Moc dowodowa notatki urzędowej w procesie ustalania sprawcy kolizji drogowej

Artur Mezglewski

Postępowanie w sprawach o wykroczenia (nie tylko o wykroczenia drogowe) zostało w obowiązującym Kodeksie postępowania w sprawach o wykroczenia (KPW) w znacznym stopniu odformalizowane. Policja (czy też inny organ) ma dużą swobodę w sposobie prowadzenia czynności przedsądowych (czynności wyjaśniających). Podejmowane czynności – w tym także czynności dowodowe – poza pewnymi wyjątkami, nie muszą  być dokumentowane za pomocą protokołu, lecz wystarczającym sposobem ich dokumentowania jest notatka urzędowa (podstawa prawna: art. 37 § 2 oraz art. 54 § 3 KPW).

Istotna różnica pomiędzy protokołem a notatką urzędową jest taka, że w przypadku zastosowania protokołu:
a) z jego treścią zapoznają się wszyscy uczestnicy biorący udział w czynności,
b) wszyscy uczestnicy czynności mogą żądać wpisania do jego treści własnych uwag,
c) wszyscy uczestnicy czynności podpisują końcowo protokół i każdą jego stronę.
Natomiast notatka urzędowa sporządzana jest poza wiedzą i udziałem osób biorących udział w czynności, a podpisuje ją jedynie osoba sporządzająca (funkcjonariusz).  Osoba, której sprawa dotyczy (np. kierowca) nie ma prawa zapoznania się z treścią notatki przez cały czas trwania czynności wyjaśniających (nie wie zresztą nawet o jej istnieniu). Nie zapozna się także z jej treścią w sądzie, jeśli sprawa trafi do postępowania nakazowego. Osoba taka będzie miała możliwość zapoznania się z jej treścią dopiero po wydaniu wyroku nakazowego, lub po wyznaczeniu rozprawy w postępowaniu zwyczajnym, czyli kilka miesięcy po zaistniałym zdarzeniu.
Odformalizowanie czynności wyjaśniających w sprawach o wykroczenia w dużej mierze było zabiegiem uzasadnionym, służącym uproszczeniu i przyspieszeniu postępowania w sprawach mniejszej wagi. Niewątpliwie zabiegiem racjonalnym są uproszczenia dotyczące wszczynania postępowania oraz jego kończenia. Słuszne jest także pozostawienie organowi prowadzącemu postępowanie daleko idącej swobody co do zakresu i sposobu podejmowanych czynności. Sam przebieg zdarzenia komunikacyjnego winien być jednak ilustrowany poprzez pełny protokół, a nie notatkę urzędową. Pozostawienie pełnej swobody funkcjonariuszom Policji w tym względzie stanowi pole do nagminnych nadużyć oraz wypaczania toczących się postępowań.
.

1. Notatka służbowa o zdarzeniu (kolizji) to z reguły pierwszy dokument sporządzany  w sprawie
W praktyce, notatka urzędowa umieszczana jest na karcie nr 1 akt sprawy. Sporządzana jest w dniu zdarzenia, przez funkcjonariusza dokonującego kontroli drogowej, lub też przez funkcjonariusza, który został wezwany na miejsce kolizji.

2. Standardowa treść notatek
W notatce zamieszczane są dane personalne uczestników kolizji, bądź innego zdarzenia drogowego. Zamieszczany też jest krótki opis tego zdarzenia oraz informacje o skutkach postępowania mandatowego (jeśli takie postępowanie było podejmowane). Jest zasadą, iż w notatkach tych, a więc już w momencie podjęcia czynności wyjaśniających, wskazywany jest określony sprawca wykroczenia, któremu przypisywana jest wina. Dzieje się tak nawet wówczas, gdy ów „sprawca” nie został jeszcze poinformowany o stawianych mu zarzutach, a nawet w sytuacji, gdy nie wie on, że jakiekolwiek postępowanie przeciwko niemu jest prowadzone!

3. Na jakiej podstawie funkcjonariusz ustala winę określonego sprawcy?
Policjantom, którzy przybyli na miejsce zdarzenia, bądź też sami wykryli wykroczenie, zwykle bardzo zależy na tym, aby nie zostały utrwalone żadne dowody rzeczowe. Nie dokonują oględzin miejsca zdarzenia, nie sprawdzają stanu technicznego pojazdów, nie zabezpieczają śladów na jezdni, nie wykonują szkicu miejsca zdarzenia, nie zabezpieczają dokumentacji fotograficznej. Przyczyną powyższych zaniechań najczęściej jest zwyczajna niekompetencja i brak zamiłowania do wykonywanej pracy. Jest jednak jeszcze jeden powód. Jeśli w aktach sprawy brak jest jakichkolwiek dowodów rzeczowych, to jedynym „dowodem” (źródłem dowodowym) będą teraz sami policjanci. Wyjaśnień obwinionego bowiem, żaden sąd nie traktuje poważnie. Będąc „nieskrępowani” żadnymi dowodami rzeczowymi, mogą przedstawiać w sądzie dowolne wersje zdarzenia.
Powyższa praktyka jest oczywiście bezprawna. Zarówno przepisy kodeksowe, jak też przepisy wewnątrzpolicyjne, obligują policjantów do wykonywania wszystkich czynności, o których była mowa powyżej. Obligują ich do tego:
a)  art. 54 § 1 KPW,
b) Zarządzenie nr 609 Komendanta Głównego Policji z dn. 25 czerwca 2007 r. w sprawie sposobu pełnienia służby na drogach przez policjantów (Dz. Urz. KG Policji nr 13, poz. 100 – http://www.policja.pl/ftp/dzienniki_urzedowe/2007/dziennik_13_2007.pdf)
c) Wytyczne nr 3 Komendanta Głównego Policji z dnia 5 lipca 2007 r. w sprawie postępowania policjantów na miejscu zdarzenia drogowego (Dz. Urz. KG Policji nr 17, poz. 133 – http://www.policja.pl/ftp/dzienniki_urzedowe/2007/dziennik_17_2007.pdf)
Policjanci przedstawiają zatem taką wersję zdarzenia, jaką chcą. Sam proces podejmowania przez nich decyzji w przedmiocie przypisania winy określonej osobie nie  jest powszechnie znany. Nie ulega jednak wątpliwości, że decyzje te są arbitralne. Nie ulega też wątpliwości, że Policji zależy na statystyce. Na statystyce i wizerunku. Na niczym innym więcej.

4. Wpływ ustaleń zawartych w notatce urzędowej na dalszy bieg postępowania
Po sporządzaniu notatki urzędowej dalszy bieg postępowania – z reguły – polega na zbieraniu przez Policję informacji dotyczącej ustalonego sprawcy. Zwykle przeprowadzane są dowody osobowe: przesłuchiwani są świadkowie (zwykle świadkami są policjanci),  powoływani są biegli. O czynnościach tych podejrzany nie jest informowany.  Przesłuchiwany też jest – oczywiście – sam podejrzany. Do niedawna Policja odmawiała prawa do udziału w tym przesłuchaniu obrońcy podejrzanego. Ostatnio Policja zmienia swoje stanowisko w tym względzie.

5. Przykład: notatka autorstwa sierż. Krzysztofa Chawryło z KMP w Lublinie
Tytułowa notatka dotyczy kolizji drogowej z dn. 18 sierpnia 2007 r., podczas której doszło do zderzenia dwóch samochodów osobowych (RSoW – 2257/07).

