Oznakowanie miejsc postojowych dla niepełnosprawnych – radosna twórczość wielu zarządców dróg nadal kwitnie

Osoby niepełnosprawne korzystają z wielu ułatwień w poruszaniu się samochodami po drogach, gdyż ze względu na znaczne ograniczenia ruchowe istnieje konieczność zapewnienia tej grupie możliwości aktywnego uczestniczenia w życiu społecznym, w tym korzystania z samochodu i parkowania go jak najbliżej miejsca docelowego. Uprawnienia te są określone w art. 8 Ustawy Prawo o ruchu drogowym i polegają na możliwości niestosowania się do niektórych znaków zakazu, chyba, że pod nimi umieszczona jest tabliczka z napisem „Dotyczy także” i symbolem osoby niepełnosprawnej. Dla osób niepełnosprawnych wyznacza się też specjalne miejsca postojowe, a ich oznakowanie jest ściśle określone przepisami.

Niestety, zarządcy dróg kierują się niesamowitą kreatywnością w wymyślaniu własnych wzorów oznakowań, które nijak mają się do prawnych wymogów. Choć nie pochwalamy zajmowania miejsca niepełnosprawnym, nawet na źle oznakowanych miejscach, musimy stwierdzić, że postój w nieprawidłowo oznakowanym stanowisku bez karty parkingowej osoby niepełnosprawnej nie może stanowić podstawy do ukarania. Dlatego tak ważne jest, aby w tym zakresie ze szczególną staranności realizować zapisy aktów normatywnych.

1. Podstawy prawne oznakowania miejsc dla niepełnosprawnych

Kwestię oznakowania poziomego miejsc postojowych dla osób niepełnosprawnych na drogach publicznych reguluje Rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z dnia 3 lipca 2003 r. w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach (Dz.U. 2003 nr 220 poz. 2181), zwanego dalej „Rozporządzeniem”.
W Załączniku nr 1 do niniejszego rozporządzenia w punkcie 5.2.18 określono, że miejsca postojowe dla osób niepełnosprawnych wyznacza się poprzez oznakowanie znakiem pionowym D-18a z umieszczoną pod nim tabliczką T-29.

W Załączniku nr 2 do ww. Rozporządzenia w punkcie 5.2 określono grupę tzw. znaków uzupełniających, czyli stanowiących dopełnienie, dookreślenie innych znaków, w związku z czym nie mogą one występować samodzielnie. Jednym z takich znaków jest P-24 „Symbol osoby niepełnosprawnej”.

Znak ten dokładnie opisano w punkcie 5.2.9.2 Załącznika nr 2 do Rozporządzenia. Sprecyzowano m.in. w nim, że znak ten stosuje się do oznakowania stanowiska postojowego przeznaczonego dla uprawnionej osoby niepełnosprawnej o obniżonej sprawności ruchowej lub dla kierującego pojazdem przewożącego taką osobę.
Istotną częścią wyrażenia powyżej wskazanego punktu jest zwrot „oznakowania stanowiska postojowego”. Zgodnie z treścią punktu 5.2.4 Załącznika nr 2 do Rozporządzenia stanowiska postojowe wyznacza się za pomocą znaków poziomych P-18 „miejsce postojowe”, P-19 „pas postojowy” lub P-20 „koperta”. Dla wydzielenia konkretnego miejsca postojowego dla osób niepełnosprawnych mają zastosowanie tylko dwa z nich – P-18 lub P-20. Sposób takiego oznakowania przedstawiono na rysunku 5.2.9.3 Załącznika nr 2:

Z powyższych regulacji wynika, że znak P-24 musi występować w połączeniu ze znakami P-18 lub P-20 i tylko łączna forma ich umieszczenia jest prawidłowa.

2. Zmiana stanu prawnego od dnia 8 października 2015 r.

W dniu 03-07-2015 r. ogłoszone zostało Rozporządzenie Ministra Infrastruktury i Rozwoju z dnia 3 lipca 2015 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach (Dz.U. 2015 poz. 1314), które weszło w życie z dniem 2015-10-08. Jedną ze zmian nim dokonanych była korekta pierwszego akapitu punktu 5.2.4 „Linie wyznaczające stanowiska postojowe”, który otrzymał brzmienie:

„Znak P-18 „stanowisko postojowe”(rys. 5.2.4.1) stosuje się w celu wyznaczenia miejsc postoju na części jezdni i chodnika oraz na wydzielonych parkingach bez ustalonych konstrukcyjnie stanowisk. Na obszarach, gdzie wyznacza się miejsca postojowe, należy przewidzieć stanowiska przeznaczone dla pojazdów osób niepełnosprawnych. Stanowiska postojowe dla pojazdów osób niepełnosprawnych powinny mieć nawierzchnię barwy niebieskiej.”

