Tchórzliwy strażnik miejski i wyluzowany policjant

Zaszufladkowano do kategorii Organizacja ruchu, Policja, Strefa płatnego parkowania, Znaki drogowe | 6 komentarzy

Policjanci usiłowali wtargnąć do siedziby Stowarzyszenia Prawo na Drodze!

Funkcjonariusze Biura Spraw Wewnętrznych Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie usiłowali wtargnąć do siedziby Stowarzyszenia Prawo na Drodze. Działali na zlecenie prokuratora Ziemowita Sułka z Puław. W tym samym czasie dokonano włamania do samochodu adwokata, który przyjechał na wezwanie. Biuro Spraw Wewnętrznych twierdzi, że to nie oni włamali się do samochodu, ale fakty są takie, że włamanie miało miejsce w bezpośrednim związku czasowo-przestrzennym z próbą wtargnięcia do BSW do siedziby SPnD.

Prokurator Ziemowit Sułek należy do najbardziej dyspozycyjnych prokuratorów w Okręgu Lubelskim. Można powiedzieć, że to taki prokurator reżimowy. Specjalizuje się w umarzaniu spraw przeciwko policjantom. Krzyczy na świadków, a sprawy prowadzi w taki sposób, aby żadnemu policjantowi z Garnizonu Lubelskiego włos nie spadł z głowy. A oto postać prok. Ziemowita Sułka:

W stanie wojennym też był taki prokurator o nazwisku Sułek. Też pracował w Puławach. Miał na imię Janusz. Oskarżał członków Solidarności o to, że mimo ogłoszenia stanu wojennego kierowali strajkiem w Zakładach Azotowych w Puławach.

https://13grudnia81.pl/sw/form/r47348184391627,1794.html

Teraz mamy w Puławach Ziemowita Sułka. Wykonuje takie same zadania, ale już dla innego  reżimu. Niszczy i zastrasza wolne media i ruchy obywatelskie. Sułek = Sułek.

Widać każde czasy mają swojego Sułka. Są i takie sułki, które obsługują już kolejny z rzędu reżim i jak widać w oświadczeniach majątkowych, dobrze im się wiedzie (Ministerstwo Sprawiedliwości daje pożyczki)…

Cała akcja wtargnięcia do siedziby SPnD wyglądała tak. Jeden z oficerów BSW w Lublinie (znany z nazwiska) próbował „na blache”, bez nakazu, wejść do mieszkania. Na klatce schodowej gotowi do wtargnięcia czekali inni funkcjonariusze BSW. Zapewne chcieli wejść po to, aby podrzucić jakieś nielegalne materiały. Tym razem akcja się nie udała, ale na wszelki wypadek składam następujące oświadczenie:

Pretekstem do wejścia mieszkania był fakt, iż Stowarzyszenie Prawo na Drodze złożyło zawiadomienie o możliwości popełnienia kilku przestępstw przez funkcjonariuszy Policji z garnizonu lubelskiego. Otóż Prokurator Sułek nie przeprowadził żadnych sensownych czynności, aby ustalić fakty, o których mowa w zawiadomieniach, lecz postanowił prowadzić sprawę przeciwko SPnD o to, że ośmieliło się złożyć zawiadomienie na policjantów…

Piszący te słowa w latach 1980-1981 – a więc w czasach kiedy prokurator Janusz Sułek zwalczał Solidarność – zakładał w Rzeszowie pierwszą wolną i niezależną organizację studencką (NZS).  Ale nawet wówczas takie rzeczy się nie zdarzały, aby milicja prowadziła postępowania o to, że ludzie składali zawiadomienia na policjantów! Brawo Sułek! Należy ci się kolejna pożyczka z Ministerstwa Sprawiedliwości!

O zawiadomieniach składanych przez SPnD  pisaliśmy m. in. tutaj:

Prokurator, policjant i pijany traktorzysta – czyli goście nie do ruszenia

W szczególności Sułkowi chodzi o to zawiadomienie:

Zawiadomienie

Ustosunkowując się do owego problemu stwierdzić należy, iż:

  • Prokurator Sułek nie przeprowadził jakichkolwiek czynności w sprawie zawiadomienia, że policjanci z Annopola nie przeprowadzili badania trzeźwości urządzeniem dowodowym traktorzysty, od którego czuć było alkohol – udaremniając tym samym pociągnięcie go do odpowiedzialności karnej (choć od zdarzenia minęło już kilkanaście miesięcy);
  • Prokurator Sułek nie przeprowadził żadnych czynności w sprawie sfałszowania protokołu badania trzeźwości traktorzysty;
  • Prokurator Sułek nie zbadał wątków dotyczących niszczenia (zadeptywania) śladów zdarzenia drogowego przez funkcjonariuszy policji z Annopola;
  • Prokurator Sułek nie zainteresował się faktem, iż funkcjonariusz Kot z Annopola prowadził czynności wyjaśniające w taki sposób, aby uległy one przedawnieniu (przez pół roku nie przesyłał akt do sądu) i aby traktorzysta nie poniósł odpowiedzialności za spowodowanie kolizji;
  • Prokuratora Sułka nie zainteresowało to, że osoba, którą kraśniccy policjanci oskarżyli o spowodowanie kolizji (i na którą zbierali fałszywe dowody) została prawomocnie uniewinniona (a zatem oskarżenia były bezpodstawne).

Prokurator Sułek zainteresował się natomiast zawiadomieniem nr 2, a właściwie tylko tym jego fragmentem, w którym mowa o tym, że policjanci podżegali świadków.

Odnosząc się do zawiadomienia nr 2 stwierdzić należy, iż fakty w nim zawarte potwierdziły się w śledztwie.

Otóż Patryk B. zeznał, iż:

„mieszkańcy wielokrotnie skarżyli się na Łukasza Ż. i zwracali uwagę, iż bardzo szybko jeździ przez Wymysłów. Ja mam małe dzieci i obawiam się o ich bezpieczeństwo dlatego wielokrotnie osobiście Łukaszowi Żyłka zwracałem uwagę aby jeździł wolniej i stosował się do przepisów ruchu drogowego”

Śledztwo wykazało, że Patryk B. Nie ma żadnych dzieci. Śledztwo nie ustaliło też żadnych osób, które „wielokrotnie skarżyli by się na Łukasza Ż. i zwracali uwagę, iż bardzo szybko jeździ”.

Pomimo tego prokurator Ziemowit Sułek postanowieniem z dnia 15 października 2018 r. (PR 2 Ds 1373.2018) odmówił wszczęcia dochodzenia w przedmiotowej sprawie „wobec zaistnienia innej okoliczności wyłączającej ściganie”.

Nieprawdziwe zeznania Patryka B. są najlepszym dowodem na to, że policja szukała i podżegała świadków, którzy mogli by zeznać przeciwko Łukaszowi Ż.

W czasie, gdy sprawa o spowodowanie kolizji była już w sądzie (a wiec kiedy policja była już stroną w sprawie, a nie organem prowadzącym czynności wyjaśniające) policjanci odwiedzali osoby mające zeznawać na niekorzyść pijanego traktorzysty. Natomiast pod domem Łukasza Ż., którego kraśnicka policja bezpodstawnie oskarżyła o spowodowanie kolizji wielokrotnie podjeżdżał radiowóz, włączając sygnały świetlne – po to, aby zastraszyć domowników. Tego jednak prokurator Sułek nie sprawdził. Bo prokurator Sułek jest od zadań specjalnych: od zastraszania ludzi niewygodnych dla reżimu, a nie od ścigania przestępców w mundurach.

Teraz mogę już iść spać. Czekam na twoich oprawców Sułku – reżimowy prokuratorku.

 

Warto przeczytać też to:

Policjanci szykowali zasadzkę na Prezesa Stowarzyszenia Prawo na Drodze!

 

Policjantowi wolno kłamać

 

Terroryzują cały powiat. Są nie do ruszenia!

 

Prokurator, policjant i pijany traktorzysta – czyli goście nie do ruszenia

Odmowa wszczęcia śledztwa w sprawie badań trzeźwości pijanego traktorzysty

Zakres władzy dyskrecjonalnej policjanta

Policja chroni pijanego traktorzystę. Cz. II

Policja chroni pijanego traktorzystę. Cz. I

mieszkańcy wielokrotnie skarżyli się na Łukasza Żyłkę i zwracali uwagę, iż bardzo szybko jeździ przez Wymysłów. Ja mam małe dzieci i obawiam się o ich bezpieczeństwo dlatego wielokrotnie osobiście Łukaszowi Żyłka zwracałem uwagę aby jeździł wolniej i stosował się do przepisów ruchu drogowego,

mieszkańcy wielokrotnie skarżyli się na Łukasza Żyłkę i zwracali uwagę, iż bardzo szybko jeździ przez Wymysłów. Ja mam małe dzieci i obawiam się o ich bezpieczeństwo dlatego wielokrotnie osobiście Łukaszowi Żyłka zwracałem uwagę aby jeździł wolniej i stosował się do przepisów ruchu drogowego,

 

 

 

 

 

 

Zaszufladkowano do kategorii Policja, Prokuratura, Uncategorized | 12 komentarzy

Policjanci szykowali zasadzkę na Prezesa Stowarzyszenia Prawo na Drodze!

Policjanci z Kraśnika oraz z Lublina zorganizowali zasadzkę na Prezesa Stowarzyszenia Prawo na Drodze! Chcieli go zatrzymać, gdy jechał samochodem do Sądu w Kraśniku. Nazwiska tych policjantów są znane.

  1. Zaplanowana zasadzka

W dniu 23 maja 2018 r. Prezes Stowarzyszenia Prawo na Drodze monitorował w Sądzie Rejonowym w Kraśniku przebieg rozprawy w sprawie II W 210/18. Przed salą rozpraw oczekiwali na wezwanie świadkowie – policjanci. Wtem na korytarz sądowy wpadł inny policjant wykrzykując, że „na sali jest Mezglewski! Trzeba go zatrzymać!”. A potem powiedział do nich, że „zatrzymają Mezglewskiego w dniu 26 czerwca 2018 r”.

Skąd ów policjant dowiedział się, że na sali jest Prezes SPnD? Czyby policja miała podgląd na salę rozpraw? Od kogo ów policjant dowiedział się, że Prezes SPnD będzie w Kraśniku w dniu 26 czerwca 2018 r.? Trochę to wygląda tak, jakby w Kraśniku pomiędzy sądem a policja była jakaś gorąca linia….

Ową rozmowę pomiędzy policjantami usłyszał przypadkowy świadek i uprzedził Prezesa SPnD o planowanym zatrzymaniu w dniu 26 czerwca 2018 r.

2. Miejsce zasadzki

W dniu 26 czerwca 2018 r. dwa oznakowane radiowozy policyjne (jeden z Kraśnika, drugi z Lublina) zasadziły się na Prezesa SPnD w Kraśniku na stacji Orlen. Schowane za ciężarówką oczekiwały na moment, kiedy Prezes SPnD będzie przejeżdżał w stronę Sądu na rozprawę, która miała się rozpocząć o 13.30.

Oto te pojazdy:

 

Policjanci widząc, że w samochodzie kierowanym przez Prezesa jechało kilka osób (w tym dwóch adwokatów) oraz, że samochód ten jest asekurowany przez inny pojazd – nie podjęli żadnych działań.

3. Jacy policjanci brali udział w zasadzce? – sami znajomi…

W zasadzce brało udział czterech policjantów: mł. asp. Kamil Skowroński i sierż. szt. Grzegorz Smoliński z Komendy Miejskiej Policji w Lublinie oraz st. asp. Artur Szot i sierż. szt. Jarosław Kozłowski z Komendy Powiatowej w Kraśniku – czyli sami znajomi…

Otóż Kamil Skowroński i Grzegorz Smoliński zasadzili się na Prezesa SPnD po raz drugi. Kamil Skowroński składał przeciwko niemu nieprawdziwe zeznania. Oto ten materiał:

Policjantowi wolno kłamać

Z kolei aspirant Artur Szot ma zapewne żal do Prezesa, że ten ujawnił nagranie rozmowy, w której Szot instruował przez telefon innego policjanta w jaki sposób ma zastraszyć niewinnego kierowcę, aby ten przyznał się do winy za spowodowanie kolizji i przyjął mandat.

Oto nagranie tej rozmowy:

A sierżant Jarosław Kozłowski? A Kozłowski słynie z tego, że lubi kogoś potargać lub zagazować. Oto jeden z jego wyczynów:

4. Komendant chroni sprawców nieudanej hucpy

W trybie informacji publicznej ustalone zostały następujące fakty.

Zgodnie z protokołem odprawy do służby patrol Skowroński-Smoliński w dniu 26 czerwca 2018 r. pomiędzy godziną 13.00 i 13.30 powinien był wykonywać następujące zadanie:

Od godziny 13.00 mieli przebywać w Sądzie w Kraśniku.

Natomiast patrol Szot-Kozlowski – zgodnie z protokołem odprawy do służby – w godzinach 11.00 – 14.00 mieli patrolować trasę ul. Janowska – Sulów.

W związku z powyższym do Komendanta Powiatowego Policji w Kraśniku skierowane zostało zapytanie :

„Jakie zadanie wykonywali funkcjonariusze KPP w Kraśniku st. asp. Artur Szot oraz sierż. szt. Jarosław Kozłowski (wykorzystujący pojazd służbowy o numerze D516) w dniu 26 czerwca 2018 r. o godz. 13.06 przy stacji paliw PKN Orlen na ul. Lubelskiej w Kraśniku?”

W odpowiedzi na to pytanie Komendant Powiatowy Policji w Kraśniku  nadkomisarz Jacek Dzikowski odpowiedział, iż:

„(…) funkcjonariusze KPP w Kraśniku st. asp. Artur Szot oraz sierż. szt Jarosław Kozłowski na stacji paliw Orlen wykonywali czynności służbowe w związku z zaistniałym zdarzeniem drogowym”.

Odpowiedź Komendanta

W trybie informacji publicznej ustalono, iż w dniu 26 czerwca 2018 r. w okolicach Kraśnika miało miejsce jedno zdarzenie drogowe. Po uzyskaniu karty tego zdarzenia okazało się, że wydarzyło się ono ok. godz. 12.10 na skrzyżowaniu ul. Urzędowskiej z ul. Nadstawną. Skrzyżowanie ul. Urzędowskiej z ul. Nadstawna dzieli od Stacji Orlen przy ul Lubelskiej  pięę kilometrów i siedemset metrów…

Łżą wszyscy – od posterunkowego począwszy na Komendancie Powiatowym skończywszy. Łżą jak psy… I chronią jeden drugiego.

 

Zaszufladkowano do kategorii Policja | 2 komentarze

Policjantowi wolno kłamać

Artur Mezglewski

Policjantom nie tylko wolno popełniać wykroczenia drogowe (w mniemaniu Komendy Głównej Policji chroni ich wówczas pozaustawowy kontratyp), ale wolno im także kłamać. Żaden sędzia nie ośmieli się postawić takiego umundurowanego kłamcę w stan oskarżenia. Zatem policjanci kłamią ile wlezie. I tego zepsutego do cna policyjnego morale nie odmienią nowe mundury, jakie uszykowała im obecna władza. W nowe bukłaki nalano stare, zepsute wino… Smród okropny!

W dniu 18 lutego 2018 r. funkcjonariusz KMP w Lublinie Kamil Skowroński – będąc przesłuchiwany w Komendzie Miejskiej Policji (czynności wyjaśniające o sygnaturze RSOW-526/18) w charakterze świadka i pouczony o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań, zeznał:

„W dniu 18 lutego 2018 r. (…) dokonałem pomiaru prędkości pojazdu Kia Ceed (…). Pomiaru dokonałem z odległości 242,9 m. (…) nadmieniam, iż pojazd kierującego był jedynym pojazdem na drodze podczas wykonywania pomiaru. Z obu kierunków podczas pomiarów nie jechały żadne pojazdy.

Skowroński powyższe zeznania przeczytał, podpisał oraz nie wniósł do nich żadnych uzupełnień lub poprawek.

W dniu 26 czerwca 2018 r. Kamil Skowroński będąc ponownie przesłuchiwany w Sądzie Rejonowym w Kraśniku podczas rozprawy w sprawie o sygnaturze II W 357/18 (karta 2) w charakterze świadka, zeznał:

„Kierujący jechał z pasażerką – chyba matką (…) Podczas pomiaru ani przed kierującym, ani za kierującym nie było innych pojazdów. Z nikim się też nie wymijał. W czasie dokonywania pomiaru jechał sam”.

Skowroński zeznał tak, choć na razie nikt go nie pytał, czy na drodze w czasie pomiaru znajdowały się inne samochody.

Tego samego dnia i na tej samej rozprawie (karta 8), odpowiadając na pytanie obwinionego, świadek Kamil Skowroński zeznał:

„(…) w tym przypadku nie było żadnych innych pojazdów, pan znajdował się sam na drodze.(…) w tym przypadku na drodze znajdował się tylko jeden pojazd obwinionego.”

Po wypowiedzeniu przez Skowrońskiego powyższych słów, obrońca obwinionego złożył do akt sprawy 21 zdjęć i poprosił Przewodniczącą SSR Monikę Ostrowską okazanie ich świadkowi.

Zdjęcie nr 20 uwidacznia miejsce skąd wykonywany był pomiar. Wykonane zostało w dniu zdarzenia, w czasie przeprowadzania kontroli drogowej.

Najpierw okazano Skowrońskiemu zdjęcie nr 20, przedstawiające usytuowanie radiowozu, wykonane w dniu zdarzenia. Skowroński potwierdził, że

„faktycznie na okazanym zdjęciu nr 20 widać, ze staliśmy w tym miejscu gdzie gdzie stoi radiowóz”.

Na tym zdjęciu widać, jak Kamil Skowroński zatrzymuje do kontroli samochód KIA. Jego partner sierż. szt. Grzegorz Smoliński pozostał przy radiowozie i wypatruje następnej ofiary.

Następnie okazano Skowrońskiemu zdjęcie nr 21, które wykonane zostało z miejsca, w którym stali policjanci, ukazujące perspektywę drogi, skąd nadjechał samochód KIA. Zdjęcie to wykazuje, że funkcjonariusz wykonujący pomiar z tego miejsca nie mógł dokładnie widzieć pojazdu za wzniesieniem, znajdującego się w odległości ok. 250 metrów, a już na pewno nie miał możliwości zobaczenia tablicy rejestracyjnej tego samochodu.

Skowroński po obejrzeniu zdjęcia nr 21 zeznał:

„wydaje mi się, że to jest widok, który ma policjant, gdy dokonuje pomiaru, tak jak wówczas był dokonywany pomiar. Mogłem bardziej wyjść do krawędzi jezdni, bo zazwyczaj tak robię”

Droga w kierunku Kraśnika z perspektywy policjanta stojącego przy radiowozie.

Następnie zaczęto okazywać Skowrońskiemu zdjęcia od 1 do 19. Były to zdjęcia wykonane z wnętrza samochodu KIA w dniu zdarzenia – bezpośrednio przed pomiarem. Na zdjęciach tych widać było sznur samochodów jadących od strony Lublina, które całkowicie zasłaniały samochód KIA dla osób znajdujących się po przeciwnej stronie drogi (a więc z miejsca, gdzie stał patrol).

W momencie kiedy Przewodnicząca doszła do momentu, w którym widać już było wyraźnie sylwetkę Skowrońskiego nagle zrobiła się sina na twarzy, osłupiała  i…. przerwała rozprawę. Sama wyszła z sali rozpraw i gdzieś poszła, a świadkowie pobiegli do radiowozu na konsultacje…

Po przerwie Pani Sędzia wróciła i dopiero teraz poinformowała uczestników o rzekomej konieczności rozpoznania w czasie przerwy innej sprawy.

Ponownie wezwano na salę świadka Kamila Skowrońskiego. Na pytanie obrony „dlaczego złożył fałszywe zeznania” świadek Skowroński odpowiedział:

„ja nie składałem fałszywych zeznań, nie powiedziałem, że nie było żadnych pojazdów na drodze, tylko podczas dokonywania pomiaru, przed pojazdem obwinionego jak i za nim, podczas manewru wymijania nie było żadnych pojazdów”

Obwiniony zasugerował Sądowi, że powinien rozważyć, czy nie skierować do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przez świadka Kamila Skowrońskiego  przestępstwa fałszywych zeznań. Sąd oddalając wniosek stwierdził m. in., że „ocena wiarygodności zeznań świadka będzie należała do sądu wyrokującego w niniejszej sprawie”.

Powyższy pogląd Pani Sędzia Monika Ostrowska wyraziła jakby w oderwaniu od normy zawartej w art. 40 § 1 pkt 4 Kodeksu postępowania karnego, który stanowi, że Sędzia jest z mocy prawa wyłączony od udziału w sprawie, jeżeli był świadkiem czynu, o który sprawa się toczy…

PS.

Wszystkim obecnym na rozprawie towarzyszyło dziwne przekonanie, że Sędzia Monika Ostrowska oraz funkcjonariusz KMP w Lublinie Kamil Skowroński znają się. Czy ktoś z czytelników ma może  wiedzę na ten temat?

Zaszufladkowano do kategorii Domniemanie winy, Laserowe mierniki prędkości, Policja, Postępowanie dowodowe, Sądownictwo | 6 komentarzy

Terroryzują cały powiat. Są nie do ruszenia!

Artur Mezglewski

Kraśniccy policjanci wiedzą dobrze, że mogą bezkarnie każdego wywieźć do lasu i go pobić. Wiedzą, że mogą każdemu zarzucić dowolne wykroczenie lub przestępstwo i sąd to „przyklepie”, a nawet dołoży.

Jedyne co można zrobić, to opublikować ich twarze. Ale już niedługo i to będzie zabronione, gdyż Komenda Główna Policji czyni domaga starania wprowadzenia zakazu publikacji wizerunku policjanta.

Poniższa opowieść jest o tym, jak umundurowani bandyci z Kraśnika chcieli pobić przypadkowego kierowcę. Ta sztuka im się nie udało, gdyż z pomocą ofierze przyszli jego rodzice. Za to, z zemsty, policjant zagazował mamę kierowcy miotaczem gazu, a następnie oskarżył ją o stosowanie przemocy oraz gróźb. Sąd Rejonowy w Kraśniku skazał kobietę za przestępstwo oraz zasądził od niej na rzecz policjanta-gazownika 1000 zł tytułem zadośćuczynienia.

 

  1. Interwencja

W dniu 11 września 2017 r. ok. godz. 18.00 Pan Sylwek przyjechał  samochodem pod swój dom rodzinny. Zatrzymał się przed bramą wjazdową, otworzył ją i wjechał na podwórze. Nie wysiadając z samochodu oczekiwał na automatyczne otwarcie kolejnej bramy – tej do garażu. Po około pięciu minutach na teren posesji wjechało dwóch funkcjonariuszy z Komendy Powiatowej Policji w Kraśniku: sierżant sztabowy Jarosław Kozłowski oraz sierżant sztabowy Michał Kolasa. Wjeżdżając na działkę funkcjonariusze włączyli sygnał dźwiękowy.

Dopiero będąc na tej drodze żużlowej, przy posesji, policjanci włączyli sygnały dźwiękowe

Wcześniej nie używali żadnych sygnałów – ani dźwiękowych, ani świetlnych. Po wjechaniu na podwórze jeden z policjantów (Jarosław Kozłowski) podszedł do samochodu, w którym siedział pan Sylwek, otworzył drzwi i bez przedstawienia się, bez okazania legitymacji służbowej, bez podania przyczyny interwencji oraz bez ostrzeżenia zaczął siłą wyciągać  go z samochodu. Kozłowski brutalnie szarpiąc, popychając i ciągnąc za bluzę wepchnął następnie Pana Sylwka do radiowozu.

Podczas wyżej opisanej interwencji policjant wydawał następujące polecenia: „wyłaź kurwa”, a potem gdy wciągnął Pana Sylwka do samochodu krzyczał „wsiadaj, kurwa”.

Nawet będąc już w radiowozie pan Sylwek nie został poinformowany, jaka jest przyczyna interwencji i dlaczego został siłą wsadzony do radiowozu. Nie został też poproszony o okazanie jakichkolwiek dokumentów. Policjanci jedynie z okrzykami „kurwa , kurwa” wsadzili go do policyjnego auta i chcieli szybko go gdzieś wywieść – prawdopodobnie w celu pobicia.

Cały ten bandycki atak rozgrywał się na oczach świadków: rodziców Pana Sylwka, jego braci oraz wujka. Jego mama, widząc, że syn został wepchnięty do radiowozu, zbliżyła się do policjanta, który dokonywali interwencji, chcąc zapytać, co się dzieje? Nie zdążyła jednak tego uczynić, gdyż funkcjonariusz Kozłowski  – bez ostrzeżenia oraz bez pouczenia – nieoczekiwanie zaatakował mamę miotaczem gazu, wskutek czego kobieta zaczęła się dusić i płakać z bólu.

Po zagazowaniu mamy pana Sylwka sierżant Kozłowski krzyknął do drugiego z funkcjonariusza: „wsiadaj, jedziemy”.

Wówczas ojciec Pana Sylwka, widząc to, zamknął szybko bramę wjazdową do posesji  – uniemożliwiając policjantom wyjazd, a następnie zadzwonił na Komendę Policji w Kraśniku. Od tej pory zaczęto też nagrywać całe zdarzenie telefonem komórkowym. Policjanci, widząc, że są nagrywani, uspokoili się.

Pan Sylwek był przetrzymywany  w radiowozie ok. 40 minut. W tym czasie policjanci zachowywali się nerwowo, byli zdezorientowani. Policjanci nie zaproponowali mu mandatu, nie udzielili pouczenia, nie wylegitymowali go, nie powiedzieli o co chodzi. Zamiast tego straszyli go, że sprawa trafi do sądu.

2. Co policjanci zarzucali  panu Sylwkowi?

Na początku policjanci niczego mu nie zarzucali o nic nie pytali, tylko chcieli go wywieźć i prawdopodobnie pobić.

Również podczas rozmowy, jaka wywiązała się na podwórzu sierżant Michał Kolasa nie potrafił odpowiedzieć na pytanie, co złego uczynił Pan Sylwek. Powiedział tylko ogólnie, że „wykroczenia popełnił”.

Sierżant Kozłowski, zgłaszając telefonicznie zdarzenie dyżurnemu KPP w Kraśniku również nie potrafił powiedzieć, jakie wykroczenia są zarzucane Panu Sylwkowi. Powiedział jedynie, że ten „popełnił wykroczenie”.

Ostatecznie – po jakimś czasie – Policja Kraśnicka skierowała do sądu wniosek o ukaranie przeciwko panu Sylwkowi z następującymi zarzutami:

  1. W dniu 11 września 2017 r. o godz. 18.00 w miejscowości Trzydnik Duży, prowadząc po drodze publicznej pojazd  marki BMW (…) na skrzyżowaniu dróg nie dostosował  prędkości jazdy do warunków panujących na drodze w wyniku czego stracił na chwilę panowanie nad kierowanym pojazdem, doprowadzając do poślizgu pojazdu – tj. o czyn z art. 07 k.w. w zw. z art. 19 p.r.d.
  2. W miejscu i czasie jak w punkcie 1, prowadząc po drodze publicznej pojazd marki BMW (…) w obszarze zabudowanym przekroczył dopuszczalną prędkość o 41 km/h;
  3. W miejscu i czasie jak w punkcie 1, prowadząc po drodze publicznej pojazd marki BMW  (…) nie mając przy sobie wymaganych dokumentów, tj.: prawa jazdy. dowodu rejestracyjnego,, ubezpieczenia OC pojazdu;
  4. W dniu 11 września w miejscowości Trzydnik Duży (…) podczas czynności legitymowania wbrew obowiązkowi nie udzielił umundurowanemu funkcjonariuszowi Policji WRD KPP Kraśnik wiadomości co do tożsamości własnej.

Prokuratura Rejonowa w Kraśniku skierowała ponadto przeciwko mamie Pana Sylwka akt oskarżenia o popełnienie przestępstwa z art. 224 § 2 Kodeksu karnego, czyli za czyn polegający na stosowaniu przemocy lub groźby w celu zmuszenia funkcjonariusza do zaniechania prawnej czynności służbowej.

3. A jak rzeczywiście było?

Parking, na którym stali policjanci.

W dniu 11 września 2017 r. ok. godz. 18.00 sierżanci sztabowi Jarosław Kozłowski i Michał Kolasa z KPP w Kraśniku stali w miejscowości Trzydnik Duży na parkingu przy Urzędzie Gminy z ręcznym miernikiem prędkości.

W głębi po lewo droga, z której wyjechało BMW i pojechało w stronę Kraśnika, czyli w głąb fotografii.

Zauważyli, że od strony Kraśniku nadjechało BMW, które skręciło przed urzędem gminy w drogę wiodącą pod  szkołę stadion gminny. Rozpoznali, że jest to pojazd, którego właścicielem jest ktoś, z kim mają porachunki. Czekali zatem, aż BMW będzie jechało w drogę powrotną. Nie musieli czekać długo, gdyż po kilku minutach BMW wyjechało zza Urzędu Gminy i skręciło w stronę Kraśnika.

W dniu 11 września 2017 r. ok. godz. 18.00 pan Sylwek wraz z właścicielem BMW pojechali na obiekty sportowe w Trzydniku.  Następnie zabrał ten samochód do czyszczenia i pojechał tym samochodem do swojego domu w Kolonii Trzydnik. Nikt go nie zatrzymywał, nikt zanim nie jechał. Nie spotkał na drodze żadnych policjantów.

Stąd wyjeżdżał pan Sylwek. W głębi droga wojewódzka nr 855. Na DW pan sylwek skręcił w lewo, w stronę Kraśnika. Policjanci stoją za budynkiem, który jest po prawej stronie.

Na googlowskiej  steet view widać wyraźnie, że pan Sylwek nawet nie przejeżdżał obok policjantów, wyjechał zza Urzędu Gminy i odjechał w stronę Kraśnika. Oto link do mapy:

https://www.google.com/maps/@50.8514819,22.1330991,3a,75y,325.41h,78.25t/data=!3m6!1e1!3m4!1s_KmXQ4WTsMOyrHHlhIUChQ!2e0!7i13312!8i6656.

Funkcjonariusze, gdy zobaczyli wyjeżdżające z bocznej drogi BMW, postanowili, że spiorą mordę właścicielowi auta. Nie spiesząc się odłożyli ręczny miernik prędkości, następnie ściągnęli kamizelki i – również bez pośpiechu – udali się radiowozem w kierunku, w jakim pojechało BMW.

W dniu 11 września 2017 r. ok. godz. 18.00 strażak Józef D. znajdował się stał zaparkowanym pojazdem strażackim typu Ford bus przy obiekcie sportowym w Trzydniku Dużym. Strażak ów zeznał w Sądzie, że widział, jak pan Sylwek wsiadł do BMW i odjechał. Za ok. minutę strażak Józef D. również wyjechał w drogę, kierując się do swojego domu, który znajduje się blisko remizy. Strażak  skręcił  na drodze wojewódzkiej w Kierunku Kraśnika (tak jak pan Sylwek). Jechał powoli. Za nim jechał radiowóz. Również powoli i bez sygnałów. Radiowóz ominął go, gdy zatrzymał swój pojazd przy remizie. Strażakowi nawet do głowy nie przyszło, że oto patrol kraśnickiej drogówki jedzie dokonać rytualnego mordobicia…

4. Epilog

Sąd Rejonowy w Kraśniku w osobie asesor Pauliny W. – wyrokiem z dnia 7 sierpnia 2018 r. – skazał mamę Pana Sylwka na karę grzywny (130 stawek dziennych, wyznaczając 10 zł za jedną stawkę) oraz zasądził od niej na rzecz starszego sierżanta Jarosława Kozłowskiego kwotę 1000 zł tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę oraz zasądził od niej koszty postępowania w wysokości 200 zł.

uznając ją winną popełnienia zarzucanego jej czynu tj. tego, że:

w dniu 11 września 2017 r. w miejscowości Trzydnik Duży Kolonia stosowała przemoc wobec funkcjonariusza sierżanta sztabowego Jarosława Kozłowskiego celem zmuszenia go do zaniechania prawnej czynności służbowej polegającej na wykonaniu czynności z udziałem osoby podejrzewanej o popełnienie wykroczenia, tj. o czyn z art. 224 § 2 Kodeksu karnego.

Pani asesor odczytała wyrok ze spuszczoną głową.

Czuję się w obowiązku napisać, że postępowania prowadzone przez asesor Paulinę W. były kilkakrotnie monitorowane przez Stowarzyszenie Prawo na Drodze i jej praca była oceniana bardzo wysoko. Tym razem – najprawdopodobniej – ktoś wywarł na nią nacisk. Paulina W. jest na razie tylko asesorem i bardzo chce zostać sędzią. Środowisko dało jej jasny sygnał, że jeśli chce zostać sędzią musi najpierw się ześwinić… To oczywiście pogląd autora – a każdy ma prawo do oceny. Również do oceny środowiska sędziowskiego oraz do tłumaczenia rzeczy, które wydają się niewytłumaczalne. No bo  chyba wszyscy się zgodzą, że niezawisłość asesorska to figura mityczna?…

Powyższy wyrok jest nieprawomocny, ale już niedługo będzie. Mama pana Sylwka jest przerażona. Odmówiła pomocy ze strony Stowarzyszenia Prawo na Drodze. Liczy na sprawiedliwość Sądu Okręgowego w Lublinie… Oj zobaczy tę lubelską sprawiedliwość…

Natomiast sprawa pana Sylwa jeszcze się toczy przed Sądem Rejonowym w Kraśniku. Kolejna rozprawa za tydzień. Prowadzi ją sędzia z Wydziału Cywilnego, gdyż wszyscy karniści się ze sprawy powyłączali.

 

Z ostatniej chwili:

Sąd Okręgowy w Lublinie uchylił wyrok Sądu Rejonowego w Kraśniku skazujący mamę pana Sylwka za popełnienie rzekomego przestępstwa stosowania przemocy wobec sierżanta Jarosława Kozłowskiego i postępowanie umorzył.

 

Zaszufladkowano do kategorii Bezstronność sądu, Domniemanie winy, Kontrola drogowa, Legitymowanie, Piraci drogowi, Policja, Ręczne mierniki prędkości | 19 komentarzy

Konsekwencja SPnD stanęła na drodze policyjnemu immunitetowi na bezkarność

W maju 2018 r. kierowca zauważył, że na drodze ekspresowej S22, niedaleko Braniewa, kierowca oznakowanego radiowozu, podczas tzw. „kontroli statycznej”, sam złamał przepisy, bowiem zaparkował swój pojazd częściowo na obszarze wyłączonym z ruchu (znak poziomy P-21).

O sprawie napisaliśmy tu:

Dwie bliźniacze sprawy – w jednej zastosowano zasadę obiektywizmu, w drugiej tradycyjnego kolesiostwa.

Po zawiadomieniu SPnD sprawę rozpatrywała braniewska drogówka, ale ona oczywiście w działaniu kolegi nie dopatrzyła się znamion wykroczenia i przesłała postanowienie o niewniesieniu wniosku o ukaranie do sądu. Na powyższą decyzję zażalenie do Komendanta Wojewódzkiego Policji wniosło SPnD wskazując, że organ I instancji wadliwie ocenił załączony materiał dowodowy w postaci nagrania, które jednoznacznie wskazuje, że radiowóz – bez sygnałów uprzywilejowania – był zaparkowany częściowo na obszarze znaku P-21.

Otrzymaliśmy właśnie postanowienie Komendanta Wojewódzkiego z Olsztyna, który uznał zażalenie SPnD za zasadne oraz nakazał dalsze prowadzenie postępowania wyjaśniającego. Z treści decyzji wynika, że prowadzone w KPP w Braniewie czynności miały wręcz skandaliczny przebieg – prowadzący je funkcjonariusz musiał mieć jak Zagłoba bielmo na oku, bo nie dostrzegł na filmie tego, co widzieć powinna nawet osoba niedowidząca, a w trakcie działań nie przesłuchano nawet potencjalnego sprawcy wykroczenia, tylko jego przełożonego (kierownika ogniwa RD w KPP w Braniewie)!

Czekamy więc, co zrobi KPP w Braniewie – czy dalej, wbrew faktom i wyraźnym wskazaniom KWP w Olsztynie, będzie zaklinać rzeczywistość i chronić swojego funkcjonariusza, czy w końcu dojdzie do wniosku, że ci, którzy egzekwują poszanowanie dla prawa od innych, sami również muszą go przestrzegać, a jeśli tego nie robią – powinni ponosić konsekwencje swoich czynów tak samo, jak zwykli obywatele.

Zaszufladkowano do kategorii Czynności wyjaśniające, Policja, Stowarzyszenie Prawo na Drodze, Wniosek o ukaranie | 4 komentarze

Społeczna kontrola radiowozu

Zaszufladkowano do kategorii Organizacje społeczne, Piraci drogowi, Policja | 2 komentarze

SPnD złożyło opinię amicus curiae w sprawie wniosku RPO dotyczącego zatrzymywania prawa jazdy na 3 miesiące

Stowarzyszenie Prawo na Drodze złożyło opinię tzw. amicus curiae (potocznie zwaną opinią „przyjaciela sądu”) w sprawie zapoczątkowanej wnioskiem Rzecznika Praw Obywatelskich o podjęcie przez Naczelny Sąd Administracyjny uchwały w składzie 7 sędziów NSA, która ma wyjaśnić wątpliwości pojawiające się w orzecznictwie sądów administracyjnych, w zakresie zatrzymania prawa jazdy.

O wniosku RPO pisaliśmy wcześniej. Dla przypomnienia skierowany wniosek przez RPO ma wyjaśnić czy jedyną okolicznością konieczną do wydania decyzji o zatrzymaniu prawa jazdy na 3 miesiące ma być notatka policji oraz czy starosta powinien zawiesić postępowanie administracyjne, w przypadku odmowy przyjęcia mandatu karnego w przedmiocie wykroczenia, do czasu rozpoznania sprawy przez właściwy sąd powszechny.

Rzecznik Praw Obywatelskich wnosi o podjęcie uchwały w składzie 7 sędziów NSA w sprawie obligatoryjnego zatrzymania prawa jazdy na 3 miesiące

Obszerna opinia w pierwszej kolejności skupia się na przedstawienie stanu prawnego, ukształtowanie dotychczasowego orzecznictwa sądowo-administracyjnego, następnie odnieśliśmy się do znaczenia wyroku Trybunału Konstytucyjnego, zwróciliśmy uwagę na gwarancje jakie powinien mieć prawidłowy proces w świetle prawa do sądu wynikającego zarówno z Konstytucji RP, jak i Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, opisaliśmy fasadowość instytucji późniejszego wznowienia postępowania administracyjnego, w przypadku uniewinnienia kierowcy przed sądem karnym. Opinię kończy nasza ocena, która w sposób zrozumiały jest zbieżna z wnioskiem RPO.

NSA zarejestrował sprawę pod sygn. akt I OPS 3/18, czekamy na wyznaczenie rozprawy. Zamierzamy pojechać z kamerą i relacjonować przebieg podejmowania – mamy nadzieję, że jedynej słusznej uchwały – czyli podzielającej nasze i RPO stanowisko.

Pełna opinia PDF

Zaszufladkowano do kategorii Administracyjne zatrzymanie prawa jazdy, Jazda bez uprawnień, Postępowanie przed sądem, Prawo jazdy, Rzecznik Praw Obywatelskich, Sąd, Sądownictwo, Sądownictwo administracyjne, Starostwo powiatowe, Stowarzyszenie Prawo na Drodze, Trybunał Konstytucyjny, Uprawnienia do kierowania pojazdami, Zatrzymanie prawa jazdy | 2 komentarze

Wymiar Sprawiedliwości osiąga dno

Artur Mezglewski

Widziałem tysiące rozpraw, ale czegoś takiego jeszcze nie widziałem. To, co wydarzyło się w Sądzie Rejonowym w Nidzicy oraz w Sądzie Okręgowym w Olsztynie, to dno. Dno Wymiaru Sprawiedliwości. Nie potrafię tego na spokojnie komentować. 

Obywatel został oskarżony o przekroczenie prędkości. Pomiar został wykonany urządzeniem, które mogło nie posiadać cech legalizacyjnych. W dodatku w sądzie okazało się, że nie ma żadnych dowodów winy: brak zapisów pomiaru, a świadkowie – policjanci niczego nie pamiętają. W tej sytuacji sędzia wpadł na  genialny pomysł, aby podpowiedzieć świadkowi, co ma zeznawać i odczytał mu notatkę urzędową.  Po jej odczytaniu policjant powtórzył to, co było w notatce i … na podstawie tych słów sędzia skazał obwinionego.

Nie lepiej było w Sądzie Okręgowym. Tam Sędzia zamknęła przewód przed dopuszczeniem do głosu obwinionego i obrońcy. Nie rozpatrzyła też wniosków dowodowych zawartych w apelacji. Wyrok ogłosi w poniedziałek (25 marca).

  1. Uszkodzona plomba legalizacyjna

Urządzenie, którym dokonano pomiaru (Ultralyte 20-20), w chwili pomiaru mogło  posiadać uszkodzoną cechę legalizacyjną (nie wiadomo, kiedy do uszkodzenia cechy doszło – mogło to się więc wydarzyć przed dniem wykonania pomiaru) – a zatem nie korzystało ono (jako uszkodzone) z prawnometrologicznego domniemania prawidłowości pomiaru. Domniemanie to jest uprawnione, gdyż SPnD udowodniło, że mimo uszkodzenia plomby, urządzenie było pobierane i wykorzystywane do pomiarów – o sprawie pisaliśmy tu:

Jak policja pała żądzą karania, jeśli sprawa dotyczy funkcjonariuszy dokonujących nielegalnych pomiarów

Główny Urząd Miar – jako centralny organ administracji miar – wyraził jasne stanowisko, że brak plomby legalizacyjnej wyklucza prawidłowość pracy urządzenia – jeśli bowiem plomba została zerwana, oznaczać to może, że doszło do ingerencji w konfigurację miernika – a takie działanie może prowadzić np. do całkowitego rozkalibrowania urządzenia. Urządzenia z naruszoną cechą legalizacyjną są w polskim obrocie prawnym traktowane na równi z urządzeniami nielegalizowanymi, zaś osoba, która używa zdelegalizowany przyrząd, popełnia wykroczenie z art. 26 ist 2 pkt 2 ustawy o miarach i podlega karze grzywny.

W przedmiotowym przypadku zostało ewidentnie stwierdzone, że cecha legalizacyjna została przez kogoś odklejona, a następnie naklejona ponownie. Wygląda na to, że ktoś celowo grzebał przy urządzeniu – być może w celu osiągnięcia lepszych wyników służby…

Sędzia Arkadiusz Zmudziński zamiast zawiadomić organy ścigania, że funkcjonariusze KPP w Nidzicy wrabiali kierowców  zdelegalizowanym i być może rozkalibrowanym urządzeniem – wykorzystał nielegalny dowód w sprawie o wykroczenie.

2. Świadkowie

Świadkami w sprawie byli dwaj policjanci: Adam Pasik i Mirosław Szypulski. Nadmienić należy, że świadkowie nie zostali przesłuchani w ramach czynności wyjaśniających bezpośrednio po zdarzeniu. Na zeznania zostali dopiero „zaproszeni” przed Sąd.

Świadek Adam Pasik na rozprawie w dniu 4 grudnia 2017 r.

„Nie kojarzę obwinionego, ani zdarzenia nie mogę w pamięci odszukać”

Świadek Mirosław Szypulski na rozprawie w dniu 13 lutego 2018 r. zeznał:

„Niestety ze względu na mnogość takowych zdarzeń i odstęp czasowy nie kojarzę sobie pana ani zdarzenia z jego udziałem. Być może miałem kontakt służbowy z obwinionym, ale nie jestem sobie w stanie przypomnieć szczegółów tego spotkania”.

Świadek Szypulski był ponadto przesłuchiwany w Sądzie drugi raz na rozprawie w dniu 12 listopada 2018 r. Wówczas również zeznał, że nie pamięta zdarzenia, a osobę obwinionego kojarzy jedynie z ostatniej rozprawy. Jego amnezja była tak ogromna, że nie pamiętał nawet, czy przechodził jakieś szkolenie obsługi w zakresie obsługi urządzeń pomiarowych, czy nie…

A teraz kto odgadnie, co rozbił sędzia Arkadiusz Zmudziński w tej sytuacji?

Otóż sędzia Zmudziński najpierw postanowił odczytać świadkowi treść notatki urzędowej. Ujmując rzecz kolokwialnie – sędzia podpowiedział świadkowi, który nic nie pamięta, co ma zeznać, a następnie na podstawie tych zeznań skazał obwinionego – bez jakichkolwiek innych dowodów. Natomiast analizując rzecz od strony prawnej wskazać należy następujące unormowania:

Zgodnie z art. 75 Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia (dalej: k.p.w.), w związku z art. 76 par. 1 k.p.w., jeśli świadek pewnych okoliczności nie pamięta, to wolno mu odczytać w odpowiednim zakresie jego wcześniejsze zeznania, złożone w trakcie postępowania wyjaśniającego. Nie ma natomiast podstaw prawnych do ujawniania świadkowi innych dowodów zgromadzonych w sprawie! Czyn sędziego Zmudzińskiego stanowi zatem drastyczne naruszenie zasad etyki sędziowskiej.

3. Oddalenie przez Sąd wszystkich wniosków dowodowych obrony

Na rozprawie w dniu 13 lutego 2018 r. obwiniony złożył wnioski dowodowe, m.in. o:

  • przeprowadzenie oględzin miejsca zdarzenia oraz zbadanie prawidłowości działania urządzenia Ultralyte w warunkach dokonania pomiaru;
  • dostarczenie przez policję kopii podstawowych dokumentów: notatnika służbowego policjanta, wpisów w książce pracy urządzenia pomiarowego, instrukcji obsługi urządzenia;
  • zwrócenie się do GUM o wyjaśnienie statusu urządzenia posiadającego zerwane cechy legalizacyjne.

Sąd przez 10 miesięcy wniosków nie rozpatrywał, aż w końcu postanowił je oddalić, argumentując, że w sposób oczywisty zmierzają one do przedłużenia postępowania…

A zatem jedynymi „dowodami” w sprawie były zeznania policjanta podyktowane przez sędziego oraz nieważna legalizacja – być może – rozkalibrowanego urządzenia pomiarowego.

4. Ogólna charakterystyka pracy Sędziego

Sędzia Zmudziński nie był zainteresowany żadnymi merytorycznymi wypowiedziami. Np. podczas mowy obrończej obwinionego zajęty był lekturą jakichś kodeksów, rozmową z protokolantką (którą wezwał do siebie) – czym ostentacyjnie okazywał, że obwiniony marnuje jego cenny czas.

Uzasadnienie wyroku nie odpowiada nawet minimalnym wymaganym standardom. Sąd ustalił winę obwinionego na podstawie jakichś zeznań policjantów, których przecież  nie było (policjanci nic nie pamiętali).

5. Wyrok I instancji

W dniu 6 grudnia 2018 r. Sędzia ogłosił wyrok. Był to wyrok skazujący. A oto nagranie z ogłoszenia wyroku. Gdy się tego słucha, no nóż się otwiera w kieszeni:

Po zakończeniu powyższej sprawy sędzia Zmudziński został awansowany na Przewodniczącego II Wydziału karnego. A zatem obecna władza jest z jego pracy zadowolona…

6. Apelacja

Apelację od wyroku złożył obwiniony oraz jego obrońca. W obu apelacja podniesiono cały szereg zarzutów, a przede wszystkim zażądano, aby w końcu zostały przeprowadzone dowody, o które strona bezskutecznie wnioskuje od ponad roku.

Do rozpatrzenia sprawy w II instancji wyznaczona została Sędzia Magdalena Chudy z VII Wydziału Karnego Sądu Okręgowego w Olsztynie. Na rozprawie stawiła się oskarżycielka z Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie, obwiniony oraz jego obrońca, a także dziennikarz medium internetowego.

Wszyscy czekali, że Sąd Okręgowy szybko rozprawi się z wyrokiem Zmudzińskiego. A tymczasem …

Sędzia Magdalena Chudy przyszła na rozprawę jakby nieprzygotowana. Miała ogromne trudności z czytaniem apelacji w sposób zrozumiały. Chrypiąc i bełkocząc dobrnęła do końca i… zamknęła przewód tak szybko i w taki sposób, że ani obwiniony, ani jego obrońca tego nie zauważyli. Nie rozpatrzyła wniosków apelacji. Nie rozpatrzyła wniosków dowodowych, które obwiniony i obrońca usiłowali złożyć. Nie rozpatrzyła wniosku obrońcy o wznowienie przewodu sądowego. Oznajmiła, że ona sobie wszystko obejrzy i sprawdzi i odniesie się do wniosków… po ogłoszeniu wyroku…

Poniżej publikujemy zapis foniczny z rozprawy. Rejestracji obrazu Pani Sędzia zabroniła. Bezprawnie oczywiście. Wyrok ogłoszony zostanie w poniedziałek (25 marca) o godzinie 9.00.

 

Takiego orzekania nie widziałem jak żyję – nawet w głębokim PRL-u. Taka jest kondycja Wymiaru Sprawiedliwości w ostatnim roku reformy sądownictwa. Teraz widać wyraźnie,  jaki był jej cel.

Wkrótce zostaną opublikowane zapisy pozostałych rozpraw ze sprawy – po dokonaniu ich anonimizacji. Ponadto w poniedziałek opublikujemy ogłoszenie wyroku przez Sędzię Chudy z Sądu Okręgowego w Olsztynie. Tym razem nie tylko usłyszymy głos Pani Sędzi, ale także zobaczymy Jej twarz…

Zaszufladkowano do kategorii Domniemanie winy, Laserowe mierniki prędkości, Legalizacja, Monitoring sądów powszechnych, Policja, Sądownictwo | 13 komentarzy

Kolejny Komendant Policji przegrał w Sądzie ze Stowarzyszeniem Prawo na Drodze

Komendant Miejski Policji w Olsztynie od ponad roku uchylał się od udostępnienia informacji, m.in. dotyczących wykroczenia drogowego popełnionego przez jednego z olsztyńskich funkcjonariuszy Policji. Ale już dłużej nie będzie się uchylał, gdyż Wojewódzki Sąd Administracyjny w Olsztynie w wyroku z dnia 12 marca 2019 r. (II SAB/Ol 91/18) zobowiązał go do realizacji wniosku o udostępnienie informacji publicznej. WSA zasądził ponadto od Komendanta na rzecz Stowarzyszenia 999 zł kosztów postępowania. To nasza trzecia wygrana z Policją w sądzie administracyjnym w ciągu ostatnich czterech tygodni. 
Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Policja, Postępownaie mandatowe, Sądownictwo administracyjne, Stowarzyszenie Prawo na Drodze | 10 komentarzy