Osoby pokrzywdzone na skutek fałszywych zeznań funkcjonariuszy Państwa oraz fałszywych opinii biegłych nie mają w Polsce żadnej ochrony

Artur Mezglewski
Osoby pokrzywdzone na skutek wyroków wydawanych na podstawie fałszywych zeznań funkcjonariuszy publicznych (w tym głównie policjantów) oraz na podstawie fałszywych opinii biegłych, nie mają w Polsce żadnej ochrony prawnej. Przede wszystkim odmawia się tym osobom prawa do sądu, w sytuacji, gdy organy władzy publicznej naruszają ich podstawowe interesy i dobra prawnie chronione. Sędziowie, prokuratorzy, policjanci, biegli pracujący w poszczególnych okręgach to jedna – dbająca o swoje interesy – „rodzina”. Jeden drugiemu krzywdy nie zrobi. Doprowadzenie do wszczęcie postępowania o fałszywe zeznania lub fałszywą opinię, przeciwko komukolwiek z tej grupy – w obowiązującym stanie prawnym – jest praktycznie niemożliwe.

Art. 233 § 1 Kodeksu karnego stanowi:
„Kto, składając zeznanie mające służyć za dowód w postępowaniu sądowym lub w innym postępowaniu prowadzonym na podstawie ustawy, zeznaje nieprawdę lub zataja prawdę, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”.
Art. 233 § 4 Kodeksu karnego stanowi:
„Kto, jako biegły, rzeczoznawca lub tłumacz, przedstawia fałszywą opinię lub tłumaczenie mające służyć za dowód w postępowaniu określonym w § 1, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”.

Wobec – na pozór – kategorycznych stwierdzeń kodeksowych, wydaje się, że wszystko jest w porządku. Spokojny obywatel, czytając powyższy tekst ustawy karnej, zapewne napawa się spokojem, myśląc, że gdy – nie daj Boże – spotka go ze strony nieuczciwego funkcjonariusza Państwa fałszywe oskarżenie, to, jako pokrzywdzony, na skutek kłamliwych zeznań, będzie mógł na tej podstawie aktywnie uczestniczyć w procesie, mającym na celu wykazanie, że fałsz funkcjonariusza jest fałszem.
Otóż nic bardziej błędnego! Na skutek stanowiska przyjętego przez Sąd Najwyższy stosowana jest w Polsce – od jakiegoś czasu – taka oto wykładnia, że w sprawach o fałszywe zeznania oraz o fałszywą opinię, osobie, przeciwko, której zeznania te (bądź opinia) zostały złożone, nie przysługuje status pokrzywdzonego, bowiem pokrzywdzonym jest tutaj jedynie Wymiar Sprawiedliwości!

1. Twierdzenie, że pokrzywdzonym jest Wymiar Sprawiedliwości jest fikcją
Sąd Najwyższy przyjął w postanowieniu z dnia 1 kwietnia 2005 r. (IV KK 42/05), że „przedmiotem ochrony przepisu art. 233 § 1 Kodeksu Karnego, jest szeroko rozumiane dobro wymiaru sprawiedliwości, w szczególności zaś wartość, jaką jest zapewnienie wiarygodności ustaleń dokonywanych w postępowaniu sądowym lub innym postępowaniu przewidzianym w ustawie, a co za tym idzie, ochrona prawidłowości (trafności) wydawanych orzeczeń. Dobrem prawnym bezpośrednio naruszonym lub zagrożonym przez złożenie fałszywego zeznania jest zatem mające zapaść w tym postępowaniu orzeczenie, nie jest nim zaś dobro prawne uczestnika postępowania, w którym zeznanie zostało złożone”.
Spróbujmy rzecz ująć prościej. Otóż w interpretacji Sądu Najwyższego pokrzywdzonym w sprawach o fałszywe zeznania i fałszywą opinię nie jest ten, kogo naprawdę pokrzywdzono, ale pokrzywdzonym jest Wymiar Sprawiedliwości.
Wszystko to jest fikcją. Fikcją w każdym calu. A fakty są następujące:

Fakt I : nie ma w Polsce żadnego wymiaru sprawiedliwości
Twierdzenie, że w Polsce istnieje wymiar sprawiedliwości jest fikcją. Istnieje tylko wymiar kar . Na studiach prawniczych, a tym bardziej na aplikacjach sądowych słowo „sprawiedliwość” zasadniczo nie pada. Tego rodzaju argument, że wyrok jest niesprawiedliwy, nie jest przez żadną instytucję w kraju traktowany, jako merytoryczny.
W Kodeksie karnym, jak też w Kodeksie postępowania karnego w ogóle nie jest w użyciu słowo „sprawiedliwość”. Można łatwo to sprawdzić. Wystarczy znaleźć w Internecie tekst kodeksu, włączyć funkcję „znajdź” i wpisać w wyszukiwarce słowo „sprawiedliwość”, a następnie kliknąć „enter”. Pojawi się wówczas na ekranie napis „nie można odnaleźć tekstu”…
Żaden sędzia w Polsce nie jest rozliczany z tego, czy wydaje sprawiedliwe wyroki. Sędzia ma wymierzać kary, a nie realizować jakąś sprawiedliwość. Sędzia, który ma wydać wyrok w sprawie myśli głównie o jednym: jaki wyrok wydać, aby nie został on uchylony przez instancję wyższą.
Zatem nazywanie polskiego wymiaru kar Wymiarem Sprawiedliwości jest głębokim nieporozumieniem. Z wymiarem sprawiedliwości nie ma on, bowiem nic wspólnego.

Fakt II: nie istnieje żadne rzeczywiste dobro Wymiaru Sprawiedliwości
 Wymiar Sprawiedliwości (tzn. wymiar kar) – pojmowany, jako system – nie cierpi i nie odczuwa bólu. Nie doznaje też żadnej krzywdy, bo nie jest zdolny do jej odczuwania. Dla Wymiaru Sprawiedliwości (tzn. wymiaru kar) jest wszystko jedno, czy wyroki, które zapadają są sprawiedliwe, czy nie.
Nie ma w Polsce żadnej instytucji, która by ponosiła jakieś negatywne konsekwencje z powodu naruszenia abstrakcyjnego „dobra Wymiaru Sprawiedliwości”. Nie ma też żadnej instytucji, która by rzeczywiście o to abstrakcyjne dobro dbała.

2. Praktyczne skutki przyjęcia założenia, że pokrzywdzonym jest Wymiar Sprawiedliwości i nikt inny
Podstawowym skutkiem przyjęcia takiego założenia, jest wyeliminowanie z udziału w postępowaniu osób, które poprzez złożenie fałszywych zeznań (bądź fałszywej opinii) zostały faktycznie pokrzywdzone.
Skoro wśród uczestników postępowania nie ma rzeczywistych pokrzywdzonych, to nie ma też nikogo, komu zależeć by miało na tym, żeby taki proces w ogóle ruszył….
Skoro nikt nie może uzyskać statusu pokrzywdzonego, to też nikt nie ma prawa wglądu do akt sprawy oraz nikt nie ma prawa do złożenia zażalenia na postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa.

3. Typowy przebieg postępowań o przestępstwa z art. 233 Kodeksu karnego
Jeśli ktoś uważa, że w Polsce lokalnej rządzi PO, PiS, SLD, czy jakaś inna partia, to jest w błędzie. W tysiącach polskich miast i miasteczek rządzą lokalne układy. Miejscowi włodarze: sędziowie, policjanci, prokuratorzy, biegli – robią to, co chcą.  Jeśli do organu ścigania trafi zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez jednego z nich – los takiego zawiadomienia jest oczywisty. I nie ma znaczenia, jaki jest ciężar podnoszonej argumentacji.
Jeśli do prokuratury trafia zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa składania fałszywych zeznań przez funkcjonariusza publicznego, lub też złożenia fałszywej opinii przez biegłego, to zawiadamiający może być pewien, że za kilka tygodni wpłynie na jego adres zawiadomienie, że prokurator odmówił wszczęcia śledztwa.
Osoba zawiadamiająca, która najczęściej jest faktycznym pokrzywdzonym, nie dowie się z tego pisma niczego na temat motywów podjęcia postanowienia o odmowie wszczęcia śledztwa. Nie będzie miała prawa do zapoznania się z aktami postępowania. Najczęściej nie dowie się nawet, kto podjął postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa.

4. Konkretny przykład odmowy wszczęcia śledztwa
Prokurator Rejonowy Lublin Północ odmówił wszczęcia śledztwa w sprawie sporządzenia fałszywej opinii przez biegłego Rafała Wronę (1Ds. 24/09/S). Na pismo stanowiące interwencję w tej sprawie odpisała szefowa w/w Prokuratury – prokurator Marzena Załuska. Jednak z tego, co wiem, sprawę prowadziła prokurator Joanna Sadowska.
Rafał Wrona (biegły z listy Prezesa Sądu Okręgowego w Lublinie z zakresu ruchu drogowego i rekonstrukcji wypadków drogowych) opiniował w sprawie toczącej się przed Sądem Rejonowym w Lublinie (XVII W 2509/07). Opracował on opinię na podstawie symulacji komputerowych wykonanych w oparciu o program komputerowy PC-Crash.
Zadaniem Rafała Wrony nie było dokonanie rekonstrukcji zdarzenia, gdyż to działanie było niemożliwe do wykonania. Lubelska Policja nie zabezpieczyła, bowiem jakichkolwiek śladów, nie wykonała szkicu miejsca zdarzenia, nie wykonała dokumentacji fotograficznej, ani nie przeprowadziła jakichkolwiek czynności na miejscu zdarzenia, (pomimo, że jeden z uczestników wskazywał na ślady na jezdni i prosił o ich zabezpieczenie). Zatem wykonie rekonstrukcji zdarzenia nie było możliwe.
Zadaniem biegłego Rafała Wrony było wykonanie symulacji zdarzenia w wariantach wskazywanych przez uczestników i świadków kolizji. Innymi słowy biegły miał ustalić, czy wersje zdarzenia wskazywane przez poszczególnych uczestników zdarzenia były fizycznie możliwe do zrealizowania, a więc czy mogły się zdarzyć.
Biegły Rafał Wrona w sposób kategoryczny i jednoznaczny odrzucił w swojej opinii jedną z wersji zdarzenia. Do sporządzonej opinii załączył wydruki symulacji komputerowych oraz tabele z przyjętymi wartościami.
Liczby i wykresy mają jednak to do siebie, że można je zweryfikować. Wykonana została inna opinia, która zweryfikowała dokonania biegłego Rafała Wrony. Okazało się, m. in. że Rafał Wrona:
– wprowadził do symulacji dane zupełnie dowolne,
– nie wprowadził do systemu danych istotnych dla przeprowadzenia prawidłowej symulacji (np. wymiarów ogumienia),
– po porównaniu uzyskanej z Urzędu Miasta mapy skrzyżowania, na którym miało miejsce zdarzenie okazało się, że wykonane przez Rafała Wronę szkice z symulacji nie odpowiadają rzeczywistym kątom (co oznacza, że szkic miejsca zdarzenia Rafał Wrona sobie po prostu „narysował”);
– nie wprowadził do systemu wartości środka ciężkości, chociaż zeznał w sądzie, że „przeprowadzone przez program obliczenia zostały wykonane w wersji dynamicznej” a nie kinetycznej.
Opinia sporządzona przez biegłego Rafała Wronę (wraz z kopiami akt sprawy) została przekazana do profesjonalnego biura rekonstrukcji wypadków drogowych. Niezależny rzeczoznawca przeprowadził symulację komputerową przy wykorzystaniu tej samej wersji programu, w oparciu o te same dane i założenia, które przyjął Rafał Wrona, z tym, że dane te wprowadzone zostały do systemu w sposób prawidłowy. W wyniku przeprowadzonej symulacji okazało się, że samochody w ogóle się nie stykają, rozjeżdżają się, a więc nie dochodzi do zderzenia…

Biegły Rafał Wrona – skoro był biegłym sądowym – to musiał o tym wiedzieć. Dokonał zatem manipulacji w działaniu programu, w ten sposób, aby wykonane przez program wydruki ilustrowały i potwierdzały tezę wyrażonej przez niego w opinii (i aby na wydruku symulacji do zderzenia doszło).
Po dokonaniu przez biegłego R. Wronę powyższych manipulacji, w przeprowadzonej przez niego symulacji, jeden z samochodów biorących udział w kolizji skręca w prawo na wyprostowanych kołach, tak jakby go przenosił wiatr wiejący z niespotykaną siłą… Dzięki dokonanemu „zabiegowi”, na załączonych przez niego wykresach, dochodzi do zderzenia pojazdów…

W mojej ocenie, biegły Rafał Wrona wyczerpał powyższym czynem wszystkie znamiona przestępstwa określonego w art. 233 § 4 Kodeksu karnego. Lubelska Prokuratura „pozamiatała sprawę” tak, aby nie ujrzała ona światła dziennego.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Policja, Postępowanie dowodowe, Postępowanie przed sądem. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

126 odpowiedzi na „Osoby pokrzywdzone na skutek fałszywych zeznań funkcjonariuszy Państwa oraz fałszywych opinii biegłych nie mają w Polsce żadnej ochrony

  1. Sebastian pisze:

    Witam wszystkich proszę popatrzcie i zapoznajcie się z moją historią na portalu ZUUS.Pl (historia Sebastiana) tam są pokazane dokumenty tj. opinie, orzeczenia, wyroki, postanowienia itd. w miarę na bieżąco redaktor uzupełnia je ponieważ nie odpuszczę osobą przez które moje życie zostało zniszczone zarówno fizycznie jak i psychicznie.
    Sebastian P.

    • Krzysiek pisze:

      Seba – daj se luz !
      ZUS to jest państwo w państwie 🙁
      Ostatnio rozmawiałem z taką cizią z ZUS i doszedłem do wniosku, że to jest ponad moje zdrowie.
      Wciągnąłem oczywiście tę instytucję na moją „czarną listę” , ale problem w tym, ze wszystkich oddziałów ZUS nie jestem sam w stanie wysłać do Diabła !
      Co najwyżej jeden, ale za to „najbardziej zasłużony”. Dlatego czekam na typy , aby wybrać ten najbardziej „zasłużony” do wysłania do Diabła !

  2. ELZBIETA pisze:

    FALSZYWE SKURWYSYNY,NIE CHCIALO IM SIE DALEJ PROWADZIC SPRAWY,ZE MNIE ZROBILI GLUPIA I ZE JESTEM NIEWIARYGODNA,NIE WIEM GDZIE SZUKAC SPRAWIEDLIWOSSCI ,GROZILI MI ZE MNIE POSADZA ZA FALSZYWE ZEZNANIA A KTOS TAM DALEJ DZIALA ICHODZI OKRADA,GDZIE Z TYM ISC?

    • Leszek pisze:

      Przede wszystkim drodzy państwo , sędziowie , prokuratorzy i policjanci to tzw funkcjonariusze publiczni i odpowiadają z kk tak samo jak każdy (proszę dokładnie zapoznać się ze znaczeniem słów (niezależny , niezawisły) – nigdzie nie jest napisane np.że sędziowie w sprawowaniu swego urzędu są nieodpowiedzialni . W takich wypadkach czyli popełnianych ewidentnych przestępstw przez tych funkcjonariuszy publicznych należy bezwarunkowo zgłaszać zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa do prokuratury (która to oczywiście będzie broniąc swoich kolegów popełniać kolejne przestępstwa , korzystając z przeświadczenia że z kolei ich koledzy będą bronić ich itd.) jeżeli chodzi o przestępstwa sędziów i prokuratorów to na gminie łamią oni art 231 kk i 239 kk zwracam też uwagę na art 7 kpk którego sędziowie i prokuratorzy nie stosują najwyraźniej nawet go nie rozumieją a który w samej rzeczy jest gwarantem sprawiedliwości .

    • k pisze:

      nie mam juz sily oskarzyl mnie policjant ze go uderzylam az sie przewrocil akt oskarzenia sprawa w sadzie itp na sprawie wyszlo ze nie przeszedl testow ze wylecial z policji drugi z patrolu zeznal ze to ja upadlam ze onm mnie pchnol po roku spraw swiadkow nikt nie zeznal ze ja jego tylko on mnie wyrok umorzone postepowanie z braku znamion czynu zabronionego podalam go o falszywe zeznania a te ze oddalaja i mi pisza ze za takie oskarzenie go grozi nmi 5 lat nie mam juz sily wykonczyli mnie psychicznie i tylko mnie strasza co mam robic z ta sekta

  3. ELZBIETA pisze:

    WITAM,CHCIALABYM OPISAC TAKI PROBLEM ,NIEDAWNO ZGINELA MI W PRACY DUZA ILOSC PIENIEDZY ,ZGLOSILAM TO NA POLICJE,WPARLI MI ZE JA TYCH PIENIEDZY NIE MIALAM ZE OSZUKUJE A ZLODZIEJ CHODZI SOBIE I PEWNIE DALEJ KRADNIE,CZUJE SIE POSZKODOWANA,CO MAM ZROBIC?

  4. kowna pisze:

    Mnie okradło kilku policjantów z komendy miejskiej w Olsztynie i działam już pół roku i nic się nie dzieje, niby coś tam zeznają łącznie z panem prokuratorem , ale to jeden stek bzdur i kłamstw , a prawdę tak łatwo dojść, ale nie bo złodziejami są policjanci , jedno skurwysyństwo , trzeba teraz pisać do Strasburga !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1

    • xxl pisze:

      Nie radzę liczyć specjalnie na Trybunał w Strasburgu. Złożyłem tam skargę na cierpienia i represje, jakie stały się moim udziałem w wyniku działań i fałszywych zeznań polskich policjantów z Warszawy. Dwaj komisariatowi policjanci, współdziałając z moją żoną oskarżyli mnie o przemoc i znęcanie się nad nią i nad naszym dzieckiem. Nie było żadnej obdukcji ani świadków. Po paru miesiącach, kobieta zażądała ode mnie pół miliona złotych za wycofanie fałszywych oskarżeń swoich i związanych z nią policjantów. Sprawa wylądowała w Prokuraturze, gdzie pani prokurator całkowicie uwolniła mnie od zarzutów. Policjantów chronił ich komendant rejonowy, wpływał na prokuratorów, dyktował co mają orzec w sprawie jego kumpli. Były to fałszywe oskarżenia. Moją skargę w Strasburgu rozpatrywał sędzia Biancu, Albańczyk wynajęty przez Trybunał, który rozpatruje większość polskich skarg. Jak później sprawdziłem, odrzuca on ponad 99 % polskich wniosków. Przepisy unijne nie wymagają uzasadnienia przy odrzuceniu. Decyzję Biancu podejmuje jednoosobowo i nie podlega ona weryfikacji przez kogokolwiek. Biancu jest człowiekiem bardzo zamożnym, według standardów zachodnich, zaś „wskaźnik praworządności” w Polsce utrzymuje się – dziwnym zbiegiem okoliczności – na poziomie zachodnich wskaźników, chociaż średnio inteligentna osoba widzi gołym okiem różnicę w przestrzeganiu praw obywatelskich w Polsce i w krajach Europy Zachodniej. Tak więc i wilk jest syty i owca cała. A bezprawie w Polsce, głównie ze strony policji, prokuratury i sądów, kwitnie w najlepsze dzięki m.in. panu sędziemu B. Dlatego nie radzę wiązać nadmiernych nadziei ze Strasburgiem. Jeśli możesz, licz na siebie, na układy, dojścia i łapówki – czyli na to, co działa nieodmiennie skutecznie w naszym nieszczęśliwym kraju.

  5. cieciu pisze:

    Pani Barbara usłyszała zarzut naruszenia nietykalności funkcjonariusza i napaść na policjanta. Miała uciekać przed radiowozem. Jedynym dowodem obciążającym są zeznania stróżów prawa. Pojawił się jednak nowy dowód…

    http://vod.tvp.pl/28213625/03012017

  6. marta pisze:

    szanowni państwo
    noszę się z zamiarem powiadomienia prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez burmistrza miasta (czy jego urzędników ) potwierdzenia nieprawdy w dokumentacji budowy i oświadczeniu w zawiadomieniu o zakończeniu budowy w efekcie czego budynek został odebrany z wjazdem i wejściem w ścianie odległej 40cm od granicy mojej działki,właściciel narusza moją własność bo mimo że sąd nie zezwolił właścicielowi na przejazd i przechód po mojej działce czyni to ,pinb prowadzi postępowanie ale i właściciel budynku i pinb powołuja się na fakt, że budynek został odebrany i moje argumenty, ze w dokumentacji gołym okiem widać nieprawdziwe fakty nie obchodzi pinb .proszę o radę czy wniosek do prokuratury ma sens i szansę .będe wdzięczna za radę .

  7. Normalny człek. pisze:

    Poszukuję informacji na temat : https://www.wprost.pl/511905/Brednie-bieglej

  8. Joanna pisze:

    Witam Państwa.
    Chcielibyśmy z mężem złożyć skargę do Ministra Sprawiedliwości Pana ministra Ziobry w sprawie korupcji, ustalania krzywdzących wyroków dla ofiar już na posiedzeniach niejawnych mimo ewidentnych dowodów przeciwko pozwanym, przeciągania spraw i parę innych jeszcze zarzutów na katowickie sądy, w kórych od lat walczymy wraz z adwokatami i z urzędu i prywatnie. Adwokaci w pełni podzielają nasze roszczenia i są zbulwersowani krzywdzącymi nas wyrokami. Apelacje i odwołania pisane przez nich osobiście i nawet z własnej woli nic nie dają mimo twardych dowodów winy pozwanych. Ta skarga/prośba o sprawiedliwośc jest z naszej strony krzykiem rozpaczy na ewidentne lekceważenie i łamanie prawa przez sędziów w Katowicach. Proszę Państwa o pomoc w sprawie uzyskania adresu na który możemy wysłać skargę. Sprawa nie dotyczy co prawda prawa drogowego, ale poniekąd się wiąże ponieważ chodzi o wypadek oraz nieuczciwe wyliczenia biegłego na którego nie wyraziliśmy zgody. Pozdrawiam Joanna

    • Damian Krawczyk pisze:

      Dzień dobry Pani Joanno,

      Proszę o kontakt pod adres damian123.1991@o2.pl, być może będę w stanie pomóc.

      Pozdrawiam,
      Damian Krawczyk

      • Joanna pisze:

        Dzień dobry.
        Kilka dni temu na podany przez Pana adres wysłałam list, niestety bez odpowiedzi. Proszę o kontakt.
        Pozdrawiam Joanna

    • Leszek ( Attylla) pisze:

      Szanowna Pani .
      Takich krzywdzonych przez ” niezawisłych sędziów w czarnych habitach
      ( podpinanie się po inkwizycję ) wieszających łańcuchy na szyjach ( dzieci kwiaty – hipisi ) z przykutym do nich orłem ( nasze godło narodowe ) są dziś tysiące.
      Są oni usytuowani o wiele wyżej niż Nasz ” Pan Bucek ! ” ” fruwają nad ziemią , są nieomylni i bez jakichkolwiek odruchów człowieczych ( są przecież bogami ) są nie karalni i stoją ponad wszelkimi prawami . Pani oczekuje od nich człowieczeństwa . Jest to niemożliwe gdyż jasno określili to na ostatnim zjeździe – sympozjum Sędziów , że tworzą Kastę Sądowniczą mająca o wiele ważniejszą rangę niż Polski Sejm czy też Senat mając za nic Ustawy i Ustawodawców i nie uznając SUWERENNIE wybranego Rządu przez Polski Naród . Podobno ten rząd nie dostał od tego Narodu legitymacji na rządzenie bo w głosowaniu brało udział poniżej 50 % Polaków . Obecni Celebryci , Konstytucjonaliści Dostojnicy dzierżący jeszcze STOŁKI ! , powiem wprost ci co najwięcej nakradli i przywłaszczyli sobie , dali przywłaszczyć swoim bliskim i żyją obecnie ponad stan robią zamęt i tumanią ” swoich ROKOSZANÓW ! ” by bronić tego co ” UCHAPALI ” .
      Podam przykład:
      Bogusław Radziwiłł ( Potop ) rozmawia z Kmiciciem i wręczając mu list do swojego brata uważającego się za nieformalnego Króla I Polskiej Rzeczypospolitej ! mówi : ”
      Panie kawalerze Polska to dziś „ Postaw „ sukna które z każdej strony rwą zajadłe psy . Szarpią je i kąsają . Ten któremu uda się urwać najwięcej ten WYGRANY . Będą z Pana ludzie Kawalerze ! .
      Taką sytuację mieliśmy za poprzedniego Rządu i taką mamy także i dziś .
      Oświadczam że pisanie Pani do jakichkolwiek urzędów aparatu władzy obecnego Państwa Polskiego nic Pani nie da . Pani pisma będą ignorowane a jak się zdarzy że ktoś je choć częściowo odczyta to kierowane są do sprawców Pani nieszczęść , przestępców w togach którzy Panią poniżyli i spacyfikowali .
      Jak dotrą do nich zwrotnie to albo wędrują do kosza albo rozpatrują je podlegli merytorycznie urzędnicy całkowicie uzależnieni od krzywdzących Panią SIEPACZY i OPRAWCÓW .
      Jakiego Pani wyniku może od nich oczekiwać ? . Polska to nie Japonia i nikt w niej nie robi , Harakiri – Sepuku .
      Moja Rada należy pisać SKARGI gdzie tylko się da licząc na ” zmęczenie materiału ” . Jedynym urzędem który został powołany nie tylko do obrony
      ” NIZAWISŁOŚCI ” – Niepodległość nikomu ? ich apolityczność , Polskich Sędziów Sądów Powszechnych ” jest Krajowa Rada Sądownictwa . Niestety działa ona jednotorowo i stoi na straży szkalowanych i szykanowanych przez takich łobuzów , plebejuszy z rynsztoka , obywateli od siedmiu boleści jak Pani i Ja . Tylko ta Rada władna jest cokolwiek zrobić i zdyscyplinować Sędziego – Kanalie i JAWNEGO niczym nie skrępowanego PRZESTĘPCE ! . Niestety jej działalność w takiej sytuacji skupia się na odsyłaniu skarg obywateli do oprawców na których skargi są składane by je rozpatrywali . Efekt takiego traktowania z góry można przewidzieć .
      Podaję adres :
      KRAJOWA RADA SĄDOWNICTWA
      ul. Rakowiecka 30
      02-528 Warszawa
      tel. centrala (+48 22) 379-28-40
      biuro@krs.gov.pl

      Attylla

      • Krzysiek pisze:

        Pozostaje jeszcze jedynie ostateczna opcja „wzięcia sprawy w swoje ręce”….
        To „demokratyczne państwo prawa inaczej” nadaje się oczywiście do natychmiastowej likwidacji i stworzenia od nowa. Problem w tym, że nie ma kto stworzyć nowego państwa. Na milion procent „ojcami założycielami” będą dokładnie ci sami co teraz pociągają za sznurki, a kukiełki w parlamencie czy rządzie podskakują jak im nakażą. A ponieważ ekonomii się nie oszuka, to ta „zielona wyspa” wkrótce zatonie, a właściwie zostanie rozparcelowana za długi. Naród Polski niczego się nie nauczył z historii, ale co może zrobić, kiedy jest niezdolny do wyrwania się z feudalnej niewoli, tym razem niewoli w feudalnym państwie, w którym Obywatel został sprowadzony do poziomu „własności państwowej”. Rewolucji nie zrobi, bo nie ma czym, jako najbardziej rozbrojony naród w Europie, a może na świecie. Pozostaje jedynie ucieczka do normalnego świata, albo samozagłada poprzez zaprzestanie nawet reprodukcji prostej. W ciągu góra kilku pokoleń polskie „obywatelstwo feudalne” dokona samolikwidacji i pozostaną jedynie same kasty „niezawisłych”. „nietykalnych”, „uprzywilejowanych”, „tym którym się należy jak psu zupa”, „bojowników o demokrację”, „zasłużonych dla ojczyzny”, etc. I to by było na tyle …

        • Joanna pisze:

          Witam Pana.
          Rozumiem, że Pan również przeżył rozczarowania związane z tak zwaną sprawiedliwościa. Właśnie z tego samego powodu ja chcę wziąć sprawy w swoje ręce i dlatego poszukuję kontaktu bezpośrednego do ministra Ziobry. Wierzę, że obecny rząd stanie na wysokości zadania i sprawiedliwość dla maluczkich nie będzie tylko pustym słowem ale namacalną rzeczywistością
          Pozdrawiam Joanna

      • Joanna pisze:

        Witam Pana.
        Rozumiem, że Pana wpis na forum ma na celu zniechęcenie mnie do podejmowania działań które być może przyniosą tylko rozczarowanie, dla mojego dobra. Jednakże ja wychodzę z założenia, że jeżeli będziemy tylko obserwatorami i ofiarami i damy przyzwolenie na lekceważenie ofiar niesprawiedliwości, to ci silniejsi będą dalej rosnąć w siłę. Dlatego teraz, kiedy nastała inna władza, która obiecuje zmiany na lepsze dla ofiar tych bezkarnych jak Pan nazwał ich, inkwizytorów, chcę spróbować pomóc w tych zmianach. Wierzę, że nowy rząd wyprostuje pokręcone ścieżki polskiego wymiaru sprawiedliwości i umieści na stołkach sędziowskich ludzi kompetentnych, którzy przede wszystkim będą czytali akta sprawy, a nie słuchali tylko tych, którzy mają własną armię prawników i wygrywają tylko z tego powodu.
        Dziękuję za odzew i podany adres.
        Pozdrawiam Joanna

  9. Monika pisze:

    Zostałam ukarana karą grzywną za zakłócanie ciszy nocnej. Nie było żadnej policji wezwanej do rzekomego zakłócania ciszy nocnej po kilku dniach dostałam wezwanie na policję że zakłócałam ciszę nocną i czy się do tego przyznaję. Oczywiście nie przyznałam się do tej czynności gdyż nic takiego nie miało miejsca nie przyjęłam także mandatu. Sprawa została skierowana do sądu i zostałam ukarana artykułem 51 1kw. Dlaczego mam płacić za coś czego nie zrobiłam co robić ? Proszę o szybką odpowiedź

  10. Rafal pisze:

    Dzień dobry Państwu
    Chcę opisać moją historię która mnie spotkała

    Zmarł mi ojciec zostawił dużo długów ojciec wzioł z pfron samochód i nie zdążył to spłacić.
    Z tego powodu pfron zrobił sprawę spadkową. Podczas tej sprawy 1 z wierzycieli założył mi sprawę w sądzie żebym mu oddał dług po ojcu jako spadkobierca. spóźniłem się 1 dzień sprzeciwem do złożenia go w sądzie bo sekretarki sądowe mnie okłamały. Nie wiedział nic o sprawie spadkowej. Która była s toku przez to prawomocny nakaz zapłaty się uprawomocnił. I sprawa trafiła do komornika sądowego w Gryficach Jacka Krzyśka
    Do sądu pisałem bardzo dużo pism dałem zaświadczenie że jest sprawa spadkowa w tym samym sądzie żeby egzekucja była przerwana.Bo może być tak że nie będę spadkobiercąlecz egzekucja trwała dalej. Nawet do sprawy sądowej gdzie płaciłem pieniądze. Chodziłem też do komornika o przerwanie egzekucji żebym mu mógł wpłacać dobrowolnie pieniądze ale nie chciał. komornik wiedział że jest sprawa spadkowa w toku i w jego aktach było wezwanie na sprawę spadkową jako że egzekucja jest bezpodstawna lecz trwała cały czas. Sprawę spadkową wygrałem i nawet nic nie wiedziałem jak wierzyciel poszedł do komornika i wycofał mi egzekucję. Płaciłem niewinnie 17 miesięcy dług spafkowy który nigdy nie istniał .A póżniej było na odwrót bo były mi oddawane pienoądze. przez tą sprawę się strasznie zadłużyłem bo nie miałem na jedzenie ani na opłaty. Nieraz nie miałem prądu. Gazu nie mam w domu 6 lat ten sam komornik co zrobił błąd w mojej sprawie zabiera mi pieniądze bo nie miałem pieniędzy żeby poskładać wierzycieli.
    Wobec błędu w sądzie założyłem sprawę sądowi o naprawienie mi szkody i zadośćuczynienie to jeszcze przed tą sprawą zginęły 43 załączniki to ten sam sąd co zrobił błąd w spawie sam siebie sądził lecz przegrałem bo sprawa poszła po znajomości
    W toku tej sprawy miałem inne sprawy w tym sądzie to każde jedno pismo jakie było pisane było i jest oddalane
    Jak chodzę do komornika żebym mugł mu dobtowolnie wpłacać raty w jego kancelarii to mi mówo że nie można.wcale wpłacać komornikowi rat w kancelarii jak idę to się mi śmieje nieraz prosto w oczy mi raz mi powiedział żebym więcej już nigdy nie przychodził bo on mi nigdy więcej w niczym nie pomoże. Albo że jestem dłużnikiwm i muszę ołacić swoje pieniądze zabiera mi pieniądze które mu się wcale nie należą bo zapłacę wierzycieliwi całość.
    Na dzień dzisiejszy przez to mam bardzo dużo spraw sądowych na moje skargi na sędziów nawet nie reaguje ministerstwo sprawiedliwości wydział skarg i wniosków zakładam sprawy sądom komornikowi którego wymieniłem. O zadośćuczynienie jestem w tym wszystkim sam Mam padaczkę od trzeciego roku życia.
    Czy znacie Państwo kogoś kto może mi w tym pomóc wyjść z tej całej sytuacji ?
    Pozdrawiam

    • pioter pisze:

      Panu potrzebny jest dobry prawnik. A SPnD zajmuje się sprawami zwianymi z ruchem drogowym, a nie cywilnymi.

  11. blumenalle pisze:

    Rzeczywiście wymiar sprawiedliwości stoczył się w III RP na samo dno.
    Zawiadomienie Prokuratora Generalnego o uzasadnionym popełnieniu przestępstwa przez sędziego Daniela Strzeleckiego na szkodę Bogusława Biedrzyńskiego – czyn z art. 231 § 1 k.k.
    http://barwybezprawia.pl/2015/12/15/zawiadomienie-prokuratora-generalnego-o-uzasadnionym-popelnieniu-przestepstwa-przez-sedziego-daniela-strzeleckiego-na-szkode-boguslawa-biedrzynskiego-czyn-z-art-231-%c2%a7-1-k-k/

    • Krzysiek pisze:

      Ta sprawa dotyczy właściwie nie sędziego, ale biegłego sądowego.
      Jakie są aktualne przepisy o biegłych sądowych i co można zrobić biegłemu, który przedstawia w sądach fałszywe opinii – to było już na tych łamach opisane, w tym dwa moje teksty.
      Proszę zrozumieć, że instytucja biegłego sądowego ma w inkwizycyjnym modelu procesu sądowego kluczowe znaczenie. Biegły może zarówno doprowadzać do skazania jak i do uniewinnienia.
      Większość biegłych „zna swoją powinność” gdyż są klientami tzw „wymiaru sprawiedliwości” (policja, prokuratura, sądy dają im zlecenia na wykonanie opinii) i każdy z tych biegłych doskonale wie, że jak spłodzi opinię nie po myśli zleceniodawcy, to już następnych zleceń nie dostanie !
      Tak więc polscy biegli sądowi są całkowicie zależni od zleceń „wymiaru sprawiedliwości” i tym samym tworzą opinie na zapotrzebowanie zleceniodawców.
      Oznacza to, że te opinie są CO DO DEFINICJI w ogromnej mierze FAŁSZYWE, gdyż są STRONNICZE. A STRONNICZOŚĆ = FAŁSZ.
      Tak więc oskarżany sędzia wykorzystał FAKT, że ŻADNE PRZEPISY PRAWA nie nakładają na biegłego sądowego „oglądnięcia nieruchomości” w przypadku biegłego od wyceny nieruchomości, a w przypadku biegłego od wypadków drogowych biegły nie musi oglądać miejsca zdarzenia, nie musi oglądać uszkodzonych pojazdów – biegły wręcz nic nie musi, jedynie musi wypocić opinię, która będzie potwierdzała akt oskarżenia – BO TAKIE JEST OCZEKIWANIE OD BIEGŁEGO i on musi sprostać temu oczekiwaniu, gdyż w przeciwnym razie „żegnajcie zlecenia” !
      Tak więc proszę Państwa – to jest wszystko zgodnie z obowiązującym „prawem” ! Każdy biegły może napisać w swojej opinii dowolną bzdurę, popełnić dowolne kłamstwo czy fałsz, a taka opinia zostanie przez prokuraturę czy sąd uznana za absolutnie prawdziwą. Kiedy nawet udowodni się, że opinia jest fałszywa, to sąd powie, jak w uzasadnieniu mojego wyroku, że ” na biegłego nie było nigdy skarg, więc jego opinia jest rzetelna i sąd w całości uznaje ja za swoją”.
      Co należy w takim razie zrobić ?
      Opisałem o tym w moich tekstach dotyczących „Społecznego projektu ustawy o biegłych sądowych”.

  12. pracuje w sklepie w 2007 roku sprzedawałem meble na raty po 6 latach okazało się że podpis został sfałszowany do czego przyznała się wnuczka co potwierdził biegły a skarżył bank bo nie wszystko zostało spłacone i wnuczka w zeznaniach stwierdziła że przyszła z babcia i ja kazałem jej za babcie podpisac . a babcia faktycznie leżała po udarze chyba w domu ,wyniku własnego śledctwa ustaliłem że .wnuczka przyszła z matką a nie babcią a więc biegły sfałszował opinię ,wnuczka pochwaliła się że ma 2 kuzynów w tej policji a mąż zna prokuratora robił mu nagrobek.nie spłacone zostało około 500zł,wnuczka poddała się karze ja nie bo z jakiej racji w wyniku rocznego procesu w którym do niczego się nie przyznałem zostałem skazany na 2 tyś kary grzywny za było że nie byłem karany w swoim 50 letnim zyciu przeciw że byłem arogancki choć ani na moment nie przypominam sobie że taki byłem chyba to że na kazda sprawe przybywałem i robiłem odpisy przesuchan ekspertyz itp prosze o pomoc musze złożyc apelacje choć wiem że dalej przegram bo się naczytałem w internecie jak jest w sadach

    • a jeszce mówiła wnuczka że zeznania uzgodnili bo nie chcieli wcią gac w to matke

      • Krzysiek pisze:

        Z tej chaotycznej relacji trudno cokolwiek wywnioskować.

        • przepraszam bo jeste zdenerwowany i to tak wychodzi chaotycznie spróbuje jeszcze raz.pracuje w sklepie meblowym.w 2007 roku sprzedawałem meble i wiadomo że tego nie pamiętam.w 2014 roku dostałem z poljcji pismo że jeste oskarżony o współudział w sfałszowaniu podpisu pod umową ratalną ,w śledztwie przyznała się do tego kobieta młoda a powinna podpisać jej babcia na co jest opinia grafologa w trakcie własnego śledztwa na 100 procent stwierdziłem że nie podpisała ta młoda osoba ale jej mama /a więc opinia grafologa sfałszowana/ta młoda osoba mówiła że ja jej niby pozwoliłem za babcie podpisac a babcia tak naprawde była po udarze i nie mogła być w sklepie .ja do tego się nie przyznałem, sąd mimo to nie dał wiary i skazał mnie na grzywne, młoda osoba w śądzie się nie pojawiła bo nagle niby ciężko zachorowała więc sąd pojechał do niej do domu gdzie nie chciała rozmawiac z sądem i stwierdziła że nie potwierdza wcześniejszych oskarżen w stosunku do mnie ,

          • pioter pisze:

            Rozumiem, ze termin na apelację już minął? Pozostaje współczuć.

          • nie nie minął dopiero w środe

          • termin jest do tej środy

          • gabarski pisze:

            najciekawsze w tych sprawach to było to że na sprawie apelacyjnej prokurator mówi /ale oskarżony przyznał się /,więc pytam się obrońcy jak tak może kłamać na co obrońca,nie ma się co tym przejmować prokurator może kłamać —–i to jest diagnoza choroby sądów .a więc reforma ,reforma sądów i to znacznie głebiej niż proponuje pis,aaaaaaaa jeszcze policjant na przesłuchaniu /nie ważne czy pan jest winny czy nie prokurator powiedział że i tak pana ukarzemy dla przkładu -taki jest obraz współczesnego sądownictwa

          • Krzysiek pisze:

            Jak Pan czyta moje wpisy archiwalne to w nich dokładnie wyjaśniam w szczegółach cały mechanizm PRZESTĘPCZY polskich prokuratur i sądów.
            Taka a nie inna jest „filozofia” tych organów „teoretycznego państwa prawa inaczej”, że każdego winnego potrafią uniewinnić i każdego niewinnego skazać.
            To jest kardynalna zasada procesu INKWIZYCYJNEGO !
            Po to zostały stworzone i w tym celu ich funkcjonariusze czyli prokuratorzy i sędziowie zostali odpowiednio i starannie wyszkoleni – co doskonale widać po treściach samych aktów oskarżenia oraz uzasadnieniach wyroków sądowych, które są tak bliźniaczo do siebie podobne, że aż nawet całe fragmenty a nie tylko zdania czy słowa są używane w nich jako wręcz „formuły magiczne” !
            Tak działa ten system i tylko od ofiary tego systemu czyli oskarżonego zależy czy zostanie skazany czy uniewinniony. Oczywiście od jego wyjaśnień nic nie zależy, bo cokolwiek powie oskarżony to jest niewiarygodne i stanowi „jego linię obrony”, ale zależy od „dojść” jakie oskarżony ma do prokuratury lub sądu. Jeśli jest „dojście” do prokuratury, to ta nagle ślepnie i nie widzi w czynie podejrzanego „znamion przestępstwa” a nawet potrafi zrugać „nadgorliwych” policjantów.
            Jeśli natomiast jest dojście do sądów to wtedy sąd tak magluje świadków, że ci zaczynają się gubić w zeznaniach lub zeznają to co sąd chce usłyszeć, a jak nie zeznają „co trzeba”, to sąd sobie sam napisze w protokole co chciał usłyszeć, aby „było dobrze”. I wtedy oczywiście znajduje nagle zastosowanie zasada, że „wszystkie wątpliwości należy uwzględniać na korzyść oskarżonego” co zawsze skutkuje uniewinnieniem. Tak sąd działa jednak bardzo rzadko – mniej więcej w 1-2 procentach spraw. W pozostałych 98-99 procentach spraw już po „zapoznaniu się” z oskarżonym na pierwszej rozprawie nie ma najmniejszych wątpliwości co do winy oskarżonego, ale ponieważ nie może ot, tak sobie skazać oskarżonego w chwilę po podaniu przez niego swojego nazwiska, no to cały ten cyrk musi zostać rozpisany na kilka-kilkanaście-kilkadziesiąt-kilkaset rozpraw w zależności od „wagi sprawy”. Przepraszam wszystkich postronnych Czytelników tego postu za jego nazwijmy „prostolinijność”, ale TAK WŁAŚNIE DZIAŁA TEN SYSTEM !
            Prościej zasad jego działania nie da się wytłumaczyć, gdyż same te zasady są banalnie proste i nieskomplikowane i dlatego są NADZWYCZAJNIE SKUTECZNE !!!

          • Krzysiek pisze:

            No i ponownie ledwo tylko cokolwiek napiszę o polskim „państwie prawa” to natychmiast życie daje dowód na prawdziwość moich tez:
            http://katowice.wyborcza.pl/katowice/7,35063,22695119,sprawca-smiertelnego-potracenia-nastolatek-na-przejsciu-nie.html#BoxLokKatImg
            Sprawca śmiertelnego potrącenia nastolatek na przejściu dla pieszych „dojście” do policji ma ? Ano ma …., więc „niezawisły” sąd nie widzi potrzeby zawleczenia go na dołek. Teraz tylko wystarczy opinia biegłych lekarzy, którzy nabazgrolą w „opinii”, że kierujący w chwili wypadku nie był w pełni poczytalny, bo przykładowo doznał chwilowego mikro-wylewu do mózgu, który nie pozostawił najmniejszych śladów (tego typu opinie wydaje kilku biegłych sądowych lekarzy w Łodzi) no i sąd, a może jeszcze wcześniej prokurator, będzie musiał z urzędu umorzyć postępowanie. I tak nastolatki gryzą piach, natomiast mężuś policjantki czyli pupilek „państwa prawa” będzie szalał od jednego mikro-wylewu do drugiego, aż w końcu sam się zabije.

        • pioter pisze:

          No to trzeba pisać apelację, bo wnioskuję, że odpis wyroku z uzasadnieniem Pan posiada.

          • gabarski pisze:

            No więc po kilku latach sprawe wygrałem wraz z odszkodowaniem ale przez 5 lat biegła sfałszowała opinie grafologiczną potrzebne były jeszcze dwie na skarge o sfałszowanej opini,sędzina przy odczytaniu pierwszego wyroku skazującego co innego czytała na sali co innego na piśmie jedno i drugie kłamstwa i przy apelacji myślałem że sprawa przegrana bo tyle się naczytałem w internecie że nikt odwołania nie czyta aż tu nagle trafiłem na uczciwego sędziego nawet nie pamiętam nazwiska że przeczytał odwołanie i sprawa zaczęła się od nowa ale następna sedzina już uczciwa i sprawa zakonczona sukcesem więc jak teraz słysze w tv o sądach to wydaje mi się że mają racje ludzie którzy chcą reform bo połowa tych ludzi z togami powinna odejsc sprawa kosztowała mnie dużo nerw więc nie opisuje jej dokładnie bo można by nagrac niezły film o sądach

  13. Józef pisze:

    proszę przeczytać jestem zbulwersowany postępowaniem sądu okręgowego w kielcach otóż protokół z rozprawy został zfałszowany przez sędziego , a skarga złożona w sądzie apelacyjnym w krakowie zakwalifokowana jako nietrafna –prosić trzeba PANA MINISTRA ZIOBRO O OSTRE SANKCJE BO TO TAM NAJWIĘKSZE ZŁO –OCZYWIŚCI POSIADAM STOSOWNE POTWIERDZENIA NA POSMIE

    • Krzysiek pisze:

      Minister Ziobro ma teraz ważniejsze sprawy na głowie, ale wkrótce i tak przeprowadzi porządną „rozpier…chę” w sądach.
      Na początek biorą się za prokuratorów – i całkiem słusznie. Jak do sądów nie będą wpływały debilne prokuratorskie akty oskarżenia, to i matoły w togach nie będą miały okazji popisać się swoim służalstwem wobec systemu.
      Następnym krokiem będzie zapewne totalna lustracja w sądach, czyli na 100% wszyscy prezesi i ich zastępcy pójdą na „zieloną łączkę”. Pozostałych sędziów czeka weryfikacja oraz dopuszczenie „świeżej krwi” do zawodu.
      Jak widzimy strażnicy III RP (czyli wedle mojej definicji: państwa przestępczego wobec własnych Obywateli) najchętniej doprowadziliby w Polsce do wojny domowej lub obcej interwencji, aby tylko zachować dotychczasowy status quo.
      Przoduje w tym podjudzaniu „nasz skarb narodowy” w osobie „Mędrca Europy” i laureata „Pokojowej Nagrody Nobla”. Jak widać podróż motorówką MW była bardzo udaną podróżą. Nie dla narodu oczywiście ….

  14. Sądy opanowała mafia . „Mafia przejęła wymiar sprawiedliwości”, „Bezmiar bezprawia”. „Łatwiej w Polsce liczyć na sumienie przestępcy niż na sumienie wymiaru sprawiedliwości”.
    List Bogusława albo bezradność . Wzrastająca lawinowo w miarę zmniejszania czasu dzielącego nas od 25 października prorządowa medialna wrzawa nie jest już w stanie zagłuszyć fali narastającej frustracji, jaka ogarnia coraz szersze kręgi społeczeństwa, bezskutecznie próbującego od lat osiągnąć to, co zapisane jest w Konstytucji:
    Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny (art. 32).

    Tak oto, zupełnie niechcący, Bogusław Biedrzyński udowodnił, że po ośmiu latach nieprzerwanych rządów PO-PSL Polska istnieje jako PAŃSTWO PRAWNE równie realnie, jak granica syryjsko – węgierska, o której również wspomina Ewa Kopacz.
    http://barwybezprawia.pl/2015/10/14/5348/

  15. ŁuKASZ pisze:

    Witam Serdecznie
    Piszę z prośbą o pomoc gdyż niesłusznie zostałem oskarżony o uszkodzenie samochodu zaparkowanego pod moim blokiem. W skrócie opisze sytuacje. Otóż do zdarzenia doszło 27 sierpnia 2014 roku. Na komendę Policji zgłosiłem się 1 grudnia, bo pani Policjantka nie mogła mnie namierzyć. Po WSTĘPNYM PRZESŁUCHANIU Pani Policjant zrobiła oględziny mojego auta i Stwierdziła że ja jestem sprawcą zdarzenia i zaproponowała mi mandat co wiązało się z przyznaniem do winy. Oczywiście nie przyjąłem mandatu i sprawa trafiła do sądu , gdzie następnie sąd skazał mnie na karę grzywną w wysokości 650zł. Upierając się nadal przy swojej niewinności odwołałem się od wyroku. Postanowiłem zobaczyć co jest napisane w zeznaniach. Po przeczytaniu akt sprawy opadły mi ręce. z akt nic nie można było wywnioskować że to ja jestem sprawcą. numery rejestracyjne są tylko i wyłącznie cząstkowe tzn zgadzały się tylko jedna litera i jedna cyfra, po za tym kolor samochodu był pomylony no i oczywiście brak jakichkolwiek świadków. Odbyły sie trzy sprawy i oczywiście oparło sie o BIEGŁEGO GDZIE STWIERDZIŁ ŻE MOGŁO DOJŚĆ DO TAKIEGO ZDARZENIA ALE ON NIE MOŻĘ STWIERDZIĆ ŻE DO TEGO DOSZŁO GDYŻ NIE MA NA TO ŻĄDNYCH DOWODÓW. W piątek 04-09-2015 Sąd stwierdził jednak że jestem winnym zaistniałej sytuacji i ukarał mnie grzywną 2000zł.

    • Gwajer pisze:

      Przyzwyczajaj się do skorumpowanej, brudnej, sądowej machiny.
      Jeśli nie chcesz bezprawnie być oskubanym z kasy- złóż apelację. Aczkolwiek nigdy nie ma pewności, czy w okręgowym też się jakaś k…. nie uprze.

      Ja miałem również sprawę przed sądami o uszkodzenie samochodu, ale w ruchu. Niestety, z powodu betonu sądowego zostałem uznany winnym, pomimo popełnienia szeregu przestępstw (tak!) przez świadków, biegłego i sędziów.
      SO w uzasadnieniu do wyroku apelacyjnego, komentując wskazane przeze mnie w apelacji naruszenia prawa, napisał, że „to zbędna polemika”. Wygrały znajomości pani „poszkodowanej” (znajoma lokalnego prokuratora, urzędniczka) , przegrała prawda, fakty, uczciwość i sprawiedliwość. W rezultacie napisałem wniosek do RPO o złożenie kasacji, ale biuro RPO nie dopatrzyło się powodów do kasacji stwierdzając, że kasacja byłaby zasadna, jeśli wyrok zapadł z naruszeniem prawa, a przecież tak właśnie było w moim przypadku, na co są dowody w aktach sprawy. Stąd wniosek, że nikt nie czyta tego, co jest w aktach.
      W moim przypadku skończyło się na grzywnie i kosztach w wysokości 350zł, z pozostałych kosztów (biegły i koszty postępowania) sąd łaskawie mnie zwolnił.
      Walcz! Nie masz nic do stracenia.

    • Gwajer pisze:

      I jeszcze jedno: zapewnij sobie publiczność na rozprawach, przydaje się.

    • pioter pisze:

      Teraz masz siedem dni od ogłoszenia wyroku na złożenie wniosku o jego pisemne uzasadnienie. Jak je otrzymasz, będziesz miał znowu siedem dni (od otrzymania) na złożenie apelacji.

  16. Krzysztof pisze:

    Moge przysłać skan potwierdzenia wszczecia śledstwa przeciw sędzia zakrywaja to co istotne tak jak pisalem wczesniej by nie dac im pretekstu do jakis czynnosci przeciwko

  17. Krzysztof pisze:

    Udało nam się wszcząć sledstwo przeciw sędzią wtym przeciw Prezesowi Sądu a le to co piszą to prawda tzn prokuratorzy nie podejmują działąn, niechcą zabezpieczać materiałó dowodowych , adwokaci proszą o wyłączenie ze spraw bojąc się zemsty , co chwile piszemy o zmianę prokuratorów ze względzu na zaniechania i podejrzenie mataczenia podczas postępowania, Sędziowie ci śmieja sie nam w twarz mówiąć że tak dułgo tu pracują i niczegos ię nie boja, nas zastraszają , napuszczaja policje i sugeruja ze mamy do czenienia z jakimis rzekomymi przestępstwami, itd udało nam sie doprowzdić do przesłuchania sędziów ale w protokole przesłuchań są kłamstwa co sygnalizowaliśmy i znów mur mamy statut pokrzywdzonych lecz co z tego skoro tam ci czuja sie bezprawnie a my obawiamy sie o nasze życie że w każdej chwili ci według nas przestępcy albo zleca by nas zabili lub wymysla jakies fikcyjne przestępstwo, Jedno jest pewne nasza determinacja jest ogromna bedziemy walczyc tymbarzdiej ze dopody przeciw tym sędzią i pobocznym tzn firemka mamy stu procentowe problem jest wylko tego naświetlenia oj dużo można by pisać ale będziemy walczyć bo mamy prawo żyć w tym kraju

    • Ela S pisze:

      biegłe sądu okręgowego w Ostrołęce, dopisały mi współwinę do rozwodu, pełną opiekę nad dziećmi. Kiedy mąż leczył się psychiatrycznie, znęcał się nad rodziną. kładł się do naszej córki bez bielizny. stosował przemoc psychiczną, fizyczną, ekonomiczną. W świetle prawa zostałby pozbawiony władzy rodzicielskiej. ale biegłe dopuściły się kłamstwa, napisały: „nie stwierdzam uzależnienia od alkoholu i brak wiarygodnych materiałów na uzależnienie od alkoholu” pomimo, że mąż znalazł się w szpitalu na oddziale psychosonatycznym, gdzie stwierdzono uzależnienie od alkoholu, pisanie krwią po ścianach i dziobanie nożem w drzwi mieści się w normie jak i zdejmowanie majtek, i kładzenie się do dziewczynki spać mieści się w normie według biegłych, i to on był gnębiony przeze mnie. paranoja gdzie szukać pomoc, myślałam, że mój koszmar się skończy, że da nam w końcu spokój, że sąd będzie sprawiedliwy, kto może mi pomóc?????

  18. Halina Grot pisze:

    Witam wszystkich ,którzy walczą z ”Czarną Maffią w Dzikim Kraju z Prawem Dżungli”. Mam 60 lat i siłę do walki o swoje prawa ,mam nadzieję ,że wspólnymi siłami nam się uda .Walczyłam o obywatelstwo dla siebie ,męża,dzieci w kraju ,którym mieliśmy pięć deportacji .Gdy osobiście dotarłam doMS tego kraju ,zapytano jak tu weszłam-odpowiedziałam;Znam język i umię czytać;to dopiero był horror. Tylko siłą, upartością,wspólnymi siłami a do tego potrzeba nas więcęj pokonamy tą Maffię. Łączę pozdrowienia ,czekam na kontakt z ludzmi którzy doznali krzywdy i Ci którzy służą pomocą.Będę wdzięczna za kontkt i współpracę. Mimo że jestem początkującą nauki na komputerze ,dlatego z góry przepraszam za błędy .Wierzę w sukces . Uparta Halina

  19. Halina Grot pisze:

    Czekam na odpowiedz od pani Grażyny Garboś-Jędral nie wiem czy to będzie możliwe NalęzMam również problemy jak wszyscy komentujący na tej stronie.Czy uda nam się wygrać z tą ”Czarną Maffią w Dzikim Kraju z Prawem Dżyngli”.Należę do osób odpornych ,łatwo nie ustąpie aż do skutku. Wywalczyłam obywatelstwo dla siebie,męża i dzieci mimo po pięciokrotnej deportacji w kraju w którym obecnie mieszkamy.Kiedy osobiście dotarłam do MS tego kraju przecierał oczy ze zdumienia pytając jak tu weszłam?Odpowiedz była krótka znam język tego kraju i umię czytać.Jeżeli bedzie nas większa grupa w kraju może nam się uda -Kochani żyjemy XXIw mam 60 lat i jeszcze trochę siły i walczyć o swoje prawa -ponieważ wgArt.32 Konstytucji RzP jesteśmy wszyscy równi wobec prawa.Potrzebna tylko jedność społeczeństwa .Jakie rązwiązanie znajdziemy -czekam na podpowiedz i kontakt.Łączę pozdrowienia .Halina-Urszula.

  20. Halina Grot pisze:

    Proszę panią Grażynę Garboś-Jędral o adres mail i możliwy szbki kontakt z poważaniem Halina Grot.Bardzo mądre opinie osób pokrzywdzonych przez polski wymiar sprawiedliwości.Chciałbym dołączyć do grona tak wspaniałych prostych mądrch ludzi , nie mają prawniczego wykształcenia. Z poważaniem Halina Grot

  21. elzbieta pisze:

    Stowarzyszenie i czytelnicy pomóżce !W Rudzie Śl.okaleczył mnie stomatolog.Uszkodził mi kości ,podniebienie i nos ,operacjami rzekomo-naprawczymi ,które nie miały medycznego uzasadnienia (sprzeczne z wiedzą) , po tym jak zostawił ciało obce w trakcie leczenia pierwotnego .Nie wykonał należnych badań , a dok.med. to kartki z zeszytu bez oznaczeń pisane przez higienistkę . Izba lek . pokrętnie badała okres leczenia kiedy jeszcze nie doszło do błędu i na nic się zdały opisy innych lekarzy ,(klinicznych dr.n.med -7 osób wskazujące że operacje były nieuzasadnione)-efekt umorzenie . Prokurator w iście przestępczy sposób badał sprawę (króczki terminowe , brak reakcji na wnioski ) , nie pomógł płatny pełnomocnik który stwierdził że z tym przypadkiem to trzeba do mediów . Prokuratoror po około roku umorzył sprawę ponieważ biegły (kolega od tenisa) tego dentysty , wydał opinię urągającą dokumentowi (formalnie) i w treści . Stwierdził :cyt „… nie było przeciwwskazań do operacji . Sąd w treści uzasadnienia zażalenia nie napisał nic poza tym że daje wiarę biegłemu i pół strony uzasadnienia to wymienianie osiągnięć i tytułów tego biegłego(ostrzegam wszystkich przed dr n med Mariusz Duda-to nie jest człowiek),i umorzenie utrzymał w mocy. A teraz nie mogę znależć prawnika , choć posiadam ogrom dowodów .–Poradżcie czy pisać do Rzecz.P.Obyw.? Czy ktoś miał doświadczenie z nieuczciwym stomatologiem ? Którzy prawnicy są rzetelni. Gdzie szukać biegłego chirurga szczękowego ? -człowieka ?

  22. hary pisze:

    Witam Stowarzyszenie
    Komornik sądowy składa fałszywe zeznania w sądzie pod przysięgą, składam zawiadomienie do prokuratury ta odpisuje – „nie wszczęto postępowania”
    Bez spornymi dowodami na fałszywe zeznania są dokumenty sądowe.
    ręce opadają

    • ewa el falouji pisze:

      25 lat trwala sprawa uniewazniania decyzji administracyjnej ktora 2-um sasiadom – rodzenstwu bezprawnie w wyniku przestepstwa , niby zwrocono jako bylym wlascicielom hipotecznym nieruchomosc warszawska KW 7400. Nieruchomosc w 1990 roku skomunalizowano. Uprzednio tych 2-ch lokatorow wykupilo swoje nieruchomosci. Nieruchomosc przeszla wraz z gruntem na wlasnosc skarbu panstwa i w 1968 r. Wojewodzki Sad po rewizyjnej sprawie stwierdzil wtedy, ze (bo tak bylo faktycznie) – poprzedni wlasciciele nie zlozyli wniosku o zwrot ani nikt nie zglosil sie. Moi nieszczesni sasiedzi w budynku bylo 5 lokali po przeprowadzonych postepowaniach w ktorych stwierdzono naruszenie art. 231 k.c. oraz stwierdzono ze nie byli nastepcami poprzednich wlascicieli oraz ze decyzja wydana zostala z naruszeniem art. 156 § 1 kpa
      ja jako najemca komunalny nie musze takiej decyzji respektowac i uznawac ze to sa wlasciciele.
      Ale niebaczac na to ze z mocy samego prawa wszystkie papierki sa niewazne – duzy udzial w zachowaniu takiego stanu maja tu i prokuratura i urzednicy administracyjni a takze sady i wladze miasta st. Warszawy.
      Przestepstwo za przestepstwem, nekanie najemcow – to norma w takich sprawach a i my mielismy w koncu dosyc i wyprowadzilismy sie po przeprowadzeniu przez przestepcow postepowania zaocznego eksmisyjnego.

      Ustawy mozna interpretowac jak sie chce. Sady wogole ukladaja dokumentydo spraw jak chca co chca co im dostarcza niby powodowie. Nikt nie konsultuje i nie odpowiada na zarzuty – bez adwokata moze sa i niezrozumiale do konca ale obowiazkiem sadu jest za jakikolwiek sprzeciw przeprowadzic sprawe – wyjasnic – sprawdzic dowody!!! nie w Polsce oskarza na skarge nie skarzacy tylko SSR potem idzie to juz wiadomo jak i nie ma zadnego odwolania i mozliwosci zeby bzdurna merytorycznie faktycznie i prawnie sprawe odwrocic – a jesli jest to pozwany musi placic calej zgrai kombinatorow – bo sady nie sadza tylko przypuszczaja i dawaj ……………. jazda bez trzymanki! kolokwialne , ale nerwy puszczaja

      jak to jest mozliwe, ze sadzeni jestesmy jak w czasach po II-ej wojnie swiatowej podczas gdy jest podobno demokracja. Dlaczego sady ustalaja wlasne prawo sedziowie i wlasne wydarzenia formuja jak chca. Nie wysylaja odpowiedzi na skargi skarzacych i jest iw wielu przypadkach przypuszczenie, ze sa skumplowani z przestepczymi dzialaniami pseudo powodow. Dokumenty mozna tez sprawdzic i powinno sie. W Polsce nie odwolywac sie to jedyna metoda na nie danie sie okrasc wiecej niz uprzednio. Wymier sprawiedliwosci jest skorumpowany, skumplowany , nie ma nic wspolnego z oczekiwaniami obywateli – czyli w rozstrzygnieciach sprawiedliwych dla kazdej ze stron. Sprawy cywilne na Mokotowie to nie sprawy tylko sprawki i w wielu moich odczuciach podczas tej 25 letnie awantury wydania decyzji bezwzglednie niewaznej, zrobionej przez urzednika na wypowiedzeniu co w normalnym kraju byloby niewazne tu dalo hochsztaplerom prawo wlasnosci i prawo wyludzania pieniedzy jeszcze od najemcow tylko dlatego, ze nie chca skarzyc juz i przedluzac tego pajacowania sadow i pseudo wlascicieli. Komornicy powinni nie miec tylu uprawnien – wiedza i widza za co i kogo ktos skubie. Czy jest to prawne czy bezprawne – w koncu biora pieniadze za obsluge prawna – czyli i za tresc wyrokow rowniez. A wiadomo, ze jak ktos wnosi o eksmisje najemcy komunalnego mieszkania ktore zajmuje od 1948 roku po odbudowie za wlasne, a ten ktos nie ma do tego zadnych uprawnien aby byc czy to zarzadca czy to wlascicielem tego komunalnego mieszkania to jest to przekret na 100 %. Jak mozna ustanowic prawo wlasnosci lokalu nie majac po temu zadnych praw. To ze sie jest synem czy wnukiem najemcy , ktory juz wykupil swoje mieszkanie dawno dawno temu – teraz w 2015 roku nie daje to prawa wlasnosci innego lokalu ktory byl we wladaniu innego najemcy a potem jeszcze 2-pokolen.

      Wina lezy po stronie tzw wladz. Czy kiedys te wladze zaczna pracowac wedlug praw przez siebie samych ustanowionych. Czy ktos mi kiedys zaplaci za nekanie!
      za 25 lat straconego zycia z wsiokami ktore natarly na nasze mieszkanie i na nas. Co robia prokuratorzy.? czemu policja stoi po stronie przestepcow?
      pytania na ktore sa odpowiedzi – tylko musialabym stracic napewno nastepnych 25 lat, nie strace.

  23. lżbieta pisze:

    szukam wszystkich pokrzywdzonych przez lekarza , prokuratora , biegłego i sąd na Śląsku. Może mają podobne spawy .Moja sprawa dotyczy stomatologa oszusta który , mnie strasznie okaleczył błędem a potem rzekomą naprawą .Mam bardzo silne dowody,niestety biegły z Katowic , , ( kolega tego oszusta ) koledzy biegli z Izby Lekarskiej ,a potem prokurator i sąd umorzyli sprawę w podły sposób .Najgorsze że nikt nie chce przyjąć do leczenia mojego przypadku.Może trzeba ostrzegać innych ludzi przed tymi okrutnymi przestępcami.

    • AA pisze:

      Witam Stowarzyszenie –Przeczytałam iż Państwo
      cyt „…..
      w miarę swoich możliwości, świadczy także pomoc osobom nie będącym członkami Stowarzyszenia. Pomoc ta nie jest jednak jego prawnym obowiązkiem.” A ja potrzebuję pomocy stąd moja prośba

      Czy istnieje możliwość spotkania się w siedzibie Stowarzyszenia w Lublinie .
      Sprawa jest dla mnie ważna i pilna , Straciłam wiarę w wymiar sprawiedliwy , a żeby było śmiesznie to powróciwszy do przykładu z życia ; usłyszawszy na wykładzie z ETYKI od wykładowcy : cyt „prawo stosowane nie ma nic wspólnego z ETYKĄ i Moralnością „…… a więc jeśli prawo ma być dobrem a godzi w zasadę sprawiedliwości.
      Błąd prowadzonego postępowania :
      1.Dowodowego , przygotowawczego
      2.Postępowania przed Sądem
      Stroną jest Prokurator który nie reaguje na wnioski ….. w trakcie rozprawy to można mówić ,że reprezentacja jego jest określona : jaka ?

      Nie spotkałam się z postępowaniem gdzie Biegły wyłącza ważne dowody , do analizy porównawczej pisma .Prokurator potakuje , pokrzywdzony jako świadek nie ma nic do gadania , a adwokat oskarżonego w pismach do Sądu stwierdza że naruszenia osoby tj pracownika banku , Bank jest osobą zaufania publicznego z tego tytułu nie ponosi żadnej odpowiedzialności .Dodam że Sąd miał opinie biegłych sądowych 2 opinie na moją korzyść , jedna na niekorzyść od biegłej która wyłączała dowody .
      Sprawa dotyczy podrobienie podpisu na umowie konta z bankiem .
      Fenomenalna pamięć pracownika Banku po 7 latach , która dokładała inne zeznania .Prawdę mówiąc ja sama o tym koncie nic nie wiedziałam , nie wzięłam z niego 1 złotówki , ani go nie zakładałam .Ale się dowiedziałam i poprosiłam o pomoc .
      Inna sprawa dotyczyła podrobienia podpisu na umowie leasingu auta , mimo że analizy grafologiczne stwierdziły że mój podpis został podrobiony , to sprawę umorzono .Auto jezdzi sobie po drogach .
      A winna jest ona działać na rzecz ? ….. kogo ?
      Jest takie postanowienie że :Urząd skarbowy nie może odliczać działań wynikających z przestępstwa TAK czy NIE ?
      To jeśli urząd wie ? to w takim razie mnie jako osobę pokrzywdzoną winien karać ? czy winien zawiadomić Prokuratora lub odmówić rejestracji auta .
      Sprawa zamieciona Prokurator nic .
      To jest sprawa Lubelskiego podwórka obecnie jestem ciągana i teraz nie wiem jak ale czytając powyższe wypowiedzi boję się że zapłacę za błędy w postępowaniu sądowym .
      Posłużę się przenośnią :
      Przepis na doprowadzenie do ruiny współwłaściciela.
      masz kredyt ? ja mam teraz już niebotyczny i nie wiem komu mam dziękować a kogo pozwać , dług jest nadal mój i rośnie astronomicznie .
      każdy normalny człowiek podejmuje czynności zarządu by :
      najszybciej chce go spłacić , ja chciałam sprzedać mieszkanie na wolnym rynku i uzyskać w ten sposób :
      A,/ spłatę kredytu i uwolnienie się z długu
      B./ po spłacie kredytu zostało by 200 tys zł
      C./Wynająć i spłacać kredyt .
      Kupcy 2 rodziny czekają na zgodę 1 z 2 właścicieli .
      Stan na 12.12.2012 r
      Mimo wszystko jak jest tak zawsze zakładam dobrą wiarę , ale tym razem za nią zapłaciłam zbyt dużo .
      Otóż czekając na zgodę i licząc na dobrą wiarę …… płacę po dziś dzień …….
      w świetle prawa ………….?????????????

      1. Idz do Banku w którym masz kredyt hipoteczny , podpisz UGODĘ , nie ważne czy sam to zrobisz ,czy z żoną lub współwłaścicielem , nie ważne czy masz rozdzielność sądową , i tak nie respektuje się czynności zarządu majątkiem wspólnym .
      2.”Dobry bank „nie sprawdzi twojej Dobrej woli , czy masz zdolność kredytową , czy kłamiesz to dobry Bank .
      / ja poinformowałam Bank że mam kupców na mieszkanie i spłacę całe zadłużenie – mało atrakcyjne .
      4.Lecisz do Adwokata
      5 Adwokat pisze wniosek o zabezpieczenie o wyłączne korzystanie z mieszkania koszt 100 zł do Sądu ,dostarczając jako dowód UGODĘ z Bankiem ,że jesteś w dobrej wierze i jednocześnie prosisz Sąd o wyłączne korzystanie z mieszkania ….. bo chcesz spłacać kredyt bo przecież się zobowiązałeś .
      Dowód :UGODA
      4.Sąd Rej wydaje Postanowienie w trybie zaocznym pisze w postanowieniu że :2 współwłaścicieli ma prawo do zamieszkania , i 2 współwłaścicieli jest zobowiązanych do spłat . 13 styczeń 2013 r
      5./Zażalenie na Postanowienie Sądu
      6./Bank Wypowiada UGODĘ bo nie jest dotrzymywana od 13.05.2013 r
      Egzekucja komornicza .
      7/.Sąd Okręgowy II Wydz Odwoławczy w Lublinie Wydaje Postanowienie że :
      właściciel z UGODA ma prawo do wyłącznego korzystania z mieszkania a ja mam z dzieckiem wynosić się …… nie wiem dokąd i czekać …. nie wiem gdzie .
      data sporządzenia postanowienia to ok czerwiec 2013 r a w lipcu ….

      8./ ok 16 lub 17 lipca 2013 r Policja patrzy jak ślusarz dokonuje niszczenia drzwi wejściowych
      Prowadzi egzekucję
      9./22 lipca 2013 r Sąd Rejonowy nadaje klauzulę wykonalności
      10./Policjanci twierdzili że klauzulę wykonalności widzieli bo im pokazano , a na dokumentach jasno jest napisane z jaką datą została ona wydana .
      —————-
      11./16 pazdziernika 2014 r wyznaczona licytacja mieszkania i garażu
      12. dodatkowo Bank zrobił hipotekę przymusową na czystej działce na sumę ok 408 000 tys zł
      13./ mieszkanie ma hipoteke ok 495 000 tyś zł

      Pytanie ???????

      Kto za to odpowiada ??
      Sąd , Bank czy ja też ?

      To tak na marginesie jak by ktoś chciał dokonać działu majątku jak go dzielić by na dzień rozdzielności był a na dzień działu go nie było ?
      Można ? Można z literą prawa ? czy z bezprawiem ?

      Prosze mi nie mówić bym zabezpieczyła majątek bo składałam wnioski od 2009 r bez rozpoznania , lub oddalane , przykładów moge mnożyć .

      Nic oprócz spraw mnie tutaj nie trzyma ale moja prośba jest o pomoc bo Sąd , Bank ma prawa i obowiązki , ja też i działałam w dobrej wierze jak dobry gospodarz.

      Proszę o kontakt już sama nie wiem co mam zrobić
      A.

      • smiac mi sie chce jak czytam o komornikach sadach prokuratorach – o tym ze wy wszyscy i pani tez myslicie ze macie jakiekolwiek prawa ! ciekawe dlaczego nie zmieniliscie jeszcze zdania – czy jak ja chcecie po 25 latach starzy z gola du…a wyjechac za granice? nikt was tu nie obroni nikt nie zwroci uwagi na wolanie o prawo ktorego jestescie wlascicielami! halo obudz sie Pani! i ratuj siebie chociaz! jak doprowadza Pania do obledu to bedzie za pozno taki system!

      • Margo pisze:

        szanowna Pani AA;
        mam łudząco podobną sprawę ,w tym samym środowisku bardzo prosze o pilny kontakt na maila; margoten.2012@gmail.com.Pozdrawiam .

    • nie wiem jak pani pomoc! jestem osoba tez pokrzywdzona ale nie fizycznie na szczescie bo ucieklam z mieszkania w ktorym mogliby mnie chyba zabic nawet. bo powiazania i prekrety byly porazajace!

      w Polsce nie ma nikt zadnej pomocy – nawet prawnicy jak niektorzy mysla – nie daja rady z klika, ktora wydaje wyroki na nas.

      moze zwroci sie Pani do jakiejs fundacji i ona zwroci sie do zagranicznych lekarzy o pomoc! przykro to mowic , ale jajuz nie wierze, ze w Polsce ktos Pani moze pomoc. Zycze powodzenia.

  24. Grażyna Świętaszczyk pisze:

    Witam Pani Grażyno. Mam 60 lat. Mieszkam w Gnieżnie. Bardzo chciałabym z Panią porozmawiać i jeżeli to byłoby możliwe – prosić o radę. Przegrałam w Sądzie apelacyjnym w Poznaniu sprawę cywilną o odszkodowanie za bezprawne stosowanie u mnie przez dwa i pół roku chemioterapii niestandardowej (Sandostatin LAR) w oparciu o sfałszowane wyniki badań i nieprawdziwą diagnozę – zespół rakowiaka. Pomimo faktu, że dysponuję dokumentacją lekarską z czterech ośrodków klinicznych w Polsce (Warszawa, Zabrze, Szczecin i Gliwice), że nigdy na tę chorobę nowotworową nie chorowałam, nigdy nie została potwierdzona badaniami obrazowymi, poni profesor z Gliwic – Barbara Jarząb, stwierdziła, że nigdy na ten nowotwór nie chorowałam a występując w mojej sprawie jako biegła wypociła CZTERY zdania opinii, której zasadniczy wniosek to stwierdzenie, że sandostatyna nic mi nie zrobiła nawet jak nie miałam nowotworu. Wygrałabym pewnie ten proces gdyby moim przeciwnikiem procesowym był zwykły lekarz. Mnie się jednak zachciało oskarżyć pana Profesora – oszusta handlującego zdrowiem pacjentów na rzecz Novartisu. Wydawało misię, że z czasem będę mogła pogodzić się z moim poczuciem krzywdy. Jednak codzienność moja nie pozwala mi zapomnieć. Życie za 517,00zł świadczenia rentowego, kalectwo wzrokowe oraz utracone zdrowie szczególnie przez życie w przeciągu dwóch i pół roku świadomości nieuleczalnej choroby odebrały mi resztę zdrowia fizycznego, poczucie krzywdy, upokorzenia. Miarę przepełniła informacja, że „Mój” pan profesor został przewodniczącym Sądu Lekarskiego w Poznaniu. chcę znależć sposób na przełamanie solidarności profesorskiej. Chciałabym odwdzięczyć się pani profesor Jarząb z Gliwic za rzetelność, poszanowanie dla ludzkiego zdrowia, poczucie szczególnej roli zawodu jaki wykonuje. Jak sobie pomyślę, że takie kanalie wychowują młodzież lekarską, to trudno uwierzyć w zmianę in plus w polskiej medycynie po zmianie pokoleniowej. Szanowna Pani. Proszę o umożliwienie mi rozmowy z Panią nawet gdyby wymagałoby to mojego przyjazdu do Warszawy. Pozdrawiam serdecznie. Grażyna Świętaszczyk. Gniezno. „Na wszelki wypadek” podam nr tel. 693 730 619.

  25. halina zawało pisze:

    grażyna garboś-jędral szanowna Pani bardzo ale bardzo proszę o kontakt pozdrawiam

  26. Jacek pisze:

    Szukam dziennikarza zainteresowanego wymiarem spr.
    Sprawy dotyczą Poznania , trzy postępowania cywilne , wszystkie przegrane , zastanawiam się czy może dlatego że była żona jest prawnikiem .
    Pierwsza rozwodowa (2011r), Sąd Okręgowy Poznań , sędzia prowadzący nie przydziela pełnomocnika mimo iz byłem bezrobotnym bez środków do zycia , otrzymywałem pomoc z opieki społecznej na wyżywienie , sędzia w czasie postępowania , nie protokołował moich wniosków dowodowych , dowodów materialnych też , zmieniał treść zeznań w protokole , dodając zdania które nie padły a działały przeciwko mnie , wybiórczo protokołował na korzyść powódki , nie przesłuchał 5-ciu moich świadków nie wydając nawet postanowienia , zastraszał mnie , nagrałem rozprawe i mam dowód , prokuratura chce umorzyć sprawe .
    Druga sprawa o podwyższenie alimentów ( 2013r), nie będe wgłębiał się w szczegóły , sędzina oparła wyrok na stwierdzeniu że sam sobie jestem winien utraty pracy , mimo iż w innym sądzie toczyło się postępowanie o przywrócenie do pracy ( zostałem zwolniony po wypadku w pracy , zwolnienie z naruszeniem prawa ( art 78 par 1 k.c.) drugim ustaleniem był wzrost moich dochodów , w sytuacji w której spadły o 1/5 , mimo dowodów i faktów , orzekła inaczej , mozna dodać do tego art 138 kro , ustaliła że moje możliwości zarobkowe nie zmieniły się , w sytuacji gdy po wypadku utraciłem mozliwości wykonywania jakichkolwiek prac powyżej poziomu 0 metrów i 5% trwały uszczerbek na zdrowiu , zmiażdzone dwa palce prawej ręki u osoby praworęcznej .
    Ostanio przegrałem apelacje w sądzie pracy , w uzasadnieniu sąd stwierdził że to iż dokument na podstawie którego zwolniono mnie nie posiadał wymaganego podpisu przełozonego , daty , pieczęci , oraz że zapis w nim był sprzeczny z orzeczeniem lekarski , nie miało znaczenia , czyli łamanie prawa nie ma dla sądu znaczenia , powiem tylko że kilku prawników zapytało mnie w jaki sposób ja to przegrałem .
    Tak wygląda ta chora instytucja , zdegenerowana i zdeprawowana , mieliśmy przykład na podstawie tej elyty z PKW , to można sobie wyobrazić rejonowe i okręgowe , ich poziom , na razie walcze , pewnie skończy się w Strasburgu , nie odpuszcze .

  27. ciekawy pisze:

    Czy ktokolwiek próbował w powyższych sprawach składać skargę do Europejskiego Trybunału praw Człowieka w Strasburgu?

    • Krzysiek pisze:

      Z tego co się orientuję, to ETPC w Strasburgu przyjmuje do rozpatrzenia jedynie te sprawy, w których wyczerpana została droga prawna w państwie wnioskodawcy.
      Oznacza to, że w warunkach polskiego prawa sprawa karna musi przejść wszystkie szczeble czyli: Sąd Rejonowy, apelacja do SO (SA), kasacja lub przynajmniej złożenie wniosku o kasację.

  28. mgr Małgorzata Ożóg pisze:

    Zwracam się do Państwa o pomoc w zainterweniowaniu się naszymi sprawami sądowymi, prokuratorskimi, policyjnymi, w tym fałszywym oskarżaniem przez Policję z Kalwarii Zebrzydowskiej i Sąd Rejonowy z Wadowic i urzędowymi abyśmy – ja i moja rodzina Ożóg mama Bożena Ożóg, siostra Renata Ożóg oraz tata śp. Tadeusz Ożóg nie były fałszywie oskarżane, pomawiane, zastraszane, nękane, bite, zaszczuwane, niezgodnie z prawem obarczane płaceniem bardzo wysokich kosztów sądowych i zastępstwa adwokackiego w kwocie np. 5.000 tyś złotych za jeden proces i to pobicia nas przez sąsiada Ryszarda Cimer, aby wobec nas nie stosowano przemocy fizycznej, psychicznej i materialnej, którą stosuje sąsiad Ryszard Cimer i jego rodzina Cimer, Policja w Kalwarii Zebrzydowskiej, w Wadowicach, w Krakowie, Prokuratura Rejonowa w Wadowicach, Krakowie, Sędziowie Sądu Rejonowego w Wadowicach, w Suchej Beskidzkiej, w Myślenicach, Sądu Okręgowego w Krakowie, Sądu Najwyższego w Warszawie, urzędnicy Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Wadowicach, Małopolskiego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Krakowie, Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego w Krakowie, Urząd Miasta w Kalwarii Zebrzydowskiej, Starostwo Powiatowe w Wadowicach, w.w. pod wpływem Ryszarda Cimer, który jest przez w.w. chroniony i nie karany pomimo popełniania nadal wielu przestępstw bo jest świadkiem koronnym należał do mafii, jego adwokat Jan Znamiec z Krakowa broni największych przestępców z mafii mokotowskiej z Warszawy i wielopolskiej z Krakowa, Ryszard Cimer ma układy i znajomości, jego kuzynka Elżbieta Półtorak jest sędziną Sądu Rejonowego W Wadowicach od 30 lat, z-cą Burmistrza Urzędu Miasta w Kalwarii Zebrzydowskiej jest Halina Cimer, żona kuzyna oraz bratowa sędziny Półtorak, policjant KP w Kalwarii Zebrzydowskiej Artur Studnicki jest spokrewniony z Janem Cimer jego kuzynem, a komendant KP w Kalwarii Zebrzydowskiej Marek Błachut jest kolegą Sędziny Półtorak oraz sędziowie Sądu Rejonowego w Wadowicach, Krakowie itd. Wobec powyższego pomimo, iż jesteśmy osobami działającymi w prawie i to nam należy się ochrona prawna bo mama Bożena Ożóg jest właścicielką gruntów na których nas Ryszard Cimer i in. z rodziny Cimer bije kołkiem, grabiami, grozi siekierą, kosą, obraża od k …., dz….., c….., diabłów wcielonych, gówniar, smarkul, pierd ……..nauczycielek, b…., s….., wyłudza od nas pieniądze, siłą chce wyzuć nas z majątku, pozbawić zdrowia, życia, szczególnie mamę, która jest osobą bardzo poważnie schorowana po zawałach, udarze mózgu, dializowaną z 14 schorzeniami współtowarzyszącymi, ma 72 lata, tata nasz Tadeusz Ożóg już nie żyje, zmarł podczas trwania procesów sądowych nękany, fałszywie oskarżany, zaszczuty, bity, pomawiany, zastraszany, obarczany płaceniem wysokich kosztów sądowych, wyłudzał od niego pieniądze oraz niezajmowanie się gruntami mojej mamy, nas mnie i moją siostrę Renatę Ożóg chce przejechać samochodem, grozi pokazuje mi ręką krzyż, siekierą, kosą wymachuje nad nami, bije nas kołkiem, grabiami, zastrasza, że pozbawi nas pracy, że nam pokarze, mamy się wynosić z Kalwarii, spierd …. bo jak nie to nam przypierd wszystko to Ryszard Cimer robi z pomocą Policji, Prokuratury, Sądów, urzędników, za przyzwoleniem i nakazem więc wszystkich zostaniemy zabite, już wielokrotnie zostałyśmy pobite, okradzione, zaszczute, a nikt nie robi NIC i nie reaguje, bo wszyscy się boją i współpracują razem z mafią Ryszarda Cimer i in.

    Proszę o pomoc i uczestniczenie ze mną na rozprawach w Sądzie Rejonowym w Wadowicach np. w sprawie incydentalnej dot. rozpoznania mojego zażalenia w przedmiocie nie przyznania mi przez Sąd Rejonowy w Wadowicach SSR Annę Nowak (wielokrotnie przez nas wyłączaną ze spraw z powodu niestosowania prawa, rażącego jego łamania, braku obiektywizmu i bezstronności wobec nas) pomocy prawnej i adwokata z urzędu, a cała sprawa właściwa dot. pomówienia mnie przez Ryszarda Cimra i Policję w Kalwarii Zebrzydowskiej o zalanie mu wodą kosiarki na kwotę 71 zł, zrobił to wraz z Policją (policja z KP w Kalawarii wniosła przeciwko mnie wniosek o ukaranie) zastraszając mnie abym nie pielęgnowała, sprzątała mamy gruntów, bo ja kosiarki nie zalałam, a Sąd Rejonowy w Wadowicach sędzia Anna Nowak ukarała mnie już wyrokiem nakazowym za powyższe od którego złożyłam sprzeciw; w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Krakowie ul. Rakowicka np. w sprawie dot. bezprawnego odłączenia nas od wody na 13 godz. przy 30 stopniowym upalnym dniu bez poinformowania nas, bez pozwoleń, planów, zgód dokonano wtargnięcia na prywatny grunty mojej mamy, uszkodzono bo wyrwano nam dotychczasowe nasze przyłącza wodne, zrobił to Miejski Zakład Wodociągów i Kanalizacji Sp. zo.o. w Kalwarii, w której jako prezes zasiadał pełnomocnik Ryszarda Cimer adwokat Jerzy Stworzewicz z Wadowic, od 2011r. Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego nie dokonał żadnej kontroli, nie sprawdził nic w sprawie, nie wszczął postępowania administracyjnego, pomimo włożenia przez nas dwukrotnie wniosku, kryje przestępczość MZWiK Sp. zo.o, Stworzewicza, Cimra (ów) i in. wystąpiłyśmy więc ze skargą na bezczynność PINB w Wadowicach

    To są tylko dwie sprawy, a mamy ich znacznie więcej, o których obecnie informuję Państwa ale pokazują ogromne niezgodne z prawem działanie Sądu, Policji, urzędów wobec nas rodziny Ożóg.

    W Sądzie Najwyższym w Warszawie oczekujemy od prawie roku na rozstrzygnięcie kasacji mojej siostry Renaty Ożóg od niezgodnego z prawem i rażącym jego naruszeniem wyroku Sądu Okręgowego w Krakowie według którego można bezkarnie w Polsce bić, a nawet zabić, można bo robi to świadek koronny – mafia Ryszard Cimer, który pobił moją siostrę Renatę Ożóg grabiami (miała wbite grabie do nogi i wiele stłuczeń i siniaków) w dniu 19-08-2006r., wyzywał, obrażał, straszył, zdarzenie miało miejsce na działce własności mojej mamy Bożeny Ożóg, która ma księgę wieczystą, jest jej czynnym właścicielem i posiadaczem od 1965r., odziedziczyła ją w testamencie od swojego ojca, Policja przyjeżdzała trzy razy i nie zrobiła nic, nie odprowadziła Ryszarda Cimer z działki, nie nakazała mu zaprzestania awanturowania się, nie zabezpieczyli grabi, narzędzia pobicia siostry, pomimo, iż ona im wskazywała grabie i to, że została nimi pobita, dzięki którym Ryszard Cimer mógł w procesie sądowym mataczyć i fałszować dowody, prokuratura z Wadowic go nie oskarżyła z oskarżenia publicznego kazała mojej siostrze i mnie wnosić prywatny akt oskarżenia, sąd natomiast go nie skazał za pobicie pomimo, iż uznał, że pobił grabiami moją siostrę Renatę Ożóg w dniu 19-08-2006r.
    Proszę o pomoc w naszych sprawach, uczestniczenia w rozprawach, a także jeśli Państwo mogą nagłośnienia naszych spraw bądź przekazania ich osobą mogącym nam pomóc abyśmy w przyszłości nie zostały zabite lub trwale okaleczone przez Ryszarda Cimer za przyzwoleniem i akceptacją wszystkich.

    mgr Małgorzata Ożóg

  29. 31węzłowy Burke pisze:

    Polecam na You Tube eleganckie filmy Krzysztofa Woszczyka. Pozdrawiam zacnych. 31

  30. Bożena pisze:

    Jestem w trakcie procesu w trybie uproszczonym przed sądem rejonowym w Białymstoku. Proces toczy się od 2011r ( nie pomyliłam roku). To co robi biegły ortopeda C. Kosmaczewski , ( zaproszony do opiniowania przez koleżankę T. Popławską ) który piąty raz wypisuje bzdety i czepia się mnie, nie odpowiadając na moje zastrzeżenia -odbieram w tej chwili jako ” teatrum” a nie sąd. Ubaw mam w tej chwili po pachy ponieważ wyżej wymieniony ortopeda zaczął zaprzeczać sam sobie i neguje swoje stwierdzenia . Pomimo , że kilkakrotnie wnosiłam o biegłych zamiejscowych Sąd brnie dalej w nieudolną polemikę tego” fachowca „. Dodatkowo sąd łamie procedury i ma w nosie wyroki Sądu Najwyższego przytaczane przeze mnie.Raz już składałam skargę o przewlekłość postępowania z korzystnym dla mnie skutkiem. Minął kolejny rok a wyroku nie ma i jeszcze długo nie będzie ponieważ ponownie wniosłam o przewlekłość postępowania. Jeśli nie zmieni się Ustawa o biegłych sądowych to takie postępowania jak moje będą nagminne.

    • Maria pisze:

      Witam Pania Bozene.Jestem chyba w podobnej sytuacji.W 2011/listopad/wykonano mi wszczepenie endoprotezy biodra.Najprawdopodobniej operacja nie byla wogole konieczna,ale szpital szukal kasy.Efekt maj 2015r wydluzona konczyna operowana o 5 cm.sztywne biodro ktore nie pozwala siedziec .potrzby fizjologiczne zalatwiam na stojaco,trzeba mnie ubierac /dolne partie ciala/w trakcie operacji odzyskalam czucie ,intubowano mnie i chyba podano narkoze.w dokumentacji medycznej bledy zafalszowania.Do dzisaiaj poruszam sie przy pomocy kul w bardzo ograniczonym stopniu.,20 godzin na dobe leze bo nie potrafie siedziec .Jestem uzalezniona od osob trzecich.Oddalaam sprawe do Sadu okregowego lekarze w szpitalu w ktorym mnie operowno nie pracuja ,najpierw sad mial problem z ich zlokalizowaniem, pozniej nie stawiali sie na sprawy przysylajac zwolnienia lekarskie a kiedy wreszcie udalo sie ich przesluchac to wszyscy zgodnym glosem twierdza ze nic nie pamietaja.Obecnie czekam na wizyte bieglego ortopedy nie wiem czy dozyje bo codziennie pojawiaja sie nowe problemy zdrowotne/ nerki zoladek ,psychika\.Oropedzi nie chca ze mna rozmawiac.Stan moj nie pozwala na reoperacje.Jedyne leki to tramal,psychotropy,i leki nasenne/Czy ktos mi podpowie jak dlugo sie czeka na wizyte bieglego no a potem na wydanie opinii. Pozdrawiam

  31. anna pisze:

    Biegły nie musi nic oglądać !
    Sędzia Daniel Strzelecki (Sąd Rejonowy w Bolesławcu) biegłemu oka nie wykole !!!!!!!!!!
    http://www.nj24.pl/article/biegly-nie-musi-nic-ogladac

  32. Bogdan pisze:

    Sedzia sadu rejonowego w Boleslawcu nie zna prawa.Kryje DOPE bieglemu i prokuratorowi.
    http://3obieg.pl/polska-rzeczpospolita-korupcyjna-sedzia-bieglemu-oka-nie-wykole
    schpiza90@wp.pl

  33. Agnieszka pisze:

    Pani Grażyno oglądałam reportarz w listopadzie 2013 r jestem w podobnej sytuacji co Pani chciała bym się skontaktować proszę o kontakt e-mail mój fan518@o2.pl serdecznie pozdrawiam i życzę dużo dużo zdrówka.

  34. Gina pisze:

    od 13lat walcze z układami w Trojmiescie.. i niestety własną matką, byłą radną miasta, która mając chory umysł i parcie na władzę uznala że lepiej jej będzie z jednym dzieckiem. Aby pozbyć się mnie i ojca- Mnie najpierw pomówiła o znęcanie, a ojca wykopała z domu na bazie znajomości w strazy miejskiej i policji. Sąd zaocznie wydał na mnie kuriozalny wyrok skazujący, bo z zerową ilością dowodów przeciwko (tylko słowa matki i jej przydupaski) oraz nie uwzględniając 100% dowodów niewinnosci. Żadne apelacje , odwołania nie dały rady. Ta chora kobieta wciąż zatruwa mi życie. W tym roku zamordowano mi ojca, a jej klan urósł w siłę. Tym razem nasyła na mnie prawnika , który co ciekawe -pomawia mnie o pomówienie ,a konkretnie że napisałam na niego skargę do Ministra Sprawiedliwosci, rządając przy tym w trybie prywatnej skargi 10 tysięcy złotych po tym jak nie zgodziłam się na proponowany przez nich -klan matki-podział majątku. Rację mają Ci którzy twierdzą że polskie lokalne sądy jak i całosc w. spr. to bagno. Bo centralnie-nikt nie wnika,a lokalnie- panują najgorsze menty i bronią się wzajemnie.

  35. BOGDAN pisze:

    Biegły rzeczoznawca pozbawił go majątku . http://fundacja.lexnostra.pl/index.php/wiadomosci/interwencje/205-biegly-rzeczoznawca-pozbawil-go-majatku
    Prokurator Prokuratury Rejonowej w Boleslawcu Sebastian Wozniak nie dopatrzyl sie ” czynu zabronionego ” !!!!

  36. BOGDAN pisze:

    „ jerzy karpinski „ Biegly sadowy z Jeleniej Gory .
    TO SKORUMPOWANY OSZUST !
    Biegły rzeczoznawca pozbawił go majątku .
    Jak wycenić dom? Okazuje się, że nie jest to wcale proste zadanie. A przynajmniej – nie dla biegłego sądowego, który przecież powinien być ekspertem w swojej dziedzinie. Efekt? Niepotrzebna batalia sądowa, stracony czas i pieniądze oraz gorzka refleksja, że sprawiedliwość faktycznie „jest ślepa”. Niestety, ślepa – jak zwykle – na sytuację tych, którzy się jej domagają…

    Typowy sen typowej polskiej rodziny? Własny, wygodny dom, w którym można będzie spędzić spokojną emeryturę i który kiedyś odziedziczą dzieci. Cóż, nie każdemu dane jest to marzenie zrealizować, ale państwu Biedrzyńskim się udało. W 1997 roku budynek został oddany do użytku – ponad 100 metrów kwadratowych, starannie dobrane, wysokiej jakości materiały i dwie działki o powierzchni 1600 metrów. Prawdziwy powód do radości.

    Życie jest jednak pełne niespodzianek – w 2009 roku państwo Biedrzyńscy postanowili się rozstać. Jak to zwykle bywa w sprawach rozwodowych, konieczny był podział majątku. Trzeba było wobec tego wycenić nieruchomość. Na zlecenie bolesławieckiego sądu biegły przygotował tzw. operat szacunkowy, określając wartość budynku i dwóch działek na niecałe 348 tysięcy złotych. Wycenę podważyła jednak była żona Anna Luberda, argumentując, że wartość domu jest niższa ponieważ na jednej z działek znajduje się słup energetyczny. Sąd zatem powołał kolejnego biegłego. Słupa – podkreśla Biedrzyńska – na posesji nie ma i nigdy nie było.

    Po niemal roku Jerzy Karpiński przedstawił nową wycenę. Niższą (początkowo, ale o tym za chwilę) o 138 tysięcy złotych, a co ważniejsze – sporządzoną w sposób, który zakrawa na absurd! Na to nie zgodził się Bogusław Biedrzyński i od tego czasu trwa jego sądowa gehenna. Gehenna walki o własny, ciężko zapracowany dorobek życia.

    Ile kosztuje dom?

    Zanim wrócimy do batalii pana Biedrzyńskiego, warto powiedzieć kilka słów na temat samej wyceny nieruchomości – procedury i jej efektów. Otóż sporządzając operat szacunkowy rzeczoznawca powinien brać pod uwagę między innymi: cel wyceny, przeznaczenie i funkcję nieruchomości, jej położenie, wiek, stan i stopień wyposażenia w infrastrukturę techniczną czy stan samego budynku.

    Oceniając wartość specjalista może zastosować na przykład podejście „porównawcze” – określić cenę poprzez analizę cen podobnych nieruchomości. Tak też stało się w tym przypadku. Jerzy Karpiński wziął pod uwagę 11 obiektów o – jego zdaniem – podobnej powierzchni i funkcji. Jak sam argumentuje: „brałem pod uwagę położenie, wielkość budynku, wielkość i kształt działki, atrakcyjność budynku i jego architekturę” (cytat z protokołu z przesłuchania). Rzeczoznawca osobiście także obejrzał z zewnątrz analizowane nieruchomości.

    Na pozór zatem wydaje się, że wycena sporządzona została zgodnie z zasadami sztuki. I tu pojawia się problem. Kupując na przykład samochód zdajemy sobie doskonale sprawę, że lekko „zajeżdżony” Golf z 84 roku będzie znacznie tańszy od utrzymanego w dobrym stanie egzemplarza z roku 99. Budynków – o ile nie są zabytkowe i faktycznie można je porównać pod względem parametrów i standardu – dotyczyć powinna ta sama zasada. Wygląda jednak na to, że – zdaniem rzeczoznawcy Karpińskiego – jest zupełnie inaczej. Bogusław Biedrzyński postanowił więc sprawdzić to na własną rękę.

    Prywatne śledztwo

    Wynajęte przez Biedrzyńskiego biuro detektywistyczne przyjrzało się bliżej wszystkim 11 nieruchomościom, które rzeczoznawca uwzględnił w operacie szacunkowym. I cóż się okazało?

    Oto z 11 branych pod uwagę podczas wyceny nieruchomości, zaledwie 2 można było w ogóle porównać z posiadłością państwa Biedrzyńskich. Przede wszystkim do analizy wybrane zostały budynki znajdujące się nie tylko w powiecie bolesławieckim, ale również w ościennych, gdzie rynek wygląda nieco inaczej – co, samo w sobie, zaburza wycenę. Najważniejsze jednak, że wolnostojący dom z 1997 roku porównano między innymi do: budynków przedwojennych, przeznaczonych do generalnego remontu, zawilgoconych lub w bardzo złym stanie technicznym albo w zabudowie szeregowej. Wśród nich znalazła się też jedna nieruchomość formalnie nie będąca w ogóle budynkiem mieszkalnym oraz jedna w trakcie budowy.

    Dodajmy do tego fakt, że część z porównywanych działek faktycznie posiadała status nie działek budowlanych, lecz… pastwisk!

    Warto w tym miejscu wspomnieć, że Karpiński wyceny opisywanej nieruchomości dokonał tak naprawdę dwukrotnie: w 2010 roku po raz pierwszy, po raz drugi natomiast – w postaci aktualizacji wyceny pierwotnej, dwa lata później. Również za drugim razem pod uwagę wzięte zostało 11 „podobnych” nieruchomości, co w sumie daje 22 budynki rzekomo odpowiadające wycenianemu. Na dodatek, chociaż – jak pisaliśmy wcześniej – tylko dwa z nich faktycznie można było uwzględnić w kalkulacji, to w rzeczywistości w jednym z przypadków rzeczoznawca nie podał prawdziwej ceny transakcyjnej! Co w efekcie oznacza, że tylko jedna z 22 nieruchomości w ogóle nadawała się na jakąkolwiek podstawę do sporządzenia operatu szacunkowego. Oczywiście jest to praktyka całkowicie niezgodna z zasadami postępowania profesjonalnego rzeczoznawcy.

    Ostatecznie wartość domu zaniżona została nie o nieco ponad 130, lecz aż o 180 tysięcy złotych!

    W świetle tych rewelacji Biedrzyński poprosił o przygotowanie operatu szacunkowego dwóch innych, niezależnych rzeczoznawców. Ostatecznie, na początku 2013 roku wycenili jego nieruchomość na – w miarę zgodnie – 390 i 400 tysięcy złotych, a więc niemal dwukrotnie więcej niż Karpiński. Warto w tym miejscu wspomnieć, że w chwili, gdy biegły przedstawiał kontrowersyjną opinię, sytuacja na rynku nieruchomości była o wiele lepsza niż obecnie – tym bardziej więc dziwi fakt, że wskazał tak niską cenę.

    Prawo i bezprawie

    Gwoli ścisłości – w 2012 roku zapadł ostateczny wyrok sądowy o podziale majątku. W jego wyniku dom otrzymała była małżonka pana Biedrzyńskiego, zaś on sam „został spłacony”. Tyle tylko, że spłata ta odbyła się zgodnie z wyceną przedstawioną przez rzeczoznawcę Karpińskiego. Innymi słowy – Bogusław Biedrzyński stracił w wyniku niekompetencji (czy może niesumienności?) biegłego kolosalną sumę, na którą ciężko pracował przez wiele lat.

    Trzeba tu wspomnieć koniecznie o jeszcze jednym niezmiernie istotnym fakcie. Otóż budynek będący przedmiotem sporu został sfinansowany z majątku odrębnego pana Bogusława. W aktach sprawy jest to jednoznacznie potwierdzone, a jednak wydaje się nie mieć znaczenia ani dla sądu, ani dla prokuratury, ani – tym bardziej – dla biegłego!

    Nic dziwnego, że Biedrzyński postanowił walczyć o swoje. Niestety, skarga kasacyjna dotycząca wyroku o podziale majątku nie przyniosła skutku. Prokuratura nie dopatrzyła się w działalności rzeczoznawcy żadnych uchybień, a on sam również nie miał sobie nic do zarzucenia.

    21 listopada 2012 roku, na wniosek Bogusława Biedrzyńskiego, prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie „przedstawienia fałszywej opinii dotyczącej wyceny nieruchomości”. Mówiąc krótko – nic z tego nie wyszło. Na nic zadały się kolejne skarbi, zażalenia i odwołania. Nieruchomość, zdaniem sądu, w chwili dokonania się podziału majątku warta była dokładnie tyle, ile wskazał powołany przezeń rzeczoznawca.

    8 lutego 2013 roku reprezentująca Biedrzyńskiego kancelaria złożyła w Prokuraturze Rejonowej w Bolesławcu wniosek o wszczęcie postępowania w sprawie podejrzenia popełnienia przestępstwa przez wspominanego rzeczoznawcę – przestępstwa polegającego na wystawianiu fałszywych opinii co do wartości nieruchomości, „sprzecznych z aktualnym stanem wiedzy z zakresu wyceny nieruchomości” oraz zastosowaniu „błędnej metody badawczej”.

    Pod koniec marca prokurator Prokuratury Rejonowej w Bolesławcu, Sebastian Woźniak, odmówił wszczęcia takiego postępowania, ponieważ nie dopatrzył się „znamion czynu zabronionego”.

    Biedrzyński odwołał się w związku z tym do Ministra Sprawiedliwości, jego skarga trafiła jednak do Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze, która uznała, że nie ma powodu analizować sprawy.

    W lipcu bieżącego roku wspomniane wcześniej postępowanie zostało ostatecznie podjęte. Przesłuchano świadków. A jednak o przesłuchaniu nie poinformowano ani pana Biedrzyńskiego, ani też jego pełnomocnika, co jest sprzeczne z przepisami Kodeksu Postępowania Karnego!

    Pomijając już fakt, że – jak wynika z protokołu przesłuchania – świadkowie właściwie w ogóle nie odnieśli się merytorycznie do konkretnej sprawy, podstawowe prawa Bogusława Biedrzyńskiego zostały po raz kolejny pogwałcone.

    W majestacie prawa

    W maju 2013 roku ten sam rzeczoznawca dokonał również wyceny mieszkania w ponad 100-letnim budynku, w tej samej okolicy. Na podstawie tej i innych dokonanych przezeń wycen można podać średnią cenę 1 metra kwadratowego: 3,500 złotych. To ponad dwukrotnie więcej, niż 1702 złote za metr nieruchomości należącej do Bogusława Biedrzyńskiego!

    To po pierwsze. Po drugie, leżący w bezpośrednim sąsiedztwie dom o podobnym metrażu, posadowiony na niewiele mniejszej działce – wyceniono na ponad 400 tysięcy.

    Wynika z tego prosty wniosek: wartość domu Biedrzyńskiego została zaniżona przez rzeczoznawcę – Jerzego Karpińskiego – o prawie 50%. Z jakiego powodu? W jakim celu? Czy to wyłącznie wynik niekompetencji czy też celowe działanie? I dlaczego prokuratura ani sąd wciąż nie widzą w działaniu biegłego żadnych nieprawidłowości?

    Dzięki jednej, na pozór prostej w przygotowaniu, opinii rzeczoznawcy uczciwy człowiek stracił dużą część majątku. Ciężka praca i lata wyrzeczeń poszły na marne. Czy można się spodziewać, że sprawiedliwości w końcu stanie się za dość?

    „W majestacie prawa można zostać oszukanym” – powiedział Biedrzyński reporterowi Nowin Jeleniogórskich na początku tego roku. Do dziś niewiele się zmieniło. Pozostaje nadzieja, że ktoś wreszcie otworzy oczy na jego krzywdę. Nadzieja, której Bogusław Biedrzyński wciąż nie traci. „Odzyskam swój dom” – podkreśla, zapowiadając walkę „aż do skutku”.

    Szkoda tylko, że przez niekompetencję jednego człowieka i fakt, że organa ścigania oraz wymiar sprawiedliwości starają się za wszelką cenę jej nie widzieć, został do takiej walki zmuszony…

  37. http://dzielnytata.pl/
    zobaczcie ile osób już mamy pokrzywdzonych przez ten system

  38. dwa razy zostalem oskarzony ,przez uzednikow o przemoc w rodzinie . 1 oskar.upadlo po 2 -dniach ,2 oskar. bylo osadzone bez przew. prokuratorskiego to terz upadlo poniewarz posiadalem obdukcje lekarska . najwiekszol patologia jest ze 24 latach obowiazuje prawo ubeckich recydywistow ktorym zaslaniaja sie wszyscy urzednicy. najwyszy czas ,aby zlorzyc wniosek do sadu w strazburgu ,o stosowanie rasistowskiego -ubeckiego prawa wobec obywateli rzeczpospolitej polskiej.

  39. wojtek pisze:

    witam,

    właśnie skończyła się w sądzie moja sprawa, w skrócie policja ma większe prawa. Ich kłamstwo jest więcej warte niż moja prawda. w ich zeznaniach jechałem skrzyżowaniem na którym mnie nie było i tam niby popełniłem większość wykroczeń. ALE nie ma podstaw sądzić że oni kłamią i zachowywali sie agresywnie po tajniaku w cywilnym samochodzie….. polskie prawo do kosza, następnym razem lepiej wyjde jak nie będę unikał kolizji tylko wjade w poprzedzające auto

  40. jazda pod wplywem pisze:

    Ja tez zostalem nieslusznie oskarzony o jazde po pijanemu a prawda jest taka ze stalem naprzeciw swoich okien bo bylemw samochodzie i sprzatalem przy okazij piwka pilem nigdzie nie jezdzilem to zeznali ze ja skads jechalem ijak ich zobaczylem to na pobocze skreciłem!!!!! masakra……jestem ciekaw czy mozna zarzadac badania wariografem…..

    • Jacek Bielawski pisze:

      Nie można też chciałem ale się nie da użyć wariografu do podważenia autorytetu władzy w naszym kraju prokuratura,policja byliby bezislni – badań z Wariografu nikt nie uzna za dowód w sądzie to wszystko jedna rodzina sąd prokurator , policja – starszy czy młodszy chłopak czy dziewczyna

  41. "nadzieja umiera ostatnia" pisze:

    Prawo chyba nie ma ze soba „komorki” z GPS, bo tez nie moge go znalezc. Witam. Wlasnie jestem na etapie przygotowania zgloszenia popelnienia przestepstw z art. 233 § 4 k.k i art. 271 § 1 k.k. przez biegla sadowa SO w Koszalinie. Ciekawe jak sie skonczy moje zgloszenie. Pozdrawiam. Nie mam polskiej czcionki 🙁

    • Janusz pisze:

      Zapewne sytuacja będzie wyglądała podobnie jak w moim przypadku. Prokuratura nie raczy wszcząć śledztwa, a Sąd zażalenie rozpatrzy negatywnie bez możliwości odwołania się. Zamknięcie dalszej drogi w dochodzeniu swoich praw stało się bardzo powszechnie stosowane , jeśli oskarżonym jest funkcjonariusz publiczny, ale może nastąpi jakiś cud i w tym przypadku będzie inaczej. Życzę dużo wytrwałości i pomyślnego zakończenia.

    • "nadzieja umiera ostatnia" pisze:

      cd
      Witam, moja nadzieja siedzi obok mnie. Szanowne prokuratorstwo w Kołobrzegu zajęło się jedynie art. 233 § 4 k.k, p-ko bieglej, ale nie zauważyło zgłoszenia przestępstwa z art. 271 § 1 k.k. Oczywiście odmówili wszczęcia śledztwa i przyjęcia zażalenia z art. 233 § 4 k.k jako wniesione przez osoby nieuprawnione.
      Natomiast przemilczeli art. 271 § 1 k.k. Jutro wysyłam zażalenie na odmowę w związku z pominięciem tego art. Zobaczymy jaki będzie efekt. Oczywiście mam termin zawity 7 dni. Pozdrawiam wytrwałych.

      • nadzieja umiera ostatnia pisze:

        Witam wytrwałych. Właśnie dziś odebrałam zawiadomienie od PR w Kołobrzegu, że moje zażalenie na odmowę przyjęcia zażalenia (odmowa wszczęcia – osoby nieuprawnione – art. 233 § 4 k.k. i 271 § 1 k.k) zostało skierowane do SR celem rozpatrzenia. Zobaczymy co dalej, będę informować na bieżąco.
        Wytrwałości i kasy na papier i tusz do drukarki oraz porto pocztowe, 🙂

  42. Rażące naruszenie prawa ! Ciąg dalszy bezprawia! pisze:

    Dnia 17 lutego 2012r. odbyło się rozpoznanie mojego zażalenia przez Sąd Rejonowy w Płocku. Na nic się zdało moje przekonywanie Sądu o popełnieniu przestępstwa w postaci samowoli budowlanej przez inwestora, o której nic nie wiedziała Prokuratura, chociaż nadzór budowlany miał obowiązek złożenia zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa z winy umyślnej, określony w art. 90 ustawy Prawo budowlane. Przekonywanie Sądu o tym, że inwestor nie wykonał zobowiązań wynikających z decyzji nr 107/2009 z dnia 20.11.2009r. też nie przyniosło żadnego rezultatu, nie przysłano na budowę nikogo, by to sprawdzić. Sąd z góry założył, że PINB w Płocku, oraz Pani Prokurator ,, Filozof ” mają rację, a ja prosty chłopek ze wsi nie mam prawa podważać autorytetu decydentów, potwierdzając w ten sposób zasadę, równych i równiejszych. Funkcjonariusze Publiczni tzn. PINB w Płocku dopuścili się przestępstwa 231. par 1 kk ściganego z urzędu, przekraczając swoje uprawnienia i nie dopełniając obowiązków służbowych, a także przestępstwa Poświadczenia nieprawdy z art. 271 par 1 kk także ściganego z urzędu. Funkcjonariusz publiczny, lub inna osoba uprawniona do wystawienia tego dokumentu, która poświadcza w nim nieprawdę co do okoliczności mającej znaczenie prawne, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat5. Po co jest prawo, którego nikt nie respektuje i nie egzekwuje. Art. 32 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej mówi jasno: Wszyscy są wobec prawa równi.
    Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
    Wszyscy prócz mnie. Dlaczego moje prawa są łamane? , a mnie traktuje się jak
    człowieka drugiej kategorii. Nie bałem się komunistów, którzy wybili mi zęby za
    nieposłuszeństwo. Nie boję się także kapitalistów, którzy łamią prawo i uważają
    się za panów i władców tego świata, a krzywdy zwykłego obywatela mają w
    nosie. Nasze prawo to prawo dżungli, wygrywa silniejszy tzn. ten, który ma:
    władzę, układy, znajomości i pieniądze. To co się dzieje w PINB w Płocku z udziałem Starostwa i wymiaru sprawiedliwości, przerasta ludzkie pojęcie i ktoś
    obiektywny i praworządny, najlepiej jakaś Wojewódzka kontrola powinna przerwać ten proceder, który jest bardzo szkodliwy społecznie. W PINB w Płocku funkcjonuje Państwo w państwie. To wstyd i hańba, żeby na jednej budowie obowiązywały dwa prawa budowlane! I tak jak przewidywałem, okazało
    się, że funkcjonariusze publiczni tzn. Inspektorzy PINB w płocku są nietykalnymi,
    świętymi krowami, którym wolno łamać prawo, mając na to przyzwolenie
    skompromitowanego, płockiego wymiaru sprawiedliwości. W prawdziwym Państwie Prawa, obywatel powinien mieć poczucie bezpieczeństwa i ochrony
    prawnej, ja nie mam takiego poczucia i na moje oko takich ludzi jak ja jest w
    Polsce bardzo dużo. Jeśli jest w Polsce jakiś prawnik, instytucja, lub osoba z
    mediów, która jest w stanie mi pomóc bezinteresownie, to bardzo proszę o
    kontakt na adres E-mail janusz.dymek@onet.pl

    Z poważaniem
    Janusz Dymek

  43. Rażące naruszenie prawa ! pisze:

    Kiedy byłem najemcą lokalu gminnego, mój sąsiad rozpoczął budowę w ostrej granicy, 2,80m od mojego okna. Wtedy moje protesty na nic się zdały, ponieważ
    nie mogłem być stroną w postępowaniu. Gdy wykupiłem budynek myślałem, że
    sprawa będzie prosta, tym bardziej że w 2003 roku Wojewoda Mazowiecki uchylił
    zezwolenie na budowę inwestorowi. W uzasadnieniu stwierdził: Niedostosowanie obiektu do warunków technicznych. Na 103m2 stanął budynek 70m2 i 7,25m
    wysokości. Gdy od strony południowej inwestor nie zachował ustawowej odległości od 4m od okna sąsiadki, będąc na etapie fundamentów, wtedy znalazło się prawo, musiał go rozbijać i przesunąć o 40 cm. Natomiast za małej
    odległości od mojego okna, nikt włącznie z P I N B w Płocku nie zauważył, ale wróćmy do tego w jaki sposób otrzymał decyzję o warunkach zabudowy. Ponieważ Gmina Bodzanów nie posiada planu zagospodarowania przestrzennego.
    Uchwałą 15-tu radnych i Wójta Gminy zapadła decyzja na podstawie studium.
    Studium jest w każdej gminie , bo takie są przepisy, natomiast to co w nim zawarte to już nie przepisy prawne, tylko dobra wola urzędników, którzy godząc
    się na odstępstwa nie mogą w sposób rażący naruszać prawa budowlanego jak
    w przypadku budowy na działce o nr ewid.525/2 położonej w miejscowości Bodzanów. Na tej podstawie powstał projekt budowlany, a Starostwo Powiatowe
    w Płocku wydawało dwukrotnie zezwolenie, które porządny człowiek i urzędnik
    uchylił Pan Wojewoda Mazowiecki, wtedy budynek znajdował się w niepełnym stanie surowym otwartym, lecz to nie przeszkodziło inwestorowi w dalszej realizacji budowy i wykończaniu budynku. Od 2004r. do 2008r. inwestor dopuścił się wielu samowoli budowlanych. Od samego początku P I N B zachowywał się dziwnie nie widząc problemu, tłumacząc mi, że inwestor miał zezwolenie i oni nic nie mogą zrobić. Gdy napisałem odwołanie na decyzję P I N B
    który zaczął mi mydlić oczy murkami odporności ogniowej i rynienkami odprowadzającymi wodę opadową z dachu inwestora. Ten murek i te durne rynienki miały w mniemaniu P I N B w Płocku sprawić, że budynek będzie stał
    zgodnie z prawem budowlanym, HORROR i ABSURD !
    Lecz M W I N B w Warszawie dopatrzył się samowoli budowlanej, pogroził palcem, wytknął błędy i nakazał przeprowadzenie rozprawy administracyjnej , która odbyła się dnia 19.03.2009r. na której miałem okazję udowodnić wszystkie
    samowole jakich dopuścił się inwestor. Dnia 20.11.2009r. zapadła decyzja P I N B
    w Płocku zobowiązująca inwestora do doprowadzenia budynku do stanu poprzedniego, tj. surowego otwartego. Termin wykonania zobowiązań określono
    na trzy miesiące od daty uprawomocnienia się niniejszej decyzji. Od pierwszej
    kontroli minęły 4 lata i 2 lata od wydania w/w decyzji, w tym czasie na budowie było kilka kontroli P I N B z których nigdy nic nie wynikło. Inwestor
    wykonał tylko część zobowiązań wynikających z decyzji. Lecz to czego dokonał
    P I N B w Płocku podczas ostatniej kontroli dnia 29 września 2011r. przerosło moje najśmielsze oczekiwania i nawet Temida nie jest w stanie tego pojąć!
    Nie dość , że przyjechali za wcześnie, to zaczęli i skończyli kontrolę bez mojego
    udziału. Inspektorów dorwałem już po kontroli, gdy wyjeżdżali z ulicy. Z wyraźnym niezadowoleniem spisali to co miałem im do powiedzenia, wyszczególniłem wszystkie zobowiązania jakich inwestor nie wykonał, dziwnie zmieszani inspektorzy odjechali. Jakież było moje zdziwienie, gdy otrzymałem
    pismo z dnia 10.10.2011r. w którym P I N B w Płocku informuje mnie, że
    w trakcie oględzin w terenie stwierdzono, że zobowiązania wynikające z decyzji
    nr 107/2009 z dnia 20.11.2009r. zostały wykonane do stanu poprzedniego, tj.
    surowego otwartego. Mając powyższe na uwadze, dalsze prowadzenie postępowania jest bezprzedmiotowe. I tu się rodzi pytanie: Jaki interes ma w tym wszystkim P I N B w Płocku, by przez ponad 4 lata nie zrobił prawie nic w
    tej sprawie, działając opieszale? Dlaczego fałszują wyniki kontroli? łamiąc w ten
    sposób prawo karne, dopuszczając się przestępstwa z art. 231 par.1 kk
    Dlaczego tej sprawie za wszelką cenę ukręca się łeb i próbuje się ją zamieść pod
    dywan? Kto za tym stoi? Komu na tym zależy, by sprawa ta nie ujrzała światła
    dziennego? A może to urzędnicza duma nie pozwala przyznać się do błędu?
    Bo wtedy trzeba by było wręczyć inwestorowi nakaz rozbiórki i wypłacić stosowne odszkodowanie. Oto prawdziwy świat i prawo które nas otacza.
    A przecież to niby prawo mówi jasno. Zezwolenie na budowę wydane z rażącym
    naruszeniem prawa nie chroni inwestora przed rozbiórką domu. Martwy przepis.
    Najgorszy rodzaj prawa to ten, który niepotrzebnie wprowadza chaos w życiu
    społecznym. Dnia 10.10.2011r.wysłałem do Prokuratury Rejonowej w Płocku
    zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez inwestora i inspektorów N B w
    Płocku. Dnia 15.11.2011r. otrzymałem z prokuratury postanowienie o odmowie
    wszczęcia śledztwa w którym Pani Prokurator w swoim nieco filozoficznym
    uzasadnieniu pisze, że moja szkoda jest iluzoryczna tzn. pozorna i nie prawdziwa.
    Siedząc za biurkiem i nie ruszając tyłka, by sprawdzić dowody przestępstwa,
    które cały czas znajdują się na budowie. Takie decyzje to kompromitacja wymiaru sprawiedliwości ! I tu się rodzi pytanie: Czy to urzędnicy, prawnicy, czy
    prawo jest chore w tzw. Państwie Prawa? Dnia 15.11.2011r. wysłałem zażalenie
    do Sądu Rejonowego w Płocku za pośrednictwem Prokuratora Prokuratury
    Rejonowej w Płocku, w ten oto sposób sprawa trafiła do tej samej Pani Prokurator. Dnia 11.01.2012r. otrzymałem zawiadomienie z Sądu, że posiedzenie
    w sprawie w przedmiocie rozpoznania zażalenia na postanowienie o odmowie
    wszczęcia śledztwa odbędzie się 17 lutego 2012r. Mam wrażenie, że trafiłem na
    jakąś bandę o strukturze betonu i bez pomocy mediów nie dam rady, bo świat
    musi się dowiedzieć o takich patologiach, korupcjogennych i absurdalnych sprawach, które rażą jak prąd elektryczny! Ciąg dalszy nastąpi……
    Z poważaniem i wyrazami współczucia dla ludzi, którzy znaleźli się
    w podobnej sytuacji.
    Janusz Dymek
    surowym otwartym

  44. Walkę z tymi wiatrakami można wygrać jedynie współnie pisze:

    Ten horror znamy od podszewki i mamy dowody ale w pojedynkę możemy tylko uratować siebie i nie pomożemy innym.

    pozdrawiam wszystkich walczących z bezprawiem w dzikiej Polsce

  45. kate18s1 pisze:

    Zostaliśmy znieważeni (ja i moja rodzina) przez sąsiadkę.Moja mama była u prokuratorki i kazała jej wnieść sprawę do Sądu jako oskarżyciel posiłkowy. Wniosła sprawę do Sądu.W dniu kiedy doszło do zniewagi sąsiadka i jej mąż byli w stanie nie trzeźwości.Moich rodziców znieważa już przez ponad 10 lat.Wtrącają się do wszystkiego ,przeszkadza im że wyjdziemy na podwórko,że ktoś do nas przyjedzie ,albo jak rozmawiamy przez telefon itp.Sąsiadka po wytrzeźwieniu poszła na Komisariat Policji złożyć skargę na mnie,że to ja ją znieważam.Policjanci nie przyjechali do mnie porozmawiać i spytać czy to prawda,jedynie wysłała skargę do Sądu.Dostałam kopie skargi jak przeczytałam okazało się że to stek kłamstw.Odpisałam na pismo które otrzymałam ze Sądu.Sąsiadka przed policjantem składała fałszywe zeznania.Czy za fałszywe zeznania dostanie jakąś karę?Co mogę jeszcze coś zrobić,by udowodnić że ona kłamie?Już mam wyznaczony termin pierwszej rozprawy.Pomóżcie mi

  46. Zbych pisze:

    Bardzo dobre artykuły. W Polsce Prokuratura, Sądy, Urzędy Skarbowe, Policja stworzyły zorganizowaną grupę wzajemnie ukrywającą dokonane przestępstwa. Niestety same też w nich uczestniczą. Mam wątpliwą „przyjemność” zmagać się z wszystkimi tymi instytucjami naraz. W moim przypadku prokuratura ukrywa wszystkie przestępstwa dotyczące oszustw, wyłudzeń, składania fałszywych zeznań, fałszowania dokumentów i wielu innych przestępstw. Sędziowie legalizują oszustwa gospodarcze, wyłudzenia, pranie brudnych pieniędzy itd. Nie jestem prawnikiem, ale wiele doświadczenia zdobyłem na tym „polu walki”. Jeśli chodzi o składanie fałszywych zeznań należy do powiadomienia o popełnionym przestępstwie dodać kilka innych przestępstw z tym związanych, gdzie będzie się osobą poszkodowaną. Ponieważ też miałem i mam problem z ukrywaniem tych przestępstw przez Prokuraturę Rejonową Południe w Częstochowie oraz inne Prokuratury Rejonowe z Częstochowy, dlatego zamiast art. 233 należy wystąpić z nowym powiadomieniem kierując się na np. na art. 234, 235 czy 238. Tak podpowiadają mi sędziowie widząc patologię jak mam miejsce w tym przypadku. Niektórzy sędziowie, a jest ich mało widząc bezprawie jakie ma miejsce w Wymiarze Sprawiedliwości starają się mi pomóc. Ważną rzeczą, o której wiele osób zapomina jest wytrwałość w dążeniu do sprawiedliwości. Prokuratorzy to nie są nadludzie. Należy wystosować tyle pism ile potrzeba. Nie wolno się zniechęcać. Należy dążyć do zmiany całego Wymiaru Sprawiedliwości. Wiem, że jest to trudne ale nie niewykonalne. Wystarczy mocno i skutecznie naciskać, aż cały mur bezprawia runie. Proszę skutecznie i wytrwale „uderzać” w jedno miejsce, a osoba, która ukrywa przestępstwa nie wytrzyma presji, jaka ją spotyka. Emocje należy odsunąć na bok i wytrwale składać prośby i zażalenia, aż do skutku. Nie może tak być, że po skończeniu wydziału prawa można być bezkarnym. Należy pisać zażalenia na działanie sędziów i prokuratorów. Choć na początku są bezskuteczne to w rezultacie po kilku skargach oni też już maja dość. Nie wolno się bać tych ludzi. To zwykli absolwenci prawa. To nie są nadludzie. Choć tworzą organizację zorganizowaną o charakterze „mafijnym” to nie takie „mocarstwa” padały. Indie wyzwolił jeden człowiek nieświadomy potęgi Wielkiej Brytanii. Padł Rzym, Komunizm inne dyktatury. Nic nie trwa wiecznie. Dlatego należy podejmować wszelkie działania do usunięcia patologii jaka ma miejsce w Wymiarze Sprawiedliwości i nigdy się nie bać. Po każdej odmowie, umorzeniu i porażce należy się podnieść i dalej walczyć. Do zwycięstwa. Ich też da się pokonać. Trzeba tylko mocno w to wierzyć i działać. Pisać. Pisać i dużo Pisać. Wiele osób rezygnuje po pierwszej porażce, czy odmowie. Oni tylko na to czekają. Nie wolno się wtedy poddać i wątpić w to, czego się dochodzi. I znów pisać, pisać i pisać. Oni też tego nie wytrzymają. Pozdrawiam.

  47. Grażyna Garboś - Jędral pisze:

    Witam. Jestem radcą prawnym i problem uprawnień pokrzywdzonego w przestępstwach przeciwko wymiarowi sprawiedliwości i przeciwko dokumentom jest mi doskonale znany. Prokuratorzy wydają postanowienia według własnej fantazji przyznając lub nie status pokrzywdzonego w tych sprawach. Interweniowałam z tym problemem u Rzecznika Praw Obywatelskich. Pani profesor Irena Lipowicz odpowiedziała, że zna problem, ale jest bezsilna. Dla mnie taka postawa rzecznika – obrońcy prawa obywateli jest absolutnym zaskoczeniem. Może zjednoczenie sił pozwoli przełamać obecną niebezpieczną praktykę „inkwizycją” prokuratury. Nie przyznanie statusu pokrzywdzonego jest niebezpiecznym precedensem zamykania zapewnionej konstytucyjnej drogi obywatela do sprawiedliwego sądu. Jakoś ani „wymiar sprawiedliwości” ani „dokumenty” nie chcą składać zażaleń na absurdalne decyzje prokuratury, a prokurator odrzucając zażalenie „zawiadamiającego” nie uznanego za pokrzywdzonego i jest sobie „panem i jedynowładcą” w sprawie, gdyż jego werdykt przez nikogo nie może być zmieniony. Została „kuchennymi drzwiami” wpuszczona do prawa karnego zasada jedno instancyjności. Trzeba temu za wszelką cenę położyć kres przede wszystkim nagłaśniając sprawę, bo zaczyna być to problem o coraz bardziej negatywnych konsekwencjach dla obywateli. Bardzo chętnie włączę się do działań w celu osiągnięcia zmiany prawa i zmiany wydumanych, księżycowych pomysłów „Trybunału Mędrców” Sądu Najwyższego, którzy już dawno przestali chodzić po ziemi nie patrząc, że stworzyli potwora w postaci odebrania obywatelom prawa do ochrony prawnej przez fałszywymi zeznaniami, fałszywymi opiniami b biegłych i fałszowaniu na ich szkodę dokumentów. Proszę o odpowiedź na podany adres e-mail, chętnie przedstawię dalsze swoje poglądy. Pozdrawiam. Grażyna Garboś- Jędral

    • kedajek pisze:

      Bardzo proszę Panią o kontakt. To co mnie spotkało przerosło nie tylko moja wyobrażnię, ale przerosło chęć do dalszego życia.

    • Prozba.. pisze:

      Dzien dobry chcial bym prosic o kontakt sprawa jest pilna.
      Z gory dziekuje.

    • Jacek Bielawski pisze:

      Podczas kontaktu z patrolem Policji zostalismy obrażeni przez policjantów na pytanie dlaczego tak długo trwa kontrola odpowiedż od fukcjonariusza była a kto ty kurwa jesteś , poczym skuli nas w kajdanki , brat został poturbowany załozono mu worek na głowe i wprowadzono z kajdankami z tyłu na komisariat , gdy próbowałem mu ten worek ściągnąć pięciu funkcjonariuszy rzuciło sie na mnie powalając mnie na ziemie mamy trzeżwych świadków tych zdarzeń , zarówno momentu zatrzymania jak i „akcji ” z workiem na komisariacie , policjanic w swoich zeznaniach przynaja że przwiezil nas w kajdankach celem wylegitymowania , ani nie mieli prawa nas zatrzymać (nikt nie popełnił przestępstwa ani nie był podejrzany o takowe ) ani nie mieli prawa nas bić oraz nakładać worek na głowę ( ani ja ani brat nigdy nie bylismy karani ) , ja w areszcie musiałem sikać do butelki bo nie pozwolono mi się załatwić , zastraszono nas , potraktowano jak bandytów ( zakute kajdanki z tyłu ) z kajdankami z tyłu byłem wieziony do szpitala w zamknietym bagazniku policyjnego samochodu .
      Sprawa toczy się juz ponad rok kazda sprawa to koszmar na sali są nasi oprawcy w świetle prawa , osoby bandyci ukrywający się blaszką Policji takie mamy służby w kraju i to jest praworządność bandyctwo , hamstwo i brak kultury osobistej ze strony fukcjonariuszy publicznych oraz instytucji która powinna to kontrolować , sprawa miała miejsce w Żywcu .
      Jacek Bielawski 500722887 jbpremedia@gmail.com

    • Sylwia Klejnowska pisze:

      Pani Grażyno muszę się z Panią skontaktować.
      Bardzo pilna sprawa.

    • a.g pisze:

      Szanowna Pan z wielką chęcia się dołączę bowiem to co sie dzieje w polskim prawie to skandal przez wielkie S. Przerobiłam już kilka banalnych spraw odnośnie podrabiania podpisów i włosy dęba stają jak się czyta wywody prokuratorów którzy wobec mnie prawo traktują w następujący sposób: PUNKT WIDZENIA LITERY PRAWA ZALEŻY OD PUNKTU SIEDZENIA PROKURATORA PROWADZĄCEGO!

    • Małgorzata pisze:

      Pani Grażyna Garboś – Jędral – bardzo proszę Panią o kontakt e-mailowy.

    • pawel pisze:

      P.Grazyno można do pani prosić kontakt meilowy? Pozdrawiam

    • niesłusznie oskarzona przez policjanta pisze:

      Witam!! Zostalam niesłusznie oskarżona przez policjanta. Będę miała sprawę w sądzie rejonowym w Warszawie. Policjantka postawiła mi zarzut wysłania paczki z proszkiem niewiadomego pochodzenia, ktore narazilo spoleczenstwo na niebezpieczenstwo i utrate zdrowia. Bardzo proszę o kontakt

      • pioter pisze:

        A jak się to ma do spraw związanych z ruchem drogowym?

        • 31węzłowy Burke pisze:

          Wysłała paczkę a więc wprowadziła ją w ruch. Swoją drogą wszystkie polucjanty łżą , czarne stopy też, zielone ludziki też …A może to właśnie ich określił nazwą ” bydło ” niedawno zmarły W. Bartoszewski ? Kto to wie….31

  48. Barbara Stelegowska pisze:

    Właśnie dziś dostałam informację, że ETSC jednoosobowo ( s. Mijovic ) uznał moją skargę za niedopuszczalną. Nie ma tam żadnego uzasadnienia tej decyzji, choć być powinno. Prosze o radę, co moge z tym zrobić i czy moge sie odwołać do innego organu międzynarodowego.

  49. W.S. pisze:

    Status pokrzywdzonego,do którego zdefiniowania przyczyniło się orzecznictwo ETPCz,
    przysługuje osobie w sposób rzeczywisty i bezpośredni pokrzywdzonej działaniem lub zaniechaniem a niestosowanie tego stanowi naruszenie Konwencji Praw Człowieka. Takie stanowisko zajął ETPCz w Strasburgu w sprawie Eckle v.Niemcy już 15 lipca 1982r.Problem polega na tym jak wymusić aby polski wymiar sprawiedliwości stosował orzecznictwo ETPCz do czego jest zobowiązany.W tej sytuacji jedynym rozwiązaniem jest skarga do ETPCz.Taką informację znalazłem na stronie HFPCz,która prawdopodobnie ma to orzeczenie w języku polskim.

  50. melar pisze:

    To nie tylko w Piotrkowie taka sytuacja, Jeden z adwokatów od prezydenta Szczurka z – Biura spraw obywatelskich- polecił mi wszystkie sprawy przenosić po za trójmiasto, gorszej „mafi” prokuratorsko sedziowskiej pomoć nie ma w Polsce
    Premier winien rozwiazać tę zgraję wszystkich czarnych łacznie z ich opiekunami -Radami,ich pseudo sądami itd. Nadejdzie moment kiedy ludzie sami zaczną im wyznaczaś kary „Opolskie”

  51. króciutka historia: Mazowiecki Bank Regionalny wespół z Bankiem Spółdzielczym Rzemiosła w Łodzi wystawiły dokumenty świadczące o prowadzeniu kreatywnej księgowości, czym reprezentanci banków konkretne osoby spełniły przesłanki art, art 271, 273 , 286 , 233, 296, 297 kk( dowody niepodważalne ) na ich podstawie uzyskali wyroki zasądzające i nienależne wzbogacenie kilkuset tysięczne( sędziowie bezkrytycznie i bezceremonialnie sankcjonowali te oczywiste naruszenia prawa )
    sygn, sygn XGC 1492 ] 00, XGC 1599]00, II C 96]00, I Co 274]07, I Co 258]07 i inne.
    Przewodnicząca V Wydziału Ksiąg Wieczystych w Bełchatowie nie obowiązuje żadne prawo ( Sąd w Bełchatowie to kopalnia bezprawia naruszenie wielu art kk,kpc i kc można znaleźć na bieżąco i w każdym niemal postępowaniu) sędziowie Sądu w Bełchatowie działając pod ochroną Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim, naruszali wielokrotnie art 271 kk i 245]1 kc, art 79, 84 o kwih i inne by grupa reprezentująca banki mogła wraz z komornikiem I rewiru zlicytować kilka nieruchomości w egzekucji umorzonej już z mocy prawa. To są fakty świadczące o polskim bezprawiu i o ochronie jaką dają przestępcom sędziowie i prokuratorzy. Jestem do dyspozycji, każdego kto by czuł że naruszono jego dobra, kontakt ze mną ma redakcja, Polska praworządna będzie wdzięczna jeżeli ”Rzepa” zechce monitorować beznadziejną walkę obywatela z KORUPCJĄ w wymiarze sprawiedliwości.

  52. Kolejny przykład patologii i bezprawia w Policji pisze:

    Kolejny przykład patologii i bezprawia w Policji. Otóż komisariat policji wa-wa wawer wystąpił z wnioskiem o ukaranie mnie za spowodowanie kolizji samochodowej. Cały sęk w tym że kolizji nie było. Jakis obcy w moim rejonie kierowca (z wołomina!!) ewidentnie prowokował kolizję. Uwziął się na mój samochód lub na mnie. To było podczas parkowania samochodu na nieoznaczonym parkingu. Jednakże w porę zatrzymałem się. ten drugi kierowca miał znacznie lepszą widoczność i to on powinien zachować szczególne środki ostrożności. Jako że nikomu nic się nie stało rozjechaliśmy się. Po 3 tygodniach przyszło wezwanie na komisariat. Opisałem zdarzenie z zaznaczeniem że kolizji nie było, bo gdyby była to napewno domniemany pokrzywdzony wezwał by policję i protokół z miejsca zdarzenia spisany przez Policję byłby również w interesie.
    Po kolejnych 3 tygodniach otrzymałem wyrok nakazowy sądu Pr.Południe pocztą o uznaniu mojej winy na podstawie zeznań funkcjonariusz policji mł. asp. Martę Ogonek. Dowodem w sprawie zgłaszającego szkodę była fotografia mojej tablicy rejestracyjnej sic!!!!!. To przykład na patologię w policji i w sądach polskich i braku sprawiedliwośc w w/w słuzbach. Sąd na posiedzeniu nie jawnym wydaje wyrok. Mam możliwość wniesienia sprzeciwu w ciągu 7 dni, ale czy mogę liczyć na sprawiedliwość ???
    Oczekuję podpowiedzi.
    Pozdrawiam

    • redakcja pisze:

      Aby uchylić ten wyrok wystarczy w terminie napisać sprzeciw – jedno zdanie: zgłaszam sprzeciw od wyroku z dnia w sprawie o sygn. … I tyle. Uzasadnienie sprzeciwu nie jest potrzebne. W przypadku złożenia przez Pana sprzeciwu sprawa zostanie skierowana do postępowania zwyczajnego i zacznie się (już tym razem jawny) proces. Ale o jego wynikach ręczyć nie mogę. Mogę natomiast monitorowac sprawę.

      • Md Wawa pisze:

        Dziękuję. Postanowiłem nie wnosić odwołania. Szkoda mi czasu i nerwów na bieganie po sądach i wydawania dodatkowych pieniędzy. Zapłacę 510 zł + koszty sądowe.
        Chyba że druga strona – oskarżyciel (komisariat policji wawa-wawer wniósł oskarżenie) wniesie odwołanie. Teraz, zgodnie z par.6 czekam na wezwanie do zapłaty. Poinformuję jak się sprawa dalej potoczy.

        Pozdrawiam

        M.D.

    • Gość pisze:

      Powiadom Biuro Spraw Wewnetrznych. To Policja w Policji. Siedziba jest w komendzie wojewodzkiej pod ktora podlega komisariat Policji. Byc może , że maja w Policji jakies uklady z tym niby pokrzywdzonym.

  53. Andrew Malconi pisze:

    według mnie to rozwiązaniem mogłaby być sprawa cywilna z osobą, która złożyła fałszywe zeznania albo skarga do trybunału praw człowieka.

    Jak autor udowadnia w artykule z prokuratura nic sie nie uzyska.

  54. Darek pisze:

    kolega miał trzy lata temu wypadek drogowy ,wyjechał mu pan Jerzy F pod wpływem alkoholu 3,93 promila alkoholu we krwi i do dzisiaj nie może wygrać tej sprawy mimo iż ma niepodważalne dowody niewinności do kogo z tą sprawą się skierować , nawet tej sprawy nie chce wziąć żaden sąd z poza powiatu Ostrowskiego . Jacek Ł prosi o pomoc w tej sprawie jest nadal jako oskarżony ”czy jest na tym świecie jeszcze sprawiedliwość ”

  55. Barbara Stelegowska pisze:

    Jestem właśnie w takiej sytuacji. Odmówiono mi wszczecia postępowania dot. składania fałszywych zeznań w postępowaniu, w którym jestem pokrzywdzoną i wcale nie dotyczy to funkcjonariusza publicznego. Odmówiono mi też przysłania postanowienia, twierdząc, że nie moge go zaskarżyć.
    Trudno sie dziwić, że wymiar sprawiedliwości nie czuje się pokrzywdzonym składaniem fałszywych zeznań, skoro sam angażuje policjantów do składania fałszywych zeznań. Chodzi o 2 policjantów z komendy na Żoliborzu – Starusa i Walickiego. Nie byli przez nikogo zgłaszani, prok. Ewa Mączka sama ich zaangażowała. Fakt ten miał miejsce w przeszłości, ale dowody na składanie przez nich fałszywych zeznań mam do dziś. Barbara Stelęgowska

  56. Adwokat pisze:

    Dobry blog! Na pewno będę tu zaglądała!

  57. r.lyzwa pisze:

    Prawa osoby, w które w wyniku złożenia fałszywych zeznań lub opinii biegłego zostały naruszone, nie są należycie chronione. Sąd Najwyższy uznał, że skoro przestępstwa z rozdz. XXX kodeksu karnego wymierzone są przeciwko wymiarowi sprawiedliwości, to dobrem chronionym jest prawidłowe jego funkcjonowanie, nie zaś interesy prawne osoby, której interesy ucierpiały z powodu złożenia fałszywych zeznań lub fałszywej opinii. Podobne stanowisko Sąd Najwyższy zajął w odniesieniu do przestępstw z rozdz. XXXIV przeciwko wiarygodności dokumentów.
    Z takim stanowiskiem można się nie zgadzać, ale jest ono respektowane przez sądy powszechne oraz prokuratorów w prowadzonych postępowaniach karnych.
    Należy jednak zastanowić się w tym miejscu nad rozwiązaniem, jakie zapewni należytą ochronę interesów prawnych osób, które w postępowaniach karnych o wspomniane wyżej typy przestępstw nie uzyskają statusu pokrzywdzonych. Czy w każdej tego rodzaju sprawie zakończonej odmową wszczęcia lub umorzeniem postępowania karnego osoby te nie będą mogły uzyskać wglądu do akt sprawy, aby dokonać oceny, czy postępowanie karne zostało przeprowadzone rzetelnie i czy wszystkie istotne okoliczności sprawy zostały wyjaśnione?
    W toku toczącego się przed sądem postępowania karnego wgląd do akt sprawy osobom nie będącym stronami lub innymi uprawnionymi podmiotami ( art. 156 par. 1 k.p.k.) może umożliwić jedynie prezes właściwego sądu. Analogicznie, w postępowaniu przygotowawczym taką zgodę może wydać prokurator (art.156 par.5 k.p.k.). W tym ostatnim przypadku ustawa wymaga, aby dotyczyło to tylko wyjątkowych wypadków.
    W związku z tym, przy braku bardziej szczegółowych przesłanek, od których zaistnienia taka zgoda byłaby uzależniona, dostęp do akt sprawy w czasie toczącego się postępowania dla osób, które nie są stronami, jest bardzo utrudniony.
    Jednakże zupełnie inna sytuacja zachodzi wówczas, kiedy postanowienie o odmowie wszczęcia lub umorzeniu postępowania przygotowawczego staje się prawomocne. Z tą bowiem chwilą zawartość akt takiego postępowania staje informacją publiczną, do której dostęp można uzyskać na podstawie ustawy z dnia 6 września 2001r. o dostępie do informacji publicznej (Dz.U. nr 112, poz.1198)
    Zgodnie z art. 3 ust. 1. prawo do informacji publicznej obejmuje uprawnienia do:
    1) uzyskania informacji publicznej, w tym uzyskania informacji przetworzonej w takim zakresie, w jakim jest to szczególnie istotne dla interesu publicznego,
    2) wglądu do dokumentów urzędowych,
    3) dostępu do posiedzeń kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów.
    2. Prawo do informacji publicznej obejmuje uprawnienie do niezwłocznego uzyskania informacji publicznej zawierającej aktualną wiedzę o sprawach publicznych.
    Dostęp do akt postępowania przygotowawczego na gruncie wspomnianej ustawy jest stosunkowo łatwy, albowiem każdy ma prawo wiedzieć, w jaki sposób działają i funkcjonują polskie urzędy, instytucje publiczne itp. Jeżeli po lekturze takich akt osoba zainteresowana uzna, że sprawa o przestępstwo z art.233 par.1 k.k. lub inne została przeprowadzona stronniczo, albo nierzetelnie, a sposób jej prowadzenia lub nadzorowania przez prokuratora nosi znamiona niedopełnienia obowiązków, to oczywiście można zainicjować postępowanie karne o przestępstwo z art.231 par.1 k.k., wykazując rażące uchybienia organu procesowego. W toku takiego postępowania osoba zainteresowana uzyska status osoby pokrzywdzonej. Wystarczy bowiem wykazać, iż nierzetelne przeprowadzenie poprzedniej sprawy wywołało niekorzystne następstwa w interesach prawnych tej osoby. Wykazanie zaistnienia przestępstwa z art.231 par. 1 k.k. wiązać się będzie z podjęciem, albo wznowieniem poprzednio zakończonej prawomocnie sprawy, obarczonej poważnymi uchybieniami.
    W ten sposób można wpływać na działania organów procesowych, które przy braku w postępowaniu o przestępstwa z art. 233 par. 1 k.k. lub inne) osoby pokrzywdzonej (potencjalnego skarżącego), mogą w sposób lekceważący wykonywać swoje ustawowe obowiązki, stojąc na stanowisku, że przecież i tak nikt się nie zaskarży na wydane postanowienie.

    • Ilona pisze:

      A gdzie sie mozna poskarzyc na dzialania prokuratora,do rejonowego ktory jest jego przelozonym,do prokuratury okregowej czy do sadu?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *