Starsi policjanci deprawują młodszych. Oto przykład

Artur Mezglewski

W Policji nie ma miejsca dla uczciwych funkcjonariuszy, bo nawet jeśli taki się trafi – szybko starszy kolega wybije mu z głowy uczciwą robotę. A najwięcej przekrętów zauważa się w obsłudze kolizji i wypadków drogowych.

St. sierżant Paweł Jastrzębski z Komendy Miejskiej Policji w Siedlcach przyjechał na miejsce kolizji drogowej i tam uczciwie wykonał swoją robotę. Sporządził szkic sytuacyjny i protokoły oględzin, prawidłowo wytypował sprawcę zdarzenia. Nie spodobało się to st. aspirantowi Grzegorzowi Ułanowskiemu, który miał jakiś interes w tym, aby winna zdarzenia nie poniosła odpowiedzialności. Wciągnął Jastrzębskiego do radiowozu i tam wraz ze sprawczynią kolizji urabiali go na „prawdziwego policjanta”. W efekcie tego urabiania do sądu skierowany został wniosek o ukaranie niewinnej osoby, a szkice sporządzone przez Jastrzębskiego gdzieś zaginęły…

  1. Jak doszło do kolizji

W dniu 5 listopada 2017 r. ok. godz. 10.35 w Siedlcach miała miejsca kolizja dwóch samochodów osobowych. Kierująca samochodem marki Toyota jechała lewym pasem ulicy Monte Cassino. Kiedy dojechała do skrzyżowania o ruchu okrężnym z ulicą Warszawską, wjechała na wewnętrzny pas ronda, a następnie zjeżdżając z tego pasa w ulicę Kruszcową, zajechała drogę jadącemu zewnętrznym pasem ronda Nissanowi. Kierująca Nissanem wykonała manewr obronny polegający na gwałtownym skręceniu w prawo – czym zminimalizowała skutki zdarzenia – jednakże kolizji nie uniknęła. W wyniku zderzenia:

  • w samochodzie Nissan został zgnieciony i zarysowany przedni zderzak z lewej strony,
  • w samochodzie Toyota została zarysowana opona i kołpak prawy tylny, zarysowany i oberwany zderzak tylny z prawej strony oraz został odkształcony prawy tylny błotnik.

Powyższy przebieg zdarzenia jest bezsporny. Potwierdziły go obie uczestniczki zdarzenia oraz świadkowie. Kwestią sporną jest jedynie to, czy kierująca Toyotą włączyła prawy kierunkowskaz przy zjeździe z ronda, czy też nie. Ale to akurat nie ma żadnego znaczenia dla ustalenia sprawstwa kolizji.

Miejsce zdarzenia wg google maps: https://www.google.de/maps/@52.1675844,22.2507154,3a,75y,236.65h,89.89t/data=!3m7!1e1!3m5!1s89Ko7qLQaOx7iy0dCPN55Q!2e0!6s%2F%2Fgeo1.ggpht.com%2Fcbk%3Fpanoid%3D89Ko7qLQaOx7iy0dCPN55Q%26output%3Dthumbnail%26cb_client%3Dmaps_sv.tactile.gps%26thumb%3D2%26w%3D203%26h%3D100%26yaw%3D91.42542%26pitch%3D0%26thumbfov%3D100!7i13312!8i6656?hl=pl

2. Interwencja Policji

Na miejsce zdarzenia przyjechał patrol Komendy Miejskiej Policji w Siedlcach w składzie: st. sierżant Paweł Jastrzębski oraz st. aspirant Grzegorz Ułanowski. Na miejscu interwencję prowadził sierżant Jastrzębski. W ramach tej interwencji:

  • sporządził i podpisał szkic sytuacyjny,
  • sporządził i podpisał dwa szkice uszkodzeń pojazdów,
  • sporządził dwa protokoły oględzin – dla każdego z samochodów z osobna.

Sierżant Jastrzębski uznał, iż sprawcą kolizji była kierująca Toyotą. Jednakże ta do winy się nie przyznała. Składając zeznania w charakterze świadka powiedziała:

 „Ja często jeżdżę przez to rondo. Wiem, że to ja miałam w tej sytuacji pierwszeństwo”.

Natenczas do akcji wkroczył dowódca patrolu st. aspirant Grzegorz Ułanowski. Poprosił do radiowozu Jastrzębskiego oraz kierowcę Toyoty (pomimo, iż przepisy ministerialnego rozporządzenia zabraniają wpuszczania do radiowozu osób postronnych – z wyjątkiem pięciu sytuacji wyjątkowych). Cała trójka przez długi czas nie wychodziła z pojazdu służbowego. W tym czasie kierująca Nissanem stała na skrzyżowaniu oczekując na koniec „narady”. Kiedy w końcu z niego wyszli, Ułanowski oświadczył kierującej Nissanem, że to ona jest winna kolizji, gdyż nie ustąpiła pierwszeństwa Toyocie. Kobieta mandatu nie przyjęła.

3. Czynności wyjaśniające i wniosek o ukaranie do sądu

Czynności wyjaśniające w sprawie kolizji drogowej prowadził st. sierżant Marcin Żek (RSOW 2175/17). Czynności te polegały na przesłuchaniu w charakterze świadków:

  • kierowcy Toyoty,
  • pasażerów Toyoty (syna i córkę kierowcy Toyoty),
  • „przypadkową osobę” która zgłosiła się na Policje, gdyż przypadkowo przejeżdżała w chwili kolizji i „kątem oka” wszystko widziała,
  • funkcjonariuszy Policji: Pawła Jastrzębskiego i Grzegorza Ułanowksiego.

Sierżant Marcin Żek nie sporządził wniosku o ukaranie przeciwko kierującej Toyotą. Skierował natomiast wniosek o ukaranie przeciwko kierującej Nissanem. Postawił jej następujący zarzut:

„W dniu 5 listopada 2017 r. ok. godz. 10.35 w Siedlcach na skrzyżowaniu ulic Monte Cassino /Warszawska/Kruszcowa spowodowała zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym w ten sposób, że kierując samochodem m-ki Nissan nie zachowała szczególnej ostrożności, nie ustąpiła pierwszeństwa w związku ze znakiem A-7 „Ustąp pierwszeństwa” pojazdowi marki Toyota i doprowadziła do zderzenia z nim”.

Pod wnioskiem – oprócz podpisu st. sierżanta Marcina Żeka – widnieje pieczęć Eksperta Zespołu d.s Wykroczeń Wydziału Prewencji KMP w Siedlcach podinsp. Hanny Biesiady.

Sierżant Marcin Żek przesłał do Sądu Rejonowego w Siedlcach notatkę urzędową oraz protokoły przesłuchań świadków, nie przesłał natomiast szkiców wykonanych na miejscu zdarzenia przez st. Jastrzębskiego, z których jasno wynika, że winnym kolizji jest kierowca Toyoty.

A oto skany zeznań dwójki funkcjonariuszy:

Zeznania sierżanta Jastrzębskiego

Zeznania aspiranta Ułanowskiego

 

 

 

 

 

 

 

 

4. Sprawa w Sądzie

W dniu 28 marca w Sądzie Rejonowym w Siedlcach odbędzie się rozprawa w sprawie o spowodowanie kolizji (sygn. akt II W 171/18). Sąd, niestety, nie będzie mógł ukarać prawdziwego sprawcę zdarzenia, gdyż Policja nie postawiła go w stan obwinienia. Co zatem zrobi Sąd? Czy uzna, że sprawcą kolizji jest kierowca, który prawidłowo poruszał się po swoim pasie, i któremu inny kierowca zajechał drogę, wymuszając pierwszeństwo?!

PS.

Gdyby ktoś chciał podzielić się spostrzeżeniami na temat przeprowadzonych czynności wyjaśniających, to podaję numer telefonu do st. sierżanta Marcina Żeka: (25) 707 26 93.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kolizja drogowa, Policja. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

45 odpowiedzi na „Starsi policjanci deprawują młodszych. Oto przykład

  1. Krzysiek pisze:

    No i Starego Psa z poprzedniego wpsiu poparł niejki „Emeryt” też policyjny:
    „Emeryt
    12 min. temu
    16 lat w policji, większość w kryminalnej. Kilkanaście razy informowalem o śmierci rodziców, żony, mężów. Nigdy nikt nawet przez minutę mnie nie instruowal. A szkolenia w tym zakresie to kłamstwo. Ogólnie policjant sam się szkoli popełniają kolejne błędy. Rzecznicy kłamią by ratować wizerunek policji. Za to im płacą.”
    No to teraz wiemy co były i są warte wypociny „Łysej Pały”.

  2. Krzysiek pisze:

    W cyklu „Znalezione w Sieci” polecam wypowiedź Starego Psa pod tekstem o informowaniu przez policjantów rodzin tragicznie zmarłych o tym fakcie:

    „Stary Pies
    11 min. temu
    O jakich psychologach mówicie? „Lekarze dusz” są tylko w Komendach Wojewódzkich. Co do szkoleń, to należy powiedzieć, że faktycznie nie ma żadnych. Są tylko pogadanki i odczyty, które nic nie dają. Liczy się tylko podpis na liście obecności na rzekomym szkoleniu, aby przełożeni mieli na kogo zwalić winę. Teraz nawet kurs podstawowy po przyjęciu do policji nic nie daje. Szkoły nie są po to aby uczyć policjantów ale aby „niby kadra dydaktyczna” miała ciepłe stołki i udawała policjantów. „Na dole” policjant musi zorganizować sobie warsztat pracy, poczynając od zakupu dobrego długopisu, a nie zepsutego w chwili zakupu. Uczy się „od starego psa”. Nawet bezpośredni przełożeni „plecaki” niczego nie potrafią. Nie jest to uogólnienie ale bardzo częsta praktyka. Nie ważne, że przełożony jest głupi, ważne jednak kto go proteguje. Z pozdrowieniami Stary Pies.”
    Jak widać tekst mówi nie tylko o szkoleniach w kwestii informowania bliskich ofiar wypadków, ale O WSZYSTKICH SZKOLENIACH w policji !
    Teraz już wiemy (wiedziliśmy to od dawna !) dlaczego jest jak jest. A potwierdzenie tego faktu przez Starego Psa jest jak najbardziej przydatne.

  3. Krzysiek pisze:

    Polecam tekst:
    https://wiadomosci.wp.pl/takich-funkcjonariuszy-przyjmuja-w-policji-kandydaci-dostaja-126-punktow-na-240-6263005144479361a
    a szczególnie ten fragment:
    …”Dzisiaj do policji przychodzą osoby często nieporadne życiowo, które nie potrafią znaleźć sobie żadnej pracy. Ciężko jest przyciągnąć do naszej formacji osoby z wyższym wykształceniem, bowiem bez problemu znajdą oni lepiej płatną pracę. Jeżeli średnie wynagrodzenie na stanowisku kursanta wynosi 1899 zł netto, na stanowisku policjanta 2 626 zł netto, a średnia pensja w sektorze przedsiębiorstw to 3 227 zł netto, to praca w policji nie jest atrakcyjna dla ludzi z wysokimi umiejętnościami i kwalifikacjami. Przegrywamy na starcie – mówi nam jeden z komendantów wojewódzkich, proszący o anonimowość.”
    Anonimowy komediant zapomniał dodać, że jego pensja stanowi kilkukrotność średniej pensji w sektorze przedsiębiorstw, gdzie ludzie zatrudnieni jak ja tyrają na takich półgłówków jak on.
    No i celna odpowiedź jednego z komentatorów , który doskonale rozszyfrował wynik testu 126/240:
    …”jan
    126 / 240 punktów i mamy to co widzimy. Za prawo jazdy : 20 punktów
    Rozmowa kwalifikacyjna : 60 punktów Sprawność fizyczna : 46 punktów Test psychologiczny : 0 punktów Test wiedzy : 0 punktów .Razem : 126 punktów”
    No i teraz nie mamy się co dziwić, że w polskiej policji to „gamoń gamonia gamoniem pogania”.

  4. Kamil pisze:

    Czy coś w sprawie drgnęło?

  5. Krzysiek pisze:

    Jest takie powiedzenie, że „Jak Bóg chce kogoś ukarać to mu rozum odbiera”. Idealnie pasuje to do polskich komediantów policji od zwykłej mendowni poczynając na na Głównej Mendowni kończąc. Nie wiem jakie są kryteria awansu na komedianta policji, ale zapewne musi taki osobnik być pozbawiony jakiejkolwiek refleksji odnośnie tego co czyni i mówi. Gdyby bowiem miał taką refleksję to zapewne pierwsze co by zrobił to palnął sobie z broni służbowej w swój kompletnie pusty policyjny łeb ! Niestety są to osobnicy takiej refleksji pozbawieni dlatego wielu ich podwładnych nie mogąc psychicznie zdzierżyć tego mobbingu sami popełniają samobójstwa zamiast zastosować się do moich wcześniejszych rad w tej kwestii 🙁
    I tak środki masowego rażenia społecznego donoszą nam, że:
    https://wiadomosci.wp.pl/policjant-z-radomia-poprosil-o-zwolnienie-ze-sluzby-nie-dal-rady-dluzej-pompowac-statystyk-6237957423925377a
    Równie durni, a może nawet durniejsi są tzw „rzecznicy prasowi komediantów” – co wynika z tego cytatu:
    „….mówi podinsp. Katarzyna Kucharska, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Radomiu.
    Komentuje też zawarte w raporcie zarzuty o pompowaniu statystyk. – Policjanci są zobowiązani do efektywnego pełnienia służby, jednak, jak to wielokrotnie podkreślaliśmy, nie statystyki, czy ilość podejmowanych interwencji jest priorytetem w naszej służbie, ale przede wszystkim zapewnienie bezpieczeństwa obywatelom – dodaje podinspektor.”
    Nawet średnio inteligentny człowiek nie plutłby takich bzdur i nie konstruował zdań wzajemnie sprzecznych obnażających cała mizerię własnego intelektu – jak ta „podinspektor z Radomia” !
    To właśnie w „celu zapewnienia bezpieczeństwa obywatelom”, którzy ośmielili się przejść drogę (całkowicie bezpiecznie !) w niedozwolonym miejscu w takim „dobrym mieście Częstochowie” patrol policji podjął „na chama” interwencję i usiłował ukarać obywateli mandatem, ale ci się „postawili” za co zostali oskarżeni „o napaść na policjantów”. Tak więc ten jeden z nieskończonej liczby przykład pokazuje, że nie chodzi o żadne tam „bezpieczeństwo obywateli” , ale o GENEROWANIE jak największej ilości interwencji w celu ukarania obywateli ZA COKOLWIEK, nawet kosztem sprowokowania kolejnych wykroczeń czy przestępstw.
    Krótko mówiąc – obecne wcielenie tzw „państwa polskiego” to jest PAŃSTWO PRZESTĘPCZE WOBEC WŁASNYCH OBYWATELI !
    I nawet już zwykli policjanci mają tego serdecznie dość !

  6. Paweł pisze:

    Jadę na sprawę reprezentować Stowarzyszenie.

  7. Pejotpe pisze:

    Cóż, mnie też policja z Trzebnicy próbowała wrobić jako sprawcę kolizji spowodowanej przez pijanego komendanta…
    „Pan podpisze mandat i kończymy sprawę, a jak nie to piszemy wniosek do sądu.”
    „To piszcie.” I wyszedłem.

    Sprawę bez problemu wygrałem (pomogło tu nagranie celowo ignorowane przez policjantów). Co ciekawe, wcześniej dostałem notatkę z tej samej komendy, w której wskazany był rzeczywisty winny. Na moje pytanie „jeśli winny jest ten drugi, to dlaczego ja jestem obwiniony ze sprawą w sądzie?” otrzymałem odpowiedź „nastąpiła pomyłka” i wystawiono zupełnie inną notatkę. Ech, ci niezbyt lotni „cwaniacy”…

  8. Mirek pisze:

    Jak Sąd nissana uniewinni to jak to będzie z odszkodowaniem ??? Toyota nie otrzymała mandatu! Co zrobi Policja ? Czy uniewinniony nissan będzie musiał występować na drogę sądową przeciwko Policji o odszkodowanie ?

    • Pejotpe pisze:

      Sprawa wygląda tak:
      – wniosek u ukaranie jest skierowany przeciwko kierowcy Nissana i wyrok zapadnie tylko w tej sprawie,
      – po ewentualnym uniewinnieniu kierowca powinien sprawdzić uzasadnienie – powinna się tam znaleźć wina kierowcy Toyoty,
      – teraz trzeba odczekać do uprawomocnienia wyroku, po czym zgłosić się do ubezpieczyciela sprawcy oraz swojego ubezpieczyciela. Ten pierwszy powinien wypłacić kierowcy Nissana należne odszkodowanie z OC sprawcy, ten drugi zrobi regres na TU sprawcy za wypłacone odszkodowanie z OC i skasuje kierowcy Nissana zwyżki.

      Generalnie większość ubezpieczycieli bardzo niechętnie wypłaca odszkodowania i czasami potrzebna jest sprawa cywilna w sądzie przeciwko takiemu TU (jeśli czujemy się poszkodowani).

      Taką drogę przechodziłem po uniewinnieniu w mojej sprawie.

      • Kamil pisze:

        Można też zrobić tak jak w historii opisanej tutaj:
        http://mrerdek1.blogspot.com/2018/01/112-policja-przegraa-w-sadzie.html
        Kierujący Nissanem składa na komendzie zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia przez kierującą Toyotą. A dalej to już z górki.

        • Pejotpe pisze:

          Bez wyroku – to nic nie jest z górki. A jak to powiedziała moja pani adwokat – „w sądzie to nigdy do końca nic nie wiadomo”.

          W momencie, w którym policja wyda pani z Toyoty notatkę z miejsca wypadku, zgłosi się ona po odszkodowanie z OC sprawcy i je zapewne otrzyma (bo czemuż by nie – w końcu jest notatka). Aczkolwiek na miejscu tej pani wstrzymałbym się do wyroku, bo być może trzeba je będzie zwrócić (z ustawowymi odsetkami).

          U mnie tak było – gość capnął odszkodowanie z mojego OC, ja przez dziesięć miesięcy bujałem się w sądzie, a potem jeszcze miałem zwyżkę na OC i AC przez kolejny rok (zanim moje TU odzyskało pieniądze z TU sprawcy).

  9. Michal.moto pisze:

    Podstawową zasadą ruchu drogowego jest: „Prawa wolna”, tj. zmieniając swój pas ruchu musimy ustąpić KAŻDEMU kto porusza się po naszej prawej stronie. Każdy to zna ale myślący inaczej st. sierżant Marcina Żek – nie zna. Jest zatem analfabetą wtórnym i oszustem. Tyle w temacie.

    • Kamil pisze:

      Absolutnie nie. Zmieniając pas ruchu należy ustąpić każdemu, kto porusza się nim. Niezależnie od tego, z jakiej strony się znajduje.

      • Pejotpe pisze:

        Oraz tym, który wjeżdża na ten pas z prawej strony.

        • Kamil pisze:

          Przepuszczasz wszystkich, którzy wjeżdżają na Twój pas z prawej strony?

          • Pejotpe pisze:

            Zmieniając pas ruchu – i owszem.

          • Kamil pisze:

            Trzeba być precyzyjnym. Masz na myśli sytuację z trzema pasami ruchu i oboje chcecie wjechać na środkowy? Jeśli tak, to oczywiście masz rację. Jeśli mamy do czynienia po prostu ze zmianą pasa ruchu, to prawej ręki nie ma co do tego mieszać, po prostu ustępujemy wszystkim, którzy się poruszają pasem, na który zamierzamy wjechać.

    • Michal.moto pisze:

      Racja @Kamil, wyraziłem się nieprecyzyjnie. Zatem tym bardziej st. sierżant Marcin Żek jest analfabetą wtórnym i oszustem.

    • obywatell pisze:

      Sugeruję doczytać przepisy, zwłaszcza te dotyczące znaku A7. A za oszczerstwa to się ma sprawy w sądach panie Michał.moto

  10. Kamil pisze:

    Zapraszam do zapoznania się:
    http://mrerdek1.blogspot.com/2018/01/112-policja-przegraa-w-sadzie.html

    I ewentualnego kontaku.

    • Pejotpe pisze:

      Smutne jest to, że osoby, które powinny (z racji zawodu) być profesjonalistami i znać prawo są ignorantami (włącznie z panem Drexlerem, który tylko niepotrzebnie jątrzy i miesza nieaktualnymi interpretacjami prawa sprzed ponad 20 lat).

  11. kwiatul pisze:

    Cała trójka przez długi czas nie wychodziła z pojazdu służbowego. No to mamy juz zorganizowana grupe przestepcza o charakterze zbrojnym dzialajaca w zmowie i porozumieniu. I gdzie ten prokurator?
    Zawsze mnei zastanawialo, dlaczego do pracy w bezmiarze sprawiedliwosci ida koniunkturalisci i tchirze, chowajacy sie za immunitetem. Kiedys znalem kolesia ,ktory ozenil sie z prokuratorzyca i nagle przestal placic mandaty z fotoradarow. mozna?

  12. wwm pisze:

    Starsi milicjanci deprawują młodszych? A cóż w tym dziwnego? Dziwne by było, gdyby młodsi milicjanci deprawowali starszych.

    • kwiatul pisze:

      @wwm
      Juz kiedys o tym pisalem, Milicjantom dzisiejsze dresy nie dorosly do piet. Milicjant byl przeszkolony, ubrany w mundur, koszule i krawat. Tak, czesto byl chlopakiem z awansu spolecznego, ale nigdy nie pozwalal sobie na to co dzisiejsza dresiarska spadkobierczyni granatowej policji. howgh

      • wwm pisze:

        Drogi Panie

        Widzę, że Pan tego „milicjanta” wziął dosłownie (jako milicjanta z lat 60. i 70. – 80. też?). Ja się o to na Pana nie gniewam. Pański opis tegoż milicjanta – „był (…) ubrany w mundur, koszule i krawat” – jest jednak zbędny, na dodatek niekompletny (ówczesny milicjant nosił też podkoszulek i kalesony).

        • kwiatul pisze:

          @wwm
          Dziekuje, bez Panskiego komentarza moje zycie bylo puste. Wlasnie spytalem u znajimego Milicjanta i niestety nie potwierdza Panskich slow. W lecie nie nosili na wzor Panskich idoli marines podkoszulkow i kaleson. Wiec jak to na polaka zatrudnionego w polskojezycznej granatowej policji klamiesz Pan jak policjant albo jakis inny strasznik miejski. Widac jak zetelnosc i kultura pada na pysk, szkoda.

          • wwm pisze:

            Drogi Panie

            Jeśli Pan chce ze mną dyskutować, to proszę się najpierw podciągnąć z ortografii (3 błędy ortograficzne w 5 krótkich zdaniach to jednak trochę za dużo). Znajomego milicjanta (gratuluję znajomości!) proszę zapytać, czy nosił kalesony w zimie (może Pan też dopytać jak często je zmieniał). Co do mojego „zatrudnienia”. Słabo Pan kombinuje, panie k., słabo. Jeśli coś „pada na pysk” to z całą pewnością Pańskie poczucie humoru. Przy okazji. Niech Pan sobie zrobi test IQ – i niech Pan spróbuje wyciągnąć z wyniku jakiś wniosek.

          • kwiatul pisze:

            @wwm
            Tak, Dziękuję. Jak to pisał już kiedyś kolega 31… klawisze sa małe. Natomiast widzę, że kolega należy do tych czepliwych. Rozumiem, jak sie nie ma nic do powiedzenia to szuka się błędów ortograficznych. To takie bardzo polskie i merytoryczne – ale prowokatorzy z komendy rejonowej już tak mają. Życząc wielu awansów i odznaczeń uważam rozmowe za skończoną, bo Forum jakby nie do tego służy. Dziękuję i cieszę się że moje pieniądze ida na tak zacnych i mądrych ludzi:) Do zobaczenia na drodze, zobaczymy jaki jestes mocny z bloczkiem mandatowym:)))

          • wwm pisze:

            „(…) uważam rozmowe za skończoną (…)”.

            Coś się Panu pomyliło. Nie było żadnej rozmowy. Do mojego krótkiego komentarza z 25 marca dopisał Pan debilną historyjkę o jakimś „Milicjancie” (skąd ta wielka litera?), co to „byl chlopakiem z awansu spolecznego”, „byl przeszkolony” i „ubrany w mundur, koszule i krawat”. Następnie „u znajimego Milicjanta” (skąd ta wielka litera?) zasięga Pan informacji na temat kalesonów i ze śmiertelną powagą dzieli się Pan z całym światem wynikami swoich poszukiwań („nie nosili” „kaleson”). Najwyraźniej Pan nie widzi, że się Pan ośmiesza (na resztę Pańskich konceptów – i domysłów dotyczących mojej osoby – spuszczę miłosiernie zasłonę milczenia). Ponownie proponuję Panu test IQ. Ten test wiele Panu wyjaśni (i uchroni przed kompromitacją w przyszłości).

          • Krzysiek pisze:

            @wwm
            Rozumiem, że Pan już sobie ten test IQ zrobił i jest z jego wyniku przeszczęśliwy i nie ogłasza wyniku, aby innym się smutno (lub wesoło) nie zrobiło ? ….

          • wwm pisze:

            @Krzysiek

            Jest takie powiedzenie: konia kują, żaba nogę podstawia. I drugie powiedzenie: wcinać się między wódkę a zakąskę. Proponuję Panu, żeby Pan swój (kiepski) dowcip schował do kieszeni i się ode mnie odczepił. Ja się do Pańskich (licznych) komentarzy nie wcinam. Jeżeli Pan uważa, że temat milicyjnych krawatów, koszul i kalesonów podnosi poziom niniejszego portalu, to proszę sobie poszukać do tego tematu innego interlokutora (np. pana k.).

          • Krzysiek pisze:

            @wwm
            Najlepszą radą na „odczepienie się od Waszmości” jest aby „Waszmość nie czepiał się innych”. Bo kij zawsze ma dwa końce i ten co go trzyma sam nim może oberwać. Myślę, że Waszmości starczy IQ aby zrozumieć sens tej odpowiedzi.
            PS: temat uważam za zamknięty.

          • wwm pisze:

            @Krzysiek

            W kwestii formalnej. Ja się do nikogo tutaj nie czepiałem. To niejaki „k.” się do mnie przyczepił – do mojego komentarza dopisał historyjkę o „chlopaku z awansu spolecznego”, co to miał „koszule i krawat”, historyjkę tę skończył debilnym „howgh”. Ja bardzo dobrze pamiętam z lat 70. i 80. tych „chlopaków z awansu spolecznego” (z krawatem i bez) – i niejaki „k.” może to swoje „howgh” schować gdzieś. Dałem niejakiemu „k.” oględnie do zrozumienia, żeby się wypchał – ale niejki „k.” mojej propozycji nie zrozumiał. Wyjechał za to z obelgani (i tym, czego się dowiedział „u znajimego Milicjanta”). Obelgi te powtarza w kolejnym wpisie, dodatkowo wyjeżdża ze swoimi śmierdzącymi pieniędzmi (chłopiec przybrał sobie do łepetyny, że mnie utrzymuje) i zapowiada jakieś spotkanie „na drodze” (z jakimś „bloczkiem mandatowym”). Wtedy rzekomo coś „zobaczymy”. G… zobaczymy. Nie mam najmniejszej ochoty na jakiekolwiek spotkania z jakimś głupim palantem. A Pan – panie Krzysiek – nie wyjeżdżaj do mnie z kijem (co to „ma dwa końce”). Bo w rzeczy samej – ma dwa końce…

          • kwiatul pisze:

            @ Krzysiek
            Własnie czytam co odpisuje nasz sfrustrowany kolega i nie mogę wyjść z podziwu skąd w ludziach tyle głupiej agresji. No kolega „wm” ładnie nam się przedstawił – myślę, ze jest po prostu prowokatorem, opłacanym i jak to zwykle bywa zakompleksionym sługą systemu, który ma siać defetyzm, bez większego zrozumienia tematu. Oni porostu tacy już są brani do roboty, zeby równali rozwojem emocjonalnym do szefostwa. Albo jakis zraniony, wyrzucony dyscyplinarnie pies. Jak to pisal Jan sztaudynger- Kazdy smiec pragnie mieć cięzar swój, powage…. szkoda czasu:)

          • kwiatul pisze:

            @wm
            hi,hi, Ty naprawdę tak się napinasz, czy płacą ci za te bzdury?
            Myślałem, ze na forum jednak jakoś fajnie jest się zachowywać, ale to się chyba z domu wynosi… a w naszej ojczyźnie są sfrustrowani ludzie, którym niewiele wyszło w życiu i nie maja dystansu nie tylko do siebie ale nawet do dyskusji. Ja się oczywiście wypycham, a twojej mamusi zazdroszczę i gratuluje sukcesu wychowawczego:))) Napewno musi byc dumna:)Ba, cała wasza wioska pęka z dumy, jak opowiadasz , ze nie umiesz rozmawiac i w sumie jestes niewychowany:) Ucałuj tam wszystkich:))

  13. Msawiko pisze:

    Winny tej kolizji to jest przede wszystkim zarządca drogi który tak to rondo oznaczył. Rondo dwupasmowe na którym ktoś cyrklem wyznaczył dwa pasy to istne nieszczęście dla kierowców. Rondo wielopasmowe do zachowania płynności wymaga ono zmiany pasa na zewnętrzny wylot wcześniej niż zamierza się z niego zjechać. Tyle tylko że nie wszyscy o tym wiedzą i powstaje bałagan. Znacznie lepiej jeśli ta zmiana jest wymuszona oznakowaniem poziomym. W Warszawie na skrzyżowaniu trasy Toruńskiej (S8) i Głębockiej, po obu stronach S8 są dwa ronda dwupasmowe. To od strony Targówka jest właśnie centrycznie oznakowane i mieszkańcy okolic nazywają je Rondem Dzwona. Wielokrotnie już widziałem tam kolizje. To od strony Białołęki jest bardzo podobne ale pasy są wyznaczone tak, że „wyrzucają” z ronda (rondo turbinowe ?). Tam jeździ się o wiele łatwiej i płynniej. Kiedyś przy Arkadii było Rondo Babka o podobnej, centrycznej organizacji i w dodatku 3 pasmowe i bez świateł. Na szczęście odeszło do historii i zmieniło i nazwę i organizację.

    • kwiatul pisze:

      Ale ktos to zaprojektowal, wzial kase, nagrode, uscisk dloni dyrektora/prezesa, nagrode… podpisalo sie pod tym g.. iles osbob, wiec chyba mozna zawolac ich do tablicy?

    • Krzysiek pisze:

      Też na to zwróciłem uwagę i na GoogleMaps trochę sobie po tym rondelku „pojeździłem”. Faktycznie to jakiś sen wariata – do rondelka prowadzą dwa pasy, a z rondelka zjazd w dowolnym kierunku tylko po jednym pasie. Skutek łatwy do przewidzenia – kolizje przy zjeździe. I to w sytuacji, gdzie można było wybudować rondo turbinowe, bo miejsca aż huk ! W omawianej sprawie kierująca Nissanem miała prawo wjechać na rondo gdy Toyota jechała pasem wewnętrznym, a gdy już wjechała to jej Nissan nabył prawo pierwszeństwa przez Toyotą, która zjeżdżając zmieniała pas ruchu. Elementarz ruchu drogowego jak widać zbyt trudny dla … „doświadczonych” policjantów z drogówki. Ciekaw jestem jakie plecy ma cizia z Toyoty ? ….

      • kwiatul pisze:

        @Krzysiek
        obawiam, sie, ze jakby glebiej poskrobac, to bedzie to jakas znajoma, zona, kochanka- a miejsce ponizej plecow.

      • Pejotpe pisze:

        We Wrocławiu z rond turbinowych się wycofano, bo cytuję „kierowcy nie wiedzieli jak po nich jeździć” i powodowali kolizje, bo zamiast zjechać to cięli przez ciągłą zewnętrznym pasem.

        To nie projektanci tu są winni tylko zidiociali kierowcy, którzy nigdy nie powinni otrzymać prawa jazdy, albowiem nie mają zielonego pojęcia na temat obowiązujących przepisów.

        • Krzysiek pisze:

          Myślę, że trzeba zacząć od WORD-ów oraz instruktorów nauki jazdy. Gdybym nie nauczył córki zmiany biegów, to by nie umiała do dzisiaj. Jak poszła na kolejną jazdę i pokazała „instruktorowi” jak zmienia się biegi, to facio aż zaniemówił. Pytanie – co taki gamoń tam robi jako „instruktor nauki jazdy” ?

      • obywatell pisze:

        Znak A7 tyle w temacie. I to swoje pierwszeństwo może Pan schować między wiersze. W mojej ocenie, niestety ale Policjanci mają tym razem rację

  14. Lubuszanin pisze:

    Ot zwykłe skurwysyństwo. Tak to się nazywa.

  15. 31wB pisze:

    Jakże podobne do opisanej tu sytacji z Poznania!!!!Ale w Poznaniu SR umorzył sprawę bo rozjechał brednie polucjanta. 31

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *