KUKIZ15 interweniuje w sprawie bezczynności GIODO

 

Inspektor Danych Osobowych dwa lata nie odpowiada na zawiadomienie

 

 

Zaszufladkowano do kategorii Dane osobowe, GIODO, ISKIP (Inteligentny System Kompleksowej Identyfikacji Pojazdów | 2 komentarze

Wykroczenia funkcjonariuszy policji – fikcja odpowiedzialności karnej

Piotr Jakubiak

Można wysnuć tezę, że nie ma obywatela, żyjącego w unormowanym społeczeń­stwie, któ­ry nie dopuścił się choć raz popełnienia jakiegoś czynu zabronionego. Te naruszenia „lżej­szego kali­bru”, czyli wykroczenia, bardzo często uchodzą nam bezkarnie, bo nie da się zapewnić 100% wykrywalności. Ponieważ wykroczenia popełniają co jakiś czas wszyscy, więc zdarza się to i policjantom – także na służbie.

Dzięki wszechobecnym kamerom ta „wykrywalność” rośnie, a dzięki różnym platformom możemy zobaczyć, jak nieprzepisowe manewry są wykonywane także przez auta z napisem „Policja” na nadwoziu. Materiał trafia do odpowiedniego organu, sprawa wydaje się prosta – mandacik lub wniosek do sądu. Prosta? Niekoniecznie …

  1. Unormowanie prawne zasad ponoszenia odpowiedzialności za wykroczenia.

         Zgodnie z art. 17 § 1 kpow (Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia) oskarżycielem w każdej sprawie o wykroczenia jest policja (chy­ba, że ustawa stanowi inaczej). Najczęściej karani jesteśmy w procedurze uproszczonej, czyli man­datem, np. kiedy przekroczymy dopuszczalną prędkość. Ale kiedy nie zagaszamy się z decyzją funkcjonariusza, wtedy odmawiamy przyjęcia grzywny i na podstawie art. 54 § 1 kpow wszczynane jest w takiej sytuacji postępowanie wyjaśniające, które ma na celu wykazanie, czy istnieje podstawa do wniesienia wniosku o ukaranie do sądu.Po zakończeniu czynności wyjaśniających, jeśli są ku temu podstawy, jest kierowany do sądu wniosek u ukaranie.

2. Odpowiedzialność wykroczeniowa funkcjonariuszy policji.

       W założeniu odpowiedzialność policjantów za wykroczenia, które popełniają w trakcie pełnienia służby, nie różni się w jakikolwiek sposób od procedur stosowanych wobec „zwykłych” obywateli. Dlaczego „w założeniu”? Bo kiedy sprawa dotyczy obywatela, wdrożone czynności zawsze wskazują, że oskarżyciel ma podstawy do działania, nawet jeśli w sprawie wątpliwości jest tyle, ile wynosi populacja Chińczy­ków. Ale sprawa przybiera inny obrót, kiedy zgłoszono, że wy­kroczenia dopuścił się policjant.

      Rosnąca świadomość społeczeństwa obywatelskiego oraz powszechny dostęp do urządzeń rejestrujących obraz (smartfony) powoduje, że zgłoszeń wykroczeń, popełnianych przez policjan­tów, jest coraz więcej. Kiedy materiał obrazujący złamanie prawa przez funkcjonariusza trafia np. na udostępnione skrzynki w ramach akcji „Stop agresji na drogach”, to na jego podstawie jest wsz­czynane postępowanie, żeby nie było, że policja olewa społeczeństwo. Ale kto prowadzi sprawę? Niezależna sekcja, taka super-policja, prokurator, ostrzący sobie zęby na łamiących prawo, czy może sam komendant główny lub minister sprawiedliwości? Nie, kolega z tej samej jednostki, a często nawet z  wydziału! Czyli ten, z którym razem spędza się długie godziny służby, niewykluczone, że razem chleje na sobotnim grillu, jeździ na rybki, naciąga kierowców na lewe pomiary Iskrą czy videorejestra­torem, a może – niestety, zdarzają się takie przypadki – robi „spółdzielnię” i „zapomina” od czasu do czasu wypisać blankietu! Tak, taki kumpel czy koleżanka ma „obiektywnie” rozpatrzyć sprawę. Śmiech na sali. Oczywiście, na decyzję prowadzącego o odmowie wszczęcia postępowania można złożyć odwołanie do właściwego komendanta wojewódzkiego, ale ten ma zbyt wiele na głowie, by podważać „obiektywną i niezależną” decyzję dalszego podwładnego.

3. Policyjny immunitet na bezkarność czyli „Non facit fraudem, qui facit, quod debet

         W trakcie służby policjanci często zmuszeni są do podejmowania nagłych decyzji, wynikających z pełnionych obowiązków służbowych i konieczności zapewnienia bezpieczeństwa, wymuszenia przestrzegania prawa, ścigania sprawców czynów zabronionych. Nonsensem byłoby karanie za wykroczenie drogowe (np. jazda „pod prąd”, przejazd na czerwonym) funkcjonariusza, który podjąłby pościg nieoznakowanym pojazdem za sprawcą napadu na bank. W takich przypadkach ma zastosowanie kontratyp pozaustawowy „Nie czyni bezprawia, kto spełnia swą powinność„, czyli stwierdzenie, że okoliczności zdarzenia wyłączają karną odpowiedzialność za popełnienie czynu zabronionego.

      Wyłączenie odpowiedzialności karnej na podstawie kontratypu może wystąpić w specyficznych okolicznościach, kiedy zachowanie niezgodne z prawem zostało wymuszone sytuacją i związanym z nią określonym obowiązkiem zachowania się danej osoby, czyli np. nie będę odpowiadał za przekroczenie jezdni w miejscu niedozwolonym, jeśli zgodnie z wymogiem prawnym dokonałem tego w celu ratowania życia osoby poszkodowanej w wypadku. To oczywiste i do takich właśnie sytuacji kontratyp ma zastosowanie.

        Niestety, policja zrobiła sobie z tego zapisu immunitet od wszelkiej odpowiedzialności. Zatrzymał się radiowóz na miejscu dla niepełnosprawnych, choć obok pełno wolnych miejsc postojowych? Przecież przyjechali do sklepu po złapanego złodzieja czekolady, więc wypełniają obowiązki – nie ma wykroczenia! Wjeżdżają mimo znaku B-2 „zakaz wjazdu” pod budkę z kebabem? Oczywiście, brak znamion czynu, przecież przy okazji patrolują teren, więc jaki mandat …. Historia zna przypadki ludzi w mundurach, którzy swoje czyny tłumaczyli podobnie – wypełnianiem rozkazów, spełnianiem obowiązków. Wiem, może daleko idące porównanie, ale metoda „wybielania” ta sama.

4. Przykłady „zamiatania pod dywan” wykroczeń popełnianych przez policjantów.

      Policja zapewnia bezkarność swoim funkcjonariuszom nawet w przypadkach ewidentnego łamania prawa. Przykład? Proszę bardzo, pod Pasłękiem doszło do zatrzymania do kontroli cięża­rówki na drodze ekspresowej przez nieozna­kowany radiowóz, który sygnalizował to … włączonymi światłami awaryjnymi. Tak wbrew art. 49 ust. 3 Ustawy prawo o ruchu drogowym, § 3 pkt 5 Rozporządzeniu Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji w sprawie kontroli ruchu drogowego, czy nawet aktowi wewnętrznemu policji, jakim jest zarządzenie Komendanta Głównego o sposobie pełnienia służby i dokonywaniu czynności kontrolnych.

       Złożone zostało do policji odpowiednie pismo, zawiadamiający został przesłuchany, wydawało się, że machina sprawiedliwości ruszyła z odpowiednim impetem. Efekt? Oczywiście znany, czyli kolega z wydziału SRD w Elblągu, w którym służy sprawca wykroczenia, uznał, że żadnego wykroczenia nie było, bo „ponie­waż”. Tyle. Odwołanie do KWP w Olsztynie – jakie tam wykroczenie, normalna służba …

     Inny przykład – policjanci z Elbląga „suszyli” na S7. W miejscu jak najbardziej zasadnym – przed skrzyżowaniem, gdzie na skutek nadmiernej prędkości często dochodziło do wielu zdarzeń. Ale nieoznakowana Vectra była zaparkowana w miejscu, gdzie jest to zabronione, oczywiście nie była pojazdem uprzywilejowanym, bo „dyskoteka” stała sobie bezczynnie schowana we wnętrzu. Powodu można się domyślać – niebieskie błyski skutecznie ujawniałyby misternie za­stawione sidła i statystyka – bożyszcze polskiej policji – wraz z premią ległaby w gruzach.

       Policja w Elblągu oczywiście nie stwierdziła żadnego wykroczenia, gdyż – jak wskazano – policjanci działali w stanie (sic!) „wyższej konieczności”, oczywiście z kontratypem „nie czyni bezprawia …”.

     I taką „mantrą” mogą so­bie w sumie usprawiedliwić wszystko – zabrali Ci telefon, którym nagrałeś bezprawną interwencję? Stan wyższej konieczności, bo może w ten sposób uniemożliwili Ci popełnienie stalkingu za dwa lata! Nagrałeś, jak jechali nieoznakowanym 150 w zabudowanym? Tak, nie czynią bezprawia, bo przecież 5 km dalej ktoś, być możne, właśnie zaparkował na osiedlowej uliczce na zakazie.

 

Zaszufladkowano do kategorii Policja, Postępownaie mandatowe, Uncategorized, Wniosek o ukaranie | 17 komentarzy

Strefa płatnego parkowania w Bartoszycach nielegalna

Uchwała o ustanowieniu strefy płatnego parkowania w Bartoszycach nielegalna – tak orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Olsztynie. Zawiadomienie do prokuratury w tej  sprawie skierował Piotr Jakubiak ze Stowarzyszenia Prawo na Drodze, a wniosek do WSA przygotowała Alicja Ruszczyk – prokurator Prokuratury Okręgowej w Olsztynie. Czekamy na pisemne uzasadnienie wyroku.

Zaszufladkowano do kategorii Strefa płatnego parkowania | 4 komentarze

Sytuacja kolizyjna na skrzyżowaniu z drogą dla rowerów. Głos w dyskusji

Zaszufladkowano do kategorii BRD, Kolizja drogowa | 29 komentarzy

Inspektor Danych Osobowych dwa lata nie odpowiada na zawiadomienie

Artur Mezglewski

Minęły dwa lata od zawiadomienia Głównego Inspektora Ochrony Danych Osobowych o naruszeniach prawa, polegających na bezprawnej inwigilacji wszystkich użytkowników dróg. W Polsce wszyscy kierowcy i pasażerowie są  bowiem fotografowani, a ich dane są przetwarzane w czasie rzeczywistym i udostępniane nieoznaczonej licznie osób. Oczywiście bezprawnie. Inspektor Ochrony Danych od dwóch lat nie reaguje na zawiadomienie. Czyżby współpracował z mafią zajmującą się handlem naszymi danymi osobowymi?!

  1. Istota zasygnalizowanych naruszeń

Wszyscy użytkownicy dróg oraz ich pojazdy są fotografowani, a zebrane dane są przetwarzane w czasie rzeczywistym przez nieokreśloną liczbę instytucji i osób.  Bez żadnej podstawy prawnej! Jest to największe naruszenie dóbr osobistych i danych osobowych w historii III RP.

Szerzej o tym problemie pisaliśmy w materiale opublikowanym w dniu 1 września 2015 r.:

Inteligentny System Kompleksowej Identyfikacji Pojazdów (ISKIP) – totalna i bezprawna inwigilacja użytkowników dróg!

2. Zawiadomienie o naruszeniach

W dniu 9 września 2015 r. skierowaliśmy do Głównego Inspektora Ochrony Danych Osobowych formalne zawiadomienie:

3. Reakcja GIODO (a raczej brak reakcji)

Od dnia wysłania powyższego zawiadomienia – czyli od ponad dwóch lat – nie otrzymaliśmy od GIODO żadnej odpowiedzi. Na podstawie telefonicznych interwencji ustaliliśmy jedynie, że GIODO potraktował nasze zawiadomienie o gigantycznych nadużyciach w sferze ochrony danych osobowych jako „zapytanie prawne”… Wiemy też, że w biurze GIODO sprawą tego „zapytania” zajmował się niejaki Krzysztof Król. Tyle wiemy  w temacie.

Czym zatem zajmuje się Główny Inspektor Ochrony Danych Osobowych zamiast podejmować interwencje w sprawie totalnej inwigilacji podróżnych? Otworzyłem dzisiaj stronę internetową GIODO i już wiem czym się zajmuje:

  • budowaniem świadomości użytkowników dronów,
  • szkoleniem administratorów bezpieczeństwa danych,
  • prowadzi zapisy do VIII edycji programu „Twoje dane – Twoja sprawa”.

A niech to wszystko…

4. Rzecznik Praw Obywatelskich również milczy

W związku z długotrwałym stanem bezczynności Głównego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, w dniu 30 marca 2016 r., zwróciliśmy się do Rzecznika Praw Obywatelskich, aby podjął w tej sprawie jakieś czynności wyjaśniające:

Od tego czasu minęło półtora roku. Nie otrzymaliśmy od Rzecznika żadnej odpowiedzi…

Niestety, Rzecznik nie pomógł nam nie tylko w tej sprawie, ale także w żadnej innej. A zwracaliśmy się o pomoc wielokrotnie.

Nie pomógł nawet wówczas, gdy prosiliśmy go o pomoc gdy sędzia – chcąc wyeliminować ze sprawy zbyt dobrego adwokata – nałożył na niego znaczną karę porządkową za to, że w mowie obrończej wyraził ogólnikowy pogląd na temat stanu polskiego sądownictwa.

Nie pomógł nam nawet wtedy gdy sędzia skazał człowieka na podstawie „przepisu prawnego” wydanego przez samego siebie (a działo się to w mieście rodzinnym Rzecznika).

Wszedłem dziś na stronę internetową Rzecznika Praw Obywatelskich, aby sprawdzić czym zajęty jest Rzecznik, że tak bardzo jest zajęty. I już wiem. Zajmuje się m. in.:

  • obchodzeniem uroczystości 100-lecia Sądu Najwyższego
  • organizowaniem spotkania regionalnego w Żyrardowie
  • organizowaniem Kongresu Praw Obywatelskich
  • oraz przymuszaniem aptekarzy niesprzedających środków antykoncepcyjnych do ich sprzedawania

Panie Adamie Bodnar! Prezerwatywy można sprzedawać w automatach na każdym rogu ulic. Ale Pan woli gwałcić ludzkie sumienia i narzucać ludziom swoją jedynie słuszną ideologię! Jak mniemam zależy Panu na podkręceniu swojego SV pod kątem przyszłej pracy, gdy kadencja Rzecznika wygaśnie. Nie się Pan nie wysila. Gerarda Schrödera Pan nie przebije…

Zaszufladkowano do kategorii Dane osobowe, GIODO, ISKIP (Inteligentny System Kompleksowej Identyfikacji Pojazdów, Rzecznik Praw Obywatelskich, viaTOLL | 11 komentarzy

Policjant – egzaminator. Uwaga na patrole mieszane!

Artur Mezglewski

Według W.I. Lenina państwo policyjne to takie, w którym policjant zarabia więcej od nauczyciela. Lenin się jednak mylił. Państwo policyjne to takie, w którym policjant zastępuje sędziego, prokuratora, starostę, a nawet egzaminatora na prawo jazdy. Natomiast sędziowie, starości, wydziały ruchu drogowego – pełnią jedynie funkcje instytucji fasadowych, zatwierdzających decyzje pierwszego lepszego policjanta. My w takim państwie żyjemy.

W dniu 26 lipca 2015 r. funkcjonariusz Komendy Miejskiej Policji w Białymstoku przeprowadzał kontrolę ruchu drogowego. Uczestniczką patrolu  była policjantka, do której ów policjant smalił cholewy (aktualnie są małżeństwem). A kierowca nie był zbyt miły… Spotkała go za to cała seria represji: szczegółowa kontrola techniczna, przeszukanie bagażnika, proces o wykroczenie drogowe, wyrok za przestępstwo obrazy funkcjonariusza, użycie środków przymusu w postaci powalenia na drogę, skajdankowania oraz zatrzymania na komisariacie. Ale zanim to wszystko nastąpiło, policjant zabawił się w egzaminatora na prawo jazdy. Egzamin uznał za nieudany i złożył wniosek do prezydenta o skierowanie na egzamin kontrolny. Białostocka urzędniczka wydała decyzję o skierowaniu na egzamin kontrolny.

  1. Kontrolne sprawdzenie kwalifikacji  – podstawy prawne

Sprawdzeniu kwalifikacji w formie egzaminu państwowego podlega osoba posiadająca prawo jazdy, wobec której istnieją uzasadnione zastrzeżenia, co do jej kwalifikacji (art. 49 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 5 stycznia 2011 r. o kierujących pojazdami). Natomiast na podstawie art 99 ust. 1 pkt 1 tejże ustawy – gdy istnieją owe zastrzeżenia – starosta wydaje decyzję administracyjną o skierowaniu kierowcy na kontrolny egzamin. Ustawodawca nie doprecyzował jaki winien być charakter tych zastrzeżeń. Nie określił też katalogu podmiotów uprawnionych do składania wniosków o skierowanie na kontrolny egzamin. Uprawnienie policji do kierowania takich wniosków wynika z art. 129 ust. 2 Prawa o ruchu drogowym.

Główny problem ze stosowaniem powyższych przepisów bierze się stad, że panie zatrudnione w referatach prawa jazdy „czują się zobowiązane” wydać decyzję o kontrolnym egzaminie w każdym przypadku, gdy policja o to wnosi. A policja wnosi wtedy, kiedy chce…

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku (sygn. II SA/Bk 292, sędzia sprawozdawca Elżbieta Trykoszenko) stanął na stanowisku, że podstawą wydania decyzji o skierowaniu na egzamin kontrolny może stanowić zarówno wielokrotne, jak i jednokrotne naruszenie przepisów ruchu drogowego, a w „sferze dokonywania ocen kwalifikacji kierującego nie jest obojętny nawet fakt zatarcia wykroczenia…”

2. Czy policjant może egzaminować kierowcę w ramach kontroli ruchu drogowego?

Na tak oczywiste pytanie – w sposób nie mniej oczywisty – odpowiedział Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach w uzasadnieniu wyroku z dnia 29 grudnia 2016 r. (sygn. akt II SA/Gl 651/16):

„Skład orzekający zwraca organom administracji uwagę, iż żaden przepis prawa powszechnie obowiązującego nie przyznaje organom policji uprawnienia do „rozpytywania” kierujących pojazdami w przedmiocie znajomości przepisów dotyczących ruchu drogowego”.

Jak to dobrze, że w składzie orzekającym w powyższej sprawie uczestniczyli Sędziowie Grzegorz Dobrowolski oraz Piotr Broda. Bo jakby tak trafiło na innych skład, to mogło być mniej sensownie, ale oczywiście nie mniej niezawiśle…

3. Egzamin na drodze krajowej w Mężeninie. Egzaminator: sierżant Adam Kitlas

W dniu 26 lipca 2015 r. kontrolę prędkości na krajowej ósemce przeprowadzali funkcjonariusze białostockiej drogówki: Adam Kitlas oraz Joanna Wasilewska (prywatnie mający się ku sobie – co nie jest bez znaczenia). Do kontroli został zatrzymany pan Adam. Pan Adam jechał bezpośrednio za innym samochodem – nie rozumie zatem dlaczego jakiś pomiar prędkości został przypisany jemu, a w ogóle to w jaki sposób wykonano pomiar prędkości pojazdu jadącego bezpośrednio za innym pojazdem…

Mężenin – czyli miejsce, gdzie odbywają się egzaminy na prawo jazdy

Pan Adam jest tym wszystkim  zdenerwowany i nie jest zbyt grzeczny. Nie zgadza się na przyjęcie mandatu karnego. Spotkanie z policjantami jednak szybko się nie kończy. Kontrola bagażnika, kontrola techniczna, kolejny mandat za brak podstawowego wyposażenia. Najzwyczajniej ktoś tu lubi kontrolować…. Ku zdumieniu pana Adama policjant zaczął go egzaminować z przepisów ruchu drogowego, strasząc, że zatrzyma mu prawo jazdy.

Oto przebieg tego egzaminu – wraz z linkiem do nagrania. Nagranie pochodzi z prywatnego telefonu sierżanta Kitlasa…

„Teraz tak. Zadaje panu trzy pytania, na które mi pan nie odpowiada – kieruję wniosek do starosty o zatrzymanie prawa jazdy, ponowny egzamin.

Pierwsze pytanie. Linia kierunkowa P-8b na skrajnym lewym pasie. Czy można tam zawrócić?

Czym się różni linia przerywana od linii ostrzegawczej?

Sygnalizator kierunkowy S-3 na skrajnym lewym pasie nadaje sygnał zielony – strzałka w lewo…

 

Sierżant Kitlas nie zakończył zadawania trzeciego pytania. W tym bowiem momencie pan Adam wyciągnął swój telefon, aby również nagrywać. Widząc to sierżant Kitlas wyrwał mu telefon, powalił pana Adama na ziemię i nałożył mu kajdanki. Następnie wezwał pomoc z Zambrowa. Zambrowscy policjanci przewieźli pana Adama do aresztu i egzamin nie został zakończony….

4. Decyzja o skierowaniu na kontrolny egzamin

Groźby sierżanta Kitlasa nie były bezpłonne. Zastępca Komendanta Miejskiego Policji w Białymstoku wystąpił do Prezydenta Miasta w wnioskiem o kontrolne sprawdzenie kwalifikacji pana Adama. W imieniu Prezydenta Białegostoku sprawę rozpatrywała pani inspektor Anna Fabiszewska z Referatu Praw Jazdy Białostockiego Ratusza. W dniu 11 września 2015 r. pani inspektor wydała decyzję o skierowaniu  pana Adama na kontrolne sprawdzenie kwalifikacji. W uzasadnieniu decyzji wskazała, że pan Adam:

I. W okresie 8 stycznia 2013 r. do 30 kwietnia 2015 r.  rażąco naruszył przepisy i zasady ruchu drogowego:

  1. w dniu 8 stycznia 2013 r. nie zastosował się do znaku B-21 zakaz skręcania w lewo lub B-22 zakaz skręcania w prawo,
  2. w dniu 15 lutego 2014 r. nie zastosował się do znaku P-2 „linia ciągła”,
  3. w dniu 14 kwietnia 2015 r. przekroczył prędkość od 11 do 20 km/h,
  4. w dniu 30 kwietnia 2015 r. przekroczył prędkość od 11 do 20 km/h.

II. W trakcie kontroli miał lekceważący stosunek do zaistniałej sytuacji oraz nie potrafił odpowiedzieć na podstawowe pytania dotyczące przepisów ruchu drogowego:

  1. „Jaka jest dopuszczalna prędkość w terenie zabudowanym w godz. 5.00 – 23.00?”
  2. „Jak wygląda i o czym mówi linia przerywana?”
  3. „Jak wygląda i o czym mówi linia ostrzegawcza”?
  4. „Jak oznaczony jest teren zabudowany”?

Nadmienić należy, że w momencie kontroli drogowej pan Adam miał aktywne tylko cztery punkty karne…

No i zauważyć warto, że „protokół egzaminu” znacznie odbiegał od rzeczywistości…

Decyzja Pani Inspektor Anny Fabiszewskiej nie uprawomocniła się. Białostocki Ratusz w urzędniczym zapędzie jednak nie odpuści. To jest Podlasie. Tu jest jak u Pana Boga w ogródku…

Zaszufladkowano do kategorii Bezstronność sądu, Kontrolne sprawdzenie kwalifikacji do kierowania pojazdami, Laserowe mierniki prędkości, Policja, Postępowanie dowodowe, Prawo jazdy | 11 komentarzy

Dlaczego Papież odwrócił się plecami do Sądu Rejonowego w Kościanie?

Zły zadomowił się w tym sądzie ?

Z wielką ciekawością, ale i z wielkim zażenowaniem, przyglądamy się działalności Sądu Rejonowego w Kościanie – a w szczególnie jego Wydziałowi Karnemu.

Ku pamięci potomnym, oto skład osobowy tegoż wydziału : SSR Joanna Matuszewska-Potocka, SSR Agnieszka Olszewska, SSR Joanna Nyczka. Dla skrócenia naszej narracji, od początkowych liter imion tychże osób, przy określeniu tejże trójcy, będziemy się posługiwać skrótem JAJ.

Ale o co chodzi, może zapytać ewentualny czytelnik? My też zbytnio nie wiemy o co chodzi JAJ-owi…Może sam JAJ też nie wie o co mu chodzi? Kto i co siedzi w starannie uczesanych główkach JAJ-a? Spróbujemy, choć trochę, sprawę wyjaśnić.

W w/w wydziale skupiają się sprawy dotyczące wykroczeń i przestępstw mieście i powiecie. W tym także związanych z szeroko pojętym ruchem drogowym.

Jak powszechnie wiadomo, głównym dostarczycielem spraw do sądów jest policja. Dotyczy to również miasta Kościana, w którym to miejscowa policja wprost zasypuje miejscowy sąd różnymi sprawami, którymi, w naszej ocenie, w ogóle nie powinni „zawracać głowy” sądowi. A sąd te, mizernie lub wcale, udokumentowane sprawy, przyjmuje…

Tak więc niektórzy policjanci wypisują przysłowiowe duby smalone, no bo statystyka, a sąd to przyjmuje, no bo także statystyka… Stąd zapewne słynna sprawa ,skierowana oczywiście przez policję, o to że miejscowi muzycy za głośno hałasują, czy jakoś tak. Przy czym policja nie wykonała żadnych pomiarów posługując się tylko określeniem za głośno…. Sąd sprawę przyjął i …..i także nie zlecił żadnych badań …po czym udał się na miejsce zbrodni zbytniej głośności i stwierdził , „ucholeptycznie”, że hałas nie jest zbyt głośny i po kilku rozprawach złoczyńców uniewinnił… Z policji się śmieją i z sądu też… Czyli, godomy po naszymu, poruta całom sznupom. O kosztach tej sprawy nawet nie wspomnimy – tyle tylko dodając ,że zapłaciliśmy my, społeczeństwo…

Po tej rozgrzewce przyjrzyjmy się sprawom o wykroczenia w ruchu drogowym. Tu fantazja niektórych policjantów wzbija się pod niebiosa i – jak w słynnym ongiś filmie – gdyby głupota umiała fruwać, to część policjantów z kościańskiej komendy, zapewne nigdy by nie zeszła na ziemię, stale krążąc na orbicie. Może to i dobre rozwiązanie, bo i społeczeństwo i sąd odpoczęłyby od tej radosnej twórczości komedianta i jego wesołkowatej gromadki.

Tak więc mamy masowe sprawy o rzekome przekroczenia prędkości. A rzekome pomiary wykonywane nielegalnym sprzętem. Mamy sprawę o przepaloną żarówkę. Mamy sprawę o nieprawidłowe przejście przez jezdnię, w której policjant zeznaje, że wprawdzie nie miał miary, ale może koledzy zmierzyli – a on ocenił odległość na przysłowiowe „oko” co nawet zaciekawiło sąd. Mamy sprawę sierżanta Wiktora T., który próbował wcisnąć mandaty za wykroczenia, których nie było. Mamy nieuków z komendy, którzy swojej komendy nie potrafili oznakować zgodnie z przepisami. Albo sprawę dziadka z rwą kulszową, który – ponoć skutecznie – uciekał pieszo przed policyjną, zmotoryzowaną, młodzieżą (tłumaczył się przed sądem, że uciekał przed policjantami, bo się ich po prostu bał…). Albo ktoś czegoś ponoć nie przerejestrował, albo ponoć nie tak parkował, a to kolor klosza nie taki… itd. itp.

Wszystkie te sprawy cechuje wspólny mianownik czyli JAJ to przyjął do dalszego procedowania, zamiast – już na wstępnym etapie – oddalić, lub zwrócić te wnioski o ukaranie z powodu braku dowodów dostatecznie uwiarygadniających złamanie prawa.

Ostatnio JAJ zasłynął kompromitującą go na wielką skalą sprawą, w której nakazał zapłacenie kary człowiekowi nie będącemu właścicielem pojazdu  – za to, że ktoś popełniał wykroczenia drogowe w… Holandii (szczegóły na stronie Emil na tropie absurdów i Patryk Tv Kościan).

Zadziwia (a może już nie) widoczna symbioza niezawisłego (cokolwiek to znaczy) sądu i policji. Tzw. oskarżyciele publiczni (nie zgadzamy się z określeniem „publiczny” bo kojarzy się nam z domem) siedzą w swojej (oślej?) ławce i …. milczą, przysłowiowo dłubiąc w nosie. Nie biorą czynnego udziału w rozprawie zasłaniając się formułą „ pozostawiam do uznania sądu”. Wie kto o co tu chodzi? Nawet na myśl nam nie przychodzi wyjątkowo złośliwe stwierdzenie jednego z obywateli, że takie mają polecenie od przełożonego. No bo gdyby to była prawda, to niby dlaczego? Przecież to elita elit! Sól komendy! Szczególnie ten o wdzięcznym nicku Playboy. Taki podział ról. I ta słodka uprzejmość JAJ-a do policji…

Symbioza ta ma jednak swój ponury wymiar i skutkuje przewagą wyroków skazujących  -zgodnie z wnioskami policji. Szary obywatel jest bez szans z tą piekielną machiną prawa ( g innych bezprawia). Nawet obecność adwokata na sali sądowej w Kościanie tylko w ograniczonym stopniu – i nie zawsze – wpływa pozytywnie na sąd. Częściej ta obecność wywołuje widoczną irytację u niektórych z JAJ-a. Każda z tej trójcy ma trochę inny sposób prowadzenia rozpraw, inne , zewnętrzne, oblicze ale skutek prawie zawsze ten sam czyli wyrok skazujący…

Pozbądźcie się nadziei, którzy przekroczyliście progi kościańskiego sądu? I tak i nie. Nie bo apelacje od wyroków skazujących JAJ-a z kościańskiego sądu prawie w 100 % skutkują zmianą tychże na korzyść obwinionych! Uzasadnienia zmian wyroku nie pozostawiają przysłowiowej suchej nitki na JAJ-u. Czyżby sądy w Poznaniu, przyglądające się ,najczęściej kuriozalnym, wyrokom JAJ-a z Kościana, już wiedzą co zacz ten JAJ ? I że tzw. jaja sobie robi z prawa i ludzi ? Bezkarnie, jak na razie …

Ale i tak. Obwiniony, który jest sam na sali sądowej jest z góry przegrany. Agregat: sąd + policja (+ ew. prokurator) rozjadą go niczym walec ślimaka- winniczka (bo winny z samej nazwy) albo głuchoniemą wiewiórkę z zaćmą. I to bezlitośnie rozjadą. Dlatego na sali MUSI być społeczeństwo. A to sąsiedzi, a to rodzina, a to znajomi. Również prasa. Z kamerami. Albo tv. Bo tego najbardziej się boi JAJ i jemu podobni. Nie chcą, aby coś wyciekło na zewnątrz.

Może dlatego, wobec tych niegodziwości, Papież stoi obrócony plecami do gmaszyska sądu w Kościanie? Może nie chce patrzeć na porażającą skalę tychże niegodziwości? Może rzeczywiście Zły osiadł w gmachu sądu ? A w komendzie cała rodzina Złych? ? Może trzeba prosić proboszcza z pobliskiego kościoła, aby wezwał na pomoc egzorcystę? A może wystarczy wezwać na pomoc ministra sprawiedliwości i ministra spraw wewnętrznych? Może pozbędą się Złych w sądzie i w komendzie. Bo kąpiel w tzw. czarcim żebrze już nie pomoże.

Ktoś stajnię musi wyczyścić. Czego i sobie i społeczeństwu serdecznie życzymy.

Ps.

A żeby nie było skrajnie ponuro. Jedna z pań z JAJ-a jakby odbiega od schematu i stara się nieraz prowadzić sprawy obiektywnie. I kulturalnie. Może jest jednak nadzieja, że Papież choć trochę, zmieni kąt ustawienia pleców do gmaszyska sądu? Może zstąpi duch i odnowi oblicze sądu i policji w Kościanie? Może stanie się cud przemiany Magdaleny w tę prawdziwą? Może wkrótce pożegnamy 2/3 JAJ-a z sentencją na drogę – a wy idźcie i więcej nie grzeszcie ?

Kto wie…..

Tenże, pisany raczej skromnym naszym piórem artykulik jest wstępem do szerszej całości.

Będziemy omawiali konkretne sprawy. Podamy sygnatury spraw, nazwiska sędziów, pokażemy konkretne dokumenty, z nazwiskami policjantów również oraz ich zeznania. Pokażemy oryginały wyroków i ich uzasadnień . Także apelacji i wyroków zmieniających te z SR w Kościanie. Będzie mniej naszych opinii, a więcej dokumentów.

                                                                                                                              B-25 Liberator

Zaszufladkowano do kategorii Bezstronność sądu, Monitoring sądów powszechnych, Sąd, Sądownictwo | 6 komentarzy

Sprawa pana Tomasza przed Sądem Okręgowym, czyli jak działa Imperium Zła

Artur Mezglewski

Tydzień temu Sędzia Jacek Satko (Sąd Okręgowy w Tarnowie) rozpatrywał apelację od wyroku skazującego wydanego bez żadnych dowodów winy przez Sędzię Katarzynę Kozicką-Kania (Sąd Rejonowy w Tarnowie) za jazdę motocyklem w stanie nietrzeźwości.

Czy Sędzia Satko uniewinnił oskarżonego? Otóż nie. Sędzia Satko dziarsko przystąpił do poszukiwania nowych dowodów winy. Wydał postanowienie o przeprowadzeniu dowodu z ekspertyzy Instytutu im. prof. Sehna. Uczynił to bez wskazania jakichkolwiek podstaw faktycznych oraz prawnych. Bo przecież opinia lekarza sądowego w aktach sprawy już jest. Tylko problem w tym, że jest ona jednoznacznie korzystna dla oskarżonego…

O sprawie pisaliśmy w ostatnim materiale:

Wyrok skazujący „na zamówienie prokuratury”…

Zanim przejdziemy do szczegółowego omówienia rozprawy z dnia 15 września 2017 r. (sygn akt II Ka 248/17), prześledźmy mechanizmy działania Imperium Zła – od początku.

  1. Na początku jest zawsze jakiś łajdak w mundurze

Proces karny inicjuje zwykle notatka urzędowa, sporządzona przez policjanta, w której

Komisariat Policji w Ciężkowicach, czyli tam, gdzie rodzi się zło

„stwierdzi się popełnienie przestępstwa”. Taka notatka niby nie jest dowodem, ale jest… Jest umieszczana w aktach sprawy i na nią powołuje się prokurator w akcie oskarżenia. Nie inaczej było w sprawie pana Tomasza.

Jeden z policjantów z KPP w Gorlicach sporządził w dniu zdarzenia notatkę następującej treści:

„W dniu 23.03.2016 około 17.30 w miejscowości T. rejon posesji […] droga publiczna jechał jako kierujący motocyklem marki Kawasaki […] będąc w stanie nietrzeźwości I badanie 0,63 mg/l badanie wykonane przez policjantów KPP Gorlice w Szpitalu na urządzeniu Alkosensor IV”.

Nie podaję nazwiska tego łobuza, a to z tego powodu, że był on na miejscu zdarzenia i jako pierwszy ratował życie Tomaszowi (usztywniał głowę, kazał przynieść koce aby go okryć, utrzymywał kontakt słowny). To on w końcu wezwał pogotowie. Czyli najpierw ratował Tomaszowi życie, aby później mu go zgnoić. Taka policyjna natura…

2. Badania na stężenie alkoholu w organizmie dla obliczeń retrospektywnych

Aby można było ustalić czas oraz ilość spożytego alkoholu przez osobę, która oddaliła się z miejsca zdarzenia należy wykonać badania według ściśle określonych metod: urządzeniem działającym na zasadzie pomiaru sketrofotometrycznego w podczerwieni (bada się wydychane powietrze) lub badaniem metodą chromatografii gazowej (badanie krwi). Natomiast powszechnie stosowane przez policję przenośne analizatory, wyposażone są jedynie w detektor półprzewodnikowy, który jest owszem przydatny w sytuacji, gdy sprawca został zbadany bezpośrednio po dokonania czynu, natomiast ich przydatność dla obliczeń retrospektywnych jest mało miarodajna.

Obowiązujące rozporządzenie w sprawie badań na zawartość alkoholu w organizmie dopuszcza wprawdzie przeprowadzenie analiz retrospektywnycvh jedynie na podstawie pomiarów dokonanych analizatorem wydechu, jednakże muszą to być badania czterokrotne, przeprowadzone w odpowiednich odstępach czasu: II pomiar należy wykonać po ok. 15 minutach po pierwszym, a następnie dokładnie po 30 minutach kolejny pomiar i po upływie kolejnych 30 minut – czwarty pomiar.

Natomiast pojedyncze badanie analizatorem wydechu nie ma żadnej wartości dowodowej . Analalizator wydechu nie rozróżnia bowiem alkoholu pochodzącego z organizmu człowieka od alkoholu zalegającego np. w jamie ustnej – tuż po wypiciu napoju zawierającego alkohol.

W przypadku pana Tomasza jest wprawdzie pewność, że na 15 minut przed badaniem nie spożywał żadnego alkoholu, jednakże bezspornym jest także fakt, że przed badaniem Tomasz wymiotował – a zatem analizator mógł „zmierzyć” alkohol resztkowy, zalegający w żołądku.

Panu Tomaszowi pobrano ponadto w szpitalu krew, w której składzie niewątpliwie był alkohol, jednakże z pobranych próbek nie przeprowadzono badania żadną z metod przydatnych dla badań retroospektywnych.

Z powyższych dowodów wynika zatem jedynie, że w dniu 23 marca 2016 r. – będąc w szpitalu – Pan Tomasz był pod wpływem alkoholu. Ale też temu nikt nie zaprzecza. Na podstawie powyższej dokumentacji nie jest jednak rzeczą możliwą dokonanie jakichkolwiek ustaleń na okoliczność kiedy ten alkohol został przez niego wypity – przed jazdą na motorze, czy po zakończeniu jazdy.

3. Prokuratorzy Szeryfa

Zarówno policjanci, jak i prokuratorzy rozliczani są ze statystyk. Prawda, rzetelność, uczciwość nie ma w ich pracy żadnego znaczenia. Szeryf oczekuje od swoich prokuratorów wyników. Bandyci mają być ścigani, rozliczani i skazywani. Szeryf jest socjopatą, dlatego się nie nie przejmuje, że jego prokuratorzy oskarżają niewinnych ludzi.

Stowarzyszenie Prawo na Drodze wniosło za pośrednictwem Klubu Kukiz15 projekt ustawy, wprowadzający gwarancje procesowe, dla osób bezpodstawnie oskarżanych przez „stróżów prawa”. Niestety, zarówno Szeryf, jak i Pieszczoch Policjantów vel Ucho Prezesa, a także Jarosław Bez Prawa Jazdy wyrzucili ten projekt w kosz – nie racząc nawet skierować go do komisji. I mamy to, co mamy…

Przykład Pana Tomasza jest dowodem na to, że Imperium Zła  może „wspólnymi siłami” doprowadzić do skazania każdego człowieka – bez żadnych dowodów winy. W majestacie prawa.

4. Akt oskarżenia

Prokuratura w Tarnowie, czyli tam, gdzie zło dojrzewa

Projekt aktu oskarżenia w sprawie Pana Tomasza przygotowali policjanci z Komisariatu Policji w Ciężkowicach, a zatwierdził go prokurator Jacek Świeczek z Prokuratury Rejonowej w Tarnowie. W akcie oskarżenia zawarto jedynie dane Pana Tomasza, opis zarzucanego mu czynu, listę osób podlegających wezwaniu na rozprawę oraz wykaz dowodów do odczytania: dwie notatki urzędowe, protokół badania trzeźwości, dane o karalności (nie karany), informacje o stanie posiadania. I nic więcej!! Ani słowa uzasadnienia. Żadnego dowodu winy!!!

Po co więcej pisać? Dla Pani Kasi to wystarczy. Notatka urzędowa i akt oskarżenia – jakich dowodów jeszcze trzeba w pisowskim państwie prawa, aby doprowadzić do skazania??? Po co jakieś dowody? Szeryf ściga przestępców? Ano ściga. A jak trzeba to i z Ciebie zrobi przestępcę. W czym problem?

5. Proces w Sądzie Rejonowym w Tarnowie – SPnD wchodzi do gry

Do skazania bez dowodów winy potrzebny jest jeszcze „uczynny sędzia”. Takich mamy sporo. Ośmielam się stwierdzić, że co drugi Sędzia Rzeczypospolitej wydał by wyrok skazujący w sprawie pana Tomasza. Czym różnią się zatem ci sędziowie od stalinowskich? Ano tym, że tamci czasami mieli sumienie, ale skazywali ze strachu i pod presją. Nasi Sędziowie Rzeczypospolitej skazują, bo  nie mają sumienia.

Sędzia Jacek Satko – rozprawa w sprawie Tomasza S. (fot. E. Rau)

Sędzia Katarzyna Kozicka-Kania prowadziła proces w taki sposób, aby wydać wyrok skazujący. Od początku do końca nie miała innego wyroku w głowie – tylko skazujący.

Stowarzyszenie Prawo na Drodze zostało powiadomione o toczącym się postępowaniu w grudniu 2016 r. – kiedy proces I-instancyjny zmierzał już do końca.  Sędzia Kozicka-Kania miała już zamykać przewód. W dniu rozprawy Zarząd SPnD podjął uchwałę, że sprawę należy monitorować. Na rozprawę w dniu 19 grudnia pojechali członkowie SPnD – w tym piszący te słowa. Na stole prezydialnym wylądowało żądanie Stowarzyszenia o dopuszczeniu do udziału w postępowaniu na prawach strony amici curiae. Przewodnicząca ogłosiła przerwę w rozprawie i poszła się radzić. Po przerwie ogłosiła, że odmawia uwzględniania wniosku Stowarzyszenia, a to z tego powodu, że został złożony za późno. Nie przyjechaliśmy jednak na darmo. Pani Sędzia zamiast kończyć przewód – z urzędu postanowiła powołać biegłego lekarza sądowego – na okoliczność wiarygodności pomiaru stężenia alkoholu.

Najbardziej znamienny był jednak dialog jaki nastąpił na sali sądowej pomiędzy Panią Sędzią, a piszącym te słowa:

Przewodnicząca: – dlaczego państwo zgłaszacie się do udziału w postępowaniu dopiero teraz?

AM – bo dopiero teraz dowiedzieliśmy się o sprawie. Ale od teraz będziemy już z oskarżonym aż do końca, czyli aż do wydania wyroku uniewinniającego.

Przewodnicząca: Jakieeegooo?!!

AM: uniewinniającego…

6. Opinia biegłego z dnia 14 lutego 2017 r.

Do przygotowania opinii w sprawie Pana Tomasza powołany został lek. med. Mariusz Wadas – biegły z listy Sądu Okręgowego w Tarnowie. Przygotowana przez niego opinia była jednoznacznie korzystna dla Pana Tomasza. We wnioskach opinii biegły stwierdził, że:

  1. Na podstawie analizy całości akt sprawy nie można określić w sposób jednoznaczny zawartości alkoholu w organizmie Tomasza S. w dniu 23 marca 2016 r. około godz. 17.00
  2. Brak jest przesłanek do uznania z wymaganym w opiniowaniu sądowo-lekarskim dla potrzeb postępowania karnego stopniem pewności, by stwierdzona podczas badania zawartość alkoholu u Tomasza S. wskazywała na to, iż w dniu 23 marca 2016 r. koło godz. 17.30 znajdował się on w stanie nietrzeźwości lub nawet w stanie po użyciu alkoholu. Wykonano tylko jedno badanie na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu za pomocą analizatora podręcznego (przenośnego), dopiero po upływie trzech godzin od zdarzenia, nie przeprowadzono badań przy użyciu dowodowego analizatora wydechu, ani nie pobrano krwi do badań na zawartość alkoholu etylowego. Dodatkowo oskarżony miał spożywać alkohol po zdarzeniu.
  3. W ocenie sądowo-lekarskiej nie można wskazać okresu kiedy oskarżony mógł spożywać alkohol. Z uwagi na wykonanie tylko jednego badania nie można ocenić toksykokinetyki alkoholu, nie można określić w jakiej fazie znajdowała się alkohol w organizmie Tomasza S. w trakcie badania.
  4. Podane przez Tomasza S. ilość i czas spożytego alkoholu są prawdopodobne w kontekście wyniku badania jego stanu trzeźwości. Do wystąpienia stężenia alkoholu w ilości stwierdzonej w badaniu Tomasza S. konieczne było spożycie przez niego 260-280 ml 40% obj. alkoholu.
  5. Ocena wiarygodności wyjaśnień Tomasza S. i analiza innych dowodów, w tym zeznania świadków, pozostają poza kompetencją biegłego i należy do organu procesowego.

7. Opinia dodatkowa, czyli zła kobieta drąży dalej

Pomimo, iż opinia biegłego była jednoznaczna i nikt (w tym prokurator) nie wnosił o jej uzupełnienie, Sędzia Katarzyna Kozicka-Kania postanowiła wezwać biegłego na rozprawę i wywołać kolejną – tym razem ustną – opinię.

Wiadomo było, że zła kobieta zamierza ukręcić jakiś wałek, dlatego na rozprawę, na którą wezwano biegłego przyjechało ośmiu członków SPnD – w tym piszący te słowa. Pani Sędzia, miłym ciepłym (acz fałszywym) głosikiem zadała biegłemu serię podstępnych pytać, aby wyciągnąć od niego jakieś wyrwane z kontekstu zdanie – akuratne pod wyrok skazujący.

Jeśli ktoś nie wierzy powyższym słowom, niech poszuka w Internecie nagrania z rozprawy. Na szczęście jednemu z naszych kolegów (nie wiadomo któremu) włączyła się funkcja dyktafonu w telefonie komórkowym. Gdy się zorientował nie wiedział, gdzie to nagranie wyrzucić i wyrzucił do Internetu…

W każdym razie biegły podtrzymał swoje stanowisko wyrażone w opinii pisemnej i wyczerpująco odniósł się do wszystkich wątpliwości i pytań. W szczególności stwierdził, iż „nie można w żaden sposób określić w sposób jednoznaczny czaso-okresu w który miał oskarżony spożywać ten alkohol”.

8. Posunęli się nawet do fałszowania protokołu rozprawy. Nikogo się nie boją

Po zakończeniu rozprawy wszyscy wyszli na korytarz – wszyscy oprócz prokuratora Krzysztofa Miłka. W tym czasie dopisano do protokołu wypowiedzi prokuratora Miłka, których na rozprawie nie było…

Kiedy prokurator Miłek wyszedł z sali rozpraw zobaczył  stojąca pod salą publiczność –  przez nikogo nie zaczepiany ani nie prowokowany – odwrócił do stojących okazując im grymas pogardy i politowania. Niczym przedszkolak.

Panie Profesorze Janie, mój niezapomniany Dziekanie! Po co woziłeś tego Miłka przez całą Polskę, aż do Olsztyna po doktorat? Przecież to jenot skończony! On na rozprawie nie potrafi głosu zabrać, a żeby zaistnieć w protokole, to musi go sfałszować… I jeszcze takie gówniarskie zachowanie wobec kulturalnych ludzi….

9. Rozprawa w Sądzie Okręgowym

Rozprawa odwoławcza w Sądzie Okręgowym trwała bardzo krótko. Sędzia Jacek Satko w ogóle nie zreferował sprawy, nie odniósł się ani jednym słowem ani do zaskarżonego wyroku, ani do zarzutów apelacji. Oznajmił tylko, że dopuszcza z urzędu dowód z Instytutu Ekspertyz Sądowych.

Następnie podyktował do protokołu, że opinia zostanie wywołana „na okoliczność, czy:

  1. biorąc pod uwagę wykonane badania, tak co do czasu, jak i ich wyników, za pomocą analizatora podręcznego oraz we krwi, wykazane w karcie informacyjnej, zawartości [etanolu] uwzględniając okoliczności, w jakich wykonano te badania, m. in. w szpitalu, w toku podejmowania czynności ratujących życie te wyniki cechuje poprawność, a to oddają one rzeczywiste stężenie alkoholu u oskarżonego Tomasza S. w czasie, gdy były dokonywane
  2. można stwierdzić, czy oskarżony Tomasz S. kierował motocyklem marki Kawasaki znajdując się w stanie nietrzeźwości, względnie po użyciu alkoholu lub nie będąc w tym stanie, a więc trzeźwy, w wariantach:
  3.  a) oskarżony kierował nim około godziny 17.00 i później po zakończeniu jazdy a przed wypadkiem jakiego doznał w domu [państwa] H. w Turzy nie spożywał alkoholu,
  4. oskarżony kierował nim około godziny 16.00 i po zakończeniu jazdy, a przed wypadkiem jakiego doznał w domu [państwa] H. w Turzy spożywał tam alkohol w postaci drinków z wódki, o czym wyjaśniał”.

Panie Sędzio Jacku Satko. Przecież wszystkie te kwestie precyzyjnie i szczegółowo wyjaśnił już biegły Wadas i nikt nie kwestionował jego ustaleń…

Na koniec rozprawy Sędzia Satko oznajmił, że Sąd zwróci się z pismem do szpitala o doprecyzowanie w jakich okolicznościach była przeprowadzona, co do ewentualnych środków dezynfekcji , które by miały znacznie dla opiniowania”.

Czyli prezes Satko postanowił poszukać dowodów pod wyrok skazujący Pana Tomasza? Nie znajdzie. Instytut Ekspertyz Sądowych to poważna firma. Napiszą to samo co biegły Wadas, tylko parę kartek więcej. No i wezmą za to cztery razy tyle. Ale przecież prezes Satko nie płaci za te figle. Zapłacimy my wszyscy. Dla Pana Tomasza istotne jest także i to, że jego sprawa przedłuży się o kolejny rok.

Sędzia Jacek Satko nie podał żadnych motywów swojej decyzji. Ba, nie podał nawet podstaw prawnych wywołania nowej opinii. Żadne argumentacji. Nic! Trudno oprzeć się wrażeniu, że jedynym powodem wywołania nowej opinii, jest to, że pana Tomasza na razie nie ma za co skazać, a przecież nie wypada naszej kochanej pani Kasi tak po prostu uchylić wyrok… Było by jej przykro….

Zastanówmy się jednak, czy Sędzia  Jacek Satko miał prawo – ot tak po prostu – podjąć decyzję o wywołaniu kolejnej opinii?

Kwestię wywołania kolejnej opinii reguluje art. 201 k.p.k. Brzmi on następująco:

„Jeżeli opinia jest niepełna lub niejasna albo gdy zachodzi sprzeczność w samej opinii lub między różnymi opiniami w tej samej sprawie, można wezwać ponownie tych samych biegłych lub powołać innych”.

Jeżeli opinia jest niepełna wzywa się na rozprawę tego samego biegłego – celem jej uzupełnienia. Takie prawo i takie zasady stosują sądy, gdy oskarżeni wnoszą o powołanie innych biegłych – w sytuacji gdy aktualna opinia nie jest dla nich korzystna. A jeśli jeśli jest dla nich korzystna to analogicznej zasady się nie stosuje?!!!

Natomiast jeśli opinia jest nierzetelna, wtedy można powołać innego biegłego.

Sędziemu Satko polecam lekturę Komentarza do Kodeksu Postępowania Karnego autorstwa prof. Lecha Paprzyckiego – byłego Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego. Polecam też orzecznictwo Sądu Najwyższego w tej materii. Wstyd Panie Satko, wstyd. Pan nie masz honoru za grosz…

Sytuacja jest beznadziejna. Kiedyś to jeszcze szła na ratunek telewizja publiczna i dziennikarze, którzy reagowali na nieprawidłowości w policji. Dziś możemy jedynie usłyszeć w publicznych mediach, że:

„Dziś to wszystko się zmieniło. Ludzie biją polskiej policji brawo i dzisiaj Jan Kowalski jest tak samo równy wobec prawa jak Donald Tusk, czy Hanna Gronkiewicz-Walz. Dzięki skuteczności działań Ministra Błaszczaka…”

Jestem przekonany, że gdyby nie Stowarzyszenie Prawo na Drodze oraz obecność Emila Rau na rozprawie apelacyjnej, Tomasz S. Byłby już dzisiaj prawomocnie skazany. Na skutek naszych interwencji Imperium Zła zagrało na czas. Co stanie się ze sprawą Pana Tomasza za rok?…

 

Zaszufladkowano do kategorii Badanie trzeźwości, Bezstronność sądu, Domniemanie winy, Jawnośc postępowań, Postępowanie dowodowe, Prokuratura, Protokoły rozpraw | 5 komentarzy

Relacja z posiedzenia Sądu Okręgowego w Tarnowie pojawi się w dniu dzisiejszym, tj. 23 września 2017 r.

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Wyrok skazujący „na zamówienie prokuratury”…

Artur Mezglewski

Sędzia Sądu Rejonowego w Tarnowie Katarzyna Kozicka-Kania – stalinowskim obyczajem – wydała wyrok skazujący za jazdę na motorze w stanie nietrzeźwości – bez żadnych dowodów winy! Podając ustne motywy wyroku powiedziała, że wprawdzie w sprawie nie ma dowodów winy, ale też nie ma dowodów niewinności…

Tomasz jest zawodowym kierowcą. Ma na utrzymaniu żonę i dwoje dzieci. Jeśli wyrok się uprawomocni – straci pracę i źródło utrzymania na 3 lata.

W dniu 15 września 2017 r. o godz. 10.40 (sala 138) apelację od tego wyroku rozpatrzy Sędzia Jacek Satko – były Prezes Sądu Okręgowe w Tarnowie. Poprosiłem Emila Rau, aby pojechał na tę rozprawę i patrzył Sędziemu w oczy. Nic więcej uczynić się nie da…

  1. Przedmiot sprawy

Sędzia Katarzyna Kozicka-Kania (źródło: http://www.radiokrakow.pl/wiadomosci/tarnow/zapadl-wyrok-ws-postrzelenia-na-policyjnej-blokadzie-w-tuchowie/)

Tomaszowi S. przeprowadzono badanie na zawartość alkoholu, gdy ten leżał w stanie krytycznym  na OIOMIE w stanie nieprzytomności. Powodem badanie był fakt, że Tomasz ponad trzy godziny wcześniej jechał motorem. Urządzenie wykazało 1,32 promila. Ponownych testów nie przeprowadzono, pomimo iż wiadomo, że na podstawie jednokrotnego testu nie można dokonać jakichkolwiek ustaleń o charakterze retrospektywnym.

Prokuratorowi Jackowi Świerczkowi to nie przeszkadzało. Skierował przeciwko Tomaszowi akt oskarżenia.

Prokurator Jacek Świerczek (źródło: http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/7333374,tarnow-oskarzony-kurier-ma-traume,id,t.html)

Oprócz dowodu z nieprawidłowo przeprowadzonego badania na zawartość alkoholu oraz dokumentacji medycznej ze szpitala w aktach sprawy zalega ponadto osoby materiał źródłowy w postaci zeznań kilku świadków oraz opinia biegłego sądowego z zakresu medycyny sądowej.

a) Zeznania świadków

Wszyscy świadkowie, którzy zetknęli się z Tomaszem w momencie gdy ten przyjechał na motorze do rodziny H. zgodnie zeznali, że nie wyczuli od niego woni alkoholu.

Świadek Marcin H. zeznał:

„Pamiętam to zdarzenie kiedy oskarżony przejechał do nas do domu. Nie pamiętam która mogła być godzina, ale popołudniu. Przyjechał motocyklem. Ja byłem wtedy w domu i wyszedłem na podwórko, oglądałem ten motocykl. Nie poczułem od oskarżonego alkoholu. Na podwórku byliśmy ze 2 minuty. Potem oskarżony wszedł do domu i poszedł na górę do pokoju siostry”.

Świadek Aleksander H. zeznał:

„Ja pamiętam, że oskarżony przyjechał motocyklem. Postawił go na podwórku, Marcin do niego wyszedł. Postali chwile na podwórku i rozmawiali. Potem Marcin przyszedł do nas do kuchni. Oskarżony przyszedł do domu, zdjął buty i poszedł na górę, a w międzyczasie zanim on przyszedł Aniela poszła do łazienki się kąpać. Słychać było po rurach, że ona jest w łazience. Za jakiś czas on spadł na dół. Nie wiem co on robił na górze i jak do tego doszło, że spadł z balkonu. Ja nie rozmawiałem z nim jak on wszedł do nas do domu, usłyszałem jedynie, że mówi dzień dobry. Ja nie poczułem od niego alkoholu w żadnym momencie”.

Świadek Tatiana H. zeznała:

„Ja nie zauważyłam żeby oskarżony zachowywał się jakoś tak, że wskazywałoby to na to że spożywał alkohol„.

Po spotkaniu z mamą i braćmi rodziny H. Tomasz udał się na górę do pokoju Anieli H., gdzie przebywał ok. 15 minut. I tutaj mamy problem. Tomasz twierdzi, że w pokoju Anieli pił alkohol. Aniela H. natomiast twierdzi, że w ogóle nie spotkała się z Tomaszem, gdyż w tym czasie brała kąpiel w łazience.

Finał sprawy jest taki, że po 15 minutach jego pobytu „na górze” Tomasz wypadł z balkonu doznając bardzo poważnych, niemal śmiertelnych urazów. Przerażeni członkowie rodziny H. wybiegli pod balkon, by ratować Tomasza. Wybiegła też Aniela. Była normalnie ubrana i miała suche włosy…

Nieprzytomnego Tomasza pogotowie odwiozło do szpitala. Tomasz nie pamięta jak to się stało, że wypadł z balkonu.

Pod poniższym linkiem publikujemy w całości protokół rozprawy, na której składane były wyjaśnienia oskarżonego  oraz zeznania świadków. Dane świadków oraz oskarżonego zanimizowano.

protokol 3.11.16 (zeznania)

b) Opinia biegłego

W sprawie wywołano pisemną oraz ustną opinię biegłego. W obu tych opiniach biegły jednoznacznie stwierdził, że badanie na zawartość alkoholu zostało przeprowadzone nieprawidłowo i nie może stanowić dowodu na okoliczność, że Tomasz pił alkohol przed przyjazdem do rodziny H.

Poniżej publikujemy pisemną opinię biegłego. Ustna opia jest opublikowana w pliku pdf w drugiej części wpisu.

2. Przebieg postępowania

Od początku widać było, że sprawa idzie na skazanie. Kiedy akta sprawy trafiły do Stowarzyszenia Prawo na Drodze – Zarząd SPnD zadecydował, że należy tę sprawę monitorować. W dniu 19 grudnia 2016 r. przedstawiciele Zarządu stawili się na rozprawie z żądaniem dopuszczenia Stowarzyszenia do udziału w sprawie na prawach strony. Sędzia Katarzyna Kozicka-Kania nie wyraziła zgody. Nasza obecność na rozprawie miała jednak ten pozytywny skutek, że sędzia postanowiła powołać biegłego.

Kiedy okazało się, że opinia biegłego jest jednoznacznie korzystna dla oskarżonego, sędzia postanowiła biegłego wezwać na rozprawę w celu „uzupełnienia opinii pisemnej”.

Wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że Pani Sędzia wzywa biegłego tylko po to, aby wyciągnąć od niego jakieś jedno zdanie, które mogło by być podstawą wydania wyroku skazującego. Dlatego też na tę rozprawę przyjechało ośmiu członków SPnD – tylko po to, aby pilnować protokołu.

Po złożeniu do akt tego pisma, dopisany fragment został usunięty z protokołu.

Okazało się, że było warto. Po zakończeniu rozprawy wszyscy wyszli na korytarz – wszyscy oprócz prokuratora Krzysztofa Miłka, który zastępował w dziele oskarżania prokuratora Jacka Świerczka. Prokurator, Sędzia i protokolantka przebywali sami w sali rozpraw przez około 10 minut. Okazało się później, że wspomniana trójka fałszowała w tym czasie protokół rozprawy – dopisując do niego wypowiedzi prokuratora Miłka, których na rozprawie nie było… Na skutek interwencji SPnD dopisany fragment z protokołu usunięto w trybie sprostowania…

Natomiast biegły – w ustnej opinii uzupełniającej – podtrzymał wszystkie swoje twierdzenia z opinii pisemnej. Sędzia Kozicka-Kania wyrwała jednak jedno z danie z kontekstu i uczyniła z niego podstawę dla wyroku skazującego.

Oto protokół z tej rozprawy:

Protokól 20 marca biegly

Protokół rozprawy nie oddaje jednak w pełni jej przebiegu. Przede wszystkim nie odnotowuje się w nim pytań, jakie zadawał sąd. Na szczęście w Internecie krąży nagranie tej rozprawy, na którym można posłuchać, jak Pani Sędzia miłym głosem drąży biegłego, aby ten choć ciut coś powiedział takiego, co by się nadało pod wyrok skazujący.

Oto link do tego nagrania:

http://www1.zippyshare.com/v/FKWX4T48/file.html​​

 

W tej sytuacji – oczekując na wynik apelacji – pozostaje nam jedynie patrzeć w oczy Sędziego Jacka Satko, który w najbliższy piątek odniesie się do wyroku Sądu Rejonowego w Tarnowie.

Patrzymy w oczy Sędziemu Jackowi Satko (w środku)

http://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/krakow/w-tarnowie-ruszyl-proces-corki-ktora-zostawila-ojca-bez-opieki/jt5qbrs

P.S.

Ponieważ zainteresowanie tematem jest duże (kilkanaście tysięcy wejść w ciągu 10 godzin), a także w związku z uwagami czytelników, że autor nie opublikował wyroku, niniejszym publikuję wyrok wraz z pisemnym uzasadnieniem. Ponadto oświadczam, iż na razie nie wiem, czy ustne motywy wyroku zostały przez kogoś nagrane. Jeśli takowe nagranie do mnie dotrze – to go opublikuję.

 

 

 

Zaszufladkowano do kategorii Badanie trzeźwości, Bezstronność sądu, Domniemanie winy, Opinie biegłych | 25 komentarzy