Policjanci usiłowali wtargnąć do siedziby Stowarzyszenia Prawo na Drodze!

Funkcjonariusze Biura Spraw Wewnętrznych Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie usiłowali wtargnąć do siedziby Stowarzyszenia Prawo na Drodze. Działali na zlecenie prokuratora Ziemowita Sułka z Puław. W tym samym czasie dokonano włamania do samochodu adwokata, który przyjechał na wezwanie. Biuro Spraw Wewnętrznych twierdzi, że to nie oni włamali się do samochodu, ale fakty są takie, że włamanie miało miejsce w bezpośrednim związku czasowo-przestrzennym z próbą wtargnięcia do BSW do siedziby SPnD.

Prokurator Ziemowit Sułek należy do najbardziej dyspozycyjnych prokuratorów w Okręgu Lubelskim. Można powiedzieć, że to taki prokurator reżimowy. Specjalizuje się w umarzaniu spraw przeciwko policjantom. Krzyczy na świadków, a sprawy prowadzi w taki sposób, aby żadnemu policjantowi z Garnizonu Lubelskiego włos nie spadł z głowy. A oto postać prok. Ziemowita Sułka:

W stanie wojennym też był taki prokurator o nazwisku Sułek. Też pracował w Puławach. Miał na imię Janusz. Oskarżał członków Solidarności o to, że mimo ogłoszenia stanu wojennego kierowali strajkiem w Zakładach Azotowych w Puławach.

https://13grudnia81.pl/sw/form/r47348184391627,1794.html

Teraz mamy w Puławach Ziemowita Sułka. Wykonuje takie same zadania, ale już dla innego  reżimu. Niszczy i zastrasza wolne media i ruchy obywatelskie. Sułek = Sułek.

Widać każde czasy mają swojego Sułka. Są i takie sułki, które obsługują już kolejny z rzędu reżim i jak widać w oświadczeniach majątkowych, dobrze im się wiedzie (Ministerstwo Sprawiedliwości daje pożyczki)…

Cała akcja wtargnięcia do siedziby SPnD wyglądała tak. Jeden z oficerów BSW w Lublinie (znany z nazwiska) próbował „na blache”, bez nakazu, wejść do mieszkania. Na klatce schodowej gotowi do wtargnięcia czekali inni funkcjonariusze BSW. Zapewne chcieli wejść po to, aby podrzucić jakieś nielegalne materiały. Tym razem akcja się nie udała, ale na wszelki wypadek składam następujące oświadczenie:

Pretekstem do wejścia mieszkania był fakt, iż Stowarzyszenie Prawo na Drodze złożyło zawiadomienie o możliwości popełnienia kilku przestępstw przez funkcjonariuszy Policji z garnizonu lubelskiego. Otóż Prokurator Sułek nie przeprowadził żadnych sensownych czynności, aby ustalić fakty, o których mowa w zawiadomieniach, lecz postanowił prowadzić sprawę przeciwko SPnD o to, że ośmieliło się złożyć zawiadomienie na policjantów…

Piszący te słowa w latach 1980-1981 – a więc w czasach kiedy prokurator Janusz Sułek zwalczał Solidarność – zakładał w Rzeszowie pierwszą wolną i niezależną organizację studencką (NZS).  Ale nawet wówczas takie rzeczy się nie zdarzały, aby milicja prowadziła postępowania o to, że ludzie składali zawiadomienia na policjantów! Brawo Sułek! Należy ci się kolejna pożyczka z Ministerstwa Sprawiedliwości!

O zawiadomieniach składanych przez SPnD  pisaliśmy m. in. tutaj:

Prokurator, policjant i pijany traktorzysta – czyli goście nie do ruszenia

W szczególności Sułkowi chodzi o to zawiadomienie:

Zawiadomienie

Ustosunkowując się do owego problemu stwierdzić należy, iż:

  • Prokurator Sułek nie przeprowadził jakichkolwiek czynności w sprawie zawiadomienia, że policjanci z Annopola nie przeprowadzili badania trzeźwości urządzeniem dowodowym traktorzysty, od którego czuć było alkohol – udaremniając tym samym pociągnięcie go do odpowiedzialności karnej (choć od zdarzenia minęło już kilkanaście miesięcy);
  • Prokurator Sułek nie przeprowadził żadnych czynności w sprawie sfałszowania protokołu badania trzeźwości traktorzysty;
  • Prokurator Sułek nie zbadał wątków dotyczących niszczenia (zadeptywania) śladów zdarzenia drogowego przez funkcjonariuszy policji z Annopola;
  • Prokurator Sułek nie zainteresował się faktem, iż funkcjonariusz Kot z Annopola prowadził czynności wyjaśniające w taki sposób, aby uległy one przedawnieniu (przez pół roku nie przesyłał akt do sądu) i aby traktorzysta nie poniósł odpowiedzialności za spowodowanie kolizji;
  • Prokuratora Sułka nie zainteresowało to, że osoba, którą kraśniccy policjanci oskarżyli o spowodowanie kolizji (i na którą zbierali fałszywe dowody) została prawomocnie uniewinniona (a zatem oskarżenia były bezpodstawne).

Prokurator Sułek zainteresował się natomiast zawiadomieniem nr 2, a właściwie tylko tym jego fragmentem, w którym mowa o tym, że policjanci podżegali świadków.

Odnosząc się do zawiadomienia nr 2 stwierdzić należy, iż fakty w nim zawarte potwierdziły się w śledztwie.

Otóż Patryk B. zeznał, iż:

„mieszkańcy wielokrotnie skarżyli się na Łukasza Ż. i zwracali uwagę, iż bardzo szybko jeździ przez Wymysłów. Ja mam małe dzieci i obawiam się o ich bezpieczeństwo dlatego wielokrotnie osobiście Łukaszowi Żyłka zwracałem uwagę aby jeździł wolniej i stosował się do przepisów ruchu drogowego”

Śledztwo wykazało, że Patryk B. Nie ma żadnych dzieci. Śledztwo nie ustaliło też żadnych osób, które „wielokrotnie skarżyli by się na Łukasza Ż. i zwracali uwagę, iż bardzo szybko jeździ”.

Pomimo tego prokurator Ziemowit Sułek postanowieniem z dnia 15 października 2018 r. (PR 2 Ds 1373.2018) odmówił wszczęcia dochodzenia w przedmiotowej sprawie „wobec zaistnienia innej okoliczności wyłączającej ściganie”.

Nieprawdziwe zeznania Patryka B. są najlepszym dowodem na to, że policja szukała i podżegała świadków, którzy mogli by zeznać przeciwko Łukaszowi Ż.

W czasie, gdy sprawa o spowodowanie kolizji była już w sądzie (a wiec kiedy policja była już stroną w sprawie, a nie organem prowadzącym czynności wyjaśniające) policjanci odwiedzali osoby mające zeznawać na niekorzyść pijanego traktorzysty. Natomiast pod domem Łukasza Ż., którego kraśnicka policja bezpodstawnie oskarżyła o spowodowanie kolizji wielokrotnie podjeżdżał radiowóz, włączając sygnały świetlne – po to, aby zastraszyć domowników. Tego jednak prokurator Sułek nie sprawdził. Bo prokurator Sułek jest od zadań specjalnych: od zastraszania ludzi niewygodnych dla reżimu, a nie od ścigania przestępców w mundurach.

Teraz mogę już iść spać. Czekam na twoich oprawców Sułku – reżimowy prokuratorku.

 

Warto przeczytać też to:

Policjanci szykowali zasadzkę na Prezesa Stowarzyszenia Prawo na Drodze!

 

Policjantowi wolno kłamać

 

Terroryzują cały powiat. Są nie do ruszenia!

 

Prokurator, policjant i pijany traktorzysta – czyli goście nie do ruszenia

Odmowa wszczęcia śledztwa w sprawie badań trzeźwości pijanego traktorzysty

Zakres władzy dyskrecjonalnej policjanta

Policja chroni pijanego traktorzystę. Cz. II

Policja chroni pijanego traktorzystę. Cz. I

mieszkańcy wielokrotnie skarżyli się na Łukasza Żyłkę i zwracali uwagę, iż bardzo szybko jeździ przez Wymysłów. Ja mam małe dzieci i obawiam się o ich bezpieczeństwo dlatego wielokrotnie osobiście Łukaszowi Żyłka zwracałem uwagę aby jeździł wolniej i stosował się do przepisów ruchu drogowego,

mieszkańcy wielokrotnie skarżyli się na Łukasza Żyłkę i zwracali uwagę, iż bardzo szybko jeździ przez Wymysłów. Ja mam małe dzieci i obawiam się o ich bezpieczeństwo dlatego wielokrotnie osobiście Łukaszowi Żyłka zwracałem uwagę aby jeździł wolniej i stosował się do przepisów ruchu drogowego,

 

 

 

 

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Policja, Prokuratura, Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

12 Responses to Policjanci usiłowali wtargnąć do siedziby Stowarzyszenia Prawo na Drodze!

  1. Mirek pisze:

    O jakiej pożyczce ministerstwa sprawiedliwości dla prokuratora Panowie mówicie ???? Jeżeli macie dokumenty to sprawę należy zgłościć do Izby Skarbowej ponieważ jest to przestępstwo karno-skarbowe ! No chyba, że Ministerstwo Sprwaiedliwości ma zapis w krs-ie o działalności finansowej w zakresie udzielania pożyczek !

  2. 31węzłowy Burke pisze:

    Czyli na,wschodzie bez zmian. Na zachodzie też…31

  3. skazany pisze:

    „Ale nawet wówczas takie rzeczy się nie zdarzały, aby milicja prowadziła postępowania o to, że ludzie składali zawiadomienia na policjantów!”

    Zdarzało się.
    Słyszałem o co najmniej jednym przypadku kiedy Służba Bezpieczeństwa prowadziła dochodzenie w prawie oskarżenia milicjanta. Z tym że sprawdzali zarówno zasadność skargi jak i ewentualne „wrogie intencje” skarżącego. Być może to drugie nawet bardziej.
    Ale przyznaję, że nawet wtedy nie prowadzono postępowań WYŁĄCZNIE przeciwko skarżącemu, jak ma to miejsce teraz (w większości przypadków). Prawdopodobnie dlatego że Milicja i SB były jedną firmą tylko teoretycznie, i o ile milicjanci mogli esbekom co najwyżej napyskować to esbecy milicjantom potrafili narobić koło dupy. Nie żeby to w jakiś sposób pomagało zwykłym ludziom, ale zwykłe psy były na smyczy. Takiej raczej krótkiej smyczy.

    Czy tak było „lepiej”? nie! był to po prostu inna rodzaj patologii.

  4. antypies pisze:

    K…a, panie ministrze Ziobro, gdzie jesteś, panie ministrze Zieliński gdzie jesteś? Panie Arturze trzymam kciuki za Pana, doprawdy jak Pan to wszystko wytrzymuje! takich Sułków mamy wielu w prokuraturach, czy ten z 1981 roku to ojciec tego nowego Sułka? Podejrzewam w niedługim czasie włamanie do mieszkania Prezesa. Mam nadzieję że Prezes jest zabezpieczony na ewentualność włamania do mieszkania, samochodu czy napadu i pobicia, Sułek zrobi wszystko, jest w stanie zorganizować nawet zabójstwo – co za stalinowska wsza z tego Sułka!

  5. deV pisze:

    Ciekawe dlaczego zamiast przeprosić po pierwszym incydencie i ukarać winnych służby idą do końca w zaparte, nawet za cenę drastycznej eskalacji późniejszej wtopy.
    Jakieś teorie?

    • Krzysiek pisze:

      Chodzi o precedens i wynikającą z tego utratę zaufania szeregowych bandziorów do swoich hersztów. Jak herszt bandy broni swojego „żołnierza” to ten pójdzie w dym za swoim hersztem. Tak działa każda zorganizowana grupa przestępcza.

  6. 31węzłowy Burke pisze:

    Wrócił stan wojenny?31

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *