Mandaty karne. „Komendantowi mają się zgadzać statystyki”

Policjanci przyznają w reportażu, że wystawiają mandaty, by podnosić statystyki danych wykroczeń. Dlaczego? – Komenda Główna naciska – słyszymy w materiale.
Posłuchaj
14’20 Mandaty karne. „Komendantowi mają się zgadzać statystyki” (Reportaż/Trójka)

Policjanci ruchu drogowego zatrzymują piratów drogowych, sprawców poważnych wykroczeń, mają dbać o nasze bezpieczeństwo. Jednak sami funkcjonariusze przyznają, że czasami dochodzi wręcz do polowania na kierowców tylko po to, by wystawić jak najwięcej mandatów.

– Na poziomie centralnym nie ma żadnych nacisków i nigdy nie było, by policjanci wyrabiali limity mandatów karnych – ripostuje insp. Marek Konkolewski, radca Komendy Głównej Policji.

Co na to kierowcy i policjanci? Zachęcamy do wysłuchania reportażu Tomasza Jeleńskiego.

Tu znajdziesz reportaże emitowane w Trójce >>>

***

Tytuł audycji: Reportaż w Trójce 
Tytuł reportażu: „Statystyka, czyli co nieco satysfakcji komendanta”
Autor reportażu: Tomasz Jeleński
Data emisji: 22.03.2016
Godzina emisji18.15

http://www.polskieradio.pl/9/325/Artykul/1598380,Mandaty-karne-Komendantowi-maja-sie-zgadzac-statystyki

Ten wpis został opublikowany w kategorii Policja, Postępownaie mandatowe. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

27 odpowiedzi na „Mandaty karne. „Komendantowi mają się zgadzać statystyki”

  1. cieciu pisze:

    4 września 2016 r. zaczęły obowiązywać drastycznie podwyższone kary za wykroczenia drogowe. Najwyższy mandat może obecnie wynieść ponad 30 000 zł! Powodem wprowadzenia takich obostrzeń jest bardzo wysoka liczba zabitych w wypadkach drogowych…Na szczęście jeszcze nie w Polsce.

    http://info-car.pl/infocar/artykuly/mandaty-o-2000-procent-w-gore-nowe-prawo-w-omanie.html

  2. wavi pisze:

    A tutaj mamy ciekawy filmik , jak „polucjanty ” na sile próbują zarobić , a gość się nie daje i co chwile udowadnia że się mylą !!!

    https://www.youtube.com/watch?v=qfT2RrydONg

    • Krzysiek pisze:

      No to teraz wyobraźmy sobie, że inny kierowca, który równie prawidłowo zinterpretował to oznakowanie zaparkował jak wyżej. Podchodzi do niego dwóch mundurowych i „wciska dziecko w brzuch” oraz wystawia mandat, który wystraszony kierowca przyjmuje lecz po ochłonięciu w domu uznaje, że mandat był wystawiony bezprawnie, gdyż wykroczenia de facto nie było.
      Idzie z tym do sądu, a sąd …?
      Sąd oczywiście „wie swoje” i w szczegółowym uzasadnieniu odrzucenia wniosku kierowcy …tworzy nowe PRD 🙁
      Oto polski wymiar sprawiedliwości inaczej w całej swej okazałości.

  3. Krzysiek pisze:

    Co to się porobiło !
    http://katowice.wyborcza.pl/katowice/1,35063,20163479,policjanci-rezygnuja-z-prowadzenia-radiowozow.html#BoxLokKatImg
    No to zróbmy taką statystykę garnizonu katowickiego:
    – 2320 pojazdów z czego 1592 radiowozy oznakowanie i nieoznakowane
    – przebieg roczny 46 000 000 km czyli średnio około 29 000 km rocznie na radiowóz
    – 1592 aut uczestniczyło w 853 kolizjach czyli współczynnik wypadkowości wynosi 0,54 (54% radiowozów miało kolizję)
    – 319 kolizji spowodowali policjanci czyli współczynnik winy policyjnej wynosi 0,37 tj w aż 37% przypadków uznano winę policjanta, a w ilu przypadkach wmówiono winę cywilnemu uczestnikowi kolizji to już sama policja wie najlepiej ….
    Ta statystyka daje również odpowiedź na pytanie – dlaczego policja nie wykupuje ubezpieczenia AC dla swoich radiowozów, lecz przerzuca odpowiedzialność na swoich pracowników czyli policjantów ?
    Otóż przy takiej „szkodowości” policyjnych radiowozów żadna ubezpieczalnia nie ubezpieczy radiowozów, bo miałaby na tym interesie same straty !
    Można przypuszczać, że gdyby jednak policja jakimś cudem znalazła ubezpieczyciela to składka byłaby bardzo wysoka, a przy szkodowości na poziomie 54% w każdym kolejnym roku ubezpieczenia składka byłaby podwyższana !
    No i oczywiście szkodowość dalej by rosła, gdyż policjanci mając świadomość posiadania ubezpieczonego radiowozu kierowaliby nim już „bez żadnych obaw o swoją kieszeń”.
    I tym sposobem tajemnica braku ubezpieczenia AC policyjnych radiowozów została wyjaśniona.
    PS: aby wyobrazić sobie szkodowość na poziomie 54% należy spojrzeć z okna na osiedlowy parking (lub swoją uliczkę jak kto mieszka w domku) i pomyśleć, że ponad połowa sąsiadów miała co roku jakąś kolizję lub wypadek. No to się wprost w pale nie mieści !

  4. Krzysiek pisze:

    Co to też się porobiło :
    http://katowice.wyborcza.pl/katowice/1,35019,20052186,niewdzieczna-policja-kierowca-ktory-zglosil-wykroczenie-ma.html#BoxLokKatLink
    Kapuś czyli taki współczesny ORMO-wiec postanowił „zaistnieć” i dokonał „bohaterskiego czynu” zakapowania bliźniego swego.
    Dostał od komedianta nawet list pochwalny.
    Ale ponieważ komediantowi nie zgadzała się statystyka, to kapuś dostał … mandat za zastosowanie się do poleceń łebków od komedianta !
    To się nazywa łeb do interesów 🙂

    • wwm pisze:

      Czytam na końcu tekstu: „PS Dane bohatera zostały zmienione”.
      A dlaczego? Delator się wstydzi swojego szlachetnego nazwiska, czy swojego „bohaterstwa”?

  5. wwm pisze:

    Poprawka do tekstu z godz. 16:32. Ma być oczywiście tak:

    Proste pytanie: skoro taki „rzecznik” (obecny „rzecznik” od lat zażywa sławy „eksperta”) co roku wie i z wielką pewnością siebie podaje (zawsze tę samą) przyczynę, to po co nowe biuro – przepraszam – Biuro?

  6. wwm pisze:

    Ciąg dalszy tzw. dalszego doskonalenia:

    http://moto.wp.pl/kat,55194,title,Drogowka-bedzie-mniej-mandatow,wid,18272004,wiadomosc.html

    Szczególnie wzruszyło mnie coś takiego:

    „Zmieniła się (…) struktura policji. Wydzielono Biuro Ruchu Drogowego. (…) Będzie to (…) jednostka, której zadanie ma polegać na (…) dociekaniu przyczyn powstawania wypadków drogowych, a także opracowywaniu (…) środków profilaktycznych, by zmniejszać liczbę wypadków”.

    Jest jakiś problem? Powołujemy/wydzielamy/organizujemy biuro – przepraszam – Biuro. Nowo powołane biuro – przepraszam – Biuro, „docieka”, a następnie „opracowuje”.
    Nie ma problemu? Nie szkodzi. Wymyślamy problem, następnie powołujemy/wydzielamy/organizujemy biuro itd.

    Co roku na początku maja i na początku listopada (a także w czasie świąt wielkanocnych i świąt Bożego Narodzenia) MO ogłasza „akcję”, wszystkie telewizje na bieżąco składają meldunki z przebiegu „akcji”, po zakończeniu całej hecy w telewizorze pojawia się „rzecznik” (przedtem był jakiś taki poczesany, teraz z glacą). Osobnik ów wygłasza formułę: pomimo apeli policji było tyle i tyle wypadków, przyczyną była – jak zawsze – nadmierna prędkość i alkohol.
    Proste pytanie: skoro taki „rzecznik” (obecny „rzecznik” od lat zażywa sławy „eksperta”) co roku wie i z wielką pewnością siebie podaje (zawsze tę samą) przyczynę, to po nowe biuro – przepraszam – Biuro?
    To Biuro jest oczywiście zbędne. „Dociekanie” (za pieniądze polskiego podatnika) przyniesie taki sam rezultat, jak do tej pory („nadmierna prędkość” i „alkohol”), a „środki profilaktyczne” będą polegać na tzw. wzmożeniu, nasileniu i zintensyfikowaniu.
    Czynność pod nazwą „dociekanie przyczyn powstawania wypadków drogowych” jest z definicji czynnością pozorną. Nie ma dwóch identycznych wypadków drogowych, każdy wypadek ma inną przyczynę (i najczęściej nie jest to jedna przyczyna, tylko splot różnych okoliczności).

    • Krzysiek pisze:

      Wszystko zgodnie z prawami Parkinsona – ten biurokratyczny rak nigdy nie zaprzestanie pasożytnictwa na swoim jedynym żywicielu.
      Polskie milicyjne akcje o dziwo przyjęły się za Odrą – tam też jadąc autem można usłyszeć w radio, że właśnie trwa „Blitzmarathon” czyli wszystkie Polizei ładują się z całym sprzętem do „błyskania” i szaleją po najlepszych drogach w Europie w pogoni za „bandytami wiozącymi śmierć”.
      Sam na własne uszy słyszałem jak złapali jakiegoś ojca z dwójką dzieci gdy „szalał” zaledwie 100/70 no i kto wie, czy teraz Jugendamt nie odbierze mu tych dzieci i nie odda czasem „do adopcji” do rodziny muzułmańskiej, któż to wie ?
      Wszystko zatem przed nami, a właściwie przed Niemcami – moje „najszczersze” wyrazy współczucia 🙂
      Oczywiście niemieckie Bulle są tym tak samo zajęci i przejęci jak nasze misie i w tym czasie , gdy oni uganiają się za jadącymi mniej lub bardziej przepisowo kierowcami to bojownicy ISIS mogą sobie używać do woli na ich kobietach – czyli dokładnie tak jak to było podczas ostatniej wojny.
      Widać zatem wyraźnie, że głupota ma podłoże genetyczne co też badania genetyczne potwierdzają.

      • 31wB pisze:

        Krzyśku zacny ! Trochę błądzisz z tą niemiecką genetyką made Blut und Boden. Są tylko resztki prawdziwych Niemców bo II Wojna zrobiła swoje czyli zapładniali Niemki ruscy, kozacy, Litwini, Ukraińcy, kałmucy, Łotysze …cała wschodnia dzicz która powaliła III Rzeszę. Z drugiej strony murzyni, żydzi, francuskie wojska kolonialne, hindusi, Anglicy, Amerykanie …itp.itd. Zapładniali je przemocą i za chleb, węgiel, papierosy….Nie ma już narodu niemieckiego w starej postaci, jest za to pseudo niemiecka dzicz , takie mischlingi, która to dzicz usiłuje pozować na Niemców. Takie już untermensche, używając ich dawnego języka. To takie bydło które pada na kolana przed muslimami, bydło które potrafi się wyżywać na polskim kierowcy w 5 osób ; a ucieka przed muslimami którzy okradają ich kobiety, biją je i gwałcą . Polizei swołocz która uciekła pozostawiając bez pomocy swoją koleżankę…Swołocz która ukrywa przed swoimi te fakty . Swołocz która dała ..d… teraz próbuje ingerować w polskie sprawy . Rzygać się chce na sam widok SSchulza który nawet matury nie potrafił zdać i jest szczytowym przykładem Echt Idiot made in Germany; no i ci volksdeutsche w Polsce… The end. 31

      • wwm pisze:

        „Polskie milicyjne akcje o dziwo przyjęły się za Odrą (…)”.

        Nie prowadziłem szczegółowych badań, ale akcję „trzeźwy poranek” przeżyłem po raz pierwszy w Rzeszy – a nie na polskim terytorium etnograficznym. Było to w latach 90. ub. wieku. Wyglądało to tak:
        Düsseldorf, dzień poświąteczny. Jadę busem zarejestrowanym na osiem osób, wiozę do pracy dziesięciu ludzi (razem jest nas jedenastu), nie mam niemieckiego „prawa jazdy” (wg ówczesnego niemieckiego prawa dotyczącego cudzoziemców z polskim „prawem jazdy” można było jeździć przez pół roku, potem już tylko z niemieckim). Dojeżdżam do mostu na Renie – stoją miśki (zielone ubranka). Misiek wyłazi na jezdnię, macha rąsią. Zatrzymuję się. Miś coś w sensie, że „dzisiaj sprawdzamy trzeźwość” i pyta ile wczoraj wypiłem. Odpowiadam, że tyle co zwykle. Miś pyta, czy zgadzam się dmuchać. Mówię, że tak. Dmucham. Miśkowi wychodzi zero. Cieszy się bardzo, ładnie dziękuje – i każe jechać (a tego niemieckiego „prawa jazdy” nigdy nie zrobiłem, nie miałem czasu na takie głupstwa – przez cztery i pół roku jeździłem po Rzeszy w stanie ciągłego deliktu).

        • Krzysiek pisze:

          Moje spotkania z niemieckimi miśkami zawsze przebiegały bezproblemowo. Raz nawet udało mi się wykpić z mandatu za przejazd (niechcący) na czerwonym świetle na oczach miśków. Opisałem to już kiedyś, więc nie będę powtarzał. Niemieckich celników robiących nam w środku terytorium Rzeszy o 5 rano kontrolę na przy autostradowym parkingu w poszukiwaniu „zigaretten” i „vodka” zbyłem grzecznie mówiąc, że jako niepalący „zigeretten” już opchnęliśmy a „vodkę” sami wypiliśmy i mają pecha, bo się spóźnili z tą kontrolą 🙂
          Generalnie niemieckie miśki tym się różnią od polskich, że nie mają nałożonych planów mandatowych, więc im tak naprawdę wszystko „wisi i powiewa”.
          Mają komfort „pouczenia” delikwenta, a jak trzeba wystawić mandat to wystawiają i nawet gotówką biorą na miejscu.

  7. kwiatul pisze:

    Wczoraj, w nocy, 25 marca o godz 00:20 idac z psem na spacer przy ul.Hynka w Warszawie widzialem ciekay obrazek. Niestety nie mailem ze soba telefonu, zeby zrobic zdjecie a jak wrocilem to naszych dzielnych chlopcow juz nie bylo. W kazdym razie na ulHynka w stropne Al.Krakowskiej w zatoczce parkingowej za stacja Orlen-u stal sobie radiowoz i suszyl. niby nic dziwnego, bo czesto tam stoja. ale zabawne bylo to, ze w trakcie dokonywania pomiarow radiowoz stal nieoswietlony, natomiast jak juz zlapali kogos- w tym przypadku taksowkarza to wlanczali swiatla, latarke na dachu i koguta. Po odpuszczeniu ofiary spowrotem wygaszali wszystkie swiatla i mierzyli dalej. oczywiscie w ciemnosci, zeby im sie blona nie przeswietlila:)

    • Lubuszanin pisze:

      W nocy można po prostu nie zauważyć nieoświetlony radiowóz i… pojechać sobie dalej.

    • Krzysiek pisze:

      GoogleMap to bardzo użyteczne narzędzie:
      https://www.google.pl/maps/@52.1865055,20.9695074,3a,75y,297.26h,95.42t/data=!3m6!1e1!3m4!1sSeBoooDRqA_WlEDDNwMNsg!2e0!7i13312!8i6656
      Widać wyraźnie, że postój radiowozu z całą pewnością odbywał się na zakazie zatrzymywania. Wyłączenie oświetlenia miało sugerować kierowcom jadącym ul.Hynka, że radiowóz parkuje, a załoga „posila się” w orlenowskim barze.
      Włączenie oświetlenia w trakcie „trzepania ofiary” było zapewne podyktowane troską o bezpieczeństwo zatrzymanego, aby przypadkiem ktoś na niego nie wpadł. Słusznie więc po odjeździe „wytrzepanej ofiary” należało wyłączyć oświetlenie, gdyż nie miało ono dalszego uzasadnienia dla przeprowadzanych czynności – nie było kogo ostrzegać przed grożącym niebezpieczeństwem 🙂 !

      • kwiatul pisze:

        @ Krzysiek
        Krzysku jestes wielki:)
        naprawde dziekuje.. bo ja jakos nie wpadlem na ten pomysl, ale to jest ta zatoka:)
        No i zaczynam suie juz bac tego jak to policja wklada tyle trudu w troske o mnie i mi podobnych:) Chlapaki chronia mnie z narazeniem zycia, lamiac przepisy, zeby tylko nic mi sie nie stalo…
        no nie wiem, przy tej mizeri finansowej mojej ojczyzny chyba nie bede wychodzic z domu, zeby nie narazac moich aniolow strozow na wydatki:)))
        Mam jeszcze filmik z lata zeszlego roku, juz to opisywalem, jak skolei na ul. Lopuszanskiej w Warszaie od Al.Jerozolimskich w strone Al. Krakowskiej w zatoce autobusowej pod takim samym znakiem stalo sobie dwoch kolesi na motocyklach. koguty zaslonili wieszajac na nich kaski, no i suszyli sobie na ucho:)) Wjechalem i zaparkowalem na terenie stacji Lotos-u, podszedlem zrobic im zdjecie. Nie zdazylem dojsc do samochodu, jakies 50m, jak obydwaj na sygnale otoczyli mnie i zazadali wylegitymowania sie. na pytanie o powid, nie odpowiedzieli. Wszystko nagrywalem, tylk jest to spory material i nie potrafie go skompresowac, zeby wrzucic na forum.Wezwalem kontrole wewnetrzna, bardzo dlugo czekalem. W tym czasie mnie patroszyl jeden wsciekly a drugi poszedl sobie do sklepu na stacji. na kolejne pytanie o powod odpalil mi ten idiota, ze jest duzo kradzierzy paliwa na stacjach i on tak prewencyjnie. w chwili wjazdu radiowozu z nastepnymi showmanami ci na motorkach poprostu uciekli, nawet nie kazac pocalowac sie, a koles, ktory przyjechal odegral scenke, ze co ja szaleja, bo nie ma problemu, jak chce to moge sobie z nim robic zdjecia do konca dnia. I miej tu szacunek do munduru… rece opadaja. Msciwa gownarzeria.

        • Krzysiek pisze:

          Ależ o tym wszystkim już dawno temu pisała Redakcja:
          http://prawonadrodze.org.pl/w-policji-istnieje-przyzwolenie-na-lamanie-prawa/
          Moim skromnym zdaniem system „wymiaru sprawiedliwości inaczej” tak już się „zapętlił”, że aż się, mówiąc językiem informatyków – „zawiesił”.
          Widać to szczególnie w dziedzinie BRD, które urosło do rangi „najważniejszego oczka w głowie władzy”, która jest w stanie poświęcić wszelkie inne sprawy, byleby tylko kierowcom i posiadaczom samochodów „uchylić Nieba” !
          A to akcyzą i innymi podatkami drenuje się kieszeń Obywateli opodatkowując paliwa ponad wszelkie ludzkie granice przyzwoitości tłumacząc to budową autostrad i dróg.
          A to wymyśla się takie „procedury szkolenia kierowców”, żeby średnia sumarycznych opłat za uzyskanie upragnionego prawa jazdy oscylowała w okolicach 10 x cena jednostkowa kursu, po to, aby kierowcy byli „dobrze przeszkoleni”. Oczywiście są „przeszkoleni” ja ta „jasna cholera” 🙁
          A to wymyśla się coraz to nowe „wykroczenia” drogowe, natomiast te już istniejące wykroczenia „awansuje się” do kategorii „przestępstw”. Kto wie, czy wkrótce niektóre wykroczenia przeciwko PRD nie zostaną awansowane do kategorii „zbrodni przeciwko ludzkości”, bo już dzisiaj za przykładowo zawracanie w miejscu niedozwolonym można być oskarżonym nie o wykroczenie „zawracania w miejscu niedozwolonym” ale za „stworzenie zagrożenia katastrofą w ruchu drogowym” i natychmiast być pozbawionym prawa jazdy z późniejszą wizytą w sądzie.
          Co bardzo ciekawe :
          „Pomimo posługiwania się pojęciem katastrofa – kodeks karny nie zawiera definicji tego pojęcia. W praktyce więc nie zawsze łatwo można rozróżnić katastrofę od wypadku drogowego opisanego w art. 177 kk ” (http://prawnikow.pl/porady-prawne/prawo-karne-i-wykroczenia/252110,Odpowiedzialnosc-za-spowodowanie-katastrofy-w-ruchu.html#)
          Tak więc w „demokratycznym państwie prawa”, na którego straży stoi TK, a właściwie jego niezwyciężony prezes Rzepliński, CEL UŚWIĘCA ŚRODKI !
          Jeśli nie da się ukarać Obywatela i udowodnić mu wykroczenia / przestępstwa / zbrodnii *) (* – niepotrzebne skreślić) w sposób LEGALNY to znaczy nie popełniając przy tej okazji samemu przestępstwa, to należy to zrobić w sposób „QUASI-LEGALNY” czyli dokonując wykroczenia lub przestępstwa „niższej rangi”.
          Nikt bowiem nie ma najmniejszej wątpliwości, że wykroczenie polegające na naruszeniu zakazu zatrzymywania jest wykroczeniem zdecydowanie niższej rangi niż „szarżowanie” te 20 km/h ponad dopuszczalne 50 km/h w terenie zabudowanym miasta stołecznego Warszawy na ulicy dwujezdniowej o dwóch pasach ruchu każdy o godzinie 0:30 w nocy.
          Gdybyście bowiem Obywatelu kwiatul spacerując nocną porą ze swym ulubionym Burkiem „wtargnęli nieumyślnie na przejściu dla pieszych” pod koła tak pędzącego „bandyty drogowego” to by pewnie po Was i Waszym Burku nawet mokra plama na asfalcie nie pozostała.
          A tak, Panowie policjanci, narażając swoje własne bezpieczeństwo i honor ZAPOBIEGLI temu nieszczęśliwemu wypadkowi zatrzymując „za wczasu” jego POTENCJALNEGO SPRAWCĘ ! 🙂
          Czyż nie warto w tym celu poświęć mniejsze dobro i naruszyć zakaz zatrzymywania niż potem zbierać żyletką z asfaltu plamę po Obywatelu kwiatulu i jego Burku ????? 🙁

          • kwiatul pisze:

            @ krzysiek
            No tak.. i dlatego absurdy w trosce o mnie i mojego burka siegaja niebios i to doslownie. Nie wiem, co ta stacja orlenu przy Hynka ma w sobie, ale skolei przed nia.. tez na b-36 upatrzyli sobie miejsce nasi dzielni strasznicy miejscy. no i stali z tym radarem, stali.. a przed nimi slup metalowy od latarni.. no to najpierw owijali go kocem azbestowym, a pozniej chyba na tyle sie interes rozkrecil, ze nawet slup wymienili na betonowy:))) i po co? jak juz zabrano im zabawke? a co do reszty to ja doceniam ta troske… jak jestem podwojnie a nawet potrojnie strzyzony podatkami akcyzami, na budowe autostrad, za przejazd ktorymi musze jeszcze i tak placic przy wjezdzie i wyjezdzie… coz…

    • Tom2 pisze:

      A te światła to „włanczali” włancznikiem czy włącznikiem?

      • milicjant pisze:

        Nie zależy mi na wytykaniu błędów @kwiatulowi, ale zaskakuje mnie mściwy „językoznawca” @wwm. Gdzie jesteś o „nieomylny”? 🙂

  8. 31węzłowy Burke pisze:

    Łysy trep łże jako ta bura suka . Amen.31

    • Krzysiek pisze:

      A mi się wydaje, że wszyscy oni mówią prawdę.
      Ci ze zmienionym głosem mówią prawdę taką, jaką ona jest. Natomiast „łysy radca KGP” też mówi „prawdę” jaką ona być powinna.
      Pomiędzy tymi policjantami na samym dole a samą górą policyjnej hierarchii są szczeble pośrednie opanowane przez tzw „wściekłe psy” w osobach komediantów i kierowników wydziałów od komend dzielnicowych, miejskich, powiatowych poprzez wojewódzkie aż po główną. I to właśnie te „wściekłe psy” robią co mogą, aby policyjną „budę dzielnicową” zamienić na miejską, a najlepiej wojewódzką, bo im „buda” wyżej w hierarchii tym więcej żarła do michy nawalą !
      Marzeniem wszystkich jest oczywiście „buda główna” gdzie robota lekka i przyjemna i nawet tym co się gada nie ma co się przejmować ani zastanawiać.
      W reportażu podano jedną ciekawą informację, a mianowicie tę, że nacisk na statystyki w policji zaczął się od około roku 2000. To jest akurat początek powrotu do władzy komunistów przefarbowanych na SLD

      • 31wB pisze:

        W Poznaniu polucjanci na pytanie czy cisną ich na wyniki zgodnie odpowiadają że NIEEEEEE. Za to policjanci milczą wymownie i patrzą w ziemię…31

    • BB pisze:

      Przy okazji odwołania głównego komendanta i emerytowania się sokołowskiego oraz chwaleniu się jak to poprawiono bezpieczeństwo i pierwszy raz od 10 lat mamy najmniej zabitych, pisałem że jeszcze łysa pała jest do odstrzału bo tak jak on łże w żywe oczy to nikt mu nie dorówna. Najgorsze jest jak go zapraszają do „Państwo w Państwie” i robi z siebie kompletnego debila odpowiadając na pytania lub interpretując zdarzenia w programie.
      Nie ma nacisków a łapanie za przekroczenie 10km/h na pustej drodze o 7 rano w poniedziałek, gdzie 99% ludzi odsypia „rodzinną integracją” to jest dbanie o bezpieczeństwo. Bezpieczeństwo pustej drogi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *