Finansowanie organizacji społecznych. Dwie strony Mocy

Artur Mezglewski

Jest oczywiste, że na sprawach o wykroczenia drogowe uczciwie zarobić się nie da się. Przecież sprawy o drobne czyny mogą być bardzo skomplikowane dowodowo. Żeby wygrać drobną sprawę „o 100 złotowy mandat” trzeba nieraz zainwestować w środki osobowe i techniczne warte kilka tysięcy złotych. Kogo na to stać?

Jedyną szansę na wygranie takich spraw dają organizacje społeczne. A społeczników „ruchodrogowców” nam się ostatnio namnożyło. Może już czas ujawnić, po której stronie mocy działają?…

I. Jasna strona Mocy

  1. Emil Rau

Po jasnej stronie mocy na pierwszym miejscu sytuuje się niewątpliwie Emil Rau. Ludzie znają go głównie z programów telewizyjnych. Większość jednak nie wie, że Emil nie tylko upublicznia medialne absurdy związane z ruchem drogowym, ale niemal codziennie wyrusza w Polskę, aby pomagać ludziom prześladowanym przez system. Wielu nieszczęśników nie miało by najmniejszych szans w nierównej walce ze strażami gminnymi, policją i „niezawisłymi” sędziami, gdyby nie Emil.

Emil nigdy od nikogo nie wziął ani grosza za swoją pomoc. Ba! Nigdy nie wziął grosza nawet za zwrot kosztów przejazdu! A mówimy o kwotach rzędu kilku tysięcy złotych miesięcznie…

2. Marek Walczak

Nie sposób ocenić, ani obliczyć ilu ludzi uratowało oko kamery Marka Walczaka. Stawia się na każdej rozprawie i w każdym miejscu na mapie Polski, kiedy potrzeba i kiedy tylko może. Dzięki jego nagraniom rozpraw wiele sfałszowanych protokołów musiało zostać sprostowanych, wiele sędziowskich postaw – niegodnych i szemranych – zostało utrwalonych na wieki.

Marek Walczak nie jest biznesmenem. Jeździ za swoje. Nigdy nie wziął ani grosza. Pomaga, bo chce.

3. Patryk Tomaszewski

Patryk Tomaszewski od kilku lat jest zwyczajnie prześladowany przez kościańską policję, która wytoczyła mu mściwe kilkanaście spraw o wykroczenia. Kościańscy policjanci figlują za publiczne pieniądze, angażując wymiar sprawiedliwości i narażając Skarb Państwa na straty rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych. Patryk wszystkie te sprawy wygrywa – mimo, że w kościańskim sądzie przyjaciół nie ma.

Dzięki zaprawie, jaką mu zgotowała kościańska policja i kościański sąd, Patryk nauczył się pisać pisma procesowe. Robi to lepiej niż niejeden adwokat. Większość z jego apelacji odnosi skutek w postaci wyroków uniewinniających lub uchylających skazania. Patryk za swoją pomoc od nikogo nie wziął nigdy ani grosza.

4. Piotr Jakubiak

Piotr Jakubiak zmienia oblicze Polski Północno-Zachodniej. Trudno zliczyć miasta, które musiały skorygować błędnie oznaczone strefy płatnego parkowania. Trudno zliczyć ilu osobom Pan Piotr napisał pisma procesowe, pomagając wygrać sprawę o niesłusznie naliczoną opłatę, o bezzasadne oskarżenia w sprawach wykroczeniowych.

Piotr Jakubiak nigdy od nikogo nie wziął ani grosza, choć radziłem mu, żeby za stracony czas potrącał sobie, choćby drobne kwoty.

5. Jerzy Lelonkiewicz

Od kiedy Jurek Lelonkiewicz zaczął interesować się ruchem drogowym – w mieście Poznaniu zmieniło się wiele. Policjanci już nie chowają się za drzewami i przestali używać Iskier, a straż miejska zanim nałoży mandat dwa razy się zastanowi. Sam widziałem, że gdy przejeżdża przez miasto policjanci pierwsi mu się kłaniają.

Pan Jerzy w imieniu SPnD oraz gdy proszą o to podsądni, monitoruje pracę poznańskich sądów. W ostatnim roku był na 120 rozprawach. Za darmo. A dodajmy, że jest człowiekiem niepełnosprawnym…

6. Alex Puszkarewicz

Alex Puszkarewicz został kiedyś bezzasadnie oskarżony przez zachodniopomorską policję o przekroczenie prędkości w ruchu drogowym. Po ciężkich bojach sądowych nie tylko wygrał swoją sprawę, ale udowodnił, że policjanci używali do pomiarów niezalegalizowanego sprzętu. Teraz to Alex oskarża, a Policja się broni. Pewnie by nie dał sobie rady, ale niespodziewanie otrzymał wsparcie z Prokuratury Krajowej. Wygląda na to, że nieuczciwy policjanci poniosą odpowiedzialność.

Alex – podobnie jak inni członkowie SPnD – nauczył się prowadzenia procesu karnego. Teraz pomaga innym. Uczestniczy w rozprawach, pomaga pisać pisma procesowe. Zawsze za darmo.

***********************

Wymieniłem sześciu członków SPnD – przykładowo. Takich ludzi mamy w Stowarzyszeniu kilkudziesięciu. Niech wybaczą ci, których pominąłem. Wszystko musi mieć jakieś granice.

W kontekście działalności, jaką prowadzą członkowie SPnD na obszarze całej Polski, jakże żałośnie zabrzmiały słowa wypowiedziane przez właściciela największej w Polsce firmy  żerującej na uczestnikach ruchu drogowego (który traktuje SPnD jak konkurencję), że Stowarzyszenia Prawo na Drodze się rozpada… Czy ten człowiek nie jest w stanie pojąć, że nie może upaść organizacja, która nie jest nastawiona na zysk? Bo niby z jakiego powodu miała by upaść?…

 

II. Ciemna stroma Mocy

Ciemna strona Mocy podsuwa proste, skuteczne rozwiązania problemów, prowadząc przez to jednak do zamknięcia się na dobro innych, demoralizacji, zaniku altruizmu”    (źródło: http://www.ossus.pl/)

  1. Człowiek Ćma

Człowiek Ćma sam o sobie mówi, że pomógł tysiącom ludzi i że wygrał wszystkie procesy – a było ich dziesiątki, a może setki. Konkretów żadnych. Jest postacią medialną. Potrafi się wcisnąć do każdego programu: gdzie kamery lub mikrofony – tam on. Za obecność w mediach odda wszystko.

Pomysłem Człowieka Ćmy na sfinansowanie swojej działalności było zorganizowanie zbiórki pieniężnej na portalu internetowym zrzutka.pl

Czy zbiórka pieniężna na określony społecznie cel jest dobrym pomysłem na sfinansowanie działalności społecznej? Co na to polskie prawo?

Otóż mamy dwa rodzaje zbiórek: zbiórki prywatne i zbiórki publiczne.

Zbiórki prywatne nie są regulowane przepisami prawa. Każdy może zwrócić się do swoich przyjaciół, a za ich pośrednictwem do przyjaciół ich przyjaciół z prośbą o dokonanie finansowego wsparcie. Zbiórkę taką można przeprowadzić m. in. przy wykorzystaniu portalu zrzutka.pl Do takiej zrzutki mają zastosowanie poniższe przepisy punktu VII Regulaminu:

” (2.) Zrzutka może być dostępna jedynie dla określonego kręgu osób. Organizator we własnym zakresie winien zapraszać wybranych użytkowników lub inne osoby do uczestnictwa w zrzutce przesyłając indywidualny link do zrzutki poprzez wiadomość SMS lub e-mail oraz inne kanały komunikacyjne”.

” (3.) Wspierający udostępniając informację o swojej wpłacie na Zrzutkę prywatną w mediach społecznościowych powinni udostępniać ją tylko osobom znajomym w celu zachowania prywatnego charakteru Zrzutki„.

Zbiórki publiczne podlegają rygorom ustawy z dnia 14 marca 2014 r. o zasadach prowadzenia zbiórek publicznych oraz wydanych na jej podstawie przepisach wykonawczych. Do obowiązków organizatora zbiorki publicznej należy m. in.:

  1. Powołanie aktem założycielskim komitetu społecznego, składającego się co najmniej z trzech osób fizycznych, posiadających pełną zdolność do czynności prawnych oraz niekarane za popełnienie przestępstwa przeciwko wiarygodności dokumentów, mieniu, obrotowi gospodarczemu, obrotowi pieniędzmi i papierami wartościowymi lub za przestępstwo skarbowe.  W kacie założycielskim zamieszcza się następujące dane: określenie celu, w jakim komitet społeczny został powołany, dane osób powołujących komitet społeczny:  imię, nazwisko, adres zamieszkania, numer PESEL; adres do korespondencji; dane osoby uprawnionej do reprezentowania komitetu społecznego;
     oświadczenie o niekaralności za przestępstwa, o których mowa powyżej;
  2. Zgłoszenie zbiórki publicznej na urzędowym formularzu do właściwego ministra;

  3. Złożenie sprawozdania z przeprowadzonej zbiórki;

  4. Złożenie sprawozdania ze sposobu rozdysponowania zebranych ofiar.

Człowiek Ćma zamieścił dniu w dniu 20 marca o godzinie 20.00 na dwóch profilach fecebookowych ogłoszenie, do których ma dostęp nieograniczona liczba użytkowników, że organizuje „zrzutkę” na „walkę z nielegalnymi radarami policyjnymi”. Zostało ono następnie skopiowane na kolejnych 28 portalach internetowych – również publicznie dostępnych.

W tym miejscu należało by przypomnieć o brzmieniu art. 56 Kodeksu wykroczeń:

§ 1. Kto bez wymaganego zgłoszenia zbiórki publicznej lub niezgodnie ze zgłoszeniem zbiórki publicznej organizuje lub przeprowadza publiczną zbiórkę ofiar,podlega karze grzywny.
§ 2. Podżeganie i pomocnictwo są karalne.
§ 3. Można orzec przepadek przedmiotów uzyskanych ze zbiórki publicznej przeprowadzonej niezgodnie ze zgłoszeniem, orzeka się zaś ich przepadek, gdy zbiórkę publiczną przeprowadzono bez zgłoszenia.
§ 4. Można orzec przepadek przedmiotów uzyskanych z czynu określonego w § 1 także wtedy, gdy zostały one przekazane przez sprawcę innej osobie lub instytucji, jak i przepadek pieniędzy uzyskanych za zebrane ofiary w naturze i rzeczy nabytych za uzyskane ze zbiórki publicznej pieniądze.
§ 5. Przedmioty, co do których orzeczono przepadek, należy przekazać instytucji pomocy społecznej lub instytucji kultury.

2. Czołowy Bajerant Rzeczypospolitej

Czołowy Bajerant Rzeczypospolitej (w skrócie: CBR) jest człowiekiem inteligentnym i błyskotliwym. Nic zatem dziwnego, że taki gość byle czego nie wymyślił. Podszedł do sprawy inteligentnie i metodycznie. Jeszcze w czasach apogeum rozwoju gminnych straży fotoradarowych świetnie zdiagnozował marzenia tysięcy kierowców, który marzyli o tym, żeby uwolnić się od – często bezprawnych – żądań mandatowych straży gminnych. CBR wymyślił więc fantastyczną formułę „Anuluj mandat” – i pod tym szyldem zaczął sprzedawać pismo zatytułowane „Wniosek o umorzenie postępowania”. Schodziło z szablonu, jak świeże bułeczki.

Każdy średnio rozgarnięty człowiek powinien wiedzieć, że mandatu nie da się anulować – ale marketing to marketing . Bełkotliwy wniosek o umorzenie postępowania nie mógł nigdy i nikomu pomóc, ale jak mawiał serialowy doktor  Wezół „nie pomoże, ale i nie zaszkodzi…”

Czasy fotoradarowych straży gminnych minęły, ale w sprzedaży pojawiły się inne wnioski, na inne marzenia. Interes jakoś idzie. Twórca tego przedsięwzięcia mawia, że klientów ma więcej niż uczestników marszów KOD-u….

Czy sprzedawanie bezużytecznych, sztampowych, jednobrzmiących pism jest w Polsce zabronione? Absolutnie nie. Ludzie chcą kupować marzenia i je kupują. Jedno mnie tylko zastanawia – czy działalność prawnicza może być nieopodatkowana? Czy można tak sprzedawać ludziom pisma – bez faktur, paragonów i rachunków? Pewnie można. Pewnie za mało wiem…

3. Guru

Guru założył „sektę” ruchodrogowców. Swoim wyznawcom właściwie nic nie obiecuje. Mówi do nich codziennie za pośrednictwem komunikatora, pokazuje im filmiki ze swoim bohaterskim udziałem, a oni ślą mu pieniądze. Taka całkowicie legalna piramida. Guru zapowiada, że przyłączą się do niego tysiące ludzi. Tysiące ludzi, a każdy przynosi po stówie… Doskonały (i chyba legalny) interes. Ciekawi mnie tylko ciąg dalszy. Czy członkowie „sekty” będą wierni swojemu Guru na lata całe i na wieczność, czy może jednak powstanie jakiś bunt? Bo Guru niechybnie przytuli ich pieniądze i…. zniknie?

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Organizacje społeczne, Stowarzyszenie Prawo na Drodze. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

46 odpowiedzi na „Finansowanie organizacji społecznych. Dwie strony Mocy

  1. mjozwiak6 pisze:

    Niepotrzebne wojny, chodzi o to aby przerwać grabież zwykłych kierowców, i aby nie tracili miejsc pracy kierowcy w związku z fałszowaniem wyników pomiarów przez policję! Jeśli ktoś będzie chciał wznowić postępowanie to nie będzie to takie proste, a jeśli się zdecyduje to sporo to będzie kosztowało – ale jeśli ktoś uzna, że warto to jak najbardziej trzeba do upadłego iść do celu – wygrania sprawy!!!

  2. Krzysiek pisze:

    No cóż – ja moje zdanie o biegłych sądowych publicznie przedstawiłem. Mam satysfakcję, że się nie myliłem ….

  3. Lubuszanin pisze:

    Był biegły Teterycz, teraz będzie biegłym Motyliński. Za chwilę inż Janczewski nie będzie mu do niczego potrzebny. Tak myślę.

  4. egon pisze:

    Ludzie czekają na dokument jasno mówiący że iskry dopuszczono bezprawnie . Nic więcej .

    • redakcja pisze:

      Żaden organ państwowy panu takiego dokumentu nie wystawi. Nigdy. Mogę taki dokument wystawić ja – jeśli to Panu wystarczy.

      • Lubuszanin pisze:

        Swoją drogą, jeśli było naruszenie prawa z Iskrami przez GUM to nowy prezes powinien zawiadomić o tym prokuraturę. Złe prawo to jedno, a przekroczenie kompetencji to drugie.

        • redakcja pisze:

          Problem w tym, że postępowanie prokuratorskie było i zostało umorzone. A wiec co można zrobić?

          • Lubuszanin pisze:

            Rozumiem. No, my z prowincji mniej widzimy i przeto mniej wiemy co się na warszawskich salonach ustala, zatem proszę się nie dziwić niektórym pytaniom, czy tezom.

          • egon pisze:

            Wnieść ponownie .Najlepiej z nowym prezesem GUM . Jak było prowadzone i jakie ,,sprzyjające wiatry ” były to każdy wie . Każdy zainteresowany . Swoją drogą art 231 par 1 i 3 są tak skrojone aby żadnemu urzędnikowi włos z głowy nie spadł . Jeśli od jakiegoś dnia iskry i lidary zostaną wycofane to pojawi się pytanie dlaczego . Spełniały warunki i nagle przestały spełniać ? Może po to jest potrzebne nowe prawo z wymogiem nagrywania . Wówczas sprytnie problem się obejdzie . Takie jest odczucie aby pozostawić przeszłość jaką była . Jednak proszę mieć na uwadze podobną sytuację …okrągły stół … wszyscy wiedzą jak wówczas postąpiono .

          • Krzysiek pisze:

            @egon
            „Jednak proszę mieć na uwadze podobną sytuację …okrągły stół … wszyscy wiedzą jak wówczas postąpiono ”
            Dokładnie – zasada „grubej kreski” mówi:
            1) co zostało ukradzione pozostaje własnością złodzieja;
            2) przestępstwa popełnione nie podlegają osądowi a tym bardziej jakiejkolwiek karze;
            3) odszkodowania należą się wyłącznie „bojownikom o wolność i demokrację” czyli „starym i nowym ZBOWIDowcom (najczęściej w formie synekur państwowych – wymienić nazwiska ?…)

          • mjozwiak6 pisze:

            A subsydiarny akt oskarżenie nie wchodzi w rachubę? Jeśli dwa razy umorzono lub odmówiono wszczęcia śledztwa to istnieje taka możliwość. Warunek to istnienie strony pokrzywdzonej.

      • egon pisze:

        Tak ? Nawet sąd ? Normalna droga to zawiadomienie >prokurator >sąd >wyrok prawomocny . Taki wyrok zastąpi dokument o którym mowa .

        • jan w kocu przypominający pisze:

          Egon nawet ja juz ci tłumaczyłem, do tego jest procedura… Wyrok karny nie zastąpi stwierdzenia nieważności decyzji…może być tylko przesłanką! A to są lata… Wiemy jak działają procedury!

          • egon pisze:

            Prezes gum miałby wówczas dobrą podstawę do stwierdzenia nieważności czy cofnięcia dokumentów legalizacyjnych . Nie chodzi o to aby winni bekneli ,chociaż powinni .Chodzi o tych którzy zostali ukarani na podstawie pracy urządzeń które nigdy nie powinny być używane w tym kraju .

          • jan co pod kocem odsypia pisze:

            Ale to czas … Dlugo dluzej niz to co Prezes zaproponował…

  5. egon pisze:

    Spory dotyczące kto jest bardziej zasłużony w walce z patologią dotyczą nielicznych . Niech prowadzą spór jak mają taka wolę . Najgorsze że padały stwierdzenia o natychmiastowe wycofanie iskry a teraz padają że ma to być stopniowe wycofywanie . Nie buduje to zaufania . Policja ma obecnie więcej lidarów niż iskier . Ma czym mierzyć . Jednak lidary tak samo nie identyfikują pojazdu . Problem iskier to też dokumenty które dowodzą że na podstawie badań iskry video dopuszczono samą iskrę . Przecież ludzie pamiętają jak to było . Nikt by nie podnosił wątpliwości gdyby prezes był konsekwentny w kwestii wycofania iskier .

    • redakcja pisze:

      To, co Pan napisał jasno stwierdziliśmy w GUM-e. Takie było nasze stanowisko. I co z tego wynika? Nic.

      • Nielot pisze:

        W rozmowie można wszystko powiedzieć, albo zignorować
        Napiszcie pismo do Prezesa GUM o tym, że legalizacja Iskry była nieprawidłowa. Będzie musiał cos odpisać, zareagować.
        Jak na piśmie schowa głowę w piasek, to może być pociągnięty za zaniechanie działań – myślę że się nie podłoży.
        W rozmowie, to on może powiedzieć, że nie usłyszał, źle zrozumiał itp. Wasze słowo przeciw jego, a w piśmie będzie musiał przyjąć jakieś stanowisko i nie wykpi się, iż nie wiedział.

        • redakcja pisze:

          Napisaliśmy petycje w sprawie Rapidów-1 – bo najgorszy szmelc. Znacznie gorszy od Iskry. natomiast Iskra się kończy – tak czy owak. GUM już wycofuje poszczególne urządzenia – pojedyńczo. Taką przyjęli taktykę.

          • Lubuszanin pisze:

            Myślę że sprawa Iskry jest zakończona. Nowy prezes GUM wykazał zrozumienie i dobrą wolę. Zaprosił stronę społeczną do konsultacji, zbadano możliwości i podjęto wspólnie decyzję. Należy to docenić i tym tematem nie nękać prezesa GUM, bo nie ma powodu. I sądzę, że policja tez juz iskier nie uzyje. Raz ze przegra kazda lub prawie kazda sprawę , dwa, ze po sadach tez im sie nie chce chodzic, a trzy sami przyznali ze ich nie chca uzywac. Jak ktos sie chce jeszcze w tym temacie awanturowac, czy to fb czy przed kamerami to j7z jego sprawa. Konstytucja nie nakazuje posługiwanie sie zdrowym rozsadkiem.

          • egon pisze:

            Jednak nie załatwia to sprawy osób ukaranych tym szmelcem . Jeśli przyjeli mandat to po sprawie ale jesli zostali skazani i okazało by sięże radary dopuszczono bezprawnie to można wówczas wznowić postępowanie . Swoją drogą vice minister Patryk Jaki bardzo był oburzony jak doszło do wprowadzenia iskry 1 i nawet występował i domagał się wycofania a obecnie cisza . Jako strona doradcza w GUM może warto mu przypomieć .Ja napisałem i nie raczył odpowiedzieć .

          • redakcja pisze:

            Jeśli ktoś przyjął mandat, to przyznał się do winy. I niech nie ma pretensji. Wyrok można wzruszyć, mandatu nie. Takie mamy prawo.

      • egon pisze:

        Prezes GUM niech nie rżnie głupa . Doskonale wie jak zalegalizowano te urządzenia a w zasadzie na jak wątłych podstawach wydano ZT . Tłumaczenia że to przyrząd obsługowy i obsługujący identyfikuje obiekt pomiaru są bezsensowne . Wówczas musiał by obsługujący być częścią urządzenia . Jak chciałem dociec czy był to sędzia uchylał wszelkie pytania i w protokole próżno szukać o tym wzmianki .

  6. Ciekawy pisze:

    Zaczynam się martwić o możliwość swobody wypowiedzi na stronach internetowych SPnD. Brak możliwości komentowania artykułu, brak publikacji komentarzy pomimo tego, że ich tekst nie zawiera ani obraźliwych wobec kogokolwiek, ani wulgarnych treści…
    Mam pytania:
    1. Jak to możliwe, że Pan Profesor zawsze w swoich artykułach na wskroś dociekliwy, analizujący sprawy do najdrobniejszego szczegółu, akceptuje bez najmniejszego zająknięcia opinię prawną radcy prawnego GUM odnośnie tego, że postępowanie administracyjne ws wycofania z obiegu ISKRY będzie się ciągnęło latami??
    „Prezes GUM nie może bowiem wydać decyzji o uchyleniu decyzji o zatwierdzeniu typu ot tak sobie. Musi najpierw wznowić postępowanie i dać możliwość stronom (producentowi, importerowi) aktywnego uczestnictwa w postępowaniu. A to sprawi, że sprawa będzie ciągnąc się latami.”
    Co mianowicie miałoby się składać na te lata???
    Sprawa raz na zawsze byłaby załatwiona, a poszkodowane ludziska mogłyby pewnie liczyć na odzyskanie zagrabionych pieniędzy (i pewnie tu jest pies pogrzebany…)
    Dowodów na to, że sprzęt nie spełnia wymogów prawa, chyba aż nadto…
    O ile dobrze pamiętam SPnD robiło zrzutkę na film dokumentujący testy ISKRY i wadliwość działania urządzenia, zapowiadało koniec używania ISKRY przez Policję po publikacji testu i co?
    I teraz w GUM przedstawiciele SPnD nawet się nie kiwnęli palcem, by ISKRY nie były użytkowane przez kolejne lata, a ludzie w bandycki sposób łupieni przez Policję?
    Co z tego, że SPnD wzięło bezpłatnie w obronę nastu, a może kilkudziesięciu zrobionych w przysłowiowego konia, jak codziennie pewnie setki są łupione przez Policję przy pomocy używanego bezprawnie sprzętu!
    2. „Po wystąpieniu radcy prawnego Prezes GUM zwrócił się do zebranych z zapytaniem, co zatem robić? Wszyscy milczeli. Janczewski i Motyliński też. Nie powiedzieli ani słowa!”
    Czy prawdziwe jest przypisanie Panu Profesorowi wypowiedzenia następujących słów: „nie można odebrać Policji Iskry z dnia na dzień, bo sama informacja medialna o tym spowoduje wzrost liczby piratów na drogach”.
    3. Czy nie byłoby warto upublicznić protokołów z posiedzeń w GUM, o których mowa w artykule?
    4. Czy SnPD zawarło w władzami GUM jakieś nieformalne porozumienie ws ISKRA?
    3. Dlaczego członkowie SPnD nie zostali poinformowani o prowadzonych pracach w GUM? Czy prace te były tajne?

    • redakcja pisze:

      1) Nie zaakceptowałem bez zająknięcia opinii prawnej radcy prawnego. Zgodziłem się z nią w części. Przecież Pan to słyszał. A Motyliński rejestrował. Do jasnej Anielki – opublikujmy to nagranie!\

      2)Wypowiedź ta została zniekształcona. Powiedziałem mniej więcej tak: nie chciałbym, aby z dnia na dzień wyrzucono wszystkie Iskry, i aby w świat poszła informacja, że policja została pozbawiona połowy mierników prędkości z powodu SPnD. Po prostu nie chcę brać odpowiedzialności za to, co się stanie na polskich drogach, po ogłoszeniu w mediach, że policja nie ma sprzętu do mierzeniu prędkości. Uważam, że mierniki prędkości spełniają także rolę prewencyjną. Już samo to, że policjant stoi przy drodze z Iskrą (której nie używa) totalnie spowalnia ruch drogowy. Dlaczego odmawia mi Pan prawa do posiadania takich poglądów? Przecież nie musi się Pan ze mną zgadzać.
      3) Nie ma nic przeciwko upublicznieniu protokołów GUM. Ja nie mam prawa tego upubliczniać. Zresztą ja nie mam tych protokołów. Mam tylko wersję, jaką przesłano mi do podpisu. Ale to był projekt protokołu, a nie oficjalny protokół.

      4) Jeśli treść spotkania w GUM w dniu 7 grudnia 2017 r. (którą opisałem) uważa pan za porozumienie – to tak. Porozumieliśmy się co do tego, że w nowych przepisach musi być jednoznacznie (a nie dwuznacznie, jak dotychczas) stwierdzone, że mierniki muszą rejestrować pomiar (w technice video) oraz muszą identyfikować pojazd. Musze jednak sprostować: to nie było porozumienie między GUM a SPnD, ale porozumienie miedzy Prezesem GUM a prof. Mezglewskim, który został zaproszony do rozmów imiennie, a nie jako Prezes Zarządu SPnD.

      5) Członkowie SPnD nie są informowani o więksości działań stowarzyszenia. Wynika to z kilku powodów. Po prostu roboty jest tyle, że nie ma komu pisać maili. Poza tym w przeszłości były narzekania, że za bardzo zaśmiecam skrzynkę pocztową członków SPnD. Niebagatelnym powodem nieinformwwania członków SPnD o wszystkim jest fakt, że mamy w swoim gronie konfidentów. Co najmniej trzech. Krety działają na szkodę stowarzyszenia. Sam pan wie. No i jeszcze jeden powód. Wszlekie negocjacje musża być tajne. Inaczej tracą sens. Nie miałem zgody Prezesa GUM na ujawnianie stanu negocjacji. Teraz wiele rzeczy ujawniam, ale w obronie – bo jestem szkalowany.

      • egon pisze:

        Obawiam się że urządzenia nie będą mogły identyfikować obiektu pomiaru . Jak niby miały by to robić ? Dalej to policjant będzie usiłował decydować kogo /czego pomiar dotyczył . No chyba że urządzenie będzie działać na zasadzie pistoletu i pozostawi na aucie mierzonym ślad .Coś jak strzał z pistoletu ,albo nagra czynność . Jednak dalej nie ma pewności że wiązka pomiarowa jest w linii z punktem celowniczym . Swoją drogą można umieścić w okolicy fotoradaru odpowiedni przyrząd i każdemu jadącemu pojazdowi przypisać dowolną prędkość .

    • Adwokat pisze:

      Profesor, trochę uprościł , była przecież dyskusja z Radcą Prawnym GUM o możliwościach sam ją prowadziłem. Rozważaliśmy różne możliwości i ani ja ani Belweder nie milczeli. Radca miał poprostu racje, że jest problem prawny z ruszeniem tej decyzji, dlatego zaczęliśmy dyskutować o innych rozwiązaniach, a gdyby nie gwiazdorzenie niektórych, poszłoby to sprawniej. Tak rozmawialiśmy na korytarzu, bo na posiedzeniu się nie dało…Efektem rozmów z Radcą i Prezesem GUM jest choćby zamieszczona na stronie GUM informacja o iskrach (działał tutaj także Pan Sławomir Janczewski i to się wpisuje w strategie realnej wymiany iskier, być może Pan Biegły wpisał się w tą strategie niechcący) iskry polecą w inny niż objawiony gwiazdom sposób, a że jest on koronkowy i go nie rozumieją cóż … teraz jest zgodnie z prawem, bez straszenia i szybko. Jak wielokroć mówiłem Członkom i Nieczłonkom SPND prawo to nie jedna ustawa i jeden przepis a system, pouczanie Profesora lub mnie co do prawa przez osoby mające wiedzę techniczną jest i było zabawne…Ja się nie wypowiadam w kwestiach technicznych bez przygotowania mnie przez jakiegoś naszego biegłego/lub znającego się…i się słucham…technicy przeczytają jeden przepis i robią pseudowykładnię prawa. Jako uczestnik spotkań w Gum mogę stwierdzić jedno, są tam osoby, które jeżdżą tam za własne środki, wkładają tam własny czas, nie robią na tym kariery medialnej i chcą coś zmienić w interesie kierowców, więc wszystkich. Inni chcą wywalić iskrę dla mediów, dla wdrożenia własnych patentów, lub w interesie ekonomicznym swoim bądź przedsiębiorstwa. Po owocach ich poznacie!pozdrawiam

      • Lubuszanin pisze:

        Ciekawe informacje na koniec. Czyli ktoś tam działa w tle z konkretnym produktem. Zaczynam rozumieć, dlaczego nagle policja nie chce iskier. Mnie ich oświadczenie na odległość trąci hipokryzją. Napiszcie coś więcej, kto tam paluchy wkłada. Będzie jeszcze ciekawiej.

      • egon pisze:

        To proszę ludziom wyjaśnić jakim prawem GUM tworzy nowe prawo ? Wydaje się że powinien prawo otrzymać i go stosować przy wydawaniu ZT czy legalizacji . Co to za praktyka ? każdy podmiot może sobie swoje prawo napisać ? Gum nie jest stroną tego postępowania . Gum ma sprawdzać ,badać i wydawać dokumenty albo odmawiać wydania . Tak samo cofać wydane decyzje . Problem w tym że wówczas zaczyna się rozmyślania nad konsekwencjami A OD TEGO GUM NIE JEST . Gdyby GUM wycofał mierniki nie spełniające wymagań i złożył zawiadomienie do prokuratury wówczas nikt nie miał by żadnych zarzutów ,no może przedstawiciele producentów czy handlowcy ale oni nie powinni mieć prawa głosu bo wiadomo czym się to kończy . Proszę nie mądrzyć się na temat monopolu na znajomość prawa .

        • redakcja pisze:

          Taka jest praktyka – zresztą słuszna – że projekty aktów prawnych, które wydaje minister, przygotowywane są przez centralny organ administracji publicznej, przedmiotowo właściwy.

          Czy zna pan choć jednego ministra, który by osobiście napisał jakieś rozporządzenie? Bo ja nie.

          • Egon pisze:

            To bardzo zła praktyka. Konsultacje owszem ale to co się dzieje to absurd. Swoją drogą to jaki jest powód wycofania po cichu? Sprzedano ludzi i tyle w temacie. To nie zapewni spokoju gumowi

          • redakcja pisze:

            Ludzie , którzy przyjęli mandaty przyzali się do winy. To, że komuś zmierzono pomiar Iskrą, nie znaczy, że jechał prawidłowo. Nawet jeśli by Prezes GUM wycofał zatwierdzenie typu, TO ŻADEN MANDAT NIE ZOSTAŁ BY ANULOWANY. Bo nie ma takiej prawnej możliwości. A co dopiero mówić o odszkodowaniach. Nie ma podstaw prawnych do anulowania prawomocnych mandatow.

          • Nielot pisze:

            ” Nie ma podstaw prawnych do anulowania prawomocnych mandatow.”

            Co do mandatów – zgoda. Jest to postępowanie uproszczone, podpisanie mandatu oznacza przyznanie się do winy Ciężko było by to poważać.
            Pozostaje problem, tych co nie przyjęli mandatów, a zostali skazani przez sąd na podstawie pomiarów z Iskry. Te wyroki dałoby się chyba podważyć w tym wypadku.

          • redakcja pisze:

            Tutaj zgoda. Byłaby szansa na wznowienie postępowania. Ale nie automatycznie – tylko na wniosek. W każdej sprawie oddzielnie. Pamiętajmy też, że przy wznowieniu jest przymus adwokacko-radcowski (a wiec koszty) no i opłata od wniosku, która przepada, gdy wniosek zostanie nieuwzględniony. Kiedyś to było 100 zł. Nie sprawdzałem ile obecnie.

          • jan co w kocu akta zniszczone wznawia i sie zastanawia pisze:

            Wznowienie postepowania sądowego w sprawie wykroczenia?dobrze rozumiem? Tam nie ma jakiś przesłanek i terminów?przecież akta są niszczone, można wznowić po zniszczeniu?

          • redakcja pisze:

            Nie ma terminów na wznowienie na korzyść. Pojawią się nowe dowody i się wznawia.
            Jeśli się nie mylę, akta są niszczone po 5 latach, ale wyroki są rejestrowane.
            Teoretycznie nie ma przeszkód, by wznowić proces po 5 latach. Tak mi się wydaje. Jak ktoś wie lepiej – niech się odezwie.

      • egon pisze:

        To może nie trzeba w sposób koronkowy a skuteczny i to tak aby były podstawy do wzruszenia wyroków . Skoro wyroki zapadały w oparciu o dokumenty legalizujące iskry to jedyną drogą uczciwą i sprawiedliwą jest odwrócenie tej sytuacji . Każde inne rozwiązanie będzie tym ,,co złodziej ukradł to złodzieja ”

  7. egon pisze:

    Ja myślę że powstaje jakaś nowa praktyka . JEŚLI GUM ZAMIAST SPRAWDZAĆ zgodność urządzeń z prawem sam zaczyna pisać prawo to nie koniecznie jest to normalne . Może idąc tą drogą niech kierowcy sami napiszą prawo drogowe ? mYŚLĘ ŻE WYSTARCZY zglosić postulaty jakie mają być ujęte w prawie i nie potrzeba gumu i doradców . Jeśli jednak w imię rzekomego pośpiechu krzywdy nie zostaną naprawione to zmiany wielkiego sensu nie mają . RADAR CZY LIDAR mają wskazać co zmierzyły bez udziału człowieka i nie ma co bredzić o urządzeniach obsługowych czy bezobsługowych . Opowiadanie głupot przez gum że nie można wycofać z dnia na dzień jest po prostu dalszym kryciem komuś du…

  8. Pazerność pisze:

    Tekst bez możliwości komentowania jest bez sensu…wszyscy tu przyjdą … co do działania SPND wszystko widać jak na dłoni, „kto ma rozum, ten liczbę bestii przeliczy”…

  9. zgred pisze:

    Miałem napisać parę słów refleksji nad sensem tej wojenki (bo wystarczyło tylko samo oświadczenie o odcięciu się od zbiórki, BEZ wytykania czegokolwiek i to zakończyłoby temat), ale nie będę się przypieprzał i tyko powiem – a żrejcie się dalej.
    (jestem ciekaw, czy ten wpis się ukaże, bo niedawno byłem zablokowany)

    • redakcja pisze:

      Również nie widzę sensu tej wojenki. Widzę jednak, że nie posiada Pan wiedzy kto tę wojnę zaczął, kiedy i dlaczego – a także jakiś środków użył. Dzisiaj się Pan tego dowie – o ile jeszcze raz łaskawie zaglądnie wieczorkiem na naszą stronę. Zachęcam.

      • Michal.moto pisze:

        Przeczytałem całość opublikowanego tekstu „wieczorkiem” i powtórzę za zgredem „wystarczyło tylko samo oświadczenie o odcięciu się od zbiórki, BEZ wytykania czegokolwiek i to zakończyłoby temat” a teraz możliwe, że będziecie biegać po sądach nie w imię kierowców jak do tej pory a w imię „własnego” dobrego imienia

        • redakcja pisze:

          Słuszna racja. Ja mam blisko do sądu. Na szczęście. Kilometr.

        • wielkopolska pisze:

          Zbiórka to jedno lecz szarganie czyjegoś dobrego imienia aby samemu wypłynąć to inna sprawa.Nie może być przyzwolenia na fałszywe oskarżenia.Czyż właśnie takie fałszerstwa policji , biegłych czy też sędziów nie oburzają czytelników tego forum jak i członków Stowarzyszenia ?A czym różni się jedno od drugiego ?
          Życzę wytrwałości w dążeniu do prawdy.

  10. jan co w kocu orke dogląda pisze:

    Zaorane

  11. 31wb pisze:

    Mleko się rozlało. I skiśnie. I ktoś dostanie rozwolnienia…..31

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *