Zapadł wyrok uniewinniający w sprawie pomiaru prędkości wykonanego przez nieprzeszkolonego policjanta

Artur Mezglewski

Sąd Rejonowy w Łęczycy – wyrokiem z dnia 28 stycznia 2016 r. – uniewinnił kierowcę obwinionego przez Komisariat Policji w Krośniewicach o przekroczenie prędkości w obszarze zabudowanym. W trakcie przewodu sądowego okazało się, że funkcjonariusz Policji, który wykonał pomiar:

  • nie posiadał żadnych szkoleń w zakresie obsługi ręcznego miernika prędkości typu Ultralyte LTI 20-20 (chociaż zeznał w Sądzie, że odbył takie przeszkolenie);
  • nie przywiązywał żadnej wagi do kąta pomiaru oraz postawy strzeleckiej;
  • nie posiadał elementarnej wiedzy dotyczącej zasad działania urządzenia pomiarowego.

Wyrok jest prawomocny.

  1. Przebieg sprawy

Przebieg postępowania mógłby stanowić fabułę filmu sensacyjnego. A to ze względu na wyjątkową jego dramaturgię.

Sad Rejonowy w Łęczycy wszczął przewód sądowy na rozprawie w dniu 20 października 2015 r., a następnie kontynuował go na rozprawie w dniu 11 grudnia 2015 r. W ramach postępowania dowodowego Sąd przesłuchał w charakterze świadka funkcjonariusza Policji oraz dopuścił dowody z dokumentów: notatki urzędowej, legalizacji ponownej urządzenia pomiarowego, świadectwa ukończenia kursu specjalistycznego RD – po czym przewód sądowy został zamknięty, a ogłoszenie wyroku zostało zapowiedziane na dzień 17 grudnia 2015 r.

W dniu 15 grudnia 2015 r. obwiniony skontaktował się ze Stowarzyszeniem Prawo na Drodze, aby dowiedzieć się, jakie są jego szanse na pozytywny wyrok. SPnD po dokonaniu oceny materiału dowodowego – opierając się na „doświadczeniu życiowym” – oceniło, że jego szanse na uniewinniający wyrok są właściwie żadne – ze względu na brak w aktach sprawy dowodów uprawdopodabniających dokonanie nieprawidłowego pomiaru prędkości.

Zasugerowano obwinionemu, że jeśli zależy mu na wygraniu sprawy, powinien podjąć próbę wznowienia przewodu sądowego oraz powinien skorzystać z pomocy profesjonalnego obrońcy, który poprowadzi postępowanie dowodowe we właściwym kierunku.

Obwiniony z powyższej rady skorzystał. W dniu 18 grudnia 2015 r. – na dwie godziny przed zapowiadanym ogłoszeniem wyroku – w Sądzie Rejonowym w Łęczycy pojawił się adwokat z Lublina, który złożył na dziennik podawczy wniosek o wznowienie przewodu sądowego wraz z wnioskami dowodowymi. Sąd rozpatrzył wnioski w terminie, w którym miało nastąpić ogłoszenie wyroku – w obecności adwokata. Pomimo, iż Sąd miał już zapewne przygotowany wyrok do ogłoszenia, wniosek o wznowienie przewodu uwzględnił, a wnioski dowodowe dopuścił – wyznaczając kolejny termin rozprawy na dzień 28 stycznia 2016 r.

Na termin rozprawy został ponownie wezwany funkcjonariusz Policji, który wykonał kwestionowany pomiar. Ponadto Sąd Rejonowy zwrócił się do Komendanta Centrum Szkolenia Policji w Legionowie z zapytaniem, czy wskazywany przez funkcjonariusza Policji dokument ukończenia kursu specjalistycznego RD stanowi potwierdzenie posiadania przez niego kwalifikacji do wykonywania pomiarów prędkości laserowym miernikiem prędkości typu Ultralyte LTI 20-20.

Do akt sprawy napłynęło pismo z CSP stwierdzające, iż w ramach szkolenia RD nie prowadzi się szkoleń w zakresie obsługi ręcznych mierników prędkości, zatem dokument ukończenia szkolenia RD nie potwierdza posiadania kwalifikacji do obsługi urządzenia Ultralyte LTI 20-20. Rozprawa wyznaczona na dzień 28 stycznia 2016 r. zapowiadała się zatem ciekawie – stąd obecność na niej dwójki przedstawicieli SPnD.

2. Rozprawa w dniu 28 stycznia 2016 r.

Poniżej publikujemy protokół rozprawy z dnia 28 stycznia 2016 r. Tytułem komentarza wyjaśniamy, że protokół nie jest stenogramem i nie odzwierciedla wszystkich słów, okoliczności oraz sytuacji. Przede wszystkim zaś w protokole nie odnotowuje się treści zadawanych pytań, a jedynie same odpowiedzi – i to ujęte w sposób bardzo syntetyczny. Przedmiotowa rozprawa trwała 70 minut. Padło wiele pytań – tak ze strony Przewodniczącego, jak i adwokata. Wszystkie pytania były merytoryczne i bardzo szczegółowe. Żadnego z pytań zadawanych przez adwokata Przewodniczący nie uchylił.

3. Wyrok

Wyrok został ogłoszony w dniu ostatniej rozprawy – po kilkunastominutowej przerwie. Skan wyroku zamieszczamy poniżej.

Łeczyca-wyrok4. Uzasadnienie wyroku

Strony nie wniosły o pisemne uzasadnienie wyroku, ani też nie złożyły apelacji. Pozostaje jedynie zrelacjonować ustne motywy wyroku, jakie podał Sąd tuż po jego ogłoszeniu.

Przewodniczący odniósł się z dużą dezaprobatą do dowodów oskarżenia. W sposób kulturalny i nieco zawoalowany dał do zrozumienia, że już samo wykorzystywanie przez Policję urządzeń do pomiarów prędkości o tak wysokiej zawodności – stawia sędziego w sytuacji mało komfortowej. A gdy w dodatku operator takiego urządzenia nie przywiązuje żadnej wagi do istotnych dyrektyw producenta, obligujących go do stosowania określonych procedur pomiarowych – decyzja Sądu oceniającego wiarygodność pomiaru może być tylko jedna – zastosowanie domniemania niewinności.

Przewodniczący zwrócił uwagę, że funkcjonariusz Policji w sposób jednoznaczny zeznał, że nie zna wymagań producenta oraz wymagań organu administracji miar, dotyczących kąta pomiaru. Z zeznań tych wynika niezbicie, że przedmiotowy pomiar prędkości wykonany został z przeciwnej strony drogi – co musi oznaczać, że kąt pomiaru ustalony w decyzji o zatwierdzeniu typu nie został zachowany. Sąd zauważył ponadto, że miernik Ultralyte LTI 20-20 wyposażony jest w urządzenie celownicze, które wymaga od użytkownika odpowiednich umiejętności, związanych z naprowadzeniem na cel. Funkcjonariusz zeznał, że tego rodzaju umiejętności nie wykorzystuje w trakcie wykonywanych pomiarów. Przewodniczący zauważył ponadto, że funkcjonariusz Policji nie posiada podstawowej wiedzy w zakresie kalibracji (ustawienia celności) celownika. W trakcie przesłuchania okazało się bowiem, że policjant jest przekonany, że „muszka celownika” zawsze pokazuje prawidłowy cel – gdy tymczasem tak być nie musi.

Przewodniczący nie odniósł się w uzasadnieniu wyroku w sposób ocenny do prawdziwości zeznań świadka-funkcjonariusza Policji, chociaż dla wszystkich obecnych na sali sądowej jawiło się jako oczywiste, że świadek skłamał, co do faktu odbycia odpowiedniego przeszkolenia w zakresie obsługi ręcznych mierników prędkości…

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Laserowe mierniki prędkości, Policja. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

34 odpowiedzi na „Zapadł wyrok uniewinniający w sprawie pomiaru prędkości wykonanego przez nieprzeszkolonego policjanta

  1. cieciu pisze:

    A co można sądzić o przekroczeniu prędkosci przez konia lub woźnicę? Na szczęście to nie w Polszcze…

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Kon-piratem-drogowym-Zostal-zlapany-przez-fotoradar,wid,16708761,wiadomosc.html

  2. Andrzej pisze:

    Witam wszystkich.
    Mnie interesuje uwaga: 31wB .
    Miałem Taką sytuację wczoraj (18 grudnia 2016):
    wczoraj spotkała mnie niemiła konfrontacja z panami policjantami wyposażonymi w ręczny radar typu LTI 20/20 TruCam w miejscowości Kozia Góra w kierunku na Szczecin (Zachodniopomorskie).
    Jadąc w tym kierunku zostałem ostrzeżony światłami o kontroli drogowej, ale znając to miejsce i tak jechałem przepisowo. Po wyjściu z łagodnego łuku drogi jadąc pod górę sprawdziłem prędkość mojego pojazdu:
    Wskazania licznika – 52km/h. (Teren nie był płaski). Pogoda była bardzo zła, padał deszcz. Widziałem radiowóz i żadnego policjanta. W odległości 80-100m policjant wszedł na drogę zza zabudowania i pokazał mi abym się zatrzymał. Zostałem zatrzymany i policjant stwierdził, że przekroczyłem prędkość! Pokazano mi moją prędkość na urządzeniu: 84km/h z odległości 291m!
    Nie mogłem w to uwierzyć i wywiązała się rozmowa. Ja stałem tyłem do kierunku jazdy i gdy rozmawiałem z policjantem, drugi funkcjonariusz mając w ręku ww. radar ręczny zza pleców wykonał pomiar następnego pojazdu będąc w ruchu przeciwnym do poruszającego się za moimi plecami pojazdu!
    Zatrzymał się tylko na chwilę, aby spojrzeć na czytnik radaru i od razu zatrzymał ten pojazd!
    Ja zbaraniałem.. Przerwałem rozmowę i odczekawszy chwilę, po której drugi funkcjonariusz otrzymał dokumenty od zatrzymanego, podeszłem do kierowcy tegoż pojazdu i zapytałem się, jak jechał.
    Kierowca był zdziwiony jak ja, gdyż jechał prawidłowo, a wykazano ponad 90km/h, jak stwierdził. Poinformowałem go o sposobie pomiaru jego prędkości i skierowałem się do „mojego” funkcjonariusza.
    Zapytałem się o możliwość wykonania złych pomiarów, na co otrzymałem odpowiedź, że to urządzenie jest zalegalizowane i nie robi żadnych błędów!
    Miałem tylko do wyboru: Płacić 200PLN lub odmówić przyjęcia mandatu, co uczyniłem.
    Drugi kierowca postąpił tak samo. Policjanci nie chcieli słuchać żadnych argumentów.
    Jaka jest możliwość najlepszego postępowania w naszych przypadkach, gdyż jest to jawne nieprzepisowe wykonanie naszych pomiarów lub błędu urządzenia, co wychodzi na to samo.

    Dziękuję z góry za pomoc.

  3. czaku pisze:

    to ja wam powiem mocniejszą anegdotę …dziś w sądzie rejonowym w Mławie panowie policjanci jawnie przyznali że nie mieli szkoleń na obsługę miernika ultra lyte nie znają instrukcji oraz twierdzą ze pomiaru predkosci tym urzadzeniem mozna dokonywć kiedy się chce …jak się chce …i że jakieś tam sprawdzani przed słuzbą tego miernika to zbedny trud …jak myślicie co zrobiła pani sedzina …ano przerywała mi za kazdym razem kiedy zadawałem techniczne pytania a na koniec sama weszła w rolę fachowca od tego urzadzenia i dała mi lekcję jak to się tym krzyzykiem co tam w tym oczku celuje w tablice i już jest pomiar..przyznała że dlaczego policjańci mieli by mnie oszukać skoro oni od lat go używają to chyba wiedzą co robią…zaliczyła w poczet dowodów przeciwko mnie informacje którą chytrze podsunoł jej pan policjant o moich wcześnieszych mandatach z przed 15 laty słusznie przyznała że są juz uregulowane i minał termin ich wazności …następnie nazwała mnie słodko piratem drogowym i dlatego nie ma podstaw żeby mi wierzyć …i sru z grubej rurki ….wyrok skazujacy…

  4. tadek pisze:

    Witam,mam podobną sprawę z policja drogową.Funkcjonariusz niby przeszkolony a pojęcia nie ma jak obsługiwać UL-ta.Mam opinię biegłego,który z błotem zmieszał poczynania kontrolującego i wiedzę oskarżyciela publicznego z KMP.Za dwie godziny ma być ogłoszony wyrok,jestem raczej spokojny,że będzie uniewinniający.Wiem,że muszę złożyć o pisemne doręczenie wyroku.Pytanie moje brzmi,co dalej?Chciałbym,żeby funkcjonariusz drogówki odpowiedział za próbę okradzenia mnie z 300 pln.,oraz żeby moja sprawa,ewidentnie pokazująca nieuctwo policji drogowej w temacie posługiwania się urządzeniem laserowym,wpłynęła na poprawę wyszkolenia funkcjonariuszy.Ktoś coś jakiś pomysł?Pozdrawiam

    • redakcja pisze:

      Nic mu nikt nie zrobi. Niestety. Ale przynajmniej opublikuj Pan jego dane oraz opinię. Można dziada tylko wytknąć palcem. Choć tyle.

      • tadek pisze:

        Opublikujecie,jak Wam podeślę całość?

        • redakcja pisze:

          Jeśli w treści opinii są Pańskie dane lub dane świadków, którzy nie są policjantami – proszę je zakleić i zrobić skan całości.
          Opinia zostanie opublikowana wraz z obszernym raportem dotyczącym nieprawidłowości w obszarze kontroli ruchu drogowego oraz sądowej kontroli tej kontroli….

          • Nielot pisze:

            A nie da rady pociągnąć funkcjonariusza z
            A nie można donieść do prokuratury albo wydziału kontrolującego policjantów o możliwości popełnienia wykroczenia ” z Ustawy „Prawo o miarach” – Art. 26. 1. Kto wbrew przepisom ustawy:
            (…)
            3) użytkuje przyrządy pomiarowe w dziedzinach, o których mowa w art. 8 ust. 1, [b]niezgodnie z warunkami właściwego ich stosowania,[/b]
            (…)
            – podlega karze grzywny.

          • redakcja pisze:

            Czy komendant, który wysłał nieptrzygotowanego policjanta, aby zrobił mu dobre wyniki na doroczną premię – teraz wystąpi o dyscyplinarkę dla niego?
            Czy prokurator, który nie ma żadnej premii za zrobienie tej takiej sprawy poświęci na nią więcej czasu niż potrzeba na napisanie postanowienia o odmowie wszczęcia śledztwa?
            Pisaliśmy już wiele skarg. Szkoda czasu. Lepiej zacząć ostrzyć kosę….

            Kierowcy (i inni obywatele) powinni się zjednoczyć we wspólnej sprawie z zrobić z tą gangreną porządek. Raz na zawsze.
            Ale obywatele tego nie zrobią. Bo Polska to kraj cwaniaków.

        • tadek pisze:

          Edit:
          Wygrałem,sąd mnie uniewinnił od stawianych zarzutów,a koszty poniesie skarb państwa.Półtora roku sprawa,9 rozpraw,powołany biegły.Koszty myślę,że kilkanaście tysięcy,a wszystko to, za mandat 300 złotych.Napisałem o pisemne uzasadnienie wyroku,jak tylko dostanę to opublikuję.Pozdrawiam

          • tadek pisze:

            Wysłałem szanownej redakcji wszystkie kwity,a publikacji ni widu,ni słychu,pozdrawiam

    • Anita pisze:

      I co udało się opublikować twój wyrok wraz z uzasadnieniem. Bardzo mnie to interesuje bo za chwilę mam podobną sprawę; a czy ewentualnie można prosić na priv anita@bazafirm.pl

  5. Lubuszanin pisze:

    Policjant: proszę Pana, ja nie myślę. Ja jestem pewny.
    http://vod.pl/programy-tv/na-drogach-online-za-darmo/1dhdtl#0

    Czyli o pewności myślenia, pewności pomiaru z 400 m i takie tam pieprzenie.
    Zaprowadziłbym gościa na strzelnicę. Jakos bez myślenia jestem pewien, że z 400 m słonia nie trafi.

  6. kwiatul pisze:

    no tak.. i co dalej? to wogole jest zabawne, ze polucjant bedacy sprawca oskarzenia wystepuje jako swiadek we wlasnej sprawie. i bedac swiadkiem sklada falszywe zeznania. a sedzia w zawolaowany sposob znajduje sie w niezrecznej sytuacji… PATOLOGIA

    • Krzysiek pisze:

      Skoro sędzia może być ślepy i głuchy na prawdę, to dlaczego również na kłamstwo nie może być głuchy i ślepy ?
      Przecież to jest właśnie PODSTAWOWA ZASADA tzw „wymiaru sprawiedliwości” !

    • kwiatul pisze:

      no nie wiem Krzysku:)
      bo mi tu bardziej wychodzi na solidarnosc zawodowa a to skolei jakos kojarzy mi sie, kto dzial w zmowie i porozumieniu na….
      czyli dalej wychodzi, ze mamy do czynienia ze zorganizowana grupa przestepcza o charakterze zbrojnym…
      no to pieknie.. strach sie bac…

      • Krzysiek pisze:

        @kwiatul:
        Ależ wszystko się zgadza: policjant udaje, że mówi „prawdę” a sędzia słyszy i wie, że to jest „prawda inaczej”. Jednak za wygłaszanie „prawd inaczej” nie jest w KK przewidziana żadna kara, gdyż tenże przewiduje karalność „kłamstwa” ewentualnie „składania fałszywych zeznań” !
        Jeśli by zatem sędzia zarzucił policjantowi „składanie fałszywych zeznań” (mówiąc potocznie: kłamstwo) to policjant natychmiast poczułby się się „obrażony” gdyż on wg swojego własnego mniemania powiedział „całą prawdę i to najprawdziwszą prawdę”!
        Proszę również zauważyć, że podstawą inkwizycyjnego modelu polskiego sądownictwa nie jest dochodzenie do prawdy materialnej o zdarzeniu lecz „dawanie wiary” (bądź „niewiary”) w zeznania świadków oskarżenia, bo zeznania świadków obrony są co do zasady traktowane jako „mało wiarygodne”.
        W tym przypadku świadkiem oskarżenia był właściwie sam oskarżyciel w osobie policjanta, który był święcie przekonany, że na szkoleniu przeszedł kurs obsługi „suszarki” albo przynajmniej sam fakt odbycia szkolenia RD (Ruchu Drogowego) w samym Centrum Szkolenia Policji stanowił potwierdzenie jego „kwalifikacji” w tym zakresie.
        No cóż ?
        Czego uczą przyszłych policjantów w CSP w Legionowie na kursie RD tego się co prawda nie dowiedzieliśmy, natomiast sąd się dowiedział (i cała Polska przy okazji 🙂 ), że na pewno kursanci nie mieli w ręce żadnej „suszarki”, a tym bardziej nie nabyli uprawnień do jej obsługi.
        Sąd Rejonowy słusznie zwrócił się do Komendanta CSP (zapewne na wniosek bystrego adwokata oskarżonego) w zapytaniem o ten kurs, bo najprawdopodobniej pozytywna odpowiedź na ten wniosek miała być przysłowiowym „gwoździem do trumny oskarżonego” czyli do przyklepania wyroku skazującego.
        Ponadto przyjęcie wszystkich wniosków obrony świadczyło moim skromnym zdaniem o przekonaniu sędziego, że przedłużenie procesu wpłynie jedynie na wysokość kosztów sądowych, które z całą pewnością poniesie oskarżony już jako skazany. W ten sposób skazanie oskarżonego miało być połączone z porządnym wytrzepaniem jego portfela, bo „ojczyzna w potrzebie finansowej” i sąd też musi mieć na uwadze potrzeby państwa w tym zakresie.
        Nikt nie przypuszczał w najczarniejszych snach, w tym sędzia w szczególności, że w „demokratycznym państwie prawa” przyszli policjanci Ruchu Drogowego na „specjalistycznym kursie RD” nie są przeszkoleni nie tylko w prawidłowej obsłudze ręcznego radarowego miernika prędkości, ale nawet żadnej „suszarki” w ręce nie mieli ! A jedyną „suszarkę” jaką trzymali w ręku podczas tego pożal się Boże „kursu RD” była (lub i nie) suszarka w łazience pokoju hotelowego.
        Stąd też sędzia znalazł się w „kłopotliwej” sytuacji i udał „głuchego” zamiast z urzędu złożyć zawiadomienie do prokuratury na policjanta składającego fałszywe zeznania.
        Ponadto sędzia (czy „Sąd Rejonowy”) może sobie podarować fatygę złożenia wniosku do prokuratury w tej sprawie gdyż po pierwsze: kto niby osądzi sąd za niewykonanie ustawowego obowiązku ?
        a po drugie: patrz punkt pierwszy… 🙁
        Na zakończenie: chyba nikt w Polsce nie ma też najmniejszej wątpliwości jakie w tej materii zdanie miałby sam TK, gdyby do niego trafił wniosek o zgodności z Konstytucją tzw „niezawisłości sędziowskiej polegającej na niewykonaniu ustawowego obowiązku złożenia doniesienia do prokuratury o popełnieniu przestępstwa” bo właśnie cała Polska stanowi przymusową widownię spektaklu komedio-tragedii rozgrywającego się się wokół TK.

        • kwiatul pisze:

          @Krzysiek
          No tak, dziekuje Ci, ze tak obszernie poparles moje obawy. troche to przypomina sytacje, ze jakis tam sobie koles wlamuje sie do jakiegos kiosku, ale na sprawie jego wspolnik, ktory stal na czatach jest swiadkiem.
          a panowie polucjanci, ktorzy mieli miec szkolenia w np. technice kryminalistycznej nie mieli akurat zajec ze zdejmowania odciskow i zabezpieczania miejsca zdarzenia.
          i o.k. tylko w takim razie za co my im placimy i jakim prawem pobieraja oni wynagrodzenia, nagrody, 13 za wykonywanie pracy bez kwalifikacji? to, jak ktos napisal, kazdy z nas ma mozg i mysli, wiec dajmy kazdemu nobla, bo zawsze moze cos wymyslec. 🙂

          • Krzysiek pisze:

            Powtarzam aż do znudzenia – w polskim „wymiarze sprawiedliwości inaczej” podstawowym dowodem jest zeznanie świadka oskarżenia.
            To jest podstawa wszelkich podstaw.
            Świadek oskarżenia może łżeć jak bura suka, można nawet udowodnić mu kłamstwo (jak ja w mojej sprawie) a sąd i tak uzasadni wyrok tym, że świadek „może wszystkiego dokładnie nie widzieć, a to, że sąd nie dał mu wiary w jednym zeznaniu nie oznacza, że pozostałe zeznania są niewiarygodne”.
            Powtarzam również od wielu lat, że całe zło tkwi w sędziach, a nie w policjantach, prokuratorach czy biegłych sądowych.
            Sąd dysponuje takimi narzędziami prawnymi, że jest w stanie zdyscyplinować wszystkich uczestników procesu.
            Wystarczy, że policjant-świadek zostanie złapany na składaniu fałszywych zeznań i za to przestępstwo skazany i wywalony dyscyplinarnie ze służby, albo prokurator za wystawienie aktu oskarżenia opartego na fałszywym dowodzie ze świadka zwolniony z pracy z zakazem pracy w zawodzie prawniczym, albo wreszcie biegły sądowy skazany za wydanie fałszywej opinii – to wtedy wszystko raz-dwa wróci do PIONU !
            Jeśli jednak sądy pozwalają tym wszystkim funkcjonariuszom na to, na co pozwalają, to nie dziwmy się, że każdy policjant z uśmiechem na ustach kieruje wniosek do sądu, bo wie, że na 99,999999 % sąd w ciemno stanie po jego stronie !
            I to jest właśnie związek przyczynowo-skutkowy rządzący „polskim wymiarem sprawiedliwości inaczej” a nie fakt takiego czy innego przeszkolenia. Fatalna jakość szkolenia jest efektem WTÓRNYM istniejącego UKŁADU !
            Po co bowiem rzetelnie szkolić policjantów w obsłudze rzetelnego sprzętu pomiarowego jak radarowe mierniki prędkości identyfikujące sprawcę przekroczenia prędkości lub rzetelne alkomaty podające faktyczną ilość promili, skoro CELEM PROCESU nie jest dojście do PRAWDY MATERIALNEJ lecz tylko i wyłącznie wydanie WYROKU SKAZUJĄCEGO i wytrzepanie portfela Obywatelowi ?!
            I wtedy na oczach całej Polski dochodzi do takich kompromitacji jak ta z udziałem „niedorzecznika prasowego policji”, który będąc trzeźwym na wizji dmuchnął w policyjny alkomat i ten „super sprzęt” pokazał mu, że jest „po kielichu” 🙂 !
            Przez cały PRL oraz PRL-bis stworzono system zapięty dosłownie na ostatni guzik. I ten system ma służyć „władzy” czyli aktualnie sprawującej władzę grupie przestępczej o charakterze zbrojnym w dyscyplinowaniu i represjonowaniu Społeczeństwa. Dlatego też „żołnierze” tej bandyckiej mafii są wynagradzani przywilejami emerytalno-finansowymi za swoistą „zmowę milczenia”.

          • pioter pisze:

            I nic się nie zmieni. Miała być dobra zmiana, a co zrobił mister Ziobro & spółka w nowej ustawie? Prokurator nie odpowie nawet za przekręt, jeśli działał „w imię interesu społecznego” (art. 137 § 2). Policja ma „nie czyni bezprawia, kto spełnia powinność”, a teraz kolejna grupa przyznała sobie immunitet na bezkarność. No bo przecież prokurator z definicji działa w imię interesu społecznego ….

  7. Msawiko pisze:

    Funkcjonariusz przeszkolenie miał i sądził że to wystarczy. On nie kłamał tylko nie był świadomy co jeszcze musi umieć. Zeznał że kazali mu mierzyć to mierzył. Ja tu jego jakiejś winy wielkiej nie widzę. W zeznaniach jest jasno że gość nie struga wariata tylko mówi jak było. Wysłali na szkolenie, miał w ręku miernik prędkości (jakiś), wysłali na drogę i kazali mierzyć to mierzył. Ci miał zrobić.

    Wjechałem kiedyś pod zakaz ruchu (nie dotyczył dostaw) bo się zamotałem na drodze wprost pod stojący tam radiowóz. Wyszedł Policjant i spytał czy znaku nie widziałem. Odpowiedziałem że widziałem i wiem że źle zrobiłem ale nie wiem jak wjechać (tam gdzie miałem dojechać) i tyle. Gość zażartował że mogłem na żonę złożyć że mi kazała tu skręcić. Nie tłumaczyłem się zbytnio tylko dałem dokumenty i czekałem na mandat. Jakież było moje zdziwienie jak Policjant wrócił i mówi mi że to by mogło 500 kosztować i żebym coś ładnego żonie kupił. W czasie gdy go nie było słyszałem z radiowozu jego pytanie do koleżanki ile już mandatów dziś mają. Co mu odpowiedziała nie wiem.

    Wychodzi na to że funkcjonariusze z drogówki to nie są jak wszyscy sądzą oprawcy tylko po części ofiary tak jak my kierowcy. Jak inaczej mogę wytłumaczyć zachowanie spotkanego Policjanta? Przecież źle zrobiłem i powiedziałem że jestem tego świadomy. Tylko jemu nie zależało jak widać na wystawieniu mandatu. Bo co mu z tego by przyszło. Limit wyrobił a ja przecież jakiejś wielkiej zbrodni nie popełniłem wjeżdżając na parking innym wjazdem.

    • wwm pisze:

      „Jak inaczej mogę wytłumaczyć zachowanie spotkanego Policjanta?”.
      Podpowiem Panu: spodobała mu się Pańska żona.
      Przy okazji. Rzeczownik „policjant” jest rzeczownikiem pospolitym – piszemy go małą literą.

  8. deV pisze:

    Szacunek dla sędziego, że się nie bał.
    Jak zwykle kłamstwo świadkowi w czapce ujdzie płazem.
    Dziwię się potem czemu ich nienawidzę …

    • 31wB pisze:

      Nie do końca. Po uprawomocnieniu się wyroku uniewinniony powinien złożyć doniesienie do prokuratury o składaniu fałszywych zeznań. W Poznaniu to sie udało i policjanci z drogówki mają teraz problem. 31

  9. 31wB pisze:

    Obojętnie czy przeszkolony czy też nie . Albowiem ” sprzęt” mają nielegalny . To wszystko. 31

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *