SPnD walczy z bezprawnym pobieraniem opłat i naciąganiem kierowców w Strefach Płatnego Parkowania

Przypominamy, jak powinno wyglądać oznakowanie miejsca w SPP, aby powstał obowiązek uiszczenia opłaty za postój:

Prawidłowe wyznaczenie płatnego miejsca postojowego w SPP

Wciąż edukujemy i apelujemy, aby nie płacić wtedy, kiedy zarządca strefy nie wywiązuje się z obowiązku wyznaczenia strefy.

SPnD w Gazecie Olsztyńskiej o Strefie Płatnego Parkowania

Dla chętnych udostępniamy wzory kart Stowarzyszenia Prawo na Drodze z informacjami dla kontrolerów strefy:

Karta dla aut z kamerą DVR

Karta dla aut bez kamery DVR

Zaszufladkowano do kategorii Organizacja ruchu, Stowarzyszenie Prawo na Drodze, Strefa płatnego parkowania, Zarząd dróg, Znaki drogowe | 10 komentarzy

Policjanci z Poznania pobili studenta. Prokurator umorzył śledztwo…

Artur Mezglewski

Jest normą, że nadużycia policjantów pozostają bezkarne. Przypadek z Wrocławia obnażył jedynie czubek góry lodowej. Jedną z grup najczęściej prześladowanych przez Policję są kierowcy.

W ubiegłoroczny Wielki Piątek policjanci z Poznania pobili studenta. „Stróże prawa” rzucali nim o podłogę radiowozu i dusili za szyję. Straszyli, że go zastrzelą. W radiowozie nie było monitoringu. Policjanci wyrwali mu z rak telefon, którym usiłował nagrać zdarzenie. Sfałszowali wpisy w notatnikach służbowych. Prokuratura – jak zwykle – umorzyła śledztwo. W dniu jutrzejszym poznański sąd zadecyduje, czy umorzenie było zasadne…

  1. Zatrzymali do kontroli, bo zwrócił im uwagę

Do zatrzymania do kontroli drogowej doszło tylko dlatego, że Bartosz grzecznie zwrócił uwagę policjantom, że zatrzymali pojazd w niedozwolonym miejscu – tamując ruch. Początkowy przebieg kontroli został nagrany na nośniku kamery samochodowej.  Wyglądało to tak:

Policja podała jednak do publicznej wiadomości inną wersję przyczyn zatrzymania. Rzecznik Prasowy Ko-mendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu mł. insp. Andrzej Borowiak oznajmił dziennikarzom, że policjanci zatrzymali pojazd kierowany przez Bartosza, gdyż ten jechał za szybko….

Andrzej Borowiak – Rzecznik Prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu

W trakcie przeprowadzonego śledztwa zbadano zapis rejestratora jazdy zamontowanego w samochodzie Bartosza. Okazało się, że jego samochód poruszał się z prędkością 20-30 km/h, przy czym w jednym momencie osiągnął on maksymalną prędkość 42 km/h…

Prokuratura nie podjęła jednak wątku pomówienia, a inspektor Borowiak nigdy nie sprostował fałszywej informacji.

2. Przebieg kontroli

Po wylegitymowaniu kierowcy dowódca patrolu st. asp. Krzysztof Leśny kazał mu wyjść na zewnątrz i pokazać co ma w bagażniku. Bartosz poprosił policjanta o podanie przyczyn tej kontroli. Wówczas funkcjonariusz podeptał mu buty. Następnie został brutalnie wciągnięty do radiowozu i rzucony na podłogę. Spadając poczułem bolesne uderzenie o siedzenie, a następnie o ścianę.received_1345736772110424 Jeden z nich chwycił go za kurtkę i dusił trzymając za szyję oraz podnosił aż do dachu samochodu. Inny powiedział, że „jedyne co mogą dzisiaj zrobić, to nasrać na niego”. Padały z ich ust inne obraźliwe słowa: gówniarz, debil.

 Jeden z nich powiedział, że mam się cieszyć, że nie wyciągnął giwery i go nie zastrzelił. Powiedział również, że następnym razem to zrobi.

3. Obrażenia

Bartosz doznał następujących obrażeń: stłuczenia nadgarstka, barku, otarcia naskórka na szyi (z powodu duszenia). Odczuwał bóle pleców oraz głowy. W piątek został jednie przyjęty oraz zbadany przez lekarza w izbie przyjęć w Szpitalu Wojskowym przy ul. Grunwaldzkiej.
Oto zdjęcia wykonane w szpitalu:

4. Umorzenie postępowania

Śledztwo w niniejszej sprawie trwało rok. Dlaczego tak długo? Ano dlatego, żeby wyciszyć sprawę. Jak wiadomo, dopóki trwa śledztwo, dopóty nie można ujawniać  materiałów śledztwa – pod rygorem odpowiedzialności karnej. Z tego też powodu autor nie może ujawnić treści prokuratorskiego postanowienia, jak też informacji dotyczących przeprowadzonych (i nieprzeprowadzonych) dowodów.

W dniu jutrzejszym (tj. 24 maja 2017 r.) o godz. 11.00 Sąd Rejonowy Poznań Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu  (ul. Marcinkowskiego 32,  sala 4) rozpatrzy zażalenie pokrzywdzonego na postanowienie prokuratora o umorzeniu śledztwa. Jeśli Sąd utrzyma w mocy postanowienie prokuratora – sprawa zostanie definitywnie pozamiatana pod dywan.

W przypadku utrzymania w mocy postanowienia prokuratora, od jutra akta sprawy staną się jawne. W takim przypadku opublikujemy wszystkie szczegóły dotyczące sprawy. Już dziś jednak można przecież opublikować nazwiska funkcjonariuszy, którzy byli uczestnikami patrolu dokonującego kontroli drogowej oraz kontroli osobistej – przecież to nie tajemnica…

St. asp. Krzysztof Leśny (dowódca), st. post. Przemysław Szczepanek (asekurujący dowódcę), st. post. Lukasz Czarnuch (wykonujący kontrolę osobistą), st. sierż. Leszek Putyra (najaktywniejszy w wykonywaniu czynności kontrolnych), st. sierż. Sebastian Nowak, sierż. szt. Bartłomiej Jaworski.

Postanowienie o umorzeniu podpisała asesor Prokuratury Rejonowej we Wschowie Katarzyna Frymus (choć wiadomo, że decyzja o umorzeniu zapadła wyżej).

5. Dlaczego zdarzają się takie przypadki?

Przypadki nadużywania uprawnień przez funkcjonariuszy policji w ramach kontroli drogowej są nagminne. Większość przypadków w ogóle nie trafia do prokuratury, a te sprawy które trafiają zawsze są przewlekane, a następnie umarzane.

W opinii autora przyczyny takiego stanu rzeczy mają podłoże prawne oraz polityczne. Gdy chodzi o mankamenty natury prawnej, to Stowarzyszenie Prawo na Drodze od lat podnosi przede wszystkim trzy rzeczy:

  • w kodeksie drogowym muszą zostać uregulowane podstawy (przyczyny) kontroli drogowej;
  • w prawie o ruchu drogowym muszą zostać zapisane podstawowe prawa osoby kontrolowanej;
  • przebieg każdej kontroli drogowej musi być rejestrowany.

Tymczasem od czasów stalinizmu nic się nie zmieniło. Policjant może robić co chce, a kierowca nie ma żadnych praw i musi wykonywać wszystkie (nawet bezprawne) polecenia policjanta.

Stowarzyszenie Prawo na Drodze przygotowało projekt ustawy, który powyższe kwestie regulował. Niestety głosami 222 posłów Prawa i Sprawiedliwości – bez żadnej refleksji społeczny projekt został wyrzucony do kosza.

Projekt ustawy napisany przez kierowców i dla kierowców

Imienne wyniki głosowania są pod tym linkiem:

http://sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/agent.xsp?symbol=glosowania&NrKadencji=8&NrPosiedzenia=36&NrGlosowania=36

 

Ci ludzie są winni tego, że w zakresie regulacji prawnych dotyczących ruchu drogowego oraz postępowania wykroczeniowego mamy nadal w Polsce stalinizm.

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | 40 komentarzy

Parking, czy strefa płatnego parkowania? – jak odróżnić?

Zaszufladkowano do kategorii Strefa płatnego parkowania | 15 komentarzy

Prawo dowodowe w sprawach o wykroczenia w ruchu drogowym

Ogólnopolska Konferencja Naukowa

Prawo dowodowe w sprawach o wykroczenia w ruchu drogowym

Kęszyca Leśna, 7-8 maja 2017 r.

P R O G R A M

7 maja 2017 r.

15.00 – Otwarcie konferencji

– Przedstawiciel Dziekana Wydziału Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji KUL

– Prezes Stowarzyszenia Prawo na Drodze

SESJA I

Przewodniczący: dr hab. Tadeusz Stanisławski, prof. UZ (Uniwersytet Zielonogórski)

15.20 dr hab. Jerzy Nikołajew prof. UO (Uniwersytet Opolski), Czynności dowodowe prowadzone na podstawie wytycznych nr 3 Komendanta Głównego Policji z dnia 15 lutego 2012 r. w sprawie wykonywania czynności dochodzeniowo-śledczych przez policjantów

15.40 dr hab. Marek Bielecki (Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II), Nagranie z kamery samochodowej jako dowód w sprawie

16.00 dr Karol Pachnik (Uniwersytet Przyrodniczo-Humanistyczny w Siedlcach), Postępowanie dowodowe w sprawach o wykroczenia przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji, popełniane przez funkcjonariuszy BOR

16.20 – dyskusja

SESJA II

Przewodniczący: prof. zw. dr hab. Tadeusz J. Zieliński (Chrześcijańska Akademia Teologiczna w Warszawie)

16.40 dr Mateusz Pszczyński (Uniwersytet Opolski), Postępowanie dowodowe w sprawach dodatkowych opłat za parkowanie w strefach płatnego parkowania

17.00 dr Michał Zawiślak (Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II), Dowodzenie w przedmiocie właściwego oznakowania dróg

17.20 mgr Jacek Kołota (Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie), Postępowania dowodowe w sprawach o wykroczenia popełnione na przejazdach kolejowych

17.40 dr Michał Chajda (Wyższa szkoła Finansów i Prawa w Bielsku Białej), Moc dowodowa dokumentów poświadczonych notarialnie.

18.00 – dyskusja

8 maja 2017 r.

SESJA III

Przewodniczący dr hab. Andrzej Szymański, prof. UO (Uniwersytet Opolski)

9.30 dr hab. P. Sobczyk, prof. UO (Uniwersytet Opolski), Problem braku adekwatnych gwarancji procesowych w przypadku obligatoryjnego zatrzymania prawa jazdy – uwagi na kanwie wyroku TK z 11 października 2016 r., sygn. K 24/15

9.50 prof. dr hab. Artur Mezglewski (Uniwersytet Opolski), Dowód z dokumentu w sprawach o wykroczenia przeciwko bezpieczeństwu i porządkowi w komunikacji

10.10 dr hab. Anna Tunia (Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II), Przesłuchanie w trybie art. 54 § 6 k.p.w.

10.30 dr Sebastian Kowalski (Uniwersytet Zielonogórski), Notatka urzędowa w postępowaniu w sprawie o wykroczenie drogowe

10. 50 – dyskusja

SESJA IV

Przewodniczący dr hab. Dariusz Walencik, prof. UO (Uniwersytet Opolski)

11.20 dr Michał Poniatowski (Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie), Eksperyment jako dowód w sprawach o wykroczenia w ruchu drogowym

11.40 dr Damian Gil (Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II), Wpływ opinii biegłego na ustalenie odpowiedzialności za wykroczenie drogowe na przykładzie wybranych spraw rozpoznawanych przed Sądem Rejonowym w Sandomierzu

12.00 dr Konrad Walczuk (Akademia Sztuki Wojennej w Warszawie), Przesłuchanie świadka w sprawach przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji

12.20 dr hab. Piotr Steczkowski, prof. UR (Uniwersytet Rzeszowski), Przesłuchanie w charakterze świadka organu mandatowego. Aspekty etyczne

12.40 dr Michał Skwarzyński (Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II), Znaczenie dowodowe prawnometrologicznych urządzeń radarowych i lidarowych w sprawach o przekroczenie prędkości

12.40 – dyskusja

Zaszufladkowano do kategorii Czynności wyjaśniające, Postępowanie przed sądem, Uncategorized | 1 komentarz

Strefa Płatnego Parkowania w Bartoszycach – konsekwencja SPnD przyniosła oczekiwany skutek

Nasze miasta powstawały w czasach, kiedy środkami transportu były pojazdy konne. Dawni architekci nie przewidzieli jednak zdobyczy technicznych naszych czasów, w których lawinowo rośnie liczba użytkowanych samochodów, dlatego coraz trudniej znaleźć miejsce do pozostawienia „blaszanego rumaka” na ulicach naszych miast i miasteczek. Aby ułatwić więc życie obywatelom i wymusić rotację na najbardziej „obciążonych” miejscach postojowych, dano samorządom możliwość tworzenia stref płatnego parkowania (SPP). Niestety, szczytne założenia ustawodawcy w wielu miejscach zostały zignorowane, a płacenie za postój stało się kolejną maszynką zasilającą samorządowe skarbczyki.
W trakcie kolejnych lat wprowadzano w zakresie funkcjonowania SPP zmiany, ostatnia zaczęła obowiązywać od 14 lutego 2014 r. Jej zakres szczegółowo omówiono tu, a dotyczyła tego, że opłatę za postój można było pobierać tylko pod warunkiem wykonania ściśle określonego oznakowania strefy i wyznaczenia w niej miejsc. Niestety, wiele samorządów nie było skorych do wydawania pieniędzy na dostosowanie swoich SPP do wymogów prawa i łupiło obywateli mimo braku podstaw prawnych. Od dwóch lat SPnD podejmuje liczne działania w miastach na terenie całej Polski, by uzdrowić sytuację i doprowadzić funkcjonowanie SPP do stanu zgodnego z aktami normatywnymi.

Jednym z miast, w którym SPnD interweniowało, były Bartoszyce (warmińsko-mazurskie). W lipcu 2016 r. stwierdziliśmy, że w Strefie Płatnego Parkowania w tym mieście nie ma ani jednego (sic!) wyznaczonego prawidłowo miejsca postojowego, a na wjeździe do strefy stoją jakieś tablice imitujące znaki D-44. Po zapoznaniu się z Uchwałą Rady Mia­sta Bartoszyce z dnia 27 II 2014 r. nr XXXVIII/290/2014 w sprawie ustale­nia strefy płatnego parkowa­nia, stawek opłat i opłaty dodatkowej za parkowanie oraz sposobu ich pobierania stwierdziliśmy także, że zawiera ona wiele istotnych błędów i przekroczeń ustawowego upoważnienia, które dyskwalifikują ją – w tym kształcie – z obrotu w systemie prawnym. Dlatego w dniu 21-07-2016 r. pisemnie wezwaliśmy Radę Miasta Bartoszyce do natych­miastowego usunięcia wad praw­nych w ww. uchwale, złożyliśmy skargę na działania burmistrza, a włodarza miasta wezwaliśmy do natychmiastowego zaprzestania nielegalnego pobierania opłat. Sprawa wzbudziła olbrzymie zainteresowanie, m.in. dzięki obszernemu artykułowi pióra red. Andrzeja Grabowskiego w lokalnym Gońcu Bartoszyckim.

W dniu 29 lipca 2016 r. Przewodniczący Rady Miasta w Bar­toszycach, pan Leonard Boiwko, poinformował SPnD, że przesłane uwagi zostaną przekazane Komisji ds. Samorządowych i Bezpieczeństwa RM w celu podjęcia inicjatywy uchwałodawczej, a skarga na działanie burmistrza zostanie rozpatrzona na najbliższej sesji Rady Miasta, planowanej na wrzesień 2016 r. Niestety, była to jedyna odpowiedź i działanie Rady Miasta w przedmiotowym zakresie, gdyż do końca 2016 r. ani nie podjęto czynności zmierzających do uchwalenia dobrego prawa, ani nie rozpatrzono skargi na burmistrza, tym samym rażąco naruszając artykuły KPA.
W dniu 2 sierpnia 2016 r. ręką sekretarza miasta, pana Roberta Pająka, odpowiedzi udzielił też burmistrz Bartoszyc. Zawarto w niej stwierdzenie, że opłaty pobierać trzeba, bo taka jest uchwała rady miasta, dalej wskazując rzekomy obowiązek płacenia za postój w każdym miejscu SPP, powołując się w tym zakresie na jeden z wyroków NSA, pomijając fakt, że dotyczył on nieobowiązującego już stanu prawnego. SPnD odpowiedziało, wskazując błędy w przesłanym stanowisku i ponownie domagając się zaprzestania nielegalnego pobierania opłat do czasu wykonania prawidłowego oznakowania i wyznaczenia miejsc w strefie. Dzięki ponownej interwencji miasto pod koniec sierpnia 2016 r. wymieniło tablice na prawidłowe znaki D-44, jednak dalej nie wyznaczając miejsc postojowych.
Ponieważ władze miasta nie zamierzały już dalej nic w tej sprawie robić, w listopadzie 2016 r. złożyliśmy zawiadomienie do Prokuratury Okręgowej w Olsztynie o dopuszczaniu się przez urzędników z Bartoszyc przestępstw przekroczenia uprawnień i podstępnego doprowadzenia obywateli do niekorzystnego rozporządzania swoim mieniem. PO w Olsztynie zdecydowała, aby ze sprawą zapoznała się Prokuratura Rejonowa w Lidzbarku Warmińskim (w trosce o bezstronność postępowania), a ta – po analizie materiału z zawiadomienia – w styczniu 2017 r. wszczęła śledztwo w przedmiotowej sprawie, które trwa do dnia dzisiejszego. Dotychczas dokonano wielu czynności wyjaśniających, m.in. przesłuchano burmistrza, sekretarza miasta, a także przyjęto zeznania od osób pokrzywdzonych działaniami zarządcy SPP w Bartoszycach (bezprawne nałożenie opłaty dodatkowej i jej egzekucja).


W styczniu złożyliśmy zażalenie do Wojewody Warmińsko-Mazurskiego na bezczynność Rady Miasta w Bartoszycach, a do Prokuratury Okręgowej w Olsztynie wniosek o zaskarżenie uchwały o powołaniu strefy do WSA w Olsztynie, w celu stwierdzenia jej nieważności. Po interwencji wojewoda nakazał Radzie Miasta załatwienie sprawy w trybie określonym w KPA, a PO w Olsztynie przygotowała skargę do WSA. Pojawił się też Emil Rau, który nielegalnemu procederowi poświęci miejsce we jednym z odcinków programu „Emil – pogromca mandatów” na antenie Polsat Play.
Działania Stowarzyszenia przyniosły też skutek w kwestii wadliwego prawa miejscowego – w dn. 30 marca 2017 r. Rada Miasta Bartoszyce podjęła uchwałę nr XXXII/215/2017 w sprawie uchylenia uchwały o powołaniu SPP, która po ogłoszeniu w Dzienniku Urzędowym w dn. 07 kwietnia 2017 weszła w życie z dn. 22-04-2017 r. Zdemontowano znaki D-44, z punktów dystrybucji zabrano bilety parkingowe. Ale też w zatokach postojowych na ul. Kętrzyńskiego wyznaczono miejsca znakami P-18 – ma to związek z informacją, że strefa za jakiś czas powróci, ale już w kształcie wymaganym przez prawo. Zapewniamy, że SPnD sprawdzi to dokładnie i w przypadku stwierdzenia uchybień nadal będzie interweniować w celu ochrony słusznych praw obywateli.


Smaczku sprawie dodaje stanowisko miasta, przekazane Gońcowi Bartoszyckiemu, że nie należy wiązać likwidacji SPP – w obecnym kształcie – z interwencjami i działaniami podjętymi przez SPnD … 😀 Nadmieniamy też, że wniosek do WSA o stwierdzenie nieważności wadliwej uchwały będzie rozpatrywany, bo potwierdzenie wyrokiem Sądu jej nieważności otworzy szeroko bramę do drogi dochodzenia zwrotu od miasta nienależnie pobranych świadczeń, np. opłat za abonamenty parkingowe czy nałożone opłaty dodatkowe za rzekomo nieopłacony postój w SPP.

Zaszufladkowano do kategorii Organizacja ruchu, Organizacje społeczne, Prokuratura, regionalne media, Sądownictwo administracyjne, Stowarzyszenie Prawo na Drodze, Strefa płatnego parkowania, Uncategorized | 11 komentarzy

Mandat za jazdę zgodnie z przepisami ?

Zaszufladkowano do kategorii Laserowe mierniki prędkości, Policja, Postępowanie przed sądem | 14 komentarzy

Sąd odmówił Policji wszczęcia postępowania przeciwko kierowcy! Pierwsza jaskółka?

Artur Mezglewski

Z reguły prezesi sądów nie przeprowadzają żadnej kontroli wniosków o ukaranie, kierowanych przez Policję. Co Policja podeśle – to sądy procedują. W wyniku tej bezmyślności  Skarb Państwa traci milionów złotych na niepotrzebne procesy. Jako skrajne (negatywne) przykłady można wskazać Prezesów Sądów Rejonowych  w Kościanie i Gryficach. Kościańska policja wytoczyła już kilkanaście postępowań przeciwko jednemu człowiekowi. Bo go nie lubi. I wszystkie przegrywa. Dziesiątki rozpraw, dziesiątki przesłuchanych świadków, biegli, eksperymenty, stosy pism. I wszystko na koszt podatnika!

Jest jednak pierwsza jaskółka. Sąd Rejonowy w Gostyniu odmówił Policji wszczęcia postępowania. Ot po prostu. Bo nie było sensu, ani powodu prowadzenia procesu. A było to tak:

  1. Zdarzenie

W dniu 19 października 2016 r. nasz kolega Marek Walczak przejeżdżał samochodem osobowym przez miejscowość Bruczków (wielkopolskie). W tym czasie i miejscu służbę patrolową pełniła sierż. Edyta Ratajczak z Komendy Powiatowej Policji w Gostyniu. Dowódcą patrolu był sierż. sztab. Marcin Niezgódka – z tej samej Komendy. Pani sierżant dysponowała w tym dniu urządzeniem pomiarowym TruSpeed LTI 20-20. Jak wynika z dokumentacji, którą pozyskało Stowarzyszenie Prawo na Drodze, funkcjonariuszka nie przeszła żadnych szkleń w zakresie obsługi tego urządzenia, jednakże w dniu 7 grudnia 2015 r. podpisała kartę zapoznania się z instrukcją obsługi…

Sierż. Edyta, gdy zobaczyła nadjeżdżający pojazd, postanowiła użyć swojego TruuSpeeda. Wyczarowany przez Truspeeda pomiar był na tyle satysfakcjonujący, że pan Marek został zatrzymany w celu poddania go procedurze mandatowej. Procedura ta zakończyła się odmową przyjęcia mandatu karnego przez domniemanego sprawcę.

2. Czynności wyjaśniające i wniosek o ukaranie do sądu

W związku z odmową przyjęcia mandatu karnego, Komenda Powiatowa Policji w Gostyniu wszczęła żmudne czynności wyjaśniające, które zakończyły się skierowaniem przeciwko Markowi Walczakowi wniosku o ukaranie do Sądu Rejonowego w Gostyniu.

3. Zonk – Sąd odmawia wszczęcia postępowania

Sąd Rejonowy w Gostyniu

Sąd Rejonowy w Gostyniu – postanowieniem z dnia 12 stycznia 2017 r. (sygn. akt II W 398/16/2) – odmówił wszczęcia postępowania w sprawie, a to z tego powodu, że znak drogowy D-42 (obszar zabudowany) w Bruczkowie został skradziony, wiec kierowcy nie byli niczym obligowani do ograniczania prędkości  do 50 km/h…

W związku z powyższym nasuwa się kilka pytań retorycznych:

  1. Jak to się stało, że patrol Policji z sierż. szt. Niezgódką na czele nie zauważył, że w Bruczkowie zniknął znak drogowy? Czyżby patrol jeździł „na pamięć”, i co gorsza „mierzył na pamięć”?
  2. Ilu jeleni zapłaciło patrolowi bezpodstawne mandaty?
  3. Na czym polegały żmudne czynności wyjaśniające prowadzone przez KPP Policji w Gostyniu, skoro nie ustalono nawet tego, że w Bruczkowie nie było znaku, za naruszenie którego ukarano wielu kierowców?

Panu Markowi Walczakowi gratulujemy, że nie jest jeleniem. To już jego dziesiąte zwycięstwo z Organami Ścigania Kierowców w przeciągu ostatnich 3 lat – przez co wynik konfrontacji wynosi obecnie 10-0. Lepszy jest tylko Emil, chociaż Patryk Tomaszewski ma duże szanse powalczyć o drugie miejsce.

Pani sierżant Edycie Ratajczak życzymy natomiast wielu nieudanych łowów oraz wielu rzekomo przeczytanych instrukcji…

Zaszufladkowano do kategorii Laserowe mierniki prędkości, Postępowanie przed sądem, Wniosek o ukaranie, Znaki drogowe | 49 komentarzy

Kto wywołał tę wojnę?

Artur Mezglewski

Do dnia 8 lutego 2017 r. wszyscyśmy żyli w zgodzie. Pomagaliśmy sobie wzajemnie, albo przynajmniej nie przeszkadzali. Co się takiego wydarzyło, że ludzie skoczyli sobie do gardeł  i wyzywają od najgorszych? Dlaczego na forach facebookowych zakrólował rynsztok?

Najczęstszymi przyczynami konfliktów są: pieniądze, władza i sława. Tym razem poszło o sławę…

 

  1. Przed wojną

Przed wojną każdy robił swoje. Tomek Motyliński biegał po telewizjach, Tomek Parol prowadził żwawo swój interes, a Stowarzyszenie Prawo na Drodze po prostu wykonywało swoją pozytywną pracę – od czasu do czasu podając do publicznej wiadomości informacje  o swoich sukcesach, bądź porażkach.

Stowarzyszenie zajmowało się różnymi sprawami związanymi pośrednio lub bezpośrednio z ruchem drogowym: działalnością straży gminnych, policji, zatrzymywaniem praw jazdy, analizami kolizji i wypadków drogowych, badaniami trzeźwości, procedurą wykroczeniową, ochroną danych osobowych uczestników ruchu drogowego, nieprawidłowościami w prowadzeniu czynności wyjaśniających, monitoringiem sądów powszechnych i administracyjnych, zasadami udostępniania informacji publicznej, inżynierią ruchu drogowego, w tym w szczególności nieprawidłowościami w zakresie ustawiania znaków drogowych, nadużyciami w zakresie postępowania mandatowego, systemem identyfikacji pojazdów (ISKIP), nieprawidłowościami w zakresie publikowania wokand sądowych i jawności postępowań, nieprawidłowościami w zakresie legitymowania uczestników ruchu i wielu, wielu innymi sprawami.

Zarzewie konfliktu tliło się w tym, że Stowarzyszenie monitorowało kilkadziesiąt postępowań sądowych w sprawach o przekroczenie prędkości w ruchu drogowym, a niektóre z tych spraw dotyczyły miernika Iskra-1. Poważnym problemem był też fakt, że autor niniejszego tekstu opublikował kilka materiałów na temat Iskry – a przecież nie miał do tego prawa, gdyż wszyscy o tym wiedzą, że najlepszym i jedynym ekspertem od Iskry jest Tomek Motyliński…

Gdybym wiedział, że to dla niego taki problem, to bym w ogóle o tym nie pisał, bo tematów do pisania mi nie brakowało.

W sprawach, które monitoruje Stowarzyszenie Prawo na Drodze bardzo często korzystaliśmy z pomocy innych osób – szczególnie z pomocy w kwestiach technicznych. Autor niniejszego opracowania nie zna się na technice. Jest prawnikiem i koncentruje się na zagadnieniach prawnych – często dotyczących działania urządzeń technicznych.

Szczególnie owocnie układała się współpraca ze Sławkiem Janczewskim, który pomógł nam wygrać kilka spraw, prowadził szkolenia, udzielał rad. Sławek za swoją pracę pobierał symboliczne wynagrodzenie – na poziomie ponoszonych kosztów. Oto jedno z naszych rozliczeń:

Szczególnie trzeba docenić jego pomoc w sprawie „zambrowskiej ośmiornicy”. Była to – jak dotąd – najtrudniejsza sprawa jaką prowadziliśmy. Gdyby nie Sławek, nie dalibyśmy rady. To jego opinia, złożona sądzie, przechyliła sprawę na naszą korzyść.

Sławek Janczewski do dnia 8 lutego br. twardo stał po jasnej stronie mocy. Tego dnia jednak wszystko się zmieniło. Po prostu wpadł w złe towarzystwo i…. oszalał.

2. Okoliczności wybuchu konfliktu

a) Geneza

Nowy Prezes GUM postanowił uporządkować zabagnione sprawy polskiej metrologii. Jednym z istotnych problemów do uporządkowania była kwestia mierników prędkości. W celu uporządkowania tych spraw, Prezes GUM powołał zespół konsultacyjny.

W pierwotnym składzie zespołu nie znalazł się nikt z naszego środowiska, a na jego przewodniczącego wybrany został jeden ze znanych biegłych sądowych.

Jako pierwszy „z naszych” do zespołu trafił Sławek Janczewski. Sławek nie mógł się jednak pogodzić z tym, że na przewodniczącego zespołu wybrano biegłego, o którym on miał jak najgorsze zdanie.

Sławek Janczewski szukał zatem sposobu, jak usunąć biegłego z funkcji przewodniczącego zespołu. Dlatego też zwrócił do Prezesa GUM z prośbą, aby do zespołu włączono piszącego te słowa oraz innych członków SPnD.

Sławek Janczewski – proponując mi udział w pracach Zespołu i oferując swoje poparcie u Prezesa GUM – stawiał sprawę jasno. Mówił, że jemu zależy jedynie na usunięciu pana J.T. z funkcji przewodniczącego – a co do pozostałych spraw pozostawia nam całkowicie wolną rękę. Nie było zatem żadnych uzgodnień pomiędzy Sławomirem Janczewskim a SPnD w sprawie postulatów zgłaszanych na posiedzeniach zespołu.

b) Spotkanie w GUM w dniu 7 grudnia 2016 r.

W dniu 7 grudnia 2016 r. doszło w Warszawie do pierwszego spotkania z władzami GUM w sprawie zmiany przepisów metrologicznych, dotyczących mierników prędkości w ruchu drogowym. W spotkaniu uczestniczyli: ze strony GUM: Prezes Głównego Urzędu Miar dr inż. Włodzimierz Lewandowski oraz Dyrektor Gabinetu Prezesa GUM Jan Landowski. Stronę społeczną reprezentowali: prof. Artur Mezglewski oraz mec. dr Michał Skwarzyński.

Na tymże spotkaniu strona społeczna sformułowała swoje oczekiwania. Oświadczyliśmy, że walczymy o to, aby w nowych przepisach metrologicznych sformułować w sposób wyraźny, jednoznaczny i nie dopuszczający żadnej innej interpretacji, że urządzenia do pomiaru prędkości muszą rejestrować pomiar w sposób umożliwiający jego odtworzenie w warunkach postępowania sądowego oraz, że mierniki prędkości muszą posiadać funkcję identyfikacji pojazdu.

Prezes GUM uznał, że nasze żądania są słuszne i że je popiera. Następnie zaproponował mnie oraz mec. Skwarzyńskiemu uczestnictwo w pracach Zespołu Konsultacyjnego. Obaj propozycję przyjęliśmy.

c) Posiedzenie Zespołu Konsultacyjnego w dniu 18 stycznia 2017 r.

Na dzień 18 stycznia br. wyznaczono posiedzenie Zespołu Konsultacyjnego d/s Regulacji Rynku, któremu przewodniczył biegły J.T. W okresie poprzedzającym spotkanie Sławek Janczewski interweniował u Prezesa GUM, aby ten powiększył grono uczestników Zespołu o kolejnych członków SPnD. Prezes wyraził zgodę na jeszcze jednego „reprezentanta ludu”. Został nim Piotr Jakubiak. Było nas już zatem czterech. Miał więc Sławek cztery głosy za odwołaniem J.T. z funkcji przewodniczącego. Ponieważ bał się, że to nie wystarczy, więc wymógł na władzach GUM, aby na salę obrad wpuszczono jeszcze jedną osobę – Grzegorza Galińskiego, który nie uzyskał statusu członka Zespołu, ale w dniu 18 stycznia rzeczywiście brał udział w obradach oraz w głosowaniach.

Wniosek o odwołanie przewodniczącego złożył jednak nie Sławomir Janczewski (który zwykł ukrywać się za czyimiś plecami), ale nasz człowiek – mec. Michał Skwarzyński. Mecenas wstał, ładnie wniosek zaargumentował, tak, że wynik glosowania był następujący: 16:1 za odwołaniem J.T. z funkcji przewodniczącego. Nikt nie wstrzymał się od głosu.

Sławek był przeszczęśliwy…

Po odwołaniu J.T. z funkcji przewodniczącego zarządzono wybory nowego przewodniczącego. Sławek Janczewski zaproponował moją osobę. Z sali zgłoszono też kandydaturę policjantki z Komendy Głównej Policji. Oboje kandydaci nie zgodzili się jednak na wybór. Innych kandydatów nie zgłoszono, tak wiec sprawę wyboru nowego przewodniczącego odłożono do następnego razu.

W pracach merytorycznych Zespołu Janczewski praktycznie nie uczestniczył. Raz zabrał głos, składając jednozdaniowy wniosek. Znacznie aktywniejszy od niego był Grzegorz Galiński. Natomiast wypowiedzi Jakubiaka, Mezglewskiego i Skwarzyńskiego zajmują w protokole zebrania kilka stron. Walczyliśmy o dobre prawo jak lwy.

d) Okres od 26 stycznia do 6 lutego br. – Tomasz Motyliński wchodzi do gry

Kolejne spotkanie Zespołu wyznaczono na dzień 7 lutego br. Zanim jednak doszło do spotkania zaczęły się dziać dziwne rzeczy, o których dowiedziałem się później.

W dniu 26 stycznia – w tajemnicy przed wszystkimi – Sławek Janczewski umawia się na rozmowę z Prezesem Gum i zabiera ze sobą…. Tomka Motylińskiego. Co było przedmiotem tej rozmowy – nie wiem. W każdym razie – na dwa dni przed zaplanowanym  posiedzeniem Zespołu zadzwonił do mnie  Prezes Głównego Urzędu Miar dr inż. Włodzimierz Lewandowski z zapytaniem, czy zgodzę się na dokoptowanie Tomka Motylińskiego  do składu Zespołu konsultacyjnego. Zgodziłem się...

Powyższa informacja ma m. in. takie znaczenie, że Motyliński publicznie zarzuca mi, że nie uzgodniłem z nim poglądów, jakie prezentowałem na posiedzeniu GUM.

Gdyby mnie Tomasz wcześniej o coś poprosił – z pewnością bym się na to zgodził. Ale też na litość Boską: kto kogo wprowadził do GUM i kto z kim powinien uzgadniać stanowiska? Przecież gdybym się nie zgodził na dokooptowanie Motylińskiego do zespołu, to po prostu by go tam nie było…

Na komisji były już podjęte pewne ustalenia, był pewien tok postępowania. Motylińskiego jednak to interesowało. On-lider miał do zrealizowania swoją misję. Jedynie słuszną.

Należy się też zastanowić, w jakim celu Motyliński pojechał do GUM i dlaczego zabrał ze sobą ukrytą kamerę? Co obiecał Janczewskiemu, że ten w tajemnicy przed nami pojechał z nim do GUM?

Wszystko wygląda na to, że jedynym celem tej wizyty było spreparowanie jakiś materiałów na człowieka, którego on postrzegał jako zagrożenie dla jego medialnej kariery. Motyliński szykował się więc do wojny. I bynajmniej nie do wojny z miernikami prędkości, ale do wojny o przywództwo w stadzie…

 e) Posiedzenie Zespołu Konsultacyjnego w dniu 7 lutego 2017 r.

Przebieg zebrania Zespołu Konstultacyjnego można podzielić na trzy części.

W części pierwszej (zdecydowanie najdłużej) występował Tomasz Motyliński. Swoje wystąpienie rozpoczął od pogróżki pod adresem Prezesa GUM, że on robi program w TVN i on wszystkich w tym programie skompromituje. Później biegał po sali obrad w rozchełstanej koszuli  i z Iskrą w ręce i uczył producentów i importerów urządzeń pomiarowych, jak działa radar Iskra… następnie (już wspólnie z Janczewskim) zażądali, aby wszystkie Iskry zostały natychmiast wycofane i aby uchylono wszystkie mandaty karne nałożone na podstawie pomiarów dokonanych Iskrą.

Po tych ekscytujących wystąpieniach wytłumaczono Motylińskiemu, że GUM nie jest właściwy do uchylania mandatów, a następnie głos oddano radcy prawnemu GUM, który zaprezentował przygotowaną wcześniej ekspertyzę nt. możliwości wycofania Iskry w trybie administracyjno-prawnym. Wnioski tej ekspertyzy były następujące: jakakolwiek interwencja Prezesa GUM dokonana w trybie przepisów postępowania administracyjnego będzie trwała całe lata, a jej skutek będzie niepewny. Prezes GUM nie może bowiem wydać decyzji o uchyleniu decyzji o zatwierdzeniu typu ot tak sobie. Musi najpierw wznowić postępowanie i dać możliwość stronom (producentowi, importerowi)  aktywnego uczestnictwa w postępowaniu. A to sprawi, że sprawa będzie ciągnąc się latami.

Po wystąpieniu radcy prawnego Prezes GUM zwrócił się do zebranych z zapytaniem, co zatem robić? Wszyscy milczeli. Janczewski i Motyliński też. Nie powiedzieli ani słowa! Nie złożyli żadnego wniosku. Za to teraz – w Internecie – wnioski składają niezliczone….

Motyliński ma wszystko nagrane. Niech to opublikuje. Niech opublikuje całość posiedzenia. Wszystko!

Wobec braku lepszych pomysłów jednomyślnie (tak się przynajmniej wydawało, bo nikt nie zgłaszał sprzeciwu), postanowiliśmy, że po prostu zajmiemy się zmianą przepisów prawa – w taki sposób, aby nowe prawo uniemożliwiało dalsze używanie trefnych mierników prędkości. Nowe prawo można uchwalić w 3 miesiące. Może wejść w życie jeszcze w tym roku.

Na koniec przewodnicząca zebrania zwróciła się do wszystkich obecnych, aby przesłali na jej adres pisemne wnioski, co do oczekiwanych zmian. Janczewski i Motyliński żadnych wniosków nie przesłali.

e) 8 lutego 2017 r. – Motyliński publicznie zaatakował Mezglewskiego i Stowarzyszenie Prawo na Drodze. Początek wojny

Dnia 8 lutego 2017 r. Tomasz Motyliński zamieścił taki oto wpis – jednocześnie na dwóch profilach internetowych:

Czasami dochodzę do być może mylnego wniosku, że niektórym nie chodzi o to, aby złapać króliczka, ale aby go gonić, szczególnie po lekcji ze strony szeryfa straży miejskich, gdy po cofnięciu uprawnień im do stosowania fotoradarów, jego kariera medialna zaczęła się – delikatnie mówiąc – sypać. Mi osobiście znudziło się gonienie królika i chcę temu skurw…..i królikowi odstrzelić łeb. Tym czasem na kolejnym spotkaniu „grupy roboczej” w Głównym Urzędzie Miar Stowarzyszenie Prawo na Drodze w osobie samego prezesa w/w stowarzyszenia (którego o zgrozo sami tam ściągnęliśmy) wypowiada pogląd, że nie można „rozbroić z dnia na dzień” Policji z Iskry-1, bo sama informacja medialna o tym spowoduje wzrost liczby piratów na drogach, że należy zrobić to stopniowo. A od kiedy nielegalne, czy wadliwe konstrukcyjnie urządzenia pomiarowe do prędkości w ruchu drogowym wycofuje się stopniowo? Może więc jak Polska Policja będzie chciała zatrzymać komuś prawo jazdy na 3 miesiące na podstawie pomiaru takim miernikiem, niech także zrobi to na raty? Najlepiej tylko na jeden dzień w miesiącu i to niedzielę. I tak oto wydaje się, że świeża obietnica nowego prezesa GUM o wycofaniu tego bubla z użytkowania straciła ważność, choć jeszcze powalczymy o to, aby Policja – nawet w imię szczytnych idei – nie okradała dalej kierowców. Dla osób nie będących w temacie najlepszy materiał o Iskrze, jaki zrobiliśmy https://www.youtube.com/watch?v=p7V4CieaYP4&t=2s

W powyższym tekście jest cały szereg przekłamań: tak co do treści i kontekstu mojej wypowiedzi na posiedzeniu, jak też co do faktu, że Motyliński mnie „ściągnął do GUM”.  Bo przecież było odwrotnie…

W związku z powyższymi oskarżeniami  zapytam tak: A jakim prawem odmawia się człowiekowi wypowiadania określonych poglądów! Albo czy ja mam jakiś obowiązek posiadania określonych poglądów? Cóż to zatem za ostracyzm? Cóż to za terror? Nie uzgadnialiśmy wspólnego stanowiska z Motylińskim, a moja wypowiedź nie miała żadnego znaczenia dla toku posiedzenia. Wypowiedź ta była skierowana do policjantów z Komendy Głównej policji – w sytuacji, gdy rozmawialiśmy o agendzie wycofywania  Iskier z użytku. Motyliński w tym czasie – zamiast skupić się na sensie wypowiedzi – pilnował magnetofonu i sprawdzał, czy się nagrywa.

Po zamieszczeniu przez Motylińskiego powyżej zacytowanej wypowiedzi w Internecie rozpoczął się zbiorowy hejt, który dodatkowo podsycany był na portalach zamkniętych oraz na prywatnych komunikatorach. A później już zaczęło się robić znacznie gorzej. Jeden z internautów wyzwał mnie od oszustów. Do hejtu przyłączył się Janczewski. W dalszym rozwoju wypadków Stowarzyszenie zostało zaatakowane przez Parola, który obwieścił światu, że SPnD się rozpada. Motyliński z Janczewskim nie przebiera w słowach i w oskarżeniach. Oskarżają mnie publicznie o najgorsze rzeczy: że załatwiłem sobie profesurę, że wziąłem łapówkę itp. Do członków SPnD wysyłane są maile z pogróżkami. Ci ludzie chcą zniszczyć SPnD. Motyliński włamał się na stronę Stowarzyszenia…

Mam prawo się bronić. Mam prawo bronić Stowarzyszenia, które zakładałem – jego dobrego imienia.

Wszystkie oszczerstwa i zniesławienia skopiowałem. Myślę, że Motyliński nie będzie się wypierał tego, co napisał. Zatem proces będzie krótki. Nie powinno być też problemów ze ściągnięciem kwoty zadośćuczynienia. Przecież chwalił się, że zarabia 30 tysięcy miesięcznie. Dwie wypłaty już może odłożyć na oddzielną kupkę…

P.S.

Bardzo proszę osoby, które otrzymały od Motylińskiego lub Janczewskiego maile z pogróżkami o zgłaszanie mi tych faktów. Pozew zostanie złożony po Świętach. Sprawa będzie prowadzona przez Sąd Okręgowy w Lublinie – moim mieście.

Osobom, które mi udzieliły wsparcia w tych trudnych dniach – serdeczne dzięki. Nigdy Wam tego nie zapomnę.

 

 

 

 

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Możliwość komentowania Kto wywołał tę wojnę? została wyłączona

Finansowanie organizacji społecznych. Dwie strony Mocy

Artur Mezglewski

Jest oczywiste, że na sprawach o wykroczenia drogowe uczciwie zarobić się nie da się. Przecież sprawy o drobne czyny mogą być bardzo skomplikowane dowodowo. Żeby wygrać drobną sprawę „o 100 złotowy mandat” trzeba nieraz zainwestować w środki osobowe i techniczne warte kilka tysięcy złotych. Kogo na to stać?

Jedyną szansę na wygranie takich spraw dają organizacje społeczne. A społeczników „ruchodrogowców” nam się ostatnio namnożyło. Może już czas ujawnić, po której stronie mocy działają?…

I. Jasna strona Mocy

  1. Emil Rau

Po jasnej stronie mocy na pierwszym miejscu sytuuje się niewątpliwie Emil Rau. Ludzie znają go głównie z programów telewizyjnych. Większość jednak nie wie, że Emil nie tylko upublicznia medialne absurdy związane z ruchem drogowym, ale niemal codziennie wyrusza w Polskę, aby pomagać ludziom prześladowanym przez system. Wielu nieszczęśników nie miało by najmniejszych szans w nierównej walce ze strażami gminnymi, policją i „niezawisłymi” sędziami, gdyby nie Emil.

Emil nigdy od nikogo nie wziął ani grosza za swoją pomoc. Ba! Nigdy nie wziął grosza nawet za zwrot kosztów przejazdu! A mówimy o kwotach rzędu kilku tysięcy złotych miesięcznie…

2. Marek Walczak

Nie sposób ocenić, ani obliczyć ilu ludzi uratowało oko kamery Marka Walczaka. Stawia się na każdej rozprawie i w każdym miejscu na mapie Polski, kiedy potrzeba i kiedy tylko może. Dzięki jego nagraniom rozpraw wiele sfałszowanych protokołów musiało zostać sprostowanych, wiele sędziowskich postaw – niegodnych i szemranych – zostało utrwalonych na wieki.

Marek Walczak nie jest biznesmenem. Jeździ za swoje. Nigdy nie wziął ani grosza. Pomaga, bo chce.

3. Patryk Tomaszewski

Patryk Tomaszewski od kilku lat jest zwyczajnie prześladowany przez kościańską policję, która wytoczyła mu mściwe kilkanaście spraw o wykroczenia. Kościańscy policjanci figlują za publiczne pieniądze, angażując wymiar sprawiedliwości i narażając Skarb Państwa na straty rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych. Patryk wszystkie te sprawy wygrywa – mimo, że w kościańskim sądzie przyjaciół nie ma.

Dzięki zaprawie, jaką mu zgotowała kościańska policja i kościański sąd, Patryk nauczył się pisać pisma procesowe. Robi to lepiej niż niejeden adwokat. Większość z jego apelacji odnosi skutek w postaci wyroków uniewinniających lub uchylających skazania. Patryk za swoją pomoc od nikogo nie wziął nigdy ani grosza.

4. Piotr Jakubiak

Piotr Jakubiak zmienia oblicze Polski Północno-Zachodniej. Trudno zliczyć miasta, które musiały skorygować błędnie oznaczone strefy płatnego parkowania. Trudno zliczyć ilu osobom Pan Piotr napisał pisma procesowe, pomagając wygrać sprawę o niesłusznie naliczoną opłatę, o bezzasadne oskarżenia w sprawach wykroczeniowych.

Piotr Jakubiak nigdy od nikogo nie wziął ani grosza, choć radziłem mu, żeby za stracony czas potrącał sobie, choćby drobne kwoty.

5. Jerzy Lelonkiewicz

Od kiedy Jurek Lelonkiewicz zaczął interesować się ruchem drogowym – w mieście Poznaniu zmieniło się wiele. Policjanci już nie chowają się za drzewami i przestali używać Iskier, a straż miejska zanim nałoży mandat dwa razy się zastanowi. Sam widziałem, że gdy przejeżdża przez miasto policjanci pierwsi mu się kłaniają.

Pan Jerzy w imieniu SPnD oraz gdy proszą o to podsądni, monitoruje pracę poznańskich sądów. W ostatnim roku był na 120 rozprawach. Za darmo. A dodajmy, że jest człowiekiem niepełnosprawnym…

6. Alex Puszkarewicz

Alex Puszkarewicz został kiedyś bezzasadnie oskarżony przez zachodniopomorską policję o przekroczenie prędkości w ruchu drogowym. Po ciężkich bojach sądowych nie tylko wygrał swoją sprawę, ale udowodnił, że policjanci używali do pomiarów niezalegalizowanego sprzętu. Teraz to Alex oskarża, a Policja się broni. Pewnie by nie dał sobie rady, ale niespodziewanie otrzymał wsparcie z Prokuratury Krajowej. Wygląda na to, że nieuczciwy policjanci poniosą odpowiedzialność.

Alex – podobnie jak inni członkowie SPnD – nauczył się prowadzenia procesu karnego. Teraz pomaga innym. Uczestniczy w rozprawach, pomaga pisać pisma procesowe. Zawsze za darmo.

***********************

Wymieniłem sześciu członków SPnD – przykładowo. Takich ludzi mamy w Stowarzyszeniu kilkudziesięciu. Niech wybaczą ci, których pominąłem. Wszystko musi mieć jakieś granice.

W kontekście działalności, jaką prowadzą członkowie SPnD na obszarze całej Polski, jakże żałośnie zabrzmiały słowa wypowiedziane przez właściciela największej w Polsce firmy  żerującej na uczestnikach ruchu drogowego (który traktuje SPnD jak konkurencję), że Stowarzyszenia Prawo na Drodze się rozpada… Czy ten człowiek nie jest w stanie pojąć, że nie może upaść organizacja, która nie jest nastawiona na zysk? Bo niby z jakiego powodu miała by upaść?…

 

II. Ciemna stroma Mocy

Ciemna strona Mocy podsuwa proste, skuteczne rozwiązania problemów, prowadząc przez to jednak do zamknięcia się na dobro innych, demoralizacji, zaniku altruizmu”    (źródło: http://www.ossus.pl/)

  1. Człowiek Ćma

Człowiek Ćma sam o sobie mówi, że pomógł tysiącom ludzi i że wygrał wszystkie procesy – a było ich dziesiątki, a może setki. Konkretów żadnych. Jest postacią medialną. Potrafi się wcisnąć do każdego programu: gdzie kamery lub mikrofony – tam on. Za obecność w mediach odda wszystko.

Pomysłem Człowieka Ćmy na sfinansowanie swojej działalności było zorganizowanie zbiórki pieniężnej na portalu internetowym zrzutka.pl

Czy zbiórka pieniężna na określony społecznie cel jest dobrym pomysłem na sfinansowanie działalności społecznej? Co na to polskie prawo?

Otóż mamy dwa rodzaje zbiórek: zbiórki prywatne i zbiórki publiczne.

Zbiórki prywatne nie są regulowane przepisami prawa. Każdy może zwrócić się do swoich przyjaciół, a za ich pośrednictwem do przyjaciół ich przyjaciół z prośbą o dokonanie finansowego wsparcie. Zbiórkę taką można przeprowadzić m. in. przy wykorzystaniu portalu zrzutka.pl Do takiej zrzutki mają zastosowanie poniższe przepisy punktu VII Regulaminu:

” (2.) Zrzutka może być dostępna jedynie dla określonego kręgu osób. Organizator we własnym zakresie winien zapraszać wybranych użytkowników lub inne osoby do uczestnictwa w zrzutce przesyłając indywidualny link do zrzutki poprzez wiadomość SMS lub e-mail oraz inne kanały komunikacyjne”.

” (3.) Wspierający udostępniając informację o swojej wpłacie na Zrzutkę prywatną w mediach społecznościowych powinni udostępniać ją tylko osobom znajomym w celu zachowania prywatnego charakteru Zrzutki„.

Zbiórki publiczne podlegają rygorom ustawy z dnia 14 marca 2014 r. o zasadach prowadzenia zbiórek publicznych oraz wydanych na jej podstawie przepisach wykonawczych. Do obowiązków organizatora zbiorki publicznej należy m. in.:

  1. Powołanie aktem założycielskim komitetu społecznego, składającego się co najmniej z trzech osób fizycznych, posiadających pełną zdolność do czynności prawnych oraz niekarane za popełnienie przestępstwa przeciwko wiarygodności dokumentów, mieniu, obrotowi gospodarczemu, obrotowi pieniędzmi i papierami wartościowymi lub za przestępstwo skarbowe.  W kacie założycielskim zamieszcza się następujące dane: określenie celu, w jakim komitet społeczny został powołany, dane osób powołujących komitet społeczny:  imię, nazwisko, adres zamieszkania, numer PESEL; adres do korespondencji; dane osoby uprawnionej do reprezentowania komitetu społecznego;
     oświadczenie o niekaralności za przestępstwa, o których mowa powyżej;
  2. Zgłoszenie zbiórki publicznej na urzędowym formularzu do właściwego ministra;

  3. Złożenie sprawozdania z przeprowadzonej zbiórki;

  4. Złożenie sprawozdania ze sposobu rozdysponowania zebranych ofiar.

Człowiek Ćma zamieścił dniu w dniu 20 marca o godzinie 20.00 na dwóch profilach fecebookowych ogłoszenie, do których ma dostęp nieograniczona liczba użytkowników, że organizuje „zrzutkę” na „walkę z nielegalnymi radarami policyjnymi”. Zostało ono następnie skopiowane na kolejnych 28 portalach internetowych – również publicznie dostępnych.

W tym miejscu należało by przypomnieć o brzmieniu art. 56 Kodeksu wykroczeń:

§ 1. Kto bez wymaganego zgłoszenia zbiórki publicznej lub niezgodnie ze zgłoszeniem zbiórki publicznej organizuje lub przeprowadza publiczną zbiórkę ofiar,podlega karze grzywny.
§ 2. Podżeganie i pomocnictwo są karalne.
§ 3. Można orzec przepadek przedmiotów uzyskanych ze zbiórki publicznej przeprowadzonej niezgodnie ze zgłoszeniem, orzeka się zaś ich przepadek, gdy zbiórkę publiczną przeprowadzono bez zgłoszenia.
§ 4. Można orzec przepadek przedmiotów uzyskanych z czynu określonego w § 1 także wtedy, gdy zostały one przekazane przez sprawcę innej osobie lub instytucji, jak i przepadek pieniędzy uzyskanych za zebrane ofiary w naturze i rzeczy nabytych za uzyskane ze zbiórki publicznej pieniądze.
§ 5. Przedmioty, co do których orzeczono przepadek, należy przekazać instytucji pomocy społecznej lub instytucji kultury.

2. Czołowy Bajerant Rzeczypospolitej

Czołowy Bajerant Rzeczypospolitej (w skrócie: CBR) jest człowiekiem inteligentnym i błyskotliwym. Nic zatem dziwnego, że taki gość byle czego nie wymyślił. Podszedł do sprawy inteligentnie i metodycznie. Jeszcze w czasach apogeum rozwoju gminnych straży fotoradarowych świetnie zdiagnozował marzenia tysięcy kierowców, który marzyli o tym, żeby uwolnić się od – często bezprawnych – żądań mandatowych straży gminnych. CBR wymyślił więc fantastyczną formułę „Anuluj mandat” – i pod tym szyldem zaczął sprzedawać pismo zatytułowane „Wniosek o umorzenie postępowania”. Schodziło z szablonu, jak świeże bułeczki.

Każdy średnio rozgarnięty człowiek powinien wiedzieć, że mandatu nie da się anulować – ale marketing to marketing . Bełkotliwy wniosek o umorzenie postępowania nie mógł nigdy i nikomu pomóc, ale jak mawiał serialowy doktor  Wezół „nie pomoże, ale i nie zaszkodzi…”

Czasy fotoradarowych straży gminnych minęły, ale w sprzedaży pojawiły się inne wnioski, na inne marzenia. Interes jakoś idzie. Twórca tego przedsięwzięcia mawia, że klientów ma więcej niż uczestników marszów KOD-u….

Czy sprzedawanie bezużytecznych, sztampowych, jednobrzmiących pism jest w Polsce zabronione? Absolutnie nie. Ludzie chcą kupować marzenia i je kupują. Jedno mnie tylko zastanawia – czy działalność prawnicza może być nieopodatkowana? Czy można tak sprzedawać ludziom pisma – bez faktur, paragonów i rachunków? Pewnie można. Pewnie za mało wiem…

3. Guru

Guru założył „sektę” ruchodrogowców. Swoim wyznawcom właściwie nic nie obiecuje. Mówi do nich codziennie za pośrednictwem komunikatora, pokazuje im filmiki ze swoim bohaterskim udziałem, a oni ślą mu pieniądze. Taka całkowicie legalna piramida. Guru zapowiada, że przyłączą się do niego tysiące ludzi. Tysiące ludzi, a każdy przynosi po stówie… Doskonały (i chyba legalny) interes. Ciekawi mnie tylko ciąg dalszy. Czy członkowie „sekty” będą wierni swojemu Guru na lata całe i na wieczność, czy może jednak powstanie jakiś bunt? Bo Guru niechybnie przytuli ich pieniądze i…. zniknie?

 

Zaszufladkowano do kategorii Organizacje społeczne, Stowarzyszenie Prawo na Drodze | 46 komentarzy

Opinia prawna w sprawie prawnej kontroli metrologicznej mierników typu Rapid-1A

Zaszufladkowano do kategorii Główny Urząd Miar, Rapid-1A, Ręczne mierniki prędkości | 6 komentarzy