a) Czynności poprzedzające sporządzenie notatki
Do zdarzenia została wezwana Policja. Po ok. półgodzinnym oczekiwaniu na miejsce zdarzenia przyjechał radiowozem sierż. K. Chawryło wraz z innym policjantem. Bezpośrednio po przyjeździe sierż. Chawryło polecił kierowcom samochodów uczestniczących w kolizji odjechać z miejsca zdarzenia na parking znajdujący się ok. 150 metrów od tego miejsca. Dalsze czynności dokonywane były na parkingu. Sierżanta Chawryło nie interesowało miejsce zdarzenia oraz znajdujące się tam ślady…
Na parkingu sprawdzone zostały dokumenty, przeprowadzone zostało badanie na zawartość alkoholu we krwi. Sporządzony także został wykaz uszkodzonych elementów obu  pojazdów. Wykaz ten szumnie zatytułowany został  „Protokołem oględzin zewnętrznych pojazdów”.
Sierżant Chawryło zapytał obu kierujących o przebieg zdarzenia. Kierujący  opisali to zdarzenie. Niestety obie wersje różniły się znacznie. Zasadnicze różnice w obu opisach polegały na tym, że:
I.  Kierujący samochodem Polonez oświadczył, że kierująca samochodem Fiat, która jechała środkowym pasem ruchu, tuż przed skrzyżowaniem, wjechała gwałtownie i bez sygnalizacji na prawy pas, a następnie niespodziewanie zatrzymała samochód po lewej stronie tego pasa, w sposób uniemożliwiający jego ominięcie.
II.  Kierująca pojazdem Fiat oświadczyła, że jej samochód był cały czas w ruchu, że nie zmieniała pasa ruchu, że jechała cały czas prawym pasem, oraz że jadąc w sposób płynny, nagle odczuła uderzenie w tył samochodu.
Sierżant Chawryło nie zapytał o zdanie świadka zdarzenia, który podróżował w jednym z samochodów, biorących udział w kolizji i przyznał rację kierującej pojazdem Fiat.
Kierujący pojazdem Polonez oświadczył, iż na jezdni są ślady kół, świadczące, że kierująca samochodem Fiat zmieniła pas ruchu tuż przed miejscem zderzenia i zażądał, aby Chawryło udał się z powrotem na miejsce zdarzenia w celu obejrzenia tych śladów. Chawryło niechętnie zgodził się pójść zobaczyć te ślady. Jeden z policjantów został w radiowozie na parkingu, a reszta: Chawryło, oboje kierujący oraz świadek udali się pieszo na miejsce zdarzenia. Na miejscu okazało się, że rzeczywiście są na jezdni wspomniane ślady kół. Chawryło uznał, iż zabezpieczenie tych śladów nie należy do jego obowiązków. Stwierdził ponadto, że to czy kierująca Fiatem zmieniała pas, czy nie, jest bez znaczenia, bo jadący prawym pasem jest odpowiedzialny za spowodowanie kolizji.

b) Treść notatki urzędowej
Efektem powyższych działań była notatka urzędowa, sporządzona przez sierż. Krzysztofa Chawryło, datowana na dzień 18 sierpnia 2007 r. Oto jej treść (dane samochodów są zmienione):
„Z relacji kierujących oraz po śladach po pojazdach ustaliłem, iż kierujący poj. m-ki Polonez o nr rej. AAA-52FU jadąc z kierunku ul. Al. Kraśnicka ul. Sikorskiego przed skrzyżowaniem z ul. Al. Solidarności nie zachował bezpiecznego odstępu od pojazdu poprzedzającego i najechał na tył poj. m-ki Fiat o num. BBB-E362, który poruszał się w tym samym kierunku. Kierującemu Polonezem zaproponowałem MKK wysokości 300 zł odmówił przyjęcia.”
Fragment notatki zaznaczony przkreśleniem został dopisany tym samym charakterem pisma w zmienionych warunkach pisarskich.

c) Ocena treści notatki
Notatka sporządzona przez K. Chawryło jest ewidentnie fałszywa (fałsz intelektualny). Fałsz ten w łatwy sposób można wykazać.
Przede wszystkim Chawryło nic nie wspomina o dwóch wersjach opisu zdarzenia. Opisane przez niego zdarzenie odpowiada wersji prezentowanej przez kierującą pojazdem Fiat.
Z treści notatki wygląda, jakby oboje kierujący w sposób zgodny opisali zdarzenie (użyto określenia „z relacji kierujących”).
Chawryło wspomina w notatce o jakichś śladach. Jakich śladach? Gdzie zostały one zabezpieczone? W rzeczywistości ślady na drodze dowodziły innej wersji zdarzenia. Ślady te jednak nie zostały zabezpieczone.
W notatce jest zapisane, że kierowca samochodu Polonez „nie zachował bezpiecznego odstępu”. Czy istnieje obowiązek zachowania bezpiecznego odstępu od samochodu jadącego innym pasem? W jaki sposób Chawryło ustalił, że samochody jechały cały czas tym samym pasem?
I w końcu, w jaki sposób Chawryło ustalił, że w momencie zderzenia samochód Fiat „poruszał się”, a nie stał w miejscu.
Pomijamy tutaj ocenę prawną zachowań kierowców w poszczególnych wersjach zdarzenia. Koncentrujemy się jedynie na sposobie i „technice” dokonywania przez Policję ustaleń faktycznych.

6. Dalszy bieg czynności wyjaśniających, po sporządzeniu notatki urzędowej
Chronologia dalszych czynności była następująca:
a) W dniu 3 września 2007 r. zostaje przesłuchana w charakterze świadka kierująca pojazdem Fiat. Warto zwrócić uwagę na to, że:
– jej zeznania są spisane na zupełnie innym formularzu przesłuchania niż zeznania innych osób przesłuchiwanych w tej sprawie,
– protokół jej zeznania sporządzony jest w formie wydruku, a inne protokoły zostały sporządzone pismem ręcznym,
– jej zeznania są płynne, piękne stylistycznie, a zeznania pozostałych osób są „szarpane”, nieskładne”.
To wszystko wzbudza podejrzenia, że powyższe zeznania zostały „przyniesione” do komendy, a prowadzący postępowanie jedynie je tylko podpisał…
b) W dniu 6 września 2007 r. zostaje przesłuchany w charakterze osoby podejrzanej kierujący pojazdem Polonez.
c) W dniu 7 września – czyli po upływie 3 tygodni od zdarzenia – zostaje w końcu przesłuchany świadek zdarzenia, który podróżował w jednym z samochodów. Świadek ten potwierdza wersję kierującego samochodem Polonez i opisując moment zderzenia zeznaje: „widziałam jak pojazd już stoi a kobieta patrzy się do tyłu tj. ogląda się odniosłam wrażenie, że ona chce wycofać i pojechać jednak środkowym pasem na wprost przez skrzyżowanie”.
d) Postanowieniem z dnia 11 września 2007 r. prowadzący czynności wyjaśniające asp. Mariusz Charchuła powołuje biegłego.
e) W dniu 28 września 2007 r. powołany biegły (Rafał Wrona), nie dysponując żadnymi dowodami rzeczowymi, nie dysponując nawet szkicem miejsca zdarzenia, ani jakimikolwiek pomiarami, opierając się jedynie na notatce urzędowej oraz zeznaniach, o których była mowa wcześniej, stwierdza, iż „Analiza udostępnionego materiału dowodowego daje podstawy do wskazania kierującego pojazdem Polonez, którego zachowanie wykazuje związek przyczynowy z zaistnieniem kolizji drogowej”.
f) W dniu 25 października 2007 r. asp. Marisuz Charchuła sporządza wniosek o ukaranie skierowany przeciwko kierowcy Poloneza. Wniosek zatwierdza podinsp. Stefan Dudzic.
g) W dniu 22 listopada sędzia Aleksandra Machel-Dzik (obecnie Zastępca Przewodniczącego III Wydziału Karnego Sądu Rejonowego w Lublinie) wydaje wyrok nakazowy, uznając winnym za spowodowanie kolizji kierowcę Poloneza i skazuje go na karę grzywny, stwierdzając, że „okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości” (XVII W 2509/07).
Przebieg posiedzenia, na którym zapadł wyrok był następujący (posiedzenie odbywało się bez udziału i wiedzy kierowców):
„Posiedzenie rozpoczęto o godz. 10.25. Przewodnicząca zreferowała sprawę. Na mocy art. 34 kpsw Sąd postanowił uznać za ujawnione dowody dołączone do wniosku o ukaranie. Po sporządzeniu wyroku nakazowego, Przewodnicząca stosownie do treści 82 § 1 kpsw w zw. z art. 418a kpk zarządziła jego udostępnienie publiczne przez złożenie jego odpisu na okres 7 dni w sekretariacie tut. Sądu. Posiedzenie zakończono o godz. 10.30”.
h) W dniu 28 listopada kierowca Poloneza otrzymuje pocztą wyrok nakazowy.
i) Po kilku dniach udaje się do Sądu i wreszcie może się zapoznać z treścią notatki urzędowej sporządzonej przez sierż. K. Chawryło oraz z pozostałymi dowodami. Kierowca Poloneza składa sprzeciw od wyroku nakazowego,
j) W dniu 28 lipca 2008 sierż. K Chawryło zeznaje w sądzie w charakterze świadka. Oto treść jego zeznań:
„Nie pamiętam zdarzenia (…). Nie pamiętam daty zdarzenia ani jakie wykonywałem tam czynności. Uczestników zdarzenia nie pamiętam, pojazdów też nie. Rozmów z uczestnikami też nie pamiętam (…). Nie przypominam sobie zdarzenia. Szkic zdarzenia sporządzamy tylko przy wypadkach drogowych. Oględziny miejsca podobnie. Dokumentacje fotograficzną robimy też przy wypadkach”.

Wnioski
1. Notatki urzędowe są – w przypadkach kolizji drogowych – jedynymi dokumentami odnoszącymi się do przebiegu zdarzenia.
2. Sporządzane są bez udziału i wiedzy uczestników zdarzenia.
3. Ich treść jest niesprawdzalna, gdyż Policja nie zabezpiecza jakichkolwiek śladów materialnych (ślady zabezpieczane są tylko przy wypadkach drogowych, ale nie przy kolizjach).
4. Uznanie przez funkcjonariusza w notatce czyjejś winy w praktyce oznacza, że dalsze postępowanie będzie polegało jedynie na zbieraniu informacji o podejrzanym oraz dowodów jego winy, a nie na dalszym wyjaśnianiu przebiegu zdarzenia.
5. Sądy na podstawie notatek urzędowych bezkrytycznie ustalają stan faktyczny.
6. Praktycznie nie ma żadnych możliwości wszczęcia postępowania karnego przeciwko policjantowi, który dokonał przestępstwa fałszerstwa dokumentu (notatki). Osoba pokrzywdzona (kierowca) nie uzyska w takim postępowaniu uprawnień strony, a zatem postępowanie nie zostanie wszczęte.
7. Praktycznie nie ma także możliwości ukarania policjanta w trybie postępowania dyscyplinarnego, gdyż przepisy dyscyplinarne nie przewidują udziału „niefunkcjonariuszy”  w takim postępowaniu, a więc w razie zawiadomienia o niedopełnieniu obowiązków, stan faktyczny zostanie ustalony na podstawie relacji policjanta.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kolizja drogowa, Policja, Postępowanie dowodowe. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

14 Responses to Moc dowodowa notatki urzędowej w procesie ustalania sprawcy kolizji drogowej

  1. Zofia pisze:

    Zofia. Wrobił mnie w kolizję drogową art.86 par.1 kw.policjant,który parkował samochód na chodniku przy jezdni i przy placu przychodni lekarskiej ja wykonywałam manewr cofania na jezdnie. Będąc już blisko jezdni około 1 m. musiałam zatrzymać samochód ze względu do duży ruch panujący na ulicy. wtedy wysiadł kierowca ze samochodu parkujący na chodniku. Urządził awanturę, że uszkodziłam mu lewy tył samochodu i wezwał policję, okazało się, że jest policjantem. Samochody nie miały żadnego kontaktu a samochód policjanta był uszkodzony( miał uszkodzoną tylną lewą lampę : dwie dziury wielkości 0.50 zł. jedna na przełaj drugie i kawałek karoserii ok. 3 cm. ser.4 mm. pod tą lampą.Funkcjonariusze, którzy byli na miejscu zdarzenia nie ujęli w swoich czynnościach tego uszkodzenia ( nie sporządzili żadnych notatek na miejscu zdarzenia ,wykonywali swoje czynności. dokonali pobierania prób na trzeżwość ( pierwszy miał pobierane funkcjonariusz, następnie pobierano moje próby dwie w odstępie 1 minuty bo pierwsza próba była z małym wydechem. Nie sporządzano na miejscu zdarzenia protokołu z tej czynności ( pobrano mój podpis na czystym jako ankietę statystyczną z miejsca zdarzenia, nie mają możliwości do pisania. Przed odjazdem poinformowano mnie, że nie widzą żadnego czynu niedozwolonego bym popełniła. Nie proponowano żadnej kary, nie wystawiono mandatu nie wydano wezwania na policję.W organach policji wszystko się zmieniło. Po 22 dniach wezwano mnie telefonicznie do złożenia podpisów bo muszą zakończyć sprawę z dn… Nie okazano żadnych dowodów z miejsca zdarzenia, pobrali materiały z prywatnego monitoringu, wykonywali zdjęcia, nie przedstawiono zarzutu. A w dniu … otrzymałam wyrok nakazowy z art. 86 par.1 kw,że nie zachowałam ostrożności i kara…. Prawa do wglądu w akta dopiero miałam po otrzymaniu wyroku nakazowego SR. Dopiero z tym materiałem się mogłam zapoznać. Przykro pisać wszystko zostało pozmieniane i nie przedstawiało czynności, które wykonywali z miejsca zdarzenia- nie było dziur w lampie uszkodzony …… , uszkodzony mój samochód a nie ma dowodów na zdjęciach nie ma materiału z monitoringu w tym dniu się uszkodził, notatek nie ma a są protokoły z przesłuchań ( pracowali wszyscy funkcjonariusze z wydziału prewencji łącznie z poszkodowany) A pobrane próby na zawartość alkoholu, funkcjonariusza próba zginęła a jedna z moich prób właśnie ta z niskim wydechem została załączona do sporządzonego protokołu funkcjonariusza( z moimi danymi osobowym i) i jeszcze w protokole został wpisany jeden funkcjonariusz, jako wiarygodna osoba przy pobieraniu prób a osoby tej nie było ( chyba była duchem była niewidzialna.) Tak przez SR i SO zostałam ukarana jako sprawca wyrządzonej kolizji funkcjonariuszowi a swoim zachowaniem chciałam doprowadzić do zwolnienia funkcjonariusza z pracy, tak mnie okrzyknięto przez ……. SO., prokuratura nie widzi popełnienia czynu, Komendant jest zadowolony ze swojej załogi , tylko redaktor z prywatnej sieci telewizyjnej stracił za moje nagłośnienie pracę.

    • skazany pisze:

      Jest jedna podstawowa zasada:
      jeśli w zdarzeniu drogowym (lub podobnym) brał udział pies albo przyjaciel psów wzywamy natychmiast na pomoc kogo się da.
      Adwokata (jeśli mamy), rodzinę (więcej niż jedną osobę), znajomych z pracy … kogo tylko zdołamy wezwać!
      Nie podpisujemy żadnych papierów, nie przyznajemy się do niczego, nic nie wiemy i nie zgadzamy się na żadne czynności procesowe bez decyzji sądu albo innego uprawnionego organu. Ryzykujemy zatrzymanie (48h) i przeszukanie samochodu oraz miejsca zamieszkania (te czynności nie wymagają nakazu, do przeszukania wystarczy „uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa” i sporządzenie notatki służbowej post factum), więc jeśli macie w w domu albo w aucie jointa to jesteście głęboko w czarnej dupie! istnieje również ryzyko utraty życia w takiej sytuacji, członkowie grup przestępczych znani są powszechnie z tego że od czasu do czasu kogoś zamordują, milicja nie jest pod tym względem wyjątkiem.

      Milicja jest to zorganizowana grupa przestępcza o charakterze zbrojnym, działająca wspólnie i w porozumieniu. Zawsze działają na czyjąś szkodę, jak każda inna zorganizowana grupa przestępcza.

      Więc jeśli przypadkiem staniemy się ich ofiarą, to żeby mieć jakiekolwiek (niezerowe) szanse przed sądem potrzebujemy tylu świadków ilu się da i tyle dowodów ile tylko zdołamy zgromadzić. Zdjęcia, filmy, ekspertyzy biegłych (sporządzone natychmiast po zdarzeniu!) nie wystarczą żeby wygrać przed „polskim” sądem (który z założenia „daje wiarę” dowolnie bezsensownym i nieupartym dowodami zeznaniom „funkcjonariuszy”), ale mogą pomóc w rozwiązaniu sprawy metodami alternatywnymi.

  2. Robinson pisze:

    I znowu. Po raz enty. Przed chwilą w TV jakiś stary program „Stop drogówka”. Kierujący jechał „Toyotą” terenową. Droga śliska jak cholera co widać nawet na filmie. Dachował obok drogi. Jechał sam. W nikogo nie uderzył, nikt inny z tego powodu nie ucierpiał. Mandat 200 zł i 6 punktów. I teraz upadniecie. Za co? „za niedostosowanie prędkości do wartunków panujących na drodze”. Poważnie. Tak stwierdził policjant z drogówki. Albo jest bydlakiem bez honoru, który wciska na siłe mandat, albo nie zna kodeksu wykroczeń i drogowego. Przeważnie wciskają formułke „za spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym”, ale ten juz przebił wszystko. Ale nawet w takim przypadku nie ma zagrożenia w ruchu drogowym. Dlaczego? Bo komu stworzył to zagrożenie? Sobie? To nie przejdzie w żadnym Sądzie. Przecież zarzut w takim przypadku brzmiałby -„w dniu ……… o godz. ……. w miejscowości/ na drodze, kieroując samochodem m-ki, nr rej, nie dostosował szybkości do warunków panujących na drodze czym spowodował zagrożenie w ruchu drogowym dla ………….” no własnie, dla kogo? Nie ma pokrzywdzonego, nie ma wykroczenia z art. 86.kw. Już dawno SN z tego co pamiętam orzekł, że wykroczenie z art. 86 kw. jest wykroczeniem skutkowym. Podobnie policja załatwia szkody parkingowe. I nawet nie kryją się z tym przed kamerami TV, a jest to po prostu przekroczenie uprawnień co jest już przestępstwem.

  3. Grave pisze:

    „bo nasza odpowiedzialność ( milicji) jest trochę inna niż w przypadku pozostałych kierowców”

    http://www.kurierlubelski.pl/artykul/3846559,trzy-radiowozy-zderzyly-sie-w-krasniku,id,t.html?cookie=1

  4. JK pisze:

    Tytuł artykułu dotyczy kolizji drogowej. Dla kolizji drogowej, nie jest wymagana dokumentacja fotograficzna. To jakie czynności są wymagane dla kolizji, przedstawia paragraf 7 z załączonego w artykule dokumentu: http://www.policja.pl/ftp/dzienniki_urzedowe/2007/dziennik_17_2007.pdf

    • Admin pisze:

      No i własnie dlatego moc notatki urzędowej jest ogromna. Niemal magiczna.
      I przypomne to, co jest oczywiste: Komendant Główny Policji nie stanowi w Polsce prawa powszechnie obowiązującego. Czyli mówiąc dosadniej: „a co mnie obchodzi, to co tam napisał KGP do swoich policjantów! Mnie obchodzi to, że Policja w przypadkach kolizji nie zabezpiecza dowodów materialnych i oskarża ludzi na podstawie widzimisie pana apiranta.
      Po co komu taka Policja?…

      • Lubuszanin pisze:

        Policja sama się nie zmieni. Nie ma w tym interesu.
        To społeczeństwo ma w tym interes aby zmienić Policję i urzędników aby działało w ich interesie. Społeczeństwo to jednak wielka nieskoordynowana masa jednostek. Z dobrą wolą ale bez możliwości sprawczych. Bez właściwego pokierowania tą masą (przez odpowiednią organizację) nic się nie osiągnie – nie osiągnie sie pożądanych zmian prawa.
        Bo jakie prawo mamy na drodze? No do dupy. I dalej to prawo bedziemy mieli do dupy bez wzgledu ile jeszcze przeczytamy o tym historii.

        • Nielot pisze:

          Może trzeba rozbić biwak w Sejmie.
          Bo jak widzę, to jest dość skuteczna metoda. W mediach wtedy głośno i posłowie/rząd jakoś pochyla się nad problemem.
          W innym przypadku żaden poseł palcem nie kiwnie w bucie. No bo po co, przecież on i tak o niczym nie decyduje, a w 99% głosowaniach i tak obowiązuje dyscyplina partyjna.

    • Robinson pisze:

      Nie mogę otworzyć Twojego linka, ale gliniarz najnormalniej w swiecie kłamie przed Sądem. Przy KAŻDEJ kolizji, gdy na miejscu nie można ustalić sprawcy lub nie ma osoby, która przyznawałaby sie do spowodowania kolizji policjant ma OBOWIĄZEK sporządzić co najmniej szkic sytuacyjny miejsca zdarzenia. Nie robia tego ze zwykłego lenistwa. Chciałbym pajaca widzieć, gdyby nie sporządził szkicu np. z potracenia pieszego. Przeciez to też może być kolizja. A po miesiącu aby rodzina lub potracony wykazali, że mają z tego powodu uszczerbek na zdrowiu. Takie cuda sa przeciez możliwe. Do końca życa płaciłby odszkodowanie.

  5. mjozwiak pisze:

    Niestety policjant to bandzior w przebraniu policjanta, niestety trzeba zawsze kierując pojazdem mieć ze sobą urządzenie do zarejestrowania obrazu miejsca zdarzenia, już samo wykonanie zdjęć po zdarzeniu drogowym i nagraniu wypowiedzi policjanta zapobiegnie późniejszym fałszerstwom policji, nie bójmy się policji, patrzmy im na ręce – 70 procent policjantów to przestępcy kryci przez system – udokumentowanych przykładów jest wiele. W każdym wyroku sądowym jest podobne zdanie: Policjanci nie mieli celu i korzyści z tego aby kłamać i fałszować. T oczywiście nieprawda, bo cel jest jeden – otrzymać emeryturkę po 15 latach /około 3 tys./i wyśmiewać się z ludzi pracy, którzy po 40 latach pracy dostaną może 1. 200 zł. Tą bandę należy tropić i ujawniać ich niekompetencję.

  6. nie mam pisze:

    Proszę mi wytłumaczyć dlaczego strona , którą również jest kierowca POLONEZA, nie może brać czynnego udziału w każdym stadium postępowania zgodnie z art. 10 KPA. Jeżeli może przytoczyć argumenty świadczące o sfałszowaniu notatki, może donieść ( nie zastanawiałam się czy w formie podjęcia czynności , skargi…) do zwierzchników , komendy policji lub wyższych bądż do prokuratury .!

  7. brygida pisze:

    oby wyzdychali wszyscy funkcjonarjusze policji w Polsce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *