoś zatłucze kogoś na oczach policji a policja zacznie ścigać sprawcę po dokonaniu przestępstwa ( bo wcześniej nie było rozkazu), tylko że poszkodowany, już tego nie doczeka. Dziwi mnie też uległość polaków i gadanie „Panie Władza”. Dla mnie to są porządkowi, nic więcej.

        • gizmo pisze:

          @Zbigi
          Tu chyba nie chodzi o przyzwyczajenia, bo one bywają zgubne. Nie mogę zrozumieć, dlaczego dziwisz się zareagowaniu policjanta na popełnione przez Ciebie wykroczenie. Za zachodnią granicą wielokrotnie podlegałem kontroli, chociażby dlatego że mam polskie rejestracje, spotykałem uczynnych i chamów polizei. Nie bardzo wiem, czym tu się zachwycać jeśli idzie o „unijnych” gliniarzy. Najgorzej było we Francji, okrutne chamstwo. W Polsce i na zachodzie staram się mówić jak najmniej. Ostatnio 5 km przed polską granicą niemiaszki stali w krzakach, jechało 5 aut, 4 niemieckie i moje w środku na polskich blachach. No i puścili się za mną wyłuszczyli z „kolumny” i niepodobało mi się pytanie skąd wziąłem pieniądze na takie auto. Ostatecznie pojechałem, ale uważam, że lekko przesadzacie z tym profesjonalizmem obcych służb.

          • Zbigi pisze:

            W stosunku do mnie do tej pory, byli bardzo mili, ale mieszkałem w Niemczech i trochę we Francji i rozmawiam w ich języku. Ale już ładnych kilka lat nie jeździłem, więc może się coś zmieniło. A w Polsce to chyba będę im podstawiał dyktafon.

          • 31węzłowy Burke pisze:

            No tak, profesjonalizm to pojęcie względne ale chamstwo już nie . Dlatego też najmniej przy milicjantach mówić ; dotyczy to też tych zagranicznych wśród których panuje żelazna zasada : zatrzymując Polaka wiedzą co robią i przynajmniej jeden z tych polizei przynajmniej rozumie język polski. 31

  37. pioter pisze:

    Niestety, tu pan Parol mija się z trzeźwym osądem orzeczenia TK i wywołanych nim skutków prawnych. Prawomocny mandat zgodnie z 101 kpow może zostać UCHYLONY tylko w JEDNYM, JEDYNYM przypadku – kiedy został nałożony za czyn, który nie był wykroczeniem. I sąd tylko ten aspekt rozpatruje – więc jeśli nawet jeśli mandat zostanie nałożony przez urzędnika sanepidu na nieletniego rowerzystę za przekroczenie prędkości, to taki mandat uchylony nie zostanie – i nie ma tu znaczenia, że sanepid nie ma uprawnień do kontroli prędkości i nakładania za wykroczenia z art. 93a kw mandatu, a rowerzysta był nieletni – przekroczenie prędkości jest wykroczeniem opisanym w kw, mandat został podpisany – uchylony nie będzie. I tak samo tu – TK w sentencji napisał, ze brak podstaw prawnych do wysyłania quizu, ale nie stanowi to absolutnie żadnej przesłanki do stosowania jakiejś mitycznej procedury „unieważnienia mandatu” na podstawie wznowienia postępowania (???).

    • Krzysiek pisze:

      Mandatów karnych za „niewskazanie” i już przyjętych nikt nie anuluje ani kasy nie odda. Natomiast wyrok TK spowoduje dołożenie roboty policji, która zostanie zalana pismami od SM/SG i ITD o wskazanie kierującego. Właściciel pojazdu albo sam siebie wskaże jako kierującego i sprawa się wtedy kończy, albo …. no właśnie ? Ma wtedy dwie możliwości:
      – odmowa wskazania = mandat za niewskazanie i brak punktów karnych;
      – wskazanie kilku możliwych kierujących = wskazanie jest, mandatu za niewskazanie nie ma, ale przypisanie winy któremuś ze wskazanych to dodatkowe dochodzenie policji.
      W przypadku gdy ze zdjęcia nie można zidentyfikować konkretnej osoby za kierownicą, a wskazane osoby nie pamiętają (bo minęło np kilka tygodni czy nawet miesięcy od zdarzenia), która z nich prowadziła w danym momencie pojazd, to nie można nikomu udowodnić winy i tym samym ukarać.
      Skończy się tym, że w końcu znowelizują prd oraz kw i mandat z fotoradaru dostanie właściciel pojazdu i niech sam się buja z potencjalnymi kierowcami, którym pojazd użyczył. Chyba, że sam siebie wskaże….

      • Tomasz1 pisze:

        A jeśli wiadomo kto jest kierowcą (właściciel samochodu) to można przyjąć mandat o 100 zł większy ale bez puntków karnych?

        • redakcja pisze:

          Błąd. Jeśli wiadomo kto jest sprawcą to płaci się niższy mandat za przekroczenie prędkości (plus punkty karne). Wyższy mandat nakładany jest za niewskazanie kiedującego. Taki mandat nie kończy sprawy (a przynajmniej nie powinien). Organ winien nadal prowadzić czynności wyjaśniające w kierunku ustalenia sprawcy wykroczenia z art. 92a kw…

  38. Tomasz pisze:

    Panowie, może odnieślibyście do tego?

    http://3obieg.pl/trybunal-konstytucyjny-wszystkie-pieniadze-za-mandaty-z-fotoradarow-musza-zostac-zwrocone

    Czy faktycznie wszystkie mandaty do zwrotu?

  39. Tomasz pisze:

    Witam wszystkich bardzo serdecznie!

    Bardzo prosił bym o pomoc w sprawie wystawionego mandatu przez Straż Gminną na terenie miasta Wołczkowo w gminie Dobra Szczecińska.
    Przejeżdżając obok fotoradaru nie byłem pewien, czy to na prawdę to, gdyż nigdy nie miałem „przyjemności” być przez niego złapany.
    Trochę poczytałem na ten temat, i wydaję mi się, że sprawa może być odratowana, oto kilka faktów.
    – Połowa zdjęcia jest zasłonięte przez drzewo, a z tego co mi wiadomo fotoradar MUSI być widoczny.
    – Foto nie był oznaczony przez jakiekolwiek znaki
    – Nie znam modelu fotoradaru, lecz jeżeli jest napisany gdzieś na „wezwaniu” do zapłaty, to na pewno wam przedstawię.
    Jeśli ktoś zainteresuje się moją sprawą, to z wielką chęcią przyjmę każdego, oraz wtajemniczę dodając skany z „wezwania”.
    Dziękuje bardzo serdecznie i liczę na waszą pomoc!

  40. michal.moto pisze:

    A to przepraszam za wprowadzanie w błąd. Faktycznie ma prawo używać stacjonarnych fotoradarów. Już się gubię w tych postanowieniach. Totalny bałagan :/
    Te dwa powody faktycznie nie do zaprzeczenia. Ale by było wprowadzone w życie to raczej wątpię: za klarownie by było, za bardzo przejrzyście. Mało kto by się łapał na takie fotki więc biznes byłby nieopłacalny

  41. Wojtek pisze:

    Straż miejska niestety ma prawo używania fotoradarów stacjonarnych. Tak na dobrą sprawę jezeli ma prawo używania fotoradarów, to ja bym dał im prawo tylko do tych stacjonarnych i tylko właśnie takich. Są dwa powody. 1) nie stoi taki fotoradar w krzakach, 2) zazwyczaj jest prawidłowo ustawiony – jeżeli jest inaczej łatwo to udowodnić.

  42. Michal.moto pisze:

    Z moich informacji z tego co wyczytałem m.in na tym jak i innych portalach to Straż Miejska/Gminna nie ma prawa stosować fotoradarów stacjonarnych. Jeśli się mylę to proszę mnie wyprowadzić z błędu.
    A po drugie a może przede wszystkim SM/SG nie ma funkcji oskarżyciela publicznego jeśli właściciel pojazdu nie wskaże się kierującego. Tak przynajmniej wynika z mojego przypadku, gdzie Sąd Rejonowy (postanowienie SR z początku marca br) nie wszczął postępowania o ukaranie mnie z art.96par3 na wniosek SG. Jednak nie wiem czy wszystkie Sądy tak samo czynią w świetle ostatnich doniesień w tej sprawie.

  43. Wiktor pisze:

    Witam,
    Otrzymałem jakiś czas temu od straży miejskiej/gminnej zdjęcie z fotoradaru stacjonarnego (masztu) , który usytuowany jest w terenie niezabudowanym ( tutaj szczegóły http://www.straz.gminaslupsk.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=58:maszt-we-wlynkowku&catid=36:kontrola-fotoradarowa&Itemid=50 ).
    Zdjęcie jest tak skadrowane , że nie widać w całości mojego pojazdu – jest ucięty fragment zderzaka przedniego oraz lampy. Podejrzewam, że zostało tak skadrowane ze względu na inny pojazd mogący również znajdować się na tym samym zdjęciu.

    Zadzwoniłem do straży i poprosiłem o udostępnienie oryginału zdjęcia w celu sprawdzenia czy nie ma tam innego pojazdu. Strażnik jednak odmówił mi okazania oryginału zdjęcia twierdząc, że go nie posiadają. Zaproponował mi bym zapłacić 50zł i będzie po sprawie.

    Moje pytania:
    1. Czy fotoradar został tam postawiony legalnie (jest w terenie niezabudowanym) – jeżeli stoi nielegalnie to proszę o podstawę prawną?
    2. Czy zdjęcie musi przedstawiać cały pojazd, czy wystarczy tylko np 95% – czy jest jakiś przepis to regulujący ?
    3. Czy straż powinna dysponować oryginałem zdjęcia , jeżeli nie obsługuje go zewnętrzna firma?

    • Krzysiek pisze:

      W necie można znaleźć informacje na ten temat:
      http://e-prawnik.pl/wiadomosci/informacje/zdjecie-z-fotoradaru-nie-zawsze-oznacza-mandat.html
      Co do pytań:
      1) zapewne legalnie wg uznania SM – na Google Maps przejechałem sobie ten odcinek drogi krajowej 21 – teren niezabudowany, najpierw ograniczenie do 70, 100 metrów dalej do 50, znak informujący o kontroli radarowej, przystanek autobusowy z długim pasem do włączenia się do ruchu, skrzyżowanie i za nim przejście dla pieszych z sygnalizacją świetlną. Świetne miejsce na trzaskanie kasy.
      2) powinna być widoczna i czytelna tablica rejestracyjna, chociaż kierowcy dostający fotki z fotoradarów często sygnalizują, że dokonane zostały fotomontaże, polegające na wklejeniu tablice w inne miejsce niż rzeczywiście się znajduje. Nie zamieściłeś zdjęcia, ale w Twoim przypadku na 100% dokonano wykadrowania najprawdopodobniej w celu usunięcia innego pojazdu, który zapewne znajdował się w całym kadrze.
      3) SM jako właściciel fotoradaru powinna mieć oryginał zdjęcia, bo przecież z czegoś musieli wykadrować ten fragment, co Tobie przysłali.
      Jakby na to nie patrzeć to wszystko wskazuje, że zdjęcie zostało spreparowane pod mandat.

  44. Janek pisze:

    Przegrałem w pierwsze i drugiej instancji z człowiekiem, kolegą policjanta który najechał na tył mojego pojazdu gdy ja ustępowałem pierwszeństwa drugiemu pojazdowi. Na komendzie bez przesłuchania zostałem uznany za winnego, nie przyjąłem mandatu i sprawa trafiła do sądu ze mną w roli głównej jako oskarżony! Po przegranej w pierwszej instancji napisałem odwołanie na 15 stron a4 podważające wszystkie zeznania policjantów, drugiej strony, sądu i biegłego sądowego którego jedynym argumentem jest cyt „Moje doświadczenie życiowe wykazuje”. Pomimo zdjęć z miejsca zdarzenia, opinii mojego biegłego, zeznań świadków, zaświadczeń notatek i 2 rozbieżnych zeznań (komenda i sąd) drugiej strony przegrałem. KOMEDIA!

    Proszę o informacje, poradniki, materiały, linki cokolwiek w jaki sposób mogę zaskarżyć wyrok do Strasburga. Proszę o pomoc

    • Krzysiek pisze:

      Drogi Janku – to dokładnie tak, jak u mnie. W mojej sprawie biegły sądowy, czynny policjant, na etapie po postawieniu mi zarzutów dokonał nieudolnego uzasadnienia wersji policyjnej zdarzenia, a sędzina z zachwytem stwierdziła, że „biegły ma wieloletnie doświadczenie i nigdy na niego nie było skarg”, mimo, że wykazałem, że opinia jest fałszywa. Moje zaś wyjaśnienia i dowody na winę drugiego uczestnika wypadku i fałszywość opinii biegłego zostały uznane jako „manipulowanie dowodami”. Co do „Strasburga” to daremny Twój trud. Gdybyś był innej orientacji seksualnej i został z tego powodu tak potraktowany w sondzie (tak ma być), to wtedy miałbyś wygraną jak w banku. Zapamiętaj sobie, że nie żyjesz w żadnym „państwie prawa” tylko jesteś niewolnikiem funkcjonariuszy ubekistanu, gdzie sondy wydają wyroki li tylko na podstawie oskarżenia sitwy funkcjonariuszy.
      Jesteś oskarżony = jesteś winny = zostajesz skazany !
      Taka jest podstawowa zasada „prawna” w tym ubekistanie. W wyjątkowych jedynie przypadkach udaje się udowodnić niewinność, a to wyłącznie w tedy, gdy sędzia nie ma osobistego interesu w skazaniu niewinnego na podstawie lipnego oskarżenia i zna się na tyle dobrze z z Twoim adwokatem, że uzna jego argumenty, jakiego rodzaju by nie były. Nie masz też co pisać do innych krajowych fundacji działających na rzecz pokrzywdzonych przez aparat państwa, bo one NIC nie mogą. Co Tobie odpisze RPO to się dowiesz jak do niego napiszesz wniosek o kasację – ja właśnie czekam na tę odpowiedź i jak przyjdzie, to ją upublicznię.
      Zapisz sobie białą kredką w czarnym kajeciku nazwiska i adresy tych wszystkich „dobrodziejów”, co Ciebie skrzywdzili , a może kiedyś przyjdzie czas, że im odpłacisz pięknym za nadobne…. W końcu „zemsta jest rozkoszą bogów”…

  45. Edyta pisze:

    Witam,
    Moja sytuacja: ok. godz. 23.00 zaparkowałam samochód wzdłuż ulicy Postępu 17 w Warszawie, gdzie nie było znaku mówiącego o zakazie parkowania. Był słup przysłonięty czarną folią, owy słup mógł jedynie przypominać znak drogowy, ale nie byłam w stanie go zidentyfikować. O godzinie 23.40 przyjechała straż miejska wraz z holownikiem i zabrała mój samochód. Musiałam zapłacić za parking, holowanie oraz wystawiono mi mandat na podstawie popełnienia wykroczenia art. 130a ust. 1 pkt 5 ustawy – Prawo o ruchu drogowym. Okazało się, że po tym jak zostawiłam samochód przyjechało zdm i zerwało folię ze znaku czyniąc go aktywnym. Czy takie działanie jest wporządku? Nigdzie nie było żadnej informacji odnośnie zakazu parkowania ani o tym, że taki zakaz będzie obowiązywał. Co mogę zrobić jeżeli nie mam fotorelacji potwierdzającej tego, że znak był zasłonięty folią? Proszę o pomoc

  46. Tomasz pisze:

    Witam dziś zostałem zatrzymany na krajowej 12stce na wysokości Struży w kierunku Lublina.
    Zostałem zmierzony laserowym miernikiem , policjant mnie zatrzymał okazał prędkość jestem pewny że nie przekroczyłem ponieważ się nie dało gdyż jechałem w kolumnie.

    Poprosiłem o dowód że to ja jechałem, nic takiego nie otrzymałem więc powiedziałem że nie będę płacił za wykroczenie którego nie popełniłem i tu zaczęły się schody , Pan się uśmiechnął obszedł auto do ooka o mówi że zabiera dowód za pęknięty klosz lampy tylnej ja na to że no trudno świat się nie skończy 🙂

    Otrzymałem pokwitowanie na dowód oraz termin wymiany lampy do końca następnego dnia a że dziś jest niedziela to fizycznie jak ją zamówię to nawet nie dojdzie na jutro
    Zachowanie policjantów ewidentnie było zemstą za nie przyjęcie mandatu czy jest szansa na wygranie sprawy w sądzie ?
    Dodam że policja stała po drugiej stronie pasa którym jechałem ja , dodatkowo teren nie jest równy, proszę o jakieś wsparcie informacyjne
    Pozdrawiam

    • Rafał pisze:

      Tomasz, ostatnio miałem przyjemność z polskim wymiarem niesprawiedliwości i wg sędziego :
      Po pierwsze policjant nie musi działać zgodnie z obowiązującymi przepisami
      Po drugie policjant nie musi znać instrukcji obsługi radaru i zasad pomiaru prędkości urządzeniami radarowymi
      I byłoby tego więcej ale nie warto pisać , zasadniczo jak masz znajomego prwanika lub chcesz za niego nie mało zapłacić możesz iść do sądu jak nie masz nawet nie ma sensu się tam wybierać chyba ,że uda ci się sprawą zainteresować jakieś media i będziesz miał widzów na sali.

  47. terminy ustawowo zawite ws mandatowych+ brak możliwosci odmowy przyjecia mandatu pisze:

    Poniżej ustawowe przesłanki z których wynika, iż jeśli w ustawowo zawitych terminach organ nie nałozy kary mandatowej, to na własne życzenie pozbawia się mozliwości karania w ogóle ze względu na przedawnienie.
    Z powodu braku możliwości nałozenia mandatu w terminie ustawowym po skutecznym upływie owych terminów przedawnienia, nie istnieje możliwość odmowy przyjęcia mandatu z powodu niemożności jego nałożenia, co w konsekwencji oznacza niemożność sporządzenia wnisku o ukaranie sądowe z powodu braku warunków o jakich mowa w art 99 kpsw, tj braku możliwości przyjęcia/zapłacenia mandatu z powodu braku czynności nałozenia mandatu dokonanych w zawitych terminach
    Fakt, iż kpsw terminy przedawnienia ws o wykroczenia przewiduje 2 letnie nie zmienia postaci rzeczy, bowiem ws o wykroczenia szczegłne tj mandatowe owe zawite terminy wynikają z mocy ustawy i ukaranie mandatem jest niedopuszczalne zmocy ustawy.

    Zgodnie z w/w prawem , jak wspomniałem, niedopuszczalność ukarania mandatem uniemożliwia przyjęcie mandatu, którego nie można nałożyć i wg art 99 kpsw uniemożliwia założenie sprawy sądowej z wniosku o ukaranie. Jeśli esbeckie sędzie uklepią wyrok nakazowy to wnosis sprzeciw, ktorego nie musisz uzasadniać. ale należy uprzednio wnieść skargę na policję za bezprawne groźby i bezprawne czynności, również na zasadzie zażalenia na czynności do prokuratury. Owe skargi i zażalenia to powód na który mozna się dalej powolać w postępowaniu odwoławczym, bo ścierwa sądowe robią co chcą klepiąc co popadnie.

    art 97 kpsw:
    Nałożenie grzywny w drodze mandatu karnego nie może nastąpić po
    upływie 14 dni od daty ujawnienia czynu w wypadku, o którym mowa w pkt
    1, 90 dni w wypadku, o którym mowa w pkt 2, oraz 180 dni w wypadku, o
    którym mowa w pkt 3.

    art 99 kpsw:
    W razie odmowy przyjęcia mandatu karnego lub nieuiszczenia w wyznaczonym terminie
    grzywny nałożonej mandatem zaocznym, organ, którego funkcjonariusz nałożył
    grzywnę, występuje do sądu z wnioskiem o ukaranie. We wniosku tym należy
    zaznaczyć, że obwiniony odmówił przyjęcia mandatu albo nie uiścił grzywny nałożonej
    mandatem zaocznym, a w miarę możności podać także przyczyny odmowy

    • redakcja pisze:

      Przykro mi, ale Pański pogląd jest zasadniczo błędny. Odmowa przyjęcia mandatu nie stanowi przesłanki negatywnej do złożenia wniosku o ukaranie, a podstawy prawne uprawniające do wnoszenia wniosków znajdują się poza art.95-99 kpw.
      Oskarżyciel publiczny w ogóle nie musi proponować mandatu i W KAŻDEJ SPRAWIE może od razu zdecydować się na skierowanie wniosku do sądu – bez proponowania mandatu.
      Zresztą – proszę zauważyć – że istnieje znaczna ilość wykroczeń, za które w ogóle mandatu proponować nie można.
      Przede wszystkim nie można nałożyć mandatu za takie wykroczenie, za które ustawa przewiduje środek karny (boć przecie mandatem nie można nałożyć środka karnego – np. zakazu prowadzenia pojazdów). W takich sytuacjach oskarżyciel kieruje obligatoryjnie wniosek o ukaranie, bez możliwości zakończenia sprawy w postępowaniu mandatowym. Przykład: art. 87 kw.
      Nie można też nałożyć mandatu za wykroczenie, za które ustawa przewiduje minimalną grzywnę wyższą niż maksymalny dopuszczalny wymiar mandatu. Takie wykroczenia również nie podlegają postępowaniu mandatowemu. Mandatu nie proponuje się również w takich sytuacjach, gdy czyn zasługuje na karę wyższą niż 500 zł. W postępowaniu mandatowym (na razie) nie można nałożyć mandatu wyższego niż 500 zł (poza wyjątkami z zakresu wykroczeń pracowniczych). Natomiast sąd może nałożyć grzuwnę do wysokości 5 000 zł.

  48. Jonasz pisze:

    Dzień dobry,

    Akcja działa się około godziny 21, było już bardzo ciemno, dodatkowo miejsce zdarzenia bez jakiegokolwiek oświetlenia. Wracając z sylwestra, jakoś na początku stycznia, przejeżdżałem przez obszar robót drogowych (około 5km rozgrzebanej drogi). Już pod koniec obszaru remontów kierowca przede mną oślepiony światłami z naprzeciwka wjechał w wysepkę na drodze, ścinając znak ostrzegawczy znajdujący się przed tą wysepką, tym samym uszkadzając swoje auto (bez lawety się nie obeszło), z uwagi na brak oznaczenia wysepki również w ją wjechałem, na szczęście obeszło się bez większych uszkodzeń, kierowca jadący za mną również wjechał w wysepkę niszcząc częściowo swoje zawieszenie.
    Na miejsce została wezwana policja, aby spisać, że wysepka była nie oznaczona(w moim przypadku i kierowcy za mną) zależało nam na posiadaniu potwierdzenia przez policję, które mogło by ewentualnie być potrzebne w przypadku starania się o odszkodowanie. Dodatkowo, chcieliśmy ich poinformować ,że istnieje duże niebezpieczeństwo na drodze.
    Jak wspomniałem akcja działa się na początku stycznia, teraz policji się coś przypomniało i chcą wszystkim kierowcom wlepić karę za nie dostosowanie prędkości do panujących warunków.
    Z jednej strony były informacje o remontach, z drugiej strony wysepka była już nie oznaczona jak pierwszy kierowca ściął znak.
    Bardzo proszę o pomoc, w sprawie mandatu, czy on się nam należy, kto ma rację i czy jest jakiś czas przedawnienia uniemożliwiający policji wlepienie mandatu?

  49. Piotrek pisze:

    Witam
    Dziś ominąłem „zakaz wjazdu z wyjątkiem pojazdów budowy i dojazdu do posesji za zgodą kierownika budowy” , wjechałem na teren remontowanej drogi miejskiej i zastałem zatrzymany przez Straż Miejską na TERENIE BUDOWY. Straż. Miejska nałożyła na mnie mandat karny którego nie przyjąłem. Istotne jest że zostałem zatrzymany po wjechaniu na teren budowy i na terenie budowy.
    Pytanie moje brzmi czy S.M. ma prawo nałożyć mandat karny za cokolwiek na terenie budowy skoro za wszystko co się dzieje na budowie odpowiada Kierownik Budowy i to On decyduje kto, kiedy jak i czym jeździ po terenie budowy.
    I w związku z tym na jakiej podstawie Straż Miejska pilnuje ruchu na terenie budowy i każe kierowców mandatami i w czyim robi to interesie. To kierownik budowy powinien zabezpieczyć teren budowy zgodnie z Art. 22. pkt.1 ustawy Prawo Budowlane, w tym między innymi w taki sposób aby osoby postronne nie miały do niego dostępu. Koszty takiego zabezpieczenia terenu budowy powinien ponosić wykonawca a nie społeczeństwo i powinny być one wkalkulowane w wynagrodzenie dla wykonawcy.
    Analogicznie można oczekiwać sytuacji że Straż Miejska będzie pilnować każdego terenu budowy i na wniosek wykonawcy, inwestora czy kierownika budowy ustawi na nim swój posterunek.
    Czy nie jest to wykraczanie poza kompetencje Straży Miejskiej.
    Będę wdzięczny za udzielenie odpowiedzi oraz podanie podstawy prawnej jeśli jestem w błędzie.

  50. Rafał pisze:

    Witam Szanownych,
    Trochę długie, ale proszę przeczytajcie do końca tam dopiero są jaja. W dniu dzisiejszym w sądzie w Kozienicach odbyła się moja rozprawa w sprawie Iskry.
    Jako, że przed sądem stawałem po raz pierwszy jestem w ogromnym szoku, nie spodziewałem się, że sąd może być aż tak niesprawiedliwy i stronniczy!!! Jak się wszyscy domyślacie sprawę przegrałem, ale nie to jest w tym wszystkim najważniejsze.
    Sędzia prowadzący sprawę nie dawał mi dojść do słowa, nie dał mi złożyć wyjaśnień w takiej formie jakiej chciałem, co chwilę mi przerywał z byle powodu a jak już nie miał nawet małego powodu do przerywania zaczynał czytać na głos zeznania z przed kilku sekund i konsultował się z maszynistką. Wg sędziego usytuowanie punktu pomiarowego pod przewodami elektrycznymi, mierzenie przez inny samochód osobowy a nawet nie pokazanie wyniku pomiaru przez policjanta nie miały wpływu na sprawę.Policjant nie musi też przestrzegać żadnych przepisów bo jest policjantem. Podczas zeznań policjanta sąd utrudniał mi zadawanie pytań, a sam sugerował odpowiedzi policjantowi i naprowadzał go na właściwą odpowiedź, niestety mimo to policjant nie potrafił odpowiedzieć sensownie na żadne pytanie.
    Po kolei policjant zeznał, że niczego nie pamięta, że nie musi przechodzić szkoleń z zakresu pomiaru ręcznymi miernikami prędkości, następnie zeznał, że konstrukcja urządzenia umożliwia identyfikacje pojazdu a w urządzeniu taką funkcję ma policjant. Następnie zeznał, że w przypadku grupy pojazdów Iskra pokazuje prędkość pierwszego. Po tym jak mu powiedziałem, że instrukcja urządzenia mówi, że pokazuje prędkość najszybszego Sędzia oskarżył mnie o NĘKANIE świadka. Ale to jeszcze nic, śmieszne dopiero się zaczęło potem. Policjant uznał, że zmierzył czy w miejscu pomiaru nie ma ponadnormatywnych zakłóceń elektromagnetycznych i zrobił to bez użycia jakiegokolwiek miernika – i CO?? Polska policja nie jest najlepsza??
    Po zeznaniach policjanta sędzia oświadczył, że właściwie nic nie ma wpływu na wynik pomiaru a Iskra jest najdoskonalszym miernikiem a jego konstrukcja UMOŻLIWIA identyfikację pojazdu, o tak, a pojazd jest identyfikowany przez czas pokazywany od dokonania pomiaru. NA pewno nikt nie znał tej możliwości identyfikacji. Czy naprawdę Sędzia w Polsce może tworzyć własną rzeczywistość?? Na koniec w wyjaśnieniu Sędzia zasugerował, że nie powinienem w ogóle przed jego eminencjom stawać, bo nie mam wykształcenia prawniczego. I już w dniu dzisiejszym, czyli po pierwszej rozprawie szybki i bezstronny sędzia wydał wyrok. Oczywiście jutro składam wniosek o pisemne uzasadnienie wyroku. Jedyne czego żałuje to ,to że nikogo ze mną na sprawie nie było i tego, że nie nagrywałem procesu z ukrycie. Zwracam się z pytaniem do Redakcji, Czy jako zwykły człowiek mam możliwość otrzymać jakąś pomoc w tej sprawie od stowarzyszenia przy tak oczywistym naciąganiu rzeczywistości i nie sprawiedliwym wyroku.

    • Wojciech Pasek pisze:

      Prosimy o upublicznienie nazwiska tak wybitnego sędziego. To bardzo ważne. Niech będzie ono znane jak najszerszemu gronu.

    • pioter pisze:

      Czy możesz podać gdzie miało miejsce zdarzenie i jaki Sąd Rejonowy reprezentuje ten diament polskiej Temidy?

  51. Paweł pisze:

    Witam, jakiś czas temu jechałem autem, było ślisko, padał deszcz. Jechałem jakieś 40km/h. Zmieniło się światło na żółte, zacząłem hamować ale niestety samochód nie zatrzymał się i wjechał na pasy na żółtym świetle i zatrzymał się na pasach. Fotoradar strzelił mi fotkę i dostałem od staży wezwanie do zapłaty 500zł i 6 pkt karnych za przejechanie na czerwonym świetle. Tyle że ja nie przejechałem na czerwonym. Czy walka ze strażą ma jakiś sens w tej sprawie? Dziękuję i pozdrawiam. Paweł.

    • redakcja pisze:

      Nie musiał Pan tego zapłacić.

      • Pawel pisze:

        Na szczęście jeszcze nie zaplacilem, dopiero odebralem to wezwanie i mam zamiar jutro do nich pojechac. Dzięki za odpowiedz, napisze jak sprawa wygląda po wizycie w straży.

        • redakcja pisze:

          Nie odpuszczą. Szkoda jechać. Gdyby odpuszczali takie okazje byliby już dawno na bezrobotnym.

  52. Lubuszanin pisze:

    Ta wojna nie jest sprawiedliwa.Wynika ona z instrumentów jakie używa każda strona. Zainwestuj w cb radio-oto moja rada. Przestańcie wierzyć w sprawiedliwość organów władzy. Oni mają to głęboko w d…
    Zasada nr 1 – zrób wszystko by nie dać się ustrzelić.

    • Krzysiek pisze:

      Trzeba w tym miejscu zadać pytanie zasadnicze – po co komu takie bandyckie państwo, przed którymi funkcjonariuszami zwykły, normalny Obywatel ma się bać bardziej niż przed pospolitymi bandytami ?!
      To kto w końcu jest prawdziwym bandytą – czy ten , co ciemną nocą mówi „kup Pan cegłę” , czy ten, co gada: „bierzesz Pan mandat, czy idziesz do sondu (bez korekty) ?…..

  53. Grzegorz pisze:

    Witam

    Chciałem opisać moją walkę o „sprawiedliwość” ze sprawy, która ciągnęła się blisko rok… Może będzie dla niektórych przestrogą, żeby czasami nie warto walczyć z systemem bo wynik i tak z góry jest przesądzony. A czas i nerwy z tym związane są nieporównywalne. Przed miałem nadzieje, że może być inaczej, ale szybko zostały one zweryfikowane przez rzeczywistość. A więc zaczynając od samego początku:

    Opis zdarzenia:

    W jedną z niedzieli jechałem w Rybniku z matką swoim samochodem jako kierowca, a matka jako pasażer na przednim siedzeniu. Poruszaliśmy się od skrzyżowania z sygnalizacją świetlną za samochodem. Po około 200/300 metrach jest skrzyżowanie z drogą podporządkowaną z prawej strony, z której to włączyły się co najmniej 2 samochody. Kolejne pojazdy nie mogły się włączyć do ruchu z racji tego, iż zbliżałem się ja oraz samochód przede mną. Od tej pory poruszaliśmy się w kolumnie pojazdów, z czego ja byłem ostatni, tj. czwarty. Po przejechaniu od tego skrzyżowania jakieś 50 m policjanci mają możliwość zrobienia pomiaru, a sam radiowóz był zaparkowany na kolejnym skrzyżowaniu w odległości około 700 m (pomiar samochodem oraz mapy google). Jakież było nasze zdziwienie gdy z całej kolumny samochodów tylko ja zostałem zatrzymany przez funkcjonariuszy policji.
    Zostałem poproszony o wyjście z samochodu i zostałem poinformowany, iż rzekomo poruszałem się z prędkością 74 km/h przy obowiązującej prędkości 50 km/h. Gdy stanąłem przy radiowozie mój pasażer wysiadł nerwowo z samochodu, gdyż widział dokładnie całą sytuację. Na co policjant kazał wracać mojej matce do samochodu, gdyż po co wyszła. Na co się wróciła.
    Gdy policjant P. zapytał mnie czy przyjmuję mandat zacząłem się wypytywać o te całe zdarzenie:

    Ja – Czy pomiar prędkości był wykonywany wszystkim pojazdom przed mną!?
    Policjant – Tak.

    Ja – Czy pojazdowi, za którym się poruszałem od skrzyżowania świetlnego też był wykonywany pomiar!?
    Policjant – Tak.

    Ja – W takim razie z jaką prędkością się poruszał!?
    Policjant nie był w stanie udzielić mi odpowiedzi.

    Ja – Skoro poruszałem się w kolumnie pojazdów szybciej niż w miejscu pomiaru, to jak to jest możliwe że samochód bezpośrednio przede mną nie przekroczył prędkości, a ja tak, skoro to on nadawał tempo.
    Policjant nie był w tanie udzielić mi odpowiedzi. Nie spodobało mu się to co mówiłem – od tego momentu przyjął postawę: „Przyjmuje Pan mandat czy nie!?”. Oczywiście nie przyjąłem, gdyż uważam że nie poruszałem się z tak dużą prędkością.

    Dodam, że policjant był łaskawy jeśli chodzi o mandat: 100 zł oraz 2 punkty karne.

    Sprawa sądowa (zaoczna):

    Oczywiście przyszedł wyrok ze sprawy zaocznej, że jestem winien i mam zapłacić coś tam ekstra więcej. Napisałem odwołanie od wyroku i się zaczęło….

    Sprawa sądowa:

    Broniłem się sam, nie brałem adwokata z powodu 100 zł. Na pierwszej rozprawie był policjant, który przedstawił to co pamięta, tj. nie przyjęcie mandatu, pasażer wysiadł
    z pojazdu, że byłem trzecim czy czwartym samochodem w kolumnie pojazdów – ogólnie to co wyżej napisałem. I wtedy zacząłem zadawać kolejno pytania (na rozgrzewkę niekoniecznie związane z moją sprawą):

    Ja – Czy miejsce w którym stał radiowóz było skrzyżowaniem?
    Policjant nie wiedział o tym, więc go poinformowałem, że miejsce to jest oznaczone znakiem jako skrzyżowanie z drogą podporządkowaną.

    Ja – Czy radiowóz był za parkowany pod prąd, tj. po stronie, którą zjeżdżają pojazdy z drogi głównej, a radiowóz był zaparkowany przodem do strony głównej.
    Policjant to potwierdził.

    Ja – Według prawa należy parkować 10 m od skrzyżowania, a w tym miejscu gdzie staliście to staliście mniej, albo radiowóz nie był widoczny podczas wykonywania pomiarów prędkości, a powinien!?
    Policjant nie udzielił odpowiedzi wprost: „Radiowóz był w głębi, ale widoczny.”
    W rzeczywistości było to jakieś 5 metrów. Zostawię to bez komentarza. Policjant był tak zaskoczony i zmieszany pytaniami, a gdy sędzina to zauważyła to zostałem ustawiony do pionu, że nie mam egzaminować świadka czy coś w tym stylu. Bo co jej pozostało…

    A wracając do pytań związanych z moją sprawą, to schody się zaczęły dla funkcjonariusza, gdy doszliśmy do fotoradaru:

    Ja – Jakim miernikiem był wykonywany pomiar.
    Policjant – Laserowy miernik prędkości.

    Ja – Model, typ!?
    Policjant nie był w stanie mi udzielić odpowiedzi, w aktach tego nie było, a musiałem się przygotować do następnej rozprawy więc dostarczył jak się już dowiedział (ULTRALYTE LTI 20-20 100LR).

    Ja – Jaka jest odległość pomiaru!?
    Policjant – 1000 m może więcej, może 1500 m.
    Nie wiedział dokładnie podstawowej jak dla mnie informacji.

    Ja – Czy są jakieś czynniki, które warunkują wykonywanie pomiarów!?
    Policjant zaczął zachwalać jaki to jest ekstra sprzęt (inaczej nie można tego określić). Opisał go w samych superlatywach, tj. że jest kropka w lunecie, którą celu w pojazd i robi pomiar, a jakby był pomiar nieprawidłowy to go oczywiście poinformuje. Można robić pomiar przez szybę itp. Ale oczywiście nie wspomniał nic o tym, że odległość pomiaru się skraca i uzależnia od np. warunków pogodowych. Nie wspomniał, iż „Maksymalny zasięg pomiaru zależy w pewnym stopniu od warunków atmosferycznych oraz natury fizycznej celu.” oraz o tym, że wykonując pomiar należy wycelować w obszar tablicy rejestracyjnej pojazdu i przez cały czas celować w ten obszar.

    Dołączyłem zdjęcia i pismo odnoszące się do tego co usłyszałem na sali sądowej, w której było w skrócie:

    „Dokonywane pomiary przez niektóre laserowe mierniki prędkości mogą być nieprawdzie, w tym przez urządzenie ULTRALYTE LTI 20-20 100LR. Wykorzystują one pośrednią metodę pomiaru prędkości. W rzeczywistości urządzenia te dokonują pomiaru odległości, a znając odstęp czasowy pomiędzy kolejnymi pomiarami odległości mogą obliczyć prędkość mierzonego obiektu.
    Jak podaje producent urządzenia ULTRALYTE LTI 20-20 100LR czas pomiaru prędkości wynosi 0,3 sekundy – równoznaczne z czasem akwizycji danych (kolejnych po sobie próbek odległości). Oznacza to, że w trakcie całego czasu wykonywania pomiaru prędkości osoba obsługująca urządzenie powinna równo z pojazdem poruszać laserowym miernikiem prędkości, aby przypadkiem nie skrócić tego dystansu.
    ….
    Zwykłe drgania ręki mogą sfałszować wynik pomiaru jak i wskazać pomiar z innego pojazdu. Jest to niezwykle trudne, tym bardziej, że w przypadku tej sprawy odległość wynosi około 700 m – zmierzonej samochodem marki…. Producent wiedząc o takim zachowaniu urządzenia, umieścił informację w instrukcji użytkowania ULTRALYTE LTI 20-20 100LR:

    „Wycelować przyrząd w obszar tablicy rejestracyjnej pojazdu i nacisnąć spust…”, a następnie „Trzymać naciśnięty spust cały czas celować w wybrany obszar…”.

    Jeśli według mnie, tj. oskarżonego oraz Policjanta „wcześniej poruszały się 3-4 samochody” jest wątpliwa możliwość wycelowania przyrządu dokładnie w obszar tablicy biorąc pod uwagę poprzedzające mnie inne pojazdy, tym bardziej z tak dużej odległości. ULTRALYTE LTI 20-20 100LR nie posiada identyfikacji, która by mogła jednoznacznie wskazać, iż dokonany pomiar dotyczy konkretnego pojazdu (w formie zdjęcia czy też każdej innej). Więcej informacji na temat nieprawidłowych pomiarów przez laserowe mierniki prędkości serii ULTRALYTE LTI 20-20 przedstawiłem w załącznikach.
    Policjant na rozprawie nie był wstanie podać modelu urządzenia którym się posługiwał. Poinformował, że odległość pomiaru to około 1000 może wynieść jak się nie myli to 1500 m (według instrukcji 1000 m). Nie wspomniał, iż „Maksymalny zasięg pomiaru zależy w pewnym stopniu od warunków atmosferycznych oraz natury fizycznej celu.” oraz o tym, że wykonując pomiar należy wycelować w obszar tablicy rejestracyjnej pojazdu i przez cały czas celować w ten obszar.
    Powyższe informacje udzielone przez Policjanta, a raczej ich brak mogą sugerować nieodpowiednie przygotowanie do korzystania z laserowego miernika prędkości ULTRALYTE LTI 20-20 100LR w trakcie wykonywania pomiaru.”

    Na kolejnych rozprawach był drugi policjant. Na trzeciej odniósł się do mojego pisma, że nie jest to możliwe, i że pomiar jest wykonywany w sposób ciągły (nie wiem do teraz jak).

    Na czwartej rozprawie był wzywany mój pasażer, który zeznał to co pamiętał jeszcze…

    Na piątej, ostatniej sprawie policjant zbluzgał to wszystko co dostarczyłem, że w internecie jest dużo bzdur na ten temat i tym podobne. Stwierdził, że się migam od mandatu i wniósł o ukaranie mnie kwotą 500 zł.
    W oczekiwaniu na wyrok poza salą sądową gdy rozmawiałem z policjantem, usłyszałem że mają tylko kilka takich spraw, przy czym ta należy do tych najciekawszych, na temat wystawiania mandatów, że mają normy, które muszą zrobić. Ręce opadają…

    Każdy się może domyślić jakby był wyrok, ktoś musiał za tą całą zabawę zapłacić.

    Zapłaciłem w swojej ponad 10-letniej karierze jeden mandat 300 zł bez dyskusji bo mi się należał, a złotkiem nie śmierdziałem jako student. Teraz mnie stać na mandat 100 zł, ale postanowiłem dla zasady zawalczyć. Chętnie bym powalczył dalej, ale po co walczyć z wiatrakami skoro słowo policjanta wystarczy i nic innego się nie liczy. Równie dobrze mógł powiedzieć, że miałem ponad 100 km/h, i tak bym się z tego nie wymigał. Apelacje mogę wnieść do wtorku, macie może coś co by mi mogło pomóc!? Chociaż tak jak pisałem, czy warto tracić dalej czas, nerwy i pieniądze podatnika z powodu 100 zł….

    • Krzysiek pisze:

      Panie Grzegorzu – proszę na to spojrzeć z innej strony. Przed pójściem do „sądu” miał Pan jakieś wyobrażenie mniej lub bardziej pozytywne o „wymiarze sprawiedliwości”, dlatego Pan do tego „sądu” poszedł. To co Pan tam zobaczył i przeżył nijak się ma do Pana wyobrażenia sprzed rozpraw. Na własne oczy zobaczył Pan jak wygląda naprawdę polski „sąd”, co wyprawiają i na czym znają się polskie „sędziny” , a najważniejsze to dowiedział się Pan, że od samego początku był Pan przestępcą i winnym popełnienia zarzucanego mu czynu przekroczenia dozwolonej prędkości. No i na dodatek zobaczył Pan, kto tak naprawdę wydał na Pana wyrok. To nie wcale ta „sędzina” lecz zwykły policjant Pana skazał, a ona tylko wyrok przyklepała.
      Zaraz po ogłoszeniu wyroku powinien Pan wystąpić do „sądu” o pisemne uzasadnienie wyroku – zapewne „sędzina” napisałaby, a raczej metodą kopiuj-wklej wstawiła zdanie, że „zeznania policjanta były logiczne, spójne, składane spontanicznie i bez wyrachowania, gdyż nie miał interesu, aby kłamać”. Natomiast Pana wyjaśnienia były „manipulowaniem dowodami w celu chęci uniknięcia zasłużonej kary”. Dodam jeszcze, że „zeznania świadka w osobie matki oskarżonego są niewiarygodne, a świadek oczywiście stronniczy”.
      Panie Grzegorzu – to jest polski kanon orzekania w sprawach karnych czy nawet o zwykłe wykroczenia.
      Co do ewentualnej apelacji, to musi ją napisać adwokat, Pan jako strona tego sam nie zrobi. Musi się Pan pogodzić z myślą, że żyje Pan w państwie przestępczym wobec własnych Obywateli. I to właśnie policja i „sądy” są bandytami, których Pan utrzymuje ze swojej pracy. Po jakie licho Panu (i nam…) potrzebne takie „państwo” ?….

      • party pisze:

        Jak się tak czyta P. Grzegorza to nasuwa się wniosek, że ULTRALYTE LTI 20-20 nie jest dla „człowieków”. Jedynie robokop mógłby spełnić warunki pomiarowe, jemu napeno kończyna nie drgnie. No i nasza planeta nie bardzo nadaje się dla ULTRALYTE LTI 20-20. Warunki pogodowe tj. wilgotność i temperatura zmieniają się jak w kalejdoskopie. Sama instrukcja pozwala na pomiary w deszczu, śniegu, przez szybę … 0,3 sekundy to okrutnie długo, ileż to może się wydarzyć. Uwierzyłbym w historię gdybyś zarzucał jedynie pomiar pojazdu pierwszego w kolumnie. Jeśli sędzia przeczytał tą samą instrukcję co ja, to nie dziwię się, że uznał Twoją winę. Jedno jest pewne w tym kraju zdecydowana większość kłamie i nazywa to domniemaniem …

        • Krzysiek pisze:

          Bredzisz @party, bredzisz…
          W omawianej sytuacji pomiar prędkości był niewiarygodny, a jedynym „dowodem” było zeznanie policjanta, który był w oczywisty sposób zainteresowany zafałszowaniem wyniku pomiaru. Na tym własnie polega istota państwa TOTALITARNEGO, że jego funcjionariusze stoją ponad prawem i ich decyzje są uznawane jako „święta prawda”. A jak mówi Radio Erewań – „święta prawda to gówno prawda”. I tak jest dokładnie w tej sprawie. Każde urządzenie tachniczne, a takim jest radar ULTRALUTE czy jak mu tam, posiada błąd pomiarowy, który w przypadku niewłaściwego użytkowania ulega zwielokrotnieniu, aż do całkowitego zaprzeczenia prawidłowości pomiaru. Ja oczywiście nie dziwię się, że policjant obsługujący dany radar będzie aż do swojej us…ej śmierci twierdził, że jest cacy, OK, i tym podobne farmazony. Na jego miejscu też bym tak gadał. Ale po to istnieją konstruktorzy takich radarów, którzy wyposażają je z funkcje identyfikacji „sprawców” zdarzenia. Jednak z jakichś niepojętych względów „oszczędnościowych” polska policja rezygnuje z tych funkcjonalności na rzecz funkcji podtawowych, które UMOŻŻLIWIAJĄ MANIPULACJĘ WYNIKAMI POMIARÓW.
          I tyle miałbym na ten temat….

      • deV pisze:

        Popieram p. Krzysztofa. Mamy następnego „który widzi” i to już jest coś pozytywnego w całej tej sprawie.

        Lepiej się przekonać na temat rzeczywistego stanu rzeczy w oparciu o sprawę mandatową niż jakąś grubą sprawę majątkową albo nie daj losie karną.

        • Krzysiek pisze:

          Ja się przekonałem na sprawie karnej, w której na podstawie fałszywych zeznań rzekomo poszkodowanego i jego fałszywego świadka zostałem skazany na karę więzienia w zawieszeniu, przez debilnych sędziów, oskarżony przez jeszcze bardziej debilnych prokuratorów, o sk….skich policjantach nie wspominając przy współudziale biegłego sądowego wydającego fałszywą opinię. Na to wszystko są dowody i w swoim czasie wszystkie te osoby poniosą konsekwencje swoich podłych działań, choćbym miał osobiście im się odwzajemnić. Dlatego mówię – „wal się Polsko – niech cię diabli wezmą”.
          Tyle na ten temat.

  54. Rafał pisze:

    „…Cóż, jeśli nie masz czołgu to raczej marne szanse. Wiem „z autopsji”.” – w całym zajściu uczestniczył świadek i na początek potwierdzi moje zeznania. Jak również mam część czarno na białym czyli na zdjęciach. Moja linia obrony nie opiera się tylko na złamaniu prawa przez policjanta w trakcie zatrzymania, jest to jeszcze „suszenie” nie zgodne z instrukcją czyli przez zaparkowany samochód i pod linią energetyczną a jakby było mało zostaje jeszcze sprawa braku możliwości identyfikacji pojazdu przez Iskrę1. A jak i to zawiedzie to zawsze prośba o odroczenie rozprawy w związku z badaniem legalności Iskry przez prokuraturę w Warszawię.
    Ale na początek mam pytanie dotyczące tego czy jak policjant łamie ptawo to dowody zebrane podczs tego łąamnia prawa mogą być wykożystane w sądzie czy sędzia natychmist je powinien odrzucić?

  55. Ania pisze:

    Witam,
    od sierpnia zeszłego roku walczę ze Strażą Miejską w Człuchowie. Obecnie mam wyznaczoną rozprawę po wcześniejszym wniesieniu sprzeciwu od wyroku nakazowego. Jestem obwiniona z art. 93 § 3. Powinnam napisać pismo procesowe, ale nie wiem jak. Proszę o pomoc.

  56. Rafał pisze:

    Szanowni bardzo proszę o pomoc. Czy ktoś wie, czy zeznania i dowody przy których zbieraniu policja złamała prawo mogą być w ogóle użyte w sądzie, czy prawo z góry odrzuca dowody przy których zbieraniu złamane zostało prawo? Miałem podobną sytuację jak opisywany powyżej przypadek Marioli. Policjant po zatrzymaniu pojazdu, nie przedstawił się i nie podał powodu zatrzymania a nawet nie okazał wyniku pomiaru radarem! Tak naprawdę to całe to zatrzymanie było jak z filmu „drogówka” zostały złamane chyba wszystkie przepisy i procedury :
    Schowany radiowóz(niewidoczny)= złamane przepisy, po zatrzymaniu policjant się nie przedstawił= złamane przepisy; nie podał powodu zatrzymania się = złamane przepisy, policjant podczas pomiaru znajdował się pod siecią elektryczną = nie zastosowanie się do instrukcji, pomiat dokonywany przez zaparkowany samochód= nie zastosowanie się do instrukcji.
    Niestety prawdziwy cyrk zaczął się po odmowie przyjęcia mandatu!!!! Otóż do sądu nie trafiły zeznania świadka, na początek policja robiła wszystko , żeby nie dopuścić do zeznań świadka a potem nie przesłali do sądu zeznań.
    Będę wdzięczny za każdą pomoc i podpowiedź jak się ewentualnie dalej bronić.

    • deV pisze:

      Cóż, jeśli nie masz czołgu to raczej marne szanse. Wiem „z autopsji”.

      Zeznania fukcjonariuszy były spójne i logiczne a wyjaśnienia obwinionego są niewiarygodne albowiem stanowią jego linię obrony. Sąd nawet nie zająknie się na temat naruszeń procedur.

      • Krzysiek pisze:

        „”… a wyjaśnienia obwinionego są niewiarygodne albowiem stanowią jego linię obrony.”
        Tak dokładnie wygląda w państwie „prawa inaczej” domniemanie niewinności „a rebours”.
        Jest rzeczą absolutnie niewytłumaczalną w jaki sposób skądinąd zdolni absolwenci wydziałów prawa po skończeniu aplikacji sędziowskiej zapominają PODSTAWOWE zasady prawne ?! To się wprost w przysłowiowej „pale nie mieści „, ale ci ludzie po nominacji sędziowskiej stają się prawniczymi analfabetami. Jedynym wytłumaczeniem może być zaprzedanie przez nich duszy i niezawisłości sędziowskiej za biblijne srebrniki i immunitet zwalniający z wszelkiej odpowiedzialności.

        • 31węzłowy Burke pisze:

          Oni nic nie zapominają bo to przeważnie przepchnięte korporacyjne nieuki. A po drugie to są funkcjonariusze reżimu .

  57. hami pisze:

    Witam, Sprawa dotyczy fotoradaru SM w Prusicach (dolnośląskie) zainstalowanego w terenie niezabudowanm na maście 790 KM327/2 DK nr 5. Otrzymałem wezwanie do wskazania osoby kierującej pojazdem, której wykonano zdjęcie (wykoczenie 102/70 km/h). Na pismo odpowiedzialem, m.in. że ,,w świetle obowiązującego prawa, jeżeli wezwanie SM bazuje na zdarzenieu zarejestrowanym przy użyciu stacjonarnego urządenia rejestrującego, zainstalowanego na drodze krajowej w terenie niezabudowanym uznaję je za bezzasadne…”
    W piątek 14 lutego br odebrałem wezwanie z Sądu Rejnowego na rozprawę jako obwiniony o art 96par 3kw.
    Prosze o podpowiedz w jaki sposób mogę sie bronić przed bezprawnym działaniem SM.

    • Marek pisze:

      Witam
      Proszę o pomoc,otóż w lipcu 2011 namierzył mnie stacjonarny fotoradar SG Będzino,przesłałem im wskazanie sprawcy(jako siebie)nie uwzględnili tego i przesłali grzywnę którą po dwóch latach ścignał mi US.Chce podać ich do sądu podobno nie mieli prawa,poproszę o jakieś wskazówki

  58. Karol pisze:

    Witam
    w związku z notatką urzędową jaką otrzymałem od Straży Gminnej w Jeżowie, zdjęcie z fotoradaru umieszczonego w nieoznakowanym aucie na poboczu, otrzymałem notatkę ze zdjęciem mojego auta, zdjęcie na tyle jest niewyraźne że nie jest w stanie nikt udowodnić czy kierującym jest meżczyzna czy kobieta. W deklaracji jaką otrzymałem od Straży Gminnej po wcześniejszym uzgodnieniu z osobami kturzy mogli podrużować moim autem postanowiłem że podam pięć osób w oświadczeniu nr,2. Czekam na rozwuj sprawy.

  59. Kris pisze:

    Witam
    Już raz pisałem w sprawie SM Suchań w 2013 roku, problem polega na tym iż w lutym 2013 roku fotoradar multinova zrobił mi zdjęcie na dk10 , pogoda była pochmurna deszczowa i wilgotna a temperatura prawdopodobnie -1 do 0 stopni.
    Na początku pogodziłem się z faktem przekroczenia prędkości lecz po zaciągnięciu większej wiedzy informacji na temat działania i funkcjonowania SM ich ukrytego fotoradaru ( mam screeny z google jak stoi przy słupie w krzakach owinięty folią lub workiem na śmieci ) dlaczego ? Ponownie napisałem maila ponieważ pogoda i warunki atmosferyczne były fatalne ( deszcz , wilgotność temperatura -1 do 0 stopni).
    Ale dobrze, napisałem do nich maila w kwietniu bo tak przysłali mi list wezwanie do zapłaty z prośbą o rozłożenie na raty. Zero odzewu tylko prosimy o kwitek A.
    Następnego maila napisałem 27 i 28 sierpnia oraz w załączniku wysłałem skan dokumentu którego wymagali.
    SM – nie odpisała zero odpowiedzi po raz kolejny chcieli cześć A.
    Następnie moja znajoma dostarczyła dokumenty ( wniosek ) z prośbą o umorzenie w związku z trudna sytuacją lub zmniejszenie kary itd oraz faktem że prędkość jest niewiarygodna.
    Oczywiście do dnia dzisiejszego ZERO Odpowiedzi !
    Na dzień dzisiejszy to jest w dniu 31 Styczeń 2014 roku , dzielnicowy po raz kolejny dostarcza mi dokumenty z SM które mają termin wystawienia 13.12.2013 roku dotyczące zdjęcia z fotoradaru z dnia 17 Luty 2013 roku !
    To chyba jakieś nieporozumienie , napisałem również maila ze maja bałagan i do dnia dzisiejszego NIE otrzymałem odpowiedzi na moje poprzednie wnioski maile i prośby !
    Odpowiedz wysłałem 03.02.2014 roku lecz po raz kolejny SM odpisuje mi że czekają na CZEŚĆ A.
    Więc 6 luty 2014 odpisałem , że nie mam zamiaru płacić gdyż nie dostarczono mi odpowiedzi na moje pytania i zarządzałem , dokładnego zdjęcia legalizacji itd.
    A zgodnie z instrukcja i rozporządzeniem ministra jest napisane jakie warunki musi spełnić fotoradar i że prędkość jest przekłamana ! A instrukcja nie przewiduje pracy w takich warunkach atmosferycznych jakie były i jestem pewny że ja z taka prędkością NIE jechałem gdyz 80-90km/h jadę po za terenem zabudowanym jeździ ze mną kolega który może to potwierdzić oraz opinia w pracy moich kolegów jest taka ze jeżdżę jak emeryt ! Nawet TIRy wyprzedzają mnie jak jadę 90km/h na dk10 !
    W związku z sytuacja już mam ich dość i proszę o pomoc , nawet wypełniłem CZESC A zeskanowałem i wysłałem im bo mam dość a SM Suchań straszy mnie Sądem !
    Pytam jakim prawem ? Dlaczego żyjemy w państwie bezprawia ? Przecież wysłanie dokumentu droga elektroniczna jest ważny jak listowny tym bardziej że to oryginał z podpisem a SM od roku czasu nie odpowiada tylko żąda Odesłania CZĘŚCI A !
    Mam nadzieję że ktoś mi pomoże w tej sprawie już nawet nie chodzi o mandat bo będę wnioskował w sądzie o przekazanie tej sumy na cele charytatywne.
    Pozdrawiam

  60. Michał Krzysztof pisze:

    Witam!
    Mam gorącą sprawę i zaczynam myśleć, jak postąpić.
    Samochód zarejestrowany na żonę, ja zostałem po roku dopisany jako współwłaściciel.
    Właśnie przed chwilą zrobiło mi fotkę na „40”, a na pewno nie jechałem za szybko.
    Fotoradar nowy (ok 3 miesięcy), ustawiony w obszarze zabudowanym na drodze krajowej, obsługiwany przez ITD. Ale – znak D51 dostawiony po amatorsku, tzn. w odległości 7 – 8m od następnego znaku (D6)(powinno być min 10m – jutro zmierzę dokładnie). Dodatkowo, mimo bezchmurnej nocy zdarzały się na trasie przelotne mgły, wnioskuję więc, że wilgotność lokalnie wysoka.
    Jak mam teraz postąpić? Profilaktycznie zgłaszać złe oznakowanie – wzywać policję na pomiar, czy może ITD?
    Jak przyjdzie polecony to w ogóle odbierać? Może odbierze żona i napisze, że to nie ona i nie wie kto?
    Będę bardzo wdzięczny za podpowiedź:-)

    • redakcja pisze:

      Nie istnieją żadne cudowne rady.
      Ja na Pana miejscu zgłosiłbym do zarządcy drogi (listem poleconym) problem nieprawidłowego oznakowania oraz udokumentowałbym fotograficznie aktualny stan oznakowania. I na razie tyle.

      • Michał Krzysztof pisze:

        Dziękuję, od tego zacznę.
        Aktualnie mam trochę więcej czasu, więc chciałbym zająć się oznakowaniem dróg w okolicy (Łódź) – głównie totalnym bałaganem w oznakowaniu obszaru zabudowanego, ale niestety miałem już negatywne doświadczenia (spychologia) i nie wiem, jak to zrobić na prawdę skutecznie (zmiana stanu rzeczy + ukaranie winnych)

  61. Paweł pisze:

    Witam, nagrałem drogówkę jadącą bez świateł. Może wykroczenie słabe ale mi za jazdę na pozycyjnych w pełnym słońcu dali 100zł i 2pkt tak więc chciałem się odwdzięczyć. Nie lubię również gdy policja kłamie a zdarza się to bardzo często. Prosiłem o pouczenie policjant jak zawsze uprzejmy on by chciał ale mają zdjęcie, poprosiłem aby pokazał zdjęcie ponieważ mówił że nie widać moich świateł. Przestał być uprzejmy nagle się okazało że on nie chce dać pouczenia bo jednak kledze zdjęcie nie wyszło.
    I tu moje pytanko po co im moje dane wysłałem filmik i zdjęcia do komendy = brak odpowiedzi wysłałem kolejne pismo rzecznika oraz komendy wojewódzkiej… poprosili mnie o podanie danych personalnych … podawać te dane czy za dużo użerania później z tym jest ? Dostałem info że sprawę przekazano do zespołu do spraw wykroczeń…

    • 31 węzłowy Burke pisze:

      Moim zdaniem : akcja chwalebna bo fałszywość tej bandy i szaleństwo w parciu na wyniki są powszechnie znane . Ale danych żadnych im nie dawaj bo będziesz biegał z urzędu do urzędu pod różnymi ,bardzo wyszukanymi , pozorami. Powszechnie stosowana praktyka to zainteresowanie prasy np. lokalnej Gazety Wyborczej, innej lokalnej prasy ( nie zawsze prasa lokalna jest w układach z polucją) umieszczenie filmu na You Tube, a nawet nagrać na CD i do Polsatu, TVN, też tych lokalnych . Niech wiedzą że ich widzimy i oceniamy. Pozdrawiam. 31

      • Paweł pisze:

        Według mnie skala wykroczenia jest za mała aby ją tak bardzo piętnować. Jedynie całą sytuację można nagłośnić.

        Głównie to że około 20 dni po zdarzeniu zgłowiłem je (olano) zgłosiłem ponownie już po dłuższym czasie i wtedy się odezwali ale wtedy poszły 2 maile do rzecznika i do wojewodzkiej od razu sie odezwali.

        I tu dalej czekam na od czy jeśli zgłoszenie zostanie wykonane w ciągu 30 dni to faktycznie nie trzeba kierować sprawy do sądu tylko zwykłe postępowanie mandatowe.

        Dane już przekazałem (zastanawia mnie skąd mieli mój nr tel – mogę żądać usunięcia mojego nr z ich bazy ? )

        Jeśli sprawa trafi do sądu nie omieszkam zgłosić faktu iż przez niekompetencje osoby obsługującej pocztę elektroniczną doszło do takiej sytuacji.

        Zażądałem zwrotu za koszty dojazdu czy to prawda, że mogą zwrócić za bilety a za paliwo już nie, niby musi być kwitek i nie moge podjechać swoim autem więc czy w takim przypadku mogę podjechać taksówką ?

        Jeśli ktoś zna odp na którekolwiek z pytań proszę pisać 😉

    • Paweł pisze:

      Lepsza akcja sami się ze mną skontaktowali telefonicznie, i teraz sprawa ma być kierowana do sądu przecież to jest kpina. Nasze podatki idą na ten cały cyrk. Można od tego jakoś odstąpić bo nie chce mi się tracić na to wszystko czasu.

      Ponoć do 30 dni, od zdarzenia trzeba je zgłosić bo inaczej kierują wniosek do sądu czy to prawda ?

      • Paweł pisze:

        Troszkę się wyjaśniło otrzymałem pismo z informacją, że jednak moje pismo wpłynęło i ktoś zawalił nie nadając mu dalszego biegu… Co ciekawe byłem „zeznawać” jako świadek otrzymałem kilka pytań na które już wcześniej odpowiedziałem.

        Co jednak najciekawsze policja sprawdziła mi telefon imei … w sumie nie mieli chyba do tego prawa … bo nie było podstaw wskazujących na kradzież telefonu,tym bardziej że nie wiedział nawet jakiego rodzaju mam tel.

  62. roberto pisze:

    Miałem sytuację z policją o przekroczenie prędkości .Policjanci używali radaru ISKRA 1 nie zgodziłem się z pomiarem sprawa trafiła do sądu użyłem wszelkich argumentow ,na próżno .W ocenie sądu policjant może ocenić prędkość i bez radaru .Czekam na uzasadnienie i napisze apelację .Mam pytanie w protokole zeznań swiadka (policjanta) pojawiło sie niezgodne z prawdą zeznanie .Tak oczywiste klamstwo że nie potrzeba dowodów gdyż jest faktem powszechnie znanym iż tak być nie moglo .Czy mogę wnieść sprawę na drogę karną ? Jak to zrobić za posrednictwem prokuratury? Niezbyt chętnie się zapatruję gdyż jedną sprawę oczywistą tak mataczyli aby umorzyć .Sprawa dotyczyla straży miejskiej o czym ktoś tu linkował .

  63. Mateusz pisze:

    Cześć,
    potrzebuje podowiedzi:)
    Dostałem mandat w lipcu 2012, zapłaciłem.
    Oglądając filmiki o fotoradarach mam zdjęcie dokładnie z tego miejsca:
    http://www.youtube.com/watch?v=0Vojihn_-KQ
    w otrzymanym zdjęciu, za pojazdem jest właśnie ta tablica zielona z miejscowościami.
    Jest opcja odwołania sie po takim czasie? Można coś z tym zrobić?
    Mandat jest na 170 zł

    • BB pisze:

      Jeśli przyjąłeś to jest już przysłowiowa „dupa” według mnie. Ale może niech bardziej obeznani się wypowiedzą.

  64. Tomasz pisze:

    Dobrze..Dziękuje za informacje…

  65. Tomasz pisze:

    Witam serdecznie…mam takie pytanie…
    Czy jadąc za kierowcą który popełnia wykroczenia mogę go nagrać i udostępnić nagranie z nr tablic w internecie?
    Czy mogę mieć z tego powodu jakieś problemy?
    Proszę o odpowiedź na e-mail…
    Pozdrawiam..

  66. Haji pisze:

    Witajcie,
    czy fotoradar Fotorapid CM może wykonywać pomiar, jeżeli w tle znajdują się elementy metalowe (znak, duży bilbord i płot)? Nie chodzi o uniknięcie mandatu (200zł) tylko o wątpliwości, co do jakości wykonywanego pomiaru. Druga sprawa, czy straż miejska udostępnia tylko pierwszą stronę świadectwa wzorcowania fotoradaru, czy musi na moje żądanie pokazać całe?

    Pozdrawiam,
    Haji

  67. Szewczyk pisze:

    Witam. Mam takie pytanie dzisiaj jadąc do domu bardzo się śpiesząc, przejechałem na czerwonym świetle i zatrzymała mnie Inspekcja Transportu Drogowego. Nie miałem wbitego przeglądu do DR bo nie było w nim miejsca a w lutym samochód ma być przepisany na mnie więc wydawało się bez sensu wyrabiać nowy dowód na 10 miesięcy.
    Przegląd dostałem na osobnej kartce A4 i bez problemu z nim jeździłem do dzisiaj kiedy mi powiedziano, że taka kartka jest ważna 30 dni i z tego powodu zabrano mi DR. Moje pytanie jest takie czy rzeczywiście z taką kartką można jeździć tylko 30 dni i ITD miało prawo zabrać mi dowód ?

    • M.Jóźwiak pisze:

      Wykonany przegląd techniczny jest ważny cały rok, nikt nie może zatrzymać DR pojazdu jeśli w DR brak jest miejsca na kolejny termin badania technicznego pojazdu, o fakcie wykonania BTP zaświadcza zaświadczenie, żaden przepis prawa polskiego nie mówi o tym że zaświadczenie jest ważne tylko 30 dni, mówi się tylko o tym że fakt ten powinno się zgłosić w 30 dniach w wydziale komunikacji, jeśli zrobi się to później to i tak wydział komunikacji musi wpisać badanie w DR. Jeśli w pokwitowaniu wpisano brak badań technicznych jako powód zatrzymania DR to jest to przekroczenie uprawnień, jedynie co może ITD zrobić t wpisać w pokwitowaniu niezgodność danych z DR ze stanem faktycznym – jest to jednak wątpliwa przyczyna zatrzymania DR bo DR zatrzymuje się w razie zagrożenia dla bezpieczeństwa w ruchu drogowym, a twoja sytuacja nie stwarza zagrożenia.

      • szoferak pisze:

        No ja bym troche inaczej na to potrzyl. PRD mowi jakie dokumenty ma miec przy sobie kierowca: prawo jazdy, dowód rejestracyjny, potwierdzenie zawarcia umowy OC. Dodatkowo PRD okresla bodajze w 98 art ze w ciagu 30 dni wlascicel ma zgosic staroscie fakt nabycia lub zbycia pojazdu a takze wszelkie inne fakty skutkujące zmianą wpisu w dowodzie rej.
        Po trzecie w PRD jest powiedziane ze policjant zatrzyma DR w przypadku gdy uplynal termin badania technicznego lub termin ten jest nieprawidlowo ustalony. Zatem badanie techniczne „na świstku” jest honorowane przez 30 dni, później mimo że faktycznie jest to formalnie nie jest wposane w dowód i fcjusz nie musi go honorowac. Zatem w trakcie kontroli oddaje Ci „świstek” i interesuje go to co jest w dowodzie rej. A że tam nie było miejsca? To twój problem wiedziałes od przynajmniej roku (od daty ostatniego wpisanego badania) że zabraknie Ci miejsca na kolejny wpis mogłeś wymienić dowód. A głupia gadka że „to kosztuje” psu na bude sie zda bo skoro stać Cie na samochód to musisz sobie wliczyć to w koszty utrzymania {stać Cie na psa to i na bude:-) }. Zatem nie bronie itd ale w tym wypadku nie daj sie podpuszczac niedouczonym szczekaczom bo moga Cie oskarzyc o zgloszenie przestepstwa którego nie bylo a na to jest paragraf z kk a nie z kw.

  68. Marek pisze:

    Skoro zarządca drogi podjął interwencję w celu regulacji niesprawnej sygnalizacji świetlnej to warto wziąć zaświadczenie o czynnościach naprawczych tejże instalacji i włączyć jako wniosek dowodowy w sprawie przed sądem. Czesto się zdarza, że sąd zupełnie innaczej ocenia sytuację i dowody w sprawie niż policja.

  69. Mariola pisze:

    Witam, niedawno miałam nieprzyjemny incydent z funkcjonariuszami policji drogowej. W niedzielę rano przechodziłam przez przejście dla pieszych na DK-1 w maleńkiej miejscowości na Śląsku. W trakcie przechodzenia nieoczekiwanie zmieniła się sygnalizacja świetlna. Zachowując szczególna ostrożność kontynuowałam przejście na drugą stronę drogi nie stwarzając zagrożenia dla siebie oraz nielicznych w tym czasie użytkowników drogi. Kiedy bezpiecznie opuściłam skrzyżowanie podjechał do mnie radiowóz policyjny i w sytuacji mojego pełnego zaskoczenia i zdenerwowania zostałam ukarana mandatem w wys. 100 zł za „przejście przez pasy na czerwonym świetle” art.92.1
    Jestem mieszkanką pobliskiego osiedla przy którym znajduje się to skrzyżowanie i wiadomo mi, że zdarzają się przypadki kiedy sygnalizacja świetlna od strony pieszego nie działa w sposób prawidłowy. Zmiana świateł następuje zbyt szybko lub za wolno i dlatego obserwacja ruchu drogowego jest bezpieczniejszym wyznacznikiem niż bezwarunkowe zaufanie do urządzenia, które bywa zawodne lub kierowcy nie stosują się do niego. Tłumaczenia na nic się zdały. Policjanci jadący w moim kierunku widzieli tylko to, co chcieli widzieć, pracowali na wynik…Powiedzieli, że muszę zostać ukarana finansowo, ponieważ nagany nie skutkują !!! A fakt, że po raz pierwszy miałam do czynienia z mandatem podstępnie wykorzystali.
    Nie chciałam zgodzić się na przyjęcie mandatu i wtedy zostałam pokrętnie, nierzetelnie pouczona, że w przypadku odmowy mandatu zostanę ukarana przez sąd karą surowszą niż w trybie mandatowym… Wtedy nie miałam możliwości skontaktowania się z prawnikiem, nie miałam przy sobie telefonu.To pouczenie miało na celu zastraszenie mnie i osiągnięcie określonego efektu-wymuszenie pokwitowania odbioru mandatu i tym samym przyznanie się do niezawinionego czynu.W policyjnym radiowozie nie czułam się bezpiecznie, policjanci nie okazali mi swoich legitymacji, nie ujawnili swoich nazwisk, rozmawiali ze mą tonem z pozycji siły, długo sprawdzali mój pesel w centralnym rejestrze, przetrzymywali ponad miarę w radiowozie spisując notatkę służbową. Miałam wątpliwości czy mam do czynienia z policjantami, czy z przestępcami łamiącymi prawo i pozostającymi poza jakimikolwiek podejrzeniami, ponieważ aby mnie dogonić(opuściłam już skrzyżowanie i przestałam być dla nich widoczna) policjanci przejechali na czerwonym świetle skrzyżowanie i zajechali mi drogę ostro żądając okazania dokumentu tożsamości oraz wejścia do radiowozu. Zachowanie policjantów wzbudziło we mnie podejrzenia i w związku z powyższym, w poniedziałek rano zwróciłam się do sądu rejonowego zgodnie z właściwością o uchylenie prawomocnego, wymuszonego na mnie mandatu powołując się na nadzwyczajny środek zaskarżenia (art.101 $ 1)Nie wiem jakie stanowisko przyjmie sąd, ale nie zamierzam płacić kary za coś, czego nie można uznać za wykroczenie. Następnego dnia po tym zajściu wniosłam interwencję(telefonicznie) do zarządcy drogi o wyregulowanie sygnalizacji świetlnej na tym skrzyżowaniu.Interwencja została przyjęta i następnego dnia problem usunięto, a dodatkowo jeszcze pośrodku przejścia dla pieszych (na wysepce pomiędzy drogami) zainstalowano kolejny sygnalizator w celu wzmocnienia bezpieczeństwa pieszych. Dlaczego pieszy użytkownik drogi ma płacić mandat za wadliwie działającą sygnalizację świetlną ? Dlaczego nasza policja jest zdemoralizowana, nieuczciwa, łamie przepisy kodeksu ruchu drogowego, kodeksu moralnego, etycznego i działa tendencyjnie na szkodę użytkowników drogi? To mają być strażnicy porządku publicznego? Teraz, kiedy widzę patrol policyjny mam uraz i boje się, że może spotkać mnie coś niedobrego.

    • 31węzłowy Burke pisze:

      Najważniejszy jest szacunek dla samego siebie a więc nie poddawaj się terrorowi granatowej polucji ( tak , polucji). Można przegrać ale tylko w obliczu potężnej przewagi wroga ale walczyć trzeba bo przecież nie wszyscy sędziowie na przykład to manekiny . Pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego. A i na informacje czekamy. 31

      • Mariola pisze:

        Witam, dostałam już wezwanie do sądu w sprawie uchylenia mandatu karnego, ale coś mi się wydaje, że moi oskarżyciele do sądu się nie stawią, aby zeznawać p-ko mnie.
        http://www.wiadomosci.pless.pl/33080-tv-radiowoz-po-wypadku-do-kasacji?&pagenum=2#komentarze
        Na rozprawie zamierzam przedstawić wniosek dowodowy w postaci zaświadczenia o czynnościach naprawczych sygnalizacji świetlnej.

        • redakcja pisze:

          Rozprawy nie będzie. Będzie tylko posiedzenie sądu. Stawiennictwo oskarżyciela nie jest obowiązkowe i nie tamuje biegu sprawy.

      • Mariola pisze:

        Witam,
        dzisiaj odbyła się sprawa o uchylenie prawomocnego mandatu w spr. jw. Na rozprawie byłam sama. Zostałam przesłuchana, dostarczyłam Sądowi poświadczenie o dokonanych czynnościach naprawczych na tym skrzyżowaniu. Okazało się, że zawiesił się detektor ruchu na kamerze i nawet kiedy ponownie próbowałam nacisnąć przycisk zmiany świateł dla pieszego, sygnalizator nie reagował, świeciło się stale zielone światło dla samochodów, również wtedy, kiedy na drodze nie było żadnych pojazdów. Z uwagi na to, że nie było żadnego przedstawiciela policji, sędzia uznała, że trzeba przesłuchać tych policjantów i wyznaczyła termin kolejnej rozprawy na 03. marca br. Mam nadzieję, że wszystko zakończy się dla mnie pomyślnie, ale o tym napiszę w kolejnym e-mailu. Dziękuję za wsparcie.

        • BB pisze:

          milicjant zezna, że widział jak przechodziłaś na czerwonym, kolega potwierdzi, zeznają obydwoje, że w tym dniu swiatła działały prawidłowo bo stali na skrzyzowaniu od 8 do 16 wpatrując sie w zielonego i czerwonego pamperka przez 8 godzin i wszystko działało prawidłowo.
          W teorii, sąd z racji potwierdzenia usterki związanej ze światłami i nie dających się wyjasnic wątpliwosciami, powinien zgodnie z obowiazujacym prawem przysługujacym osobie oskarżonej, uznać oskarżonego za niewinnego zarzucanych mu czynów.

          • Mariola pisze:

            Witam,
            dzisiejsze posiedzenie Sądu zakończyło się dla mnie niepomyślnie. Sąd nie uchylił nałożonego mandatu i pouczył mnie, iż od tego postanowienia nie ma już odwołania. Policjanci zeznali, że przechodziłam na czerwonym świetle (skoro oni mieli zielone), a sygnalizacja działała w sposób prawidłowy. Sąd nie uwzględnił poświadczenia o podjęciu czynności naprawczych sygnalizacji świetlnej przez GDDKiA oraz nie wziął pod uwagę zgłaszanych interwencji do GDDKiA w sprawie wadliwie działającej sygnalizacji na tym skrzyżowaniu. Na moje pytanie, czy widzieli kolor świateł kiedy ja przechodziłam, twierdząco odpowiedzieli, że widzieli, że paliło się czerwone światło(Widzieć tego nie mogli, bo nadjeżdżali z daleka). Sąd wydając postanowienie przychylił się do strony skarżącej, nie uchylił mandatu argumentując to tym, że go podpisałam i tym samym zgodziłam się na ukaranie, a Sąd nie jest od tego, aby rozstrzygać czy sygnalizacja działała w sposób właściwy, czy nie. Sąd i Policja działają wspólnie p-ko obywatelom, a my jesteśmy od tego, aby płacić mandaty nawet wtedy, kiedy nie popełniliśmy wykroczenia, ponieważ nikt nie zadał sobie trudu, aby urządzenie sprawdzić. Czuję się podle i straciłam zaufania do wymiaru sprawiedliwości w naszym kraju. Policja zręcznie wykorzystuje tych, którzy nie znają prawa i dają się zastraszyć. Przez 3 m-ce mieli dostatecznie dużo czasu, aby przygotować swoje wypowiedzi i zapracować na właściwy wynik. Udowodnili kolejny raz swoją przydatność do służby.

          • redakcja pisze:

            Pani Mariolo,
            obywatele dzielą się na dwie grupy:
            a) tych, którzy namiętnie oglądają sitcomy typu „sędzia Anna Maria Wesołowska” lub „Uwaga pirat”;
            b) tych, którzy wiedzą jak jest.
            Witamy w klubie.

          • BB pisze:

            Słowo w słowo przebieg taki jak w mojej wiadomości powyżej. Dlaczego mnie to nie dziwi…

    • wyrokowiec pisze:

      art 101 kpsw- masz prawo odwołać się do sądu na mandat, który stał się prawomocny- został przyjęty- i żądać uchylenia tego mandatu przez sąd

  70. Jacek pisze:

    Witam,
    W sobotę tj. 05.10.2013 w Bydgoszczy na ulicy Aleja Jana Pawła II przy lotnisku policja drogowa „złapała” mnie radarem Iskra na dozwolonej prędkości 50 km/h ich pomiar 77 km/h. Nie zgodziłem się z tym i poprosiłem o wniosek do sądu.
    Fakty: w trakcie zatrzymania przez Policję za mną również się zatrzymał inny samochód, kierowca tego auta zapytał się o co chodzi? ale funkcjonariusze wzruszyli ramionami „o co mu chodzi – nie wiedzieli”, przypuszczam że kobieta funkcjonariuszka mogła tym radarem zmierzyć np. tego kierowcę , który się zatrzymał. Niestety byłem zdenerwowany i nie poprosiłem właśnie tego kierowcy o jakiś namiar jako świadka tego ” dziwnego zdarzenia”.
    Czy możecie w jakiś sposób pomóc, lada moment dostanę wezwanie na Policję i do Sądu.

    Pozdrawiam

    Jacek

    • 31 węzłowy Burke pisze:

      Szanowny Jacku ! Odpowiedź w dzisiejszym : „Motor”, nr. 41 , z 7-10 -2013. Str. 38 i nast. Art. pt. ” Błędne pomiary prędkości. Jak się bronić ?” Pozdrawiam.31

Możliwość komentowania jest wyłączona.