Dalej zmieniono też treść pierwszego akapitu punktu 5.2.9.2 „Symbol osoby niepełnosprawnej”:

„Znak P-24 „miejsce dla pojazdu osoby niepełnosprawnej” (rys. 5.2.9.2) stosuje się do oznakowania stanowiska postojowego przeznaczonego dla osób, o których mowa w art. 8 ust. 1 i 2 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. − Prawo o ruchu drogowym. Znak P-24 umieszcza się na nawierzchni barwy niebieskiej.”

Z treści ww. nowej regulacji wynika w sposób oczywisty, że obowiązek naniesienia koloru niebieskiego dotyczy całego obszaru stanowiska postojowego wyznaczonego dla uprawnionej osoby niepełnosprawnej o obniżonej sprawności ruchowej lub dla kierującego pojazdem przewożącego taką osobę.

3. Stan rzeczywisty

Mimo, że od wprowadzonych w 2015 r. zmian mijają już prawie dwa lata, wciąż olbrzymia część miejsc jest oznakowana w sposób albo określony nieobowiązującym już brzmieniem przepisów, albo – najczęściej – lokalnej modyfikacji oznakowania, zależną od humoru i subiektywnego poczucia estetyki zarządcy drogi. Dlatego często widać brak oznakowania (np. oznakowanie pionowe wyłącznie w formie umieszczenia tabliczki T-29) lub własne wzory znaków pionowych – białe kwadraty zamiast „niebieskich kopert” czy umieszczanie symbolu P-24 na niebieskim tle, bez naniesienia tej barwy na obszar całego stanowiska postojowego.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

12 odpowiedzi na „Oznakowanie miejsc postojowych dla niepełnosprawnych – radosna twórczość wielu zarządców dróg nadal kwitnie

  1. Edison pisze:

    Prawda jest taka, że nam sie w Dupach poprzewracało.

    Trzeba ograniczyć stan prawny od faktycznego. Stan prawny jest taki, że jest rozporządzenie i kodeks i prawo i należy je stosować, kto tego nie robi podlega jakims ewentualnym karom i już. Nie ma co o tym dyskutować, bo widocznie takie były wytyczne to stworzenia takiego a nie owakiego prawa. Jesli uważa ktos ze siedzi sobie taki Franek w ministerstwie i mysli…a chuj wymysle sobie miejsce dla niepełnosprawny i niech….niech kuźwa bedzie ….seledynowe…i ma 20na 500 m ….oo tak bedzie…to JEST mocno ograniczony umysłowo i takie miejsce też mu sie należy z definicji;p Po drugie stan faktyczny jest taki ze miejsce musi być odpowiednio szerokie bo jak masz wyjść z auta (wyjąc osobę niepełnosprawną, gdy nawet pełnosprawny JA ważący 60 kg ma problem nieraz, aby wyjść z osobówki na parkingu bo przecież auto na aucie. Zafrapował mnie tekst Pana Majera: „Każdy powinien tam stawać”…dobre kuźwa, dobre. ;p W zasadzie każdy powinien tez stawać na wjazdach i wyjazdach z posesji (ich właścicielom) bo przecież tam się zmieści 4 auta, a tam nikt nie wjeżdża od 3 h. Idąc dalej tropem …jak potrzebuje auta to sobie go „pożyczę na dzień” od sąsiada bo akurat nie jeździ nim tylko stoi bezczelnie na parkingu już 3 ci dzień. Itd. Itd. Pu kt widzenia zalezy od miejsca siedzenia prawda….ale prawo jest prawem. Jak nie podoba sie to wróćmy do czasów jaskiń gdzie prawo miała maczuga.

    • Krzysiek pisze:

      Ależ prawo samo w sobie jest jakie jest.
      Problem w tym, że ci którzy je tworzą i stosują nie chcą prawa przestrzegać.
      Jest odpowiednie rozporządzenie o znakach i miejsach parkingowych ?
      Ano jest.
      Są wszystkie te miejsca oznaczone prawidłowo ?
      Ano nie są.
      Jest KPK ? ano jest.
      Stosują się sędziowie do tegoż KPK ? Jak i kiedy chcą !
      W tym jest problem drogi Panie, a nie w tym co Pan piszesz.

  2. Majer pisze:

    Obecnie miejsc dla niepelnosprawnych jest stanowczo wszędzie za duzo i są każde o 1 metr za szerokie co uniemozliwia parkowanie innym kierowcom. Na 2 miejscach dla niepelnosprawnego mogą zaparkować 3 albo nawet 4 samochody. Znam miejsca gdzie na 5 miejsc aż dwa bardzo duze i szerokie przeznaczone są dla kalek i calymi dniami stoją niezajęte-puste. Trzeba to wszystko zmienić racjonalne i normalne a przepis moze być egzekwowany tylko w wypadku kiedy niepelnosprawny podjezdża i miejsce przeznaczone dla niego jest zajęte. Na pustym miejscu niebieskim, zielonym czy czerwonym każdy kierowca musi mieć mozliwość zaparkowania! Wiem coś o tym ponieważ przez 14 lat woziłem autem niepełnosprawnego ojca a miejsc specjalnych prawie wcale nie bylo, A dzisiaj kiedy ogólnie miejsc parkingowych jest coraz mniej ze względu na powiekszająca sie liczbę aut–z ułomnych fizycznie i psychicznie robi się „święte krowy”! Automaty i roboty od wymyślania ton coraz bardziej durnych przepisów–obudżcie się

    • Katarzyna R. pisze:

      Szanowny Panie Majer,
      uprzejmie Panu dziękuję, że potwierdził Pan moje stanowisko, któreż to wyrobiłam sobie na podstawie własnych doświadczeń, względem współczesnego rodaka: brak litości i troski, brak empatii, wyrozumiałości i pomocniczości wobec słabszego ogniwa, a nade wszystko brak pokory, egocentryzm i megalomania – oto po krótki opis tego co Pan przedstawia. Szerzy Pan indoktrynację. Szkoda tylko, że nie tam gdzie trzeba.
      Jako matka 6-letniego ułomnego fizycznie i psychicznie kaleki – świętej krowy – jak Pan to nazwał mam prawo przewożąc go parkować na owych niebieskich kopertach. Niestety, zdarza mi się to niebywale rzadko, gdyż miejsc tych nadal jak na lekarstwo. Wszelkie wyjazdy do szpitala, poradni specjalistycznych, ośrodków rehabilitacyjnych, terapeutycznych, sklepów, miejsc publicznych w 90% kończą niemożnością skorzystania z miejsca uprzywilejowanego, gdyż jest już ono zajęte lub nie ma ich wcale. Błądzenie, szukanie choćby zwykłego miejsca często przed takimi obiektami graniczy z cudem. Nie wiem, gdzie Pan mieszka, ale chętnie się dowiem. Marzę, aby zamieszkać w miejscowości, która nie dyskryminuje osób niepełnosprawnych i stwarza im warunki w przestrzeni takie, aby sprawnie, ergonomicznie i z radością się w niej poruszali. Takie, gdzie parkingów z niebieskimi kopertami jest za dużo i są o 1 metr za szerokie, takie które uniemożliwiają parkowanie innym kierowcom – pewnie chodziło Panu o zdrowych, samodzielnych.
      Poruszam się głównie po Śląsku i Warszawie, czasem inne tereny. I wie Pan co? Nigdzie nie widziałam tak szerokich miejsc dla inwalidów, o jakich Pan tu rozprawia. Na 2 miejscach dla niepełnosprawnych – wg Pana – mogą zaparkować nawet 4 auta- chyba tylko wtedy, gdy nie zostawi się między nimi przejść. A swoją drogą, czy zastanawiał się Pan dlaczego te niebieskie koperty są szersze od standardowych?
      Zatem chcę zamieszkać tam gdzie Pan mieszka!!! Chcę móc podjechać z synem pod ośrodek zdrowia z wiedzą, że czeka tam na miejsce blisko wejścia, że będzie ono na tyle szerokie, że otworzę drzwi samochodu na oścież, postawię obok duży wózek specjalistyczny i wyciągnę z auta do wózka mojego synka. Następnie nie zarysowując innego samochodu przedostaniemy się wózkiem z parkingu do ośrodka zdrowia. Przy okazji napomknę, iż oprócz „świętych krów” samodzielnie poruszających się w wózkach aktywnych, istnieją też „święte krowy” wymagające opieki osób trzecich. Ja tak mam. Od 6 lat, dzień w dzień, noszę, podnoszę, przenoszę, dźwigam, sadzam, podsadzam, chadzam, wyciągam, wciągam, pcham, ciągnę, znoszę, podbijam taką „świętą krowę” i tej krowy wózek. NIe mam podjazdu do klatki, nie mam windy na 2 piętro, nie mam mieszkania dostosowanego do potrzeb osób niepełnosprawnych ani takiegoż auta. W tym miejscu: do bagażnika muszę wsadzić/wyciągnąć 20-25 kg wózek. Wszystko na własnych barkach,w moich rękach i na mojej głowie. A wiek nie ten i waga nie ta.
      Nie wiem, czy prawdą jest to, że przez 14 lat woził Pan swojego niepełnosprawnego ojca. Czytając powyższe szczerze wątpię… choć z drugiej strony może i tak, woził Pan, tylko że Pana ojciec nie był na wózku inwalidzkim, być może miał raka krtani, chore serce, słabą krzepliwość krwi… bo na takie schorzenia kiedyś dawali kartę parkingową jak leci. Nie zależało Panu by znaleźć miejsce na kopercie blisko drzwi, bo nie musiał Pan na własnych rękach i ciele przenosić 70-80 kg tatusia. W przeciwnym razie, nie napisałby Pan tych wszystkich okropności. Czyż nie? A jeśli jednak, jakimś cudem, nosił Pan swojego ojca na swoich barkach, to przepraszam, być może ma Pan tyle lat, że amnezja czy niejaki Alzheimer się przypałętał, i nie pamięta Pan nic co było przed epoką komputerów i telefonii komórkowej.
      Na szczęście mocodawcy zmienili dotychczasowy stan rzeczy w ten sposób, aby z tego przywileju mogli korzystać jedynie ci, którzy mają znaczne ograniczenia w samodzielnym poruszaniu się. Na szczęście koperty są dziś niebieskie, aby z daleka były widoczne, zwłaszcza w obcym mieście, aby jeden z drugim, kiedy nie mają do tego prawa, tam nie stanęli, tylko się zawstydzili.
      Dlaczego – wg Pana – grupą uprzywilejowaną mają być zdrowi? Jest więcej aut i trzeba dla nich robić parkingi? A chorzy to co? Odpadek, śmieć, kategoria B? Ich też jest coraz więcej. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Pan zdrowy, ma pan 2 ręce, 2 nogi, sprawny umysł, może Pan przejść te parę metrów więcej. Dla osoby na wózku każdy dodatkowy metr poruszania się w przestrzeni publicznej to wyzwanie. Zwłaszcza, że krawężniki nie obniżone, wszędzie bariery architektoniczne, schody do miejsc publicznych, brak wind, dziury, wąskie trakty. Dla pchającej osoby to też wyzwanie. Jakby pchać 24 na dobę wagoniki wypełnione węglem… z górki, pod górkę, krawężnik, dziura, schody, brak przejścia w sklepie bo zastawili wyspą, za wąskie przejście przy kasie, no i nie mówiąc o pladze parkujących na niebieskich kopertach nieuprzywilejowanych do tego… Dziś miejsce puste, a za godzinę zajęte. Kole Pana w oczy? – to upierdol se Pan nogi, wskakuj na wózek i będziesz Pan parkował na tych pustych miejscach! Tym oto niebywale pouczającym dla Pana ostatnim zdaniem kończę swoją wypowiedź.
      Z wyrazami smutku

      • Krzysiek pisze:

        Szanowna Pani Katarzyno – rozumiem Panią mimo, że nie jestem użytkownikiem miejsc dla niepełnosprawnych. Rozumiem także Pana Majera, bo sam niedawno zostałem zmuszony przez zajęte wszystkie miejsca parkingowe do „nielegalnego” skorzystania z takiego miejsca dla inwalidów pod dworcem kolejowym odwożąc córke na pociąg. Miejsca dla inwalidów („aż” dwa) były oczywiście wolne, ale tak niechlujnie oznaczone, że właściwie nie wiadomo było czy w ogóle są, a to że były oznaczone niezgodnie z wymaganiami rozporządzenia w tej sprawie było oczywiste (mam zdjęcia tych miejsc do wglądu). Niemniej jako nieuprawniony „przestępca” zaparkowałem na tym niepewnym miejscu i z duszą na ramieniu poszedłem na peron odprowadzić córkę. Na moje szczęście żadna straż wiejsko-gminna nie zainteresowała się moim autem, więc po niecałej pół godzinie (pociag Inter City oczywiście opóźniony jak za głębokiej komuny zapewne z powodu zbyt wysokiej temperatury w listopadzie) wróciłem i odjechałem bez żadnej kary za moje „przestępstwo”, ale z wyrzutami sumienia, mimo, że obok mnie w tym czasie drugie miejsce zajął inny równie zdesperowany jak ja „nieuprawniony”.
        Tak więc droga Pani – punkt widzenia zależy wybitnie od punktu siedzenia – i tutaj już prochu nie wymyślimy.
        I teraz przechodzimy do Pani oceny stanu współczesnego rodaka.
        To co Pani pisze to święta prawda, ale wynikająca z bytu, który kształtuje świadomość tegoż przeciętnego rodaka. Z drugiej strony taka świadomość całego zbioru naszych rodaków (czyli de facto całego narodu) przekłada się na tych co ten „byt” kształtują czyli na samo państwo. Moją ocenę tegoż „demokratycznego państwa prawa” zapewne Pani zna z lektury moich wypowiedzi, więc nie będę się powtarzał.
        Na koniec zadam tylko jedno pytanie: jakie rozwiązanie tego problemu Pani widzi ?
        Bo ze stanem umysłów i serc naszych rodaków moim skromnym zdaniem niewiele da się już zrobić, a widząc jakie latorośle wchodzą w kolejne roczniki szkolne i jak są kształcone (mam żonę nauczycielkę na skraju wytrzymałości psychicznej spowodowanej „ewolucją ” polskiego szkolnictwa – czytaj: zidiocenie instytucjonalne wzrastające w postępie geometrycznym) myślę, że będzie raczej gorzej niż lepiej 🙁
        W końcu niedaleko spada jabłko od jabłoni…

        • Katarzyna R. pisze:

          Szanowny Panie Krzyśku,
          dziękuję, że podjął Pan temat. Cenię sobie możliwość wymiany myśli i liczę, że nie odbierze Pan mojego postu jako przejaw ataku na Pana osobę, a jedynie dalsze pole do zastanowienia się nad temat.
          Odnosząc się do Pana niechlubnego zachowania – nie popieram. Nie widzę tutaj wytłumaczenia dla takiego stanu rzeczy. Nie nazwałabym też Pana przestępcą – bez przesady. Wspominał Pan, że miejsce owe było niechlujnie oznakowane, a mimo to bez trudu zinterpretował Pan je jako miejsce dla niepełnosprawnych (czyż nie?), na którym nie powinien Pan był zaparkować. Jak zatem wytłumaczyć Pana zachowanie? Możliwości jest wiele, ale zapewne w Pana przypadku wiódł pośpiech. Proszę mi powiedzieć, dlaczego nie zaparkował Pan w innym miejscu, co prawda oddalonym od dworca, takiego z którego trzeba byłoby przejść nieco dłuższy dystans? W końcu w czym jest problem, aby 2 zdrowe samodzielnie poruszające się osoby, z walizką na kółkach przeszły 100, 500 czy nawet kilometr? Uprzedzę Pana odpowiedź, pisząc dlaczego nie wyjechał Pan wcześniej, licząc się z ewentualnością zaparkowania nieco dalej od dworca? Proszę mi napisać, jaki przykład pokazał pan córce? W końcu wzorce zachowania przekazują swoim dzieciom głównie ich rodzice. Z dużym prawdopodobieństwem Pana córka, kiedy już będzie kierowcą, nie wiem czy zawsze, ale na pewno w sytuacjach awaryjnych, zrobi to samo co Pan – zaparkuje na takim miejscu. Daje Pan przyzwolenie na takie czyny. Czy pomyślał Pan o tym, że przez te 30 minut kiedy Pana auto tamowało to miejsce, mógł podjechać pod dworzec ktoś taki jak ja, z niepełnosprawnym synem i z powodu braku miejsca musiał zaparkować kilometr dalej? Pyta mnie Pan o rozwiązania. A jakie rozwiązanie widzi Pan dla opisanej przez Pana sytuacji. Czy podjął się Pan postawy obywatelskiej zgłaszając do władz gminy o prawidłowe oznakowanie tychże miejsc?
          Pisze Pan, że rozumie moje stanowisko, ale i stanowiska Pana Mejera. Ja stanowiska Pana Mejera nie rozumiem. Dlaczego? Dlatego, że jestem czynnym kierowcą od 18 lat, dodatkowo kierowcą przewożącym osobę niepełnosprawną zaledwie od lat 6. Nigdy nie zdarzyło mi się bezprawnie zaparkować na kopercie dla inwalidy. Nigdy nie zatamowałam przejścia na traktach dla pieszych poprzez idiotyczne zaparkowanie samochodu. Czasem zdarzy mi się przejechać na żółtym przechodzącym w czerwone i nie dostosować prędkości do znaku drogowego. Baaaardzo często parkowaliśmy z mężem dużo dalej poza obrębem naszego bloku, z uwagi na brak miejsc. Nie jest dla nas problem przejść te 200-300 a nawet 500 m. Nigdy będąc zdrową i nie będąc jeszcze matką dziecka niepełnosprawnego, przez myśl mi nie przeszło, że za dużo jest miejsc dla inwalidów! Że są świętymi krowami, że miejsca te stoją puste, a więc idąc tokiem myślenia Pana Mejera – zabierają miejsce kierowcom zdrowym. Uważam, że pan Mejer wyłączył uczucia i myślenie, a zastąpił je jak tu zrobić, żeby mi tylko było dobrze. Co do stale zwiększającej się ilość aut na naszych drogach, to Pan Mejer nie wziął pod uwagę innych kolorów owego faktu. Kurczy nam się przestrzeń to następny wyznacznik, a kolejny – jakże zauważalny – ludzie stali się wygodni i leniwi. Jak mocno zmienił się nas styl życia… proszę mi znaleźć osoby, które jeżdżą systematycznie na rowerach, robią zakupy na rowerach, załatwiają sprawy jeżdżąc z osiedla na osiedle rowerem? Kto chodzi na nogach, gdy ma do załatwienia coś na drugim osiedlu, rynku, zrobić zakupy? W moim otoczeniu 90% osób nadużywa samochodu. Potrafią jechać za blok na pocztę. Jeździć do pracy z osiedla na osiedle, co na nogach zajęło by 7 minut. Jechać do fryzjera na drugi koniec ulicy. Odwozić dziecko do szkoły czy przedszkola oddalonego o 10 minut spacerkiem. Jak ma być przepustowość na drogach czy dostateczna ilość miejsc parkingowych, gdy za każdym banalnym razem wsiadamy do swoich aut? Nie rozumiem, nie rozumiem, bo chyba jestem dinozaurem w tej kwestii. Uwielbiam ruch, rower. Często robimy zakupy na rowerach wraz z naszym chorym dzieckiem! Objeżdżam całe miasto rowerem, gdy mam kilka spraw w różnych miejscach miasta do załatwienia, chodzę na nogach przez osiedla. Gdzie tu dbałość o ekologię, swój stan zdrowia?
          To jednostki kształtują całokształt. Nie zwalajmy całej winy na system, Państwo, przepisy. Państwo stwarza ramy, a my jako jednostki myślące, możemy samodzielnie decydować czy dać się zidiocić, zmanipulować, poddać modzie, zafiksować, czy też być człowiekiem moralnym, którego czyny będą oparte na woli ich samych oraz wartościach utylitarnych. Na pewno zaobserwował Pan jakimi wartościami kieruje się współczesny człowiek naszego kraju. Pieniądze, luksus, komfort życia, dostatek, zdobycze techniki. Wyparto szacunek, wzajemną akceptację, pomocniczość, kulturę osobistą, autorytet, uczciwość, przyjaźń, miłość. Prawdą jest, że media w dużej mierze kształtują co mamy robić i myśleć. Ale powtórzę raz jeszcze – to środowisko rodzinne kształtuje jednostkę, jakim jest dziecko. Oni są pierwowzorem, nośnikiem danych, wzorem do naśladowania. To od niej zależy, czy wytworzy trola czy homo sapiens. Trol podąży za modą, wchłonie jak gąbka bzdury serwowane przez “Trudne sprawy”, reklamę barszczu czy tabletek na wzdęcia.
          Proszę mi powiedzieć, napisać, dlaczego tak dyskredytuje Pan możliwość przemiany duchowej naszego narodu? Wiem, będzie trudno. Może nie wszyscy, na pewno nie wszyscy, ale choćby część, choćby jeden czy drugi. Pyta Pan jakie ja mam rozwiązania: jednym z nich jest kontrola społeczna. Tego czego u nas nie ujrzysz, a zobaczysz na Zachodzie. Dlaczego, gdy pies sąsiada zrobi kupę na chodniku, nikt nie zareaguje? Dlaczego gdy widzimy, że przyjezdny podrzuca śmieci do kontenera pod naszym blokiem, nie reagujemy? Dlaczego, gdy jakiś gbur obraża kasjerkę w hipermarkecie nie reagujemy? Dlaczego gdy ktoś wepcha się nam w kolejkę do kasy nie reagujemy? Dlaczego, gdy nieuprzywilejowany kierowca zajmie miejsce na niebieskiej kopercie, nie reagujemy? Dlaczego, gdy w autobusie stoi staruszek, nie reagujemy? Dlaczego, gdy dwoje 8 latków niszczy okoliczne krzaki nie reagujemy? Dlaczego, gdy widzimy, że ktoś bije swojego psa, nie reagujemy? Dlaczego, gdy słyszymy za ścianą systematycznie maltretowane dziecko, nie reagujemy? Dziś ludzie mają wszystko i wszystkich w nosie. Zajmują się sobą i swoimi potrzebami, jakby świat, otocznie zewnętrzne przestało istnieć. Dziki wchodzą na nasz teren – wystrzelać. Gołębie siadają na balkonach – zamocować kolczatkę. Wchodzimy szerokim rozmachem w przestrzeń fizyczną, należy się nam tu i teraz. Co tam przyroda, co tam ci którzy głosu nie mają, co tam słabsi, chorzy, starzy, dzieci… Liczę się ja Mietek z Rudy Śląskiej, który nie będzie segregował śmieci, bo to i tak nic nie daje. Będzie parkował gdzie mu się podoba, a najlepiej pod klatką, aby lepiej widzieć swój cud techniki, a ponadto z wielkim brzuchem nie będzie drałował 50 m. Mietek, który jak nasra pies i wdepnie w gówno na chodniku to wykurwuje wszystkie psy na świecie. Mietek, któremu drzewa przeszkadzają pod blokiem, gdyż „liście lecą z drzew, liście lecą z drzew” na jego auto. Mietek, który wymusi na administracji wycięcie drzew, bo… „liście lecą z drzew” na karoserię jego auta. Mietek, który udaje, że nie słyszy jak sąsiad wyzywa i bije swoją żonę. Mietek, który tworzy pod blokiem kółka wzajemnej adoracji skarżących się na dzisiejsze czasy takich jak on Mietków. Może gdyby przechodzień zwrócił uwagę kierowcy nieuprawnionemu, parkującemu na niebieskiej kopercie, że robi źle, ten zawstydził by się, poczuł nieswojo. Może. Ale takich przechodniów musiałby być więcej. Przykre dla mnie jest to, że gdy człowiek kulturalnie zwróci uwagę drugiemu, że popełnił błąd, źle się zachował, gdy kulturalnie przywołujemy drugiego do poprawy swojego zachowania, ten drugi unosi się agresją. Nie przeprosi za winę, nie zreflektuje się, nie poprawi. Słyszymy: a co cię to kurwa obchodzi? Obchodzi, bo tu mieszkam; obchodzi, bo tak mówią przepisy; obchodzi, bo robisz źle. Obchodzi, bo człowiek nie jest wyspą, wokół nas żyją inni. Obchodzi, bo może nie wiesz, nie zdajesz sobie sprawy, nie zauważyłeś.
          Jakie widzę jeszcze rozwiązania? W mojej sytuacji życiowej, nikt się za mną nie stawi. Zatem muszę sama uświadamiać otoczenie, że jednostka to nie wyspa, że żyją w grupie i każdy w tej grupie ma prawo żyć godnie i komfortowo. Że są też tacy, którzy bez pomocy osób trzecich nie poradzą sobie. Czytam, dowiaduję się, piszę prośby do instytucji odpowiedzialnych za ład przestrzenny, udzielam się na forach, zwracam uwagę, pouczam, informuję, rozmawiam, pouczam, polemizuję a czasem się uniosę; działam pro bono, wspieram, pomagam, napiszę gdzie trzeba. Działam aktywnie. Widzę, że trzeba coś zmienić, podejmuję próby zmiany. Jeśli ja sama nie zadziałam, urzędnik z wydziału infrastruktury się nie domyśli, architekt planista nie weźmie pod uwagę. Jeśli ja sama nie zwrócę uwagi sąsiadowi, że zaparkował auto w ten sposób, że zatamował całe przejście i że ciężko będzie mi przejechać wózkiem z dzieckiem, to nikt inny tego nie zrobi. Jeśli ja nie zaalarmuję dzielnicowego i pomoc społeczną, że obok w klatce bite jest regularnie dziecko, to zapewne kiedyś zobaczymy reportaż w programie Uwaga o zabitym małoletnim.
          „Czynami wystawisz sobie pomnik” – mniej krakania a więcej działania, jak mówi egipska maksyma.

          • Krzysiek pisze:

            Pani Katarzyno – rozumiem Pani emocjonalne podejście do tematu. Nieprawdą jest, że poprawnie zinterpretowałem oznakowanie miejsca dla niepełnosprawnych, bo właśnie nie wiedziałem czego konkretnie dotyczy znak pionowy – którego konkretnie miejsca. To naprawdę nie jest mój problem, że oznakowanie jest nieprawidłowe tylko jest to problem zarządcy dróg czy też tego miejsca. Za to bierze wynagrodzenie z moich podatków i ma wykonywać swoją pracę SUMIENNIE !
            Oczywiście w tym „demokratycznym państwie prawa” wszelkie niejasności są interpretowane na NIEKORZYSC Obywatela, bo oczywiście Obywatel jest w tym państwie wszystkiemu winien, chocby nawet niczego nie był winien.
            Co do opisanej przeze mnie sytuacji to w okolicy nie ma specjalnie miejsc do parkowania, za to władze dobrego miasta Częstochowy narobiły tyle „trawniczków” , żeby broń Boże mieszkańcy nie mieli gdzie legalnie zaparkować. Tym właśnie różnimy się od cywilizowanych krajów, że tam wszystko robi się DLA OBYWATELI , a u nas PRZECIWKO OBYWATELOM.
            I to jest właśnie ta „filozofia władzy”, która powoduje, że tak naprawdę żyje się nam wszystkim źle – i tym sprawnym i tym niesprawnym.
            Aktualnie w rejonie dworca Stradom w Częstochowie prowadzone są prace przy budowie „centrum przesiadkowego” i cały ten parking zostanie gruntownie przebudowany. Mam jednak wielkie obawy, czy aby po jego przebudowie tych miejsc parkingowych nie będzie jeszcze niej niż obecnie 🙁
            Mam za to nadzieję, że nowe miejsca parkingowe dla niepełnosprawnych będą już prawidłowo oznakowane i nie będę miał żadnych wątpliwości co do interpretacji tego oznakowania, a tym samym nie miał wyrzutów sumienia, że zabieram miejsce jakiemuś inwalidzie. Kto wie czy po przebudowie tegoż nie będę musiał rzeczywiście parkować z kilometr dalej i zasuwać z buta na dworzec. Ale dla mnie jako osoby po ciężkim zawale serce i baypassach bardzo wskazane są spacery czyli w sam raz dla mnie na zdrowie !
            I tym optymistycznym akcentem zakończę tę moją odpowiedź. Serdecznie Panią pozdrawiam i życzę samych wolnych miejsc parkingowych 🙂

    • skazany pisze:

      Majer pisze:
      „Na pustym miejscu niebieskim, zielonym czy czerwonym każdy kierowca musi mieć mozliwość zaparkowania!”

      Przeczytaj to co napisałeś, a potem przez chwilę pomyśl. Wiem, to bolesne. Spróbuj.
      [wiem że odpowiadam na „historyczny” komentarz, a strona nie powiadamia autorów o odpowiedziach na ich komentarze]

      Po jaką cholerę wyznaczać miejsca parkingowe dla niepełnosprawnych na których może parkować każdy?

      „A dzisiaj kiedy ogólnie miejsc parkingowych jest coraz mniej ze względu na powiekszająca sie liczbę aut”

      Miejsc parkingowych jest coraz mniej (w stosunku do ilości pojazdów) z powodu pazerności władz miejskich i deweloperów. Chciałem przypomnieć że KTOŚ te władze wybrał, czyli większość mieszkańców ma życzenie żeby im zabierać miejsca parkingowe.
      Vox Populi, vox Dei.

      Czy ja już kiedyś pisałem że ochlokracja jest gorsza od komunizmu?
      „Idiocracy” wmordejeża …

  3. Lubuszanin pisze:

    A na różowo malują miejsca postojowe dla Pań. A to zgodne z prawem?

  4. 31wB pisze:

    U mnie zrobili takie miejsce na….ćwierci okręgu.31

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *