Sędziowie, czy strażnicy budżetu?

Artur Mezglewski

Znaczna część sędziów orzekających w sprawach o wykroczenia w ruchu drogowym – zarówno na poziomie sądów rejonowych, jak też okręgowych – nie posiada elementarnej wiedzy z zakresu przedmiotowej problematyki. Sędziowie ci prawdopodobnie nie widzą potrzeby poszerzania swojej wiedzy, a ich praca polega głównie na przysparzaniu środków pieniężnych do budżetu państwa.  Do tej grupy sędziów zapewne zaliczyć należy SSR Michała Mańkowskiego z Sądu Rejonowego w Kozienicach oraz SSO Dariusza Pietruszkę z Sądu Okręgowego w Radomiu. Obaj zapewne świetnie by się realizowali w czasach stalinowskich.

1. Zdarzenie

W dniu 13 października 2013 r. ok. godz. 15.05 w miejscowości Wilczkowice Dolne k/Magnuszewa do kontroli drogowej zatrzymany został kierowca samochodu m-ki Kia Ceed. Kierowcę poinformowano, że przekroczył prędkość w obszarze zabudowanym o 41 km/h. Rzekomego pomiaru prędkości urządzeniem Iskra -1  miał dokonać sierż. Piotr Madejski z KPP w Kozienicach. Kierowcy zaproponowano mandat. Ten jednak odmówił jego przyjęcia – był bowiem przekonany, że prędkość jego samochodu była mniejsza.

Kto ma rację – kierowca, czy policjant? Przy dokonywaniu oceny należy wziąć pod uwagę następujące okoliczności:

a) w momencie dokonywania pomiaru na drodze był duży ruch. Zarówno w jedną, jak i w drugą stronę ciągnęły sznury samochodów. Na jakiej zatem podstawie policjant przypisał zmierzoną prędkość właśnie temu kierowcy, skoro wiadomo, że mierniki prędkości typu Iskra nie identyfikują pojazdu, którego prędkość jest zmierzona? Przecież radar Iskra spośród wielu pojazdów, znajdujących się w zasięgu pomiaru (a wiec w odległości do 1 km) wybiera pojazd najszybszy, a nie pojazd najbliższy. Jeśli droga jest kręta (a taka właśnie jest w tej okolicy), to radar Iskra mógł nawet zmierzyć prędkość pojazdu, który był za zakrętem, czyli poza zasięgiem wzroku policjanta.

b) policjant nie okazał kierującemu wyświetlacza  radaru. Machnął jedynie miernikiem prędkości przed oczyma kierującego – w taki sposób, że ten nie mógł zobaczyć ani wyniku pomiaru, ani czasu jaki upłynął od jego dokonania. Nie pozwolił też na sfotografowanie numeru seryjnego urządzenia

c) Pomiar dokonywany był pod linią wysokiego napięcia – co mogło powodować nieprawidłową pracę urządzenia pomiarowego.

2. Rozprawa przed Sądem Rejonowym w Kozienicach

Sprawa trafiła do II Wydziału Karnego Sądu Rejonowego w Kozienicach i znalazła się w referacie sędziego Michała Mańkowskiego. Na rozprawie w dniu 6 marca 2014 r. Sąd przesłuchał w charakterze świadka sierżanta Piotra Madejskiego. Swoje wyjaśnienia złożył też kierowca samochodu Kia. Bez odczytania ujawniono dowody zgłoszone we wniosku o ukaranie: notatkę urzędową, świadectwo legalizacji ponownej radaru Iskra oraz dane o karalności obwinionego.

Świadek Piotr Madejski zeznał, że niestety nie przypomina sobie zupełnie interwencji na drodze w Wilczkowicach Dolnych, dokonywanej w dniu 13 października 2013 r. Świadek nie był też wstanie określić  na jaki zasięg był tego dnia ustawiony miernik Iskra.

Ponieważ świadek nie pamiętał w ogóle zdarzenia, obwiniony kierowca zadawał mu jedynie pytania dotyczące zasad działania urządzenia Iskra oraz kwalifikacji świadka do obsługi urządzenia pomiarowego. Spotkało się to z objawami niezadowolenia ze strony sędziego Mańkowskiego. Sędzia wezwał obwinionego do zadawania świadkowi pytań  na temat zarzucanego mu czynu, oraz wskazał, że „przesłuchanie świadka nie może mieć na celu jego nękanie”. Sędzia kilkakrotnie groził też obwinionemu zastosowaniem wobec niego kar porządkowych (co nie zostało zaprotokołowane).

Zostały natomiast zaprotokołowane następujące słowa świadka Piotra Madejskiego:

” Nie posiadałem w dniu 13.10.2013 r urządzenia pozwalającego na identyfikację pojazdu, któremu zmierzyłem prędkość”.

„Nie jestem w stanie powiedzieć na jakiej podstawie przypisałem jakąkolwiek prędkość obwinionemu, gdyż tego nie pamiętam”.

3.  Wyrok I instancji

Wyrokiem z dnia 6 marca 2014 r. (sygn. akt. II W 37/14) Sąd Rejonowy w Kozienicach uznał kierującego winnym zarzucanych mu czynów (oprócz zarzutu niezastosowania się do ograniczenia prędkości obwiniono go również o to, że nie posiadał na wyposażeniu gaśnicy) i wymierzył mu karę grzywny w wysokości 500 zł, zasądzając ponadto 150 zł tytułem kosztów postępowania oraz opłaty.

W uzasadnieniu wyroku Sąd stwierdził m. in. :

„Sąd dał wiarę zeznaniom świadka Piotra Madejskiego. Zeznał on, że w obszarze zabudowanym dokonał pomiaru prędkości auta, którym kierował obwiniony, a było to 91 km/h. (…) Świadek logicznie wskazał co pozwala zidentyfikować pojazd, któremu zmierzono prędkość. Zeznania te są logiczne, mają potwierdzenie w pozostałych dowodach zebranych w sprawie”.

„Wskazać należy, że nie są prawdziwe twierdzenia obwinionego jakoby miernik „Iskra 1″ nie posiadał funkcji umożliwiającej identyfikację pojazdu, którego prędkość jest mierzona”.

4. Rozprawa apelacyjna i wyrok II instancji

Obwiniony zaskarżył wyrok Sądu Rejonowego w Kozienicach z dnia 6 marca 2014 r. Jego apelację rozpatrywał Sąd Okręgowy w Radomiu w składzie: SSO Dariusz Pietruszka.

W swojej apelacji obwiniony podniósł:

  1. obrazę przepisów postępowania, która miała wpływ na treść orzeczenia, poprzez dokonanie przez Sąd Rejonowy w Kozienicach  oceny dowodów w sposób całkowicie dowolny, bez uwzględnienia zasad prawidłowego rozumowania;
  2. błędy w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia, które miały wpływ na jego treść.

Natomiast na rozprawie w dniu 23 września 2014 r. – uściślając oraz precyzując  zarzuty podniesione w apelacji – koncentrował się przede wszystkim na następujących okolicznościach:

  • Sąd Rejonowy ustalając stan faktyczny nie miał żadnych podstaw, aby przyjąć, że w momencie pomiaru na drodze nie było innych pojazdów. Przecież obwiniony twierdził, że na drodze panował duży ruch, a świadek (policjant) temu nie zaprzeczył;
  • Sąd Rejonowy błędnie przyjął, że miernik Iskra posiada funkcję umożliwiającą identyfikację pojazdu, bowiem założenie takie nie wynika z zasad jego działania. Miernik Iskra mierzy prędkość pojazdu najszybszego, a nie pojazdu,  który znajduje się najbliżej, czy też pojazdu, w kierunku którego jest on skierowany.
  • Sąd Rejonowy nie przeprowadził eksperymentu procesowego w celu ustalenia, czy fale elektromagnetyczne emitowane przez linię wysokiego napięcia, która przebiegała nad miejscem pomiaru nie zakłócały pracy urządzenia pomiarowego. Obwiniony podnosił, że  były już przeprowadzane eksperymenty, które wykazały w sposób niezbity, że linia wysokiego napięcia zakłóca pracę urządzenia pomiarowego, a pomiary dokonywane w takich miejscach są zawyżone. Obwiniony wspomniał o przypadku, jaki miał miejsce w Krakowie:  http://www.tvn24.pl/krakow,50/wygral-proces-z-policja-nie-umieja-uzywac-radaru,350807.html
  • Sąd Rejonowy nie przeprowadził z urzędu dowodu z opinii biegłego na okoliczność, czy urządzenie Iskra 1, użyte do pomiaru w dniu 13 października 2013 r., posiadało zatwierdzenie typu. Obwiniony podniósł, że na terenie całego kraju Policja używa 102 nielegalnie sprowadzonych mierników Iskra sprowadzonych z Ukrainy i Mołdawii, które nie posiadają zatwierdzenia typu, a więc nie mogą być używane w Polsce. Zapadło już co najmniej kilka wyroków, w których sądy stwierdziły używanie przez Policję takich nielegalnych urządzeń. We wszystkich tych przypadkach zapadły wyroki uniewinniające. Pierwszy taki wyrok wydany został przez Sąd Rejonowy w Sierpcu:
  • http://auto.dziennik.pl/aktualnosci/artykuly/422673,policyjne-radary-iskra-1-sa-nielegalne-taki-wyrok-wydal-sad.html
  • W związku z powyższymi zarzutami obwiniony wniósł o uchylenie wyroku I Instancji oraz przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania temuż Sądowi.

Sąd Okręgowy w Radomiu, wyrokiem z dnia 23 września 2014 r. utrzymał w mocy wyrok Sądu Rejonowego w Kozienicach z dnia 6 marca 2014 r.

Sędzia Dariusz Pietruszka, podając ustnie motywy wydanego przez siebie wyroku stwierdził, że nie dopatrzył się żadnych uchybień ze strony Sądu Rejonowego w Kozienicach. Sędzia Pietruszka nie odniósł się ani jednym słowem do podstawowego zarzutu podnoszonego przez obwinionego, że miernik Iskra nie identyfikuje pojazdu, którego prędkość została zmierzona. Natomiast odnosząc się do pozostałych zarzutów, sędzia Pietruszka stwierdził, że:

  • o żadnych eksperymentach procesowych dotyczących działania miernika Iskra w pobliżu linii wysokiego napięcia nie słyszał i takich eksperymentów się nie przeprowadza;
  • linia wysokiego napięcia nie zakłócała pracy miernika Iskra, bo przecież policjanci dokonywali pomiaru w stałym punkcie kontroli…
  • jeżeli miernik prędkości posiada legalizację, to jest on używany legalnie i żadne zatwierdzenie typu nie jest potrzebne (trudno było oprzeć się wrażeniu, że sędzia Pietruszka nigdy nie słyszał o procedurze zatwierdzenia typu urządzenia pomiarowego i mylił go z procedurą legalizacyjną).

 

Z ostatniej chwili:

http://ttv.pl/aktualnosci,926,n/slepy-radar-plus-oko-policjanta,143652.html

https://www.facebook.com/video.php?v=722639524451711

http://www.tvn24.pl/wideo/z-anteny/bezuzyteczny-radar-suszarki-powinny-zostac-wycofane,1343704.html?playlist_id=12799

 

 

 

 

 

 

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bezstronność sądu, Monitoring sądów powszechnych, Postępowanie przed sądem, Ręczne mierniki prędkości. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

29 odpowiedzi na „Sędziowie, czy strażnicy budżetu?

  1. nicpoń pisze:

    Sędzia Michała Mańkowski i sierżanta Piotr Madejski to banda działająca pod przykryciem prawa.
    Szkoda słów na take elementy.

  2. Lubuszanin pisze:

    Gwoli przypomnienia i monitoringu sprawy. Idzie ciężko ale należy mieć nadzieję że pijany prokurator – przestępca dostanie zasłużony wyrok. Przy okazji wyrazy uznania dla szefa okręgowej prokuratury za jednoznaczne stanowisko i twarde działania wobec obu szubrawców.
    I aż dziw bierze (lub nie bierze) że sprawę opóźnia Prokuratura Generalna.

    http://zielonagora.gazeta.pl/zielonagora/1,35182,18468799,sad-nad-prokuratorem-nierychliwy-choc-uciekl-z-miejsca-wypadku.html#TRrelSST

  3. Krzysiek pisze:

    Chciałbym zwrócić uwagę wszystkich na fakt, że od 1 lipca wkracza do sądów nowa procedura karna. Niesie to za sobą szereg istotnych zmian, zarówno na plus jak i minus, w stosunku do obecnej inkwizycyjnej procedury kpk rodem jeszcze z czasów stalinowskich:
    http://prawo.gazetaprawna.pl/galerie/871298,duze-zdjecie,1,nowa-procedura-karna-od-1-lipca-nowelizacja-2015.html
    http://prawo.rp.pl/artykul/1179525.html
    Trudno w tej chwili wyrokować w jaki sposób nowy kpk wpłynie na jakość orzecznictwa sądów w sprawach kolizji i wypadków komunikacyjnych oraz spraw o wykroczenia w ruchu drogowym. Jedno jest pewne – od samego wprowadzenia nowej kpk nic a nic w sędziowskich głowach oleju nie przybędzie, a nawet ich uprawnienia i „uznaniowość” (cokolwiek pod tym pojęciem rozumiemy) zdecydowanie wzrośnie.
    Przy wzrastającej gwałtownie represji państwa wobec kierowców winnych lub niewinnych wykroczeń i przestępstw w ruchu drogowym trudno oczekiwać łagodniejszych wyroków. Będzie z tym gorzej, bo zamiast wyroków w zawieszeniu będzie albo od razu klata, albo grabież grzywnami. To drugie zdecydowanie pewniejsze, bo państwo zamiast utrzymywać więźnia będzie bardziej skłonne zostawić mu wolność, ale z pustymi kieszeniami w spodniach. Ponadto zdania uczonych prawników na temat wpływu nowej kpk na dochodzenie prawdy materialnej w sądach są mocno podzielone. Jedni mówią, że będzie o tę prawdę materialną łatwiej, a inni znowu, że trudniej, bo ten będzie „bliższy prawdy” kto więcej za odpowiednią opinię biegłego zapłaci lub „stanie się bliższy sercu sędziego”….
    Niemniej warto już od zaraz rozpoznać możliwości wykorzystania nowej kpk w celu ochrony niewinnie oskarżanych o wykroczenia lub przestępstwa kierowców.

    • 31węzłowy Burke pisze:

      Krzysiek, Ty masz tzw. łeb to weź to przetłumacz na język normalny bo nic z tego bełkotu nie rozumiem ; co dają te zmiany ? 31

      • Krzysiek pisze:

        Co dadzą te zmiany to dopiero zobaczymy.
        Na dzień obecny przeciwko tym zmianom jest generalnie prokuratura.
        Z tego prostego powodu, że teraz prokurator będzie musiał napisać poważny akt oskarżenia poparty dowodami, a nie napisać bzdury, w które często sam nawet nie wierzył.
        Po drugie skończy się łażenie po salach rozpraw prokuratorków, co to nawet akt sprawy nie znają. Dlatego tak kwiczą jak świnie odtrącane od koryta przeciwko tym zmianom.
        Czyli dla Obywateli-oskarżonych (głównie tych niesłusznie) generalnie na plus.
        Sędziowie na mój gust zachowują się neutralnie, bo jak wiadomo z dotychczasowej praktyki to robili co chcieli i tak im (oraz mi osobiście) się wydaje, że nadal tak będzie.
        Adwokaci raczej się cieszą, bo wreszcie będą mogli wdeptać większość prokuratorków z parkiet , a nawet w płytki ceramiczne w sali sądowej. Prawdopodobnie administracje sądów będą musiały zatrudnić więcej „konserwatorów powierzchni płaskich” co to będą prokuratorskie plamy usuwać.
        Wzrośnie rola biegłych sądowych, a także ich obroty, bo dopuszczone zostaną dowody z opinii prywatnej (czyli na zamówienie strony). No a „klient płaci, klient żąda…”
        Natomiast intencją „władzy” jest … jakby inaczej ! – dowalenie skazanemu taaaaką grzywną, żeby raczej pragnął iść do kicia niż się opłacać.
        Ale jak będzie, to zobaczymy.
        Podjąłem ten temat z tej prostej przyczyny, że nowa procedura może przynieść pozytywne skutki dla niesłusznie oskarżonych kierowców o spowodowanie wypadku. Może, ale nie musi.
        Wszystko i tak jak do tej pory będzie zależało od sędziów, a jaki jest stan ich umysłów, a raczej tego co mają w łepetynach, to każdy widzi ….

        • 31węzłowy Burke pisze:

          Czy to samo dotyczy wykroczeń ? 31

        • Krzysiek pisze:

          W uzupełnieniu powyższej wypowiedzi podaję link do dość ciekawego tekstu (mimo że z „Łonetu”):
          http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/wielka-reforma-procedury-karnej-1-lipca/qgjhkj

          Są w tekście zdania „w sposób oczywisty i nie budzący najmniejszej wątpliwości” zabawne, jak np poniższe w kontekście oceny dotychczasowego modelu inkwizycyjnego:
          „To dobre rozwiązanie z perspektywy społeczeństwa, ponieważ sędziowie „walczą o prawdę” podczas procesu.”
          Z mojego osobistego doświadczenia wynika, że sędziowie w tym „dochodzeniu prawdy” idą na skróty zakładając, że wszystko co powie oskarżony i jego świadkowie oraz obrońca to wierutne kłamstwa.
          Tak wygląda dochodzenie do prawdy przez polskich sędziów.

          Natomiast zdecydowanie rację mają prokuratorzy mówiąc, że:
          „Rzecznik Prokuratury Generalnej Mateusz Martyniuk w zeszłym roku mówił, że skutkiem wejścia w życie reformy będzie „radykalny wzrost liczby uniewinnionych”. – Zdecydowana część osób uniewinnionych to będą winni, którzy pozostaną bezkarni – przekonywał Martyniuk.”
          Otóż nastąpi radykalny wzrost liczby uniewinnionych, ale tych, którzy zostali OSKARŻENI NIESŁUSZNIE !
          Tak więc cały opór prokuratury przeciwko tej reformie wynika z ich świadomości, że od 1 lipca 2015 roku skończy się beztroskie oskarżanie ludzi niewinnych. Konsekwencją bowiem niesłusznego oskarżenia i następnie sądowego uniewinnienia będą sprawy o odszkodowanie za niesłuszne oskarżenie. Prędzej czy później odbije się to na kieszeni i awansie prokuratorskim.
          W mojej ocenie, o ile sędziowie staną na wysokości zadania, a szanse na to są bardzo nikłe, powiem wręcz ŻADNE , to art. 167 będzie praktycznie martwy. Znając jednak IQ oraz „morale” obecnych polskich sędziów trudno mieć jakiekolwiek nadzieje na polepszenie działania obecnego „wymiaru sprawiedliwości inaczej” tak, aby stał się rzeczywistym Wymiarem Sprawiedliwości.
          Gdyby wraz ze zmianą procedur nastąpiła CAŁKOWITA WYMIANA KADR PROKURATORSKICH i SĘDZIOWSKICH to byłaby jakaś nadzieja na naprawę wymiaru sprawiedliwości. Kiedy jednak „skorupka już nasiąkła bezmiarem niesprawiedliwości” to będzie nim trącić po kres dni swoich.
          Proszę zresztą poczytać komentarze pod linkowanym tekstem. Społeczeństwo polskie nie ma najmniejszych złudzeń co do kierunku, w którym się to wszystko potoczy.

  4. Pingback: Wrażliwość sędziego | Stowarzyszenie Prawo na Drodze

  5. Wojtek pisze:

    Równi i równiejsi.
    Niektórzy są sądzeni „po ludzku”, niezależnie od ewentualnego wyroku.

    http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/sad-utajnil-sprawe-holowczyca,521088.html

  6. Krzysiek pisze:

    No cóż, „jak Kali ukraść, to dobrze. Jak Kalemu ukraść, to źle” – taką maksymą kierują się polscy sendziowie:
    http://prawo.rp.pl/artykul/757814,1163756-Sedziowie-o-zwrocie-kosztow-przejazdu-z-miejsca-zamieszkania-do-sadu.html

    Argumentacja zwala wprost z nóg, ale to jest dokładnie to samo, co ich uzasadnienia na sali sądowej

  7. pioter pisze:

    Sędzia na sali sądowej może uznać, że to Słońce krąży wokół Ziemi, więc co dopiero zabrać prawko …. I mówię to poważnie.

  8. wątpiący pisze:

    Wątpliwość moja – czy istnieje możliwość zatrzymania przez sędziego prawa jazdy, w wyniku podania przez pomyłkę informacji (podczas rozprawy) typu – światła mijania, światła drogowe, wymijanie, omijanie, wyprzedzanie?

  9. zenker pisze:

    W opisie mimo wszystko brakuje sporo danych aby wyrobić sobie pogląd.
    1. Z jakiej odległości wykonano pomiar ?
    2. Jakiego rodzaju była linia energetyczna – wiele osób nie odróżnia linii WN, SN, NN, a tylko WN może zakłócić pomiar. Generalnie bardzo rzadko występuje sytuacja, aby linia WN przebiegała nad drogą publiczną.

    • redakcja pisze:

      Ad. 1
      Policjant na rozprawie nic nie pamiętał. Nie pamiętał również tego z jakiej odległości wykonał pomiar. Natomiast obwiniony wyjaśniał, że zobaczył policyjny pojazd w momencie, kiedy wjechał na prostą, tj. z odległości 250 m. Nie zauważył jednak, aby policjanci w tym czasie wykonywali jakikolwiek pomiar. Jest przekonany, że żaden z policjantów nie wyszedł na pobocze i nie skierował miernika w kierunku nadjeżdżających pojazdów.
      Ad. 2
      W aktach sprawy nie ma informacji na ten temat. Zarzutu podniesionego przez obwinionego nikt nie weryfikował.

    • Nielot pisze:

      Skąd masz informację, iż jedynie linia WN zakłóca pomiar, a SN czy NN już nie?

    • Lubuszanin pisze:

      Sprawa wagi ciężkiej, czyli jak chwycić lewą ręka za prawe ucho aby uniewinnic policjanta który śmiertelnie potrącił człowieka
      Całość w linku poniżej
      http://zielonagora.gazeta.pl/zielonagora/1,35161,16747499,Policjant_potracil_smiertelnie_kibica_Falubazu__Sad.html#TRLokZielTxt

      Ja chciałbym tylko zwrócić uwagę na przewrotność uzasadnienia (które nota bene pokazuje że cały proces nie miał sensu, a także nie był potrzebny eksperyment procesowy w którym zatrzymano pół miasta aby odtworzyć sytuację), bo owo uzasadnienie nie odnosi sie do faktów, które sąd ma badać dociekając prawdy, a do widzimie sądu.

      A oto puenta poezji sędziowskiej.

      „Impreza masowa, na której w myśl ustawy nie można spożywać alkoholu, nie stanowi dla kierowców przesłanek by zachowywać na drodze szczególną ostrożność. Wymaganie od kierowców ostrożności, bo w każdej chwili może wybiec pod koła pijany kibic doprowadziłaby do absurdu i sparaliżowania ruchu w mieście, w którym często odbywają się właśnie takie imprezy – tłumaczyła sędzia.”

      Wyrok i uzasadnienie jest jednocześnie uniewinnieniem szefostwa Policji w Zielonej Górze za to że nie wyłączyła z ruchu ulicy przy której tysiące ludzi świętowało i cieszyło sie ze sportowego sukcesu swojej drużyny, tudzież nie zabezpieczyła jej w odpowiedni sposób.

      Jeden zginął, ten co go zabił ma złamaną psychikę, a wierchuszka palantów w gumiakach i niebieskich mundurkach zapija i zakąsza bo im się upiekło.
      Żaden niebieski imbecyl nie poniósł konsekwencji.

      A dla tych którzy nie znają Zielonej Góry – imprezy masowe z ZG w centrum miasta to rzadkość – a nie „częstość”. Raz w roku mamy winobranie i raz na kilka lat świętuje się żużlowego mistrza Polski.

      Oczywiście imprez masowych mamy więcej, ale skupiają sie one na terenie obiektów sportowych i poza nie nie wychodzą

      I już na koniec, kto przeczytał uważnie podlinkowany tekst to zapewne w głowę zachodzi jak można „gnać na policyjną akcję” z predkością max. 50 km/h.

  10. zxc pisze:

    Proszę sobie sprawdzić tzw nowelizację prawa karnego druk 870 gdzie zapisano , że od 2015 r ” prawda materialna ” nie będzie miała znaczenia w tzw polskich tzw sądach. Analogicznie talmud wprowadził ustawowy zakaz składania skarg na podst art 440 kpk przez polskich obywateli do SN , pod różnymi wymysłami, ale w „kierunku kontradyktoryjnosci” oraz w kierunku desowietyzacji”.

    Po niespełna 70 latach oficjalnie przyznano, iż w Polsce obowiązuje sowiecki system prawa karnego ( tylko karnego? ) zatem aby wypełnic postulaty dehitleryzacji wprowadzono kolejne ograniczenia prawa do obrony. Tak właśnie w praktyce wygląda hitleryzacja prawa w ramach dehitleryzacji- typowy talmud.

    • Krzysiek pisze:

      Tutaj jest wielce wymowna odpowiedź na pytanie o moc prawną Konstytucji RP:
      http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/824735,sedziowie-stosowanie-przepisow-konstytucji-grozi-upomnieniem.html
      Cieszy to, że nie wszyscy sędziowie z Częstochowy to ……… (można wpisać dowolny epitet), a smuci to, że za autentyczną niezawisłość można być ukarany:
      „Jak mówi ukarany sędzia, akurat ten uwzględniony przez sąd (dyscyplinarny – przyp. K) zarzut był dla niego najbardziej kuriozalny.
      – No bo jak można zarzucać sędziemu, że rozstrzygając sprawę, zastosował wprost konstytucję – zastanawia się Marek Przysucha”
      Widać jak na dłoni słynne polskie piekiełko – jak tylko ktoś próbuje je opuścić to natychmiast jego dotychczasowi ‚towarzysze” ciagną go na „jego” miejsce….

    • Krzysiek pisze:

      Prawda materialna jest ostatnią rzeczą jaką interesuje tzw. „sąd”. Jeśli dowody świadczą na rzecz niewinności oskarżonego, to tym bardziej są niewiarygodne, bo przecież gdyby oskarżony był niewinny, to nie byłby oskarżony. I tak „prawniczo-sędziowskie” kółeczko się zamyka ( w odniesieniu oczywiście do osób spoza sitwy). Podstawą orzecznictwa tzw. „sądów” są tylko i wyłącznie zeznania „naocznych świadków” I TO TYLKO I WYŁĄCZNIE TE, KTÓRE POTWIERDZAJĄ AKT OSKARŻENIA !!!
      Natomiast zeznania świadków podważające akt oskarżenia są generalnie pomijane i to do tego stopnia, że gdy dwoje świadków mówi przed tzw. „sądem” dokładnie wykluczające się zeznania, to tzw. „sąd” nie wnika w to , czyje zeznania są prawdziwe, czyli zgodne ze stanem faktycznym (którego tzw. „sąd” nie ustala, lecz jedynie opisuje wedle swojego mniemania w swoim uzasadnieniu), lecz ocenia je w kategoriach „WIARY”, czyli pozamaterialnych.
      Tzw. „sąd” w swej niezawisłości jest obecnie w stanie uznać prawdę za fałsz i odwrotnie, fałsz za prawdę i DOKŁADNIE NIKT NIE JEST W STANIE TAKIEGO CYMBAŁA SĘDZIEGO Z JEGO BŁĘDU WYPROWADZIĆ !!!
      Dowodem ostatecznym na stronniczość polskich tzw. „sądów” jest fakt, że praktycznie nie występują przypadki oskarżenia świadka OBRONY o złożenie fałszywych zeznań, bo wówczas tzw. „sąd” musiałby UDOWODNIĆ, że świadek obrony złożył fałszywe zeznania !!! A to już przerasta możliwości jakiegokolwiek tzw. „polskiego sądu”.
      Polskie tzw. „sądy” nie są wstanie udowodnić fałszywości zeznań świadków obrony, ale jednocześnie uznają zeznania tych świadków za „niewiarygodne” – to jest już kompletny odlot intelektualno-logiczno-prawniczy !!!
      Wygląda na to, że tzw. „immunitet sędziowski” upoważnia tych nieszczęsnych osobników płci obojga do popełniania przestępstw w majestacie tzw. „prawa”, które to „prawo” ci „sędziowie” mają w głębokim poważaniu.
      Wszystko to jest tak przerażające, że nie wiadomo jakim przerażającym scenariuszem się zakończy….

  11. mo do pisze:

    Przepięknie! 4:08 Konkolewski się poddaje. Policja daje ciała po calości. Brak szkoleń dla policjantów – co udowodniło Stowarzyszenie na drodze administracyjnej, sprzęt niezgodny z wymaganiami. Co jeszcze można zrobić źle???? Szkoda tylko, że nasze państwo nie ma 2,3 mld PLN na chodniki dla dzieciaków, a ma 5 mld na dodatki i premie roczne dla takich partaczy!

  12. Zwykły obywatel pisze:

    Idealnie pasuje tutaj stara i nieśmiertelna anegdota:

    W pokoju sędziowskim siedzą dwaj sędziowie. Wpada tam adwokat i do jednego z nich mówi: pies pana żony pogryzł psa mojej żony. Psa trzeba było operować, żona w szoku. Jak mi pan nie zapłaci 10 tysięcy – idę do sądu.

    Sędzia chwilę pomyślał, wyjął dziesięć tysięcy i dał adwokatowi.

    Wtedy ten drugi sędzia mówi: ty, za co zapłaciłeś? Przecież nie masz ani żony, ani psa.

    No wiesz odpowiada tamten, jak sprawa trafi do sądu, to może być różnie…

  13. 31węzłowy Burke pisze:

    Ani sędziowie ani strażnicy budżetu : to zwykli bandyci w togach, popłuczyny nazistowskich i komunistycznych zbrodniarzy , również w togach. 31

  14. Krzysiek pisze:

    No i jak na zamówienie tej dyskusji najświeższy „szach-mat” dany RPO przez „Trybunał Konstytucyjny”:
    http://podatki.onet.pl/tk-przepisy-ordynacji-podatkowej-z-1997-r-zgodne-z,19925,5658770,1,agencyjne-detal
    Czy ktokolwiek ma jeszcze jakiekolwiek wątpliwości CZYM w swej istocie jest to „państwo istniejące teoretycznie” oraz jego „wymiar sprawiedliwości” i trybunały ???…

    • zxc pisze:

      Gdyby serwilizm sędzi z TK nie brał każdorazowo pod uwagę kestii „kosztów” i gdyby faktycznie był „niezależny/niezawisły” to grupa bandytów stanowiących oraz stosujących złe prawo już dawno siedziałaby za kratami. RPO to rówież element talmudycznego układu sitwy, jako, że niekonstytucyjność wynika z innego zupełnie przepisu, skoro interpretacją prawa/tworzeniem prawa np w sprawach karnych zajmuje się SN na podst art 441 kpk oraz II izbowy parlament, co wyłącza uprawnienia decyzyjne ciur ze skarbówki. Ani TK ani RPO rżnie debilizm udając przy badaniu za zgodność z „całą konstytucją”że nie wie kto w Polsce tworzy prawo a kto je intepretuje. Ciura pn naczelnik skarbówki po prostu swoją działnością nie ma prawa wkraczać/ ingerować w obszar wyłaczności innych podmiotów w tym dla tego, że administracja oraz skarbówka nie jest konstytucyjną władzą publiczną w ujęciu art 31 Konstytucji RP.

      Dość interesujące jest, iż wyłącznie do postępowań skarbówki wprowadzono talmudyczno geszefciarskie narzędzie „kręcenia ustawą”, natmomiast niezgodnie z konstytucyjna zasada równości takich narzędzi nie wprowdzono do np postępowań karnych.

      Jak przepis podatkowy jest dla obywateli korzystny( „niedopatrzenie” sitwy ), to talmud wydaje „prywatną opinię z mocą ustawy powszechnie obowiązującej” jako źródło prawa i zamiast Sejmu w ujęciu art 87 ust 1 Konstytucji RP lub zamiast sitwy rządzącej( stan wojenny).

      Gdyby w sprawach karnych formalnie/oficjalnie wprowadzonoby takie narzędzie „kręcenia ustawami” przez sędzi itp, w tym dano by obywatelom analogiczne uprawnienia do „własnej interpretacji” w ustawowym terminie pod rygorem uznania interpretacji obywatela za wiążącą co do prawa karnego, to wątpliwe jest, aby na taką sytuację TK wyraził zgodę stwierdzeniem ” zgodności z konstytucją RP” takiego narzędzia, teoretycznie dającego równe szanse sitwie jak i obywatelom.

  15. Krzysiek pisze:

    W uzupełnieniu poprzedniego komentarza życie każdego dnia przynosi nowe dowody na przestępczy charakter państwa polskiego.
    Oto dziś Trybunał Konstytucyjny umorzył sprawę o wielokrotne karanie kierowców ciężarówek. Tak więc ci „super-sędziowie” od Konstytucji stoją oczywiście na straży, aby czasem Obywatel-niewolnik nie został beneficjentem zapisów konstytucyjnych, jeno nadal był niewolnikiem państwowym, którego można sterroryzować wielokrotną grzywną za to samo przewinienie.
    Widać jak na dłoni czym jest w Polsce Konstytucja i prawo i jakie są zasady „praworządności inaczej”.

  16. Krzysiek pisze:

    Od bardzo dawna twierdzę, że tzw. „państwo polskie” jest państwem przestępczym wobec własnych Obywateli. Szczególną rolę w terroryzowaniu społeczeństwa odgrywa mundurowy aparat przymusu oraz „bezmiar niesprawiedliwości” reprezentowany przez specjalnie w tym celu wyszkolonych prokuratorów i sędziów.
    Podstawową zasadą realizacji terroru oraz dokonywania grabieży na Obywatelach jest podział całego społeczeństwa na dwie kategorie: niewolników państwowych, czyli zdecydowaną większość Obywateli, którzy swoją pracą utrzymują drugą kategorię, czyli nadzorców niewolników w osobach wyżej wymienionych funkcjonariuszy.
    Zgodnie z tą zasadą funkcjonariusze, którzy naruszyli przepisy prawa, jakiekolwiek by one nie były, mogą liczyć na nadzwyczajne złagodzenie kary, a najczęściej zupełnie jej unikają.
    Natomiast w przypadku „Obywateli-niewolników” system działa absolutnie bezbłędnie i nad wyraz skutecznie, co opisuje komentowany artykuł.
    W tym przypadku oskarżony jest już w momencie oskarżenia uznany za winnego, choćby nie wiem jakie dowody na swoją niewinność przedstawił. Oskarżony może nawet przed sądem udowodnić (jak ja w mojej sprawie), że świadkowie kłamią i sąd nawet przyciśnięty do muru uzna, że tu akurat świadkowie się … pomylili, bo mogli się pomylić, ale oczywiście wszystkie ich pozostałe zeznania są najprawdziwszą prawdą !
    Tak więc czytając powyższe „uzasadnienia” obu sędziów widziałem dokładnie te same sformułowania, co w mojej sprawie.
    Podstawą tych wydawałoby się irracjonalnych sformułowań w uzasadnieniach polskich sędziów jest oczywiście odpowiednie przeszkolenie (wytresowanie) sędziego w szkółce przygotowującej go na to stanowisko.
    Zgodnie z zasadą realizacji terroru sędziowie są szkoleni do orzekania wg dwóch kryteriów:
    1 – przynależności oskarżonego do sitwy, czyli w tym przypadku wyuczone na studiach zasady prawne, w szczególności „zasada domniemania niewinności” obowiązują, co pozwala uniewinnić zdecydowaną większość oskarżonych przez zbytnią nadgorliwość prokuratora;
    2 – braku przynależności do sitwy, czyli w tym przypadku z całą mocą obowiązuje „zasada domniemania winy” oskarżonego, którego wyjaśnienia są uznawane z definicji za nieprawdziwe, gdyż skoro oskarżony może kłamać bez konsekwencji, to zapewne kłamie.
    Stąd logicznie wynika, że skoro oskarżony kłamie, to zeznania strony przeciwnej, a głównie innych funkcjonariuszy aparatu terroru, są w pełni „wiarygodne”, choćby nawet dany funkcjonariusz nic nie powiedział, ani nic nie pamiętał.
    W tym przypadku wystarcza sam akt oskarżenia, który jest zarazem dowodem winy oskarżonego.
    Postępowanie sądowe ma zatem na celu skazanie oskarżonego, a cały przewód sądowy to zwyczajna farsa udająca „praworządność” i mająca na celu wywołanie wrażenia, że państwo jest praworządne dając oskarżonemu „prawo do obrony”.
    Najbardziej zabawnym, a raczej tragikomicznym” w tej TOTALNEJ FIKCJI polskiego „wymiaru sprawiedliwości” jest gremialne powoływanie się praktycznie wszystkich polskich sędziów we wszystkich uzasadnieniach na „akt wiary w prawdomówność” funkcjonariuszy czy też świadków oskarżenia. Polskiego sędziego nie interesuje PRAWDA MATERIALNA o zdarzeniu, lecz jedynie „wyobrażenie”, że takie zdarzenie jak opisane w akcie oskarżenia zaszło rzeczywiście i jest poparte zeznaniem świadka.
    Z braku przeprowadzenia dowodów na gruncie materialnym nie pozostaje sędziom nic innego jak tylko „wierzyć” w zeznania oskarżenia i skazać oskarżonego.
    Celem bowiem polskiego „wymiaru sprawiedliwości” jest dokonanie aktu terroru na Obywatelu-niewolniku, skazaniu go za wydumane i NIEUDOWODNIONE przestępstwo lub wykroczenie oraz skasowaniu grzywną i kosztami sądowymi.
    Oczywiście nie znaczy to, że polskie sądy skazują tylko niewinnych, a uniewinniają winnych. One działają zgodnie z wyżej opisanymi regułami. W tym sensie wyroki wydane przez „bohaterów” artykułu dokładnie odpowiadają „duchowi” bolszewickiemu i obaj przedstawiciele są godnymi następcami stalinowsko-hitlerowskich zbrodniarzy sądowych. Oni wykonują zadanie, jakie im polskie państwo przestępcze nakazało z wyjątkową skrupulatnością, dokładnością i z wielką dyspozycyjnością.
    PS: ilość spraw dotyczących stronniczości „wymiaru sprawiedliwości” znajdujących się u Rzecznika Praw Obywatelskich przerasta możliwości „przerobowe” tego urzędu.
    Doszło do tego, że o podstawowe prawo Obywatela do sprawiedliwego i bezstronnego sądu trzeba walczyć w urzędzie RPO, bo w żadnym polskim sądzie nie ma najmniejszej szansy na SPRAWIEDLIWY i BEZSTRONNY osąd.

  17. deV pisze:

    Cała sprawa jest kolejnym dowodem na to, że niewolnik nie ma w Polsce żadnych praw a wszelkie konstytucyjne wolności i deklaracje są tylko fasadą, za którą kryje się coś co określa się potocznie skrótem CHDiKK.

    Nie mamy pańskiego płaszcza i co nam Pan zrobisz?

  18. pioter pisze:

    Po prostu wymiękam. Dajcie mi człowieka a znajdę na niego paragraf. Za takie wyroki panowie sędziowie powinni ze wstydem zdjąć togę, która symbolizuje powagę i bezstronność sprawowanego urzędu, a tylko sobie zostawić na szyi metal z literkami RP – jako symbol, na czyim łańcuchu są uwiązani.

  19. Przy okazji zmiany władzy należy poddać takich ‚sendziów” przymusowej obserwacji psychiatrycznej w celu wyeliminowania wariatów z , potrzebnego przecież, wymiaru ” sprawiedliwości”. Degeneracja i demoralizacja tego pokracznego tworu sięgnęła dna albo jeszcze gorzej…31

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *