Straż Miejska w Debrznie wkrótce zakończy działalność

Z bólem serca informujemy, że po ciężkiej, długotrwałej i wyczerpującej walce o bezpieczeństwo ruchu drogowego (bo chyba nikt nie podejrzewa, że chodziło o wpływy na rzecz Urzędu Miasta i Gminy w Debrznie), uchwałą Rady Miasta w Debrznie nr 20 z 22-03-2016 r., Straż Miejska w Debrznie dokona żywota 30-06-2016 r.

Uchwała tego typu kolejnej rady miejskiej (gminnej) pokazuje, jaki był sens istnienia tych formacji – biznesowa działalność fotoradarowa. Kiedy maszynki do pasożytowaniu na kierowcach i właścicielach aut ustawodawca zabrał, to nagle okazało się, że strażnicy stają się zbędnym kosztem, i że nie ma innych zadań, które mogliby realizować. Gdyby obecni posłowie chcieliby jednak przywrócić czarnym formacjom fotopstryki, to trzebaby zmienić ustawę o strażach i nazwać rzecz po imieniu, reaktywując znaną w średniowieczu instytucję “zbója przydrożnego” (grabił na drogach pod miastem, chowając się w zaroślach).

Teraz pan komendant Ruszczyk z przybocznymi został wyproszony z pańskiego dworu. Ale podejrzewamy, że nie zginie – burmistrzowie przecież lubią nagradzać swoich wiernych Toudi’ków. Jest pewnie jakieś stanowisko, gdzie kwalifikacje i doświadczenie pana Irka zostanie wykorzystane – np. w wodociągach (w końcu lał wodę na potęgę w swoich pisemkach) albo komunalnej gospodarce odpadami (nikt, tak jak on, nie zna się na ustawianiu śmietników w krzakach).

Osobom, do których trafiły w ostatnim czasie pisemka, podpisane przez komendanta Ruszczyka, sugerujemy daleko idącą powściągliwość. Czy poczta zdąży, zanim kurz historii pokryje biurka, wciąż jeszcze pełne wezwań i mandatów?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Fotoradary, Straż gminna (miejska). Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

24 odpowiedzi na „Straż Miejska w Debrznie wkrótce zakończy działalność

  1. Krzysiek pisze:

    Straże likwidują, mundurowych uprawnień strasznikom dać nie chcą, więc jak tu k…a żyć ?!
    Ano tak:
    http://nczas.com/wiadomosci/polska/straznik-miejski-okradal-prywatna-firme/

  2. obywatel naszego kraju -Polski pisze:
  3. wwm pisze:

    Takie pytanie: czy podwyżka opłat za wodę i ścieki w D. ma jakiś związek z likwidacją miejskiego zakładu fotograficznego?

    http://weekendfm.pl/?n=58816&gmina_debrzno-mieszkancy_debrzna_zaplaca_wiecej_za_wode_i_odprowadzanie_sciekow

    • obywatel naszego kraju -Polski pisze:

      Ruszczyk zbłaźnił się przed wojewodą i zadłużył bardziej Debrzno . My kolegi som i brody my mieli i bylim elitom a tera ostał się ino sznur

      • wwm pisze:

        „Ruszczyk zbłaźnił się przed wojewodą i zadłużył bardziej Debrzno”.
        R. – z tego co wiem – był (jest?) hersztem ekipy miejskich pachołków – i jako taki nie mógł zaciągać finansowych zobowiązań w imieniu miasta/gminy D. Takie psoty mógł czynić niejaki K., zasiadający na stolcu burmistrza.

        • obywatel naszego kraju -Polski pisze:

          a my siedzibę remontowali i gadżety kupowali bo my z krzychem rywalizowali kto ma lepsze 🙂 i my się bawili na całego (libacje w WKU) i podobnych ośrodkach władzy

  4. losot pisze:

    Dla wszystkich którzy dostaną list od Ruszczyka
    Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia nie przewiduje instytucji pisemnego korespondencyjnego przesłuchania świadka ani takiego wezwania do pisemnego udzielenia informacji przez niego. Przeciwnie – art. 39 § 4 kpw statuuje wyraźny zakaz zastępowania dowodu z zeznań lub wyjaśnień treścią pism. I choć art. 40 kpw przewiduje możliwość pisemnego oświadczenia osoby przesłuchiwanej, to ma ono charakter uzupełniający do jej wysłuchania, które wciąż jest obligatoryjne.

    • losot pisze:

      Prawdziwa przyczyna pozbawienia SGM możliwości prowadzenia amatorskich wersji postępowań wyjaśniajacych w sprawach fotoradarowych
      Jeżeli postępowanie dotyczyło ujawnienia sprawcy wykroczenia drogowego, to właściciel pojazdu powinien być przesłuchany najpierw jako świadek (po uprzednim pouczeniu o możliwości odmowy składania zeznań w wypadkach, o których mowa w art. 183 kpk). W toku tego przesłuchania obwiniony miałby obowiązek podania informacji kto kierował pojazdem w chwili popełnienia wykroczenia – choćby był to on sam. Dopiero wówczas winien być ewentualnie przesłuchany w charakterze osoby podejrzanej o popełnienie wykroczenia i dopiero wówczas też mógłby odmówić składania wyjaśnień. Co w realiach tego rodzaju postępowań, faktycznie uniemożliwiałoby pociągnięcie go do odpowiedzialności, albowiem zgodnie z art. 74 § 1 kpw niedopuszczalnym byłoby wykorzystanie w postępowaniu przeciwko niemu zeznań, jakie złożył uprzednio jako świadek.
      Oczywiście można rozpatrywać również sytuację innego rodzaju, gdy zeznania świadka nie tylko prowadzą do autodenuncjacji, ale również ujawniają organom ścigania nieznane im dowody, wystarczające do wykazania sprawstwa. Jawi się to jako możliwe szczególnie w świetle nowelizacji art. 183 kpk, dokonanej z dniem 1 lipca 2003 roku, w której wyłączono możliwość powołania się na prawo do odmowy zeznań w postępowaniu karnym, gdyby mogło to narazić świadka lub osobę mu najbliższą na odpowiedzialność za wykroczenie. I to w sytuacji, gdy przepis art. 41 § 1 kpw wciąż odwołuje się wprost do stosowania przepisu art. 183 kpk w postępowaniu wykroczeniowym – zaś ustawodawca pomimo upływu ponad dekady nie zdecydował się na zmianę tego stanu rzeczy. Ale powyższa problematyka nie zaktualizowała się w niniejszej sprawie.
      W pierwszej kolejności wskazać należy, że znamienność zachowania sprawcy wykroczenia z art. 96 § 3 kw polega na niewskazaniu, wbrew obowiązkowi, uprawnionemu organowi komu powierzył będący w jego wyłącznej dyspozycji pojazd mechaniczny. Obowiązek ujawnienia osoby której pojazd powierzono zawiera przepis art. 78 ust. 4 prd.
      A zatem, aby sprawca mógł dopuścić się omawianego wykroczenia, najpierw musi zostać doń skierowane żądanie wskazania osoby kierującego. Zgodnie z art. 7 Konstytucji RP organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa. Oznacza to, że każde działanie organu – w tym organu samorządu terytorialnego – musi wynikać z przepisu prawa i mieścić się w jego zakresie. Innymi słowy żądaniem udzielenia informacji, o której mowa w art. 96 § 3 kw w zw. z art. 78 ust. 4 prd nie jest jakiekolwiek zwrócenie się do osoby zobowiązanej o wskazanie tożsamości użytkownika pojazdu – a tylko takie, które zostało skierowane przez uprawniony do tego organ, w ramach jego kompetencji i w trybie przewidzianym przez właściwe przepisy.
      Przepis art. 7 kpw stanowi, że organy uprawnione prowadzą czynności wyjaśniające, w granicach określonych w ustawie. Czynności te, stosownie do treści art. 2 § 1 pkt 1 kpk w zw. z art. 8 kpw, mają prowadzić do tego aby sprawca wykroczenia został wykryty i pociągnięty do odpowiedzialności, a osoba niewinna nie poniosła tej odpowiedzialności. Z kolei na zasadzie art. 39 § 1 i 3 kpw organ prowadzący czynności wyjaśniające przeprowadza niezbędne dowody z urzędu. Jednym z rodzajów dowodów przeprowadzanych w postępowaniu wykroczeniowym są zeznania świadka – do których stosuje się odpowiednio przepisy art. 177, art. 178, art. 182, art. 183, art. 185-190, art. 191 § 1-2 oraz art. 192 kpk (na mocy art. 41 § 1 kpk).
      Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia nie przewiduje natomiast instytucji pisemnego korespondencyjnego przesłuchania świadka ani takiego wezwania do pisemnego udzielenia informacji przez niego. Przeciwnie – art. 39 § 4 kpw statuuje wyraźny zakaz zastępowania dowodu z zeznań lub wyjaśnień treścią pism. I choć art. 40 kpw przewiduje możliwość pisemnego oświadczenia osoby przesłuchiwanej, to ma ono charakter uzupełniający do jej wysłuchania, które wciąż jest obligatoryjne.
      Należy zauważyć, że informacja o tożsamości kierującego jest pozyskiwana dopiero wówczas, gdy zostanie ujawnione wykroczenie lub przestępstwo, a uprawniony organ podejmie czynności zmierzające do wykrycia jego sprawców (najczęściej po otrzymaniu danych z fotorejestratora drogowego). W przedmiotowym wypadku, gdy ujawniony czyn stanowił wykroczenie ujawnione przez straż gminną, uprawienia do podjęcia czynności wyjaśniających (oraz skierowania wniosku o ukaranie) przysługiwały temu organowi – na podstawie przepisów ustawy o strażach gminnych. Z kolei, jak była już mowa, tok i sposób prowadzenia tych czynności, precyzuje kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia.
      W sytuacjach takich, dysponent pojazdu (tj. właściciel lub użytkownik) jest w pierwszej kolejności świadkiem, który może posiadać wiedzę o tożsamości sprawcy wykroczenia. Jedyną formą odbierania informacji od świadka jest jego przesłuchanie – do czego organ zobowiązany jest z mocy prawa. Obowiązek wskazania osoby kierującego, zawarty w przepisie art. art. 78 ust. 4 prd nie stanowi bowiem odrębnej normy kompetencyjnej, uprawniającej organy prowadzące czynności wyjaśniające do bliżej niesprecyzowanych działań, nieuregulowanych przepisami kpw – lecz jedynie nakłada określony obowiązek na wskazane w nim osoby. Forma realizacji tego obowiązku zależna jest od okoliczności, w jakich się on zaktualizował. I tak, nie sposób wykluczyć, że np. w ramach postępowania administracyjnego przyjmie on formę złożenia stosownego oświadczenia na piśmie. Jednak w realiach postępowania wykroczeniowego, realizacja tego obowiązku może przebiegać tylko i wyłącznie na zasadach przewidzianych w kpw.
      Odpowiedzialność wykroczeniowa ma bowiem charakter szeroko rozumianej odpowiedzialności karnej (z możliwością orzeczenia kary aresztu włącznie). Dlatego w jej ramach muszą istnieć mechanizmy gwarancyjne, zapewniające zachowanie współmierności działań organów publicznych oraz poszanowanie praw jednostki. W tej mierze zauważyć należało, że pomimo zmiany treści art.183 kpk (stosowanego w postępowaniu o wykroczenia na mocy art. 41 § 1 kpw ) i wyłączenia możliwości odmowy zeznawania co do okoliczności mogących prowadzić do pociągnięcia do odpowiedzialności za wykroczenie, świadek wciąż może powołać na prawo do odmowy zeznań, gdyby mogłoby to narazić jego lub osobę mu najbliższą na odpowiedzialność karną. Co więcej, w sytuacji przewidzianej w art. 183 § 1 kpk świadek nie ma obowiązku oświadczać, dlaczego odmawia odpowiedzi (byłoby to wszakże pośrednie udzielenie informacji, której ma prawo odmówić). Okoliczność taka jawi się zaś jako potencjalna w sytuacjach takich jak powyższa, a to np. w wypadku gdyby dana osoba była sprawcą wykroczenia drogowego ujawnionego przez fotorejestrator, zaś w chwili jego popełnienia obowiązywał wobec niej prawomocny zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych.
      Podkreślić należy przy tym, że podążając za literalnym brzmieniem przepisu (za czym opowiedział się Sąd Najwyższy w uchwale z 30 listopada 2004 r. sygn. I KZP 26/04) na powyższe uprawnienie świadek może powołać się w wypadku zadania mu pytania, a więc przesłuchania. Nie zaś korespondencyjnego wezwania go – co jest czynnością imperatywną – do złożenia oświadczenia określonej treści i to pod rygorem odpowiedzialności z art. 96 § 3 kw. W razie braku pouczenia o prawie do odmowy udzielenia żądanej informacji, takie postąpienie straży gminnej nie tylko ma charakter bezprawny (tj. nie stanowi działania na podstawie i w granicach prawa), ale stanowi formę nieuprawnionego wymuszenia udzielenia informacji.
      Oczywiście skierowanie do dysponenta pojazdu listownej prośby o wskazanie osoby kierującego, nie jest czynnością prawnie niedopuszczalną. Jednakże jest to jedynie działanie faktyczne, które może dostarczyć informacji użytecznych w toku dalszych czynności wyjaśniających. Błędem jest zatem utożsamianie tej czynności o charakterze wykrywczym, z czynnością procesową, którą takie zapytanie z pewnością nie jest.
      W wypadku braku lub odmowy udzielenia odpowiedzi na tego rodzaju zapytanie, albo w wypadku gdy utrwalenie i przeprowadzenie dowodu w formie procesowej jest niezbędne (a zatem w sytuacji gdy domniemany sprawca nie przyznaje się do winy, a nie można zidentyfikować go np. za pomocą zdjęcia), organ winien wezwać taką osobę w charakterze świadka. O możliwości popełnienia przez nią wykroczenia z art. 96 § 3 kw mogłaby być mowa dopiero w sytuacji odmowy ujawnienia przez nią tożsamości kierującego w toku przesłuchania, po odebraniu stosownych pouczeń – względnie w razie niestawiania się na przesłuchania, z zamiarem uniknięcia realizacji ww. obowiązku.
      W żadnej mierze nie może jednak być mowy o tym, by w niniejszej sprawie doszło do zrealizowania przez obwinionego znamion zarzuconego mu wykroczenia z art. 96 § 3 kw. Z akt sprawy wynika bowiem, że obwiniony nigdy nie został wezwany celem przesłuchania w charakterze świadka wykroczenia, ani nie odebrano od niego takich zeznań.
      Straż Gminna ograniczała się do skierowania do obwinionego „formularza”. Formularz ten nie zawierał pouczenia o prawie do odmowy udzielenia informacji, w wypadkach przewidzianych w art. 183 § 1 kpk. Na powyższe pismo obwiniony odpowiadał „wnioskiem o umorzenie postępowania, które w jego ocenie było niedopuszczalne (pomimo tego, że wówczas żadne postępowanie w sprawie nie zostało jeszcze wszczęte), albo milczał. Powyższe okoliczności, powinny zostać stosownie ocenione przez profesjonalny organ prowadzący czynności wyjaśniające i tym bardziej winny skutkować wezwaniem go do osobistego złożenia zeznań w charakterze świadka. Jednakże zamiast tego, ograniczano się do wezwania obwinionego na przesłuchanie w charakterze osoby podejrzanej o popełnienie wykroczenia z art. 96 § 3 kw.
      W tym stanie rzeczy należało przyjąć, że nigdy nie zwrócono się do obwinionego o udzielenie stosownej informacji, w sposób mogący wywołać skutki prawne. Tym samym nie mogło być mowy aby jego polemikę, lub milczenie uznać za odmowę wskazania sprawcy wykroczenia, i mogło to podlegać ocenie przez pryzmat art. 96 § 3 kw. A zatem brak było podstaw do sporządzenia i skierowania przeciwko niemu wniosku o ukaranie, co powinno skutkować odmową wszczęcia postępowania w sprawie.
      Skoro jednak postępowania wszczęto i przeprowadzono przewód sądowy, to jedynym możliwym rozstrzygnięciem, jest w tej sytuacji uniewinnienie obwinionego, od postawionego mu zarzutu – czego jednak Sądy nie dostrzegały i przypisywały obwinionemu popełnienie czynu, którego znamiona nigdy nie zostały przez niego zrealizowane. Rażąco naruszając tym przepis art. 96 § 3 kw.
      W szczególności zaś wadliwe były ustalenia Sądów, jakoby odmowa udzielenia organowi informacji o tożsamości kierującego, nastąpiła po upływie określonego terminu. Albowiem siedmiodniowy termin do udzielenia odpowiedzi na wezwanie straży gminnej nie tylko ma charakter całkowicie pozaprawny i jako taki nie może stanowić podstawy ustaleń w przedmiocie odpowiedzialności wykroczeniowej.
      Nie można też zgodzić się z twierdzeniem, jakoby norma art. 78 ust. 4 prd zobowiązywała właściciela lub użytkownika pojazdu do ewidencjonowania komu użycza on pojazd, celem ewentualnego wywiązania się z obowiązku zawartego w tym przepisie. O ile bowiem pogląd taki być może mógłby zostać zaakceptowany na gruncie innych postępowań, np. postępowania administracyjnego – to w zakresie szeroko rozumianego postępowania karnego (w tym w sprawach o wykroczenia) jest on błędny. W tym postępowaniu odpowiedzialność opiera się bowiem wyłącznie na zasadzie winy – a nie obiektywnym przypisaniu. Równocześnie niedopuszczalna jest wykładnia rozszerzająca znamion czynu zabronionego, zdefiniowanych przez ustawę. Skoro zatem art. 78 ust. 4 prd nie nakłada wprost obowiązku ewidencjonowania komu użycza się pojazd – to na gruncie postępowania wykroczeniowego wykluczonym jest wyinterpretowanie takiego obowiązku, w drodze wykładni rozszerzającej i przypisywanie na tej podstawie sprawstwa czynu zabronionego opisanego w art. 96 § 3 kw.
      Gdyby to powiedziano obywatelom buntustanu wprost trzeba by zwracać kasę, a tak wymyślono bajeczkę o rzekomym wykonaniu zaleceń NIK

  5. Maksymilian pisze:

    „Znikające straże miejskie” – http://wiadomosci.wp.pl/kat,1041267,title,Znikajace-straze-miejskie,wid,18242655,martykul.html
    Powyższy artykuł kończy się słowami Pana Janusza Dzięcioła, byłego posła PO i byłego komendanta Straży Miejskiej w Świeciu jakoby to likwidacja Straży Miejskich była powodem obniżenia bezpieczeństwa cyt. „…Posłowie zakładali, że fotoradary zostaną przejęte przez policję. Tak się jednak nie dzieje. Efekt? Świąteczny weekend był wyjątkowo tragiczny na drogach. Nie wykluczam więc, że zapadnie decyzja o tym, by zwrócić radary strażom…”

    😀 😀 😀

    • losot pisze:

      błazenada w wykonaniu klowna

    • Krzysiek pisze:

      Błazen z „Domu Wielkiego Brata” jest znany z „lobbowania” za karaniem przekroczenia dozwolonej prędkości już o … 1 km/h (słowie: JEDEN kilometr na godzinę) przy jednoczesnym błędzie pomiarowym radarów 3% (co dla 50 km/h daje już 1,5 km/h).
      Błazen ten potwierdza tym samym swoją Inteligencję matematyczną” na poziomie „blisko zero”.
      Akurat ledwie miniony weekend Wielkanocny (piątek-poniedziałek) nie był wcale „wyjątkowo tragiczny” lecz zaledwie „mniej niż przeciętnie tragiczny”:
      http://statystyka.policja.pl/st/ruch-drogowy/dlugie-weekendy-i-swie/76570,Wielkanoc.html
      W wypadkach drogowych w weekend Wielkanocny z lat 2014-2015 zginęło w sumie 386 osób / 12 lat = średnia 32,17 zabitych
      Jeśli zatem te 28 zabitych (o tylu za dużo oczywiście 🙁 ) jest wyjątkowe, to co powiedzieć o roku 2008, kiedy zabitych było aż 50 osób ?!
      Tak więc błazen jest nie tylko błaznem, ale również matematycznym głąbem lub/i zwyczajnym kłamczuchem.
      Ale czegóż można spodziewać się po POśle….

      • wwm pisze:

        „W wypadkach drogowych w weekend Wielkanocny z lat 2014-2015 zginęło w sumie 386 osób / 12 lat = średnia 32,17 zabitych” – oczywiście chodzi o lata 2004-2015.
        Co do niejakiego Dzięcioła. Jest to […] Jeśli w zeszłym roku (kiedy gminne fotoradary działały pełną parą) zginęły 23 osoby, a teraz 28, to o „efekcie” („Efekt?” – bredzi Dzięcioł) można byłoby powiedzieć, gdyby te 5 dodatkowych osób postradało życie w miejscu, gdzie w zeszłym roku stał jakiś gminny fotoradar. A dwa lata temu ofiar było 33 – czyli o 5 więcej niż teraz (a biznes fotoradarowy kwitł!).

      • wwm pisze:

        Kwadratowy nawias w poprzednim komentarzu (z godz. 11:47):

        „Co do niejakiego Dzięcioła. Jest to […]”

        to nie ja.
        To moderator.

        • Krzysiek pisze:

          @wwm: tak chodzi o lata 2004-2015 , dziękuję za korektę.
          Miałem coś napisać o Dzięciole, ale w necie wszystko o nim jest napisane i jest jednym z wielu, przez których JKM twierdzi, że „demokracja to najgłupszy ustrój”. A dlatego najgłupszy, ponieważ większość wyborców nie ma pojęcia kogo wybrać, więc wybiera tych, których zna i są im podobni. Jak właśnie do Sejmu trafił Dzięcioł, bo dla mieszkańców Grudziądza był „swój chłop”. Podobnie jak dla mieszkańców Poznania kiedyś był taki Gawronik. I jak tu nie zgodzić się z JKM ? 🙁

          • wwm pisze:

            „Miałem coś napisać o Dzięciole, ale w necie wszystko o nim jest napisane (…)”.
            W miejscu, gdzie jest kwadratowy nawias (mój komentarz z godz. 11:47), były tylko dwa słowa nt. tegoż Dzięcioła (drugie zaczynało się na literę „d”). Też nie miałem zamiaru się rozpisywać.

    • wwm pisze:

      http://moto.onet.pl/aktualnosci/weekend-majowy-na-drogach-tragiczny-bilans/3jn5x5

      Klasyka tubylczego tzw. dziennikarstwa:
      „Jak zwykle najczęstszą przyczyną tragedii były nadmierna prędkość, nieprawidłowe wyprzedzanie, nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu oraz kierowanie pojazdem pod wpływem alkoholu”.
      Do dwóch realnych przyczyn (to te dwie w środku) dodano dwie wydumane: „nadmierna prędkość” („nadmierna” w stosunku do czego?) i „kierowanie pojazdem pod wpływem alkoholu” (ponad 90 procent wypadków powodują kierowcy, którzy mają 0,00 promila).

      Przy okazji. Gdy kilka miesięcy temu likwidowano „fotoradary” (w różnych śmiesznych Debrznach i Człuchowach) pojawili się tacy, którzy straszyli, że gwałtownie wzrośnie liczba wypadków (i ofiar). Jakoś nie wzrosła:
      „W porównywalnym okresie do roku ubiegłego, podczas tegorocznego majowego weekendu odnotowano o 18 wypadków mniej, o 8 spadła liczba zabitych, rannych zostało o 67 osób mniej”.

      • Krzysiek pisze:

        „Nadmierna prędkość” to prędkość nie dostosowana do warunków drogowych, stanu pojazdu i umiejętności kierowcy.
        Jednak, aby dojść do takiego wniosku konieczne są żmudne obliczenia i zebranie wszystkich parametrów dotyczących ww czynników.
        Jak wszystkim wiadomo jest „prawda, święta prawda i g…no prawda”. I właśnie ta ostatnia jest tą prawdą o „nadmiernej prędkości” wygłaszaną przez wszystkie „łyse pały policyjne” i powtarzane jak mantra przez „wykształconych inaczej” dziennikarzy.
        „Nieprawidłowe wyprzedzanie” to raczej dość jasne sformułowanie. Ale zdarza się bardzo często z powodu „praktyki sądowniczej”, która skazuje za winnych kolizji i wypadków tych kierowców, którzy jako „wyprzedzani nieprawidłowo” – przykładowo na skrzyżowaniu lub wręcz na zakazie wyprzedzania – „wymusili pierwszeństwo” na „nieprawidłowo wyprzedzającym z nadmierną prędkością będącej pod wpływem alkoholu” niewinnej – zdaniem sądu – ofierze wypadku !
        Tak więc w polskiej praktyce sądowniczej nawalony jak stodoła furiat pędzący na złamanie karku i wyprzedzający na zakazie i podwójnej ciągłej tuż przed / na skrzyżowaniu zostanie uznany za OFIARĘ wymuszenia pierwszeństwa przez skręcającego w lewo !
        Skazany za wypadek zostanie wyprzedzany, natomiast faktyczny sprawca MOŻE zostanie ukarany za pijaństwo, przekroczenie prędkości i linii ciągłej oraz naruszenie zakazu wyprzedzania, o ile miskom uda się zebrać wszystkie dowody, ale nadal będzie OFIARĄ WYPADKU !
        I właśnie dlatego w Polsce tego typu wypadki były, są i będą bardzo powszechne.
        No bo co by robiła policja i sądy gdyby wypadków nie było ???
        Trzeba byłoby „wyciepnąć” ich na przysłowiowy „zbity pysk” 🙂
        PS: tak więc w profilaktyce wypadków wcale nie chodzi o to, żeby ich było jak najmniej lub wcale, ale o to, aby było „co robić i o czym pisać” 🙁

  6. pioter pisze:

    http://czluchow.tygodnik.pl/a/debrzno-zlikwidowali-straz-miejska

    Proszę zobaczyć, ze nawet nie ma prób wmawiania, ze trudny rok budżetowy, oszczędności, tniemy. W uzasadnieniu uchwały RM w Debrznie bez ogródek podaje, że skoro od początku roku strażnicy nie mają uprawnień do korzystania z fotoradarów, to „(…) dalsze funkcjonowanie jednostki w obecnej formie jest nieuzasadnione (…)”. I po co były te frazesy o BRD, o zapewnianiu bezpieczeństwa staruszkom i dzieciom?

    Bo trzeba mieć nadzieję,
    że biznes się opłaci,
    że będzie z niego zysk,
    a firma nic nie straci.

    Bo to co nas podnieca,
    to się nazywa kasa,
    a kiedy w kasie forsa,
    to sukces pierwsza klasa.

    • Krzysiek pisze:

      Frazesy było po to, żeby dorobić ideologię do zwyczajnej gansterki.
      Te wszystkie legendy o „Janosikach” i innych „Robin Hoodach”, którzy rabowali bogatych po to, żeby rozdać łupy biednym są pierwowzorem wszelkich systemów terrorystycznych skierowanych przeciwko własnym społeczeństwom.
      I po to właśnie powołano te wszystkie „straże wiejsko-gminne” aby pod płaszczykiem „służby społeczeństwu” i „dbania o BRD” dokonywać zwyczajnego RABUNKU na Obywatelach. Temu służy również dokonywane świadomie i z premedytacją rozbijanie jedności społeczeństwa na kierowców, pieszych, rowerzystów i użytkowników środków komunikacji miejskiej usiłując wszystkim wmówić, że winę za ich :dyskomfort” ponoszą pozostali uczestnicy ruchu drogowego. Stąd też takie akcje jak:
      – „trzeźwy poranek”, „akcja znicz”, „akcja weekend’ (polowanie na kierowców wyjeżdżających bądź wjeżdżających do miast) generalnie przedstawiane w środkach masowego rażenia propagandą jako „BAT na kierowców”;
      – „akcja pieszy” polegająca na łapaniu pieszych przechodzących „na czerwonym” (w środku nocy i najbliższym pojeździe w odległości minimum 1 kilometra od tego przejścia) lub w „miejscach niedozwolonych”, co prawda całkowicie bezpiecznych, ale …
      – „akcja rowerzysta” polegająca na „nauce rowerzystów prawidłowego jeżdżenia” oraz „dbania o wątroby rowerzystów” poprzez bezlitosne wyłapywanie śmiałków, którzy postanowili napić się chociażby „Radlera”
      – „akcja pasażer” polegająca na wyłapywaniu i „uspokajaniu” podróżnych, którzy śpiesząc się na przystanek przebiegają tory przed stojącym tramwajem czy też drogę przed stojącym autobusem.
      Nie musi zatem nikogo dziwić, że zademonstrowane i nagrane w Warszawie (w końcu to stolyca !) zdarzenie przedstawiające dzielną policjantkę, która policyjnym radiowozem tak „pogoniła kota” staruszce „zbyt leniwie” przechodzącej przez przejście dla pieszych spotkało się „ze zbyt nerwową” reakcją przełożonych i sądu. 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *