Legalizacje ponowne dla mierników prędkości – Okręgowe Urzędy Miar masowo poświadczają nieprawdę

Konstytucja RP w artykule 2 gwarantuje, że Rzeczpospolita Polska jest państwem prawa, które realizuje zasadę sprawiedliwości społecznej. By zapewnić realizację tej wartości, do życia powołano wiele instytucji, które powinny stać na straży praworządności i chronić obywatela przed bezprawiem państwa.

Jedną z takich instytucji jest Główny Urząd Miar, którego rolą jest badanie i dopuszczanie do użytkowania urządzeń pomiarowych. „Biblią” tego urzędu jest ustawa Prawo o miarach (t.j. Dz.U. 2018 poz. 376) oraz wydane – na podstawie delegacji zawartych w tym akcie – rozporządzenia właściwych ministrów. Niestety, polska służba metrologiczna od dłuższego czasu nie wypełnia konstytucyjnych wartości, natomiast ochoczo trzyma się barejowego „Nie mamy pańskiego płaszcza i co Pan nam zrobi?”.

1. Warunki prawne użytkowania mierników prędkości w ruchu drogowym

Radarowe i lidarowe mierniki, używane do kontroli ruchu drogowego, nie mogą być stosowane bez dopuszczenia ich do użytkowania przez Główny Urząd Miar, co wynika z art. 8 p.o.m. Warunki ich kontroli metrologicznej i stosowania określone są w Prawie o miarach, a także w kilku innych regulacjach wydanych na podstawie jego delegacji, m.in. rozporządzeniu określającym wymogi, jakie przyrządy muszą spełniać, a także podającym zakres badań, jakie musi dokonywać służba kontroli miar. Obecnie obowiązuje w tym zakresie Rozporządzenie Ministra Gospodarki z 17 lutego 2014 r. w sprawie wymagań, którym powinny odpowiadać przyrządy do pomiaru prędkości pojazdów w ruchu drogowym, oraz szczegółowego zakresu badań i sprawdzeń wykonywanych podczas prawnej kontroli metrologicznej tych przyrządów pomiarowych (Dz.U. 2014 poz. 281).

Procedura wprowadzenia nowego urządzenia do użytkowania jest czytelnikom zapewne znana – najpierw producent lub inny podmiot (np. dystrybutor) zgłaszają urządzenie do GUM z wnioskiem o wydanie decyzji Zatwierdzenia Typu. Organ metrologiczny wykonuje badania kontrolne i jeśli stwierdzi, że dane urządzenie spełnia wymogi prawne, wydaje dokument ZT. Na jego podstawie kolejne, tożsame urządzenia, są zgłaszane do Okręgowych Urzędów Miar w celu wydania im legalizacji pierwotnej, a następnie (co max 13 miesięcy) ponownych. Mogą one jednak w każdej chwili stracić ważność, jeśli zostanie stwierdzone, że przyrząd przestał spełniać wymagania (art. 8n ust. 4 pkt 1 p.o.m.), a jeśli takie informacje zostaną ujawnione podczas badań legalizacyjnych, wówczas – zgodnie z art. 8n ust. 1a p.o.m. – organ kontroli ma obowiązek w drodze decyzji odmówić poświadczenia, że przyrząd spełnia wymagania.

2. Czy stosowane przez mierniki polskie służby mierniki powinny otrzymywać świadectwa legalizacji ponownej?

Okręgowe Urzędy Miar wydają rocznie setki dowodów legalizacji ponownej dla mierników takich jak Iskra-1 czy UltraLyte. Sprawdźmy więc, czy są ku temu podstawy – jakie wymogi Rozporządzenia Ministra Gospodarki „spełniają” według Okręgowych Urzędów Miar powszechnie użytkowane w Polsce urządzenia do kontroli prędkości.

a)   § 5. 1. Konstrukcja i wykonanie przyrządu powinny zapewniać wskazanie pojazdu, którego prędkość została zmierzona.
2. Wymaganie, o którym mowa w ust. 1, powinno być spełnione również w przypadku, gdy wykonuje się pomiar prędkości pojazdu jadącego w grupie pojazdów, lub w przypadku, gdy pojazd ten wymija, omija lub wyprzedza inny pojazd.
3. W przypadku niespełnienia wymagania, o którym mowa w ust. 1, przyrząd nie powinien wskazywać i rejestrować wyniku pomiaru prędkości.

Tak, ten wymóg według OUM-ów spełnia np. Iskra-1 czy UltraLyte, mimo, że każdy trzeźwo myślący wie, że jakiegokolwiek stosowany w Polsce miernik radarowy takiej funkcjonalności nie posiada – użytkownik Iskry czy Rapida nie ma bladego pojęcia, jakiego obiektu prędkość została wskazana na wyświetlaczu. Co do lidarów – urzędy i sądy często stają na stanowisku, że ten warunek te mierniki spełniają, ale jest to błędny pogląd – bo np. UltraLyte wcale nie wskazuje, któremu pojazdowi zmierzył prędkość! Nieprawdą bowiem jest, że rzekomo robi to wyświetlana w celowniku kolimatorowym czerwona kropka, bo ona wyłącznie symuluje (tak, symuluje, bo jest ona wyświetlana w celowniku, to nie jest widok na „promień”), gdzie teoretycznie pada wiązka pomiarowa, natomiast identyfikacji „dokonuje” operator – tylko o jakim wskazaniu przez mierzącego może być mowa, gdy  „strzela” on z 500-700 metrów z drżących rąk do auta, poruszającego się w kolumnie, na jednym za pasów jezdni?

b)   § 6. 1. Konstrukcja i wykonanie przyrządu powinny zapewniać odróżnianie kierunku ruchu pojazdu, którego prędkość została zmierzona.

Tym paragrafem serdecznie kłaniamy się legalizacjom wydanym dla wciąż użytkowanych mierników typu Rapid-1a.

c)   § 12. 1. Konstrukcja i wykonanie przyrządu powinny zapewniać po każdym jego włączeniu sprawdzenie prawidłowości działania przyrządu oraz potwierdzenie wykonania tego sprawdzenia.
2. W przypadku braku potwierdzenia prawidłowości działania przyrząd nie powinien wykonywać pomiaru prędkości.
3. Sprawdzenie prawidłowości działania przyrządu powinno być możliwe także w dowolnym czasie w wyniku włączenia funkcji sprawdzenia.

Ciekawe, który z użytkowanych w Polsce przyrządów ma taką funkcjonalność? Iskra-1? Rapid-1a lub 2-Ka? UltraLyte? Owszem, ten ostatni ma możliwość dokonywania testów wyświetlacza, zbieżności wiązki i poprawności pomiaru odległości, ale ich wywołanie zależy wyłącznie od widzimisię operatora – brak ich przeprowadzenia w żaden sposób nie uniemożliwia dokonywania pomiarów! Jeśli sprawa trafia do sądu, to policjanci potwierdzają (bo tak zostali nauczeni), że testy zostały wykonane, choć najczęściej nie są w stanie wymienić nazwy nawet dwóch, a opisać poprawnie sposobu przeprowadzenia – dla żadnego z nich.

d)   § 13. 1. Przyrząd powinien umożliwiać identyfikację wersji i nominalnej sumy kontrolnej oprogramowania istotnego dla prawidłowego funkcjonowania przyrządu i jego charakterystyk metrologicznych.
2. Oprogramowanie przyrządu powinno być zabezpieczone przed jego przypadkową i nieupoważnioną zmianą.

Bardzo proszę dowolny Okręgowy Urząd Miar o wskazanie, jaką sumę kontrolną oprogramowania w trakcie badań legalizacyjnych sprawdził dla UltraLyte! Podpowiadam – żadną, bo dla tego miernika w decyzji Zatwierdzenia Typu tej wartości GUM – wbrew prawu – nie podał. Oznacza to, że ktokolwiek może wgrać dowolne oprogramowanie w dowolnej chwili! A że będzie tam np. algorytm, który zawsze wskaże podwojoną wartość? A kogo to? To, że wymóg ten ma kluczowe znaczenie dla uznania pomiaru za dowodowy, uznały łódzkie sądy badając sprawę kierowcy oskarżanego przez ITD o przekroczenie dozwolonej prędkości na podstawie zdjęcia z czeskiego fotoradaru Ramet. W trakcie przewodu wywołano opinię biegłego Jarosława Teterycza, który wskazał, że producent zmienił oprogramowanie sterujące pracą tego fotopstryka i jest ono tym samym inne od tego, dla którego GUM wydał decyzję ZT, a tym samym nie może być legalnie użytkowane (zobacz: wyrok SR dla Łodzi – Śródmieścia syg. VII W 2786/15, utrzymany w mocy wyrokiem Sądu Okręgowego w Łodzi syg. V Ka 935/17). Czy na podstawie tego wycofano nielegalnie zmodyfikowane AD9 z użytku? Tak, dobrze zgadliście …

e)   § 14. 1. Dostęp do części przyrządu istotnych dla charakterystyk metrologicznych powinien być zabezpieczony za pomocą cech zabezpieczających.
2. Wymaganie, o którym mowa w ust. 1, dotyczy także części przyrządu, których naruszenie może spowodować błąd pomiaru.

Taką częścią przyrządu „istotną dla charakterystyk” są wszelkie punkty, za pomocą których można – np. poprzez kręcenie pokrętłem – dokonać zmian ustawień miernika. W UltraLyte są to np. dwie śruby na celowniku kolimatorowym, za pomocą których można dokonywać zmian położenia wyświetlanego w celowniku punktu, wskazującego miejsce padania wiązki pomiarowej.

Niestety, GUM w decyzji Zatwierdzenia Typu dla UL dokonał kolejnej, karygodnej pomyłki, i zamiast wskazać miejsce naklejenia cech zabezpieczających na obydwu wkrętach regulacyjnych, wprowadził wymóg wyłącznie dla tego znajdującego się po lewej stronie.

Problem dostrzegł dystrybutor – firma SCS i na legalizowanych przez siebie urządzeniach umieszcza na prawej śrubie swoją naklejkę serwisową, ale nie jest to wymagana prawem cecha legalizacyjna! Pozostali „legalizatorzy” nie zaprzątają sobie tym problemem głowy, w końcu naklejają plomby zgodnie z decyzją ZT …

f)   § 17. 1. Przyrząd laserowy powinien być wyposażony w urządzenie:
(…)
2) sygnalizujące lub wskazujące zachowanie zbieżności osi optycznej wizjera z wiązką promieniowania laserowego.

Wow, gdzie UltraLyte czy TruCam ma takie urządzenie? Proszę przeczytać z uwagą – ma być to URZĄDZENIE wskazujące zbieżność, a nie możliwość przeprowadzenia testu, której to czynności nic nie potwierdza (poza zeznaniami operatora) i nic z niej nie wynika – w sensie uniemożliwienia dokonywania pomiarów, jeśli urządzenie testu nie przeszło.

g)   § 23. 1. Przyrząd powinien być stosowany w warunkach znamionowych użytkowania w sposób zgodny z instrukcją obsługi i decyzją zatwierdzenia typu.

Przyrząd ma być stosowany zgodnie z instrukcją obsługi, która NIE PODLEGA kontroli urzędu miar. Dlatego dla Iskry-1 są już trzy wersje instrukcji obsługi (modyfikowane przez dystrybutora po serii niekorzystnych wyroków sądowych), tyle samo znamy dla UltraLyte. Słowem – dokument ten może zostać stworzony przez dystrybutora „z sufitu”, można wpisać dowolne bajki – nikt tego nie sprawdza! Stąd właśnie bierze się np. przyjmowany przez polskie sądy dla rodziny UltraLyte mityczny zasięg 1 200 m (choć oryginalna instrukcja producenta określa zupełnie inne, mniejsze odległości), tak powstało także cudowne zwiększenie odporności na zakłócenia elektromagnetyczne do wymaganych 10V/m2 dla Iskry-1, choć oryginał rosyjski informuje o wartości 3 V/m2.

O użytkowaniu mierników zgodnie z decyzją Zatwierdzenia Typu nie ma co wspominać, bo wystarczy chyba palców u rąk, by wyliczyć funkcjonariuszy drogówki, którzy w ogóle wiedzą (nie znają!), że taki dokument istnieje.

h)    § 30. Podczas legalizacji ponownej przyrządu należy sprawdzić:
1) czy przyrząd:
(…)
b) ma wersję i wartość sumy kontrolnej oprogramowania zgodne z decyzją zatwierdzenia typu,
(…)
2) czy wartości błędów pomiarów, wykonanych w warunkach znamionowych użytkowania dla co najmniej 10 pomiarów różnych prędkości w zakresie pomiarowym przyrządu dla każdego mierzonego kierunku ruchu pojazdów, nie przekraczają wartości błędów granicznych dopuszczalnych.

Problem sumy kontrolnej omówiony został w punkcie d). Natomiast jak sprawdzane są mierniki w „znamionowych warunkach i zakresie pomiarowym”, można poznać dzięki lekturze dowolnej zapiski z badań jakiegoś miernika. Oto przykład dla UltraLyte, badanego przez OUM w Katowicach:

Na powyższym przykładzie widać, że nie określono, prędkość czego badano, gdzie, z jakiej odległości, jakie warunki atmosferyczne panowały (temperatura, wilgotność, opady), a prędkość wynosiła maksymalnie ciut ponad 100 km/h (choć zakres znamionowy tego urządzenia to od 0 do 320 km/h), poinformowano też, że – wbrew bezwzględnemu wymogowi – nie zbadano wartości sumy kontrolnej oprogramowania. Ale urządzenie legalizację oczywiście otrzymało, no bo przecież „spełnia” wymogi § 30 Rozporządzenia …

3. Wnioski końcowe

Prawo dotyczące metrologii nie jest napisane skomplikowanym językiem, zrozumienie jego podstawowych regulacji nie powinno przekraczać możliwości ucznia kończącego podstawówkę. Niestety, jak wynika z powyższej analizy, nie jest zrozumiałe dla urzędników organu metrologicznego. Mierniki nie spełniają licznych wymogów prawa, różne osoby mogą nimi – bez konsekwencji – manipulować, zmieniać ustawienia, modyfikować oprogramowanie, co nie przeszkadza wydawać urzędowych poświadczeń, że wymogi są jednak spełniane.

Panie p.o. Prezesie GUM, to kto tam u was do cholery pracuje? Może czas sięgnąć po kadry legitymujące się jednak umiejętnością czytania aktów prawnych ze zrozumieniem ich treści?

Że co, czytelnicy, nie rozumiecie, o co chodzi? A jak nie wiadomo, o co, to chodzi o ….

Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „Legalizacje ponowne dla mierników prędkości – Okręgowe Urzędy Miar masowo poświadczają nieprawdę

  1. antypies pisze:

    Urządzenie spełniające wymogi prawne jest nie przydatne dla policji, jakby kierowca wiedział że jak jedzie prawidłowo to nic mu nie grozi to nie bałby się policji. Chodzi o to aby obywatel się bał – wtedy można mu wszystko wcisnąć, w razie jakby się stawiał to umorzyciel publiczny załatwi sprawę. W programach takich jak państwo w państwie nigdy żaden policjant nie chciał przyjść i zmierzyć się z rzeczywistością. Kampanie medialne policji o bezpieczeństwie na drogach to wyreżyserowane gnioty, wykorzystywano do tego Hołowczyca – ale jak jemu zabrano prawko to już nie jest twarzą policji (przekonał się na własnej skórze jak działa system). Układ GUM – Policja może być rozbity – masowo trzeba upubliczniać przestępczą działalność GUM-u

  2. Maksymilian pisze:

    Czy warto podczas kontroli zrobić zdjęcie niezaplombowanych śrub kalibracyjnych takiego UltraLyte? Czy to może być przydatny dowód na rozprawie?

  3. 31węzłowy Burke pisze:

    GUMofilce. Buractwo w szczytowym punkcie rozwoju. I oszustwo…A za kradzież batonika zamykają do więzienia…31

  4. Robert pisze:

    No i nawet jeśli to prawda, to kto ponosi konsekwencje za dopuszczenie ich do użytkowania ??? nikt

  5. Krzysiek pisze:

    „…A jak nie wiadomo o co chodzi…” – to wiadomo, że GUM od tych lipnych legalizacji trzepie kasiorę. Brak legalizacji oznacza brak kasiory i już wszystko wiemy w tym temacie.

    • pioter pisze:

      GUM jak GUM, ale dystrybutorzy, policja. Spełniający obecne wymogi prawa LaserCam4 był tańszy od LTI TruCama, a jednak wybrano tego drugiego. Przypadek?

      • Krzysiek pisze:

        Nie ma przypadków, są tylko znaki.

        • Krzysiek pisze:

          I właśnie taki kolejny „znak” pokazujący „zasady funkcjonowania urzędów demokratycznego państwa prawa” objawił się na budowie autostradowej obwodnicy Częstochowy.
          Jak donoszą media: „Najpierw pojawiło się opóźnienie związane z problemami z podwykonawcami, których Salini (generalny wykonawca odcinka F – przyp.Krzysiek) ostatecznie wyrzuciło z placu budowy. Następnie ujawniły się wady na dwóch wiaduktach. Przez wiele miesięcy GDDiKA informowała o tym, że obiekty trzeba będzie rozebrać, bo użyty do ich budowy beton nie spełnia wymogów. Pod koniec roku sytuacja odwróciła się o 180 stopni i wszystko wskazuje na to, że obiektów nie trzeba będzie rozbierać, bo BETON W KOLEJNYCH BADANIACH ZACZĄŁ SPEŁNIAĆ NORMY”.
          No cóż – nie jestem wprawdzie inżynierem budownictwa tylko w dziedzinie wymagającej zdecydowanie większych dokładności wykonania, ale nawet kompletny techniczny głąb poczułby, że tutj”coś śmierdzi”. A co „śmierdzi” to każdy rozumny człek wie nawet bez wykształcenia techniczno-budowlanego …

Pozostaw odpowiedź pioter Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *